Archiwa tagu: buddyzm

Hiroszima, krajobraz po bombie i fascynująca Miyajima

Hiroszima (jap. 広島市, ang. Hiroshima) to znane wszystkim miasto, w parze z Nagasaki. Znane oczywiście przez pierwsze i dotychczas jedyne (oby tak zostało) militarne użycie bomby atomowej.

Hiroszima
Hiroszima

Atak atomowy na Hiroszimę

W dniu 6. sierpnia 1945 roku Amerykanie zdecydowali się wypróbować 4-tonową uranową bombę „Little boy”, zrzucając ją na miasto zamieszkałe przez 275 tysięcy ludzi i zajęte przez 30-tysięczny garnizon wojskowy.

Peace Memorial Park (Hiroszima)
Peace Memorial Park (Hiroszima)

Celem miał być most Aioi, łatwy do rozpoznania z powietrza. Bomba eksplodowała o 8.16 prawie 600 metrów nad ziemią. Natychmiastową śmierć poniosło około 80 tysięcy ludzi, kolejne kilkadziesiąt tysięcy umarło na skutek ran popromiennych do końca wojny. Kontrowersyjne jest to, czy rzeczywiście mają miejsce również dziś skutki skażenia: zwiększona zachorowalności na nowotwory i zmniejszenie długości życia. Ci, którzy przeżyli eksplozję i ci urodzeni z wadami popromiennymi mają status hibakusha, który uprawnia do specjalnej pomocy socjalnej. Kompletnemu niszczeniu uległo 70% zabudowy miejskiej, 7% było poważnie uszkodzone.

Hiroszima, Pomnik Pokoju albo Kopuła Bomby Atomowej
Hiroszima, Pomnik Pokoju albo Kopuła Bomby Atomowej

W bezpośredniej bliskości eksplozji – tylko 150 metrów od hipocentrum – znajdował się budynek, oddany do użytku w 1915 roku, zaprojektowany przez czeskiego architekta. Budynek zachował się w zaskakująco dobrym stanie. Wkrótce po wojnie chciano go zburzyć, by nie przypominał bolesnego epizodu, jednak wraz z usuwaniem poatomowych ruin, pojawiły się głosy, by zachować go jako memoriał. I tak się stało: wpisany na listę UNESCO w 1996 roku jako Pomnik Pokoju, Kopuła Bomby jest zachowana w takim stanie, w jakim budynek przetrwał wybuch. Oprócz Kopuły zachowały się fragmenty mostu Aioli, wkomponowane w obecny most.

Hiroszima
Hiroszima

Hiroszima: dzień po i kapitulacja

Zniszczenie Hiroszimy nie spowodowało bezwarunkowej kapitulacji, podobnie jak trochę wcześniejsze wyjątkowo krwawe naloty dywanowe na Tokio. Zginęło w nich być może nawet sto tysięcy ludzi, a więc więcej niż w wybuchu bomby atomowej. Jednak bomba konwencjonalna nie powoduje skutków długofalowych, które okazały się destrukcyjne w przypadku atomówek.

Park i memoriał pokoju w Hiroszimie
Park i memoriał pokoju w Hiroszimie

Wojskowi przekonywali cesarza Hirohito, że Amerykanie nie mają więcej bomb atomowych, więc kapitulacja jest bezzasadna. W dniu 9 sierpnia – trzy dni po ataku na Hiroszimę – Amerykanie zrzucili bombę plutonową „Fat Man” na Nagasaki. Przygotowana była trzecia bomba, która miała spaść na Kioto, ale wbrew radom wojskowych, cesarz zgodził się na prawie bezwarunkową kapitulację. Jednym warunkiem cesarza było zachowanie jego cesarskiej godności… Jednocześnie w wyniku przegranej wojny, cesarz Hirohito zrzekł się boskiej godności i boskich mocy, ustanawiając rozdział religii szintoistycznej od dworu cesarskiego.

Brama Tori na Itsukushimie
Brama Tori na Itsukushimie

Hiroszima: Strefa 0 i Kopuła Bomby

Po zakończeniu II wojny światowej, zdecydowano odbudować Hiroszimę na zachodnią modłę. Jednak ponieważ Japonia była wówczas państwem biednym, to i zabudowa jest biedna i nijaka. Nie wygląda atrakcyjnie, ale to dzieło swoich czasów. Za to Hiroszima jest jednym z tych nielicznych miast japońskich, które postawiły na rozwój sieci tramwajowych zamiast metra. Było to umotywowane tym, że miasto leży nad zatoką, znacznie utrudniając prace podziemne. Dwa z jeżdżących do dziś tramwajów pochodzą z czasów przedwojennych. Ogólnie nie jest to ciekawe miasto i oprócz budynku Kopuły Bomby Atomowej i okolic strefy 0, nie było tutaj co zwiedzać. W Parku jest wiele mniejszych i większych memoriałów. Historia każdego z nich jest smutna i porażająca. Jak choćby papierowe żurawie, których zrobienie miało przynieść dziewczynce zdrowie. Jest też muzeum, które bardziej stawia na sztukę, niż samą tragedię.

Świątynia w Miyajima (wyspa Itsukushima)
Świątynia w Miyajima (wyspa Itsukushima)

Najwięcej osób przyciąga jednak Kopuła Bomby. To jeden z najbardziej charakterystycznych widoków z Japonii. Japończycy dobrze pamiętają tę tragedię, jest to istotne miejsce dla ich martyrologii. Jak w przypadku wielu takich kontrowersyjnych miejsc, tu zupełnie nie pamięta się o japońskich okrucieństwach (choćby masakra w Nankinie). Oczywiście nawet one nie tłumaczą bombardowania ludności cywilnej. Swoją drogą warto zauważyć, że jest to miejsce, w którym nie ma zbyt wielu amerykańskich turystów. Warto jeszcze zadać sobie pytanie o bezpieczeństwo w strefie. Nie ma ryzyka napromieniowania. To co miało być uprzątnięte już dawno znikło. Jak wygląda zaś zwiedzanie miejsc po wybuchach atomowych, opisywaliśmy przy okazji Zony w Czarnobylu.

Brama Tori (Itsukushima)
Brama Tori (Itsukushima)

Miyajima na wyspie Itsukushima

Sama Hiroszima wygląda raczej nieciekawie, więc bardzo często jest łączona z jeszcze jednym, pobliskim miejscem, należącym do najchętniej odwiedzanych w Japonii. Jest to wyspa Itsukushima (jap. 厳島). Jej popularna nazwa to Miyajima (jap. 宮島), od niewielkiego miasteczka znajdującego się na wyspie. W 2004 roku z powodów ekonomicznych. Miyajima została przejęta przez miasto Hatsukaichi, znajdujące się na stałym lądzie
Najważniejszym obiektem na wyspie jest świątynia szintoistyczna Itsukushima, zaś stojąca w wodzie brama tori należy do najbardziej ikonicznych widoków w Japonii.

Świątynia w Miyajima podczas odpływu
Świątynia w Miyajima podczas odpływu

Słynna świątynia w Miyajima

Świątynia Itsukushima Jinja pochodzi z VI wieku, ale była wielokrotnie odbudowywana ze zniszczeń: obecna konstrukcja pochodzi z XVI wieku, a została zbudowana według XII-wiecznego wzorca. Natomiast brama tori jest z połowy XVIII wieku. Świątynia poświęcona jest bóstwu mórz i sztormów oraz Amaterasu – bóstwu rodziny cesarskiej. Sama wyspa Itsukushima jest święta, toteż świątynię posadowiono na palach, by zwykły człowiek który przypłynął się tutaj modlić, nie skalał świętej ziemi. Z powodu sakralnego charakteru wyspy, zabronione jest na niej umieranie (w sensie, że jak ktoś jest bardzo stary lub śmiertelnie chory, musi przenieść się na główny ląd) i narodziny (ciężarne blisko terminu rozwiązania także wyjeżdżają na ląd).

Jeleń sika
Jeleń sika

Ze względu na mocno widoczne pływy, około godziny 14. świątynia Itsukushima Jinja stoi na mokrym piasku, a do tori można podejść ledwo ubłoconą stopą. Zaś po 21 świątynia jest zalewana przez przypływ i wraz z bramą zdają się unosić na morskich falach. By to dobrze doświadczyć należałoby tu spędzić dobę. Nam udało się zobaczyć tylko bramę stojącą w płytkiej wodzie (świątyni już nie), a niedługo później staliśmy przy filarach tori.

