Archiwa tagu: świątynia

Tbilisi, serce współczesnej Gruzji

Stolica Gruzji, Tbilisi (gruz. თბილისი, przez pewien czas używano nazwy Tyflis) jest położona nad rzeką Kurą, która jak już pamiętamy przepływa przez wiele istotnych dla historii tego kraju miejsc. Tbilisi jest stolicą od ponad 1500 lat, choć z przerwami; to także ponad milionowa metropolia, w której zamieszkuje prawie 1/3 wszystkich mieszkańców kraju. Spośród wszystkich miast w całej Gruzji jest także najbardziej zróżnicowana, a co za tym idzie najciekawsza. Nowoczesność łączy się tu z dawną przeszłością, jak również z okresem sowieckim, tworząc niesamowitą mieszankę.

Widok na pałac prezydencki i okolice
Widok na pałac prezydencki i okolice

Historia Tbilisi

Osadnictwo na tych ziemiach datuje się na IV i III tysiąclecie p.n.e. Według legendy miasto założył dopiero król Wachtang I Gorgasali w V wieku. Polował on tu na bażanta, jednak tego schwycił sokół, znikając gdzieś ze zdobyczą. Oba ptaki znaleziono w gorącym źródle, już sparzone. To właśnie spowodowało, iż w okolicy tych źródeł król postanowił założyć miasto. Tbili po gruzińsku znaczy tyle co ciepły. Warto jednak wspomnieć, iż naukowcy datują powstanie miasta na IV wiek, czyli jakieś 100 lat przed Wachtangiem. Prawdą natomiast jest to, że Wachtang planował przenieść tu swoją stolicę, faktycznie uczynił to dopiero jego syn.

Balkony w Tbilisi
Balkony w Tbilisi

Jedno jest pewne, gorące źródła wciąż są obecnie w Tbilisi. W dzielnicy Abanotubani można wciąż skorzystać z tak zwanych bani, czyli tutejszych łaźni, także siarkowych. Zbudowane są pod ziemią, ale nawet z daleka widać ich charakterystyczne kopuły. Obecnie działa ich zaledwie kilka, kiedyś było kilkadziesiąt.

Kolejka linowa między twierdzą Twierdza Narikala a placem Europejskim
Kolejka linowa między twierdzą Twierdza Narikala a placem Europejskim

Twierdza Narikala

Są to zdecydowanie najstarsze fragmenty miasta. Ponad nimi wznoszą się ruiny twierdzy Narikala (gruz. ნარიყალა). Jej obecna nazwa pochodzi z czasów mongolskich, wywodzi się od słów Narin Qala, tłumaczonych jako „Mała Twierdza”.  Pierwsze mury pochodzą jeszcze z IV wieku, acz wielokrotnie były przebudowywane, niszczone i odbudowywane. W 1827 z powodu trzęsienia ziemi, część zabudowań runęła, więc je rozebrano. Oczywiście wkład w konstrukcję tego zamku miał też jeden z najsłynniejszych królów, czyli Dawid Budowniczy.

Twierdza Narikala
Twierdza Narikala

Dziś twierdza jest bardzo charakterystycznym miejscem górującym nad całą stolicą, dodatkowo ładnie oświetlonym. Można tam wejść drogą spod łaźni. Alternatywą jest też kolejka linowa z Placu Europejskiego. Wewnątrz twierdzy znajduje się kościół św. Mikołaja, odrestaurowany parę lat temu (jeszcze przed 2010). Przy odrobinie szczęścia przy cerkwi można zobaczyć ul. To norma, że do świątyni przylega małe poletko uprawne lub coś w tym stylu, dające utrzymanie popowi i jego rodzinie. Z murów zaś można podziwiać centrum miasta, jak również ogród botaniczny.

Matka Gruzja
Matka Gruzja

W okolicach twierdzy, na górze znajduje się jeszcze jedna rzecz. Rzeźba Kartwis Deda (gruz. ქართვლის დედა), czyli Matka Gruzja lub Matka Gruzinów. Zbudowano go za czasów radzieckich (w 1958) z okazji 1500-lecia miasta. Przedstawia 20-metrową kobietę witającą winem przyjaciół i straszącą mieczem wrogów. Posąg zbudowano z aluminium i dziś bardziej już chyba bardziej straszy i szpeci, ale jest to jeden z widocznych pomników poprzedniej epoki. Widać go z różnych części miasta.

Plac Wolności, z tyłu jest urząd miasta
Plac Wolności, z tyłu jest urząd miasta

Rustawelego i okolice

Plac Wolności, czyli Tawisuplebis Moedani (gruz. თავისუფლების მოედანი), a wcześniej plac Lenina. To dość istotne miejsce dla miasta, tu odbywają się zarówno uroczystości, jak i manifestacje. Do 1991 znajdował się tu pomnik Lenina, obecnie kolumna pozostała, a na niej umieszczono św. Jerzego. Stąd rozpoczyna się (bądź kończy, zależy jak patrzeć) Aleja Rustawelego, najdłuższa ulica w stolicy i jednocześnie najbardziej reprezentacyjna. To też główna arteria miasta, pełna neoklasycznych budynków z końca XIX i początku XX wieku.

Stary budynek parlamentu
Stary budynek parlamentu

Na Rustawelego znajdziemy Muzeum Narodowe, Operę, Teatr im. Szoty Rustawelego, Galerię. Mieści się tu też dawny budynek parlamentu, obecnie nie używany. Parlament zbiera się w Kutaisi. Jest to efekt ostatnich wojen.

Opera i balet
Opera i balet

Aleja kończy się na placu Rewolucji Róż, tam zaś widzimy już zdecydowanie bardziej nowe Tbilisi, wraz z drapaczami chmur.

W tym wysokim budynku znajduje się kasyno Jewel
W tym wysokim budynku znajduje się kasyno Jewel
Aleja Rustawelego
Aleja Rustawelego

Stare miasto

Między częścią alei Rustawelego a rzeką Kurą znajduje się urokliwe stare miasto. To doskonałe miejsce na spacer, ale też zdecydowanie bardziej turystyczne. Pełne restauracji, barów i sklepów z pamiątkami. Warto zwrócić uwagę na wieżę zegarową. Zapada w pamięć.

Stare Miasto Tbilisi
Stare Miasto Tbilisi

Stare miasto kończy się na placu króla Wachtanga Gorgasaliego. Znajduje się tam też zejście do bazaru. Kiedyś było ich sporo w Tbilisi, dziś właściwie pozostała nazwa, która ma przyciągać turystów. Centrum handlowe oczywiście jest.

Most Pokoju
Most Pokoju

Przez rzekę Kurę przechodzi kilka mostów, ale chyba najbardziej rzuca się w oczy nowoczesny i fantazyjny most Pokoju. Doskonale oświetlony w nocy.

Rzeźba na Placu Europejskim
Rzeźba na Placu Europejskim

Plac Europejski Sobór Trójcy Świętej

Po drugiej stronie znajdziemy już bardziej nowoczesne centrum z parkiem Rike i Placem Europejskim na czele. Jest tu choćby bardzo charakterystyczne centrum kultury, zaś na wzgórzu widać pałac prezydencki. Ta część jest zdecydowanie bardziej nowoczesna.

Sobór Trójcy Świętej
Sobór Trójcy Świętej

Tblisi to także wspaniałe cerkwie. Najbardziej w oczy rzuca się wielki i nowy Sobór Trójcy Świętej (Cmida Samaba). To jedna z największych prawosławnych świątyń na świecie (trzecia, gdy piszemy te słowa). Jeszcze trwają tam pewne prace wykończeniowe, ale już działa. Choć oczywiście religijnym centrum państwa pozostaje Mccheta, to jednak tu mamy sytuację bardzo podobną jak w Belgradzie z Soborem Sawy. Uzyskawszy niepodległość Gruzini zwrócili się ponownie ku religii, tu zaś odbudowują swoją tradycję. Zaczęli w 1995 wykorzystując do tego rocznicę 2 tysięcy lat chrześcijaństwa. Wkrótce zaczęły się jednak problemy z finansowaniem, więc prace przerwano, ruszyły dopiero w 2000. To nowy kościół, jednak bardzo tradycyjny, jeśli chodzi o architekturę, wierny gruzińskim zwyczajom. Tyle, że większy. Robi faktycznie wrażenie.

Sobór Trójcy Świętej
Sobór Trójcy Świętej

Świątynia Metechi

Nad rzeką Kurą wznosi się inna cerkiew – trzynastowieczna świątynia Metechi. Na tarasie znajduje się pomnik konny króla Wachtanga I Gorgasa postawiony w 1967, jest to bardzo charakterystyczne miejsce. Pierwotnie cerkiew ta była otoczona budynkami pałacowymi. Kompleks zbudowano w XIII wieku przetrwał spustoszenie dokonane przez Mongołów, mające miejsce wkrótce po ukończeniu prac. W XVII i XVIII wieku uzupełniono ubytki w ceglanych murach i dobudowano emporę, reszta jest w stanie z grubsza oryginalnym. W Gruzji to cieszy niezmiennie. Sam kościół został dość mocno zdewastowany przez lata komunizmu, pełnił między innymi rolę teatru młodzieżowego, ale też prochowni i więzienia. W 1937 rozebrano też budynki otaczające cerkiew. Obecnie jest restaurowany.

Świątynia Metechi
Świątynia Metechi
Świątynia Metechi nocą
Świątynia Metechi nocą

W starym mieście zaś można zobaczyć jeszcze dwie interesujące świątynie. Pierwsza to katedrę Sioni. Znajduje się tam między innym replika krzyża świętej Niny. Obiekt jest dość duży, choć oczywiście nie tak jak nowy Sobór, a przy tym zadbany.

