Archiwum kategorii: Miasto

San Francisco, czyli Twierdza, Bond, Star Trek i inne filmy

San Francisco uchodzi za jedno z najładniejszych miast w Stanach Zjednoczonych. Coś w tym jest.  Dużo zawdzięcza położeniu. Z jednej strony słoneczna Kalifornia,  z drugiej zatoka San Francisco i wzniesienia: to wszystko sprawia, że faktycznie San Francisco ma niepowtarzalny klimat. Przede wszystkim jednak to filmowe miasto.

Prom do Alcatraz
Widok z ekologicznego promu płynącego do Alcatraz, widać między innymi Transamerica Pyramid.

Historia San Francisco

Choć tereny te były już zamieszkane koło roku 3000 przed naszą erą, to zawsze ograniczało się to do wiosek. Tak było, gdy w 1769 dotarli tu hiszpańscy kolonizatorzy. Spotkali wówczas Indian Ohlone, ze szczepu Yelamu. W 1776 założyli na tych terenach fort i misję św. Franciszka z Asyżu, teren zwał się wówczas Mission Dolores. W 1821 osada znalazła się pod władaniem Meksyku. Nadano jej nową nazwę – Yerba Buena. W wyniku wojny w 1846 tereny przejęli Amerykanie. Mieli plany rozwoju miasta i wówczas nadano mu obecną nazwę – San Francisco. Pomijając jednak budowę fortów, nic tu się nie działo, aż do momentu wybuchu gorączki złota w Kalifornii. Wówczas San Francisco rozrastało się w bardzo szybkim tempie. Po gorączce złota nastąpiła gorączka srebra, rozwijał się port, dzielnice zamieszkane przez mniejszości, a z czasem też przemysł. Tu właśnie Levi Stauss rozpoczął produkcję pierwszych dżinsów.

Yoda w Presidio, czyli siedziba Lucasfilmu w San Francisco
Yoda w Presidio, czyli siedziba Lucasfilmu w San Francisco

W 1906 miasto zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi i jego następstwa. Uszkodzone linie gazowe sprzyjały wybuchającym pożarom, w końcu żołnierze zniszczyli część budynków, by stworzyć zaporę przeciw ogniowi. San Francisco zbudowano na nowo, przeprojektowano i w kolejnych latach, aż do wielkiego kryzysu stało się jednym z centrów finansowych Stanów. Wówczas też rozpoczęto budowę mostów. W San Francisco podpisano Kartę Narodów Zjednoczonych i traktat pokojowy kończący wojnę na Pacyfiku. Do dziś mieści się tu wiele firm zajmujących się nowoczesnymi technologiami. Samo miasto zaś ze względu na położenie przyciąga mnóstwo turystów, a także filmowców.

„Twierdza” (1996) i San Francisco. Choć akcja dzieje się w Alcatraz, to jednak więcej prawdziwych ujęć widać w innych scenach, jak tu Sean Connery na tle centrum, w tym Transamerica Pyramid.
„Twierdza” (1996) i San Francisco. Choć akcja dzieje się w Alcatraz, to jednak więcej prawdziwych ujęć widać w innych scenach, jak tu Sean Connery na tle centrum, w tym Transamerica Pyramid.

Więzienie Alcatraz: historia i filmy

To o czym warto pamiętać, zwiedzając USA to fakt, że to nie Europa, tu miasta nie mają takich zabytków jak te na naszym kontynencie. Ich historia jest krótsza, ale jednocześnie bardziej medialna, przez to w obiegowej opinii, wspieranej mocno przez kulturę masową, wiele rzeczy jest wyolbrzymionych. Najlepszy przykład to jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w San Francisco, czyli Alcatraz.

Alcatraz
Alcatraz

Dwa najbardziej znane filmy związane z tym miejscem to oczywiście „Ucieczka z Alcatraz” (1979) z Clintem Eastwoodem oraz „Twierdza” (1996) Michaela Baya z Nicholasem Cagem i Seanem Connerym w rolach głównych. Faktycznie oba nie tylko dzieją się w słynnym więzieniu, ale też były tu kręcone. Jednak podczas wizyty, bardzo szybko dochodzi się do wniosku, że prawdziwe Alcatraz jest dużo bardziej kameralne i mniejsze niż to filmowe. Kto jak kto, ale Micheal Bay czułby się tu ograniczony. Efekt jest taki, że część zdjęć powstało w studiu, gdzie jest więcej miejsca. Więc w filmie widać czasem sale, które faktycznie pochodzą z prawdziwego Alcatraz, ale nie ma tu tyle przestrzeni, by móc zrobić efektowną strzelaninę. Oznacza to, że pomieszczenia filmowe są cztery czy pięć razy większe niż rzeczywiste, tak właśnie wygląda prawda ekranu. Kolejnym pomysłem filmowców są rozbudowane podziemia, które nie są udostępnione zwiedzającym, głównie dlatego, że ich nie ma.

Alcatraz
Alcatraz

Zwiedzanie Alcatraz

Alcatraz jest bardzo popularne wśród turystów. Dlatego bezpieczniej zarezerwować sobie bilet przez Internet. Kosztuje on jakieś 50 USD i zawiera transport z San Francisco na wyspę i z powrotem. Część promów jest już nowoczesna, wykorzystująca baterie słoneczne jako źródło zasilania. Rejs to też doskonała okazja, by przyjrzeć się San Francisco i samej Zatoce.