Japan Rail i transport na Miyajima
Japan Rail i transport na Miyajima

Jest to największa torii w Japonii: mierzy prawie 60 metrów wysokości. Dla większej stabilności jest wsparta na dodatkowych niższych filarach. Została wykonana z bardzo trwałego drewna kamforowego. Gdy do bramy można podejść, okazuje się, że ludzie mają zwyczaj wtykać w szczeliny filarów drobne monety, wypowiadając przy tym życzenie. Torii wraz ze świątynią Itsukushima jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Pagoda w Miyajima
Pagoda w Miyajima

Spacer po Miyajima

Oprócz szintoistycznej świątyni, na wyspie Itsukushima znajdują się także obiekty buddyjskie, w tym największa na wyspie świątynia Senjō-kaku, czyli „tysiąca mat”, co określa jej powierzchnię.

Brama tori podczas odpływu
Brama tori podczas odpływu

Przyjemnie mimo deszczu spacerowało się także po uliczkach Miyajimy/Hatsukaichi. Tutaj, podobnie jak w Narze, urzędują jelenie sika. Jednak władze wyspy są im niechętne poza ich naturalnym siedliskiem, czyli lasem na stokach wzgórza. Nie ma możliwości zakupu krakersów dla jeleni i nie należy ich karmić. Mimo to, a może przez to, zwierzęta bywają natarczywe. Zwłaszcza gdy zobaczą kogoś ze smakowitą kolbą kukurydzy czy innym jedzeniem.

Miyajima
Miyajima

Transport, prom a Japan Rail

Do Miyajimy można dotrzeć z Hiroszimy lokalnym pociągiem, a następnie przesiąść się na prom. Pociągi i jeden z promów (są dwie konkurencyjne linie) należą do Japan Rail, więc jeśli mamy Japan Rail Pass to podróż jest bez dodatkowych opłat.

Świątynia w Miyajima
Świątynia w Miyajima

Tak jak Hiroszima robi raczej nieprzyjemne i przygnębiające wrażenie (nieciekawe miasto, pomijając okolicę parku, no i kopuła raczej nie przywołuje dobrych skojarzeń), tak Miyajima stanowi piękną esencję fascynującej Japonii. A jelenie sika i klimatyczna brama tori sprawiają, że to będzie niezapomniana wizyta. Choć warto jeszcze dodać, że fani motoryzacji mogą spróbować się umówić na zwiedzanie fabryki Mazdy. Można to zrobić tutaj. W Hiroszimie ponadto znajduje się jeszcze zamek, odbudowany pod koniec lat 50. XX wieku.

Jeleń sika zakrada się do sklepu
Jeleń sika zakrada się do sklepu

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
HiroszimaNaha

Luoyang, przemysł, buddyzm i długa, cesarska historia

Luoyang (chin. 洛阳) jest jednym z najstarszych chińskich miast, to także historyczna stolica, dość mocno powiązana z Jedwabnym Szlakiem, ale i Xi’anem. To także miasto, gdzie buddyzm pojawił się po raz pierwszy w Państwie Środka. Dziś to przede wszystkim doskonała baza wypadowa do grot Longmen oraz klasztoru Szaolin. Ale nie tylko, Luoyang ma do zaoferowania jeszcze dwie rzeczy: kilka unikalnych zabytków, oraz możliwość poznania życia Chińczyków w dużych miastach, które nie „skaziły” się tak bardzo Zachodem. Co jeszcze ciekawsze, obecnie to głównie miasto przemysłowe, jednak w centrum udało się zachować klimat starego miasta. Trudno szukać drugiego takiego miasta w całych Chinach.

Brama w Luoyang
Brama w Luoyang

Historia Luoyangu

W XI wieku p.n.e. jeszcze jako Chengzhou (chin. 成周), Luoyang stał się stolicą dynastii Zhou. Ale nie było to pierwsze miasto na tym terenie. Wiemy, że istniały tu osady także w 2070 p.n.e. i prawdopodobnie jeszcze wcześniej. Teren na którym wznosiły się zarówno historyczne jak i obecne miasto, znajduje się praktycznie w samym centrum Chin, pomiędzy rzekami Luo i Yi, w stosunkowo niewielkiej odległości od Rzeki Żółtej (Huang He). Dobre tereny zarówno rolnicze, jak i idealne ze względów na rozwój handlu i polityki, oraz bliskość Xi’anu sprawiły, że było to jedno z ważniejszych miast rodzącego się Cesarstwa Chińskiego.

Centrum Luoyangu
Centrum Luoyangu

Oczywiście wiąże się z tym wiele wojen i zniszczeń oraz burzliwa historia. W roku 25 n.e. w czasach dynastii Han, przeniesiono tu stolicę cesarstwa z Xi’anu (Chang’anu). Loyang (jak wcześniej zapisywało się nazwę tegoż miasta) pozostał nią aż do upadku dynastii Han i wiążącego się z tym rozbicia dzielnicowego.

Wejście do świątyni Białego Konia
Wejście do świątyni Białego Konia

Luoyang: Świątynia Białego Konia

W roku 64 n.e. cesarz Ming z dynastii Han postanowił wysłać ekspedycję, która miała zbadać i przybliżyć mu nauki buddyzmu. Powrócili trzy lata później, a z nimi dwaj mnisi indyjscy oraz biały koń objuczony torbami z figurkami i świętymi pismami. Rok później (tj. w 68) wzniesiono pierwszą buddyjską świątynię w Chinach. Nazwano ją Świątynią Białego Konia, łatwo się domyśleć dlaczego. Oczywiście przez lata świątynia ta była wiele razy przebudowywana. Tu zaczął się rozwój buddyzmu w Cesarstwie, stąd bliskość zarówno grot Longmen jak i klasztoru Szaolin nie jest niczym zaskakującym. Zresztą później mnisi buddyjscy już z Chin trafili czy to do Korei czy do Japonii (Nary).

Świątynia Białego Konia
Świątynia Białego Konia

Dziś Świątynia Białego Konia jest przede wszystkim atrakcją turystyczną. Skomercjalizowaną. Przy parkingu przed kompleksem można kupić pamiątki i mnóstwo innych rzeczy, ale przede wszystkim widzi się tłumy odwiedzających. W środku zaś mamy do zobaczenia staw, w którym pływają między innymi żółwie (w tym ozdobne), jest posąg Buddy oraz oczywiście rzeźba konia. Ciekawostką jest to, że obok świątyni znajduje się inna, tym razem hinduistyczna. Nie tak oblegana, ale też warta uwagi.

Rzeźba legendarnego białego konia w Luoyangu
Rzeźba legendarnego białego konia w Luoyangu

Stare centrum Luoyangu

Drugą bardzo interesującą rzeczą do zobaczenia jest centrum, stare miasto. „Patrząc na historię Luoyangu „stare” to raczej złe słowo. W każdym razie ostało się tu kilka uliczek z zabudowaniami w stylu początku XX wieku. Robią fenomenalne wrażenie. Zwłaszcza, że życie tu płynie po chińsku. Ludzie siedzą, grają sobie w gry, handlują. Owszem jest dość brudno, ale to wszystko jest niesamowicie klimatyczne.

Wieczorami Chińczycy wspólnie bawią się na ulicach
Wieczorami Chińczycy wspólnie bawią się na ulicach

Życie nocne w Chinach

Jak w wielu miejscach Chin, także i tu można doświadczyć jeszcze jednej rzeczy. Otóż, Chińczycy są bardzo otwarci, towarzyscy i głośni. Wieczorem zaś masowo wylegują na ulice, zwłaszcza deptaki czy do parków i tam odbywają się różne imprezy. Czy to karaoke, czy tańce, czy wspólne jedzenie. Niesamowicie ogląda się tą zabawę, a przy tym jest tu zwyczajnie bezpiecznie.

Huang He / Rzeka Żółta
Huang He / Rzeka Żółta

Luoyang i Wielki Kanał

Pozostając przy Luoyangu i części przemysłowej warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Wielkim Kanale. To najdłuższy sztuczny kanał transportowy na świecie. Jego budowę rozpoczęto w V wieku p.n.e. Miał łączyć między innymi Hangzhou i Pekin, przecina Rzekę Żółtą i Jangcy. Obecnie ma 24 śluzy i jest wpisany na listę UNESCO. W 605 cesarz Yangdi rozkazał, aby ówczesną stolicę, czyli właśnie Luoyang, połączono z Wielkim Kanałem. Prace trwały 6 lat, zaangażowano do nich prawie milion osób. Potem zaczęto budować kolejne odcinki. W tamtych czasach kanał liczył sobie 2700 km długości. Dziś ostało się z niego „zaledwie” 1800 km.

