Archiwum kategorii: Miasto

Marsaxlokk i Birżebbuġa, główny port Malty i łodzie luzzu

Wśród maltańskich miast / dzielnic warto na chwilę zatrzymać się przy dwóch – Marsaxlokk i Birżebbuġa, które współdzielą ze sobą największy maltański port morski – Malta Freeport. Choć to zdecydowanie bardziej przemysłowa część tego małego kraju, jednak znajdzie się tu kilka rzeczy do zobaczenia, także ze względu na kino.

Zabudowa Marsaxlokk
Zabudowa Marsaxlokk

Wioska Marsaxlokk

Marsaxlokk to właściwie stara wioska rybacka. To też drugi największy (po Grand Harbour koło Valletty) naturalny port na Malcie. Freeport oczywiście jest dużo większy niż sama zatoczka. Marsa – znaczy tyle co port, Xlokk – wiatr południowo-zachodni. Wioska zasłynęła z dwóch rzeczy. Pierwsza to odbywający się co niedzielę targ rybny. Stanowi on swoiste wydarzenie i atrakcję turystyczną, ale co ciekawsze, również Maltańczycy często go odwiedzają. Zlokalizowany jest wzdłuż nadbrzeża. Poza dniem targowym jest tu spokojnie, zaś poza sezonem wręcz pusto. Przy porcie znajduje się wiele knajp, można spokojnie usiąść i odpoczywać.

Uliczki Marsaxlokk
Uliczki Marsaxlokk

I tu warto wiedzieć, że to miejsce wygląda kompletnie inaczej w dzień targowy i poza nim. Targ się wręcz rozlewa, a przede wszystkim powoduje, iż cała okolica portu żyje. Są tłumy ludzi, wszystko jest otwarte, gwarne. To samo miejsce w pozostałe dni tygodnia jest puste, ciche i spokojne. Wówczas można lepiej koncentrować się na zabudowie, porcie i łodziach. Choć część kafejek jest otwartych może być problem ze zjedzeniem w tym czasie świeżych ryb. Nie przybywa tu zbyt wiele turystów, więc biznes się tak nie kręci.

Widok na port w Marsaxlokk
Widok na port w Marsaxlokk

Łodzie luzzu w Marsaxlokk

Tu dochodzimy do drugiej ciekawostki, czyli jednego z symboli Malty. Tradycyjne łodzie rybackie, które noszą nazwę luzzu. Kształt nie jest jakiś specjalny, nawet wzmocnienie kadłuba nie jest tak istotne jak malowanie. W dużej części niebieskie z czerwonym, zielonym i żółtym dodatkiem. Na dziobie jest namalowane oko Horusa lub Ozyrysa, które ma odstraszać złe duchy. Zarówno wzmocnienia jak i malowania sięgają jeszcze czasów fenickich. Dziś to przede wszystkim tradycja, która przyciąga turystów. Same łodzie często mają silniki spalinowe. Luzzu można spotkać w wielu miejscach na Malcie, acz Marsaxlokk ogląda szczególnie z nich słynie. Wiele z nich jest niebieskich, więc klimatem trochę przypomina to port w Essaouirze. Tyle że tu zamiast obwarowań w tle widać nowoczesny port.

Kolorowe łodzie Luzzu w Marsaxlokk
Kolorowe łodzie Luzzu w Marsaxlokk

Również fani nowszej historii znajdą tu coś dla siebie. Marsaxlokk odegrało swoją rolę w Zimnej Wojnie. To właśnie tutaj ją formalnie zakończono. Dokładniej na statku „Maxim Gorsky”, który zacumował w zatoce. Na jego pokładzie George Bush i Michaił Gorbaczow podpisali porozumienie kończące Zimną Wojnę.

Okolice Freeport na filmowo

To właśnie te okolice zostały wykorzystane w filmie „Monachium” Stevena Spielberga. Grały one tam Ateny, razem z ujęciami z Vallety. W tle ujęć z Marsaxlokk widać całkiem dobrze port. Zdjęcia są robione tak, by było mocno widać słońce. Natomiast pozostając w temacie lokacji, warto wspomnieć o lotnisku. Na Malcie jest tylko jedno międzynarodowe lotnisko – Malta International Airport zwane też czasem Luqa Airport (od nazwy miejscowości, w której de facto jest). Tam również kręcono fragmenty „Monachium”.

Freeport na Malcie
Freeport na Malcie

Birżebuga

Właściwie po sąsiedzku znajduje się kolejna miejscowość Birżebbuġa. Dziś trochę większa niż Masaxlokk, a przy tym nie tak tłumnie odwiedzana przez turystów. Znów sama w sobie ma niewiele do zaoferowania. Jest choćby kościół parafialny św. Piotra, są ruiny megalityczne – Borġ in-Nadur (acz bardzo niewielkie w porównaniu z Hagar Qim), w pobliżu znajduje się jaskinia Għar Dalam. Miejscowość egzystuje jednak jako wsparcie dla Freeport, w końcu to trzeci co do wielkości międzynarodowy port przeładunkowy na Morzu Śródziemnym.

Kościół pod wezwaniem łańcuchów św. Piotra (Birżebbuġa)
Kościół pod wezwaniem łańcuchów św. Piotra (Birżebbuġa)

W zatoce zwanej Pretty Bay jest też dość niewielka piaszczysta plaża. Inne są na Malcie raczej kamieniste. Ta wyróżnia się piaskiem i niezapomnianym widokiem na port. Przy dobrej pogodzie woda jest przepiękna, ale widoki są dość industrialne. Zresztą przedsmak tego można zobaczyć też w Marsaxlokk.

Mając do dyspozycji samochód na Malcie, oba miejsca są zdecydowanie warte zobaczenia, gdyż ukazują to małe wyspiarskie państwo z innej strony. Mniej turystycznej, bardziej lokalnej. Nie należy się jednak nastawiać na długi wypad. Natomiast gdy korzysta się z komunikacji zbiorowej, wówczas warto koncentrować się na dniu targowym, gdy Marsaxlokk tętni życiem i jest duża szansa, że dojazd nie zajmie nam więcej niż oglądanie okolicy.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak maltański
Marsaxlokk

Monachium, stolica Bawarii, BMW i Oktoberfest

Stolica Bawarii, Monachium (niem. München, baw. Ming) to trzecie największe miasto Niemiec i jednocześnie ważny ośrodek kulturalny, przemysłowy i ekonomiczny. Jeszcze do niedawna kojarzone było z bogatymi, zachodnimi Niemcami i Oktoberfest. Dziś trochę niedofinansowane, co widać jeśli porówna się je z miastami we wschodnich landach. W wielu miejscach przydałyby się drobne renowacje. Samo miasto wciąż zmaga się ze swoją trudną historią.

Nowy Ratusz w Monachium
Nowy Ratusz w Monachium

Historia Monachium

Zanim zlokalizowano tu miasto, wiódł tędy szlak handlowy soli. Swoje opactwo mieli tu także benedyktyni. W roku 1158 bawarski książę Henryk Lew dokonał lokalizacji miasta, pozwalając mnichom organizować targi. Ponieważ miasto rozwijało się przy klasztorze, stąd nazwa bei den Mönchen, czyli obok mnichów. Dodatkowo wzniesienie mostu na rzece Izarze przypieczętowało szybki rozwój miasta. Już w 1175 roku wzniesiono mury miejskie, a Monachium miało już swoje prawa. W roku 1225 ród von Wittelbach przeniósł tu swoją siedzibę i od tego momentu, jest to stolica Bawarii (początkowo tylko Górnej, Bawarie połączyły się w jedno w 1506 roku). Miasto przeszło dwa wielkie pożary, ucierpiało też w wyniku wojny trzydziestoletniej.

Siedziba rządu Bawarii
Siedziba rządu Bawarii

Wielki rozwój nastąpił dopiero po roku 1806 i czasach napoleońskich. Wówczas proklamowano Królestwo Bawarii. Za wielką rozbudowę odpowiadał król Maksymilian I Józef, a potem jego syn Ludwik I. Ten ostatni dokonał też zmiany nazwy państwa z Baiern na Bayern, chcąc tym samym nawiązać do tradycji i odróżnić się od pospolitych Niemiec. Ta pisownia obowiązuje do dziś. W 1871 roku Bawaria stała się częścią Drugiej Rzeszy, z zachowaniem pewnej autonomii. Cieszyła się nią aż do końca I wojny światowej, wówczas stała się zwykłym landem.

Zabytkowe centrum Monachium
Zabytkowe centrum Monachium

Naziści i Monachium

Monachium miało szczególne znaczenie dla nazistów. To w stolicy Bawarii organizowały się ruchy nazistowskie. Tutaj przeprowadzono w 1923 pucz monachijski (zwany też puczem piwiarnianym, gdyż odbywał się w pijalni piwa). Pucz się nie udał, ale była to pierwsza próba dojścia do władzy Adolfa Hitlera. W 1938 Niemcy, Włochy, Francja i Wielka Brytania podpisały układ monachijski, który akceptował przyłączenie części Czechosłowacji do Niemiec. Także w okolicach Monachium w Dachau utworzono pierwszy nazistowski obóz koncentracyjny (w 1933 roku).

Typowa niemiecka architektura
Typowa niemiecka architektura

Warto jednak wspomnieć, że to także w Monachium działała Biała Róża, organizacja głównie pięciorga studentów, którzy sprzeciwiali się nazizmowi i promowali chrześcijańskie wartości. Zostali oni jednak złapani i skazani na śmierć. Biała Róża pozostaje jednym z nielicznych ruchów antynazistowskich w Niemczech. Historię jej przywódczyni, Sophie Scholl można oglądać w filmie „Sophie Scholl – ostatnie dni” Marca Rothemunda. Samo miasto dość mocno ucierpiało w czasie II wojny i 71 alianckich nalotów. Po wojnie Monachium znalazło się pod kontrolą aliantów i szybko zaczęło się odbudowywać.