Katedra Sioni
Katedra Sioni

Bazylika Anczischati

Kolejną wartą zajrzenia świątynią jest bazylika Anczischati. Prawdopodobnie najstarsza świątynia w mieście, pochodząca jeszcze z VI wieku. Warto przypomnieć, że Gruzja jest drugim krajem, który przyjął chrześcijaństwo jako religię państwową (pierwszym była Armenia), stało się to w 337. Kościół ten jest świadectwem wczesnego chrześcijaństwa. Jej nazwa pochodzi od ikony acheiropietos, czyli wizerunku Nie-Ludzką-Ręką-Czynionego (jak choćby chusta św. Weroniki z Montepelo, całun turyński czy Matka Boska z Guadelupe). Cerkiew ta to trójnawowa bazylika – typowy układ dla wczesnochrześcijańskich kościołów. Jej wystrój zmieniał się przez wieku dość znacząco, niektóre ze zmian – dodatek kopuły i podniesienie posadzki – usunięto podczas dużej renowacji w latach 1958 – 1960. W czasach komunizmu zmieniona na muzeum rzemiosła, ale teraz znów zwrócona Gruzińskiemu Kościołowi Prawosławnemu. Nie jest tak okazała jak pozostałe, ale bez wątpienia z powodów historycznych warto tu zajrzeć. Warto przypomnieć, że do 1989 odprawianie nabożeństw było tam zakazane.

Bazylika Anczischati
Bazylika Anczischati

W stolicy Gruzji jest też kilka polskich akcentów. Oczywiście ulica i skwer Lecha Kaczyńskiego, ale znaleźliśmy także polską kuchnię w restauracji o nazwie Warszawa. Nie skosztowaliśmy, woleliśmy smakować gruzińskie dania.

Wieża telewizyjna, kolejny punkt widokowy
Wieża telewizyjna, kolejny punkt widokowy

W Tbilisi dość łatwo jest też zauważyć rozwarstwienie. Pewne budynki są odnowione, inne bogate i nowoczesne, ale tuż obok nich stoją niedofinansowane rudery. Piękne historycznie, ale jednocześnie zaniedbane. Tego jest całkiem sporo. Druga rzecz, na którą warto zwrócić uwagę, to balkony. Zwłaszcza w starszej części miasta jest wiele różnych. To także dość charakterystyczne dla miasta.

Kościół św. Mikołaja
Kościół św. Mikołaja

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak gruziński
Tblisi Podsumowanie
Share Button

Himeji, zamek z Bonda i Kurosawy

Filmowa Japonia kojarzy się przede wszystkim z trzema nurtami. Pierwszy to oczywiście anime (i hentai). Podróżniczo raczej manga/anime i pochodne nie są zbyt inspirujące. Drugi nurt to filmy Kaiju sygnowane przede wszystkim przez wytwórnię TOHO, czyli Godzilla i przyjaciele (więcej będzie przy okazji opisu Tokio). Trzeci to Akiro Kurosawa. Jedną z lokacji do jego dwóch filmów jest zamek w Himeji (jap. 姫路市), ale to miasto odegrało także istotną rolę w kinie amerykańskim, choćby w Bondzie. (Choć warto przypomnieć, że Bond to oczywiście brytyjska produkcja).

Zamek Himeji (Himeji-jō)
Zamek Himeji (Himeji-jō)

Himeji – Zamek Białej Czapli

Himeji znajduje się 50 kilometrów od Kobe (tego od słynnej wołowiny), trochę dalej od Kioto czy Osaki. Przejeżdża tędy linia shinkansenów, więc jest to bardzo dobry i popularny przystanek na trasie Kioto – Hiroszima. Zwiedzenie głównej atrakcji nie zajmuje dużo czasu, w sam raz by wyjść i rozprostować nogi.

Zamek Białej Czapli
Zamek Białej Czapli

Tą atrakcją jest zamek Himeji-jo (jap. 姫路城) jest znany również jako Shirasagi-jō, czyli Zamek Białej Czapli, a to przez dumne, wyniosłe mury o barwie czystej bieli. Pierwszą twierdzę na dwóch wzgórzach nad Himeji wybudowano w 1333 roku. Dekadę później fort rozbudowano, a dwa wieku później stał się już sporym zamkiem. Następna znacząca rozbudowa miała miejsce w 1581 roku za rządów drugiego zjednoczyciela państwa, Toyotomity Hideyoshiego. To on wybudował trzykondygnacyjną główną warownię, która została podwyższona o trzy kolejne piętra przez daimyō (pana feudalnego) Ikeda Teramusa w pierwszej dekadzie XVII wieku. Dostał on zamek Himeji od szoguna Tokugawy Ieyasu za zasługi wojenne, po czym ochoczo zabrał się do rozbudowy siedziby. Ostatnia rozbudowa miała miejsce w drugiej dekadzie XVII wieku z inicjatywy kolejnego pana na zamku, Hondy Tadamasa.

Ogrody i przejścia zamkowe
Ogrody i przejścia zamkowe

Ostatni taki zamek w Japonii

Zamek Himeji w takiej formie, w jakiej go obecnie podziwiamy, jest liczącym 400 lat kompleksem. Jest to jeden z dwunastu zachowanych oryginalnych zamków w Japonii. Ominęły go pożary, trzęsienia ziemi, wojny (nigdy nie musiał się bronić). Nawet uniknął pożogi II wojny światowej, choć miasto Himeji zostało doszczętnie zbombardowane i strawione przez ogień, zamek się ostał nienaruszony. Co więcej, amerykański samolot zrzucił bombę na dziedziniec zamku, ale jakimś cudem nie wybuchła.

Mury obronne, wykorzystane przez Kurosawę jak i w Bondzie
Mury obronne, wykorzystane przez Kurosawę jak i w Bondzie

Krótko po zniesieniu szogunatu i feudalizmu, zamek został wystawiony na licytację. Kupił go przedsiębiorca, który chciał zamek zburzyć, by zagospodarować wzgórza. Na szczęście koszt rozbiórki był zbyt wysoki i tak zamek został ocalony. Dziś to jeden z najbardziej znanych zamków i symboli Japonii. Jeden z najlepiej zachowanych w formie bliskiej do pierwotnej. Stąd także jego popularność.

Zamek Himeji
Zamek Himeji

Himeji, Bond, Lucas, Coppola i Kurosawa

Zamek Białej Czapli wystąpił w filmie o Jamesie Bondzie – „Żyje się tylko dwa razy” z 1967 roku. Na głównym dziedzińcu odbywały się treningi ninja, pojawiają się też ujęcia z zamkowych murów. Ale Bond to taka ciekawostka, Himeji jest tam tylko tłem, uwierzytelniającym akcję w Japonii. Prawdziwe filmowe życie tegoż zamku wiąże się z Akiro Kurosawą.

Zamek Himeji
Zamek Himeji
Wnętrza zamkowe
Wnętrza zamkowe

Kurosawa to wielki mistrz japońskiego kina, który odbił swe piętno na światowej kinematografii. Jak to czasem bywa z legendami, pod koniec pracy twórczej był lepiej odbierany za granicą, niż w rodzimym kraju. W efekcie jeden z jego filmów, „Sobowtór” („Kagemusha”) z 1980 został wyprodukowany za amerykańskie pieniądze, przez dwóch jego wielkich fanów – George’a Lucasa i Francisa Forda Coppolę. Kurosawa wrócił tu jeszcze raz, by nakręcić film „Ran” w 1985 roku. W obu przypadkach wykorzystuje fakt, iż zamek w Himeji ostał się w miarę oryginalnej zabudowie. Zarówno w Bondzie jak i Kurosawy, bardzo łatwo rozpoznać sceny, tak na dziedzińcu, jak i przede wszystkim przy dość charakterystycznych murach obronnych.

Widok z zamku
Widok z zamku

Zwiedzanie zamku

Zwiedzanie głównej warowni zamku Himeji jest możliwe. Wejścia są biletowane, obowiązuje brak obuwia (jak w domach japońskich). Drewniane podłogi wygładzone przez czas są bardzo przyjemne dla bosych stóp! Dostaje się torbę na buty, z którą przechodzi się przez wnętrza. Główna wieża jest wysoka na 31,5 metra, ale ponieważ stoi na wzgórzu i dodatkowo na postumencie, wysokość nad poziomem morza wynosi 92 metry i zdaje się górować nad okolicą. Budynek liczy sobie sześć drewnianych kondygnacji, zwężających się ku górze. Na szczycie jest niewielka świątynka szintoistyczna. Cały kompleks zamku Himeji wpisany jest na listę UNESCO. Dodatkową atrakcją z pewnością są osoby przebrany ze ninja czy wojowników, z którymi nieodpłatnie można sobie zrobić zdjęcia.

Po fosie przy zamku można pływać wynajętą łodzią
Po fosie przy zamku można pływać wynajętą łodzią
Ogród Koko-en
Ogród Koko-en

Ogród japoński Koko-en

Zamek Himeji jest popularny jeszcze z jednego powodu: jest to wyjątkowo malownicze miejsce na hanami, czyli podziwianie sakury. Byliśmy tutaj w połowie kwietnia i wiśnie w znakomitej większości już przekwitły. Nie przeszkadzało to jednak, by podziwiać ogród u podnóża zamku, Koko-en. Ogród ten powstał w 1992 roku w miejscu dawnej zachodniej rezydencji pana feudalnego. Podzielony jest na pięć tematycznych części: sadzawka, ogród bonsai, bambusowy, iglasty i kamienny. Bilet do zamku można kupić w wersji łączonej z ogrodem, zresztą znajduje się on praktycznie przy murach. Jak typowy ogród japoński, przede wszystkim liczy się tu kompozycja oddająca pewien pejzaż.