Luoyang, centrum i brama
Luoyang, centrum i brama

Dojazd i zwiedzanie Luoyangu

Luoyang jest dobrze połączony koleją zarówno z Pekinem jak i Xi’anem. Dodatkowo znajduje się tu także lotnisko. Zważywszy na interesującą okolicę, jest to dobra baza wypadowa na kilka dni przerwy w trasie między Pekinem a Xi’anem. Jedyny zauważalny minus tego miasta to smog. To coś, z czym Chińczycy wciąż muszą walczyć. W połowie kwietnia w mieście organizowany jest co roku wielki pokaz piwonii.

Tradycyjne, chińskie stare miasto - Luoyang
Tradycyjne, chińskie stare miasto – Luoyang

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chiński
Luoyang

Kioto, historyczna stolica Japonii i gejsze

Heian-kyō, czyli Kioto (jap. 京都市 – Kyōto-shi, ang. Kyoto), dosłownie miasto stołeczne, najdłużej dzierżyło miano stolicy Japonii, bo ponad tysiąc lat: od 794 roku do 1868 roku. Dziś miasto to przyciąga turystów ze względu na fantastyczne świątynie, cesarskie zabytki i kulturę gejsz. Kioto to obok Tokio zdecydowanie najpopularniejsze miasto w Japonii, nic dziwnego, że pojawia się także w kinie. W tym wypadku oczywiście znów będzie raczej skakanie po filmach.

Pagoda Tō-ji (Kioto)
Pagoda Tō-ji (Kioto)

Kioto, czyli historyczna stolica

Dwór cesarski opuścił poprzednią stolicę – Narę – ze względu na rosnące wpływy buddyjskiego duchowieństwa na władzę. Cesarz Kammu zdecydował o wybudowaniu nowego miasta stołecznego, które nazwał Heian-kyō, czyli Stolica Pokoju i Spokoju. Podobnie jak Nara, również Heian został zbudowany według wzoru chińskiego miasta Chang’an (obecnie Xi’an) i w mniejszym stopniu Luoyangu (choć i tak ten wpływ jest większy niż miał na rozwój Nary).

Ryōan-ji (Kioto)
Ryōan-ji (Kioto)

Pierwszy okres dużego rozwoju miasta przypada na wieki X – XI i jest znany jako okres Heian. Od 1192 roku faktycznymi władcami kraju byli szogunowie, ale przeciąganie liny trwało w najlepsze i niekiedy cesarz zdobywał więcej faktycznej władzy, to znów tracił znaczenie na rzecz szogunatu. Im większa była władza cesarza, tym bardziej rozwijała się stolica. Ostatecznie wraz z upadkiem szogunatu i restauracją władzy cesarskiej rodu Meiji w 1868 roku, dwór przeniósł się do siedziby szoguna Tokugawy, do Edo, które przemianowano na Tokio.

Zamek Nijo w Kioto
Zamek Nijo w Kioto

Kioto zaś było rzecz jasna wielokrotnie przebudowywane i zmieniane, a układ, który możemy podziwiać dziś, pochodzi głównie z okresu Edo, czyli lat 1603 – 1868. Pożoga II wojny światowej ominęła dawną stolicę, choć niewiele brakowało. Miasto to było potencjalnym celem zrzutu trzeciej bomby atomowej, ale na szczęście cesarz Japonii skapitulował zanim do tego doszło. Dzięki temu główną gałęzią biznesu w Kioto, obok przemysłu elektronicznego, jest turystyka. Ze względu na znaczenie kulturalne w skali kraju, jak i dobrze zachowane liczne zabytki, dawna stolica jest masowo odwiedzana przez turystów japońskich i zagranicznych. Szczytem sezonu jest oczywiście okres kwitnienia wiśni, ale w zabytkach Kioto przez cały rok jest naprawdę wielu ludzi. Zaś najwięcej odwiedzających jest we wspaniałych świątyniach.

Targ w Kioto
Targ w Kioto

Słynna świątynia Kiyomizu-dera

Kiyomizu-dera to położony na zalesionym zboczu góry buddyjski kompleks świątynny. Jest on bardzo chętnie odwiedzany przez turystów, dlatego warto wybrać się tutaj z samego rana.
Niestety podczas naszej wizyty główny pawilon, widowiskowo osadzony ponad drzewami, był w remoncie. Szkoda, bo na samych zdjęciach (sprzed remontu) robił fenomenalne wrażenie. Świątynia jako część historycznych monumentów dawnego Kioto jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Kompleks Kiyomizu-dera w Kioto
Kompleks Kiyomizu-dera w Kioto

Pierwszą świątynię w tym miejscu założył w końcu VIII znamienity buddyjski mnich. Impulsem do ustanowienia świątyni w tym miejscu miała być wizja, która nakazywała odszukać czyste źródło wody. Nieopodal świątyni znajduje się wodospad. Zresztą pełna nazwa kompleksu brzmi Otowa-san Kiyomizu-dera, co znaczy „świątynia czystej wody góry Otawa”.

Kiyomizu-dera
Kiyomizu-dera

Jej rozbudowę wspierał zasłużony w wojnie szogun, a żarliwy wyznawca bodhisattwy współczucia Kannon (wcielenie Buddy Amitabhy), której świątynia jest poświęcona. Wodospad czystej wody nadal funkcjonuje i pełni rolę temizuy (więcej o szinto we wpisie o Nikko). Ma też dodatkową funkcję: każdy z trzech strumieni wody ma inną właściwość dla tego, kto się z niego napije. Pierwszy strumień daje długowieczność, drugi sukcesy w nauce, trzeci szczęście w miłości. Wypada napić się tylko z jednego źródła, gdyż w przeciwnym razie okażemy się człowiekiem zachłannym. Będąc przy miłości: na terenie kompleksu znajdują się także świątynia szintoistyczna poświęcona bóstwu miłości.

Pagoda w Kiyomizu-dera
Pagoda w Kiyomizu-dera

Kiyomizudera można podziwiać w kinie. Choćby w „Wasabi – Hubert Zawodowiec” z Jeanem Reno. Tam pięknie widać właśnie tę remontowaną część. Zaś pagoda znajdująca się na terenie tej świątyni kilkakrotnie przewija się w bardzo krótkich ujęciach „Wyznaniach Gejszy” Roba Marshalla („Memories of Geisha” z 2005).

Droga do Kiyomizudera
Droga do Kiyomizudera

Złoty Pawilon w Kioto

Zdecydowanie najbardziej tłumnie odwiedzanym przez turystów jest Kinkaku-ji. Nazwa oznacza dosłownie świątynię złotego pawilonu i to właściwie opisuje ten obiekt.
Powstał w 1397 roku jako willa emerytowanego szoguna Ashikagy Yoshimitsu, a po jego śmierci w 1408 roku zgodnie z życzeniem, obiekt przekształcono w świątynię buddyjską odłamu zen. Zanim jednak to się stało, Złoty Pawilon był ośrodkiem kultury w stolicy i pod patronatem szoguna gromadził artystów i twórców.

Złoty Pawilon w Kinkaku-ji (Kioto)
Złoty Pawilon w Kinkaku-ji (Kioto)

W połowie XV wieku Złoty Pawilon spłonął wraz z całym kompleksem podczas wojny o dominację rodu szogunów. Świątynię odbudowano w XVI wieku. Złoty Pawilon ostał się do 1950 roku, kiedy doszczętnie spłonął, podpalony przez psychicznie chorego młodego mnicha.
Obecna konstrukcja, którą można podziwiać w tłumie, jest rekonstrukcją z 1952 roku, pokryta płatkowanym złotem dopiero w latach 80. Rekonstrukcja jest ponoć wierna oryginałowi, chociaż są wątpliwości, czy w XVI wieku użyto takiej ilości złota na ścianach budynku. Złoty Pawilon jako część historycznych monumentów dawnego Kioto jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Kinkaku-ji
Tłumy ludzi w Kinkaku-ji

Dziś Złoty Pawilon to przede wszystkim atrakcja turystyczna. Praktycznie w ogóle nie czuje się tu sacrum. Ludzi jest mnóstwo i to nawet w porannych godzinach. Przyjeżdżają tu wycieczki za wycieczkami, a zobaczenie z zewnątrz pawilonu wiąże się z staniem w kolejkach i dopchaniem do miejsca, z którego można zrobić zdjęcie. Także tutaj można kupić mnóstwo pamiątek niekoniecznie powiązanych ze świątynią, zjeść lunch, wypić tradycyjną herbatę i ewentualnie złożyć drobną ofiarą bóstwom, w końcu to świątynia.