Budynki w centrum Monachium
Budynki w centrum Monachium

Zamachy w Monachium

Kolejna czarna karta związana jest z igrzyskami olimpijskimi w Monachium w 1972 roku. Masakra w Monachium to słynny atak terrorystyczny. Palestyńscy członkowie grupy Czarny Wrzesień porwali 11 izraelskich sportowców, a następnie ich zamordowali. Spowodowało to odwet ze strony Izraela. kolei zdarzenia te portretuje film „Monachium” Stevena Spielberga. Nie był on kręcony w stolicy Bawarii, sceny na stadionie nagrywano w Budapeszcie. Z kolei w lipcu 2016 doszło do zamachu / strzelaniny w centrum handlowym Olympia (nieopodal obiektów olimpijskich), do której przyznało się Państwo Islamskie. Zginęło wówczas 9 osób i zamachowiec.

Centrum handlowe Olympia
Centrum handlowe Olympia

Obiekty olimpijskie znajdują się dziś w Olympiapark München. Z jednej strony dziś służą zarówno wydarzeniom sportowym, wystawowymi wydarzeniom plenerowym. Z drugiej strony to też dość spory teren zielony i spacerowy w centrum miasta. Znajduje się tu także wieża telewizyjna. Jest memoriał poświęcony zamordowanym w 1972 roku sportowcom. W kompleksie znajdziemy też kino, lodowisko, muzeum rocka czy Akwarium. Innym często zwiedzanym przez fanów piłki nożnej obiektem sportowym jest stadion Allianz Arena zespołu Bayern Monachium. Znajduje się tam też muzeum drużyny.

Olympia Park
Olympia Park wraz z wieżą telewizyjną

Atrakcje Monachium: Świat BMW

Obok parku olimpijskiego wznosi się wieżowiec centrali BMW, a także BMW Welt, czyli centrum wystawowe firmy Bayerische Motoren Werke. Można tu za darmo pooglądać zarówno nowsze, jak i historyczne modele samochodów. To kolejne centrum wystawowe i kongresowe w okolicy. Przy BMW działa również muzeum techniki (lub też Muzeum BMW). Na koniec zwiedzania można oczywiście dokonać zakupu w salonie BMW, Rolls-Royce i Mini.

BMW Welt
BMW Welt
BMW Welt
BMW Welt

Centrum Monachium

Sercem starego miasta jest dziś Marienplatz. To właśnie tutaj koncentruje się życie turystyczne. Przede wszystkim uwagę przyciąga nowy, pochodzący z końca XIX wieku (ukończono go dopiero w 1909) monumentalny, neogotycki ratusz (Neues Rathaus). By zrobić miejsce tej budowli rozebrano aż 24 kamienice. Inspirowano się przy tym nowymi ratuszami z Wiednia i Brukseli. Dziś znajduje się tu także informacja turystyczna.

Ratusz w Monachium
Ratusz w Monachium

Przy tym samym placu jest też stary ratusz (Altes Rathaus) z lat 1470-1480. Choć warto pamiętać, że pewne części są pozostałością po jeszcze starszym budynku. Wieża powstała przed 1200 rokiem. Dziś mieści się tu muzeum zabawek.

Stary ratusz
Stary ratusz

Kościoły w Monachium

Najstarszy kościół w Monachium i całej Bawarii to kościół św. Piotra (Peterskirche). Znajduje się na starówce, blisko Marienplatz. Pierwotna, drewniana świątynia powstała gdzieś w VIII wieku, gdy przybyli tu mnisi. Pierwszy murowany kościół w tym miejscu powstał gdzieś około 1150 roku. Przez lata była wielokrotnie rozwijana i modernizowana. Do oryginalnej romańskiej zabudowy doszły elementy gotyckie, barokowe, a potem jeszcze rokoko. Świątynia została doszczętnie zniszczona podczas II wojny światowej. Odbudowę zakończono dopiero w roku 2000. Charakterystyczną wieżę nazywa się Starym Piotrem. Jej galerie są dostępnym, płatnym punktem widokowym.

Wnętrza kościoła Teatynów
Wnętrza kościoła Teatynów

Najważniejszy kościół katolicki stolicy Bawarii to katedra Najświętszej Marii Panny (Frauenkirche). Obecna świątynia również nie jest oryginalna, a trzecią w tym miejscu. Pierwsza powstała już po kościele św. Piotra. W XII wieku w jej miejscu wzniesiono romańską bazylikę, którą następnie zastąpiono nową gotycką katedrą. Wieże wybudowano, acz nie ukończono, w 1488 roku, ale sam kościół został konsekrowany dopiero szesnaście lat później. Wieże pozostały nieskończone aż do 1525 roku. Dziś mają bardzo charakterystyczne kopuły, czyniąc ten kościół dobrym punktem orientacyjnym. Jedna liczy 98,57 metrów wysokości, druga jest niższa o 12 centymetrów.

Katedra Najświętszej Marii Panny w Monachium
Katedra Najświętszej Marii Panny w Monachium

Największy kościół protestancki w Monachium to kościół św. Łukasza (Lukaskirche). Protestanci przez wiele lat nie byli dobrze widziani w katolickiej Bawarii, zmieniło się to dopiero w 1799 roku, kiedy to ówczesny książę elektor poślubił luterańską księżniczkę. Wiek XIX to rozwój protestantyzmu w stolicy Bawarii. Ten kościół był trzecim i zarazem największym, jaki zbudowano w Monachium. Znajdował się nad rzeką, trochę dalej od centrum. Budowę rozpoczęto w 1893 i już trzy lata później go konsekrowano.

Kościół św. Łukasza
Kościół św. Łukasza

Jednym z najbardziej znanych kościołów w całej Bawarii jest Kościół św. Jana Nepomucena, zwany też kościołem Asamów (Asamkirche). Powstał początkowo jako prywatna kaplica braci Asamów. Jest przykładem architektury późnego baroku i zdobnictwa rokoka.

Bogate, barokowe wnętrze kościoła św. Jana Nepomucena
Bogate, barokowe wnętrze kościoła św. Jana Nepomucena

Z kościołów w centrum jest jeszcze kilka wartych uwagi, w tym pierwotnie gotycki, obecnie barokowy kościół Ducha Świętego (Heiliggeistkirche), czy barokowy kościół Teatynów (Theatinerkirche), albo kościół Świętej Trójcy (Dreifaltigkeitskirche) również zbudowany w stylu włoskiego baroku.

Kościół Świętej Trójcy w Monachium
Kościół Świętej Trójcy w Monachium

Zielony rynek Monachium

Przy kościele Świętego Ducha znajduje się targ Viktualienmarkt. Znaczy to tyle, co zielony rynek i faktycznie można tu kupić różne artykuły spożywcze. Natomiast ciekawa jest geneza samej nazwy. Nie jest to dokładnie język niemiecki, tylko jakaś psuedo-latynizacja, czyli próba łączenia niemieckiego z łaciną. W XIX wieku było to dość popularne zjawisko w Bawarii.

Viktualienmarkt
Viktualienmarkt

Jeszcze jednym bawarskim zwyczajem jest stawianie tak zwanych drzewek majowych (maibaum) lub słupów majowych. Tradycyjne te słupy przyozdabiano w okolicach maja, organizowano festyny i tańce. To oczywiście jeszcze tradycja pogańska. W kilku miejscach Monachium można się natknąć na takie słupy.

Tradycyjne bawarskie drzewo majowe
Tradycyjne bawarskie drzewo majowe

Siedziby cesarskie

Warto zwrócić też uwagę na Stary Dwór (Alter Hof). Była to przez pewien czas nawet siedziba Świętego Cesarza i zamek władców Bawarii. Trudny do obrony, więc Wittelsbachowie przenieśli się do Rezydencji (Residenz) czyli dużego kompleksu pałacowego. Prace nad nim trwały od XVI do połowy XIX wieku. Ogromny pałac dziś pełni rolę muzeum. Ogrody wokół niego są dostępne dla zwiedzających. Sama Rezydencja ze skarbcem, galeriami, kaplicą i apartamentami to atrakcja na kilka godzin. Ceny biletów, godziny otwarcia i inne informacje warto sprawdzić na oficjalnej stronie Rezydencji.

Rezydencja w Monachium
Rezydencja w Monachium

Dzielnica muzealna

Skoro już jesteśmy przy temacie muzeów, to Monachium ma swoją małą dzielnicę muzealną. Na szczególną uwagę zasługują – muzeum egipskie czyli Gliptoteka monachijska, a także galerie – stara i nowa Pinakoteka. Trochę w innym miejscu zlokalizowano Bayerisches Nationalmuseum, gdzie można oglądać skarby po rodzie Wittelsbachów.

Gliptoteka monachijska
Gliptoteka monachijska

Maximilianeum

Po królestwie Bawarii został jeszcze jeden imponujący budynek łączący neogotycki styl z włoskim renesansem – Maximilianeum. Początkowo służył jako uczelnia dla stypendystów. Dziś to siedziba bawarskiego parlamentu.

Maximilianeum
Maximilianeum

Bramy, portyki i fortyfikacja

Blisko kompleksów uniwersyteckich wznosi się Brama Zwycięstwa (Siegestor) z jednej strony przypominająca berlińską Bramę Branderburską (z kwadrygą zaprzęgniętą w lwy) z drugiej zaś z rzymskim Łukiem Konstantyna.

Brama Zwycięstwa w Monachium
Brama Zwycięstwa w Monachium

Ciekawy jest też Portyk Marszałków (Feldherrnhalle) na Odeonsplatz, wzorowany na Loggia dei Lanzi we Florencji, znajdującej się przy Galerii Uffizi. Widać tu znów mocny wpływ włoskiej architektury. Budynek powstał w 1841 roku. Ludwik I chciał w ten sposób uhonorować swoją armię. Dokładnie w tym miejscu zakończył się też pucz monachijski, przez to portyk ten w czasach hitlerowskich upamiętniał śmierć członków partii nazistowskiej.

Portyk marszałków
Portyk marszałków

Po dawnych, średniowiecznych fortyfikacjach zostały w Monachium trzy bramy – Isartor, Sendlinger Tor i Karlstor. Dziś są otwarte i stanowią ciekawe przejścia do Starego Miasta. Coś bardzo podobnego istnieje między innymi w Tallinnie. Tyle, że tu poza bramami praktycznie nie ma resztek murów.

