Rezerwat Azraq Wetland, oaza Ramsar w Jordanii

Chyba każdy ma swoje wyobrażenie o tym, jak wygląda oaza na pustyni. Palmy, jakaś woda, wokół wydmy i tak dalej. Jednym z bardziej znanych rezerwatów w Jordanii jest Azraq Wetland, który de facto jest oazą, jednak nie wygląda w ogóle jak ta z naszych, powszechnych wyobrażeń. Mało tego, zdjęcia równie dobrze można by opisać jako pochodzące z naszych Mazur. No może aż tak nie, ale niewiele im brakuje.

Azraq Marsh Trail
Azraq Marsh Trail

Shaumari i okolice

Wetland właściwie nie było naszym celem. Raczej pewnym rozwiązaniem zapasowym, z którego ostatecznie musieliśmy skorzystać. Głównym celem był rezerwat Shaumari (lub Shauwmari wg innych transkrypcji, nie mylić z Shamwari w RPA), słynący z tego, że żyją tam oryksy. Oba rezerwaty znajdują się bardzo blisko siebie, więc dojechać z jednego do drugiego to nie problem. Oba też są równie słabo oznaczone. Do Shaumari musieliśmy odbić, według znaku było to 0,5 km. Trzeba było jechać 5 kilometrów po pustyni,  drogą bez asfaltu. Niestety Shaumari było nieczynne. W październiku aż do grudnia trwał remont.

Gdyby rezerwaty miały aktualne strony internetowe, można by o tym przeczytać wcześniej. Niestety nie mają. Co gorsza, nie jestem pewien czy te remonty nie są okresowe, gdyż szukając wcześniej informacji o Shaumari przeczytałem, że rok czy dwa lata wcześniej również jesienią  był remont, ale po nowym roku otwierali. Więc może jest to bardziej związane z jakimś okresem ochronnym? Nie wiem, trudno dotrzeć do takiej informacji. Cóż, Shaumari, nie zobaczyliśmy.

Ważka (Rezerwat Azraq Wetland, Jordania)
Ważka (Rezerwat Azraq Wetland, Jordania)

Azraq Wetland z listy Ramsar

Azraq Wetland jest o tyle ciekawy, że nie spodziewaliśmy się tego, jak może wyglądać olbrzymia oaza. To głównie rezerwat ptactwa wodnego i postój na trasie wędrówek ptaków migrujących, ale też żyją tu endemiczne ryby, a także bawoły wodne (bawół domowy). Na te ostatnie spróbowaliśmy zapolować z aparatem, niestety nie udało się. Śladów jest dużo, tak tropów jak i odchodów, ale zwierząt nie uświadczyliśmy. Dużą część terenu zajmują porośnięte tatarakiem moczary, więc jeśli bydło się z tego nie wychyli, nie ma szans, by je zobaczyć. A do łażenia po bagnach nie byliśmy przygotowani, trzymaliśmy się brzegu i ścieżek. Warto dodać, że rezerwat ten znajduje się na liście ramsarskiej.

Rezerwat Azraq
Rezerwat Azraq

Dojazd i wejściówka

Azraq to kolejne miejsce, które jest głuszą. Ze względu na bliskość granicy irackiej i saudyjskiej widzieliśmy tu przelatujące drony wojskowe. Turystów brak. Mało tego, ze względu na remont Shaumari dostaliśmy zniżkę, wejściówka kosztowała jak dla Jordańczyków, czyli koło 10 JOD. Przy wejściu znajduje się małe muzeum. Jest tam miejsce na akwarium z tutejszymi, endemicznymi rybami, ale akurat było zamknięte.

Problemem może też okazać się dojazd. Trasa z Ammanu/Madaby jest w miarę prosta, ale jezdnia w niektórych momentach jest awaryjnym pasem startowym dla wojska. Jeśli zajdzie potrzeba by z niego skorzystać, mogą się pojawić problemy z objazdem. Będąc w okolicy warto też zatrzymać się w pustynnym zamku Azraq.

