Święta Góra Athos: klasztory, mity, pielgrzymki, zwiedzanie

Klasztor Watopedi, Święta Góra Athos

Grecki obszar Chalkidiki słynie z wielu plaż, kurortów, atrakcji naturalnych i kulturowych. Jedna z nich ma też religijny charakter, to Święta Góra Athos (gr. Άγιο Όρος, Agion Oros / Agios Oros – Święta Góra, ang. Mount Athos), szczyt o wysokości 2033 metrów nad poziomem morza, znajdujący się przy zatoce. Jednakże to nie wzniesienie jest tu najważniejsze, a półwysep, który stał się świętą enklawą prawosławia. Miejscem, do którego nie wpuszcza się kobiet, do którego pielgrzymują mężczyźni, a także robi się tu interesy, co w szczególności jest domeną rosyjskich oligarchów. Cały półwysep to takie państwo w państwie.

Święta Góra Athos: Informacje ogólne

Status Świętej Góry Athos

Jeśli Watykan jest niepodległym państwem w innym państwie (Włochy) to jeszcze ciekawiej ma się sytuacja w prawosławiu. Państwo Kościelne w wielu miejscach faktycznie może udowadniać swoją samodzielność (także historyczną), w wielu innych jest mocno powiązane z Włochami jak państwa-miasta, takie San Marino, czy Monako (w tym wypadku z Francją oczywiście). Natomiast powiązanie Athos z Grecją, jest dość intrygujące. Przede wszystkim jest to region autonomiczny, co akurat nie jest niczym niezwykłym. Ale to też region, na który łoży rząd Grecji i odpowiada za utrzymanie porządku (choćby policja), a przy tym nie ma praktycznie żadnej realnej władzy nad nim. Co więcej, nie decyduje nawet o tym, kto wejdzie a kto nie. Konieczna jest wiza, lub raczej jej odpowiednik. Formalnie nosi ona nazwę Diamonitirioni jest wystawiana przez przedstawicieli zakonów zarządzających autonomią.

Wspominaliśmy o policjantach, ci przybywają tu na kilka tygodni z różnych części kraju. Przysyłają je władze Grecji. Policjanci muszą być wierzący (prawosławni) o nieposzlakowanej opinii. Traktuje się to wręcz jako wyróżnienie. Natomiast cała władza na obszarze Góry Athos znajduje się w rękach mnichów. Ci formalnie podlegają zwierzchnictwu patriarchy ekumenicznego Konstantynopola. Ministerstwo spraw zagranicznych Grecji utrzymuje tu też swojego przedstawiciela i formalnie kontakty i wpływy greckie odbywają się przez MSZ. Działa tu więc nieformalna „Republika Mnichów”.

Geografia półwyspu

Sam półwysep ma powierzchnię jakiś 336 kilometrów kwadratowych. Jest długi na 57 kilometrów i szeroki na około 10 kilometrów. Statki z turystami (w tym z kobietami), nie mogą się zbliżać do brzegów na mniej niż 500 metrów. Wjazd od strony stałego lądu jest ogrodzony murem, a dodatkowo drogi są tak słabej jakości, że lepiej jest iść na piechotę. Drogi wewnątrz półwyspu (i wewnątrz murów) są dobre. Samochody i całe zaopatrzenie przybywa promami. To też jeden z bardziej wysuniętych półwyspów w Chalkidiki (ang. Halkidiki), a granicę na północy wyznacza Frangokastro. I jeszcze sama góra Athos to jeden z najwyższych szczytów Grecji, ma bowiem 2033 metry nad poziomem morza.

