Archiwum kategorii: Zabytek

Skalne miasto Uplisciche

Uplisciche lub Upliscyche (ang. Uplistsikhe, gruz. უფლისციხე) to bardzo charakterystyczne skalne miasto położone jakieś 10 km od Gori. Przez lata była to też istotna forteca Gruzji, dziś bardzo interesujący zabytek i stanowisko archeologiczne.

Uplisciche
Uplisciche

Historia Uplisciche

Uplisciche to jedna z najstarszych osad w Gruzji. Szacuje się, że pierwsze domy wydrążono i zbudowano tu około V wieku p.n.e., osadnictwo jednak prawdopodobnie było jeszcze wcześniejsze. Miasto było stolicą istniejącego wówczas królestwa Kartalii (lub Iberii wg antycznych autorów – tak nazywali ten górzysty obszar Gruzji), które później wraz z Kolchidą (wybrzeże Gruzji) utworzyły jedno silne państwo.

Uplisciche
Schody między skałami

W późniejszym okresie zaczęto tu także stawiać kolejne budynki, tworząc bardzo interesujący miszmasz. Połączono skalne miasto z bardziej klasycznym, zbudowanym wśród skał, które pięło się górę. Uplisciche rozwijało się mniej więcej do czasu chrztu i chrystianizacji Gruzji. Wówczas zaczęto bardziej rozbudowywać Mcchetę i Tblisi w IV wieku straciła na znaczeniu. Gdy w VIII i IX wieku muzułmanie najechali Gruzję, to właśnie do Uplisciche przeniósł się tymczasowo dwór. Była to jedna z najważniejszych fortec ówczesnego królestwa. Forteca przetrwała muzułmanów, oparła się dopiero Mongołom w XIV wieku. Potem została opuszczona. Gruzini jednak wracali tu w trakcie kolejnych najazdów i wojen.

Uplisciche
Uplisciche

To skalne miasto jest bardzo interesujące ze względu na położenie. Znajduje się na lewym, skalistym brzegu rzeki Kury, wysokim, dlatego Arabowie mieli taki problem by zdobyć to miejsce. Mongołowie zaatakowali od północy, wtedy twierdzy nie dało się już tak łatwo obronić.

Widok na rzekę Kurę
Widok na rzekę Kurę

Skalne miasto dziś

Obecnie jest to teren muzealny. Nie zostało tu wiele budynków. Wyróżnia się właściwie jedynie cerkiew. Reszta to pozostałości zabudowy.

Uplisciche
Skalne miasto

Niewiele ostało się także z wydrążonych domostw. Większość skał wywietrzało, zawaliło się, tak przez działanie człowieka (zarówno celowe przebudowy jak i oblężenia), czy kaprysy natury. Te również dość mocno naznaczyły to miejsce.

Stary dzban w Uplisciche
Stary dzban w Uplisciche

Dojazd jak wszędzie w Gruzji najłatwiejszy jest marszrutkami, ale z Gori organizowane są zarówno wycieczki, jak również kursuje wiele taksówek. W teorii z Gori można próbować jechać pociągiem i dalej albo dojść, albo coś złapać, ale na to trzeba mieć dużo czasu.

Jaszczurka
Jaszczurka

W porównaniu z Wardzią, jest to zdecydowanie mniejsze skalne miasto, nie tylko ze względu na wielkość i to co przetrwało. Miejsc wykutych w skałach też jest tu zdecydowanie mniej. Niemniej jednak interesująca jest możliwość porównania ich. Choć, gdyby trzeba było wybierać, to raczej wskazalibyśmy Wardzię.

Uplisciche
Uplisciche

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak gruziński
Skalne miasto Uplisciche
Share Button

Krobielowice

W ramach małego uzupełnienia wpisu o Waterloo, warto jeszcze na chwilę przyjrzeć się Polsce, a dokładniej Dolnemu Śląskowi. Niedaleko Wrocławia znajdują się Krobielowice. To właśnie tu mieszkała rodzina marszałka Bluchera.

Pałac Blucherów w Krobielowicach
Pałac Blucherów w Krobielowicach

Pałac Blucherów – Krobielowice

Zdecydowanie najważniejszym obiektem, który obecnie został po Blucherach, to pałac w Krobielowicach, czyli pałac Blucherów. Obecnie jest to prywatny hotel, więc zwiedzanie go z pewnością jest możliwe, ale najczęściej jest płatne. Bliskość Wrocławia definiuje modus vivendi  działalności biznesowej. Ta nie jest tyle nastawiona na turystów, co raczej imprezy, czy to konferencje, szkolenia, czy czasem integracje.

Okolice pałacu
Okolice pałacu

Sam pałac spokojnie można obejść i obejrzeć z zewnątrz. Przed nim znajdziemy charakterystyczną starą bramę.

Brama
Brama

Grobowiec rodzinny marszałka Bluchera

Ale to nie koniec pozostałości po Blucherach. Niedaleko pałacu znajduje się także grobowiec rodzinny marszałka. Niestety został zrabowany przez Sowietów w trakcie II wojny światowej. To co z niego zostało, to obecnie zabytek. Droga jest dość nieszczęśliwie ułożona, zakręca, więc jest to także miejsce wielu wypadków. Miejscowi pół-żartem pół-serio mówią, że liczne wypadki tutaj są zemstą marszałka za sprofanowanie grobowca.

Bażant na polach
Bażant na polach

To co poza pozostałościami po Blucherach można robić w Krobielowicach, to przede wszystkim spacerować. Znajdują się one na szlaku parku krajobrazowego Doliny Bystrzycy. Zatem można przejść się lasem, dojść do wody. To także tereny rekreacyjne, są tu pola golfowe i jeziora, w których wędkarze łowią ryby.

Grobowiec Blucherów
Grobowiec Blucherów

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak polski
Krobielowice ?
Share Button

Wiatraki w Kinderdijk

Znajdując się w depresji i na terenach zalewowych, Holendrzy od wielu lat starali się wyrwać morzu jak najwięcej ziemi. Całkiem skutecznie. Potrzebowali do tego dobrego narzędzia do kontrolowania poziomu wód na polderach, by móc odprowadzić jej nadmiar. Dzięki temu uzyskali ziemię, na której można było sadzić uprawy. Zaś w XVII wieku używano w tym celu wiatraków, czyli taniej i skutecznej metody. Pozostałości po jednym takim polderze zostały w Kinderdijk. Obecnie jest to muzeum/skansen, od 1997 roku wpisany na listę UNESCO.