Świątynia na targu
Świątynia na targu

Srebrny Pawilon w Kioto

Ginkaku-ji to świątynia buddyzmu zen, a jej nazwa znaczy Świątynia Srebrnego Pawilonu. Oficjalnie nazywa się Jishō-ji, co znaczy Świątynia Lśniącej Łaski. Podobnie jak Złoty Pawilon, tak i srebrny powstał początkowo jako willa szoguna, w tym wypadku Ashikaga Yoshimasa. Zbudowana w 1482 roku, a więc prawie w sto lat po willi Złotego Pawilonu (którą w 1408 roku przekształcono na świątynię zen), stała się ośrodkiem artystycznym i kulturowym o krajowym znaczeniu. Znów podobnie do złotego pierwowzoru, ale ten miał znaczenie raczej tylko w stolicy. Zaś po śmierci szoguna w 1490, Srebrny Pawilon przekształcono na świątynię buddyjską odłamu zen.

Srebrny Pawilon w Ginkaku-ji (Kioto)
Srebrny Pawilon w Ginkaku-ji (Kioto)

Ginkaku-ji oznacza świątynię Srebrnego Pawilonu, tylko gdzie to srebro? Główny pawilon raczej nigdy nie był pokryty szlachetnym metalem, a wyjaśnienia nazwy są dwie. Pierwsze, bardziej prawdopodobne mówi, że nazwa Srebrny Pawilon powstała w opozycji do pierwowzoru – Złotego Pawilonu. Drugie wyjaśnienie jest takie, że w lakierowanych na czarno elementach architektonicznych willi odbijało się światło księżyca, nadając budynkowi srebrnego blasku.

Ogród żwirkowy w Ginkaku-ji (Kioto)
Ogród żwirkowy w Ginkaku-ji (Kioto)

Przed Pawilonem założono żwirkowy ogród zen o nazwie Morze Srebrnego Piasku z usypanym stożkiem, który ma symbolizować górę Fudżi. Miłośników zieleni zainteresuje natomiast ogród mchu. Wygląda interesująco i bardzo kusząco, by pospacerować po nim boso. Srebrny Pawilon jest jednym z dwóch tylko budynków w tym kompleksie, który oparł się zniszczeniom takim jak pożary czy trzęsienia ziemi i był poddawany jedynie konserwacji. Przy Srebrnym Pawilonie znajduje się jeszcze jedno miejsce, które przyciąga turystów. To ścieżka filozofów.

Srebrny Pawilon
Srebrny Pawilon

Yasaka

Świątynią szintoistyczną Yasaka została założona w 1350 roku i jest jedną z najbardziej obleganych świątyń szintoistycznych w Kioto. Raz za sprawą pięknego miejsca do hanami (podziwiania kwitnących wiśni sakury), a dwa za sprawą festiwalu Gion Matsuri (ten odbywa się w lipcu) o ponad tysiącletniej tradycji. My mogliśmy za to nacieszyć się piękną iluminacją świątyni, zwłaszcza budynku sceny, nad którym wiszą dziesiątki lampionów.

Wejście do świątyni Yasaka
Wejście do świątyni Yasaka

Yasaka znajduje się w parku Maruyama. W nim znajdziemy kolejną wartą uwagi świątynię, buddyjską Choin-in. Tam kręcono zarówno „Ostatniego Samuraja” Edwarda Zwicka (choć lokacja jest komputerowo poprawiona) czy fragmenty „Między słowami” Sofii Coppoli.

Świecące lampiony w Yasaka Shrine (Kioto)
Świecące lampiony w Yasaka Shrine (Kioto)

Ogród Ryoan-ji w Kioto

Mniej obleganym miejscem, sprzyjającym medytacji zen jest ogród Ryōan-ji, czyli Świątyni Uspokojonego Smoka. Jest to bardzo popularne wśród turystów miejsce, więc warto zwiedzić je z samego rana, gdy tłumy są najmniejsze. Znajduje się blisko Złotego Pawilonu, stąd w czasie dnia jest tu wiele wycieczek (acz nie tyle co w słynnym pawilonie).

Ogród japoński w Ryoan-ji
Ogród japoński w Ryoan-ji

Główną częścią buddyjskiej świątyni Ryōan-ji jest kamienny ogród założony w XV wieku. Jest to kompozycja 15 skał ułożonych w 5 grup na polu „uczesanego” żwiru o wymiarach 25 na 10 metrów. Jest to rodzaj kompozycji ogrodowej zwanej karesansui, czyli suchy krajobraz lub ogród zen. Badacze sprzeczają się co do znaczenia czy też symboliki ogrodu Ryōan-ji, choć możliwe że najbliższe prawdzie jest stwierdzenie, że kompozycja nie ma wyrażać niczego. Służy wyłączenie kontemplacji zen i ma znaczenie estetyczne. Ryōan-ji znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Kamienny ogród Ryōan-ji (Kioto)
Kamienny ogród Ryōan-ji (Kioto)

Ogród zen wzbudził w nas lekką konsternację. Jest taki nic nie wyrażający, a przy tym estetyczny, że aż przykuwa uwagę i budzi emocje. W Świątyni Uspokojonego Smoka można się wyciszyć spacerując po bardziej tradycyjnym ogrodzie japońskim, pełnym zaprojektowanej, uporządkowanej i zadbanej zieleni. Jednak jest to przy tym bardzo różne od miejsca narodzin zen, czyli klasztoru Szaolin. Natomiast sama świątynia pojawia się w „Między słowami”, ilustrując jeden z wypadów Charlotte (w tej roli Scarlett Johansson) poza Tokio. Oczywiście są to bardzo krótkie ujęcia.

Wnętrza Ryōan-ji
Wnętrza Ryōan-ji

Świątynia To-ji w Kioto

Tō-ji jest z też najstarszych i najważniejszych świątyń buddyjskich w Japonii jest Tō-ji. Nazwa oznacza „Świątynia Wschodnia”. Została ona założona w 796 roku, wkrótce po przeniesieniu stolicy z Nary do Heian-kyō. Wraz z niezachowaną Świątynią Zachodnią i świątynią pałacową, była to jedna z trzech świątyń buddyjskich, które w owym czasie miały cesarskie przyzwolenie na funkcjonowanie w stolicy. Obiekt ten został wpisany na listę dziedzictwa UNESCO.

Świątynia Tō-ji
Świątynia Tō-ji

Symbolem Kioto jest pięciokondygnacyjna pagoda świątyni Tō-ji. Wznosi się ona na wysokość 57 metrów, co czyni ją najwyższą pagodą w Japonii. Pierwotna wieża została wzniesiona w pierwszej połowie IX wieku, ale po pożarze w 1486 roku, została odbudowana na zlecenie szoguna Tokugawy Iemitsu. Wejście do pagody (tylko na parter) bywa czasem możliwe, jednak odbywa się to nieregularnie i mała szansa trafić. Wewnątrz znajdują się cztery figurki buddy. Pagoda jak i przylegające pawilony to obecnie muzeum.

Pagoda Tō-ji
Pagoda Tō-ji

Fushimi Inari

Jedno z tych miejsc, na które z żalem stwierdziliśmy, że przeznaczyliśmy za mało czasu, była świątynia szintoistyczna Fushimi Inari w Kioto (dzielnica Fushimi). Jest to główna świątynia bóstwa ryżu (między innymi) – Inari, której boskimi posłańcami są lisy. Świątynia w tym miejscu powstała w początku IX wieku, krótko po przeniesieniu stolicy do Kioto. Kompleks założono na zboczach świętej góry Inari, liczącej 233 m n.p.m. Ścieżka wiodąca do głównego pawilonu (honden) nazywa się Senbon Torii, co znaczy „tysiące bram torii”. Składa się na nią około 10 tysięcy jaskrawoczerwonych bram, pięknie iluminowanych nocą.

Lisy - Kult Inari
Lisy – Kult Inari

W czasach Edo, czyli od 1603-1868 roku powstał zwyczaj fundowania bram torii jako wota. Nazwiska darczyńców, data ufundowania i krótka modlitwa są zapisane na tylnej stronie bramy. Droga na szczyt liczy około cztery kilometry, my ze względu na porę i deszczową pogodę przeszliśmy mniejszy odcinek.