Rezerwat Azraq Wetland
Rezerwat Azraq Wetland

Wetland, podobnie jak Dana, to Jordania nie tak bardzo odległa, nie orientalna, wciąż jednak piękna. Nie licząc tych dronów to dobre miejsce, by się wyciszyć i pooglądać naturę. Szkoda, że nie udało się ani tych bawołów zobaczyć, ani tym bardziej oryksów. O samych oryksach i ich odtwarzaniu pisaliśmy też przy Al-Ajn. To jeden z trzech największych rezerwatów w Jordanii, obok wspomnianej Dany i rezerwatu Mujib.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak jordański
Rezerwat Azraq Wetland

Valletta, maleńkie miasto pełne zabytków

Valletta (malt. Il-Belt Valletta) to jedna z najmniejszych (obszarowo) stolic na świecie i jednocześnie jedno z najbardziej gęsto zabudowanych zabytkami miejsc. Wpisana na listę UNESCO jest w pewien sposób niepozorna i imponująca zarazem. Oczywiście, warto zwrócić uwagę na fakt, że miasta na Malcie w okolicach Valletty bardziej przypominają dzielnice. Mają swoje nazwy, ale jednocześnie mocno się zlewają. Sama Valletta zaś to nic innego jak zabytkowe centrum. Niektórzy w ogóle uznają Maltę za miasto-państwo. Nie jest to dziwne, skoro powierzchnia całkowita jest bliska powierzchni Wrocławia.

Valletta
Valletta
Muzeum w pałacu mistrza zakonu
Muzeum w pałacu mistrza zakonu

Joannici, La Valetta i historia miasta

Nazwa stolicy pochodzi od mistrza zakonu maltańskiego (wówczas jeszcze zakonu joannitów) – Jeana de la Valette, który wsławił się obroną wyspy przed wojskami Sulejmana Wspaniałego. Zresztą pozostałości po zakonie są dostępne dla turystów, w szczególności Pałac Wielkiego Mistrza Zakonu Maltańskiego i zbrojownia. Obecnie to muzeum, gdzie można lepiej poznać historię. Mają też ciekawą zbrojownię. Dawny pałac ulokowany jest praktycznie w centrum Valletty. Czasem stolicę Malty nazywa się też La Valettą.

Valletta kościół św. Pawła
Valletta kościół św. Pawła Rozbitka

Historia tego miejsca zaczyna się od fortyfikacji. Te wznoszono tutaj na początku XVI wieku. Jeszcze w 1557 Jean Parisot de la Valette wznosił tu umocnienia przed Turkami. Miasto na jego cześć w tym miejscu zaczęto budować w 1566. Zostało zaprojektowane przez Francesco Laparelliego (ucznia Michała Anioła) na prośbę papieża Piusa IV. Miasto ukończono na początku lat 70. XVI wieku, choć koszty wymusiły rezygnację z części projektów. OD 1571 jest stolicą Malty. Dziś to najbardziej wysunięta na południe stolica Europy.

Valletta kościół św. Pawła
Valletta kościół św. Pawła Rozbitka

Valletta: Zabytki i kościoły

Stolica Malty jest niewielka, ale jednocześnie mamy tu ponad 350 zabytków. Nic dziwnego, że czasem jest nazywana jednym wielkim otwartym muzeum. Valletta to także wspaniałe uliczki, ale też potężna fortyfikacja z murami obronnymi, fortami i ogrodami. To także mnóstwo kościołów. Do najbardziej znanych należą choćby świętego Pawła Rozbitka oraz konkatedra świętego Jana i prokatedra św. Pawła z charakterystyczną 65-metrową wieżą (to kościół anglikański), a także Bazyliki Matki Bożej z Góry Karmel. Jej kopułę widać, gdy patrzy się na miasto z oddali. Warto pamiętać, że Malta jest państwem wyznaniowym, a ludzie są tu dość mocno zżyci z Kościołem Katolickim. Stanowi on ważny element ich tożsamości, przypomina to bardziej rolę, jaką kościoły mają w krajach skandynawskich.