Kinderdijk
Kinderdijk

Kinderdijk

Dziś w Kinderdijk znajduje się 19 zachowanych wiatraków. Do zwiedzenia tak naprawdę są dwa, z tym, że w tym drugim jedynie można zobaczyć parter. W dodatku wszystkie wiatraki są już nieczynne. W Zaanse Schans wiatr nadal wprawiał je w ruch, tu wszystko jest zablokowane. W dodatku obecne Kinderdijk jest cieniem tego miejsca sprzed lat. W szczytowym okresie znajdowało się tu 150 wiatraków. To co zostało do dziś i tak nadal kwalifikuje się na ich największe skupisko.

Wiatrak
Wiatrak

Pompy wiatrowe zostały stopniowo wyparte przez pompy parowe, spalinowe, a w końcu elektryczne. Wiatraki wyszły z użytku w latach 40. XX wieku. Kinderdijk znalazło się na liście UNESCO także ze względu na pompy. Te, które zbudowano tu kiedyś, dziś również mają wartość historyczną, muzealniczą, Holendrzy zaś walczą z poziomem wody w bardziej zorganizowany sposób.

Wiatraki
Wiatraki

Przy wejściu do Kinderdijk znajduje się kasa biletowa. Sam wstęp na ten teren jest darmowy. Zresztą blisko mieszkają tu ludzie, są normalne domy, zatem to miejsce spacerowe. Bilety kupuje się na wejście do wiatraków, na statek oraz muzeum z pompami.

Wiatrak
Wiatrak

Zwiedzanie wiatraków

Spacerem można dojść do dwóch wiatraków. Jednak, by lepiej zobaczyć całą okolicę można skorzystać z łodzi, która kursuje między kasą, dwoma wiatrakami i stacją pomp. Działa to na zasadzie hop on – hop off.

Wnętrze wiatraku
Wnętrze wiatraku

Pierwszy wiatrak jest dość klasyczny. W środku znajdziemy wyposażenie domu typowej rodziny, która w nim mieszkała. Przy drugim znajduje się mały ogródek, są tam między innymi kury, można też napić się czekolady, jednak w samym wiatraku mamy okazję zobaczyć jedynie parter, czyli znów część mieszkalną.

Kinderdijk
Kinderdijk

W dawnej stacji pomp obecnie znajduje się interaktywne muzeum, gdzie puszczany jest film prezentujący historię Kinderdijk i wykorzystania wiatraków. Po projekcji można chwilę zostać, by przyjrzeć się pompom. Niestety ta dość interesują część nie jest właściwie prezentowana. Jest bo jest.

Perkoz
Perkoz

Dość problemowe jest dotarcie do Kinderdijk. Chyba najwygodniej jest jechać samochodem (ew. rowerem), wtedy podjeżdża się wprost pod sam skansen. Z Rotterdamu można się tu dostać zarówno autobusem (linia 90 i 93 z Rotterdamu do Utrechtu), jak i tramwajem wodnym, łączącym Rotterdam z Drodchtem. I tu uwaga praktyczna. Kursują dwie linie, jedna staje przy Kinderdijk, druga nie. Staje właściwe po przeciwnej stronie kanału. W linii prostej jest to bardzo blisko, dałoby się spokojnie dojść na piechotę, gdyby tylko były mosty w okolicy.

Podobno w lecie jeździ tu też jakiś autobus, ale byliśmy trochę wcześniej (o porannych godzinach). Między Kinderdijk a tą przystanią kursuje prom, jednak nie jest on skorelowany wprost z linią tramwajową, a co jeszcze bardziej istotne, przede wszystkim później zaczyna działać. Zatem jeśli ktoś chciałby popłynąć tam tramwajem wcześnie rano i  pospacerować po okolicy, to musi koniecznie płynąć linią, która kursuje raz na dwie godziny i zatrzymuje się przy Kinderdijk.

Kinderdijk
Kinderdijk

Pomijając wszystko inne, Kinderdijk to bardzo malownicze i spokojne miejsce. Zdecydowanie bardziej oddalone od miast niż Zaanse Schans, stąd jest tu zdecydowanie mniej turystów. To dobra lokacja, by napawać się nieczynnymi obecnie wiatrakami. Ceny biletów i ew. aktualne sugestie dojazdu można sprawdzić na oficjalnej stronie.

Skansen wiatraków
Skansen wiatraków

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak holenderski
Kinderdijk Rotterdam
Share Button

Kafarnaum, miasto Jezusa

W Ewangelii Kafarnaum (hebr. כְּפַר נַחוּם, Kefar Nachum; arab. كفر ناحوم, Kafr Nahum), czyli po polsku Wioska Nahuma, albo Wioska Pocieszyciela, jest wspomniane kilkanaście razy. Znajduje się nad Jeziorem Tyberiadzkim (Galilejskim/Genezaret), na północ od Tyberiady. To bardzo istotne miejsce zwłaszcza w kontekście historii św. Piotra Apostoła.

Wejście do Kafarnaum
Wejście do Kafarnaum

Kafarnaum a Pismo Święte

Choć najstarsze ślady osadnictwa pochodzą z epoki brązu (czyli ok. 3 tysiące lat p.n.e.), to ludzie nigdy nie zamieszkiwali tu długo. Stary Testament nie wspomina ani razu o Kafarnaum z prostej przyczyny: nic tu wtedy nie było. Miejscowość powstała gdzieś około II wieku p.n.e. i była to niewielka i mało znaczącą wioska rybacka.

Kościół Franciszkanów
Kościół Franciszkanów

Według Ewangelii to właśnie tu mieszkał Szymon Piotr. Tutaj Jezus Chrystus powołał go razem z Andrzejem, Jakubem i Janem. Chrystus dokonał tu wielu cudów: chodził po wodzie, uleczył teściową Szymona, trędowatego i wielu innych. Miejsce to odegrało istotną rolę w czasie Jego działalności. Później też stało się ważnym punktem dla pierwszych chrześcijan. W domu Piotra i Andrzeja działała gmina chrześcijańska. Dlatego także czasem Kafarnaum nazywa się miastem Jezusa.

