Archiwa tagu: ocean

Przylądek Roca

Najdalej wysuniętym na zachód krańcem kontynentalnej Europy jest przylądek Roca (port. Cabo da Roca) w Portugalii, który znajduje się na terenie Parku Narodowego Sintra-Cascais. Skalisty brzeg ma wysokość do prawie 140 metrów. To wyjątkowo spokojne i malownicze miejsce. Słynny portugalski poeta Luís Vaz de Camões opisał je słowami: „Gdzie ląd się kończy, a morze zaczyna”. Wyrwany z kontekstu fragment może nie powala, ale jednocześnie dość dobrze oddaję istotę tego miejsca. Pewnie dlatego, jest tak często cytowany, nawet na materiałach promujących to miejsce.

Krzyż na przylądku
Latarnia morska

Poza oczywiście samym faktem, że to koniec kontynentalnej Europy, jest to przy odpowiedniej pogodzie, miejsce idealne na spokojny spacer. Można cieszyć się oceanem i klifami. Okolica jest porośnięta głównie przez sukulent Carpobrotus edulis, rdzennie pochodzący z Afryki Południowej.

Widok na ocean

W okolicy przylądka znajdują się trzy rzeczy. Pierwsza najbardziej widoczna to latarnia morska. Druga to monument z krzyżem. Na nim znajduje się fragment poematu Camoesa. Co ciekawe w bardzo wielu miejscach w sieci krzyż jest „usunięty”. Pokazywane są tylko fragmenty dolne monumentu. Trzecia rzecz, to kamień z napisem „koniec Europy”, znajduje się trochę dalej od monumentu i można go nie zauważyć.

Wybrzeże

Przy głównej części przylądka znajdują się barierki nad klifami. Ale jak się odejdzie dalej, to można samemu podejść do krawędzi, a nawet spróbować sobie zejść. Na to oczywiście trzeba sobie zaplanować trochę więcej czasu. Samo zachwycanie się tym dość pięknym miejscem raczej nie zajmuje długo. Godzina z pewnością wystarczy. Prawda jest taka, że jeśli ktoś chciałby to tylko zaliczyć i cyknąć sobie fotkę na krańcu Europy, bez problemu zrobi to w piętnaście minut. Gorzej oczywiście ze zdjęciem monumentu, bo wokół niego nieustannie kręcą się jacyś turyści.

Przylądek Roca

Do przylądka można dojechać oczywiście samochodem, ale kursują tu też autobusy lokalne z Sintry i Cascais. Dokładnie linia 403. Do Sintry i Cascais można dojechać z Lizbony pociągiem w ramach biletów na metro i koleje lokalne. Bilety autobusowy w Sintrze można kupić na przykład całodniowy. To bilet typu hop on hop off i działa także na linie dowożące do pałaców. Ewentualnie można skorzystać z taksówek, tuktuków czy innych form bardziej indywidualnego transportu.

Trasa spacerowa
Szlak portugalski
Przylądek Roca Sintra
Share Button

Portsmouth

Na pierwszy rzut oka Portsmouth nie wygląda zbyt ciekawie. To przede wszystkim miasto przemysłowe i to widać. Większość budynków jest pewnym odpowiednikiem naszej wielkiej płyty, czyli głównie robotnicze bloki. Tu przede wszystkim mieszkali stoczniowcy. Ma się wrażenie jakby ta okolica zamierała, ale to złudzenie. Ekonomicznie miasto rozwija się, choć owszem, dźwiga bagaż przeszłości. Portsmouth to także zdecydowanie jeden z najbardziej istotnych brytyjskich portów marynarki, które dziś są częściowo dostępne dla zwiedzających.

Zabytkowy budynek

Nawet stare miasto nie wygląda zbyt okazale. Co prawda jest interesujący Guildhall, reszta jednak nie wyróżnia się specjalnie. To wciąż przemysłowe miasteczko. Jednak im bardziej zbliżamy się do oceanu i zatoki, tym ciekawiej się robi.

