Skalne Miasto w Czechach, Skały Adrszpasko-Teplickie

Blisko polskiej granicy znajduje się słynne i często odwiedzane przez turystów z Polski, czeskie Skalne miasto. A może nawet dwa, zależy jak liczyć. Formalnie rzecz biorąc skały Adrszpasko-Teplickie (cz. Adršpašskoteplické skály) to jedno i to samo miejsce, w dodatku połączone szlakiem. Jednak wejścia znajdują się z dwóch różnych stron, z osobnymi parkingami, a przede wszystkim trasami widokowymi. Zresztą część Teplicka i Adrszpaska różnią się zauważalnie. Niedaleko natomiast znajduje się miejscowość Teplice nad Metuji, która może stanowić bazę wypadową, gdyby ktoś chciał zobaczyć obie trasy w ciągu dwóch dni.

Skalne Miasto - Adrszpaskie Skały (Czechy)
Skalne Miasto – Adrszpaskie Skały (Czechy)

Skalne Miasto – Skały Adrszpaskie

Większość osób przybywa do Adrszpaskich skał (cz. Adršpašské skály) w gminie Adršpach. To prawdziwe centrum turystyczne, z olbrzymim parkingiem, miejscami z jedzeniem i mnóstwem odwiedzających. Ta część z pewnością bardziej spodoba się też rodzinom z dziećmi, z prostej przyczyny: ma więcej różnorodnych atrakcji. Prócz skał, drzew i wąwozów, mamy tu choćby możliwość przepłynięcia się łodzią (dodatkowo płatne) z flisakiem przez kanion, a także znajduje się tu jeziorko, po którym także można popływać. Można wynająć rower wodny bądź łódź. Szlaków jest kilka, ale tylko jeden główny, który wiedzie właściwie w koło. Reszta to mniejsze i większe odbicia.

Skały Adrszpaskie
Skały Adrszpaskie

Płynięcie łodzią z flisakiem to atrakcja zdecydowanie bardziej dla dzieci. Między skałami porozkładano różne stworki, by uatrakcyjnić rejs. Bez tych dodatków to klimatyczna wyprawa, choć raczej krótka i mało aktywna. Natomiast jezioro to już coś dla starszych. Dobre miejsce do zrelaksowania się po spacerze. Dodatkowo znajduje się przy malowniczych skałach, gdzie niektórzy uprawiają wspinaczkę.

Słynna Brama w Skalnym Mieście (Adrspachy, Czechy)
Słynna Brama w Skalnym Mieście (Adrspachy, Czechy)

Adrszpaskie skały, lub część adrszpaska w większości przypadków jest też zdecydowanie łatwiejsza do przejścia. W wielu miejscach ścieżki są raczej wyrównane (choć nie wyłożone kostką), zwłaszcza bliżej wejścia. Nastawione są na turystów. Warto zauważyć jedną rzecz: jeszcze w okolicach jeziora faktycznie przebywa dużo ludzi, dalej jest zdecydowanie bardziej pusto. Ale wszędzie słychać język polski. Nam zdarzyło się nawet znaleźć sprowadzany z Polski grillowany oscypek.

Mysia Dziura (Skały Adrszpaskie)
Mysia Dziura (Skały Adrszpaskie)

Skalne miasto – Teplickie skały

Cześć teplicka, czyli Teplickie skały (cz. Teplické skály, bliższa miejscowości Teplice) jest bardziej naturalna i dzika, trochę trudniejsza, acz niewiele, a jednocześnie mniej uczęszczana. Nie znajdziemy tu dodatkowych atrakcji w postaci jezior, czy przepraw łodziami. Raczej same majestatyczne i przypominające rzeźby skały. Nam właśnie ta naturalność bardziej przypadła do gustu, choć oczywiście Adrspachy mają swoje plusy. Jednocześnie główny szlak tutaj, podobnie jak w bliźniaczej części, wiedzie nas po kole i właściwie zwiedza się wszystko, co najważniejsze.

Teplickie Skały
Teplickie Skały

Przed wejściem znajduje się parking. Niestety dość łatwo w ogóle przeoczyć wejście i wjazd, zwłaszcza rano, gdy nie ma jeszcze wielu ludzi. Gorzej też jest z infrastrukturą (czyli fast foodem). Zresztą nawet w samych Teplicach pod tym względem nie jest wiele lepiej. Główna turystyka skupia się przy Adrszpachach.

Teplickie Skały
Teplickie Skały

Zwiedzanie Skalnego miasta

W przypadku obu wejść/tras, to co jest istotne to przeróżne formacje skalne, które ludziom kojarzą się z wieloma postaciami, zwierzętami czy przedmiotami. Większość z nich ma tabliczkę z nazwą. Pozwala to na wpatrywanie się w skałę i próbę odnalezienia kształtu.

Skalne Miasto - Teplickie Skały (Czechy)
Skalne Miasto – Teplickie Skały (Czechy)

Oba skalne miasta to dobre miejsce na weekendowy wypad, czy to samodzielny (acz wtedy najwygodniej jest samochodem), czy zorganizowany (np. z Kudowy czy Karpacza). Doskonałe miejsce na spacer na świeżym powietrzu wśród interesujących formacji skalnych.