Znaczenie góry Athos

Dlaczego góra Athos jest święta dla prawosławnych? Ma to korzenie głównie w tradycji. W Ewangelii wg świętego Jana, Jezus umierając na krzyżu zwrócił się do swojej matki i swojego ucznia (Jana), mówiąc do niego „oto matka twoja”. Według tradycji święty Jan zaopiekował się Maryją, stąd do dziś można zobaczyć dom Maryi w Efezie. Ale gdy Jan podróżował w kierunku Cypru, zabrał Maryję ze sobą. Podczas rejsu napotkali na morzu sztorm. Ten spowodował zmianę kursu i przywiódł ich pod górę Athos. Gdy Maryja zobaczyła to miejsce, zachwyciła się jego pięknem i zapragnęła go, a Jezus zgodził się i jej go podarował. Maryja stała się patronką tego miejsca. W ten sposób powstał „Ogród Matki Bożej”, zaś góra stała się miejscem jej chwały, świętą górą. No i właśnie dlatego jest jedyną kobietą, której obecność tutaj jest dozwolona. Ten przepis do dziś jest ważniejszy niż większość innych praw góry Athos. W 1953 roku Maria Poimenidou przebrana za mężczyznę weszła na teren góry Athos. Wywołało to niemały skandal, w efekcie w następnym roku rząd Grecji przyjął prawo karania więzieniem kobiet, które złamią ten przepis.

Co więcej, ten przepis mówi nie tylko o kobietach, ale także przedstawicielkach płci żeńskiej zwierząt domowych. Jedynie koty są z tego wyłączone. Prawo to nazywa się avaton lub abaton. Stąd nie powinno tu być ani krów mlecznych, ani kur. Swoją drogą, mnisi sami potrafili przyznać pewną dyspensę. Choćby w latach 20. XX wieku podczas greckiej wojny domowej, pozwolono tu schronić się kilku wieśniaczkom, zwłaszcza gdy szukały one swej trzody, która się rozbiegła. Wcześniej też były pojedyncze przypadki, gdy z jakiegoś powodu kobiety znajdowały się na wyspie. Zgodę dostała choćby serbska caryca Helena Bułgarska. Można się zastanawiać, jak się to ma do praw Unii Europejskiej (gdzie podobne zakazy można spotkać np. w Hamburgu przy wejściu na ulicę rozpusty), ale Athos jest jednym z oficjalnych wyjątków greckiego członkostwa. Dodatkowo panuje też zakaz wchodzenia dzieciom. Inne przepisy, które także tu obowiązują to zakazy: palenia, pływania, mówienia podniesionym głosem, nucenia, śpiewania (nie dotyczy modlitw), czy chodzenia z rękoma w kieszeniach. No i nie można rozpraszać mnichów. Chyba, że sami zaproszą do swoich czynności, jak choćby wspólne posiłki. Trzeba mieć też spodnie z długimi nogawkami i koszulę z długimi rękawami (ale tego też nikt nie pilnował).

Historia przedchrześcijańska

Góra ta była ważna nie tylko dla chrześcijan. Jest sporo starszych wierzeń i mitów. Poprzednia nazwa to Akti (Akté lub Acté). Według mitologii to właśnie tu znajduje się miejsce, gdzie odbyła się legendarna walka tytanów. Tu bogowie dowodzeni przez Zeusa starli się z dziećmi Gai i Uranusa. Właśnie dlatego blisko szczytu wznosiła się kiedyś świątynia Zeusa. Podobno znajdowała się tam olbrzymia statua tego boga z dwoma olbrzymimi diamentami w miejscach oczu. Tak gwoli dodania, najważniejsza i najsłynniejsza olbrzymia figura Zeusa pochodzi z Olimpii. Potem dominował tu kult Artemidy (aż do VI wieku). Inne wierzenia mówią, że gdy Kserkses próbował podbić Grecję, jego flota rozbiła się (w sensie zatonęła) właśnie pod Athos. Dodajmy jeszcze Aleksandra Macedońskiego, który zamierzał wznieść tu swój gigantyczny posąg. Za ten projekt odpowiadał Dejnokrates z Rodos, architekt Aleksandrii.

