Paracas i wyspy Ballestas: Geoglify, rezerwat, atrakcje, zwiedzanie

Rezerwat Paracas

Jadąc z Limy w kierunku Nazca, większość turystów zatrzymuje się w miejscowości Paracas w prowincji Pisco (region Ica). Znajduje się tu rezerwat, ale co ważniejsze, stąd wyrusza się na rejs na wyspy Ballestas, zwane czasem peruwiańskim Galapagos (lub mini-Galapagos, żeby nie powiedzieć Galapagos dla ubogich). To nie tylko doskonały punkt na przystanek po drodze, ale też ciekawa przyrodnicza atrakcja, inna od tego, co można zobaczyć w pozostałych częściach Peru.

Paracas: Informacje podstawowe

Kultura Paracas

Nazwa Paracas odnosi się zarówno do miasta, jak i Rezerwatu Narodowego Paracas (Reserva Nacional de Paracas), a także całego półwyspu i kultury, która tu kiedyś istniała. Zarówno rezerwat, jak i miasto znajdują się na obszarze półwyspu. Kultura zaś rozwijała się tu przez 700 lat, między IX a II wiekiem przed naszą erą. Wprost poprzedza kulturę Nazca i to właśnie od Paracas nauczyli się oni tworzyć geoglify. Oczywiście rozwinęli tę sztukę. Tu do zobaczenia jest jeden geoglif, reszta to przede wszystkim natura. Natomiast odjeżdżając bardziej od samego miasta, jest szansa zobaczyć kilka innych pozostałości, a nawet mumie.

Atrakcje w Paracas

Portowe miasto Paracas

Samo miasto Paracas jest, mówiąc wprost, nieciekawe. Historycznie ważne jest tylko z jednego powodu, mianowicie w 1820 roku przybiło tu do brzegu sześć okrętów z Chile, na pokładzie których znajdował się generał José Francisco de San Martín i jego żołnierze. Wylądowali w Paracas i zaczęła się wojna o niepodległość Peru. Tu warto dodać, że Chile ogłosiło już swoją niepodległość wcześniej, ale wciąż trwały walki z Hiszpanami. Otworzenie frontu peruwiańskiego było im bardzo na rękę. Pomijając to, istotny rozwój nastąpił dopiero w 2009 roku, kiedy nastąpił boom turystyczny. Wówczas powstało sporo hoteli w tym miejscu, ludzie zaczęli przybywać, by odpoczywać na plażach. Powstała też promenada (malecon) przy porcie. Przy niej jest zlokalizowanych parę sklepów i restauracji, trochę dalej plaża i to wszystko.

Obszar chroniony

Rezerwat Narodowy Paracas z kolei utworzono w 1975 roku. Zajmuje on obszar 3350 kilometrów kwadratowych, w większości jednak jest to obszar Zatoki Paracas i wysp Ballestas. Ogólnie krajobraz lądowy przede wszystkim jest pustynny (co przypomina trochę Wybrzeże Szkieletów z wydmami schodzącymi do oceanu), w końcu nie tak daleko stąd znajduje się oaza Huacachina. Do tego dochodzą plaże i klify. To sprawia, że to idealne miejsce dla ptactwa morskiego.

Słynny Kandelabr

Ale to nie jedyna atrakcja. To właśnie w tym parku przy zatoce znajduje się słynny geoglif, który jest znany jako Kandelabr z Paracas (El Candelabro, Paracas Candelabra). Ma on jakieś 170 metrów wysokości i 60 szerokości. Teren wyrzeźbiono miejscami nawet na 60 centymetrów w głąb. Geoglif powstał mniej więcej 200 lat przed naszą erą, kiedy dominowała tu kultura znana dziś jako Paracas. To że przypomina świecznik czy kandelabr to jest obecna interpretacja. To równie dobrze mógł być kaktus, Krzyż Południa albo laska Wirakoczy. Nie mówiąc już od odzwierciedleniu technologii kosmitów, o czym mówił Erich von Däniken. Podobnie jak to ma miejsce w Nazca (ale te kultury były bardzo bliskie sobie), ten geoglif najlepiej oglądać z odległości, czyli z morza (płynąć na wyspy). Natomiast wszystkie badania wskazują, że nie stworzył go lud Nazca, który był późniejszy. Druga sprawa, ich dzieła bardziej ogląda się z góry, zaś Kandelabr doskonale widać z odległości.