Hala Gildii

Po pierwsze znajduje się tam kilka bastionów, fortów i innych zabudowań obronnych, które pochodzą z różnych okresów historycznych. Większość z nich obecnie zostało przemienione na pasaż spacerowy. Oceaniczna bryza, słońce i młoda zieleń bardzo orzeźwiały. Anglicy mają przy tym piękny zwyczaj fundowania ławeczek na promenadach, parkach, itp. in memoriam bliskim zmarłym

Pozostałości kościoła przy bastionie

Bliżej historycznych doków znajduje się Gunwharf Quays, to połączenie galerii handlowej i pasażu. Stoi tu najbardziej charakterystyczny budynek w całym Portsmouth, czyli Spinaker Tower. Pełni on bardziej rolę tarasu widokowego, z którego można popatrzeć na zatokę i doki.

Port i Spinaker Tower w tle

Skoro weszliśmy już w historię, to warto dodać, że miasto założone jest jeszcze przez Rzymian w III w. n.e. Zlokalizowane niedaleko Southampton jest interesujące zwłaszcza dla miłośników historii marynarki wojennej. Tutaj znajdują się najstarsze suche doki na świecie, miasto pełniło rolę pierwszej linii obrony podczas inwazji francuskiej w XVI i XIX wieku, podczas II wojny światowej było głównym portem wojennym Wielkiej Brytanii. To właśnie historyczne doki (Historic Dockyard) są największą atrakcją Portsmouth, choć nie samą w sobie. Po pierwsze to wciąż jest teren wojskowy. Wejście jest tu ograniczone, ale bez problemu można kupić bilet. Najważniejsze atrakcje to okręty-muzea. Dwa zachowane dość dobrze, no i pozostałość po trzecim.

Historyczne doki

Ten trzeci, najstarszy, to dawny flagowy okręt Henryka VIII, „Mary Rose”. A właściwie to co z niego pozostało. Jako jedyny znajduje się w pawilonie. Oryginalnie wodowano go w 1511, został zatopiony w 1545, zaś z wody wyciągnięto go dopiero w latach 80. poprzedniego stulecia.

HMS Victory

Zdecydowanie najsłynniejszym okrętem jest HMS „Victory”. Wodowany w 1765. To dziś najstarszy zachowany żaglowiec. Początkowo był to okręt flagowy admirała Horatio Nelsona. To właśnie z jego pokładu walczył pod Trafalgarem, gdzie też zginął, mimo wygranej bitwy. Admirał wyszedł na pokład w pełnym rynsztunku, przez co był łatwym celem dla  strzelców . Warto dodać, że formalnie „Victory” do dziś jest brytyjskim okrętem flagowym.

Pokład HMS Victory

HMS „Victory” znajduje się obecnie w suchym doku. Brytyjczycy starają się go konserwować. Część elementów została już wymieniona. Choćby oryginalne kotwice zostały ściągnięte, zastąpiono je kopiami z włókna szklanego. Mają one tylko wyglądać jak oryginał, ale jednocześnie są lżejsze, więc mniej obciążają konstrukcję. Również maszty obecnie zostały zdjęte. Okręt ma już ponad trzysta lat, nie przewidywano, że będzie służył tak długo. Cały czas trwają pracę konserwacyjne.

HMS Victory

Zwiedzanie okrętu zaczynamy od górnego pokładu, potem schodzimy coraz niżej. To doskonała lekcja historii. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że dolne pokłady są niższe, więc dużo łatwiej jest się uderzyć tam w głowę.

HMS Victory

Szczególnie interesujące może być porównanie warunków zakwaterowania na poszczególnych stopniach hierarchii okrętowej. Sypiało się na hamakach, przy czym oficerowie mieli hamaki jakby lepsze, natomiast admirał miał coś na wzór namiotu-łoża. Skrzyneczka pełna karafek  umilała oficerom długie godziny służby. Ciekawie zwiedza się też kolejne pokłady, gdzie zaaranżowano ekspozycje, np. narzędzia potrzebne przy obsłudze armat, czy narzędzia pokładowego chirurga (prawie najniższy pokład, w samych czeluściach okrętu). Pracownicy muzeum chętnie udzielają wyjaśnień i odpowiadają na pytania. To doskonała lekcja historii.

