Archiwum kategorii: Zabytek

Wersal, pałac króla Słońce

Pałac wersalski (fr. château de Versailles) w miejscowości Wersal (fr. Versailles) to jeden z najbardziej znanych pałaców królewskich w Europie. Przez wieki uchodził za szczyt luksusu i stylu, dziś przyciąga tysiące odwiedzających, stając się jedną z największych atrakcji Francji. Zwłaszcza, że jest położony blisko Paryża i idealnie nadaje się na jednodniowy wypad. Wpisany na listę UNESCO w 1979 roku, do dziś najczęściej odwiedzanym zabytkiem Francji.

Pałac Wersalski
Pałac Wersalski

Historia Wersalu

Ogrom i splendor tego miejsca obrosły legendą. W czasach świetności mieszkało to 10 tysięcy osób (plus kolejne 9 tysięcy żołnierzy). Dachy pałacu mają powierzchnię 11 hektarów, okien naliczono 2000, a komnat z 700. Pałac często nazywa się Wersalem, zresztą dziś turystycznie praktycznie cała miejscowość żyje wokół pałacu.

Ogrody Wersalu
Ogrody Wersalu

Pałac wersalski zaczęto budować początkowo jako pałac myśliwski dla Ludwika XIII. Bardziej przez przypadek, bowiem król polując bardzo często nocował w miejscowości Wersal. O ile jeszcze znalezienie noclegu dla króla dało się jakoś załatwić, problem miała jego świta. Stąd pojawił się pomysł wybudowania niewielkiego zameczku. W tej skromnej budowli król spędził pierwszą noc 9 marca 1624 roku. Z czasem jednak obiekt zaczął się rozrastać i powiększać, coraz bardziej i bardziej. Wszelkie prace prowadzono jednak tak, by król wciąż mógł korzystać z tego miejsca.

Ogród francuski - Wersal
Ogród francuski – Wersal

Większą rozbudowę zarządził Ludwik XIV, któremu także bardzo podobała się ta okolica i chciał dostosować pałac dla potrzeb całej rodziny królewskiej. W roku 1682 Ludwik XIV zdecydował przenieść dwór do Wersalu; do czasu Rewolucji Francuskiej tu znajdowała się stolica de facto Francji . To też okres, w którym sama miejscowość zaczęła się rozbudowywać i zmieniać z wioski w miasteczko.

Wersal - ogrody
Wersal – ogrody

Wersal i ogród francuski

Z okresu panowania Ludwika XIV pochodzi również ogród i oranżeria oraz menażeria (czyli ówczesne zoo). Sam ogród zaprojektowano szybko, ale rośliny rosły tu jakieś 40 lat, dopiero wtedy uzyskano właściwy efekt. Ogrody w stylu francuskim, zwane też barokowymi, charakteryzuje regularność kompozycji i symetria. Drzewa i krzewy są  równo strzyżone, często nadaje się im nienaturalne, geometryczne kształty. Istotny jest też kontrast i światłocień, zaś odwiedzający  poza pięknem kwiatów (jest ich około 200 tysięcy) mogą podziwiać labirynty, rzeźby (400), fontanny (55) czy baseny z wodotryskami (620). Nad utrzymaniem ogrodu Wersalu pracuje 48 ogrodników. Wersal miał duży wpływ na ten typ ogrodów.

Sala lustrzana w Wersalu
Sala lustrzana w Wersalu

Wersal i zmiany kolejnych lokatorów

Pałac ulegał dalszym przebudowom, a ambicje Ludwika XIV były podsycane przez jego dworzan. Efektem był pomysł na wyjęty z baśni „Pałac Słońca” (Palais du Soleil), zaś Ludwik XIV został okrzyknięty Królem-Słońce (Roi Soleil). Zaczęto budować fontanny, groty (co potem inspirowało choćby Peterhof), labirynty, huśtawki czy rzeźby. Wielką rozbudowę zaczęto w 1668 roku, wówczas nadano też mniej więcej ostateczny kształt całego założenia architektoniczno-ogrodowego. Zbudowano olbrzymi system nawadniania, ale jednocześnie nigdy nie uruchamiano wszystkich fontann.

Brama pałacu weralskiego
Brama pałacu weralskiego

I tu mamy ciekawostkę. Bo już w 1674 roku pałac był na tyle słynny w całej Europie, że przybywali chętni, by go obejrzeć. Król nie miał nic przeciwko temu, o ile byli odpowiednio ubrani. André Félibien napisał nawet przewodnik po ówczesnym Wersalu. W ramach rozbudowy zbudowano także Galerią Zwierciadlaną (Galerie des Glaces), czyli słynną Wielką Galerię. Znajduje się tam 17 luster naprzeciw 17 okien.

Galeria w Wersalu
Galeria w Wersalu

Pałac Wersalski po upadku Królestwa

Ludwik XV nie wprowadził wiele zmian, ale za jego czasu zburzono oryginalny zamek myśliwski. Kolejni lokatorzy raczej nie modyfikowali zbytnio Wersalu, nie licząc Marii Antoniny. Pałac podupadł w czasie rewolucji francuskiej. Później ponownie odzyskiwał swe miejsce w historii. Tu koronował się cesarz Niemiec, tu też podpisano traktat wersalski na mocy którego zakończono działania wojenne przeciw Niemcom w czasie I wojny światowej. (Traktaty z Turcją i Austrią były podpisane później w innych miejscach). Dziś pałac składa się z pałacu głównego i dwóch rezydencji (Grand Trianon i Petit Trianon). Pałac posiada trzy dziedzińce – Marmurowy (Cour de Marbre), Królewski (Cour Royale) i Ministrów (Cour des Ministres).

