Archiwum kategorii: Miasto

Fethiye, riwiera licyjska w Turcji i bar z Jamesa Bonda

Wśród kurortów tureckiej warto zwrócić uwagę na jeden. To niepozorne miasteczko Fethiye, położne w południowo-zachodniej części kraju. Choć jest stosunkowo niewielkie i spokojne, znajdują się tu prawdziwe perełki. W mieście można zobaczyć choćby licyjskie grobowce, podobne do tych z Myry. To także lokacja filmowa z Jamesa Bonda.

Port w Fethiye
Port w Fethiye

Historia Fethiye

Pierwotnie miasto nazywało się Telmessos i było grecką kolonią w Licji. Istnieje nawet mit opisujący nadanie tej nazwy. Król Agentor z fenickiego miasta Tyr miał kilkoro dzieci. Jego najmłodsza córka była bardzo nieśmiała i wycofana. Zakochał się w niej bóg Apollo, przywdział wygląd małego psa i zdobył miłość księżniczki. Potem pojawił się już jako piękny młodzieniec i mieli syna o imieniu Telmessos, co znaczy kraina światła. W Fethiye dziś pozostały resztki dawnego greckiego teatru.

Pozostałości dawnych grobowców znajdują się także blisko terenów zamieszkałych
Pozostałości dawnych grobowców znajdują się także blisko terenów zamieszkałych

Nie wiadomo jednak, kiedy powstało dokładnie Telmessos, natomiast w 547 roku przed naszą erą miasto nie tylko istniało, ale też wpadło w ręce Persów. Historia kolejnych wieków jest mało znana. Wiadomo, że należało do Związku Ateńskiego i stało się prowincją rzymską. W czasach bizantyjskich i być może rzymskich miasto nazywało się Anastopolis. Później zaś, gdy zapomniano o licyjskiej nazwie, nosiło nazwę Makri. Na krótko znajdowało się pod panowaniem Joannitów. Wraz ze zdobyciem miasta przez Imperium Ottomańskie od 1424 do 1934 nosiło nazwę Meğri.

Widok na zatoczkę
Widok na zatoczkę

Lata 30. XX wieku to czas spięć etnicznych w Turcji, w tym wypadku Turków i mieszkającej tu dużej populacji Greków. Zresztą do dziś te tereny znajdują się blisko Grecji, do miasta Rodos w linii prostej jest jakieś 80 km (tam też znajdowały się posiadłości Joanitów). Wówczas starano się jednak przesiedlić Greków do Grecji. Ci utworzyli nawet miasto Nea Makri (czyli Nowe Marki). Natomiast Turcy zaczęli pisać swoją historię na nowo. Obecna nazwa miasta pochodzi od tureckiego pioniera lotnictwa, Fethi Beya, który zginął próbując ukończyć pierwszy przelot na trasie Istambuł – Kair. Sam Fethi Bey ma pomnik w porcie. Tu warto dodać, że pomimo turystycznego charakteru, portowa część miasta też jest dobrze rozwinięta.

Widok na Fethiye
Widok na Fethiye

Licyjskie grobowce w Fethiye

Fethiye to obszar aktywny sejsmicznie, przez to wiele zabytków się nie zachowało. Ale licyjskie grobowce wykute w skalnym zboczu górujące nad miastem wciąż stanowią przepiękną atrakcję. Kojarzą się trochę z Petrą, jeszcze bardziej Myrą. Grobowce datuje się na wieki VI do IV p.n.e, a najbardziej okazały z nich, przypominający świątynię, to grobowiec Amyntasa.

Grobowce licyjskie w Fethiye
Grobowce licyjskie w Fethiye

Wstęp do nich nie jest w żaden sposób ograniczony, czy biletowany i niestety widać, że grobowce padły ofiarą współczesnych wandali. Formalnie jest tu budka, ale podczas naszej wyprawy do Turcji w czasie COVID-19 nikogo tam nie było. Nie było też informacji o akceptacji Museum Pass, czy cenach biletów, więc możliwe, iż w sezonie także wejście jest darmowe. Furtka zaś była otwarta. Każdy mógł wejść, pooglądać, ale niestety też poniszczyć zabytki (co widać na zdjęciach). Do grobowców przylegają także ruiny dawnego Telmessos, ale tu już trudno coś zobaczyć.

