Meteory (Meteora): monastyry w górach, James Bond, zwiedzanie

Meteory, Meteor Trójcy Świętej

Jedną z największych i najbardziej niezwykłych atrakcji Grecji są Meteory (grec. Μετέωρα, ang. Meteora). To kompleks monastyrów, które zostały wzniesione w malowniczych, niedostępnych górach. Już przyrodniczo jest to niezwykłe miejsca, a do tego dochodzi jeszcze jego wartość kulturowa i religijna. To drugie, po górze Athos, najświętsze miejsce w całej Grecji. Ze względu na swoje walory wizualne przyciąga wielu turystów, a także filmowców, bo to w dużej mierze dzięki nim miejsce to zyskało na popularności.

Przyroda Meteorów

Po polsku najczęściej używa się nazwy Meteory, rzadziej Meteor lub Meteora (to nazwa angielska). Z greckiego słowo metéoros znaczy mniej więcej tyle co „zawieszony w powietrzu”.

Na początek warto zacząć od przyrody. Pośród Równiny Tesalskiej (Tesalia to region w północnej części Grecji) wyrastają góry, a wśród nich są właśnie Meteory. Tu prócz samych wzniesień istotne i charakterystyczne są masywy skalne (głównie z piaskowca i zlepieńca), które nadają temu miejscu ten niezwykły charakter. Skalne kolumny nie są wysokie, najwyższa z nich ma ponad 600 metrów nad poziomem morza, ale i tak wystarcza, by robiły wrażenie. Za ich powstanie odpowiada trwające miliony lat wietrzenie. Wśród tych skał, a często na ich szczytach, zbudowano monastyry, czyli prawosławne klasztory. Ich liczba trochę się zmieniała na przestrzeni lat (i tak do końca nie jesteśmy jej pewni), obecnie mówi się o 24, ale zwiedzać można w normalny sposób zaledwie 6, które wciąż są używane. Pozostałe są niewielkie lub dziś opuszczone i zrujnowane, albo w ogóle przestały istnieć.

Historia Meteorów

Obecność jaskiń sprawiła, że było to dobre miejsce dla pierwotnych ludzi. Jak wiemy, i o czym pisaliśmy choćby przy okazji jaskiń Nerja, jeszcze przed powstaniem cywilizacji ludzie pomieszkiwali w jaskiniach. Podobnie było na terenie Meteor. Tu ślady ludzkie mają nawet 50 tysięcy lat, zaś najstarsze konstrukcje, jak prymitywne wejścia do jaskiń, 23 tysiące (prawdopodobnie budowano barierę w czasie epoki lodowcowej). Jednak albo nie miała ona znaczenia w starożytnej Grecji, albo nie zachowały się na ten temat żadne zapiski. Wiemy za to na pewno, że w IX wieku zamieszkiwali te tereny pustelnicy. Czasem budowali oni sobie wieże. Oni też zapoczątkowali budowę kaplic i pierwszych świątyń na tych terenach.

Mimo że pustelnicy tu mieszkali, wykorzystywali też jaskinie i aż do XIV wieku nie było tu klasztorów w takiej formie, jak znamy je dzisiaj. Sytuacja się zmieniła wraz z podbiciem terenów greckich przez Turcję. Wówczas to zaczęli tu przybywać mnisi, a możliwość ukrycia się i osiedlenia w trudno dostępnym miejscu stała się zaletą. Dokładnej daty rozkwitu Meteory nie znamy. Lepiej poznane są historie poszczególnych klasztorów.

W 1344 roku święty Atanazy i jego uczniowie opuścili Górę Athos i osiedlili się tutaj. Właśnie on uchodzi za założyciela Wielkiego Meteoru, który zaczęto wznosić gdzieś między 1356 a 1372 rokiem. Bardzo podobało im się to, że budując nowy klasztor na skale, mogli ograniczyć dostęp do niego dzięki drabinom, a z czasem, w przypadku innych klasztorów – koszom wciąganym na sznurze, a nawet linom. Czyli nikt bez pomocy mieszkańców klasztoru nie mógł wejść do środka. Ich budowę częściowo sponsorował Symeon Urosz Nemanjić, samozwańczy cesarz Grecji i Serbii. Według legendy święty Atanazy miał wylądować w miejscu obecnego klasztoru lecąc tam na olbrzymim orle.

