Archiwa tagu: baza wojskowa

DMZ (Demilitarized Zone), czyli Koreańska Strefa Zdemilitaryzowana

W dniu 27. kwietnia 2018 roku odbyły się przełomowe rozmowy pokojowe przywódców Korei Północnej i Południowej. Wydarzenie to miało miejsce w miejscowości Panmundżom, położonej w Koreańskiej Strefie Zdemilitaryzowanej, dokładnie na linii demarkacyjnej dzielącej obie Koree. Spotkanie przeprowadzono w specjalnie pod takie zdarzenie przygotowanym budynku dokładnie na granicy. Wioska Panmundżom i cały kompleks dyplomatyczny jest specjalną atrakcją turystyczną dla odwiedzających Koreę Południową. To miał być cel naszej wycieczki, jednakże nasz pobyt w Korei zbiegł się w czasie z historycznymi rozmowami i nikt nie był wpuszczany do Panmundżom. W zamian pojechaliśmy w inny punkt DMZ (Demilitarized Zone), może nie tak ważny politycznie, ale to przecież nadal ta sama strefa. Ważne jest to, że pojedynczy turyści nie mogą tak łatwo dostać się do DMZ, najpewniej było wykupić wycieczkę, która zabrała nas spod hotelu w Seulu, pokazała kilka atrakcji i odstawiła z powrotem do stolicy.

Monument w DMZ
Monument w DMZ

DMZ

Koreańska Strefa Zdemilitaryzowana powstała w 1953 roku na mocy porozumienia z Panmundżom o zawieszeniu działań wojennych podczas wojny koreańskiej (która do tej pory formalnie nie jest zakończona). Opadła tak zwana bambusowa kurtyna, która podzieliła Półwysep Koreański na komunistyczną Koreę Północną i demokratyczną Koreę Południową. Na mocy tegoż porozumienia powstała też łączona strefa bezpieczeństwa – Joint Security Area (JSA) w Panmundżom, gdzie do dziś odbywają się wszelkie negocjacje między wrogimi dotychczas krajami.

DMZ - Imjingak Park
DMZ – Imjingak Park

Linia demarkacyjna przebiega mniej więcej na wysokości 38 równoleżnika północnego i jest położona pośrodku szerokiej na 4 kilometry szerokości strefy zdemilitaryzowanej. Rola tej strefy to ograniczenie fizycznego i wzrokowego kontaktu pomiędzy Koreami, choć nie zapobiegła aktom agresji i incydentom. Wynika to z tego, że – o ironio – po obu stronach strefy zdemilitaryzowanej znajduje się najsilniej zmilitaryzowany obszar świata, w którym stacjonują milionowe wojska, w pogotowiu czeka broń nuklearna, biologiczna, chemiczna i konwencjonalna oraz środki do jej przenoszenia. Sama DMZ jest zaś największym polem minowym na świecie.

I tutaj uwaga. Większość zdjęć płotów z drutem kolczastym i wieżyczkami strażniczymi przedstawia ogrodzenie DMZ, nie zaś samej granicy. Wjazd do DMZ to przejście z kontrolą, podobne do przejść granicznych. Ma to na celu kontrolę ruchu osób do strefy.

Stara kolej w Imjingak Park
Stara kolej w Imjingak Park

Imjingak Park i tunele

Pierwszym przystankiem naszej wycieczki był Imjingak Park, położony 7 kilometrów od wjazdu do strefy zdemilitaryzowanej. Park ten założono w 1972 roku z myślą o przyszłym zjednoczeniu. Te nadzieje na zjednoczenie są bardzo wyraźnie dostrzegalne w DMZ. W parku znajduje się pomnik, wystawa ze zdjęciami, fragment płotu z drutem kolczastym z zawieszonymi kolorowymi intencjami.

Most w DMZ
Most w DMZ

Ciekawym eksponatem jest lokomotywa używana podczas wojny koreańskiej i Most Wolności, zbudowany w 1953 roku dla umożliwienia powrotu do Korei Południowej ponad 12 tysiącom jeńcom wojennym. Imjingak Park jest o tyle popularnym wśród turystów miejscem, że nie potrzeba zorganizowanej wycieczki, by móc tutaj przyjechać. Inaczej jest z wjazdem do reszty DMZ.

