Archiwum kategorii: Miasto

Amman

Amman  (arab. عمان) – stolica Jordanii i bez wątpienia największe miasto tego kraju. W tej metropolii żyje ponad połowa całej ludności. No i jest to miasto z bardzo długą historią. Swego czasu było znane jako Filadelfia, jedno z miast Dekapolis, a także jako Rabbat Ammon czy Rabba.

Cytadela
Cytadela

Amman: starożytne zabytki

Dziś to jest duża i rozległa metropolia, choć nie oferuje aż tak wiele starych zabytków do zwiedzania, jak mogłaby. Najważniejsza bez wątpienia jest Cytadela, której fragmenty pochodzą jeszcze z czasów rzymskich. Potem pełniła też rolę siedziby tutejszych władców. Jesienią cytadela nie jest oblegana. Można tu wejść bez większych problemów. Poza ruinami, znajduje się tu też muzeum archeologiczne. Ma kilka interesujących eksponatów, ale nie rzuca na kolana. Z Cytadeli rozciąga się też widok na Amman.

Cytadela
Cytadela

Druga pozostałość to teatr rzymski. Wraz z nim można obejrzeć muzeum ludowe. Muzeum podobnie jak archeologiczne, jest wliczone w cenę, więc rzucić okiem można.

Z rzymskich zabytków ważne jest też nimfeum. Niestety podczas naszej wizyty było akurat remontowane.

Amfiteatr
Amfiteatr

Jordańskie odrodzenie

Jednak jeśli chodzi o muzea, to chyba najciekawsze jest Muzeum Jordańskie, które pokazuje historię i kulturę tych ziem od świtu człowieczeństwa do mniej więcej upadku Rzymu. To nowe, bardzo dobrze zrobione muzeum, warto poświęcić mu czas. Powstało w ramach przyjaźni jordańsko-japońskiej i faktycznie mocno się wyróżnia swoją nowoczesnością.

Meczet króla Abdullaha
Meczet króla Abdullaha

Jak to w państwie islamskim, w Ammanie znajduje się kilka istotnych meczetów. Największy to meczet króla Abd Allaha. Można go zwiedzać, mało tego, nawet kobiety mogą wejść do głównej sali, a nie osobnej strefy dla kobiet, pod warunkiem, że zostaną odpowiednio ubrane. Przed wejściem dostaje się rodzaj sukni z kapturem, który zakłada się na własną odzież. Przy meczecie działa też muzeum islamskie. Mniejsze meczety można zwiedzać, o ile są otwarte i nie ma tam jakiś modlitw. Oczywiście tam już kobietom wejść jest dużo trudniej i lepiej nie próbować, o ile nie wie się, które z wejść jest przeznaczone dla kobiet – a nie jest to opisane po angielsku. Mężczyźni mogą wejść na dziedziniec i zajrzeć do środka można za darmo.

Medyna
Medyna

Arabskie klimaty

Na uwagę z pewnością zasługuje centrum, które w kilku miejscach zmienia się dzień w dzień w jedną wielką medynę. To naprawdę robi duże wrażenie. Można się zanurzyć w jednym wielkim targowisku. Ono ma w sobie coś niezwykłego, chyba głównie dlatego, że żyje. Nie jest turystyczne, ale autentyczne i barwne. Z ciekawostek można tu zobaczyć jak się robi frytki na gorącym oleju, a następnie nakłada gołymi rękoma.

Medyna
Medyna

Główny ruch turystyczny, poza oczywiście Cytadelą i amfiteatrem rzymskim, koncentruje się na ulicy Rainbow. Tam jest trochę knajp i sklepów, które wyglądem są bardziej europejskie. W tamtej okolicy są też ulokowane najważniejsze hotele. My skorzystaliśmy z mniejszego, bardziej w centrum – Boutique Hotel. Cenowo przystępny, jakość może być, ale właściciel był bardzo pomocny w organizacji zwiedzania. Zwłaszcza jak ktoś nie ma własnych planów na to, co robić w Ammanie czy okolicach.

Meczet Abu Darweesh
Meczet Abu Darweesh

Filmowo Amman może się pochwalić kilkoma produkcjami, których akcja dzieje się na Bliskim Wschodzie. Są to więc „Wróg numer 1” i „The Hurt Locker. W pułapce wojny” oba Kathryn Bigelow (była żona Jamesa Camerona). Powstał tu też „Na gorąco” Briana De Palmy.

Amman w deszczu
Amman w deszczu
Szlak jordański
Amman
Share Button

Ceuta, czyli oko na Maroko (i nie tylko)

Zostawiamy Andaluzję, właściwie to zostawiamy też Europę i przenosimy się do Afryki, nadal pozostając w Hiszpanii. Miejsce, którym się zajmiemy to Ceuta, czyli hiszpański odpowiednik Gibraltaru. I to w bardzo dosłownym tego słowa znaczeniu. Gibraltar jest brytyjskim terytorium zamorskim, kawałkiem ziemi oderwanym od Hiszpanii, pełniącym istotną rolę warowną, zwłaszcza gdy żegluga między Morzem Śródziemnym a Oceanem Atlantyckim była tak ważna. Dokładnie po drugiej stronie cieśniny gibraltarskiej, już w Afryce znajduje się Ceuta. Mała eksklawa przy Maroku, pełniąca dokładnie tę samą rolę.