Natomiast istotne jest to, że po pierwszym monastyrze szybko zaczęły powstawać kolejne. Dalsze podboje tureckie sprawiły, iż chrześcijaństwo nie miało się najlepiej na tych terenach, zatem przybywali tu kolejni mnisi. W XV wieku powstała większość z obecnych klasztorów. To też okres rozwoju kulturalnego i religijnego. Meteory stały się centrum, tu przewożono skarby nawet z Wołoszczyzny, czy Mołdawii. Tu przybywali pielgrzymi. Z czasem niestety opaci poszczególnych monastyrów zaczęli się ze sobą kłócić i to ostatecznie doprowadziło do utraty znaczenia tego miejsca. Druga sprawa, że zagrożenie dla religii się zmniejszyło. Choć Turcy promowali islam, nie tępili tak bardzo innowierców. Dodajmy też jeszcze jedną rzecz: tereny te, jako święte, ograniczały wstęp kobietom. Po Meteorach mogli podróżować jedynie mężczyźni. Jedynym wyjątkiem były tu żeńskie zakony, które także posiadały tu swoje monastyry (i to jest duża różnica względem góry Athos).

Wraz z powstaniem Królestwa Grecji, ich rola w ogóle zmalała, gdyż prawosławie nie musiało się ukrywać. Wiele zmian miało miejsce w latach 20. XX wieku, kiedy zainicjowano przebudowę klasztorów, między innymi tworząc schody. Także zaczęto je udostępniać nie tylko wiernym. Zmieniała się także kwestia wstępu dla kobiet. W 1921 roku pozwolono na wizytę w Meteorach królowej Rumunii Marii. Była to pierwsza kobieta, która weszła do Wielkiego Meteoru. Dalsze przebudowy były związane zbombardowaniem Meteorów podczas II wojny światowej. Po wojnie zaczęli tu przybywać turyści, ale najbardziej rozpropagował to miejsce film „Tylko dla twoich oczu” (1981), dzięki któremu zaczęto powszechnie rozpoznawać to miejsce (podobnie było z Petrą, jej też pomogło kino). W 1988 roku Meteory zostały wpisane na listę UNESCO z powodu swojego kulturowego znaczenia. Dziś pozostało tu niewielu zakonników (właściwie więcej jest mniszek), ale wciąż to przepiękne miejsca, gdzie można oglądać tak zwane katolikony, czyli zdobione cerkwie, ale też inne atrakcje.

Wielki Meteor

Najbardziej znany, pierwszy i historyczny z monastyrów to Wielki Meteor (της Μεταμόρφωσης, Monastery of Great Meteoron), znany jest także pod nazwą Klasztor Przemienienia Pańskiego oraz Wielki Meteoron, czy Wielka Meteora. Znajduje się na szczycie skały, jakieś 450 metrów przewyższenia (613 metrów nad poziomem morza na szczycie Szerokiej Skały). Dziś to główny klasztor Meteorów i wszystkie pozostałe podlegają pod niego od 1940 roku. Został dobrze wyremontowany już na przełomie XX i XXI wieku.

Dojście od trasy wymaga najpierw zejścia na dół, a następnie wdrapania się po schodach do klasztoru (192 stopnie). Częściowo idzie się do niego przez tunel. Zabudowania są większe niż udostępnione zwiedzającym. Mimo to jest tu parę poziomów do zobaczenia. Oczywiście jest wieża z wyciągiem, można zajrzeć do kuchni (osmalonej i dawno nieużywanej) i ossuarium. Jest też muzeum, gdzie zarówno wystawiono kilka przedmiotów jak talanto (semantron), trochę skarbów, ale też ukazano historię walki Greków o niepodległość. Do tego dochodzą tarasy widokowe, z których można dostrzec opuszczony klasztor Ypsilotera. Wewnątrz znajduje się największa w całych Meteorach biblioteka, która  zawiera kolekcję ponad 1000 manuskryptów.