Więzienie w Alcatraz
Więzienie w Alcatraz

Alcatraz to także rezerwat ptaków. Część miejsc na wyspie jest przeznaczona na gniazdowanie i nie można tam podejść. Dodatkowo znajdziemy tu sklepiki, w których można także kupić filmy, których akcja rozgrywa się w tym miejscu.  Nie wszystkie oczywiście. Więzienie pojawia się w bardzo wielu obrazach, choćby w „W ciemność. Star Trek” (2013) J.J. Abramsa, gdzie zostaje zniszczone (oczywiście komputerowo). Fizycznie można je zobaczyć też w „Batman Forever” (1995) Joela Schumachera, „Złap mnie jeśli potrafisz” (2002) Stevena Spielberga czy „Księdze ocalenia” (2010). Wymieniane jest też czasem jako lokacja z „Imperium kontratakuje” (1980), ale „Gwiezdne Wojny” nie były tu kręcone. Ben Burtt, który odpowiada za stworzenie dźwięków sagi przyjechał tu kiedyś ze swoim sprzętem nagrywającym.

Ptaki na Alcatraz
Ptaki na Alcatraz

Golden Gate Bridge

Drugim ważnym filmowym punktem w San Francisco jest oczywiście  Golden Gate Bridge znajdujący się w miejscu, w którym zatoka łączy się z oceanem. Uchodzi za największy, nieustannie malowany i tak dalej, z tym że warto zauważyć, że bardzo często jest mylony z San Fransisco Oakland Bay Bridge, który przechodzi przez zatokę wprost w kierunku do Oakland i Alamedy. Golden Gate Bridge to jednak symbol miasta, wyniosły, charakterystyczny i filmowy.

James Bond i San Francisco – „Zabójczy widok” (1985). 007 i Zorin w finalnym pojedynku na moście Golden Bridge.
James Bond i San Francisco – „Zabójczy widok” (1985). 007 i Zorin w finalnym pojedynku na moście Golden Bridge.

To właśnie na moście widzimy dramatyczny finał „Zabójczego widoku” (1985), w którym James Bond (Roger Moore) walczy z Maxem Zorinem (Christopher Walken).  Zorin wyskakujący z siekierą na przęsłach mostu to zapadająca w pamięć scena. Film oczywiście eksploruje także inne ujęcia miasta z ratuszem włącznie. Most jest także widoczny w kilku filmach, a także odcinkach seriali z cyklu „Star Trek”, gdyż nieopodal niego znajduje się (oczywiście w przyszłości) centrum dowodzenia Gwiezdnej Floty. Oczywiście najlepiej w kinie San Francisco widać w „Star Trek IV: Powrót do domu” (1986), którego akcja dzieje się w XX wiecznym mieście. Widzimy tu Golden Gate Park, ale też przez chwilę Chinatown i inne miejsca okolic Zatoki.

„Star Trek IV: Powrót do domu” (1986), Kirk i Spock spacerują w tle most Golden Bridge. Most pojawił się w kilku ujęciach filmu, ukazano też spacer po centrum.
„Star Trek IV: Powrót do domu” (1986), Kirk i Spock spacerują w tle most Golden Bridge. Most pojawił się w kilku ujęciach filmu, ukazano też spacer po centrum.

Most Golden Gate pojawia się wielu produkcjach filmowych, gdyż to naprawdę dość charakterystyczna budowla. W „X-Men: Ostatni Bastion” most został przesunięty i połączył San Francisco z Alcatraz. Skacze po nim Hulk w „Hulku” Anga Lee (film jeszcze sprzed ery MCU). No i jeszcze „Godzilla” z 2014. Most widzimy też „Terminatorze – Ocalenie”.

Golden Gate Bridge
Golden Gate Bridge

Centrum San Francisco w filmach

Trzeci, najbardziej charakterystyczny filmowo punkt San Francisco to Transamerica Pyramid. Najwyższy (póki co) budynek w mieście. W przeciwieństwie do dwóch poprzednich, nie jest on wykorzystywany w filmach jako element fabularny. Ale to dość charakterystyczny budynek, który zwłaszcza dla Amerykanów jednoznacznie kojarzy się z San Fransisco, więc pojawia się w bardzo wielu filmach. Z nowszych to choćby „Terminator: Genisys” (2015) (szkielet przetrwał zagładę), „Mission Impossible: Ghost Protocol” (2011) (zostaje muśnięty przez rakietę) czy nawet pixarowskie „W głowie się nie mieści” (2015).  Jak się już skojarzy ten wieżowiec, to potem bardzo łatwo wyłapuje się go w filmach.

Słynny tramwaj w San Francisco
Słynny tramwaj w San Francisco

Tramwaje w San Francisco

Gdy mówimy o kinie i San Francisco, nie możemy zapomnieć o tramwajach. Tu mamy zarówno zwykłe, jak i te bardziej charakterystyczne linowe. One przede wszystkim przyciągają uwagę turystów, robią wiele hałasu i można z nich wyjść prawie w każdym momencie. Nic dziwnego, że kino je kocha. Bilet na przejażdżkę jest drogi, kosztuje koło 6 USD (zwykły środek transportu to ok. 1 USD). Ale przejechanie się nim bez wątpienia jest warte tej ceny. Pamiętna jest zwłaszcza sekwencja z tym tramwajem w filmie „Twierdza”, gdzie Nicolas Cage wespół z Seanem Connerym doprowadzają do zniszczenia zabytkowego pojazdu.