Adrszpachy i jezioro
Adrszpachy i jezioro

Narnia w Skalnym mieście?

Warto też dodać, że twórcy „Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa” kręcili kilka ujęć w Adrszpaskim Parku Narodowym. Niestety dość trudno znaleźć te miejsca w samym filmie, a przez to odnaleźć na miejscu.

Krajobraz Teplickich Skał
Krajobraz Teplickich Skał

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak czeski
Skalne miastoLoket

Maskat (Muskat), stolica Sułtanatu Omanu

Maskat (arab. مسقط‎ lub Muskat z ang. Muscat lub Masqaṭ) jest stolicą Omanu, pięknie położoną nad Zatoką Omańską i otoczoną przez góry Al Hajar (można to tłumaczyć jako Góry Skaliste). Przez południową część miasta przebiega obecnie zwrotnik Raka. Słowo „obecnie” może trochę zaskakiwać, więc trzeba przypomnieć tutaj, iż szerokość geograficzna zwrotników zależy od nachylenia ekliptyki do równika niebieskiego. A że kąt tego nachylenia zmienia się w czasie, więc oba zwrotniki się przesuwają.

Promenada w Maskacie
Promenada w Maskacie

Maskat: Historia miasta i Omanu

Żeby móc coś więcej powiedzieć o Maskacie, najpierw trzeba zapoznać się pokrótce z historią Sułtanatu Omanu. Nadmorski obszar obecnego Omanu od czasów starożytnych (a wręcz i prehistorycznych – odkryto tu ślady Nubijczyków z okresu plejstocenu) był zasiedlany przez koczownicze ludy ze wschodu, które znajdowały tu warunki do osiedleńczego trybu życia: bogate w ryby wody morskie sprzyjały rybołówstwu, wilgotny klimat umożliwiał rolnictwo i hodowlę bydła, a dogodne położenie sprzyjało handlowi. Luksusowe jak na Półwysep Arabski warunki klimatyczne i położenie budziły zazdrość. Oprócz plemiennych waśni, ludy Omanu nękały napaści perskie, tureckie, a na początku XVI wieku zaczęli osiedlać się tutaj Portugalczycy. To właśnie oni założyli miasto Maskat. Zostało ono następnie przejęte w 1581 roku przez Turków Ottomańskich. Plemiona arabskie skorzystały z walk między Portugalczykami a Turkami i wywalczyły własne państwo.

Złoto w  Matrah Suk (Maskat, Oman)
Złoto w Matrah Suk (Maskat, Oman)

W połowie XVIII wieku do władzy doszła obecnie panująca dynastia. Oman rozpoczął wyścig z Portugalczykami i Brytyjczykami  o dominację w tym regionie świata i nie tylko, bowiem jedną z najistotniejszych kolonii Sułtanatu był Zanzibar. Ostatecznie Oman wpadł w zależność od Wielkiej Brytanii, choć zachował niepodległość i to jako dwa państwa: Sułtanat Maskatu i imamat Omanu, taki podział utrzymywał się w latach 1913 – 1957, potem Wielka Brytania potwierdziła niepodległość jednego państwa, zachowując w nazwie odrębność sułtanatu i imamatu. Dopiero jednak obecny sułtan, Kubus ibn Said, dokonał całkowitego zjednoczenia państwa w 1975 roku, gdy jego oficjalną nazwą stał się po prostu Sułtanat Omanu. Oman jest jedną z czterech istniejących obecnie monarchii absolutnych na świecie. Pozostałe trzy to Watykan, Arabia Saudyjska i Brunei

Fort w Maskacie
Fort w Maskacie

Bait Al Zubair, muzeum omańskie

Wiele na temat historii, a przede wszystkim kultury Omanu można się dowiedzieć w muzeum Bait Al Zubair. Jest ono płatne, zawiera zarówno stroje, tradycyjną broń, instrumenty, ale też monety, znaczki i inne rzeczy z kolekcji sułtana. W środku nie można robić zdjęć, jedynie na zewnątrz.

Charakterystyczna łódź omańska
Charakterystyczna łódź omańska

Ciekawą rzeczą, na którą można natknąć się w muzeum, są także łodzie, a także malunki i inne przedstawienia sugerujące olbrzymie ilości wody, w tym wydawałoby się pustynnym kraju. Nic bardziej mylnego. Oman jest w większości krajem położonym w górach, więc gdy nadchodzi pora deszczowa, rzeki wylewają i faktycznie jest to podmokły kraj.

Meczet Mohameda Al Ameena
Meczet Mohameda Al Ameena

Meczet Mohameda Al Ameena

Religią dominująca w kraju jest islam, a dokładniej ibadytyzm, odmiana charydżyzmu. To trzeci, ale najmniejszy, z trzech głównych odłamów islamu (obok szyizmu i sunnizmu). Ta własna odrębność religijna sprawia, że meczety są trochę inne, niż te powszechnie spotykane sunnickie. Trochę bardziej w stronę irańską, albo raczej gdzieś po środku, szukające swojej własnej drogi.