Muzeum

Nawet część naziemna Parku Narodowego Paracas jest spora i trudna do zobaczenia. Wiele tu pustkowi. Jest kilka miejsc, gdzie można się zatrzymać i zrobić sobie spacer. Jedno z nich znajduje się przy Muzeum Julio C. Tello, gdzie można zobaczyć zarówno eksponaty związane z przyrodą (czyli głównie zwierzętami tutaj występującymi), jak i elementami kulturowymi. Tu spacer jest możliwy jedynie wytyczoną ścieżką, a cała reszta jest pod ochroną. Co więcej, w zależności od pływów, różnie to wygląda. W miejscu, gdzie było muzeum, tak naprawdę nie dochodzi się nawet do brzegu, tylko idzie kawałek w jego kierunku. Wszystko po to, by chronić ptaki (i nie płoszyć ich). Za to spacerując dało się dostrzec wyschnięte morskie glony i całkiem sporo jaszczurek. Można też czasem z oddali obserwować obecne tu ptactwo. Przy odrobinie szczęścia wypatrzy się tu sporo flamingów. Podobnych punktów do chodzenia jest kilka.

Czerwona Plaża

Drugi punkt, który odwiedziliśmy, to była jedna z lagun przy Czerwonej Plaży (Playa Roja). Tu także była wyznaczona trasa, ale można było z niej zejść i podejść do plaży. Ogólnie przy obu punktach znajdowały się spore parkingi, gdzie mogły zatrzymać się samochody. Do tego dochodzą widoki. Dzięki kolorowym piaskom naprawdę fenomenalnie to wygląda. Też da się obserwować ptactwo, ale także rybaków.

Wyspy Ballestas

Jak wspominaliśmy, nieodzowną częścią Parku Narodowego Paracas są Wyspy Ballestas (Islas Ballestas). To archipelag stosunkowo małych wysp, z których trzy są najważniejsze – Ballesta Norte, Ballesta Centro i Ballesta Sur. Wyspy te wyróżniają się głównie fauną. Sam rejs trwa trochę około półtorej godziny (bliżej dwóch, jak się doda całą otoczkę z wchodzeniem i schodzeniem na pokład). Te łodzie są duże i gdy trzeba, płyną dość szybko, by dotrzeć do istotnych punktów. A tu po drodze są trzy przystanki.

Chyba największą krzywdę, jaką uczyniono wyspom Ballestas to porównanie ich do Galapagos. Owszem, są tu lwy morskie, część awifauny także się zgadza, ale to właściwie wszystko. Te wyspy nie wytworzyły unikalnego ekosystemu. Nie ma tu endemicznych zięb, ani żółwi, ani legwanów. Nie ma teorii ewolucji Darwina, nie ma wulkanów. A dodatkowo turystyka ogranicza się do statków, które robią wycieczki i płyną dalej. Nawet niespecjalnie się tu nurkuje.

Co więcej, wyprawa na wyspy to wycieczka zbiorowa. Ludzie są upchani na łodziach, kolejki rano są duże. Wynika to z dwóch czynników. Pierwszy jest taki, że zwłaszcza latem, ze względu na pogodę (i wiatry), rejsy odbywają się jedynie rano. Potem woda robi się zbyt trudna, więc nikt nie wozi turystów, by nie ryzykować. To też sprawia, że to dobry czas na przystanek jadąc dalej do Nazca. Zatrzymujemy się tu, wsiadamy na statek, opływamy wyspy, wracamy i jedziemy dalej. Tak robi naprawdę sporo osób, bo to dość optymalne planowanie czasu. Tyle, że jednocześnie spore zainteresowanie sprawia, że ludzi się tu wręcz upycha na łodziach (jest bezpiecznie, każdy ma gdzie siedzieć, ale już nie ma szans by ruszyć się i zobaczyć coś po drugiej stronie). Każda z nich ma mniej więcej 30-40 pasażerów.

