Archiwum kategorii: Przewodnik

Egipt: Praktycznie

Informacje praktyczne nt. Egiptu. Egipt odwiedziliśmy i zweryfikowaliśmy w 2007 roku.

Egipt: Podstawowe informacje

Uwagi ogólne: Egipt z jednej strony to wspaniałe zabytki, ale też rozbudowane kurorty. Kiedyś był bardzo popularną destynacją wśród turystów, ale z powodu zamachów i zamieszek, trochę się to zmieniło. Próbuje wracać do łask, ale to dość trudne zadanie, ze względu na sytuację na bliskim wschodzie.

Klimat: Przewaga klimatu skrajnie suchego, zwrotnikowego. Najlepszy okres na podróżowanie to wiosna – marzec-maj lub jesień (wrzesień-październik). W lecie robi się gorąco. Jeśli komuś zależy bardziej na wypoczynku nad morzem to lato też jest dobre. Przy nurkowaniu także zima.

Język: Formalnie arabski. Z zachodnich języków przede wszystkim angielski.

Baza noclegowa: Hurghada, Taba, Sharm el Sheikh czy Dahab mają bardzo rozbudowaną bazę hotelową. Tam gdzie przybywają turyści nie ma problemu. Można szukać na Booking. Dobre oferty można też znaleźć u touroperatorów, zwłaszcza jak zależy komuś na komforcie i wypoczynku.

Egipt: Transport

Dojazd: Najlepszy sposób to samolot, zwłaszcza czartery.

Samochody i transport wewnętrzny: Do wielu miejsc można dotrzeć z lokalnymi wycieczkami, mniejszymi lub większymi. Z powodu zagrożenia terrorystycznego i zamieszek istnieją pewne restrykcje w samodzielnym poruszaniu się samochodami po kraju. Oczywiście zmieniają się one trochę w czasie (warto sobie zweryfikować). Podczas naszej wizyty, by podróżować poza miastami i ich bliskimi okolicami trzeba było być częścią konwoju ochranianego przez wojsko i policję.

Uber: Działa w najważniejszych i najbardziej turystycznych zakątkach Egiptu.

Egipt: Prawo

Wiza: Obecnie wizę najłatwiej wyrobić online na stronie: Visa2Egipy.gov.eg.

Jest to przede wszystkim formalność i opłata. Jeśli wybieramy się tylko na półwysep Synaj to można skorzystać z bezpłatnej wizy – „Sinai Only”, ważnej przez 14 dni. Tu uwaga: przepisy się niestety zmieniają. Egipt od lat zapowiada, że nie będzie można dostać wizy na lotnisku, jeśli się nie jest częścią wycieczki, tylko podróżuje samodzielnie. Przepisy te jednak ostatecznie nie zostały wprowadzone. Przez pewien czas działał też dodatkowy podatek przy przylocie. Na Synaj można się dostać od strony Izraela (Ejlat), ale warto pamiętać o tym, że choć sam Izrael nie daje pieczątek, to przejście Ejlat-Taba często jest traktowane jak wizyta w Izraelu (np. w Iranie).

Przepisy celne: Należy zwrócić szczególną uwagę na to, że zakazane jest wwożenie jakichkolwiek narkotyków, czy środków halucynogennych. Włączają w to choćby mak i niektóre leki (opiody). Zakazane jest wywożenie artefaktów archeologicznych, muszli, czy koralowców.

Prawo i obyczaje: Egipt to kraj islamski, gdzie religia odgrywa dość istotną rolę. Jednak ośrodki takie jak Sharm El Sheikh czy Hurgada rządzą się swoimi prawami, nawet podczas ramadanu. Poza tymi miastami należy zwracać szczególną uwagę na kwestie mogące gorszyć muzułmanów (np. nieodpowiedni strój kobiet itp.).

Drony: Już samo posiadanie drona wymaga licencji ministerstwa obrony. Jego używanie jest jeszcze bardziej problemowe. Drony są zakazane dla prywatnego użytku.

Piramidy egipskie (Giza, Egipt)
Piramidy egipskie

Bezpieczeństwo w Egipcie

Szczepienia wymagane: Brak. Zaleca się szczepienia na WZW A i B oraz czerwonkę.

Choroby: Nic szczególnego. Nie licząc oczywiście słynnej klątwy faraona, czyli innej flory bakteryjnej połączonej z niskim standardem higieniczno-sanitarnym. Dobrze jest mieć ze sobą coś w stylu leku – nifuroksazyd i stosować przy pierwszych objawach zatrucia.

Bezpieczeństwo ogólne: To znów dość trudny temat, w którym nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Owszem istnieje ryzyko zamachów terrorystycznych. Na przestrzeni wielu lat miało miejsce, odbiło się to mocno na turystyce w Egipcie i na samej gospodarce. Jeden zamach skutecznie odstrasza ludzi przez najbliższych kilka lat. Z drugiej strony rząd stara się robić wszystko, by tym zamachom zapobiegać. W kurortach jest bardzo dużo wojska i policji, plus kontrole (choć w tym wypadku jest to bardzo zmienne w czasie, skorelowane z zamachami, wtedy znów tego jest więcej, potem często zanika). Niektóre hotele przy wejściach mają zamontowane wykrywacze metali.

Drugi problem to sytuacja w kraju. Po arabskiej wiośnie Egipt, podobnie jak wiele innych krajów w regionie, nie uspokoił się. Sytuacja jest raczej uśpiona, co może powodować nawroty niepokojów społecznych.

Trzecia rzecz to wspomniani naganiacze i czasem oszustwa. To ona najbardziej dotyka zwykłych przyjezdnych i trzeba mieć tego świadomość. Oni są dość nachalni i cwani. Przykładowo mogą prosić o pomoc w pisaniu listu do Polski i zapraszają w ten sposób do swojego sklepu, częstują herbatą i potem próbują emocjonalnie wymusić zakup.

Egipt: Płacenie

Waluta: Funt Egipski (EGP). Twardą walutą wciąż jest tu dolar (USD), ale również Euro. Z tym, że przelicznik w sklepach często jest identyczny – czyli 10 EUR = 10 USD. Przy obecnym kursie dolar jest więc bardziej opłacalny.

Płatności kartą i bankomaty: W dużych miastach i w kurortach znalezienie bankomatu nie stanowi problemu. Podobnie jak płacenie kartą w droższych miejscach. Jednak zwykle bez gotówki się nie obejdzie.

Napiwki: Bakszysz, czyli napiwki są bardzo powszechne. Wynikają wprost z kultury. Kiedyś bakszysz był rodzajem islamskiej jałmużny dla biedniejszych. Obecnie to raczej obowiązek. W wielu miejscach oczekuje się tego od turystów, czasem w dość natarczywy sposób. Praktycznie za każdą pomoc, także w hotelu.

Prąd i komunikacja w Egipcie

Internet: Jeśli nie trafimy do hotelu czy restauracji, która udostępnia wifi, zostają kawiarenki lub zakup lokalnej karty SIM z pakietem internetowym.

Telefony: Roaming dostępny. Zasięg telefonów w różnych częściach kraju ograniczony.

Gniazdka elektryczne: Jak w Polsce, zazwyczaj. Czasem mogą się trafić jakieś dziwne, starsze wtyczki. W tańszych hotelach gniazdka w pokoju mogą nie być standardem.

Kultura Egiptu

Jedzenie wegetariańskie: Lokalne jedzenie bardzo podobne do innych kuchni z regionu, więc coś się bez problemu znajdzie. W kurortach mnóstwo zachodniego jedzenia.

Ludzie: Ludzie są tu dość mocno nastawieni na turystykę, a wyobrażenia, że turysta to chodzący bankomat jest bardzo duża. Ilość nachalnych naganiaczy psuje komfort odpoczynku w Egipcie. Choć rząd ma już świadomość tego problemu, więc może to się zmieni i będzie tu można doświadczyć bardziej innej strony, czyli arabskiej gościnności.

Egipski niezbędnik turystyczny

Oznaczenia i drogowskazy: Średnio lub słabo.

Informacja turystyczna i mapy: Podobnie jak w innych krajach arabskich, raczej nie mamy na co liczyć, ten typ promocji na miejscu jest słabo rozwinięty, ale jest dużo lokalnych biur organizujących wycieczki z kurortów. Trudno je ominąć. Jest też oficjalna strona turystyczna – Egypt.travel/pl.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak egipski
Praktycznie
Share Button

Niemcy: Praktycznie

Informacje praktyczne nt. Niemiec.

Uwagi ogólne: Nasz silny gospodarczo zachodni sąsiad. Przez lata był uznawany za rozwinięty i wzorcowy dla nas kraj. Gospodarczo nadal chciałoby się mieć ich problemy. Natomiast jeśli chodzi o technologię używaną codziennie, to warto wyzbyć się kompleksów. Dawno ich wyprzedziliśmy. Organizacyjnie i logistycznie zaś Niemcy nie są w stanie się równać ze Skandynawią czy Wielką Brytanią. A jeszcze jednym mitem wartym obalenia jest to, że dziś wschodnie landy generalnie wyglądają lepiej niż zachodnie, bo są bardziej dofinansowane przez ostatnie lata, przez to lepiej zadbane i nowocześniejsze, pomimo straszących tam postkomunistycznych budowli.

Dojazd: Do części wschodniej najłatwiej dojechać albo samochodem albo autokarem. Obecnie popularny jest FlixBus (dawniej Polski Bus). Do niektórych miejsc na zachodzie wygodniejszy może być samolot. Zwłaszcza, że Monachium czy Frankfurt są dość dobrze połączone z różnymi miastami w Polsce. To huby Lufthansy.

Wiza: Schengen, wiza nie jest potrzebna.

Baza noclegowa: Z hotelami czy noclegami raczej nie ma problemu. Można szukać na Booking.

Szczepienia wymagane: Brak.

Choroby: Nic szczególnego.

Waluta: Euro (EUR).

