Rezerwat Azraq Wetland

Chyba każdy ma swoje wyobrażenie o tym, jak wygląda oaza na pustyni. Palmy, jakaś woda, wokół wydmy i tak dalej. Jednym z bardziej znanych rezerwatów w Jordanii jest Azraq Wetland, który de facto jest oazą, jednak nie wygląda w ogóle jak ta z naszych, powszechnych wyobrażeń. Mało tego, zdjęcia równie dobrze można by opisać jako pochodzące z naszych Mazur. No może aż tak nie, ale niewiele im brakuje.

Azraq Marsh Trail
Azraq Marsh Trail

Shaumari i okolice

Wetland właściwie nie było naszym celem. Raczej pewnym rozwiązaniem zapasowym, z którego ostatecznie musieliśmy skorzystać. Głównym celem był rezerwat Shaumari (lub Shauwmari wg innych transkrypcji, nie mylić z Shamwari w RPA), słynący z tego, że żyją tam oryksy. Oba rezerwaty znajdują się bardzo blisko siebie, więc dojechać z jednego do drugiego to nie problem. Oba też są równie słabo oznaczone. Do Shaumari musieliśmy odbić, według znaku było to 0,5 km. Trzeba było jechać 5 kilometrów po pustyni,  drogą bez asfaltu. Niestety Shaumari było nieczynne. W październiku aż do grudnia trwał remont.

Gdyby rezerwaty miały aktualne strony internetowe, można by o tym przeczytać wcześniej. Niestety nie mają. Co gorsza, nie jestem pewien czy te remonty nie są okresowe, gdyż szukając wcześniej informacji o Shaumari przeczytałem, że rok czy dwa lata wcześniej również jesienią  był remont, ale po nowym roku otwierali. Więc może jest to bardziej związane z jakimś okresem ochronnym? Nie wiem, trudno dotrzeć do takiej informacji. Cóż, Shaumari, nie zobaczyliśmy.

Ważka
Ważka

Azraq Wetland z listy Ramsar

Azraq Wetland jest o tyle ciekawy, że nie spodziewaliśmy się tego, jak może wyglądać olbrzymia oaza. To głównie rezerwat ptactwa wodnego i postój na trasie wędrówek ptaków migrujących, ale też żyją tu endemiczne ryby, a także bawoły wodne (bawół domowy). Na te ostatnie spróbowaliśmy zapolować z aparatem, niestety nie udało się. Śladów jest dużo, tak tropów jak i odchodów, ale zwierząt nie uświadczyliśmy. Dużą część terenu zajmują porośnięte tatarakiem moczary, więc jeśli bydło się z tego nie wychyli, nie ma szans, by je zobaczyć. A do łażenia po bagnach nie byliśmy przygotowani, trzymaliśmy się brzegu i ścieżek. Warto dodać, że rezerwat ten znajduje się na liście ramsarskiej.

Rezerwat Azraq
Rezerwat Azraq

Dojazd i wejściówka

Azraq to kolejne miejsce, które jest głuszą. Ze względu na bliskość granicy irackiej i saudyjskiej widzieliśmy tu przelatujące drony wojskowe. Turystów brak. Mało tego, ze względu na remont Shaumari dostaliśmy zniżkę, wejściówka kosztowała jak dla Jordańczyków, czyli koło 10 JOD. Przy wejściu znajduje się małe muzeum. Jest tam miejsce na akwarium z tutejszymi, endemicznymi rybami, ale akurat było zamknięte.

Problemem może też okazać się dojazd. Trasa z Ammanu/Madaby jest w miarę prosta, ale jezdnia w niektórych momentach jest awaryjnym pasem startowym dla wojska. Jeśli zajdzie potrzeba by z niego skorzystać, mogą się pojawić problemy z objazdem.

Rezerwat Azraq Wetland
Rezerwat Azraq Wetland

Wetland, podobnie jak Dana, to Jordania nie tak bardzo odległa, nie orientalna, wciąż jednak piękna. Nie licząc tych dronów to dobre miejsce, by się wyciszyć i pooglądać naturę. Szkoda, że nie udało się ani tych bawołów zobaczyć, ani tym bardziej oryksów. O samych oryksach i ich odtwarzaniu pisaliśmy też przy Al-Ajn. To jeden z trzech największych rezerwatów w Jordanii, bok wspomnianej Dany i rezerwatu Mujib.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak jordański
Rezerwat Azraq Wetland
Share Button

Valletta

Valletta (malt. Il-Belt Valletta) to jedna z najmniejszych (obszarowo) stolic na świecie i jednocześnie jedno z najbardziej gęsto zabudowanych zabytkami miejsc. Wpisana na listę UNESCO jest w pewien sposób niepozorna i imponująca zarazem. Oczywiście, warto zwrócić uwagę na fakt, że miasta na Malcie w okolicach Valletty bardziej przypominają dzielnice. Mają swoje nazwy, ale jednocześnie mocno się zlewają. Sama Valletta zaś to nic innego jak zabytkowe centrum. Niektórzy w ogóle uznają Maltę za miasto-państwo. Nie jest to dziwne, skoro powierzchnia całkowita jest bliska powierzchni Wrocławia.

Valletta
Valletta
Muzeum w pałacu mistrza zakonu
Muzeum w pałacu mistrza zakonu

Joannici i La Valetta

Nazwa stolicy pochodzi od mistrza zakonu maltańskiego (wówczas jeszcze zakonu joannitów) – Jeana de la Valette, który wsławił się obroną wyspy przed wojskami Sulejmana Wspaniałego. Zresztą pozostałości po zakonie są dostępne dla turystów, w szczególności pałac mistrza zakonu. Obecnie to muzeum, gdzie można lepiej poznać historię. Mają też ciekawą zbrojownię. Dawny pałac ulokowany jest praktycznie w centrum Valletty. Czasem stolicę Malty nazywa się też La Valettą.

Valletta kościół św. Pawła
Valletta kościół św. Pawła Rozbitka
Valletta kościół św. Pawła
Valletta kościół św. Pawła Rozbitka

Valletta to także wspaniałe uliczki, ale też potężna fortyfikacja z murami obronnymi, fortami i ogrodami. To także mnóstwo kościołów. Do najbardziej znanych należą choćby świętego Pawła Rozbitka oraz konkatedra świętego Jana. Uliczki zaś są bardzo malownicze i tworzą niezapomniany klimat tego miasta.

Valletta
Valletta
Valletta
Valletta

Filmowa Valletta – GOT, Bond i nie tylko

To też centrum filmowe, ale zdecydowanie bardziej stawiające na produkcję, niż zdjęcia. Choć i te się zdarzają. Fort świętego Elma pojawił się w filmie „World War Z” zaś plac Republiki w „Monachium” Stevena Spielberga. Stąd też nadzorowano wiele produkcji filmowych tworzonych na Malcie lub na jej wodach. Między innymi pierwszy sezon „Gry o tron”. Podobno gdzieś w ulicach Valletty kryje się ulica Mączna z Królewskiej Przystani. Niestety nie udało się nam dokładnie ustalić lokalizacji, czy potwierdzić tej informacji. Wiadomo tylko, że tu gdzieś ekipa filmowców miała swoją siedzibę. Jeszcze inny film, który tu kręcono, to „Agora”.