Wersal
Wersal

Właściwie osobnym miejscem do zwiedzania są ogrody i parki. Te ostatnie to jakieś 800 hektarów. Zaprojektował je w dużej mierze André Le Nôtre. Mały Park to część będąca ogrodem barokowym. Duży –  bardziej leśna. W Małym Parku znajdziemy też wielki kanał, co z kolei przypomina choćby pałac w Casercie. Tu jednak spacer wokół kanału to konieczność przejścia jakiś 6 kilometrów. W okresie letnim pływają po nim łodzie.

Wioska Marii Antoniny
Wioska Marii Antoniny

Wioska Marii Antoniny

Za czasów Marii Antoniny zbudowano tu przykładową, wyidealizowaną wieś. Posiadłość lub Wioska Marii Antoniny to swoisty skansen, utrzymywany do dziś. Miała jej przypominać prostą, sielską wieś, z mnóstwem zwierząt domowych. Do dziś można je oglądać. Tyle że jak głoszą legendy, w czasach Marii Antoniny,  owce specjalnie perfumowano, by ich prawdziwy zapach nie drażnił królowej. Zresztą do tej posiadłości niewiele kto miał dostęp. Znajduje się tu także ogród w stylu angielskim, całość jest do dziś bardzo dobrze zachowana i mocno kontrastuje z resztą Wersalu. Menażeria z dzikimi zwierzętami nie przetrwała do dziś. Dla przypomnienia: w Wiedniu w pałacu Schönbrunn wciąż funkcjonuje czynny, acz zmodernizowany ogród zoologiczny.

Perliczki we wiosce Marii Antoniny
Perliczki we wiosce Marii Antoniny

Wersal w kinie

Wersal to oczywiście także kino. Dziś najbardziej znane filmy tu kręcone to „Maria Antonina” Sofii Coppoli, „Danton” Andrzeja Wajdy czy ujęcia z „O północy w Paryżu” Woody’ego Allena. A także bardzo wiele filmów kostiumowych, zwłaszcza francuskich, pierwszy z nich nakręcono w 1904. Natomiast zupełnie osobny temat to filmy, których akcja dzieje się w Wersalu. Tam często pałac był nagrywany w innych lokacjach.

Dobry przykład to choćby głośny film „Niebezpieczne związki”, nagrywany w kilku pałacach, które sumarycznie udawały Wersal. W serialu „Wersal. Prawo krwi” użyto obecnie dziesięciu innych lokacji, by udawały pałac Króla Słońce.

Kaplica w Wersalu
Kaplica w Wersalu

Dojazd i zwiedzanie Wersalu

Z Paryża najlepiej dotrzeć tu linią kolejki RER – C (choćby z okolic Pól Marsowych, czy Pałacu Inwalidów). Ewentualnie spod wieży Eiffla można jechać ekspresowym autobusem Versailles Express. Pałac  jest zamknięty w poniedziałki. Można go zwiedzać z kartą Paris Museum Pass. Aktualne ceny biletów i godziny otwarcia należy sprawdzić na stronie: ChateauVersailles. Oczywiście należy liczyć się ze sporymi tłumami, prawie niezależnie od pory roku, choć w listopadzie, jest całkiem przyjemnie jeśli chodzi o ilość odwiedzających.

Słynne ujęcie widoku na pałac (Wersal)
Słynne ujęcie widoku na pałac w Wersalu

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak francuski
Wersal

[gmw_single_location]

Terakotowa Armia cesarza Qin Shi

Wśród znajdujących się na liście UNESCO chińskich zabytków jest jeden bardzo szczególny. Terakotowa Armia (chin. 兵马俑). Kilkanaście lat temu była to olbrzymia atrakcja, dziś może za sprawą Hollywood trochę straciło na tajemniczości, ale jedno jest pewne: na miejscu wciąż robi fenomenalne wrażenie. Mimo obaw, że może być trochę przereklamowane.

Terakotowa Armia
Terakotowa Armia

Historia Terakotowej Armii

Gdy 13-letni Qin Shi wstąpił na tron królestwa Qin, nic nie zapowiadało, że dokona historycznego przewrotu. Doprowadził on do zjednoczenia Chin, oczywiście drogą podboju. Zakończył Epokę Walczących Królestw i przekształcił swoje państwo w Cesarstwo Chińskie w 221 p.n.e. Zapoczątkował też dynastię Qin. Jest często nazywany Pierwszym Cesarzem. Z jednej strony rządził żelazną ręką, z drugiej doprowadził do unifikacji pisma, waluty, miar. Dzięki temu Chiny jako całość nie rozpadły się krótko po jego śmierci, a są spójnym, choć różnorodnym państwem aż do dziś.

Muzeum Terakotowej Armii
Muzeum Terakotowej Armii

Nie bał się też wielkich dzieł. To on rozpoczął budowę Wielkiego Muru Chińskiego. Qin Shi był wielkim, acz kontrowersyjnym człowiekiem. Wkrótce po tym jak objął tron jeszcze królestwa Qin, zaczął budować swoje mauzoleum, w którym miał spocząć, czyli właśnie wielki kompleks z Terakotową Armią składającą się z 8,1 tysiąca figur żołnierzy, oficerów, czy nawet koni. Wszystko naturalnej wielkości. Nad tym projektem pracowało przeszło 700 tysięcy osób. Armia zaś, według wierzeń, miała go strzec w zaświatach i pomóc mu tam odzyskać władzę. Pracę nad tym trwały wg zapisków Sima Qiana, 38 lat. Niewolników tu pracujących zabito i pochowano pół kilometra dalej.