Przeprawa przez morze Śródziemne
Przeprawa przez morze Śródziemne

Ceuta czyli oko na Maroko

Chyba największą frajdą przejażdżki na Ceutę, o ile nie przeprawiamy się do Maroka, jest możliwość okrążenia Gibraltaru i zobaczenia go od strony morskiej. Wpierw należy przyjechać do Algeciras. W porcie zaś można znaleźć prom. Jeśli nie potrzebujemy przemieszczać się poza Ceutą, najlepiej zaparkować samochód gdzieś blisko portu. Oszczędzi się na kosztach przeprawy. Tylko trzeba uważać na oznaczenia miejsc do parkowania, lepiej sprawdzić to dwa razy.

Widok na Gibraltar
Widok na Gibraltar

Linii promowych jest tu kilka. Więc nie powinno być większych problemów z załapaniem się na prom. Kursują one nie tylko do Ceuty, ale też do Tangeru w Maroku.

Ceuta
Ceuta

Sama Ceuta to o tyle ciekawe miasto, że widać tu dość mocno dominację muzułmanów. To nadal jest Hiszpania, ale już trochę inna. Odległość niby nie jest duża, jednak jest to ciekawe przeżycie. Zwłaszcza, że nie jest to też państwo marokańskie. Są kościoły i widać tu nałożenie się dwóch kultur, jednak ma ono zupełnie inny charakter niż choćby w Kordobie czy Grenadzie. Jest zdecydowanie bardziej współczesne.

Słupy Heraklesa
Słupy Heraklesa

W Ceucie znajduje się też góra Monte Hacho, która wraz ze Skałą Gibraltarską stanowią legendarne Słupy Heraklesa. Według mitologii ustawione przez niego w ramach dziesiątej pracy.

Ceuta
Ceuta

Z miejsc wartych zobaczenia, to przede wszystkim fortyfikacja. Natomiast jeśli będziemy mieć szczęście do pogody, to ładnie stąd widać Gibraltar. Jak nie to widać go dobrze podczas przeprawy promem. W Morzu Śródziemnym (Cieśninie Gibraltarskiej) zaś można czasem dostrzec delfiny.

Szlak hiszpański
Ceuta
Share Button

Sewilla na filmowo

Do Sewilli (hiszp. Sevilla) sprowadziły nas „Gwiezdne Wojny”, a dokładniej „Atak klonów”. George Lucas nakręcił tu jedną scenę do II Epizodu. W tym celu ekipa filmowa pojawiła się na Placu Hiszpańskim (Plaza de Espania), który przez jeden dzień udawał kosmoport stolicy Naboo, czyli miasta Theed. Pojawili się tu Natalie Portman, Hayden Christensen i Kenny Baker jako R2-D2. Zdjęcia trwały dokładnie jeden dzień (13 września 2000). Więcej o wyprawie gwiezdno-wojennej do Sewilli przeczytacie tutaj.

Plaza de Espagnia
Plaza de Espania

Sewilla Davida Leana i „Gwiezdne Wojny”

Jednak, gdy spojrzymy filmowo na Sewillę, to jest ona zdecydowanie ciekawsza, zaczynając od Placu Hiszpańskiego. O tym, że Lucas ceni twórczość Davida Leana, już wspominaliśmy. Tym razem Lucas dokonał prawdziwego cytatu filmowego. Lean kręcąc „Lawrecne’a z Arabii” w kilku scenach używał Placu Hiszpańskiego wraz z wszystkimi zabudowaniami. Sewilla udawała tu egipski Kair (ale nie tylko, także między innymi Damaszek). W kilku scenach obserwujemy jak bohaterowie przechadzają się pod charakterystyczną kolumnadą. Dokładnie to samo ujęcie widzimy potem w „Ataku klonów”. Patrząc ile jest tu tropów filmowych, trudno zakładać przypadek.

Plaza de Espania
Plaza de Espania

„Lawrence z Arabii” z Peterem O’Toolem w roli głównej, któremu partnerują choćby Alec Guinness, Omar Sharif czy Anthony Quinn to nagrodzony 7 Oskarami film ukazujący losy T.E. Lawrence’a, człowieka, który zjednoczył plemiona arabskie. Dla nas to klasyka, ale w Jordanii ten film wciąż jest żywy, o czym pisaliśmy i napiszemy jeszcze przy niejednej okazji.

Plaza de Espania
Plaza de Espania

Swoją drogą inny twórca filmowy, czyli Sasha Baron Coen, znany głównie jako Borat, także kręcił tu kilka zdjęć do swojego „Dyktatora” (2012).

Katedra z minaretem
Katedra z minaretem

Sewilla – serialowo czyli GOT

„Lawrence z Arabii” to oczywiście wielki film, do którego zdjęcia powstawały w wielu miejscach miasta, choćby w innym słynnym zabytku, czyli Domu Piłata. Także uliczki udawały czasem Bliski Wschód. W Sewilli, podobnie jak w wielu innych miejscach Andaluzji, wpływy chrześcijaństwa i islamu nakładają się, tworząc naprawdę przecudowną mozaikę. Bez wątpienia takim miejscem wartym szczególnej uwagi jest katedra Najświętszej Marii Panny. Jest to wspaniały gotycki kościół, ale ma też minaret. Tak zwana Giralda początkowo faktycznie była minaretem, potem przemianowano ją na dzwonnicę – funkcja tak naprawdę została ta sama. Wchodząc na nią można się rozejrzeć po mieście. Zatem mamy tu podobną sytuację do tego, co można było zobaczyć w Kordobie, ale połączenie dało  inne efekty.

