Archiwa tagu: Jedwabny szlak

Jazd, labirynt uliczek, wieże milczenia i zaratusztrianizm

Oaza u styku Wielkiej Pustyni Słonej i Pustyni Lota, czyli miasto Jazd (pers. یزد, ang. Yazd) to jedno z ciekawszych i najpiękniejszych miejsc w całym Iranie. Zabudowa starego centrum trochę przypomina Kaszan. To pustynne miasto to także miejsce, do którego przybywa się, by lepiej poznać pierwotną religię Iranu, czyli zaratusztrianizm.

Mozaika na ścianie meczetu Hazireh
Mozaika na ścianie meczetu Hazireh

Położenie i unikalność Jazdu

Sam Jazd to jedno z najgorętszych miejsc na świecie – w lipcu temperatura powietrza może sięgać powyżej 40 – 50 stopni Celsjusza, zaś rozgrzane w pełnym słońcu place, kamienie i budynki sprawiają, że odczuwa się prawdziwy żar. Wilgotność powietrza jest przy tym znikoma. To także najsuchsze miasto w Iranie, gdzie roczna suma opadów wynosi zaledwie 60 milimetrów. Za to zimą temperatury mogą spaść nieco poniżej zera. Takie warunki klimatyczne wymusiły na mieszkańcach konkretne rozwiązania architektoniczne i inżynieryjne. Najcenniejszy z zasobów – woda – był rozprowadzany siecią kanatów, czyli podziemnych kanałów. Liczne cysterny, czyli ab abnars, to obiekty o znaczeniu wręcz strategicznym. Do tego potrzebne jest też chłodzenie, więc musiano nauczyć się korzystać z wiatru.

Kopuła mauzoleum Seyed Rokn Addi
Kopuła mauzoleum Seyed Rokn Addi

Stąd właśnie inna nazwa Jazdu to Shahr-e Badgirha, czyli Miasto Wiatrołapów. Znajduje się ich tutaj szczególnie dużo, tworząc charakterystyczną panoramę miasta. Ich funkcją było chłodzenie wnętrz (więcej szczegółów w relacji z Kaszanu). W wieży znajdują się szczeliny, przez które do wnętrza wpada nocą chłodny wiatr, a za dnia wydostaje się gorące powietrze. Jeszcze bardziej wydajne chłodzenie dają badgiry połączone z kanatami, gdzie powietrze przechodzi przez podziemny kanał, przy okazji schładzając się i zanosząc do wnętrz mieszkalnych przyjemną wilgoć.

Jazd z perspektywy dachów, w oddali Meczet Piątkowy i mauzoleum
Jazd z perspektywy dachów, w oddali Meczet Piątkowy i mauzoleum

Historia Jazdu

Jazd to jedno z najstarszych wciąż istniejących miast świata. Jego historia sięga państwa Medów jakieś 3 tysiące lat wstecz. Nazywało się wówczas Issatis. Obecna nazwa wywodzi się najpewniej od Jezdegerda I, żyjącego na przełomie IV i V wieku władcy sasanidzkiego. Dzięki specyficznej lokacji – na pustyni i w otoczeniu gór – Jazd stanowił trudne miejsce do zdobycia. Oparł się arabskim najeźdźcom (dlatego właśnie tak silny jest tu zaratusztrianizm, w tych okolicach ocalał), ale również mongolskim w późniejszej historii.

Schody do kanatów w naszym hotelu
Schody do kanatów w naszym hotelu

Zaratusztrianizm

Dzięki historii i unikalnej kulturze, miasto Jazd zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dziwi tylko, że stało się to dopiero w 2017 roku. Jednak zamiast od samego centrum, zaczniemy od tego z czym najbardziej kojarzy się Jazd, określane także jako miasto Wiecznego Ognia. Najpierw przyjrzyjmy się samej religii. Zaratusztrianizm to jedna z najstarszych wciąż praktykowanych religii, wywodząca się z Azji Centralnej, a do podboju arabskiego religia państwowa Persji. Zaratusztra Spitama (farsi: Zartošt, zaś jeszcze kilkanaście lat temu po polsku określano go jako Zoroaster, czasem też jest Zaratustra) działał między XIII a VI wiekiem przed naszą erą, przy czym obecnie większość historyków obstaje przy okolicach pierwszego tysiąclecia przed naszą erą. Najwcześniejsze datowania przenoszą Zaratusztrę do nawet 6500 lat przed naszą erą, acz najprawdopodobniej są mocno przesadzone.

Jazd z dachu naszego hotelu
Jazd z dachu naszego hotelu

Jako miejsce urodzenia źródła podają mityczną krainę Arianem Waedż, pierwotną siedzibę Arian. Lokalizuje się ją gdzieś w środkowej Azji, może na terenie Turkemnistanu lub w samym Iranie. Arianie wyznawali wiele bóstw, była to pierwotna, politeistyczna religia typowa dla ludów indo-europejskich. W wieku 30 lat Zaratustra doznał objawienia. Sam Mądry Pan – Ahura Mazda – wyjaśnił mu pochodzenie zła i jego skutki. Przedstawił sposób na walkę ze złym duchem, którym jest Angra Mainju, swoiste przeciwieństwo Ahura Mazdy. Zaratusztra zaczął głosić wiarę w jednego boga i nawoływać do zmiany sposobu życia. Jak to z prorokami bywa, nie znalazł uznania w ojczyźnie i wybył w inną znaną tylko z Awesty krainę, być może na wschodzie obecnego Iranu. Króla tamtego państwa urzekło nauczanie Zaratusztry, więc przyjął go do siebie. Głoszoną religię ustanowił religią państwową, a związany z nią kodeks postępowania stał się obowiązującym prawem. Wkrótce podbił okoliczne ziemie i religia rozlewała się po terenie Persji.

Badgir, czyli wiatrołap
Badgir, czyli wiatrołap

Rozwój religii w Persji

W rządzonym przez Achemenidów Imperium Perskim (550 – 330 r. p.n.e.), mazdaizm był religią panującą, zaś w okresie Sasanidów (224 – 651 r. n.e.) otrzymał status religii państwowej i funkcjonowało to do chwili podbojów arabskich i narzucenia islamu. Tu właśnie o dzisiejszej roli miasta zadecydował przypadek, bowiem położenie Jazdu na styku dwóch wielkich pustyń sprawiało, że było swego rodzaju naturalną twierdzą. Zdobycie go wymagało czasu, środków i poświęcenia, które się nie kalkulowało. Gdy w VII wieku Arabowie najechali Persję i nieśli ze sobą słowa Proroka, wielu zaratusztrian zdecydowało się uciec właśnie do Jazdu. Dołączyli do wiernych, którzy w tym mieście żyli wówczas już od niemal tysiąca lat. Dotąd państwowa i dominująca, a przy tym tolerancyjna religia, stała się obiektem prześladowań i liczba wiernych topniała. Zgodnie z przewidywaniami, zaratusztrianie byli tu całkiem bezpieczni.

Typowe uliczki w Starym Mieście
Typowe uliczki w Starym Mieście

Tym samym Jazd stał się głównym ośrodkiem zaratusztrianizmu w Iranie i jednym z ważniejszych na całym świecie. W Iranie pozostało około 40 tysięcy czcicieli ognia, jak nazywają ich muzułmanie. Ogółem na świcie jest nie więcej niż 250 tysięcy zaratusztrian, z czego 150 tysięcy to indyjscy Parsowie – potomkowie irańskich uciekinierów.

Meczet Piątkowy z charakterystycznymi minaretami (ich kształt został skopiowany w kilku innych meczetach)
Meczet Piątkowy z charakterystycznymi minaretami (ich kształt został skopiowany w kilku innych meczetach)

Jazd: Świątynia Ognia

Świątynię zaratusztriańską można zwiedzać, znajduje się ona w pewnej odległości od centrum. Atash Bekhram znaczy „Ogień Zwycięstwa”, który jest najwyższym stopniem uświęcenia ognia. Ogień Zwycięstwa to wieczny ogień, podtrzymywany od wieków. Obecnie istnieje na świecie tylko dziewięć świątyń, które podtrzymują Atash Bekhram. Tylko jedno w Iranie, pozostałe są w Indiach, stąd wielkie znaczenie tutejszej świątyni dla irańskich zaratusztrian. Świątynia w Jazd podtrzymuje ogień, który płonie aż od 420 roku, ma więc ponad półtorej tysiąca lat! Na jego powstanie złożyły się płomienie z szesnastu niższych stopni, w tym ogień zapoczątkowany przez uderzenie pioruna. Aby wyświęcić ogień do najwyższego stopnia, trzydziestu dwóch kapłanów przez rok odprawia odpowiednią ceremonię. Wieczny ogień w ciągu swojej historii kilkukrotnie zmieniał świątynie, aż w XX wieku powstało dla niego dzisiejsze miejsce. Obecna świątynia została zbudowana w 1934 roku z pomocą środków indyjskich Parsów.