Morze Śródziemne
Morze Śródziemne
Widok na morze z Valletty
Widok na morze z Valletty

Z Valletty widać też port, z którego wypływa się na Morze Śródziemne. I to właśnie gdzieś na tych wodach kręcono finałowe sceny „Szpiega, który mnie kochał” (1977) Lewisa Gilberta z Rogerem Moorem. W przypadku dwóch innych filmów z Jamesem Bondem Malta przynajmniej była brana pod uwagę jako miejsce zdjęć. Pierwszy z nich to „Tylko dla twoich oczu” (1981) Johna Glena, drugi zaś to obraz spoza oficjalnego cyklu, czyli „Nigdy nie mów nigdy” (1983) Irvina Kershnera z Seanem Connerym. W przypadku tego drugiego wiele źródeł wskazuje, że film w jakiejś części był kręcony na Malcie. Jednak nigdzie nie można znaleźć, gdzie i kiedy dokładnie. Brakuje też wspomnienia Malty w napisach końcowych. Najbardziej prawdopodobne jest to, że Malta była rozważana jako lokacja, ale ostatecznie do zdjęć tutaj nie doszło, pomimo zaawansowania prac. W każdym razie 007 był tu przynajmniej raz.

Valletta
Valletta

Stolica Malty jest bardzo dobrze skomunikowana z pozostałymi częściami wyspy. Przed główną bramą do Valletty znajduje się duże centrum przesiadkowe autobusów. Tu także ulokowano płatne parkingi. Do zabytkowego centrum najlepiej dostać się na piechotę. Ludzie chodzą przede wszystkim główną arterią i tam jest tłoczno. W bocznych uliczkach znajdziemy restauracje, ale dalej jest dużo spokojniej. Tam można się właśnie napawać pięknem i klimatem tego miasta. Valletta nie jest duża, więc jeśli ktoś nie zamierza oglądać muzeów, ani uczestniczyć w różnych festiwalach, które są tam często organizowane, to kilkugodzinny spacer powinien wystarczyć na zobaczenie większości jej atrakcji.

Valletta
Valletta
Szlak maltański
Valletta
Share Button

Jordańskie bezdroża

Bezdroża to trochę kłamliwy tytuł. Właściwie tym razem będzie nie o bezdrożach, ale o drogach. Ogólnie o samym jeżdżeniu samochodem pisałem jakiś czas temu, tym razem zajmę się trochę innymi sprawami. Tym, co można zobaczyć jadąc przez Jordanię wyglądając czasem przez okno.

Przydrożny handel
Przydrożny handel

Podróżowanie samochodem po Jordanii

Jeśli ktoś był w krajach arabskich, to z pewnością wie, że należy się spodziewać tam innego rodzaju czystości. Gdy przejeżdża się przez pola, widać mnóstwo butelek, worków foliowych i innych śmieci. To niestety norma. Jordania w tej materii jakoś specjalnie się nie wyróżnia. Owszem im bliżej dzikiej natury się znajdujemy, tym czyściej.

Jordańskie drogi
Jordańskie drogi

Jordania to kraj pasterski. W wielu miejscach widać owce, kozy, a czasem też wielbłądy pasące się w okolicy. To oczywiście niezapomniane widoki. Po drodze nieraz mijaliśmy pasterzy, którzy przepędzają swoje zwierzęta przez drogę. Blokują ją przy okazji. Można przy tym zrobić całkiem niezłe zdjęcia, często nawet nie płacąc. Ale lepiej wpierw zapytać o zgodę. Natomiast warto pamiętać, że owce czy kozy przede wszystkim znają swego pasterza. Obcych się boją i najczęściej uciekają, więc próba pogłaskania ich kończy się gonieniem za nimi. Czasem można zauważyć, że pasterze są uzbrojeni, najczęściej w jakieś dubeltówki czy coś w tym stylu. Więc lepiej z nimi nie zadzierać, choć oczywiście to broń przede wszystkim na drapieżniki, ale…

Burza piaskowa
Burza piaskowa

Jordania na własną rękę, czyli Mad Max

Jeszcze jedną atrakcją, bądź utrapieniem Jordanii, są burze piaskowe. Nam udało się załapać na jedną w trakcie jazdy. Zjechaliśmy na pobocze i przeczekaliśmy. Tak robiły też inne samochody. Pomijając piach, który się dostaje do różnych miejsc, podczas takiej nawałnicy niewiele widać, więc nietrudno o wypadek. Zaś burza ma jeszcze jedną zaletę. Czuć jakby się było w prawdziwym „Mad Maxie” zwłaszcza jak obok stoją rozklekotane ciężarówki czy cysterny.

Z innych ciekawostek warto wspomnieć o przydrożnych kupcach i sklepach. Część z nich ma rozłożone kramy na poboczu. Sprzedają owoce i wiele różnych innych rzeczy. Ludzie się zatrzymują, nikt ich nie goni. Natomiast są też tacy, którzy mają sklepy. Są one bardzo często oznaczone świecącymi kogutami. Tak więc z daleka wygląda to jak policja, więc kierujący najczęściej zwalnia. Na wszelki wypadek trzeba to zrobić.

Jordania na własną rękę
Jordania na własną rękę

Jest też wiele osób, które próbują łapać autostop. Co ciekawe, także przedstawiciele służb, czyli wojska lub policji. Potrafią zatrzymać samochód i poprosić o podwózkę. W kwestii podwożenia autostopowiczów warto zdać się na zdrowy rozsądek i przemyśleć chęć pomocy bądź pokusę skorzystania z tej formy podróżowania.

Owce na drodze
Owce na drodze
Szlak jordański
Bezdroża
Share Button

Malta i „Gra o tron” część 1

W pierwszym sezonie „Gry o tron” kręcono na Malcie głównie sceny dziejące się w Królewskiej Przystani oraz w Essos. Potem zrezygnowano z Malty na rzecz Chorwacji, Maroko i Hiszpanii. Według niepotwierdzonych informacji to Maltańczycy nie chcieli widzieć ekipy HBO. Poszło o sceny nagości, jakie nagrywano na Malcie. W każdym razie obecnie Maltańczycy nie tylko korzystają z popularności serialu, ale też przypominają, że był tu kręcony. Dziś pierwsza część maltańskich lokacji (oczywiście pomijając wyspę Gozo, o której było ostatnio).