Płatności kartą i bankomaty: W większych miastach bankomaty nie stanowią problemu. Natomiast płatności kartą, zwłaszcza kredytową, już tak. Nawet jeśli są terminale (co nie jest normą), czasem obsługują jedynie karty w niemieckich systemach. Ogólnie w Niemczech dość szybko można się przekonać, że mit nowoczesnego państwa zachodu był aktualny w latach 90. Jeśli chodzi o płatności bezgotówkowe Niemcy są daleko w tyle za Skandynawią, Wielką Brytanią, czy wieloma krajami Europy Wschodniej (z Polską na czele). Próbują to zmieniać, ale nie nadążają za nami.

Napiwki: W knajpach najczęściej oczekują, tam gdzie są kelnerzy. Preferowane są albo zostawienie 10-15%, albo zaokrąglenie kwoty w górę. W dobrym tonie jest poinformowanie kelnera, że się zostawia napiwek. Źle natomiast jest widziane zostawienie pieniędzy bez mówienia, po uregulowaniu rachunku.

Internet: W hotelach i restauracjach, czasem też w muzeach i innych atrakcjach bez problemu znajdziemy wifi. Czasem można natknąć się też na miejskie wifi.

Telefony: Roamingu formalnie nie ma.

Język: Niemiecki i bardzo często można natknąć się na ludzi, którzy nie chcą używać innych języków z zasady, nie z braku znajomości (która też nie jest zbyt powszechna). Nie raz na prośby przejścia na angielski spotykaliśmy się z niezrozumieniem, nie wynikającym z braku znajomości języka. Na takie przypadki jest dobra i sprawdzona sztuczka: przejście na język polski. W większości przypadków nagle okazało się, że angielski jest językiem zrozumiałym dla obu stron. A jeśli nadal okazuje się barierą, to przynajmniej pojawiają się próby przejścia na jakiś migowy.

Gniazdka elektryczne: Jak w Polsce.

Samochody i transport: Rozbudowana zarówno sieć autobusowa, kolejowa jak i samolotowa. Mają też wzorcowo rozbudowane autostrady (te od jesieni 2019 mają być płatne). Niestety Niemcy borykają się z remontami, które potrafią ciągnąć się latami, co rzuca się cieniem na pewne rzeczy. Problem tego typu widać też np. w przypadku lotniska Berlin Branderburg, którego wciąż nie udało się otworzyć.

Oznaczenia i drogowskazy: Raczej nie ma z tym problemu, to dość dobry poziom.

Jedzenie wegetariańskie: Z tym nie będzie problemu. W części wschodniej Niemiec popularne są różne dania z ziemniaków. Zresztą bez problemu znajdziemy tu też wiele knajp z kuchniami z różnych stron świata.

Ludzie: Dość dumni, pewni siebie i często trochę zamknięci na świat. Bardzo mocno osadzeni w rutynie i niechętni do improwizacji. W zwykłych konwersacjach warto nie poruszać problemów z uchodźcami, czy krzywd wynikających z II wojny światowej. Niemcy są świadomi swojej historii, ale próbują doszukiwać się przyczyn tego stanu rzeczy w traktacie wersalskim. Z drugiej strony są dość mocno przeczuleni na punkcie rasizmu, antysemityzmu itp. Boją się wchodzić w takie dyskusje.

Bezpieczeństwo: Niby jest spokojnie, ale są dzielnice, w których należy uważać. Często to biedniejsze części, nie raz mieszkają tam imigranci. Plus dochodzą problemy ze skrajnymi islamistami, które głośnym echem odbijają się w mediach (jak choćby ciężarówki na jarmarkach wielkanocnych). Jest tego trochę, ale nie jest aż tak strasznie jak przedstawiają to media. Zachowanie zdrowego rozsądku wystarczy.

Klimat: Bardzo podobnie jak w Polsce.

Informacja turystyczna i mapy: W większych miastach znajdziemy punkty informacji turystycznej, ale uwaga: dość mocno przestrzegają godzin otwarcia, co powoduje, że w weekendowe wypady takie miejsca mogą być nieczynne. Mapki często są za symboliczne 1 Euro.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak niemiecki
Praktycznie
Share Button

Korea Południowa: Praktycznie

Informacje praktyczne nt. Korei Południowej. Zweryfikowane ostatnio w kwietniu 2018.

Uwagi ogólne: Mały, acz znany kraj między Japonią i Chinami, tygrys azjatycki, silny gospodarczo i technologicznie. Jednocześnie to zdecydowanie małe Chiny.

Dojazd: Właściwie tylko samolot. LOT ma dość dobre połączenia, ale czasem taniej jest korzystając z innych linii (Air France, czy China Air).

Wiza: Turystyczną uzyskuje się po przylocie. Raczej formalność. Nic nie jest nawet wbijane do paszportu, dostaje się tylko karteczkę, którą trzeba pokazać przy wylocie. Zgubienie jej jednak nie skutkuje żadnymi problemami.

Przepisy celne: Nic szczególnego, nie wolno wwozić produktów roślinnych i pochodzenia zwierzęcego, co jest częstym przepisem poza Unią Europejską.

Baza noclegowa: Rozbudowana. Hotele bez problemu można znaleźć np. przez Booking.com.

Szczepienia wymagane: Brak. Dobrze jest odświeżyć WZW i powtórzyć szczepienia z okresu dzieciństwa. Ze względu na zarażenie japońskim zapaleniem mózgu na obszarach wiejskich od maja do października, należy rozważyć szczepienie. Nie jest ono jednak obowiązkowe.

Choroby: Podobnie jak w Japonii, na niektórych obszarach, głównie wiejskich, może występować roznoszone przez komary japońskie zapalenie mózgu. Ryzyko zarażenia istnieje od maja do października. W Korei Południowej na niektórych obszarach wiejskich występuje także malaria, w tym w popularnej wśród turystów prowincji Icheon i Strefie Zdemilitaryzowanej. Ryzyko zarażenia występuje od marca do grudnia, należy rozważyć przyjmowanie profilaktyki antymalarycznej.

Waluta: Won (KRW).

Płatności kartą i bankomaty: Płatności kartą dość powszechne, także w różnych atrakcjach turystycznych. Bankomaty również powszechne.

Napiwki: Nie jest to ani praktykowane, ani dobrze widziane.

Internet: Problemu nie ma. Można wynająć na lotnisku przenośny router i mieć wifi w każdym miejscu kraju.

Telefony: Roaming dostępny. Zasięg telefonów dobry.

Język: Koreański. Angielski w powszechnym użyciu, choć niekiedy ze specyficzną wymową.

Gniazdka elektryczne: Jak w Polsce.

Samochody i transport: Transport po Korei jest dość dobrze zorganizowany. Bez problemu można korzystać z lokalnych pociągów lub autobusów.

Oznaczenia i drogowskazy: Zawsze także z angielską wersją. Oznaczenia bardzo dobre.

Jedzenie wegetariańskie: Kuchnia koreańska jest bardzo różnorodna. Bez problemu można znaleźć jakieś lokalne placki ziemniaczane czy danie z ryżu bez mięsa i ryb. Koreańczycy jedzą bardzo dużo, więc porcje są tu całkiem spore, a dodatkowo możemy dostać wiele interesujących przystawek.

Ludzie: Otwarci, wchodzący łatwo w interakcję. Bardziej przypominają w obyciu Chińczyków.

Prawo i obyczaje: Nic szczególnego.

Bezpieczeństwo: O ile normalnie jest to dość bezpieczny kraj, o tyle cały czas formalnie znajduje się w stanie wojny z Koreą Północną. Zagrożenie jest widoczne i przypominane. Stacje metra w Seulu są wyposażone w maski gazowe, pełnią też rolę schronów.

Klimat: W południowej części kraju podzwrotnikowy, w środkowej i północnej umiarkowanie ciepły, na to nakłada się klimat monsunowy. Pod koniec lata wybrzeże nawiedzają tajfuny. Najlepszy okres na zwiedzanie to kwiecień – październik.

Informacja turystyczna i mapy: Nie jest tak dobrze zorganizowana jak w Japonii, ale wciąż stosunkowo dobrze. Na szczególną uwagę zasługują wolontariusze, którzy przebrani w stroje ludowe chodzą i opowiadają o swoim kraju. W Seulu bardzo łatwo znaleźć takiego darmowego przewodnika. Z mapkami turystycznymi jest trochę gorzej, ale również w centrach informacji można znaleźć darmowe przewodniki, a w nich mapy.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak koreański
Praktycznie
Share Button

Podróżowanie po Emiratach i Omanie

Jak w wielu miejscach na świecie, tak i tym razem po Omanie i Emiratach podróżowaliśmy samodzielnie samochodem. Owszem da się inaczej, ale to zdecydowanie największa wygoda. Zanim jednak przejdziemy do samochodów, to jeszcze kilka słów o innych sposobach podróżowania.

ZEA i ciężarówka na drodze (klimat jak z Mad Maxa)
ZEA i ciężarówka na drodze (klimat jak z Mad Maxa)

Taksówki i autobusy

Taksówki. W obu krajach są stosunkowo tanie. Można nawet się zastanowić nad wynajęciem taksówki, która zawiezie nas do innego miasta lub jakiegoś odleglejszego miejsca. To bardzo dobre rozwiązanie na takie pojedyncze wycieczki, nie na cała drogę. Z Dubaju ludzie jeżdżą do Abu Zabi taksówkami.

Zadbane drogi w ZEA
Zadbane drogi w ZEA

Istnieją też autobusowe połączenia między większymi miastami. Znów transport Dubaj – Abu Zabi dość łatwo ogarnąć, bo jest tego wiele. Gorzej sprawa wygląda w Omanie, tam niektóre miasta, nawet większe mają jedno czy dwa dziennie połączenia z Maksatem (przynajmniej bezpośrednie). Problem polega na tym, że jeśli chcemy dojechać do konkretnego miejsca, poza utartym szlakiem, znów ten sposób podróży odpada, przynajmniej czasowo.

