Archiwa tagu: chrześcijaństwo

Kapadocja: Göreme

Większość miejsc znajdujących się na liście UNESCO znajduje się w jednej kategorii: albo kulturowej albo przyrodniczej. Jest niewiele znajdujących się jednocześnie w obu. Jedno z nich to Park Narodowy Göreme (tur. Göreme Tarihî Millî Parkı) w Kapadocji. Swoją drogą w Turcji tak samo jest także z kompleksem Pamukkale-Hierapolis. Goreme zostało wpisane na listę w 1985 roku. Choć miejsce to nazywa się po polsku Parkiem Narodowym, czasem stosuje się też nazwę Otwarte Muzeum Göreme (tur. Göreme Açık Hava Müzesi). Znajduje się tu jakieś 350 wykutych w skale kościołów z czasów bizantyjskich, z tego koło 30 w ramach muzeum. To część, którą się najczęściej zwiedza.

Park Narodowy Göreme (Kapadocja)

Kaymakli
Kaymakli

W okolicy występuje wiele miękkich skał tufowych. To właśnie w nich od IV wieku zaczęto drążyć świątynie, kościoły i w pewnym sensie też skalne miasta. Najpierw osiedlali się tu chrześcijańscy asceci tworząc małe wspólnoty anachoretów. Początkowo ich duchowym przywódcą był święty Bazyli z Cezarei. To autor słynnej „Historii Kościoła”.

Kaymakli
Podziemia Kaymakli

Świątynie i kaplice powstawały przez wieki. Kolejne pokolenia drążyły swoje. Da się wyraźnie zauważyć różnicę, nie tylko wynikające z technologii i możliwości, ale też obowiązujących w danych czasach trendów czy nurtów. Choćby te, które wydrążono w okresie ikonoklazmu, były jeszcze bardziej minimalistyczne i mniej zdobione, niż wcześniejsze. Później zaś zaczęły pojawiać się bogate freski. Sprawia to bardzo ciekawe wrażenie, zwłaszcza, gdy wydrążone kościoły z różnych czasów sąsiadują ze sobą.

Cytadela Uçhisar
Cytadela Uçhisar

Podziemne miasta

Natomiast poza parkiem narodowym i muzeum jest tu jeszcze kilka innych rzeczy do zobaczenia. Przede wszystkim Kaymaklı (lub inaczej Enegup) oraz Derinkuyu. To z kolei są podziemne miasta, w których żyło więcej ludzi, nie tylko mnichów. Znajdowały się tu nawet stajnie, czyli wszystko co było potrzebne do życia. Miejsca takie pozwalały ludziom schronić się przed prześladowaniami. Kapadocja wyglądała na opuszczoną, w razie niebezpieczeństwa mieszkańcy dosłownie zapadali się pod ziemię.

Widok z Uçhisar
Widok z Uçhisar

Miasta podziemne także nie są udostępnione w całości. Odwiedzający mogą skorzystać z wyznaczonych tras. To zdecydowanie wystarcza, by liznąć trochę tych miejsc.

Göreme
Göreme

Słupy

Z innych ciekawostek w okolicy można zobaczyć słupy Szymona Słupnika. Wyobrażenie, przynajmniej u nas, jest zdecydowanie inne, niż rzeczywistość. Te słupy to formacje skalne, mało tego da się na nich nie tylko spokojnie siedzieć, ale i spać. W niektórych nawet mieszkać.

Göreme
Göreme

Cała okolica obfituje w przepiękne skalne formacje. Wiele z nich znajduje się przy drogach, czasem więc wystarczy się zatrzymać, by podziwiać skalne słupy.

Göreme (Kapadocja)
Göreme (Kapadocja)

Dojazd, bazy noclegowe i inne atrakcje

Do Göreme codziennie kursuje nocny autobus z Istambułu. Są też utrzymywane połączenia z innymi turystycznymi miejscami. Można też załapać się na wycieczki lokalnych operatorów, to popularny kierunek, więc nie powinno być problemu. Na miejscu trzeba jednak liczyć się z dużą ilością turystów. Niektórzy korzystają ze zwiedzania w balonach, co nadaje charakter okolicy. Zaś wczesnochrześcijańskie kościoły sprawiają, że poza zwykłymi globtroterami przyjeżdżają tu także pielgrzymi podążający za świętym Pawłem i pierwszymi chrześcijanami.

Goreme
Goreme

Gdyby ktoś szukał miejsc noclegowych stanowiących dobrą bazę wypadową po Kapadocji to są dwa. Nevsehir (tur. Nevşehir) z ciekawym muzeum, oraz Uçhisar słynące z skalnej cytadeli. Można na nią się wspiąć by podziwiać pobliskie wzniesienia. Minus jest taki, że Uçhisar niestety jest zauważalnie droższe.

Göreme
Göreme

Kapadocja to przepiękna, bardzo charakterystyczna część Turcji. Nie tak łatwo dostępna, ale z pewnością warta fatygi.

Słupy w Kapadocji
Słupy w Kapadocji

Na koniec jeszcze małe sprostowanie o „Gwiezdnych Wojnach”. Czasem można spotkać się z informacjami, iż kręcono tu „Nową nadzieję”. Nie kręcono. Poszukując lokacji scenografowie dotarli do Göreme, ale ostatecznie wybrali Tunezję. Natomiast kręcono tu ujęcia do tak zwanych „Tureckich Gwiezdnych Wojen”, czyli quasi-podróbki zawierającej sceny z oryginału.

Jeśli uważasz wpis za pomocny lub interesujący polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Kapadocja: Göreme ?
Share Button

Kazbegi lub raczej Stepancminda

Jedną z najczęściej odwiedzanych przez podróżnych z Polski (i nie tylko) miejsc w Gruzji jest miejscowość Stepancminda (gruz. სტეფანწმინდა), wciąż lepiej znana i kojarzona pod swoją starą nazwą Kazbegi (gruz. ყაზბეგი). Oryginalna i zarazem obecna nazwa upamiętnia świętego Szczepana. Kazbegi zaś pochodzi Gabriela Kazbegiego, lokalnego przywódcę, który wspierał Rosję. Nazwę Kazbegi nadano, gdy Gruzja była republiką w Związku Radzieckim, do oryginalnej powrócono w 2006 roku.

Droga z Kazbegi do Cminda Sameba
Droga z Kazbegi do Cminda Sameba

Droga na Kazbek

Stepancminda czy też Kazbegi znajduje się praktycznie na samym końcu Gruzińskiej Drogi Wojennej, 12 km od rosyjskiej granicy, gdzie znajduje się przejście graniczne. Jest to zdecydowanie mała mieścina, będąca raczej potencjalną bazą wypadową, jeśli ktoś zdecyduje się na wysokogórską wspinaczkę. Stepancminda położona jest na wysokości 1750 m n.p.m. Stąd rozpoczyna się często wspinaczkę na jeden z pięciotysięczników Kaukazu, czyli Kazbek (5047 m n.p.m, najwyższym szczytem Gruzji jest Szchara – 5193 m n.p.m), lub na wycieczki w głąb Wąwozu Darialskiego. Te wyprawy wymagają już pewnego doświadczenia i przygotowania.

Droga do Cminda Sameba
Droga do Cminda Sameba

Cminda Sameba

Większość odwiedzających to Stepancmindę raczej kieruje się do klasztoru Trójcy Świętej, czyli Cminda Sameba nieopodal wioski Gergeti. Znajduje się on jakieś 2 km od Kazbegi, na wysokości 2170 metrów To bardzo charakterystyczne miejsce, ze względu na górujące w tle szczyty, w tym Kazbek, jeśli dobrze popatrzymy i sprzyja nam widoczność. Z tego miejsca pochodzi wiele pocztówek i zdjęć folderowych. By zrobić je samemu, trzeba mieć szczęście do pogody. Chmury niestety potrafią trochę zepsuć widok. Szczęśliwie na żywo i tak wygląda to niesamowicie.

Kazbeg za chmurami
Kazbeg za chmurami

W samym monastyrze nie wolno było robić zdjęć, tylko na zewnątrz. Ten zbudowany w XIV wieku kościół jest świętym miejscem Gruzinów. Tutaj w okresie zagrożenia wojną w XVIII wieku z Mcchety przeniesiono święte relikwie, w tym krzyż św. Nino. W czasach sowieckich aktywność religijna była zakazana, ale kościół stanowił atrakcyjny punkt widokowy dla turystów górskich.

Cminda Sameba
Cminda Sameba

Kazbegi – Stepancminda

Z Kazbegi na szczyt prowadzą dwa szlaki piesze. Niestety oba są dość słabo oznaczone, jeśli w ogóle. Miejscami trzeba kierować się bardziej na wyczucie, starając dotrzeć na szczyt. Zważywszy na wysokość i czasem dość strome podejście, trasy te nie są oblegane. Większość osób korzysta z innych środków transportu, czyli przede wszystkim marszrutek, które zawożą podróżnych z miejscowości pod prawie sam klasztor (lub z powrotem). Można oczywiście próbować przejechać samemu tę drogę, ale raczej jest ona ciężka, wyboista, z koleinami, słabo oznaczana i wymagająca doświadczenia.

