Archiwa tagu: koleją

Japan Rail Pass i podróżowanie po Japonii

O podróżowaniu po Japonii napisano dość sporo, ale dołożymy do tego kolejną cegiełkę. Z prostej przyczyny: przemieszczanie się po Kraju Kwitnącej Wiśni nie jest wcale tak trudne, jak się wydaje w pierwszym momencie, ale też nie tak łatwe jak wydaje się w drugim. Niemniej jednak jest to do ogarnięcia.

Shinkansen
Shinkansen

Problemy z komunikacją?

Na początek małe dementi. Japonia nie ma świetnej komunikacji zbiorowej. Zwłaszcza, gdy patrzymy na nią kompleksowo. Pomiędzy dużymi miastami kursują szybkie i bardzo szybkie pociągi, a w obrębie aglomeracji są rozbudowane sieci metra. Jednak już poza dużymi ośrodkami miejskimi komunikacja publiczna działa słabo. Na przykład do wioski lisków autobus jeździ dwa razy w tygodniu. Jedyną alternatywą jest własny samochód lub dość droga taksówka. Jak się przekonaliśmy, autobusy w innych rejonach nie są zbyt punktualne (wyobrażaliście to sobie o Japonii?), a czasem trudno odnaleźć odpowiedni przystanek i wyczytać z niego trasę i rozkład.

Perfekcyjna organizacja i podporządkowanie na dworcu
Perfekcyjna organizacja i podporządkowanie na dworcu w Tokio

Wolny rynek w praktyce

W przeciwieństwie do europejskiego modelu komunikacji zbiorowej, ta w Japonii nie jest regulowana na przykład przez samorządy miejskie, jest całkowicie prywatna i działa na zasadach czysto kapitalistycznych. Fajnie? Z punktu widzenia okazjonalnego użytkownika (na przykład turysty) niekoniecznie: trasy i zejścia do metra należą do różnych firm, często nie są ze sobą bezpośrednio połączone, a jeśli tak, to trzeba uważać, do pociągu której firmy się wsiada (dobra, akurat to raczej jest bardzo dobrze oznaczone). Podobnie jest z pociągami, autobusami i promami. Oczywiście każde przedsiębiorstwo ma własne taryfy opłat i własne bilety.

Dopiero kilka lat temu wprowadzono kartę pre-paid, która działa na większości obszaru Japonii na większości środków komunikacji, oprócz pociągów, które mają Rail Pass. Większości nie znaczy wszystkich i zawsze trzeba się pilnować. Właśnie wolny rynek może powodować pewne zagubienie, zwłaszcza gdy ma się dwa przystanki obok siebie, tyle że różnych linii. Z tego właśnie powodu metro w Tokio jest też tak rozbudowane.

Ale na szczęście nie jest tak źle. Pomijając miejsca rzadziej uczęszczane, jak choćby wspomniana Zao Fox Village oraz Okinawę, transport po Japonii jest raczej prosty do ogarnięcia, trzymając się kilku reguł. Zaś przy takich przypadkach jak te dwa wymienione (czyli każde mniej uczęszczane miejsce dalej od głównych aglomeracji), to zdecydowanie najlepszym wyborem jest samochód. Uwaga: tu obowiązuje ruch lewostronny, ale jednocześnie na ulicach panuje duży spokój. Zupełnie inaczej niż w wielu innych państwach azjatyckich.

Shinkansen
Shinkansen

Reguła nr 1: Internet

Do poruszania się po Japonii bardzo przydaje się Internet. Można kupić sobie kartę SIM z dostępem do sieci i korzystać z niej z telefonu lub tabletu. W każdym razie bardzo przydadzą się nam dwie strony:

Hyperdia (dostępna także wersji jako mobilna aplikacja)

Japan-Guide.com

Pierwsza to nic innego jak wyszukiwarka połączeń. Pociągi jeżdżą bardzo punktualnie, choć zdarzają się tam pewne problemy, ale to jest normalne. Hyperdia potrafi wskazać najbliższe połączenia, a także miejsca, gdzie należy się przesiąść. Często nawet ze wskazaniem peronu. To bardzo pomocne.