Atash Bekhram, Świątynia Ognia w Jazd
Atash Bekhram, Świątynia Ognia w Jazd

W roku 1960 świątynię Atash Bekhram otwarto dla zwiedzających, nie tylko dla wyznawców mazdaizmu. Każdy może zobaczyć najświętszy ogień, który odgrodzony jest szybą. Jedynie wierni mają wstęp w pobliże płomieni, a i tak muszą przejść oczyszczenie, a na usta i nos założyć zasłonkę, by nie skalać ognia oddechem. Wstęp oczywiście jest płatny, a jedyne ograniczenie dotyczy kobiet w trakcie okresu. Wokół świątyni jest mały ogród, a w nim rosną choćby cyprysy. Cyprys to drzewo, którego wizerunek lub drzewo „we własnej osobie” często widujemy w związanych z zaratusztrianizmem miejscach. Jest to niejako symbol powiązany z tą religią i symbolizuje wieczne życie. Takie znaczenie tego wiecznie zielonego drzewa przeniknęło także do wierzeń Rzymian, a potem i chrześcijańskich. Cyprys ma łączyć świat zmarłych ze światem żywych. Symbolizuje śmierć i odrodzenie, stąd często obsadzano nim nekropolie. Chociażby w Rzymie możemy zobaczyć cyprysy nasadzone na terenie kompleksu chrześcijańskich katakumb wzdłuż Apia Antica. Tu warto dodać, że z kolei Grecy wierzyli, że to drzewo jest poświęcone Artemidzie.

Świątynia Ognia Zwycięstwa
Świątynia Ognia Zwycięstwa

W muzeum przy Świątyni Ognia w Jazd znajdowały się informacje na temat wierzeń i rytuałów zaratusztriańskich. Wiele wątków jest bardzo, ale to bardzo zbliżonych do znanych z religii Judeo-chrześcijańskiej i islamu. Sami muzułmanie, a przynajmniej szyici, przyznają, że zaratusztrianie są jednym z Ludów Księgi, a Zaratusztrę uznają za proroka. Zresztą wiele rzeczy przejęli od nich, choćby budowę kopuł na meczetach.

Święty Ogień
Święty Ogień

W wierzeniach czcicieli ognia znajdujemy najwyższe bóstwo – Ahura Mazdę (pahlawi: Ormuzd) – który stworzył świat materialny i duchowy. Jest on dobry, troszczy się o swoje stworzenie i chce, by także człowiek był dobry. Niemal równym mu bóstwem jest Zły Duch Angra Maijnu (pahlawi: Aryman). Kłamliwy i przewrotny, odpowiada za istniejące w świecie zło. Czyni to z zoroastryzmu nawet bardziej religię dualistyczną, aniżeli monoteistyczną. Ahurze Maździe pomagają zastępy świętych. Spenta Jaza to dobre duchy, bliższe jednak człowiekowi, aniżeli bóstwu. Ich przeciwnikami są pomocnicy Angra Maijnu, nazywane Dewawi, w późniejszym języku pahlawi demonami.

Zaratusztra (dawniej Zoroaster)
Zaratusztra (dawniej Zoroaster)

Ahura Mazda stworzył świat na trzy tury. Są to trzy epoki stworzenia. Podczas pierwszej w siedem dni stworzył wszystko, z wyjątkiem ognia. W tym świecie nie było jednak ruchu i życia, był to świat statyczny. Wówczas tchnął na świat ogień, uruchamiając dynamikę świata i upływ czasu, a także nadając stworzeniu cielesność. I wtedy do akcji wkroczył Zły Duch. Skaził wszystkie 7 pierwiastków stworzenia: atak na ziemię utworzył pustynię, zasolił wodę w morzu czyniąc ją niezdatną do picia, przebił południowe niebo, które tchnęło morderczym żarem, sprowadził więdnięcie na rośliny, zabił pierwszego byka i pierwszego człowieka. Na koniec skaził ogień: dodał do niego dym. Jednakże nie udało mu się to do końca.

Awesta, święta księga zaratusztrian
Awesta, święta księga zaratusztrian

Ogień jest nadal najczystszym tworem, gdyż dym nie miesza się z płomieniami, ucieka do góry. To zniszczenie stworzenia Ahury Mazdy otworzyło drugą epokę, epokę zmieszania. Żyjemy w niej i jest to pole walki dobra ze złem. Koniec tej epoki nastąpi w dniu zstąpienia Ahury Mazdy na ziemię i dokonania ostatecznego osądu. Zapoczątkowana zostanie trzecia epoka: królestwa Ahury Mazdy na Ziemi. Nastanie czas podobny do pierwszych siedmiu dni stworzenia, ale z obecnością ognia, cielesności i czasu.

Po śmierci człowieka, dusza trafia przed osąd Mitry (jeden ze świętych, zdegradowany babiloński bóg). Ten ma szalę i waży uczynki człowieka. Gdy dobre czyny przeważają złe, człowiek trafia do Nieba, gdzie w spokoju oczekuje na Sąd Ostateczny i przywrócenie cielesności w nowej, uświęconej formie. Gdy uczynki złe przeważają nad dobrymi, niestety – Piekło. Tam czeka duszę nieskończona męka u samego Angra Maijnu. Jeżeli szale się wyrównają, dusza trafia do krainy umarłych i nic nie odczuwa: ani smutku, ani radości. Szary cień. Chrześcijański Czyściec lepszy, daje szansę na poprawę. Według niektórych z awestyjskich tekstów, Zaratusztra nie umarł, lecz zanurzył się w wodach jeziora. Gdy zbliży się czas Sądu Ostatecznego, dziewica wejdzie do wody i zostanie zapłodniona nasieniem z jeziora. Urodzi Mesjasza – Saoszjata. Poprowadzi on ludzkość do ostatecznej bitwie dobra ze złem, oczywiście stojąc po stronie Ahura Mazdy.

Świątynia Ognia
Świątynia Ognia

W trakcie Sądu zmartwychwstaną wszyscy zmarli, zachowując swoją świadomość. Osądzone zostaną ostatecznie ich uczynki i albo powiększą grono świętych sprawiedliwych albo trafią do Piekła bądź staną się nieczującymi szarymi duchami, jakby nigdy nie istnieli. Kompilacją świętych tekstów, taką zaratusztriańską Biblią jest Awesta (staroperskie upa-stāvaka, średnioperskie abestāg), której tytuł tłumaczy się jako „Pochwały”. Ciekawostką niech będzie fakt, że tylko w tej księdze został spisany jeden ze staroirańskich języków, znany jako awestyjski. W języku staroawestyjskim spisano część księgi zwaną Gathy i przypisywaną samemu Zaratustrze.

Wieża milczenia w Jazd
Wieża milczenia w Jazd

Według perskich historyków z czasów Sasanidów, przekazywana ustnie Awesta została po raz pierwszy spisana w okresie rządów Achemenidów, gdzieś pomiędzy VII a VI wiekiem przed naszą erą. Niestety, podczas podbojów Aleksandra Macedońskiego w IV w. p.n.e. te święte księgi zostały zniszczone. Według przekazów to sam Aleksander spalił Awestę. W Iranie jest on naprawdę bardzo, bardzo nielubiany i pomimo tysięcy lat wciąż źle wspominany. Dzięki temu, że kapłani nadal znali Awestę na pamięć, odtworzono te pisma wraz z komentarzami za czasów Imperium Partów i Sasanidów. Ostateczną formę księga otrzymała w IV wieku naszej ery. Pisma, które do dziś przetrwały, to tylko część dawnego kanonu Awesty. Składają się na nią księgi liturgiczne, modlitwy, wytyczne co do sposobu życia, hymny pochwalne i rozproszone fragmenty zaginionych ksiąg.