Valletta
Valletta

Ogrody i fortyfikacja Valletty

Uliczki zaś są bardzo malownicze i tworzą niezapomniany klimat tego miasta. Główna to ulica Republiki, która prowadzi do placu Republiki (i pałacu Wielkiego Mistrza oraz prokatedry). Miasto można zwiedzić przechadzając się tymi uliczkami z charakterystycznymi dla Malty balkonikami, ale też obejść je po zewnętrznych murach. Warto zatrzymać się chwilę przy ogrodach Upper i Lower Barracca Gardens. Górne ogrody Barakka są przy bastionie św. Piotra i Pawła, dolne przy bastionie św. Krzysztofa są połączone windą (podobnie jak w Lizbonie czy Luksemburgu). Z ogrodów można podziwiać Grand Harbour. Potem można pójść do fortu św. Elma, skąd rozpościera się widok na Morze Śródziemne. Do tego dochodzi muzeum archeologiczne, które ukazuje także starszą historię, którą może poszczycić się Malta.

Valletta
Valletta

Filmowa Valletta – GOT, Bond i nie tylko

To też centrum filmowe, ale zdecydowanie bardziej stawiające na produkcję, niż zdjęcia. Choć i te się zdarzają. Fort świętego Elma pojawił się w filmie „World War Z” zaś plac Republiki w „Monachium” Stevena Spielberga jako Rzym (scena z kafejką przed zamachem), zaś inne części miasta grały w tym filmie Ateny. Stąd też nadzorowano wiele produkcji filmowych tworzonych na Malcie lub na jej wodach. Między innymi pierwszy sezon „Gry o tron”. Podobno gdzieś w ulicach Valletty kryje się ulica Mączna z Królewskiej Przystani. Niestety nie udało się nam dokładnie ustalić lokalizacji, czy potwierdzić tej informacji. Wiadomo tylko, że tu gdzieś ekipa filmowców miała swoją siedzibę. Jeszcze inny film, który tu kręcono, to „Agora”.

Morze Śródziemne
Morze Śródziemne
Widok na morze z Valletty
Widok na morze z Valletty i dzwon oblężniczy, będący pomnikiem wojennym.

Z Valletty widać też port, z którego wypływa się na Morze Śródziemne. I to właśnie gdzieś na tych wodach kręcono finałowe sceny „Szpiega, który mnie kochał” (1977) Lewisa Gilberta z Rogerem Moorem. W przypadku dwóch innych filmów z Jamesem Bondem Malta przynajmniej była brana pod uwagę jako miejsce zdjęć. Pierwszy z nich to „Tylko dla twoich oczu” (1981) Johna Glena, drugi zaś to obraz spoza oficjalnego cyklu, czyli „Nigdy nie mów nigdy” (1983) Irvina Kershnera z Seanem Connerym. W przypadku tego drugiego wiele źródeł wskazuje, że film w jakiejś części był kręcony na Malcie. Jednak nigdzie nie można znaleźć, gdzie i kiedy dokładnie. Brakuje też wspomnienia Malty w napisach końcowych. Najbardziej prawdopodobne jest to, że Malta była rozważana jako lokacja, ale ostatecznie do zdjęć tutaj nie doszło, pomimo zaawansowania prac. W każdym razie 007 był tu przynajmniej raz.

Valletta
Valletta

Valletta: Zwiedzanie i komunikacja

Stolica Malty jest bardzo dobrze skomunikowana z pozostałymi częściami wyspy. Przed główną bramą do Valletty znajduje się duże centrum przesiadkowe autobusów. Tu także ulokowano płatne parkingi. Do zabytkowego centrum najlepiej dostać się na piechotę. Ludzie chodzą przede wszystkim główną arterią i tam jest tłoczno. W bocznych uliczkach znajdziemy restauracje, ale dalej jest dużo spokojniej. Tam można się właśnie napawać pięknem i klimatem tego miasta. Valletta nie jest duża, więc jeśli ktoś nie zamierza oglądać muzeów, ani uczestniczyć w różnych festiwalach, które są tam często organizowane, to kilkugodzinny spacer powinien wystarczyć na zobaczenie większości jej atrakcji. Nocleg ze względów praktycznych i cenowych warto zarezerwować poza stolicą Malty.

