Archiwa tagu: kurort

Batumi, kurort nad Morzem Czarnym

Stolica autonomicznej Republiki Adżarskiej, czyli Batumi (gruz. ბათუმი) jest dość dobrze kojarzona w Polsce. Przede wszystkim z czasów komunizmu. Była to wówczas, może trudno powiedzieć by popularna, ale w każdym razie znana i w pewien sposób prestiżowa riwiera bloku wschodniego. A jeszcze rozsławiły ją u nas Filipinki śpiewając o herbacianych polach, zaś po wielu latach cover znalazł się w repertuarze Natalii Lesz. Wraz z upadkiem ZSRR skończyły się uprawy herbaty, zaś plaże nad Morzem Czarnym musiały mierzyć się z konkurencją. Co łatwe nie było, nie tylko ze względu na infrastrukturę. W wielu miejscach mamy tu raczej czarne kamieniste wybrzeże, które nie przyciąga odpoczywających tak jak drobny złoty piasek.

Plaża nad Morzem Czarnym
Plaża nad Morzem Czarnym

Historia Batumi

Dość trudno określić, kiedy w ogóle powstało to miasto. Na pewno pierwotnie znajdowała się tu grecka kolonia, później przejęta prze Rzymian. Ci zbudowali tu fortecę o nazwie Batys. Po Rzymianach przyszli Arabowie, po nich w końcu Gruzini. Nazwa Batumi pojawia się w XI wieku. Czy wtedy zaczęło rozwijać się miasto czy wcześniej? Na ile było samodzielne, a na ile raczej wspierało fortecę i port? Trudno stwierdzić także dlatego, że okolice przechodziły z rąk do rąk. W ciągu ostatnich wieków władali nim Rosjanie, Brytyjczycy, Imperium Ottomańskie, ZSRR czy w końcu niepodległa Gruzja. Wpływów kulturowych jest tu wiele, a historia dość skomplikowana. Rozwój Batumi jest związany z linią kolejową z Baku, a także ropociągiem. W XIX wieku Baku było jednym z najważniejszych producentów ropy, więc stolica Adżarii pełniła rolę portu przeładunkowego. Turystycznie zaś rozwijała się w dwóch falach, wpierw jako kurort Układu Warszawskiego, a potem już w XXI w. Dopiero ta ostatnia zmiana bardzo zmieniła charakter tego miasta.

Dziwaczne budynki
Dziwaczne budynki

Cały region Adżarii znajduje się bardzo blisko Turcji. Zresztą jest to ta część Gruzji, gdzie islam jest dość mocno obecny, czy nawet dominujący. Jednak w Batumi w ogóle tego nie widać, to dość zróżnicowana i otwarta miejscowość ściągająca wciąż wielu turystów, niezależnie od zawartości ich portfela. Są tu zarówno nowoczesne, mniej lub bardziej fantazyjne hotele, jak i te pochodzące z poprzedniej epoki, oraz oczywiście mnóstwo domostw, które także chętnie przyjmują podróżnych.

Batumi
Batumi

Kaczyńscy, Ali i Nino

Większość życia turystycznego koncentruje się na promenadzie. Zresztą jej przedłużeniem jest ulica Lecha i Marii Kaczyńskich (nazwa zapisana także po polsku).

Ulica Lecha i Marii Kaczyńskich w Batumi (Gruzja)
Ulica Lecha i Marii Kaczyńskich w Batumi (Gruzja)

Na uwagę zasługuje też pomnik Ali i Nino. To postaci tutejszej wersji historii Romea i Julii. Powieść „Ali i Nino” napisał Kurban Said, została wydana także w Polsce, choćby przy okazji jej adaptacji filmowej z 2016 roku. Ali to muzułmanin z Azerbejdżanu, zaś Nino gruzińska chrześcijanka. Podział społeczny prowadzi do nieszczęśliwej miłości. Właściwie jest to bardziej instalacja niż klasyczny pomnik. Delikatnie się przesuwa, robiąc bardzo ciekawe wrażenie.

Ali i Nino (Batumi)
Ali i Nino

Pomnik ten znajduje się na bulwarze Batumi, centralnym miejscu życia turystycznego. Stąd można zarówno wziąć wycieczkę statkiem po morzu, jak również podziwiać wieżowce z Wieżą Gruzińskiego Alfabetu na czele. To też jest swoisty pomnik. Obok wznosi się także Batumi Tower wysoka na 200 metrów. Bulwar także jest bardzo ciekawy, bo różnorodny. Z jednej strony jest tu wiele „atrakcji” wprost z kurortu, włącznie z kopiami chińskich lwów, ale przy tym znajdzie się choćby kilka interesujących fontann, czy mini-zoo. Ogólnie wiele budynków przypomina jarmarczny styl znany choćby z Orlando.