Farawhar
Farawhar

Symbolem zaratusztrianizmu jest Farawhar. Przedstawia uskrzydlonego człowieka zwracającego twarz w wybraną stronę, który dzierży w ręku wieniec, wieniec znajduje się także przy pasie. Skrzydła mają zawsze po trzy rzędy piór, a skierowany w dół ogon (lub szata) także ma trzy rzędy piór. Są tutaj także dwa odchodzące na boki „nóżki” lub „wąsy”. Znaczenie tego symbolu określa główną myśl religii. Ludzka postać jest wyobrażeniem ludzkości. Wszystkich ludzi razem i każdego z osobna. Przedstawiony człowiek jest starcem, a więc symbolizuje mądrość, do której powinien każdy dążyć. Uniesiona otwarta dłoń do znak szacunku wobec Ahura Mazdy. Zwycięski wieniec wyraża wiarę w zmartwychwstanie.

Skrzydła oznaczają Dobro. Trzy rzędy piór to trzy fundamenty zaratusztrianizmu: Dobre Słowa, Dobre Czyny, Dobre Myśli (Intencje). Większy pierścień na pasie człowieka oznacza czas i wędrówkę od narodzin do śmierci. Ogon lub szata także ma trzy rzędy piór (lub „piór”). Wyrażają one Zło: Złe Słowa, Złe Czyny, Złe Myśli. Ciągną one człowieka w dół, w królestwo Angra Maijnu. Należy się od nich wyzwolić, wzlecieć na skrzydłach ku Ahurze Maździe. Dwie nóżki, a raczej sznury większego pierścienia, to symbol Dobrego Ducha (od strony twarzy) i Złego Ducha (od strony pleców), od którego człowiek musi przez całe życie się wyzwolić. Farawhar jest symbolem religijnym, ale w Iranie stanowi także o tożsamości religijnej i narodowej. Jest popularny jako zawieszka na łańcuszku, nadruk na koszulce, graffiti, i tym podobne.

Wieże Milczenia w Jazd
Wieże Milczenia w Jazd

Wieże milczenia i pochówki

Wybierając się do Iranu mieliśmy swoją listę tego, na czym nam najbardziej zależy. Jedną ze zdecydowanie najważniejszych rzeczy były wieże milczenia. Powiedzmy sobie wprost: jeśli chodzi o architekturę to wieża milczenia (lub dakhma) to nic szczególnie wykwintnego. Ot, okrągła wieża, często jeszcze na szczycie góry. To co w takim razie sprawia, że są one tak odmienne dla nas kulturowo i egzotyczne? Otóż to, że dakhma służy zoroastriańskiej formie pochówku.

Dakhma, czyli wieża milczenia
Dakhma, czyli wieża milczenia

Zaratusztrianizm przedstawia świat jako pełen ważnych sił . Poza bogiem, walką i równowagą dobra ze złem, istotne są także żywioły. Zaratusztrian przyjęło się uznawać za czcicieli ognia, ale to jest krzywdzące. Czczą też wodę (o tym też wspomnimy), a żywioł ziemi nie jest żadnym wyjątkiem. Stąd właśnie wierzą, że pochówki w ziemi ją zanieczyszczają. Praktycznie miało to dużo większe znaczenie. U nas także w dawnych czasach lokowanie cmentarzy też nie było przypadkowe. Ważne, by rozkładające się ciała zmarłych nie zatruły ujęć wody i tak dalej. W takim suchym kraju jak Iran było to jeszcze bardziej istotne.

Wieża Milczenia, cmentarz zaratusztriański
Wieża Milczenia, cmentarz zaratusztriański

Muzułmanie nazywali zaratusztrian czcicielami ognia, a chrześcijanie nazywali ich czcicielami żywiołów. Oba te określenia były powierzchowne i obraźliwe, bo zrównywały wierzenia zaratusztrian z prymitywnymi religiami naturalnymi. Oni nie oddają boskiej czci siłom natury, ale składają im cześć jako pierwiastkom stworzonym przez ich Mądrego Pana, czyli Boga. Z tych pierwiastków najważniejszy jest ogień, gdyż nie uległ skalaniu przez zło. Można to porównać do tego, że niektórzy chrześcijanie modlą się do obrazków i uważają je przez to za jakieś sprawcze siły. Jest to powierzchowny i nieprawdziwy obraz, ale chętnie wypominany przez przeciwników (ikonoklaści chociażby). Zaratusztrianizm to religia monoteistyczna lub dualistyczna (niuanse), a nie politeistyczna, czy naturalna. Podobnie chrześcijaństwo nie jest politeistyczne przez wiarę w istnienie aniołów i patronat świętych.

Wieża Milczenia
Wieża Milczenia (ta niedostępna do oglądania)

Kwestia skalania gleby nie tłumaczy, dlaczego do celów grzebalnych budowano wieże milczenia. Wydawać by się mogło, że idealnym sposobem pochówku zaratusztrian byłoby spalenie ciała w ogniu. Nic bardziej mylnego. Z punktu widzenia byłby to taki sam występek jak zanieczyszczenie ziemi, tyle że tu skazilibyśmy żywioł ognia. Do wody też ciała nie można wrzucić, nie tylko dlatego, że nie ma za bardzo morza czy Gangesu w okolicy. Stąd wystawiano ciała w wieżach. W teorii na działanie żywiołu powietrza, w praktyce dla natury.

Schody na wieżę milczenia
Schody na wieżę milczenia

Wieża milczenia (swoją drogą ten termin ustanowił Robert Murphy w 1832) to miejsce, gdzie wystawia się ciało zmarłego, po to by zjadły je sępy. Jest wiele padlinożernych zwierząt, które nie pogardziłby człowiekiem, ale tylko ptaki jedzą ciało na miejscu, nie rozrzucają kawałków mięsa czy kości. Czyszczą ciało. Dodatkowo ich układ odpornościowy jest na tyle silny, że jeśli ktoś zmarł w skutek zarazy, sępy jej nie rozniosą. Wiedza miesza się z religią. Według wiary należy zapewnić, by zmarłych nie zjadły jakieś szakale czy podobne ścierwojady. Zaratusztrianie wierzą, że powietrzny pochówek to najczystsza forma grzebania umarłych.

Wieża Milczenia w Jazd z góry
Wieża Milczenia w Jazd z góry

Tablice edukacyjne na obszarze wież milczenia ciekawie przedstawiały kwestię pochówków z punktu widzenia samych zaratusztrian. Potwierdzały, że z dzisiejszego punktu widzenia pochówek powietrzny może się wydawać szokujący, ale „co za różnica, czy ciało zjada sęp czy robak?” Wieże są oddalone od ludzkich siedzib, a wystawienie ciała wysoko, za murem i bez dostępu dla „cywili” sprawia, że cały proces nie jest widoczny. Jednocześnie nie ma zagrożenia epidemiologicznego – brak zanieczyszczenia wody i skażenia zarazą w razie epidemii. W przypadku wojny lub wspomnianej epidemii, gdy na raz trzeba pochować wielką liczbę ciał, taka forma pochówku też jest lepsza, niż pochówek ziemny. Jeszcze ciekawa rzecz: padłe krowy w Indiach też stanowiły ucztę dla sępów. Nie można było przecież krowy zjeść. Odkąd ograniczono liczebność sępów, pojawił się problem z utylizacją padliny, ze szczurami, zanieczyszczeniem rzek i roznoszeniem zarazków.

Górny poziom wieży milczenia
Górny poziom wieży milczenia

To skoro jesteśmy przy pochówku, jak to w ogóle wygląda / wyglądało? Wieża znajdowała się w jakiejś odległości od miasta. Rodzina przywoziła tam ciało zmarłego i zostawiała w małych domkach, w których mieszkali opiekunowie cmentarza, zwani nasselars. To właśnie oni wnosili ciało na sam szczyt wieży, już samodzielnie. Nikt poza nimi nie miał tam wstępu. Musieli wejść na płaski dach wieży, w którym znajdowały się trzy kręgi, odpowiednio przeznaczone na zwłoki mężczyzn, kobiet i dzieci. Umieszczali oni tam ciało i zostawiali je na ekspozycję. Słońce plus padlinożerne ptaki załatwiały resztę. Zostawały same kości. Kości trzeba było z kolei uprzątnąć, najczęściej po roku, i wrzucić do znajdującego się w środku ossuarium. Posypywano je wapnem, by przyśpieszyć rozkład. A potem wrzucano kolejne i kolejne.

Minarety w Meczecie Piątkowym (Jazd)
Minarety w Meczecie Piątkowym (Jazd)

W Iranie ostatni raz używano wieży milczenia w latach 70. XX wieku. Obecnie jest to praktyka zakazana, ale zaratusztianie się nie poddają i wciąż walczą, może niezbyt intensywnie, o jej przywrócenie. Więc jak dziś grzebią swoich zmarłych? Ci mniej religijni, godzą się na kremacje. Ci bardziej restrykcyjni decydują się grzebać zwłoki w ziemi, ale w wybetonowanych dołach. Tak by nieczyste ciało nie skaziło ziemi. Pochówki w wieżach wciąż są dozwolone w Indiach. Natomiast według wiary uważa się, że to, iż zmarły daje swoje ciało ptakom do zjedzenia, jest jego ostatnim aktem miłosierdzia.