City w San Francisco
City w San Francisco

Lucasfilm, Disney i inne filmy kręcone w San Francisco

Filmowo w San Francisco znajdziemy bardzo dużo miejsc związanych z kinem. Choćby muzeum Walta Disneya, czy siedzibę Lucasfilmu w Presidio. W kinie mieliśmy szansę poznać miasto z różnych stron, od Chinatown przez Ratusz i wiele innych interesujących miejsc. Tu się dzieje akcja „Obywatela Milka” (2008), „Nagiego instynktu” (1992) i wielu innych filmów. Harvey Milk to nie słynny amerykański polityk i działacz LGBT, nierozerwalnie związany z miastem nad zatoką.

Chinatown
Chinatown

San Francisco to miejsce akcji wielu kinowych, czy serialowych opowieści, więc pewnie jeszcze nie raz trafi na wielki i mały ekran. Tu znów skończy się na wymienianiu. „Blue Jasmine” Woody’ego Allena, „Bullitt” ze Stevem McQueenem, “48 godzin”, “Brudny Harry”, “Pani Doubtfire”, “Sokół Maltański”, „Inwazja łowców ciał” czy „Rozmowa” Francisa Forda Coppoli, albo „San Anderas” (2015) gdzie widzimy destrukcję miasta. Z seriali warto wymienić choćby trzy – „Ulice San Francisco” czy „Pełna chata” (można zobaczyć fasady domu głównych bohaterów) oraz najnowszy „Opowieści z San Francisco”. Obecnie istnieją też przewodniki po filmowych i serialowych miejscach.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak amerykański
San Francisco
Szlak filmowy
San Francisco (Bond i inne)

Agadir i Sidi Ifni, czyli marokańskie plaże i łuki skalne

Agadir (arab. اكادير) to zdecydowanie ta część Maroka, która nie jest z naszych marzeń. Dobrze o tym widzieliśmy. To turystyczne miejsce z promenadą, ze sklepami, z masą hoteli i plażą. W sam raz, by wypocząć i zapomnieć o całym świecie. Natomiast, gdy chce się odkrywać egzotykę, sytuacja wygląda inaczej. Wokół jest kilka ciekawych miejsc, ale gdyby nie chęć przejechania się wybrzeżem, prawdopodobnie odpuścilibyśmy sobie tę część Maroka. Agadir zaś był dobrym miejscem, skąd można zacząć podróż do Casablanki zatrzymując się w kilku istotnych dla nas punktach.

Agadir
Agadir – plaża

Agadir: Kurort w Maroko

W Agadirze, zresztą jak w wielu innych miejscach w Maroko, chwalą się, że słońce jest tu przez 300 dni w roku. My mieliśmy pecha, bo pomimo czerwca, trafiliśmy  na dość mglistą i pochmurną pogodę z lekkimi, przelotnymi opadami.  Tak więc oglądanie krajobrazów nie wyszło. Cóż, szkoda. Samo miasto zostało założone w XV wieku przez Portugalczyków. Zyskało na znaczeniu po I wojnie światowej, gdy stało się istotnym portem, a trwało to do 29 lutego 1960. Wówczas trzęsienie ziemi zniszczyło doszczętnie Agadir. Stąd jego obecny styl jest taki mało marokański, wręcz w wielu miejscach kurortowy i nastawiony na turystów. Wielu z nich przybywa tu na spokojny odpoczynek. Dla nas to było mało marokańskie miejsce.

Agadir - dom gadów
Agadir – dom gadów

Sidi Ifni, plaża i skalny łuk

W trochę dalszej okolicy, na południe od Agadiru, znajduje się miejscowość Sidi Ifni. Co prawda nie dotarliśmy do niej, ale tuż przed nią w Legzirze jest słynna plaża ze skalnymi łukami. Niestety we wrześniu 2016 łuk ten się zawalił, więc jest to już tylko i wyłącznie informacja historyczna. My szczęśliwie byliśmy tam wcześniej. To było coś, co zdecydowanie chcieliśmy zobaczyć. Nawet przy złej pogodzie, ciekawie się to prezentowało. Choć niestety na zdjęciach w sieci bez chmur i ze słońcem robiło to ciekawsze wrażenie. Zaletą było to, że przy gorszej pogodzie nie ma zbyt wielu oglądających.

Sam dojazd niestety jest dość słabo oznaczony, gdybyśmy wcześniej nie sprawdzili na mapie, gdzie mniej więcej się go spodziewać, pewnie byśmy go przeoczyli. W każdym razie Legzira znajduje się mniej więcej 10 km od Sidi Ifni jadać z Agadiru, tuż przy wybrzeżu. Tam są parkingi i zejście na plażę, oczywiście przez lokalne kramy. Trzeba jednak wziąć pod uwagę pływy spowodowane przez Księżyc. Zejście na plażę i podziwianie łuków możliwe jest tylko przy odpływie. Trzeba więc liczyć na trochę szczęścia. Były dwa łuki, został jeden, ale miejsce pewnie dość dużo straciło.