Słynna brama Tori
Słynna brama Tori

Kult Inari jest bodaj najbardziej rozpowszechniony w Japonii – liczy 32 tysiące świątyń – choćby dlatego że uważa się ją (czasem przedstawia się Inari jako mężczyznę, czasem kobietę, czasem bez określonej płci) także za patronkę biznesmenów i handlowców. Stąd też bramy w Senbon Torii zostały ufundowane przede wszystkim przez kupców i biznesmenów.
Jednym z atrybutów posłańca Inari jest trzymany w zębach klucz, który ma otwierać spichlerze z ryżem.

Fushimi Inari-Taisha
Fushimi Inari-Taisha

Świątynia Fushimi Inari jest bardzo popularna wśród Japończyków i turystów. My nie zastaliśmy tłoku ze względu na dość późną porę, a przede wszystkim deszczową pogodę. Dzięki temu mieliśmy bardzo nastrojowy spacer. Senbon Torii pojawia się w filmie „Wyznania gejszy” jako jedna z kilku lokacji prawdziwie z Japonii.

Pałac cesarski w Kioto
Pałac cesarski w Kioto

Pałac cesarski w Kioto

W Kioto znajduje się cesarski pałac Sentō. Czasem jest on zwany pałacem emerytowanych cesarzy. Wciąż należy do panującego rodu, więc zwiedzanie jego jest utrudnione. Zupełnie jak w Tokio: jeśli ktoś by chciał, należy spróbować załatwić wejściówkę na miejscu, na kolejne dni. O ile będzie to akurat możliwe. W pozostałych przypadkach pozostaje oglądanie go z zewnątrz i podobnie jak w Tokio, zwiedzanie pobliskiego parku.

Brama Pałacu Cesarskiego
Brama Pałacu Cesarskiego

Zamek Nijo

Z cesarskiego Kioto warto wspomnieć także o zamku Nijō. To zamek cesarski, pełniący rolę muzeum, ale filmowo odegrał bardzo ważną rolę. Zdecydowanie najbardziej znany obecnie film, który to powstał to oczywiście „Ostatni samuraj” (kilka scen), ale nie tylko. W 1910 powstała tu pierwsza wytwórnia filmowa w Kioto. Jej świetność przypada na lat 50. poprzedniego stulecia.

Zamek Nijo
Zamek Nijo

Targ Nishiki

Turystów przyciąga także targ Nishiki. To dzielnica handlowa, w której także można znaleźć świątynie. To też część, w której żyje Kioto. I tu jest jedna ciekawostka warta zauważenia. Otóż, pomijając Złoty Pawilon, reszta świątyń nie jest aż tak oblężona jak właśnie okolica targu, czy Gion, o którym piszemy poniżej.

Restauracja na targu
Restauracja na targu

Arashiama, las bambusowy

Nie da się odetchnąć od tłumów w lesie bambusowym Arashyiama, to kolejne bardzo tłoczne miejsce. Las strzelistych bambusów robi duże wrażenie, zwłaszcza gdy człowiek sobie uprzytomni, że patrzy na gigantyczne źdźbła trawy z kłosami dobre 20 metrów nad głowami. Niedaleko jest park małp, gdzie wolno biegają makaki japońskie, znane już nam „śnieżne małpy”, ale małpy już widzieliśmy wcześniej.

Arashyiama
Arashyiama

Las bambusowy jest jednym z najchętniej fotografowanych miejsc w Kioto i w ogóle w Japonii i często występuje w folderach reklamowych biur podróży. Las jest na nich gęsty i intensywnie zielony. Kwestia perspektywy, oświetlenia i obróbki w programie graficznym. W rzeczywistości las jest prześwitujący, a same rośliny raczej pastelowe pastelowej barwy. W Kioto przemysł to przede wszystkim tradycyjne rzemiosło, do których należą między innymi wyrobi z bambusa. Słynne parasolki, kojarzone z Japonią, pochodzą właśnie z Kioto. W okolicy lasu zaś znajdują się wypożyczalnie kimon dla turystów, więc jest szansa na klimatyczne zdjęcia.

Las bambusowy Arashyiama w Kioto
Las bambusowy Arashyiama w Kioto

Dzielnica Gion w Kioto

Na koniec warto jeszcze pochylić się nad dzielnicą Gion, czyli jedną z największych atrakcji Kioto. Dlaczego atrakcja? Z dwóch powodów. Pierwszy to wygląd. Gion jest tym dla Kioto, czym są hutongi dla Pekinu, czyli pewnym odbiciem, pozostałością po starej, historycznej zabudowie, której obecnie w Japonii praktycznie nie ma. Charakterystyczne w tej dzielnicy są tradycyjne drewniane domy. Podatek płaciło się od szerokości fasady, stąd fronty domów są często tylko na szerokość niewiele większą od szerokości drzwi, by poszerzać się w głąb zabudowy do nawet 20-metrów.

Świątynia na targu
Świątynia na targu

Gejsze w Japonii

Druga rzecz, to coś co przyciąga tłumy, czyli gejsze. Wokół kultury gejszy narosło wiele mitów. Zacznijmy od początku. Słowo „gejsza” składa się z dwóch słów: gei – sztuka i sza – osoba lub wykonawca. Oznacza więc po prostu artystę, wykonawcę sztuki lub ceremonii. Historia, która doprowadziła do powstania znanego nam wizerunku gejszy jest nieco zagmatwana. Przede wszystkim należy wiedzieć, że choć dziś w Japonii seksualność to tabu, nie wynika to z zasad wyznawanej religii, zwłaszcza shinto. Ze względu na racjonalne podejście do małżeństwa, mężczyzna ekscytacji szukał poza małżeństwem zawieranym z rozsądku. W tym celu panowie udawali się do kurtyzan. W celu regulacji tej branży, w XVI wieku wydzielano w granicach miast dzielnice rozkoszy. Poza nimi prostytucja była nielegalna.

Okolice Gionu
Okolice Gionu

We wczesnym okresie Edo, a więc w XVII wieku, kurtyzany podzieliły się na dwa podstawowe rodzaje: zwykłe prostytutki zwane yūjo, które przyciągały atrakcyjnym wyglądem i znajomością technik seksualnych; drugi typ to oiran – ekskluzywna kurtyzana, która wyróżniała się stylowym ubiorem, znała sztukę parzenia herbaty, gry na instrumentach, umiała elokwentnie się wysłowić i poprowadzić konwersację. Nazwa pochodzi od zwrotu oira no tokoro no nēsan, który oznacza „moja starsza siostra”, a można zapis kanji odczytać także poetycko „rozwiany kwiat wiśni”. Ze względu na oszałamiające stroje, biżuterię i makijaż oraz dość ekstrawagancki sposób bycia, oiran były celebrytkami swoich czasów i wyznaczały trendy wśród bogatych warstw społecznych.

Gion (Kioto)
Gion (Kioto)

Od hokan do gejszy

Jednocześnie oiran zatrudniały kogoś w rodzaju komików, którzy zabawiali klientów oczekujących na spotkanie z kobietą. Ci hōkan lub taikomochi, bo tak się nazywali, byli zawsze mężczyznami. I to od nich tak naprawdę wzięły się gejsze, nie od oiran, jak mogło by się zdawać. Stało się to w ten sposób, że w 1751 roku po raz pierwszy rolę hōkan odgrywała kobieta, która nazwała siebie mianem onna geisha, czyli kobieta-artysta. Ponieważ występowały przed właściwym punktem programu – oiran – ich strój i makijaż musiał być bardziej stonowany. Do końca XVIII wieku przewaga gejsz była tak dużo, że to hōkan musieli siebie nazywać otoko geisha.

Gion (Kioto)
Gion (Kioto)

Powstanie gejszy zakończyło erę oiran. Ostatnia z nich przeszła na emeryturę już w 1761 roku, całkowicie oddając pole ekskluzywnej kurtyzany gejszom, zaś te zwykłe prostytutki przez względy grzecznościowe były nazywane odtąd oiran.

Gion, dzielnica gejsz w Kioto
Gion, dzielnica gejsz w Kioto

Co z tym seksem i gejszami?

Czy w końcu gejsze oferowały seks czy nie? I tak i nie – gejsze miały różne „rangi” i niektóre z nich oferowały seks swoim klientom, choć większość nie. Wbrew obiegowym opiniom (przedstawionym na przykład w „Wyznaniach gejszy”), nie istniały licytacje dziewictwa maiko, ale kurtyzan właśnie. Na Zachodzie utwierdzony jest wizerunek gejszy jako inteligentnej, ekskluzywnej prostytutki, która oczywiście świadczy usługi seksualne. Powstał on podczas II wojny światowej, kiedy prostytutki oferujące seks amerykańskim żołnierzom, stylizowały się na gejsze. Mówiono na nie „geisha-girls”, choć z prawdziwymi gejszami nie miały wiele wspólnego.