Meteor świętego Mikołaja Odpoczywającego

Klasztor świętego Mikołaja Odpoczywającego (Μονή Αγίου Νικολάου Αναπαυσά, Monastery of St. Nicholas Anapausas) także pochodzi z XIV wieku. Jest to jeden z mniejszych i bywa często pomijany. Na początku XX wieku był opustoszały, został też uszkodzony przez bomby niemieckie podczas II wojny światowej. Od lat 60. XX wieku rozpoczęto jego renowację, wliczając to freski. Na stałe podobno urzęduje tu tylko jeden mnich, ale przychodzą tu inne osoby pomagać z turystami. Byliśmy tu wcześnie i praktycznie nikogo nie było, musieliśmy trochę poczekać, aż nas wpuszczą do środka (acz byliśmy ciut wcześniej). Schody, liczące 80 stopni, są trochę wąskie i strome, za to solidnie przymocowane do skały. Jest też winda. U góry jest nowy taras widokowy. Sam klasztor jest najmniejszy z obecnie działających. Na uwagę zasługuje to, że zbudowany jest bardziej w pionie, gdyż skalna iglica, na której stoi, jest niewielka. Na samej górze znajduje się taras widokowy, ale ten akurat jest za bardzo unowocześniony.

Meteor Świętego Stefana

Klasztor Świętego Stefana Pierwszego Męczennika (Μονή Αγίου Στεφάνου, Monastery of St. Stephen) znajduje się na wysokości 575 metrów. W tym miejscu prawdopodobnie znajdował się jeszcze starszy monastyr mniej więcej z 1192 roku. Spory rozwój miał miejsce pod koniec XVIII wieku, ale klasztor właściwie upadł w pierwszej połowie XX. Do tego doszły bombardowania podczas II wojny światowej i całość pogrążyła się w ruinie. Od 1961 roku zajmuje się nim zakon żeński, to właśnie mniszki odpowiadają za odbudowę. To duży i bardzo popularny meteor. Jest tu choćby ogród. Obok znajduje się szczyt Kukulas, z którego jest bardzo dobry widok na klasztor. Kiedyś był tu most zwodzony, obecnie jest stały most, co sprawia, że jest to jeden z najłatwiejszych klasztorów do zwiedzenia. Jest przed nim spory parking. W monastyrze działa też duży sklepik (jeden z dwóch największych w całych Meteorach). Z tarasów dość dobrze widać Kalambakę i góry Pindos.

Meteor Warłama

Klasztor Warłama lub Wszystkich Świętych (Μονή Βαρλαάμ, Monastery of St. Varlaam) został założony w 1517 roku. W 1350 roku dotarł tu pustelnik Warłam i miał on tu niewielki skit, który niszczał po jego śmierci. Meteor znajduje się na wysokości 595 metrów nad poziomem morza (373 metry przewyższenia). By na niego wejść, idzie się schodami przy skale. Te powstały w XIX wieku, zastępując system drabin. U góry znajduje się bardzo ładny taras widokowy, są też charakterystyczne widny, jedną z nich można zobaczyć dość dobrze z góry. Jest tu także muzeum, a także drugi z największych sklepików w Monastyrach. Blisko klasztoru znajduje się skarpa skalna, z której dobrze można go oglądać. W pobliżu jest też tak zwana smocza jaskinia.

Oczywiście poza katolikonem jest tu do zobaczenia spora (jak na meteory) kolekcja w muzeum, pomieszczenie do wciągania liny, kaplice, ale też olbrzymia dębowa beczka. Ta powstała, gdy mnisi postanowili zbudować cysternę, ale nie za bardzo mieli jak przebudować klasztor, więc wymyślili beczkę.