Japan-Guide.com natomiast to serwis informacyjny, który ma świetnie opisane atrakcje Japonii razem z danymi o otwarciach, czy wskazówkami dojazdu. Te dwie strony rozwiązują większość problemów transportowych. Zwłaszcza, że Hyperdia umożliwia na przykład ograniczenie wyszukiwania do Japan Rail, na którą obowiązuje Japan Rail Pass.

W sieci można korzystać jeszcze z jednej przydatnej rzeczy, czyli map Google’a. Jak się już kupi kartę SIM i ma własny internet, to GPS bywa tam bardzo przydatny, ale co ważniejsze działa bardzo dobrze.

Typowy japoński krajobraz zza okna pociągu
Typowy japoński krajobraz zza okna pociągu

Shinkanseny

Po japońskiej wyspie Honsiu podróżowaliśmy głównie koleją. Japan Rail Pass ważny przez okres jednego tygodnia (ciągiem) sprawił, że podróż była tańsza, zwłaszcza szybkimi pociągami Shinkansen. Japonia jest pierwszym krajem, który zaczął pracować nad koleją wielkich prędkości. Już w latach 40. XX wieku zaczęto planować budowę Nowej Głównej Linii (bo to oznacza słowo „shinkansen”), która miała połączyć Tokio z Shimonoseki. Wojna jednak udaremniła te plany.

W Japonii jest bardzo dużo zieleni
W Japonii jest bardzo dużo zieleni


Pierwszą linię kolei dużych prędkości uruchomiono dopiero w 1959 roku (u nas wtedy kursowały jeszcze parowozy, francuskie TGV ruszyło w 1981 roku), choć oficjalne otwarcie nastąpiło dopiero 5 lat później z okazji Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Pierwsze pociągi osiągały zawrotną prędkość 200 km/h (średnia prędkość Pendolino na trasie Wrocław-Warszawa to 160 km/h w 2018 roku, maksymalna 200 km/h na odcinku 80 km), zaś obecnie najszybsze z nich osiągają prędkość 300 km/h!

Angielska nazwa pociąg-pocisk (bullet train) nawiązuje do aerodynamicznej stylistyki lat 30. pierwszych pociągów serii 0, które kursowały aż do 2008 roku. My najczęściej jechaliśmy pociągami serii E6 z charakterystycznymi, dość zabawnymi nosami. Podróż Shinkansenami to klasa sama w sobie! Pociąg wygodny, miejsca dużo, płatny serwis urozmaicony, prędkość zawrotna. Choć najwięcej emocji dostarczało stanie na stacji, przez którą pocisk tylko „przelatywał” bez zatrzymywania!

Shinkansen
Shinkansen

Japan Rail Pass

I tu dochodzimy do najciekawszego. Turyści mogą kupić słynną Japan Rail Pass (działa trochę podobnie jak karta Interrail). Dzięki temu można poruszać się praktycznie dowolnie Shinkansenami i innymi pociągami (a także autobusami i promami) należącymi do Japan Rail, nie licząc małych ograniczeń.

Mamy trzy rodzaje Japan Rail – 7 dniowy, 14 dniowy i 21 dniowy (zarówno w wersji podstawowej jak i na Green Class czyli Premium, są też zniżki dla dzieci). Oba można kupić na JRPass.com lub Japan-Rail-Pass.com – działają podobnie, mają inne ceny, ale przy porównaniu z wysyłką to pierwsze wyszło nam taniej. Uwaga: Przez Internet kupujemy voucher, który jest przysyłany nam kurierem. Nie kupimy w ten sposób Japan Raila Passa. Vouchera nie wysyłają do Japonii i tam nie można go kupić.