Sendlinger Tor
Sendlinger Tor

Ogród Angielski w Monachium

Z terenów zielonych warto zwrócić uwagę na Ogród Angielski (Englischer Garten), to największy park miejski w całej Europie. Założony w 1789 roku, jako angielskie założenie krajobrazowe,z charakterystycznymi dla stylu romantycznymi budowlami, w tym przypadku kopia greckiej świątyni – Monopteros, i zwyczajowa na fali fascynacji orientem chińska wieża, wokół której rozciąga się ogród piwny. Japońska herbaciarnia to wynik współpracy miast olimpijskich roku 1972 – wówczas zimowe igrzyska odbywały się w Sapporo.

Ogród Angielski (Monachium, Niemcy)
Ogród Angielski (Monachium, Niemcy)

Dziś w słoneczne i ciepłe dni na trawie wokół rzeki Izary odpoczywają ludzie. Izara jest dość płytka i spokojna, więc można zobaczyć też mnóstwo kąpiących się osób. Swoją droga wokół rzeki znajduje się też trasa osób obserwujących ptaki. Zaś jedna z części Ogrodu Angielskiego jest wydzielona jako miejsce spotkań nudystów. W innym miejscu na rzece Eisbach uprawia się surfing, tak w centrum miasta. Wszystko za sprawą wody z kanału i betonowego progu, dzięki czemu powstaje tu sztuczna fala. Przyciąga to bardzo wielu turystów.

Tłumy nad rzeką Izarą
Tłumy nad rzeką Izarą

Ogród zoologiczny

Mając trochę więcej czasu można rozważyć wyprawę do zoo. Tierpark Hellabrunn znajduje się trochę w oddali od centrum miasta. To kolejny piękny teren spacerowy. Ogród został założony w 1905 i otwarty dla publiczności w 1911 roku. Po I wojnie światowej w czasie kryzysu został zamknięty na parę lat. Otworzono go ponownie w 1928 roku. Wówczas zoo przeszło gruntowną renowację i stało się pierwszym ogrodem zoologicznym typu geo-zoo. To znaczy, że zwierzęta występujące na tych samych terenach trzymano blisko siebie, czasem nawet na tych samych wybiegach.

Jeżowce w monachijskim zoo
Jeżowce w monachijskim zoo

W 2013 zoo monachijskie zostało uznane za jedno z 4 najlepszych w Europie. To dziś bardzo popularna atrakcja, ale warto podkreślić, że jeśli porównamy je z ogrodem w Lipsku czy Al-Ajn, to zostaje w tyle. Jednak wciąż odgrywa istotną rolę w ochronie gatunków.

Pałac Nymphenburg

Również trochę dalej od centrum warto zobaczyć pałac Nymphenburg (Schloss Nymphenburg), wraz z przyległymi ogrodami. Pałac ten był letnią rezydencją Wittelsbachów, jest o tyle ciekawy, że udało się go zachować w formie bliskiej pierwotnej. Nie ma tu wpływów różnych styli, efektów przebudów jak choćby w Wersalu. Pałac budowano w latach 1664-1675 pod kierownictwem Enrico Zucalliego. Zucalli wraz z dwoma innymi architektami zajmował się też przebudową pałacu na początku XVIII wieku. To pozwoliło zachować w miarę jednolity styl. W XIX wieku przekształceniu uległ jedynie sam ogród (z francuskiego na angielski). Można tu też zobaczyć przepompownie do fontann (ale to nie wygląda tak jak w Peterhof).

Pałac Nymphenburg
Pałac Nymphenburg

Pałac można oczywiście zwiedzać. Strona po angielsku z godzinami otwarcia i aktualnymi cenami biletów znajduje się tutaj.

Pałac Nymphenburg
Pałac Nymphenburg

Oprócz samego pałacu (wraz z parowozownią), na terenie parku znajdują się także i inne mniejsze budynki jak pałacyk myśliwski – Amalienburg, pawilon chiński, czy Das Dörfche czyli wioska, w której można było skosztować prostego życia na łonie natury. Popularna rozrywka w tamtych czasach i znów Wersal się kłania. W parku zaś znajdziemy wiele fontann i dużo zieleni. To bardzo dobry teren spacerowy.

Blisko pałacu znajduje się jeszcze inny park, Hirschgarten, mniejszy, ale słynący z największego ogrodu piwnego w Monachium. Kolejną atrakcją do przejścia jest dzielnica Schwabing słynąca z secesyjnych kamienic i tego, że przyciągała swego czasu artystyczną bohemę, z Tomaszem Mannem na czele.

Galeria sław i posąg Bawarii

Jeszcze jedną odleglejszą rzeczą, którą warto zobaczyć, jest posąg Bawarii przed Ruhmeshalle (co znaczy tyle, co Galeria sław). Galeria jest dość klasyczną kolumnadą w stylu doryckim. Za nią jest kolejny park, zaś przed kolumnami wznosi się XIX wieczna statua – Bavaria. Też jest bardzo klasyczna, ale przede wszystkim zaskakuje wielkością. Ma 18,52 metra wysokości i waży 87 ton. Dziś jest symbolem Monachium z jeszcze jednego powodu. Otóż na placu przed posągiem organizowany jest co roku słynny festiwal piwa – Oktoberfest. Tereny do festiwalu zaczynają się właściwie już od Goetheplatz. Nie ma stałych budynków, co roku są montowane przestronne baraki.

Posąg Bawarii
Posąg Bawarii

Bawarski Oktoberfest

Tradycja dożynek chmielnych wywodzi się właśnie z Monachium. Po raz pierwszy została zorganizowana w 1810 roku. Dziś oczywiście podobne festiwale są tradycją nie tylko stolicy Bawarii. Zresztą warto dodać, że historyczne korzenie tego święta sięgają roku 1516. Wówczas to wprowadzono Bawarskie Prawo Czystości ograniczające możliwość warzenia piwa do kilku miesięcy w roku. Sezon zaczynał się 29 września, więc na przełomie września i października organizowano festyny, na których zużywano pozostałe zapasy, zanim zaczęła się produkcja nowych. Jak łatwo się domyśleć, monachijski Oktoberfest przyciąga bardzo wielu turystów.

Muzeum Niemieckie w Monachium
Muzeum Niemieckie w Monachium

Monachium w filmie

Filmowo warto wspomnieć o filmie „Willy Wonka i fabryka czekolady” z 1971. W Monachium nagrywano zdjęcia studyjne, ale także kilka plenerowych. Kręcono tu także kilka filmów niemieckich, w tym fragmenty głośnego obrazu „Upadek” z 2004.

Zwiedzanie Monachium

Pozostając w tematach piwnych. Jedną z największych atrakcji turystycznych Monachium jest historyczny browar i dworska piwiarnia – Hofbräuhaus am Platzl. Warzenie piwa trwa tu od 1589 roku. Oczywiście od tego czasu lokal przebudowano, ostatni raz w 1896 roku. Warto dodać, że była to ulubiona knajpa Adolfa Hitlera. A na koniec jeszcze jedna rzecz. Monachium jest bardzo istotnym hubem przesiadkowym Lufthansy. Najważniejszym obok Frankfurtu. Samo lotnisko jest świetnie skomunikowane koleją z centrum (można dojechać zarówno autobusem – Lufthansa Express Bus, jak i kolejką S-Bahn – dwie linie). Więc jeśli nie dedykowany city break, to może warto pomyśleć nad stop overem w tym mieście. Acz jeśli w planach jest oglądanie wszystkich muzeów i pałaców, weekend to zdecydowanie za mało.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak niemiecki
MonachiumGörlitz

Betania, biblijny dom św. Łazarza i dzisiejsza Al-Ajzarijja

Blisko Jerozolimy, po wschodniej stronie Góry Oliwnej, znajdowała się biblijna wieś Betania. Dziś to palestyńskie miasteczko nosi nazwę Al-Ajzarijja (Al-Ajzarija, Al-Eizariya, arab. العيزرية). Jest niewielkie, ale od najstarszych wieków chrześcijaństwa bardzo ważne na szlaku pielgrzymkowym Ziemi Świętej. W końcu to miejsce biblijne wymienione w Nowym Testamencie.

Kościół św. Łazarza (Betania lub Al-Ajzarijja)
Kościół św. Łazarza (Betania lub Al-Ajzarijja)

Historia Betanii

Pierwsza osada w tym miejscu powstała gdzieś w VI wieku przed naszą erą. Uczeni do dziś nie rozwikłali znaczenia pierwotnej nazwy, czyli Betanii. Według jednych Betania znaczy tyle co „dom daktyli” lub „dom fig”, innych „dom ubóstwa”. Niektórzy dopatrują się tu jakiejś semickiej gry słów, związanej z przytułkiem. Inna sprawa, że nazwa Betania pojawia się też w innym biblijnym miejscu, czyli nad rzeką Jordan. Nie należy jednak mylić tych dwóch Betanii. W Betanii za Jordanem czyli w Al-Maghtas Jan Chrzciciel ochrzcił Jezusa Chrystusa. Obecnie znajduje się ona w Jordanii, przeszło 30 km w linii prostej od Al-Ajzarijji.

Wnętrze kościoła
Wnętrze kościoła

Betania w Biblii

Betania znajdująca się 15 stadiów od Jerozolimy nie była istotnym miejscem w czasach Ewangelii. Została wspomniana na jej łamach przede wszystkim dlatego, że tu mieszkali przyjaciele Jezusa – Łazarz i jego dwie siostry: Maria i Marta. Według Nowego Testamentu Jezus Chrystus zmierzał powoli do swoich przyjaciół w Betanii, ale nim tam dotarł, Łazarz zmarł i został złożony w grobie. Chrystus dokonał cudu wskrzeszając go. Betania i okolice są też wspomniane w momencie, gdy Jezus wkraczał do Jerozolimy, spotkania z Szymonem Trędowatym oraz tuż przed Jego wniebowstąpieniem. Swoją drogą u świętego Łukasza nazwa Betania nie pada, można właśnie odnieść wrażenie, że to jakaś wioska lub przedmieścia Jerozolimy.

Najistotniejsze jednak jest tu ożywienie zmarłego przyjaciela. Z tego co wiemy, sam wskrzeszony Łazarz działał aktywnie w gminach chrześcijańskich, został nawet biskupem dzisiejszej Larnaki lub Marsylii (to dwie alternatywne wersje). Inna wersja: został zabity na zlecenie faryzeuszy.