Meteor Rusanu

Monastyr Rusanu lub Świętej Barbary (Μονή Ρουσάνου, Monastery of St. Rousanou) to kolejny z mniejszych meteorów. Znajduje się blisko drogi, dojście jest po kamiennych schodach, które się zwężają. Przed wejściem jest niewielki taras widokowy z ławeczkami. Dziś to jeden z dwóch żeńskich klasztorów.

Pierwsza nazwa pochodzi prawdopodobnie od pustelnika Roussanosa. Nie jest jasna data powstania, pewne wzmianki sugerują 1288 roku, acz mogą one mieć bardziej legendarny charakter. Wiadomo, że pierwotny klasztor był zrujnowany i odkryty w 1529 roku, a następnie rozpoczęto pracę ze zbudowaniem obecnego. Jak inne, podczas II wojny światowej Niemcy splądrowali także ten klasztor. Obecnie jest tu także niewielkie muzeum. Wnętrza nie są w pełni udostępnione, ale przez to zwiedza się go bardzo szybko. Ponieważ ma wąskie przejścia i znajduje się na trasie licznych zwiedzających, mocno się zatyka.

Meteor Trójcy Świętej

Monastyr Trójcy Świętej (Μονή Αγίας Τριάδος, Monastery of the Holy Trinity lub Agia Triada) jest zdecydowanie najważniejszy popkulturowo. Znajduje się na wysokości 570 metrów nad poziomem morza (jakieś 400 od podnóża). Powstał w 1476 roku. Z tarasu bardzo dobrze widać miasto Kalambaka (właściwie widok jest bardzo podobny do tego z Meteoru Świętego Stefana). Historycznie było trudno do niego dotrzeć, dziś jest tu jakieś 130 wyrzeźbionych w skale stopni i jeszcze tuneli. Działa też winda, acz nie jest ona ogólnodostępna. Z parkingu najpierw schodzi się w dół, dopiero potem czeka nas wspinaczka w górę.

Według legendy w miejsce klasztoru w 1438 roku dotarł mnich Dometiusz i jemu przypisuje się budowę pierwotnego monastyru. Inne daty mówią o tym, że wcześniej działało tu już coś w 1362 roku. Ogólnie z legendą związane jest też historia, iż materiały na klasztor gromadzono przez 70 lat, a budowa trwała 18. Niestety, jak wszystkie inne, ten też został zrabowany i zniszczony przez Niemców podczas II wojny światowej. Dziś to jeden z najbardziej znanych i obleganych, a także charakterystycznych klasztorów. Można zobaczyć tu skarbiec, który jednak ma stosunkowo niewielką wystawę.

James Bond i Meteory

Zdecydowanie najgłośniejszą produkcją, która powstawała w Meteorach jest film z bondowskiego cyklu „Tylko dla Twoich oczu” (1981) Johna Glena. W filmie „zagrał” klasztor Świętej Trójcy, który udaje fikcyjny klasztor świętego Cyryla. Tutaj zakrada się James Bond, a także ma miejsce finałowe starcie, podczas którego 007 wyrzuca dekoder ATAC, by nie wpadł w ręce KGB. Wytrawny widz zobaczy, że generał KGB Gogol przyleciał tu helikopterem zakładów w Świdniku. I tu jest jeszcze ciekawostka, bo wbrew pozorom było to całkiem spore przedsięwzięcie. To były czasy żelaznej kurtyny, brytyjska firma Helicopter Hire Ltd. zwróciła się do PZL Świdnik o wypożyczenie helikoptera. Uzgodniono udostępnienie Mi-2 oznaczonego SP-SAP. W październiku 1980 dwóch polaków, pilot Czesław Dyzma i mechanik Stanisław Porębski polecieli do Meteor, gdzie nagrali wspomnianą scenę (pilotując śmigłowiec). Mieli przystanki techniczne w Belgradzie, na Korfu, w Salonikach czy oblatywali też okolice Olimpu. Wywiad z pilotem, Czesławem Dyzmą można przeczytać tutaj (jest tam sporo szczegółów wspominających trudności techniczne).

