Montreal: bazylika Norte-Dame, filmy, atrakcje, zwiedzanie

Montreal, centrum

Jeszcze nie tak dawno było to najważniejsze i największe miasto Kanady. Montreal (Montréal) odegrało istotną rolę w historii tego kraju, ale ustąpiło miejsca Toronto na swoje własne życzenie. Z tej historii wiele można się nauczyć. Wciąż jednak jest to miasto z zabytkami, atrakcjami, gdzie jest co zobaczyć i co zwiedzić, a które również ma sporo do powiedzenia, jeśli chodzi o lokacje filmowe.

Historia Montrealu

Miasto leży nad Rzeką Świętego Wawrzyńca oraz częściowo rzeką Ottawa. Większość, w tym przede wszystkim stare centrum, znajduje się na wyspie Île de Montréal otoczonej rzekami. Nazwa miasta pochodzi od Wzgórza Królewskiego (Mont Royal), zaś jeśli wierzyć legendom, żaden z budynków nie może być wyższy niż szczyt góry (choć wiemy, że przynajmniej jeden jest). Do terenów dzisiejszego Montrealu, dokładniej wyspy Île de Montréal, dotarł w 1535 roku francuski odkrywca Jacques Cartier. Znajdowała się tu indiańska wioska. Cartier zbadał teren, nazwał wzgórze Mont Royal i tak je zostawił, gdyż Francuzów bardziej interesowało odkrywanie niż podbijanie.

Prawdę mówiąc, Francuzi nie byli długo zainteresowani kolonizacją z różnych względów. Dopiero w 1608 roku założono miasto Quebec, a dzisiejszy Montreal powstał w 1642 roku. Ponieważ jednak z powodu chorób, które zawlekli Europejczycy, przetrzebieni Indianie wynieśli się z tych terenów i już od 1611 roku działała tu faktoria handlowa. W przypadku budowy kolonii cel był prosty: chciano założyć niewielką kolonię, która miała pomóc prowadzić działalność misyjną wśród Indian. Tak powstało Ville-Marie. Szybko jednak okazało się, że kolonia doskonale nadaje się do handlu futrami, więc przekształcono ją w faktorię handlową. Wówczas też nadano nazwę Montreal. Jednakże kolonia nie rozwijała się zbytnio z powodu ciągłych walk z Irokezami. Dopiero po zawarciu z nimi trwałego pokoju miasto miało szansę rozkwitnąć. Działo się to w XVIII wieku. W tym czasie miasto ufortyfikowano, podobnie jak Quebec.

Tyle że po Irokezach kolejnym problemem okazali się być Brytyjczycy. Montreal się bronił i padł jako ostatni bastion Francji, by w 1760 roku przejęli go Anglicy. Prawdę mówiąc, to właśnie ten okres brytyjski najbardziej przyczynił się do rozwoju miasta. Na krótko podczas wojny o niepodległość zajęli miasto Amerykanie, ale zostało one szybko odbite. Następnie był to najważniejszy ośrodek brytyjski w Ameryce Północnej. W latach 20. XIX wieku Montreal stał się największym miastem Kanady, głównie dzięki imigracji. Co więcej, powoli zmieniła się struktura społeczna, a angielski stał się językiem dominującym, co nie wszystkim się podobało.

Gwałtowny rozwój miasta miał miejsce po II wojnie światowej, co było związane z wieloma inwestycjami. Zorganizowano tu wystawę światową w 1967 roku oraz Letnią Olimpiadę w roku 1976, a od 1978 roku z przerwami organizuje się tu wyścigi Grand Prix Kanady Formuły 1. Za przebudowę miasta w tym okresie odpowiadał w dużej mierze burmistrz Jean Drapeau. Z tego okresu pochodzi między innymi metro w Montrealu. Tu istotna uwaga, choć wcześniej zaczęło działać metro w Toronto, to jednak to w Montrealu bije je na głowę. Montreal ma najlepiej rozwiniętą sieć komunikacji miejskiej w całej Kanadzie. Właściwie to było jedyne miasto w tym kraju, gdzie ta komunikacja działa na tyle dobrze, że nie potrzebowaliśmy posiłkować się Uberami.