Kościół w środku
Kościół w środku

Największy rozwój osady przypadł na okres rzymski. Wtedy Kafarnaum stało się małym miastem. Podobno mieszkało to około 1500 osób, czyli całkiem sporo jak na tamte czasy. W czasach ewangelicznych rozpoczęła się taka mała złota era tej miejscowości. Z kilku powodów: po pierwsze granica i urząd celny, po drugie zwiększone osadnictwo Żydów w Galiliei, a po trzecie tędy prowadził też szlak handlowy z Jerozolimy do Damaszku.

Pomnik św. Piotra
Pomnik św. Piotra

Po Rzymianach nastało Bizancjum, a potem rządy arabskie. Kafarnaum powoli traciło na znaczeniu, dodatkowo dochodziło tu w późniejszym okresie do konfliktów religijnych. Żydzi burzyli kościoły, chrześcijanie synagogi. Ostatecznie trzęsienie ziemi w VIII wieku właściwie zniszczyło kompletnie całe, skonfliktowane Kafarnaum, które już się nie podniosło ze zniszczeń.

Kafarnaum
Kafarnaum

Stanowisko archeologiczne

Pozostały za to ruiny. Niewielkie, ale jednak. Najważniejsza i najlepiej zachowana ich część (ok. 1/3 całości) znajduje się w posiadaniu Kustodii Ziemi Świętej. Wybudowano tu klasztor franciszkanów, a także bardzo charakterystyczny, ośmiokątny kościół, lekko podniesiony. Jakoby znajduje się on nad domem św. Piotra, lub raczej domniemanym domem. Nie ma żadnych dowodów, że to na pewno był ten dom, to tylko tradycyjne wierzenia. Ale to jest dość charakterystyczne dla Ziemi Świętej, czyli wiara, że dany symbol jest prawdziwy. A jak nie jest, to w końcu to tylko symbol, który przyciąga wiernych. W samym kościele jest fragment szklanej podłogi, można tam podziwiać ruiny. Można też wokół nich przejść, trochę pod kościołem.

Także wokół kościoła znajdują się pozostałości dawnego budownictwa, w tym tak zwane isnule, czyli wielorodzinne budynki mieszkalne, w bardzo regularnym blokowym układzie. Znajdziemy tu także pozostałości po Białej Synagodze. Według pewnej legendy, ta powstała w miejscu, gdzie nauczał Jezus. Trochę dalej zaś zlokalizowano cerkiew prawosławną. Cały teren jest dostępny dla odwiedzających. Nie mogło też zabraknąć pomnika św. Piotra.

Nie jest tego wiele, ale i tak robi to dobre wrażenie, choć warto pamiętać, że to tylko jedna trzecia z dawnego miasta. Bardziej na północ znajduje się Park Narodowy Kafarnaum, gdzie można podziwiać jeszcze inne pozostałości, a także roślinność, czy jezioro. Jednak nie przyciąga on już takiej ilości zwiedzających. Najważniejsze miejsca są na terenie Kustodii.

Do Kafarnaum najlepiej jest dojechać samochodem. Można też próbować lokalnymi autobusami. Przystanek Comer Kefar Nachum jest oddalony od stanowiska archeologicznego ok. 4 km.

Widok na jezioro Tyberiadzkie
Widok na jezioro Tyberiadzkie

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Inne podobne miejsca znajdziesz na szlaku religijnym
Kafarnaum
Podoba Ci się Izrael, kontynuuj szlak izraelski
Kafarnaum
?
Share Button

Pamukkale i Hierapolis

Jedno z najsłynniejszych tureckich starożytnych miast to Hierapolis, ale tym razem wyróżnia się ono ze względu na wapienne tarasy z gorącymi źródłami. Mowa oczywiście o Pamukkale. Cały kompleks jest wpisany na listę UNESCO jako obiekt przyrodniczo-kulturowy. Stanowi jeden z najważniejszych antycznych zbytków Turcji, a ze względu na tarasy, przyciąga rzesze turystów. To właściwie dwie osobne atrakcje w jednym miejscu.

Pozostałości Hierapolis
Pozostałości Hierapolis

Hierapolis

Hierapolis (grec. Ἱεράπολις), co znaczy tyle co święte miasto, zostało wzniesione na wzgórzu Cökelez. Miasto założono w II wieku p.n.e. przez króla Pergamonu Eumenesa II. Osadnictwo istniało jednak tu wcześniej, ale nie do końca wiadomo, w jakim zakresie. W V wieku p.n.e. znajdowało się tu miasto Cydrara, prawdopodobnie zniszczone przez trzęsienie ziemi. Archeolodzy odkryli fragmenty małej świątyni z III wieku p.n.e., możliwe, że przetrwała do czasów Eumenesa. Przez długie lata, zwłaszcza w początkowym okresie istnienia miasta, Hierapolis pełniło także rolę uzdrowiska, ze względu na gorące źródła.

Ruiny Hierapolis
Ruiny Hierapolis

Hierapolis było wielokrotnie niszczone przez trzęsienia ziemi, ale gdy pojawili się tu Rzymianie, odbudowywano je. Stało się nawet bardzo ważnym ośrodkiem handlu. W pewnym okresie historii mieszkało tu prawie 100 tysięcy mieszkańców. Miasto rozrosło się także ze względu na rozwój chrześcijaństwa. Ukrzyżowano tu apostoła Filipa, po latach zaś powstało martyrium, bazyliki czy kościoły, do których licznie przybywali pielgrzymi. W XIV wieku miasto zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi i nie odrodziło się. Jedną z najlepiej zachowanych budowli jest teatr rzymski. Reszta dziś nie robi takiego wrażenia, gdy porównamy to choćby z Efezem, przynajmniej jeśli chodzi o zabudowę.

Hierapolis
Hierapolis

Dziś można tu obejrzeć Ulica Frontiniusa, pozostałości po wielkich łaźniach, czy świątyniach, a także cmentarz. Wszystko jest dość dobrze opisane, łatwo się poruszać. W środku zaś znajduje się ośrodek z basenem, w każdej chwili można się schłodzić i odpocząć. To właśnie wyróżnia Hierapolis na tle wielu innych stanowisk archeologicznych. Jest nastawione na trochę innego typu odbiorców. Wszystko to z powodu drugiej atrakcji tego miejsca.

Hierapolis
Hierapolis

Pamukkale

Gdzieś między ruinami znajdują się wspomniane wapienne tarasy Pamukkale. To właśnie one przyciągają tu wielu turystów. Woda w taką pogodę jest orzeźwiająca. Tarasy zaś nadają się idealnie na spacer w wodzie.

