Guadix, czyli Indiana Jones spotyka doktora Żywago

Kontynuując przygodę z Indianą Jonesem, przenosimy się tym razem do Hiszpanii, a dokładniej do miejscowości Guadix. Jeśli pamiętacie scenę w „Ostatniej krucjacie”, kiedy Marcus Brody wychodzi na stacji kolejowej w Iskenderun, to powinniście rozpoznać to miejsce. Kręcono je na prawdziwej stacji kolejowej, którą oczywiście odpowiednio ucharakteryzowano, tak by wyglądała na orientalną. Scena trwa bardzo krótko, ale dzięki fenomenalnemu monologowi zapada w pamięć.

Stacja w Guadix
Stacja w Guadix

Guadix – filmowa stacja kolejowa

Można zastanawiać się, dlaczego wybrano akurat stację kolejową w Guadix? Z pewnością na całym świecie znalazłoby się wiele innych, być może nawet ciekawszych. Ja mam na ten temat własną teorię. Nie tylko my lubimy odwiedzać lokacje filmowe, George Lucas i Steven Spielberg także. Mało tego: nie raz wykorzystywali je we własnych filmach. Tak jest prawdopodobnie i tym razem. David Lean to reżyser wcześniejszego pokolenia, którego najgłośniejsze filmy inspirowały twórców kina Nowej Przygody. Tym razem był to „Doktor Żywago”, chyba jeden z bardziej epickich i najbardziej znanych obrazów Leana. Spokojny, acz ukazujący burzliwe czasy rewolucji radzieckiej. Tam dworzec w Gaudix także grał stację kolejową, tyle że w Rosji. W dodatku nie jeden. Pierwszy w Moskwie, drugi był w Juriatinie, u podnóża Uralu. Zaśnieżony zupełnie nie przypomina tego, co widzieliśmy w trzeciej części „Indiany Jonesa”, ale to dokładnie to samo miejsce.

Stacja w Guadix ma perony na otwartym powietrzu. W „Doktorze Żywago” w jednej ze scen udaje dużo większy moskiewski dworzec kolejowy z dachem nad torami. Zdjęcia są zrobione tak, by widzieć dekorację sugerującą, że jest coś wyżej, a jednocześnie nie pokazać dachu, którego oczywiście nie zbudowano. Drugi dworzec, juriatiński był stworzony bez większej charakteryzacji.

Stacja w Gaudix
Stacja w Gaudix

Żywago i Indiana Jones

„Doktor Żywago” z 1965 to jeden z największych sukcesów Davida Leana. Tak kasowych (w USA zarobił 111 milionów USD, co po uwzględnieniu inflacji dałoby dziś ponad miliard USD), jak i też artystycznych. Film dostał 10 nominacji do Oskara, w tym także te w najważniejszych kategoriach. Nagrodzono go za muzykę (Maurice Jarre), kostiumy, scenografię, zdjęcia i scenariusz. Ten ostatni bazuje na powieści Borisa Pasternaka. „Doktor” to klasyka kina, której warto dać szansę. Występują tam takie gwiazdy jak Omar Sharif, Alec Guinness, Julie Christie czy Geraldine Chaplin.

Wróćmy jeszcze na chwilę do Indiany Jonesa. Prawdziwe Iskenderun, zwane wcześniej Aleksandrettą, leży w Turcji, dokładniej w prowincji Hatay. Na przełomie 1938 i 1939 Hatay było niepodległym państwem. W filmie o tym pamiętano, natomiast jeszcze kilkanaście lat temu Republika Hatay pojawiała się w różnych rankingach wymyślonych przez filmowców państw. Tak więc Gaudix to miejsce, w którym nie tylko spotykają się Indiana Jones z Jurijem Żywago, ale też Rosja z Turcją.

Stacja kolejowa w Guadix
Stacja kolejowa w Guadix

Ekipa Spielberga przybyła 1 czerwca 1988 do Grenady. Tam nocowali, natomiast 2 czerwca 1988 przybyli do Guadix, gdzie nagrano sceny na dworcu kolejowym.

Poza stacją?