Zdjęcia do samego filmu nagrywano na zewnątrz, trochę zaburzając topologię (choćby w końcowej scenie z helikopterem). Wnętrza powstawały już poza Meteorami i to bardzo dobrze widać, choćby po witrażach, których w tych monastyrach praktycznie nie ma, jak i freskach, które mają w filmie zupełnie inny styl. Dodatkowo mamy kilka ujęć dodatkowych ukazujących Meteory. Wynika z prostej rzeczy. Filmowcy dogadali się z greckim biskupem prawosławnym, który nadzorował Meteory, oczywiście zapłacili mu za zgodę na kręcenie filmu. Mnisi w Meteorach nie tylko byli sceptyczni wobec produkcji, ale początkowo nie zostali nawet poinformowani o decyzji, nie mówiąc już o jakimkolwiek podziale pieniędzy.

Próbowali więc zablokować zdjęcia. Skończyło się to procesem sądowym, gdzie Najwyższy Sąd Grecji wydał wyrok stwierdzając, że własnością mnichów są wnętrza monastyrów. Filmowcy mogli więc korzystać z tego, co jest na zewnątrz, a resztę zbudować gdzieś indziej. Na tym jednak się nie skończyło. Mnisi zdecydowali się sabotować produkcję filmu. Gdy tylko pojawiali się filmowcy, to wywieszali pranie, flagi i inne rzeczy, byle tylko jak najbardziej popsuć „klimat” filmu. Ustawili też beczki z paliwem w miejscu, gdzie miał lądować helikopter. Efekt jest taki, że lądowisko też jest kręcone w innym miejscu. W kilku miejscach użyto też malowanego tła, czyli tak zwanej dorysówki.

Zdjęcia w Meteorach powstawały w październiku 1980 roku, filmowcy w tym czasie kręcili także na Korfu (np. Achilleion), skąd obecnie można znaleźć wycieczki do Meteorów. Kilka scen wymagało od Rogera Moore’a wspinaczki. Aktor miał lęk wysokości, więc zaprawiał się alkoholem do dodania odwagi. Większość scen oczywiście nagrano z udziałem kaskadera. Jak wspominaliśmy, film pomógł rozpropagować Meteory, ale to nie podobało się mnichom. To był jeden z powodów, dla których wielu z nich opuściło klasztory i przeniosło się na górę Athos. Niemniej jednak jest to jedna z najbardziej spektakularnych lokacji w całym bondowskim cyklu, obok może Piramid, Tikal, Iguazu, Matery, czy Alp.

Meteory: Inne filmy

W książce „Gra o tron” George’a R.R. Martina Meteory była bezpośrednią inspiracją dla Eyrie. Podobno zdjęcia do serialu także powstawały tutaj, ale tylko na zasadzie wysłania drugiej ekipy do zrobienia ujęć (być może zdjęć, nie filmu), które potem przerobiono lub odtworzono komputerowo. Trudno znaleźć potwierdzenie, czy prawdziwe ujęcia zostały wykorzystane w serialu. Na pewno była to bardzo mocna inspiracja i na pewno nie kręcono tu całych ujęć. Klasztorów nie wykorzystano, tylko formacje skalne.

