Archiwa tagu: Jedwabny szlak

Luoyang, przemysł, buddyzm i długa, cesarska historia

Luoyang (chin. 洛阳) jest jednym z najstarszych chińskich miast, to także historyczna stolica, dość mocno powiązana z Jedwabnym Szlakiem, ale i Xi’anem. To także miasto, gdzie buddyzm pojawił się po raz pierwszy w Państwie Środka. Dziś to przede wszystkim doskonała baza wypadowa do grot Longmen oraz klasztoru Szaolin. Ale nie tylko, Luoyang ma do zaoferowania jeszcze dwie rzeczy: kilka unikalnych zabytków, oraz możliwość poznania życia Chińczyków w dużych miastach, które nie „skaziły” się tak bardzo Zachodem. Co jeszcze ciekawsze, obecnie to głównie miasto przemysłowe, jednak w centrum udało się zachować klimat starego miasta. Trudno szukać drugiego takiego miasta w całych Chinach.

Brama w Luoyang
Brama w Luoyang

Historia Luoyangu

W XI wieku p.n.e. jeszcze jako Chengzhou (chin. 成周), Luoyang stał się stolicą dynastii Zhou. Ale nie było to pierwsze miasto na tym terenie. Wiemy, że istniały tu osady także w 2070 p.n.e. i prawdopodobnie jeszcze wcześniej. Teren na którym wznosiły się zarówno historyczne jak i obecne miasto, znajduje się praktycznie w samym centrum Chin, pomiędzy rzekami Luo i Yi, w stosunkowo niewielkiej odległości od Rzeki Żółtej (Huang He). Dobre tereny zarówno rolnicze, jak i idealne ze względów na rozwój handlu i polityki, oraz bliskość Xi’anu sprawiły, że było to jedno z ważniejszych miast rodzącego się Cesarstwa Chińskiego.

Centrum Luoyangu
Centrum Luoyangu

Oczywiście wiąże się z tym wiele wojen i zniszczeń oraz burzliwa historia. W roku 25 n.e. w czasach dynastii Han, przeniesiono tu stolicę cesarstwa z Xi’anu (Chang’anu). Loyang (jak wcześniej zapisywało się nazwę tegoż miasta) pozostał nią aż do upadku dynastii Han i wiążącego się z tym rozbicia dzielnicowego.

Wejście do świątyni Białego Konia
Wejście do świątyni Białego Konia

Luoyang: Świątynia Białego Konia

W roku 64 n.e. cesarz Ming z dynastii Han postanowił wysłać ekspedycję, która miała zbadać i przybliżyć mu nauki buddyzmu. Powrócili trzy lata później, a z nimi dwaj mnisi indyjscy oraz biały koń objuczony torbami z figurkami i świętymi pismami. Rok później (tj. w 68) wzniesiono pierwszą buddyjską świątynię w Chinach. Nazwano ją Świątynią Białego Konia, łatwo się domyśleć dlaczego. Oczywiście przez lata świątynia ta była wiele razy przebudowywana. Tu zaczął się rozwój buddyzmu w Cesarstwie, stąd bliskość zarówno grot Longmen jak i klasztoru Szaolin nie jest niczym zaskakującym. Zresztą później mnisi buddyjscy już z Chin trafili czy to do Korei czy do Japonii (Nary).

Świątynia Białego Konia
Świątynia Białego Konia

Dziś Świątynia Białego Konia jest przede wszystkim atrakcją turystyczną. Skomercjalizowaną. Przy parkingu przed kompleksem można kupić pamiątki i mnóstwo innych rzeczy, ale przede wszystkim widzi się tłumy odwiedzających. W środku zaś mamy do zobaczenia staw, w którym pływają między innymi żółwie (w tym ozdobne), jest posąg Buddy oraz oczywiście rzeźba konia. Ciekawostką jest to, że obok świątyni znajduje się inna, tym razem hinduistyczna. Nie tak oblegana, ale też warta uwagi.

Rzeźba legendarnego białego konia w Luoyangu
Rzeźba legendarnego białego konia w Luoyangu

Stare centrum Luoyangu

Drugą bardzo interesującą rzeczą do zobaczenia jest centrum, stare miasto. „Patrząc na historię Luoyangu „stare” to raczej złe słowo. W każdym razie ostało się tu kilka uliczek z zabudowaniami w stylu początku XX wieku. Robią fenomenalne wrażenie. Zwłaszcza, że życie tu płynie po chińsku. Ludzie siedzą, grają sobie w gry, handlują. Owszem jest dość brudno, ale to wszystko jest niesamowicie klimatyczne.