Widok z Cminda Sameba
Widok z Cminda Sameba

Sam klasztor niczym nie zaskakuje. To gruziński standard. Bardzo charakterystyczna zabudowa, raczej stonowany wystrój. To co naprawdę jest tu przepiękne to widoki, z olbrzymimi szczytami w tle. Dlatego warto choć w jedną stronę przejść się na własnych nogach, by to wszystko zobaczyć.

Widok z Cminda Sameba
Widok z Cminda Sameba

Do Kazbegi można dojechać autokarem, marszurtką (odjeżdżają z Tbilisi ze stacji Didube) czy nawet taksówką albo własnym samochodem. Pomijając samo wejście/wjazd na szczyt, Gruzińska Droga Wojenna jest bardzo dobrą trasą komunikacyjną, no i ładną.

Cminda Sameba
Cminda Sameba
Cminda Sameba
Cminda Sameba

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak gruziński
Kazbegi
Share Button

Budapeszt

Nad brzegami Dunaju leżą stolice czterech krajów. Trzy – Wiedeń, Bratysławę i Belgrad, już opisaliśmy, teraz kolej na ostatnią, czyli Węgry i Budapeszt (węgr. Budapest).

Wesołe miasteczko i diabelski młyn
Wesołe miasteczko i diabelski młyn

Budapeszt – Buda, Obuda, Peszt i Aquincum

Choć powszechnie mówi się, iż jest to połączenie dwóch miast, faktycznie Budapeszt to konglomerat trzech głównych miast: Obudy, Budy i Pesztu. Obuda oznacza Starą Budę, czyli to tak naprawdę jest najstarsza część Budapesztu, obejmująca wszystkim obszar dawnej rzymskiej osady wojskowej Aquincum. W 1873 roku Buda (i stara część – Obuda) i Peszt zostały połączone w jedno miasto: Budapeszt.

Aquincum
Aquincum

Aquincum oznacza prawdopodobnie „bogactwo wód”. Była to najbardziej na północny-wschód wysunięta rzymska osada, która w dodatku graniczyła bezpośrednio z terenami plemion barbarzyńskich. Założone w 19 roku n.e początkowo jako wojskową osadę, która następnie przekształciła się w niemałe miasto, posiadające własny amfiteatr, łaźnie miejskie, brukowane ulice, obiekty sakralne, a wodę rozprowadzały akwedukty. W 410 roku miasto poddano Hunom, potem Awarom, by wreszcie plemię Madziarów wprowadziło się tutaj w 896 roku. Dziś można podziwiać ruiny miasta, zrekonstruowany dom malarza i liczne artefakty. Nas szczególnie urzekły cegły i dachówki z autentycznymi odciskami palców osoby, która te rzeczy wyrabiała. Warto zwrócić też uwagę na nowożytną kopię rzymskich organów z piszczałkami. Co ciekawe, ten instrument bywa wykorzystywany na koncertach. Dawne Aquincum to obecnie muzeum. Pozostałości rzymskie nie są duże. Trochę oddalone od ścisłego centrum, ale spokojnie da się tu dojechać pociągiem miejskim.

Zamek królewski
Zamek królewski

Buda

Buda to górzysty i w dużej części zalesiony obszar, tutaj mieści się zamek królewski i przez długi czas to właśnie Buda była stolicą Węgier. Wzgórze Zamkowe i okolice, choć urokliwe, to jednak widać, że jeszcze mocno niedofinansowane. Budynki są bardzo ładne, ale też w większej części zaniedbane, ulegające niszczeniu. Te fragmenty, które zostały odrestaurowane, robią za to duże wrażenia – ale nadal to tylko fragmenciki. Wewnątrz Zamku Królewskiego jest muzeum, choć patrząc na okolicę, to najlepiej będzie to zobaczyć dopiero za kilka lat.

Baszta rybacka
Baszta rybacka

Za to zupełnie inaczej prezentuje się pobliska Baszta rybacka. To jeden z tych zabytków Budapesztu, które zachwycają nie tylko same w sobie, ale także stopniem ich zadbania.
Wybudowana na przełomie XIX i XX wieku w stylu neoromańskim jako upamiętnienie znajdujących się tutaj niegdyś murów miejskich. Nazwa „rybacka” wzięła się stąd, że za obronę tego obszaru murów odpowiadali właśnie rybacy. Obecnie jest świetnie zachowana, odrestaurowana i oświetlona.

Kościół św. Macieja
Kościół św. Macieja

Kościół Macieja obok Baszty Rybackiej nosi wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, zaś jego bardziej popularna nazwa – Macieja (nie świętego!) – wzięła się od króla Macieja Korwina. Od XIII wieku, kiedy to sięgają początki budowli, rosło jego znaczenie i wkrótce stał się kościołem koronacyjnym królów węgierskich i najbardziej prestiżowym kościołem do wszelkich uroczystości. Jego dzieje są bardzo burzliwe, jak i sama historia kraju. Przejęty przez Turków i przekształcony w meczet, poważnie uszkodzony przez działania kolejnych wojen i pożary. Obecny styl to XIX-wieczna przebudowa. Podczas II wojny światowej Niemcy używali wnętrza kościoła jako szpital wojskowy i kuchnię polową, zaś Armia Radzicka – stajnię i latryny. Pomimo nieprzychylnego stosunku władz sowieckich do Kościoła katolickiego, odbudowa kościoła Macieja została sfinansowana przez państwo i dziś widzimy głównie efekt prac zakończonych w latach 60 XX wieku. Kościół zdecydowanie wart zwiedzenia, ale trzeba pilnować godzin otwarcia dla turystów – te są mocno ograniczane.

Wzgórze Gellerta
Wzgórze Gellerta

Wzgórze Gellerta

Bardziej na południe Budy znajduje się Wzgórze Gellerta, obowiązkowy punkt dla turystów w Budapeszcie. Stąd rozpościera się piękny widok na to naddunajskie miasto. Ale przez wiele lat cieszyło się złą sławą: jego nazwa pochodzi od imienia biskupa, który na początku XI wieku rzekomo tutaj został zabity przez pogan. Pewnikiem na wzgórzu zbierały się czarownice i inne złe moce. Potem było to miejsce znane z wysokiej przestępczości.
Nas nie spotkało nic złego, wręcz przeciwnie.

Pomnik wolności na wzgórzu Gellerta
Pomnik wolności na wzgórzu Gellerta

Pomnik Wolności na górze Gellerta to kobieta trzymająca w dłoniach liść palmowy. Upamiętnia wszystkich tych, którzy polegli walcząc o niepodległość Węgier. Pierwotnie pomnik ten był poświęcony „wyzwoleńczej” Armii Radzieckiej, ale po ’89 roku usunięto komunistyczne symbole. Obok mieści się austriacka Cytadela założona po upadku węgierskiej Wiosny Ludów. Dziś, wraz z naddunajskimi bulwarami i wzgórzem zamkowym znajduje się na liście UNESCO.

Skalny kościół
Skalny kościół

Z ciekawych rzeczy, na górze Gellerta, gdzieś w połowie drogi na szczyt, znajduje się Skalna Kaplica. Kościółek ulokowany w częściowo naturalnej, częściowo wydrążonej jaskini.
Są tutaj także polskie akcenty.

Skalna kaplica
Skalna kaplica

Peszt

Węgrzy na stolicę najczęściej skrótowo mówią Peszt. Jest to największa część miasta i najgęściej zaludniona, tutaj mieści się parlament węgierski. Jest to jeden z największych i z pewnością najpiękniejszych budynków parlamentów narodowych. Budynek powstał w latach 1886 – 1904. Można go oczywiście zwiedzać, jak się trafi na odpowiednie godziny, ale bilety najlepiej rezerwować wcześniej, zwłaszcza jeśli interesuje nas przewodnik anglojęzyczny.

Parlament nocą
Parlament nocą

W Budapeszcie można natknąć się na liczne przecudowne pomniki. Jest na przykład „Gruby policjant”, Ronald Reagan i nasz fawory – porucznik Columbo i jego pies basset. Jest też pomnik butów nad brzegiem rzeki. Poruszający, bo upamiętniający węgierskich Żydów rozstrzelanych nad brzegiem Dunaju podczas II wojny światowej.