Z innych filmów kręconych w Meteorach (głównie klasztor świętej Trójcy) należy wymienić: „Chłopiec na delfinie” (1957) Jeana Negulesco, gdzie na krótko jeden z bohaterów odwiedza bibliotekę w klasztorze, oraz „Tajemnica Złotego Runa” (1961) Jeana-Jacquesa Vierne’a. To film z cyklu o Tintinie, tu akcja dzieje się w klasztorze Świętego Stefana, gdzie żyje jeden z bohaterów, ale zdjęcia powstały również w klasztorze Trójcy Świętej. Nagrywano tu także sekwencję ratunkową filmu „Sky Riders” (1976) Douglasa Hickoxa. Inny film to „Udo Jowisza” (1980) Phillippe de Broca, gdzie widać choćby scenę wciągania mnicha do klasztoru. Do tego dochodzi produkcja „Przygody młodego Indiany Jonesa: Podróże z ojcem” (1996) Deepa Mehty i Michaela Schultza. Początkowo był to odcinek serialu „Kroniki młodego Indiany Jonesa”, potem został przemontowany jako film telewizyjny. Ponownie główne skrzypce grał klasztor Świętej Trójcy, ale można dostrzec też sceny w Meteorze Świętego Stefana, acz sporo kręcono w studio w Pradze. Ponadto wykorzystano Delfy i Ateny. W filmie/serialu młody Indiana spotkał Nikosa Kazantzakisa, twórcę „Greka Zorby” (muzeum jemu poświęcone jest w Heraklionie).

Meteory zainspirowały także fikcyjny klasztor w grze „Tomb Raider”, czy mapę w „Call of Duty: Modern Warfare 3”. Pozostając przy inspiracjach, to wymieńmy jeszcze kask wspinaczkowy Meteor firmy Petzl oraz album „Meteora” grupy Linkin Park.

Inne meteory

Jak wspominaliśmy, klasztorów było tu prawdopodobnie 24. Te pozostałe są dziś niedostępne dla zwykłych turystów, ale stanowią wyzwanie dla wspinaczy. I przyciągają ich wielu. Co roku, 23 kwietnia, młodzi ludzie wspinają się do klasztoru Georgios Mandilas i zostawiają tam chusty zwane mandilia. Tak na szczęście. Prócz wspinaczy coraz częściej widać tu także osoby uprawiające paralotniarstwo.

Meteory: Punkty widokowe

O ile samo zwiedzanie i wchodzenie do Meteorów jest już nie lada atrakcją, to nie można zapominać o widokach, które są naprawdę rewelacyjne. Jest tu sporo punktów widokowych, tak oznaczonych, jak Main Observation Deck of Meteora, jak i takich, które się mija. Wiele z nich znajduje się blisko parkingów przed klasztorami, albo przy skale obok. Wówczas widać Meteory z bliska, ale mając perspektywę. Jedna z takich skał jest przy klasztorze Warłama.

Dotarcie do Meteorów

By dotrzeć do Meteorów, najlepiej kierować się do miejscowości Kalambaka. To jest doskonała baza wypadowa do zwiedzania skał i klasztorów. Trochę bliżej znajduje się mniejsza – Kastraki. W obu znajdziemy sporo hoteli, trochę mniej restauracji i barów (prawdę mówiąc, gastronomią można być trochę rozczarowanym).

Zwiedzanie Meteorów

Wiele osób przyjeżdża zwiedzać Meteory na jeden dzień. Najczęściej nie daje to możliwości zobaczenia wszystkich, nie tylko z powodu czasu. Jeśli robi się wycieczkę jednodniową z Salonik, czy Aten (sporo takich jest oferowanych przez biura), to z góry ograniczają ilość klasztorów do trzech, może czterech, wiedząc że zobaczenie ich jest niewykonalne przy ograniczonym czasie. Druga sprawa to ograniczone godziny otwarcia poszczególnych Meteorów. Te bywają otwarte nie tylko w różnych godzinach, ale także zamykane w poszczególnych dniach. Warto to dokładnie sprawdzić wybierając się tutaj, bo może się okazać na miejscu, że monastyr, który chcemy zobaczyć, jest nieczynny. Sprawia to dużą trudność w znalezieniu właściwej konfiguracji zwiedzania. Ale pamiętajmy, że to nie są tylko zabytki, to wciąż miejsca kultu.