Tramwaj w Osace
Tramwaj w Osace

Voucher ma ważność 90 dni. Realizują po okazaniu wizy (trzeba mieć wizę turystyczną) na lotnisku. Zatem trzeba pamiętać, by voucher zamówić w odpowiednim czasie. Kosztuje on ponad 200 Euro (wersji tygodniowej), ale dość szybko się zwrócił (o ile korzysta się z Shinkansenów, inaczej może nie mieć sensu).

Na lotnisku podczas wymiany vouchera na Japan Rail Pass ustalamy pierwszy dzień obowiązywania karty. I tu znów ważna uwaga – JR Pass działa 7 lub 14 lub 21 dni pod rząd. Nie ma przerwy w środku. Odbiór jest formalnością, osoby z obsługi są bardzo pomocne, jeśli ktoś miałby problem z wypełnieniem wniosku o JR Pass.

Monorail w Naha
Monorail w Naha

JR Pass w praktyce

JR Pass daje nam możliwość korzystania z Shinkansenów i innych kolei Japan Rail. Nie działa na linie konkurencji (np. gdy z Nagano jechaliśmy do Yunadaki, trzeba było kupić bilety osobne). Jeśli jedziemy zwykłym pociągiem, to przy wejściu na peron, przy bramkach zawsze znajduje się budka z człowiekiem w środku. Wystarczy mu pokazać JR Pass i nas przepuszcza. Analogicznie jest przy wyjściu. Tam nie ma miejscówek.

Shinkanseny to tutejsze ekspresy. Tu mamy wagony typu Green Car (pierwsza klasa, można sobie dodatkowo dopłacić) oraz wagony z miejscówkami. Najlepiej jest podejść do kasy, pokazać Japan Rail Pass i dostaje się bilet z miejscówką. Nic nie trzeba płacić. Minus jest taki, że za każdym razem trzeba iść do okienka po bilet, ale to zazwyczaj idzie szybko. Część Shinkansenów ma też wagony bez miejscówek i są one „awaryjne” gdyby wszystkie miejscówki się wyprzedały. Tam obowiązuje zasada kto pierwszy, ten lepszy.

Lotnisko na wyspie obok Osaki
Lotnisko na wyspie obok Osaki

Na peronach mamy namalowane miejsca, w których są wejścia do poszczególnych wagonów. Pociągi są świetnie zsynchronizowane, więc stają tam gdzie powinny. Cenowo JR Pass opłaca się, gdy podróżujemy Shinkansenami. Jeśli korzystamy głównie z pociągów lokalnych, najczęściej taniej jest kupić zwykłe bilety.

Samolot linii ANA malowany w R2-D2
Samolot linii ANA malowany w R2-D2

Samoloty

Alternatywą wobec JR Pass może być samolot. Zwłaszcza, jeśli planujemy zrobić trasę Tokio – Kioto / Osaka i z obu miejsc robić co najwyżej małe wycieczki. Oprócz dwóch konkurujących ze sobą linii ANA i Nippon, w Japonii działają low-costy. Przede wszystkim Peach Airlines i JetStar Japan. Ten drugi ma lepszy standard. Kupując z odpowiednim wyprzedzeniem bilety, mogą się one okazać korzystniejsze cenowo niż JR Pass. Oczywiście w przypadku Okinawy samolot zdaje się koniecznością.

Lotnisko lowcostowe w Naha (terminal w dawnym magazynie)
Lotnisko lowcostowe w Naha (terminal w dawnym magazynie)

Karty prepaidowe i bilety okresowe

Tu dochodzimy do kolejnego istotnego elementu, czyli kart prepaidowych. W przypadku, gdy mamy kilka różnych linii operujących na tym samym obszarze, niezależnie czy mówimy o kolei, metrze czy autobusach, można użyć kart typu Pasmo Card lub Suica. Typu, bo w Japonii jest pełna konkurencja, więc standard niby jest jeden, ale wydawców tych kart już zdecydowanie więcej. To nastręcza jeden problem. Karty można zwrócić, ale tylko tam, gdzie działa firma, która je wydała. Efekt jest taki, że kupując Pasmo Card w Tokio, możemy jej bez problemu używać w kilku innych częściach Japonii, ale w Osace już nie możemy jej oddać, by dostać z powrotem kaucję i niewykorzystane środki. Więcej o podziałach kart można przeczytać na Japan-Guide.