Okolice wejścia do 3 tunelu
Okolice wejścia do 3 tunelu

Ciekawym punktem naszej wycieczki w Koreańskiej Strefie Zdemilitaryzowanej jest wejście do 3. tunelu. Otóż w latach 70. w DMZ odkryto kilka tuneli, których orientacja i budowa wskazywała, że są dziełem Korei Północnej. Jasne stało się, że Północ planowała inwazję i tunele miały służyć do szybkiego i niezauważonego przerzucenia wojsk. Reżim zaprzeczył, jakoby wiedział cokolwiek o istnieniu tych tuneli, potem stwierdził, że są to kopalnie węgla. Szkopuł w tym, że w żadnym z nich nie odkryto śladów węgla, za to czarną farbę, która miała imitować żyłę antracytu.

Instalacja artystyczna nowołująca do pojednania
Instalacja artystyczna nowołująca do pojednania

Tunele agresji

Trzeci tunel został odkryty w 1978 roku na podstawie wskazań sejsmografu, który zarejestrował podziemną eksplozję i informacji przekazanych od dezertera z Północy. Ten nieukończony tunel znajduje się zaledwie 44 kilometry od Seulu, położony jest na głębokości 73 metrów i liczy prawie 2 kilometry długości, niecałe dwa wysokości i tyle samo szerokości. Rzekomo miał przepustowość 30 tysięcy żołnierzy z lekką bronią na godzinę. Cel ataku był oczywisty – stolica Korei Południowej.

Zaminowany fragment DMZ
Zaminowany fragment DMZ

Do tej pory odnaleziono cztery tunele agresji (nazwa nadana przez rząd Południa), ale uważa się, że jest ich jeszcze nawet około dwudziestu. Trzeci tunel jest dostępny dla zwiedzających. Schodzi się w dół i dochodzi o pierwszej z trzech betonowych ścian, które oznaczają linię demarkacyjną. Niestety wewnątrz nie można robić zdjęć. No i jak w innych miejscach strefy ludzie jakoś się rozchodzą, tu jest naprawdę tłoczno.

Obserwatorium Dora
Obserwatorium Dora

Obserwując Koreę Północną

Główną „atrakcją” DMZ jest obserwatorium Dora. Z platformy widokowej można przez lunetę popatrzeć na Koreę Północną. Widoczne są wieże strażnicze po północnej stronie DMZ, „most bez powrotu”, którym wymieniano jeńców wojennych i agentów (prawie jak w Poczdamie), miasto Kijŏng-dong – „peace village” i wielki maszt z flagą. Trzeba przyznać, że to dziwne uczucie podglądać inny kraj przez lunetę, jakby to był jakiś zupełnie inny świat.

Ludzie spoglądający na Koreę Północną
Ludzie spoglądający na Koreę Północną

Najciekawszym widokiem jest Kijŏng-dong, miejscowość znana jako Wioska Pokoju. Jest to jedna z dwóch wsi, które mogły pozostać po północnej strony DMZ. Oficjalnie jest zamieszkana przez 200 rodzin, działają w niej oświata i służba zdrowia. Kijŏng-dong powstała w 1950 roku dużym nakładem kosztów: budynki są nowoczesne, betonowe, zelektryfikowane – rzadkość na koreańskiej wsi w latach 50. Celem wybudowania wioski miała być propaganda pokazująca świetne warunki życia w komunistycznym państwie i zachęcając niezadowolonych mieszkańców i żołnierzy Południa do przechodzenia na stronę Północną. Decyzję miały ułatwić komunikaty nadawane przez megafony umieszczone na budynkach.

Granica koreańska
Granica koreańska

Oględziny przeprowadzone przez nowoczesne lunety wykazały jednak, że większość z tych jaskrawo pomalowanych budynków to tylko fasady – pozbawione wewnętrznej zabudowy, w tym pięter, czy szyb w oknach. Nieliczni mieszkańcy to najpewniej żołnierze. Kijŏng-dong okazuje się być potiomkinowską wioską, niezamieszkaną wydmuszką, fake-city.
Na zbliżeniu można wypatrzyć zarys pomnika Kim Ir Sena. Widać także wysoki na 160 metrów masz z flagą Korei Północnej. Jest to 4. najwyższy maszt z flagą na świecie (pierwszy i drugi jest naprzemiennie to w Baku, to w Duszanbe). Powstał jako odpowiedź na zbudowanie przez Koreę Południową 98-metrowego masztu z ich flagą. Na placówkach wartowniczych po północnej stronie Koreańskiej Strefy Zdemilitaryzowanej wyraźnie widać flagi komunistycznego państwa.