Kompleks Amir Chakhmaq i fontanna (Jazd)
Kompleks Amir Chakhmaq i fontanna (Jazd)

Kompleks wież milczenia w Jazd znajduje się blisko wylotu z miasta. Stamtąd widać nowsze budynki, w tym szkołę. Między innymi dlatego je zamknięto. Dziś jedną z dwóch wież można łatwo zwiedzić. Druga zamknięta nie jest, ale dostęp ze względu na brak dobrej drogi jest utrudniony. Zaś Jazd uchodzi za jedno z najgorętszych miast Iranu nie bez powodu. Tu mieliśmy wędrówkę w 53-55 stopniach Celsjusza. Z gorącem można niby sobie poradzić, ale organizm i tak szybko się odwadnia. Trzeba pić i to naprawdę dużo, inaczej może zrobić się słabo. Dlatego weszliśmy tylko na tę łatwiejszą wieżę.

Ab abnars, cysterny na wodę z wiatrołapami (Yazd, Iran)
Ab abnars, cysterny na wodę z wiatrołapami (Yazd, Iran)

Swoją drogą, sama tradycja wież sięga V-IX wieku naszej ery, jednak ekspozycja ciał była dużo starsza, miała miejsce nawet w V wieku przed naszą erą. Na koniec jeszcze jedna rzecz. Zaratusztian można rozpoznać w Jazdzie dość łatwo, zwłaszcza po kobietach i dzieciach. Ubierają się one w sposób dla nich tradycyjny, bardzo kolorowy. Owszem mają chusty na głowie, ale ich stroje nam bardziej kojarzyły się cygańskimi.

Brama i minarety Meczetu Piątkowego
Brama i minarety Meczetu Piątkowego

Meczet piątkowy w Jazd

Zaratusztrianizm, czyli rdzenna religia Iranu została w dużej mierze wyparta i zastąpiona przez islam. Ale jednocześnie wpłynęła na niego, zwłaszcza w architekturze, jak w choćby Esfahanie, gdzie dawne świątynie ognia zostały przerobione na meczety. Dokładnie to samo stało się w Jazdzie. W XII wieku w miejscu pochodzącej z VI wieku świątyni ognia wzniesiono meczet, konkretnie Meczet Piątkowy (Masjid-e Jame). Jest on czynny do dziś. Co prawda w XIV wieku (w latach 1324 – 1365) został mocno przebudowany, niemniej jednak jest to wciąż jeden z najbardziej charakterystycznych, pięknych i najsłynniejszych meczetów w całym Iranie. Znajdował się nawet na banknocie 200 riali. Dziś w skutek inflacji taki banknot raczej ciężko znaleźć.

Mihrab w Meczecie Piątkowym
Mihrab w Meczecie Piątkowym. Mihrab wyznacza kierunek do Mekki

To co jest najbardziej charakterystyczne, to wejście do meczetu z dwoma minaretami. Oba liczą sobie po 52 metry (pamiętajmy, to XIV wiek) i należą do najwyższych w Iranie. Do tego dochodzi piękna mozaika tak przy bramie, jak i mihrabie. Meczet jest nierozerwalną częścią starego miasta, które umieszczono na liście UNESCO. Przy nim znajduje się zarówno ulica turystyczna, bazar jak i przecudowne domki Jazdu. Zaś charakterystyczny układ dwóch minaretów był kopiowany w Jazdzie w wielu innych miejscach i można się na niego natknąć oglądając inne meczety. Piękne, ale już nie tak istotne historycznie. Wejście do meczetu jest darmowe.

Ejwan w Meczecie Piątkowym. Ejwan to charakterystyczny element architektury perskiej, potem przejęły go meczety.
Ejwan w Meczecie Piątkowym. Ejwan to charakterystyczny element architektury perskiej, potem przejęły go meczety.

Wieże zegarowe

Kolejna ciekawostka to wieże zegarowe. Gdy się ogląda dawne brytyjskie kolonie i dominia, to jest to stały element krajobrazu. W Jazdzie jedną wieżę wzniósł Markar, zaratusztrianin z Indii. Jednak najbardziej charakterystyczna wieża zegarowa znajduje się na placu Saat. To między nią a Meczetem Piątkowym wiedzie najbardziej turystyczna ulica miasta.

Wieża Zegarowa przy placu Saat
Wieża Zegarowa przy placu Saat

Jazd: Amir Chakhmaq

Kompleks Amir Chakhmaq znajduje się w starym mieście i to kolejna ze znanych budowli Jazdu. Wygląda jak meczet z minaretami i wielkim placem. Ale prawda jest dużo bardziej skomplikowana. Plac owszem jest, i to z fontannami, obok są też łaźnie. Kiedyś jednak duża część tego budynku to był… teatr. Główna budowla to tak zwana tekyeh, czyli specjalny budynek do świętowania Aszury. Aszura to święto szczególne wśród szyitów (uznawane za jedno z najważniejszych), obchodzone 10 dnia miesiąca muharram. Związane jest też z wspomnieniem męczeńskiej śmierci wnuka Mahometa, Husajna ibn Alego w Karbali (tam też są największe obchody tego święta). I to właśnie inscenizacja męki Husajna jest wystawiana w takieh. Co ciekawe, w krajach bliskich Iranowi zdarza się, że święto to czczą także buddyści, chrześcijanie czy nawet hinduiści, dołączając do szyitów. Sunnici także to święto mają, ale bliżej mu do żydowskiego Jom Kipur.

Amir Chakhmaq
Amir Chakhmaq

Obok znajdują się kolejne ciekawostki Jazdu. Przede wszystkim zbiorniki na wodę, będące częścią obiektu, oraz słynne muzeum wody, jedno z najczęściej odwiedzanych w mieście (choć głównie jest to muzeum kanatów). Jest też meczet. Ale zostańmy jeszcze przy wodzie. Podobnie jak w Kaszanie, tak i tutaj można w niektórych miejscach zejść do kanatów, czyli lokalnych kanałów na wodę. Można się na nie natknąć w centrum, jedno takie zejście mieliśmy bezpośrednio w naszym hotelu (Traditional Kohan Hotel). Z podobnych miejsc, acz można je oglądać jedynie z zewnątrz, warto wspomnieć o Ab anbar Rostam Giv. Znajduje się on w pewnym oddaleniu od centrum, ale to interesujący budynek z czterema wiatrołapami. Natomiast w dawnym rezerwuarze wody, czyli ab anbar przy Amir Czakhmaq znajduje się jeszcze Zurchane, czyli dom siły. Tu przychodzą Irańczycy by pokazać swoją tężyznę fizyczną.

Tekyeh (Amir Chakhmaq)
Tekyeh (Amir Chakhmaq)

Jazd: Bazar

Bazar w Jazdzie nas rozczarował. Zdecydowanie „najsłabszy” bazar w Iranie. Pewnie dlatego, że jest wysprzątany, zadbany, wypiękniony i wyjątkowo turystyczny. Można się po nim przejść, ale to nie jest to, co widzieliśmy wcześniej. Wolimy takie bardziej chaotyczne. Za to im dalej od bazaru i części turystycznej, tym bardziej rozlewa się część sklepowa. Ta może nie jest aż tak ciekawa, ale ma swój urok.

Bazar w Jazd
Bazar w Jazd

My znaleźliśmy sklepik, w którym sprzedawano cukier. Wydawać by się mogło, że to taka zwykła rzecz, prawda? A tu jest ciut inaczej. Cukier jest sprzedawany w kryształkach, a właściwie całych bryłach. W dodatku czasem jest smakowy (owocowy). Przypomina to czasem stare, jeszcze nie tak napakowane chemią lizaki. I właściwie podobnie się to stosuje. Można cukier wziąć do ust i wówczas popijać gorzką herbatą. Można go też po prostu trzymać w ustach i czekać aż się sam rozpuści. Cukier w Iranie lubią, ale jeśli szukacie innych lokalnych łakoci to możecie się trochę zawieść. Czasem na bazarze da się coś znaleźć, ale w porównaniu z Turcją wybór jest raczej ograniczony. Irańczycy zdecydowanie wolą po prostu cukier.