Sidi Ifni / Legzira
Sidi Ifni / Legzira

Agadir i okolice: atrakcje

W Agadirze zastanawialiśmy się jeszcze nad podjechaniem nad Paradise Valley, acz ze względu na nienajlepsze warunki pogodowe i znaczną odległość (mierzoną czasowo, bo w kilometrach nie było to bardzo daleko), odpuściliśmy sobie tę wycieczkę. Zostało więcej czasu na sam Agadir, jednak nie skorzystaliśmy z atrakcji. Tu podobnie jak w wielu miejscowościach turystycznych są specjalne ośrodki, jak choćby „dom gadów”. Nam wystarczyło przejście się promenadą i plażą nad oceanem. Pod tym względem Agadir śmiało może konkurować z wieloma bardziej turystycznymi miejscówkami. Jest tu dużo knajpek, a w bliskiej okolicy sporo dodatkowych, rodzinnych atrakcji. Może być to dobra alternatywa dla np. Hurghady.

Sidi Ifni / Legzira
Sidi Ifni / Legzira

Warto dodać, że nastawienie ludzi w Agadirze w stosunku do turystów jest dość normalne. Oni tu z nich żyją, ale nie ma wymuszania, jest czysty interes. Stąd chodzenie po nim jest bardzo miłe, w szczególności, że bez problemu, nawet w ramadan można zjeść, a także napić się alkoholu. Niektóre sklepy dość mocno się nim reklamują, co jest nietypowe jak na kraj arabski. Zwłaszcza wielkie, widoczne z daleka butelki mające przyciągnąć turystów.

Sidi Ifni / Legzira
Sidi Ifni / Legzira

Agadir jest w pewien sposób pewną kwintesencją Maroka. Jest to taki bliska Europejczykom egzotyka. Dawne silne wpływy francuskie odcisnęły tu swoje piętno, przez to jest to bardziej zachodnie miejsce niż np. Tunezja. Dlatego zwłaszcza w Agadirze, tak wiele osób czuje się bardzo dobrze. Bo równie dobrze mogłoby to być Lazurowe Wybrzeże, Grecja, czy Hiszpania. Jednocześnie są tu pewne wpływy arabsko-berberyjskie, czyli coś lekko orientalnego, co czyni taki wyjazd bardziej ekscytującym. Swoją drogą jest tu wiele wycieczek także z Polski, na które można się natknąć

Sidi Ifni / Legzira
Sidi Ifni / Legzira

Agadir na królewsko i filmowo

Z atrakcji nieturystycznych, jest pałac królewski, znów nie da się go zwiedzić (jak w przypadku innych w Maroko), ale z daleka wygląda imponująco. Jest też słynny napis na górze, który widać z wielu miejsc Agadiru. Oznacza tyle, co „Allah, ojczyzna, król”. Oczywiście robi lepsze wrażenie przy bardziej przejrzystej pogodzie.

Agadir i słynny napis
Agadir i słynny napis

Słoneczny Agadir ma też swoją filmową historię, zresztą jak wiele miejsc w Maroko. Autostrady w okolicy posłużyły jako miejsce pościgu w „Mission: Impossible – Rogue Nation” (2015). Tu też kręcono kilka scen do „Kapitana Phillipsa” (2013) z Tomem Hanksem. U wybrzeży powstało też kilka filmów religijnych i kostiumowych, gdzie ocean udawał morze Czerwone bądź Śródziemne. Choćby w „Mojżeszu” (z 1995) czy „Kleopatrze” (z 1999), gdzie Maroko udaje Egipt.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak marokański
Agadir i Sidi Ifni

Bratysława, stolica Słowacji, atrakcje i zwiedzanie

Jak już wiemy z Wiednia, James Bond był w Bratysławie tylko formalnie. W latach 80. Bratysława znajdowała się za żelazną kurtyną, ekipa filmowa nie mogła tu kręcić, więc słowacką stolicę udawały pewne części austriackiej. Pisanie o samej Bratysławie stanowi pewien problem, by potraktować ją sprawiedliwie. Miasto niestety jest niedofinansowane, w wielu miejscach zaniedbane i przede wszystkim zdewastowane przez komunizm. Trzeba jeszcze wielu lat i mnóstwa inwestycji, by Bratysława (słow. Bratislava lub dawniej Prešporok) rozkwitła. Może nie robi ona jakoś nieprzyjemnego wrażenia, ale przyjeżdżając tu prosto z Wiednia na pewno robi się jej szkodę.

Katedra św. Marcina (Bratysława)
Katedra św. Marcina (Bratysława)

Bratysława z Wiednia

W Bondzie Koskow był przemycany z Bratysławy do Wiednia.  Obie stolice są na tyle blisko siebie, że przemieszczanie się między nimi to kwestia maksymalnie półtorej godziny. A można to zrobić choćby samochodem, ale jeszcze lepszym pomysłem jest wodolot, który kursuje między jedną a drugą stolicą. Przywozi nas wprost do centrum Bratysławy pozwalając spojrzeć na nią z wody. Płynięcie trwałoby szybciej, gdyby nie śluzy, tam traci się najwięcej czasu.