Pomnik Holokaustu
Pomnik Holokaustu

Wielka synagoga i holokaust

Pamięć Holocaustu jest w Budapeszcie mocno kultywowana, podobnie jak pozostałości po dawnej społeczności żydowskiej. Wielka synagoga jest największą synagogą w Europie i trzecia na świecie. Zbudowano ją w połowie XIX wieku, ale podczas II wojny światowej kolaborujący z Niemcami strzałokrzyżowcy (sprawcy węgierskiego holocaustu) wysadzili ją w powietrze. Została odbudowana w przeciągu trzech lat i w 1996 ponownie otwarta dla wiernych i zwiedzających. Nie dziwi więc, że sama synagoga, jej krużganki, dziedziniec i muzeum są w dużej części świątynią pamięci holocaustu. Synagogę można zwiedzać, oczywiście poza żydowskimi świętami. I naprawdę warto poświęcić na nią trochę czasu, to przepiękny budynek. Ciekawostką jest to, że koegzystują tu różne odłamy judaizmu.

Wielka Synagoga
Wielka Synagoga
Wielka Synagoga w Budapeszcie
Wielka Synagoga w Budapeszcie

Bazylika

Innym interesującym obiektem sakralnym jest bazylika św. Stefana.
Ten ogromny budynek budowany z przerwami w latach 1848 – 1905 borykał się z wieloma kłopotami budowlanymi. Wynikało to z niestabilnego, bagnistego gruntu, na jakim kościół jest posadowiony. Dodatkowo pierwotna kopuła miała wadę konstrukcyjną, co spowodowało jej zawalenie. Ale dziś stoi i cieszy oko. Wnętrze jest bardzo bogate, a do ciekawostek należy relikwia: zmumifikowana prawa ręka św. Stefana.

Bazylika św. Stefana
Bazylika św. Stefana

Warto wspomnieć o miejskiej zieleni, której w Budapeszcie nie brakuje. Jednym z miejsc dla wielkomiejskiej rekreacji jest dunajska Wyspa Małgorzaty. Nam szczególnie do gustu przypadła zagroda ze zwierzętami – filia czy też żywa reklama tutejszego ZOO.

Bazylika św. Stefana
Bazylika św. Stefana

Varosliget

Innym obszarem zielonym godnym spaceru jest park miejski Varosliget.
Czas powstania datuje się na połowę XVII wieku, kiedy pole bitewne po potyczkach z Turkami zalesiono na rozkaz Marii Teresy. Wkrótce stało się to miejsce wycieczkowe bogatych mieszczan. Na terenie parku mogą zaskoczyć wybudowane niby-zamki, niby-fortece. Jest to wspomnienie wystawy z okazji 1000-lecia Węgier, kiedy to zbudowano w parku atrapy różnych zabytków kraju. Tak spodobały się zwiedzającym, że część z nich potem wybudowano jako stały element parku. Oprócz tego znajduje się tutaj ZOO, wesołe miasteczko i jedna ze słynnych pesztańskich łaźni. Aż żal, że nie był czasu na małe SPA.

Varosliget
Varosliget

Łaźnie są nie tylko w Peszcie. W całym mieście jest ich wiele, oferują nie tylko SPA, ale przede wszystkim unikalną okazję do zobaczenia zabytkowych, acz wciąż używanych budynków. Niestety to jedna z tych atrakcji, na którą trzeba poświęcić trochę więcej czasu i nie da się jej zobaczyć z zewnątrz.

Varosliget
Varosliget

Tuż przy parku Varosliget znajduje się inne bardzo charakterystyczne miejsce, plac Bohaterów. Stąd do centrum ciągnie się Andrássy út, a przy niej zarówno zabytkowe budynki, jak i muzea, czy ambasady. To dość reprezentacyjna ulica miasta. W 2002 została wpisana z okolicą na listę UNESCO, jako uzupełnienie i rozszerzenie naddunajskich bulwarów.

Plac bohaterów
Plac bohaterów

Chodząc po ulicach można natknąć się na ciekawostki w stylu plac Kalwina z kostkami brukowymi z postulatami Marcina Lutra, czy mobilna księgarnia.

Pomnik anonima w Varosliget
Pomnik anonima w Varosliget

Most łańcuchowy – filmowy

Połączenie obu miast zostało uwiecznione na kameralnej rzeźbie z personifikacją obu miast, ukazującą pierwszy stały most łączący dwa miasta: Budę i Peszt. Dziś jednak mamy jeszcze dwa inne, bardzo charakterystyczne i rozpoznawalne mosty. Przede wszystkim Most łańcuchowy i most wolności.

Widok na most łańcuchowy (Budapeszt)
Widok na most łańcuchowy (Budapeszt)

Most łańcuchowy jak i parlament są widoczne w „Mission: Impossible – Ghost Protocol” J.J. Abramsa. Na potrzeby filmu wykonano kilka ujęć ogólnych, większość scen rozgrywających się w Budapeszcie nagrano w Pradze.

Centralna hala targowa
Centralna hala targowa

W stolicy Węgier nie mogło zabraknąć papryki i salami! Najładniejsze bodaj stoiska z madziarskimi specjałami są w Centralnej Hali Targowej. Ten największy zadaszony plac targowy w mieście powstał u schyłku XVIII wieku. Zwraca uwagę wykorzystanie stali w konstrukcji zadaszenia – wówczas było to bardzo nowoczesne rozwiązanie. To czego brakuje najbardziej to dostępności kuchni węgierskiej. Pewne rzeczy da się znaleźć, ale najwięcej niestety jest restauracji serwujących dania z innych części świata.

Wnętrza centralnej hali targowej
Wnętrza centralnej hali targowej

Prawdę mówiąc spędziliśmy trochę czasu szukając lagoszy, czyli węgierskich zapiekanek. Udało się nam je znaleźć przypadkiem, niedaleko cukierni Gerbeaud, uchodzącej za najsłynniejszą w całym mieście. Jej sława ściąga tu wielu turystów, zaś jak się okazało okolice to dobre miejsce na znalezienie czegoś z węgierskiej kuchni, także tej bezmięsnej.

Gruby policjant
Gruby policjant

Budapeszt nas zaskoczył. Pozytywnie. Spodziewaliśmy się, że jeden weekend jest wystarczający, by zwiedzić stolicę Węgier. Otóż nie, weekend nie wystarcza, by nacieszyć się Budapesztem. Nie zobaczyliśmy wszystkiego, co chcieliśmy, a mocno nadwyrężyliśmy nogi. Cztery dni byłyby już lepszym wyborem, a ze dwa dodatkowe, by zażyć relaksu w miejskich łaźniach. Przejść przez miasto można, ale jest tu wiele zakamarków do zobaczenia, w tym podziemi. Na to potrzeba trochę więcej czasu niż weekendowy citybreak.

Pomnik porucznika Colombo
Pomnik porucznika Colombo

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak węgierski
Budapeszt
Share Button

Mccheta, duchowa stolica Gruzji

Jedno z najstarszych miast Gruzji i jej duchowa stolica. Mccheta / Mtskheta (gruz. მცხეთა) rozwijała się gdzieś w pierwszym tysiącleciu p.n.e., ale ślady osadnictwa pochodzą epoki brązu, czyli gdzieś między 2000 a 3000 lat p.n.e. Pierwotne miasto zostało zrównanie z ziemią przez Pompejusza. Przełom er to także okres, w którym Mccheta była stolicą ówczesnej Gruzji. Dopiero w VI wieku przeniesiono ją do Tbilisi. Ale to właśnie do Mcchety dotarła święta Nino, sprowadzając tu chrześcijaństwo. Do dziś miasto to jest najważniejszym z miejsc gruzińskiego prawosławia. Od 2014 roku nazywana jest też Świętym Miastem.

Droga do soboru katedralnego
Droga do soboru katedralnego

Mccheta

Obecnie jest to niewielkie miasto nad rzeką Kurą. Mieszka tu jakieś 10 tysięcy mieszkańców. To jednak jest siedziba Gruzińskiego Prawosławnego Kościoła Apostolskiego, miejsce pielgrzymek, oraz punkt obowiązkowy dla wielu wycieczek. W dodatku wpisany na listę UNESCO. Głównie za sprawą dwóch świątyń. Niestety są one zagrożone wykreśleniem, ze względu na postępujące niszczenie starych murów.

Muzeum przy soborze

Sobór katedralny Sweti Cchoweli

Pierwsza z nich to kościół katedralny, Sweti Cchoweli (gruz. სვეტიცხოვლის საკათედრო ტაძარი). Formalnie został wybudowany w XI wieku, ale wcześniej w tym miejscu znajdowała się inna świątynia chrześcijańska (jakoby z IV wieku). Z tej poprzedniej budowli przetrwała chrzcielnica i fundamenty. Istniejąca do dziś budowla zwraca uwagę swoją kopułowo-krzyżową konstrukcją, centralna na planie krzyża greckiego, wykonaną z kamienia i na zewnątrz raczej skromnie dekorowaną, charakterystyczną dla całej architektury sakralnej Gruzji. Wewnątrz ściany pokryte były freskami, z których część udało się odsłonić po XIX-wiecznych przeróbkach. Znajdujące się w środku ikony są kopiami, oryginały umieszczono w muzeum. Mur obronny z wieżami pochodzi z XVIII wieku.