Sklepienie kościoła św. Łazarza (Betania)
Sklepienie kościoła św. Łazarza i oculus w kopule

Pielgrzymki do grobu św. Łazarza

Od zarania chrześcijaństwa Betania była bardzo ważnym miejscem w Ziemi Świętej. Wierni przybywali odwiedzić zarówno dom Łazarza, jak i jego grób zwany Lazarium. Najstarsza dokumentacja pochodzi z czasów historyka Euzebiusza (przełom III i IV wieku). W obu miejscach wzniesiono kościoły, choć sam grób został częściowo zachowany. Najstarszy kościół zbudowano prawdopodobnie w IV wieku, a drugi w VI. Były tu także świątynie w czasach Królestwa Jerozolimskiego. Królowa Melisenda osadziła tu Benedyktynów i zbudowała warownię. W końcu jednak ziemie te wpadły w ręce Arabów. Oryginalne świątynie zostały zniszczone przez trzęsienia ziemi, a także muzułmanów. Ci na ruinie wznieśli meczet.

W 1613 zaczęto wykupywać te ziemie od Arabów. W dużej mierze stał za tym Kustosz Ziemi Świętej, Angelo z Messyny. Udało mu się wykupić grób i uzyskać zgodę na wykucie nowych schodów do groty. Starania o odzyskanie kościoła zajęły lata. Ostatecznie udało się go odzyskać dopiero w 1889. Wówczas też ponownie odsłonięto grób Łazarza, choć nie jest już częścią kościoła.

Pozostałości dawnej świątyni
Pozostałości dawnej świątyni

Kościół św. Łazarza

Obecny kościół św. Łazarza pochodzi z lat 1952 – 1953. Należy do Franciszkanów z Kustodii Ziemi Świętej. Projekt jest nietypowy: świątynia nie ma okien, oświetlona jest jedynie przez otwór w kopule (oculus). Twórcą jest Antonio Barluzzi, odpowiedzialny za wiele ważnych kościołów w Izraelu (nie tylko w Jerozolimie, ale też na przykład na Górze Błogosławieństw).

W ramach kościoła udało się zachować pewne pozostałości po poprzednich budynkach, w tym z czasów benedyktynów. Cześć mozaik pochodzi z czasów bizantyjskich, są też kamienie z czasów krucjat. Niektóre z nich znajdują się poza kościołem, głównie dlatego, iż współczesna świątynia jest mniejsza od historycznej. Natomiast Grób Łazarza, czyli tak zwane Lazarium obecnie znajduje się pod kuratelą wspólnoty muzułmańskiej. Oryginalne wejście zostało zamknięte. W nowym (stworzonym na zlecenie Angelo z Messyny) wstawiono żelazne wrota, zaś wstęp jest płatny.

Al-Ajzarijja czyli Betania: Zwiedzanie

Sama Al-Ajzarijja jest małym, niepozornym miasteczkiem. To właściwie przedmieścia Jerozolimy i tak należy je traktować. Zaś Betania jest przede wszystkim atrakcją dla chrześcijan, przyciąga ruch pielgrzymkowy. Jednak nie jest tak rozpoznawalna jak na przykład Kana Galilejska. Dzięki temu nie ma tu dużej ilości straganów z dewocjonaliami, ot właściwie tylko kościółek.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak religijny
Betania?
Szlak palestyński
Betania

Larnaka, okno na Cypr i św. Łazarz

Największe lotnisko na Cyprze ulokowane jest w miejscowości Larnaka (grec. Λάρνακα). Dzięki temu Larnaka jest miastem nastawionym na turystów, z mnóstwem hoteli. To idealne miejsce na początek przygody z tym krajem (lub krajami), a także dobra baza wypadowa. Do większości miejsc na wyspie jesteśmy w stanie dojechać samochodem w góra trzy godziny (do wielu zdecydowanie krócej). Natomiast sama Larnaka, choć jest niewielkim miastem, także ma kilka atrakcji, którym warto poświęcić czas.

Kościół św. Łazarza (Larnaka, Cypr)
Kościół św. Łazarza (Larnaka, Cypr)

Historia Larnaki

Pierwotnie było to miasto fenickie, nosiło nazwę Kition, założono je w XII wieku przed naszą erą. To jedna z najstarszych kolonii Fenicjan (obok Kartaginy i Kadyksu). Potem wyspa została zajęta przez Greków, którzy na Cyprze pojawili się w podobnym czasie co Fenicjanie. Początkowo ich kolonialne zapędy nie wchodziły sobie w paradę. Dopiero z czasem Grecy zaczęli przeważać, acz mniejszość Fenicka potrafiła się tu dobrze odnaleźć. Ba nawet prawdopodobnie od nich wywodzi się Zenon z Kition, czyli grecki filozof uznawany za twórcę doktryny stoickiej. Oczywiście jak wiele miast z tego regionu, Kition przechodziło z rąk do rąk, było egipskie, perskie, a także rzymskie. Wówczas nazywało się Citium, którego niewielkie pozostałości można oglądać w mieście do dziś (jest tu niewielkie stanowisko archeologiczne). Niestety miasto nawiedziło kilka silnych trzęsień ziemi (w latach 76, 322 i 342). Po tym ostatnim zostało opuszczone, ale ludzie nie przenieśli się daleko.

Ikonostas w kościele św. Łazarza
Ikonostas w kościele św. Łazarza

Tradycja religijna

Nowe miasto, zwane Skala, stało się istotnym portem Cypru. Dziś Skala to dzielnica turecka Larnaki. Sama nazwa Larnaka pochodzi z greckiego i nawiązuje do naczynia, w którym przechowywane są szczątki zmarłego. Z tym wiąże się legenda z początków chrześcijaństwa. Jak wiemy z Ewangelii, w Betanii żył sobie Łazarz wraz z jego siostrami, Marią i Martą. Cała trójka była dobrymi przyjaciółmi Jezusa. Chrystus zmierzając do Betanii dowiedział się o śmierci Łazarza, zaś gdy już tam dotarł, wskrzesił go. Był to jeden z najważniejszych cudów.

Lew Wenecki na promenadzie
Lew Wenecki na promenadzie

I tu zaczyna się część legendarna. Po śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Jezusa, Łazarz dołączył do chrześcijan i udał się na Cypr (wg jednej z wersji). Założył gminę chrześcijańską w Kition i był jej biskupem przez 40 lat. Zaś po jego śmierci, w miejscu jego grobu wzniesiono cerkiew św. Łazarza. Alternatywna legenda jest dość podobna, ale mówi, iż Łazarz udał się do Marsylii i tam był biskupem. W każdym razie na Cyprze twierdzą, że ich wersja jest prawdziwa, zaś w czasach Franków szczątki Łazarza wywieziono do Francji, wcześniej zaś przeniesiono je do Konstantynopola.

Cerkiew św. Łazarza (Larnaka)
Cerkiew św. Łazarza

Droga do współczesności

Dalsze losy są mocno związane z historią wyspy. Po Bizancjum wyspą zarządzali krzyżowcy, tworząc swoje małe królestwa. Następnie Larnakę odkupiła Wenecja, która rządziła tu przez ponad sto lat. W 1571 miasto zajęli Turcy, zaś w 1878 przekazali je Brytyjczykom. To właśnie na przełomie XIX i XX wieku nastąpił duży rozwój miasta. O ile niepodległość Cypru niewiele tu zmieniła, to już turecka inwazja owszem. Choć wojska nie dotarły do Larnaki, to doprowadziło to do wysiedleń tureckiej mniejszości. Dziś Larnaka jest zdecydowanie bardziej grecka (jeśli chodzi o ludność).

Fontanna na promenadzie
Fontanna na promenadzie

Larnaka: Cerkiew Łazarza

Największym i najważniejszym zabytkiem Larnaki jest Cerkiew Świętego Łazarza. Świątynię tą wzniesiono w IX wieku, ufundował go cesarz bizantyjski Leon VI. Jak wiele kościołów był modyfikowany i przebudowywany. Zresztą podobno na pewien czas przejęli go także duchowni katoliccy (stąd gotyckie modyfikacje). W XV wieku jednak popadł w ruinę, a w 1570 został przemieniony na meczet. Prawosławni wierni zorganizowali zrzutkę i wykupili świątynię. Od 1589 ponownie stała się prawosławna. Co ciekawe, przez prawie dwieście lat udostępniali oni dwa razy w roku boczny ołtarz katolikom. To też okres, w którym na nowo zaczęto restaurować tę świątynię. Dzwonnica powstała jednak dopiero po 1857, kiedy to Turcy pozwolili na ich przywrócenie w świątyniach chrześcijańskich.

Przepiękne wnętrza kościoła św. Łazarza (Larnaka)
Przepiękne wnętrza kościoła św. Łazarza

Wnętrze zostało dobrze odrestaurowane i odtworzone w latach 70. XX wieku. Wówczas też znaleziono w podziemiach fragment relikwii, która do dziś jest wystawiona w tej świątyni. Poza przepięknym zdobieniami można tu też zejść do znajdujących się pod prezbiterium katakumb. Nie są one wielkie. Sama cerkiew jest zdecydowanie najładniejszym i najbardziej wyróżniającym się zabytkiem Larnaki. Zwiedzanie jest darmowe, dopuszczalne poza czasem nabożeństw.

Relikwie św. Łazarza
Relikwie św. Łazarza

Meczet Djami Kebir (kościół św. Katarzyny) w Larnace

Idąc w kierunku promenady, przez dawną turecką dzielnicę (Skala), natkniemy się na meczet Djami Kebir. To dawna katolicka świątynia pod wezwaniem św. Katarzyny, zbudowana w stylu romańskim. Powstała gdzieś między XIII a XVI wiekiem (dokładna historia nie jest znana). Obecny wygląd pochodzi z XIX wieku, choć w meczet została zamieniona dużo wcześniej. Dziś to najważniejszy meczet w centrum Larnaki i jest powszechnie używany. Można wejść do środka poza godzinami modłów. Kobiety wchodząc do środka muszą być odpowiednio ubrane.