Meczet Mohameda Al Ameena (Maskat)
Meczet Mohameda Al Ameena (Maskat)

Nie spodziewaliśmy się, że meczet Mohameda Al Ameena będzie można zwiedzać, nie mieliśmy takiej informacji. Ku naszemu zaskoczeniu i radości, pan z ochrony (lub czegoś takiego) zaprosił nas do środka, po skompletowaniu stroju (kobieta musi mieć całkowicie zakryte ręce, nie tylko ramiona). Meczet może pomieścić aż 21 tysięcy wiernych, licząc miejsca wewnątrz i na zewnętrznym dziedzińcu. Jest naprawdę piękny, misterne dekoracje w białym kamieniu robią wrażenie! Meczet został oddany do użytku w 2014 roku. To nowy budynek, oświetlony w nocy. Nie tak imponujący jak meczet sułtana Kabusa, ale zawsze.

Wielki Meczet Sułtana Kabusa (Maskat)
Wielki Meczet Sułtana Kabusa (Maskat)

Wielki Meczet sułtana Kabusa

Główną świątynią Omanu jest Wielki Meczet sułtana Kabusa . Powstał na zlecenie sułtana Kubusa ibn Saida al Saida, jego budowa została ukończona w 2001 roku. Wewnątrz i na zewnątrz mieści w sumie 20 tysięcy wiernych. W wyznaczonych, krótkich godzinach, jest dostępny dla zwiedzających (od 8 do 11). Przed meczetem jest duży parking, gdzie można zostawić auto i następnie należy podejść do wyznaczonego dla turystów wejścia. Tam policja szariatowa weryfikuje poprawność stroju, zwłaszcza kobiecego. O ile nie ma specjalnej narzuty do wypożyczenia jak było to a Abu Zabi, to tutaj znacznie bardziej restrykcyjnie pilnują, by spod chusty nie wystawał choćby kosmyk włosów.

Wielki Meczet Sułtana Kabusa (Maskat)
Wielki Meczet Sułtana Kabusa (Maskat)

My jesteśmy gośćmi i powinniśmy się dostosować do panujących tutaj zasad, jeśli chcemy od środka zobaczyć meczet. A chcemy, bo naprawdę warto! Z zewnątrz piękny biały piaskowiec, wewnątrz misternie rzeźbione drewno i piękne żyrandole z Włoch. Największy z nich jest jednocześnie największym żyrandolem świata, a mierzy 14 metrów wysokości!

Wielki Meczet Sułtana Kabusa
Wielki Meczet Sułtana Kabusa

Za to nie udało się prześcignąć Emiratów, jeśli chodzi o dywan. Ten znajdujący się w tym meczecie jest zaledwie drugim największym na świecie. Waży jakieś 21 ton, wyprodukowano go w Iranie i składa się z 1,7 miliardów węzłów.

Wielki Żyrandol w Wielkim Meczecie
Wielki Żyrandol w Wielkim Meczecie

Cały kompleks liczy sobie jakieś 416 tys. metrów kwadratowych. Oprócz meczetu, olbrzymiego parkingu znajdziemy tu też mnóstwo przepięknej i zadbanej roślinności.

Wielki Meczet Sułtana Kabusa
Wielki Meczet Sułtana Kabusa

Suk w Muskacie

Jak w każdym szanującym się arabskim mieście, tak i tu musi być targowisko. To, co się wydaje być główną ulicą starego miasta Maskatu, biegnąca nad Zatoką promenada i suk, jest w rzeczywistości miastem w metropolii Maskatu – Matrah (Mutrah). Trudno jednak się rozeznać, gdzie jedno miasto się kończy, a zaczyna drugie. Trzeba przyznać, że Maskat-Matrah jest naprawdę ładne: czyste, zadbane, nierzadko z wiekową zabudową. I tutaj uderza podobieństwo do zanzibarskiego Stone Town: widać, że to są włości jednego sułtanatu.

Bardzo podobał nam się suk: przyjemne, klimatyczne miejsce do pokrążenia po nim, potargowania się i drobnych zakupów. Czyste, zadbane, bezpieczne i w większości nie aż tak bardzo turystyczne. Zwłaszcza jak się odejdzie od głównych wejść, można tam zobaczyć choćby garnki czy stroje dla zwykłych mieszkańców. Takie rzeczy lubimy. Owszem, jest też część wybitnie turystyczna, podobnie jak i jest tutejszy złoty suk, ale cały targ robi fenomenalne wrażenie. Trochę dalej od reszty suku znajduje się z kolei targ rybny.