Wejście do Sweti Cchoweli
Wejście do Sweti Cchoweli

Według legendy pewien żyd z Mcchety, niejaki Eliasz, przebywał w Jerozolimie podczas ukrzyżowania Chrystusa. Wrócił do swego miasta z szatą Jezusa, którą dał swojej siostrze imieniem Sydonia. Tę pochowano wraz z relikwią, zaś o miejscu pochówku zapomniano. Aż do czasu, gdy w Gruzji przebywała święta Nino. Wówczas wznoszono pierwszą świątynię, jednak pojawił się problem z kolumną. Dzięki modlitwie świętej, kolumna przeniosła się w miejsce pochówku Sydonii. Nazwa Sweti Cchoweli znaczy tyle, co życiodajna kolumna. Mit ten zaś bardzo ładnie obrazuje próbę powiązania długiej historii Gruzji z chrześcijaństwem. Obecnie w Gruzji te tradycje znów są ważne, a nowa narodowa świątynia została wybudowana (choć jeszcze nie całkiem ukończona) w stolicy kraju.

Sweti Cchoweli
Sweti Cchoweli

Katedra jest główną świątynią Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego. Tu odbywały się koronację królów. Jest to także wzorcowy budynek. Wiele innych cerkwi buduje się w jego stylu. Ta uchodzi za jedną z najładniejszych, najlepiej rozpoznawalnych i bez wątpienia jest jedną z największych.

Wnętrze Sweti Cchoweli
Wnętrze Sweti Cchoweli

Monastyr Dżwari

Drugi bardzo charakterystyczny monastyr Mcchety to Dżwari (ang. Jvari, gruz. ჯვარი, ჯვრის მონასტერი), czyli monastryr krzyża. Jest starszy, pochodzi z VI wieku, oddalony od centrum, wzniesiony na wzgórzu w miejscu, w którym król Mirian już po nawróceniu pod wpływem świętej Nino, postawił pierwszy krzyż w Gruzji. Monastyr zbudowano nad królewskim krzyżem. W środku wciąż znajduje się drewniany krzyż, choć zapewne już któryś z kolei, szczątki oryginalnego podobno wciąż są trzymane, gdzieś w świątyni. To miejsce uchodzi za jedno z najświętszych w całym kraju. Przybywają tu nie tylko turyści, ale też wielu gruzińskich pielgrzymów. Warto dodać, że to co widzimy dziś to druga świątynia. Powstała jakieś 40 lat po pierwszej. Po tej oryginalnej pozostały jedynie resztki zabudowań. Ta obecna została umieszczona na liście stu najbardziej zagrożonych zabytków świata. Co ciekawe, to kościół wzorcowy, budowniczowie kolejnych na całym Kaukazie wzorowali się właśnie na nim.

Monastyr Dżwari
Monastyr Dżawari

Ze wzgórza, na którym znajduje się ten monastyr, rozciąga się wspaniały widok na całą Mcchetę. Stare miasto jest tu niewielkie, bardzo nastawione na turystów, z masą sklepików i kramów. Niemniej jednak wąskie, brukowane uliczki są bardzo urokliwe.

Monastyr Dżwari
Monastyr Dżwari

Uwaga praktyczna. Kobiety mogą wejść do świątyń tylko w chustach na głowie. Niby można je dostać przed wejściem (wielorazowego użytku), ale można też podróżować z własną.

Turystyczne centrum Mcchety
Turystyczne centrum Mcchety

Do Mcchety dość łatwo jest dojechać z Tblisi marszrutką. Szczerze warto tu się zatrzymać na trochę, choćby dla samych tych dwóch świątyń. Zaś jak jest więcej czasu można też skorzystać z lokalnych szlaków winnych.

Mccheta i rzeka Kura, widok z monastyru Dżwari
Mccheta i rzeka Kura, widok z monastyru Dżwari

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Inne podobne miejsca znajdziesz na szlaku religijnym
Mccheta
Szlak gruziński
Mccheta
Share Button

Kafarnaum, miasto Jezusa

W Ewangelii Kafarnaum (hebr. כְּפַר נַחוּם, Kefar Nachum; arab. كفر ناحوم, Kafr Nahum), czyli po polsku Wioska Nahuma, albo Wioska Pocieszyciela, jest wspomniane kilkanaście razy. Znajduje się nad Jeziorem Tyberiadzkim (Galilejskim/Genezaret), na północ od Tyberiady. To bardzo istotne miejsce zwłaszcza w kontekście historii św. Piotra Apostoła.

Wejście do Kafarnaum
Wejście do Kafarnaum

Kafarnaum a Pismo Święte

Choć najstarsze ślady osadnictwa pochodzą z epoki brązu (czyli ok. 3 tysiące lat p.n.e.), to ludzie nigdy nie zamieszkiwali tu długo. Stary Testament nie wspomina ani razu o Kafarnaum z prostej przyczyny: nic tu wtedy nie było. Miejscowość powstała gdzieś około II wieku p.n.e. i była to niewielka i mało znaczącą wioska rybacka.

Kościół Franciszkanów
Kościół Franciszkanów

Według Ewangelii to właśnie tu mieszkał Szymon Piotr. Tutaj Jezus Chrystus powołał go razem z Andrzejem, Jakubem i Janem. Chrystus dokonał tu wielu cudów: chodził po wodzie, uleczył teściową Szymona, trędowatego i wielu innych. Miejsce to odegrało istotną rolę w czasie Jego działalności. Później też stało się ważnym punktem dla pierwszych chrześcijan. W domu Piotra i Andrzeja działała gmina chrześcijańska. Dlatego także czasem Kafarnaum nazywa się miastem Jezusa.

Kościół w środku
Kościół w środku

Największy rozwój osady przypadł na okres rzymski. Wtedy Kafarnaum stało się małym miastem. Podobno mieszkało to około 1500 osób, czyli całkiem sporo jak na tamte czasy. W czasach ewangelicznych rozpoczęła się taka mała złota era tej miejscowości. Z kilku powodów: po pierwsze granica i urząd celny, po drugie zwiększone osadnictwo Żydów w Galiliei, a po trzecie tędy prowadził też szlak handlowy z Jerozolimy do Damaszku.

Pomnik św. Piotra
Pomnik św. Piotra

Po Rzymianach nastało Bizancjum, a potem rządy arabskie. Kafarnaum powoli traciło na znaczeniu, dodatkowo dochodziło tu w późniejszym okresie do konfliktów religijnych. Żydzi burzyli kościoły, chrześcijanie synagogi. Ostatecznie trzęsienie ziemi w VIII wieku właściwie zniszczyło kompletnie całe, skonfliktowane Kafarnaum, które już się nie podniosło ze zniszczeń.

Kafarnaum
Kafarnaum

Stanowisko archeologiczne

Pozostały za to ruiny. Niewielkie, ale jednak. Najważniejsza i najlepiej zachowana ich część (ok. 1/3 całości) znajduje się w posiadaniu Kustodii Ziemi Świętej. Wybudowano tu klasztor franciszkanów, a także bardzo charakterystyczny, ośmiokątny kościół, lekko podniesiony. Jakoby znajduje się on nad domem św. Piotra, lub raczej domniemanym domem. Nie ma żadnych dowodów, że to na pewno był ten dom, to tylko tradycyjne wierzenia. Ale to jest dość charakterystyczne dla Ziemi Świętej, czyli wiara, że dany symbol jest prawdziwy. A jak nie jest, to w końcu to tylko symbol, który przyciąga wiernych. W samym kościele jest fragment szklanej podłogi, można tam podziwiać ruiny. Można też wokół nich przejść, trochę pod kościołem.

Także wokół kościoła znajdują się pozostałości dawnego budownictwa, w tym tak zwane isnule, czyli wielorodzinne budynki mieszkalne, w bardzo regularnym blokowym układzie. Znajdziemy tu także pozostałości po Białej Synagodze. Według pewnej legendy, ta powstała w miejscu, gdzie nauczał Jezus. Trochę dalej zaś zlokalizowano cerkiew prawosławną. Cały teren jest dostępny dla odwiedzających. Nie mogło też zabraknąć pomnika św. Piotra.

Nie jest tego wiele, ale i tak robi to dobre wrażenie, choć warto pamiętać, że to tylko jedna trzecia z dawnego miasta. Bardziej na północ znajduje się Park Narodowy Kafarnaum, gdzie można podziwiać jeszcze inne pozostałości, a także roślinność, czy jezioro. Jednak nie przyciąga on już takiej ilości zwiedzających. Najważniejsze miejsca są na terenie Kustodii.

Do Kafarnaum najlepiej jest dojechać samochodem. Można też próbować lokalnymi autobusami. Przystanek Comer Kefar Nachum jest oddalony od stanowiska archeologicznego ok. 4 km.