Historia klasztorów na górze Athos

W Cerkwi Prawosławnej nie ma takiego podziału na zakony jak w Kościele Rzymskokatolickim. Właściwie wszyscy podążają za wytycznymi świętego Bazylego Wielkiego, mnicha z IV wieku, który jest autorem pierwszych reguł życia zakonnego. Przed nim monastycyzm kształtowali św. Antoni Wielki i mnich Pachomiusz. W każdym razie w przeciwieństwie do zachodnich zakonów, tu mnisi są bardziej niezależni i mogą mniej pracować. Nie wiadomo, kiedy na górze Athos pojawili się pierwsi zakonnicy. Badania historyczne nie są tu w pełni dozwolone. Szacuje się, że pierwsze klasztory powstawały gdzieś w IX wieku. Według jednej z tradycji, byli to miejscowi mężczyźni, którzy postanowili oddać swoje życie Bogu i Maryi. Według innej, byli to mnisi, którzy zbiegli tu przed prześladowaniami. Niektórzy twierdzą też, że pierwszy klasztor zbudował tu Konstantyn Wielki. Prawdziwy rozwój Athos zaczął się, gdy przybył tu z Kapadocji Święty Anastazy z Athosu. Jako pustelnik założył tu w 963 roku Wielką Ławrę. Tę datę przyjmuje się za początek dzisiejszej „Republiki mnichów”.

W 1045 roku oficjalnie podpisano dekret nadający górze Athos status świętej. Od tego czasu jest to też centrum prawosławne centrum duchowe, wraz ze schizmą w 1054 roku. W tamtym czasie zwierzchnictwo nad górą Athos stało się wręcz prestiżowe, ziemie te przejmowali od Bizancjum Serbowie, co wiązało się z rozbudową klasztorów, ale też serbską dominacją przez wysyłanie tu własnych mnichów. Z tym że niektórzy mnisi uznali to jako zbytnie wtrącanie się w ich sprawy i przenieśli się, tworząc klasztory w Meteorach. Jako ciekawostkę warto dodać, że mnisi z góry Athos poparli unię lyońską w 1274 roku. Był to dokument uchwalony na II soborze w Lyonie, na mocy którego miała się zakończyć schizma wschodnia. Jej zwolennikiem był cesarz bizantyjski Michał VIII, acz po jego śmierci wycofano się z niej. Mnisi potrafili odnaleźć się w różnych sytuacjach politycznych. Gdy Turcy zdobyli Konstantynopol i weszli na tereny dzisiejszej Grecji podbijając Saloniki, sami się poddali sułtanowi. W zamian potwierdzono ich prawa i przywileje. Z tym że z czasem ich sytuacja się pogorszyła. Klasztory były niedofinansowane, zaczęły podupadać.

Jedną z prób ratowania były rokowania w połowie XVII wieku z Kościołem Katolickim, który chciał na górze także utworzyć swój klasztor. Acz ostatecznie nie doszło to do skutku. Pomoc finansowa przyszła dopiero w XVIII wieku od Mołdawii i Rosji. Warto dodać, że klasztory na górze Athos w czasach tureckich wspierały też inne centra prawosławia, np. udzieliły pomocy Monastyrowi Rilskiemu w Bułgarii, mimo iż same miały problem z utrzymaniem się.

Dużym problemem dla Świętej Góry Athos było wsparcie greckich aspiracji niepodległościowych. Wówczas Turcy zaczęli niszczyć i plądrować klasztory. Część mnichów musiało opuścić górę. Dopiero w XIX wieku, głównie za wsparciem finansowym Rosji, zaczęła się odbudowa. Od roku 1913 Athos znalazło się w niepodległej Grecji i ponownie stało się „Republiką mnichów”. Podczas II wojny światowej mnisi potrafili się dogadać także z Niemcami, a osobistą protekcję przyznał im Adolf Hitler. W 1963 roku obchodzono oficjalnie 1000 lecie góry Athos. Dziś mieszka tu około 1400 mnichów. Działa tu 20 klasztorów, 12 skitów i ponad 700 domów, a do tego cele i pustelnie. Dodajmy, że w najlepszym okresie mieszkało ich tu jakieś 20 tysięcy. Góra Athos z monastyrami została wpisana na listę UNESCO w 1988 roku.