Typowy sushi bar w Kioto
Typowy sushi bar w Kioto

Dziś można spotkać gejsze i maiko między innymi w dzielnicy Gion w Kioto. Tutaj nazywane są geiko. Aby zostać klientem geiko, należy zostać wprowadzonym przez stałego klienta, który poświadczy o zdolności kredytowej nowego klienta – nie płaci się za pojedynczą wizytę, lecz raz w miesiącu okyia ściągnie należność z konta za poleceniem zapłaty. Turyści natomiast mogą wziąć udział w ceremonii gejszy albo rezerwując taką atrakcję w biurze podróży lub w hotelu albo też trafić do lokalu, który oferuje posiłek z towarzystwem. Jak patrzyliśmy, w przeliczeniu na złotówki, taka przyjemność to prawie tysiąc złotych za osobę. Kuchnia wegetariańska raczej nie jest gwarantowana.

Szlak pokemonów w Kioto
Szlak pokemonów w Kioto

Sama dzielnica Gion wystąpiła, w dwojaki sposób w „Wyznaniach gejszy”. Po pierwsze jest w filmie odtworzona z pieczołowitą starannością, tyle że w Stanach, gdzie kręcono większość zdjęć. Zaś kilka ujęć faktycznie nakręcono tutaj, choć prawdopodobnie bardziej przy okazji wizyty w świątyni Inari, bo choć Gion zachował swój historyczny charakter to jednak widać tu też wkradającą się nowoczesną technikę.

Wieża telewizyjna
Wieża telewizyjna

Inne filmy w Kioto (w tym erotyczne)

Prócz wymienionych wcześniej filmów, z Kioto związanych jest jeszcze kilka. Choćby „Pillow Book” Petera Greenawaya (z Ewanem McGregorem). Tytuł nawiązuje do „Zapisków spod wezgłowia” Sei Shōnagon, damy dworu z okresu Heian, kiedy to Kioto było stolicą. Oczywiście film Greenawaya jest współczesny, choć wspomniany utwór jest w nim obecny. Greenaway wchodzi tu w erotyzm, ale tu warto dodać, że najgłośniejszym erotycznym filmem związanym z Kioto jest „Imperium zmysłów” w reżyserii Nagisa Ōshima. Większość tego filmu powstała za granicą, w obawie przed japońską cenzurą, ale i tak wywołał on wielki skandal. W obu Kioto przewija się w tle. W Kioto nie zabrakło także Akiro Kurosawy. W filmie „Rashomon” wykorzystał on świątynię Kōmyō-ji. Zaś w „Między słowami” pojawia się jeszcze Heian-jingu. Tam też kręcono „Wyznania gejszy”. W filmie Marshalla pojawia się jeszcze jedna świątynia – Yoshimine-dera, znajdująca się właściwe już pod Kioto.

Poruszanie się po Kioto

Na koniec jeszcze jedna informacja praktyczna: jak poruszać się po Kioto. Właściwie są dwa sposoby. Pierwszy to kolej, tu jeśli mamy kartę JR Pass to można podjechać do odleglejszych punktów (wykorzystywaliśmy to robiąc sobie bazę wypadową w Kioto, zaś po południu/pod wieczór zwiedzaliśmy odleglejsze dzielnice). Zaś do samych głównych świątyń lepszym rozwiązaniem są mimo wszystko autobusy. I jak to w Japonii, trzeba tylko wybrać odpowiednią firmę i kupić bilet na cały dzień, bardzo szybko się zwraca.

Pagoda Tō-ji (Kioto)
Pagoda Tō-ji (Kioto)

Kioto jest fascynującym i przepięknym miastem, z mnóstwem świątyń. Tu można spędzić spokojnie cztery-pięć pełnych dni i mieć jeszcze coś do zobaczenia. Przy krótszym czasie, jak w naszym przypadku, trzeba wybierać. No i liczyć się z tym, że wszędzie jest wiele osób.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
Kioto
Szlak filmowy
Kioto

Kamakura, historyczna stolica i Wielki Budda

Kamakura (jap. 鎌倉市) to stosunkowo nieduże miasto, położone około 50 kilometrów od Tokio, popularne wśród windsurferów i „przelotowych” turystów, którzy spędzają tutaj godzinę-dwie i jadą dalej. Odegrało ważną rolę w historii Japonii, dziś zaś odwiedzających przyciąga tu wielki posąg Buddy.

Figurki Jizō upamiętniające dzieci w Hasa-dera
Figurki Jizō upamiętniające dzieci w Hasa-dera

Okres Kamakura

Dziś miasto znajduje się trochę na uboczu, jest w pewien sposób lekceważone przez turystów. W latach 1193 – 1333 było de facto stolicą Japonii. Mało tego, to właśnie w Kamakurze rozpoczął się trwający prawie 7 wieków czas rządów szogunatu (lub siogunatu w innej transkrypcji). Ograniczono władzę cesarską na rzecz tak zwanych bushi, czyli szeroko rozumianych wojowników. To od tej nazwy pochodzi kodeks moralny – Bushidō, czyli droga wojownika.

Bambus w Hase-Dera
Bambus w Hase-Dera

Kamakura stała się faktyczną stolicą kraju właściwie przez przypadek. Pochodził stąd najpotężniejszy z bushi, Yoritomo Minamoto, więc właśnie tu utworzył swój rząd. Minamoto był siódmym w historii Japonii szogunem. Upadek Kamakury jest związany z najazdami mongolskimi. Ród Minamato stracił znaczenie. Po kraju zaś buszowali rōninowie czyli bezpańscy samurajowie. Te opowieści znamy choćby z „Siedmiu samurajów” Akiro Kurosawy.

Hase-Dera (Kamakura)
Hase-Dera (Kamakura)

Kamakura jest położona nad zatoką pośród gór. Miasto było dostępne tylko przez siedem naturalnych przejść, zwanych bramami lub ustami Kamakury. Stało się więc naturalną fortecą.

Modlitwy w Hase-Dera (Kamakura)

Posąg wielkiego Buddy w Kamakurze

Zdecydowanie największą atrakcją miasta jest obecnie buddyjska świątynia Kōtoku-in z olbrzymim posągiem Buddy Amidy. Budda Amida (lub Amitabha) jest typem buddy medytacyjnego, więc niehistorycznego. Jego imię oznacza Budda Nieograniczonego Światła. Świątynię i posąg wykonali wyznawcy japońskiego odłamu buddyzmu, którzy uważają, że pierwotny buddyzm został tak skażony przez różne filozofie i zdegenerowany, że człowiek nie jest już w stanie samodzielnie osiągnąć stanu buddy, czyli oświecenia czy też zbawienia. Należy więc odrzucić wszelkie kanony, nauki i obrzędy, a zamiast tego zaufać całkowicie miłosierdziu Buddy Amidy, który dzięki swojej łasce może człowieka oświecić i zbawić, umieszczając go w raju.

Wielki Budda w Kamakurze
Wielki Budda w Kamakurze

Historia posągu w Kamakurze

Posąg w Kamakurze został wykonany w połowie XIII wieku z brązowych łączonych ze sobą płyt na miejscu wcześniejszego, drewnianego. Mierzy on aż 14 metrów wysokości, co czyni go drugim co do wzrostu posągiem Buddy w kraju (najwyższy jest w Narze). Pierwotnie posąg ten znajdował się w budynku świątyni, która była kilkukrotnie niszczona przez sztormy, lecz za każdym razem była odbudowywana. Od czasu katastrofalnego trzęsienia ziemi i tsunami z końca XV wieku, które zmiotły budynek zostawiając tylko Buddę, posąg ostatecznie pozostawiono na świeżym powietrzu.

Wielki Budda od tyłu
Wielki Budda od tyłu

Kolejne wielkie trzęsienie ziemi z 1923 roku – to samo, co zniszczyło Tokio – uszkodziło postument Buddy. Wkrótce dokonano niezbędnych napraw, a w latach 60. dokonano kolejnych wzmocnień obiektu, zgodnie z technologiami antysejsmicznymi.

Kamakura - Wielki Budda
Kamakura – Wielki Budda

Swoją drogą, do wnętrza Wielkiego Buddy można wejść za niewielką opłatą. Z zewnątrz wygląda to zabawnie: dwoje okratowanych okienek w plecach i okiennice niczym skrzydełka. Wewnątrz można przyjrzeć się łączeniom brązowych płyt, z których najgrubsze mają 10 centymetrów grubości! Ten posąg liczy sobie jakieś 700 lat, co czyni to dzieło tym bardziej imponujące.