Kompleks pałacowy
Kompleks pałacowy

Jeszcze innym miejscem nakładania się kultur, choć niekoniecznie już tak dobrze widocznym jak to miało miejsce w Grenadzie, jest tutejszy zamek, choć bardziej to kompleks pałacowy ze wspaniałymi ogrodami. Znów miejsce przepiękne, a co jeszcze ważniejsze, ponownie bardzo filmowe. Albo raczej serialowe. To właśnie tu kręcono sceny z „Gry o tron”, które rozgrywały się w Dorne w posiadłościach rodu Martellów, czyli Wodne Ogrody nieopodal Słonecznej Włóczni. Główne zdjęcia nakręcono 16 października 2014.

Kompleks pałacowy (Sewilla)
Kompleks pałacowy (Sewilla)

Na lokalnej arenie walk byków także miały mieć miejsca zdjęcia do „Gry o tron”, ale ostatecznie zrezygnowano. Wybrano Osunę. Warto też zauważyć, że zarówno katedra jak i alkazar są wpisane na listę UNESCO.

Do Sewilli można dojechać pociągiem zarówno z okolicznych hiszpańskich miast (jak Malaga), jak i portugalskich. Gdy podróżujemy po Hiszpanii samochodem, to tu, podobnie jak w innych miastach, bez problemu znajdziemy podziemne parkingi praktycznie w samym centrum. Resztę można spokojnie obejrzeć spacerem.

Arena byków
Arena byków
Szlak hiszpański
Sewilla
Szlak filmowy
Sewilla
Share Button

Madaba

Madaba  (arab. مادبا,), w czasach biblijnych znana jako Medeba. Znajduje się blisko Ammanu, w sumie bliżej lotniska królowej Ali niż sama stolica. Dla turystów miasto to nie ma za wiele do zaoferowania, nie licząc mozaik, natomiast jest idealnym miejscem wypadowym do dalszych eskapad. Zwłaszcza, że jest stosunkowo blisko do takich miejsc jak: Morze Martwe, Jordan czy góra Nebo lub Wadi Mujib.

Samolot - pomnik
Samolot – pomnik
Stara zabudowa
Stara zabudowa

Madaba

My właśnie dlatego spędziliśmy tu kilka nocy. Amman jest dużą metropolią, przejeżdżanie przez niego to przede wszystkim zmarnowany czas. Więc wyprawy na północ, zachód i wschód rozpoczynaliśmy właśnie w Madabie. Jadąc na zachód całkowicie omija się Amman, na wschód właściwie też. Jedynie kierunek północny wymaga przejechania częściowo przez miasto, ale trasą przelotową, więc nie jest źle. Madabę porzuciliśmy ją już jedynie dla Petry i Wadi Rum. Inna sprawa, że ceny hoteli są tu niższe niż w Ammanie, więc może być to dodatkowa zachęta. Myśmy zatrzymali się w centrum w hotelu Mosaic City Hotel (jedynym w Jordanii w którym normalnie działała nam karta płatnicza). Warto o nim wspomnieć z tego powodu, że to nowy i zadbany budynek, więc wyróżnia się standardem ponad to, co jest normą w całej Jordanii.

Mozaika
Mozaika

Gorzej niestety już jest z jedzeniem. W samym centrum Madaby jesienią było czynnych kilka knajp, w większości nie posiadały zbyt zróżnicowanego menu, przez co gdy szukało się czegoś bezmięsnego, był to prawdopodobnie najtrudniejszy etap podróży. Choć na szczęście zawsze jest ser halloumi czy falafele, no i zupy. W ciągu dnia jest więcej przydrożnych punktów gastronomicznych, ale w czasie obiadokolacji były już raczej nieczynne. Problem tkwił w tym, że centrum Madaby jest nastawione na turystów, ale jednocześnie nie ma ich tu zbyt wielu, więc nie jest rozrośnięte. To ogranicza wybór.

Meczet w Madabie
Meczet w Madabie

Słynne mozaiki

Madaba najbardziej słynie z mozaik. Znajdują się tu muzea, kościoły, czy warsztaty. Wszystko związane z mozaikami. Większość pochodzi z czasów bizantyjskich, więc to jeszcze jeden interesujący okres w historii Jordanii. I jak to zwykle bywa, turyści czasem zatrzymują się tu jadąc do Petry, więc wizyty są tu dość krótkie. Zatem gdy myśmy chodzili sobie sami, kustoszom sprawiało to wiele radości i chętnie pokazywali nam wszystko, opowiadając po angielsku na tyle, na ile potrafili. No chyba, że imam wezwał na modlitwę, wtedy nagle przewodnik nabrał tempa.

Świątynia chrześcijańska
Świątynia chrześcijańska

Jeśli ktoś jedzie przez Umm ar-Rasas, to mozaiki w Madabie można sobie podarować. Tamta w Umm ar-Rasas jest największa i najsłynniejsza. Natomiast biorąc samochód i jeżdżąc po Jordanii, jest to dobre miejsce na bazę na parę dni. No i tańsze niż Amman.