Hierapolis
Hierapolis

Tarasy są bardzo duże. Znajduje się tu w sumie 17 gorących źródeł. Woda jest zwapniona, więc skała szybko osiada. Ilość przybywających turystów zagrażała temu miejscu, ale zaradzono temu. Obecnie do spacerowania jest dostępny jeden taras, który powstał w sposób sztuczny. Wylano trochę betonu by wzmocnić konstrukcję, wpuszczono wodę. Bardzo szybko doszło do zwapnienia i dziś choć ograniczono trochę ruch oraz wyburzono hotele, to jednak miejsce jest wciąż dostępne do zwiedzania. Trzeba tylko poruszać się po wyznaczonej ścieżce i koniecznie należy ściągnąć buty.

Tarasy wapienne z wodą
Tarasy wapienne z wodą

Nazwa Pamukkale znaczy tyle co bawełniany zamek, bądź twierdza. W okolicy znajdowały się uprawy bawełny, więc skojarzenie nasunęło się samoistnie. Powstanie tego miejsca jest opowiedziane w mitologii greckiej. Otóż podobno na wzgórzu wypasał owce i krowy pasterz Endymion. Zajmował się bydłem, aż do momentu gdy na jego drodze stanęła bogini Selene. Oboje zapałali do siebie miłością i zapomnieli o świecie, zaś mleko spłynęło z niewydojonego bydła, a było go tak dużo, że powstały mleczne tarasy. Jest to oczywiście lokalna wersja tej historii, miłość Endymiona i Selene znana jest też w innych wersjach, już bez zwierząt, czy rozlanego mleka.

Tarasy wapienne Pamukkale
Tarasy wapienne Pamukkale

Warto dodać, że w kompleksie znajduje się także muzeum archeologiczne. Natomiast miejsce to pozwala to zobaczyć dwie bardzo interesujące i różne przy tym atrakcje. Przechodzenie między ruinami a tarasami jest naprawdę płynne.

Tarasy wapienne Pamukkale
Tarasy wapienne Pamukkale

Dojazd

Do Pamukkale i Hierapolis można dojechać korzystając z wielu wycieczek, tak objazdowych jak i oferowanych przez lokalnych operatorów, czy w hotelach. To popularne miejsce. Samemu zaś trzeba dotrzeć do miejscowości Denizli, skąd można dalej szukać transportu. Samochodem jest łatwiej, bo oznakowanie jest dobre. Może być tylko problem z parkingiem, gdyż przyjeżdża tu bardzo wiele osób. Więc może trzeba unikać godzin szczytu.

Tarasy przyciągają turystów
Tarasy przyciągają turystów

Na koniec trzeba jeszcze pamiętać o pogodzie. Zwłaszcza białe tarasy w lecie, w dodatku z gorącą wodą, to nie zawsze dobry pomysł. Warto zaopatrzyć się wcześniej w wodę i uważać, by się nie przegrzać. Niemniej jednak Hierapolis i Pamukkale to nie bez powodu jeden z żelaznych punktów wycieczek do Turcji.

Wapień
Wapień

Jeśli uważasz ten wpis za przydatny lub interesujący polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Hierapolis i Pamukkale
Share Button

Pałac króla Minosa w Knossos i labirynt Minotaura

Nieopodal Heraklionu znajduje się jeden z ciekawszych historycznie antycznych pałaców, czyli Knossos (gr. Κνωσός). W dodatku nie chodzi tu tylko o historię starożytnej Grecji, ale również bardziej nowożytną. To miejsce, które zdefiniowało współczesną archeologię. Popełniono tu pewne błędy, ale dzięki nim wiele się nauczyliśmy.

Pałac króla Minosa w Knossos

Stanowisko archeologiczne w Knossos
Stanowisko archeologiczne w Knossos

Kompleks pałacowy w Knossos jest jedną z pozostałości po kulturze minojskiej, odkrytej u schyłku XIX wieku, a lepiej poznanej dopiero w XX wieku, w dużej mierze dzięki wykopaliskom sir Arthura Evansa, tyleż słynnego co kontrowersyjnego archeologa. Niektórzy nazywają go prawdziwym Indianą Jonesem i coś w tym jest. Wrócimy do niego.

Knossos
Knossos

Kultura minojska powstała na Krecie w 5 tysiącleciu p.n.e i rozwijała się do połowy XV wieku p.n.e, kiedy to została wyparta przez kulturę mykeńską. Minojczycy słynęli z ceramiki, miast pozbawionych fortyfikacji i pisma linearnego A. Na jego podstawie kultura mykeńska opracowała pismo linearne B i dzięki temu, że zapisywano nim archaiczny język grecki, udało się je odczytać i zrozumieć. Sens zapisków sporządzonych w piśmie linearnym A pozostaje nieznany. Warto dodać, że wczesne osadnictwo na terenie Knossos datuje się na 7 millenium p.n.e.

Knossos
Knossos

Odkrycie Knossos

Fragment ruin pałacu w Knossos został odkryty w 1878 roku, ale z uwagi na ówczesne grabieże osmańskiego rządu, odkrycie to zatajono. Zresztą później Turcy również nie byli zainteresowani badaniami tego miejsca. Interesował się nim za to Heinrich Schliemann, czyli odkrywca Troi. Chciał nawet odkupić ten teren, ale zaproponowano mu zaporową cenę. Choć było go stać, odmówił. Dopiero w 1899 roku archeolog sir Arthur Evans mógł rozpocząć wykopaliska na dużą skalę i z prawdziwego zdarzenia. Historia wykopalisk jest dobrze opisana na tablicach na terenie pałacu, jest też opowiadana szeroko przez przewodników. Tak naprawdę, więcej można się dowiedzieć o tych pracach i samym sir Evansie, niż o kulturze minojskiej i pałacu…

Knossos
Knossos

Kompleks budynków pałacowych powstawał na przestrzeni 600 lat od 2000 do 1400 r. p.n.e, kiedy to popadł w ruinę i ostatecznie został zburzony. Mimo licznych przebudów i rozbudów, pałac jest zaskakująco spójny i jednorodny. Do dziś zachowały się głównie fundamenty i obrysy ciasno zabudowanych ścian, ale wiadomo, że część budynków była piętrowa. Niewielka część kompleksu jest dostępna dla zwiedzających, ale większość można zobaczyć przynajmniej z góry. W czasach świetności pałac liczył koło 1300 pomieszczeń, mogło tu mieszkać kilkanaście tysięcy osób.