Wydawać by się mogło, że Montreal mógł dalej jedynie rozkwitać. Jednakże w drugiej połowie XX wieku wręcz przygasł. Z trzech powodów. Pierwszy to zbliżenie gospodarcze i polityczne Kanady z USA. Toronto, które jest bliżej granicy, okazało się być dużo bardziej atrakcyjnym miejscem dla przemysłu i biznesu. Drugi powód to fakt, że choć infrastrukturę Montrealu rozbudowano, jej koszty (wliczając głównie to, co wydano na olimpiadę) spłacano aż do 2008 roku. Trzeci problem to taki, że społeczność lokalna chciała bardziej promować język francuski, co skończyło się przyjęciem szeregu ustaw, które ograniczyły angielski. Przy rosnącym znaczeniu Toronto sprawiło to, że zarówno biznes, jak i mieszkańcy zaczęli się tam przenosić, a Toronto szybko stało się największym i najważniejszym miastem Kanady. I choć obecnie Montreal próbuje ponownie odzyskać dawne znaczenie, pozycja Toronto zdaje się być nie do pobicia.

Montreal: Habitat 67

Z okazji Expo w 1967 w Montrealu powstały dwie nietypowe konstrukcje. Pierwsza z nich to Habitat 67, którego twórcą był Moshe Safdie. Tak naprawdę była to konstrukcja bazująca na pracy dyplomowej architekta. W trakcie Expo Habitat pełnił rolę pawilonów, ale oryginalnie miały to być budynki mieszkalne. Całość składa się z 354 prefabrykowanych modułów połączonych w różny sposób. Konstrukcja inspirowana jest miastami położonymi na górskich stokach, jakich sporo jest we Włoszech, Izraelu czy Japonii. Początkowo było tu 158 mieszkań, ale ostatecznie część z nich połączono. Dziś budynek ten uznaje się za zabytek, choć niestety trochę straszy i bardziej kojarzy się z fawelami znanymi z Ameryki Łacińskiej (Medellin czy La Paz się kłaniają).

Montreal: Biosfera

Drugi budynek to Montreal Biosphere, którego projektantem był Buckminster Fuller. Obecnie jest to budynek Muzeum Środowiska, a w trakcie Expo był to pawilon amerykański. Jest to charakterystyczna okrągła budowla, którą widać z daleka. Znajduje się na Wyspie Świętej Heleny w ramach parku Jean-Drapeau. Najłatwiej dotrzeć tam metrem.

Bazylika Matki Bożej

Jednak zdecydowanie największym zabytkiem całego Montrealu jest Bazylika Notre-Dame (Basilique Notre-Dame de Montréal) przy placu Place d’Armes. To formalnie bazylika mniejsza i ciekawa budowla neogotycka. Pracę nad nią rozpoczęto w 1824 roku. Wnętrza ukończono w 1829 roku, zresztą od tego czasu jest to już miejsce modlitw. Ukończenie fasady zajęło jeszcze kilkadziesiąt lat. Dzieło zamknięto w 1865 roku. Prawdę mówiąc, z zewnątrz nie wygląda tak dobrze, jest oczywiście ciekawa, ale nie wyróżnia się. Za to zdobienia wewnątrz robią fenomenalne wrażenie. Budynek nawet został wybrany szóstym najpiękniejszym na świecie budynkiem sakralnym (na podstawie recenzji na TripAdvisor, wyprzedziły go Sagrada Familia w Barcelonie, Notre-Dame w Paryżu czy meczet Szejka Zeyda w Abu Dhabi).

Zwiedzanie bazyliki jest płatne. Bilety można kupić w sieci, co jest zalecane, by uniknąć kolejek. Natomiast my, weszliśmy właściwie z biegu i nie było żadnych problemów, choć byliśmy poza sezonem na zwiedzanie Kanady. Warto dodać, że bazylika ta jest uznawana za jeden z najważniejszych zabytków Kanady oraz dodatkowo jest to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w całej Ameryce Północnej. Niektóre źródła mówią nawet o 11 milionach odwiedzających rocznie, ale prawdopodobnie te dane są zawyżone. Tyle bowiem odwiedziło osób bazylikę Świętego Piotra w Watykanie w 2018 roku, a uchodzi ona za jeden z najchętniej odwiedzanych zabytków (wyprzedza ją między innymi Zakazane miasto w Pekinie, które zajmuje na tamtej liście pierwsze miejsce). Jeśli zdecydujecie się na zwiedzanie tego miejsca z przewodnikiem, na pewno będą się rozwodzić nad tym, że w 1994 roku ślub brali tu Celine Dion i Rene Angelil.