Wieża Alfabetu (po prawej)
Wieża Alfabetu (po prawej)

Warto także zwrócić uwagę na okolicę Placu Europejskiego. Tam znajdziemy kilka interesujących budynków. Z często polecanych atrakcji w Batumi jest także delfinarium, diabelski młyn i ogród botaniczny.

Plac Europejski (Batumi)
Plac Europejski

Na koniec jeszcze jedno: będąc w Batumi warto spróbować adżarskiej kuchni. Chyba najbardziej znane danie to chaczapuri po adżarsku, czyli z sadzonym jajkiem. Bardzo pożywne (i bez mięsa). Zresztą w Gruzji sporo jest regionalnych smaków.

Hotel w kształcie Koloseum
Hotel w kształcie Koloseum

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak gruziński
Batumi

Karlowe Wary i kasyno Royale oraz uzdrowisko

Górskie uzdrowisko, kurort i miejsce słynnego międzynarodowego festiwalu filmowego, a jednocześnie plan zdjęciowy Jamesa Bonda. Mowa oczywiście o Karlowych Warach (cz. Karlovy Vary). To miasto bardzo ciekawe, niewielkie, acz różnorodne i piękne. Pełne pozostałości po poprzednim systemie, jak i jeszcze wcześniejszym, odwiedzane przez Rosjan i mocno wyróżniające się na tle Czech. Karlowe Wary to świetne miejsce na weekendowy wypad.

Widok na Karlowe Wary
Widok na Karlowe Wary

Historia Karlowych War

Nazwa miasta sięga aż połowy XIV wieku, kiedy król Karol IV (właściwie to Karol I, bo tak był znany jako król Czech, ale jednocześnie lepiej go pamiętamy jako Karola IV Luksemburskiego, cesarza Niemiec) zdecydował się założyć tutaj osadę zwaną Gorące Łaźnie koło Łokci. Karlowe Wary (niem. Karlsbad) to nazwa nadana później na cześć Karola IV, zdecydowanie bardziej zapadająca w pamięć. Pierwotna wersja zaś oddaje jedną z najważniejszy atrakcji tego miejsca, czyli wody. W XVI wieku wydano książkę opisującą zdrowotne właściwości tutejszych gorących źródeł. Niestety, wskutek katastrof (powodzie, pożary, wojna), miasteczko podupadło. Nowy początek dla Karlowych War nastał wraz z XVIII wiekiem, od tamtej pory Karlowe Wary cieszą się nieustającym zainteresowaniem kuracjuszy. Po drodze oczywiście była II wojna światowa, czy komunizm, ale dziś miasteczko ma się świetnie, rozwija się, zarówno jako sanatorium jak i miejscowość wypoczynkowa.

Rozwidlenie ulicy Trziste i kolumna Trójcy Świętej (miejsce widoczne w Bondzie)
Rozwidlenie ulicy Trziste i kolumna Trójcy Świętej (miejsce widoczne w Bondzie)

Karlowe Wary, festiwal i James Bond

Nim jednak zajmiemy się częścią uzdrowiskową, skupimy się wpierw na Bondzie. A tu istotna jest przede wszystkim jedna lokacja. Grandhotel Pupp to neobarokowy budynek powstały w latach 1896 – 1907, który był słynny zanim zagrał Hotel Splendide w Czarnogórze w filmie „Casino Royal” z 2006 roku. Pomijając Bonda, hotel ten jest mocno powiązany z kinematografią. Oczywiście za sprawą Międzynarodowego Festiwalu Filmowego, który rok w rok już od 1946 r. odbywa się w tym czeskim mieście, zaś Grandhotel Pupp gości sławy światowego kina.