Pozostałości pałacu
Pozostałości pałacu

Arthur Evans i jego restauracja

To, co uderza na obszarze pałacu, to dość frywolna i niekoniecznie udana rekonstrukcja. Na początku XX wieku renowacje historyczne dopiero raczkowały, ale nawet wtedy praca Evansa spotkała się z krytyką. Przez to ten pałac nie jest dziś wpisany na listę UNESCO, za to jest intrygującym zapisem rozwoju archeologii. Co właściwie zrobił Evans? Po pierwsze warto podkreślić, że był raczej amatorem niż zawodowcem, w dodatku bogatym. Mógł się bawić w archeologię. Stwierdził, że dobrze byłoby pałac udostępnić zwiedzającym. W XIX turystyka zaczynała się rozwijać, ludzie coraz częściej podróżowali i oglądali zabytki. Więc stworzenie historycznego parku to strzał w dziesiątkę. Tyle że same ruiny nie były zbyt atrakcyjne, przynajmniej wówczas, dziś jest trochę większa świadomość, choć niestety nie powszechnie. Trzeba było zatem je odbudować, przynajmniej w pewnej części. I to jest właśnie ten największy problem.

Obecnie, przynajmniej na Zachodzie, ustalone są standardy jak odrestaurowywać takie miejsca, jak odróżnić to co jest oryginalne, od tego co dobudowano. Za czasów Evansa jeszcze takie zalecenia i reguły nie istniały. Łatwo zatem się domyśleć, iż zaczęto budować nowe Knossos, tak by przyciągało ludzi, niekoniecznie było zgodne z historią. Trzeba podkreślić, że nie taki był cel. Ekipa Evansa stawiała pewne hipotezy, czasem bardziej na podstawie przeczucia niż źródeł i w ten sposób odbudowywała pałac. Ówczesny stan wiedzy spowodował wiele błędów. Choćby takich, że sam Evans widząc malowidło ustalał, gdzie ono mogło się znajdować, na zasadzie gdzie najlepiej obecnie wygląda. Nie dbano także o to, by dało się odróżnić część dobudowaną, od oryginalnej. Używano materiałów nieznanych starożytnym Grekom, budowlom nadawano inny kształt, jednocześnie starając się  odtworzyć to najlepiej jak się da.

Dziś pewnie uznano by to za dewastację, ale wtedy wszystko raczkowało. Niemniej jednak właśnie dzięki tej działalności Knossos wygląda jak wygląda.

Knossos
Knossos

Ale to także dzięki Evansowi to miejsce funkcjonuje do dziś, pomimo jego subiektywnych decyzji. Jest on także odkrywcą kultury minojskiej. Poświęcił wiele lat na badania archeologiczne tego miejsca, a co ważniejsze jego praca, choć może być dziś oceniana kontrowersyjnie, mocno rozbudowała tak wiedzę, jak i metodologię.

Knossos
Knossos

Minotaur, labirynt i mitologia grecka

Warto jeszcze zwrócić uwagę na rolę Knossos w mitologii greckiej. Przede wszystkim ten o Minotaurze i labiryncie. Patrząc na pałac Knossos, czy jeszcze lepiej jego makietę w muzeum archeologicznym w Heriaklionie, skojarzenie z labiryntem nasuwa się samo. Oczywiście w zamierzeniu to nie był labirynt, tylko ściany pałacu i korytarze, ale ludzie zrozumieli to inaczej. Dodatkowo u Minojczyków bardzo popularny był kult byka i tworzenie malowideł, figurek i innych rzeczy związanych z tym zwierzęciem. W ten sposób narodziła się historia o minotaurze uwięzionym w labiryncie. Minotaur był synem żony króla Minosa Pazyfae oraz byka zesłanego przez Posejdona. Byk miał zostać złożony w ofierze, ale Minos słowa nie dotrzymał. Posejdon okrutnie się zemścił, rzucił urok na Pazyfae i ta zapałała miłością do zwierzęcia. Efektem tegoż związku był Minotaur, okrutną i krwiożerczą bestią. Król zamknął go w labiryncie, ale musiał czymś karmić.

Minos pokonawszy Ateny domagał się by przesyłali mu w ofierze co 9 lat (lub co rok w innej wersji) po siedmiu młodzieńców i siedem panien. Wpuszczano je do labiryntu (zaprojektowanego przez Dedala), a Minotaur ich pożerał. Z Aten wysłano więc Tezeusza, by pokonał bestię. Musiał jeszcze wyjść z labiryntu, w czym pomogła mu córka Minosa Ariadna, darując mu nić. Tezeusz wykonał swoje zadanie, miał wrócić do Aten i wszystko zmierzało ku szczęśliwemu zakończeniu. Zawarł jednak pewien pakt ze swoim ojcem Egeuszem, królem Aten. Okręt  powracający do Aten miał mieć czarne żagle, jeśli Tezeusz by zginął, lub czerwone jeśliby pokonał Minotaura. Tezeusz jednak zapomniał o zmianie żagli. Widząc to Egeusz rzucił się do morza z rozpaczy. Stąd jakoby wzięła się nazwa Morze Egejskie. Mity greckie zazębiają się ze sobą, ale nie tylko. W tym miejscu można przynajmniej częściowo prześledzić ich pochodzenie, oraz oczywiście obserwować ich wpływ na lokalną kulturę czy nazewnictwo.

Pozostałości dawnego pałacu
Pozostałości dawnego pałacu

Dojazd

Knossos znajduje się właściwie na przedmieściach Heriaklionu. Można tu bez problemu podjechać samochodem, jest duży parking, jak i autobusami. Linie KTEL nie tylko łączą Knossos z największym miastem Krety, ale da się tu dotrzeć także z innych miejsc, choćby z Chanii. Sam park archeologiczny możemy zwiedzać z przewodnikiem lub samodzielnie. Można też kupić bilet łączony z muzeum archeologicznym w Heriaklionie i to jest bardzo dobry pomysł, gdyż większość starożytnych pozostałości właśnie tam się dziś znajduje.