Bonsai w ogrodzie Koko-en
Bonsai w ogrodzie Koko-en

Samuraje i szoguni

Himeji jest raczej niewielką miejscowością, zwłaszcza jak na japońskie standardy. W centrum poza zamkiem nie ma innych atrakcji. Do zamku można dojść na piechotę z dworca kolejowego lub dojechać autobusem. To drugie może być ciekawe, jeśli zechcemy wybrać się do drugiej największej atrakcji tegoż miasta, czyli na górę Shosha. Co ciekawe, to miejsce jest jeszcze bardziej filmowe, niż sam zamek. Tyle że są to głównie japońskie produkcje kostiumowe oraz „Ostatni samuraj” Edwarda Zwicka.

Widok na dziedziniec zamkowy
Widok na dziedziniec zamkowy

To dobry moment na małą dygresję o samurajach i szogunach. Samuraj to nic innego jak japoński wojownik, odpowiednik naszego rycerza. Choć słowo to jest nadużywane na zachodzie. Pierwotnie samurajowie to było określenie gwardii przybocznej dostojników lub niektórych ich sług. Rycerzy zaś nazywano mianem bushi. W okresie Yamato (VII i VIII wiek) zaczęli stanowić w Kraju Kwitnącej Wiśni grupę społeczną. Nigdy jednak nie przekraczali 10%. Z czasem zaczęli mieć przywileje, tytuły i tak dalej. Dopiero po restauracji Meiji doszło do formalnego zlikwidowania warstwy samurajów w 1871 roku. Tę kwestię pamiętamy z „Ostatniego samuraja”. Terminem Rōnin określało się samurajów bezpańskich. Zarówno tych, którzy stracili swego pana, jak i tych, którzy szukali pracy (byli rycerzami najemnymi).

Zamek Białej Czapli
Zamek Białej Czapli

Szogun

W takim razie kim właściwie jest szogun? Słowo shōgun, które należy transliterować raczej jako siogun (w angielskiej pisowni to shogun i przez filmy wersja z sz się upowszechniła), jest stopniem wojskowym w japońskiej armii i znaczy tyle co generał, zwierzchnik sił zbrojnych, naczelny wódz, tym samym przywódca samurajów. Tymczasową funkcję szoguna pierwszy raz powołano na czas wojny w 794 roku, a po jej zakończeniu w 811 roku funkcja została zniesiona. Przywrócono funkcję szoguna dopiero na końcu XII wieku, ten urząd objął z rąk cesarza Yoritomo Minamoto. Stał się on siódmym szogunem, ale jako pierwszy uznał ten tytuł za dożywotni i co ważne – dziedziczny. Jest to więc początek szogunatu, który bardziej zaczął przypominać możnego pana feudalnego, niż dowodzącego wojskami.

Zamek Himeji w całej okazałości
Zamek Himeji w całej okazałości

Władza szogunów został bardzo wzmocniona przez rody Ashikaga i Tokugawę. Wraz z pierwszym szogunem Kamakura, tworzą trzy główne szogunaty, które następowały po sobie w historii. Od pierwszej połowy XIV wieku szoguni sprawowali realną władzę w Japonii kosztem cesarza, a ustrój społeczny przypominał europejski feudalizm z jasno zaznaczoną drabiną społeczną. Szogunat został zniesiony w 1868 roku w wyniku restauracji cesarskiej władzy. Swoją drogą, w języku japońskim odpowiednikiem słowa „szogunat” jest bakufu.

Miejsca do oglądania hanami
Miejsca do oglądania hanami

Engyō-ji i „Ostatni Samuraj”

Wracając jednak do świątyni: na ogół japońskie świątynie shinto i buddyjskie są bardzo skomercjalizowane i to aż do przesady. Czasem przed świątynią ciągną się alejki, gdzie można kupić wszystko: samurajskie miecze, koszulki z Godzillą, grillowane ośmiornice, dewocjonalia i pocztówki. Bogom można rzucić jakiś grosz do skarbony, ostatecznie to świątynia, ale co innego jest ważne. Natomiast Engyō-ji na Górze Shosha to zupełnie inna sprawa. Jest to jedno z ważnych miejsc pielgrzymkowych i rzeczywiście: w wagoniku kolejki wiozącej nas na górę, byli buddyjscy pielgrzymi. Jak wszystkie inne świątynie, które widzieliśmy w Japonii, są piękne, to jednak najczęściej nie czuje się wiary i duchowości, tak ta wyróżnia się skupieniem. Więcej tu było pątników niż turystów.

Wjazd na górę Shosha
Wjazd na górę Shosha
Buddyjskie ozdoby
Buddyjskie ozdoby

Kompleks został założony w 966 roku i choć wielokrotnie przebudowywany i odnawiany, można tu poczuć tysiąc lat historii. Ze względu na surowy wygląd świątyń, które nie są bogato zdobione, ani malowane, a także przez brak widocznych elementów nowoczesności, Engyō-ji jest chętnie wykorzystywane w filmach, zwłaszcza kostiumowych. Tutaj kręcono część scen z wioski w filmie „Ostatni samuraj” (2009) Edwarda Zwicka z Tomem Cruisem (naprzemiennie z lokacjami w Nowej Zelandii), filmy Kurosawy i liczne japońskie produkcje historyczne. W świątyni jest nawet krótki przewodnik po najnowszych filmach, niestety większości dla nas nieznanych.

Engyō-ji
Engyō-ji
Engyō-ji
Engyō-ji

Dojazd i przemieszczanie się po Himeji

Do świątyni dojeżdża się miejskim autobusem. Przy dworcu znajduje się centrum turystyczne, tam można kupić bilet łączony, który uprawnia do przejazdu autobusem do zamku, stamtąd pod górę i z powrotem na dworzec. Dodatkowo w bilecie wliczono też wjazd kolejką linową na górę. Bilet pozwala na pojechanie wpierw do zamku, potem na górę i to bardzo dobre rozwiązanie, by zwiedzić całe Himeji, które jest bardzo wyjątkowym miejscem.

Miejsce znane z „Ostatniego Samuraja”
Miejsce znane z „Ostatniego Samuraja”
Engyō-ji
Engyō-ji

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
Himeji Podróżowanie
Szlak filmowy
Himeji
Split
Szlaku religijny
Himeji
Góra Karmel
Share Button

Kutaisi i monastyr Gelati

Drugie pod względem wielkości miasto w Gruzji to Kutaisi (gruz. ქუთაისი). Obecnie znajduje się tu między innymi siedziba parlamentu. Zlokalizowane prawie w samym centrum Gruzji, stąd łatwo pojechać zarówno w góry (w okolice Mestii), nad Morze Czarne, bardziej na południe czy wschód do Tbilisi. A jeśli dodamy, że z Polski latają tam tanie linie, to jest to naprawdę dobra baza wypadowa. Zwłaszcza, że nawet bliskie okolice mają wiele do zaoferowania. Swoją drogą miasto obecnie jest siedzibą parlamentu gruzińskiego i tym samym drugą stolicą.

Okolice centrum - Kutaisi
Okolice centrum – Kutaisi

Kutaisi – historia miasta

Centrum Kutaisi nie jest tak interesujące jak choćby Tbilisi. Szczęśliwie znajdzie się tu kilka punktów wartych zobaczenia, ale nie ma co na to wszystko poświęcać wiele czasu. Jak wspominaliśmy, bliższe i dalsze okolice miasta są zdecydowanie ciekawsze.

Teatr Lado-Alex Meschiszwili
Teatr im. Lado-Alex Meschiszwili (zaczął działać w 1859, ten budynek pochodzi z 1955).

Miasto znajduje się nad rzeką Rioni, nadbrzeże i koryto są dość interesujące, ze względu na zabudowania, jak i oświetlone mosty. Na północnym brzegu wznosi się górująca nad miastem katedra Bagrati. Stamtąd mamy bardzo dobry widok na starą część Kutaisi. Niestety jak w wielu miejscach w Gruzji, tak i tu widać wieloletnie braki i niedofinansowanie.

Czerwony most nad rzeką Roni
Czerwony most nad rzeką Roni

To miejsce ma też mitologiczne znaczenie (mity greckie się kłaniają). Jazon i Argonauci przyjechali do mitycznego Ai w Kolchidzie w poszukiwaniu złotego runa. To właśnie dzisiejsze Kutaisi w Gruzji, a zamiast złotego barana (lub stosu monet) raczej znajdziemy tutaj poradziecki przemysł.

Chleb wypiekany w tradycyjnym gruzińskim piecu
Chleb wypiekany w tradycyjnym gruzińskim piecu. Przyczepia się go do ściany, a potem, gdy upiecze odrywa. W Kutaisi (jak i w wielu miejscach w Gruzji) jest wiele tradycyjnych piekarni. Czasem można zobaczyć jak wypiekany jest ten chleb.

Jest jeszcze jeden radziecki aspekt o którym warto wspomnieć. W 1945 roku w obozach pracy w Kutaisi sowieci zamknęli aresztowanych w Wilnie Polaków (przeważnie żołnierzy AK). Zostali oni zmuszeni do pracy w fabrykach, kamieniołomach i przy budowie dróg.