Mauzoleum Qin Shi (Terakotowa Armia)
Mauzoleum Qin Shi (Terakotowa Armia)

Terakotowa Armia obecnie

Cały kompleks mauzoleum Qin Shi liczył sobie 100 km kwadratowych. Figury umieszczono w podziemnych pomieszczeniach, które jednak z biegiem czasu zawaliły się. Ziemia przysypała armię. I choć zapiski o niej wspominały, słuch o niej zaginął. Stała się legendą. Tych podziemnych pomieszczeń odkryto do dziś cztery, z tym, że czwarte było puste. Prawdopodobnie prace nad nekropolią zakończono wcześniej niż planował to cesarz.

Terakotowa Armia
Terakotowa Armia

Mit nekropoli Qin Shi przetrwał. Co pewien czas nawet znajdowano pojedyncze terakotowe figurki sugerujące, że w pradawnej historii jest część prawdy. Aż w końcu 29 marca 1974 trzech chińskich rolników kopało studnię niedaleko góry Li i części grobowca Qin Shi. W pewnym momencie zapadła się pod nimi ziemia, a sami znaleźli się w podziemnych korytarzach wypełnionych posągami żołnierzy. Tym samym dokonali jednego z największych archeologicznych odkryć XX wieku.

Terakotowe konie
Terakotowe konie

Muzeum Terakotowej Armii

Dziś nad armią zbudowano olbrzymi hangar. Większość żołnierzy ustawiono, tak jak było to prawdopodobnie zamiarem Qin Shi. Ta mnogość robi olbrzymie wrażenie. Zwłaszcza, że każdy z nich, choć podobny do siebie, jest inny. Mają indywidualne rysy twarzy, czasem różnią się w uzbrojeniu. Przypuszcza się, że do większości figur, możliwe nawet, że do wszystkich, pozował inny żołnierz. Obecnie da się wyróżnić żołnierzy pochodzących z różnych grup etnicznych.

Muzeum Terakotowej Armii
Muzeum Terakotowej Armii

Obok hangaru znajduje się też muzeum, gdzie z bliska można zobaczyć część figur i podziwiać ich kunszt. Tam też wystawiono konie i pojazdy. Wszystko z terakoty, ale znajdziemy tu także repliki.

Muzeum Terakotowej Armii
Muzeum Terakotowej Armii

Terakotowa Armia: Biznes & filmy

Armię zaczęto pokazywać zwiedzającym od 1979 roku. W 1987 wpisana została na listę UNESCO, zaś w 1994 otwarto obecne muzeum. Figury te często bywają nazywane ósmym cudem świata. Dodatkowo by promować i informować o tym dziele są organizowane wystawy objazdowe na całym świecie. Dziś czasem kilka figur można oglądać za darmo przy różnych okazjach, np. w centrach handlowych. (We Wrocławiu była w 2016).

Sklepik z terakotowymi żołnierzami
Sklepik z terakotowymi żołnierzami

W okolicy muzeum zaś miniaturowe terakotowe żołnierzyki to świetny biznes. Prawdopodobnie najważniejsza pamiątka z okolic Xi’anu. Warto też wziąć poprawkę na olbrzymie ilości turystów, zwłaszcza chińskich. Ludzie się pchają, próbują zrobić zdjęcie armii i idą dalej. Może to być trochę męczące. Muzeum pojawia się przez chwilę w „Mumii – Grobowcu cesarza smoka”. Sam cesarz Qin Shi i jego mauzoleum stały się inspiracją dla twórców gry komputerowej „Indiana Jones and the Emperor’s Tomb” z 2003 roku.

Objazdowa wystawa (Wrocław, Magnolia)
Objazdowa wystawa (Wrocław, Magnolia)

Terakotowa Armia: dojazd

Muzeum Teraktotowej Armii znajduje się nieopodal Xi’anu, więc to właśnie stamtąd najłatwiej tu dotrzeć. Przy dworcu kolejowym znajduje się także dworzec autobusowy. Muzeum jest na tyle dużą atrakcją, że bez problemu można znaleźć autobus, który tam dojeżdża. Często znajduje się sam, przez naganiaczy. Najtańsza opcja to regularna linia – 5 (306). Na miejscu zaś trzeba kupić bilety i można zwiedzać ten zabytek.

Muzeum i okolica grobowca
Muzeum i okolica grobowca

O kosztach, godzinach otwarcia i dojeździe można przeczytać na oficjalnej stronie.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chiński
Terakotowa Armia

Góra Tabor i Bazylika Przemienienia Pańskiego

Góra Tabor (hebr. הר תבור), czyli na polski wysoka góra, choć nie pojawia się z nazwy w Ewangelii, to dzięki tradycji jest uznawana za jedno z bardzo istotnych miejsc na trasie pielgrzymkowej Izraela. Wierzy się, że to właśnie tutaj doszło do przemienienia Jezusa Chrystusa. Dziś oczywiście znajduje się tu należąca do kustodii Ziemi Świętej Bazylika Przemienienia Pańskiego, a także monastyr Przemienienia Pańskiego. To jednak sprawia, że góra Tabor przyciąga tak pielgrzymów, jak i ciekawych turystów.