Meczet Djami Kebir
Meczet Djami Kebir

Larnaka: Promenada i okolice

Obok znajduje się zamek w Larnace. Wzniesiono go w XII wieku, potem oczywiście był przebudowywany, stąd też czasem jest znany jako turecki fort. Średniowieczna twierdza stała się osmańskim więzieniem, które działało aż do 1948. Obecnie jest to muzeum. Sam zamek jest niewielki, ale bardzo ładnie położony nad brzegiem morza. Ekspozycja wewnątrz jest raczej dość umowna, tu zwiedza się mury. Jest to pełnopłatne muzeum.

Promenada Finikoudes (Larnaka)
Promenada Finikoudes

Przy zamku też rozpoczyna się promenada Finikoudes (lub Foinikoudes) w Larnace. Przy niej jest plaża miejska, dalej znajduje się marina z mnóstwem jachtów, za nią zaś ulokowano port. To jest serce turystyczne miasta. Przy promenadzie zlokalizowane są restauracje i bary, kwitnie też życie nocne, znajduje się tu także galeria sztuki. Plaża zaopatrzona jest w toalety i prysznice. Jest też letni amfiteatr, a także pomnik upamiętniający ludobójstwo Ormian przez Turków. Warto pamiętać, że Cypr był jednym z tych miejsc, do których przybywali uciekinierzy z Armenii. W centrum znajduje się też kościół ormiański.

Zamek w Larnace
Zamek w Larnace

Pomijając promenadę, samo centrum Larnaki raczej nie zachwyca. Owszem jest tu kilka interesujących, starszych budynków, ale też wiele nowych. Im bardziej odchodzi się od kościoła świętego Łazarza, tym bardziej ma się wrażenie, że weszliśmy w część turystyczną. Uporządkowaną i spokojną. Jeśli porównamy Larnakę z Chanią, to centrum greckiego miasta jest zdecydowanie bardziej klimatyczne, mimo że jeszcze bardziej turystyczne. Tam zachowało się dużo więcej starszych budynków.

Akwedukt Kamares (Larnaka)
Akwedukt Kamares

Larnaka: Akwedukt

Dalej od centrum znajduje się XVII wieczny akwedukt Kamares, więc wbrew pozorom nie jest to rzymska budowla. A to, że został zachowany w dość dobrym stanie wynika także z faktu, iż był używany jeszcze na początku XX wieku, więc konserwacja była konieczna. Dziś jest atrakcją turystyczną i terenem rekreacyjnym, który łączy się z kolejnym bardzo istotnym punktem Larnaki, czyli słonym jeziorem.

Wejście do meczetu Hala Sultan Tekke
Wejście do meczetu Hala Sultan Tekke

Meczet Hala Sultan Tekke i solne jezioro

Jezioro Solne to przede wszystkim teren spacerowy, wokół ciągną się szlaki turystyczne. Jest to też miejsce, w którym można czasem dostrzec flamingi. My je widzieliśmy z dość daleka. Warto pamiętać, że czasem odlatują z tego miejsca i co ważniejsze, nie są one tu utrzymywane, jak to ma miejsce w Dubaju, gdzie się je dokarmia. Przy jeziorze znajduje się też lotnisko.

Meczet Hala Sultan Tekke (Larnaka)
Meczet Hala Sultan Tekke

Nieopodal jest także inny bardzo charakterystycznych punkt Larnaki, meczet Hala Sultan Tekke. Położony nad brzegiem jeziora, z pięknymi ogrodami, to obok cerkwi św. Łazarza jedno z najbardziej pocztówkowych miejsc w Larnace. Sam meczet nie jest duży i raczej jest  atrakcją turystyczną: jest tu zdecydowanie mniej modlących się muzułmanów niż w tym meczecie w centrum. Można go zwiedzać za darmo, a meczet zdecydowanie warty uwagi.

Jezioro solne
Jezioro solne

Klasztor Stawrowouni niedaleko Larnaki

W dalszej okolicy, jakieś czterdzieści kilometrów od miasta, znajduje się klasztor Stawrowouni. Do monastyru mogą wejść jedynie mężczyźni. Według legendy założyła go jeszcze św. Helena, matka cesarza rzymskiego Konstantyna Wielkiego. Klasztor działa od 327 lub 329 roku naszej ery, tym samym jest jednym z najstarszych na świecie. Jest to też dobry punkt widokowy, gdyż sam monastyr wzniesiono na górze Stawrowouni (Stavrovouni), mierzącej 689 metrów wysokości. Kiedyś góra ta była nazywana Olimpem, acz obecnie cypryjski Olimp to Troodos lub Olimbos. Dotarcie na niego może nie jest trudne, acz warto wziąć pod uwagę fakt, iż droga jest dość kręta.

Klasztor Stawrowouni
Klasztor Stawrowouni

Zwiedzanie Larnaki

Larnaka oferuje zdecydowanie więcej atrakcji dla turystów, którzy chcą tu wypocząć. Jest jeszcze kilka innych plaż, zaś nurkujący mogą spróbować swoich sił przy wraku MS „Zenobia”. Dla nas to miasto było przede wszystkim bazą wypadową w dalszym zwiedzaniu Cypru.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak cypryjski
LarnakaKurion

Salvador, kościoły, forty, karnawał, capoeira i Pelourinho

Jednym z bardzo specyficznych i zachwycających miejsc na mapie Brazylii jest stolica stanu Bahia, czyli Salvador (por. Salvador da Bahia). To miasto pełne sprzeczności. Pierwsza historycznie stolica Brazylii, miasto z kolonialną architekturą i przepięknymi barokowymi świątyniami, a jednocześnie najbardziej afrykańskie miasto w kraju. To tu narodziła się capoeira oraz karnawał. A dziś to także miejsce, które słynie z wysokiej nawet jak na Brazylię przestępczości i sporej ilości morderstw. Fascynująca mieszanka.

Palácio Rio Branco, siedziba Gubernatora stanu Bahia (Salvador)
Palácio Rio Branco, siedziba Gubernatora stanu Bahia (Salvador)

Historia Salvadoru

Historyczna nazwa miasta Salvador to São Salvador da Bahia de Todos os Santos, czyli Święty Zbawiciel nad Zatoką Wszystkich Świętych. W dniu 1. listopada 1501 roku Amerigo Vespucci, podczas rejsu wzdłuż wybrzeży Ameryki Południowej, stanął tutaj na lądzie. Zatokę, w której zacumował nazwał od aktualnego dnia Zatoką Wszystkich Świętych. Niecałe 10 lat później osiedliła się tutaj załoga francuskiego statku, jeszcze zanim można było myśleć o jakimkolwiek mieście.

Salvador: widok na port, targowisko i fort São Marcelo
Salvador: widok na port, targowisko i fort São Marcelo

Brutalna kolonizacja zaczęła się jakieś ćwierć wieku później. W 1536 roku nad Zatokę Wszystkich Świętych dotarł okrutny Francisco Pereira Coutinho. Król Portugalii obiecał nadać mu te ziemie na własność, więc najpierw musiał uporać się z Indianami. Był wobec nich na tyle brutalny, że co rusz wybuchały rewolty przeciwko Pereirze. Gdy wreszcie Indianie byli górą, zabili Portugalczyka i zjedli go podczas wielkiego festynu. Tubylcy jednak nie mogli się cieszyć trwałym zwycięstwem. Już w 1549 roku osadę kolonizatorów przekształcono w portugalskie miasto Salvador, a pierwszym gubernatorem kolonii Brazylii został Tomé de Sousa. Wkrótce powstała twierdza São Salvador, pierwsza z wielu, która miała na celu podkreślać dominację Portugalczyków w tym rejonie. Indianie musieli się wycofać.

Dachy Salvadoru
Dachy Salvadoru

Salvador: Handel, cukier i rozwój kolonialny

Salvador stał się miejscem rozwoju bogactwa kolonialnego dla Portugalii. Plantacje trzciny cukrowej rozrastały się w wielkim tempie i cukier był najważniejszym z dóbr przywożonym z Brazylii. Później cukier stracił na znaczeniu na rzecz między innymi drogich kamieni, których kopalnie powstały w tym regionie (handel nimi nadal jest tu dość istotny). Ktoś musiał pracować w polu oraz pod ziemią. Taką ciężką pracą brzydził się biały człowiek. Potrzeba było niewolników, najlepiej z Afryki, gdyż łatwo było ich złamać, w przeciwieństwie do miejscowych. Wkrótce więc Salvador stał się głównym portem niewolniczym w kolonii. Masowo zwożono czarnoskórych ludzi z Afryki Zachodniej.

Fort São Marcelo (Salvador)
Fort São Marcelo

Salvador i niewolnicze dziedzictwo

Przez cały okres istnienia w Brazylii niewolnictwa, a więc aż do 1888 roku, przetransportowano ich około 5-ciu milionów. Taki napływ ludności afrykańskiej miał znaczny wpływ na kształt Salvadoru i regionu Bahia w każdym dosłownie aspekcie. Do dziś w Salvadorze żyje najwięcej czarnoskórych obywateli kraju. Wiele słów od plemion afrykańskich znalazło się w regionalnym dialekcie portugalskiego. Co więcej, dziś wielu z nich stara się pielęgnować swoje afrykańskie tradycje, które oczywiście przez lata zdążyły trochę ewoluować. Murzyni w Brazylii są mniejszością, tutaj jednak widać ich całkiem sporo. Tradycję utrzymują nawet w lokalnych restauracjach, gdzie czasem kelnerki noszą charakterystyczne, wielkie suknie (co oczywiście ma zaintrygować turystów).

Katedra w Salvadorze i kobiety w tradycyjnych strojach
Katedra w Salvadorze i kobiety w tradycyjnych strojach

Zauważalni są wyznawcy candomblé. Jest to religia afroamerykańska praktykowana w Brazylii, wywodząca się z afrykańskich wierzeń animistycznych. Z biegiem czasu forma wierzeń i praktyk religijnych znacznie się zmieniła, włączając w to częściowy synkretyzm z religią katolicką, na przykład poprzez przyjęcie świętych katolickich do grona bóstw. Kościół oczywiście zwalczał te pierwotne wierzenia jako okultyzm i pogaństwo, ale nieskutecznie. Brazylijczycy są bardzo religijni, przynajmniej jeśli chodzi o uczestnictwo w praktykach.