Katedra Bagrati
Katedra Bagrati lub Bagrata (w zależności od transkrypcji)

Katedra Bagrata

Sama katedra Bagrata (Zaśnięcia Bogurodzicy) historycznie była trochę większa, niż to co przetrwało do dziś. Można wokół niej zobaczyć pozostałości po nawach, ale też dawnego zamku. Świątynia zaś ma znów mocno zauważalny gruziński styl. Katedra została wpisana na listę UNESCO, ale nie samodzielnie, raczej jako część większego kompleksu z monastyrem Gelati. Jednak z powodu prac rekonstrukcyjnych wykreślono ją z tej listy, uznając, że zmiany były zbyt znaczące. Zbudowana na przełomie X i XI wieku uchodzi za reprezentatywny przykład gruzińskiej kultury i architektury z jej złotego okresu. Obecny wygląd to efekt rekonstrukcji z 2012, której sprzeciwiało się UNESCO.

Wnętrza katedry
Wnętrza katedry

Istotnym punktem miasta jest plac centralny (plac Agmaszenebeli). Znajduje się tam bardzo charakterystyczna fontanna Colchis, stanowiąca jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Kutaisi. Są na niej fantazyjne zwierzęta, konie, barany, tygrysy. Może nawet baran Chrysomallosa o złotym runie. Wygląda dziś trochę przaśnie, ale warto wrócić do niej w nocy, gdy jest interesująco oświetlona. Na placu znajdziemy także kilka mocno wyróżniających się budynków z Państwowym Teatrem Dramatycznym im. Lado-Alex Meschiszwilego na czele. Obok zaś mamy park miejski.

Fontanna Colchis nocą
Fontanna Colchis nocą

Monastyr Gelati

Największa atrakcja miasta znajduje się poza nim. To monastyr Gelati (gruz. გელათის მონასტერი) zlokalizowany w miejscowości Imeretia. Jest on bardzo ważny dla Gruzinów, znajduje się na liście UNESCO, także z powodów historycznych. Został ufundowany przez króla Dawida Budowniczego w 1106 roku. Według legendy monarcha sam brał udział w pracach, a potem został tu pochowany. Zresztą nie tylko on, słynna i wciąż bardzo dobrze wspominana królowa Tamara także ma gdzieś tu swój grób. Przynajmniej tak się przyjęło uważać, dowodów nie ma, ale według zapisków historycznych pochowano ją w sekretnym miejscu. Pochowano ją w 1213.

Brama do monastyru Gelati
Brama do monastyru Gelati

Monastyr składa się z trzech kościołów – głównego Maryi Dziewicy oraz dwóch mniejszych – św. Mikołaja i św. Jerzego. Jest tu także dawny budynek akademii i dzwonnica. Całość otoczono murem. Wciąż trwają tu prace remontowe, które mają przywrócić miejscu dawny blask. We wnętrzu monastyru Gelati zachowały się freski, datowane na wieki od XII do XVII, z tego samego przedziału czasowego pochodzą też manuskrypty sporządzone przez uczonych, filozofów, teologów i pisarzy.

Monastyr Gelati
Monastyr Gelati

Monastyr Gelati przez wieki stanowił serce gruzińskiej kultury i oświaty: nazywano go nawet drugim Konstantynopolem czy nowymi Athos (klasztor w Grecji).

Wnętrza klasztoru
Wnętrza klasztoru

Do Gelati z Kutaisi najłatwiej dojechać marszrutką, ewentualnie taksówką, jeśli nie dysponuje się własnym samochodem. Od katedry Bagrati jest mniej więcej 10 kilometrów, więc jak ktoś ma czas może się spokojnie przejść. Samo Kutaisi jest obecnie dość dobrze połączone tanimi liniami z Polską, więc to idealne miejsce na początek (i koniec) przygody z Gruzją.

Ciekawy budynek w centrum Kutaisi
Ciekawy budynek w centrum Kutaisi

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak gruziński
Kutaisi
Share Button

Salisbury: Old Sarum i Magna Carta

Niewielkie i pozornie mało interesujące Salisbury to bez wątpienia jeden z niedocenionych skarbów Anglii. Słynie głównie z tego, że znajduje się w okolicy Stonehenge, więc to tu przyjeżdżają pociągi z turystami prosto z Londynu i przesiadają się na autobus. Ale naprawdę warto przyjrzeć się temu miasteczku trochę dłużej. Salisbury spełnia wszelkie wyobrażenia o angielskim średniowiecznym mieście: zabudowa, targ, tętniące życiem ulice i górująca nad tym wszystkim katedra.

Staroangielskie kamienice
Staroangielskie kamienice

Old Sarum

Jego historia sięga czasów neolitycznych. Osadnictwo na wzgórzu zwanym obecnie Old Sarum datuje się na jakieś 3000 lat p.n.e. Niestety poza nielicznymi śladami, niewiele zostało do dziś z tamtego okresu. Znaleziska archeologiczne wskazują bardzo dokładnie to miejsce, tyle że kolejne okresy wiążą się z jego rozbudową i przebudową . Wraz z podbojem rzymskim, wybudowano tu nowe miasto zwane Sorbiodunum. Znów jednak pozostałości po nim również się na ogół nie zachowały.

Old Sarum
Old Sarum

Nazwa Old Sarum zaczęła być używana w średniowieczu. Na wzgórzu zbudowano zarówno katedrę jak i zamek, służący swemu czasu Wilhelmowi Zdobywcy. Jednak i tamte budowle nie przetrwały do dziś. Obecnie w Old Sarum można właściwie tylko podziwiać małe pozostałości fundamentów i resztki ścian, tak zamku jak i dawnej katedry. Część terenu dostępna jest dla spacerowiczów, sam zamek jest płatny.

Old Sarum
Old Sarum

Tak zwane New Sarum powstało w średniowieczu w niewielkim oddaleniu od wzgórza. Głównie za sprawą Kościoła, który potrzebował nowego miejsca na katedrę: miejscowi biskupi weszli bowiem w konflikt z włodarzami, więc wynieśli się poza Sarum. Szukając pieniędzy postanowili zbudować targ dla kupców, dalej rozbudowa potoczyła się sama. Z czasem Nowe Sarum zmieniło się w żyjące miasto, a w XX wieku przemianowano jego nazwę na Salisbury.

Katedra w Salisbury
Katedra w Salisbury

Katedra w Salisbury

Praktycznie od początku osady zaczęto budować katedrę. To monumentalny budynek z najwyższą wieżą kościelną w całej Anglii. Iglica mierzy jakieś 123 m, ma też najstarszy działający do dziś zegar w Europie (od 1328 r.), największe katedralne krużganki oraz zachowany oryginalny średniowieczny dźwig. Budowa rozpoczęła się w 1200 roku, a główna część została ukończona w 1258. To rzadki przykład jednolitego stylistycznie budynku – wczesnego gotyku. Oczywiście szybkie tempo budowy w znacznej mierze przyczyniło się do zachowania jednolitego stylu, ale wpływ miało także oderwanie Kościoła Anglii od Kościoła rzymskokatolickiego i uznanie gotyku za styl narodowy Anglii w budownictwie zarówno sakralnym jak i świeckim. Przy okazji – gotyk w Anglii nigdy nie został porzucony, budowle w tym stylu wznoszono aż do XX wieku. Świątynia należy dziś do anglikanów, ale też rozsławia to miasto, może nie tak mocno jak Stonehenge, jednak wciąż. Pojawia się zarówno w malarstwie, jak i literaturze, a za nią także czasem w filmie. Dwa najbardziej znane dzieła to „Wieża” Williama Goldinga oraz „Filary Ziemi” Kena Folletta (miniserial kręcono między innymi w tej katedrze).

Wnętrza Katedry
Wnętrza Katedry
Katedra
Katedra

Magna Carta

W małej kaplicy z boku katedry wystawiona jest Magna Carta (lub w innym nazewnictwie Magna Charta Libertatum). To wielka karta swobód i przywilejów panów feudalnych podpisana przez króla Jana bez Ziemi. Filmową historię podpisania tej karty przedstawił Ridley Scott w „Robin Hoodzie”. Do dziś pozostały zaledwie cztery oryginalne kopie (z tego jedna prawie spalona i niemal nieczytelna), jedna z nich jest właśnie wystawiona w katedrze. Karta ta w pewien sposób jest prekursorem późniejszych konstytucji, jest więc bardzo istotna dla Brytyjczyków. Została też wpisana na listę UNESCO – Pamięć Świata. Można ją obejrzeć w kaplicy za darmo, ale jest pilnowana, nie da się jej fotografować. Umieszczono ją w specjalnym przyciemnionym namiocie, by nie niszczyło jej światło słoneczne.

Magna Carta - schowana przed światłem i aparatami
Magna Carta – schowana przed światłem i aparatami

Pomijając najważniejsze zabytki, już sam spacer po starym mieście Salisbury jest dość ekscytujący. Mamy tu możliwość obserwowania budynków, które pochodzą z późnego średniowiecza, czy renesansu, a także późniejszych, zachowujących styl. Wygląda to bardzo staroangielsko. To miejsce bez wątpienia warte odwiedzenia, zwłaszcza jeśli ktoś wybiera się do Stonehenge.

Zabytkowe centrum Salisbury
Zabytkowe centrum Salisbury

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak brytyjski
Salisbury ?
Share Button

Piza i Krzywa Wieża

O krzywą wieżę we Włoszech nietrudno. Praktycznie w każdym większym miasteczku znajdziemy co najmniej jedną (a nawet można by się pokusić o stwierdzenie, że to prostą trudno znaleźć, jeśli w ogóle jest jakaś). Ale z tych krzywych jest jedna szczególna, która przyciąga turystów z całego świata, no i stała się ikoną pop-kultury. Oczywiście mowa o Krzywej Wieży w Pizie (wł. Pisa). Piza zaś to nie tylko słynna Wieża.