Oglądanie Korei Północnej
Oglądanie Korei Północnej

Stacja Dorasan

Naszym ostatnim punktem programu w Koreańskiej Strefie Zdemilitaryzowanej jest stacja kolejowa Dorasan. To symbol wciąż żywych nadziei na zjednoczenie Półwyspu Koreańskiego. Pierwsza linia, która łączy Seul z tą położoną tuż pod DMZ stacją, została otwarta w 2002 roku. Pięć lat później, w grudniu 2007 roku otwarto połączenie z Północą. Na mocy obopólnych porozumień, pociąg z Południa przyjeżdżał do północnokoreańskiej Strefy Przemysłowej Kaesong przywożąc tam surowce, a odbierając przetworzone produkty. Miał to być początek wymiany handlowej, technologicznej i wsparcia gospodarki komunistycznego kraju. W zamierzeniu pociąg miał kiedyś kursować do stolic Korei Północnej – P’yŏngyang (Pjongjang, dawniej Phenian). Taka informacja zresztą wisi na symbolicznej tablicy.

Stacja Dorasan
Stacja Dorasan

Niestety, pociąg nie pojeździł długo. Stosunki na Półwyspie uległy zaostrzeniu już w 2008 roku – Północ oskarżyła sąsiada o prowokacyjną politykę i wkrótce rozpoczęły się prace nad bronią nuklearną i rakietami balistycznymi. Jednocześnie w demokracji wybrano rząd nieskory do otwartej polityki wobec reżimu. Stacja, niecały rok wcześniej szumnie otwarta z udziałem amerykańskiego prezydenta George’a Busha, obecnie obsługuje jedynie ruch turystyczny z Seulu.

Linia kolejowa
Linia kolejowa

Panmundżon

Tak jak pisaliśmy na początku, wstępnie mieliśmy trochę większe plany na tę strefę, wliczając to słynną wioskę Panmundżom. Podobno JSA jest jeszcze ciekawsza. Nie zawsze jednak udaje się wszystko zgrać, zwłaszcza gdy pojawiają się czynniki zewnętrzne. Rozmowy pokojowe to i tak lepsza sytuacja, niż nagłe zaostrzenie konfliktu. Sama DMZ to bardzo interesujące miejsce, w pewien sposób przerażające, w pewien niezwykłe. Zaś wycieczka (korzystaliśmy z usług V VIP Travel) daje jeszcze ciekawą możliwość dopytywania o szczegóły koreańskiego przewodnika. Koreańczycy nie przejmują się swoim angielskim, mówią dość dużo, tak jak potrafią. Nasza przewodniczka dodała do wyprawy trochę własnych przeżyć, gdyż jej rodzina pochodzi z Północy, więc marzenie o zjednoczeniu Korei i zobaczeniu domu przodków to dla niej coś istotnego. Dodatkowo miała wiele interesujących historii o stosunkach koreańskich, szpiegach, dezerterach, czy różnicach w języku.

Wieża obserwacyjna
Wieża obserwacyjna

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak koreański
DMZ Seul
Share Button

Portsmouth

Na pierwszy rzut oka Portsmouth nie wygląda zbyt ciekawie. To przede wszystkim miasto przemysłowe i to widać. Większość budynków jest pewnym odpowiednikiem naszej wielkiej płyty, czyli głównie robotnicze bloki. Tu przede wszystkim mieszkali stoczniowcy. Ma się wrażenie jakby ta okolica zamierała, ale to złudzenie. Ekonomicznie miasto rozwija się, choć owszem, dźwiga bagaż przeszłości, ale ma też swoje atrakcje turystyczne. Portsmouth to także zdecydowanie jeden z najbardziej istotnych brytyjskich portów marynarki, które dziś są częściowo dostępne dla zwiedzających.