HMS Victory

Trzeci okręt to HMS „Warrior” wodowany w 1860. Z tego powodu jest najlepiej zachowany, ale też był inaczej konstruowany. To już jest jedna z pierwszych fregat pancernych. W chwili powstania był to największy, najlepiej uzbrojony i najszybszy okręt na świecie. Dziś jest zacumowany przy dokach i podobnie jak „Victory” pełni rolę muzeum.

HMS Warrior

To właśnie dla tych muzeów warto rozważyć przyjazd do Portmouth. Samo miasto, jak na Anglię, wygląda dość niepozornie i niemrawo. Ale historyczne doki to coś naprawdę fascynującego i wartego zobaczenia.

HMS Warrior
Szlak brytyjski
Portsmouth Salisbury
Share Button

Porto

Jedno z największych miast Portugalii, jednocześnie jedno z najbardziej popularnych wśród turystów. W dodatku obecnie dzięki tanim lotom można tam polecieć bezpośrednio z Polski. To także miejsce, gdzie produkuje się jedne z najsłynniejszych portugalskich win, czyli porto.

Skład porto

Produkcja wina nadal jest bardzo ważna w tym mieście. W południowej części miasta, tuż nad brzegiem rzeki Duero znajduje się cała dzielnica (lub lepszym określeniem jest gmina bo to faktycznie osobna jednostka – Villa Nova da Gaia), w której leżakuje porto. Znajdziemy tu zarówno najsłynniejsze marki, firmowe sklepy, jak i możliwość degustacji. Właściwie dla wielu na tym można by skończyć zwiedzanie Porto. My na próbowanie załapaliśmy się właściwie przez przypadek. Chcieliśmy wjechać sobie na most kolejką linową. Okazało się, że do biletów na kolejce (kupionych nie w automacie, a w sklepiku na dole), dołożono wejściówkę na degustację.

Most Dom Luis i magazyny porto

Pozostając jeszcze przy południowym brzegu rzeki Duero. Tu warto zobaczyć barki, na których kiedyś spławiano wino. To także doskonałe miejsce do obserwowania piwnic, w których leżakuje porto. To dość długie, bardzo charakterystyczne budynki. Jest to też doskonałe miejsce widokowe, zwłaszcza na słynny most i bardzo charakterystyczną zabudowę. Oczywiście można także kupić sobie wycieczkę statkiem po rzece.

Widok na Porto

Jednak prawdziwe Porto znajduje się na północnym brzegu rzeki. Wcześniej jednak trzeba przejść przez most Dom Luis I, prawdopodobnie najbardziej charakterystyczny punkt miasta. Właściwie to są dwa dość podobne mosty. Pierwszy, starszy i znajdujący się dalej od centrum to most Maria Pia. Został zbudowany w 1877 przez firmę Gustave Eiffela, a jednym z jej przedstawicieli był wówczas Théophile Seyrig. Kilka lat później rozpisano konkurs na Dom Luis I, tym razem Seyring wystartował już samodzielnie. Most otworzono w 1886. Most Dom Luis I jest dwupoziomowy. Na dole jeżdżą samochody. Górą zaś metro, a także jest przejście dla pieszych.

Most Dom Luis I nocą

Życie turystyczne koncentruje się tuż przy rzece Duero w dzielnicy Ribeira. To pozostałości po dawnym porcie. Obecnie jest tu deptak z kawiarniami i restauracjami, a także pięknymi widokami na most i rzekę. Trochę bardziej w centrum znajduje się Avenida dos Aliados, z ratuszem na czele. To znów okolica przeznaczona głównie dla turystów, ze sklepami i wieloma innymi atrakcjami.