Valletta
Valletta

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak maltański
Valletta

Jordańskie bezdroża, czyli Jordania na własną rękę

Bezdroża to trochę kłamliwy tytuł, może Jordania na własną rękę samochodem byłoby lepiej. Właściwie tym razem będzie nie o bezdrożach, ale o drogach. Ogólnie o samym jeżdżeniu samochodem pisaliśmy jakiś czas temu, tym razem zajmę się trochę innymi sprawami, . Tym, co można zobaczyć jadąc przez Jordanię wyglądając czasem przez okno.

Przydrożny handel
Przydrożny handel

Podróżowanie samochodem po Jordanii

Jeśli ktoś był w krajach arabskich, to z pewnością wie, że należy się spodziewać tam innego rodzaju czystości. Gdy przejeżdża się przez pola, widać mnóstwo butelek, worków foliowych i innych śmieci. To niestety norma, zwłaszcza jak przypomni się Palestyna, Egipt czy Tunezja. Jordania w tej materii jakoś specjalnie się nie wyróżnia. Owszem im bliżej dzikiej natury się znajdujemy, tym czyściej.

Jordańskie drogi
Jordańskie drogi

Jordania to kraj pasterski. W wielu miejscach widać owce, kozy, a czasem też wielbłądy pasące się w okolicy. To oczywiście niezapomniane widoki. Po drodze nieraz mijaliśmy pasterzy, którzy przepędzają swoje zwierzęta przez drogę. Blokują ją przy okazji. Można przy tym zrobić całkiem niezłe zdjęcia, często nawet nie płacąc. Ale lepiej wpierw zapytać o zgodę. Natomiast warto pamiętać, że owce czy kozy przede wszystkim znają swego pasterza. Obcych się boją i najczęściej uciekają, więc próba pogłaskania ich kończy się gonieniem za nimi. Czasem można zauważyć, że pasterze są uzbrojeni, najczęściej w jakieś dubeltówki czy coś w tym stylu. Więc lepiej z nimi nie zadzierać, choć oczywiście to broń przede wszystkim na drapieżniki, ale…

Burza piaskowa (Jordania na własną rękę)
Burza piaskowa

Jordania na własną rękę, czyli Mad Max na trasie

Jeszcze jedną atrakcją, bądź utrapieniem Jordanii, są burze piaskowe. Nam udało się załapać na jedną w trakcie jazdy. Zjechaliśmy na pobocze i przeczekaliśmy. Tak robiły też inne samochody. Pomijając piach, który się dostaje do różnych miejsc, podczas takiej nawałnicy niewiele widać, więc nietrudno o wypadek. Zaś burza ma jeszcze jedną zaletę. Czuć jakby się było w prawdziwym „Mad Maxie” zwłaszcza jak obok stoją rozklekotane ciężarówki czy cysterny.

Z innych ciekawostek warto wspomnieć o przydrożnych kupcach i sklepach. Część z nich ma rozłożone kramy na poboczu. Sprzedają owoce i wiele różnych innych rzeczy. Ludzie się zatrzymują, nikt ich nie goni. Natomiast są też tacy, którzy mają sklepy. Są one bardzo często oznaczone świecącymi kogutami. Tak więc z daleka wygląda to jak policja, więc kierujący najczęściej zwalnia. Na wszelki wypadek trzeba to zrobić.

Jordania na własną rękę
Jordania na własną rękę

Jordania na własną rękę i autostop

Jest też wiele osób, które próbują łapać autostop. Co ciekawe, także przedstawiciele służb, czyli wojska lub policji. Potrafią zatrzymać samochód i poprosić o podwózkę. W kwestii podwożenia autostopowiczów warto zdać się na zdrowy rozsądek i przemyśleć chęć pomocy bądź pokusę skorzystania z tej formy podróżowania. Natomiast czy podróżować w ten sposób? Zależy, gdzie chcemy dojechać. W Ammanie mieliśmy nawet propozycję od jednego Jordańczyka, by nas gdzieś podwieźć. W miastach powinno się to udać, ale pomiędzy nimi trzeba liczyć na szczęście.