Guadix nie jest wielkie i właściwie niewiele można tu zobaczyć. Znajduje się blisko Grenady, więc jadąc tam, można tu na chwilę wyskoczyć. Czynnej nadal stacji raczej nikt nie zwiedza. Można spokojnie zatrzymać się tuż przed nią, wejść do środka, zrobić zdjęcia, porozglądać się i pójść dalej. Ruch jest niewielki.

Guadix słynie, o ile można to tak nazwać, z domów wydrążonych w skale. Nawet jest muzeum, które w miarę możliwości czasowych można pozwiedzać.

Gaudix
Guadix

Idąc dalej szlakiem filmowym pozostaniemy w Hiszpanii, ale udamy się do Kordoby, gdzie kręcono „Grę o tron”. Zaś wpierw zatrzymamy się w Grenadzie.

Szlak hiszpański
Guadix
Szlak filmowy
Guadix („Indiana Jones”)
Share Button

Jordania: Informacje praktyczne

Jordania – Kompendium wiedzy, czyli informacje praktyczne nt. Jordanii. Zweryfikowane w październiku 2015.

Jordania: Informacje podstawowe

Uwagi ogólne: Spokojny, piękny i przyjazny kraj pośrodku bliskowschodniej zawieruchy. W 2015, kotłowało się we wszystkich krajach graniczących z Jordanią, tu zaś był spokój, a ludzie bardzo przychylnie traktowali turystów.

Klimat: Jak na Bliskim Wschodzie. Lato gorące, więc najlepszy okres, by tam pojechać, to wiosna i jesień. Nie jest za gorąco, ale jeszcze jest ciepło. Uwaga: w zimie w niektórych miejscach możliwy śnieg.

Język: Arabski oczywiście, ale ogólnie bardzo dobrze znany jest angielski. Większość oznaczeń jest dwujęzyczna. Choć transkrypcja angielska nazw nie jest jednorodna. Można znaleźć oznaczenia i „Amman” i „Amann”. Angielski lepiej znają ludzie starsi, zwłaszcza emeryci. Młodzi mają z tym duże problemy.

Baza noclegowa: Hotele na Booking.com i podobnych serwisach są rozpowszechnione. Podobnie jak TripAdvisor, więc łatwo coś znaleźć i zweryfikować. Warto zwrócić uwagę, że większość hoteli prowadzi dodatkową działalność turystyczną. Chętnie organizują nie tylko transfer, ale również wycieczki po kraju. Raczej ciężko znaleźć guesthousy, czy coś w tym stylu.

Jordania: Transport

Dojazd: Obecnie najłatwiej samolotem. Główne lotnisko w kraju znajduje się w Ammanie. Praktykowane często są też wycieczki autokarowe z Izraela. Czasem też samochodowe. Kiedyś też z Egiptu, ale teraz może być to problemowe. Od 2019 z Warszawy i Krakowa działa bezpośrednie połączenie Ryanairem.

Samochody i transport: Samodzielne poruszanie się po kraju nie stanowi większego problemu. Da się łatwo wynająć samochód (choćby przez RentalCars), ale może być problem przy odbiorze: patrz punkt na temat płatności kartą. Trzeba tylko być przygotowanym na to, ze dodatkowe wyposażenie, jak GPS (ale i wybrany samochód – to z samochodem to akurat standard, że może być inny, nie trzeba pisać. GPS mnie zdziwił, bo był zarezerwowany, choć nieopłacony) zależą od aktualnej dostępności. O ile w przypadku samochodu zwyczajnie zwiększają standard, o tyle brak GPS może być problemowy.

Stacje benzynowe nie występują wszędzie. Są miejsca, jak choćby okolice Morza Martwego, gdzie nie ma ich na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów. Lepiej więc mieć zapas w baku.
Jazda po jordańskich drogach wygląda na trudniejszą niż jest. W praktyce nie obowiązuje tu ruch prawostronny. Zdarza się że samochody jeżdżą pod prąd nawet na autostradzie. Zresztą na autostradach są przejścia dla ludzi, przechodzą też kozy. Wyznaczonych pasów ruchu na drogach najczęściej nie ma, same się tworzą. Pod światłami z dwóch potrafią zrobić się cztery. Jezdnie najczęściej są rozdzielone. Kierowcy dużo trąbią. Jeżdżąc trzeba wykazać dużą ostrożność, ale jest też stosunkowo mało wypadków.