Natomiast nie ograniczają się tylko do katolicyzmu, potrafią wyznawać różne religie jednocześnie, nawet jeśli jest to wzajemnie sprzeczne. W Salvadorze widać to bardzo wyraźnie. Mamy bardzo wiele kościołów (i te są odwiedzane przez ludzi), a przy tym kilkaset metrów od katedry można natknąć się na szamana. Co więcej nawet osoby będące kapłanami w candomblé, potrafią nie tylko uczęszczać do kościoła, ale brać czynny udział w życiu parafii. Jakby tego było mało, to niektóre katolickie obrządki bywają wzbogacone o elementy praktyk animistycznych.

Mniej zadbane uliczki w centrum
Mniej zadbane uliczki w centrum

Kuchnia Salvadoru

W kuchni stanu Bahia również widać duży wpływ afrykańskich przyzwyczajeń. Uważa się, że jest to najbardziej różnorodna, oryginalna i po prostu najlepsza kuchnia w Brazylii. Przy tym jeszcze mniej wegetariańska niż w reszcie kraju, bo oparta na owocach morza, ale także na oleju palmowym, nerkowcach, mleku kokosowym. Do tego małe krewetki, małże, lokalna zupa rybna – mocqueca. Warto poszukać lokalnych dań w restauracjach.

Salvador i śliczne, kolonialne centrum
Salvador i śliczne, kolonialne centrum

Centrum Salvadoru

Dziś centrum Salvadoru bardzo się wyróżnia na tle innych miast w Brazylii. Zachwyciły nas kolorowe fasady kamienic w górnym mieście. Warto jednak wiedzieć, że aż do lat 90. XX wieku były tutaj fawele, czyli dzielnice biedy. Dopiero od 1991 roku zabrano się za przywrócenie choć części blasku dawnej stolicy Brazylii. Odnowiono dawne budynki rządowe kolonii i znajdującą się obok miejską windę Lacerda, która łączy miasto górne i miasto dolne. Faktycznie są to dwa różne światy, nie tylko ze względu na ukształtowanie geograficzne. Górne miasto (cidade alta) to piękne, stare centrum, dolne (cidade baixa) zaś to okolice portu. Winda jest płatna, ale cena z symboliczna. W teorii można sobie ją odpuścić i zejść uliczkami, acz nie jest to zalecane ze względu na bezpieczeństwo (do tego wątku jeszcze wrócimy).

Winda miejska (Elevador Lacerda)
Winda miejska (Elevador Lacerda)

Pelourinho, kolonialne centrum

Salvador da Bahia to pierwsze miasto w Brazylii, w którym Portugalczycy ustawili pręgierz jako miejsce kar dla niewolników i pospolitych bandytów. Pierwotnie znajdował się on na obecnym placu, potem wielokrotnie go przenoszono, by w 1807 roku znaleźć się na Pelourinho. Nazwa tej dzielnicy pochodzi od portugalskiego słowa oznaczającego pręgierz. Ten rodzaj kary – chłosta na pręgierzu – została zabroniona w 1837 roku i już nie było gdzie lać krnąbrnych niewolników. Na wolność musieli bowiem czekać jeszcze aż 51 lat.

Niebieska fasada kościoła Matki Boskiej Różańcowej dla Czarnych (Salvador)
Niebieska fasada kościoła Matki Boskiej Różańcowej dla Czarnych

Pelourinho, nazywana bywa także Pelô, to pierwsza dzielnica Salvadoru. Została usytuowana na wzgórzu, z którego widać port. Część dzielnicy zajmował targ niewolników, tutaj także jest Ingreja (da Ordem Terceira) de Nossa Senhora do Rosário dos Pretos, czyli kościół Matki Boskiej Różańcowej dla Czarnych. Tylko w tym jednym kościele czarnoskórzy katolicy mogli się modlić. Wyróżnia się ze względu na niebiesko-białą fasadę. Powstał na początku XVII wieku, wcześniej czarnoskórzy modlili się w bocznej kaplicy katedry. Szczególnie upodobali sobie jedną figurkę Matki Bożej. By rozdzielić niewolników od białych Panów postanowiono wznieść im kościół, a tę figurkę przetransportować. Tak też uczyniono. Co ciekawe, do dziś tutaj część liturgii ma afrykańskie elementy. Dodatkowo warto pamiętać, że sama fasada kościoła uchodzi za jedno z najbardziej ikonicznych miejsc Salvadoru i nierozerwalną część Pelourinho.

Pelourinho
Pelourinho

Pelourinho historycznie

Od początku założenia Salvadoru, Pelourinho było przede wszystkim dzielnicą mieszkalną, bogacącą się od XVII wieku. Wyrażały to okazałe posiadłości Portugalczyków i nowopowstające kościoły. W XIX wieku rozwinął się tutaj handel i Pelourinho stało się niejako centrum miasta. Sytuacja Salwadoru zmieniła się, gdy w 1763 roku stolica Brazylii została przeniesiona do Rio de Janeiro. Nadal jednak istniał tutaj targ niewolników, który działał do 1888 roku, gdy niewolnictwo zostało oficjalnie zakazane. Stopniowo miejsce kupców, łańcuchów i łez zajęli artyści: muzycy, malarze, pisarze. Pelô stało się modne wśród XX-wiecznej bohemy.

Fasada kościoła karmelickiego
Fasada kościoła karmelickiego

Niestety, Salvador pozostawał miastem dość zaniedbanym, a z czasem Pelourinho zmieniło się w dzielnicę biedy – fawelę – gdzie w skrajnych warunkach zamieszkiwali najubożsi. Wskaźnik przemocy znacząco narastał. Historycznie ważna, pozostawała zaniedbana; w latach 80. XX wieku tę dzielnicę wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dekadę później rozpoczęto jej rewitalizację, co wiązało się z likwidacją faweli i przesiedleniem jej mieszkańców do osiedli na obrzeżu miasta. Chociaż nie wszystkie zabytkowe budynki ocalały, a z niektórych pozostały zaledwie fasady, to dziś to miejsce znów tętni życiem: pojawiły się restauracje, kawiarnie, ośrodki kultury, hoteliki i wiele sklepów z pamiątkami. Pelourinho z pewnością pomógł też Michael Jackson, który nakręcił tu część sceny tanecznej w teledysku do utworu „They Don’t Care About Us”, co także zainteresowało turystów. Stąd też wśród pamiątek czasem można znaleźć tutaj jakieś obrazki Michaela Jacksona.

Zabytkowe uliczki Salvadoru
Zabytkowe uliczki Salvadoru

Pelourinho obecnie

Dzisiaj Pelô to kolorowa wizytówka Salvadoru. Podobno przestępczość też jest dużo mniejsza. Widząc na ulicach pojazdy wojskowe i żołnierzy pilnujących porządku, trudno sobie wyobrazić, co musiało się dziać wcześniej. Oczywiście wojsko stoi przy uliczkach prowadzących do centrum, starając się chronić turystów. Tak to wygląda w dzień. Wydaje się, że jest bezpiecznie.

Kolonialne stare miasto Salvador zachwyca żywymi kolorami
Kolonialne stare miasto Salvador zachwyca żywymi kolorami

Ale jest też druga strona medalu, którą dość dobrze widać w handlu kamieniami szlachetnymi. Przez witrynę nie można zajrzeć do środka i nie wpuszcza się byle kogo. Takie sklepy są w centrum, ale niekoniecznie rzucają się w oczy. Pomijając oczywiście kraty w oknach. Nas skierowano do jednego z nich podczas zwiedzania kościoła. Obsługa zasugerowała, gdzie czegoś takiego szukać i jak to znaleźć. Polecają turystom, potem się podchodzi i wpuszczają nas do środka szczelnie zamykając drzwi. Byle tylko nie rzucać się w oczy i nie prowokować drobnych przestępców.

I straszy zaniedbanymi budynkami
I straszy zaniedbanymi budynkami

Salvador, Bahia i szmaragdy

Klejnoty Ameryki Południowej to nie tylko wymysł scenarzystów filmu „Miłość, szmaragd i krokodyl” (Romancing the Stone) z 1984, którego akcja działa się w Kolumbii (a kręcono go w Meksyku), zaś McGuffinem był wielki szmaragd. Rzeczywiście na kontynencie południowoamerykańskim można znaleźć choćby cenny beryl. Szczególnie urodzajne i jakościowo dobre złoża znajdują się w Brazylii, w stanach Bahia i Minas Gerais. Znalezienie sklepu z kamieniami szlachetnymi – nie tylko szmaragdami, choć o nie tutaj chodziło – było punktem programu w zwiedzaniu Salwadoru. Od sprzedawcy mogliśmy się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy szmaragdach, bo o nie pytaliśmy, porozmawiać od czego zależy cena kamienia, jak wyglądają te najdroższe i wreszcie wybrać swój szmaragd.

Salvador: tańce i sztuki walki

Bardzo ważnym elementem wyprawy do Salvadoru był też pokaz tańców. Być może dzięki takiej, a nie innej mieszance kultur, Salvador jest pełny żywiołowej muzyki i tańca. Tutaj odbywa się jeden z największych na świecie karnawałów, trwający przez 6 dni i nocy do Środy Popielcowej. To właśnie tu narodziła się tradycja brazylijskiego karnawału, która została zaszczepiona także w Rio. Dziś karnawał właśnie kojarzy się z drugą stolicą Brazylii, ale to w Salvadorze szczycą się tym, że tu jest bardziej oryginalny. Zresztą to właśnie tu powstało wiele tańców, w tym samba. Ale jeszcze ważniejsza jest capoeira, będąca zarówno sztuką walki jak i tańcem. Pokaz, na którym byliśmy, łączył jedno i drugie.

