Archiwa tagu: Rzeka

Longmen, czyli Groty Dziesięciu Tysięcy Buddów

W roku 2000 na listę światowego dziedzictwa UNESCO wpisano chińskie Groty Dziesięciu Tysięcy Buddów i Jaskinie Smoczych Wrót (chiń. upr. 龙门石窟), czasem też groty Longmen lub groty w Longmen. Nazwa mówiąca o dziesięciu tysiącach jest oczywiście myląca, bo Buddów jest znacznie więcej . Wynika z mnóstwa małych i dużych wyrzeźbionych w skale posągów. Wydawało się, ze trudno je zliczyć, początkowo uznano, że 10 tysięcy to dobry szacunek. Weryfikacji udało się dokonać po raz pierwszy w latach 1915-1916, wówczas naliczono przeszło 97 tysięcy figur Buddy. Jak się okazało popełniono błędy. Późniejsze ponowne, ale też dokładniejsze liczenie wykazało, że jest ich 142289. To dość imponująca liczba.

Skalne miasto Longmen

Groty Longmen
Groty Longmen

Posągi mają różną wielkość. Kilka jest potężnych, mierzą nawet do 17 m wysokości, ale wiele z nich jest naprawdę bardzo małych, wielkości paznokcia (jakieś 2,5 cm). Wykuto je w 2345 jaskiniach, większość z nich to płaskorzeźby. Dodatkowo w okolicy znajduje się przeszło 2,5 tysiąca stell i inskrypcji. Kiedyś istniało tu także wiele pagód. Wapienne skały i jaskinie, w których wykuto rzeźby ciągną się wzdłuż rzeki Yi He, sprawiając, że okolica wygląda bardzo interesująco.

Małe rzeźby
Małe rzeźby

Rzeźby zaczęły powstawać w jaskiniach Longmen około roku 494, wraz z przeniesieniem przez cesarza Xiaowena stolicy do Luoyang (odległe około 12 kilometrów). Podobizny Buddów miały najczęściej znaczenie wotywne, ich wielkość miała związek chociażby z zamożnością składającego wota. W każdym razie ilość płaskorzeźb się powiększała, a proces ten trwał do IX wieku.

Wiele małych rzeźb
Wiele małych rzeźb

Groty te najłatwiej porównać ze skalnymi miastami. Choć oczywiście nie jest to ani fenomen naturalny, ani miejsce, gdzie mieszkali ludzie. Jednak zwłaszcza z daleka, groty w których rzeźbiono figurki wyglądają jak miasto wykute w skale.

Skały i kolejne rzeźby
Skały i kolejne rzeźby

Dojazd do Longmen

Obecnie najlepiej jest tu dojechać bezpośrednio z Louayangu. Spod dworca kolejowego kursuje bezpośrednia linia autobusowa – 81. Można też próbować dojechać samochodem czy taksówką, ew. znaleźć inną wycieczkę.

Groty i rzeźby
Groty i rzeźby

Przy tak wielkiej ilości rzeźb właściwie nie da się obejrzeć dokładnie wszystkich. Jednak jest to wielce interesujące miejsce, warte zobaczenia, lub raczej skosztowania.

Wielkie rzeźby
Wielkie rzeźby
Inne mistyczne miejsca znajdziesz na szlaku religijnym
Longmen, czyli Groty Dziesięciu Tysięcy Buddów
Więcej na szlak chińskim
Longmen, czyli Groty Dziesięciu Tysięcy Buddów ?
Share Button

Jordan

Są takie miejsca, o których się słyszało, czytało a raczej nie widziało w kinie czy telewizji, nawet gdy była o nich mowa. Właśnie takim miejscem jest rzeka Jordan, a dokładniej miejsce chrztu Jezusa Chrystusa. Przestawiana na wielu obrazach scena najczęściej robi wrażenie. Rzeka może nie jest porównywalna z największymi i najszerszymi, ale wciąż jest szeroka i potężna. Prawdziwy Jordan wygląda bardzo niepozornie, raczej mała rzeczka. Zwłaszcza w okresie suchym. Więc pierwszy kontakt to pewne rozczarowanie, bo wygląda inaczej niż wyobrażenia.

Rzeka Jordan
Rzeka Jordan

Jordan w Biblii, kinie i obecnie

Kino religijne przedstawiając Jordan idzie zgodnie z duchem wyobrażeń. Rzeka, w której dokonuje się chrztu, nie musi być wielka, ale powinna budzić respekt. Nic dziwnego, że filmowcy praktycznie tu nie dotarli. Ale nie wszyscy, w debiucie reżyserskim Natalie Portman czyli „Opowieści o miłości i mroku” pojawiają się sceny nakręcone przy rzece Jordan. Więc w jakiś sposób jest to też filmowe miejsce, choć niekoniecznie związane z filmami religijnymi.