Właściwie trudniej jest przejść przez ulicę w Ammanie niż przez niego przejechać.

Parkowanie nie stanowi problemu, właściwie dozwolone tam gdzie nie jest zabronione, co nie jest częste. To oznacza także parkowanie na autostradzie, przy której czasem ktoś coś sprzedaje. Zdarzają się też przypadki zostawiania samochodu na skrzyżowaniu, najczęściej by z kimś pogadać. Więcej o jeżdżeniu samodzielnie po Jordanii znajdziecie tutaj.

Alternatywne środki transportu to linia autobusowa JETT. Ma rozkład tylko teoretyczny. Są też mniejsze linie, które przewożą turystów od Ammanu do Petry i Wadi Rum. Mało tego, można wziąć taksówkę. Taksówki przewożą turystów nawet z Ammanu do Petry, nie mają z tym żadnego problemu. Ewentualnie można skorzystać z kierowców hotelowych, bądź przez nich polecanych.

W przypadku taksówek lepiej negocjować ceny przed i upewnić się, że to cena za wszystkie osoby, bagaż itp. W teorii są ustalone stawki, w praktyce mogą zapomnieć o nich.

Uber: W Ammanie działa.

Jordania: Prawo

Wiza: Do nabycia na lotnisku. Uwaga, znalazłem informację, że przy przekraczaniu granicy samochodem, nie na wszystkich przejściach można kupić wizę. Dodatkowo znaleźliśmy informacje o opłatach wyjazdowych, jednak nas na lotnisku o nic takiego nie proszono. Paszport oczywiście jest konieczny i warto mieć go przy sobie podczas podróży, gdyż zdarzają się kontrole.

Wiza niestety kosztuje i to całkiem sporo. Jeśli jedziemy do Jordanii na minimum 3 dni, wtedy dobrym rozwiązaniem jest Jordan Pass. Karta, która ma zniżki i darmowe bilety do wielu atrakcji w kraju, a można ją kupić tutaj: https://www.jordanpass.jo. Na stronie są też aktualne informacje, o tym, co obecnie karta oferuje. Warto pamiętać, że przy krótszych wizytach w Jordanii niż 3 dni, wiza niestety jest płatna, nawet pomimo kraty. Prawdopodobnie wtedy faktycznie też naliczają opłatę wyjazdową.

Można też uniknąć wizy jadąc do Akaby. W przypadku lądowania w Ammanie warto mieć ze sobą rezerwację hotelu w Akabie, zaś już na miejscu podbić dokumenty w urzędzie.

Przepisy celne: Standardowe. W przypadku drogiego sprzętu elektronicznego mogą chcieć na lotnisku pobrać kaucję. Nie wolno wwozić silnych leków psychotropowych jak np. tramal.

Prawo i obyczaje: Jordania to kraj islamski. O tym warto pamiętać. Lepiej nie pić alkoholu w miejscach publicznych (acz w Ammanie można go bez problemu kupić), kobiety powinny raczej ubierać się skromnie. Wyjazd warto zaplanować poza miesiącem ramadan.

Dni wolne: Weekendy przypadają na piątki i soboty.

Drony: Trzeba zarejestrować i zgłosić lot na 10 dni wcześniej. Można to zrobić na stronie Jordan Civil Aviation Regulatory Commission.

Amfiteatr w Ammanie (Jordania)
Amfiteatr w Ammanie (Jordania)

Bezpieczeństwo w Jordanii

Szczepienia: Wymagane: brak. Warto być zaszczepionym przeciw żółtaczce typu A (tzw. „brudnych rąk”) – przyda się na wiele okazji.