Jak działają te karty? Jak sama nazwa wskazuje. W automacie należy ją doładować (niestety tylko gotówką), a potem płaci się za każdy przejazd. Nie działa to w sposób inteligentny jak Oyster w Londynie, więc karty te sprawdzają się jak przemieszczamy się tylko trochę środkami komunikacji różnych firm.

Magazyny obok terminala lowcostwoego w Naha
Magazyny obok terminala lowcostwoego w Naha

Jeśli jednak mamy możliwość, by kupić lokalny bilet – nawet na jedną firmę, najczęściej będzie to bardziej ekonomiczny wybór. Przykładowo, w Kioto kupując bilet autobusowy jednej z linii, zwrócił się nam w ciągu pół dnia. Gdybyśmy korzystali tam z Pasmo, zapłacilibyśmy o wiele więcej. Jeśli możemy bazować na lokalnych biletach okresowych, najczęściej jest to najbardziej zyskowna opcja. Zwłaszcza, że czasem upoważniają do zniżek na niektóre atrakcje (np. na Okinawie).

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Osoby pracujące w transporcie, np. na dworcach, zawsze bardzo dobrze mówią po angielsku. O ile zwykli Japończycy mają z tym problem, o tyle tam zawsze można liczyć na pomoc.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
JR Pass i podróżowanie
Share Button

Karta Interrail – co to jest i z czym się to je

Podróżowanie pociągami, zwłaszcza typu Intercity bywa  wygodne, acz w wielu krajach jest niestety także dość drogie. Wymaga też niejednokrotnie wcześniejszego planowania dokładnego przejazdów, chyba że skorzysta się z karty kolejowej. Jedną z nich, którą mieliśmy okazję przetestować w praktyce, jest karta Interrail.

Karta Interrail

Interrail to przede wszystkim karty podróżne. Nie można ich użyć w kraju zamieszkania, ale to  dobre rozwiązanie do wykorzystania w innych krajach. Mamy dwa podstawowe rodzaje Interrail: taki na wiele krajów, pozwala on np. pojechać z Niemiec do Holandii, a dalej do Francji. Drugi chyba jeszcze ciekawszy, ale też tańszy, to tak zwany One Country Pass. Czyli np. karta na całą Francję, całe Niemcy, ale też cały Benelux (Belgia, Holandia, Luksemburg są traktowane w tym wypadku jako jedno państwo). Taką też przetestowaliśmy.

Wypełniona i kontrolowana karta
Wypełniona i kontrolowana karta

Karty te można zakupić zarówno przez Internet, jak również w kasach biletowych  PKP InterCity. W teorii w Internecie jest taniej, zwłaszcza jak trafimy na promocję (zdarzają się). Jednak niestety należy doliczyć też koszt kuriera, co powoduje, że ostatecznie przejście się na dworzec może wcale nie być złym rozwiązaniem. Dodatkowo jest wtedy okazja dopytać się o kartę i  szczegóły jej używania, acz obecnie nie jest ona ani specjalnie reklamowana, ani popularna w Polsce. Ale uwaga, pracownicy kolei mogą mieć o niej mgliste pojęcie, bo wraz z rozwojem tanich lotów ten produkt przestał być popularny w naszym kraju .