Oratorium świętego Józefa

Trochę dalej od centrum znajduje się oratorium świętego Józefa na górze Mont Royal (Oratoire Saint-Joseph-du-Mont-Royal). To kolejna bazylika mniejsza, także katolicka, a zarazem największy kościół w całej Kanadzie. Łączy ze sobą styl neorenesansu i art déco. Ze świątynią tą jest związany święty Andrzej Bessette (André Bessette). Miał on niewielką kapliczkę u podnóża Mont Royal. Ludzie zaczęli tu pielgrzymować jeszcze za życia świętego Andrzeja. Jedni z ciekawości, inni z powodu wiary, wielu jednak przyciągał święty cudotwórca i uzdrowiciel. Już w 1924 roku podjęto decyzję o budowie nowej, większej świątyni. Ukończono ją dopiero w 1967 roku, już po śmierci brata Andrzeja. Został on tu pochowany i do dziś mocno upowszechnił się tu jego kult, co dodatkowo ściąga pielgrzymów. Rocznie przybywa ich tu prawie dwa miliony.

Kościół ma wysokość 97 metrów z kopułą, więc przewyższa szczyt Mont Royal. Bazylika składa się z kilku poziomów, w tym krypt na poziomie pierwszym i małej kaplicy. Wyżej jest część muzealna, sklepowa i miejsce przeznaczone na różne imprezy okolicznościowe. Na kolejnym piętrze mieści się właściwy kościół. Można też wjechać na kopułę i kilka innych tarasów widokowych. Wewnątrz są ruchome schody oraz windy. W kryptach ludzie proszą o wstawiennictwo świętego. Budynek robi duże wrażenie ze względu na jego ogrom. Pomijając muzeum, wejście do oratorium jest darmowe i faktycznie robi ono wrażenie. Tu poza duża ilością turystów (acz mniejszą niż w bazylice Notre-Dame) widać również pielgrzymów.

Nowy Montreal

Centrum Montrealu składa się właściwie z dwóch części: nowoczesnej i Starego Montrealu. Nowoczesna to przede wszystkim wieżowce. Trzeba przyznać, że to trochę przypomina klimat Tokio, gdzie zwłaszcza w starszej części było widać drapacze chmur z lat 70. czy 80. i to one dominowały w krajobrazie, ale jak się je porównało z Seulem, to dopiero ten drugi lśnił nowoczesnością. Podobnie jest z Montrealem: pod tym względem daleko mu do Toronto. Co jeszcze zabawniejsze, w kinie oba miasta często udają Nowy Jork, ale Toronto to raczej pnący się w górę Manhattan, zaś Montreal to Brooklyn z początku XX wieku. Lepszej analogii nie potrzeba.

Nie znaczy jednak, że wszystko jest tu stare. Są też nowsze wieżowce. Niemniej jednak wciąż kwitnie tu życie nocne. Zwłaszcza przy ulicy Rue Sainte-Catherine. W sporej części pełni ona rolę deptaka, gdzie chodzi się między wieżowcami, ale także mija inne budynki. W tym choćby plac Sztuk, gdzie znajduje się teatr, czy muzea, oraz katedrę świętego Jakuba. To kolejny przykład neogotyku, budynek ukończono w 1889 roku. Jednak koszt utrzymania go jest na tyle spory dla wspólnoty metodystów, że szukają źródła zarobku. Obecnie działa przy nim restauracja Le Balcon. Wracając do samej ulicy, znajduje się przy niej sporo restauracji i barów.

To także kwestia świadomych działań władz miasta. Podczas rewitalizacji centrum (Ville Marie) w 2022 roku, tak by bardziej oddać je ludziom, ustawiono tutaj rzeźbę The Ring, która jest stalowym okręgiem o średnicy 30 metrów. Ma symbolizować przywiązanie mieszkańców i Montrealu. Można mówić dużo, ale faktycznie wyróżnia się.

Stary Montreal

Druga część Montrealu to Stare Miasto Montreal (Le Vieux Montréal). Znajduje się ona wyżej niż spora część miasta. W większości Stare Miasto ciągnie się wzdłuż ulicy Rue Notre Dame. Natomiast takim bardziej deptakiem jest tu Rue Saint-Paul i to ta część jest najczęściej fotografowana. Tu znajduje się dość charakterystyczny budynek Bonsecours Market (Marché Bonsecours). Neoklasyczny budynek powstał w 1847 roku, inspirowany jest Izbą Celną w Dublinie. Obecnie pełni rolę targowiska zamkniętego, ale przez pewien czas było to budynek legislacyjny całej prowincji.