Jazd z perspektywy dachów
Jazd z perspektywy dachów

Kolację jemy na dachu. Część restauracji, zwłaszcza blisko Meczetu Piątkowego, ma tu swoje stoliki na dachach. Stąd jest świetny widok na oświetlony meczet. W menu mieli między innymi gulasz z wielbłąda. Tu warto jeszcze raz wspomnieć o pieniądzach. Inflacja była duża, nominały i kwoty są wysokie, a nasze karty w tym kraju nie działają, choć płacenie kartą jest bardzo popularne. Problemem jest wydawanie pieniędzy. Więc jest niepisana reguła, że wszystko się zaokrągla. Czasem płaci się trochę więcej, najczęściej jednak chcą trochę mniej, niż wynika z rachunku.

Meczet Piątkowy w Jazd
Meczet Piątkowy w Jazd

Stare miasto Jazdu jest naprawdę przepiękne i klimatyczne. Małe wąskie uliczki, pełne zaułków, istny labirynt uroczych uliczek, trochę przypominają to, co widzieliśmy w Kaszanie. Cudowne za dnia i fenomenalne nocą.

Więzienie Aleksandra
Więzienie Aleksandra

Więzienie Aleksandra

Jest też jedno miejsce, które zdecydowanie warto sobie odpuścić, choć jest ono historyczne, znane jako grobowiec 12 imamów lub więzienie Aleksandra. Aleksander Wielki przerobił ten budynek na więzienie. Wejście do kompleksu jest płatne. Poza architekturą nie ma tu prawie nic do oglądania, nie licząc sklepików z rękodziełami, które zajmują większość powierzchni. Takie to mało irańskie. Spokojnie można obejrzeć z zewnątrz, niewiele się straci.

Perski ogród Dolat Abad w Jazd
Perski ogród Dolat Abad w Jazd

Ogród Dolat Abad w Jazd

Ze względu na bardzo suchy klimat, utrzymanie ogrodu musi być tutaj nie lada wyzwaniem. Umożliwia to największa na świecie sieć kanatów, a tutejsi inżynierowie podziemnych kanałów uchodzą za jednych z najlepszych. Założony w połowie XVIII wieku, Bagh-e Dolat Abad jest pięknym przykładem perskiego ogrodu i architektury ogrodowej i jako taki znajduje się na liście UNESCO. Szczególnie cieszy oczy długi basen z ocienioną przez cyprysy wodą. Można tu dostrzec cysternę z wiatrołapami.

Badgir w ogrodzie Dolat Abad
Badgir w ogrodzie Dolat Abad

Centralny pawilon ogrodowy został tak zaprojektowany, by z okien uchwycić najładniejsze partie ogrodu. Jest to przykład ścisłego powiązania architektury i krajobrazu. Tutejszy badgir, czyli wiatrołap, mierzy 33 metry wysokości, co czyni go największą wieżą wiatrów w całym Iranie. Ten, który obecnie możemy podziwiać, nie jest oryginałem, ale rekonstrukcją z lat 60. XX wieku – poprzednia wieża uległa zawaleniu.

Dolat Abad
Dolat Abad

Karawanseraj Zein-o-Din

Trasa JazdKeram to część dawnego Jedwabnego Szlaku. Po drodze budowano karawanseraje, w których mogły zatrzymywać się karawany. Pod Jazdem znajduje się jeden z XVI wieku, który został przerobiony na klimatyczny hotel. W Iranie staraliśmy się korzystać przede wszystkim z hoteli w tradycyjnym, lokalnym stylu, ten zaś stanowił dodatkową atrakcję. Karawanseraj Zein-o-Din położony jest nieduży kawałek od głównej szosy. Po ciemku łatwo przeoczyć odpowiedni wjazd. Budynek ten powstał w XVI wieku na trasie Jedwabnego Szlaku jako jeden z 999 podobnych obiektów, które kazał wybudować szach Abbas I Wielki. Podobnie jak inne, tak i ten karawanseraj służył zmęczonym podróżnym jako bezpieczne miejsce odpoczynku, uzupełnienia wody i prowiantu, a także wymiany handlowej.

Karawanseraj Zein-o-Din
Karawanseraj Zein-o-Din

Mocno zniszczony, porzucony karawanseraj Zein-o-Din zostały wykupione przez przedsiębiorcę z Teheranu, który postanowił zwrócić mu nieco z dawnej świetności, by mógł znów przyjmować gości. Wnętrze przypomina oryginał: materace na podłodze odgrodzone kotarami zamiast pokoi, dziedziniec z fontanną i opłata za wjazd oraz dodatkowe usługi. Oczywiście jest elektryczność i wspólne łazienki – duże, czyste i dobrze wyposażone. Jest to popularne miejsce wśród zagranicznych turystów.

Karawanseraj Zein-o-Din z drona
Karawanseraj Zein-o-Din z drona

Jeśli chodzi o karawanseraje, to pierwsze wzmianki o takich obiektach pochodzą sprzed dwóch i pół tysiąca lat, gdy Persją rządziła dynastia Achemenidów. W czasach Safawidów, władców Persji do VII wieku, budowano je w odległości dwóch dni podróży wielbłądem. Wraz z rozwojem sieci dróg handlowych, szachowie Abbas I i Abbas II odnowili i nakazali zbudować nowe zajazdy. Forma karawanseraju Zein-o-Din jest bardzo nietypowa, bo na planie okręgu. Zbudowano zaledwie dwa takie zajazdy. Ruiny drugiego znajdują się w Esfahanie. Pozostałe mają formę prostokąta z atrium z niewielką otoczoną zielenią sadzawką.

Dachy Jazdu z góry
Dachy Jazdu z góry

Jazd i prezydenci

Z ciekawostek warto wspomnieć, że w Jaździe urodził się Mohammad Chatami, były prezydent Iranu w latach 1997 – 2005. Postać o tyle ciekawa, że obecnie jest… opozycjonistą. Chatami jest szyickim teologiem, duchownym. Zaczął krytykować (działać mniej) swojego następcę, cywilnego prezydenta Iranu (pierwszego i jedynego po rewolucji, który nie był duchownym). Trzeba przyznać jednak, Mahmud Ahmadineżad, to postać kontrowersyjna, nawet w Iranie. Chatami zaś był postrzegany jako nadzieja przez zwolenników reform. On sam jednak pragnął zbudować porozumienie między dwiema stronami, reformatorami i konserwatystami, znaleźć drogę środka. Niestety zawiódł. Dziś znajduje się w niełasce. Od 2015 media mają zakaz publicznego wspominania o nim. Z Jazdu pochodzi także Mosze Kacaw, były prezydent Izraela. Opuścił on ten kraj w 1951.

Jazd o zachodzie słońca (widok z dachu restauracji)
Jazd o zachodzie słońca (widok z dachu restauracji)

Jazd nas oczarował. O ile samo centrum jest bardziej turystyczne niż to w Kaszanie, nadal jednak ma swój klimat. Natomiast wieże milczenia sprawiają, że jest to unikalne i robiące fenomenalne wrażenie miasto.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Jazd

Xi’an (Chang’an), czyli historyczna stolica Chin

Dziś Xi’an (czyt. Szian/Ś-ian, chin. 西安) to ponad pięciomilionowe miasto w Chinach, które przede wszystkim kojarzy się turystom jako baza wypadowa do zwiedzania Terakotowej Armii. Historia tego miasta jest jednak zdecydowanie ciekawsza, choć niestety próżno tu szukać pozostałości z wczesnych lat przeszło trzech tysięcy lat historii.

Brama Starego Miasta
Brama Starego Miasta

Okolice Xi’anu w neolicie

Zanim Xi’an stał się stolicą Chin, tereny na których znajduje się to miasto były zasiedlone nie tylko przez ludzi, ale również inne, starsze hominidy. Tutaj znaleziono ślady człowieka z Lantian, który żył tam jakieś 500 tysięcy lat temu. Homo sapiens żył tu w czasach neolitu. Na wschód od Xi’anu znajduje się dawna wioska Banpo i muzeum ukazujące życie na tych terenach w latach 6700 – 5600 przed naszą erą. Ale osady z tamtych czasów nie miały wpływu na kulturę i rozwój cywilizacji w takim stopniu jak bliższy nam Xi’an.