Karta składa się z biletu kolejowego, ważnego przez określoną ilość dni w danym miesiącu, licząc od ustalonego dnia początkowego. Na przykład można kupić bilet sześciodniowy od 2 maja. W kratce ustalamy tylko i wyłącznie pierwszy dzień. Pozostałe dni wpisujemy ręcznie na bilecie, najlepiej w dniu przejazdu. To nie muszą być dni pod rząd, możliwe są przerwy. Dodatkowo, nie licząc pierwszego dnia, każdy inny nie musi być sztywno zdefiniowany w dniu zakupy. Ustalamy go w momencie użycia, co daje dużą elastyczność.

Wypełnianie tabelki

Drugi istotny element karty, to tabelka do wypełniania. Obowiązkiem podróżującego z tą kartą jest uzupełnianie wszystkich przejazdów. Tabelka jest dość spora, ale na wszelki wypadek w książeczce informacyjnej znajdują się dodatkowe pola, gdzie także można wypełnić przejazdy. Zarówno bilet, jak i tabelka bywają kontrolowane. Za to w dniach, które uzupełniliśmy, mamy nielimitowaną liczbę przejazdów uzgodnionymi przewoźnikami.

Dodatkowe pole do wypełnienia
Dodatkowe pole do wypełnienia

Z tymi przewoźnikami jest mały haczyk. W większości krajów europejskich karta działa na pociągach InterCity lub wolniejszych. Przewoźników należy sprawdzić sobie w sieci, tam znajduje się zawsze aktualna lista. Natomiast karty te nie działają na koleje wielkich prędkości, takie jak choćby TGV.

Drugi problem polega na tym, że nie wszystkie linie kolejowe działają tak samo. Więc na przykład w Beneluxie pociągi InterCity nie mają rezerwacji miejsc. Wchodzi się właściwie z biegu na dworzec i wsiada do pasującego pojazdu, tam znajduje miejsce i wypełnia bilet. W teorii należy go wypełnić najpóźniej na początku podróży, w praktyce zazwyczaj nie ma problemu, gdy jest wypełniany w trakcie kontroli (zwłaszcza tabelkę, na nieuzupełniony bilet mogą krzywo patrzeć). Natomiast gdy podróżujemy po krajach takich jak Włochy, gdzie należy w InterCity mieć miejscówkę, najczęściej może wiązać się to z dodatkowym kosztem, co wymaga też wcześniejszego planowania przejazdów lub wystawania pod kasami. Czasem trzeba iść do kasy i tylko odebrać bilet z miejscówką, wszystko zależy od kraju. Wymogi rezerwacji miejsc najlepiej sprawdzić próbując  zarezerwować bilet przez Internet. Wtedy otrzymamy automatycznie odpowiedź. Jeśli miejscówka jest dodatkowo płatna w sieci, jest duża szansa, że nie jest wliczona w naszą kartę. Wtedy trzeba liczyć koszty.

Karta Interrail
Karta Interrail

Inne karty

Oprócz Interrail istnieje kilka innych podobnych kart, przede wszystkim narodowych. W Holandii jest to choćby HollandPass. Z jednej strony oferuje ona dodatkowe bonusy, z drugiej jednak jest ograniczona do Holandii. Ponieważ karta kolejowa kosztuje dość sporo, wpierw zawsze warto sobie skalkulować, na ile się ona zwróci. W przypadku Beneluxu, gdzie korzystaliśmy z takiej karty, same przejazdy kolejowe są dość drogie, ale jednocześnie transport ten jest dobrze zorganizowany, częsty i raczej bezawaryjny. Dodatkowy plus to brak konieczności rezerwacji miejsc siedzących. W tym wypadku, ustawiliśmy sobie plan tak, by przez sześć dni faktycznie przemieszczać się na dalszych odcinkach. W przypadku krótszych lub stacjonowania w mieście, karta nie była nam potrzebna. Jednocześnie kalkulując sobie wyjazdy, gdybyśmy musieli kupić bilety, cena za kartę zwróciła się nam już po trzecim dniu jej używania. Robiliśmy trasę Amsterdam – Bruksela – Luksemburg z odbiciami po drodze do innych miejsc.

Share Button