Hotel Splendide w „Casino Royale”, faktycznie Karlowe Wary i Grandhotel Pupp
Hotel Splendide w „Casino Royale”, faktycznie Karlowe Wary i Grandhotel Pupp

Grandhotel Pupp

Na brukowanym placu przed wejściem jest pewna liczba kostek brukowych wykonanych z brązu z nazwiskiem sław (nie tylko świata kina i nie tylko XX wieku) i rokiem, w którym dana osobistość zabawiała w mieście i Grandhotel. Jest i oczywiście Daniel Craig. Nas ucieszyła podświetlana gablotka z informacją o tym, że tutaj kręcono „Casino Royal”. Obsługa pozwoliła nam także wejść do środka (poinformowaliśmy, że interesuje nas Bond) i zrobić zdjęcie w głównym holu. Wnętrza, cóż, onieśmielają przepychem. Swoją drogą, przy hotelu znajduje się też kasyno. Ono jednak rozczaruje fanów 007, te filmowe kręcono w praskim studio.

Grandhotel Pupp
Grandhotel Pupp

Młyńska Kolumnada i centrum

„Casino Royale” kręcono także w pobliskim Loket i Pradze, ale w Karlowych Warach nagrano jeszcze kilka innych scen. Nie tak istotnych, ale miejsca wciąż da się rozpoznać. Jedno z nich to Kolumnada Młyńska. Normalnie jest to miejsce, w którym można napić się leczniczych wód a przede wszystkim spacerować, w filmie zaś robi za okolice dworca kolejowego. Młyńska Kolumnada powstała w 1881, jak duża część miasta. Przełom XIX i XX wieku to właśnie największy historycznie rozwój Karlowych War, właśnie wówczas powstała większość zabytków.

Grandhotel Pupp (Karlowe Wary)
Grandhotel Pupp (Karlowe Wary)

Krótsze ujęcia pojawiające się w filmie kręcono przy kolumnie Świętej Trójcy, a także łaźniach Kaiserbad. Choć w tym ostatnim przypadku ostatecznie scen nie użyto w filmie scen nagrywanych na zewnątrz. Wewnątrz zaś w Łaźniach I kręcono kasyno, dokładniej sceny przy barze. Sceny samej gry nagrywano w studio w Pradze.

Wnętrza Grandhotelu Pupp
Wnętrza Grandhotelu Pupp

Hotel Bristol = Grand Budapest Hotel?

Karlowe Wary wywarły wpływ nie tylko na Bonda, ale także na „Grand Budapest Hotel” Wesa Andersona. Zdjęć nie kręcono tu wprost, ale inspiracja jest bardzo widoczna. Po pierwsze karlowarski Hotel Bristol stał się pierwowzorem filmowego hotelu. Fasada jest uderzająco podobna. Zdecydowaną większość zdjęć do filmu Andersona nakręcono w nie tak odległym Görlitz.

Hotel Bristol - inspiracja dla Grand Budapest Hotel
Hotel Bristol – inspiracja dla Grand Budapest Hotel

Karlowe Wary i Jeleni Skok

Co ciekawe, na plakacie promującym film widać pomnik sporego jelenia. To znów inspiracja, w Karlowych Warach mamy Jeleni Skok, choć pomnik z pewnością nie jest tak okazały jak na plakacie. Sam Jeleni Skok – pomnik jelonka, taki trochę żart. Trudny do odnalezienia, łatwy do przeoczenia. Na zdjęciu tylko wygląda na wielkiego, w rzeczywistości to jest koźlątko górskie. Za to z góry roztacza się piękny widok na miasto.

Jeleni skok - kolejna inspiracja dla Grant Budapest Hotel
Jeleni skok – kolejna inspiracja dla Grant Budapest Hotel

Pomnik Jelenia znajduje się na wysokości 473 m n.p.m. W obszarze miasta jest kilka szczytów z Wyżyny Karlowskiej. Najwyższy z nich to liczący 644 m n.p.m. Vítkův vrch. Tym samym jest to także dobra okolica do górskich spacerów.

Młyńska Kolumnada (Karlowe Wary)
Młyńska Kolumnada (Karlowe Wary)

Uzdrowisko w Karlowych Warach

Karlowe Wary to oczywiście w pierwszej kolejności uzdrowisko. Znajduje się tutaj aż 79 gorących źródeł o temperaturze wody od 41 do aż 73 stopni Celsjusza. Wodę można nabierać z ogólnodostępnych kraników, przy których jest wypisana temperatura. Jak to w takich miejscach bywa, wody nie pije się dla smaku. Niektóre są dość okropne, a pozostałe nie lepsze.