Wielki Budda z oddali
Wielki Budda z oddali

Świątynia Hase-dera

Niedaleko znajduje się druga buddyjska świątynia japońskiego odłamu Jōdo-shū, którego wyznawcy w nadziei na zbawienie powierzają siebie miłosierdziu Buddy Amidaby. Hase-dera, zwana też Hase-kannon od drewnianego posągu Kannona (człowiek, który osiągnął stan buddy, patron miłosierdzia, pomocnik Buddy Amidaby), została założona w pierwszej połowie VIII wieku, choć obecne zabudowania sięgają czasu, gdy Kamakura była stolicą, a więc między 1192 a 1333 rokiem.

Świątynia Hase-dera (Kamakura, Japonia)
Świątynia Hase-dera (Kamakura, Japonia)

Cały kompleks liczy sobie siedem budynków położonych na dwóch poziomach i jaskinię z wyobrażeniami bogini morza, Benzaiten. To jest o tyle ciekawe, że Benzaiten jest postacią z japońskiej mitologii, a do buddyjskiej świątyni dostała się mocą synkretyzmu religijnego. Podobnie zresztą jak bożek ciemności i pięciu zbóż Daikokuten czy patronka artystów Sraswati. Bóstwa te pochodzą z hinduizmu, zostały wchłonięte przez japońską mitologię i stąd trafiły do buddyjskiej świątyni. Znalazło się tutaj też miejsce dla Inari – lisiego boga, którego poznaliśmy przy okazji wizyty w Zao Fox Village.

Ogrody w Hase-dera (Kamakura)
Ogrody w Hase-dera (Kamakura)

Atrakcje w Hase-dera

W świątyni Hase-dera natrafiliśmy również na setki figurek Jizō. Jest to jedno z najchętniej czczonych bóstw w Japonii, a wywodzi się z połączenia buddyjskiego mnicha-bodhisattwy i japońskiego bożka opiekuna dzieci, które umarły przed swoimi rodzicami, w tym zwłaszcza dzieci nienarodzonych.

Ogrody w Hase-Dera
Ogrody w Hase-Dera

Japońska mitologia głosi, że dusze dzieci, które umarły przed swoimi rodzicami, nie mogą przekroczyć rzeki Sanzu prowadzącej do zaświatów. Dodatkowo nie zdążyły zebrać wystarczającej do zbawienia liczby dobrych uczynków, również przez to, że przysporzyły cierpień rodzicom. Jizō odnajduje dziecięce dusze nad brzegiem Sanzu i pod swoim płaszczem ukrywa je przed żarłocznymi demonami podświata, a umożliwiając im wysłuchiwanie świętych mantr, chroni je przed wieczną pokutą. Rodzice opłakujący dzieci, zwłaszcza nienarodzone, stawiają wotywne figurki Jizō w nadziei, że dusza dziecka szybciej trafi do właściwych zaświatów. Po roku figurki są zabierane, by zrobić miejsce nowym wotom. W czasie II wojny światowej stało tutaj około 50 tysięcy figurek Jizō.

Hase-Dera - Kamakura
Hase-Dera – Kamakura

Oprócz nie zawsze dla nas jasnych przynależności danego bóstwa do różnych wyznań, kompleks Hase-dera w Kamakurze otacza naprawdę piękny ogród japoński. Położony na wzgórzu, znakomicie wykorzystuje naturalną rzeźbę terenu. Z każdego punktu obserwacji kompozycje są interesujące, przemyślane, zaprojektowane. Znaczenie ma kolor, wielkość i kształt każdego obiektu – roślin, kamieni, ścieżek, stawy, świątyń. Zaś z górnego poziomu Hase-dera rozciąga się piękny widok na dachy domów w Kamakurze i plażę nad Zatoką Sagami.

Groty w Hase-Dera
Groty w Hase-Dera

Tsurugaoka Hachimangū

Najważniejszą świątynią szintoistyczną w Kamakurze jest Tsurugaoka Hachimangū. Wybudowana w obecnej lokacji na początku rządów szoguna Minamoto no Yoritomo w 1191 roku, poświęcona bogu Hachiman. Będąc bardziej precyzyjnym, to zaproszono kami (czyli duszę) boga Hachiman, by zamieszkał w świątyni i swoją obecnością ochraniał miasto i jego mieszkańców. Hachiman to synkretyczne bóstwo łączące elementy natywnych wierzeń Japończyków i buddyzmu, który przybył na wyspy w VII wieku. Hachiman to opiekun łuczników, patron wojny, Japończyków i cesarskiej rodziny, szczególnie wyznawany przez samurajów i obok Inari, najbardziej czczone bóstwo w Japonii. Kompleks Tsurugaoka Hachimangū pierwotnie łączył w sobie świątynie buddyjskie i szintoistyczne, dopiero po wprowadzeniu w 1868 roku prawa nakazującego separację shinto od buddyzmu, Tsurugaoka Hachimangū całkowicie poświęcono Hachiman, Inari i innym bóstwom japońskim, ale kojarzona z buddyzmem architektura pozostała.

Tsurugaoka Hachimangū - Kamakura
Tsurugaoka Hachimangū – Kamakura

Żeby było jeszcze bardziej synkretycznie, Tsurugaoka Hachimangū podobnie jak i większość innych świątyń, zlokalizowano i zorientowano zgodnie z zasadami Feng Shui. Dodatkowo każdej strony świata strzeże odpowiednie bóstwo.

Beczki po sake
Beczki po sake

Prawo nakazujące rozdział buddyzmu od shinto spowodowało wiele szkód w pierwotnym wystroju kompleksu. Musiano usunąć elementy drugiej religii, gdyż taka mieszanka była nielegalna. Znikli strażnicy świątynni – dwa posągi gigantów Niō, którzy strzegli wejścia do świątyni buddyjskiej. Musiano wyburzyć także budynki powiązane bezpośrednio z buddyzmem, w tym jednopiętrową pagodę. Ciekawe, że nie w każdej świątyni z takim zapałem zabrano się do egzekwowania nowego prawa. Swoją drogą, trochę bardziej na północ od tej świątyni znajduje się obecnie Kenchoji, która jest jedną z najważniejszych świątyń zen w Japonii.

Tsurugaoka Hachimangū
Tsurugaoka Hachimangū

Kamakura: relaks nad oceanem

Kamakura jest położona nad oceanem, zatem to dobre miejsce na spokojną wędrówkę przy brzegu. Na plaży zaskakuje brak licznych zazwyczaj mew. Japońska kuchnia, niemal bez reszty wykorzystująca owoce morza, nie zostawia wiele pożywienia dla morskich ptaków. Zastępują je kruki, jastrzębie i orły, bardziej wszystkożerne od mew.

Kamakura i widok na zatokę Sagami (Ocean Spokojny)
Kamakura i widok na zatokę Sagami (Ocean Spokojny)

Wędrując po mieście można się natknąć na znaki – „Droga ewakuacji na wypadek nadejścia fali tsunami”. Wyspy Japońskie leżą na styku czterech płyt tektonicznych: euroazjatyckiej, północnoamerykańskiej, pacyficznej i filipińskiej oraz wzdłuż Rowu Japońskiego, który jest częścią Pacyficznego Pierścienia Ognia. Stąd duża aktywność geologiczna notowana na terytorium Japonii: 80 czynnych wulkanów, liczne źródła geotermalne i gejzery oraz częste trzęsienia ziemi, z których najsilniejsze tworzą fale tsunami.

Zatoka Sagami (Pacyfik)
Zatoka Sagami (Pacyfik)

Nadmorskie miasta mają oznaczone drogi ewakuacji na wypadek tsunami. Ucieczka prowadzi w głąb lądu, jako miejsce schronienia oznaczone są niektóre z wysokich budynków. W razie trzęsienia należy w miarę możliwości opuścić budynek i zabezpieczyć się przed spadającymi przedmiotami. Nauczanie postępowania w razie wystąpienia tych katastrof nie jest w Japonii tylko ciekawostką i nudną teorią, ale nierzadko wiedzą potrzebną dla zachowania zdrowia i życia. Podobne oznaczenia widzieliśmy też na Samoa.