Krzywa Wieża

Krzywa Wieża w Pizie
Krzywa Wieża w Pizie

Wieża znajduje się na Polu Cudów, czyli Campo dei Miracolia. Miejsce to znajduje się na liście UNESCO od 1987 roku i jest centralnym punktem turystycznym Pizy. Stoi tu także katedra, baptysterium oraz cmentarz i muzeum. Jednak oczywiście to Torre Pendente, czyli słynna Krzywa Wieża, jest tym, co nadaje temu miejscu charakteru i odpowiada za rozgłos.

Pole cudów
Pole cudów

Cały kompleks na zewnątrz jest otwarty, żeby sobie podejść i pooglądać, wystarczy przebić się przez tłum, który jest tu całkiem spory. Przyjeżdża tu wiele wycieczek, które czasem stają tu dosłownie na kilkanaście minut, by zrobić sobie zdjęcie i pojechać dalej. Jednocześnie ceny wejściówek na samą wieżę są raczej wygórowane, by także zredukować liczbę odwiedzających. Wejścia do pozostałych budowli mają już bardziej rozsądne ceny.

Fasada katedry
Fasada katedry

Katedrę zaczęto budować w 1063 roku, pierwotnie ukończono ją w 1118 roku. Obecny budynek pochodzi jednak z roku 1604, gdy odbudowano ją po pożarze. Dzwonnicę katedralną, czyli tak zwaną kampanilę, rozpoczęto budować w 1174 roku. Praca nad wieżą trwała 177 lat. Dość szybko zaczęła się przekrzywiać, co oczywiście utrudniało proces budowy. Gdy tworzono ostatnie piętro i montowano dzwony, budowniczy mieli świadomość ryzyka zawalenia się konstrukcji, jednak kontynuowali pracę. W 1990 roku na 11 lat wieżę zamknięto dla turystów, trwały wówczas prace konserwatorskie, które miały uniemożliwić jej dalsze przechylanie się i w konsekwencji zawalenie.

Wnętrza katedry
Wnętrza katedry

Swoją sławę zawdzięcza przede wszystkim Galileuszowi, przynajmniej w powszechnym mniemaniu. Podobno wybrał on tę wieżę by dokonać eksperymentu ze spadkiem swobodnym ciał. Na tym zbudowano cały mit, który dziś jest już trochę zapomniany, ale sława wieży wciąż trwa. Nawet to, dlaczego Galileusz wybrał akurat tę wieżę obrosło legendą. Po pierwsze nie ma dowodów, że akurat ją wybrał i wykorzystał. Po drugie zaś, nawet jeśli tak było, to mówiąc wprost miał ograniczone pole manewru. Pracując na Uniwersytecie w Pizie wybrał coś co  miał pod ręką, czyli pobliską wieżę katedralną.

Baptysterium (Piza)
Baptysterium (Piza)

Piza

Piza to też znane, stare, choć dziś już nie tak ważne, miasto uniwersyteckie. Uczelnię otwarto tu w 1343 roku. Poza Galileuszem do najbardziej znanych uczonych związanych z miastem należą Fibonacci i Dini.

Dawne zabudowania
Dawne zabudowania

Poza katedrą, drugim ważnym punktem, choć już nie tak licznie odwiedzanym, jest bazylika San Piero a Grado. Według tradycji zbudowano ją na miejscu, gdzie święty Piotr postawił swoją stopę, gdy zszedł na ląd udając się do Rzymu.

Kościół Chiesa di Santa Caterina d'Alessandria w Pizie
Kościół Chiesa di Santa Caterina d’Alessandria w Pizie

No i oczywiście Piza pojawia się w kinie, znów przede wszystkim jako jeden z istotnych zabytków Włoch.

Uliczki w centrum Pizy
Uliczki w centrum Pizy

Sama Piza jest raczej słabo oznaczona. Trudno znaleźć mapki, oznaczenia też raczej nie występują. Idąc z dworca jednak wystarczy iść za tłumem ludzi, mijając mnóstwo sklepików.

Most nad rzeką Arno
Most nad rzeką Arno
Szlak włoski
Piza i Krzywa Wieża
Share Button

Baku, czyli James Bond, „Przedwiośnie” i szklane domy

Azerowie czasem nazywają swoją stolicę małym Dubajem. Baku (azer. Bakı) w niezwykły sposób łączy ze sobą historię, przemysł naftowy i nowoczesność. Idealnie ukazuje różne oblicza petrorepubliki, a co ważniejsze, miasto znalazło swoje odbicie w kulturze, klasycznej jak i popularnej. Choć my małym Dubajem tego miasta byśmy nie nazwali, choć widać tu pieniądze, to jednak jest tu dużo więcej niż tylko przepych.

"<yoastmark

Baku – Azerbejdżan

Baku położone jest na Półwyspie Apszerońskim, które charakteryzuje się bardzo kontynentalnym, suchym klimatem. To najbardziej suche miejsce w Azerbejdżanie. O jego wyjątkowości nie decyduje jednak klimat, a zasoby naturalne – przede wszystkim ropa naftowa i gaz ziemny. Stolica i największe miasto Azerbejdżanu to także pierwszy port nad Morzem Kaspijskim – to z kolei jest największym jeziorem świata, w dodatku słone między innymi przez brak odpływów.

Szyby naftowe na James Bond Oilfield
Szyby naftowe na James Bond Oilfield

Pierwsza osada na terenie dzisiejszego Baku pochodzi z II wieku, a w XII wieku pochodzą pierwsze perskie zabudowania. Wtedy też pojawia się nazwa Badkube, co w języku perskim oznacza „uderzenia wiatru”. Stąd pochodzi współczesna nazwa Baku, a etymologia nazwy dobrze oddaje charakter tego wietrznego obszaru.

Tak zwane James Bond Oilfield
Tak zwane James Bond Oilfield

Pola naftowe Jamesa Bonda

Wirtualne zwiedzanie zaczniemy od Jamesa Bonda i filmu „Świat to za mało”. Jego akcja częściowo dzieje się w Baku, to tu Electra King ma swoje szyby naftowe, a Valentin Żukowski kasyno. Choć rezydencje ukazane w filmie faktycznie znajdują się w Azerbejdżanie, więcej zdjęć nagrano w miejscowości Neftçala. Za to wykorzystano szyby naftowe znajdujące się blisko meczetu Bibi Heybat (w dawnej zatoce Bibi-Ejbat, osuszonym fragmencie Morza Kaspijskiego). Gdy kręcono kolejne przygody 007, większość z tych szybów była już nieczynna. Powstawały przez prawie 100 lat i utrzymanie ich stało się nieopłacalne. Oczywiście w filmie całe pole naftowe działa (widać to także w czołówce). Jednak od tamtego czasu wiele się zmieniło. Dziś szyby są czynne na nowo, odnowione, nowocześniejsze. Właściwie można do nich podjechać bez większego problemu i zobaczyć je z bliska. Nie ma tan nawet ogrodzenia, czy płotu.

Meczet Bibi Heybat
Meczet Bibi Heybat

Szklane domy

Szybów oczywiście w Baku jest więcej. Można się na nie natknąć w wielu miejscach na przedmieściach, ale to właśnie te nad Morzem Kaspijskim (lub jeziorem) są zdecydowanie najbardziej rozpoznawalne i charakterystyczne. Wykorzystano je w jeszcze jednym filmie, którego zdjęcia powstały jakiś rok po Bondzie. To „Przedwiośnie” Filipa Bajona. W Baku nakręcono kilka scen, ale szyby i okolica są najbardziej rozpoznawalne. Da się tam też zauważyć minaret z Bibi Heybat.

Marriott - nowoczesny szklany dom
Marriott – nowoczesny szklany dom

Film to oczywiście adaptacja powieści Stefana Żeromskiego, dziejącej się w czasach współczesnych autorowi, czyli XIX wieku. Jest to o tyle istotne, że Baku wtedy stanowiło jedno z najważniejszych miejsc związanych z handlem i wydobyciem ropy. Szacuje się, że w pewnym momencie kontrolowano stąd 20% światowego rynku, czyniąc z miasta nieformalną stolicę biznesu naftowego. Oczywiście te czasy już dawno przeminęły, choć kraj nadal czerpie profity z nafciarstwa.

Ogniste wieże nocą
Ogniste wieże nocą

Warto przy tej okazji wspomnieć o polskich wątkach w Baku, bo to Polak – geolog i inżynier Witold Zglenicki – jako pierwszy wydobył ropę z morskiego dna pod sam koniec XIX wieku. Dzięki niemu zaczęto na przemysłową skalę wydobywać ropę naftową w Baku, konstruował platformy wiertnicze, szyby, ropociągi. Inny inżynier – Paweł Potocki – również miał znaczący wpływ na rozwój przemysłu naftowego w Baku. W 1922 roku stworzył śmiały projekt osuszenia fragmentu morza, by móc wydobywać ropę. Od 1910 roku zaś nadzorował osuszanie zatoki Bibi-Ejbat. Nazwiskami Potockiego i Zglenickiego nazwano ulice Baku. Obecnie działa tutaj Polonia. Także Alfred Nobel dorobił się fortuny właśnie na wydobyciu ropy w Baku.

Ogniste wieże w dzień
Ogniste wieże w dzień

Ogniste wieże

„Przedwiośnie” to także powieść słynąca z idei szklanych domów. Dziś jest ich naprawdę sporo w Baku. Jest tu wiele nowoczesnych wieżowców, ale jeden jest szczególny, to obecnie symbol stolicy. Chodzi oczywiście o Ogniste wieże (ang. Flame Towers), które wznoszą się ponad miastem. W nocy są dobrze oświetlone. Swoją drogą nawet zejścia do stacji metra w centrum są szklane.