Zamek bratysławski
Zamek bratysławski

Historia Bratysławy

W czasach rzymskich w tym miejscu wznosił się obóz wojskowy. Z tego okresu zostały pewne ruiny Gerulaty. Potem w średniowieczu wzniesiono gród obronny, w miejscu obecnego zamku Delvin. W X wieku w okolicach zamku bratysławskiego pojawiła się osada handlowa, będąca skrzyżowaniem szlaku bursztynowego i dunajskiego. Największy rozwój miasta wiąże się jednak z okresem węgierskim. Wówczas nosiło ono nazwę Pozsony lub Pressburg, w polsce zaś używano nazwy Pożoń. Od roku 1536 do 1783 była to stolica królestwa Węgier. Nie zawsze jedyna, w części tego okresu dzieliła tę rolę z Budą. Wraz z przeniesieniem stolicy do Budy (późniejszy Budapeszt), Bratysława straciła na znaczeniu, aż do I wojny światowej. Wówczas stała się stolicą Słowacji, a potem stolicą regionu w Czechosłowacji. Na nowo mogła się rozwinąć dopiero w 1993, wraz z nastaniem słowackiej niepodległości. Niestety czasy komunizmu, dość mocno naznaczyły to miasto, co widać do dziś.

Zamek w Bratysławie

Nad miastem góruje zamek bratysławski. Powstał w XIV i XV wieku, potem był też przebudowywany, by pełnić rolę fortecy. To jednocześnie muzeum narodowe. Wstęp jest wolny, jedynie trzeba wykupić zgodę na fotografowanie. Niestety sam zamek chyba jest kwintesencją Bratysławy. Ma kilka fajnych elementów, ciekawszych ekspozycji, ale wciąż czegoś mu brakuje. Jest tu wiele pustych miejsc. Z jednej strony mamy eksponaty i prezentacje o historii Słowacji, z drugiej wystawę o starożytności, z wykopaliskami z różnych części świata. Jednych i drugich jest na tyle mało, że właściwie odbiera się to jak przysłowiowe mydło i powidło.

Pałac prezydencki (Bratysława)
Pałac prezydencki (Bratysława). Powstał w 1760 jako Pałac Grassalkovicha, chorwackiego hrabiego.

Starówka Bratysławy

W podobny sposób wygląda też rynek i okolice. Z jednej strony jest w tych wąskich uliczkach coś malowniczego, nawet pomimo widocznego zaniedbania. Z drugiej widać tam dokładnie, że Bratysława mogłaby lśnić dużo większym blaskiem. No i trzeci problem to plomby powstałe w czasach komunistycznych. I tu znów mamy przykład miszmaszu, bo jedne są koszmarne i pozbawione smaku, szpecą okolice, inne są dość intrygującymi konstrukcjami (niekoniecznie ładnymi). W tym most z tarasem widokowym przypominającym trochę spodek UFO. Tak samo jest chodząc choćby po rynku, gdzie znajdziemy część z mnóstwem knajp, odnowioną dla turystów, ale wystarczy odejść trochę w bok i nagle czar pryska. Zwiedzając stolicę Słowacji trzeba się zwyczajnie na to nastawić.

Teatr narodowy (Bratysława)
Teatr narodowy w Bratysławie

Dość ciekawą sprawą charakterystyczną dla miasta są tutejsze rzeźby przedstawiające ludzi. Oczywiście najbardziej znany jest Čumil, ale warto też zwrócić uwagę na Napoleona. Wiele wycieczek ma na swoim szlaku właśnie te rzeźby. Natomiast jak wspominaliśmy, knajp jest tu stosunkowo dużo i to właśnie one obecnie nadają charakter temu miejscu. Dzięki nim miasto żyje.

Prokuratura
Prokuratura

Bratysława: Kościoły

W samym centrum i okolicach jest kilka punktów charakterystycznych. Oczywiście jest Katedra Św. Marcina, choć prawdę mówiąc nie robi ona jakiegoś specjalnego wrażenia. Dużo bardziej nietypowy jest Niebieski Kościółek, przykuwający wzrok zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Można też podejść pod pałac prezydencki, no i bramę Michalską (jest to ostatnia ocalała wieża w murach obronnych). Jest jeszcze pałac prymasowski, ze słynną Salą Lustrzaną. Stanowi on chyba jedną z najciekawszych atrakcji Bratysławy, przynajmniej wyróżnia się.

Błękitny kościół
Niebieski kościół

Zamek Devin i Bratysława w kinie

A jak zostanie czasu, to jest jeszcze jeden zamek. Devin, tyle, że on już znajduje się poza centrum, więc to trochę dłuższa wyprawa. W dodatku ostały się zaledwie ruiny. Devin pojawił się w filmie „Kull zdobywca”, czyli próbie zrobienia Conana bez Conana, acz wciąż luźno bazującej na prozie Roberta E. Howarda. Z głośnych filmów, które powstawały w Bratysławie warto wymienić trzy. Dwa pierwsze powstały w tutejszym studiu – to „Ostatni smok” z Seanem Connerym i „Za linią wrogą” z Genem Hackmanem. Trzeci to „Peacemaker” z Georgem Clooneyem i Nicole Kidman. Tam możemy zobaczyć więcej Bratysławy, w tym wspomniany pałac prymasowski.

Zamek Devin (Bratysława)
Zamek Devin

Przy moście nad Dunajem znajduje się łatwa do zauważenia kawiarnia w kształcie dysku. W „Podróżach Pana Kleksa” zagrała Centrum Dowodzenia Siłami Kosmicznymi.