Choroby: Odpowiednik klątwy faraona jak najbardziej możliwy do złapania, acz nie tak częsty. Zalecamy  zabezpieczyć się w tabletki nifuroksazyd i suplementy pro biotyczne. Higiena pozostawia dużo do życzenia. Czasem może lepiej nie wiedzieć jak jest przygotowywane jedzenie. W razie problemów z żołądkiem  natychmiast najlepiej przejść kurację, np. lekiem nifuroksazyd (dostępny w Polsce bez recepty), w razie wątpliwości warto skonsultować wyjazd z lekarzem lub farmaceutą.

Bezpieczeństwo ogólne: To chyba najbardziej istotny temat. Gdy wybieraliśmy się do Jordanii, sprawdzaliśmy zarówno opisy na stronie polskiego i brytyjskiego MSZ. Wg polskich władz – unikać wyjazdu i koniecznie zarejestrować się w programie Odyseusz (to polecamy). Wg brytyjskich – kraj bezpieczniejszy niż Francja, z wyjątkiem części okolic syryjskiej granicy (tam nie byliśmy). W praktyce są kontrole wojskowe i policyjne, zwłaszcza na północnym zachodzie. Ostatni zamach terrorystyczny był w 2008 roku. Nie odczuwa się tu zagrożenia, na razie nic na takowe nie wskazuje, ale lepiej zachować ostrożność. O ile w samej Jordanii sytuacja jest obecnie stabilna, o tyle w krajach ościennych niekoniecznie. O tym warto pamiętać, lepiej trzymać się daleko od granic.

Oczywiście odradzamy podróży samotnym kobietom. Raczej powinny one unikać młodych chłopaków.

Bezpieczeństwo naturalne: Późną jesienią lub wczesną wiosną mogą występować tak zwane powodzie błyskawiczne. Gdy nagle pada dużo deszczu, ziemia nie jest w stanie go wsiąknąć. Woda szybko spływa po kanionach i może zagrażać życiu ludzi. Powódź błyskawiczna miała miejsce np. w Petrze w 2018. Zginęło wówczas 9 osób.

Jordania: Płacenie

Waluta: Dinar jordański (JOD). Kurs stały, wynosi mniej więcej 0,71 USD. Oczywiście przy wymianie kurs trochę się różni. Można już wymieniać na lotnisku jeszcze przed odprawą. Płatność dolarami czy euro w sklepach najczęściej możliwa.

Płatności kartą i bankomaty: Problemowe. W teorii obsługują VISĘ i MasterCard. Brak terminali to jeden problem. Dużo większy jest taki, że terminale nie działają całkowicie lub częściowo. Zwłaszcza VISA nie jest akceptowana w wielu miejscach, mimo że są oznaczenia, które mówią coś innego. O ile nie jest to problem w sklepie, o tyle to duży problem na lotnisku przy odbieraniu wynajmowanego samochodu czy płatnościach za hotele. Warto się więc przygotować na takie kłopoty. Karty nie działają także w istotnych zabytkach jak Petra. Niby powinny, ale „akurat” była awaria na wszystkich stanowiskach. Są też problemy z bankomatami. Zwyczajnie nie widzą kart. Te które najczęściej działają, należą do sieci Arab Bank. Należy jednak mieć przy sobie odpowiedni zapas gotówki, także wymienionej.

Napiwki: Chętnie biorą. W miejscach turystycznych domagają się. Jednak nie tak natarczywie jak w Egipcie, czy Maroko.

Prąd i komunikacja w Jordanii

Internet: Raczej dostępny bez większych problemów w hotelach, przynajmniej w lobby. Są też kafejki internetowe. Można też kupić na lotnisku kartę SIM.

Telefony: Roaming działa. W miastach jest zasięg. Gorzej na trasie. Tam już nie zawsze. W Wadi Rum praktycznie brak zasięgu.

Gniazda elektryczne: W teorii jak w Polsce. W praktyce nie zawsze, choć napięcie jest jak u nas. Dziurki są trochę przesunięte, często trzeba wpychać wtyczki do kontaktu na siłę. Nie zawsze się da. Czasem też występują gniazda brytyjskie i warto się na nie przygotować. Czasem były jeszcze inne, ale szczęśliwie nigdy nie trafiły nam się tylko one.