Mdina Gate
Mdina Gate

Mdina – Królewska Przystań (Malta, „Gra o tron”)

Na początek zabytkowe centrum Mdiny. Tuż przy samym parkingu znajduje się mur oraz brama, tak zwana Mdina Gate. Pełni ona rolę bramy Królewskiej Przystani, przez którą w trzecim odcinku do miasta potajemnie wjeżdżają Catelyn Stark i Sir Rodric. To miejsce bardzo łatwo znaleźć, bo przez nie właściwie wchodzi się do zabytkowego centrum. To też sprawia, że jest oblegane przez turystów, którzy najczęściej nawet nie są świadomi, skąd mogą znać ten fragment muru.

Brama Mdiny
Brama Mdiny

Mdina w czasach fenickich nazywała się Melitta, a greckich Melitte. Wśród Greków związanych czasowo z tą osadą można wymienić św. Pawła z Tarsu. Nazwa Mdina została nadana przez Saracenów, którzy zajęli na pewien czas to miejsce. Wielkie trzęsienie ziemi w 1693 zniszczyło ówczesną zabudowę, stąd dzisiejsze stare miasto jest mocno naznaczone barokiem, czyli okresem odbudowy.

Uliczki Mdiny
Uliczki Mdiny

Zwiedzanie Mdiny

Sama Mdina jest bardzo ładna, ale ma dość wąskie uliczki, więc w sezonie jest tu bardzo tłoczono. Pośród budynków znajduje się Pjazza Mesquita. Z powodu oznaczeń trochę trudniej do niej trafić. Miejsce wygląda niepozornie. Znajdują się tu urzędy w dużej mierze związane z lokalnym kościołem. W „Grze o tron” natomiast to miejsce pełni rolę fasady burdelu Littlefingera. To tu lord Bealish sprowadza Catelyn, ale to także tu na dziedzińcu dochodzi do starcia między Nedem Starkiem a Jamiem Lannisterem. Oczywiście normalnie nie ma tu piasku widzianego w serialu. Acz baczny widz i obserwator dostrzeże tu bardzo wiele szczegółów, które uchwyciła kamera. Od okiennic, bram, drzew, aż po studnię.

Mdina - burdel Littlefingera
Mdina – burdel Littlefingera

Mdina znajduje się w centrum Malty, bez problemu można tu dojechać tak samochodem, taksówką jak i komunikacją zbiorową. Stare miasto ma bardzo ciekawy klimat, dość jednorodną zabudowę, a jego największą zmorą jest duża ilość odwiedzających. Prawdopodobnie obok Valletty jest to najczęściej zwiedzany kompleks na Malcie. Swoją drogą kręcono tu także sceny do filmu „Agora”.

Rabat - klasztor św. Dominika
Rabat – klasztor św. Dominika

Rabat lub inaczej Victoria

Niecały kilometr dalej na południe znajduje się kolejne maltańskie miasto – Rabat. I tu jedna uwaga, gdyby ktoś przypadkiem chciał zaczynać od Rabatu. W państwie maltańskim są dwie miejscowości o ten nazwie. Jedna na wyspie Malta i to ta nas interesuje. Drugi Rabat znajduje się na wyspie Gozo. Czasem określa się go mianem Victorii.

Klasztor św. Dominika
Klasztor św. Dominika

Od centrum Mdiny właściwie jest to droga prosta. W Rabacie interesuje nas klasztor Świętego Dominika. Jest tu kościół, ale też dziedziniec z małym ogrodem. Tu nagrywano królewskie ogrody, a dokładniej scenę, w której Cersei rozmawia z Nedem. Eddard Stark w serialu wyjawia jej, że zna sekret jej dzieci. Wykorzystano nie tylko ogród, ale też kolumny w scenie, gdy Ned jest proszony na audiencję do króla Joffreya i Cersei. Nawet charakterystyczny żyrandol widać w serialu.

Klasztor św. Dominika
Klasztor św. Dominika

Dotarcie do klasztoru

Klasztor nie jest typową atrakcją turystyczną, podobnie jak ta część Rabatu. Jest natomiast używany przez dominikanów. Więc z jednej strony można tam spokojnie wejść i się rozejrzeć, nie robią z tym problemów. Z drugiej strony, trzeba pamiętać o tym, by zachować ciszę w czasie mszy czy nabożeństw. Wtedy też lepiej nie zwiedzać samego kościoła. Niestety to położenie sprawia, że także dojazd jest trochę bardziej utrudniony. Przed samym klasztorem nie ma w ogóle miejsc parkingowych, więc trzeba się posiłkować pobliskimi. Od autobusu też trzeba trochę przejść.

W Rabacie nagrywano między innymi sceny do filmu „Monachium” Stevena Spielberga.

St. Anton
St. Anton

St. Anton oraz Malta i „Gra o tron”

Zostając w temacie ogrodów. Jakieś cztery kilometry od Mdiny na północny-wschód znajduje się San Anton. Tu znajduje się kompleks pałacowy z ogrodem. Ogrody pojawiają się w pierwszym sezonie w kilku scenach. Choćby tej, w której Eddard Stark i lord Petyr Bealish przechadzają się po nich, a Littlefinger wskazuje Nedowi szpiegów. Także pałac San Anton został wykorzystany w kilku scenach jako Czerwona Twierdza.

Pałac St. Anton
Pałac St. Anton
Pałac St. Anton
Pałac St. Anton

Ogrody są otwarte dla zwiedzających. Pełnią trochę rolę maltańskiego ogrodu botanicznego. Rośnie tu wiele drzew z różnych stron świata, co sprawia, że miejsce to jest niezwykłe nawet jak na Maltę. Są też zwierzęta, w tym żółwie czerwonolice, pawie, czy łabędzie. Miejsc parkingowych przed wejściem do ogrodu / pałacu jest niewiele. Ale podobnie jak w przypadku Rabatu chyba więcej przybywa tu Maltańczyków niż turystów. Wejście na teren ogrodu jest darmowe.

Ogrody St. Anton (Malta Gra o tron)
Ogrody St. Anton (Malta Gra o tron)
Ogrody St. Anton
Ogrody St. Anton

Manikata, czyli Essos

Ostatnim przystankiem na dziś jest Tal-Qargħa przy miejscowości Manikata. O ile wcześniejsze miejsca były dość łatwo dostępne, tu bez samochodu raczej nie ma szans dotrzeć. Głównie dlatego, że tu zwyczajnie nie ma turystów. Manikatę można by określić mianem willowych przedmieść. Ale ją trzeba przejechać i skierować się do części pasterskiej. Tu jest duży problem z drogami, są kręte, wąskie, mają nie najlepszą nawierzchnię, no i ciągle jest albo pod górę, albo w dół, czasem dość ostro. Trzeba też trąbić przy każdym zakręcie, by dać znać innym samochodom z naprzeciwka. Jedyna szansa na zaparkowanie jest przed czyimiś domami (co nie stanowi problemu). Potem trzeba się przejść.