Mury w Xi'anie to dziś doskonałe miejsce spacerowe
Mury w Xi’anie to dziś doskonałe miejsce spacerowe

Historia Xi’anu

Nie wiadomo, kiedy dokładnie Xi’an powstał, ale już w XI wieku p.n.e. było to polityczne i kulturalne centrum dynastii Zhou. Choć to też pewne przybliżenie. W czasach dynastii Qin i zjednoczenia Chin, początkowo stolicą było miasto Xianyang (znajduje się jakieś 25 km od centrum Xi’anu). Potem przeniesiono ją do Chang’an (na ruinach tego miasta wznosi się obecny Xi’an). Chang’an przestał być stolicą Chin około 25 roku naszej ery, na korzyść Luoyangu. Niecałe dwieście lat później w Chinach rozpoczęło się kolejne rozbicie dzielnicowe.

W Starym Mieście można zrobić sobie zdjęcia z dawnymi wojownikami
W Starym Mieście można zrobić sobie zdjęcia z dawnymi wojownikami

Ponowny rozkwit miasta wiąże się z rządami dynastii Tang, która na nowo zjednoczyła Chiny. Przez okres 300 lat stolicę przebudowano i unowocześniono. Xi’an pełnił też rolę inspiracji i wzorca, choćby przy budowie japońskiej stolicy Nary, jak i późniejszego Kioto. Zmierzch Xi’anu nastąpił wraz z kolejnym rozbiciem dzielnicowym Chin. W tym burzliwym okresie miasto zostało praktycznie całkowicie zniszczone. Zresztą kolejne okresy, w tym pierwsza połowa XX wieku wcale nie były dla tego miasta lepsze.

Targowisko w dzielnicy muzułmańskiej
Targowisko w dzielnicy muzułmańskiej

Xi’an i Jedwabny Szlak

Xi’an był też ważnym centrum ekonomicznym, głównie za sprawą Jedwabnego Szlaku, który od III wieku p.n.e. łączył Chiny z innymi częściami Azji, a przede wszystkim Europą. Jedwabny szlak zaczął zanikać koło VI wieku n.e., wraz z pojawieniem się ludów tureckich na trasie. Ostatecznie w XVII wieku droga morska okazała się być efektywniejszym sposobem wymiany dóbr. Wraz z handlem osiedlali się tu także liczni cudzoziemcy oraz innowiercy. Przybywali tu chrześcijanie, a później także muzułmanie.

Wielki Meczet w Xi'anie
Wielki Meczet w Xi’anie

Xi’an: Dzielnica muzułmańska i Wielki Meczet

Ci drudzy dalej tu żyją w całkiem sporej liczbie. W mieście znajduje się cała dzielnica muzułmańska, ale to jest coś zdecydowanie innego, niż to, co dziś znamy z Europy czy Bliskiego Wschodu. To islam, który wtopił się synkretycznie w tutejszą kulturę, przez to jest to bardzo interesujące.

Wielki Meczet (Xi'an)
Wielki Meczet (Xi’an)

Najlepszy przykład Wielki Meczet Xi’anu. Idealnie ukazuje on synkretyzm, gdyż jeśli nie wie się, że to świątynia muzułmańska, to można mieć spore wątpliwości. Cała struktura, włącznie z pawilonami, przypomina wiele innych świątyń w Chinach – buddyjskich, taoistycznych czy konfucjańskich. Nie ma może bożków, ale jest mnóstwo ozdobników oraz smoki. Te są wymyślone, więc nie są stworzeniami, które nie powinny być obrazowane w meczetach. Naciągane tłumaczenie, ale jest.

Wielki Meczet w Xi'anie
Wielki Meczet w Xi’anie

Nawet arabskie napisy bardziej tu pełnią teraz rolę ozdobników, niż faktycznie elementów religii. Są wymieszane z chińskimi znaczkami. To bardzo interesująca mieszanka kulturowa. Meczet powstał w czasach dynastii Ming, ale był też rozbudowany w okresie dynastii Qing. W miejscu gdzie stoi, jeszcze w czasach dynastii Tang znajdowały się świątynie innych religii. Dziś to największy meczet w Chinach.

Wielki Meczet w Xi'anie jest ozdobiony smokami
Wielki Meczet w Xi’anie jest ozdobiony smokami

Xi’an: Pagoda Dzikiej Gęsi

Ale w Xi’anie zwiedza się nie tylko dzielnicę muzułmańską. Pomijając meczet, najważniejszym zabytkiem religijnym jest Świątynia Dzikiej Gęsi oraz dwie pagody – Wielka i Mała.

Wielka Pagoda Dzikiej Gęsi
Wielka Pagoda Dzikiej Gęsi

Wielka Pagoda Dzikiej Gęsi podobno pamięta czasy dynastii Tang, więc musiała przetrwać zniszczenie miasta. Pierwotnie zbudowano ją z rozkazu cesarza Gaozonga w 652 roku na terenie Świątyni Łask (Da Ci’en). Ówczesna liczyła sobie zaledwie pięć poziomów. W 1556 w wyniku trzęsienia ziemi mocno ucierpiała, więc zaczęto budować ją na nowo. Ta z czasów dynastii Ming została powiększona do siedmiu poziomów i tyle ma do dziś. Obok Teraktowej Armii jest jednym z najbardziej znanych zabytków Xi’anu.

Wielka Pagoda Dzikiej Gęsi
Wielka Pagoda Dzikiej Gęsi

Nazwa łączy się z legendą. Kiedy mnisi buddyjscy cierpieli głód, modlili się do Buddy o pomoc. Ten zesłał im dziką gęś (lub gęsi – stąd też inna nazwa Wielka Pagoda Dzikich Gęsi). W jednej wersji zakopali tę gęś i w tym miejscu wybudowali pagodę. W innej zjedli je, zaś po ustaniu głodu oświadczyli, że nie będą już jeść mięsa. Zaś na pamiątkę gęsi nazwano tę pagodę.

Wielka Pagoda Dzikiej Gęsi (Xi'an, Chiny)
Wielka Pagoda Dzikiej Gęsi (Xi’an, Chiny)

W każdym razie cały kompleks świątynny był bardzo ważny także ze względu na tłumaczenia świętych tekstów. Odpowiadał za to mnich Xuanzang i jakieś pięćdziesięciu innych mędrców. To właśnie on nadzorował też pierwotnie budowę pagody. W 2008 w wyniku trzęsienia ziemi dość mocno ucierpiała, ale obecnie można ją też zwiedzać wchodząc na nią. Swoją drogą w Chinach dość ciężko zauważyć, co zostało odbudowane, a co dobudowane, a co jest oryginalne, nie stosuje się wizualnego rozróżnienia jak w Europie.

Kompleks buddyjski przy pagodzie (Xi'an)
Kompleks buddyjski przy pagodzie (Xi’an)

W Xi’anie jest też druga – Mała Pagoda Dzikiej Gęsi (Mała Pagoda Dzikich Gęsi). Trochę późniejsza, zbudowana w 707-709. Podobna, ale też mniej znana. Trochę przypomina architektonicznie wielką. W każdym razie nie jest tak tłumnie odwiedzana przez turystów.

Pagody (Xi'an)
Pagody (Xi’an)

Stare Miasto Xi’an

W historycznym centrum Xi’anu ostały się mury pochodzące z czasów dynastii Ming, a także dwie wieże – Wieża Bębna i Wieża Dzwonu. Mury obecnie liczą sobie 14 km. To jedno z niewielu miejsc w Chinach, gdzie przetrwały w takiej prawie pierwotnej formie. Są dość wysokie, mają 12 metrów wysokości. Zaś obie wieże są symbolem Xi’anu.

Wieża bębna (Xi'an, Chiny)
Wieża bębna (Xi’an, Chiny)

Wieża Dzwonu ma 36 metrów wysokości. Ma murowaną podstawę i drewniana konstrukcję. Jest to największa tego typu budowla we współczesnych Chinach. Obie wieże wzniesiono około 1380 roku.

Spacer po murach Xi'anu
Spacer po murach Xi’anu

Xi’ańskie smakocie

Na koniec warto wspomnieć jeszcze o lokalnej kuchni. Xi’an to tak zwana stolica pierogów w Chinach. Te oczywiście mają bardzo różne nadzienie, ale jeszcze ciekawsze formy. Często są zwijane tak, by na zewnątrz przypominały to, co mają w środku. Czyli te z rybą mają kształt ryby, a te z kapustą – kapusty.