„Casino Royale”, James Bond i stacja kolejowa w Czarnogórze, faktycznie kolumnada w Karlowych Warach
„Casino Royale”, James Bond i stacja kolejowa w Czarnogórze, faktycznie kolumnada w Karlowych Warach

Uzdrowisko Karlowe Wary stało się modne zwłaszcza wśród Rosjan, dwukrotnie był tutaj nawet sam car Piotr I Wielki. To aż trochę dziwne, ale najczęściej słyszanym tutaj językiem, jest właśnie język rosyjski. W tym też języku zwracają się do nas domyślnie np. w knajpkach oraz w hotelu. Szyldy informujące o sprzedaży wartościowych nieruchomości są także w pierwszej kolejności zapisane w języku rosyjskim. Dla zaspokojenia potrzeb duchowych Rosjan, w XIX wieku wybudowano tutaj cerkiew św. Piotra i Pawła. Z zewnątrz robi większe wrażenie niż od wewnątrz, co akurat zauważyliśmy też w przypadku kościoła katolickiego. Obok cerkwi jest honorowy konsulat rosyjski. W pobliskim parku-lasku jest pomnik Karola Marksa ze świeżymi kwiatami. On też tutaj bywał.

Dom zdrojowy Łaźnie I (wnętrza kasyna, fasada ostatecznie nie użyta w filmie)
Dom zdrojowy Łaźnie I (wnętrza kasyna, fasada ostatecznie nie użyta w filmie)

Dom zdrojowy (Karlowe Wary) jako Casino Royale
Dom zdrojowy (Karlowe Wary) jako Casino Royale

Beherovka i kurort

Karlowe Wary to także miasto Beherovki – nalewki niemniej zdrowej od tutejszych wód, a o niebo lepszej. Są sklepy, a też małe muzeum poświęcone temu trunkowi i w mniejszej części jego twórcy – Janowi Beherowi.

Pamiątkowy bruk/tabliczka przy Grandhotelu Pupp
Pamiątkowy bruk/tabliczka przy Grandhotelu Pupp

Karlowe Wary: Promenada i życie nocne

Główna promenada jest urokliwa, pełna niewymuszonej elegancji. Piękne są kamienice, piękne są budynki związane z infrastrukturą uzdrowiskową. Zwłaszcza te starsze, neobarokowe, bo nowsze może niekoniecznie, choć też aż tak nie rażą. Dalej, poza ścisłym centrum niestety widać piętno komunizmu, z jego brakiem wyczucia i estetyki.

Młyńska Kolumnada udająca dworzec? (ze scen nie użytych w filmie, przechodzili tu Bond i Vesper)
Młyńska Kolumnada udająca dworzec? (ze scen nie użytych w filmie, przechodzili tu Bond i Vesper)

Swoją drogą jak nie ma festiwalu filmowego, miasto nie żyje do późnych godzin wieczornych. Owszem spacerując blisko sanatoriów słychać tam imprezy przy muzyce, jednak na promenadzie nie ma prawie ludzi. Knajpy są szybko zamykane. O tym trzeba pamiętać, jeśli chcemy znaleźć coś do jedzenia. Ale pomimo to warto przejść się także promenadą, gdy zapadnie zmrok. Jedną z ciekawostek jest tu fontanna z gorącym źródłem, która paruje. Zaskakuje w dzień i w nocy.

Gorące źródło i naturalna fontanna
Gorące źródło i naturalna fontanna

Karlowe Wary to wyjątkowe czeskie miasto. Warte do zwiedzenia nie tylko przez wielbicieli kina, choćby ze względu na lokacje filmowe. Zaś przy wejściu do Grandhotel Pupp można spędzić wiele czasu, czytając tabliczki pamiątkowe ze słynnymi gośćmi festiwalu i miasta. Bo przecież taki Goethe to raczej nie na festiwal filmowy przyjechał.

Źródła wód mineralnych w uzdrowisku (Karlowe Wary)
Źródła wód mineralnych w uzdrowisku

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak czeski
Karlowe Wary
Szlak filmowy
Karlowe Wary i kasyno Royale

Orlando, amerykańskie centrum parków rozrywki

Jeśli ktoś chce zwiedzać Stany Zjednoczone, to Orlando jest prawdopodobnie ostatnim miastem, do którego chciałoby dotrzeć. Jednak jednocześnie przybywają tam tysiące turystów co roku, co sprawia że miejsce to jest tak popularne? To zagłębie parków rozrywki na wschodnim wybrzeżu. Ludzie tu  przyjeżdżają do Disney World czy konkurencji Universal Resort, a także The Wizarding World of Harry Potter. Bawią się, nie zwiedzają. Co sprawia, że Orlando jest tak interesującą miejscówką dla osób zainteresowanych filmem? Walt Disney World, a dokładniej Hollywood Studios.