Ogniste wieże widoczne z zabytkowego centrum
Ogniste wieże widoczne z zabytkowego centrum

Zaratrusztrianizm

Pozostając w temacie ognia, na przedmieściach można zwiedzić świątynię ognia Atəşgah. Kiedyś wykorzystywaną zarówno przez zaratusztrian, jak i hinduistów. Ci drudzy raczej byli gośćmi. Świątynię wznieśli wyznawcy zaratusztrianizmu i to oni się nią opiekowali i rozbudowywali przez wszystkie lata. Początkowo znajdowała się w miejscu, gdzie występował gaz ziemny, dzięki czemu dało się utrzymać wieczny ogień. W późniejszych czasach kapłani podpięli się pod gazociąg, który działa do dziś. Obecnie świątynia bardziej pełni rolę muzeum i atrakcji turystycznej, acz czasem jest wykorzystywana do modlitw.

Ateszgah
Ateszgah

Świątynia ognia Ateszgah to pięciokątny kompleks, gdzie centrum obszernego dziedzińca zajmuje czworoboczny budynek ołtarza. W jego środku płonie wieczny ogień (od lat 70. XX wieku, gdy powstało tu muzeum, doprowadzany gazociągiem), a na starych ilustracjach widać, że z czterech „kominów” w narożnikach ołtarza także wznoszą się płomienie.

Ateszgah
Ateszgah

Budynek otaczający dziedziniec to połączone pomieszczenia o różnej funkcji: cele dla mnichów, pomieszczenia o funkcji mieszkalnej, sakralnej, przechowywanie i przygotowywanie pożywienia.

Pałac Szirwanszachów
Pałac Szirwanszachów

Stare miasto – historyczne centrum

Baku znalazło się na liście UNESCO ze względu na trzy rzeczy: zabytkowe centrum, Basztę dziewiczą oraz Pałac Szirwanszachów. Historyczne centrum nosi nazwę İçəri Şəhər (Miasto Wewnętrzne lub Iczeri-Szecher). Otoczone jest starym murem. Ruch samochodowy wewnątrz jest ograniczony, a wjazd płatny. Bramy są dość wąskie, ale da się przez nie przejechać. Warto jednak zwrócić uwagę, że płatne parkingi trochę dalej oddalone od samego starego miasta są zdecydowanie tańsze.

Wnętrza pałacu
Wnętrza pałacu

Centrum jest bardzo malownicze i zadbane. Pełne kramów, restauracji, wąskich uliczek, w których dość łatwo się zgubić. Znajduje się tam jeden z symboli miasta, czyli Baszta Dziewicza (azer. Qız Qalası). Nazwa nawiązuje do legendy. Otóż podobno jeden z szachów zbudował ją swojej wybrance. Ta, gdy się dowiedziała, że ów szach jednocześnie jest jej ojcem, rzuciła się z wieży do morza. Dziś oczywiście wylądowałaby co najwyżej na bruku. Morze (jezioro) Kaspijskie ma obecnie niższy poziom niż kilkaset lat temu, więc znajduje się dalej od wieży. Obecna baszta pochodzi z XII wieku, ale pierwotna jest dużo starsza. Najstarsza stojąca w tym miejscu powstała prawdopodobnie w gdzieś w VIII-VII wieku p.n.e. Nie znana jest też jej funkcja. Jedne wersje mówią o wieży świątyni zoroastriańskiej, inne o obserwatorium astronomicznym, zaś jeszcze inne o obronie. Być może wszystkie były prawdziwe w pewnym okresie. Dziś baszta przyciąga turystów stanowiąc bardzo charakterystyczny punkt widokowy.

Baszta Dziewicza
Baszta Dziewicza

Pałac Szirwanszachów

Pałac szachów Szyrwanu (azer. Şirvanşahlar sarayı) może nie jest ani tak charakterystyczny, ani tak rzucający się w oczy, ale z pewnością to miejsce warte zobaczenia. Zaczęto go budować w XV wieku, to też był najlepszy okres dla tego obiektu. Później zaczęły się grabieże tureckie i nie tylko. Używano go wówczas jako koszarów. W XIX wieku Rosjanie planowali wręcz wyburzenie go, by postawić tu sobór Aleksandra Newskiego. Szczęśliwie wojska rosyjskie także stacjonowały w tym miejscu, więc wyburzenie przeciągnęło się na tyle, że ostatecznie uratowało pałac przed zniszczeniem.

Obecnie obiekt jest muzeum, chętnie odwiedzanym przez turystów. Ze względu na wzniesienia, zamiast jednego dziedzińca mamy trzy, które znajdują się względem siebie kilka metrów niżej. Zwiedzanie najlepiej zacząć od pałacu, będącego głównym budynkiem. Ma on dwa piętra. Zachowało się tam 16 komnat, większość z nich we względnie oryginalnym stanie, lub przynajmniej dość dobrze przywróconym. Oprócz pałacu w obiekcie znajduje się kilka innych budowli, jak meczet, łaźnie czy mauzoleum.

Grobowce obok Baszty
Grobowce obok Baszty

Plaże i  bulwar

Wokół historycznego centrum znajduje się bardziej turystyczne centrum, z drogimi sklepami, restauracjami i życiem nocnym. Dalej zaś mamy promenadę nad brzegiem morza. O ile sam bulwar wygląda bardzo ładnie, nawet gdy w tle widzimy platformy, czy pływające hotele, o tyle woda jest raczej odpychająca. Głównie ze względu na osadzającą się na kamieniach przy brzegu ropę. Bulwar jest doskonałym miejscem na spacer, zarówno w dzień, jak i w nocy, gdy widać wspaniałe oświetlenie miasta.

Plaża Shikhov
Plaża Shikhov

Trochę dalej na południe od centrum miasta znajduje się plaża Shikhov (azer. Şıxov çimərliyi). To zdecydowanie widok wart zobaczenia. Jako plaża jest to miejsce bardzo nieciekawe, zwłaszcza, że obok wysypywany jest gruz. Ale widok ludzi kąpiących się na tle platform wiertniczych jest naprawdę wyjątkowy.

Morze i ropa przy bulwarze
Morze i ropa przy bulwarze

Ciekawostki

W Baku jest bardzo wiele atrakcji dla różnych odbiorców. Dalej przy bulwarze znajdziemy choćby tutejszą wersję Wenecji, czyli pływanie po jakiś kanałach. Nie wygląda to dobrze, ale chętni i tak się znajdują. Ciekawie zaś prezentuje się budynek muzeum dywanów. Powstaje tu też wiele nowych drapaczy chmur. Konstruktorzy starają się by, były coraz to wymyślniejsze. Jeden z projektów to Gmach Półksiężyca, który w sieci jest nazywany Gwiazdą Śmierci. Będzie ciekawie wyglądać, gdy zostanie już ukończony.

Kryształowy Hol (Crystal Hall) zbudowany na potrzeby Eurowizji
Kryształowy Hol (Crystal Hall) zbudowany na potrzeby Eurowizji

Z dziwnych rzeczy, warto wspomnieć o drugim najwyższym maszcie z flagą na świecie. Zbudowano go w 2010 roku, wówczas liczył 162 metry wysokości, no i oczywiście był pierwszy. Nie długo: kilka miesięcy później w Duszambe (Tadżykistan) postawiono jeszcze wyższy. Podczas naszej wizyty w Baku masz był zdemontowany, kto wie, może właśnie go ponownie podwyższają.

Wąskie uliczki starego miasta
Wąskie uliczki starego miasta

Przy tych wszystkich atrakcjach to miasto wciąż żyje i mieszkają tu także biedniejsi ludzie. Nawet autobusy w centrum wyglądają lepiej, niż te na peryferiach. Bardzo mocno widać tu różnice w dochodach. Ale to mniej wykwintne Baku również jest interesujące. Można się natknąć choćby na tradycyjne piekarnie (chleb wypieka się tu tak samo jak w Gruzji).

Jeden z wielu meczetów w Baku
Jeden z wielu meczetów w Baku

Baku jest przepiękne, zadbane i interesujące. To miasto, które szczyci się jednym z najgłębszych linii metra na świecie. To miejsce kontrastów, wielkich pieniędzy, ale też wielu wpływów kulturowych i długiej historii.

Mury starego miasta
Mury starego miasta

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak azerski
Baku
Szlak filmowy
Baku (Bond)
Szlaku religijny
Baku
Share Button

Kazbegi lub raczej Stepancminda

Jedną z najczęściej odwiedzanych przez podróżnych z Polski (i nie tylko) miejsc w Gruzji jest miejscowość Stepancminda (gruz. სტეფანწმინდა), wciąż lepiej znana i kojarzona pod swoją starą nazwą Kazbegi (gruz. ყაზბეგი). Oryginalna i zarazem obecna nazwa upamiętnia świętego Szczepana. Kazbegi zaś pochodzi Gabriela Kazbegiego, lokalnego przywódcę, który wspierał Rosję. Nazwę Kazbegi nadano, gdy Gruzja była republiką w Związku Radzieckim, do oryginalnej powrócono w 2006 roku.

Droga z Kazbegi do Cminda Sameba
Droga z Kazbegi do Cminda Sameba

Droga na Kazbek

Stepancminda czy też Kazbegi znajduje się praktycznie na samym końcu Gruzińskiej Drogi Wojennej, 12 km od rosyjskiej granicy, gdzie znajduje się przejście graniczne. Jest to zdecydowanie mała mieścina, będąca raczej potencjalną bazą wypadową, jeśli ktoś zdecyduje się na wysokogórską wspinaczkę. Stepancminda położona jest na wysokości 1750 m n.p.m. Stąd rozpoczyna się często wspinaczkę na jeden z pięciotysięczników Kaukazu, czyli Kazbek (5047 m n.p.m, najwyższym szczytem Gruzji jest Szchara – 5193 m n.p.m), lub na wycieczki w głąb Wąwozu Darialskiego. Te wyprawy wymagają już pewnego doświadczenia i przygotowania.