Bardziej dzikie pustynne drogi w ZEA
Bardziej dzikie pustynne drogi w ZEA

W Omanie bardzo popularną opcją jest wynajmowanie samochodu wraz z kierowcą/przewodnikiem. Nie ma takich wymogów, ani prawnych, ani związanych z bezpieczeństwem, czy też z problemami z językiem lub odnalezieniem się. Natomiast bez wątpienia taka opcja daje duże możliwości. Przewodnicy najczęściej znają dość dobrze miejsca, bo mapy (np. te Google’a) nie zawsze są w stu procentach adekwatne (tu króluje Dubaj). Po drugie mają też wiedzę i doświadczenie w organizacji. Tego typu wyjazdy pozwalają na swobodę poruszania się własnym samochodem i tempem, jednocześnie nie wymagają od nas zbyt dużo, jeśli chodzi o samoorganizację. Wszystko robi przewodnik. Myśmy w ten sposób podróżowali w Tunezji, ale tam jeszcze dochodziła kwestia sytuacji politycznej po arabskiej wiośnie. W Omanie tego typu samochodów jest bardzo dużo, co czasem nam pomagało. Bo zamiast szukać drogi, wystarczyło za kimś pojechać. Najczęściej się to sprawdzało.

Krótki postój w ZEA
Krótki postój w ZEA

GPS i potencjalne problemy

Warto też pamiętać, że w Omanie nie działa GPS z GoogleMaps. Formalnie w Omanie powinien działać tylko oficjalny lokalny GPS, ale blokowane są tylko te najbardziej znane. My mieliśmy na wszelki wypadek dwa – Google’a (tu mapy działały, tylko nawigacja nie) oraz Sygica (ten nie był blokowany).

Uwaga wielbłąd w Emiratach
Uwaga wielbłąd w Emiratach. Polecamy grupę na FB o znakach drogowych.

W Emiratach nie ma problemu z GPSem. Nie występuje też powszechnie opcja wynajęcia kierowcy/przewodnika, z prostej przyczyny: do Emiratów głównie jedzie się oglądać miasta lub pewne ośrodki. Raczej nie podróżuje się samemu, bo zwyczajnie niewiele ten kraj oferuje poza pustynią. O pustyni będzie osobny wpis.

Skrót by GPS w Omanie
Skrót by GPS w Omanie

Więc jeśli chcemy zobaczyć w ZEA coś więcej niż Dubaj czy Abu Zabi, a jeszcze lepiej samodzielnie pojechać do Omanu, samochód może okazać się koniecznością.

Poruszanie się po Emiratach (bez Dubaju) samochodem trudne nie jest. Drogi są dobre. Nawet na pustyni starają się, by były odpiaszczone. Robi się to przez utrzymywanie nasadzenia roślin na poboczu, które są automatycznie podlewane.

Zwierzęta przy drodze w Omanie
Zwierzęta przy drodze w Omanie

Zwierzęta i ograniczenia w ZEA

Emiraty są dość uporządkowane, raczej nie należy spodziewać się tam zbyt dużej ilości zwierząt na drogach. Czasem mogą pojawić się wielbłądy, jednak raczej pilnują, by tego nie było. Tu sytuacja wygląda bardzo podobnie jak w Maroko. Nikt nie gwarantuje, że przypadkiem coś nie wejdzie, ale najczęściej nic takiego się nie wydarzy.

Wielbłąd jednogarbny (dromader) przechodzący przez jezdnię (Oman)
Wielbłąd jednogarbny (dromader) przechodzący przez jezdnię (Oman)

To na co należy uważać to znaki drogowe, a przede wszystkim ograniczenia prędkości. Radarów w Emiratach jest bardzo wiele, a kary są wyjątkowo surowe. Każdy samochód w ZEA jest czipowany, więc bardzo łatwo jest zidentyfikować, kto i gdzie przekroczył prędkość. Dodatkowo czipy wykorzystuje się też do pobierania opłat za drogi płatne. Jest ich bardzo niewiele, ale jednak są. Cała procedura wygląda tak, że się jedzie i tyle. Ruch nie jest zatrzymywany. Dopiero przy oddawaniu samochodu do wypożyczalni, sprawdzają w systemie, czy były mandaty (jeśli zostały naliczone przez radary, nie policjantów) i jakieś inne płatności. Jeśli powiedzą, że nie, to można odetchnąć z ulgą. Kary za przekroczenie prędkości zaczynają się od 600 AED, czyli ok. 600 PLN. Co gorsza, ponieważ robią to automaty można się załapać na kary z kilku radarów.

Mężczyzna przy drodze (Oman)
Mężczyzna przy drodze (Oman)

Inne wykroczenia drogowe, jak rozjechanie kogoś, czy wjechanie w metro (zastanawiamy się jak, skoro w Dubaju znajduje się ono nad ziemią) czy tramwaj oczywiście kosztują bardzo dużo. Dodatkowo za przestępstwa drogowe można trafić w pewnych przypadkach do aresztu (na przykład za recydywę w przejeżdżaniu na czerwonym świetle).

Ale nie ma się co bać. Jeśli jedzie się zgodnie z przepisami, to nic tu nam nie grozi. Ludzie tu jeżdżą trochę po arabsku, ale nikomu nie zależy na stłuczce.

Oman - trasa z Wadi Bani Khalid
Oman – trasa z Wadi Bani Khalid

Drogi w Omanie

Oman w gruncie rzeczy wygląda trochę bardziej jak mniej uporządkowany kraj arabski. Tam zwierzęta na drodze to norma. Nie tak bardzo jak w Gruzji czy Jordanii, ale jednak ciągle coś się widziało. Zwłaszcza kozy, rzadziej owce, wielbłądy czy osły, pasą się samopas, więc zdarza się, że przechodzą przez jezdnię lub blokują ulice w mniejszych miasteczkach.

Radarów w Omanie też jest całkiem sporo, podobnie jak drogich mandatów, ale w porównaniu z Emiratami trochę sobie odpuścili, zwłaszcza poza głównymi trasami.

To co jest bardzo fajne przy podróżowaniu w obu tych krajach to fakt, że poza miastami właściwie można zatrzymać się wszędzie tam, gdzie jest wystarczające pobocze, by nie blokować ruchu. To bardzo pomaga przy podziwianiu pewnych krajobrazów, można wyjść i nikomu to nie przeszkadza.

Pustynny "offroad" w Wahiba Sands
Pustynny „offroad” w Wahiba Sands

Przekraczanie granicy

Jeszcze kilka słów o samej procedurze przekraczania granicy. Jechaliśmy z ZEA, gdzie wynajęliśmy samochód. Przy wypożyczeniu jeszcze przez Internet należy poinformować firmę, że chcemy jechać do Omanu. Najczęściej od razu pytają o trasę. Z prostej przyczyny głównie chodzi o Salalah. W ZEA nie są chętni wypożyczać samochód na taką trasę ze względu na bliskość Jemenu, gdzie trwa wojna (auto jest bez limitu kilometrów i jedzie się szosa, więc te argumenty nie mają znaczenia).

Droga na Dżabal Szams (Oman)
Droga na Dżabal Szams (Oman)

Jeśli wszystko jest ok. to przy odbiorze dostaniemy wszystkie dokumenty potrzebne do przejechania przez granicę. W tym ubezpieczenie i oryginalny dowód. W ZEA nie jest wymagany oryginał, ale w Omanie już owszem. Wyjechanie z Emiratów problemowe nie jest (choć pobierają opłatę wyjazdową, wymagają przy tym podania PINu do karty dyktując go), następnie jedzie się przez strefę neutralną, w niektórych miejscach jest ona całkiem spora, i lądujemy w Omanie. Tu odprawa przy wjeździe trwała dość długo, w dodatku dostaliśmy jakieś kartki z pieczątkami, które trzeba było pokazywać (no i opłata plus wypełnienie). Początkowo nie wiedzieliśmy, co to za kartki. Trzeba je trzymać i oddawać przy kolejnym etapie kontroli. To trwa.

Powrót, czyli wyjazd z Omanu jest już zdecydowanie mniej problemowy i nie tak uciążliwy. Wjechanie do ZEA jest jeszcze szybsze.

Owca na drodze (Oman)
Owca na drodze (Oman)

Offroady

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Wypożyczalnie nie akceptują offroadu. Przy oddawaniu samochodu sprawdzają wnętrza błotników i podwozie, czy nie ma w nim piasku, mogą także zweryfikować położenie pojazdu dzięki czipowi. Do rozjeżdżania wydm są inne samochody do wypożyczenia na pustynnych kampingach (z tego co sprawdziliśmy, żadna wypożyczalnia nie akceptuje jeżdżenia po wydmach).

Uwaga na diuny - Oman
Uwaga na diuny – Oman

Jeszcze jedna uwaga, jeśli ktoś chciałby przejechać do Omanu z Dubaju w inny sposób niż samochodem, czy samolotem, to jeszcze pozostają autokary. Np. omański Mwasalat jeździ trzy razy dziennie z Dubaju (stacja Deira) do Maskatu (stacja Athaiba).

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak omański
Podróżowanie po Omanie Wahiba Sands
Szlak emiracki
Podróżowanie po ZEA
Share Button

Irlandia: Praktycznie

Informacje praktyczne nt. Irlandia. Zweryfikowane ostatnio w lipcu 2018.

Uwagi ogólne: W skrócie kraj pełen traw, góry, kamieni i owiec, słynący z deszczowej pogody, przez lata biedniejszy krewny Wielkiej Brytanii, nie raz przez nią podbijany. Dziś Irlandczycy wykorzystali swoją szansę, rozwinęli gospodarczo, acz w swój własny sposób. To Zachód miejscami bliższy Wschodowi, przez pewne nieszablonowe podejście, czyli kombinowanie. To nie jest kraj ścisłych reguł i uporządkowania, choć jednocześnie w miarę czysty i zadbany.