Disney Hollywood Studios - Indiana Jones
Disney Hollywood Studios – Indiana Jones

Disney World – Orlando

Musimy zdać sobie sprawę z tego, że Disney World jest ogromny. To nie jest jeden park tematyczny (przynajmniej ten w Orlando). To kompleks pięciu parków, hoteli, ryneczek, z własną kolejką łączącą poszczególne części. Miasto w mieście, w całości nastawione na zapewnienie atrakcji turystom. Każdy z tych parków jest inny. Animal Kingdom nastawiony jest na zwierzęta, inny na naukę, Hollywood Studios na magię kina. Wielu ludzi przyjeżdża tu na tydzień i codziennie korzystają z innych atrakcji, zupełnie nie opuszczając Disney Worldu.

Star Tours II (Orlando)
Star Tours II

Jak ta magia jest realizowana w praktyce? Przede wszystkim park ma bawić osoby w każdym wieku, tak dzieci, młodzież jak i dorosłych. Zatem znajdziemy tu zarówno klasyczne atrakcje związane z filmami czy serialami Disneya. Jest film 3D z Muppetami, jest musical na żywo na motywach „Pięknej i Bestii”. Są też atrakcje związane z Indianą Jonesem, no i Star Tours z „Gwiezdnymi Wojnami” (ale to się akurat zmieniło, powstał nowy park o „Gwiezdnych Wojnach” – Galaxy’s Edge). Ale jest coś co powinno przyciągnąć mocno uwagę starszych odbiorców. Cała sekcja poświęcona efektom specjalnym. Praktycznym, których możemy doświadczać na żywo.

Hollywood Studios (Orlando)
Hollywood Studios (Orlando)

Najczęściej wygląda to tak, że siadamy w jakiejś kolejce i przejeżdżamy obok miejsca, gdzie dochodzi do wybuchu ciężarówki, albo do zalania czy podpalenia czegoś. Przynajmniej tak to wygląda. Wszystko oczywiście jest pod kontrolą. Ciężarówka faktycznie płonie, ale wszystko idzie zgodnie z planem, powtarzalnym. Po pokazie działanie zostaje nam wytłumaczone. Park Disneya to jedno, jeśli się nam znudzi można pójść do Universal Orlando Resort, gdzie znajduje się choćby replika Hogwartu z Harry’ego Pottera. Rozrywka na bardzo podobnym poziomie, dzieci będą szczęśliwe.

Pokaz świateł
Pokaz świateł

Historyczne już Hollywood Studios

Podobnych atrakcji jest więcej. Możemy zobaczyć jak nagrywana jest scena, w której okręt zostaje ostrzelany przez helikopter. Tego oczywiście nie widzimy, ale słyszymy go, widzimy ślady ostrzału w wodzie. (Mały Update. W związku z budową Star Wars Land atrakcje typu: Lights, Motors, Actions czy Studio Blacklot Tour zamknięto. Szkoda, bo dla kogoś kto lubi kulisy kina to był coś naprawdę koniecznego do zobaczenia). Zaś więcej o Star Tours przeczytacie tutaj.

Sea World
Sea World

Na koniec warto wybrać się jeszcze na jedną atrakcję: pokazy kaskaderskie mistrzów kierownicy, wraz z pewnymi sztuczkami, które wykorzystują w filmie. W tym oczywiście fałszywe samochody, które są przeznaczone do kolizji, a zbudowane tak, by kierowca-kaskader był bezpieczny.

Sea World (Orlando)
Sea World

Wyjazd do Disney World niestety jest dość kosztowny. Podstawowy bilet na jeden dzień do jednego z parków kosztuje w granicach 60 USD od osoby. Dodatkowo w wielu miejscach można sobie dokupić bilety uprawniające nas do przechodzenia bez kolejki. A kolejki do wszystkich popularnych i ciekawych atrakcji są, z czym trzeba się liczyć. Można spokojnie przyjąć, że w pełni nie da się obejrzeć wszystkiego w jednym parku w ciągu jednego dnia. Choć oczywiście te filmowo-kaskaderskie rzeczy jak najbardziej da się. W samym parku jest też wiele miejsc, gdzie można zjeść coś lub się napić. No i masa sklepów z pamiątkami, zabawkami i gadżetami. Niestety ceny są wysokie.