Zabytkowy budynek (Portsmouth)
Zabytkowy budynek (Portsmouth)

Centrum Portsmouth

Nawet stare miasto nie wygląda zbyt okazale. W sumie było to zwykłe miasteczko przemysłowe. Co prawda jest interesujący Guildhall, reszta jednak nie wyróżnia się specjalnie. To wciąż przemysłowe miasteczko. Jednak im bardziej zbliżamy się do oceanu i zatoki, tym ciekawiej się robi.

Hala Gildii
Hala Gildii

Fortyfikacja i bastiony

Po pierwsze znajduje się tam kilka bastionów, fortów i innych zabudowań obronnych, które pochodzą z różnych okresów historycznych. Większość z nich obecnie zostało przemienione na pasaż spacerowy. Oceaniczna bryza, słońce i młoda zieleń bardzo orzeźwiały. Anglicy mają przy tym piękny zwyczaj fundowania ławeczek na promenadach, parkach, itp. in memoriam bliskim zmarłym

Pozostałości kościoła przy bastionie
Pozostałości kościoła przy bastionie

Gunwharf Quays

Bliżej historycznych doków znajduje się Gunwharf Quays, to połączenie galerii handlowej i pasażu oraz portu. Stoi tu najbardziej charakterystyczny budynek w całym Portsmouth, czyli Spinaker Tower. Pełni on bardziej rolę tarasu widokowego, z którego można popatrzeć na zatokę i doki.

Port i Spinaker Tower w tle
Port i Spinaker Tower w tle

Historyczne doki

Skoro weszliśmy już w historię, to warto dodać, że miasto założone jest jeszcze przez Rzymian w III w. n.e. Zlokalizowane niedaleko Southampton jest interesujące zwłaszcza dla miłośników historii marynarki wojennej. Tutaj znajdują się najstarsze suche doki na świecie, miasto pełniło rolę pierwszej linii obrony podczas inwazji francuskiej w XVI i XIX wieku, podczas II wojny światowej było głównym portem wojennym Wielkiej Brytanii. To właśnie historyczne doki (Historic Dockyard) są największą atrakcją Portsmouth, choć nie samą w sobie. Po pierwsze to wciąż jest teren wojskowy. Wejście jest tu ograniczone, ale bez problemu można kupić bilet. Najważniejsze atrakcje to okręty-muzea. Dwa zachowane dość dobrze, no i pozostałość po trzecim.

Historyczne doki
Historyczne doki

„Mary Rose”

Ten trzeci, najstarszy, to dawny flagowy okręt Henryka VIII, „Mary Rose”. A właściwie to co z niego pozostało. Jako jedyny znajduje się w pawilonie. Oryginalnie wodowano go w 1511, został zatopiony w 1545, zaś z wody wyciągnięto go dopiero w latach 80. poprzedniego stulecia.

HMS Victory
HMS Victory

HMSVictory

Zdecydowanie najsłynniejszym okrętem jest HMS „Victory”. Wodowany w 1765. To dziś najstarszy zachowany żaglowiec. Początkowo był to okręt flagowy admirała Horatio Nelsona. To właśnie z jego pokładu walczył pod Trafalgarem, gdzie też zginął, mimo wygranej bitwy. Admirał wyszedł na pokład w pełnym rynsztunku, przez co był łatwym celem dla  strzelców . Warto dodać, że formalnie „Victory” do dziś jest brytyjskim okrętem flagowym.

Pokład HMS Victory
Pokład HMS Victory

HMS „Victory” znajduje się obecnie w suchym doku. Brytyjczycy starają się go konserwować. Część elementów została już wymieniona. Choćby oryginalne kotwice zostały ściągnięte, zastąpiono je kopiami z włókna szklanego. Mają one tylko wyglądać jak oryginał, ale jednocześnie są lżejsze, więc mniej obciążają konstrukcję. Również maszty obecnie zostały zdjęte. Okręt ma już ponad trzysta lat, nie przewidywano, że będzie służył tak długo. Cały czas trwają pracę konserwacyjne.