Owce na drodze (Jordania na własną rękę samochodem)
Owce na drodze

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak jordański
Bezdroża

Malta i „Gra o tron” część 1: Mdina, Rabat i inne

W pierwszym sezonie „Gry o tron” kręcono na Malcie głównie sceny dziejące się w Królewskiej Przystani oraz w Essos. Potem zrezygnowano z Malty na rzecz Chorwacji, Maroko i Hiszpanii. Według niepotwierdzonych informacji to Maltańczycy nie chcieli widzieć ekipy HBO. Poszło o sceny nagości, jakie nagrywano na Malcie. W każdym razie obecnie Maltańczycy nie tylko korzystają z popularności serialu, ale też przypominają, że był tu kręcony. Dziś pierwsza część maltańskich lokacji (oczywiście pomijając wyspę Gozo, o której było poprzednio).

Mdina Gate
Mdina Gate

Mdina – Królewska Przystań (Malta, „Gra o tron”)

Na początek zabytkowe centrum Mdiny, dawnej stolicy Malty. Czasem można spotkać nazwę Ciche Miasto. Tuż przy samym parkingu znajduje się mur oraz brama, tak zwana Mdina Gate. Pełni ona rolę bramy Królewskiej Przystani, przez którą w trzecim odcinku do miasta potajemnie wjeżdżają Catelyn Stark i Sir Rodric. To miejsce bardzo łatwo znaleźć, bo przez nie właściwie wchodzi się do zabytkowego centrum. To też sprawia, że jest oblegane przez turystów, którzy najczęściej nawet nie są świadomi, skąd mogą znać ten fragment muru.

Brama Mdiny
Brama Mdiny
Jedno z ujęć bramy Królewskiej Przystani – Mdina, „Gra o tron”
Jedno z ujęć bramy Królewskiej Przystani – Mdina, „Gra o tron”

Podobnie jak w wielu innych częściach Malty, tak i tu osadnictwo sięga czasów bardzo odległych, aż IV tysiąclecia przed naszą erą. Mdina w czasach fenickich nazywała się Melitta, a greckich Melitte. Wśród Greków związanych czasowo z tą osadą można wymienić św. Pawła z Tarsu. W czasach rzymskich tu urzędował gubernator wyspy. Nazwa Mdina została nadana przez Saracenów (warto zwrócić na podobieństwo do nazwy Medina), którzy zajęli na pewien czas to miejsce. Wielkie trzęsienie ziemi w 1693 zniszczyło ówczesną zabudowę, stąd dzisiejsze stare miasto jest mocno naznaczone barokiem, czyli okresem odbudowy.

Uliczki Mdiny
Uliczki Mdiny

Zwiedzanie Mdiny

Sama Mdina jest bardzo ładna, ale ma dość wąskie uliczki, więc w sezonie jest tu bardzo tłoczono. Pośród budynków znajduje się Pjazza Mesquita. Z powodu oznaczeń trochę trudniej do niej trafić. Miejsce wygląda niepozornie. Znajdują się tu urzędy w dużej mierze związane z lokalnym kościołem. W „Grze o tron” natomiast to miejsce pełni rolę fasady burdelu Littlefingera. To tu lord Bealish sprowadza Catelyn, ale to także tu na dziedzińcu dochodzi do starcia między Nedem Starkiem a Jamiem Lannisterem. Oczywiście normalnie nie ma tu piasku widzianego w serialu. Acz baczny widz i obserwator dostrzeże tu bardzo wiele szczegółów, które uchwyciła kamera. Od okiennic, bram, drzew, aż po studnię.

Mdina - burdel Littlefingera
Mdina – burdel Littlefingera

Mdina znajduje się w centrum Malty, bez problemu można tu dojechać tak samochodem, taksówką jak i komunikacją zbiorową. Stare miasto ma bardzo ciekawy klimat, dość jednorodną zabudowę, a jego największą zmorą jest duża ilość odwiedzających. Jednocześnie ruch jest wyłączony prawie całkowicie (z drobnymi wyjątkami), stąd w teorii powinna tu panować cisza. Dlatego inne określenia Mdiny to Ciche Miasto lub Miasto Ciszy. Tej ciszy można doświadczyć, gdy przechodzi się bocznymi uliczkami, chyba, że ktoś akurat próbuje wywołać efekt echo.