Nowsza część Bratysławy
Nowsza część Bratysławy

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak słowacki
Bratysława

Marrakesz, Czerwone Miasto w Maroko

Nazywany czerwonym miastem, głównie ze względu na kolor budynków. Przy odpowiednich warunkach pogodowych faktycznie tak wygląda. Wg legend za stan rzeczy odpowiada krew przelana przy budowie miasta. Marrakesz (arab. مراكش) był początkiem i końcem naszej przygody z Maroko. Niestety, nie zrobił na nas dobrego wrażenia. Właściwie z dwóch powodów. Pierwszy to medyna i zachowanie jednostek niektórych ludzi, drugi to król i zamknięcie części miasta do zwiedzania. Marrakesz jest pewnym symbolem, stolicą południa, miastem, które miało być głośne, ciekawe i dumne, przyciągające niepokorne, twórcze jednostki z zachodu. Niestety nie do końca tak sprawy się mają, przynajmniej obecnie.

Zaułki medyny (Marrakesz)
Zaułki medyny (Marrakesz)

Historia Marrakeszu

Choć tereny te były zamieszkane przez plemiona Berberów jeszcze w czasach neolitycznych, Marrakesz jest stosunkowo nowym miastem. Założono go w 1062 jako osadę, czy nawet bardziej ksar o militarnym znaczeniu. Rozwój nastąpił w XII wieku. Wówczas to w czasach władcy Almorawidów, Ali Ben Jusufa, miasto stało się stolicą. Wybudowano mury miejskie wraz z wieżami i bramami. Wykorzystano do tego bloki ubitej, suszonej ziemi, czyli pisé, albo materiał bazujący na czerwonej glinie, czyli tabia. Stąd właśnie Marrakesz nazywany jest Czerwonym Miastem. Sporo tych murów ocalało do dziś. Imperium to rozpadło się w XIII wieku, a stolicę przeniesiono do Fezu.

Plac Jemaa el Fna w Marrakeszu
Plac Jemaa el Fna w Marrakeszu

Marrakesz stopniowo tracił swoją pozycję, aż do przejęcia władzy przez dynastię Sadytów. W XVI wieku stał się ich stolicą, co wiązało się z rozwojem miasta. Wtedy też powstała większość najważniejszych zabytków. W XVII wieku zaczęły się rządy Alawitów, a oni przenieśli stolicę do Meknesu. Wiąże się to z marginalizacją miasta, aż do XIX wieku. Ponowny rozwój zaczął się na krótko przed zajęciem tych ziem przez Francuzów, a potem kontynuował. Dziś to przede wszystkim ważny ośrodek turystyczny.

Marrakesz: Riady, poruszanie się i mieszkańcy

Jednym z bardziej tradycyjnych miejsc mieszkalnych i noclegowych w Maroko są riady. Kiedyś były to domy mieszkalne, dziś riad mniej więcej jest odpowiednikiem pensjonatu. Prowadzony  najczęściej przez jedną rodzinę z pełnym zaangażowaniem. Jest to dość ciekawa forma noclegu, właściwie jak hotel, czasem gorszego standardu, ale jednocześnie widać tu duży wkład właścicieli i pracowników w utrzymanie specyficznej atmosfery tego miejsca. Są więc bardzo pomocni, ale też chętnie przygotowują swoje własne, lokalne potrawy na śniadanie czy obiad (te najczęściej są dodatkowo płatne). To jest ta przyjemniejsza strona.

Ta gorsza to fakt, że riady często są ulokowane w medynie lub tuż obok niej. To oznacza, że nie ma tam dojazdu. Czy to taksówką, czy tym bardziej własnym samochodem lub autobusem. Kręte uliczki, często nie są zaznaczone na GPSach, bo nie można tam dojechać. Pozostaje więc zapytać kogoś o drogę i tu robi się prawdziwy problem. Chętnych jest mnóstwo, wybierając jednego łatwo obrazić innych. Co oczywiste, wybrani oczekują gratyfikacji, z tym nikt nie ma problemu. Tyle, że często ta zapłata to nie jest „co łaska”. Jest dość wysoka, zarówno na marokańskie, jak i na polskie standardy. Np. 20-30 Euro. Ci pomagacze niestety patrzą na nas jak na bogatych turystów z zachodu, co powoduje dość nieprzyjemne sytuacje. Zwłaszcza, gdy za wskazanie drogi, chcą więcej niż kosztuje nocleg w riadzie. Dlatego lepiej przygotować się wcześniej, czy to dokładnie sprawdzając na mapach dojście do samego riadu, czy zwyczajnie kontaktując się telefonicznie z obsługą, lub śpiąc tam gdzie jest lepszy dojazd, a do medyny przejść się piechotą.

Medyna / plac Jemaa el Fna (Marrakesz)
Medyna / plac Jemaa el Fna (Marrakesz)

Marrakesz, czyli imprezownia Maroko

Najważniejsze jest to, że nie licząc kwestii pomocy i natarczywego oczekiwania wysokiego wynagrodzenia, reszta naganiaczy nie jest tak uciążliwa. Da się spokojnie przejść. Zwyczajnie nie można dać się im złapać. Warto też zauważyć, że w różnych częściach Maroko to podejście do turystów jest odmienne. Marrakesz nie wypada najlepiej. Wynika to z prostego faktu: kiedyś przybywało tu bardzo wielu turystów. Stąd, gdy było ich mniej, ci pozostali stali się „towarem deficytowym”. To nie jest miłe uczucie. A próbowano nam sprzedawać różne rzeczy, w tym oczywiście narkotyki. Ich zakup proponowano nam wielokrotnie. Kiedyś hipisi przybywali tu po to, zresztą wielu turystów korzysta z takich możliwości. Ale trzeba pamiętać, że w Maroko jest to ścigane prawnie, a co gorsza policja ma swoich handlarzy, którzy oferują towar, a następnie potrafią donieść na turystę. Więc lepiej unikać kłopotów.