Chiński, skalny ogród przy Wielkim Meczecie
Chiński, skalny ogród przy Wielkim Meczecie

Dojazd i zwiedzanie Xi’anu

Do Xi’anu można dolecieć z Pekinu, czy innych większych miast Chin. Alternatywą może być też połączenie kolejowe, zwłaszcza nocny, sypialny pociąg z Pekinu. Jedyny problem to załatwienie wcześniej biletów, co jeśli podróżuje się samemu, chyba najłatwiej zrobić przez wyspecjalizowaną agencję pośrednictwa.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chiński
Xi’an

Luoyang, przemysł, buddyzm i długa, cesarska historia

Luoyang (chin. 洛阳) jest jednym z najstarszych chińskich miast, to także historyczna stolica, dość mocno powiązana z Jedwabnym Szlakiem, ale i Xi’anem. To także miasto, gdzie buddyzm pojawił się po raz pierwszy w Państwie Środka. Dziś to przede wszystkim doskonała baza wypadowa do grot Longmen oraz klasztoru Szaolin. Ale nie tylko, Luoyang ma do zaoferowania jeszcze dwie rzeczy: kilka unikalnych zabytków, oraz możliwość poznania życia Chińczyków w dużych miastach, które nie „skaziły” się tak bardzo Zachodem. Co jeszcze ciekawsze, obecnie to głównie miasto przemysłowe, jednak w centrum udało się zachować klimat starego miasta. Trudno szukać drugiego takiego miasta w całych Chinach.

Brama w Luoyang
Brama w Luoyang

Historia Luoyangu

W XI wieku p.n.e. jeszcze jako Chengzhou (chin. 成周), Luoyang stał się stolicą dynastii Zhou. Ale nie było to pierwsze miasto na tym terenie. Wiemy, że istniały tu osady także w 2070 p.n.e. i prawdopodobnie jeszcze wcześniej. Teren na którym wznosiły się zarówno historyczne jak i obecne miasto, znajduje się praktycznie w samym centrum Chin, pomiędzy rzekami Luo i Yi, w stosunkowo niewielkiej odległości od Rzeki Żółtej (Huang He). Dobre tereny zarówno rolnicze, jak i idealne ze względów na rozwój handlu i polityki, oraz bliskość Xi’anu sprawiły, że było to jedno z ważniejszych miast rodzącego się Cesarstwa Chińskiego.

Centrum Luoyangu
Centrum Luoyangu

Oczywiście wiąże się z tym wiele wojen i zniszczeń oraz burzliwa historia. W roku 25 n.e. w czasach dynastii Han, przeniesiono tu stolicę cesarstwa z Xi’anu (Chang’anu). Loyang (jak wcześniej zapisywało się nazwę tegoż miasta) pozostał nią aż do upadku dynastii Han i wiążącego się z tym rozbicia dzielnicowego.

Wejście do świątyni Białego Konia
Wejście do świątyni Białego Konia

Luoyang: Świątynia Białego Konia

W roku 64 n.e. cesarz Ming z dynastii Han postanowił wysłać ekspedycję, która miała zbadać i przybliżyć mu nauki buddyzmu. Powrócili trzy lata później, a z nimi dwaj mnisi indyjscy oraz biały koń objuczony torbami z figurkami i świętymi pismami. Rok później (tj. w 68) wzniesiono pierwszą buddyjską świątynię w Chinach. Nazwano ją Świątynią Białego Konia, łatwo się domyśleć dlaczego. Oczywiście przez lata świątynia ta była wiele razy przebudowywana. Tu zaczął się rozwój buddyzmu w Cesarstwie, stąd bliskość zarówno grot Longmen jak i klasztoru Szaolin nie jest niczym zaskakującym. Zresztą później mnisi buddyjscy już z Chin trafili czy to do Korei czy do Japonii (dokładniej do Nary).

Świątynia Białego Konia
Świątynia Białego Konia

Dziś Świątynia Białego Konia jest przede wszystkim atrakcją turystyczną. Skomercjalizowaną. Przy parkingu przed kompleksem można kupić pamiątki i mnóstwo innych rzeczy, ale przede wszystkim widzi się tłumy odwiedzających. W środku zaś mamy do zobaczenia staw, w którym pływają między innymi żółwie (w tym ozdobne), jest posąg Buddy oraz oczywiście rzeźba konia. Ciekawostką jest to, że obok świątyni znajduje się inna, tym razem hinduistyczna. Nie tak oblegana, ale też warta uwagi.

Rzeźba legendarnego białego konia w Luoyangu
Rzeźba legendarnego białego konia w Luoyangu

Stare centrum Luoyangu

Drugą bardzo interesującą rzeczą do zobaczenia jest centrum, stare miasto. „Patrząc na historię Luoyangu „stare” to raczej złe słowo. W każdym razie ostało się tu kilka uliczek z zabudowaniami w stylu początku XX wieku. Robią fenomenalne wrażenie. Zwłaszcza, że życie tu płynie po chińsku. Ludzie siedzą, grają sobie w gry, handlują. Owszem jest dość brudno, ale to wszystko jest niesamowicie klimatyczne.

Wieczorami Chińczycy wspólnie bawią się na ulicach
Wieczorami Chińczycy wspólnie bawią się na ulicach

Życie nocne w Chinach

Jak w wielu miejscach Chin, także i tu można doświadczyć jeszcze jednej rzeczy. Otóż, Chińczycy są bardzo otwarci, towarzyscy i głośni. Wieczorem zaś masowo wylegują na ulice, zwłaszcza deptaki czy do parków i tam odbywają się różne imprezy. Czy to karaoke, czy tańce, czy wspólne jedzenie. Niesamowicie ogląda się tą zabawę, a przy tym jest tu zwyczajnie bezpiecznie.

Huang He / Rzeka Żółta
Huang He / Rzeka Żółta

Luoyang i Wielki Kanał

Pozostając przy Luoyangu i części przemysłowej warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Wielkim Kanale. To najdłuższy sztuczny kanał transportowy na świecie. Jego budowę rozpoczęto w V wieku p.n.e. Miał łączyć między innymi Hangzhou i Pekin, przecina Rzekę Żółtą i Jangcy. Obecnie ma 24 śluzy i jest wpisany na listę UNESCO. W 605 cesarz Yangdi rozkazał, aby ówczesną stolicę, czyli właśnie Luoyang, połączono z Wielkim Kanałem. Prace trwały 6 lat, zaangażowano do nich prawie milion osób. Potem zaczęto budować kolejne odcinki. W tamtych czasach kanał liczył sobie 2700 km długości. Dziś ostało się z niego „zaledwie” 1800 km.

Luoyang, centrum i brama
Luoyang, centrum i brama

Dojazd i zwiedzanie Luoyangu

Luoyang jest dobrze połączony koleją zarówno z Pekinem jak i Xi’anem. Dodatkowo znajduje się tu także lotnisko. Zważywszy na interesującą okolicę, jest to dobra baza wypadowa na kilka dni przerwy w trasie między Pekinem a Xi’anem. Jedyny zauważalny minus tego miasta to smog. To coś, z czym Chińczycy wciąż muszą walczyć. W połowie kwietnia w mieście organizowany jest co roku wielki pokaz piwonii.

Tradycyjne, chińskie stare miasto - Luoyang
Tradycyjne, chińskie stare miasto – Luoyang

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chiński
Luoyang

Suzhou, orientalna Wenecja i chińskie ogrody

Nazywane czasem Wenecją Orientu lub Wschodu, albo miastem ogrodów, Suzhou (chin. 蘇州;) to ciekawe miejsce na wypad z Szanghaju. To miasto kanałów, którego ponad 40% powierzchni zajmuje woda. Jednak najciekawsze są tu ogrody, dzięki nim trafiło na listę UNESCO. Najstarsze, w formie niewiele zmienionej, istnieją tu jakieś 900 lat.

Suzhou
Suzhou

Jedwabny szlak i historia Suzhou

Jak to w historii Chin bywa, miasto to miało różne nazwy. Od najdawniejszych czasów było związane z królestwem Wu, przez pewien czas było nawet jego stolicą. Historyczne nazwy to między innymi Gusu, Wuxian, Wujun, Kuaiji. Najstarsze osadnictwo pochodzi z czasów XI wieku przed naszą erą. Zaś największy rozwój wiąże się z budową wielkiego kanału oraz jedwabnym szlakiem. Suzhou nie było na nim nigdy tak ważnym miastem jak Xian czy Luoyang, ale tutaj właśnie hodowano jedwabniki. Robi się to do dziś. Jest tu nawet muzeum jedwabiu, no i wiele sklepów, które także z tego żyją, pokazując przy tym kulisy produkcji jedwabiu.