Walka przed burdelem Littelfingera – Mdina, Malta „Gra o tron”
Walka przed burdelem Littelfingera – Mdina, Malta „Gra o tron”

Mdina i inne filmy

Z zabytków warto zwrócić uwagę na katedrę św. Pawła, ale podobnie jak w obecnej stolicy jest tu sporo innych kościołów. W końcu tu urzędował swego czasu Mistrz Zakonu Maltańskiego. Do tego dochodzą mury i niesamowity klimat. Prawdopodobnie obok Valletty jest to najczęściej zwiedzany kompleks miejski na Malcie. Swoją drogą kręcono tu także sceny do filmu „Agora”, czy „Piratów” Romana Polańskiego.

Rabat - klasztor św. Dominika
Rabat – klasztor św. Dominika
Eddard i Cersei w ogrodach Czerwonej Twierdzy w Królewskiej Przystani – Rabat „Gra o tron”
Eddard i Cersei w ogrodach Czerwonej Twierdzy w Królewskiej Przystani – Rabat „Gra o tron”

Rabat, czyli Królewska Przystań

Niecały kilometr dalej na południe znajduje się kolejne maltańskie miasto – Rabat. I tu jedna uwaga, gdyby ktoś przypadkiem chciał zaczynać od Rabatu. W państwie maltańskim są dwie miejscowości o ten nazwie. Jedna na wyspie Malta i to ta nas interesuje. Drugi Rabat znajduje się na wyspie Gozo, czasem określa się go mianem Victorii. No oczywiście dochodzi jeszcze stolica Maroko, która także nosi tę nazwę, czyli Rabat. Zresztą rabat to po arabsku przedmieście i wynika to z historii, bowiem w czasach rzymskich była to część miejscowości Melita (czyli Mdiny). Dopiero Arabowie postawili mur wokół Mdiny, a tu zostały przedmieścia.

Klasztor św. Dominika
Klasztor św. Dominika

Od centrum Mdiny właściwie jest to droga prosta. W Rabacie interesuje nas klasztor Świętego Dominika. Jest tu kościół, ale też dziedziniec z małym ogrodem. Tu nagrywano królewskie ogrody, a dokładniej scenę, w której Cersei rozmawia z Nedem. Eddard Stark w serialu wyjawia jej, że zna sekret jej dzieci. Wykorzystano nie tylko ogród, ale też kolumny w scenie, gdy Ned jest proszony na audiencję do króla Joffreya i Cersei. Nawet charakterystyczny żyrandol widać w serialu.

Klasztor św. Dominika
Klasztor św. Dominika

Dotarcie do klasztoru

Klasztor nie jest typową atrakcją turystyczną, podobnie jak ta część Rabatu. Jest natomiast używany przez dominikanów. Więc z jednej strony można tam spokojnie wejść i się rozejrzeć, nie robią z tym problemów. Z drugiej strony, trzeba pamiętać o tym, by zachować ciszę w czasie mszy czy nabożeństw. Wtedy też lepiej nie zwiedzać samego kościoła. Niestety to położenie sprawia, że także dojazd jest trochę bardziej utrudniony. Przed samym klasztorem nie ma w ogóle miejsc parkingowych, więc trzeba się posiłkować pobliskimi. Od autobusu też trzeba trochę przejść.

W Rabacie nagrywano między innymi sceny do filmu „Monachium” Stevena Spielberga. Udawały one scenę w Rzymie już po zabójstwie. Poza klasztorem jest tu jeszcze kilka innych kościołów, ale Rabat przyciąga zwiedzających przede wszystkim katakumbami. W jednej z grot podobno mieszkał św. Paweł, gdy prowadził tu działalność misyjną.