Zwiedzanie góry Athos

Diamonitirion czyli wiza na górę Athos

Nie jest tak, że każdy bez problemu może wejść na terytorium góry Athos. Po pierwsze, wstęp mają jedynie mężczyźni, kobietom jest absolutnie wzbroniony. Po drugie, to trochę kosztuje i trzeba uzupełnić odpowiednio dokumenty, w dodatku czas przebywania na terenie Athos jest ograniczony do 3 dni (oczywiście jest szansa go wydłużyć). Trzecia rzecz, w teorii najważniejsza dla nas. Według oficjalnych wytycznych obowiązuje limit osób, które mogą przebywać na Athos, a które nie są wyznania prawosławnego. Źródła mówią o 10 lub rzadziej 15 osobach w danym czasie. Jednocześnie jest limit wystawiania stu wiz na dany dzień dla wszystkich. Właściwie to bardzo by ograniczało wstęp, ale prawda jest taka, że to przepis, którego nikt tu nie przestrzega. Jest inny, bardziej istotny: Diamonitirion dla niewierzących kosztuje więcej. I tego przepisu należy się trzymać, a liczba osób, które mogą wejść, nie jest kontrolowana. Tu kolejna rzecz: wejście na teren góry Athos jest płatne, ale potem nie pobierają innych opłat (w tym za nocleg), więc mnisi sami nie chcą ograniczeń. Zapisy są po to, by w razie problemów można było ich użyć. Inaczej jednocześnie mogłoby być na górze maksymalnie 300 pielgrzymów (bo 100 wiz z terminem 3 dni), a ta liczba przybywających dziennie jest często większa. (Prawdziwe ograniczenie tkwi w liczbie biletów na statkach, które cumują na obszarze góry Athos).

Wizę oraz całą pielgrzymkę można załatwić wcześniej online, choćby przez tę stronę. Można też zrobić to w Uranupoli, czy Salonikach. My (jednoosobowo tym razem) korzystaliśmy z oferty linkowanego przewodnika, bo o ile załatwienie wizy do Athos i promu nie jest trudne, o tyle klasztory są porozrzucane po terenie, a wewnętrznego transportu to specjalnie tu nie ma. Więc przydaje się przewodnik i kierowca, by móc spokojnie przemieszczać się między kolejnymi obiektami. Pielgrzymka to jest tylko z nazwy. W zdecydowanej części jest to jak najbardziej normalne zwiedzanie. Choć oczywiście należy pamiętać, że dla prawosławnych jest to święte miejsce.

W teorii można tu dotrzeć także samochodem bezpośrednio z Uranupoli, ale nie jest to raczej praktykowane, ze względu na stan dróg.

Wejściówki, noclegi i jedzenie

Istotne jest to, że jest się tu formalnie na pielgrzymce. Dlatego mimo zwiedzania kilku klasztorów, nie ma tu żadnych biletów, ani innych dodatkowych opłat. Działa tu wspólnota, więc nawet posiłki jada się tu wspólnie. W przypadku tej pielgrzymki/wycieczki, którą opisujemy, trwała ona cały dzień, więc dobrze mieć ze sobą wodę, ale z jedzeniem jest trochę inaczej. Nie ma tu w klasztorach restauracji, choć w stolicy działają sklepiki i tam też znajdzie się coś, co można by uznać za bar. Ale gdy przybywa się do klasztoru w momencie wspólnego posiłku, to jest się na niego zaproszonym. Nie patrzą na to, kto jest „turystą”, a kto faktycznym pielgrzymem. Jedzenie jest proste, zakonne, ale przy tym bardzo smaczne. Podawane całej grupie. Siedzi się przy dużych stołach, a przy tym ktoś tam w oddali cały czas śpiewa modlitwy. To bardzo ciekawe przeżycie, mocno odstające od zwiedzania klasztorów przekształconych na muzea, przypominające, że jesteśmy wśród działającej wspólnoty zakonnej.

