Podczas II wojny światowej, wstępna faza operacji Overlord zakładała lądowanie na plażach Normandii we Francji. Operacja Neptun, znana też dziś często jako D-Day, to największa operacja desantowa w historii wojen. Miała miejsce w kilku miejscach, to tak zwane plaże D-Day: Sword, Juno, Gold, Omaha i Utah, które do dziś pełnią rolę monumentu upamiętniającego ofiary tej operacji. D-Day to nie tylko historia, ale również kultura i film. Plaże D-Day zostały wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w lipcu 2026 roku.

Co warto zobaczyć na plażach D-Day w Normandii?
Plaże D-Day: Informacje podstawowe
D-Day i miejsce lądowania na plażach Normandii
Zacznijmy od tego, że D-Day to nic innego jak wojskowe określenie daty, która nie jest podana publicznie. Większość operacji zaczyna się w dni D-Day o godzinie H-Hour. Overlord nie było wyjątkiem. Plany były jasne, ale ich realizacja zależała tak naprawdę od decyzji dowódców, więc nikt nie znał ani dnia, ani godziny. Ostatecznie przeprowadzono ją 6 czerwca 1944 roku. Lądowaniem dowodził generał Dwight Eisenhower. Pogoda opóźniła plany o cały dzień. Operację Overlord uzgodniono na konferencji w Teheranie, zaś plan zaakceptowano na konferencji w Quebec. Celem było otwarcie kolejnego frontu i w dalszym etapie zajęcie Paryża.

Z nocy z 5 na 6 czerwca rozpoczęła się faza wstępna, czyli desant powietrzny. Brało w nim udział koło 24 tysięcy żołnierzy, głównie spadochroniarzy. W godzinach porannych rozpoczęła się druga faza, czyli desant morski. Na plażach Normandii wylądowało jakieś 133 tysiące żołnierzy alianckich. W całej operacji wzięło udział 11600 samolotów i prawie 7 tysięcy okrętów, więc personel marynarki czy lotnictwa także był liczony w tysiącach.

Strona niemiecka spodziewała się potencjalnego ataku, stąd powstał pomysł stworzenia „Festung Europa”, czyli ufortyfikowania wybrzeża. Po ataku Brytyjczyków na Saint-Nazaire, rozpoczęto budowę Wału Atlantyckiego, czyli umocnień wybrzeża, które miały utrudnić potencjalny atak. Najsilniej ufortyfikowano okolicę Calais (które było bardzo prawdopodobnym celem ataku), najsłabiej Normandię, co też wykorzystali alianci. Dodatkowym problemem dla Niemców był front wschodni. Efekt jest taki, że siły w Normandii były słabsze, ale też mniej zmobilizowane. Więcej było tu starszych żołnierzy, a także 1/3 to byli żołnierze przymusowi lub ochotnicy nie będący Niemcami. Morale więc było niższe. No i Niemcy nie zareagowali w większości przypadków zbyt szybko: Luftwaffe było gotowe walczyć kilka dni po samej inwazji. Siły niemieckie liczyły tu około 50 tysięcy osób. Nie mogły też liczyć na pomoc mieszkańców, choć Francuzi w dużej mierze pozostawali bierni.

Lądowanie na plażach Normandii
Nie znaczy to, że alianci wylądowali i wszystko szło gładko. Mimo przewagi i braku silnego oporu, to dobrze ustawione niemieckie działa mocno dały się we znaki żołnierzom. Zginęło tu ponad 10 tysięcy aliantów, liczba Niemców zabitych, pojmanych lub ranionych szacuję się na około 9 tysięcy. Dodajmy też, że panował tu olbrzymi chaos, więc część żołnierzy zginęło w wyniku bratobójczego ognia. Cała operacja Overlord strategicznie okazała się być wielkim sukcesem, który walnie przyczynił się do upadku III Rzeszy (ale nie jest to jedyny sukces, warto tu wspomnieć też o bitwie o Monte Cassino, które otworzyło drogę zajęcia Włoch). To też zdecydowanie największa inwazja tego typu, wyzwanie logistyczne o niewyobrażalnych wręcz rozmiarach, co budzi olbrzymi szacunek. Przy tym jednak warto pamiętać o kosztach ludzkich, które były równie duże. Nie chodzi tylko o żołnierzy, ale i ludność cywilną. Stąd pamięć o D-Day oraz obraz lądowania w Normandii jest tak mocno zakorzeniony w kulturze.