Mozaika
Mozaika
Mozaika
Mozaika
Szlak jordański
Madaba
Share Button

Malta i „Gra o tron” część 2

Kontynuując zwiedzanie Malty śladami „Gry o tron” zajmiemy się kolejnymi miejscami, do których z różnych przyczyn nie udało się nam dostać, czy zwiedzić. Przynajmniej w takiej formie, w jakiej byśmy chcieli. Część z nich była zamknięta z powodu zdjęć do filmu „Assasin’s Creed” z Michaelem Fassbenderem. Te miejsca dało się zobaczyć z różnych stron z zewnątrz, ale były w tamtym czasie zamknięte dla zwiedzających. Na ogół jednak są dostępne i stanowią istotny punkt dla wszystkich fanów „Gry o tron”.

Fort Manoel – Wielki Sept

Fort Manoel
Fort Manoel

Zaczniemy od Fortu Manoel. W pierwszym sezonie kręcono tu Wielki Sept Baelora i scenę egzekucji Neda Starka. Fort znajduje się na wyspie Manoel, na zachód od Valletty. Na wyspę wiedzie mały mostek z Gżiry. Stamtąd da się też spokojnie podejść pod sam fort. Tyle, że podczas naszej wizyty przed wejściem stali strażnicy i zawracali turystów. Fort można też obejrzeć z drugiej strony, czy to płynąc po kanałach, czy spoglądając na niego z murów Valletty. Gżira znajduje się tuż przy Sliemie, dość popularnej turystycznie części Malty, więc dojechanie tu tak transportem publicznym jak i samochodem nie stanowi większego problemu.

Wyspa Manoel
Wyspa Manoel – kurnik

Swoją drogą na wyspie Manoel znajduje się też bardzo niecodzienny kurnik dla kaczek. Trochę cepelia, ale bez wątpienia wyróżniający się w okolicy.

Fort St. Angelo – Czerwona Twierdza

Fort St. Angelo
Fort St. Angelo

Dokładnie po drugiej (wschodniej) stronie Valletty znajdują się trzy miasta, w tym Birgu. Tam zaś jest Fort St. Angelo. Akurat nie kręcono w nim „Assain’s Creed”, ale za to był w remoncie. Nie dało się go zwiedzić od środka, co jest o tyle istotne, że to właśnie tu kręcono lochy Czerwonej Twierdzy. Te w których przetrzymywano Neda. Z zewnątrz dało się ów fort całkiem dobrze zobaczyć, ale znów to nie to o co chodziło. Warto dodać, że fort znajduje się praktycznie w centrum Brigu, więc dotarcie do niego nie jest problemowe. Znajduje się przy porcie, więc ruch samochodowy jest tu mocno ograniczony, ale od przystanku czy parkingu daleko nie jest.

Fort St. Angelo - Gra o tron Malta
Fort St. Angelo – Gra o tron Malta

Fort Ricasoli

Na północ od Trzech Miast znajduje się jeszcze Fort Ricasoli, także widoczny z murów Valletty. Tam kręcono przede wszystkim sceny dziejące się wokół murów Królewskiej Przystani, a także bramę, przez którą do miasta wraca Arya Stark. O ile do dwóch poprzednich fortów jest dość łatwo dotrzeć, o tyle ten znajduje się na pustkowiu. Praktycznie nie ma tam już transportu publicznego, a okolice raczej odstraszają turystów. Znajduje się tu między innymi złomowisko. Fort znów udało się nam tylko obejrzeć trochę z zewnątrz, ale jest on na tyle duży, że niewiele to dało. No i oczywiście z murów Vallety. Tu ponownie kręcono „Assasin’s Creed”, więc po prostu nie wpuszczano osób postronnych na plan filmowy. Szkoda, bo tam powstało wiele ujęć z „Gry o tron”.

Fort Ricasoli
Fort Ricasoli

Do dwóch pozostałych lokacji nie udało się nam dotrzeć ze względu na czas (i oznaczenia). Pierwsza z nich to pałac Verdala (widzieliśmy go z daleka). W serialu kręcono tu sceny dziejące się w posiadłości Illyrio, w tym tę, w której Khal Drogo po raz pierwszy spotyka Daenerys. Tu też zastosowano dość ciekawy zabieg, bo w jednej ze scen widać w tle wyspę Gozo i Lazurowe Okno, które znajduje się w zupełnie innym miejscu. Drugie miejsce to klify Mtahleb. Kręcono tam obozowisko Dothraków pod koniec pierwszego sezonu, a także sceny stosu pogrzebowego Khala Drogo. Niestety dojazd tu też nastręcza pewnych trudności, zwłaszcza jakość dróg, przez co należy poświęcić na to trochę więcej czasu.

Mury fortu Ricasoli
Mury fortu Ricasoli

Prawdopodobnie na Malcie znajdują się jeszcze inne miejsca, gdzie kręcono „Grę o tron”, jednak niekoniecznie zostało to gdzieś udokumentowane. Podobno ulica Mączna znajduje się w Valletcie, ale nie udało się nam jej zlokalizować. Łatwo też znaleźć wycieczki zorganizowane śladami serialu. Jednak wtedy warto zweryfikować wymienione miejsca i wejścia. Bo jeśli najtrudniejsze do dojechania miejsca są zamknięte lub pominięte, może nie warto wydawać pieniędzy na taką wycieczkę.