Trochę inaczej wygląda sprawa nocowania. To należy ustalić wcześniej w klasztorze, bo cele są zajmowane. Dla przykładu, w rosyjskim klasztorze jest prawie 500 pokoi dla gości w różnym standardzie. Jak się to ma do wpuszczania 100 osób, z których każda dostaje standardową wizę na maksymalnie 3 dni? Nijak. A o to, by móc nocować w tym klasztorze, trzeba zatroszczyć się wcześniej, no i oczywiście finansowe wsparcie klasztoru jest wtedy mile widziane. To tworzy czarną legendę Athos, bo to idealne miejsce do robienia interesów, co często wykorzystują rosyjscy oligarchowie. Neutralny grunt, z dala od kamer, dziennikarzy, służb specjalnych i zgiełku. To niestety także oblicze Góry Athos, które mocno rzutuje na resztę. I żeby było jeszcze ciekawiej, ten klasztor to było jedyne miejsce, gdzie panowała pewna niechęć do wpuszczania „przypadkowych” ludzi do niektórych pomieszczeń, w tym cerkwi. Zważywszy na to jak „łatwo” można się w innych klasztorach dostać do świętych relikwii, to chyba nie chodziło tylko o zachowanie świętości. Z czegoś niestety te wszystkie opowieści o interesach, praniu brudnych pieniędzy się biorą, a jak jeszcze się doda, że to miejsce poza grecką jurysdykcją, to robi się ciekawie.

Świątynie i zabytki Świętej Góry Athos

Przebieg pielgrzymki na górę Athos

W przypadku jednodniowej pielgrzymki dobrze jest ją zacząć z samego rana. Najpierw idzie się spotkać z przewodnikiem, uzupełnić papierologię, by dostać i opłacić wizę. Cały proces idzie szybko, bo oni mają wszystko w systemach, jeśli się to robiło wcześniej online. Więc to faktycznie jest przejście od jednego okienka, gdzie jest się weryfikowanym, otrzymanie glejtu w kolejnym, i jeszcze w kolejnym opłacenie go. Wiza nie jest wbijana do paszportu, acz ten był weryfikowany. Następnie odbiera się bilety na prom i idzie w kierunku przystani. Tych promów kursuje tu kilka dziennie, no i jest parę przystani. Drogą morską też przywozi się zapasy na obszar Athos. Potem po dotarciu do przystani przyklasztornej wsiadamy do samochodu i w zależności od planu i możliwości jeździ się od klasztoru do klasztoru oraz jeszcze zatrzymując w stolicy. W jeden dzień można zobaczyć zaledwie kilka. Zobaczenie wszystkich wymaga większej ilości czasu. Jeszcze inną możliwością jest wejście na samą górę Athos. Znów nie da się tego wszystkiego zrobić w jeden dzień. Powrót następuje późnym popołudniem lub wieczorem. Gdy ląduje się w Uranupoli, to na przystani widać kobiety czekające na swoich mężów i partnerów.

Klasztory

Obecnie na terenie Świętej Góry Athos działa 20 klasztorów (z tego 17 jest greckich, jeden serbski – Chilandar, jeden bułgarski – Zografu i jeden rosyjski – św. Pantelejmona). Inne narodowości, jak choćby Macedończycy, nie mają dedykowanych klasztorów, ale często współdzielą jakiś.

Działające klasztory greckie to Kastamonitu, Esfigmenu, Grigoriu, Ksenofonta, Stawronikita, św. Pawła, Simonopetra, Filoteu, Karakalu, Dochiariu, Kseropotamu, Pantokratora, Kutlumus, św. Dionizego, Watopedi, Iwiron (dawniej był gruziński). Do tego dochodzi Meghistri Laura, czyli Wielka Ławra, plus to co pisaliśmy wcześniej, skity (te nie powinny mieć murów, są mniejsze od monastyrów), pustelnie, cele. Obecnie nie ma szans na wybudowanie nowych klasztorów, gdyż musi być wydana na to zgoda, a dziś nikt nie jest chętny do rozbudowy i zmiany statusu. Każdy monastyr bowiem kontroluje też część terytorium, a więc działające na nim skity. Historycznie były one fundowane przez władców albo należały do patriarchów. Wiele z nich miało mury i mogło się bronić przed piratami.