Po stronie alianckiej brało udział w D-Day 17 państw, w tym Polska, w tym bataliony myśliwskie i bombowe, a także okręty. Polskie siły lądowe w większości lądowały w Europie już później, a dywizja generała Maczka dotarła we Francji w rzutach w lipcu i sierpniu. Swoją drogą warto dodać, że gdyby nie ewakuacja wojsk brytyjskich z Dunkierki cztery lata wcześniej, Brytyjczycy nie mieliby dużej części doświadczonej kadry, ale też zrozumienia tak dużych operacji logistycznych. Przed D-Day miały jeszcze miejsce operacja Torch (lądowanie w Casablance w Maroko oraz Oranie i Algierze w Algierii) i Husky (lądowanie na Sycylii).

Plaże D-Day współcześnie
Dziś plaże Normandii tętnią życiem. Na części z nich ludzie latem normalnie się bawią. Tylko znajdujące się obok pomniki, pozostałości bunkrów, a także mogiły przypominają o tej historii. Nie ma ich na całych długościach plaż, tylko w niektórych punktach. Dodatkowo na tym obszarze są porozrzucane muzea, mniejsze i większe. Część z nich jest warta uwagi, bo dobrze opowiadają historię. Część ma raczej rodzinny, przydomowy charakter, gdzie udało się zebrać jakieś pamiątki. Poza samami plażami jest tu jeszcze kilka innych punktów godnych uwagi. Plaże poniżej opisujemy w kolejności od zachodu, tak jakbyśmy jechali z Rouen w kierunku Mont-Saint-Michel, co było naszym celem, acz fizycznie trochę inaczej to zorganizowaliśmy.

Plaże D-Day: Memoriały, atrakcje i zabytki
Plaża Sword (Sword Beach)
Zaczyna się mniej więcej w miejscowości Ouistreham, a kończy się w okolicy Luc-sur-Mer. Główne centrum to Ouistreham, tu między innymi znajduje się port dla promów, działa tu regularne połączenie z Portsmouth. To także trochę większe miasteczko turystyczne. Ciężko tu z parkowaniem. Główny parking jest płatny, ale nie zawsze będą tam miejsca. Dziś w większości jest to teren rekreacyjny, a ludzie normalnie sobie plażują. Bez problemu można zejść na tę piaszczystą plażę.

Plaża Sword podczas D-Day była miejscem lądowania sił brytyjskich. Przy promenadzie znajdują się rozrzucone pojedyncze pomniki. Chyba najbardziej niezwykły to pomnik poświęcony dudziarzowi. Piper „Bill” Millin brał udział w lądowaniu w Normandii i grał na dudach, a jego jedyną bronią był nóż. Urodzony w Kanadzie Szkot z Glasgow dostał się nawet do niewoli, gdyż Niemcy uznali go za nieszkodliwego szaleńca i oszczędzili mu życie. Z innych ciekawostek w miejscowości Ouistreham jest Muzeum Wału Atlantyckiego.

Plaża Juno (Juno Beach)
Rozpościera się między miejscowościami St. Aubin-sur-Mer a Courseulles-sur-Mer. Tu lądowali Kanadyjczycy. Dużo do zobaczenia jest w okolicy Courseulles-sur-Mer, gdzie znajduje się Centrum Plaży Juno i cały Juno Park. Jest tu między innymi memoriał z krzyżem, są też flagi, ale zostały również bunkry. Główna plaża położona jest po drugiej stronie rzeki i tam ludzie się bawią. Po stronie z memoriałem jest darmowy parking, ale trzeba liczyć się z problemem ze znalezieniem miejsca, bo latem tu jest sporo osób. Nie tylko z powodu historii, ale całą okolicę zamieniono w teren spacerowy i rekreacyjny, co jest często wykorzystywane.