Suk
Suk

Maskat: Promenada i zwiedzanie

Okoliczna promenada jest również bardzo ciekawa. Tu widać jak skały wchodzą w morze, co jest typowe dla Omanu. To górzyste państwo. Poza sukiem i muzeum oraz dwoma meczetami, na uwagę zasługuje również opera. Choć niestety odstraszył nas fakt, że zwiedzanie coraz bardziej ogranicza się do sklepów. Za to prawie obowiązkową wycieczką z Maskatu jest oglądanie delfinów w Zatoce Omańskiej.

Suk
Suk

W Maskacie nie znajdziemy za to jednej rzeczy. Wielkich drapaczy chmur. Z jednej strony wyróżnia się tym mocno od Emiratów, z drugiej nadaje to miastu niesamowitego, jednolitego klimatu, którego próżno szukać w głośnych i nowoczesnych ZEA. Maskat doskonale łączy w sobie tradycję i zrównoważony rozwój. Choć przy niskiej zabudowie miasto staje się bardzo rozległe, więc by je zwiedzać, bardzo przydaje się samochód, własny lub wynajęta taksówka.

Maskat (Muskat)
Maskat (Muskat)

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak omański
MaskatZatoka omańska

Modesto – senne amerykańskie miasteczko

Jedną z atrakcji blisko Naha jest wioska amerykańska. W takim wypadku chyba mimo wszystko lepiej jest zwiedzić prawdziwe amerykańskie miasteczko, jakim jest na przykład Modesto w stanie Kalifornia, położone nad rzeką Tuolumne. Modesto jest gdzieś po drodze między San Francisco a Los Angeles (pod warunkiem, że jedzie się przez Bay Bridge i trochę objazdowo).

Pomnik upamiętniający George’a Lucasa i „Amerykańskie graffiti” w Modesto
Pomnik upamiętniający George’a Lucasa i „Amerykańskie graffiti” w Modesto

Tatooine i George Lucas

Co nas ściągnęło do Modesto, poza tym, że to dobre miejsce na krótki postój? Przede wszystkim George Lucas. To właśnie tu twórca „Gwiezdnych Wojen” urodził się i dorastał. To jest miejsce, które w jego wyobraźni ukształtowało Tatooine jako peryferii „cudownego centrum galaktyki”, ale też wpłynęło na kilka innych aspektów „Gwiezdnych Wojen”, jak przede wszystkim wyścigi. To właśnie na ulicach tego miasta, młody Lucas samodzielnie się ścigał. Tu także miał wypadek, który sprawił, iż zdecydował zmienić bieg swojej kariery i skierował się w kierunku filmu.

George Lucas Plaza
George Lucas Plaza

Modesto i „Amerykańskie graffiti”

Zdecydowanie najbardziej istotnym pojawieniem się tej sennej miejscowości w popkulturze jest film Lucasa pod tytułem „Amerykańskie graffiti” (1973). George przedstawia tam grupę młodzieży, mieszkającą oczywiście w Modesto, która spędza tu swoją ostatnią noc przed wyjazdem na studia, gdzieś w daleki, ciekawy świat. Ten motyw potem George powtórzył w „Nowej nadziei”, gdzie Luke też chciał porzucić Tatooine. Młody Lucas czuł się uwiązany, ale i związany ze swoją rodzinną miejscowością, dlatego stworzył tak bardzo osobisty film. Obraz trafiający do pokolenia, acz wciąż w pewien sposób autobiograficzny.

Słynny łuk w Modesto
Słynny łuk w Modesto

Gdy jednak zabrał się za kręcenie „Amerykańskiego graffiti”, Modesto już się zmieniło względem tego, co pamiętał. Zdecydował się kręcić zdjęcia w San Rafael, acz ostatecznie z powodu różnych trudności kręcił zdjęcia w miejscowości Petaluma (i trochę w San Francisco). Jedną z najtrudniejszych scen do nakręcenia były bez wątpienia wyścigi samochodowe, które za czasów Lucasa stanowiły rozrywkę ówczesnej młodzieży. Gdy powstawał ten film władze miasteczka nie były przychylne młodemu twórcy.

Modesto, USA
Modesto, USA

Miasteczko współcześnie

Obecnie tutaj nie ma wiele do oglądania. To wciąż senne, amerykańskie miasteczko, przedmieścia większego świata, tyle że domy są bardziej współczesne. Przejeżdża się między osiedlami domów. Dwie najbardziej istotne rzeczy do zobaczenia (bo owszem można zobaczyć jakiś kościół, albo posiadłość), które wyróżniają się od reszty podobnych miejscowości to pomnik najbardziej znanego mieszkańca tej miejscowości – czyli George’a Lucasa. Mieszkańcy ufundowali go w podziękowaniu za uwiecznienie i rozsławienie ich miasta. Znajduje się on w miejscu zwanym George Lucas Plaza.

Dzielnice mieszkalne
Dzielnice mieszkalne

Drugi najbardziej znany element miasta to Łuk Modesto (Modesto Arch) z wielce interesującym motto – Water, Wealth, Contentment, Health.

Tak, to naprawdę miasteczko, w którym warto się zatrzymać na chwilę, rozprostować kości, zobaczyć na własne oczy i pojechać dalej. Małomiasteczkowy klimat gwarantowany, to po mimo zmian od czasu Lucasa zostało i pewnie zostanie na długo.