Dojazd: Najłatwiej samolotem. Z naszych lotnisk są tanie loty do Dublina, Cork, Shannon itp.

Wiza: Nie jest potrzebna. Podobnie jak Wielka Brytania, Irlandia jest stowarzyszona z Schengen (nie jest pełnoprawnym członkiem). Są kontrole przy wjeździe, ale to raczej tylko i wyłącznie formalność (przynajmniej dla obywateli EU).

Przepisy celne: Nic szczególnego.

Baza noclegowa: Zależy od części, acz Irlandia rozwija się turystycznie, więc nie powinno być problemów. Warto szukać na Booking.com.

Szczepienia wymagane: Brak. Warto standardowo być zaszczepionym na WZW A i B.

Choroby: Nic istotnego, (ale przy ich pogodzie, łatwo o przeziębienie)

Waluta: Euro (EUR).

Płatności kartą i bankomaty: Zazwyczaj nie ma problemów z płatnościami kartą, ale lepiej mieć ze sobą zapas gotówki, zwłaszcza w miejscach turystycznych. Za niektóre atrakcje płaci się do ręki (bez paragonów).

Napiwki: Nie ma przymusu, ani wyczekiwania. Można je zostawiać, gdy jest się zadowolonym z usługi.

Internet: Raczej dość dobrze rozwinięty.

Telefony: Roaming dostępny. Zasięg telefonów zadawalający, choć w niektórych miejscach na wybrzeżu zanika.

Język: Angielski, z irlandzkimi naleciałościami. Irlandzki na zachodzie kraju, zwłaszcza w hrabstwie Kerry, ale tylko jako drugi język. Obecnie jest tam też bardzo dużo Polaków, więc w niektórych miejscach (np. restauracjach czy sklepach) można dogadać się po polsku.

Gniazdka elektryczne: Brytyjskie.

Wtyczka typu brytyjskiego
Wtyczka brytyjska

Samochody i transport: Część autostrad jest płatna. Często brak możliwości płatności kartą. Główne drogi hrabstw i krajowe są bardzo dobre, ale już drogi lokalne mają różny standard: często są wąskie, wymagające ostrożnego wymijania, pozbawione oświetlenia i pobocza.

Oznaczenia i drogowskazy: Na drogach jeszcze jest przyzwoicie, podobnie z oznaczeniami zabytków w miastach. Jednak jeśli chodzi o szlaki górskie i ich oznakowanie to pozostawiają one wiele do życzenia. Czasem  tylko na początku drogi  jest mapka jak przebiega szlak i tyle.

Jedzenie wegetariańskie: Problem dość analogiczny, jak z kuchnią angielską. Nawet jeszcze bardziej, bo jedzą tu dużo więcej ryb. Ale z drugiej strony burgery wegetariańskie nie stanowią jakiejś niespotykanej rzeczy.

Pub irlandzki i muzyka na żywo
Pub irlandzki i muzyka na żywo

Ludzie: Raczej otwarci, ale podobnie jak Brytyjczycy wycofani. Bardzo ważnym elementem kultury są puby i z tego warto skorzystać. Tu Irlandczycy często bawią się przy muzyce na żywo. Razem tańczą i śpiewają, a wyjście na piwo też jest tu w dobrym tonie. Puby irlandzkie to praktycznie obowiązkowe miejsce do odwiedzenia, zwłaszcza w Dublinie czy innych dużych miastach.

Prawo i obyczaje: Nic szczególnego.

Bezpieczeństwo: Jest to raczej spokojny kraj, ale warto mieć na uwadze  drobną przestępczość.

Klimat: Wyspiarski, dość chłodny, nawet w lecie. Przy wybrzeżu też bardzo często pada.

Informacja turystyczna i mapy: Tu jeszcze mają wiele do zrobienia. Dziś bardziej można liczyć na pomoc lub małe biura turystyczne, niż jakieś typowe centra informacji.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irlandzki
Praktycznie
Share Button

Japan Rail Pass i podróżowanie po Japonii

O podróżowaniu po Japonii napisano dość sporo, ale dołożymy do tego kolejną cegiełkę. Z prostej przyczyny: przemieszczanie się po Kraju Kwitnącej Wiśni nie jest wcale tak trudne, jak się wydaje w pierwszym momencie, ale też nie tak łatwe jak wydaje się w drugim. Niemniej jednak jest to do ogarnięcia.

Shinkansen
Shinkansen

Problemy z komunikacją?

Na początek małe dementi. Japonia nie ma świetnej komunikacji zbiorowej. Zwłaszcza, gdy patrzymy na nią kompleksowo. Pomiędzy dużymi miastami kursują szybkie i bardzo szybkie pociągi, a w obrębie aglomeracji są rozbudowane sieci metra. Jednak już poza dużymi ośrodkami miejskimi komunikacja publiczna działa słabo. Na przykład do wioski lisków autobus jeździ dwa razy w tygodniu. Jedyną alternatywą jest własny samochód lub dość droga taksówka. Jak się przekonaliśmy, autobusy w innych rejonach nie są zbyt punktualne (wyobrażaliście to sobie o Japonii?), a czasem trudno odnaleźć odpowiedni przystanek i wyczytać z niego trasę i rozkład.

Perfekcyjna organizacja i podporządkowanie na dworcu
Perfekcyjna organizacja i podporządkowanie na dworcu w Tokio

Wolny rynek w praktyce

W przeciwieństwie do europejskiego modelu komunikacji zbiorowej, ta w Japonii nie jest regulowana na przykład przez samorządy miejskie, jest całkowicie prywatna i działa na zasadach czysto kapitalistycznych. Fajnie? Z punktu widzenia okazjonalnego użytkownika (na przykład turysty) niekoniecznie: trasy i zejścia do metra należą do różnych firm, często nie są ze sobą bezpośrednio połączone, a jeśli tak, to trzeba uważać, do pociągu której firmy się wsiada (dobra, akurat to raczej jest bardzo dobrze oznaczone). Podobnie jest z pociągami, autobusami i promami. Oczywiście każde przedsiębiorstwo ma własne taryfy opłat i własne bilety.

Dopiero kilka lat temu wprowadzono kartę pre-paid, która działa na większości obszaru Japonii na większości środków komunikacji, oprócz pociągów, które mają Rail Pass. Większości nie znaczy wszystkich i zawsze trzeba się pilnować. Właśnie wolny rynek może powodować pewne zagubienie, zwłaszcza gdy ma się dwa przystanki obok siebie, tyle że różnych linii. Z tego właśnie powodu metro w Tokio jest też tak rozbudowane.

Ale na szczęście nie jest tak źle. Pomijając miejsca rzadziej uczęszczane, jak choćby wspomniana Zao Fox Village oraz Okinawę, transport po Japonii jest raczej prosty do ogarnięcia, trzymając się kilku reguł. Zaś przy takich przypadkach jak te dwa wymienione (czyli każde mniej uczęszczane miejsce dalej od głównych aglomeracji), to zdecydowanie najlepszym wyborem jest samochód. Uwaga: tu obowiązuje ruch lewostronny, ale jednocześnie na ulicach panuje duży spokój. Zupełnie inaczej niż w wielu innych państwach azjatyckich.

Shinkansen
Shinkansen

Reguła nr 1: Internet

Do poruszania się po Japonii bardzo przydaje się Internet. Można kupić sobie kartę SIM z dostępem do sieci i korzystać z niej z telefonu lub tabletu. W każdym razie bardzo przydadzą się nam dwie strony:

Hyperdia (dostępna także wersji jako mobilna aplikacja)

Japan-Guide.com

Pierwsza to nic innego jak wyszukiwarka połączeń. Pociągi jeżdżą bardzo punktualnie, choć zdarzają się tam pewne problemy, ale to jest normalne. Hyperdia potrafi wskazać najbliższe połączenia, a także miejsca, gdzie należy się przesiąść. Często nawet ze wskazaniem peronu. To bardzo pomocne.

Japan-Guide.com natomiast to serwis informacyjny, który ma świetnie opisane atrakcje Japonii razem z danymi o otwarciach, czy wskazówkami dojazdu. Te dwie strony rozwiązują większość problemów transportowych. Zwłaszcza, że Hyperdia umożliwia na przykład ograniczenie wyszukiwania do Japan Rail, na którą obowiązuje Japan Rail Pass.

W sieci można korzystać jeszcze z jednej przydatnej rzeczy, czyli map Google’a. Jak się już kupi kartę SIM i ma własny internet, to GPS bywa tam bardzo przydatny, ale co ważniejsze działa bardzo dobrze.

Typowy japoński krajobraz zza okna pociągu
Typowy japoński krajobraz zza okna pociągu

Shinkanseny

Po japońskiej wyspie Honsiu podróżowaliśmy głównie koleją. Japan Rail Pass ważny przez okres jednego tygodnia (ciągiem) sprawił, że podróż była tańsza, zwłaszcza szybkimi pociągami Shinkansen. Japonia jest pierwszym krajem, który zaczął pracować nad koleją wielkich prędkości. Już w latach 40. XX wieku zaczęto planować budowę Nowej Głównej Linii (bo to oznacza słowo „shinkansen”), która miała połączyć Tokio z Shimonoseki. Wojna jednak udaremniła te plany.

W Japonii jest bardzo dużo zieleni
W Japonii jest bardzo dużo zieleni


Pierwszą linię kolei dużych prędkości uruchomiono dopiero w 1959 roku (u nas wtedy kursowały jeszcze parowozy, francuskie TGV ruszyło w 1981 roku), choć oficjalne otwarcie nastąpiło dopiero 5 lat później z okazji Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Pierwsze pociągi osiągały zawrotną prędkość 200 km/h (średnia prędkość Pendolino na trasie Wrocław-Warszawa to 160 km/h w 2018 roku, maksymalna 200 km/h na odcinku 80 km), zaś obecnie najszybsze z nich osiągają prędkość 300 km/h!