Do części bunkrów można zajrzeć, czasem nawet wejść. Niektóre są jednak dostępne jedynie w ramach wejścia do muzeum, czyli wspomnianego Juno Beach Center. Godziny otwarcia i ceny biletów można sprawdzić tutaj. Natomiast przed placówką znajdują się tablice upamiętniające poległych, są tu także polskie nazwiska. Trochę smutne było to, że wśród tabliczek znajdowały się też loga firm sponsorskich. Przy muzeum wystawiono też broń z II wojny światowej. Dodatkowo w kilku miejscach są tabliczki z opisami, przypominające wydarzenia D-Day, ale często mówiące także o ofiarach, jakie poniesiono, by zdobyć bunkier. Ogólnie bardzo dobrze jest tu połączone wspominanie historii ze współczesnym użyciem tych terenów.

Brytyjski Memoriał
O ile plaże D-Day są dobrymi świadkami historii, o tyle pomniki raczej przypominają, niż działają na wyobraźnię. Trochę inaczej jest z British Normandy Memorial (Mémorial britannique de Normandie), który leży dokładnie między plażami Juno i Gold. Składa się on z trzech części. Pierwszą jest duży monument upamiętniający żołnierzy brytyjskich. To raczej standard, ani na plus, ani na minus. Drugą jest muzeum poświęcone Winstonowi Churchillowi. To część płatna, a sam budynek nie jest duży. Trzecia część to sposób, w jaki zdecydowano wzbogacić memoriał. Postawiono tu setki figur sylwetek żołnierzy, całość zrobiona z metalu i ma przypominać trochę cień. Ustawiono je wokół monumentu, wśród wzgórz i traw. Z daleka wyglądają jak armia, która podczas D-Day maszerowała z plaż. Z bliska bardziej jak stylizowany nagrobek. To robi olbrzymie wrażenie.

Parking jest tu płatny, znajduje się przy muzeum Churchilla, stamtąd trzeba dojść do monumentu. Idąc od niego w stronę plaż widać tę niezwykłą instalację. Kiedyś dojeżdżało się tu bezpośrednio od strony drogi między wspomnianymi plażami, ale podczas naszej wizyty ten wjazd został zamknięty. Należy kierować się na miasteczko Le Bout de Bas, tam dojazd na monument jest bardzo dobrze oznaczony. W samej miejscowości działa też Muzeum plaży Gold.

Plaża Gold (Gold Beach)
W okolicy miejscowości Asnelles znajduje się plaża Gold. Znów jest ona bardziej turystyczna, tu znajduje się darmowy parking, gdzie dało się zatrzymać i tyle. Dalej nad wodą ludzie sobie wypoczywali. Można było iść także ścieżką po wydmach i patrzeć z góry, na mapie były zaznaczone niby punkty, ale po dojściu do nich poza widokami nie było nic. Ani tabliczek, ani niczego. Informacyjnie brakuje tu nawet wspomnienia o D-Day i o tym, że lądowali tu Brytyjczycy. To raczej spokojne miejsce, idealne na spacer. Natura, ptactwo, szum morza.

Natomiast to też jedno z miejsc, gdzie z daleka można zobaczyć bardzo ciekawą konstrukcję, jaką jest Mulberry „B”. To port zbudowany przez aliantów na morzu. Przygotowano gotowe prefabrykaty z betonu, przetransportowano je tutaj. Do dziś widać tu pozostałości kesonów, czyli rodzaju fundamentu pod most czy pirs w tym wypadku. Szkoda, że nie dało się tego zobaczyć z bliska, ani że nie jest to opisane. Za to można je także oglądać z pobliskiej miejscowości Arromanches-les-Bains.


Baterie niemieckie
Za plażą Gold znajdują się baterie niemieckie (Batterie de Longues-sur-Mer). I to kolejna bardzo ciekawa atrakcja znajdująca się na północ Longues-sur-Mer. Jest tu niewielkie centrum informacyjne, a całość to teren spacerowy, w którym znajdują się dawne baterie, broniące wybrzeża przed aliantami. Sporo z nich jest dostępnych do oglądania, można zajrzeć do bunkrów, a przede wszystkim zrobić kółko spacerem, przy okazji zaglądając do dział.