Przedmieścia
Przedmieścia

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak amerykański
Modesto?

Naha, Okinawa, Królestwo Riukiu i japońskie Hawaje

Miasto Naha (jap. 那覇市) to stolica prefektury Okinawa (w dodatku leżąca na wyspie Okinawa, zaś w skład prefektury wchodzi cały archipelag). Nie jest to duże miasto, bo liczy trochę ponad 300 tysięcy mieszkańców (cała Okinawa jakieś półtorej miliona).

Naha na Okinawie, czyli japońskie Hawaje
Naha na Okinawie, czyli japońskie Hawaje

Naha – Historia

Przez długi czas Naha była ważnym portem na Morzu Wschodniochińskich i centrum handlowym Królestwa Ryūkyū. Choć samo miasto nie robi dziś specjalnego wrażenia, wyspa, jak i jej stolica jest bardzo interesująca ze względu na historię, a także to kurortowa część Japonii. Czasem określa się je mianem japońskich Hawai.

Naha nocą, centrum turystyczne (Naha Kokusai Dori Shopping Street)
Naha nocą, centrum turystyczne (Naha Kokusai Dori Shopping Street)

Naha początkowo nosiła nazwę Naba, po skale w kształcie grzyba, która wznosiła się w mieście. Archeolodzy znaleźli ślady osadnictwa w tym miejscu pochodzące jeszcze z epoki kamienia. Odnaleziono również antyczne chińskie monety, jak również ślady handlu z Koreą czy Japonią. Miasto w tym miejscu istnieje co najmniej od XI wieku, ale zaczęło coś znaczyć dopiero w XV wieku.

Plaża publiczna w Naha
Plaża publiczna w Naha

Okinawa, czyli japońskie Hawaje

Klimat Okinawy to wilgotny tropikalny, co szczególnie odczuwa się w mieście. W kwietniu i tak jest nieźle, bo temperatury sięgają co najwyżej 24 stopni w skali Celsjusza, a wilgotność 74%. Odwiedzający najczęściej korzystają z hoteli, które mają własne plaże i wiele innych atrakcji. Mniejsze noclegownie, także w Naha, nie dysponują plażą, ale można skorzystać z plaż miejskich. W Naha na przykład pod wiaduktem drogowym. Szukanie lepszej, dzikiej plaży nie jest polecane – lepiej nie ryzykować kąpieli, gdy nie ma siatki przeciwko meduzom. Czyli tu mamy podobnie jak na Malediwach czy Samoa, dobre plaże są przy hotelach.

Shikina-en
Shikina-en

Królestwo Riukiu

O Królestwie Ryūkyū mało kto słyszał, zwłaszcza poza Azją Wschodnią. Było to niewielkie królestwo zajmujące wyspy Archipelagu Riukiu, z których największą jest Okinawa.
Królestwo Ryūkyū uformowało się w pierwszej połowie XV wieku z połączenia trzech królestw zajmujących obszar Okinawy: Sanzan, Hokuzan i Chuzan. Dominowała władza tego ostatniego, które okazało się być najsilniejsze.

Shikina-en
Shikina-en

Kulturowo i ekonomicznie Ryūkyū były bardziej zbliżone (i zależne) do Chin niż do Japonii. Do niewielkiego królestwa z Chin napływali kupcy, politycy i ludzie kultury. Cesarz uznał władzę Chuzan jako króla zjednoczonego Królestwa Ryūkyū. Ustrój polityczny i pałac królewski były powieleniem wzorców z cesarskich Chin. Zresztą króla formalnie koronował cesarz (lub jego przedstawiciel).

Mury zamku królewskiego w Naha
Mury zamku królewskiego w Naha

Królestwo Ryūkyū okres świetności przeżywało przez dwa wieki: XV i XVII, stając się kluczowym graczem na Morzu Wschodniochińskim, wymieniając towary przede wszystkim między Chinami a Japonią. Było niewielkie i słabe militarnie, ale niezależne i bardzo bogate. Tamta pozycja bardzo przypomina tę Niderlandów w Europie.

Zamek królewski
Zamek królewski

Gdy na końcu XVI wieku szogun Toyotomi Hideyoshi zaproponował królowi Ryūkyū, Sho Nei, zbrojną wyprawę na Koreę, a potem na Chiny, król jako protegowany cesarza Ming odmówił. Japończycy postanowili więc pod drodze podbić także Ryūkyū i choć królestwo zachowało dużą dozę autonomii, musiało zachować podwójną lojalność jako wasal: wobec Chin i wobec Japonii. Co było na rękę szogunatowi, który miał swój udział w bogatych dochodach królestwa.

Zamek królewski
Zamek królewski

Upadek Królestwa Ryūkyū i czasy japońskie

Póki Chiny były silne, także Ryūkyū było silne i nie poddawało się całkowicie wpływom Japonii. Natomiast gdy cesarskie Chiny upadły ekonomicznie i kulturowo, Japończycy coraz mocniej ograniczali niezależność Królestwa Ryūkyū.