Kolejnym punktem Starego Miasta jest Place Jacques-Cartier, czyli plac, gdzie odpoczywają turyści i montrealczycy. Tak naprawdę pełni rolę rynku. Ciekawostka: postawiono tutaj kolumnę Nelsona (acz mniejszą niż w Londynie). Niedaleko znajduje się Château Ramezay, jeden z najstarszych budynków w mieście. Powstał w 1705 roku, dziś pełni rolę muzeum. Charakterystycznym budynkiem jest również Ratusz (Montreal City Hall, Hôtel de Ville), który wzniesiono w 1878 roku. To z kolei przykład architektury tak zwanego drugiego Imperium (stylu Napoleona III), którego najbardziej znanym przedstawicielem był Charles Garnier, twórca Opery Garnier w Paryżu.

Jeszcze inny ciekawy budynek to Place Viger lub Place Gare Viger. Był to dawny dworzec i hotel nazwany na cześć pierwszego burmistrza Montrealu, Jacquesa Vigera. Za projekt odpowiadał Bruce Prince. Wzniesiono go w 1898 roku, ale nie jest tak piękny, jak hotel w Quebecu.

Kolejny plac to Place d’Armes, przy którym znajduje się katedra Matki Bożej. O ile sama bazylika, jak wspominaliśmy, jest piękna, o tyle plac to architektoniczny miszmasz. Tu nic do siebie nie pasuje. Za dużo różnych styli, choć pojedyncze elementy się jak najbardziej wyróżniają. Dobry przykład to Aldred Building (Édifice Aldred) z 1931 roku, czyli drapacz chmur w stylu art déco. Mocno przypomina nowojorski Empire State Building, ale też trochę to, co można było oglądać w Sao Paulo. Najstarszy drapacz chmur w całej Kanadzie znajduje się także przy placu to New York Life Insurance Building. Powstał w 1887 roku i liczył zaledwie 9 pięter.

Nie jest to jedyny historyczny drapacz chmur w Montrealu. Dalej jest jeszcze Royal Bank Tower (Tour de la Banque Royale), który ukończono w 1928 roku. Miał 121 metrów i był wówczas najwyższym budynkiem całego Imperium Brytyjskiego. W okolicy znajduje się sporo zabudowy, która powstała na przełomie XIX i XX wieku, natomiast nie jest aż tak charakterystyczna dla Montrealu. Z tego powodu filmowcy chętnie wykorzystują ją, by udawała Nowy Jork i Brooklyn. Tak miało to miejsce choćby z ulicą 355 Rue des Récollets, która w filmie „Dawno temu w Ameryce” (1984) Sergio Leone udaje właśnie Nowy Jork, dokładniej w scenie, gdzie dzieciaki podpaliły kiosk z gazetami. Budynek policji w Nowym Jorku to tak naprawdę budynek w Montrealu przy Place Pasteur 1430.

Port

Wróćmy jednak do Starego Miasta. Bliżej rzeki znajduje się port, który wciąż jest największym morskim portem w Kanadzie, dzięki rzece Świętego Wawrzyńca oczywiście, czyli podobnie jak to ma miejsce w Liverpoolu, czy Hamburgu. Dziś w dużej mierze teren ten jest otwarty i posiada kilka atrakcji, jak wieża zegarowa (Clock Tower, Tour de l’Horloge) czy wieża obserwacyjna (Port of Montreal Tower, Tour du Port de Montréal). Tu także był przystanek transatlantyków. Przy nim znajduje się tabliczka upamiętniająca tamte czasy. Blisko portu znajduje się również Muzeum Archeologii i Historii (Pointe-à-Callière), którego nowoczesny budynek zwraca na siebie uwagę.

Tunele Montrealu

Z ciekawostek, między Starym Montrealem, a tą częścią z drapaczami chmur, znajduje się też Chinatown. Ale pomijając bramy i charakterystyczne zdobienia, raczej wygląda przeciętnie. Jedną z bardziej nietypowych atrakcji Montrealu jest podziemne miasto. Albo inaczej, jest to nietypowe dla nas, czy miast europejskich. Niektóre większe miasta w Ameryce mają podziemne sklepy i restauracje, które są połączone ze sobą, tworząc dodatkowe pasaże (nawet Toronto). Podobnie jest w Montrealu, gdzie są one połączone z dworcem, czy stacjami metra, ale miasto to szczyci się tym, że sieć tych podziemnych połączeń jest olbrzymia, jeśli nie największa (to akurat ciężko sprawdzić). Bardziej jest to ciekawostka. Mówią o 32 kilometrach długości tych tuneli. Toronto szczyci się największą powierzchnią handlową w analogicznym miejscu, dane trudno porównać.