Góra Tabor - Kustodia Ziemi Świętej (Franciszkańska)
Góra Tabor – Kustodia Ziemi Świętej (Franciszkańska)

Przemienienie Pańskie w Ewangelii

Przemienienie Pańskie jest opisywane przez trzech ewangelistów synoptycznych – Łukasza, Mateusza i Marka. Jezus zabrał trzech swoich uczniów na górę – Piotra, Jakuba i Jana. Tutaj uczniowie mieli okazję zobaczyć prawdziwą naturę Jezusa, w jego boskiej chwale, a towarzyszyli mu Mojżesz i Eliasz. Co ciekawe, na długo przed chrześcijanami, także poganie  czcili swoich bogów w tym miejscu.

Bazylika Przemienienia Pańskiego na górze Tabor
Bazylika Przemienienia Pańskiego na górze Tabor

Góra Tabor – tradycja i historia

Tradycja, że Tabor to prawdziwa góra przemienienia sięga IV wieku. Wpierw wskazał to miejsce św. Cyryl Jerozolimski, a po nim św. Hieronim. Już gdzieś w V-VI wieku w tym miejscu wzniesiono bizantyjską bazylikę. Odpowiadała za nią matka Konstantyna Wielkiego, czyli święta Helena. W VII wieku tereny te zajęli Saraceni. Dopiero w 1099 roku zostali wyparci stąd przez Krzyżowców. W XII na jej miejscu zbudowano kościół, znajdujący się pod opieką Benedyktynów. Zachowali oni częściowo oryginalny układ. Jednak pod koniec XII wieku wojska Saladyna zajęły górę, świątynię zburzono, a na jej miejscu wybudowano twierdzę. Po tej twierdzy pozostała choćby Brama Wiatrów (Bab el-Hawa).

Bazylika Przemieniania Pańskiego
Bazylika Przemieniania Pańskiego

Forteca i bazylika

Fortecę zniszczyli sami Arabowie. Wycofując się z góry Tabor nie chcieli, aby przejęli ją krzyżowcy. Przez następne wieki tereny te przechodziły z rąk do rąk, zaś próby odbudowania świątyni zazwyczaj kończyły się porażką. Dopiero w latach 20. XX wieku wybudowano obecnie istniejącą, należącą do Franciszkanów bazylikę. Znajdują się w niej kaplice poświęcone Mojżeszowi i Eliaszowi (podobnie jak miało to miejsce w kościele ufundowanym przez świętą Helenę).

Ołtarz w bazylice (Góra Tabor)
Ołtarz w bazylice (Góra Tabor)

Góra Tabor i okolice w Starym Testamencie

Historia góry i wojen jest jednak zdecydowanie ciekawsza. Wznosi się nad doliną Jezreel (czyli miejscem, gdzie ma się rozegrać Armagedon), więc stała się idealną forteca i to już w czasach starożytnych. Według księgi Sędziów (rozdziały 4 i 5) Izraelici pod wodzą Baraka i za namową Debory pokonali tu Kananejczyków. Do samej góry później odnoszą się też inni prorocy. Była też istotna historycznie, zarówno w czasach rzymskich (bitwę z 48 roku p.n.e. opisuje np. Flawiusz), czy napoleońskich (bitwa z 16 kwietnia 1799 roku). Obecnie znajduje się ona w Izraelu między Palestyną a Libanem, choć szczęśliwie nie dochodzi tam do wielu incydentów.

Dziś góra i okolice są zalesione i jest to także Park Narodowy Góry Tabor. Wśród roślin występują tu migdałowce i drzewa oliwne, a ze zwierząt można zobaczyć lisy, dziki, hieny i szakale. Oczywiście o ile dopisze nam szczęście.

Wnętrza Bazyliki
Wnętrza Bazyliki

Dojazd na górę Tabor

Na Górę Tabor zdecydowanie najłatwiej dojechać samochodem, czy autokarem z wycieczką. Droga na sam szczyt jest dość kręta i wąska. Za to ze znajdujących się tam tarasów i ogrodów mamy piękny widok całej okolicy. Wpierw jednak należy kierować się na miejscowość Kefar Tawor.

Widok z góry Tabor
Widok z góry Tabor

Warto też dodać, że święto Przemienienia Pańskiego jest obchodzone w Kościołach Wschodnich (od VI wieku) oraz w Katolickim – 6 sierpnia, na pamiątkę zwycięskiej bitwy pod Belgradem, gdzie udało się odeprzeć Turków.

Ogrody na górze Tabor
Ogrody na górze Tabor

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlaku religijny
Góra Tabor
?
Szlak izraelski
Góra Tabor
?

Klasztor Szaolin (Shaolin), czyli zen i kung-fu

Pozornie klasztor Szaolin (chin. 少林寺, ang. Shaolin Monastery) wydaje się być atrakcją bardzo podobną do Engyō-ji w japońskim Himeji. Wciąż czynna świątynia, do której przybywają rzesze odwiedzających, a jednocześnie ma swój wkład w światową kinematografię i szeroko rozumianą kulturę. Tym razem jednak choć jest to zabytek z listy UNESCO, jest to także przede wszystkim atrakcja turystyczna bazująca na wyrobionej marce. Jeśli ktoś szuka tu uduchowienia, to pomylił miejsca. Szaolin dziś bardzo zmieniło swą rolę, choć wciąż jest ważne kulturowo i historycznie.