HMS Victory
HMS Victory

Zwiedzanie okrętu zaczynamy od górnego pokładu, potem schodzimy coraz niżej. To doskonała lekcja historii. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że dolne pokłady są niższe, więc dużo łatwiej jest się uderzyć tam w głowę.

HMS Victory
HMS Victory

Szczególnie interesujące może być porównanie warunków zakwaterowania na poszczególnych stopniach hierarchii okrętowej. Sypiało się na hamakach, przy czym oficerowie mieli hamaki jakby lepsze, natomiast admirał miał coś na wzór namiotu-łoża. Skrzyneczka pełna karafek  umilała oficerom długie godziny służby. Ciekawie zwiedza się też kolejne pokłady, gdzie zaaranżowano ekspozycje, np. narzędzia potrzebne przy obsłudze armat, czy narzędzia pokładowego chirurga (prawie najniższy pokład, w samych czeluściach okrętu). Pracownicy muzeum chętnie udzielają wyjaśnień i odpowiadają na pytania. To doskonała lekcja historii.

HMS Victory
HMS Victory

HMS Warrior

Trzeci okręt to HMS „Warrior” wodowany w 1860. Z tego powodu jest najlepiej zachowany, ale też był inaczej konstruowany. To już jest jedna z pierwszych fregat pancernych. W chwili powstania był to największy, najlepiej uzbrojony i najszybszy okręt na świecie. Dziś jest zacumowany przy dokach i podobnie jak „Victory” pełni rolę muzeum.

HMS Warrior
HMS Warrior

To właśnie dla tych muzeów warto rozważyć przyjazd do Portmouth. Samo miasto, jak na Anglię, wygląda dość niepozornie i niemrawo. Ale historyczne doki to coś naprawdę fascynującego i wartego zobaczenia.

HMS Warrior
HMS Warrior

Warto dodać, że film Rona Howarda „Han Solo” z cyklu „Gwiezdne Wojny” był także kręcony w okolicach Portsmouth, dokładniej w elektrowni Fawley Power Station w Southhampton. Niestety niedawno zdecydowano ją zburzyć i zbudować tam osiedle domków mieszkalnych.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak brytyjski
Portsmouth
Share Button

RAF Greenham Common

Gdy trwała jeszcze II wojna światowa, jakieś 90 kilometrów od Londynu zbudowano nowe lotnisko RAFu (Royal Air Force) oraz lotnictwa Armii Stanów Zjednoczonych. Podczas zimnej wojny baza awansowała, przetrzymywano tu także pociski atomowe. To właśnie przeciw nim zaczęły protestować kobiety w 1981 roku. Z czasem w ramach protestu osiedliły się w tym miejscu. Greenham Common stało się Pokojowym Obozem Kobiecym. Obóz ten trwał tu do roku 2000, przez ten okres był zarówno usuwany jak i odbudowywany. W roku 2000 nie tylko zmieniła się sytuacja na świecie, ale również sama przestarzała już baza nie nadawała się do normalnego użycia.

Dawne lotnisko (Greenham Common)
Dawne lotnisko (Greenham Common)

Greenham Common – historia

Wówczas rozpoczął się nowy etap dla Greenham Common. Zostało w większości terenem rekreacyjnym, w którym można sobie pospacerować i wypocząć. Wciąż trwają jednak dyskusje, co do przyszłości tego miejsca. Są sugestie, by lepiej wykorzystać je turystycznie. Na razie służy głównie jako miejsce spacerowe dla ludzi mieszkających nieopodal, jak również miejsce wypasu krów.

Plan filmowy i magazyny
Plan filmowy i magazyny

Gwiezdne Wojny

Wyjątkiem są hangary, który wciąż są otoczone płotem. Obecnie pełnią raczej rolę magazynu, stoją tam ciężarówki z kontenerami. To jednak właśnie te hangary są najbardziej interesującym obiektem ze względu na kino. To tu J.J. Abrams postanowił nakręcić „Gwiezdne Wojny Część VII: Przebudzenie Mocy”. Hangary/silosy to baza Ruchu Oporu na planecie D’Qar w systemie Ileenium. Warto zwrócić uwagę, że wzgórza w tle zostały dodane komputerowo.