Okolice fortu Ricasoli
Okolice fortu Ricasoli

Następnym razem na szlaku filmowym wrócimy z „Grą o tron” do Hiszpanii, a dokładniej do Sewilli.
Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak filmowy
Malta („Gra o tron”) cz.2
Szlak maltański
Malta („Gra o tron”) cz.2
Share Button

Valletta

Valletta (malt. Il-Belt Valletta) to jedna z najmniejszych (obszarowo) stolic na świecie i jednocześnie jedno z najbardziej gęsto zabudowanych zabytkami miejsc. Wpisana na listę UNESCO jest w pewien sposób niepozorna i imponująca zarazem. Oczywiście, warto zwrócić uwagę na fakt, że miasta na Malcie w okolicach Valletty bardziej przypominają dzielnice. Mają swoje nazwy, ale jednocześnie mocno się zlewają. Sama Valletta zaś to nic innego jak zabytkowe centrum. Niektórzy w ogóle uznają Maltę za miasto-państwo. Nie jest to dziwne, skoro powierzchnia całkowita jest bliska powierzchni Wrocławia.

Valletta
Valletta
Muzeum w pałacu mistrza zakonu
Muzeum w pałacu mistrza zakonu

Joannici i La Valetta

Nazwa stolicy pochodzi od mistrza zakonu maltańskiego (wówczas jeszcze zakonu joannitów) – Jeana de la Valette, który wsławił się obroną wyspy przed wojskami Sulejmana Wspaniałego. Zresztą pozostałości po zakonie są dostępne dla turystów, w szczególności pałac mistrza zakonu. Obecnie to muzeum, gdzie można lepiej poznać historię. Mają też ciekawą zbrojownię. Dawny pałac ulokowany jest praktycznie w centrum Valletty. Czasem stolicę Malty nazywa się też La Valettą.

Valletta kościół św. Pawła
Valletta kościół św. Pawła Rozbitka
Valletta kościół św. Pawła
Valletta kościół św. Pawła Rozbitka

Valletta to także wspaniałe uliczki, ale też potężna fortyfikacja z murami obronnymi, fortami i ogrodami. To także mnóstwo kościołów. Do najbardziej znanych należą choćby świętego Pawła Rozbitka oraz konkatedra świętego Jana. Uliczki zaś są bardzo malownicze i tworzą niezapomniany klimat tego miasta.

Valletta
Valletta
Valletta
Valletta

Filmowa Valletta – GOT, Bond i nie tylko

To też centrum filmowe, ale zdecydowanie bardziej stawiające na produkcję, niż zdjęcia. Choć i te się zdarzają. Fort świętego Elma pojawił się w filmie „World War Z” zaś plac Republiki w „Monachium” Stevena Spielberga. Stąd też nadzorowano wiele produkcji filmowych tworzonych na Malcie lub na jej wodach. Między innymi pierwszy sezon „Gry o tron”. Podobno gdzieś w ulicach Valletty kryje się ulica Mączna z Królewskiej Przystani. Niestety nie udało się nam dokładnie ustalić lokalizacji, czy potwierdzić tej informacji. Wiadomo tylko, że tu gdzieś ekipa filmowców miała swoją siedzibę. Jeszcze inny film, który tu kręcono, to „Agora”.

Morze Śródziemne
Morze Śródziemne
Widok na morze z Valletty
Widok na morze z Valletty

Z Valletty widać też port, z którego wypływa się na Morze Śródziemne. I to właśnie gdzieś na tych wodach kręcono finałowe sceny „Szpiega, który mnie kochał” (1977) Lewisa Gilberta z Rogerem Moorem. W przypadku dwóch innych filmów z Jamesem Bondem Malta przynajmniej była brana pod uwagę jako miejsce zdjęć. Pierwszy z nich to „Tylko dla twoich oczu” (1981) Johna Glena, drugi zaś to obraz spoza oficjalnego cyklu, czyli „Nigdy nie mów nigdy” (1983) Irvina Kershnera z Seanem Connerym. W przypadku tego drugiego wiele źródeł wskazuje, że film w jakiejś części był kręcony na Malcie. Jednak nigdzie nie można znaleźć, gdzie i kiedy dokładnie. Brakuje też wspomnienia Malty w napisach końcowych. Najbardziej prawdopodobne jest to, że Malta była rozważana jako lokacja, ale ostatecznie do zdjęć tutaj nie doszło, pomimo zaawansowania prac. W każdym razie 007 był tu przynajmniej raz.

Valletta
Valletta

Stolica Malty jest bardzo dobrze skomunikowana z pozostałymi częściami wyspy. Przed główną bramą do Valletty znajduje się duże centrum przesiadkowe autobusów. Tu także ulokowano płatne parkingi. Do zabytkowego centrum najlepiej dostać się na piechotę. Ludzie chodzą przede wszystkim główną arterią i tam jest tłoczno. W bocznych uliczkach znajdziemy restauracje, ale dalej jest dużo spokojniej. Tam można się właśnie napawać pięknem i klimatem tego miasta. Valletta nie jest duża, więc jeśli ktoś nie zamierza oglądać muzeów, ani uczestniczyć w różnych festiwalach, które są tam często organizowane, to kilkugodzinny spacer powinien wystarczyć na zobaczenie większości jej atrakcji.