Klasztor Szaolin
Klasztor Szaolin

Historia klasztoru Szaolin

Ale nie zawsze tak było.Pierwszy klasztor założył w V wieku pochodzący z Indii buddyjski misjonarz Buddhabhadra Batuo. Oczywiście postać ta obrosła mitem, więc wiele elementów tej historii nie jest dziś możliwe do zweryfikowania. Nauczając tu stworzył własny odłam buddyzmu, tak zwaną szkołę Chan, koncentrującą się na praktycznej i medytacyjnej tradycji. To właśnie ta szkoła rozprzestrzeniła się wpierw po całych Chinach, a następnie rozwijała i ewoluowała w innych krajach. W Japonii powstał Zen, w Korei Sŏn, a w Wietnamie Thiền. W VI wieku przybył kolejny misjonarz z Indii, niejaki Bodhidharma Damo. Założył on drugą linię przekazu w klasztorze. Za trzecią linię odpowiada przeor Xueting Fuyu, który w XII wieku doprowadził do ożywienia tradycji klasztoru.

Pokaz walk w Shaolin
Pokaz walk w Shaolin

Wojowniczy mnisi i kung-fu

Jednak najważniejsza tradycja to czasy jeszcze późniejsze, schyłek dynastii Ming, czyli mniej więcej XVI – XVII wiek. Mnisi zaczęli formować wówczas oddziały zbrojne służące jako najemnicy w Cesarstwie Chińskim. Szaolin nie było jedynym klasztorem działającym w ten sposób, wręcz przeciwnie – była to dość powszechnie przyjęta praktyka. Ale to właśnie ten klasztor zyskał sławę jako miejsce, gdzie szkolono najlepszych żołnierzy, gdzie rozwijały się lub powstawały formy chińskich walk – wushu czy kung-fu.

Pawilon klasztorny
Pawilon klasztorny

Film, odrodzenie i komercjalizacja

W XX wieku Szaolin podupadło. Wpierw zostało zniszczone w 1928 przez jednego ze zbuntowanych dowódców wojskowych, potem nastał maoizm w Chińskiej Republice Ludowej, okres w którym nie chciano utrzymywać religii czy kościołów. Dopiero odwilż z czasów Deng Xiaopinga pozwoliła na nowo zaistnieć klasztorowi i odrodzić się marce.

Budda
Budda

Zbiegło się to z premierą głośnego także u nas filmu: „Klasztor Shaolin” (1982) z Jetem Li. Film nagrywano w podupadłym wówczas Szaolin. Obraz na nowo rozpropagował sztuki walki, nie tylko w Chinach, ale też na świecie. Sprawił, że miejsce to zaczęło wpierw przyciągać adeptów sztuk walk, a potem także turystów. Dziś nadal znajdują się tu słynne szkoły, zaś mnisi jeżdżą po świecie pokazując swoje sztuczki.

Szaolin
Szaolin

I tu właśnie dochodzimy do ciemnej strony sukcesu, czyli komercjalizacji. O ile szkoły sztuk walki nadal są na perfekcyjnym poziomie, o tyle cała reszta gubi ducha buddyzmu. Dziś jest to instytucja nastawiona na zysk. Turyści, którzy tu przybywają, poza możliwością kupienia pamiątek (standard w wielu słynnych buddyjskich świątyniach wschodu), mają okazję zobaczyć też pokaz walk (co akurat jest ciekawe na swój sposób) i przespacerować się po okolicy. Niemniej jednak mnisi (lub inne osoby prowadzące ten przybytek) nastawiają się na masowego odbiorcę i duży przemiał, a przede wszystkim wysoką stopę zwrotu. Jest to o tyle ciekawe, że klasztor Szaolin dziś jest przede wszystkim instytucją turystyczną i finansową, która chciała przez pewien czas być notowana na giełdzie w Szanghaju. Ostatecznie ktoś z władz chińskich zainterweniował i musiano wykonać krok wstecz, przynajmniej jeśli chodzi o otwarty obrót akcjami.

Klasztor Szaolin
Klasztor Szaolin

Las pagód i zwiedzanie Szaolin

Więc tak jak miejsce to ma wspaniałą historię i legendę, tak dziś, jeśli nie jest się fanem sztuk walki, raczej irytuje, czy nawet w pewien sposób smuc i rozczarowuje. Przede wszystkim dokucza zgiełk, bo to byłoby bardzo ciche i pięknie położone miejsce. Nazwa klasztoru – Shaolin Si znaczy tyle, co świątynia w lasach Shaoshi.

Las pagód
Las pagód

Poza głównymi zabudowaniami i miejscami, gdzie odbywają się ćwiczenia sztuk walk, warto odejść trochę dalej i zobaczyć przede wszystkim las pagód. Widziane na tle gór robią bardzo dobre wrażenie i dzięki temu, że są trochę przez turystów niedocenianie, stanowią najcichszy fragment świątyni. Reszta sprawia już bardziej wrażenie muzeum, czy zabytku, głośnego i chyba przereklamowanego. Same budynki owszem są interesujące, jak choćby wieże Bębnów, czy Dzwonów (charakterystyczne dla chińskich fortyfikacji), czy nawet świątynie, jednak brakuje im elementu duchowości, którego mimo wszystko oczekuje się od klasztoru. Zwłaszcza tak legendarnego.

Przygotowanie jedzenia
Przygotowanie jedzenia

Klasztor ma swoją witrynę www.shaolin.org.cn/en/index.aspx, gdzie można sprawdzić ceny biletów. Dojechać tu można najłatwiej z Luoyang. Jeżdżą tu minibusy z dworca autobusowego lub z Defteng.