Biegus brodźcowaty (Calidris himantopus)
Biegus brodźcowaty (Calidris himantopus)

Japońska herbata – matcha

W Japonii najbardziej popularnym rodzajem herbaty jest zielona proszkowana herbata – matcha. Herbatę z Chin sprowadzili buddyjscy mnisi w XII wieku, a Japończycy zmodyfikowali jej sposób wytwarzania. Krzewy przeznaczone na matchę są ocieniane za pomocą mat, dopiero na krótko przed zbiorem liści są one wystawiane na słońce. Dzięki temu liście stają się bladozielone, słodsze i bardziej aromatyczne. Krzewy przeznaczone na senchę rosną w pełnym słońcu. Zebrane liście są mielone na proszek, a ceremonia parzenia matchy obejmuje zalanie proszku gorącą wodą i rozmieszania naparu za pomocą specjalnych bambusowych szczoteczek lub trzepaczek. Sencha ma całe suszone liście. Istnieją też herbaty zielone palone, które zastępują herbatę czarną, w Japonii praktycznie niespotykaną.

Lody o smaku matchy (różne natężenie)
Lody o smaku matchy (różne natężenie)

Ale nie o rodzajach herbaty miało być, a o zastosowaniu tej proszkowanej. Matcha znajduje zastosowanie w ceremonii picia herbaty i jest to matcha najwyżej jakości. Drugim z zastosowań jest kulinarne: Japończycy zdają się uwielbiać dodatek herbaty do różnego rodzaju wyrobów spożywczych, które nabierają intensywnego zielonego koloru i herbacianej goryczki. Z matchą przygotowuje się ciastka, bułki na parze, croissanty, czekoladę (zielony Kit Kat!) i nasz faworyt – lody. W Kamakurze jest lodziarnia, w której można wybrać stopień nasycenia lodów herbatą. Mieliśmy wrażenie, że tu różnych produktów z matchą faktycznie jest bardzo dużo.

Kamakura: zwiedzanie

Ulica handlowa to Komachi-dori, przyciąga wielu turystów. Kamakura należy do miejsc bardzo popularnych jako jedno lub pół-dniowe wycieczki z Tokio. Bez problemu dotrzemy tu pociągiem. Od stacji do głównych świątyń nie ma za wiele do przejścia. I z pewnością warto poświęcić temu miastu trochę więcej czasu niż tylko tyle, by zobaczyć słynnego Wielkiego Buddę.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
Kamakura

Klasztor Szaolin (Shaolin), czyli zen i kung-fu

Pozornie klasztor Szaolin (chin. 少林寺, ang. Shaolin Monastery) wydaje się być atrakcją bardzo podobną do Engyō-ji w japońskim Himeji. Wciąż czynna świątynia, do której przybywają rzesze odwiedzających, a jednocześnie ma swój wkład w światową kinematografię i szeroko rozumianą kulturę. Tym razem jednak choć jest to zabytek z listy UNESCO, jest to także przede wszystkim atrakcja turystyczna bazująca na wyrobionej marce. Jeśli ktoś szuka tu uduchowienia, to pomylił miejsca. Szaolin dziś bardzo zmieniło swą rolę, choć wciąż jest ważne kulturowo i historycznie.

Klasztor Szaolin
Klasztor Szaolin

Historia klasztoru Szaolin

Ale nie zawsze tak było.Pierwszy klasztor założył w V wieku pochodzący z Indii buddyjski misjonarz Buddhabhadra Batuo. Oczywiście postać ta obrosła mitem, więc wiele elementów tej historii nie jest dziś możliwe do zweryfikowania. Nauczając tu stworzył własny odłam buddyzmu, tak zwaną szkołę Chan, koncentrującą się na praktycznej i medytacyjnej tradycji. To właśnie ta szkoła rozprzestrzeniła się wpierw po całych Chinach, a następnie rozwijała i ewoluowała w innych krajach. W Japonii powstał Zen, w Korei Sŏn, a w Wietnamie Thiền. W VI wieku przybył kolejny misjonarz z Indii, niejaki Bodhidharma Damo. Założył on drugą linię przekazu w klasztorze. Za trzecią linię odpowiada przeor Xueting Fuyu, który w XII wieku doprowadził do ożywienia tradycji klasztoru.

Pokaz walk w Shaolin
Pokaz walk w Shaolin

Wojowniczy mnisi i kung-fu

Jednak najważniejsza tradycja to czasy jeszcze późniejsze, schyłek dynastii Ming, czyli mniej więcej XVI – XVII wiek. Mnisi zaczęli formować wówczas oddziały zbrojne służące jako najemnicy w Cesarstwie Chińskim. Szaolin nie było jedynym klasztorem działającym w ten sposób, wręcz przeciwnie – była to dość powszechnie przyjęta praktyka. Ale to właśnie ten klasztor zyskał sławę jako miejsce, gdzie szkolono najlepszych żołnierzy, gdzie rozwijały się lub powstawały formy chińskich walk – wushu czy kung-fu.

Pawilon klasztorny
Pawilon klasztorny

Film, odrodzenie i komercjalizacja

W XX wieku Szaolin podupadło. Wpierw zostało zniszczone w 1928 przez jednego ze zbuntowanych dowódców wojskowych, potem nastał maoizm w Chińskiej Republice Ludowej, okres w którym nie chciano utrzymywać religii czy kościołów. Dopiero odwilż z czasów Deng Xiaopinga pozwoliła na nowo zaistnieć klasztorowi i odrodzić się marce.

Budda
Budda

Zbiegło się to z premierą głośnego także u nas filmu: „Klasztor Shaolin” (1982) z Jetem Li. Film nagrywano w podupadłym wówczas Szaolin. Obraz na nowo rozpropagował sztuki walki, nie tylko w Chinach, ale też na świecie. Sprawił, że miejsce to zaczęło wpierw przyciągać adeptów sztuk walk, a potem także turystów. Dziś nadal znajdują się tu słynne szkoły, zaś mnisi jeżdżą po świecie pokazując swoje sztuczki.

Szaolin
Szaolin

I tu właśnie dochodzimy do ciemnej strony sukcesu, czyli komercjalizacji. O ile szkoły sztuk walki nadal są na perfekcyjnym poziomie, o tyle cała reszta gubi ducha buddyzmu. Dziś jest to instytucja nastawiona na zysk. Turyści, którzy tu przybywają, poza możliwością kupienia pamiątek (standard w wielu słynnych buddyjskich świątyniach wschodu), mają okazję zobaczyć też pokaz walk (co akurat jest ciekawe na swój sposób) i przespacerować się po okolicy. Niemniej jednak mnisi (lub inne osoby prowadzące ten przybytek) nastawiają się na masowego odbiorcę i duży przemiał, a przede wszystkim wysoką stopę zwrotu. Jest to o tyle ciekawe, że klasztor Szaolin dziś jest przede wszystkim instytucją turystyczną i finansową, która chciała przez pewien czas być notowana na giełdzie w Szanghaju. Ostatecznie ktoś z władz chińskich zainterweniował i musiano wykonać krok wstecz, przynajmniej jeśli chodzi o otwarty obrót akcjami.

Klasztor Szaolin
Klasztor Szaolin

Las pagód i zwiedzanie Szaolin

Więc tak jak miejsce to ma wspaniałą historię i legendę, tak dziś, jeśli nie jest się fanem sztuk walki, raczej irytuje, czy nawet w pewien sposób smuc i rozczarowuje. Przede wszystkim dokucza zgiełk, bo to byłoby bardzo ciche i pięknie położone miejsce. Nazwa klasztoru – Shaolin Si znaczy tyle, co świątynia w lasach Shaoshi.

Las pagód
Las pagód

Poza głównymi zabudowaniami i miejscami, gdzie odbywają się ćwiczenia sztuk walk, warto odejść trochę dalej i zobaczyć przede wszystkim las pagód. Widziane na tle gór robią bardzo dobre wrażenie i dzięki temu, że są trochę przez turystów niedocenianie, stanowią najcichszy fragment świątyni. Reszta sprawia już bardziej wrażenie muzeum, czy zabytku, głośnego i chyba przereklamowanego. Same budynki owszem są interesujące, jak choćby wieże Bębnów, czy Dzwonów (charakterystyczne dla chińskich fortyfikacji), czy nawet świątynie, jednak brakuje im elementu duchowości, którego mimo wszystko oczekuje się od klasztoru. Zwłaszcza tak legendarnego.

Przygotowanie jedzenia
Przygotowanie jedzenia

Klasztor ma swoją witrynę www.shaolin.org.cn/en/index.aspx, gdzie można sprawdzić ceny biletów. Dojechać tu można najłatwiej z Luoyang. Jeżdżą tu minibusy z dworca autobusowego lub z Defteng.

Brama do klasztoru Szaolin
Brama do klasztoru Szaolin

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlaku religijny
Szaolin
Szlak chiński
Szaolin