Stolica Karies i klasztor Kutlumus

I choć ląduje się najczęściej w rosyjskim monastyrze, prawdziwe zwiedzanie zaczyna się od stolicy. Każdy z klasztorów ma swojego przedstawiciela w Świętym Kinocie, to zgromadzenie które obraduje w stolicy czyli Karies (gr. Καρυές, ang. Karyes). I to właśnie przesądza o tym, żeby nie budować kolejnych. Rządzi nim czterech przedstawicieli wybieranych spośród reprezentacji monastyrów. Dodatkowo swojego przedstawiciela w radzie ma Patriarcha Konstantynopola, podobnie rząd Grecji obserwatora. Karies to jedyne „prawdziwe” miasto na obszarze Świętej Góry Athos. Niewielkie, ze zwartą zabudową. Tu mieszkają robotnicy, którzy wykonują prace, tu są też wszystkie urzędy. W samym centrum znajduje się kościół, do którego można zajrzeć ale tylko w dość wąskim oknie czasowym. Jak jest otwarty i nie ma tam modlitw. Stamtąd idzie się do klasztoru Kutlumus (Koutloumousiou) na piechotę. Jest on ładnie pomalowany na czerwono. Słynie z biblioteki, w której trzymają jakieś 660 manuskryptów, a także starodruków pochodzących z Lipska, Wiednia, Paryża, czy Wenecji. Obecny kształt nadał mu Patriarcha Aleksandrii w 1767 roku.

Skit świętego Andrzeja

Kolejny był skit świętego Andrzeja (Skiti Agiou Andrea), który także znajduje się niedaleko Karies. Główne budynki wzniesiono w XIX wieku, a najmłodsze „oryginalne” datuje się na 1902 rok. Początkowo był on rosyjski, dziś jest grecki. Jego budowę ukończono w 2001 roku. To stosunkowo nowa świątynia, można w niej robić zdjęcia (co nie jest dozwolone w większości cerkwi). Przechowywana jest tu też głowa świętego Andrzeja, czyli jedna z relikwii góry Athos. Jest to też jedyne miejsce, gdzie dało się zobaczyć cmentarz dla mnichów. Ten jest niewielki i może być tam tylko kilka grobów. Więc gdy zachodzi potrzeba pochowania kolejnego zakonnika, poprzedniego się wykopuje i szkielet umieszcza pozostałych kośćmi pozostałych w jakby krypcie, trochę jak u kapucynów w Rzymie.

Klasztor macedoński

Klasztor Stawronikita (Stavronikita) znajduje się na wschodnim wybrzeżu. Chyba najładniejszy z tych, które udało się zobaczyć i najbardziej malowniczo położony. Duża jego część pochodzi z XVI wieku, acz był wielokrotnie przebudowywany i odbudowywany po pożarach. Jest on jednym z mniejszych monastyrów. Dawniej należał do Macedończyków, ma też pewne elementy architektoniczne charakterystyczne dla Macedonii, jak balkony w stylu znanym z Ochrydy. Przed wejściem znajduje się ogród z cyprysami, a także akwedukt. Klasztor znajduje się częściowo na na klifie. Można tu zobaczyć przepiękne freski, a także relikwię, czy ikonę świętego Mikołaja od Ostryg. To ten sam święty Mikołaj znany z Myry  i Bari, tylko ikonę tę wydobyto z morza w XIV wieku, a wówczas na głowie ulokowała się ostryga. Według legendy, gdy ją ściągnięto, obraz krwawił. Klasztor ma także własną bibliotekę. Tu też można było zobaczyć semantron, czyli instrument wykorzystywany zamiast dzwonów, gdyż tych w pewnym momencie zabronili Turcy.

Monastyr gruziński

Stosunkowo spokojnym i trochę zaniedbanym monastyrem jest Iwiron (Iviron). Wcześniej był gruziński, obecnie jest grecki. Jest też jednym ze starszych, bowiem powstał pod koniec X wieku, a opustoszał dopiero na początku XX. Potem przejęli go mnisi greccy. Kiedyś słynął z tego, że był centrum naukowym i teologicznym. Dziś wyróżnia go działający sklepik.