Knossos
Knossos

Choć sam pałac w Knossos jest stosunkowo niewielki, należy się liczyć z tłumami odwiedzających, kolejkami i oczekiwaniem przed niektórymi z obiektów. Niemniej jednak jest to jeden z najważniejszych zabytków Krety i zdecydowanie warto poświęcić na niego czas. Przed wizytą warto się też przygotować na to, co można tu zobaczyć. To nie jest rozległy pałac, ale jednocześnie ważne miejsce z punktu widzenia historii odkryć.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Pozostałości po "labiryncie"
Pozostałości po „labiryncie”
Szlak Grecja
Pałac Minosa w Knossos i labirynt minotaura
Share Button

Troja

Przy okazji Malty wspominaliśmy o filmie „Troja” Wolfganga Petersena z 2004, który tam kręcono (a także pewne sceny w Maroko). Dziś zajmiemy się prawdziwą Troją (gr. Τροία, tur. Truva czasem Troya), a dokładniej tym, co po niej zostało. To jedno z najbardziej znanych antycznych, a jednocześnie zaginionych miast. Nawet po tysiącach lat wciąż inspiruje, nie tylko producentów z Hollywood, zatem jest tu coś magicznego. Zresztą nie tylko filmowców, warto wspomnieć choćby o Danie Simmonsie i jego powieści „Ilion”, niby dziejącej się na Marsie, ale jednocześnie będącej rekreacją wojny trojańskiej. Ilion to inna nazwa tego miasta.

Ruiny amfiteatru w Troi
Ruiny amfiteatru w Troi

Troja – mity i legendy

„Iliada” Homera to starogrecki poemat z VII lub VIII wieku przed naszą erą, opowiadający historię upadku Troi, miasta, które przez setki lat obrosło legendą i zaginęło. „Iliada” (i w mniejszym stopniu inne źródła kształtujące mit) opisuje dzieje wojny trojańskiej, oblężenia i zdobycia jej za pomocą podstępu, czyli konia trojańskiego. Duża rolę w tej opowieści odgrywają tak bogowie, jak i greccy herosi, jest też oczywiście miłość, co sprawia, że historia ta jest ponadczasowa. Właśnie dlatego kino w końcu po nią sięgnęło, zresztą nie raz. Ale zanim to zrobiło, „Iliada” i tak była jedną z tych legend, które żyły własnym życiem i były znane w różnej formie. Nawet jeśli ktoś nie czytał, to najogólniej znał przebieg tych zmagań, w szczególności to co najważniejsze, czyli w tym wypadku konia trojańskiego.

Przez setki lat zastanawiano się, na ile ta historia w ogóle jest prawdziwa, albo w jakiej części. Nie można było tego zrobić bez odnalezienia legendarnej Troi. Zresztą zanim udało się to dopiero Heinrichowi Schliemannowi, niektórzy uznawali to miejsce za mit. Schliemann określił i odnalazł lokację, w której znajdowała się mityczna Troja. A jak się potem okazało, znajdowało się tu dziewięć miast z różnych okresów. Zatem kolejne Troje upadały, zapominano o nich, a potem albo odbudowywano albo wręcz budowano na nowo. Troja Homerowska to prawdopodobnie szósta lub siódma z kolei. Po niej były co najmniej dwie. Zaś sama historia odkrycia Troi przez Schliemanna  jest wielce interesująca, jeśli ktoś chciałby bardziej zgłębić ten temat, to polecamy książkę C.W. Cerama „Bogowie, groby i uczeni”.

Troja
Troja

Miasta tu budowane powstawały zarówno w czasach greckich jak i rzymskich.  Rzymianie nazywali to miasto Illium. Ostatnie założono w czasach Oktawiana Augusta, upadło już w czasach bizantyjskich. Obecnie znajduje się tu stanowisko archeologiczne, oczywiście udostępnione zwiedzającym.

Fragmenty chronione przed słońcem
Fragmenty chronione przed słońcem

Troja położona jest na wzgórzu Hisarlık, niedaleko cieśniny Dardanele w azjatyckiej części współczesnej Turcji. Jadąc trzeba kierować się na wieś Tevfikiye. Wpisany w 1998 na listę UNESCO obiekt jest tłumnie odwiedzany przez wiele wycieczek objeżdżających tę część wybrzeża. Będąc w Turcji można spróbować tu dotrzeć samemu lub znaleźć wycieczkę albo do tego miejsca, albo mająca Troję na swojej liście.

Troja
Troja

Stanowisko archeologiczne dziś

Prawdę mówiąc na samą Troję nie potrzeba wiele czasu. To co pozostało, nie jest tak ekscytujące jak inne tureckie zabytki antyku. Troja jest zwyczajnie mniejsza. To co naprawdę jest ciekawe, to możliwość porównania sobie fragmentów zabudowy pochodzących z różnych okresów historycznych. Tu faktycznie da się dostrzec warstwy. Jednak, to co jest wymowne i intrygujące dla archeologów, raczej nie będzie budzić większego entuzjazmu zwiedzających. Troje nie są najlepiej zachowane, to raczej pozostałości fundamentów zabudowań i bezładnych gruzów.

Troja
Troja

Opiekunowie Troi doskonale zdają sobie sprawę, że trudno jej równać się choćby z Efezem. Przygotowano więc jeszcze jedną atrakcję. Drewnianego konia, w którym można się schować. Dla wielu, w szczególności dzieci, może to być największa atrakcja tego miejsca. A już na pewno ta najbardziej wyczekiwana. Troja bez konia wiele traci.

Koń trojański
Koń trojański

Troja ma dziś przede wszystkim pewną magiczną aurę mitu, który wokół niej wyrósł. To sprawia, że bez wątpienia jest to miejsce, które warto zobaczyć na własne oczy, ale potem jej czar raczej pryska. Jeśli ktoś chce zobaczyć dobrze zachowane antyczne ruiny Turcji, z pewnością znajdzie ciekawsze, choćby w Efezie.

Koń trojański
Koń trojański
Szlak turecki
Troja
Share Button

Skalne miasto Wardzia

Jedną z bardziej charakterystycznych atrakcji Gruzji jest skalne miasto Wardzia (ang. Vardzia, gruz. ვარძია). Obecnie w dużej części są to wydrążone jaskinie, do zwiedzania jest ponad 250 komnat na trzynastu poziomach. W czasach najlepszej świetności komnat było przeszło 3 tysiące, a poziomów aż 19. Mogło tu mieszkać nawet 60 tysięcy osób.