Sala tronowa
Sala tronowa

Królestwo Ryūkyū zostało oficjalnie włączone w granice Cesarstwa Japonii jako prefektura Okinawa w 1879 roku. Króla zmuszono do zamieszkania w Tokio, a gdy zmarł w 1901 roku, wraz z nim zakończył się oficjalny tytuł. Rodzina Sho mieszka jak zwyczajni obywatele Japonii. Wielu rojalistów uciekło do Chin. Mieszkańcy Okinawy często podkreślają, że nie są Japończykami, ale Riukiani – mieszkańcami wysp Riukiu. Są dumni ze swojej niezależności, historii i odmienności, a także osiągnięć. W końcu ich królestwo było jednym z pierwszych na świecie, gdzie przeprowadzono skutecznie sekularyzację. Efekt widać w postaci niewielkiej ilości świątyń.

Zamek królewski
Zamek królewski

Naha: Zamek królewski Riukiu

Najważniejszym zabytkiem po Riukiu jest zamek królewski w dzielnicy historycznej Shuri w Naha. Bardzo ucierpiał podczas amerykańskiej ofensywy na Okinawę, do której zaraz wrócimy. Mury zamkowe zostały naprawione po wojnie, zaś główny budynek pałacowy został zrekonstruowany dopiero w latach 90. XX wieku. Sam zamek można zwiedzać, część muzealna jest bardzo dobrym źródłem, jeśli chodzi o wiedzę na temat królestwa.

Brama zamku królewskiego
Brama zamku królewskiego

Ogród Shikina-en, letni pałac

Dobrym uzupełnieniem zamku jest ogród Shikina-en. Został on założony w 1799 roku jako letnia rezydencja Sho, rodziny królewskiej Ryūkyū, a główny pawilon służył także do przyjmowania chińskich reprezentantów politycznych. Ogród jest wyraźnie utrzymany w chińskim stylu: łukowy kamienny mostek, heksagonalny pawilon na wyspie i dachy z czerwonymi dachówkami.

Shikina-en
Shikina-en

Wraz z zabytkami dzielnicy Shuri, Shikina-en została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako unikatowy zabytek dawnej świetności Ryūkyū, mieszanka stylu japońskiego i chińskiego. Pewnym uzupełnieniem zamku i pałacu z ogrodem może być też muzeum Okinawa Prefectural Museum & Art Museum, które także pielęgnuje i ukazuje kulturę Riukiu.

Shikina-en
Shikina-en

Groby i inwazja na Okinawę

Praktycznie cała Okinawa jest usiana grobami. Duże kamienne grobowe znajdują się nie tylko na wyznaczonych cmentarzach, ale i w pobliżu dróg, a nawet na przeciw hoteli.
Między kwietniem a czerwcem 1945 roku na wyspie Okinawa rozegrała się ostatnia duża bitwa na Pacyfiku. Ponad 500 tysięcy amerykańskich żołnierzy walczyły przeciwko 130 tysiącom japońskich sił, dodatkowo silny opór stawiali cywile – nawet uzbrojone w dzidy kobiety.

Groby w Naha
Groby w Naha

Amerykanie mieli miażdżącą przewagę i mimo monsunowej pory i w związku z tym niesprzyjającym warunkom terenowym i epidemiologicznym, zajęli Okinawę. Aż do 1972 roku Okinawa była własnością Stanów Zjednoczonych, silnie oddziałując kulturowo. Nawet dziś znajduje się na Okinawie amerykańska baza wojskowa – największa na Dalekim Wschodzie – wzbudzając niezadowolenie Japończyków.

Monument upamiętniający ofiary ofensywy na Okinawie
Monument upamiętniający ofiary ofensywy na Okinawie

Skąd tyle grobów? Podczas ofensywy okinawskiej po stronie japońskiej zginęło około 100 tysięcy żołnierzy (rozbieżne szacunki) i przynajmniej 140 tysięcy cywili. Hekatomba miejscowej ludności była wynikiem przede wszystkim działań zbrojnych, ale także japońskiej propagandy, która doprowadziła do masowych samobójstw strasząc, że Amerykanie zgotują pozostałym przy życiu los gorszy od śmierci.

Naha: Transport i zwiedzanie

Grobów na Okinawie jest naprawdę mnóstwo. Zwiedzając Nahę można natknąć się na monumenty, ale też na grobowce. Miasto podniosło się z klęski z 1945, ale obecnie nie robi specjalnego wrażenia (pomijając wymienione zabytki). Nie ma metra, jest za to monorail – przejażdżki sprawiały frajdę. Jedną z dodatkowych atrakcji jest znajdująca się nieopodal wioska amerykańska (ale to sobie odpuściliśmy).