Manikata - Essos (Malta Gra o tron)
Manikata – Essos (Malta Gra o tron)

Tal-Qargħa nawet nie musiała być mocno charakteryzowana: stare, zrujnowane zabudowania pasterskie, powstałe z kamieni. Nic dziwnego, że to miejsce pod koniec pierwszego sezonu posłużyło za wioskę najechaną i zniszczoną przez Dothraków. Warto zwrócić uwagę na ujęcia filmowe, które sprawiają wrażenie, jakbyśmy byli gdzieś na pustyni. W istocie miejsce znajduje się bardzo blisko klifów i morza. Tła w serialu są zamglone i lekko rozmazane. Komputerowe modyfikacje są normą w tym serialu, co z pewnością utrudnia znalezienie prawdziwych miejsc.

Manikata
Manikata

To oczywiście nie koniec maltańskich lokacji z „Gry o tron”. Zatem na szlaku filmowym następnym razem pozostaniemy na Malcie.
Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak filmowy
Malta („Gra o tron”) cz.1
Szlak maltański
Malta („Gra o tron”) cz.1
Share Button

Rezerwat Dana

To jedno z tych miejsc w Jordanii, którym należało dać więcej czasu. Dana to słynny górski rezerwat biosfery, w którym można się zatrzymać, czy kempingować, a przede wszystkim podziwiać wspaniałe krajobrazy. To także największy rezerwat w całej Jordanii.

Rezerwat Dana
Rezerwat Dana

Rezerwat Dana – dojazd

Sam dojazd jest trochę trudny, gdyż drogi prowadzące do tego miejsca nie należą do często używanych. Właściwie to wytyczony trakt po którym czasem przejeżdżają samochody. Żadnego asfaltu, tylko ubita ziemia.

Rezerwat Dana
Rezerwat Dana

Wejściówki

Problemem może też być kupno wejściówki, co nie oznacza niemożliwości wejścia do rezerwatu. W naszym przypadku skierowano nas do obozu, do którego nie dotarliśmy. Schodząc sobie i podziwiając widoki spędziliśmy za dużo czasu na odbijaniu na bok i rozglądaniu się. Obóz nie był dla nas celem, bo i po co, skoro tam nie nocujemy. Ostatecznie bilet udało się kupić u kierowcy samochodu kursującego między obozem a wejściem. Ten przejazd jest darmowy (znaczy wliczony w cenę). Samochód zaś kursuje z góry na dół i z powrotem.

Rezerwat Dana
Rezerwat Dana

Spacerowanie po Danie

Dana to doskonałe miejsce, by odpocząć i ponapawać się naturą. Choć, co tu dużo mówić, niekoniecznie kojarzy się z krajem arabskim. I chyba właśnie dlatego planując swój przejazd postanowiliśmy się jedynie tu zatrzymać. Wiedzieliśmy czego się spodziewać, ale niestety trzeba umiejętnie gospodarować czasem. Tu go nam trochę zabrakło, więc może innym razem?

Rezerwat Dana
Rezerwat Dana

Aspekty kulturowe i historyczne

Dana jest bardzo rozległym rezerwatem. Liczy sobie 308 km kwadratowych. Rezerwat biosfery utworzono w 1989. To także ciekawe miejsce ze względu na ludzkie osadnictwo. Pierwsi ludzie dotarli tu jakieś 6000 lat temu. Archeolodzy znajdowali tu pozostałości po Egipcjanach, Nabatejczykach czy Rzymianach, a także pewne paleolityczne ślady. Zaś od 400 lat żyje tu plemię Ata’ta i to oni pewnie w dużej mierze obsługują dziś turystykę. W Danie be z problemu można nocować, zarówno w wiosce jak i w kilku ośrodkach w ramach rezerwatu. To dobre rozwiązanie jeśli chce się samemu pochodzić po tych górach. A i można też spróbować tutejszej herbaty ziołowej. Zresztą mieszankę o nazwie Dana można kupić w różnych miejscach Jordanii.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak jordański
Dana
Share Button

Góra Nebo

Biblijny exodus to historia Mojżesza, który wyprowadza swój lud z Egiptu i wiedzie do ziemi obiecanej. Opowieść powszechnie znana, jak nie z religii, to przynajmniej z wielu adaptacji filmowych. Od „Księcia Egiptu”, „Dziesięciorga przykazań” zaczynając, a ostatnio na „Exodusie: Bogach i królach” Ridleya Scotta kończąc. Choć w filmach często pomijana góra Nebo (hebr. הַר נְבוֹ , arab. جبل نيبو) w oryginale odegrała ważną rolę.

Góra Nebo - monument upamiętniający wizytę Jana Pawła II
Góra Nebo – monument upamiętniający wizytę Jana Pawła II

Biblijna góra Nebo

Oryginalna historia z „Księgi Wyjścia” kończy się w sposób słodko-gorzki, co nie zawsze jest pokazywane w filmach. Mojżesz po 40 latach wędrówki dociera na górę Nebo, skąd widzi Kanaan (czyli Ziemię Obiecaną, późniejsze państwo Izrael). Jednak nie wchodzi do ziemi obiecanej, umiera wkrótce po tym, jak ją zobaczył. Góra Nebo to ostatni etap jego wędrówki. To góra, z której spogląda na ziemię obiecaną.

Góra Nebo - monument upamiętniający Mojżesza
Góra Nebo – monument upamiętniający Mojżesza

Nebo to miejsce, które pojawia się w wielu religijnych produkcjach, tak żydowskich jak i chrześcijańskich, ale bardzo rzadko można zobaczyć je w kinie. Najczęściej są to programy dokumentalne czy podróżnicze. To także miejsce pielgrzymek. Można tu spotkać zarówno pątników, jak i ciekawskich turystów.

Góra Nebo - sanktuarium
Góra Nebo – sanktuarium

Sanktuarium Mojżesza

Sanktuarium na górze Nebo nie jest tłumnie odwiedzane. Często jest tylko krótkim przystankiem na trasie. Ale jest na tyle niewielkie, że czuć obecność innych ludzi i czasem trzeba się przeciskać. Gdy tam byliśmy, w dużej części było zamknięte i remontowane. Odwiedzających było jednak sporo. A do zobaczenia były pomniki pamiątkowe, małe muzeum i ogród. Jednak najbardziej charakterystyczne miejsca tej góry to krzyż z wężem i punkt widokowy na Izrael. Niestety w tym wypadku trzeba mieć szczęście, bo widoczność nie zawsze jest dobra.

Krzyż z wężem to oczywiście nawiązanie do biblijnej wędrówki Żydów przez pustynie. Gdy kąsały ich węże, za brak wdzięczności i wielu z nich pomarł, Mojżesz słuchając Boga stworzył miedzianego węża i umieścił go na palu. Każdy kto spojrzał na węża, został uleczony.