Odnowienie chrztu nad rzeką Jordan
Odnowienie chrztu nad rzeką Jordan

Warto też wspomnieć o tym, że miejsce chrztu Jezusa Chrystusa jest bardziej domniemane i związane z tradycją. Czy święty Jan ochrzcił Jezusa dokładnie tu gdzie się to wspomina, czy na przykład dwadzieścia metrów dalej, nikt nie pamięta. W każdym razie tradycja wskazuje jedno miejsce, które obecnie znajduje się w dwóch krajach. Niby dokładniej jest to na Zajordaniu, czyli wschodnim brzegu. W Palestynie (ew. Izraelu, jeśli traktujemy Palestynę jako autonomię, a nie osobne państwo) i w Jordanii. Przez rzekę przebiega granica, ale turyści, a co ważniejsze, pątnicy przybywają tu z dwóch stron. Można tu zobaczyć wiele grup chrześcijańskich, które odnawiają tu swój chrzest, bądź chrzczą neokatechumenów. W zależności od konfesji ceremonia wygląda różnie. Jedni są pokropieni wodą z Jordanu, inni przebrani w białe szaty zanurzają się w wodzie. To dość nietypowe w Izraelu, ale w tym miejscu faktycznie chrześcijanie różnych wyznań dość dobrze ze sobą koegzystują. Zresztą większość wizyt nie trwa tu długo. Od strony Palestyny/Izraela, właściwie mamy zejście do wody. Dolny taras jest okresowo zalewany, wtedy Jordan wygląda zdecydowanie bardziej okazale.

rzeka Jordan
rzeka Jordan

Betania za Jordanem

Zdecydowanie ciekawiej wygląda to od strony Jordanii. Al-Maghtas czyli Betania za Jordanem została nawet wpisana na listę UNESCO. Znajduje się tu kościół, oczywiście zejście do rzeki, a także mała zatoczka dawnego koryta. Wielu wierzy, że to jest właśnie ta najbardziej dokładna lokacja chrztu, który ponoć miał miejsce właśnie nie w samym Jordanie, co raczej jego zakolach. Tu mają też swoją bazę wyznawcy prawosławia, a ich świątynię widać z daleka.

Oczywiście wejście jest płatne. Od strony jordańskiej oznaczenia drogowe również nie należą do najlepszych. Samą rzekę można też obejrzeć w Izraelu (nie w Palestynie). Wypływa ona bowiem z jeziora Galilejskiego i płynie ku Morzu Martwemu. Jednak bez wątpienia najistotniejsze miejsce do obejrzenia nad Jordanem to miejsce chrztu, bo sama rzeka nie należy do okazałych.

Szlak religijny
Jordan
Szlak izraelski
Jordan
Szlak jordański
Jordan
Szlak palestyński
Jordan
Share Button

Kordoba, czyli Volantis z „Gry o tron”

Andaluzja to miejsce nakładania się kultur. Iberyjczycy i Maurowie zostawili po sobie trwały ślad także w Kordobie (hiszp. Córdoba). Ale nie tylko oni. Jednym z ciekawszych, z filmowego punktu widzenia, zabytków miasta jest stary most Puente Romano, pochodzący z czasów rzymskich. Przeprawę przez rzekę Gwadalkiwir pierwotnie wybudowano jeszcze za czasów Cezara Augusta. Wiele razy ją przebudowywano, ale do dziś jest to most szesnastołukowy. Czyli mniej więcej taki, jakim zbudowali go Rzymianie.

Kordoba

Kordoba i GOT

Most ten jest widoczny w „Grze o tron”, choć oczywiście w dość mocno zmienionej formie. Zachowały się łuki i sama przeprawa, ale komputerowo dołożono całą nadbudowę. W ten sposób powstało miasto Volantis ze swoim Długim Mostem. Filmowcy z HBO kręcili tu zdjęcia w październiku 2014. Oczywiście zamknięto tę przeprawę na czas zdjęć. Nie stanowi to problemu, gdyż obecnie most jest używany jedynie przez pieszych (ew. rowerzystów), a jednocześnie tamten okres roku nie był też sezonem turystycznym.

Volantis pojawiło się w piątym sezonie serialu, a także w powieści „Taniec ze Smokami” George’a R.R. Martina. W obu wersjach przebywał tu Tyrion Lannister, acz w trochę odmiennym towarzystwie i ciut innych okolicznościach. Sezon piąty „Gry o tron” to pierwszy, w którym ekipa HBO zawitała do Hiszpanii i odwiedzili kilka bardzo ciekawych miejsc w Andaluzji. W szóstym sezonie ukazano jeszcze więcej Hiszpanii. Ekipa ponownie wróciła też do Kordoby.