Gatorland
Gatorland

 

Gatorland
Gatorland

SeaWorld w Orlando

W Orlando znajduje się też kilka mniejszych parków, godnych zainteresowania. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na dwa. Pierwszy to SeaWorld, czyli takie wielkie oceanarium, albo raczej ogród zoologiczny koncentrujący się na zwierzętach morskich. Można tu oglądać między innymi delfiny czy inne walenie. Całość jest bardzo nastawiona na dzieci, więc nawet karmienie fok czy morsów wraz z ćwiczeniami dla nich odbywa się na statku pirackim i ma charakter przedstawienia. Nie każdemu to podejdzie.

Gatorland
Gatorland

Gatorland w Orlando

Bardziej klasyczny jest Gatorland, czyli park z aligatorami. Tam właściwie można tylko oglądać, a jedyną atrakcją jest karmienie. Aligatory występują dość licznie na Florydzie, bywają też czasem utrapieniem dla mieszkańców, gdyż potrafią wejść do przydomowych basenów. To miejsce gdzie można obejrzeć je z bliska, ale zachowując bezpieczną odległość.

Gatorland (Orlando)
Gatorland

Ponadto w Orlando znajdziemy całe mnóstwo hoteli, pól do mini golfa, małych muzeów, czy dość spore Centrum Konwentowe. Sprawia to, że ludzie, którzy przyjeżdżają tu na kilka dni, na konwent, najczęściej zostają tu jeszcze przez jakiś czas, zwłaszcza jak wybrali się tu z dziećmi. Można by rzecz, że to takie trochę rodzinne Las Vegas. Wszystko sztuczne, nastawione na zabawę, ale jak najbardziej działa.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku

Szlak amerykański
Orlando

Agadir i Sidi Ifni, czyli marokańskie plaże i łuki skalne

Agadir (arab. اكادير) to zdecydowanie ta część Maroka, która nie jest z naszych marzeń. Dobrze o tym widzieliśmy. To turystyczne miejsce z promenadą, ze sklepami, z masą hoteli i plażą. W sam raz, by wypocząć i zapomnieć o całym świecie. Natomiast, gdy chce się odkrywać egzotykę, sytuacja wygląda inaczej. Wokół jest kilka ciekawych miejsc, ale gdyby nie chęć przejechania się wybrzeżem, prawdopodobnie odpuścilibyśmy sobie tę część Maroka. Agadir zaś był dobrym miejscem, skąd można zacząć podróż do Casablanki zatrzymując się w kilku istotnych dla nas punktach.

Agadir
Agadir – plaża

Agadir: Kurort w Maroko

W Agadirze, zresztą jak w wielu innych miejscach w Maroko, chwalą się, że słońce jest tu przez 300 dni w roku. My mieliśmy pecha, bo pomimo czerwca, trafiliśmy  na dość mglistą i pochmurną pogodę z lekkimi, przelotnymi opadami.  Tak więc oglądanie krajobrazów nie wyszło. Cóż, szkoda. Samo miasto zostało założone w XV wieku przez Portugalczyków. Zyskało na znaczeniu po I wojnie światowej, gdy stało się istotnym portem, a trwało to do 29 lutego 1960. Wówczas trzęsienie ziemi zniszczyło doszczętnie Agadir. Stąd jego obecny styl jest taki mało marokański, wręcz w wielu miejscach kurortowy i nastawiony na turystów. Wielu z nich przybywa tu na spokojny odpoczynek. Dla nas to było mało marokańskie miejsce.

Agadir - dom gadów
Agadir – dom gadów

Sidi Ifni, plaża i skalny łuk

W trochę dalszej okolicy, na południe od Agadiru, znajduje się miejscowość Sidi Ifni. Co prawda nie dotarliśmy do niej, ale tuż przed nią w Legzirze jest słynna plaża ze skalnymi łukami. Niestety we wrześniu 2016 łuk ten się zawalił, więc jest to już tylko i wyłącznie informacja historyczna. My szczęśliwie byliśmy tam wcześniej. To było coś, co zdecydowanie chcieliśmy zobaczyć. Nawet przy złej pogodzie, ciekawie się to prezentowało. Choć niestety na zdjęciach w sieci bez chmur i ze słońcem robiło to ciekawsze wrażenie. Zaletą było to, że przy gorszej pogodzie nie ma zbyt wielu oglądających.