Valletta
Valletta
Szlak maltański
Valletta
Share Button

Jerozolima

Święta Wielkanocne za pasem. Wielki Tydzień, Triduum Paschalne, a wszystko zaczyna się od upamiętnienia wjazdu Jezusa Chrystusa do Jerozolimy (hebr. ירושלים, arab. القدس). W chrześcijaństwie wspominamy to wydarzenie w ramach Niedzieli Palmowej. Wielki Tydzień to dobry moment by przenieść się na chwilę do Jerozolimy, miasta dziś rozdartego między Izrael a Palestynę, ale jednocześnie tętniącego życiem. To istotne centrum kultury żydowskiej, muzułmańskiej i chrześcijańskiej. Wszystkie oczywiście podzielone, ale też wymieszane i koegzystujące.

Droga krzyżowa
Stacja drogi krzyżowej
Droga krzyżowa ulicami starego miasta (Jerozolima)
Droga krzyżowa ulicami starego miasta (Jerozolima)

Droga krzyżowa i stare miasto

W filmach Jerozolima pojawia się bardzo często, zwłaszcza w produkcjach biblijnych i historycznych (jak choćby „Królestwo niebieskie” Ridleya Scotta). Jednak rzadko są one kręcone w prawdziwych miejscach, częściej w Maroko, Hiszpanii czy Tunezji, a nawet Malcie. Także dlatego, że to co pozostało w Izraelu, jest praktycznie bez przerwy oblegane przez wiernych i turystów. Wiele pielgrzymek w Jerozolimie przechodzi przez Drogę krzyżową ulicami starego miasta. Stacje są umieszczone tam, gdzie według tradycji miało miejsce dane wydarzenie. To bez wątpienia coś niesamowitego dla tych, którzy szukają pewnych autentycznych pozostałości. Dużo łatwiej sobie wyobrazić w głowie całą drogę. Kino tego nie oddaje, zresztą tradycja również.

Prawdę mówiąc nie trzeba się wybierać specjalnie na pielgrzymkę, by uczestniczyć w czymś takim. Zazwyczaj, w sezonie jest tam tyle grup z Polski, że bez problemu można się pod którąś podpiąć i obserwować jak ludzie z zewnątrz podchodzą do tych miejsc, które znają z Pisma Świętego, czy nauk Kościoła. Jednocześnie obok miasto żyje po swojemu. Przechodząc od stacji do stacji musimy przejść także przez bazar, mijamy szkoły i wiele innych miejsc. Przy tej wędrówce różne kultury współżyją ze sobą, może nie w wielkiej harmonii, ale to dość intrygujące przeżycie. Zwłaszcza, gdy z jednej strony mija się pątników, a z drugiej kupców i osoby prowadzące normalne, leniwe życie, z trzeciej zaś turystów.

Bazylika Grobu Świętego
Bazylika Grobu Świętego

Bazylika Grobu Świętego – Golgota

Droga krzyżowa kończy się w Bazylice Grobu Świętego. To miejsce bardzo ważne dla chrześcijan, bo jednocześnie znajduje się tu i grób Pański, ale także Golgota, czyli miejsce śmierci Jezusa. Dopiero tu można sobie uzmysłowić, jak niewielka odległość je dzieli. To ten sam kościół. Z jednej strony czuć tu niesamowitą atmosferę skupienia i zadumy, z drugiej zaś niestety bywa też zaprzeczeniem samego siebie. Podziały między różnymi odłamami chrześcijaństwa są tu bardzo widoczne. I to nie te doktrynalne, ale te ludzkie.

Bazylika
Bazylika Grobu Świętego

Poszczególne części świątyni są rozdzielone między różne kościoły i obrządki. Więc ma się tu wrażenie pewnego miszmaszu, bo każde z tych wyznań stara się urządzić swój fragment na swoją modłę (co złe nie jest), lub przebić inne. Nad wejściem do bazyliki znajduje się słynna drabina, która jest symbolem błahych sporów, w istocie dotyczących wspólnych spraw. Należała do jednego wyznania, ale znalazła się na terenie innego, więc ani jedni, ani drudzy nie mogli jej ruszyć. Przez lata nikt się nie dogadał. Dziś jest dość integralną częścią tego miejsca. Niestety ma się wrażenie, że nikt nie wyciągnął z tego żadnych wniosków. Tu nawet nie chodzi o remonty, ale zwykłe dzielenie się godzinami obecności w danej części świątyni i rygorystyczne tego przestrzeganie. Nie trzeba długo czekać, by być świadkiem, jak jedni gonią drugich. Potrafią nawet się pokłócić o śpiewy.

Ogień przy grobie
Ogień przy grobie

Podzielone Chrześcijaństwo

Oliwy do ognia dolewają turyści, którzy nie zawsze potrafią się zachować. Nawet nie próbują uszanować tak powagi tego miejsca, jak uczuć innych. Sami widzieliśmy grupkę Amerykanów w koszulkach satanistycznych, którzy przyszli robić sobie głupie zdjęcia.