Katedra

W Portugalii znajduje się wiele ładnych kościołów. W Porto na szczególną uwagę zasługują dwa. Pierwszy to oczywiście katedra. Z tarasów przed nią bardzo ładnie widać Ribeirę i dachy Porto. Drugi, dość charakterystyczny to kościół kleryków (Clerigos). Najbardziej znana jest oczywiście jego wieża, która dość mocno wybija się w okolicy. Tuż przy samej dzwonnicy znajduje się jeden z dwóch najbardziej znanych sklepów w Porto. „Casa Oriental” z czekoladą, czyli sklep kolonialny. Do niego można wejść za darmo.

Wieża kościoła kleryków

Drugi ze sklepów to „Livraria Lello & Irmao”, czyli najsłynniejsza księgarnia w Portugalii. Przede wszystkim ze względu na design. Ten podobno nawet zainspirował J.K. Rowling, gdy tworzyła bibliotekę w Hogwarcie w serii książek o Harrym Potterze. Niestety wejście do tej księgarni jest płatne, kosztuje 4 Euro (przynajmniej tyle kosztowało w sezonie zimowym). Dodatkowo ilość turystów jest tu naprawdę spora. W żadnym innym miejscu w Porto nie widzieliśmy takich kolejek. To miejsce ma swoją renomę i jest trendy, dlatego przybywają tu tłumy, bardziej nawet by zrobić zdjęcia i oznaczyć się np. na Facebooku. Niestety większość, nie kupuje książek.

Porto

W 2001 Porto było Europejską Stolicą Kultury. Z tej okazji zaczęto budować salę koncertową, która dziś jest jedną z wizytówek miasta. A Casa da Música to nowoczesna bryła zaprojektowana przez Rema Koolhaasa. Dość mocno wyróżnia się od reszty miasta. Natomiast mówiąc o kulturze, warto też wspomnieć o azulejos, czyli białych kafelkach z mozaiką czy obrazem. W Porto mają one najczęściej kolor niebieski. Można je podziwiać w różnych miejscach, ale chyba na chwilę warto wejść na hol dworca Porto-São Bento. Tam one robią niezapomniane wrażenie.

Tramwaj linii nr 1

Poza metrem jeżdżą tu także tramwaje, w tym dość zabytkowe. Podobnie jak w Lizbonie, tak i w Porto, te starsze kursują na liniach, które powinny przypaść do gustu turystom, stanowiąc przy tym dodatkową atrakcję. Godna polecenia jest linia numer 1, która zawozi nas nad ocean do dzielnicy Foz do Douro, gdzie możemy obejrzeć ujście rzeki do oceanu. Poza parkiem, znajduje się tu Fortaleza de São João da Foz, czyli pozostałość po dawnej portugalskiej fortecy. Jest też plaża, oraz przede wszystkim sam ocean. Bardzo klimatyczne miejsce, tak inne od reszty miasta.

Azulejos na zewnątrz budynków w Porto
I w środku dworca

Centrum Porto to przede wszystkim jednak małe, wąskie i niejednokrotnie kręte uliczki prowadzące to w górę, to w dół. To właśnie zwiedzając je odkrywa się urok miasta.

Fort

Jeśli nie leci się do Porto bezpośrednio to można też spokojnie dojechać tu z Lizbony, czy to pociągiem, czy autobusami. Autobusy Rede Expressos jadą trochę dłużej niż pociąg, ale są tańszym rozwiązaniem.

Latarnia morska
Szlak portugalski
Porto
Share Button

Tanger

Styk Europy i Afryki, Tanger (czasem też Tangier, arab. طنجة) to miejsce bardzo specyficzne. Piękne, pełne marzeń, acz nieprzyjemne. No i przede wszystkim filmowe. Co ciekawe, w filmach również nie jest tu najmilej. Widać kino czasem jednak pokazuje rzeczywistość.