Wieczorami Chińczycy wspólnie bawią się na ulicach
Wieczorami Chińczycy wspólnie bawią się na ulicach

Życie nocne w Chinach

Jak w wielu miejscach Chin, także i tu można doświadczyć jeszcze jednej rzeczy. Otóż, Chińczycy są bardzo otwarci, towarzyscy i głośni. Wieczorem zaś masowo wylegują na ulice, zwłaszcza deptaki czy do parków i tam odbywają się różne imprezy. Czy to karaoke, czy tańce, czy wspólne jedzenie. Niesamowicie ogląda się tą zabawę, a przy tym jest tu zwyczajnie bezpiecznie.

Huang He / Rzeka Żółta
Huang He / Rzeka Żółta

Luoyang i Wielki Kanał

Pozostając przy Luoyangu i części przemysłowej warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Wielkim Kanale. To najdłuższy sztuczny kanał transportowy na świecie. Jego budowę rozpoczęto w V wieku p.n.e. Miał łączyć między innymi Hangzhou i Pekin, przecina Rzekę Żółtą i Jangcy. Obecnie ma 24 śluzy i jest wpisany na listę UNESCO. W 605 cesarz Yangdi rozkazał, aby ówczesną stolicę, czyli właśnie Luoyang, połączono z Wielkim Kanałem. Prace trwały 6 lat, zaangażowano do nich prawie milion osób. Potem zaczęto budować kolejne odcinki. W tamtych czasach kanał liczył sobie 2700 km długości. Dziś ostało się z niego „zaledwie” 1800 km.

Luoyang, centrum i brama
Luoyang, centrum i brama

Dojazd i zwiedzanie Luoyangu

Luoyang jest dobrze połączony koleją zarówno z Pekinem jak i Xi’anem. Dodatkowo znajduje się tu także lotnisko. Zważywszy na interesującą okolicę, jest to dobra baza wypadowa na kilka dni przerwy w trasie między Pekinem a Xi’anem. Jedyny zauważalny minus tego miasta to smog. To coś, z czym Chińczycy wciąż muszą walczyć. W połowie kwietnia w mieście organizowany jest co roku wielki pokaz piwonii.

Tradycyjne, chińskie stare miasto - Luoyang
Tradycyjne, chińskie stare miasto – Luoyang

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chiński
Luoyang

Suzhou, orientalna Wenecja i chińskie ogrody

Nazywane czasem Wenecją Orientu lub Wschodu, albo miastem ogrodów, Suzhou (chin. 蘇州;) to ciekawe miejsce na wypad z Szanghaju. To miasto kanałów, którego ponad 40% powierzchni zajmuje woda. Jednak najciekawsze są tu ogrody, dzięki nim trafiło na listę UNESCO. Najstarsze, w formie niewiele zmienionej, istnieją tu jakieś 900 lat.

Suzhou
Suzhou

Jedwabny szlak i historia Suzhou

Jak to w historii Chin bywa, miasto to miało różne nazwy. Od najdawniejszych czasów było związane z królestwem Wu, przez pewien czas było nawet jego stolicą. Historyczne nazwy to między innymi Gusu, Wuxian, Wujun, Kuaiji. Najstarsze osadnictwo pochodzi z czasów XI wieku przed naszą erą. Zaś największy rozwój wiąże się z budową wielkiego kanału oraz jedwabnym szlakiem. Suzhou nie było na nim nigdy tak ważnym miastem jak Xian czy Luoyang, ale tutaj właśnie hodowano jedwabniki. Robi się to do dziś. Jest tu nawet muzeum jedwabiu, no i wiele sklepów, które także z tego żyją, pokazując przy tym kulisy produkcji jedwabiu.