Wtyczka typu brytyjskiego
Wtyczka brytyjska

Kultura Jordanii

Jedzenie wegetariańskie: Nie stanowi większego problemu. Zwłaszcza w kuchni beduińskiej. W restauracjach można dogadać się, by zrobili coś bez dodawania mięsa. Warto spróbować choćby zupy z soczewicy, falafeli, galayet czy smażonego sera halloumi.

Warto też wspomnieć o kwestii alkoholu. To kraj islamski, więc problemy są z zakupem. W wielu restauracjach i hotelach go nie ma, ale w części jest (zwłaszcza w okolicach Petry). W Ammanie są nawet specjalne sklepy z alkoholem w centrum miasta. Nie są wymagane żadne zaświadczenia dla turystów. Alkohol jednak jest pakowany w ciemny worek (jak w Turcji), by nie rzucał się w oczy.

Religia: Islam. Warto pamiętać o jego podstawowych zasadach i ramadanie.

Ludzie: Bardzo otwarci. Z wyjątkiem takich miejsc jak Petra, nie traktują turystów jak chodzące bankomaty. Są bardzo pomocni, nawiązują kontakt sami, pozdrawiają. Ale głównie mężczyźni. Często też nie witają się z kobietami.

Chętnie słuchają o tym, co się widziało w ich kraju. Co ciekawe, traktują Izrael jak swój, więc jak ktoś był w Jerozolimie, to też się cieszą.

Stosunek do Izraela i Żydów nie jest jednoznaczny. Lepiej uważać z tymi tematami. W muzeach Żydzi są przedstawiani jako oprawcy , najeźdźcy i obca kultura, a także okupant Palestyny. Podbój Izraela przez Rzymian – jako wyzwolenie mniejszości greckiej. Ale Izrael postrzegają jako kraj piękny i wart zwiedzania.

Turystyczny niezbędnik

Informacja turystyczna i mapy: Istnieje, ale nie działa wg norm europejskich. Biura informacji turystycznej znajdują się w wielu miejscach, można tam dostać czasem broszury i foldery reklamowe. Są też pomocni. Ale map raczej nie ma. Można też zdać się na obsługę w większości hoteli, zwłaszcza mniejszych. Są bardzo pomocni.

Istnieje jeszcze coś takiego jak policja turystyczna. W szczególności w miejscach, gdzie jest dużo turystów, specjalni funkcjonariusze chodzą i służą pomocą.

Oznaczenia i drogowskazy: Średnio. Przy większych miejscach takich jak Petra oczywiście są. Przy innych, pomijając różną transkrypcję, czasem nie ma, albo są bardzo małe, lub nie do końca adekwatne.

Gdzie szukać informacji: To dość problemowe. Większość dostępnych w Polsce przewodników łączy Jordanię z Izraelem i Palestyną, co akurat problemem nie jest. Niestety Jordania jest często opisywana po łebkach i krótko. Zostaje więc szukanie informacji na własną rękę. To co zobaczyliśmy opisaliśmy tutaj. Można posiłkować się stroną wpierającą jordańską turystykę: VisitJordan.com, oraz blogami,  dla nas szczególnie istotne były (pierwszy bardziej): YuliYael, Zależna w podróży czy Gdzie wyjechać. Praktyczne informacje są też zebrane na: Koniec Świata.Net. Szczęśliwie od 2015 Jordania zaistniała turystycznie i dziś szukanie informacji nie powinno być już tak uciążliwe.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak jordański
BrakPraktycznie
Share Button

„Indiana Jones” i Petra, czyli świątynia Graala

„Indiana Jones” to jedna z naszych ulubionych serii filmowych. Klimat nowej przygody, wspaniałe lokacje (takie jak Petra), cudowna muzyka i historia w tle. „Ostatnia krucjata” to bez wątpienia mój ukochany film z tego cyklu. Zaś wejście do Świątyni Graala to jedna z najbardziej pamiętnych scen. Także dlatego, że została nakręcona w przepięknym i wówczas zapomnianym przez świat miejscu, czyli Petrze.