Naha
Naha

Główna ulica handlowa (Kokusai Dori Shopping Street) w Naha pełna jest sklepów z pamiątkami. Popularnym motywem jest oczywiście rekin wielorybi (więcej na ten temat przy wpisie o oceanarium Churaumi na Okinawie). Za to ze świecą szukać typowych dla reszty Japonii ciastek, czekoladek, lodów i innych wyrobów z dodatkiem herbaty matchy. Tutaj rządzi fioletowy słodki ziemniak oraz lody ziemniaczane.

Monorail w Naha
Monorail w Naha

Naha to brama na Okinawę. Tu znajduje się lotnisko międzynarodowe, połączone z centrum miasta monorailem. Do innych części wyspy można tu wziąć taksówkę lub shuttle busy, które odwożą nas pod hotele (to niestety trwa). Najlepszym sposobem zwiedzenia wyspy jest bez wątpienia własny samochód. Zaś przy okazji lotniska mała ciekawostka, terminal dla tanich linii znajduje się w byłym hangarze. Jak się tam udamy, to nie ma tam ani sklepów, ani innych „atrakcji”.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
NahaNara

Jezioro Tekapo i okolice, czyli Śródziemie

Dziś zamiast jednego miejsca będzie kilka, przy których warto zatrzymać się na chwilę podróżując po Nowej Zelandii, a dokładniej region Cantenbury i w szczególności okolice hrabstwa MacKenzie. Z jednej strony są to bardzo malownicze jeziora, z drugiej kilka miejsc, w których nagrywano sceny do „Władcy Pierścieni” czy „Hobbita” Petera Jacksona.

Jezioro Tekapo
Jezioro Tekapo

Jezioro Tekapo

Zaczynamy od jeziora Tekapo, które podobnie jak pobliskie Pukaki i Ohau, sięga Alp Południowych, skąd wszystkie trzy są zasilane wodą. Nad Tekapo wybudowana jest elektrownia wodna. Turkusowa tafla jeziora to efekt tak zwanej mączki lodowcowej, czyli niewielkim drobinkom skalnym. Byliśmy o tej porze roku, gdy kwitły łubiny. Kwiaty te należą do typowych, ikonicznych przedstawień okolic jeziora Tekapo, ale nie do końca są tu mile widziane. Łubin nie jest rośliną rdzenną, więc czasem bywa postrzegana jako zagrożenie dla naturalnego środowiska. Zaś same kwiaty przypominają trochę krajobraz Islandii.

Łubin nad jeziorem Tekapo
Łubin nad jeziorem Tekapo

Miasteczko malowniczo położone nad brzegiem Tekapo, noszące jego nazwę, w skąpo zaludnionym obszarze McKenzie Basin składa się głównie z hoteli i kilku knajpek wzdłuż głównej drogi. Jednak punktem centralnym miejscowości jest kościół Dobrego Pasterza, wybudowany w 1935 roku jako pierwszy kościół na całym tym obszarze. Kościółek ujmująco wpisuje się w krajobraz. Zbudowano go w stylu angielskim, dzięki czemu jest naprawdę uroczy. Niedaleko jest jeszcze brązowy pomnik pasterskiego psa rasy Collie. Odsłonięto go w 1966 roku dla uczczenia zasług tych poczciwych czworonogów i ich pomoc człowiekowi. Zaś cała okolica bardzo przypominała nam Gruzję: góry, woda, wspaniałe widoki i jeszcze kościół, czy jeszcze bardziej Armenię – Sewan. No i warto dodać, że to faktycznie rejon turystyczny, choć bardziej jako baza wypadowa.

Jezioro Tekapo
Jezioro Tekapo

Jezioro Pukaki, czyli Esgaroth

Bardziej na południe znajduje się inne jezioro – Pukaki. Dość podobny klimat do Tekapo, tylko świątyni brakuje, no i baza hotelowo-restauracyjna zdecydowanie mniejsza. Z jego południowego brzegu rozciąga się wspaniały widok na Alpy Południowe z najwyższym szczytem w Nowej Zelandii – Górą Cooka (3 724 m n.p.m). Warto zauważyć, że pierwszeństwo ma nazwa maoryska – Aoraki, a Mount Cook jest zwykle podawane w nawiasie. Już zresztą zdążyliśmy się przyzwyczaić do prymatu nazw maoryskich. Pukaki to także miejsce filmowe, wraz z górą Cooka. Zagrało w „Hobbicie: Pustkowiach Smauga”. To właśnie tu zbudowano miasto na jeziorze, czyli Esgaroth (z języka elfów znaczy to tyle co jezioro szuwarowe). Warto dodać, że jezioro to z powodu topnienia lodowców podnosi swój poziom co jakiś czas. Na przykład w 1952 roku o 9 metrów, zaś w 1976 aż o 37 metrów.