Kręcono tu jeden z filmów o D-Day, dokładniej „Najdłuższy dzień” (1962). Film jest o tyle ciekawy, że przedstawia perspektywę niemiecką i aliancką, a osiem scen batalistycznych kręciło kilku różnych reżyserów, często koncentrujących się na akcji i obsadzie jednej nacji. W filmie wykorzystano między innymi bunkier, ten filmowy jest dość dobrze oznaczony. Jest także tabliczka mówiąca o filmie, niestety nie dało się do niego zajrzeć, bo był zamknięty. Za sceny tu kręcone odpowiadał Darryl F. Zanuck, producent filmu. Stąd niemieccy żołnierze obserwowali inwazję w Normandii. Tak gwoli wyjaśnienia, użyto prawdziwy bunkier dowodzenia, ale w momencie D-Day nie był on w pełni funkcjonalny. Tego w filmie jednak nie pokazano. Aż do premiery „Listy Schindlera” był to najdroższy film czarno-biały.

Do tego terenu przylega też darmowy parking. Można też tu dojść do klifu, z którego dobrze widać okoliczne plaże.

Plaża Omaha (Omaha Beach)
Dalej zaczynają się plaże amerykańskie, w tym Omaha rozciągająca się od Sainte-Honorine-des-Pertes do Vierville-Sur-Mer. Dziś jest ona bardzo turystyczna, przede wszystkim w miejscowości Les Moulins. Tam o lądowaniu Amerykanów przypominają pomnik i muzeum. Ale całość latem była zdominowana przez turystów. Plaża jest o tyle ważna, że o ile pozostałe plaże D-Day może nie były łatwe do zdobycia, ale pod olbrzymim naporem aliantów nie stawiały dużego oporu, tak tu było inaczej. Tutaj właśnie poległo najwięcej żołnierzy (ponad 3000), więc to plaża która zapisała się w pamięci amerykańskiej jako „Krwawa Omaha”. Ogólnie tu najbardziej we znaki dała się pogoda, ale także fakt, że nie uwzględniono w kalkulacjach jednej z niemieckich dywizji.

Na plaży Omaha dzieje się akcja filmu „Szeregowiec Ryan” (1998) Stevena Spielberga. Aczkolwiek tym razem nie kręcono zdjęć we Francji, a na Ballinesker Beach niedaleko irlandzkiego Wexford. Zdjęcia trwały prawie 4 tygodnie, wzięło w nich udział ponad 1500 osób.

Z okazji 60-lecia lądowania na plaży Omaha, na piasku postawiono tu charakterystyczną rzeźbę „The Brave” ze skrzydłami braterstwa, nadziei oraz wezwania do walki o wolność. Wspomina się tu żołnierzy, których polegli, braci, jak to mówią. Obok jest też stary memoriał. W miejscowości Les Moulins znajduje się także memoriał-muzeum plaży Omaha. Przed nim stoi czołg. Ogólnie w całej miejscowości dość ciężko było zaparkować. Na płatnych parkingach nie było miejsca, zatrzymaliśmy się dalej od centrum, tam udało się znaleźć darmowe miejsce.

Plaża Omaha jest spora. Tu znajdował się drugi port Mulberry („A”), ale dalej jest też Pointe-du-Hoc (pointe du Hoc), acz już trochę poza plażą, miejsce bardzo zaciekłych walk. Dziś pomnik przypomina tam o bohaterstwie Amerykanów. W okolicy znajduje się cmentarz amerykański.

Muzeum Overlord
Bardzo zależało nam na tym, by zobaczyć duże muzeum poświęcone lądowaniu w Normandii. Początkowo myśleliśmy o tym w Caen, ale ono nie dawało tego, czego szukaliśmy. Jest tu też sporo mniejszych muzeów, poświęconych bardziej konkretnym zagadnieniom, jak akcjom na plażach. Szukaliśmy czegoś bardziej kompleksowego. Są dwa takie muzea do wyboru – Muzeum Zwycięstwa (Normandy Victory Museum – Musée de la bataille des haies) oraz Muzeum Operacji Overlord (Overlord Museum). My zdecydowaliśmy się na to drugie i bardzo nam się podobało.