Skarbiec (Petra)
Skarbiec (Petra)

Petra i Indy

Dziś Petra (arab. البتراء) to nie tylko jeden ze współczesnych cudów świata, najważniejszy jordański obiekt na liście UNESCO, ale też jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc na świecie. W dużej mierze dzięki filmowi Stevena Spielberga i George’a Lucasa, którzy wydobyli to miejsce z zapomnienia. Mimo, że to tylko fasada świątyni, ludzie się zainteresowali. Obecnie turyści przebywają tu tłumnie.

Ekipa Spielberga przyleciała do Jordanii bezpośrednio w po zakończeniu zdjęć w Wenecji. Wpierw do Ammanu, a dopiero stamtąd do Petry. Zdjęcia kręcono tu w czwartek i piątek (11-12 sierpnia 1988). Filmowcy odpoczywali w pałacu królewskim w Akabie, a król wraz z małżonką odwiedzili plan.

Skarbiec w Petrze
Skarbiec w Petrze

Historia Petry

O samej historii Petry napiszemy stosunkowo niewiele. Na ten temat bowiem w sieci można znaleźć dużo obszerniejsze opracowania. To wykute w skale miasto, które było przez pewien czas stolicą państwa Nabatejczyków. Znajdziemy tu wpływy greckie, rzymskie czy egipskie, a także późniejsze chrześcijańskie. Bez wątpienia najbardziej charakterystycznym miejscem jest tak zwany Siq, czyli wąwóz oraz Skarbiec. Oba pojawiają się w „Ostatniej krucjacie”. Przez wąwóz nasi bohaterowie poruszają się konno, a następnie podziwiają wejście do Skarbca. W filmie pełni rolę wrót do miejsca ukrycia świętego Graala. W czasie naszego pobytu było ono zamknięte, niestety brak informacji, czy tymczasowo czy na stałe. Na szczęście film także kręcono tylko na zewnątrz.

Wąwóz
Wąwóz

Zarówno Skarbiec jak i wąwóz zobaczyć jest stosunkowo łatwo i co tu dużo mówić, to głównie na nich kończy się duża część ruchu turystycznego. To są najbardziej charakterystyczne miejsca Petry i te najbardziej znane. Od kas o Skarbca idzie się wąwozem około dwa kilometry. Droga jest łatwa, choć trochę kręta, ale za to malownicza, i to dosłownie – dzięki kolorowi skał. Wokół kręcą się lokalni kupcy oferujący pamiątki, a także przejażdżki na osiołkach, wielbłądach czy bryczkami. Formalnie nie jest to zgodne z regulaminem, ale tu się nikt tym nie przejmuje. Choć oferujący usługi są niestety momentami natrętni i nachalni, warto pamiętać, że w razie zmęczenia lub co gorsza wypadku, jazda powrotna na osiołku może być dobrym rozwiązaniem. Lepiej więc ich do siebie nie zrażać zbytnio.

Beduini i ich trzoda
Beduini i ich trzoda

Zwiedzanie Petry

W ramach biletu do Petry jest wliczona przejażdżka konna, przez bardzo krótki fragment od kas do początku Siq. Ale ciężko jest wyegzekwować to bez napiwku.

Monastyr (Petra)
Monastyr (Petra)

Petra w gruncie rzeczy oferuje całkiem sporo do zwiedzania. Główna trasa turystyczna to cztery kilometry w jedną stronę, zawiera oczywiście Skarbiec (w połowie). Od niej rozgałęziają się kolejne, choćby do tak zwanego Monastyru, który jest swoistą, większą repliką wejścia do Skarbca. Droga do Monastyru jest już dużo trudniejsza (nie jest wyrównana i wiedzie pod górę) i co tu dużo mówić, mniej osób się na nią decyduje. To też jest miejsce filmowe. Tam kręcono „Transformers: Zemsta Upadłych” Michaela Baya. A co najważniejsze, tam naprawdę już nie ma wielu turystów, można dużo spokojniej nacieszyć się tym, co ocalało. Niestety do wnętrza Monastyru także nie można wejść, ale naprzeciw niego znajduje się dobrze ulokowana kawiarenka z zimnymi napojami i co ciekawe, przystępnymi cenami (mimo braku bezpośredniej konkurencji).