Brama do klasztoru Szaolin
Brama do klasztoru Szaolin

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlaku religijny
Szaolin
Szlak chiński
Szaolin

Nikko, najsłynniejsze świątynie Japonii

Nikkō (jap.日光市) to słynny, wpisany na listę UNESCO japoński kompleks świątyń, lecz przede wszystkim popularna atrakcja. Kiedyś kwitło tu życie religijne i kulturowe Japonii, dziś to tłumnie odwiedzane przez turystów miejsce w pewien sposób zatraciło swój pierwotny charakter. Jednak Park Narodowy Nikko przyciąga zwiedzających nie tylko ze względu na świątynie, ale także wodospad Kegon i jezioro Chūzenji. Park należy najpopularniejszych całodniowych wypadów z Tokio.

Wiśnie przed wejściem do kompleksu świątyń w Nikko
Wiśnie przed wejściem do kompleksu świątyń w Nikko

Nikko i świątynie z listy UNESCO

Świątyń wpisanych na listę UNESCO w Nikko jest czterdzieści dwie. W pierwszej chwili ta liczba można przerażać z dwóch powodów. Po pierwsze: co wybrać, a po drugie: ile będzie to kosztować. Średnio wejściówki do świątyń kosztują w Japonii ok. 500-1000 JPY (ok. 16 – 35 PLN), ale razy czterdzieści to już konkretna kwota. Do tego dochodzi jeszcze czas. Na miejscu na szczęście wygląda to lepiej. Mamy trzy główne kompleksy główne Tōshō-gū, Futurasan i Rinnō-ji, które składają się mniejszych świątyń, pawilonów i innej zabudowy, stąd właśnie bierze się ta liczba; zwiedzając aż tak jej się nie dostrzega. Bilety najczęściej kupuje się na cały kompleks, czasem trzeba tylko dopłacić za dodatkowe atrakcje (np. pagoda).

Schody do Taiyū-in
Schody do Taiyū-in

Nikkō było kiedyś bardzo ważnym miejscem kultu szintoistycznego, dziś podobnie jak np. chiński Szaolin, jest to przede wszystkim muzeum i atrakcja turystyczna. Zresztą z Szaolin Japonię łączy zen, czyli jedna z form buddyzmu dość popularna i istotna w Kraju Kwitnącej Wiśni, a powstała we wspomnianym klasztorze (jako buddyzm chan).

Tōshō-gū w Nikko
Tōshō-gū w Nikko

Shintō, religia Japonii

Zanim dalej wrócimy do Nikko, warto chwilę przyjrzeć się samej religii szintoistycznej i jej świątyniom, nazywanych czasem chramami lub jinja. Do chramu shinto prowadzi charakterystyczna brama tori. Wykonana z drewna, kamienia lub metalu, często jest malowana na czerwono, czasem pozostawiana surowa. Podobny kolor mają same chramy – czerwony lub rzadziej są niemalowane. Dla utrudnienia – brama tori czasem stoi po prostu na jednej z głównych ulic miasta, czasem (choć rzadziej) prowadzi do buddyjskiej świątyni.

Niō lub Kongōrikishi, czyli demoniczny strażnik świątyni
Niō lub Kongōrikishi, czyli demoniczny strażnik świątyni

Na tori lub samym budynku świątynnym zawiesza się pleciony z trzciny ryżowej sznur shimenawa, ozdobiony frędzlami. Ma on za zadanie chronić świątynię wyłapując złe moce. Co jakiś czas trzeba shimenawę zastąpić nową. Na tym sznurze zawiesza się ten shide – pozaginane w zygzak białe papierki. Oznaczają one, że w świątyni przebywa kami, czyli bóstwo. Ma także za zadanie wyłapywać nieczyste duchy i zbłąkane ludzkie dusze.

Tōshō-gū i lampy toro
Tōshō-gū i lampy toro

Przy wejściu na teren chramu znajduje się naczynie do ablucji – temizuya. To rodzaj małej fontanny lub zbiornika na wodę, gdzie wodę czerpie się chochlą i obywa dłonie oraz usta. Charakterystycznym elementem są kamienne lub metalowe latarnie tōrō, które mają na celu rozświetlanie ciemności – dosłownej i metaforycznej.

Tōshō-gū
Tōshō-gū

Jak wygląda świątynia w Japonii

Kompleks świątynny zasadniczo dzieli się na dwa najważniejsze budynki: główny pawilon haiden, położony na ścieżce za tori, oraz wewnętrzny pawilon, honden, gdzie mieszka kami. Ponieważ chram to mieszkanie kami, a one są z natury przezroczyste i lżejsze od powietrza, stąd nie ma zwyczaju stawiać posągów przedstawiających bóstwo. Owszem, są rzeźby lisów, jeleni, żab, ludzkich postaci, ale miejsce, które nazwalibyśmy ołtarzem, pozostaje puste. Uderzająco puste, gdy porównamy je ze świątynią buddyjską.

Rzeźba wojownika w Tōshō-gū (Nikko)
Rzeźba wojownika w Tōshō-gū (Nikko)

Choć to już nie dotyczy samego wyglądu świątyni, warto dodać, że szintoizm nie ma swoich świętych ksiąg w rozumieniu na przykład judaizmu, islamu czy chrześcijaństwa. Należy do religii naturalnych, które zakładają, że każdy człowiek ma zdolność rozróżniania dobra od zła, więc nie ma potrzeby tworzyć kodeksów moralnych.

Beczki po sake
Beczki po sake

Świątynia Tōshō-gū

Najważniejszym i najcenniejszym ze świątyń jest kompleks chramów Tōshō-gū, liczący 23 pawilony świątynne i 33 innych budowli. Został on wybudowany jako mauzoleum założyciela szogunatu Tokugawa, Ieyasu, trzeciego ze zjednoczycieli Japonii. Budowę rozpoczął w 1617 roku jego syn, a kontynuował wnuk.