Minaret
Minaret meczetu el Mansour

Marrakesz: Pałace królewskie

Druga sprawa o której trzeba pamiętać, to król Muhammad V. On niestety potrafi pokrzyżować szyki. W Marrakeszu znajduje się zarówno obecny pałac jak i starszy kompleks, (wokół jest też medresa i ogrody) który da się zwiedzić, o ile nie ma tam króla. Używanych pałaców zobaczyć się nie da. Można tylko zrobić z daleka zdjęcie fasady, pod warunkiem, że króla nie ma w środku, wtedy gonią za to. Niestety nam trafił się król, który dodatkowo chciał coś zobaczyć, więc zamknięto południową część miasta, włącznie z ogrodami. Ochrona króla jest bardzo dokładna, to jednak ogranicza możliwości zwiedzania czasem sporych połaci miasta. Nam niestety się to przytrafiło. Niestety król to czynnik, którego nie da się przewidzieć i zaplanować. Jeszcze większe „niestety” – król zdawał się podróżować razem z nami.

Pałac królewski (Marrakesz)
Pałac królewski (Marrakesz)

Dżamaa al-Fina

Została więc nam do zwiedzenia głównie medyna i okolice. Jest ona wpisana na listę UNESCO, w dużej mierze przez plac Dżamaa al-Fina (Place Jemaa el Fna). To centralne miejsce Marrakeszu, tu przybywa najwięcej turystów, tu się obserwuje zachód słońca. Tu też można sobie zrobić zdjęcia z wężami, małpami i innymi zwierzętami, które podobnie jak ludzie, niezbyt dobrze znoszą przebywanie na otwartym, nagrzanym placu. Oczywiście zdjęcia są odpłatne. Plac jest także sercem medyny. Warto skusić się na sok ze świeżych pomarańczy, jest tu wyjątkowo tani, no i oczywiście bardzo dobry. Dżamaa al-Fina trafiła na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego z powodu tego, co tu się dzieje. Poza zwierzętami i targiem pojawiają się tu kuglarze, ale też opowiadacze historii i legend. To odpowiada za dość specyficzny klimat tego miejsca, choć w tłumie trudno ich czasem wyłapać.

Czerwone miasto
Czerwone miasto

Meczet Kutubijja w Marrakeszu

Wokół medyny znajduje się między innymi meczet Kutubijja (Koutoubia), z najwyższym minaretem w mieście. Warto zwrócić uwagę, że minarety w Maroko są do siebie bardzo podobne, mają  formę wieży o kwadratowej podstawie. Nie są zawijane, czy okrągłe, w większości robione na jedno kopyto. Są dzięki temu bardzo charakterystyczne. Niestety żadnego z meczetów nie można zwiedzać.

Minaret
Minaret przy meczecie Kutubijja

Marrakesz na filmowo

Marrakesz ma też swoje powiązania filmowe, choć niestety niewielkie. Pojawił się ostatnio w „Mission: Impossible – Rogue Nation” (2015) dokładnie w jednym ujęciu. Gdy z daleka widzimy wysoki minaret (niby w Casablance), scenę w rzeczywistości nagrano w Marrakeszu. Drugi nowy film to „Our kind of Traitor” (2016) na podstawie powieści LaCarre’a z Ewanem McGregorem w roli głównej. Tu pojawił się między innymi plac Dżamaa el-Fina.

Medyna Marrakeszu
Medyna Marrakeszu

Zresztą plac ten jest na tyle znany, że odgrywa najczęściej rolę symbolu, w kilku filmach. „Mumia” (1999), „Men in Black: International” (2019, tam także wykorzystano medynę) „Mamma Mia!” (2008), „Seks w wielkim mieście 2” (2010), „Człowiek, który wiedział za dużo” (1956) Alfreda Hitchcocka, „Powrót Różowej Pantery” (1975), czy „W stronę Marrakeszu” (1998). Miasto znajduje się na tyle blisko Warzazatu, a jest jednocześnie większe i lepiej skomunikowane, stąd duża popularność w filmach. Najczęściej to jednak nie sceny, a pojedyncze ujęcia, które pozwalają dobrze rozpoznać miejsce, czyli w większości przypadków plac Dżamaa el-Fina.

Jemaa el Fna
Jemaa el Fna

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak marokański
Marrakesz

Malaga, hiszpański kurort o długiej historii

Malaga to dość popularne miejsce wypoczynkowe w Hiszpanii. Raz ze względu na plaże. Dwa, co chyba ważniejsze, lotnisko, na które regularnie latają tanie linie z największych miast Polski. To sprawia, że bardzo wielu turystów z naszego kraju właśnie tu się kieruje. Bo jeśli ktoś chce plaże i odpoczynek,  wszystko to znajdzie na miejscu. Ale jednocześnie Malaga to idealne miejsce na bazę wypadową po Andaluzji. Myśmy właśnie tak ją potraktowali. Nocleg, samochód i zwiedzamy Hiszpanię. Zresztą w miasto oferuje kilka interesujących zabytków.

Malaga i morze wykorzystane w Bondzie
Malaga i morze wykorzystane w Bondzie. Arena do korridy.