Tereny rekreacyjne
Tereny rekreacyjne

Niestety do silosów nie można dziś podejść. Są starannie ogrodzone. Z daleka wyglądają bardzo filmowo i interesująco, ale gdy podejdzie się do płotu to widzi się tam kontenery i samochody dostawcze, to teren wojskowy. Nie można także wejść do budynków znajdujących się na terenie dawnego lotniska. Choć jeśli projekty przekształcenia tego miejsca zostaną zrealizowane, to przynajmniej ta część zostanie zmieniona.

Widok na magazyny z oddali
Widok na magazyny z oddali

Dojazd

Sam dojazd do Greenham Common może nastręczać pewien problem. Bo choć miejsce to jest ogólnodostępne, nie licząc oczywiście pewnych wyjątków, to nie jest dobrze oznaczone. Na początek należy dojechać do Greenham Common Business Park, stamtąd należy się kierować drogą A339 na Newbury i skręcić w prawo na nieoznaczoną leśną drogę. W lewo jest drogowskaz na Burghciere School, może posłużyć jako punkt orientacyjny.

Krowy
Krowy

Jadąc drogą w lesie szybko miniemy bramę, potem zaś prowadzi ona praktycznie pod same silosy.

Zarośla
Zarośla

Greenham Common to dość niezwykła lokacja. Szkoda tylko, że jeszcze nie jest tak dostępna jak mogłaby być. To miejsce ma bardzo ciekawą historię i może kiedyś zostanie umiejętnie wyeksponowane. Dziś to raczej ciekawostka bardziej dla fanów „Gwiezdnych Wojen” niż pasjonatów historii. (Więcej zdjęć znajdziecie tutaj).

Jeszcze jeden widok na magazyny
Jeszcze jeden widok na magazyny

Szlak brytyjski
RAF Greenham Commons
Szlak filmowy
RAF Greenham Commons
Share Button

Gibraltar i James Bond

Zajęliśmy się już Ceutą, teraz pora na tę zdecydowanie bardziej znaną eksklawę, czyli Gibraltar, wciąż pod brytyjskim protektoratem. Taka mała Brytania w Hiszpanii, choć nie aż tak brytyjska jakby się wydawało. Jest tu wiele do atrakcji zobaczenia. Nas ściągnęły przede wszystkim dwie: 007 i małpy.

Widok z góry
Widok z góry

Gibraltar – jak dotrzeć

Na Gibraltar zdecydowanie najłatwiej było pojechać samochodem, ale należy pamiętać, że nie zawsze można wynajmowanym samochodem przekraczać granicy (trzeba sprawdzić warunki wynajmu). Trzeba się kierować na La Línea de la Concepción. Tam przed granicą znajdują się parkingi, dalej należy przejść fragment na piechotę przez przejście graniczne, gdzie od razu da się kupić bilety autobusowe, o ile potrzebujemy. I tu bardzo ważna uwaga. Gibraltar jest sporo większy niż na to wygląda. W wielu przewodnikach jest napisane, że wystarczy na niego trzy-cztery godziny. Jeśli chcemy tylko wjechać na Skałę, zobaczyć małpy i wrócić, ew. coś jeszcze zwiedzić po drodze, to oczywiście tyle wystarczy. Skała jednak jest na tyle ciekawa, że warto poświęcić jej cały dzień.

Skała
Skała

Warto zwrócić uwagę na jedną ciekawostkę. Otóż między przejściem granicznym, a Skałą znajduje się lotnisko. Trzeba przejść przez pas startowy. Czasem jest okazja, by obserwować jak przejście jest zamykane, a następnie ląduje bądź startuje samolot. Zamknięcie trwa około 10 minut, potem przywracany jest ruch pieszy i samochodowy. Dziś lotnisko to obsługuje także Hiszpańską okolicę. Jest też jednym z ciekawszych lotnisk na świecie, właśnie ze względu na specyficzną organizację.