Droga do Tōshō-gū
Droga do Tōshō-gū

Samo mauzoleum założone jest w obrządku shintoistycznym, ale w kompleksie znajdują się też świątynie buddyjskie (shinto i buddyzm miejscami są bardzo wymieszane). Już na wejściu zwraca uwagę brama – tori . Jej znaczenie jest uniwersalne we wszystkich kulturach i oznacza przejście. Od profanum do sacrum, od zewnątrz do wewnątrz, od śmierci do życia lub odwrotnie. Typowe za to dla buddyjskich świątyń są pagody, zawsze o nieparzystej liczbie kondygnacji. Jedna stoi tuż przy głównej bramie.

Trzy Mądre Małpy w Tōshō-gū
Trzy Mądre Małpy w Tōshō-gū

Trzy Mądre Małpy z Nikko

Bardzo charakterystycznym miejscem tej świątyni jest pawilon z przedstawieniem trzech mądrych małp. To przedstawienie małpek jest znane także u nas. Jedna zakrywa oczy, druga uszy, a trzecia pysk. Obrazują one japońskie przysłowie „nie widzę zła, nie słyszę zła, nie mówię zła” a Trzy Mądre Małpy są tu nauczycielami. Buddyzm interpretuje to przysłowie i przedstawienie jako „Nie szukaj i nie wytykaj błędnych czynów i słów innych ludzi”. Na Zachodzie na opak: trzy małpy uważa się za symbol przyzwolenia na istnienie zła, udawanie że go nie ma oraz za symbol zmowy milczenia w organizacjach przestępczych. Ciekawe, jak bardzo odbiór symbolu może się zmieniać w zależności od kultury.

Pagoda przy Tōshō-gū
Pagoda przy Tōshō-gū

Demonicznie wyglądająca postać to strażnik buddyjskiej świątyni w bramie niomon, stojącą przed samą świątynią. Zawsze jest ich dwóch. Świątynie w bardziej chińskim stylu są strzeżone przez dwa lwy, z czego jeden ma zawsze paszczę otwartą, drugi zamkniętą. Różne pawilony są zbudowane w innych stylach. Podobnie ze zdobieniami, jak pawilon Kaminjiko i rząd beczek na sake.

Śpiący kot z Nikko
Śpiący kot z Nikko

Śpiący kot

Poza mądrymi małpami inna znana atrakcja to śpiący kot Nemuri-neko. Ten wyrzeźbiony w drzewie słynny kot to jeden ze skarbów narodowych Japonii. Stał się on inspiracją dla pokoleń japońskich twórców. Dziś trochę niepozorny w zdobnym chramie, ale trudno go nie zauważyć. Z prostej przyczyny: tuż obok jest straganik, na którym można kupić sobie własną kopię tej rzeźby. To jest bardzo charakterystyczne dla japońskich świątyń: coś jest słynne, więc zaraz pojawia się opcja sprzedaży pamiątek turystom. Mądre małpy też są do kupienia.

Droga do mauzoleum Tokugawy między cedrami
Droga do mauzoleum Tokugawy między cedrami

Mauzoleum Tokugawy

Cały kompleks jest tak położony na wzgórzach, że podąża delikatnie do góry. Centralną jego częścią i położoną najwyżej, bo na wysokości 640 m n.p.m. (startowaliśmy od 200 m n.p.m. w Nikko, świątynie były już nieco wyżej) jest mauzoleum Tokugawy Ieyasu (zgodnie z japońską i chińską tradycją – najpierw podaje się nazwisko, potem imię). Zmarł on w 1616 roku i jego prochy zostały złożone do brązowej urny. Od tamtej pory urna nie była ani razu otwierana i badana przez naukowców. To również jest inaczej, niż na Zachodzie, gdzie prochy zmarłych nie traktuje się z tak nabożną (albo zabobonną) czcią.

Mauzoleum Tokugawy w Nikko
Mauzoleum Tokugawy w Nikko

Schody prowadzące w górę wiodą pomiędzy potężnymi cedrami japońskimi. Niektóre z nich mają nawet 300 lat! Z góry ładnie prezentują się wygięte dachy wyłożone ceramicznymi dachówkami.

Brama Świetlistego Słońca
Brama Świetlistego Słońca

Brama Świetlistego Słońca

Mauzoleum Tokugawy to centralny punkt kompleksu Tōshō-gū, ale najbardziej rozpoznawalnym jest biało-złota brama Yōmei-mon. Jej nazwa znaczy „Brama Świetlistego Słońca”, ale nazywa się tą bramę także „Bramą Zmierzchu”, co ma oznaczać, że obiekt ten można podziwiać aż do zachodu słońca i nie mieć dość. Trzeba przyznać, że robi niezwykłe wrażenie. Ilość i jakość zdobień sprawiają, że nazywa się bramę czasem także „japońskim barokiem”.