Widok na jezioro Tyberiadzkie
Widok na jezioro Tyberiadzkie

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Inne podobne miejsca znajdziesz na szlaku religijnym
Kafarnaum
Podoba Ci się Izrael, kontynuuj szlak izraelski
Kafarnaum
?
Share Button

Gruzińska Droga Wojenna

Już sama nazwa jest zarówno intrygująca, jak i niepokojąca, zważywszy na najświeższą historię Gruzji. Szczęśliwie nazwa Gruzińska Droga Wojenna (gruz. საქართველოს სამხედრო გზა) jest zdecydowanie bardziej historyczna, niż aktualna. To droga, kiedyś szlak, licząca 208 km prowadząca z Tbilisi do Władykuakazu w Osetii Południowej (Rosja). Nazwa jednak nie wzięła się znikąd, faktycznie kiedyś wykorzystywały ten szlak armie Rzymian, Mongołów czy Persów. Jednak sama nazwa została nadana w XIX wieku, kiedy to Imperium Rosyjskie rozbudowywało militarne szlaki. Droga ta odegrała duże znaczenie w czasie walk w Czeczenii czy w Dagestanie. Zmodernizowano ją wówczas i z tamtego okresu właśnie pochodzi dzisiejsza nazwa.

Gruzińska Droga Wojenna dziś

Obecnie trasa słynie zupełnie z innego powodu. Jest malownicza, różnorodna, wije się między górami, dzięki czemu jest atrakcją turystyczną. Czasem uznawana jest za jedną z najpiękniejszych i najbardziej widowiskowych tras (w Gruzji na pewno).

Gruzińska Droga Wojenna widoki
Gruzińska Droga Wojenna widoki

Najczęściej trasa przez Gruzińską Drogę Wojenną zaczyna się w Tblisi, a kończy w miejscowości Stepancminda (dawniej Kazbegi). Ze stolicy można wziąć marszrutkę z dworca Didube. Alternatyw jest wiele, od taksówek, przez zorganizowane wycieczki, czy przejazd wynajętym samochodem. Trasę równie dobrze można przejeżdżać w okolicach Mcchety, dopiero dalej zaczyna się zmieniać.

Punkt obserwacyjny na przełęczy Krzyży
Punkt obserwacyjny na przełęczy Krzyży

Przełęcz Krzyżowa

Pomijając Kazbegi, które jest najczęściej celem przejazdu przez tę trasę, znajduje się na niej kilka bardzo interesujących i charakterystycznych punktów. Jak choćby Przełęcz Krzyżową znajdująca się na wysokości 2379 m n.p.m. To bardzo urocze miejsce. Znajduje się tu punkt obserwacyjny. Akurat ta najbardziej charakterystyczna platforma widokowa, będąca jednocześnie pomnikiem przyjaźni radziecko-gruzińskiej, była remontowana w trakcie naszego przejazdu, ale dało się ją zobaczyć z pewnej odległości, resztę zaś z trochę innej perspektywy. Jest miejsce do zaparkowania, a także bary z jedzeniem. Przede wszystkim da się samemu rozejrzeć, a widoki są niesamowite. W okolicy znajduje się ośrodek sportów zimowych w Gudauri.

Zbiornik
Zbiornik

Jezioro Żinwalskie i forteca Ananuri

Jadąc na północ, jeszcze przed przełączą, zobaczymy Jezioro Żinwalskie lub zbiornik Żinwali, sztuczne, zakończone tamą, ale bardzo urokliwe. U jego brzegów zlokalizowana jest twierdza Ananuri. Jej początki sięgają XIII wieku, ale większość ostałych zabudowań wzniesiono w XVII wieku. W samej fortyfikacji poza murami jest też cerkiew Wniebowstąpienia (dwa kościoły: mniejszy kościół Dziewicy z pierwszej połowy XVII wieku i większy kościół Matki Boskiej z końca XVII wieku). Też miejsce warte uwagi. Twierdza została wpisana na wstępną listę UNESCO w 2007. Była to siedziba książąt (eristavi) Argavi, a także arena kilku bitew, w tym powstania pospólstwa. Służyła aż do XIX wieku.

Forteca Ananuri
Forteca Ananuri
Wnętrze cerkwi
Wnętrze cerkwi

Bardzo ciekawym fragmentem jest też woda wypływająca ze źródeł. W jednym miejscu na trasie osadza się, tworząc wapienne schody, przypominające tureckie Pamukkale. Oczywiście zdecydowanie mniejsze, ale dostępne za darmo.

Gruzińska droga wojenna
Gruzińska droga wojenna

Przejazd

Obecnie Gruzińska Droga Wojenna została dobrze wyremontowana i przygotowana na dość duże zainteresowanie turystów. Niestety wciąż w wielu momentach jest kręta i niebezpieczna, znajdziemy tam zarówno kapliczki, jak i trzeba się liczyć z obecnością bydła domowego na drodze. Niemniej jednak widoki wynagradzają wszystko. Jadąc samemu samochodem trzeba jednak liczyć się z możliwymi korkami. W większości jest to jezdnia jednopasmowa, ciężko się tu wyprzedza, zwłaszcza gdy zakrętami jedzie tir lub autobus. Niemniej jednak droga w kierunku Kazbegu to zdecydowanie jedna z największych atrakcji Gruzji.

Gruzja, więc nie mogło zabraknąć krów na drogach
Gruzja, więc nie mogło zabraknąć krów na drogach
Tarasy wapienne
Tarasy wapienne

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak gruziński
Gruzińska droga wojenna
Share Button

Skalne miasto Wardzia

Jedną z bardziej charakterystycznych atrakcji Gruzji jest skalne miasto Wardzia (ang. Vardzia, gruz. ვარძია). Obecnie w dużej części są to wydrążone jaskinie, do zwiedzania jest ponad 250 komnat na trzynastu poziomach. W czasach najlepszej świetności komnat było przeszło 3 tysiące, a poziomów aż 19. Mogło tu mieszkać nawet 60 tysięcy osób.

Wardzia
Wardzia

Historia Wardzi

Początki Wardzi sięgają czasów króla Jerzego III. W XII wieku zaczął budować tu fortecę, a przy okazji drążyć w skale tufowej. Miasto zlokalizowane nad brzegiem rzeki Kury (Mtkwari) wewnątrz masywu Wyżyny Eruszeckiej ukończyła słynna królowa Tamara. Zresztą według legendy, to od niej pochodzi nazwa tego miejsca. Gdy jeszcze jako kilkuletnia dziewczynka zgubiła się na budowie, a ówczesny król i jej wuj, szukał jej, młoda Tamara krzyknęła: „War dzia”, co oznacza „Jestem, wujku”.

Widok z dołu
Widok z dołu

To właśnie królowa Tamara (lub Tamar w innych tłumaczeniach), założyła tu klasztor. Mieszkało tu prawie 2000 mnichów. Niestety w 1283 roku miasto zostało mocno zniszczone przez trzęsienie ziemi. Zawaliło się 2/3 miasta. Wtedy funkcjonował tu tylko klasztor. Ostatecznie padło w 1551 roku, gdy Gruzję najechali Persowie. Następnie przez lata zapomniano o tym miejscu. Dawne mury zostały zniszczone, a duża część skał zapadła się. Gdyby nie głęboko wydrążone komnaty, niewiele by zostało do zobaczenia. Ogrom Wardzi wciąż jednak jest zauważalny. Na jej zwiedzenie potrzeba co najmniej kilku godzin.

Wardzia
Wardzia

Wardzia obecnie

Od 1985 roku, gdy ustanowiono tutaj rezerwat-muzeum z klasztorem. To miejsce odżyło wraz z uzyskaniem przez Gruzję niepodległości. Początkowo zamieszkała tu grupa mnichów, a potem otwarto je dla zwiedzających. W środku działa już cerkiew, choć podczas naszej wizyty wciąż była remontowana (odnawiane są freski).  Sami mnisi zajęli sobie niewielką część, reszta jest dostępna dla turystów. Próbowano też zabezpieczyć i remontować to miejsce, acz w pewien sposób w nie ingerując. Zwiedzanie jest dość bezpieczne dzięki szeregowi barierek, schodków czy drabinek, a czasem też betonowych wylewek, choć nie widać ich zbyt dużo. Całość została dostosowana do potrzeb turystycznych. Cerkiew jest miejscem świętym, dlatego warto pamiętać o odpowiednim stroju. Dodatkowo cała Wardzia znajduje się na wstępnej liście UNESCO.

Poszczególne ścieżki się rozgałęziają, trudno obejść wszystko
Poszczególne ścieżki się rozgałęziają, trudno obejść wszystko

Wardzia jest bardzo różnorodna. Część komnat jest dość spora, ale w wielu miejscach trzeba przeciskać się przez wąskie tunele. Dlatego nie można tu wchodzić z dużymi plecakami, te należy zostawić przy kasach (bądź w samochodzie, jeśli nim się przyjechało). Ale poza komnatami i tunelami jest też wiele tarasów i przejść. Zaś z daleka skalne miasto przypomina trochę gigantyczne mrowisko bądź termitierę.