Kordoba

Samo Volantis w serialu jak i w książkach jest wspominane wcześniej. Dodana w serialu postać Talisy Maegyr (potem Stark) właśnie pochodzi z tego miasta. Nic dziwnego, że w końcu ukazano też słynny długi most. Wzbogaca to narrację świata przedstawionego.

Warto dodać, że w lutym podczas rozdania 14. nagród Visual Effects Society twórcy „Gry o tron” dostali nagrodę za wykreowane środowisko w serialu, właśnie za Volantis.

Katedromeczet (Kordoba)
Katedromeczet (Kordoba)

Inne atrakcje Kordoby

Będąc w Kordobie warto też zwrócić uwagę na kilka innych miejsc. Przede wszystkim interesująca jest Mezquita. To katedro-meczet. W swojej historii świątynia ta była zarówno meczetem jak i kościołem chrześcijańskim, przez pewien okres prawie jednocześnie. Obecnie jest to katedra, ale ślad po islamie został bardzo widoczny. To sprawia, że jest to szalenie interesująca budowla i piękny element nakładania się dwóch kultur. Mezquita jest swoistą odwrotnością Hagii Sofii w Istambule, tam ostateczny kształt nadali muzułmanie. Tu w przypadku chrześcijan o tyle intrygujące jest to, że zdobienia islamskie pozostały i nadal są istotną, integralną częścią czynnej świątyni.

Zamek w Kordobie
Zamek w Kordobie

Jak wiele szanujących się miast Hiszpanii, Kordoba może pochwalić się też zamkiem, czyli po tutejszemu Alkazarem. Ten też pierwotnie został zbudowany przez władców muzułmańskich, Umajjadów. Jednak niestety ich wpływ obecnie nie jest już tak dostrzegalny. Widać wiele elementów późniejszych.

Juderia
Juderia

W Kordobie widoczny jest też wpływ jeszcze jednej kultury, żydowskiej. Część starego miasta to tak zwana Juderia, czyli dzielnica żydowska. Zwiedzić można choćby synagogę, o ile nie będzie tam zbyt dużo chętnych (zwłaszcza wycieczek). A przede wszystkim spokojnie da się pochodzić wąskimi alejkami, co najwyżej przeciskając się przez kolejnych turystów.

Muzeum walk byków
Muzeum walk byków

Miejscem mało obleganym, ale chyba dość istotnym dla poznania Hiszpanii jest muzeum walk byków. Nie jest ani największe, ani najbardziej znane w kraju, co jednak sprawia, że zainteresowanie nim jest też mniejsze. Pozwala wejść dość mocno zarówno w romantyczną historię korridy, jak i jej praktyczne aspekty, acz bez przelewu krwi. Z pewnością nie odda to emocji towarzyszących takiemu widowisku, ale z drugiej strony chyba skutecznie pozbawia je pewnej magii.

W Kordobie, podobnie jak w innych miastach w Hiszpanii, są podziemne parkingi, praktycznie w samym centrum. Płatne, ale bardzo wygodne. W sam raz na jednodniowy wypad. Most jest praktycznie w samym centrum, naprzeciwko katedro-meczetu, więc jest dość łatwy do zwiedzenia. Centrum miasta jest wpisane na listę UNESCO.

Uliczki Kordoby
Uliczki Kordoby

Podróżując szlakiem filmowym dalej pozostaniemy przy „Grze o tron”, ale następnym razem przeniesiemy się na Maltę. A do Hiszpanii jeszcze wrócimy i to z „Grą o tron”.

Szlak hiszpański
Kordoba
Szlak filmowy
Kordoba („Gra o tron”)
Share Button

Wadi Mujib

Rezerwatów w Jordanii jest wiele i są całkiem spore. Niektóre z nich jak Wadi Mujib (inne nazwy/transkrypcje: Wadi al-Maudżib, Wadi al-Mudżib, Arnon) mają kilka wejść, na tyle od siebie od siebie odległych, że trudno jest ogarnąć całość rezerwatu. Mało tego różnią się między sobą, więc są praktycznie innymi miejscami do zwiedzania. Właśnie takie jest Wadi Mujib. Z jednej strony to kolejny, spory rezerwat przyrody, piękny i wspaniały, z drugiej niezapomniana przygoda. Taki kanioning w wersji light.

Wadi Mujib
Wadi Mujib

Wadi Mujib – dojazd

Wadi Mujib można eksplorować w zdecydowanie bardziej niecodzienny sposób. Istnieje małe wejście od strony Morza Martwego. Jadąc wzdłuż wybrzeża na południe dość trudno zauważyć wjazd. Jest on stosunkowo słabo oznaczone, więc gdybyśmy go nie szukali, prawdopodobnie przejechalibyśmy dalej. Może zmieni się to za jakiś czas, gdyż podczas naszej wizyty trwała tam budowa kas i Centrum wizytowego z prawdziwego zdarzenia.