Czy to znaczy, że nam się to nie podobało? Nie. Bardziej chodzi o odpowiednie oczekiwania. To jest wycieczka zbiorowa i tyle, ale wciąż jak na Peru jest to bardzo unikalne przeżycie. Nie mieliśmy tu specjalnie szans na inne morskie eskapady. Dodatkowo możliwość zobaczenia fauny: czy to lwów morskich, czy nawet pingwinów oraz sporej liczby głuptaków jest naprawdę warta czasu i pieniędzy. Zwłaszcza, że przy zbiorowych wycieczkach te ceny wygórowane nie są. Tyle że z naszego punktu widzenia, to nie jest peruwiańskie Galapagos, a raczej Skellig Michael. Nawet kolor skał i wody jest podobny.

Przebieg wycieczki

Wracając jednak do samego rejsu i przystanków. Pierwszy z nich to oczywiście wspomniany już Kandelabr. Można go oglądać z oceanu i wówczas nabiera właściwych kształtów, stąd jest to obowiązkowy przystanek. Faktycznie ten geoglif robi wrażenie. Przy klifach jest też szansa na zobaczenie nielicznych ptaków.

Następnie płynie się na właściwe wyspy i trochę kursuje między nimi. Jest tu parę formacji skalnych, a całość jest miła dla oka. Ale podstawowym celem nie jest tu oglądanie klifów, czy formacji skalnych, a zwierząt. Występują tu choćby pingwiny Humboldta, rybitwy, głuptaki, mewy, kormorany, a czasem też pelikany, a także foki. Czasem jest szansa spotkać tu kotiki południowe, ale przede wszystkim występują tu lwy morskie. Więc jak się doda lwy, pingwiny, czy głuptaki o niebieskich nogach, to właśnie stąd bierze się to nawiązanie do Galapagos.

Wyspy te jednak, w przeciwieństwie do Galapagos, zwiedza się z wody. Tam w Ekwadorze nawet na rejsach, choćby na wyspę Bartolomé, łączyło się rejs, nurkowanie i chodzenie po wyspie. Tu tak nie ma, więc zwierzęta na lądzie nie są niepokojone. Owszem, są tu pewne bazy naukowców, ale to wszystko. Jako turyści możemy jedynie podziwiać zwierzęta z oddali. Ale właśnie fakt, że się nie ląduje na wyspach, sprawia, że dużo łatwiej je chronić i wciąż są ostoją dla zwierząt. W odpowiedniej porze roku jest jeszcze szansa na inne ssaki morskie, czyli delfiny, a także wieloryby (humbaki). Niestety nie mieliśmy szczęścia ich zobaczyć.

Po krótkim rejsie między wyspami i klifami, łódź udaje się w kierunku portu Paracas. I tu czeka nas trzeci przystanek: boje, które upodobały sobie lwy morskie. Wychodzą one sobie na boje, wracają do wody. Więc łodzie zatrzymują się, by turyści mogli je pooglądać. Oczywiście nigdy nie ma gwarancji, że one się tu pojawią, ale pojawiają się na tyle często, że prawie zawsze się udaje je dostrzec. Potem znów szybko do portu.

Zwiedzanie Paracas Jak wspominaliśmy, tak cały rezerwat Paracas jak i wyspy Ballestas to idealny przystanek po drodze z Limy do Nazca i dalej do Arequipy. Zupełnie inny klimat od reszty naszego wyjazdu, spora odmiana i przepiękna przyroda. Więc jako przerywnik w trasie na pewno warto się tu zatrzymać.

  • Zwiedzanie Paracas najłatwiej ogarnąć samochodem, są tu miejsca do zatrzymania się. Wycieczkę na wyspy Ballestas lepiej zaplanować wcześniej.
  • Jeśli planujesz zwiedzać okolicę, zajrzyj też do polecanych wycieczek na tutaj. Można upolować tam fajne promocje.
  • Podróż po okolicy może być wygodniejsza samochodem, dostępne auta w okolicy znajdziesz tutaj.
  • Cześć odsyłaczy do linki afiliacyjne. Nic Was to nie kosztuje, a nam pomaga utrzymać blog. Podobnie jak symboliczna kawa. Dziękujemy za każde wsparcie.
  • Jeśli ten wpis okazał się pomocny czy inspirujący, będzie nam miło jeśli zostaniesz z nami na dłużej:
    • możesz obserwować nas Facebooku (i innych mediach), lub udostępnić go
    • albo zapisać się na nasz newsletter, by nie przeoczyć kolejnych wpisów.
Peru
ParacasOllantaytambo
Share Button

Komentarze

Rekomendowane artykuły