Taiyū-in w Nikko
Taiyū-in w Nikko

Pozostałe świątynie

Świątynia Taiyū-in obejmuje mauzoleum trzeciego z dynastii Tokugawy Iemitsu (zm. 1651 r.), czyli wnuka Ieasu. Znajduje się ona nieco dalej od Tōshō-gū, stąd dociera tutaj znacznie mniej turystów, więc to miejsce jest niezatłoczone i przyjemne do zwiedzania. I znów – kult przodków, a więc i mauzolea, to w założeniu religia shintoistyczna, jednak Taiyū-in ma wyraźnie buddyjską oprawę, zresztą formalnie jest zarządzana przez buddyjską Rinno-ji. Należy pamiętać o tym, że aż do restauracji Meiji (1868 rok), szintoizm i buddyzm przenikały się wzajemnie, dopiero cesarz Meiji położył kres temu synkretyzmowi. Od tamtej pory nowe świątynie szintoistyczne wznoszone są według pierwotnej formuły (z około VIII wieku), choć zwykle Japończycy tradycyjnie odwiedzają i szintoistyczne, i buddyjskie. W obrządku shinto na przykład zawiera się małżeństwa i obchodzi narodziny potomka, ale ponieważ ta religia właściwie nie zajmuje się śmiercią, pogrzeby i cmentarze są domeną buddyzmu.

Rinno-ji w Nikko
Rinno-ji w Nikko

Rinno-ji to świątynia buddyjska, niestety podczas naszej wizyty była w remoncie. Można wejść do środka (przy bilecie łączonym z Taiyu-in szkoda tego nie zrobić). Znajduje się tu także ogród i skarbiec. Trzeci kompleks to Futurasan, można go zobaczyć idąc do mauzoleum Iemitsu.

Brama tori prowadząca do Futurasan
Brama tori prowadząca do Futurasan

Nikko – zwiedzanie miasta i okolic

Jeszcze jednym bardzo ważnym turystycznie miejscem w Nikko jest most Shinkyo (czyli Święty), uważany za jeden z najpiękniejszych w całej Japonii. Powstał w 1636 rok i był wielokrotnie przebudowywany, ale zawsze według pierwotnego projektu (tak jest najczęściej też ze świątyniami). Most pierwotnie przeznaczony był wyłącznie dla rodziny cesarskiej, dopiero w latach 70. XX wieku otwarto go dla publiczności. Święty Most liczy sobie 28 metrów długości i łączy dwa brzegi górskiej rzeki Dayia. Ciekawa jest legenda mówiąca o jego powstaniu. Otóż pewnego dnia 766 roku kapłan Shōdō i jego uczniowie chcieli się wspiąć na pobliską górę Nantai, jednak nie mogli przeprawić się przez rzekę Dayia. Wówczas Shōdō zaczął się modlić. Jego modlitwa została wysłuchana przez boga Jinja-Daiou o wysokości 10 stóp, który wynurzył się z rzeki. Ramiona bóstwa oplatały węże, na jednej czerwony, na drugiej niebieski. Jinja-Daiou wypuścił węże, które utworzyły dwubarwny most pokryty turzycą (rodzaj trawy rosnącej w okrągłych kępach). Kapłan i jego uczniowie mogli bezpiecznie kontynuować swoją pielgrzymkę. Obecni most można oglądać z zewnątrz lub przejść się przez niego za opłatą.

Kwitnące wiśnie w Taiyū-in
Kwitnące wiśnie w Taiyū-in

Wodospad Kegon

Oprócz świątyń, w Nikko można zobaczyć także wspaniałą naturę. Wybraliśmy się nad jezioro Chūzenji, które jest najwyżej położonym jeziorem w Japonii, znajduje się na wysokości 1269 m n.p.m.. Powstało około 20 tysięcy lat temu, w wyniku erupcji góry-wulkanu Nantai. Jezioro podobno odkrył kapłan Shōdō, gdy wspinał się na Natnai (2484 m n.p.m.). Aż do restauracji Meiji, ta święta góra była zamknięta dla krów, koni i… kobiet.

Wodospad Kegon
Wodospad Kegon

Z jeziora wypływa wodospad Kegon o wysokości 96 metrów, jeden z trzech najwyższych w Japonii. Specjalnie przygotowane platformy widokowe pozwalają podziwiać Kegon z różnych poziomów: od samej góry, przez środek, aż po prawie samo lustro wody.
Pojechaliśmy tam miejskim autobusem i to było niezłe przeżycie. Na górę prowadzi bardzo kręta jednokierunkowa droga (druga jednokierunkowa szosa biegnie w dół) o ponad czterdziestu naprawdę ostrych zakrętów. Tam na górze było bardzo zimno i wiało niemiłosiernie, mimo że w samym Nikko pogoda była dość ciepła.

Jezioro Chūzenji
Jezioro Chūzenji

Dojazd do Nikko i transport

Do Nikko można dojechać z Tokio na dwa sposoby. Albo z wykorzystaniem Japan Rail albo inną linią. Są dwie stacje, dość blisko siebie. Bilety nie są kompatybilne. JR z Tokio można łatwiej i wygodniej jechać z przesiadką w np. Utsunomiya (miasta słynącego z japońskich pierożków), zaś Tobu Railway oferuje w miarę bezpośrednie połączenie. Dodatkowo jest jeszcze ekspres łączony (kooperacja Tobu i JR), można też jechać autobusem np. z lotniska Narita. Jeśli chcemy tylko oglądać świątynie, ew. most, po Nikko można poruszać się na piechotę. Jeśli celem jest też wodospad, to zdecydowanie warto kupić bilet całodniowy, sprzedawany na dworcu.

Most Shinkyo
Most Shinkyo

Samo Nikko stanowi przyjemne uzupełnienie wyjazdu do Tokio. Nawet mimo wielu turystów można się tu wyciszyć i zwiedzać świątynie w pięknie położonym lesie.

Taiyū-in
Taiyū-in

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlaku religijny
Nikko
Szlak japoński
Nikko