Malaga i James Bond

Jednak to miasto znajduje się też na naszym szlaku filmowym, może nie na głównym, ale bez wątpienia wartym wspomnienia. Pojawiła się tu bowiem ekipa agenta Jej Królewskiej Mości, czyli Jamesa Bonda. A historia jest o tyle ciekawa, że film „Żyje się tylko dwa razy” (1967), jeszcze z Seanem Connerym, dzieje się w zupełnie innym zakątku świata, czyli Japonii. Jednak tam nie można było nakręcić wszystkich scen. Producenci nie dostali zgody na użycie helikopterów i tworzenie ujęć powietrznych w Kraju Kwitnącej Wiśni. Trzeba było się posiłkować innym miejscem. Padło na Malagę, a dokładniej okoliczne wzniesienia i linię brzegową nieopodal Torremolinos. To one udają Japonię. Dziś dość trudno znaleźć dokładne miejsca wykorzystane filmie, zwłaszcza z dołu poziomu pieszego, ale mimo to warto o tym pamiętać. Tu kręcono Bonda, najdłużej istniejącą filmową serią w zachodniej kinematografii,

Zamek
Zamek, Alkazar

Malaga dziś

Oczywiście jest tu też kilka miejsc do zobaczenia. Jest katedra, jest zamek, czyli taki hiszpański standard. Zamek jest o tyle interesujący, że wspinając się na niego, widać panoramę wybrzeża. Można też się przejść do areny walk byków, zwłaszcza, że jest otwarta i można przyjrzeć się jak jest zbudowana. Są też ruiny rzymskie. No i jest też plaża (w końcu to Costa Del Sol) oraz przede wszystkim w okolicy zlokalizowano mnóstwo różnych parków rozrywki i innych podobnych atrakcji dla dzieci. Są to choćby delfinarium, zoo (biopark) czy zamek – Castillo de Colomares.

Ogólnie w Maladze jest dużo turystów, wiele knajpek na mieście, także takich, w których można obejrzeć flamenco. Malaga to spore miasto, które tętni życiem, tak ze względu na przemysł (głównie stoczniowy i portowy), jak również środowisko akademickie.

Malaga: Historia, czyli od Fenicjan i Rzymu do Maurów

To jedno z najstarszych miast Europy. Fenicjanie z Tyr wpierw założyli tu Kadyks, potem inne miasta, w tym właśnie Malagę (koło roku 770 przed naszą erą). Nosiła wówczas nazwę Malaka (lub Málaka w grece), co znaczyło prawdopodobnie sól. Dzieje miasta są podobne do reszty regionu. Fenicjan zastąpili Grecy, potem tereny zajęła Kartagina i Rzym (Malacitanum). To właśnie z czasów rzymskich pochodzą najstarsze zabytki w mieście. Nie ma ich zbyt wiele, ale ostał się niewielki amfiteatr rzymski z czasów Okatwiana Augusta. Ten czas to duży rozwój miasta, bowiem prowadził przez nie szlak od Kadyksu przez Barcelonę aż do Rzymu.

Po Rzymie miastem rządziło Bizancjum, Wizygoci, aż w końcu Malaga wpadła w ręce muzułmanów. To z ich czasów pochodzą najstarsze elementy zamku. Zbudowano wszystko od nowa, niszcząc pozostałości fenickich i rzymskich fortyfikacji. Alcazaba była potem oczywiście modyfikowana i rozbudowywana. Pod koniec ich rządów wzniesiono obok zamek Gibralfaro (Castillo de Gibralfar). Oba połączono wspólnym murem i dziś stanowią jeden kompleks. Tu też znajduje się muzeum archeologiczne, innymi słowy większość najważniejszych zabytków Malagi.

Amfiteatr
Amfiteatr

Katedra w Maladze

Po Maurach nastał czas hiszpański (też podzielony na mniejsze ksiąstewka i królestwa), ale przede wszystkim związany z rozwojem chrześcijaństwa. Symbolem miasta z tych czasów jest Katedra Najświętszej Marii Panny (Catedral Nuestra Senora de la Encarnacion). Budowano ją ponad 250 lat (od 1528 do 1782) w obrębie murów po Maurach. Nigdy nie skończono budować drugiej wieży. Zaś pierwsza była przez lata jednym z najwyższych budynków Andaluzji, ustępowała tylko wieży w Sewilli. Bywa czasem nazywana jedoręką, czyli La Manquita. Kościołów do zwiedzania w Maladze jest oczywiście sporo więcej.

Słynni mieszkańcy Malagi

Jak ktoś ma więcej czasu, to może zajrzeć do muzeum Pabla Picassa. Tu znajdował się też jego dom. Formalnie to Muzeum Sztuk Pięknych, ale głównie koncentruje się na dziełach mistrza. Z innych atrakcji warto też wspomnieć o targu, czyli Mercado Central de Atarazanas, ogrodach, czy promenadzie blisko plaży.

Na koniec jeszcze jedna filmowa ciekawostka. W Maladze urodził się jeden z bardziej znanych hiszpańskich aktorów, Antonio Banderas. Pamiętamy go z „Desperado”, „Filadelfii”, „Maski Zorro”, „Trzynastego wojownika”, „Małych agentów”, „Fridy” czy trzeciej części „Niezniszczalnych”.

Malaga to też centrum kulturalne
Malaga to też centrum kulturalne, nie tylko związane z Piccassem

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak hiszpański
Malaga