Góra Nebo - słynny krzyż
Góra Nebo – słynny krzyż

Dojazd do góry Nebo

Przy wejściu do kompleksu sanktuarium kupuje się bilet wstępu, można za darmo zaparkować. Nieopodal jest też restauracja. Najważniejsze jest to, że właściwie wjeżdża się na samą górę.

Widok na Izrael
Widok na Izrael

Góra Nebo to miejsce interesujące, ale też nie zajmujące. W sam raz na krótką przerwę. Można tu też porównać sobie jak wygląda Izrael i Jordania. Większych różnic nie widać. Dojazd z Madaby dość wygodny, czy to samochodem czy taksówką. Zwiedzanie tej atrakcji Jordanii z Ammanu także jest możliwe, ale trzeba poświęcić więcej czasu na dojazd. Uwaga, zatrzymuje się tu dużo wycieczek i grup pielgrzymkowych. To idealne miejsce na krótki postój.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak religijny
Góra Nebo
Szlak jordański
Góra Nebo
Share Button

Malta: Praktycznie

Informacje praktyczne nt. Malty. Zweryfikowane we wrześniu 2015.

Dojazd: Zdecydowanie najwygodniej samolotem. Z dużych polskich miast latają tu tanie linie. Malta ma tylko jedno lotnisko.

Wiza: Strefa Schengen, nie potrzebujemy ani wiz, ani paszportów.

Baza noclegowa: Bardzo duży wybór, można szukać choćby na booking.com. Zamiast samego wyboru noclegu warto też zastanowić się nad częścią Malty, w której chcemy spać, co jest podyktowane tym, co chcemy robić na Malcie. W okolicach Sliemy jest bardzo duży wybór hoteli, ale to część „imprezowa”. Więc jeśli ktoś chce się zabawić i poszaleć to idealne miejsce. Jeśli chce odpocząć w ciszy, najgorsze z możliwych. Spokojniej (i taniej), ale wciąż blisko centrum (czyli Valletty) jest choćby w Tarxien czy San Gwann. Tam jednak nie ma morza i plaż.

Szczepienia wymagane: Brak.

Choroby: Nic istotnego, ale jak wszędzie możliwe występowanie biegunki podróżnych. Komary mogą przenosić choroby, jak np. dengę (teoretycznie). Nie ma ich wiele, zagrożenie niby jest małe, ale są.

Waluta: Euro (EUR).

Płatności kartą i bankomaty: Bez większych problemów. Karty popularne, bankomaty także. Warto mieć jednak ze sobą trochę gotówki, choćby na taksówki czy inny transport.

Napiwki: Wg uznania. Jak w większości świata, 10 % to raczej wartość oczekiwana.

Internet: Bez problemu.

Telefony: Roaming działa.

Język: Angielski bardzo dobry. Maltański właściwie niepotrzebny. Praktycznie wszystkie oznaczenia są dwujęzyczne. Ze względu na dużą liczbę turystów, wciąż jest zauważalna dominacja języka angielskiego.

Gniazdka elektryczne:  Zasilanie jak w Polsce, ale kształt gniazdka już nie. Jednak przy odrobinie szczęścia zazwyczaj da się z nich skorzystać, mają dziurki dostosowane tak, by działały dwusystemowo (w nowszych budynkach). W innych trzeba się natrudzić lub kupić przejściówkę. Formalnie powinny być to gniazdka typu brytyjskiego, ale ze względu na ogromny ruch turystyczny działa to dość różnie.

Wtyczka brytyjska

Samochody i transport: Uwaga, obowiązuje tu ruch lewostronny. To może stanowić problem, zwłaszcza by się przestawić psychicznie. Na szczęście w wielu miejscach pasy są wydzielone. W pozostałych drogi są bardzo wąskie, wskazane jest więc trąbienie przed ostrymi zakrętami.

Parkingi w miastach są, ale nie ma ich za dużo. Ruch na Malcie jest ograniczony (nie przyjeżdżają tu inne samochody) więc jakoś można znaleźć miejsce do zaparkowania, ale czasem to trwa, w szczególności w miejscach turystycznych jak Sliema. Atrakcje mają swoje parkingi i tam zazwyczaj problemu nie ma, z wyjątkiem najbardziej obleganych miejsc w szczycie sezonu.

Stacje benzynowe są, ale w niedużej ilości.  Malta jest na tyle mała, że nie stanowi to problemu. Część samoobsługowych stacji jest prepaidowa. Wpierw trzeba zapłacić jakąś kwotę i zatankujemy tylko do jej wyczerpania. Niestety automat nie wydaje reszty. Z drugiej strony trzeba by tam dużo jeździć, aby wyjeździć cały bak.

Istnieje dobrze zorganizowany transport publiczny – autobusy. Problemem jest tylko taki, że to trwa. Na samej Malcie w większość miejsc autem dojeżdża się w 20-30 minut, autobusami zajmuje to więcej, zwłaszcza gdy trzeba robić przesiadki.

Dobrze też jeżdżą taksówki, czasem mogą być niezłą alternatywą. Tyle, że też są oblegane to raz, a dwa – bywa, że wzywana jest akurat po drugiej stronie wyspy. Większość knajp ma swoich znajomych taksówkarzy, więc bardzo chętnie ich wzywają.

Oznaczenia i drogowskazy: Wszystko jest dwujęzyczne. Znaki normalne, ale mniej niż u nas. Poza głównymi drogami jest mnóstwo małych, bocznych uliczek i te są bardzo słabo oznaczone. GPS się dość mocno przydaje, ale tam już bywają problemy, gdyż część nazw jest zapisywana po maltańsku, cześć po angielsku, albo pół na pół. Inny problem to powtarzające  się nazwy ulic w poszczególnych miasto-dzielnicach.

Jedzenie wegetariańskie: Mają swoje sery, a także bułeczki z serem. Są też dobrze przygotowani pod turystów i znalezienie jedzenia bezmięsnego nie stanowi większego problemu. Z niewegetariańskich najsłynniejszym daniem jest fenek, czyli potrawka z królika.

Ludzie: Albo pracują w turystyce, albo sobie spokojnie żyją i nie zwracają szczególnej uwagi na turystów, nawet jeśli ci parkują im pod domem.

Bezpieczeństwo: Jak w Europie. Było głośno o imigrantach, ale dla większości z nich Malta to zaledwie przystanek. Miejscami trochę widać grupy czarnoskórych mężczyzn, ale raczej nie trzymają się miejsc turystycznych.

Klimat: Śródziemnomorski. Do zwiedzania najlepszy jest okres wiosenny i jesienny. Ale trzeba też pamiętać o tym, że pewne atrakcje są otwarte jedynie latem. Do wypoczywania najgorszym terminem jest zima. Warto też pamiętać o tym, że występują tu komary.