Angielska nazwa pociąg-pocisk (bullet train) nawiązuje do aerodynamicznej stylistyki lat 30. pierwszych pociągów serii 0, które kursowały aż do 2008 roku. My najczęściej jechaliśmy pociągami serii E6 z charakterystycznymi, dość zabawnymi nosami. Podróż Shinkansenami to klasa sama w sobie! Pociąg wygodny, miejsca dużo, płatny serwis urozmaicony, prędkość zawrotna. Choć najwięcej emocji dostarczało stanie na stacji, przez którą pocisk tylko „przelatywał” bez zatrzymywania!

Shinkansen
Shinkansen

Japan Rail Pass

I tu dochodzimy do najciekawszego. Turyści mogą kupić słynną Japan Rail Pass (działa trochę podobnie jak karta Interrail). Dzięki temu można poruszać się praktycznie dowolnie Shinkansenami i innymi pociągami (a także autobusami i promami) należącymi do Japan Rail, nie licząc małych ograniczeń.

Mamy trzy rodzaje Japan Rail – 7 dniowy, 14 dniowy i 21 dniowy (zarówno w wersji podstawowej jak i na Green Class czyli Premium, są też zniżki dla dzieci). Oba można kupić na JRPass.com lub Japan-Rail-Pass.com – działają podobnie, mają inne ceny, ale przy porównaniu z wysyłką to pierwsze wyszło nam taniej. Uwaga: Przez Internet kupujemy voucher, który jest przysyłany nam kurierem. Nie kupimy w ten sposób Japan Raila Passa. Vouchera nie wysyłają do Japonii i tam nie można go kupić.

Tramwaj w Osace
Tramwaj w Osace

Voucher ma ważność 90 dni. Realizują po okazaniu wizy (trzeba mieć wizę turystyczną) na lotnisku. Zatem trzeba pamiętać, by voucher zamówić w odpowiednim czasie. Kosztuje on ponad 200 Euro (wersji tygodniowej), ale dość szybko się zwrócił (o ile korzysta się z Shinkansenów, inaczej może nie mieć sensu).

Na lotnisku podczas wymiany vouchera na Japan Rail Pass ustalamy pierwszy dzień obowiązywania karty. I tu znów ważna uwaga – JR Pass działa 7 lub 14 lub 21 dni pod rząd. Nie ma przerwy w środku. Odbiór jest formalnością, osoby z obsługi są bardzo pomocne, jeśli ktoś miałby problem z wypełnieniem wniosku o JR Pass.

Monorail w Naha
Monorail w Naha

JR Pass w praktyce

JR Pass daje nam możliwość korzystania z Shinkansenów i innych kolei Japan Rail. Nie działa na linie konkurencji (np. gdy z Nagano jechaliśmy do Yunadaki, trzeba było kupić bilety osobne). Jeśli jedziemy zwykłym pociągiem, to przy wejściu na peron, przy bramkach zawsze znajduje się budka z człowiekiem w środku. Wystarczy mu pokazać JR Pass i nas przepuszcza. Analogicznie jest przy wyjściu. Tam nie ma miejscówek.

Shinkanseny to tutejsze ekspresy. Tu mamy wagony typu Green Car (pierwsza klasa, można sobie dodatkowo dopłacić) oraz wagony z miejscówkami. Najlepiej jest podejść do kasy, pokazać Japan Rail Pass i dostaje się bilet z miejscówką. Nic nie trzeba płacić. Minus jest taki, że za każdym razem trzeba iść do okienka po bilet, ale to zazwyczaj idzie szybko. Część Shinkansenów ma też wagony bez miejscówek i są one „awaryjne” gdyby wszystkie miejscówki się wyprzedały. Tam obowiązuje zasada kto pierwszy, ten lepszy.

Lotnisko na wyspie obok Osaki
Lotnisko na wyspie obok Osaki

Na peronach mamy namalowane miejsca, w których są wejścia do poszczególnych wagonów. Pociągi są świetnie zsynchronizowane, więc stają tam gdzie powinny. Cenowo JR Pass opłaca się, gdy podróżujemy Shinkansenami. Jeśli korzystamy głównie z pociągów lokalnych, najczęściej taniej jest kupić zwykłe bilety.

Samolot linii ANA malowany w R2-D2
Samolot linii ANA malowany w R2-D2

Samoloty

Alternatywą wobec JR Pass może być samolot. Zwłaszcza, jeśli planujemy zrobić trasę Tokio – Kioto / Osaka i z obu miejsc robić co najwyżej małe wycieczki. Oprócz dwóch konkurujących ze sobą linii ANA i Nippon, w Japonii działają low-costy. Przede wszystkim Peach Airlines i JetStar Japan. Ten drugi ma lepszy standard. Kupując z odpowiednim wyprzedzeniem bilety, mogą się one okazać korzystniejsze cenowo niż JR Pass. Oczywiście w przypadku Okinawy samolot zdaje się koniecznością.

Lotnisko lowcostowe w Naha (terminal w dawnym magazynie)
Lotnisko lowcostowe w Naha (terminal w dawnym magazynie)

Karty prepaidowe i bilety okresowe

Tu dochodzimy do kolejnego istotnego elementu, czyli kart prepaidowych. W przypadku, gdy mamy kilka różnych linii operujących na tym samym obszarze, niezależnie czy mówimy o kolei, metrze czy autobusach, można użyć kart typu Pasmo Card lub Suica. Typu, bo w Japonii jest pełna konkurencja, więc standard niby jest jeden, ale wydawców tych kart już zdecydowanie więcej. To nastręcza jeden problem. Karty można zwrócić, ale tylko tam, gdzie działa firma, która je wydała. Efekt jest taki, że kupując Pasmo Card w Tokio, możemy jej bez problemu używać w kilku innych częściach Japonii, ale w Osace już nie możemy jej oddać, by dostać z powrotem kaucję i niewykorzystane środki. Więcej o podziałach kart można przeczytać na Japan-Guide.

Jak działają te karty? Jak sama nazwa wskazuje. W automacie należy ją doładować (niestety tylko gotówką), a potem płaci się za każdy przejazd. Nie działa to w sposób inteligentny jak Oyster w Londynie, więc karty te sprawdzają się jak przemieszczamy się tylko trochę środkami komunikacji różnych firm.

Magazyny obok terminala lowcostwoego w Naha
Magazyny obok terminala lowcostwoego w Naha

Jeśli jednak mamy możliwość, by kupić lokalny bilet – nawet na jedną firmę, najczęściej będzie to bardziej ekonomiczny wybór. Przykładowo, w Kioto kupując bilet autobusowy jednej z linii, zwrócił się nam w ciągu pół dnia. Gdybyśmy korzystali tam z Pasmo, zapłacilibyśmy o wiele więcej. Jeśli możemy bazować na lokalnych biletach okresowych, najczęściej jest to najbardziej zyskowna opcja. Zwłaszcza, że czasem upoważniają do zniżek na niektóre atrakcje (np. na Okinawie).

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Osoby pracujące w transporcie, np. na dworcach, zawsze bardzo dobrze mówią po angielsku. O ile zwykli Japończycy mają z tym problem, o tyle tam zawsze można liczyć na pomoc.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
JR Pass i podróżowanie
Share Button

Tunezja: Praktycznie

Informacje praktyczne nt. Tunezji. Tunezja została przez nas odwiedzona i zweryfikowane ostatnio w 2011.

Tunezja: Podstawowe informacje

Uwagi ogólne: Tunezja to kraj składający się z dwóch odrębnych części. Pierwsza jest północ, gdzie znajdziemy choćby ślady rzymskich zabytków. Północ obecnie jest centrum biznesowym i turystycznym Tunezji, na wybrzeżu Morza Śródziemnego jest też dużo kurortów. Jeśli ktoś chce zobaczyć pustynie, musi udać się na południe. Ta część kraju  jest dużo bardziej dzika i naturalna.

Klimat: Zróżnicowany. Na wybrzeżu śródziemnomorski, w północnej części kraju podzwrotnikowy przejściowy między morskim i kontynentalnym, zaś na południu skrajnie suchy zwrotnikowy o charakterze kontynentalnym. Najlepszy okres na podróżowanie to wiosna – marzec-maj lub jesień (wrzesień-październik). W lecie robi się gorąco. Jeśli komuś zależy bardziej na wypoczynku nad morzem to lato też jest dobre.

Język: Formalnie arabski, przechodzący  w berberyjski. Z zachodnich języków przede wszystkim francuski. Angielski głównie na północy, gdzie jest dużo turystów.

Baza noclegowa: Turystycznie rozbudowane jest przede wszystkim wybrzeże Morza Śródziemnego. Tam nie ma problemów z hotelami i noclegami. Gorzej jest w głębi lądu, gdzie wielu turystów nie dociera, a jeśli już jadą, to korzystają z wycieczek zorganizowanych. W takich wypadkach większe hotele mogą znajdować się na peryferiach. Uwaga: w Tunezji jest obowiązek meldunkowy, ale hotele wypełniają go za nas. Szukać można bez problemu na Booking.com.

Tunezja: Transport

Dojazd: Najlepszy sposób to samolot. Na północy jest kilka lotnisk, gdzie latają czartery z Polski.

Samochody i transport wewnętrzny: Samochód lub samochód z kierowcą to chyba najlepsza opcja poruszania się po kraju. Wycieczki jeżdżą autobusami.

Uber: W Tunezji Uber nie działa.

Tunezja: Prawo

Wiza: Formalności wcześniejsze nie są potrzebne, można ją dostać na lotnisku od ręki, 90-dniową. Paszport konieczny. Obowiązuje opłata wyjazdowa.

Przepisy celne: Do kraju można wwieźć 2 butelki literowe alkoholu do 25%, oraz 1 litrową powyżej 25%. Formalnie jest restrykcja, by nie wwozić więcej niż 2 aparatów fotograficznych i jednej kamery. Wywóz dinarów jest zabroniony.