Wardzia
Wardzia

Komnaty także są dość różnorodne. W niektórych znajdziemy freski bądź inne zdobienia. W okolicy jest też mnóstwo jaskółek. Niektóre z ich gniazd można zobaczyć z bliska.

Wnętrza cerkwi
Wnętrza cerkwi

Wardzia – dojazd

Do Wardzi najłatwiej dojechać marszrutką z Achalcyche, ewentualnie taksówką. No i oczywiście samochodem. Parking jest dość duży, darmowy. Przy nim zlokalizowana jest restauracja.

Cerkiew z zewnątrz
Cerkiew z zewnątrz

Wardzia na tle innych skalnych miast prezentuje się dobrze. Jest tu dość dużo do zobaczenia, warto na nią poświęcić czas.

Wardzia
Wardzia

Ciekawe? Jeśli tak, przejrzyj szlak gruziński.

Szlak gruziński
Skalne miasto Wardzia
Share Button

Kana Galilejska lub raczej Kefar Kanna

Nie wszystkie opisywane w Piśmie Świętym miejsca można dziś odnaleźć. Po prawie dwóch tysiącach lat odkąd skończono Nowy Testament w Ziemi Świętej wiele się zmieniło, historia mocno naznaczyła ten teren. Jednak nie zawsze chodzi o dokładne, prawdziwe miejsce, czasem wystarcza punkt, symbol, pewne prawdopodobieństwo, a ostatecznie wiara. Tak właśnie wygląda sprawa z Kaną Galilejską. Dziś właściwie nie wiadomo, gdzie ona dokładnie się znajdowała. Archeolodzy mają kilka pomysłów i jeszcze więcej wątpliwości. Jednak ich praca w doszukiwaniu prawdy nie jest już taki istotna dla wiernych i tradycji. Franciszkanie i nie tylko oni, utożsamiali Kanę Galilejską z izraelskim miastem Kefar Kanna (hebr. כפר כנא).

Kana Galilejska / Kefar Kanna

Kościół wesela w Kanie
Kościół wesela w Kanie

Biblijnie Kana Galilejska jest słynna z powodu wesela, podczas którego Jezus Chrystus dokonał swojego pierwszego publicznego cudu. Przemienił wodę w wino. To ostatnie jest tu bardzo istotne, można by powiedzieć, że żywe. Z zabudowań pochodzących z czasów nowotestamentowych niewiele tu pozostało. W każdym razie znaleziono tu olbrzymią kadź na wino, więc na pewno to musiała być ta jedyna. Dziś raczej nikt przy tym się nie będzie upierał, ale i tak pełni ona swoje zadanie. Przyciąga pielgrzymów i ciekawskich, świadczy też o antycznych czasach. Nawet jeśli to była inna kadź, inne wino, czy inne wesele, to i tak mamy tu namiastkę tamtych czasów.

Obraz w kościele w Kannie
Obraz w kościele w Kannie

Kościół Wesela w Kannie

Obecnie głównym miejscem pielgrzymek jest franciszkański kościół Wesela w Kannie. W mieście znajduje się także prawosławna cerkiew. W kryptach kościoła franciszkanów znajdują się pozostałości archeologiczne zabudowań z I – IV wieku naszej ery. Całość jest zabezpieczona szybą, tak by nie ulegało to niszczeniu. Znajdziemy tu oczywiście także kadzie na wino, czyli podstawowy fragment układanki. Kościół franciszkanów słynie wśród pielgrzymów z pewnego obrzędu, czyli odnowienia przyrzeczeń małżeńskich. Wielu członków grup religijnych ponownie przysięga sobie miłość i wierność podczas odprawianej tu mszy.

Kadź na wino
Kadź na wino

Sama Kefar Kanna jest dość małym miasteczkiem. Liczy sobie koło 20 tysięcy mieszkańców. Żyje z pielgrzymów. Nie ma tu rozbudowanej bazy hotelowej, zarabiają na przyjezdnych, którzy zatrzymują się tu na chwilę. Czy to podczas samodzielnego przemierzania Izraela, czy autokarowych pielgrzymek lub wycieczek. Jak na nich zarabiać w Kanie? W bardzo prosty sposób: sprzedając wino z Kany. Według Ewangelii było ono bardzo dobre, zwłaszcza to przemienione z wody. Zaskoczyło nawet starostę weselnego. To sprzedawane tutaj pewnie należałoby uznać co najwyżej za to podane jako pierwsze. W każdym razie pomysł na biznes jest niezły, a ludzie bardzo chętnie kupują taką pamiątkę. Skoro wszystko w tym miejscu jest bardziej umowne i na pamiątkę, z tym trunkiem jest dokładnie tak samo.

Pozostałości stanowiska archeologicznego
Pozostałości stanowiska archeologicznego

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Inne podobne miejsca znajdziesz na szlaku religijnym
Kana Galilejska
Podoba Ci się Izrael, kontynuuj szlak izraelski
Kefar Kana
Share Button

Wilno

Wilno (lit. Vilnius) to z jednej strony stolica Litwy, z drugiej miasto, gdzie trudno nie dostrzec polskich wpływów, a przy tym także sanktuarium, w którym poza narodami krzyżują się kultury i wyznania. To fascynująca mieszanka, która całkiem dobrze funkcjonuje.

Pomnik Andrzeja Mickiewicza

­­ „I w Ostrej świecisz Bramie…”

z inwokacji „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza

Ostra Brama w nocy

Wilno – Ostra Brama

Po raz kolejny bawiąc się w „pogromców mitów”. Świecąca Matka Boska Ostrobramska, brzmi to bardziej jak zabieg stylistyczny poety. Okazuje się, że Mickiewicz doskonale wiedział co pisał, choć oczywiście świecenie w okresie, gdy powstawał „Pan Tadeusz” nie mogło być tak spektakularne jak obecnie. Cudowny obraz Ostrobramski znajduje się w małej kaplicy na dawnym murze miejskim, no i w bramie, przez którą można wejść. Ze strony zewnętrznej starego miasta nie wygląda to specjalnie interesująco, ale od środka już tak. W dzień otwarte są okna i można z ulicy zobaczyć cudowny obraz, jak i modlące się osoby . W nocy okna są zamknięte ( w dzień w razie niepogody także), ale kaplica jest dobrze oświetlona, Matka Boska więc faktycznie świeci w Ostrej Bramie.

Kościół św. Kazimierza

To zdecydowanie najbardziej popularne miejsce pielgrzymek na Litwie. Kaplica znajduje się przy kościele św. Teresy. Msze są tu regularnie odprawiane także w języku polskim, a dodatkowo odbywają się msze pielgrzymek. W okresie, gdy jest ich dużo, dostęp do kaplicy z obrazem jest utrudniony. Zaś przy samej kaplicy na ścianie można zobaczyć wiele dowodów cudownego wstawiennictwa Maryi. Nie jest to jedyne sanktuarium, warto też wspomnieć o Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Ale to nie jest już tak znane i oblegane.

Ratusz

Centrum Wilna to kilkanaście bardzo interesujących kościołów, w tym choćby św. Anny, czy św. Kazimierza. Do tego dochodzą też cerkwie prawosławne, które dobrze wpisują się tu w klimat. Przed wojną w mieście znajdowało się również prawie sto synagog. Obecnie pozostało tylko kilka, z tego chyba tylko jedna pełni swą pierwotną rolę.

Baszta Giedymina

Zamek i baszta

Ciekawym miejscem spacerowym jest najstarsza cześć miasta, gdzie znajdował się kiedyś zamek. Obecnie pozostały po nim tylko pewne fragmenty. Najbardziej widoczny jest tak zwany zamek górny, czyli Baszta Giedymina. To także dobry punkt widokowy na całe miasto. O ile do pozostałości zamku górnego można wejść za darmo, o tyle wejście na samą wieżę już jest płatne.

Bastion

Poniżej znajduje się pałac Wielkich Książąt Litewskich, właściwie jest to zrekonstruowany zamek dolny. Obecnie pełni on rolę muzeum. Litwa niestety w ostatnich wiekach nie miała szczęścia do sąsiadów, więc wiele eksponatów zostało zrabowanych. Przez to samo muzeum sprawia czasem wrażenie pustego. Ale z drugiej strony bardzo interesujące jest móc obserwować litewski punkt widzenia na historię. Zwłaszcza to, że Jagiellonowie są przedstawiani tutaj wciąż jako Wielcy Książęta i przy okazji Królowie Polscy, zaś królowie elekcyjni zawsze jako pierwszy noszą tytuł Króla Polski.