Informacja turystyczna i mapy: Informacja turystyczna jest, z mapami np. całej Malty jest dużo gorzej. Zwyczajnie trudno ją kupić, nie mówiąc już o dostaniu. Maltańczycy mają czas i nie są zbyt wyrozumiali dla turystów, którzy szybko chcą zobaczyć jak najwięcej.

 Gdzie szukać informacji: Jest sporo przewodników i opracowań. Także w Internecie. Nam na większość pytań odpowiedział serwis Malta i Gozo.
Bez problemu można też skorzystać często z reklam w hotelach i tam znaleźć dużo atrakcji. Wiele z nich organizuje transport.

Szlak maltański
Praktycznie
Share Button

„Gra o tron” i Gozo

Gozo (malt. Għawdex) to mała wyspa na zachód od Malty, należąca do tego maleńkiego kraju. Mniejsza, spokojniejsza, ale jednocześnie bardzo podobna. W dodatku znajduje się na naszym szlaku filmowym dzięki „Grze o tron”.

Lazurowe okno
Lazurowe okno

Gozo, Lazurowe Okno i GOT

Jedną z najbardziej znanych atrakcji Gozo jest tak zwane Lazurowe Okno (Azure Window). To bardzo charakterystyczna formacja skalna przy Morzu Śródziemnym, która sprawia, że przybywa tu bardzo wielu turystów, ale też filmowców. W pierwszym sezonie „Gry o tron” mamy okazję obserwować wesele Daenarys Targaryen i Khala Drogo. Sceny były kręcone dokładnie w tym miejscu. Lazurowe Okno można podziwiać w całej jego okazałości, ponadto widać je też  trochę wcześniej, z balkonu Illyrio. Sama posiadłość Illyrio była kręcona już na Malcie, więc posłużono się pewnie komputerowym złożeniem dwóch miejsc. Zresztą w przypadku „Gry o tron” wiele z serialowych lokacji jest poprawionych przez grafików.

Formalnie ekipa pracowała w wiosce Dwejra. I to właśnie na nią należy się kierować, jeśli chcemy zobaczyć tę lokację. Miejsce, w którym odbywała się uczta weselna, dość łatwo znaleźć i przejść się po nich.

Lazurowe kno
Lazurowe okno

Inne filmy kręcone przy Azure Window

Ekipa HBO nie była pierwsza, która postanowiła nakręcić tu film. Pierwsza wersja „Zmierzchu Tytanów” (z 1981) ma tu dość charakterystyczną scenę, którą próbowano odtworzyć w nowszej wersji, ale już nie przy Lazurowym Oknie. Pierwszą wersję „Zmierzchu Tytanów” i „Grę o tron” łączy też jedno: sceny, które tu kręcono były wyzwaniem logistycznym, ze względu na dużą liczbę statystów.

Swoją drogą, Gozo pojawiło się choćby w „Troi” Wolfganga Petersena czy jednej z adaptacji „Hrabiego Monte Christo” (z 2002).

Wybrzeże Gozo
Wybrzeże Gozo

Transport po wyspie

Na Gozo najłatwiej dostać się bezpośrednio z Malty. Istnieje połączenie promowe łączące obie wyspy. Przeprawa trwa koło 30 minut i jest darmowa w stronę Gozo. Płaci się przy powrocie. Gdy jedziemy wypożyczonym samochodem, to jesteśmy ograniczeni tylko godzinami promu. Natomiast w przypadku autobusów, wpierw trzeba dojechać do przeprawy, następnie przepłynąć na Gozo i tam znaleźć połączenie autobusowe. Lazurowe Okno znajduje się dokładnie po przeciwnej stronie wyspy, więc trzeba pokonać kilkanaście kilometrów.

Płynąc na Gozo można trochę poprzyglądać się trzeciej co do wielkości wyspie archipelagu, czyli Comino.

Maltańskie skały
Maltańskie skały

Inne atrakcje

Wokół Azure Window znajdują się inne miejsca, które przyciągają zwiedzających. Są to zarówno Wewnętrzne Morze, Fungus Rock jak i Blue Hole. Część z nich jest też widoczna przez chwilę w „Grze o tron”. Są tu też piękne kamieniste plaże, raj dla nurków i oaza spokoju dla mniej wymagających wypoczywających. Nic dziwnego, że kręci się tu sporo turystów.

Gozo oczywiście ma dużo więcej do zaoferowania. Jak na całej Malcie, tak i tu nie brakuje przepięknych kościołów. Czasem wystarczy zatrzymać się po drodze i zwyczajnie wejść, o ile jest otwarty.

Lazurowe Okno to początek naszej wędrówki z „Grą o tron” po Malcie. Następnym przystankiem na szlaku filmowym będzie właśnie Malta.

Status obecny!

Update. Niestety 8 marca 2017 Azure Window się zawaliło. Poinformował o tym premier Malty, Joseph Muscat na twitterze. Pojawiły się pomysły, by odbudować to miejsce, a raczej zbudować tu centrum kulturalne nawiązujące do oryginalnego kształtu.

Szlak filmow
Gozo („Gra o tron”)
Szlak maltański
Gozo
Share Button

Jordan, miejsce chrztu Jezusa Chrystusa

Są takie miejsca, o których się słyszało, czytało a raczej nie widziało w kinie czy telewizji, nawet gdy była o nich mowa. Właśnie takim miejscem jest rzeka Jordan, a dokładniej miejsce chrztu Jezusa Chrystusa, o którym wspomina Biblia. Przestawiana na wielu obrazach scena najczęściej robi wrażenie. Rzeka może nie jest porównywalna z największymi i najszerszymi, ale wciąż jest szeroka i potężna. Prawdziwy Jordan wygląda bardzo niepozornie, raczej mała rzeczka. Zwłaszcza w okresie suchym. Więc pierwszy kontakt to pewne rozczarowanie, bo wygląda inaczej niż wyobrażenia.

Rzeka Jordan
Rzeka Jordan

Jordan w Biblii, kinie i obecnie

Pismo Święte opisuje wydarzenie, nazywając miejsce. Był to moment przełomowy, bo od niego zaczęło się nauczanie Jezusa. Kino religijne przedstawiając Jordan idzie zgodnie z duchem wyobrażeń. Rzeka, w której dokonuje się chrztu, nie musi być wielka, ale powinna budzić respekt. Nic dziwnego, że filmowcy praktycznie tu nie dotarli. Ale nie wszyscy, w debiucie reżyserskim Natalie Portman czyli „Opowieści o miłości i mroku” pojawiają się sceny nakręcone przy rzece Jordan. Więc w jakiś sposób jest to też filmowe miejsce, choć niekoniecznie związane z filmami religijnymi.