Oprócz Skarbca jest jeszcze kilka innych odgałęzień, zwiedzenie całości to raczej wyczyn na więcej niż jeden dzień. Są tu i mozaiki i pozostałości po zabudowie rzymskiej. Zabytki z różnych okresów historycznych ukazują ciekawe losy tego miejsca. Obecnie mieszkają tu Beduini.

Sklep z Indianą Jonesem (Petra)
Sklep z Indianą Jonesem (Petra)

Petra nocą i sklepy

Przed kasami wisi duża mapa z oznaczonymi różnymi trasami wraz ze stopniem trudności i długością. Przy zakupie biletów także otrzymuje się mapkę i niezbędnik z podstawowymi informacjami dotyczącymi bezpieczeństwa (rejon aktywny geologicznie) i zachowania wobec tubylców.

Jesienią zwiedzanie Petry jest możliwe od ósmej rano do osiemnastej. Potem robi się ciemno, więc łatwiej się zgubić. Dwa razy w tygodniu (poniedziałek i środa, ale to lepiej sprawdzić czy się nie zmieniło, akurat ta informacja na oficjalnej stronie okazała się prawdziwa) organizowana jest jeszcze jedna wycieczka, tak zwana Petra Nocą. Po drodze do Skarbca ustawione są lampiony. Skarbiec też jest nimi oświetlony. Tam turyści częstowani są herbatą i słuchają pieśni.

Petra Nocą
Petra Nocą

Bilety i dojazd do Petry

My wybraliśmy się do Petry na własną rękę. W takim wypadku warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy. Po pierwsze hotel. Wejście na stanowisko archeologiczne jest w miejscowości. Wadi Musa (arab. وادي موسى). Tam jest wiele noclegów, ale tylko część jest przy wejściu do Petry. Nie musi oczywiście być najbliższy. Jednak robiąc ponad 24 kilometry cieszyliśmy się, że nasz znajduje się prawie przy wejściu. Zwłaszcza, że wracaliśmy na Petrę Nocą. Można oczywiście posiłkować się taksówkami. Biletów do Petry nie trzeba rezerwować wcześniej, ale warto pamiętać o tym, że w Jordanii są problemy z kartami płatniczymi. Akurat, podczas naszej wizyty, terminale nie działały, podobnie jak pobliskie bankomaty.

Bilety są sprzedawane w kilku wariantach. Jednodniowe, gdy ktoś przyjeżdża do Jordanii na jeden dzień (wizyty z Izraela), jednodniowe, gdy ktoś przyjeżdża do Jordanii na dłużej i dwu lub trzy dniowe. Oczywiście te pierwsze kosztują najwięcej. Przed ósmą rano nikt nie sprawdza paszportów. W pozostałych przypadkach może się to zdarzyć. Więc lepiej nie zwiedzać tego miejsca pierwszego dnia swojego pobytu w Jordanii. Bilety na Petrę Nocą są dużo tańsze, ale można je kupić jedynie w wyznaczonym book store (nazwa na wyrost – był to po prostu sklep z pamiątkami) w Visitor’s Cetntre i w hotelach i tylko w dzień, w którym jest organizowana ta atrakcja. Nabywa się je jedynie za gotówkę.

Ruiny w Petrze
Ruiny w Petrze

Uwagi na koniec

Petra to naprawdę magiczne miejsce. W wielu takich miejscach jak to, ludzie nawet nie zdają sobie sprawy z istnienia filmów, które rozsławiły te lokalizacje. W Petrze jest podobnie. Beduini wewnątrz nie kojarzą „Indiany”, ale w Visitor’s Center już jest inaczej, tam nawet znajdziemy sklepy z Jonesem, choć pewnie powstałe bez licencji. W środku znajdowały się jednak jedynie kowbojskie kapelusze i nic filmowego. Kwestie biletów, godzin otwarcia czy nocnego zwiedzania można sprawdzić na VisiPetra.jo.

Droga do Monastyru
Droga do Monastyru

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak jordański
Petra
Szlak filmowy
brakPetra („Indiana Jones”)
Share Button

U styku filmu i podróży