St. Anton
St. Anton
Czerwona Twierdza – San Anton „Gra o tron”
Czerwona Twierdza – San Anton „Gra o tron”

St. Anton oraz Malta i „Gra o tron”

Zostając w temacie ogrodów. Jakieś cztery kilometry od Mdiny na północny-wschód znajduje się miejscowość Attard, a w jej okolicy kompleks pałacowy San Anton wraz z przylegającym ogrodem. Ogrody pojawiają się w pierwszym sezonie w kilku scenach. Choćby tej, w której Eddard Stark i lord Petyr Bealish przechadzają się po nich, a Littlefinger wskazuje Nedowi szpiegów. Także pałac San Anton został wykorzystany w kilku scenach jako Czerwona Twierdza.

Pałac St. Anton
Pałac St. Anton
Pałac St. Anton
Pałac St. Anton

Ogrody są otwarte dla zwiedzających. Pełnią trochę rolę maltańskiego ogrodu botanicznego. Rośnie tu wiele drzew z różnych stron świata, co sprawia, że miejsce to jest niezwykłe nawet jak na Maltę. Są też zwierzęta, w tym żółwie czerwonolice, pawie, czy łabędzie. Miejsc parkingowych przed wejściem do ogrodu / pałacu jest niewiele. Ale podobnie jak w przypadku Rabatu chyba więcej przybywa tu Maltańczyków niż turystów. Wejście na teren ogrodu jest darmowe.

Ogrody St. Anton (Malta Gra o tron)
Ogrody St. Anton (Malta Gra o tron)
Ogrody St. Anton
Ogrody St. Anton

Manikata, czyli Essos

Ostatnim przystankiem na dziś jest Tal-Qargħa przy miejscowości Manikata. To mała wioska blisko zachodniego wybrzeża wyspy. O ile wcześniejsze miejsca były dość łatwo dostępne za pomocą autobusów, tu bez samochodu raczej nie ma szans dotrzeć. Głównie dlatego, że tu zwyczajnie nie ma turystów. Manikatę można by określić mianem willowych przedmieść. Ale ją trzeba przejechać i skierować się do części pasterskiej. Tu jest duży problem z drogami, są kręte, wąskie, mają nie najlepszą nawierzchnię, no i ciągle jest albo pod górę, albo w dół, czasem dość ostro. Trzeba też trąbić przy każdym zakręcie, by dać znać innym samochodom z naprzeciwka. Jedyna szansa na zaparkowanie jest przed czyimiś domami (co nie stanowi problemu). Potem trzeba się przejść.

Manikata - Essos (Malta Gra o tron)
Manikata – Essos (Malta Gra o tron)

Tal-Qargħa nawet nie musiała być mocno charakteryzowana: stare, zrujnowane zabudowania pasterskie, powstałe z kamieni. Nic dziwnego, że to miejsce pod koniec pierwszego sezonu posłużyło za wioskę najechaną i zniszczoną przez Dothraków. Warto zwrócić uwagę na ujęcia filmowe, które sprawiają wrażenie, jakbyśmy byli gdzieś na pustyni. W istocie miejsce znajduje się bardzo blisko klifów i morza. Tła w serialu są zamglone i lekko rozmazane. Komputerowe modyfikacje są normą w tym serialu, co z pewnością utrudnia znalezienie prawdziwych miejsc.

Wioska spustoszona przez Dothraków – Manikata, Malta „Gra o tron”
Wioska spustoszona przez Dothraków – Manikata, Malta „Gra o tron”
Manikata
Manikata

To oczywiście nie koniec maltańskich lokacji z „Gry o tron”. Zatem na szlaku filmowym następnym razem pozostaniemy na Malcie.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak filmowy
Malta („Gra o tron”) cz.1
Szlak maltański
Malta („Gra o tron”) cz.1

Rezerwat Dana, czyli Jordania, górskie szlaki i biosfera

To jedno z tych miejsc w Jordanii, którym należało dać więcej czasu. Dana to słynny górski rezerwat biosfery, w którym można się zatrzymać, czy kempingować, a przede wszystkim podziwiać wspaniałe krajobrazy. To także największy rezerwat w całej Jordanii.