Jedno z muzeów / fabryk jedwabiu
Jedno z muzeów / fabryk jedwabiu

Kanały Suzhou i ulica Shantang

W Suzhou warto zacząć oglądanie miasta od ulicy Shantang. Prowadzi ona wzdłuż kanału Shantang (pochodzi on z IX wieku naszej ery) i to jest miejsce, które od razu przypomina nam Wenecję. Mamy tu wiele małych mostków, domy. W okolicy można zejść na lokalny targ, co jest bardzo ciekawe. Acz nie znajdziemy tu wielu „frykasów” znanych z targu w Pekinie, to wszystko jest bardziej lokalne, mniej turystyczne. Same kanały są bardzo ważne w Suzhou, mieście które znajduje się nad Wielkim Kanałem i jednocześnie Wielkim Jeziorem (Tai Hu).

Shantang w Suzhou
Shantang w Suzhou

Ogrody chińskie

Po zwiedzeniu kanałów czas na ogrody. Wraz z rozwojem handlu jedwabiem od XIV wieku miasto mogło sobie pozwolić na rozbudowę ogrodów. W pewnym momencie było ich 287, do dziś przetrwało 69. Dziś 9 z nich zostało wpisanych zbiorowo na listę UNESCO, w dwóch turach. Pierwsze cztery w 1997, reszta w 2000 roku. Zobaczenie wszystkich z nich zajmuje trochę czasu, ale przede wszystkim dwa są dość znane, ważne i nie bez powodu przyciągają , tłumy. Czy najlepsze, tego nie wiemy. Nie zwiedziliśmy wszystkich.

Bonsai / penzai (penjing)
Bonsai / penzai (penjing)

Chińskie ogrody w dużej mierze kształtowały zarówno buddyzm, jak i konfucjanizm. Z jednej strony stawia się w nich na prostotę i pewien minimalizm, przy jednoczesnym unikaniu prostych form czy linii. Dzięki temu wygląda raczej na dziki, choć naprawdę jest  mocno wypielęgnowany. Bardzo istotna jest też rzeźba terenu, architektura (pawilony, wytyczone ścieżki, te jednak nie powinny być zbyt proste) i przede wszystkim woda. Ogrody chińskie inspirowały też ogrody japońskie. Tamte z kolei, choć zachowują harmonię i wiele elementów, stawiano na dużo mniejszym obszarze. Do tego dochodzi ważny element asymetrii. Również kwestia naturalności roślinności nie była tak istotna, za to bardziej liczył się pejzaż. Stąd więcej tam kamiennych ogrodów czy bonsai. Przykład typowego japońskiego ogrodu opisywaliśmy przy okazji Himeji. Oczywiście osobnym rodzajem są te przygotowane pod hanami jak ten w Fukushimie. Zaś więcej o bonsai przeczytacie tutaj.

Ogród Mistrza Sieci
Ogród Mistrza Sieci

Suzhou: Ogród Mistrza Sieci

Ogród Mistrza Sieci to najstarszy zachowany ogród w Suzhou. Pochodzi z 1140 roku i został zainspirowany prostym życiem rybaka. Tu jest wszystko, co powinno być w chińskim ogrodzie – pawilony, woda, skały, bujna roślinność. Jest też bonsai oraz zwierzęta, czyli przede wszystkim złote rybki, czyli podgatunek karasia chińskiego (Carassius auratus). To ogród Mistrza Sieci, więc ryby muszą być.

Ogród Mistrza Sieci
Ogród Mistrza Sieci

To właśnie w Chinach zaczęto hodować złote rybki. Początkowo przeniesiono je do małych, przydomowych zbiorników wodnych, jako zapas żywności. W czasach dynastii Qin (265-420 naszej ery) zaczęto wspominać o czerwonych rybkach, jednak hodowla ozdobna rozwinęła się dopiero w czasach dynastii Tang (618-907). Dużą rolę odegrał tu też buddyzm i praktyka darowania zwierzęciu życia, zwana fangsheng. Pod koniec X wieku złote rybki już celowo krzyżowano tworząc nowe, barwne odmiany. Moda ta rozprzestrzeniła się dalej, do Japonii, Wietnamu, a potem jeszcze dalej.

Ogród Mistrza Sieci - złote rybki
Ogród Mistrza Sieci – złote rybki

Suzhou: Ogród Pokornego Zarządcy

Drugi z wyróżniających się ogrodów to Ogród Pokornego Zarządcy. Jest on największy w całym Suzhou i jest jednym z czterech największych ogrodów w Chinach. Liczy sobie 52 tysiące metrów kwadratowych. Formalnie pierwszy ogród  założono tu w 1131 roku, ale bardziej właściwy kształt i charakter nadano mu dopiero w 1513 roku. Jak łatwo się domyśleć, jest też najczęściej odwiedzanym ze wszystkich ogrodów.