Pokaz tradycyjnych tańców
Pokaz tradycyjnych tańców

Capoeira to wywodząca się z Salvadoru i ogólnie rejonu Bahia afro-brazylijska sztuka walki. Powstała w XVI wieku, ale szczególny rozwój nastąpił w XX wieku. Łączy się w niej taniec, akrobatyka i muzyka. Genezą capoeiry są tradycyjne afrykańskie tańce, które były kultywowane przez pracujących na plantacjach niewolników. Dla nadzorców był to tylko pierwotny taniec, zaś niewolnicy traktowali go jako coś więcej: przygotowanie do walki. Akrobacje, wysoki, wypady i podcięcia wykonywane w parach lub grupach były ćwiczeniami na czas buntu, konieczności walki i w razie ucieczki. Zresztą samo słowo capoeira wywodzi się z języka Tupi: ka’a i paũ, które oznaczały słabo porośnięte obszary interioru Brazylii, dokąd uciekali zbiegli niewolnicy. Jednocześnie sztuka ta miała podłoże religijne: wierzono, że podczas ekstatycznego tańca, capoeiristę opętuje duch zmarłego przodka. Taniec zapewniał więc kontakt z zaświatami.

Tańce na ulicach (i wojsko w tle)
Tańce na ulicach (i wojsko w tle)

Capoeira i Samba

Pokaz capoeiry odbywa się wieczorem, w jednej z restauracji zaraz obok kościoła franciszkanów. Przy lokalach była muzyka na żywo, goście spontanicznie tańczyli. Dla zapewnienia bezpieczeństwa, między bawiącymi się spacerowali wojskowi. Tu znów warto wspomnieć o bezpieczeństwie. Wejściówkę na pokaz można kupić w jednej z wielu agencji turystycznych, czy nawet w hotelu. O wyznaczonym czasie (jeszcze przed zmierzchem) mamy się stawić w odpowiednim miejscu, skąd zostaniemy zaprowadzeni do lokalu. Jest jeszcze jasno, więc jest w miarę bezpiecznie. Po zakończeniu show osoba, która nas zaprowadziła, odprowadza nas do hotelu, tak by mieć pewność, że dotarliśmy bez problemów. W samym lokalu kolacja jest wliczona w cenę, musimy tylko zapłacić za napoje.

Kościół św. Antoniego
Kościół św. Antoniego

Spektakl, na którym byliśmy, zaczynał się od wyrażenia w tańcu historii niewolników Salvadoru wraz z ich wierzeniami i kulturą. Pokazane były także walki z Portugalczykami, przede wszystkim bunty niewolników. Następnie odbyły się pokazy walk: najpierw akrobacje w pojedynkę, potem parami, a wreszcie w grupie. Wszystko z rytmicznie wybijaną muzyką. Skończyło się na wspólnej sambie. Musimy przyznać, że pokaz był dopracowany, o ciekawym scenariuszu i choreografii. Miło i pouczająco spędzony czas. Warto dodać, że w Salvadorze można też na ulicach spotkać młodzieńców, ćwiczących tę walkę / taniec. Capoeira jest mocno wpisana w Salvador, zwłaszcza, że to jest coś, czego nie przejęło Rio w takim stopniu jak choćby karnawału. Od 2016 roku capoeira znajduje się na liście UNESCO jako niematerialne dziedzictwo ludzkości.

Fort da Capoeira
Fort da Capoeira

Forty Salvadoru

Forte de Santo Antônio Além do Carmo, znany obecnie raczej jako Fort da Capoeira powstał w XVII wieku na północnej granicy Salwadoru, by bronić miasta w czasie holenderskiej inwazji. Uszkodzony podczas walk, obecny kształt zawdzięcza przede wszystkim pracom dokonanym w XVIII wieku. W roku 1830 fort został przekształcony w więzienie, do którego na początku trafili przede wszystkim czarnoskórzy schwytani podczas buntu niewolników z 1835 roku. Trochę ponad sto lat później, w latach 60. XX wieku umieszczano tutaj więźniów politycznych dyktatorskiego państwa, a w roku 1974 roku więzienie zostało zamknięte na wniosek junty wojskowej, zaś więźniowie zostali przetransportowani do stolicy kraju. Od 1981 roku w forcie mieszczą się dwie szkoły capoeiry. Gdy miasto przechodziło renowację w latach 90., także dawny fort został odnowiony i przemianowany na Fort da Capoeira. Remont został ukończony w 2006 roku.

Salvador i plaża (Praia do Farol da Barra) wzdłuż Avenida Oceanica,
Salvador i plaża (Praia do Farol da Barra) wzdłuż Avenida Oceanica,

Salvador: Muzeum morskie

Fortów w Salvadorze jest kilka, my zobaczyliśmy jeszcze jeden. Forte de Santo Antônio da Barra, którego częścią jest stara latarnia morska i obecnie mieści się muzeum morskie. Sam fort wzniesiono w 1501 w czasach portugalskich i strzegł wejścia do zatoki Wszystkich Świętych. Czyli kilkadziesiąt lat wcześniej zanim powstało miasto Salvador. Muzeum morskie ukazuje trochę historii Salvadoru, trochę kolonizacji, niewolnictwa oraz można zobaczyć wiele eksponatów związanych z nawigacją. Plus modele okrętów, czy naczynia z zatopionych jednostek. Na latarnię można wejść i zobaczyć okolicę ze szczytu.

Muzeum morskie
Muzeum morskie

Tuż przy forcie i muzeum znajduje się jedna z turystycznych plaż – Farol da Barra. Jest ich kilka w Salvadorze. Natomiast okolica wyróżnia się tym, że faktycznie jest turystyczna. Spokojniejsza i bezpieczniejsza. Nawet jest tu figura Jezusa, ale mówiąc wprost ta część nie jest w stanie konkurować z Rio. Sama dzielnica Barra to część miasta obfitująca w plaże. Tu też znajdują się hotele dla turystów zainteresowanych wypoczywaniem, a nie zwiedzaniem (dla nich dogodniejsze noclegi znajdują w centrum).

Fortów w Salvadorze jest ponad 20. Turystycznie warto warto jeszcze wspomnieć o Forte de Santa Maria, który jest również malowniczo położony.

Złote zdobienia w katedrze
Złote zdobienia w katedrze

Katedra Przemienienia Pańskiego w Salwadorze w Brazylii.

Ze względu na eksponaty forty często lepiej wyglądają na zewnątrz, z kościołami bywa odwrotnie. Bogate wnętrza kościołów, nie tylko tych w Salwadorze, stoją w dużym kontraście do widocznej na ulicach biedy. W centrum starego miasta znajduje się bazylika katedralna Przemienienia Pańskiego, siedziba arcybiskupa Salvadoru i jednocześnie prymasa Brazylii. Początki świątyni datuje się na 1551. Rozwijali ją jezuici, jednak obecna forma to właściwie czwarty kościół w tym miejscu, który ukończono dopiero w 1694. W drugiej połowie XVIII wieku jezuitów wypędzono z Brazylii, wówczas kościół stał się siedzibą arcybiskupa. Fasada powstała pod wpływem manieryzmu. Wnętrze zaś jest po części inspirowane kościołem św. Rocha w Lizbonie. No i trzeba przyznać, że jest bogato zdobione, wręcz ozłocone. Dodatkowo można też zwiedzać zakrystię. Świątynia ta była inspiracją dla wielu innych w mieście.

Convento e Igreja de São Francisco
Convento e Igreja de São Francisco

Klasztor św. Franciszka

Convento e Igreja de São Francisco, czyli zakon i kościół pw. św. Franciszka to kolejna okazała budowla w centrum Salvadoru. Pierwsi franciszkanie przybyli tutaj w 1578 roku i zbudowali tu swój zakon i kościół. Budowle te przetrwały około stu lat, aż do najazdu holenderskiego, podczas którego zostały zniszczone. Wkrótce po odparciu Holendrów z Brazylii, w 1686 roku rozpoczęto odbudowę budynków zakonnych, które z późniejszymi poprawkami możemy oglądać do dziś. Natomiast odbudowy kościoła podjęto się w 1708 roku. Główne prace ukończono w 1723 roku, zaś pełne wyposażenie wnętrza trwały do połowy XVIII wieku. We wnętrzach jak widać: pełny barok!

Kościół św. Franciszka
Kościół św. Franciszka

W budynkach franciszkanów ściany chętnie dekorowano azulejos. Są to mozaiki wykonane z malowanych płytek ceramicznych, zwykle kwadratowych, najczęściej biało-niebieskich, choć stosowano także inne kolory. Charakterystyczne są one przede wszystkim dla sztuki portugalskiej. Liczba pojedynczych płytek azulejos w kościele zakonnym św. Franciszka w Salwadorze jest największa w całej Ameryce Łacińskiej i wynosi aż 55 tysięcy sztuk! Zwiedzanie tego kościoła to jednak nie tylko część świątynna, a cały kompleks. Są tu pokoje w stylu kolonialnym, czy katakumby. Klasztor uchodzi nie tylko za jeden z najważniejszych zabytków Salvadoru, ale również znajduje się na liście siedmiu cudów świata portugalskiego pochodzenia. Wcześniej byliśmy w innym takim cudzie – w forcie w Al-Dżadida.

Azulejo, czyli typowe portugalskie kafle ozdobne w Brazylii
Azulejo, czyli typowe portugalskie kafle ozdobne w Brazylii

Bogate zbiory klasztoru

Kościół Trzeciej Reguły św. Franciszka powstał jako dodatek do zakonnego kościoła św. Franciszka. Obecny wygląd głównie pochodzi z 1705 roku, gdy odbudowano kościół po zburzeniu go przez Holendrów, natomiast wiadomo, że fasada przechodziła pewne zmiany w ciągu całego XVIII wieku. Właśnie o fasadę wejściową się tutaj rozchodzi. Została ona udekorowana w stylu znanym jako złotniczym, czyli plateresco (włoskie słowo określające sztukę złotniczą).

Kościół św. Franciszka
Kościół św. Franciszka

Styl ten powstał w XV wieku w Hiszpanii jako wczesna odmiana renesansu w tym kraju. Inspiracją dla plateresco były budowle mauretańskie z ich drobiazgowymi rzeźbieniami i zawiłą ornamentyką. W epoce baroku plateresco przyjęło formę charakterystycznej odmiany hiszpańskiego baroku: przerost zdobień nad architekturą budynku, wielkie ilości drobnych detali, wykonywanych zarówno w kamieniu, drewnie, gipsie sztukatorskim i potem pokrywanych pozłotą.