Pęknięta skała po krzyżu
Pęknięta skała po krzyżu

Prawdopodobnie najlepszym momentem na swobodne poruszanie się po bazylice jest wczesny ranek. Jest ona otwierana bardzo wcześnie i można wejść do środka. Towarzyszy temu specjalny obrządek i uzgodniony ceremoniał, ale jak zwykle są też konflikty. Nie zawsze drzwi są otwierane we właściwej kolejności, więc trzeba mieć szczęście, by to zobaczyć. Gorzej, gdy wpierw zostaną otworzone drzwi do bazyliki, a dopiero potem te prowadzące na plac przed nią. To niestety też może się zdarzyć, wtedy zostaje już tylko spokojniejsze obcowanie z tym miejscem, dopóki nie pojawią się tłumy turystów i pielgrzymów.

Centrum
Centrum

Bazylika znajduje się w samym centrum Jerozolimy, jest otoczona jednym wielkim targowiskiem. Stosunkowo blisko znajduje się instytut prawosławny przy cerkwi Aleksandra Newskiego, gdzie można zobaczyć ucho igielne, a nawet przez nie przejść. Są różne szkoły, jedni twierdzą, że Jezus mówiąc o wielbłądzie, któremu łatwiej jest przejść przez ucho igielne, niż wejść bogatemu do królestwa niebieskiego, faktycznie mówił o czymś niemożliwym.

Ucho igielne
Ucho igielne

Inni twierdzą, że chodziło o małe bramy w murach. Niewielkie, takie przez które można się przecisnąć, czy uciec. A nazywano je właśnie mianem ucha igielnego. Jedna z takich bram jest zachowana we wspomnianym instytucie i co ważniejsze można przez nią przejść. Jak się ściągnie plecaki i wszystkie inne tobołki odstawi na bok, nie stanowi to większego problemu dla średniej wielkości człowieka. Ale i tak trzeba się przeciskać. Z tym, że jest to małe ucho igielne, były też wyższe, takie przez które można przepchnąć wielbłąda, ale wpierw trzeba wszystko z niego zdjąć. Wejście na teren cerkwi jest płatne, na teren bazyliki nie.

Góra Oliwna

Sanktuarium na górze oliwnej
Sanktuarium na Górze Oliwnej
Gaj oliwny
Gaj oliwny

Trochę dalej od centrum znajduje się Ogród Oliwny, a właściwie to gaje oliwne. No i Góra Oliwna, z której Jezus dokonał wniebowstąpienia. Tu także znajdziemy mnóstwo pielgrzymów. Stąd mamy też dobrą panoramę na całą Jerozolimę. Warto zwrócić uwagę na kolor zabudowy, ten w większości jest jednolity. Nie tylko w starym mieście, ale także nowe budynki są okładane miejscowym kamieniem tak, by się nie wyróżniały.

Ściana Płaczu
Ściana Płaczu

Jerozolima to także święte miejsce dla Żydów. Tu znajduje się Ściana Płaczu, czyli pozostałość zewnętrznych murów dawnej świątyni. Dziś praktycznie obowiązkowym punktem jest zwiedzanie instytutu Yad Vashem, który upamiętnia tragedię holokaustu. Z muzułmańskich budowli najbardziej rzuca się w oczy meczet Al-Aksa. Jest też dużo mniejszych zakamarków, jak choćby grobowiec króla Dawida czy sadzawka Siloe. Ciekawą wyprawą może też być przejście się przez dzielnicę Mea Szearim w której mieszkają ortodoksyjni Żydzi. Tam jednak trzeba uważać na aparat, bo może budzić agresję (lub niechęć, ale są też przyjaźni mieszkańcy, którzy zwyczajnie proszą, by schować aparat i to nawet gdy nie robi się nikomu zdjęć). Trzeba pamiętać, że nie można robić zdjęć ludziom. Zresztą to bardzo ciekawe miejsce w Jerozolimie choćby ze względu na drukowane ogłoszenia. Bez zdjęć, sam tekst zapisany po hebrajsku. Małym wyjątkiem są plakaty wyborcze. Jedyne, które mają zdjęcia z ludźmi.

Pomnik króla Dawida
Pomnik króla Dawida

Jerozolima, w szczególności stare miasto, to idealne miejsce, w którym można dać się zagubić. Wędrować spokojnie uliczkami pomiędzy straganami. Czasem nawet chodząc po różnych poziomach. A szukanie miejsc biblijnych może być dodatkową zabawą.

Pomnik Janusza Korczaka w Yad Vashem
Pomnik Janusza Korczaka w Yad Vashem

Filmowcy też tu byli. Tu kręcono zdjęcia z końcówki „Listy Schindlera” Stevena Spielberga, a także „Opowieść o miłości i mroku” Natalie Portman. Ten drugi film niebawem pojawi się w naszych kinach.