Odnowienie chrztu nad rzeką Jordan
Odnowienie chrztu nad rzeką Jordan

Miejsce chrztu Jezusa Chrystusa

Warto też wspomnieć o tym, że miejsce chrztu Jezusa Chrystusa jest bardziej domniemane i związane z tradycją. Czy święty Jan Chrzciciel ochrzcił Jezusa dokładnie tu gdzie się to wspomina, czy na przykład dwadzieścia metrów dalej, nikt nie pamięta. W każdym razie to tradycja a nie ewangelia, wskazuje jedno miejsce, które obecnie znajduje się w dwóch krajach. Niby dokładniej jest to na Zajordaniu, czyli wschodnim brzegu. W Palestynie (ew. Izraelu, jeśli traktujemy Palestynę jako autonomię, a nie osobne państwo) i w Jordanii.

Przez rzekę przebiega granica, ale turyści, a co ważniejsze, pątnicy przybywają tu z dwóch stron. Można tu zobaczyć wiele grup chrześcijańskich, które odnawiają tu swój chrzest, bądź chrzczą neokatechumenów. W zależności od konfesji ceremonia wygląda różnie. Jedni są pokropieni wodą z Jordanu, inni przebrani w białe szaty zanurzają się w wodzie. To dość nietypowe w Izraelu, ale w tym miejscu faktycznie chrześcijanie różnych wyznań dość dobrze ze sobą koegzystują. Zresztą większość wizyt nie trwa tu długo. Od strony Palestyny/Izraela, właściwie mamy zejście do wody. Dolny taras jest okresowo zalewany, wtedy Jordan wygląda zdecydowanie bardziej okazale.

rzeka Jordan
rzeka Jordan

Betania za Jordanem (strona jordańska)

Zdecydowanie ciekawiej wygląda to od strony Jordanii. Al-Maghtas czyli Betania za Jordanem została nawet wpisana na listę UNESCO. Znajduje się tu kościół, oczywiście zejście do rzeki, a także mała zatoczka dawnego koryta. Wielu wierzy, że to jest właśnie ta najbardziej dokładna lokacja chrztu, który ponoć miał miejsce właśnie nie w samym Jordanie, co raczej jego zakolach. Tu mają też swoją bazę wyznawcy prawosławia, a ich świątynię widać z daleka.

Miejsce pielgrzymek od strony palestyńskiej

Dokładnie po drugiej stronie rzeki, w Palestynie, znajduje się Kasr al-Jahud (anglojęzyczny zapis Qasr El Yahud), czyli tak zwany zamek Żydów. To właśnie tutaj przybywają pielgrzymi i wycieczki z Izraela. Poza miejscem chrztu Jezusa (oczywiście wg tradycji), uznaje się, że w miejscu tym, oczywiście po stronie palestyńskiej (wcześniej izraelskiej) miały miejsce dwa inne wydarzenia. Izraelici pod wodzą Jozuego przekroczyli tu suchą nogą Jordan, zaś prorok Eliasz właśnie tu wstąpił do nieba. Okolice zostały zaminowane w latach 60. poprzedniego wieku. Od lat trwają prace nad rozminowaniem ich. W 2011 Kasr został normalnie udostępniony turystom. Wcześniej dostęp był ograniczony.

Oczywiście wejście jest płatne. Od strony jordańskiej oznaczenia drogowe również nie należą do najlepszych. Samą rzekę można też obejrzeć w Izraelu (nie tylko w Palestynie). Wypływa ona bowiem z jeziora Galilejskiego i płynie ku Morzu Martwemu. Jednak bez wątpienia najistotniejsze miejsce do obejrzenia nad Jordanem to miejsce chrztu, bo sama rzeka nie należy do okazałych.

W Izraelu jest jeszcze miejsce zwane Yardenit, blisko jeziora Galilejskiego. Tam w latach 80. wybudowano zastępcze miejsce chrztu, ze względu na zaminowanie al-Jahud. Tym samym, można Jordan oglądać w trzech różnych krajach.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak religijny
Jordan
Szlak izraelski
Jordan
Szlak jordański
Jordan
Szlak palestyński
Jordan
Share Button

Jerozolima

Święta Wielkanocne za pasem. Wielki Tydzień, Triduum Paschalne, a wszystko zaczyna się od upamiętnienia wjazdu Jezusa Chrystusa do Jerozolimy (hebr. ירושלים, arab. القدس). W chrześcijaństwie wspominamy to wydarzenie w ramach Niedzieli Palmowej. Wielki Tydzień to dobry moment by przenieść się na chwilę do Jerozolimy, miasta dziś rozdartego między Izrael a Palestynę, ale jednocześnie tętniącego życiem. To istotne centrum kultury żydowskiej, muzułmańskiej i chrześcijańskiej. Wszystkie oczywiście podzielone, ale też wymieszane i koegzystujące.

Droga krzyżowa
Stacja drogi krzyżowej
Droga krzyżowa ulicami starego miasta (Jerozolima)
Droga krzyżowa ulicami starego miasta (Jerozolima)

Droga krzyżowa i stare miasto

W filmach Jerozolima pojawia się bardzo często, zwłaszcza w produkcjach biblijnych i historycznych (jak choćby „Królestwo niebieskie” Ridleya Scotta). Jednak rzadko są one kręcone w prawdziwych miejscach, częściej w Maroko, Hiszpanii czy Tunezji, a nawet Malcie. Także dlatego, że to co pozostało w Izraelu, jest praktycznie bez przerwy oblegane przez wiernych i turystów. Wiele pielgrzymek w Jerozolimie przechodzi przez Drogę krzyżową ulicami starego miasta. Stacje są umieszczone tam, gdzie według tradycji miało miejsce dane wydarzenie. To bez wątpienia coś niesamowitego dla tych, którzy szukają pewnych autentycznych pozostałości. Dużo łatwiej sobie wyobrazić w głowie całą drogę. Kino tego nie oddaje, zresztą tradycja również.

Prawdę mówiąc nie trzeba się wybierać specjalnie na pielgrzymkę, by uczestniczyć w czymś takim. Zazwyczaj, w sezonie jest tam tyle grup z Polski, że bez problemu można się pod którąś podpiąć i obserwować jak ludzie z zewnątrz podchodzą do tych miejsc, które znają z Pisma Świętego, czy nauk Kościoła. Jednocześnie obok miasto żyje po swojemu. Przechodząc od stacji do stacji musimy przejść także przez bazar, mijamy szkoły i wiele innych miejsc. Przy tej wędrówce różne kultury współżyją ze sobą, może nie w wielkiej harmonii, ale to dość intrygujące przeżycie. Zwłaszcza, gdy z jednej strony mija się pątników, a z drugiej kupców i osoby prowadzące normalne, leniwe życie, z trzeciej zaś turystów.