Jedno z muzeów / fabryk jedwabiu
Jedno z muzeów / fabryk jedwabiu

Kanały Suzhou i ulica Shantang

W Suzhou warto zacząć oglądanie miasta od ulicy Shantang. Prowadzi ona wzdłuż kanału Shantang (pochodzi on z IX wieku naszej ery) i to jest miejsce, które od razu przypomina nam Wenecję. Mamy tu wiele małych mostków, domy. W okolicy można zejść na lokalny targ, co jest bardzo ciekawe. Acz nie znajdziemy tu wielu „frykasów” znanych z targu w Pekinie, to wszystko jest bardziej lokalne, mniej turystyczne. Same kanały są bardzo ważne w Suzhou, mieście które znajduje się nad Wielkim Kanałem i jednocześnie Wielkim Jeziorem (Tai Hu).

Shantang w Suzhou
Shantang w Suzhou

Ogrody chińskie

Po zwiedzeniu kanałów czas na ogrody. Wraz z rozwojem handlu jedwabiem od XIV wieku miasto mogło sobie pozwolić na rozbudowę ogrodów. W pewnym momencie było ich 287, do dziś przetrwało 69. Dziś 9 z nich zostało wpisanych zbiorowo na listę UNESCO, w dwóch turach. Pierwsze cztery w 1997, reszta w 2000 roku. Zobaczenie wszystkich z nich zajmuje trochę czasu, ale przede wszystkim dwa są dość znane, ważne i nie bez powodu przyciągają , tłumy. Czy najlepsze, tego nie wiemy. Nie zwiedziliśmy wszystkich.

Bonsai / penzai (penjing)
Bonsai / penzai (penjing)

Chińskie ogrody w dużej mierze kształtowały zarówno buddyzm, jak i konfucjanizm. Z jednej strony stawia się w nich na prostotę i pewien minimalizm, przy jednoczesnym unikaniu prostych form czy linii. Dzięki temu wygląda raczej na dziki, choć naprawdę jest  mocno wypielęgnowany. Bardzo istotna jest też rzeźba terenu, architektura (pawilony, wytyczone ścieżki, te jednak nie powinny być zbyt proste) i przede wszystkim woda. Ogrody chińskie inspirowały też ogrody japońskie. Tamte z kolei, choć zachowują harmonię i wiele elementów, stawiano na dużo mniejszym obszarze. Do tego dochodzi ważny element asymetrii. Również kwestia naturalności roślinności nie była tak istotna, za to bardziej liczył się pejzaż. Stąd więcej tam kamiennych ogrodów czy bonsai. Przykład typowego japońskiego ogrodu opisywaliśmy przy okazji Himeji. Oczywiście osobnym rodzajem są te przygotowane pod hanami jak ten w Fukushimie. Zaś więcej o bonsai przeczytacie tutaj.

Ogród Mistrza Sieci
Ogród Mistrza Sieci

Suzhou: Ogród Mistrza Sieci

Ogród Mistrza Sieci to najstarszy zachowany ogród w Suzhou. Pochodzi z 1140 roku i został zainspirowany prostym życiem rybaka. Tu jest wszystko, co powinno być w chińskim ogrodzie – pawilony, woda, skały, bujna roślinność. Jest też bonsai oraz zwierzęta, czyli przede wszystkim złote rybki, czyli podgatunek karasia chińskiego (Carassius auratus). To ogród Mistrza Sieci, więc ryby muszą być.

Ogród Mistrza Sieci
Ogród Mistrza Sieci

To właśnie w Chinach zaczęto hodować złote rybki. Początkowo przeniesiono je do małych, przydomowych zbiorników wodnych, jako zapas żywności. W czasach dynastii Qin (265-420 naszej ery) zaczęto wspominać o czerwonych rybkach, jednak hodowla ozdobna rozwinęła się dopiero w czasach dynastii Tang (618-907). Dużą rolę odegrał tu też buddyzm i praktyka darowania zwierzęciu życia, zwana fangsheng. Pod koniec X wieku złote rybki już celowo krzyżowano tworząc nowe, barwne odmiany. Moda ta rozprzestrzeniła się dalej, do Japonii, Wietnamu, a potem jeszcze dalej.

Ogród Mistrza Sieci - złote rybki
Ogród Mistrza Sieci – złote rybki

Suzhou: Ogród Pokornego Zarządcy

Drugi z wyróżniających się ogrodów to Ogród Pokornego Zarządcy. Jest on największy w całym Suzhou i jest jednym z czterech największych ogrodów w Chinach. Liczy sobie 52 tysiące metrów kwadratowych. Formalnie pierwszy ogród  założono tu w 1131 roku, ale bardziej właściwy kształt i charakter nadano mu dopiero w 1513 roku. Jak łatwo się domyśleć, jest też najczęściej odwiedzanym ze wszystkich ogrodów.

Ogród Pokornego Zarządcy
Ogród Pokornego Zarządcy i zbieranie owoców lotosu

W tym ogrodzie z kolei mamy widoczne wpływy japońskie. Są karpie koi, czyli  ozdobna forma karpia. Karpie były także początkowo hodowane przez Chińczyków jako pewna alternatywa dla złotych rybek, jednak popularność koi zaczęła w Japonii w latach 20. XVIII wieku. Koi zresztą znaczy po japońsku tyle co karp. Poza rybami w ogrodach można spotkać ptactwo, głównie kaczki, ale też żółwie (np. ozdobne pochodzące z Ameryki).

Ogród Dobrego Zarządcy w Suzhou
Ogród Dobrego Zarządcy w Suzhou

Drugi japoński wpływ to bonsai. Znów, podobnie jak z ogrodami, czy karpiami koi, w Japonii bonsai nie powstało samoistnie. Sztuka miniaturyzowania drzew i krzewów przybyła tam z Chin i zwana jest penzai. Swoją drogą penzai (lub penjing) polegało bardziej na tworzeniu miniaturowych pejzaży z wykorzystaniem mchu, czy kamieni. Japończycy mocno rozwinęli tę sztukę, stworzyli też style bonsai. Dziś zwłaszcza w Chinach terminy te często są wymienne. Zaś bonsai jest często istotnym elementem ogrodu chińskiego.

Ogród Pokornego Zarządcy
Ogród Pokornego Zarządcy

Wuxi: Ogród Li

Ogrodów z listy UNESCO jest 9. Poza dwoma wspomnianymi są tam między innymi Pawilon Lazurowej Fali, Ogród Par, Ogród Lwiego Zagajnika, Ogród Kuszący do Pozostania czy Ogród Przebywania (lub Szczęścia w innym tłumaczeniu). Ale jak wspomnieliśmy w samym Suzhou, tych ogrodów jest jeszcze więcej. A jeśli popatrzy się na cała metropolię, można dodać jeszcze kolejne. Jak choćby ogród Li w mieście Wuxi uchodzący za jeden z najbardziej malowniczych w całych Chinach.

Ogród Li w Wuxi
Ogród Li w Wuxi
Ogród Li w Wuxi
Ogród Li w Wuxi

Wuxi (无锡) samo w sobie jest też dobrym miejscem, by zobaczyć jeszcze dwie rzeczy. Wspomniane już Wielkie Jezioro, czyli Tai Hu lub jezioro Tai. Tu jest wiele punktów widokowych. W wodzie zaś poza rybami hoduje się słodkowodne perłowce. Widać też jak na brzegu pną się w górę nowoczesne miasta. Druga rzecz to uprawy herbaty. Niestety  nie są tak spektakularne jak choćby Lipton’s Seat na Sri Lance.

Pole herbaciane Wuxi
Pole herbaciane Wuxi

Luzhi: kanały

Natomiast skoro już jesteśmy w okolicach Suzhou i delty rzeki Jangcy, warto zajrzeć do któregoś z małych miasteczek z kanałami. Jednym z nich jest Luzhi (甪直镇), które odwiedziliśmy. Ale w okolicy jest ich wiele więcej, choćby Xitang (tam kręcono „Mission: Impossible III”). Są one dość podobne i jak ogrody w dużej ilości mogą się mylić.

Kanał w Luzhi
Kanał w Luzhi

Samo Luzhi przypomina dziś trochę skansen, zwłaszcza jak porówna się je z kanałami Suzhou. Bardziej odpowiada wyobrażeniu o starodawnych Chinach. Zresztą mamy tu nawet muzeum etnograficzne. Zaś największą zabawą jest oczywiście przepłynięcie się po kanałach.

Kanał w Luzhi
Kanał w Luzhi

Suzhou oczywiście oferuje dużo więcej atrakcji, tak nowoczesnej architektury, pagód, świątyń, murów, bram miejskich, kanałów czy ogrodów, które niekoniecznie trafiły na listę UNESCO.

Wielkie Jezioro (w tle Wuxi)
Wielkie Jezioro (w tle Wuxi)

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Więcej na szlaku chińskim
Suzhou