Ogród Pokornego Zarządcy
Ogród Pokornego Zarządcy i zbieranie owoców lotosu

W tym ogrodzie z kolei mamy widoczne wpływy japońskie. Są karpie koi, czyli  ozdobna forma karpia. Karpie były także początkowo hodowane przez Chińczyków jako pewna alternatywa dla złotych rybek, jednak popularność koi zaczęła w Japonii w latach 20. XVIII wieku. Koi zresztą znaczy po japońsku tyle co karp. Poza rybami w ogrodach można spotkać ptactwo, głównie kaczki, ale też żółwie (np. ozdobne pochodzące z Ameryki).

Ogród Dobrego Zarządcy w Suzhou
Ogród Dobrego Zarządcy w Suzhou

Drugi japoński wpływ to bonsai. Znów, podobnie jak z ogrodami, czy karpiami koi, w Japonii bonsai nie powstało samoistnie. Sztuka miniaturyzowania drzew i krzewów przybyła tam z Chin i zwana jest penzai. Swoją drogą penzai (lub penjing) polegało bardziej na tworzeniu miniaturowych pejzaży z wykorzystaniem mchu, czy kamieni. Japończycy mocno rozwinęli tę sztukę, stworzyli też style bonsai. Dziś zwłaszcza w Chinach terminy te często są wymienne. Zaś bonsai jest często istotnym elementem ogrodu chińskiego.

Ogród Pokornego Zarządcy
Ogród Pokornego Zarządcy

Wuxi: Ogród Li

Ogrodów z listy UNESCO jest 9. Poza dwoma wspomnianymi są tam między innymi Pawilon Lazurowej Fali, Ogród Par, Ogród Lwiego Zagajnika, Ogród Kuszący do Pozostania czy Ogród Przebywania (lub Szczęścia w innym tłumaczeniu). Ale jak wspomnieliśmy w samym Suzhou, tych ogrodów jest jeszcze więcej. A jeśli popatrzy się na cała metropolię, można dodać jeszcze kolejne. Jak choćby ogród Li w mieście Wuxi uchodzący za jeden z najbardziej malowniczych w całych Chinach.

Ogród Li w Wuxi
Ogród Li w Wuxi
Ogród Li w Wuxi
Ogród Li w Wuxi

Wuxi (无锡) samo w sobie jest też dobrym miejscem, by zobaczyć jeszcze dwie rzeczy. Wspomniane już Wielkie Jezioro, czyli Tai Hu lub jezioro Tai. Tu jest wiele punktów widokowych. W wodzie zaś poza rybami hoduje się słodkowodne perłowce. Widać też jak na brzegu pną się w górę nowoczesne miasta. Druga rzecz to uprawy herbaty. Niestety  nie są tak spektakularne jak choćby Lipton’s Seat na Sri Lance.

Pole herbaciane Wuxi
Pole herbaciane Wuxi

Luzhi: kanały

Natomiast skoro już jesteśmy w okolicach Suzhou i delty rzeki Jangcy, warto zajrzeć do któregoś z małych miasteczek z kanałami. Jednym z nich jest Luzhi (甪直镇), które odwiedziliśmy. Ale w okolicy jest ich wiele więcej, choćby Xitang (tam kręcono „Mission: Impossible III”). Są one dość podobne i jak ogrody w dużej ilości mogą się mylić.

Kanał w Luzhi
Kanał w Luzhi

Samo Luzhi przypomina dziś trochę skansen, zwłaszcza jak porówna się je z kanałami Suzhou. Bardziej odpowiada wyobrażeniu o starodawnych Chinach. Zresztą mamy tu nawet muzeum etnograficzne. Zaś największą zabawą jest oczywiście przepłynięcie się po kanałach.

Kanał w Luzhi
Kanał w Luzhi

Suzhou oczywiście oferuje dużo więcej atrakcji, tak nowoczesnej architektury, pagód, świątyń, murów, bram miejskich, kanałów czy ogrodów, które niekoniecznie trafiły na listę UNESCO.

Wielkie Jezioro (w tle Wuxi)
Wielkie Jezioro (w tle Wuxi)

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Więcej na szlaku chińskim
Suzhou