Wardzia
Wardzia

Historia Wardzi

Początki Wardzi sięgają czasów króla Jerzego III. W XII wieku zaczął budować tu fortecę, a przy okazji drążyć w skale tufowej. Miasto zlokalizowane nad brzegiem rzeki Kury (Mtkwari) wewnątrz masywu Wyżyny Eruszeckiej ukończyła słynna królowa Tamara. Zresztą według legendy, to od niej pochodzi nazwa tego miejsca. Gdy jeszcze jako kilkuletnia dziewczynka zgubiła się na budowie, a ówczesny król i jej wuj, szukał jej, młoda Tamara krzyknęła: „War dzia”, co oznacza „Jestem, wujku”.

Widok z dołu
Widok z dołu

To właśnie królowa Tamara (lub Tamar w innych tłumaczeniach), założyła tu klasztor. Mieszkało tu prawie 2000 mnichów. Niestety w 1283 roku miasto zostało mocno zniszczone przez trzęsienie ziemi. Zawaliło się 2/3 miasta. Wtedy funkcjonował tu tylko klasztor. Ostatecznie padło w 1551 roku, gdy Gruzję najechali Persowie. Następnie przez lata zapomniano o tym miejscu. Dawne mury zostały zniszczone, a duża część skał zapadła się. Gdyby nie głęboko wydrążone komnaty, niewiele by zostało do zobaczenia. Ogrom Wardzi wciąż jednak jest zauważalny. Na jej zwiedzenie potrzeba co najmniej kilku godzin.

Wardzia
Wardzia

Wardzia obecnie

Od 1985 roku, gdy ustanowiono tutaj rezerwat-muzeum z klasztorem. To miejsce odżyło wraz z uzyskaniem przez Gruzję niepodległości. Początkowo zamieszkała tu grupa mnichów, a potem otwarto je dla zwiedzających. W środku działa już cerkiew, choć podczas naszej wizyty wciąż była remontowana (odnawiane są freski).  Sami mnisi zajęli sobie niewielką część, reszta jest dostępna dla turystów. Próbowano też zabezpieczyć i remontować to miejsce, acz w pewien sposób w nie ingerując. Zwiedzanie jest dość bezpieczne dzięki szeregowi barierek, schodków czy drabinek, a czasem też betonowych wylewek, choć nie widać ich zbyt dużo. Całość została dostosowana do potrzeb turystycznych. Cerkiew jest miejscem świętym, dlatego warto pamiętać o odpowiednim stroju. Dodatkowo cała Wardzia znajduje się na wstępnej liście UNESCO.

Poszczególne ścieżki się rozgałęziają, trudno obejść wszystko
Poszczególne ścieżki się rozgałęziają, trudno obejść wszystko

Wardzia jest bardzo różnorodna. Część komnat jest dość spora, ale w wielu miejscach trzeba przeciskać się przez wąskie tunele. Dlatego nie można tu wchodzić z dużymi plecakami, te należy zostawić przy kasach (bądź w samochodzie, jeśli nim się przyjechało). Ale poza komnatami i tunelami jest też wiele tarasów i przejść. Zaś z daleka skalne miasto przypomina trochę gigantyczne mrowisko bądź termitierę.

Wardzia
Wardzia

Komnaty także są dość różnorodne. W niektórych znajdziemy freski bądź inne zdobienia. W okolicy jest też mnóstwo jaskółek. Niektóre z ich gniazd można zobaczyć z bliska.

Wnętrza cerkwi
Wnętrza cerkwi

Wardzia – dojazd

Do Wardzi najłatwiej dojechać marszrutką z Achalcyche, ewentualnie taksówką. No i oczywiście samochodem. Parking jest dość duży, darmowy. Przy nim zlokalizowana jest restauracja.

Cerkiew z zewnątrz
Cerkiew z zewnątrz

Wardzia na tle innych skalnych miast prezentuje się dobrze. Jest tu dość dużo do zobaczenia, warto na nią poświęcić czas.

Wardzia
Wardzia

Ciekawe? Jeśli tak, przejrzyj szlak gruziński.

Szlak gruziński
Skalne miasto Wardzia
Share Button

Longmen, czyli Groty Dziesięciu Tysięcy Buddów

W roku 2000 na listę światowego dziedzictwa UNESCO wpisano chińskie Groty Dziesięciu Tysięcy Buddów i Jaskinie Smoczych Wrót (chiń. upr. 龙门石窟), czasem też groty Longmen lub groty w Longmen. Nazwa mówiąca o dziesięciu tysiącach jest oczywiście myląca, bo Buddów jest znacznie więcej . Wynika z mnóstwa małych i dużych wyrzeźbionych w skale posągów. Wydawało się, ze trudno je zliczyć, początkowo uznano, że 10 tysięcy to dobry szacunek. Weryfikacji udało się dokonać po raz pierwszy w latach 1915-1916, wówczas naliczono przeszło 97 tysięcy figur Buddy. Jak się okazało popełniono błędy. Późniejsze ponowne, ale też dokładniejsze liczenie wykazało, że jest ich 142289. To dość imponująca liczba.

Skalne miasto Longmen

Groty Longmen
Groty Longmen

Posągi mają różną wielkość. Kilka jest potężnych, mierzą nawet do 17 m wysokości, ale wiele z nich jest naprawdę bardzo małych, wielkości paznokcia (jakieś 2,5 cm). Wykuto je w 2345 jaskiniach, większość z nich to płaskorzeźby. Dodatkowo w okolicy znajduje się przeszło 2,5 tysiąca stell i inskrypcji. Kiedyś istniało tu także wiele pagód. Wapienne skały i jaskinie, w których wykuto rzeźby ciągną się wzdłuż rzeki Yi He, sprawiając, że okolica wygląda bardzo interesująco.

Małe rzeźby
Małe rzeźby

Rzeźby zaczęły powstawać w jaskiniach Longmen około roku 494, wraz z przeniesieniem przez cesarza Xiaowena stolicy do Luoyang (odległe około 12 kilometrów). Podobizny Buddów miały najczęściej znaczenie wotywne, ich wielkość miała związek chociażby z zamożnością składającego wota. W każdym razie ilość płaskorzeźb się powiększała, a proces ten trwał do IX wieku.

Wiele małych rzeźb
Wiele małych rzeźb

Groty te najłatwiej porównać ze skalnymi miastami. Choć oczywiście nie jest to ani fenomen naturalny, ani miejsce, gdzie mieszkali ludzie. Jednak zwłaszcza z daleka, groty w których rzeźbiono figurki wyglądają jak miasto wykute w skale.