Brytyjska baza wojskowa (Gibraltar)
Brytyjska baza wojskowa (Gibraltar)

Małpy na Gibraltarze

Autobusem można się przejechać i wysiąść przy kolejce linowej. Kolejką wjeżdża się na Skałę. Nie na sam szczyt, ale na część turystyczną. Tam głównie przebywają magoty gibraltarskie. Populacja tych małp jest utrzymywana sztucznie, są one dużą atrakcją turystyczną. Ale mogą też być utrapieniem dla mieszkańców, czy zwiedzających. Efekt jest taki, że małpy się dokarmia.  Dzięki temu siedzą w jednym miejscu i są w miarę łatwo dostępne, ale też raczej spokojne. Niemniej jednak należy uważać, jak robi się z nimi zdjęcia. Oprócz nazwy magot gibraltarski stosuje się też makak berberyjski (łac. Macaca sylvanus). To właściwa nazwa gatunkowa, mianem magotów określamy populację na Skale.

Wjeżdżanie na Skałę
Wjeżdżanie na Skałę, w tle port (widoczny w Bondzie)

Trasy i zwiedzanie Gibraltaru

Z góry można albo wracać, albo przejść się po Gibraltarze. Jedna z tras to Mediterranean Steps, bez wątpienia trudniejsza, ale zdecydowanie najciekawsza. Niewiele osób się decyduje tamtędy przejść, więc jest zdecydowanie spokojniej i bardziej dziko. Jest to spacer zdecydowanie bardziej wyczerpujący, ale dający wiele satysfakcji, a trud wspinaczki wynagradzają zapierające dech widoki.

Małpy na Gibraltarze
Małpy na Gibraltarze, także pojawiają się w Bondzie

Uwaga praktyczna dotycząca darmowych map. Przynajmniej te, które dostaliśmy, były bardziej poglądowe niż praktyczne. Nie dość, że nie były przeskalowane, to jeszcze nie można było polegać na rozgałęzieniach. Wszystko było uproszczone. Warto pamiętać, że większość zwiedzających wjeżdża na górę i albo schodzi, albo zjeżdża. Inni najczęściej używają taksówek, by zobaczyć więcej.

Oświetlone jaskinie
Oświetlone jaskinie

Fortece, tunele, jaskinie i wątek polski

Do zobaczenia są tu między innymi jaskinie, tunele, fragmenty fortec. Jest tablica pamiątkowa poświęcona Władysławowi Sikorskiemu. Mnóstwo armat. Generał Sikorski zginął 4 lipca 1943 w katastrofie lotniczej, właśnie w tym miejscu. Wypadek ten do dziś budzi kontrowersje historyczne.

Tunele fortecy
Tunele fortecy

Samo miasto sprawia wrażenie, jakby nakładały się tu kultury hiszpańska, brytyjska i arabska. Są i charakterystyczne czerwone budki telefoniczne, ale czystość bardziej przypomina kraj południa. Bliskość Maroko jest odczuwalna.

Lotnisko na Gibraltarze - wiedzie przez nie droga i szlak pieszych
Lotnisko na Gibraltarze – wiedzie przez nie droga i szlak pieszych

James Bond i Gibraltar

Na koniec to, co sprowadza nas na Gibraltar, czyli James Bond. Właściwie był tu już dwa razy. W „Żyję się tylko dwa razy” (1967) Lewisa Gilberta z Seanem Connerym nakręcono tu w porcie pogrzeb Bonda. Właściwie poza morzem nic więcej nie widać. W pełnej krasie miejsce to zobaczyliśmy dopiero dwadzieścia lat później w „W obliczu śmierci” Johna Glena z Timothym Daltonem. Tu właśnie dzieje się początkowa sekwencja Bonda. Widzimy i port, i małpy, ale też drogi. Jest tego sporo, wystarcza na wycieczkę śladami 007.

Uliczka na skale, jedna z wielu podobnych. Niestety nie wiemy, która pojawiła się w filmie.
Uliczka na skale, jedna z wielu podobnych. Niestety nie wiemy, która pojawiła się w filmie.

Ekipa Bonda przybyła tu we wrześniu 1986. Ale nie wszystkie sceny, które widzimy w filmie, kręcono na Gibraltarze. Posiłkowano się także Beachy Head w Wielkiej Brytanii, gdzie przede wszystkim było spokojniej, tak ze względu na turystów jak i co ważniejsze wiatr i pogodę.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak brytyjski
Gibraltar
Szlak filmowy
Gibraltar
Share Button