Archikaterdra

Obok pałacu książąt znajduje się katedra. Właściwie to bazylika archikatedralna św. Stanisława Biskupa i św. Władysława. Pochowany jest tu między innymi Aleksander Jagiellończyk (król Polski w latach 1501 – 1506). Sam budynek został dość mocno przeprojektowany i zmieniony przez lata, choćby z powodu pożarów czy innych nieszczęść. Obecnie ma styl klasycystyczny, interesujący z zewnątrz, dobrze oświetlony w nocy. Jednocześnie w środku jest bardzo ascetyczna, wręcz pusta. Tuż przy katedrze stoi charakterystyczna wieża oraz pomnik Giedymina.

Trzy Krzyże

Góra Trzykrzyska

W stolicy Litwy jest dużo zieleni. Oprócz twierdzy wypocząć można choćby na Górze Trzykrzyskiej. Trzy krzyże zostały postawione po raz pierwszy w XVII wieku na pamiątkę lokalnych misjonarzy i męczenników. Początkowo były wykonane z drewna i gdy zmurszały, w XVIII wieku wymieniono je na nowe. Gdy i te zniszczały w XIX wieku i zawaliły się ze starości, ówczesne władze rosyjskie nie pozwoliły ich odbudować. Betonowe krzyże zbudowane w roku 1916 podczas okupacji niemieckiej. W latach 50. władze radzieckie wysadziły je w powietrze, do dziś można oglądać ich fundament, który pozostawiono jako pewien symbol. Gdy skończyła się okupacja radziecka, w 1989 roku postawiono nowe krzyże wg projektu z 1916 roku, tyle że nieco wyższe. W fundament obecnych krzyży wmurowano odkryte pozostałości poprzednich konstrukcji. Obecnie trzy krzyże traktuje się jako symbol ofiar stalinizmu, zaś historia o misjonarzach-męczennikach jest raczej legendą PRową niż autentyczną historią. W każdym razie to także doskonały punkt widokowy, no i idealne miejsce spacerowe.

Muzeum ludobójstwa – lub KGB (dawne więzienie)

Muzeum KGB

Wspomnieliśmy o stalinizmie. W Wilnie znajduje się Muzeum Ofiar Ludobójstwa, nieoficjalnie nazywane muzeum KGB. Zadaniem tego obiektu jest gromadzenie świadectw i przypominanie historii 50-letniej okupacji ZSRR na Litwie, związanych z tym prześladowaniami, deportacjami i morderstwami. Sam budynek powstał jeszcze za czasów carskich jako sąd guberni, podczas I wojny światowej zajmowali go Niemcy, potem przeszedł w ręce Litwinów, dalej – Polaków, po wybuchu II wojny światowej Sowietów i pozostał w ich rękach do odzyskania przez Litwę niepodległości. Pouczające i bardzo ponure miejsce, ale konieczne do odwiedzenia. Jedno z nielicznych, gdzie nie można płacić kartą. O ile cała reszta zwiedzanych przez nas miejsc w Wilnie raczej ma neutralny lub wręcz zabawowy charakter, to miejsce się bardzo wyróżnia, jest poważne i przygnębiające. Ale także filmowo powiązane. Jeden z dokumentów jest zilustrowany marszem imperialnym z „Imperium kontratakuje”. Natomiast w pomieszczeniu, gdzie dokonywano egzekucji, na ekranie leci fragment podobnej sceny, jakie się tu odbywały, z „Katynia” Andrzeja Wajdy. Egzekucja za egzekucją.

Konstytucja Zarzecza

Wilno oferuje nie tyko uciechy dla ducha, ale także dla ciała. Można pogłaskać wielkiego kota z granitu, można pobujać się na huśtawce zawieszonej na rzece. Pomników jest całkiem sporo. Niektóre mają poważny charakter, inne jak wspomniany kot raczej zabawny. Słynny jest też pomnik Franka Zappy.

Huśtawka pod mostem

Zarzecze

Huśtawka znajduje się w bardzo specyficznym miejscu. Republika Zarzecza to artystyczna dzielnica Wilna (albo suwerenne państwo, jak chcą niektórzy) z własną konstytucją. Do ciekawszych punktów należą: „Człowiek ma prawo żyć obok Wilienki, a Wilienka płynąć obok człowieka”, „Człowiek ma prawo umrzeć, ale nie jest to jego obowiązkiem”, czy „Kot nie musi kochać swojego właściciela, ale jest zobowiązany pomóc mu w potrzebie”. To co jest naprawdę fajne w tej części miasta, to fakt, że ta dzielnica nie utraciła swojego ducha. Jest turystyczna, ale przy tym wciąż artystyczna. Jeszcze się nie skomercjalizowała.

Cmentarz na Rossie

Cmentarz na Rossie

Wilno to oczywiście wiele polskich miejsc pamięci. Oprócz punktów związanych z Mickiewiczem (którego Litwini biorą za swojego wieszcza), jest tutaj także cmentarz polskich żołnierzy na Rossie. Jego centralnym punktem jest grób matki i serca Marszałka Piłsudskiego. Powyżej demokratycznie i razem leżą Polacy i Litwini. Cmentarz jest zadbany. Dawnymi grobami polskimi opiekują się przewodnicy. Na wielu z nich znajdują się nawet tabliczki mówiące o sponsorach, czyli często polskich wycieczkach. To miejsce to także praktycznie obowiązkowy punkt dla wielu odwiedzających. No i trzeba przyznać, że sama nekropolia jest dość intrygująca.

Parlament

Stolica Litwy to bardzo ciekawe, żyjące miasto. Polskie i niepolskie zarazem. Z pewnością warte przynajmniej  wypadu weekendowego. Jest tu wiele interesujących zakamarków do oglądania, a przy tym faktycznie jest bardzo rodzime, a i polski często się słyszy.

Graffiti
Pomnik kota
Szlak religijny
Wilno
Szlak litewski
Wilno
Share Button

Lizbona (i Bond)

Mówiąc, że do Lizbony ściągnął nam James Bond, zdecydowanie przesadzamy. Owszem miał on swój wpływ, ale stolica Portugalii oferuje dużo więcej niesamowitych atrakcji. Obecnie też łatwo kupić tani bilet na lot bezpośrednio do Lizbony z kilku lotnisk w Polsce, więc może tym bardziej warto skorzystać. Zaś Lizbona (port. Lisboa) na przedłużony weekend to bardzo dobry pomysł.

Dachy Lizbony
Dachy Lizbony

Lizbona i James Bond

Jeśli chodzi o Bonda to w Portugalii kręcono „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” (1969) z Gregorym Lazenbym. Pierwszy film w którym zastąpiono Seana Connery’ego, choć potem wycofano się z tego pomysłu, jednocześnie wciąż jeszcze w miarę mocno trzymający się oryginału, czyli powieści Iana Flemminga. Ekipa filmowa przybyła do Portugalii w kwietniu 1969, zdjęcia rozpoczęła w maju. Lizbona nie była nigdy głównym celem filmowców, ale doskonałą bazą. Część zdjęć powstawało w Cascais nieopodal Lizbony, inne zaś w Parku Narodowym Arrábida, w tym finałowa scena w której Blofeld zabija żonę Bonda. Portugalia bardziej udaję Francję, ale w filmie jest kilka scen nagranych w Lizbonie, które są dość charakterystyczne i rozpoznawalne.

Jubiler z Bonda wciąż działa
Jubiler z Bonda wciąż działa

Pierwsze to sklep jubilerski The Joalharia Ferreira Marques, który znajduje się na placu Pedro IV, lub też czasem nazywany Rossio. Znajduje się on dokładnie w południowej części placu. W filmie pojawia się dokładnie dwa razy. Najpierw w jednym z przypadkowych ujęć podczas romantycznych chwil Bonda i Tracy. Potem pod koniec filmu widzimy tu już samego 007, który wchodzi do środka by kupić pierścionek. Scena z filmu dość dobrze oddaje charakter tego miejsca. Jest tu bardzo wiele różnych sklepów dla turystów. Naszą szczególną uwagę zwrócił Świat Sardynki Portugalskiej.

Most 25 kwietnia
Most 25 kwietnia

Almada i most 25 kwietnia

Drugie ważne miejsce, które dość łatwo rozpoznać to most 25 kwietnia, łączący Lizbonę z Almadą. Sam most otworzono w 1966, został zbudowany przez firmę American Bridge Company, która odpowiada za Bay Bridge łączący San Francisco i Oakland. Choć kolorystycznie przypomina Golden Bridge, z którym bywa czasem mylony. Od czasów Bonda most przeszedł jedną bardzo istotną przebudowę. W 1999 dodano poziom kolejowy (pod poziomem samochodowym). Dziś to właśnie kolej jest najłatwiejszym sposobem by przejechać się tym mostem na drugą stronę.