Droga do Cminda Sameba
Droga do Cminda Sameba

Cminda Sameba

Większość odwiedzających to Stepancmindę raczej kieruje się do klasztoru Trójcy Świętej, czyli Cminda Sameba nieopodal wioski Gergeti. Znajduje się on jakieś 2 km od Kazbegi, na wysokości 2170 metrów To bardzo charakterystyczne miejsce, ze względu na górujące w tle szczyty, w tym Kazbek, jeśli dobrze popatrzymy i sprzyja nam widoczność. Z tego miejsca pochodzi wiele pocztówek i zdjęć folderowych. By zrobić je samemu, trzeba mieć szczęście do pogody. Chmury niestety potrafią trochę zepsuć widok. Szczęśliwie na żywo i tak wygląda to niesamowicie.

Kazbeg za chmurami
Kazbeg za chmurami

W samym monastyrze nie wolno było robić zdjęć, tylko na zewnątrz. Ten zbudowany w XIV wieku kościół jest świętym miejscem Gruzinów. Tutaj w okresie zagrożenia wojną w XVIII wieku z Mcchety przeniesiono święte relikwie, w tym krzyż św. Nino. W czasach sowieckich aktywność religijna była zakazana, ale kościół stanowił atrakcyjny punkt widokowy dla turystów górskich.

Cminda Sameba
Cminda Sameba

Kazbegi – Stepancminda

Z Kazbegi na szczyt prowadzą dwa szlaki piesze. Niestety oba są dość słabo oznaczone, jeśli w ogóle. Miejscami trzeba kierować się bardziej na wyczucie, starając dotrzeć na szczyt. Zważywszy na wysokość i czasem dość strome podejście, trasy te nie są oblegane. Większość osób korzysta z innych środków transportu, czyli przede wszystkim marszrutek, które zawożą podróżnych z miejscowości pod prawie sam klasztor (lub z powrotem). Można oczywiście próbować przejechać samemu tę drogę, ale raczej jest ona ciężka, wyboista, z koleinami, słabo oznaczana i wymagająca doświadczenia.

Widok z Cminda Sameba
Widok z Cminda Sameba

Sam klasztor niczym nie zaskakuje. To gruziński standard. Bardzo charakterystyczna zabudowa, raczej stonowany wystrój. To co naprawdę jest tu przepiękne to widoki, z olbrzymimi szczytami w tle. Dlatego warto choć w jedną stronę przejść się na własnych nogach, by to wszystko zobaczyć.

Widok z Cminda Sameba
Widok z Cminda Sameba

Do Kazbegi można dojechać autokarem, marszurtką (odjeżdżają z Tbilisi ze stacji Didube) czy nawet taksówką albo własnym samochodem. Pomijając samo wejście/wjazd na szczyt, Gruzińska Droga Wojenna jest bardzo dobrą trasą komunikacyjną, no i ładną.

Cminda Sameba
Cminda Sameba
Cminda Sameba
Cminda Sameba

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak gruziński
Kazbegi
Share Button

Mccheta, duchowa stolica Gruzji

Jedno z najstarszych miast Gruzji i jej duchowa stolica. Mccheta / Mtskheta (gruz. მცხეთა) rozwijała się gdzieś w pierwszym tysiącleciu p.n.e., ale ślady osadnictwa pochodzą epoki brązu, czyli gdzieś między 2000 a 3000 lat p.n.e. Pierwotne miasto zostało zrównanie z ziemią przez Pompejusza. Przełom er to także okres, w którym Mccheta była stolicą ówczesnej Gruzji. Dopiero w VI wieku przeniesiono ją do Tbilisi. Ale to właśnie do Mcchety dotarła święta Nino, sprowadzając tu chrześcijaństwo. Do dziś miasto to jest najważniejszym z miejsc gruzińskiego prawosławia. Od 2014 roku nazywana jest też Świętym Miastem.

Droga do soboru katedralnego
Droga do soboru katedralnego

Mccheta

Obecnie jest to niewielkie miasto nad rzeką Kurą. Mieszka tu jakieś 10 tysięcy mieszkańców. To jednak jest siedziba Gruzińskiego Prawosławnego Kościoła Apostolskiego, miejsce pielgrzymek, oraz punkt obowiązkowy dla wielu wycieczek. W dodatku wpisany na listę UNESCO. Głównie za sprawą dwóch świątyń. Niestety są one zagrożone wykreśleniem, ze względu na postępujące niszczenie starych murów.

Muzeum przy soborze

Sobór katedralny Sweti Cchoweli

Pierwsza z nich to kościół katedralny, Sweti Cchoweli (gruz. სვეტიცხოვლის საკათედრო ტაძარი). Formalnie został wybudowany w XI wieku, ale wcześniej w tym miejscu znajdowała się inna świątynia chrześcijańska (jakoby z IV wieku). Z tej poprzedniej budowli przetrwała chrzcielnica i fundamenty. Istniejąca do dziś budowla zwraca uwagę swoją kopułowo-krzyżową konstrukcją, centralna na planie krzyża greckiego, wykonaną z kamienia i na zewnątrz raczej skromnie dekorowaną, charakterystyczną dla całej architektury sakralnej Gruzji. Wewnątrz ściany pokryte były freskami, z których część udało się odsłonić po XIX-wiecznych przeróbkach. Znajdujące się w środku ikony są kopiami, oryginały umieszczono w muzeum. Mur obronny z wieżami pochodzi z XVIII wieku.

Wejście do Sweti Cchoweli
Wejście do Sweti Cchoweli

Według legendy pewien żyd z Mcchety, niejaki Eliasz, przebywał w Jerozolimie podczas ukrzyżowania Chrystusa. Wrócił do swego miasta z szatą Jezusa, którą dał swojej siostrze imieniem Sydonia. Tę pochowano wraz z relikwią, zaś o miejscu pochówku zapomniano. Aż do czasu, gdy w Gruzji przebywała święta Nino. Wówczas wznoszono pierwszą świątynię, jednak pojawił się problem z kolumną. Dzięki modlitwie świętej, kolumna przeniosła się w miejsce pochówku Sydonii. Nazwa Sweti Cchoweli znaczy tyle, co życiodajna kolumna. Mit ten zaś bardzo ładnie obrazuje próbę powiązania długiej historii Gruzji z chrześcijaństwem. Obecnie w Gruzji te tradycje znów są ważne, a nowa narodowa świątynia została wybudowana (choć jeszcze nie całkiem ukończona) w stolicy kraju.

Sweti Cchoweli
Sweti Cchoweli

Katedra jest główną świątynią Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego. Tu odbywały się koronację królów. Jest to także wzorcowy budynek. Wiele innych cerkwi buduje się w jego stylu. Ta uchodzi za jedną z najładniejszych, najlepiej rozpoznawalnych i bez wątpienia jest jedną z największych.

Wnętrze Sweti Cchoweli
Wnętrze Sweti Cchoweli

Monastyr Dżwari

Drugi bardzo charakterystyczny monastyr Mcchety to Dżwari (ang. Jvari, gruz. ჯვარი, ჯვრის მონასტერი), czyli monastryr krzyża. Jest starszy, pochodzi z VI wieku, oddalony od centrum, wzniesiony na wzgórzu w miejscu, w którym król Mirian już po nawróceniu pod wpływem świętej Nino, postawił pierwszy krzyż w Gruzji. Monastyr zbudowano nad królewskim krzyżem. W środku wciąż znajduje się drewniany krzyż, choć zapewne już któryś z kolei, szczątki oryginalnego podobno wciąż są trzymane, gdzieś w świątyni. To miejsce uchodzi za jedno z najświętszych w całym kraju. Przybywają tu nie tylko turyści, ale też wielu gruzińskich pielgrzymów. Warto dodać, że to co widzimy dziś to druga świątynia. Powstała jakieś 40 lat po pierwszej. Po tej oryginalnej pozostały jedynie resztki zabudowań. Ta obecna została umieszczona na liście stu najbardziej zagrożonych zabytków świata. Co ciekawe, to kościół wzorcowy, budowniczowie kolejnych na całym Kaukazie wzorowali się właśnie na nim.

Monastyr Dżwari
Monastyr Dżawari

Ze wzgórza, na którym znajduje się ten monastyr, rozciąga się wspaniały widok na całą Mcchetę. Stare miasto jest tu niewielkie, bardzo nastawione na turystów, z masą sklepików i kramów. Niemniej jednak wąskie, brukowane uliczki są bardzo urokliwe.

Monastyr Dżwari
Monastyr Dżwari

Uwaga praktyczna. Kobiety mogą wejść do świątyń tylko w chustach na głowie. Niby można je dostać przed wejściem (wielorazowego użytku), ale można też podróżować z własną.

Turystyczne centrum Mcchety
Turystyczne centrum Mcchety

Do Mcchety dość łatwo jest dojechać z Tblisi marszrutką. Szczerze warto tu się zatrzymać na trochę, choćby dla samych tych dwóch świątyń. Zaś jak jest więcej czasu można też skorzystać z lokalnych szlaków winnych.