Alternatywą jest oczywiście możliwość podzielenia zwiedzania na więcej niż jeden dzień. Nie potrzebowaliśmy dwóch dni na całość, ale spaliśmy w miejscowości Kalambaka i w pierwszy dzień udało się nam objechać i nacieszyć się widokami (i nawet zajrzeć do jednego z Meteorów), a w drugi od rana zacząć zwiedzanie. Drugim dniem była sobota, kiedy to akurat wszystkie monastyry były otwarte i jak się ustaliło kolejność godzin otwarcia, to dało się je zobaczyć. Tyle że to jest Grecja, więc tego czasu tutaj nikt nie przestrzega tak mocno. W Wielkim Meteorze czekaliśmy pół godziny po oficjalnym otwarciu, bo nikt nie otworzył drzwi. Oczywiście stała pod nim duża kolejka ludzi, a takie obsuwy sprawiają, że nie jest tak łatwo zaplanować to zwiedzanie.

Transport po Meteorach

Kolejnym wyzwaniem jest poruszanie się między klasztorami. Można robić to na piechotę, ale wówczas są małe szanse na zobaczenie wszystkich w jeden dzień. Można też, i to próbowaliśmy, korzystać z samochodu. Przy każdym z Meteorów znajduje się parking (darmowy), ale te parkingi często nie są wystarczające i posiadają ograniczoną liczbę miejsc. Więc w sobotę po południu poruszanie się między klasztorami zaczęło być ciężkie z uwagi na licznych zwiedzających, którzy przyjechali autami lub co gorsza – dużymi autokarami. Dodatkowo policja zablokowała dojazd do Wielkiego Meteoru, więc dojście do niego było możliwe tylko na piechotę. Ruch zamknięto na jakiś czas, gdyż samochody i przede wszystkim autokary (one się tam nie mieściły na zakrętach) zablokowały kompletnie ruch. Latem można spróbować korzystać z transportu z Kalambaki. Rozkład autobusów znajduje się tutaj. Niektórzy jednak decydują się na pieszą wędrówkę z miasteczka.

Klasztory zwiedza się samodzielnie, ale do każdego należy kupić bilet (ceny to kilka euro, raczej symboliczne). Niektóre mają możliwość płacenia kartą, inne nie. Wewnątrz bardzo często znajdziemy też sklepiki oferujące mniej lub bardziej lokalne produkty i pamiątki, a także dewocjonalia (głównie ikony), albo niewielkie muzea. Na każdy z monastyrów należy poświęcić mniej więcej 1 – 1,5 godziny. Jak się doda do tego punkty widokowe, to trochę ciężko zmieścić się w jeden dzień, gdyż nie wszystko zależy od nas. I pamiętajmy, że to są wciąż działające klasztory, więc wymagany jest tu odpowiedni strój – zakryte ramiona, nogi, długie spodnie i w przypadku kobiet spódnicę lub chustę nałożoną na spodnie. Pilnują tego. Nie wszędzie można robić też zdjęcia, dotyczy to głównie kaplic i katolikonów.

Kiedy zobaczyć Meteory

Na koniec jeszcze jedna rzecz: popularność tego miejsca sprawia, że okres wakacyjny, czyli czerwiec – sierpień, to naprawdę kiepski czas, by zwiedzać Meteory. Tłumy to jedno, ale jak się doda autobusy z turystami, to te drogi się tu blokują. Już w maju był z tym problem. Do tego dochodzi żar. Są tu miejsca, gdzie można kupić przekąski czy coś do picia, ale nie ma tego aż tak dużo. Najlepiej się wybrać do tego niesamowitego miejsca wiosną lub jesienią. My mieliśmy cały pełny dzień na zwiedzanie, plus wieczór dnia poprzedniego.

  • Plan zwiedzania Meteorów:
    • Zależy od dnia, gdyż różne klasztory są czynne inaczej. Sugerujemy jednak zacząć od tych najbardziej obleganych (jak Świętej Trójcy czy Wielki Meteor).
  • Możliwe wycieczki po okolicy można sprawdzić na GetYourGuide.
  • W przypadku wyjazdu poza miasto samochód można wynająć tutaj.
  • Jeśli spodobał Ci się wpis śledź nas na Facebooku (i innych mediach), podziel się nim lub zapisz się na newsletter.
Share Button

Komentarze

Rekomendowane artykuły