Skały i kolejne rzeźby
Skały i kolejne rzeźby

Dojazd do Longmen

Obecnie najlepiej jest tu dojechać bezpośrednio z Louayangu. Spod dworca kolejowego kursuje bezpośrednia linia autobusowa – 81. Można też próbować dojechać samochodem czy taksówką, ew. znaleźć inną wycieczkę.

Groty i rzeźby
Groty i rzeźby

Przy tak wielkiej ilości rzeźb właściwie nie da się obejrzeć dokładnie wszystkich. Jednak jest to wielce interesujące miejsce, warte zobaczenia, lub raczej skosztowania.

Wielkie rzeźby
Wielkie rzeźby
Inne mistyczne miejsca znajdziesz na szlaku religijnym
Longmen, czyli Groty Dziesięciu Tysięcy Buddów
Więcej na szlak chińskim
Longmen, czyli Groty Dziesięciu Tysięcy Buddów ?
Share Button

Zaanse Schans, czyli skansen z wiatrakami

Jest kilka rzeczy, które kojarzą się mocno z Holandią. Są to oczywiście tulipany, malarstwo, chodaki, kanały, ale także wiatraki, czyli taki niderlandzki miszmasz. Nie wszystko da się oczywiście zobaczyć w jednym miejscu, ale jest kilka interesujących lokacji, które warto zahaczyć. Jedno z nich to Zaanse Schans, czyli położony nieopodal Amsterdamu skansen wiatrakowy. To idealne miejsce na wycieczkę z miasta na mniej więcej pół dnia.

Zaanse Schans z oddali
Zaanse Schans z oddali

Zaanse Schans

W obecnym Zaanse Schans wiatraki zaczęto stawiać na początku XVII wieku, początkowo w celu osuszenia okolicznego terenu pod uprawy. Później zaczęto wykorzystywać te wiatraki jako młyny, tartaki i inne podobne. Dziś zostało ich tu kilka. Znajdują się tuż nad wodą, więc w pogodny, zwłaszcza wiosenny dzień to bardzo piękny widok, a co ważniejsze wiele z nich jest nie tylko czynna i działająca, ale otwarta dla zwiedzających.

Stare budynki w skansenie
Stare budynki w skansenie

Faktem jest, że to obecne działanie ma bardziej charakter edukacyjny i rekreacyjny, a nie przemysłowy. Ale o to właśnie chodzi. Zwłaszcza, że spacerując między kolejnymi wiatrakami i wchodząc do środka mamy okazję obserwować wiele różnych funkcji. Jeden z nich jest wyposażony w maszynerię tartakową. Da się zobaczyć, jak deski powoli zsuwają się pod piły, zaś te pracują same w zmiennym tempie, zależnym od wiatru.

Wiatrak
Wiatrak

Inny wiatrak z kolei służył do mielenia, a potem mieszania farb. Przygotowano proszek, który nadawał im barwę. Nie wszystko oczywiście działa tak jak kiedyś, więc czasem pojawiają się tu pomoce filmowe, które tłumaczą działanie. W wiatrakach też zgromadzono wiele eksponatów pochodzących z epoki, w końcu to skansen.

Wiatraki
Wiatraki

Nie mogło też zabraknąć miejsca, w którym produkowana jest czekolada. Żarna wiatraków mieliły ziarna kakaowca. Można zobaczyć też formy, w których zastyga słodycz. No i jeszcze można się napić (kupić) kakao. To ostatnie jest tu szczególnie popularne i dostępne w większości wiatraków.

Czekolada
Czekolada

Przede wszystkim jednak, te wiatraki wciąż pracują. Obserwując je z różnych poziomów, wchodząc do nich, lub przyglądając się z pewnej odległości, doskonale widać jak wiatr wpływa na ich pracę. To bardzo pouczające doświadczenie.

Wiatraki
Wiatraki

Nie tylko wiatraki

Zaanse Schans to jednak nie tylko wiatraki. W skansenie znajduje się jeszcze kilka innych budynków, chyba jeszcze mocniej obleganych przez turystów. Można kupić tu choćby ser, zobaczyć zwierzęta. Znajduje się tu także muzeum.

Mielenie ziarn. farb itp.
Mielenie ziarn. farb itp.

Sam spacer po Zaanse Schans jest darmowy. Nie ma żadnych biletów, to zwyczajnie teren spacerowy. Za wstęp do wiatraków trzeba płacić, za każdym razem z osobna. Najczęściej bilet kosztuje około 2 Euro. Powoduje to niestety, że cena takiej wycieczki rośnie dość szybko. Szczęśliwie można je także zwiedzać w ramach karty miejskiej czyli np. I AmSterdam. Wejście do każdego jest wliczone w kartę.

Holenderskie wiatraki
Holenderskie wiatraki

Dojazd z Amsterdamu jest możliwy na kilka sposobów. Oczywiście można kupić sobie wycieczki, których jest tu mnóstwo. Parking i przystanek znajduje się blisko muzeum, przy części skansenu ze zwierzętami, ale bez wiatraków. A że są tam jeszcze miejsca do siedzenia, to właśnie powoduje, iż przebywa tu tak sporo ludzi. Z Amsterdamu można tu także dojechać autobusem numer 391. Staje on tuż obok dworca kolejowego, ale uwaga: ta linia nie jest objęta darmowym transportem w ramach wspomnianej karty I AmSterdam.

Zaanse Schans
Zaanse Schans

W teorii trochę ciut szybszy, ale trochę droższy dojazd jest możliwy koleją. Jedzie się wtedy na stację Zaanse Schans lub Koog-Zaandijk z Amsterdam Centraal. W każdym razie podczas naszej wizyty, trasa kolejowa była remontowana, więc musieliśmy przejechać i przesiąść się w Zaandam. Co oczywiście wydłużyło czas. Dużym plusem przyjazdu pociągiem jest dojście do Zaanse Schans z dworca. Mija się po drodze fabrykę czekolady, a jej zapach zaś unosi się w powietrzu, to bardzo intrygujące i klimatyczne przeżycie.

Poldery
Poldery

Zaanse Schans to jedna z najbardziej malowniczych i charakterystycznych atrakcji Holandii. Miejsce, do którego przy dobrej pogodzie trzeba się wybrać, by przespacerować się pośród słynnych, niderlandzkich wiatraków.

Skansen
Skansen
Chodaki w skansenie
Chodaki w skansenie

Jeśli Cię to zainteresowało, zobacz inne wpisy o Holandii.

Szlak holenderski
Zaanse Schans
Share Button