Klasztor Watopedi

Watopedi (Vatopedi) to z kolei bardzo żywy klasztor, który rozbudowywano kilkukrotnie, nawet obecnie trwały prace nad rozbudową. Również jest jednym ze starszych, oryginalny powstawał w X wieku. W monastyrze znajduje się kilka punktów widokowych, można wejść na mur. Można też zobaczyć cele. Przypominamy, że noclegi wcześniej trzeba ustalić z mnichami, bo obłożenie może być ograniczone. Tu również była szansa spożyć posiłek z mnichami. Zaproszono wszystkich, którzy byli akurat na obszarze monastyru. W jadalni była prosta zupa i ogólnie dobre, smaczne jedzenie, a przy tym cały czas jeden z mnichów śpiewał modlitwy. Tu też jest trochę ogrodów i oczko ze złotymi rybkami.

Klasztor rosyjski

Ostatni był klasztor św. Pantelejmona (Panteleimon), czyli rosyjski. Ten, od którego zaczyna się zwiedzanie Góry Athos, bo tu znajduje się przystań. On się też najbardziej wyróżnia, bo cerkiew jest mocno w rosyjskim stylu. To też był jedyny kościół, do którego nie chciano wpuszczać turystów („pielgrzymów”) i jedyne miejsce, w którym panowała trochę niechęć wobec przybywających. Obok znajduje się duży budynek z pokojami (jest ich tu 500). Cześć podobno jest luksusowa, ale tego oczywiście nie dało się zobaczyć. Z noclegami jest tak, że są darmowe, ale chętnie przyjmują darowizny, zwłaszcza w tym klasztorze w zależności od hojności można dostać cele jednoosobową albo wspólną. Wewnątrz można było wejść tylko do holu, gdzie znajdowało się zdjęcie Władimira Putina, który był gościem tego klasztoru.

Oryginalny budynek pochodził z XI wieku, ale po pożarze z 1968 roku właściwie większość zabudowy jest nowa. Tu warto dodać, że w XX wieku stosunki między ZSRR a Grecją nie układały się najlepiej, więc Grecy ograniczyli ilość radzieckich wpływów. To zmieniło się w latach 90. Od tego momentu dominują tu rosyjscy i ukraińscy mnisi.

Rejs wokół góry Athos

Alternatywne zwiedzanie góry Athos Opisana „pielgrzymka” była jednodniowa, ale są inne opcje. Można spędzić tu więcej czasu, by odwiedzić także inne monastyry i skity. Sama Święta Góra Athos jest też ciekawa przyrodniczo, więc organizowane są też „pielgrzymki”, gdzie nie zwiedza się klasztorów, a wchodzi na prawie sam szczyt (z samym wierzchołkiem też są pewne ograniczenia). Pewną alternatywą są rejsy wokół góry Athos. Nie wymagają one załatwiania wizy, ani nie ma ograniczeń, jeśli chodzi o płeć. Acz oczywiście w tym przypadku nie ma mowy o lądowaniu, ba nawet nie podpływa się blisko klasztorów i przystani. Jak pisaliśmy, odległość 500 metrów od brzegu musi być zachowana. Ale zobaczyć trochę się da. Takie rejsy bez problemu można znaleźć w Uranupoli, zazwyczaj trwają około 3 godzin. Jeszcze inna możliwość to przelot helikopterem wokół góry, ale to już droższa rozrywka.

  • W teorii przybywa się tu na pielgrzymkę, w praktyce to zwykłe zwiedzanie (jeśli ktoś nie przyjeżdża tu z powodu wiary).
  • Jeśli planujesz zwiedzać okolicę, zajrzyj też do polecanych wycieczek na tutaj. Można upolować tam fajne promocje.
  • Podróż po okolicy może być wygodniejsza samochodem, dostępne auta w okolicy znajdziesz tutaj.
  • Cześć odsyłaczy do linki afiliacyjne. Nic Was to nie kosztuje, a nam pomaga utrzymać blog. Podobnie jak symboliczna kawa. Dziękujemy za każde wsparcie.
  • Jeśli ten wpis okazał się pomocny czy inspirujący, będzie nam miło jeśli zostaniesz z nami na dłużej:
    • możesz obserwować nas Facebooku (i innych mediach), lub udostępnić go
    • albo zapisać się na nasz newsletter, by nie przeoczyć kolejnych wpisów.
Grecja
Góra AthosFilippi
Szlak religijny
Góra Athos?
Share Button

Komentarze

Rekomendowane artykuły