Kościół Karmelicki
Kościół Karmelicki

Kościół karmelicki

Obecny kościół karmelicki w Salvadorze (Igreja da Ordem Terceira do Carmo) został w latach 1803 – 1855 odbudowany po pożarze z roku 1788, który zniszczył pierwotny budynek. Na szczęście z pożaru ocalała część wyposażenia i pewna liczba dzieł sztuki. Do najważniejszych dzieł sztuki kościoła karmelitów w Salvadorze należy wykonana w cedrze figura umęczonego Chrystusa z 1730 roku. Figura została przyozdobiona dwoma tysiącami rubinów różnej wielkości, wyobrażającymi krople krwi Jezusa. Na pierwszy rzut oka może wyglądać niepozornie, ale bliższe przyjrzenie się jej robi duże wrażenie.

Drogocenna figura Jezusa (Salvador)
Drogocenna figura Jezusa

Kościół Nosso Senhor do Bonfim

W dolnym mieście (Baixa) Salvadoru mamy jeden szczególnie ciekawy obiekt: kościół Nosso Senhor do Bonfim. Patronem tego kościoła jest Nasz Pan Dobrej Śmierci, którym jest Chrystus Ukrzyżowany. Jest to dawny kult pochodzący jeszcze z Portugalii, a przeszczepiony do Brazylii w czasach portugalskich. Obecny kościół Naszego Pana Dobrej Śmierci w Salvadorze mieści się na Świętym Wzgórzu w dolnym mieście. W XVII wieku na miejscu kaplicy powstał kościół, w 1927 roku podniesiony do rangi bazyliki. Z tym kościołem wiążą się ciekawe rzeczy: najbardziej zauważalną są kolorowe wstążeczki – fitas.

Kościół Naszego Pana Dobrej Śmierci
Kościół Naszego Pana Dobrej Śmierci

Są one pamiątką nawiedzenia kościoła. Ich długość wynosi 47 centymetrów, czyli tyle co prawe ramię figury ukrzyżowanego Chrystusa z tegoż to kościoła. Na wstążeczkach obecnie znajduje się napis Lembrança do Senhor do Bonfim da Bahia, czyli Pamiątka z kościoła Pana Dobrej Śmierci w Bahia. Dziś noszone są na nadgarstkach lub wiesza się na nich podobizny uleczonych części ciała. Gdy zaczęto produkcję wstążeczek, w 1809 roku, używało ich się przede wszystkim jako sznureczka do medalików lub amuletów, wieszano na szyi, bądź nosiło się je przytroczone do ubrania. Idea fitas wywodzi się podobno z fragmentów ubrań świętych, które noszono jako relikwie. Obecnie poza religią uznawane są także jako typowa pamiątka z Salvadoru.

Kolorowe Fitas (Salvador)
Kolorowe Fitas

Fitas są w różnych kolorach. Nie jest to efekt tylko estetyczny, ale poszczególny kolor symbolizuje konkretne… bóstwo afrobrazylijskiej religii candomblé. Uczczenie politeistycznych bóstw na „kościelnych” wstążeczkach może dziwić, ale kiedy spojrzymy na całość działalności kościoła Senhor do Bonfim, fitas będą naszym najmniejszym „zmartwieniem”. Otóż raz w roku od XIX wieku w tym kościele odbywa się święto Lavagem do Bonfim, czyli dosłownie mycie schodów kościoła. Jest to święto synkretyczne lub ekumeniczne, zależy jak spojrzeć. Biorą w nim udział zarówno katolicy, jak i wyznawcy candomblé, w tym kapłani tej religii. Święto odbywa się w drugi czwartek po święcie Trzech Króli i trwa 10 dni.

Pamiątki uzdrowień
Pamiątki uzdrowień

Historia kościoła

Tu też warto cofnąć się jeszcze wcześniej. Sam kościół jest dziełem wotywnym. Ocalały w czasie sztormu kapitan Theodozio Rodrigues de Faria obiecał wznieść świątynię. Sprowadził nawet z Portugalii figurę Pana Dobrej Śmierci i w drugiej połowie XVIII wieku świątynia została ukończona. Niewolnicy wyznający candomblé z jakiegoś powodu utożsamili patrona kościoła ze swoim bóstwem – Oxalá. I się zaczęło. Tłumnie nawiedzali świątynie, i nawet jak nie brali udziału w ceremoniach katolickich, to się szwendali niby przypadkiem. Potem kościół zakazał im wstępu, więc przychodzili myć schody. Obecnie ich potomkowie żyją w zgodzie.

Igreja de São Domingos Gusmão (Salvador)
Igreja de São Domingos Gusmão

Warto dodać, że jest to jedno z najważniejszych świąt w Salvadorze i łączy się z wielkimi procesjami i mnóstwem wiernych w kościele. Wtedy także wieszane są wota, najczęściej podobizny tej części ciała, o której uzdrowienie się prosi, a także jako symbol spełnionej prośby. Jakby tego było mało, to w kościele ludzie zostawili wiele dowodów, że zostali uzdrowieni. Są zdjęcia, relacje, a nawet kule ortopedyczne, które przestały być już potrzebne.

Salvador: Disque do Tororo

Wspomnieliśmy religię candomblé, niestety trochę trudno zobaczyć jej domy modlitewne. Oczywiście nie licząc kościołów, które także do tego służą. Ale można zobaczyć bóstwa candomblé, czyli wyobrażenie sił przyrody. Przedstawienie Orisza znajduje się na jeziorze Dique do Tororó. Samo jezioro jest to jeden z nielicznych, w miarę naturalnych pozostałości oryginalnego środowiska Salvadoru, choć oczywiście okolica została zmieniona na park. Znajduje się tu też stadion i fawele w okolicy. Figury bóstw łączą przedstawienia afrykańskie z tradycją Indian Tupi. Malowniczo ustawione na wodzie sprawiają niecodzienne wrażenie. Dość blisko znajduje się stadion – Arena Fonte Nova.

Dique do Tororó (Salvador de Bahia)
Dique do Tororó

Targowisko Mercado Modolo

Na koniec jeszcze kilka słów o dolnym mieście. Centrum Salvadoru znajduje się na górze, na dole zaś mamy przede wszystkim port, choć dalej na północ jest tu więcej ciekawych i bardziej różnorodnych miejsc. Wspomnianą już wcześniej windą miejską można się szybko przemieścić z górnego do dolnego miasta. Winda miejska to rozwiązanie, które można choćby zobaczyć w Lizbonie. To co najbardziej przyciąga turystów w dolnym mieście to Mercado Modelo. Ładny budynek, w którym niegdyś mieściły się stoiska kupców. Zaraz przy porcie dla wygody.

Turystyczne targowisko Modelo
Turystyczne targowisko Modelo

Spodziewaliśmy się, że tutaj kupimy może jakieś ciekawe produkty: tutejsze kakao, kawę, jakieś przyprawy. Niestety. Wszystko zawalone jakąś tanią chińszczyzną: pamiątki, tekstylia, dewocjonalia. Choć słowo chińszczyzna może być tu nie na miejscu. Powszechnie uznaje się, że właśnie to jest targ, w którym sprzedaje się oryginalne lokalne produkty i z tego słynie Salvador. Tego nie byliśmy w stanie zweryfikować. Za to sklepów z pamiątkami w samym centrum też jest sporo, asortyment podobny. Warto jednak dodać, że na dole kokos do picia jest tańszy.

Salvador: Dolne miasto

Dolne miasto w tej części ma dwa oblicza: zabytkowych budynków portowych i admiralicji oraz zniszczonej zabudowy, zamieszkanej przez uboższych. Byliśmy tam bardzo krótko. Dolne miasto wraz z okolicą portu nie są polecane do zwiedzania. Właściwie to są odradzane ze względu na bezpieczeństwo (w wielu miejscach to powtarzają), więc odpuściliśmy sobie. Powtarzają to w przewodnikach, jak również przestrzegano nas przed tym w naszym hotelu. Właściwie poza Salvadorem w innych miastach Brazylii obsługa hotelowa nie instruowała nas, gdzie nie chodzić.

Przy tym wszystkim Salvador to miasto prześliczne, najładniejsze z tych, które widzieliśmy w Brazylii. Posiada mnóstwo kościołów, każdy z nich jest bogato zdobiony. Do tego muzea, w tym muzeum afrykańskie. Nam nie udało się dotrzeć do domu kolonialnego – Solar do Unhano, może będzie możliwość by to kiedyś nadrobić.

Port o zachodzie (Salvador de Bahia)
Port o zachodzie

Zwiedzanie Salvadoru

Dlatego warto wspomnieć jeszcze o bezpieczeństwie w Salvadorze. Jak w przypadku całej Brazylii, nie jest tak źle jak to malują, ale nie należy tego lekceważyć. Z centrum miasta udało się wyrzucić fawele, to fakt. Ale jednocześnie Salvador to miasto, w którym policja oficjalnie się poddała. Porządku pilnuje wojsko. Poruszanie się głównymi uliczkami centrum w dzień jest raczej bezpieczne (acz warto zachować ostrożność), widać spacerujących żołnierzy oraz ich wozy przy bocznych uliczkach. Problemem jednak jest to, gdy chcemy wyjść poza turystyczną enklawę. To nie jest miasto, w którym jest to dobrze widziane. Podobnie jest po zmroku, wówczas nawet wojsko nie daje rady.

Stąd będąc w hotelu czy pousadzie, warto zapytać, którędy chodzić, gdzie można się zapuszczać, a gdzie nie. Prawdopodobnie podkoloryzują trochę sytuację, by upewnić się, że będziemy trzymać się bezpiecznych miejsc. Z pewnością trzeba unikać skrótów i tak w przypadku wspomnianej windy, lepiej z niej skorzystać niż iść samemu, bo choć z centrum fawele wyniesiono, to jednak tuż obok nie jest tak dobrze. My tym razem trzymaliśmy się utartych szlaków, zaś chcąc zobaczyć bardziej oddalone miejsca, korzystaliśmy z Ubera. Alternatywą są autobusy, acz zajmuje to zdecydowanie więcej czasu. Wróciliśmy z Salvadoru cali i jeśli chodzi o miasta brazylijskie, ten jako całość zdecydowanie zrobił na nas największe wrażenie.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak brazylijski
Salvador