A co takiego niesamowitego jest w Wadi Mujib? Przede wszystkim skały, wąwóz i rzeka, która wpada do Morza Martwego. Czyli innymi słowy płacimy za to, by móc się pomoczyć w wodzie zwiedzając wąwóz. Tam się nie da przejść suchą stopą.

Wadi Mujib
Wadi Mujib

Kanioning

Obecnie w Wadi Mujib nie ma zbyt wielu turystów, więc nie ma też problemów z parkowaniem. Przed wejściem warto się odpowiednio przygotować, i wziąć strój taki, jaki chcemy zamoczyć. To nie muszą być kąpielówki, wręcz przeciwnie. Będziemy wspinać się po skałach, tyle że na mokro. O tym należy pamiętać, także w kwestii wyboru obuwia – klapki odpadają. Wszystkie istotne rzeczy zostawiamy w depozycie. Dostajemy też kapok, który trzeba mieć bezwzględnie na sobie. Wypożyczyliśmy też wodoodporny plecak. Od razu zostaliśmy poinstruowani jak go używać. Tam też schowaliśmy aparat, by nie zamókł. W dodatku ten zapasowy, główny został w depozycie.

Istnieje możliwość wynajęcia sobie przewodnika. Myśmy się nie zdecydowali. Błędnie założyliśmy, że przewodnik nada nam tempo i będzie nam opowiadał. Chcieli się delektować okolicą. Nie mówiąc już o dodatkowych kosztach. Problem tkwi w tym, że niektórzy z przewodników słabo mówią po angielsku. Ale ich zadaniem wcale nie jest opowiadanie, a przeprowadzenie turystów. Tak, miejscami jest ciężko.

Wadi Mujib
Wadi Mujib

Wadi Mujib zaczyna się interesująco już przy samym wejściu, gdzie po drabince musimy wejść do wody i przepłynąć kawałek. Są tam liny asekuracyjne. Nurt nie jest silny, ale trzeba umieć pływać choć trochę. Czyli od początku jesteśmy cali mokrzy. Potem zazwyczaj łatwiej, po prostu się idzie i podziwia, często po kolana w wodzie. Ale oprócz oglądania, co chwilę mamy mokre skałki, które trzeba pokonać. Do wielu z nich są przymocowane liny, ale nie do wszystkich. Co gorsza, trudniejsze podejścia nie są oznaczone. Nie ma żadnej pomocy, więc nawet jeśli są liny, trzeba wpierw samemu dojść, gdzie najlepiej postawić nogi. Jednak, gdy część skał jest pod wodą, jest to dość trudne zadanie. Do pokonania, ale to raczej wymagająca przygoda. Nam ostatecznie pomógł przewodnik z innej grupy.

Wadi Mujib
Wadi Mujib

Nie zmienia to faktu, że Wadi Mujib nie jest najłatwiejszym szlakiem do przejścia. Bardzo łatwo tam o wypadek, zwłaszcza, gdy nie ma się dobrego obuwia. A brak osób, które by pilnowały sprawia, że mimo wszystko warto się dwa razy zastanowić nad przewodnikiem.

Jeszcze jednym niebezpieczeństwem jest woda. Nie jest ona zdatna do picia (mikroustroje), ale niestety bardzo łatwo się jej nałykać.

Wadi Mujib
Wadi Mujib

Okolice

Inna istotna sprawa to fakt wczesnego zamykania. Oni sami sugerują, by być przed 14:00. Myśmy próbowali wejść tam dwukrotnie, za pierwszym razem o 16:00 i już nie zostaliśmy wpuszczeni. Udało się następnego dnia przed 15:00. Miejsce to jest czynne od kwietnia do października, z wyjątkiem okresu ramadanu. Trasa, którą przechodziliśmy to The Siq Trail. Są jeszcze The Canyon Trail i The Malaqi Trail w trochę innych miejscach rezerwatu. W okolicy zaś jest jeszcze kilka mniejszych i obecnie darmowych kanionów.

Oczywiście Wadi Mujib można też zwiedzać z zupełnie innej strony, na spokojnie. Bez wchodzenia do wody. Tam Wadi Mujib bywa nazywanym Wielkim Kanionem Bliskiego Wschodu, co oczywiście jest sporą przesadą. Jednak pokonanie rzeki w ten sposób, to naprawdę wspaniała atrakcja, jak ze starych filmów przygodowych.
Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak jordański
Wadi Mujib
Share Button