Szlak religijny
Jerozolima
Szlak izraelski
Jerozolima
Szlak palestyński
Jerozolima
Share Button

Kordoba, czyli Volantis z „Gry o tron”

Andaluzja to miejsce nakładania się kultur. Iberyjczycy i Maurowie zostawili po sobie trwały ślad także w Kordobie (hiszp. Córdoba). Ale nie tylko oni. Jednym z ciekawszych, z filmowego punktu widzenia, zabytków miasta jest stary most Puente Romano, pochodzący z czasów rzymskich. Przeprawę przez rzekę Gwadalkiwir pierwotnie wybudowano jeszcze za czasów Cezara Augusta. Wiele razy ją przebudowywano, ale do dziś jest to most szesnastołukowy. Czyli mniej więcej taki, jakim zbudowali go Rzymianie.

Kordoba

Kordoba i GOT

Most ten jest widoczny w „Grze o tron”, choć oczywiście w dość mocno zmienionej formie. Zachowały się łuki i sama przeprawa, ale komputerowo dołożono całą nadbudowę. W ten sposób powstało miasto Volantis ze swoim Długim Mostem. Filmowcy z HBO kręcili tu zdjęcia w październiku 2014. Oczywiście zamknięto tę przeprawę na czas zdjęć. Nie stanowi to problemu, gdyż obecnie most jest używany jedynie przez pieszych (ew. rowerzystów), a jednocześnie tamten okres roku nie był też sezonem turystycznym.

Volantis pojawiło się w piątym sezonie serialu, a także w powieści „Taniec ze Smokami” George’a R.R. Martina. W obu wersjach przebywał tu Tyrion Lannister, acz w trochę odmiennym towarzystwie i ciut innych okolicznościach. Sezon piąty „Gry o tron” to pierwszy, w którym ekipa HBO zawitała do Hiszpanii i odwiedzili kilka bardzo ciekawych miejsc w Andaluzji. W szóstym sezonie ukazano jeszcze więcej Hiszpanii. Ekipa ponownie wróciła też do Kordoby.

Kordoba

Samo Volantis w serialu jak i w książkach jest wspominane wcześniej. Dodana w serialu postać Talisy Maegyr (potem Stark) właśnie pochodzi z tego miasta. Nic dziwnego, że w końcu ukazano też słynny długi most. Wzbogaca to narrację świata przedstawionego.

Warto dodać, że w lutym podczas rozdania 14. nagród Visual Effects Society twórcy „Gry o tron” dostali nagrodę za wykreowane środowisko w serialu, właśnie za Volantis.

Katedromeczet (Kordoba)
Katedromeczet (Kordoba)

Inne atrakcje Kordoby

Będąc w Kordobie warto też zwrócić uwagę na kilka innych miejsc. Przede wszystkim interesująca jest Mezquita. To katedro-meczet. W swojej historii świątynia ta była zarówno meczetem jak i kościołem chrześcijańskim, przez pewien okres prawie jednocześnie. Obecnie jest to katedra, ale ślad po islamie został bardzo widoczny. To sprawia, że jest to szalenie interesująca budowla i piękny element nakładania się dwóch kultur. Mezquita jest swoistą odwrotnością Hagii Sofii w Istambule, tam ostateczny kształt nadali muzułmanie. Tu w przypadku chrześcijan o tyle intrygujące jest to, że zdobienia islamskie pozostały i nadal są istotną, integralną częścią czynnej świątyni.

Zamek w Kordobie
Zamek w Kordobie

Jak wiele szanujących się miast Hiszpanii, Kordoba może pochwalić się też zamkiem, czyli po tutejszemu Alkazarem. Ten też pierwotnie został zbudowany przez władców muzułmańskich, Umajjadów. Jednak niestety ich wpływ obecnie nie jest już tak dostrzegalny. Widać wiele elementów późniejszych.

Juderia
Juderia

W Kordobie widoczny jest też wpływ jeszcze jednej kultury, żydowskiej. Część starego miasta to tak zwana Juderia, czyli dzielnica żydowska. Zwiedzić można choćby synagogę, o ile nie będzie tam zbyt dużo chętnych (zwłaszcza wycieczek). A przede wszystkim spokojnie da się pochodzić wąskimi alejkami, co najwyżej przeciskając się przez kolejnych turystów.

Muzeum walk byków
Muzeum walk byków

Miejscem mało obleganym, ale chyba dość istotnym dla poznania Hiszpanii jest muzeum walk byków. Nie jest ani największe, ani najbardziej znane w kraju, co jednak sprawia, że zainteresowanie nim jest też mniejsze. Pozwala wejść dość mocno zarówno w romantyczną historię korridy, jak i jej praktyczne aspekty, acz bez przelewu krwi. Z pewnością nie odda to emocji towarzyszących takiemu widowisku, ale z drugiej strony chyba skutecznie pozbawia je pewnej magii.

W Kordobie, podobnie jak w innych miastach w Hiszpanii, są podziemne parkingi, praktycznie w samym centrum. Płatne, ale bardzo wygodne. W sam raz na jednodniowy wypad. Most jest praktycznie w samym centrum, naprzeciwko katedro-meczetu, więc jest dość łatwy do zwiedzenia. Centrum miasta jest wpisane na listę UNESCO.

Uliczki Kordoby
Uliczki Kordoby

Podróżując szlakiem filmowym dalej pozostaniemy przy „Grze o tron”, ale następnym razem przeniesiemy się na Maltę. A do Hiszpanii jeszcze wrócimy i to z „Grą o tron”.

Szlak hiszpański
Kordoba
Szlak filmowy
Kordoba („Gra o tron”)
Share Button