Prawo i obyczaje: Tunezja to kraj islamski, gdzie religia odgrywa dość istotną rolę. Jednak ośrodki turystyczne nad Morzem Śródziemnym rządzą się swoimi prawami, nawet podczas ramadanu. W głębi kraju należy zwracać szczególną uwagę na kwestie mogące gorszyć muzułmanów (np. nieodpowiedni strój kobiet itp.).

Drony: Używanie dronów w Tunezji wymaga zdobycia wcześniejszej licencji. Jest to dość trudne, ale możliwe.

Bezpieczeństwo w Tunezji

Szczepienia wymagane: Brak. Zaleca się szczepienia na WZW A i B.

Choroby: Nic szczególnego. Ze względu na niski poziom higieniczno-sanitarny, należy mieć na uwadze możliwość zatrucia pokarmowego.

Bezpieczeństwo: To temat rzeka, który dość trudno zmieścić w krótkim akapicie. Ostatnie lata w Tunezji nie należały do najłatwiejszych, dodatkowo wojna domowa w Libii powoduje napływ uchodźców, a co z tym idzie także różnych problemów, w tym natury kryminalnej. Niestety wśród ludzi szukających schronienia często pojawiają się inni, którzy próbują żerować na ludzkiej krzywdzie (niekoniecznie muszą to być uchodźcy). Dlatego lepiej unikać na wszelki wypadek bliskich okolic granicy libijskiej.

Drugi problem to oczywiście zamachy terrorystyczne. Jest on najbardziej głośny, zwłaszcza, że niektóre z nich mają miejsca w kurortach. Są widowiskowe, zapadają w pamięć, ale jednocześnie są rzadkie. Władze starają się im zapobiegać, jest to w ich interesie. Nie ma obecnie wzmożonego poziomu takich zamachów, ale istnieje pewne ryzyko.

Największe ryzyko to jednak sytuacja polityczna. Po 2011 niby doszło do zmiany władzy, ale jak to bywa w takich przypadkach, nie wszyscy na tym skorzystali. Stąd niestety w Tunezji (ale nie tylko tam) istnieje ryzyko ponownych zamieszek. W takich przypadkach najlepiej jest unikać dużych miast jak Tunis i trzymać się raczej kurortów.

My z powodów bezpieczeństwa wynajęliśmy samochód z lokalnym kierowcą z firmy Sahel Voyages. Byli w kontakcie z kierowcą i pozwoliło to nam uniknąć niespokojnych terenów (blokad, czy podpalenia fabryki). Natomiast  program ustalaliśmy sami. Jeśli ktoś chce podróżować po Tunezji, to wynajęcie takich biur to obecnie chyba najlepsza opcja.

Susa (Sousse) - plaża
Susa (Sousse) – plaża

Tunezja: Płacenie

Waluta: Dinar Tunezyjski (TND). Uwaga, formalnie nie powinno się wywozić tej waluty z Tunezji, choć „przeszmuglowanie” drobnych to nie jest jakiś wyczyn. Dodatkowy problem to utrudnienia z wymianą pieniędzy przy wylocie. Czasem domagali domagali się udokumentowania wymiany i pozwalali na odsprzedaż 1/3 pierwotnie kupionej kwoty. Tym samym lepiej czasem pieniądze wymienić przed powrotem na lotnisko, lub wydać.

Płatności kartą i bankomaty: W dużych miastach, w szczególności na północy, jest całkiem sporo bankomatów. Większe sklepy i restauracje, czy hotele akceptują karty płatnicze. Na południu zaś liczy się głównie gotówka.

Napiwki: Są oczekiwane, praktycznie za każdą usługę. Zwykle niewielkie, około 1-2 TND za wniesienie bagażu czy sprzątnięcie pokoju w hotelu. Zdarza się, że wymuszają, choć nie jest to aż tak dokuczliwe jak bywa czasem w Egipcie czy Maroko.

Prąd i komunikacja w Tunezj

Internet: Jeśli nie trafimy do hotelu czy restauracji, która udostępnia wifi, zostają kawiarenki lub zakup lokalnej karty SIM z pakietem internetowym.

Telefony: Roaming dostępny. Zasięg telefonów w różnych częściach kraju ograniczony.

Gniazdka elektryczne: Jak w Polsce.

Kultura Tunezji

Kuchnia i jedzenie wegetariańskie: Jeśli chodzi o jedzenie wegetariańskie, to jest podobnie jak w Maroko. Bardzo popularnym daniem tutaj jest bagietka z harissą. Harissa to ostra pasta z czosnku i papryki, bardzo popularna w Tunezji (a także Libii czy Armenii).

Kwestia alkoholu jest dość ciekawa. Formalnie jest to kraj islamski, więc dostęp do niego jest utrudniony. O ile na północy, w części gdzie są kurorty, tego utrudnienia się specjalnie nie odczuwa, o tyle na południu bywa już trudniej, ale tam też jest bogata infrastruktura turystyczna. Warto wspomnieć, że w Tunezji wytwarza się lokalne wina.

Ludzie: Gdy my byliśmy w Tunezji, bardzo mocno było widać podział na pracującą północ (głównie w turystyce) i biedne, ale też trochę leniwe południe. Na północy na turystach się zarabia, zatem można spotkać się zarówno z dobrą obsługą, jak i domaganiem się pieniędzy. Na południu zaś albo odbierają turystów jako ciekawostkę, albo neutralnie, albo zło konieczne. Choć też jak nadarzy się okazja, to czasem chcą coś opchnąć.

Pustynia na południu Tunezji
Pustynia na południu Tunezji. Przy okazji polecamy grupę o znakach drogowych.

Tunezyjski niezbędnik turystyczny

Oznaczenia i drogowskazy: Średnio lub słabo.

Informacja turystyczna i mapy: Lokalnie nie ma co liczyć na rozbudowaną informację turystyczną (o ile w ogóle znajdziemy). W sieci jest kilka stron, jak np. DiscoverTunisia.com.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak tunezyjski
Praktycznie
Share Button

Japonia: Praktycznie

Informacje praktyczne nt. Japonii. Zweryfikowane ostatnio w kwietniu 2018.

Uwagi ogólne: Japonia to kraj o bardzo bogatej historii, unikalnej kulturze, który odcisnął swoje piętno tak na świecie, jak i nowoczesnej technologii czy w popkulturze (włącznie z dziwacznymi zjawiskami). Jednocześnie wciąż bardzo zamknięty i rozwijający się po swojemu. Przez to w niektórych aspektach przodują, w innych zaś podejście Japończyków może budzić zdziwienie czy niedowierzanie. To kraj, który sto lat temu był synonimem zacofania i produkcji badziewia, dziś przoduje w nowoczesnych technologiach. Japonia to kraj, który pobudza wyobraźnię. Odległy, egzotyczny, zupełnie inny od tego, co znamy. Na temat Japonii i jej mieszkańców krąży wiele sprzecznych ze sobą historii, a poznawanie tej kultury jest bardzo interesujące.

Dojazd: Właściwie tylko samolot. LOT ma dość dobre połączenia, ale czasem taniej jest korzystając czy to z tureckich, czy chińskich linii lub jeszcze innych.

Wiza: Turystyczną uzyskuje się po przylocie. Raczej formalność. Opłata wylotowa została wprowadzona w 2019, wynosi 1000 JPY i jest doliczana do biletów.

Przepisy celne: Oprócz raczej standardowych ograniczeń dotyczących ilości wwożonego alkoholu i waluty, należy zwrócić uwagę na zakaz wwożenia materiałów o treściach pornograficznych. Nie wolno wwozić produktów zwierzęcych (mięso, nabiał) i żywych roślinnych (kwiaty, owoce, nasiona), co jest częstym zakazem w krajach pozaeuropejskich i zwłaszcza wyspiarskich. Dozwolona jest ograniczona ilość leków (2-miesięczny zapas) i paraleków, warto mieć ze sobą receptę w języku angielskim.

Co oczywiste, bezwzględnie zakazane są narkotyki i środki stymulujące i tutaj uwaga – lista środków psychoaktywnych obejmuje chociażby pseudoefedrynę, w która w Polsce jest składnikiem wielu popularnych leków złożonych na objawy przeziębienia (np. Gripex) i ból zatok (np. Ibuprom zatoki, Sudafed). Na liście nie ma kodeiny (w lekach złożonych u nas dostępna bez recepty, np. Antidol, Solpadeina), ale są inne opioidy, a ze względu na możliwe działanie psychoaktywne, lepiej tego nie brać do Japonii, by w razie szczegółowej kontroli nie narazić się na kłopoty.

Baza noclegowa: Bardzo rozbudowana i różnorodna. Należy liczyć się z tym, że w normalnych hotelach jest dość mało miejsca w pokojach. Oprócz nich znajdziemy tu kilka bardziej japońskich typów noclegów. Na szczególną uwagę zasługują ryokany, czyli tradycyjne pensjonaty w stylu japońskim. Raczej są drogie, ale warto choć raz spróbować. Inny japoński wynalazek to hotele kapsułowe. Te mają jeszcze mniejszą powierzchnię, gdyż są w formie pojedynczego łóżka. Najczęściej jednak przyjmują tylko osoby jednej płci. Szukając samodzielnie noclegów można natknąć się na hotele godzinowe, te czasem bywają dość atrakcyjne cenowo. Służą Japończykom jako miejsce schadzek, więc trzeba się liczyć z ewentualnymi hałasami z pokoju obok w środku nocy. Oczywiście są też apartamenty czy hostele. Hotele bez problemu można znaleźć np. przez Booking.com.

Szczepienia wymagane: W zależności od czasu i rejonu pobytu, warto rozważyć szczepienie na japońskie zapalenie mózgu. Nie jest to szczepienie obowiązkowe, ale zalecane. Warto natomiast, jak wszędzie, mieć odnowione szczepienia z okresu dzieciństwa.