Sam dojazd niestety jest dość słabo oznaczony, gdybyśmy wcześniej nie sprawdzili na mapie, gdzie mniej więcej się go spodziewać, pewnie byśmy go przeoczyli. W każdym razie Legzira znajduje się mniej więcej 10 km od Sidi Ifni jadać z Agadiru, tuż przy wybrzeżu. Tam są parkingi i zejście na plażę, oczywiście przez lokalne kramy. Trzeba jednak wziąć pod uwagę pływy spowodowane przez Księżyc. Zejście na plażę i podziwianie łuków możliwe jest tylko przy odpływie. Trzeba więc liczyć na trochę szczęścia. Były dwa łuki, został jeden, ale miejsce pewnie dość dużo straciło.

Sidi Ifni / Legzira
Sidi Ifni / Legzira

Agadir i okolice: atrakcje

W Agadirze zastanawialiśmy się jeszcze nad podjechaniem nad Paradise Valley, acz ze względu na nienajlepsze warunki pogodowe i znaczną odległość (mierzoną czasowo, bo w kilometrach nie było to bardzo daleko), odpuściliśmy sobie tę wycieczkę. Zostało więcej czasu na sam Agadir, jednak nie skorzystaliśmy z atrakcji. Tu podobnie jak w wielu miejscowościach turystycznych są specjalne ośrodki, jak choćby „dom gadów”. Nam wystarczyło przejście się promenadą i plażą nad oceanem. Pod tym względem Agadir śmiało może konkurować z wieloma bardziej turystycznymi miejscówkami. Jest tu dużo knajpek, a w bliskiej okolicy sporo dodatkowych, rodzinnych atrakcji. Może być to dobra alternatywa dla np. Hurghady.

Sidi Ifni / Legzira
Sidi Ifni / Legzira

Warto dodać, że nastawienie ludzi w Agadirze w stosunku do turystów jest dość normalne. Oni tu z nich żyją, ale nie ma wymuszania, jest czysty interes. Stąd chodzenie po nim jest bardzo miłe, w szczególności, że bez problemu, nawet w ramadan można zjeść, a także napić się alkoholu. Niektóre sklepy dość mocno się nim reklamują, co jest nietypowe jak na kraj arabski. Zwłaszcza wielkie, widoczne z daleka butelki mające przyciągnąć turystów.

Sidi Ifni / Legzira
Sidi Ifni / Legzira

Agadir jest w pewien sposób pewną kwintesencją Maroka. Jest to taki bliska Europejczykom egzotyka. Dawne silne wpływy francuskie odcisnęły tu swoje piętno, przez to jest to bardziej zachodnie miejsce niż np. Tunezja. Dlatego zwłaszcza w Agadirze, tak wiele osób czuje się bardzo dobrze. Bo równie dobrze mogłoby to być Lazurowe Wybrzeże, Grecja, czy Hiszpania. Jednocześnie są tu pewne wpływy arabsko-berberyjskie, czyli coś lekko orientalnego, co czyni taki wyjazd bardziej ekscytującym. Swoją drogą jest tu wiele wycieczek także z Polski, na które można się natknąć

Sidi Ifni / Legzira
Sidi Ifni / Legzira

Agadir na królewsko i filmowo

Z atrakcji nieturystycznych, jest pałac królewski, znów nie da się go zwiedzić (jak w przypadku innych w Maroko), ale z daleka wygląda imponująco. Jest też słynny napis na górze, który widać z wielu miejsc Agadiru. Oznacza tyle, co „Allah, ojczyzna, król”. Oczywiście robi lepsze wrażenie przy bardziej przejrzystej pogodzie.

Agadir i słynny napis
Agadir i słynny napis

Słoneczny Agadir ma też swoją filmową historię, zresztą jak wiele miejsc w Maroko. Autostrady w okolicy posłużyły jako miejsce pościgu w „Mission: Impossible – Rogue Nation” (2015). Tu też kręcono kilka scen do „Kapitana Phillipsa” (2013) z Tomem Hanksem. U wybrzeży powstało też kilka filmów religijnych i kostiumowych, gdzie ocean udawał morze Czerwone bądź Śródziemne. Choćby w „Mojżeszu” (z 1995) czy „Kleopatrze” (z 1999), gdzie Maroko udaje Egipt.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak marokański
Agadir i Sidi Ifni