Jezioro Pukaki
Jezioro Pukaki

Twizel, czyli Pellenor

Jeszcze bardziej na południe znajduje się miejscowość Twizel. Niepozorna, gdy się przez nią przejeżdża, ale znów bardzo filmowa. To właśnie tu na okolicznych polach nagrywano bitwę na polach Pellenoru w „Powrocie króla”. Później wrócono tu kręcąc „Hobbita” i scenę walki krasnoludów z wargami. Czyli zupełnie inną część Śródziemia, ale filmowcom to nie przeszkadza. W przypadku pól w Twizel mamy podobną historię jak z Hobbitonem. Właściciel próbuje zarabiać  pieniądze na fanach, jednak w tym wypadku ceny zdecydowanie odstraszają. To tylko zwykła łąka, więc raczej oczekiwalibyśmy symbolicznej opłaty i dość krótkiego przystanku. Takiej oferty jednak dziś nie ma, raczej kilkugodzinna wycieczka z dodatkowymi wymyślnymi atrakcjami jak strzelanie z łuku. Jeśli ktoś lubi i ma czas, to pewnie warto. Ale prawdę mówiąc w tym wypadku cena i czas nas zniechęciły.

Twizel
Twizel

Hakatere Conservation Park, czyli Rohan

Jadąc bardziej na północ do Christchurch, po drodze mamy jeszcze jedną lokację z „Władcy Pierścieni”. Mieści się ona na terenie Hakatere Conservation Park. Ściślej jest to widok na Mt. Sunday. W filmach „Dwie wieże” i „Powrót króla” tutaj znajdował się Edoras – stolica Riddermarchi i Meduseld: złoty dwór króla Rohanu, Theodena. Dekoracje stworzone na potrzeby filmu wkrótce po zdjęciach zostały rozebrane, a otoczenie przywrócone do naturalnego stanu. I ten naturalny stan to jest coś wartego podziwiania: szerokie łąki, łagodne pagórki i ośnieżone szczyty w tle – wypisz, wymaluj Rohan.

Hakatere Conservation Park
Hakatere Conservation Park

Jadąc w kierunku Mount Sunday trochę za bardzo zawierzyliśmy lokalnym opisom i ograniczeniom. Droga w Hakatere dość szybko z asfaltowej zamienia się w szutrową, trochę krętą, ale raczej łagodną. Niestety przy naszym samochodzie przejechanie jej wymagało dużo więcej czasu niż pierwotnie założyliśmy. O dozwolonych 100 km na godzinę nie byliśmy w stanie nawet pomarzyć (a tyle tam można jechać i trzeba, jak się nie ma całego dnia). Pozostało nam pocieszyć się trochę widokami niczym z Rohanu, nie docierając do samego Mt Sunday.

Hakatere Conservation Park
Hakatere Conservation Park

Fairlie niedaleko Tekapo

Warto wspomnieć, że spory kawał drogi nr 8 – mniej więcej od Lake Tekapo do Fairlie to tak zwany rezerwat ciemnego nieba. Obszar położony na tyle daleko od siedzib ludzkich i przemysłu, że nocne niebo nie jest zanieczyszczone światłem sztucznym, a tym samym sprzyja obserwacjom astronomicznym.

McKenzie w Fairlie
McKenzie w Fairlie

Na nocleg dotarliśmy do miejscowości Fairlie. Zakwaterowanie nad Lake Tekapo było nastawione na bogatszych turystów, więc pojechaliśmy do miasteczka godzinę drogi dalej.

Hakatere Conservation Park
Hakatere Conservation Park

Ponieważ do snu zostało nam trochę czasu, pospacerowaliśmy po tym historycznym miejscu. Nie żartujemy – miasteczko szczyci się długą i bogatą historią sięgającą roku 1884, kiedy otworzono przebiegającą tędy linię kolejową. Potem tą właśnie koleją Zelandczycy wysyłali swoich chłopców na I wojnę światową, co do tej pory jest wydarzeniem. W centrum miasteczka stoi stary wagon kolejowy (przerobiony na mini-scenę). Jest też pomnik McKenziego – na wpół legendarnej postaci, od której nazwano ten region. Okazuje się, że był słynnym owcokradem i zbiegiem. Zapoznaliśmy się z historycznymi fotografiami pokazującymi główną ulicę – nasz hotel (Gladstone Grand Hotel – stęchły wiktoriański) już wtedy tutaj stał.

Jezioro Pukaki (i góra Cooka)
Jezioro Pukaki (i góra Cooka)

Ogólnie w całej Nowej Zelandii widać takie dorabianie wielkiej historii na siłę. Nas, Europejczyków, to może bawić, ale dla nich wynika to z potrzeby podkreślania swoich korzeni i swojego miejsca na świecie.

Jezioro Tekapo i kościół Dobrego Pasterza
Jezioro Tekapo i kościół Dobrego Pasterza

Natomiast pomijając Twizel, wszystkie te miejsca, w których kręcono filmy Jacksona w jakiś sposób wpisują się w nową historię kraju kiwi, budując posttolkienową historię i nieformalne nazewnictwo. Twizel, cóż, może gdy kiedyś wrócimy w tamte okolice, to właściciel tych ziem zmieni model biznesowy.

Hakatere Conservation Park
Hakatere Conservation Park

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak nowozelandzki
Jezioro Tekapo
Szlak filmowy
Jezioro Tekapo

U styku filmu i podróży