Mccheta i rzeka Kura, widok z monastyru Dżwari
Mccheta i rzeka Kura, widok z monastyru Dżwari

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Inne podobne miejsca znajdziesz na szlaku religijnym
Mccheta
Szlak gruziński
Mccheta
Share Button

Kafarnaum, miasto Jezusa

W Ewangelii Kafarnaum (hebr. כְּפַר נַחוּם, Kefar Nachum; arab. كفر ناحوم, Kafr Nahum), czyli po polsku Wioska Nahuma, albo Wioska Pocieszyciela, jest wspomniane kilkanaście razy. Znajduje się nad Jeziorem Tyberiadzkim (Galilejskim/Genezaret), na północ od Tyberiady. To bardzo istotne miejsce zwłaszcza w kontekście historii św. Piotra Apostoła.

Wejście do Kafarnaum
Wejście do Kafarnaum

Kafarnaum a Pismo Święte

Choć najstarsze ślady osadnictwa pochodzą z epoki brązu (czyli ok. 3 tysiące lat p.n.e.), to ludzie nigdy nie zamieszkiwali tu długo. Stary Testament nie wspomina ani razu o Kafarnaum z prostej przyczyny: nic tu wtedy nie było. Miejscowość powstała gdzieś około II wieku p.n.e. i była to niewielka i mało znaczącą wioska rybacka.

Kościół Franciszkanów
Kościół Franciszkanów

Według Ewangelii to właśnie tu mieszkał Szymon Piotr. Tutaj Jezus Chrystus powołał go razem z Andrzejem, Jakubem i Janem. Chrystus dokonał tu wielu cudów: chodził po wodzie, uleczył teściową Szymona, trędowatego i wielu innych. Miejsce to odegrało istotną rolę w czasie Jego działalności. Później też stało się ważnym punktem dla pierwszych chrześcijan. W domu Piotra i Andrzeja działała gmina chrześcijańska. Dlatego także czasem Kafarnaum nazywa się miastem Jezusa.

Kościół w środku
Kościół w środku

Największy rozwój osady przypadł na okres rzymski. Wtedy Kafarnaum stało się małym miastem. Podobno mieszkało to około 1500 osób, czyli całkiem sporo jak na tamte czasy. W czasach ewangelicznych rozpoczęła się taka mała złota era tej miejscowości. Z kilku powodów: po pierwsze granica i urząd celny, po drugie zwiększone osadnictwo Żydów w Galiliei, a po trzecie tędy prowadził też szlak handlowy z Jerozolimy do Damaszku.

Pomnik św. Piotra
Pomnik św. Piotra

Po Rzymianach nastało Bizancjum, a potem rządy arabskie. Kafarnaum powoli traciło na znaczeniu, dodatkowo dochodziło tu w późniejszym okresie do konfliktów religijnych. Żydzi burzyli kościoły, chrześcijanie synagogi. Ostatecznie trzęsienie ziemi w VIII wieku właściwie zniszczyło kompletnie całe, skonfliktowane Kafarnaum, które już się nie podniosło ze zniszczeń.

Kafarnaum
Kafarnaum

Stanowisko archeologiczne

Pozostały za to ruiny. Niewielkie, ale jednak. Najważniejsza i najlepiej zachowana ich część (ok. 1/3 całości) znajduje się w posiadaniu Kustodii Ziemi Świętej. Wybudowano tu klasztor franciszkanów, a także bardzo charakterystyczny, ośmiokątny kościół, lekko podniesiony. Jakoby znajduje się on nad domem św. Piotra, lub raczej domniemanym domem. Nie ma żadnych dowodów, że to na pewno był ten dom, to tylko tradycyjne wierzenia. Ale to jest dość charakterystyczne dla Ziemi Świętej, czyli wiara, że dany symbol jest prawdziwy. A jak nie jest, to w końcu to tylko symbol, który przyciąga wiernych. W samym kościele jest fragment szklanej podłogi, można tam podziwiać ruiny. Można też wokół nich przejść, trochę pod kościołem.

Także wokół kościoła znajdują się pozostałości dawnego budownictwa, w tym tak zwane isnule, czyli wielorodzinne budynki mieszkalne, w bardzo regularnym blokowym układzie. Znajdziemy tu także pozostałości po Białej Synagodze. Według pewnej legendy, ta powstała w miejscu, gdzie nauczał Jezus. Trochę dalej zaś zlokalizowano cerkiew prawosławną. Cały teren jest dostępny dla odwiedzających. Nie mogło też zabraknąć pomnika św. Piotra.

Nie jest tego wiele, ale i tak robi to dobre wrażenie, choć warto pamiętać, że to tylko jedna trzecia z dawnego miasta. Bardziej na północ znajduje się Park Narodowy Kafarnaum, gdzie można podziwiać jeszcze inne pozostałości, a także roślinność, czy jezioro. Jednak nie przyciąga on już takiej ilości zwiedzających. Najważniejsze miejsca są na terenie Kustodii.

Do Kafarnaum najlepiej jest dojechać samochodem. Można też próbować lokalnymi autobusami. Przystanek Comer Kefar Nachum jest oddalony od stanowiska archeologicznego ok. 4 km.

Widok na jezioro Tyberiadzkie
Widok na jezioro Tyberiadzkie

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Inne podobne miejsca znajdziesz na szlaku religijnym
Kafarnaum
Podoba Ci się Izrael, kontynuuj szlak izraelski
Kafarnaum
Góra Karmel
Share Button

Skalne miasto Wardzia

Jedną z bardziej charakterystycznych atrakcji Gruzji jest skalne miasto Wardzia (ang. Vardzia, gruz. ვარძია). Obecnie w dużej części są to wydrążone jaskinie, do zwiedzania jest ponad 250 komnat na trzynastu poziomach. W czasach najlepszej świetności komnat było przeszło 3 tysiące, a poziomów aż 19. Mogło tu mieszkać nawet 60 tysięcy osób.

Wardzia
Wardzia

Historia Wardzi

Początki Wardzi sięgają czasów króla Jerzego III. W XII wieku zaczął budować tu fortecę, a przy okazji drążyć w skale tufowej. Miasto zlokalizowane nad brzegiem rzeki Kury (Mtkwari) wewnątrz masywu Wyżyny Eruszeckiej ukończyła słynna królowa Tamara. Zresztą według legendy, to od niej pochodzi nazwa tego miejsca. Gdy jeszcze jako kilkuletnia dziewczynka zgubiła się na budowie, a ówczesny król i jej wuj, szukał jej, młoda Tamara krzyknęła: „War dzia”, co oznacza „Jestem, wujku”.

Widok z dołu
Widok z dołu

To właśnie królowa Tamara (lub Tamar w innych tłumaczeniach), założyła tu klasztor. Mieszkało tu prawie 2000 mnichów. Niestety w 1283 roku miasto zostało mocno zniszczone przez trzęsienie ziemi. Zawaliło się 2/3 miasta. Wtedy funkcjonował tu tylko klasztor. Ostatecznie padło w 1551 roku, gdy Gruzję najechali Persowie. Następnie przez lata zapomniano o tym miejscu. Dawne mury zostały zniszczone, a duża część skał zapadła się. Gdyby nie głęboko wydrążone komnaty, niewiele by zostało do zobaczenia. Ogrom Wardzi wciąż jednak jest zauważalny. Na jej zwiedzenie potrzeba co najmniej kilku godzin.

Wardzia
Wardzia

Wardzia obecnie

Od 1985 roku, gdy ustanowiono tutaj rezerwat-muzeum z klasztorem. To miejsce odżyło wraz z uzyskaniem przez Gruzję niepodległości. Początkowo zamieszkała tu grupa mnichów, a potem otwarto je dla zwiedzających. W środku działa już cerkiew, choć podczas naszej wizyty wciąż była remontowana (odnawiane są freski).  Sami mnisi zajęli sobie niewielką część, reszta jest dostępna dla turystów. Próbowano też zabezpieczyć i remontować to miejsce, acz w pewien sposób w nie ingerując. Zwiedzanie jest dość bezpieczne dzięki szeregowi barierek, schodków czy drabinek, a czasem też betonowych wylewek, choć nie widać ich zbyt dużo. Całość została dostosowana do potrzeb turystycznych. Cerkiew jest miejscem świętym, dlatego warto pamiętać o odpowiednim stroju. Dodatkowo cała Wardzia znajduje się na wstępnej liście UNESCO.

Poszczególne ścieżki się rozgałęziają, trudno obejść wszystko
Poszczególne ścieżki się rozgałęziają, trudno obejść wszystko

Wardzia jest bardzo różnorodna. Część komnat jest dość spora, ale w wielu miejscach trzeba przeciskać się przez wąskie tunele. Dlatego nie można tu wchodzić z dużymi plecakami, te należy zostawić przy kasach (bądź w samochodzie, jeśli nim się przyjechało). Ale poza komnatami i tunelami jest też wiele tarasów i przejść. Zaś z daleka skalne miasto przypomina trochę gigantyczne mrowisko bądź termitierę.

Wardzia
Wardzia

Komnaty także są dość różnorodne. W niektórych znajdziemy freski bądź inne zdobienia. W okolicy jest też mnóstwo jaskółek. Niektóre z ich gniazd można zobaczyć z bliska.

Wnętrza cerkwi
Wnętrza cerkwi

Wardzia – dojazd

Do Wardzi najłatwiej dojechać marszrutką z Achalcyche, ewentualnie taksówką. No i oczywiście samochodem. Parking jest dość duży, darmowy. Przy nim zlokalizowana jest restauracja.

Cerkiew z zewnątrz
Cerkiew z zewnątrz

Wardzia na tle innych skalnych miast prezentuje się dobrze. Jest tu dość dużo do zobaczenia, warto na nią poświęcić czas.

Wardzia
Wardzia

Ciekawe? Jeśli tak, przejrzyj szlak gruziński.

Szlak gruziński
Skalne miasto Wardzia
Share Button