Rezerwat Biosfery Dana
Rezerwat Biosfery Dana

Rezerwat Dana: Dojazd

Sam dojazd jest trochę trudny, gdyż drogi prowadzące do tego miejsca nie należą do często używanych. Właściwie to wytyczony trakt po którym czasem przejeżdżają samochody. Żadnego asfaltu, tylko ubita ziemia.

Rezerwat szczyci się tym, że występuje tu ponad 700 gatunków roślin, 190 gatunków ptaków, 37 ssaków i 36 gatunków gadów (np. biczogony). W tym także wiele zagrożonych wyginięciem.

Rezerwat Dana
Rezerwat Dana

Rezerwat Dana: Wejściówki

Problemem może też być kupno wejściówki, co nie oznacza niemożliwości wejścia do rezerwatu. W naszym przypadku skierowano nas do obozu, do którego nie dotarliśmy. Schodząc sobie i podziwiając widoki spędziliśmy za dużo czasu na odbijaniu na bok i rozglądaniu się. Obóz nie był dla nas celem, bo i po co, skoro tam nie nocujemy. Ostatecznie bilet udało się kupić u kierowcy samochodu kursującego między obozem a wejściem. Ten przejazd jest darmowy (znaczy wliczony w cenę). Samochód zaś kursuje z góry na dół i z powrotem.

Skały w rezerwacie Dana
Skały w rezerwacie Dana

Spacerowanie po Rezerwacie biosfery Dana

Dana to doskonałe miejsce, by odpocząć i ponapawać się naturą. Choć, co tu dużo mówić, niekoniecznie kojarzy się z krajem arabskim. I chyba właśnie dlatego planując swój przejazd postanowiliśmy się jedynie tu zatrzymać. Wiedzieliśmy czego się spodziewać, ale niestety trzeba umiejętnie gospodarować czasem. Tu go nam trochę zabrakło, więc może innym razem?

Istnieje tu prawie dwadzieścia szlaków. Najbardziej znany z nich to Wadi Dana Trail. Są one dość dobrze opisane na oficjalnej stronie rezerwatu – tam też znajdziecie informacje jak zarezerwować noclegi wewnątrz rezerwatu. W praktyce sprawa ze szlakami wygląda dużo gorzej, bo ich oznaczenia wewnątrz rezerwatu są słabe mówiąc ogólnie. Najłatwiej natknąć się na turystyczne pozostałości, czyli słynne kamienne ludki, wyznaczające trasę. Natomiast o ile strona internetowa jest tu bardzo pomocna, by zachęcić nas do przyjazdu do Dany, o tyle dalej preferowana forma to wynajęcie przewodnika. Nie jest to warunek konieczny, ale tak tu to działa. Przewodników czy kierowców bez problemu można zamówić w miejscach noclegowych. Ci drudzy mogą nas zawieść na początek jakieś szlaku lub odebrać z jego końca.

Roślinność i skały (Dana)
Roślinność i skały (Dana)

Aspekty kulturowe i historyczne

Dana jest bardzo rozległym rezerwatem. Liczy sobie 308 km kwadratowych. Rezerwat biosfery utworzono w 1989. To także ciekawe miejsce ze względu na ludzkie osadnictwo. Pierwsi ludzie dotarli tu jakieś 6000 lat temu. Archeolodzy znajdowali tu pozostałości po Egipcjanach, Nabatejczykach czy Rzymianach, Bizancjum, a także pewne paleolityczne ślady. Zaś od 400 lat żyje tu plemię Ata’ta i to oni pewnie w dużej mierze obsługują dziś turystykę. Im pomagają najczęściej Beduini.

W Danie be z problemu można nocować, zarówno w wiosce jak i w kilku ośrodkach w ramach rezerwatu. To dobre rozwiązanie jeśli chce się samemu pochodzić po tych górach. A i można też spróbować tutejszej herbaty ziołowej. Zresztą mieszankę o nazwie Dana można kupić w różnych miejscach Jordanii.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak jordański
Dana

U styku filmu i podróży