Swoistą ciekawostką jest też bazylika katedralna Matki Bożej Królowej Świata i świętego Jakuba Większego (Basilique-Cathédrale Marie-Reine-du-Monde et Saint-Jacques-le-Majeur de Montréal). Ukończona została w 1894 roku i jest mocno wzorowana na bazylice św. Piotra w Watykanie. Miała w założeniu to być kopia, ale musiała być mniejsza, więc wprowadzono szereg zmian.

Filmy w Montrealu

Montreal przyciąga także wiele produkcji filmowych. O „Dawno temu w Ameryce” już wspomnieliśmy, ale powstawały tu także „Rozgrywka” (2001) Franka Oza, którego akcja rozgrywa się w Montrealu. Początkowe sceny filmu „Życie Pi” (2012) Anga Lee także dzieją się w tym mieście. Powstawały tu także „Johny Mnemonic” (1995) Roberta Longo, „12 małp” (1995) Terry’ego Gilliama, „Batman i Robin” (1997) Joela Schumachera, „Skok” (2001) Davida Mameta (stary Montreal gra Nowy Jork), „Złap mnie jeśli potrafisz” (2002) Stevena Spielberga, „Aviator” (2004) Martina Scorsese, „Pamiętnik” (2004) Nicka Cassavetesa (głównie okolice miasta), „Cząstki kobiety” (2020) Kornél Mundruczó. „X-Men: Przyszłosć, która nadejdzie” (2014) Bryana Singera (tu wykorzystano ratusz, stadion olimpijski czy budynki uniwersyteckie), oraz „John Wick 2” (2017) Chada Stahelskiego (tu widać ulice St. Catherine i sklep Victoria’s Secret).

Ciekawostką jest film „Terminal” (2004) Stevena Spielberga, który nagrywano na lotnisku Montréal–Mirabel International Airport. Obecnie jest ono już nieczynne. Oczywiście udawało lotnisko w Nowym Jorku. „Ruchomy chaos” (2021) Douga Liama wykorzystuje głównie stadion w Montrealu. W „Midway” (2019) Rolanda Emmericha widać sąd w starym porcie. „Nowy początek” (2016) Denisa Villeneuve wykorzystuje uczelnię HEC Montreal, gdzie nagrywano sceny dziejące się na uniwersytecie. Do tego sporo filmów korzystało ze studiów w Montrealu. Ustępuje ono ilości produkowanych w Toronto, ale wciąż powstaje ich tu naprawdę sporo.

Dojazd

Jak pisaliśmy, Montreal jest świetnie skomunikowany komunikacją publiczną. Choć z drugiej strony, z odwiedzonych przez nas miast w Kanadzie, to było jedyne, w którym Uber bardzo źle działał. Na szczęście nie był potrzebny. Na lotnisku można kupić bilet 24 godzinny, który uprawnia nas do podróżowania komunikacją publiczną bez żadnych dodatkowych kosztów. Z lotniska kursuje linia autobusowa 747. W wersji skróconej dojeżdża ona do metra, w wersji standardowej przejeżdża między innymi przez centrum Montrealu. Linie autobusowe i metra są spięte z Google Maps, więc praktycznie w każdej chwili można sprawdzić, jak dojechać i ile się tam czeka.

  • Plan zwiedzania Montrealu:
    • Dzień 1: Przede wszystkim stare miasto (tu idzie się mniej więcej wzdłuż dwóch ulic) i bazylika Norte-Dame. Potem Oratorium świętego Józefa.
    • Dzień 2: Muzea, podziemia i inne atrakcje.
  • Możliwe wycieczki po okolicy można sprawdzić na GetYourGuide.
  • W przypadku wyjazdu poza miasto samochód można wynająć tutaj.
  • Jeśli spodobał Ci się wpis śledź nas na Facebooku (i innych mediach), podziel się nim lub zapisz się na newsletter.
Kanada
Montreal
Szlak filmowy
Montreal
Share Button

Komentarze

Rekomendowane artykuły