Willa francuska

Dwukrotnie był tu James Bond. Raz, gdy grał go Timothy Dalton w „W obliczu śmierci” (1987). Nagrano tu kilka ujęć, podczas dłuższej wizyty w Maroko. Wszystkie te sceny w filmie dzieją się w Tangerze, reszta ujęć z Maroka grała inne państwa. Z zewnątrz widzimy choćby willę Brada Whitakera. To wszystko jest Tanger, acz niestety trochę bardziej rozrzucony i odleglejszy od centrum.

Ujęcie ze Spectre, ulica Escalier Waller

Drugi raz był tu Daniel Craig, gdy nagrywano „Spectre” (2015). Tym razem scenę było dużo łatwiej odtworzyć. Raz, nowszy film, niewiele się zmieniło. Dwa, nie były to wille, tylko ulica przy medynie prowadząca do portu. Bardzo charakterystyczna, ze schodami prowadzącymi na dół (Escallier Waller). Tu Bond szukał hotelu, w którym Mr. White ukrył ważne informacje na temat SPECTRE.

Tangier

Ale nie tylko Bond tutaj się pojawił. Pojawił się tu także Jason Bourne, czyli Matt Damon w „Ultimatum Bourne’a” (2007). Tam widać przede wszystkim panoramę miasta. W tle znajdziemy kilka interesujących i charakterystycznych miejsc, jak hotel Continental czy okolicę willi francuskiej, oraz ujęć na miasto. Hotel Continental jest jednym z najważniejszych zabytków kolonialnych w mieście i pewną wizytówką. Widać go właściwie już z portu, gdy przypływa się do miasta.

Hotel Continental, jeden z bardziej charakterystycznych punktów miasta

Pojawił się tu też Christopher Nolan kręcąc „Incepcję” (2010). Tyle, że tam Tanger udawał Mombasę w Kenii.

Teatr Cervantes

Tanger jako miasto jest naprawdę łady. Przybywa tu wielu Europejczyków, mają tu oni wspaniałe domy z ogrodami, dzięki temu miasto zyskuje. Nie wygląda na marokańskie, raczej w wielu miejscach przypomina czy to wystawne plaże Hiszpanii czy Lazurowego Wybrzeża. To robi bardzo dobre wrażenie. To Afryka, która przyciąga Europejczyków, nieokiełznana jeszcze, dająca wypocząć. Do tego dochodzi druga, mocno kontrastująca strona. Bliskość Europy, a w niej marzenia o lepszym świecie, raju socjalnym i tak dalej powodują, że Tanger jest idealnym wręcz miejscem, by rozpocząć tu swą podróż. Przybywa tu wiele osób, które dla realizacji marzeń są w stanie zrobić bardzo wiele. Ilość osób żebrzących, śpiących na ulicach jest tu naprawdę porażająca. Nawet jadać samochodem trzeba mieć zamknięte szyby, bo co chwilę próbuje ktoś tu nas zaczepiać i wysępić grosze, zwłaszcza gdy stoi się na światłach. Niestety prócz żebrania dochodzą rozboje. Więc prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem przy zwiedzaniu Tangeru jest znalezienie lokalnego przewodnika. Inaczej wypocząć można w zamkniętych enklawach.

Grota Herkulesa
Grota Herkulesa

To zderzenie dwóch nieprzystających do siebie światów jest bardzo smutne i przygnębiające. Istnieje tu też poważna przestępczość związana z handlem narkotykami, uprawianymi w górach Rif. To wszystko powoduje, że Tanger zwyczajnie warto sobie odpuścić, koncentrując na zupełnie innym Maroko. Nawet blisko są ciekawe rzeczy, jak choćby grota Herkulesa.  Niewiele jest tam do zwiedzania, ale przynajmniej jest bezpiecznie i ładnie. Wstęp darmowy, choć w teorii powinno wejść się z przewodnikiem. A Tanger zaś zwyczajnie lepiej pozostawić bohaterom w stylu Bonda czy Bourne’a. Oni tam mogą się czuć bezpiecznie. Reszta powinna zachować szczególną ostrożność.

Ocean wokół groty
Szlak marokański
Tanger
Szlak filmowy
Tanger (James Bond)
Share Button