Przede wszystkim doskonale ukazuje kontekst historyczny, kolejne fazy prowadzące do D-Day, a także opisuje różne operacje, które działy się wcześniej, a miały wpływ na późniejszą decyzję o lądowaniu w Normandii. Potem zaś jest możliwość zobaczenia dużej ilości sprzętu z czasów II wojny, broni, pojazdów, mundurów. Do tego mnóstwo szczegółów i opisy (po angielsku). Część sprzętu jest też wystawiona na zewnątrz i można je oglądać bez zakupionego biletu. Godziny otwarcia i ceny można sprawdzić na stronie. Przed muzeum znajduje się też spory, darmowy parking. Samo muzeum jest bardzo blisko plaży Omaha.

Plaża Utah (Utah Beach)
Druga plaża, na której podczas D-Day lądowali Amerykanie to Utah. I ta jest już bardzo, ale to bardzo amerykańska. Nie jest turystyczna, nie ma tu zgiełku, bardziej przypomina amerykańskie monumenty narodowe, trochę jak w Waszyngtonie. Główny monument jest bardzo klasyczny. Jest parę mniejszych miejsc, jak pomnik przedstawiający transportowiec lądujący na plaży. Są też czołgi, jest też drut kolczasty i kawiarnia „Le Roosevelt”. Dodatkowo także kolejne mniejsze muzeum. Parking jest darmowy. Sama plaża jest spora, ale znów bardziej wykorzystywana do spacerów.

Trochę mieliśmy problemów z dojazdem z powodu objazdów. Po drodze minęliśmy pomnik żołnierza w polu kukurydzy.

Plaże D-Day i lądowanie w Normandii w kulturze
Przytoczyliśmy dwa filmy: „Szeregowiec Ryan” oraz „Najdłuższy dzień”. Warto tu wspomnieć też serial „Kompania Braci”, który także dość dobrze obrazuje D-Day i całe to zamieszanie na froncie. Choć niestety nie powstawał we Francji. Warto też wrócić uwagę na „Kryptonim ‘Szmaragd’” (1985) Jonathana Sangera, oraz „Ike: Odliczanie do inwazji” (2004) Roberta Harmona. W tym drugim plaże Normandii udawała plaża Piha w Nowej Zelandii. „Niebo nad Normandią” (2026) Anthony’ego Marasa z kolei kręcono w Camber Sands, które nie tylko udawało Francję, ale także miejsce przeprowadzenia ćwiczeniowej operacji Tiger.

Zwiedzanie plaż D-Day w Normandii
My na objechanie plaż poświęciliśmy trochę ponad jeden dzień, bo dodatkowo jeszcze w tym czasie zwiedzaliśmy Caen i Bayeux. Do pełni szczęścia brakowało jeszcze Sainte-Mère-Église, które znajduje się blisko plaży Utah. Staraliśmy się dotrzeć do głównych punktów, ale jest tu też sporo mniejszych pomników, monumentów czy cmentarzy, nie mówiąc o muzeach. Spokojnie można tu spędzić dużo więcej czasu, pewnie nawet z tydzień, a i tak ciężko będzie zobaczyć wszystkie atrakcje. My poruszaliśmy się samochodem, który jest najwygodniejszym środkiem transportu. Do dużych miast zazwyczaj da się tu dojechać pociągiem, do mniejszych autobusami, ale nie do każdego punktu łatwo dotrzeć komunikacją. Pewną alternatywą są wycieczki zorganizowane, których jest tu w sumie dość sporo. Niektóre z nich oferują także przejazd klasycznymi albo stylizowanymi na II wojnę pojazdami.

- Na objechanie i zwiedzenie Plaż D-Day warto poświęcić 1-2 dni.
- Jeśli planujesz zwiedzać okolicę, zajrzyj też do polecanych wycieczek na tutaj. Można upolować tam fajne promocje.
- Podróż po okolicy może być wygodniejsza samochodem, dostępne auta w okolicy znajdziesz tutaj.
- Cześć odsyłaczy do linki afiliacyjne. Nic Was to nie kosztuje, a nam pomaga utrzymać blog. Podobnie jak symboliczna kawa. Dziękujemy za każde wsparcie.
- Jeśli ten wpis okazał się pomocny czy inspirujący, będzie nam miło jeśli zostaniesz z nami na dłużej:
- możesz obserwować nas Facebooku (i innych mediach), lub udostępnić go
- albo zapisać się na nasz newsletter, by nie przeoczyć kolejnych wpisów.
| Francja | ||
| Plaże D-Day | Orlean |