Choroby: Komary roznoszą japońskie zapalenie mózgu, choroba ta występuje na wszystkich wyspach poza Hokkaido, głównie od maja do października. Nie ma ryzyka zarażenia w obszarze dużych aglomeracji miejskich. Choroba ma wysoką śmiertelność (nawet 30%) i duże ryzyko powikłań neurologicznych (50%), więc należy chronić się przed ukąszeniami komarów. Acz częsta nie jest.

Waluta: Jen (JPY).

Płatności kartą i bankomaty: Z płatnościami kartą, w szczególności w standardach VISA, MasterCard bywają całkiem spore problemy. Podobnie jest z pobieraniem pieniędzy z bankomatów, ale to można dość łatwo rozwiązać, bo bankomaty są dostępne w sklepach (np. w sieci 7-Eleven). W sieciówkach problemu z wypłatą pieniędzy nie ma. Tam też nie ma problemów z płatnościami kartą. Natomiast w wielu innych miejscach (restauracje, transport, ale też atrakcje) należy liczyć z trudnościami lub koniecznością posiadania gotówki.

Napiwki: Traktowane są jako obraźliwe. Jednocześnie czasem można spotkać się z dodatkową opłatą za nakrycie.

Internet: Problemu nie ma, dostępny dość powszechnie. Można bez problemu kupić kartę SIM na lotnisku, dzięki czemu ma się praktycznie stały dostęp do sieci. Jest to bardzo przydatna opcja.

Telefony: Roaming dostępny. Zasięg telefonów dobry.

Język: Japoński, z angielskim bywa różnie, w wielu miejscach słabo. Obecnie jednak nie są już niechętni w używaniu z powodów ideologicznych. Można wtedy spotkać się z tabliczkami po angielsku, gdzie wskazują jakieś konkretne zdanie. Są komunikatywni. Angielskim bardzo dobrze posługują się w wszystkich centrach turystycznych, informacji kolejowej, lotniczej itp.

Gniazdka elektryczne: Typ japoński. Formalnie bardzo podobny do amerykańskiego, ba nawet w niektórych miejscach działają amerykańskie wtyczki. Różnica polega na tym, że amerykańskie są trzybolcowe, a japońskie tylko dwu. Trzybolcowe czasem można spotkać, ale lepiej się nastawić na osobną przejściówkę.

Wtyczka typu japońskiego
Wtyczka typu japońskiego

Samochody i transport: Poza miastami jeździ się dość spokojnie, wręcz leniwie. Miasta są duże, ale ludzie też raczej jeżdżą spokojnie. W Japonii Uber ma problem z zaistnieniem, istnieje pewna alternatywa, choć nie cenowa. Aplikacja ta to JapanTaxi. Wpis o transporcie po Japonii, czyli JR Pass i nie tylko, znajduje się tutaj.

Oznaczenia i drogowskazy: Raczej dość dobrze, choć czasem trzeba nauczyć się znajdować znaki. W przypadku dużych miast i wielu bodźców reklamowych, może nie być to na początku takie proste. Generalnie trasy są dość dobrze oznaczone, często też zaplanowane.

Jedzenie wegetariańskie: Prawdopodobnie jeden z najgorszych krajów dla wegetarian. Kuchnia oparta o owoce morza. Wiele potraw wykorzystuje bulion rybny, więc jeśli ktoś ryb nie je, musi się liczyć z problemami. Słabo też jest z dostępnością świeżych owoców i warzyw

Innym problemem mogą być stosunkowo niewielkie porcje, jakie jedzą Japończycy, co powoduje nagle zwiększenie, budżetu jeśli chcemy się najeść. Tu dla turystów z Zachodu istnieje jedno bardzo dobre rozwiązanie: knajpy godzinowe. Przychodzi się i je przez godzinę tyle, ile się może. Można też korzystać ze sklepów typu 7-Eleven, gdzie sprzedaje się niedrogie ciepłe posiłki typu bułki na parze lub różne dania do odgrzania na miejscu.

Za to bardzo dobre są napoje herbaciane. Matcha, czyli sproszkowana japońska herbata, jest wykorzystywana w wielu produktach (np. ciastkach czy lodach).

Ludzie: Dość intrygujący. Z jednej strony cisi i uporządkowani, przestrzegający reguł, nie narzucający się. Zawsze stoją w kolejce, nie przepychają się (poza metrem w niektórych miastach), handlowcy nie są natarczywi (w tym także taksówkarze). Raczej spokojni i zamknięci w sobie. Z drugiej pełni skrywanych emocji. Wejście do wielu barów jest interesujące, gdy obsługa krzyczy na powitanie na widok gościa.

Pewnym kuriozum są japońskie ubikacje. Bardzo zaawansowane technologicznie. Automaty mają opcje podmywania, a także często kilka innych przycisków (np. do podgrzewania deski, albo wydawania jakiś dźwięków). Ubikacje są dostępne też w sklepach typu 7-Eleven (za darmo).

Prawo i obyczaje: Nic szczególnego. Choć warto pamiętać o ściąganiu butów przed wejściem do czyjegoś domu lub ryokanu oraz większości świątyń (w tych ostatnich najczęściej przypominają o tym znaki).

Bezpieczeństwo: Bardzo bezpieczny kraj, mała przestępczość pospolita. Kiedyś problemem była Jakuza w okolicach Tokio, ale już sobie z nią poradzono.

Na Okinawie trzeba uważać na żmije habu. Więcej przy okazji opisu Okinawy.

Klimat: Dość różnorodny, bo Japonia jest rozległa: na południu występuje klimat zwrotnikowy, w środkowej części kraju podzwrotnikowy, a na północy umiarkowany ciepły. Na to nakłada się klimat monsunowy. Ze względu na monsuny najlepszy okres do odwiedzenia to wiosna lub jesień. Ale do niektórych miejsc, jak na przykład wspinaczka na Fudżi trzeba wybrać się latem. Groźniejsze od zmiennej pogody są w Japonii zjawiska związane z budową geologiczną, skutkujące częstymi trzęsieniami ziemi i falami tsunami oraz możliwymi erupcjami wulkanów. W wielu miejscach są symbole przedstawiające drogę ewakuacji na wypadek tsunami i bezpieczne miejsca w razie trzęsienia ziemi.

Informacja turystyczna i mapy: Turystyka jest dość istotna w Japonii, stąd wszystkie centra informacyjne są bardzo dobrze zorganizowane, łatwo dostępne i anglojęzyczne. Można dostać wiele map czy broszur informacyjnych. O stronach pomocnych będzie we wpisie o podróżowaniu.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
Praktycznie
Share Button

Chorwacja: Praktycznie

Informacje praktyczne nt. Chorwacji. Zweryfikowane ostatnio w maju 2018.

Uwagi ogólne: Chorwacja to bardzo popularny w Polsce (i nie tylko) kierunek turystyczny. Łączy w sobie wiele resortów nad Adriatykiem, ciekawą historyczną zabudowę, piękną przyrodę, nową i miejscami bolesną historię i słowiańskiego ducha. W porównaniu z innymi krajami bloku wschodniego, jest dość droga dla turystów (np. Dubrownik), ale przyciąga tłumy.

Dojazd: Wiele osób próbuje dojechać tam na własną rękę samochodem. Można też  dolecieć samolotem z najważniejszych polskich lotnisk. LOT lata regularnie do Zagrzebia i kilku innych miejsc. Można też szukać tanich lotów (również do państw ościennych, np. Bośnia i Hercegowina, Słowenia, czy Czarnogóra) i czarterów. Warto jednak pamiętać, że Chorwacja obecnie nie jest jeszcze w Schengen, więc należy liczyć się  czasem ze wzmożonymi kolejkami i kontrolami na granicach ze strefą. Przejścia chociażby z Bośnią są zdecydowanie mniej kontrolowane.

Wiza: Chorwacja jest w Unii, ale formalnie znajduje się poza Schengen. Wjechać  można na podstawie paszportu, wiza nie jest wymagana. Jednak zwłaszcza przejścia samochodowe na granicy z Schengen okresowo są dość mocno kontrolowane, o czym należy pamiętać, ze względu na kolejki. W przypadku ruchu lotniczego jednak nie dostrzega się często jakichkolwiek trudności czy formalizmów (jak np. w przypadku Irlandii czy Wielkiej Brytanii).

Przepisy celne: Nic szczególnego.

Baza noclegowa: Turystyka jest bardzo istotną częścią gospodarki Chorwacji, więc nie ma tu większych problemów z noclegami. Hoteli, hosteli, boteli (łodzi), czy pensjonatów albo apartamentów jest mnóstwo. Gorzej z cenami. W miastach jak Dubrownik czy Split ceny są wysokie, nawet jak na standardy zachodniej Europy. Dobrym rozwiązaniem jest nocowanie na obrzeżach lub poza miastami. Niejednokrotnie tam da się znaleźć nocleg w lepszej cenie, często z dostępem do morza. Warto jednak wziąć poprawkę na specyfikę plaż w Chorwacji: te często są kamieniste lub brukowane z drabinką schodzącą do wody. Hotele bez problemu można znaleźć przez Internet, np portale takie jak Booking.com czy Hotels.com.

Szczepienia wymagane: Brak. Warto standardowo być zaszczepionym na WZW A i B.

Choroby: W teorii nic istotnego, ale warto pamiętać, że występują tam komary tygrysie, roznoszące choćby dengę. Prawdopodobieństwo zarażenia się jest niezwykle małe.

Kuna chorwacka
Kuna chorwacka

Waluta: Kuna (CHK). Nazwa kojarzy się ze zwierzęciem – kuną i to właściwe skojarzenie, wizerunek zwierząt jest wybijany na monetach. W wielu miejscach akceptowane jest też Euro.