Sanktuarium Chrystusa Króla
Sanktuarium Chrystusa Króla

W filmie widzimy jak Bond jest wieziony przez zbirów Draco przez ten most. Da się tam uchwycić jeszcze jeden bardzo istotny szczegół, a mianowicie wielki pomnik Jezusa. W Almadzie znajduje się sanktuarium Chrystusa Króla (Christo Rei). Jego budowa została zainspirowana Jezusem z Rio De Janeiro. Samo sanktuarium jest też bardzo dobrym punktem widokowym, nie tylko na most, ale także na Lizbonę. Poza pociągami (z których trzeba trochę podejść), kursują tu statki wycieczkowe, które mają trzy przystanki: Lizbona, Sanktuarium i Belem.

Pomnik Odkrywców
Pomnik Odkrywców

Belem

Skoro zahaczyliśmy o Belem warto ten temat pociągnąć. Kiedyś to były zachodnie przedmieścia Lizbony. Dziś Belém (a właściwie to Santa Maria de Belém) to jedna z największych atrakcji turystycznych stolicy Portugalii. To właśnie tu, w pobliżu ujścia Tagu do Oceanu Atlantyckiego wyruszały wielkie wyprawy odkrywców z Vasco Da Gammą na czele. Zwiedzanie warto zacząć od Pomnika Odkrywców. W pierwotnej wersji został on zbudowany w 1940 na wystawę światową, jednak ostateczny kształt nadano mu dopiero w 1960 z okazji 500-lecia śmierci księcia Henryka Żeglarza.

Muzeum morskie
Muzeum morskie

Dalej warto udać się do muzeum morskiego, gdzie znajdziemy zarówno makiety historycznych okrętów, oryginale mundury, sprzęty, jak również kilka zachowanych mniejszych jednostek pływających, które obecnie stoją w wielkiej hali i można je podziwiać.

Klasztor Hieronimów w Belem
Klasztor Hieronimów w Belem

Z muzeum zaś jest już bardzo blisko do Klasztoru Hieronimów, jednego z największych zabytków Portugalii. Zbudowany w tak zwanym stylu manuelińskim, czyli portugalskiej odmianie późnego gotyku. Klasztor obecnie pełni rolę Panteonu narodowego (choć nie jedynego). Jest też wpisany na listę UNESCO razem z wieżą Belem. Kiedyś strzegła wejścia do portu, jednak po trzęsieniu ziemi koryto rzeki zmieniło trochę bieg. Dziś wieża to jeden z najbardziej charakterystycznych punktów Lizbony.

Wieża Belem
Wieża Belem

W Belem warto pamiętać jeszcze o jednym, Pasteis de Belém, czyli słynnych ciasteczkach, które tylko tu mają taką nazwę i markę. Kosztują średnio cztery razy więcej niż normalnie, no i jest dużo więcej turystów. Ale za markę się płaci. W Belem ponadto znajduje się pałac w którym urzęduje prezydent.

Lizbona widziana z zamku Maurów
Lizbona widziana z zamku Maurów

Alfama

Drugą bardzo ważną dla odwiedzających dzielnicą jest Alfama. To najstarsza dzielnica Lizbony. Przetrwała trzęsienie ziemi z 1755, dzięki temu można tu oglądać starą zabudowę, właściwie to nawet bardzo starą, bo są tu zarówno zabytki rzymskie, jak i pochodzące z czasów Maurów.

Katedra (Lizbona)
Katedra (Lizbona)

Z czasów Maurów pochodzi Katedra Sé, czyli Katedra Najświętszej Marii Panny. Zbudowana w stylu romańskim na pamiątkę wyzwolenia miasta spod władzy Maurów. W tym miejscu wcześniej wznosił się dawny meczet, jak niosą legendy, pewne elementy po meczecie pozostały. Sama katedra znajduje się na styku dzielnic Alfama i Baixa.

Słynne azulejos i widok na Lizbonę
Słynne azulejos i widok na Lizbonę

Nieopodal znajduje się teatr rzymski, a raczej to co z niego zostało. Obecnie jest to muzeum. Warto pamiętać, że w pierwszą niedzielę miesiąca wstępy do większości muzeów są darmowe. Czasem jest to druga niedziela, jak to miało miejsce w styczniu 2017, ponieważ 1 stycznia wypadł w niedzielę, przesunięto darmowe wejścia.

Zamek św. Jerzego
Zamek św. Jerzego

Zamek Maurów

Zdecydowanie najważniejszym zabytkiem po Maurach jest jednak Zamek św. Jerzego (Castelo de São Jorge). Zbudowany na początku XII wieku, na krótko zanim ziemie te przejęli Portugalczycy. Potem zaczęli rozbudowywać go chrześcijanie. Dziś jest bardzo ciekawą atrakcją, co prawda odtworzono go po zniszczeniach po trzęsieniu ziemi, ale wciąż jest wart uwagi i przyciąga wielu turystów. To też jeden z lepszy punktów widokowych na całe miasto.

Panteon Narodowy
Panteon Narodowy

Panteon

Zupełnie nowym zabytkiem jest Panteon Narodowy. Ten monumentalny budynek niestety wciąż nie pełni tej roli, jaką mu wymyślono. Owszem znajdują się tu grobowce słynnych Portugalczyków, ale ma się wrażenie, że to takie trochę pisanie historii na siłę. Tu pochowa się piłkarza, a tu kogoś innego. Oczywiście nikomu nic nie ujmując, problem w tym, że gdy umiera były prezydent, to nagle całe uroczystości związane z jego pożegnaniem odbywają się w Belem w klasztorze Hieronimów. Panteon potrzebuje jeszcze kilkudziesięciu jeśli nie kilkuset lat, by faktycznie zająć swoje miejsce w historii. Niemniej jednak to wciąż imponujący budynek.

Słynny tramwaj 28 (Lizbona)
Słynny tramwaj 28 (Lizbona)

Linia nr 28

Alfama to także mnóstwo przepięknych małych uliczek, domów z azulejos, punktów widokowych. Kursuje tu też tramwaj nr 28. Na tej linii jeżdżą przede wszystkim stare, zabytkowe już składy. To ma być dodatkowa atrakcja. Trasa tej linii jest wyznaczona tak, by była wygodna do zwiedzania zabytków. Turyści nie powinni mieć problemów ze znalezieniem tej linii, jednocześnie stare tramwaje nadają miastu klimatu.

Bazylika Estrela
Bazylika Estrela

Linią 28 można też dojechać do Bazyliki Estrela, oczywiście znajdującej się już poza Alfamą. Budynek ten posiada bardzo dużą kopułę, którą widać z wielu miejsc miasta. Obok znajduje się park, pełny egzotycznych roślin. Są tam też między innymi papugi.

Słynna Brama na placu Comercio
Słynna Brama na placu Comercio

Kolejne bardzo charakterystyczne i przyciągające wielu turystów miejsce to Plac Comercio (Praça do Comércio). Znajdujący się tuż przy rzece Tag plac to bardzo przestrzenne miejsce. Dużo klimatu robi tu łuk tryumfalny Arco Rua Augusta.

Wnętrza kościoła św. Rocha
Wnętrza kościoła św. Rocha

Charakterystyczne punkty

W samym centrum warto zwrócić uwagę jeszcze na trzy rzeczy. Niepozorny z zewnątrz kościół św. Rocha. Windę Santa Justa. Tę budowlę zaprojektował Raoula Mesnier de Ponsard, jeden z uczniów Gustave’a Eiffla. Winda ta łączy dzielnicę Baixa leżącą wyżej Chiado. To też kolejny doskonały punkt widokowy. Bilety na windę oczywiście są też w ramach karty miejskiej. Natomiast po wjechaniu na górę można podejść do muzeum archeologicznego. Znajduje się ono w starym kościele, który nie został odbudowany do końca po trzęsieniu ziemi. Nawet samo obejście tego miejsca jest ciekawym doświadczeniem.

Winda Santa Justa
Winda Santa Justa

Wg TripAdivsor jedną z największych atrakcji Lizbony jest Oceanarium. Z pewnością robi wrażenie, ale dziś już da się tam zauważyć znak czasu, zwłaszcza jak porównuje się je z innymi, podobnymi ośrodkami na świecie. Niemniej jednak, tego typu miejsca to prawie zawsze frajda, dla osób, które to lubą.

Budynek Oceanarium
Budynek Oceanarium

Na koniec jeszcze uwaga praktyczna. W Lizbonie istnieje karta miejska, Lisboa Card. Można ją kupić w trzech wersjach, 24, 48 i 72 godzinną, także przez Internet. Karta przede wszystkim gwarantuje nam darmowe przejazdy komunikacją miejską i podmiejską. Wliczają się także pociągi np. do Sintry, choć akurat w przypadku Sintry trzeba sobie skalkulować czy to na pewno się opłaca. Jednocześnie na kartę jest wstęp do kilku zabytków za darmo, a do wielu innych ze zniżką. Ponieważ zmienia się to w czasie, warto zweryfikować sobie informacje na stronie karty Lisboa Card.

Szlak portugalski
Lizbona
Szlak filmowy
Lizbona (i Bond)
Share Button