Bazylika Grobu Świętego
Bazylika Grobu Świętego

Bazylika Grobu Świętego – Golgota

Droga krzyżowa kończy się w Bazylice Grobu Świętego. To miejsce bardzo ważne dla chrześcijan, bo jednocześnie znajduje się tu i grób Pański, ale także Golgota, czyli miejsce śmierci Jezusa. Dopiero tu można sobie uzmysłowić, jak niewielka odległość je dzieli. To ten sam kościół. Z jednej strony czuć tu niesamowitą atmosferę skupienia i zadumy, z drugiej zaś niestety bywa też zaprzeczeniem samego siebie. Podziały między różnymi odłamami chrześcijaństwa są tu bardzo widoczne. I to nie te doktrynalne, ale te ludzkie.

Bazylika
Bazylika Grobu Świętego

Poszczególne części świątyni są rozdzielone między różne kościoły i obrządki. Więc ma się tu wrażenie pewnego miszmaszu, bo każde z tych wyznań stara się urządzić swój fragment na swoją modłę (co złe nie jest), lub przebić inne. Nad wejściem do bazyliki znajduje się słynna drabina, która jest symbolem błahych sporów, w istocie dotyczących wspólnych spraw. Należała do jednego wyznania, ale znalazła się na terenie innego, więc ani jedni, ani drudzy nie mogli jej ruszyć. Przez lata nikt się nie dogadał. Dziś jest dość integralną częścią tego miejsca. Niestety ma się wrażenie, że nikt nie wyciągnął z tego żadnych wniosków. Tu nawet nie chodzi o remonty, ale zwykłe dzielenie się godzinami obecności w danej części świątyni i rygorystyczne tego przestrzeganie. Nie trzeba długo czekać, by być świadkiem, jak jedni gonią drugich. Potrafią nawet się pokłócić o śpiewy.

Ogień przy grobie
Ogień przy grobie

Podzielone Chrześcijaństwo

Oliwy do ognia dolewają turyści, którzy nie zawsze potrafią się zachować. Nawet nie próbują uszanować tak powagi tego miejsca, jak uczuć innych. Sami widzieliśmy grupkę Amerykanów w koszulkach satanistycznych, którzy przyszli robić sobie głupie zdjęcia.

Pęknięta skała po krzyżu
Pęknięta skała po krzyżu

Prawdopodobnie najlepszym momentem na swobodne poruszanie się po bazylice jest wczesny ranek. Jest ona otwierana bardzo wcześnie i można wejść do środka. Towarzyszy temu specjalny obrządek i uzgodniony ceremoniał, ale jak zwykle są też konflikty. Nie zawsze drzwi są otwierane we właściwej kolejności, więc trzeba mieć szczęście, by to zobaczyć. Gorzej, gdy wpierw zostaną otworzone drzwi do bazyliki, a dopiero potem te prowadzące na plac przed nią. To niestety też może się zdarzyć, wtedy zostaje już tylko spokojniejsze obcowanie z tym miejscem, dopóki nie pojawią się tłumy turystów i pielgrzymów.

Centrum
Centrum

Bazylika znajduje się w samym centrum Jerozolimy, jest otoczona jednym wielkim targowiskiem. Stosunkowo blisko znajduje się instytut prawosławny przy cerkwi Aleksandra Newskiego, gdzie można zobaczyć ucho igielne, a nawet przez nie przejść. Są różne szkoły, jedni twierdzą, że Jezus mówiąc o wielbłądzie, któremu łatwiej jest przejść przez ucho igielne, niż wejść bogatemu do królestwa niebieskiego, faktycznie mówił o czymś niemożliwym.

Ucho igielne
Ucho igielne

Inni twierdzą, że chodziło o małe bramy w murach. Niewielkie, takie przez które można się przecisnąć, czy uciec. A nazywano je właśnie mianem ucha igielnego. Jedna z takich bram jest zachowana we wspomnianym instytucie i co ważniejsze można przez nią przejść. Jak się ściągnie plecaki i wszystkie inne tobołki odstawi na bok, nie stanowi to większego problemu dla średniej wielkości człowieka. Ale i tak trzeba się przeciskać. Z tym, że jest to małe ucho igielne, były też wyższe, takie przez które można przepchnąć wielbłąda, ale wpierw trzeba wszystko z niego zdjąć. Wejście na teren cerkwi jest płatne, na teren bazyliki nie.

Góra Oliwna

Sanktuarium na górze oliwnej
Sanktuarium na Górze Oliwnej
Gaj oliwny
Gaj oliwny

Trochę dalej od centrum znajduje się Ogród Oliwny, a właściwie to gaje oliwne. No i Góra Oliwna, z której Jezus dokonał wniebowstąpienia. Tu także znajdziemy mnóstwo pielgrzymów. Stąd mamy też dobrą panoramę na całą Jerozolimę. Warto zwrócić uwagę na kolor zabudowy, ten w większości jest jednolity. Nie tylko w starym mieście, ale także nowe budynki są okładane miejscowym kamieniem tak, by się nie wyróżniały.

Ściana Płaczu
Ściana Płaczu

Jerozolima to także święte miejsce dla Żydów. Tu znajduje się Ściana Płaczu, czyli pozostałość zewnętrznych murów dawnej świątyni. Dziś praktycznie obowiązkowym punktem jest zwiedzanie instytutu Yad Vashem, który upamiętnia tragedię holokaustu. Z muzułmańskich budowli najbardziej rzuca się w oczy meczet Al-Aksa. Jest też dużo mniejszych zakamarków, jak choćby grobowiec króla Dawida czy sadzawka Siloe. Ciekawą wyprawą może też być przejście się przez dzielnicę Mea Szearim w której mieszkają ortodoksyjni Żydzi. Tam jednak trzeba uważać na aparat, bo może budzić agresję (lub niechęć, ale są też przyjaźni mieszkańcy, którzy zwyczajnie proszą, by schować aparat i to nawet gdy nie robi się nikomu zdjęć). Trzeba pamiętać, że nie można robić zdjęć ludziom. Zresztą to bardzo ciekawe miejsce w Jerozolimie choćby ze względu na drukowane ogłoszenia. Bez zdjęć, sam tekst zapisany po hebrajsku. Małym wyjątkiem są plakaty wyborcze. Jedyne, które mają zdjęcia z ludźmi.

Pomnik króla Dawida
Pomnik króla Dawida

Jerozolima, w szczególności stare miasto, to idealne miejsce, w którym można dać się zagubić. Wędrować spokojnie uliczkami pomiędzy straganami. Czasem nawet chodząc po różnych poziomach. A szukanie miejsc biblijnych może być dodatkową zabawą.

Pomnik Janusza Korczaka w Yad Vashem
Pomnik Janusza Korczaka w Yad Vashem

Filmowcy też tu byli. Tu kręcono zdjęcia z końcówki „Listy Schindlera” Stevena Spielberga, a także „Opowieść o miłości i mroku” Natalie Portman. Ten drugi film niebawem pojawi się w naszych kinach.

Szlak religijny
Jerozolima
Szlak izraelski
Jerozolima
Szlak palestyński
Jerozolima
Share Button

U styku filmu i podróży