Płatności kartą i bankomaty: Bankomaty w większych miastach bez problemu dostępne. Płatność kartą raczej powszechna, choć nie zawsze istnieje taka możliwość. W centrach miast, gdzie jest duży ruch turystyczny, część knajp nie obsługuje płatności bezgotówkowych. Również wejścia do zabytków czasem można opłacić jedynie gotówką. W przypadku wycieczek na miejscu, gotówka także jest preferowana. Czasem istnieje możliwość opłaty kartą, o ile wcześniej się tak umówi z organizatorem.

Napiwki: Nie są wliczane w cenę, acz są mile widziane (ok. 10%).

Internet: Raczej dość dobrze rozwinięty.

Telefony: Roaming dostępny, a ponieważ Chorwacja jest w Unii Europejskiej, powinna działać zasada „roam like Home”. Należy to sprawdzić u swojego operatora. Zasięg telefonów dobry.

Język: Chorwacki. Powszechna jest znajomość angielskiego, nawet w zwykłych sklepach. W Istrii dodatkowo popularny jest język włoski. Raz z powodów historycznych, dwa bliskości Włoch.

Gniazdka elektryczne: Jak w Polsce.

Samochody i transport: Część autostrad jest płatna. Płaci się na bramkach. Większość z nich obsługuje płatności kartą.

Oznaczenia i drogowskazy: Są nastawieni na turystykę, więc raczej jest to aktualne, choć czasami w mniej uczęszczanych miejscach nie do końca przemyślane. Na przykład znaki pojawiają się dość późno, ale na ogół są.

Jedzenie wegetariańskie: Kuchnia bałkańska, w szczególności w Chorwacji oparta jest na mięsie, rybach i owocach morza. W teorii niby nie jest to przyjazne dla wegetarian, ale jednocześnie (zwłaszcza np. w Istrii), wpływy włoskie są bardzo dobrze widoczne, także w kuchni, czyli dostępne są pasty, pizze itp. Z lokalnych rzeczy, podobnie jak w Serbii tak i tu można kupić burki, czyli tutejsze bułki z serem. Idealny na szybki, ale sycący lunch w drodze.

Ludzie: Do turystów nastawieni bardzo pozytywnie, raczej otwarci. Natomiast ci nie pracujący w turystyce, raczej trzymają się na uboczu.

Prawo i obyczaje: Chorwaci bardzo lubią dzieci, stąd rozrabiające i hałasujące pociechy są tu  mile widziane. Niemile widziane jest wielbienie Serbii, czy rewizjonistyczne podejście do wojny w Jugosławii, inne niż chorwackie. Tego typu tematów lepiej unikać. W wielu miejscach, w których znajdują się zapisy zarówno w alfabecie łacińskim (chorwacki), jak i cyrylicy (serbski), widać, że te drugie są zamazywane. Choć wojna się skończyła, to jednak niechęć do Serbów jest tu nadal dostrzegalna.

Bezpieczeństwo: Jest to raczej spokojny kraj, ale warto mieć na uwadze drobną przestępczość.

Klimat i sezon: Śródziemnomorski na wybrzeżu i umiarkowany w głębi kraju. Szczyt sezonu przypada na lipiec i sierpień. Jest wówczas gorąco, a jednocześnie jest bardzo dużo turystów.

Informacja turystyczna i mapy: Informacje turystyczne są dostępne w większości dużych miast. Bardzo często są tam lokalne darmowe mapy (choć nie wszędzie, w Dubrowniku jest z tym problem). Jest też dużo folderów reklamujących lokalne atrakcje. Nam przydał się też blog CroLove.

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak chorwacki
Informacje praktyczne
Share Button

Oman: Praktycznie

Informacje praktyczne nt. Omanu. Zweryfikowane ostatnio w styczniu 2018.

Uwagi ogólne: Oman to kraj  Półwyspu Arabskiego bez wielkich zasobów ropy, przez to ma się wrażenie, że jest bardziej naturalny i poukładany. Nie ma wielkich inwestycji, ale jest wspaniała i bardzo unikalna przyroda.

Dojazd: Najlepszy sposób to samolot.  Niestety nie ma co liczyć na tanie linie, chyb, że przez Dubaj.

Wiza: Myśmy załapali się jeszcze na wydawaną od ręki przy przylocie/wjeździe, 90-dniową z możliwością wielokrotnego przekraczania granicy. Paszport konieczny. Obecnie wdrożono system e-wiz, o które trzeba się ubiegać przed przyjazdem. Wcześniej obowiązywała też promocja, że dostając wizę w Dubaju i wjeżdżając do Omanu z emiratu Dubaj wizę otrzymywało się za darmo. W każdym innym przypadku była płatna.

W przypadku przyjazdu z krajów objętych ryzykiem żółtej febry, weryfikowane są szczepienia.

Obecnie o wizę można się ubiegać na: evisa.rop.gov.om.

Przepisy celne:  Można wwieźć 2 litry (ale nie więcej niż 2 butelki) alkoholu (nie dotyczy muzułmanów). Wwiezienie niektórych leków wymaga przedstawienia recepty / potwierdzenia od lekarza (oczywiście w języku angielskim).

Baza noclegowa: Nie tak rozbudowana jak w Emiratach, ale wciąż duża. Niestety raczej przeważają hotele i ośrodki wyższe cenowo. Można szukać na Booking.com.

Szczepienia wymagane: Brak.

Choroby: Podobnie jak w ZEA istnieje ryzyko zarażenia się MERS.

Waluta: Rial (OMR).

Płatności kartą i bankomaty: W dużych miastach karty raczej bezproblemowo akceptowane. Bankomaty także są. Gdy się wyjdzie jednak już poza miasto,  nie zawsze są czytniki kart, także na stacjach benzynowych. To samo dotyczy niektórych zabytków czy atrakcji, im dalej od dużego miasta tym większa szansa, że trzeba płacić gotówką. Bardzo podobnie jak w ZEA.

Napiwki: Formalnie brak, nie są oczekiwane. Jednak wiele usług wykonują tutaj osoby z Indii, Pakistanu i innych krajów, więc nie protestują, gdy się go zostawia. Bardzo podobnie jak w ZEA. Z drugiej strony im więcej turystów przybywa, tym bardziej napiwki (bakszysz) stają się normą. W turystycznych restauracjach trzeba liczyć się z tym 10-15% napiwkiem, mimo, że w barze dla lokalnych obok, nikt tego nie będzie wyczekiwał.

Internet: W hotelach i restauracjach problemu nie ma. Choć oficjalnie istnieje pewna cenzura sieci.

Telefony: Roaming dostępny. Zasięg telefonów bardzo dobry, także na pustyni.

Język: Formalnie arabski, ale angielski jest tu bardzo istotny. Raz, wielu pracowników pochodzi spoza Omanu, więc to podstawowy język komunikacyjny. Dwa, sam arabski ma dialekty, więc jest problem jeśli ktoś zna np. afrykańską wersję. Znów, bardzo podobnie ja w ZEA.

Gniazdka elektryczne: Jak w Wielkiej Brytanii.

Wtyczka typu brytyjskiego
Wtyczka brytyjska

Samochody i transport: Po kraju zdecydowanie najłatwiej jest się poruszać samochodem. Drogi są dobre, benzyna dość tania. Najlepiej podróżować samochodem albo wynajętym samodzielnie albo z kierowcą/przewodnikiem. Zwłaszcza ten drugi typ podróżowania jest bardzo popularny w Omanie. Uwaga, nie działa tu nawigacja Google’a. Można ściągnąć mapę Google’a i wyznaczyć trasę, ale funkcja nawigacji nie działa. Jest to spowodowane umowami z rządem Omanu, który chciałby, aby używano lokalnych GPSów. Alternatywą jest np. oprogramowanie Sygic, mniej popularne, więc Oman ich nie ściga.

Oznaczenia i drogowskazy: Średnio lub słabo. Pod tym względem to kraj wciąż mało rozwinięty, bardziej stawiający na taksówki. Znów pod względem rozwoju bardzo podobnie do ZEA.

Jedzenie wegetariańskie: Mało jedzenia lokalnego. Ale jest wiele knajp z innych rejonów świata.

Alkohol nie jest tu normalnie dostępny. Podobnie jak w ZEA są specjalne sklepy dla rezydentów, gdzie można go kupić, jak się ma odpowiednie zaświadczenie. W przypadku turystów część hoteli i restauracji jest uprawniona do sprzedaży alkoholu, acz po pierwsze nie ma ich dużo, a po drugie ceny są wywindowane. Łatwiej kupić alkohol w centrach turystycznych, poza nimi praktycznie nie ma takiej możliwości.

Ludzie: Podział na dwa typy obywateli nie jest tak widoczny jak w ZEA, ale też jest. Da się to dostrzec w większych miastach. Bardziej na prowincji mamy przewagę Arabów. Ludzie spokojni, przychylni, przyjacielscy, acz najczęściej zdystansowani.

Prawo i obyczaje: Oman to kraj muzułmański. Alkohol, niektóre leki, narkotyki, seks przed- i pozamałżeński, nadmierne odsłanianie ciała przez kobiety (poza ośrodkami turystycznymi), czy nawet fotografowanie osób bez zezwolenia nie są tu mile widziane. Największy rygor panuje przy zwiedzaniu meczetów, poza nimi jest trochę spokojniej. Są miejsca, gdzie bez problemu da się nawet robić zdjęcia ludziom.

Bezpieczeństwo: Podobnie jak ZEA, Oman to dość bezpieczny kraj, jeśli chodzi o terroryzm czy drobną przestępczość.

Klimat: Klimat zwrotnikowy suchy, z przewagą cech klimatu kontynentalnego, również na wybrzeżu. Dobry sezon na wyjazd to nasza zima. Jest wtedy ciepło, ale nie upalnie.

Informacja turystyczna i mapy: Z tym jest raczej ciężko. Nawet gorzej niż w ZEA. Promowany sposób podróżowania to wynajęcie kierowcy-przewodnika, który nam wszystko pokaże/opowie. Często nawet w zabytkach UNESCO brakuje podstawowych opisów.

Szlak omański
Praktycznie
Share Button