Grobowce licyjskie w Fethiye
Grobowce licyjskie w Fethiye

Co ciekawe, na pojedyncze grobowce wolnostojące można natknąć się idąc ulicami Fethyie. Niekiedy są minimalnie ogrodzone i jakby wyeksponowane, innym zaś razem zupełnie o to nie zadbano. Raczej ma się wrażenie, że coś zostało, więc już niech tak stoi. Tak czasem wyglądają sarkofagi pozostawione przy drodze.

Grobowce licyjskie w Fethiye
Grobowce licyjskie w Fethiye

Zamek i ruiny

Inne atrakcje jak zamek, a raczej jego ruiny wyglądają dość podobnie. Twierdza obecnie jest punktem widokowym oraz wywieszono tam flagę Turcji. Znajduje się ona na miejscu, gdzie w czasach antycznych stał akropol. Dalej znajduje się pozostałość antycznego teatru. Niewielkiego jak na tureckie warunki.

Zamek i flaga turecka
Zamek i flaga turecka

James Bond i Fethiye

Wspominaliśmy o Jamesie Bondzie. Kręcono tu „Skyfall” (2012) Sama Mendesa. Ta odsłona przygód 007 zaczyna się akcją w Turcji, z Istambułu płynnie przechodzimy w okolice Adany, by zobaczyć Jamesa Bonda odstrzelonego przez Moneypenny. Potem pojawia się scena na plaży Çalış. I tu właśnie ekipa filmowa wylądowała w Fethiye. Cały bar, w którym James Bond próbuje zapijać swoją śmierć, został zbudowany od nowa na potrzeby filmu. Jedynie krzesła i wyposażenie zostało wypożyczone z pobliskich lokali. Niestety dziś plan filmowy jest już dawno rozebrany, a świadomość kręcenia 007 jest niska, żeby nie powiedzieć zerowa.

Plaża w Fethiye posłużyła jako lokacja dla przygód Jamesa Bonda
Plaża w Fethiye posłużyła jako lokacja dla przygód Jamesa Bonda

Plaża Calis

O plaży warto wspomnieć o tyle, że znajduje się ona w dzielnicy Çalış, w północnej części Fethiye. Jest tu sporo drobnych kamieni. Turystycznie Fethiye wyróżnia się dość dużą promenadą nad brzegiem morza, która znajduje się w centrum miasta (tam plaż nie uświadczymy). Za to na promenadzie można spokojnie znaleźć coś do jedzenia i jest to raczej spokojne miejsce, w porównaniu choćby z Antalyą czy Alanyą. Nie ma tu wielu sklepów i całego tego zgiełku, więc to raczej kameralna miejscówka. Blisko znajduje się też targowisko (warto zajrzeć we wtorki, wówczas jest tu główny dzień targowy), które ma pewne stoiska nastawione na turystów, ale to wszystko.

Okoliczne wzniesienia
Okoliczne wzniesienia

Życie turystyczne bardziej koncentruje się na pobliskim Oludeniz. To dobra baza wypadowa na rejsy, szlaki górskie, wyprawę do tureckiej Doliny Motyli, czy kanionu Saklikient. Oczywiście większość z tych atrakcji i właściwie cała Licja jest też do zobaczenia z Fethiye. W mieście rozpoczyna się szlak zwany Drogą Licyjską, który wiedzie przez kilka starożytnych miast.

Promenada wieczorem
Promenada wieczorem

Jeśli uważasz wpis za pomocny lub interesujący polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Fethyie?

Nikozja, miasto podzielone murem

Nierozwiązana sytuacja polityczna z Cyprem Północnym sprawia, że dziś Nikozja (gr. Λευκωσία, Lefkosía, tur. Lefkoşa) jest stolicą de facto dwóch państw. Cypru i właśnie Cypru Północnego. W tym drugim przypadku miasto także bywa nazywane Nikozją Północną. Wydawać by się mogło, że jest to tylko i wyłącznie sprawa polityczna, ale obie części dzieli mur i wiele więcej.

Sąd (Başsavcılık Binası)
Sąd (Başsavcılık Binası)

Nikozja razy dwa

Różnica między obiema częściami jest naprawdę ogromna. Część grecka, czyli południowa, jest zdecydowanie bardziej europejska. Czysta, zadbana, zorganizowana (w jakimś tam stopniu, bo wystarczy odejść trochę w bok i już wrażenia są inne). Deptaki są pełne markowych sklepów i restauracji, nie trzeba się przeciskać między kramami. Wygląda to jak w wielu innych krajach w Europie, co też sprawia, że pasaż handlowy nas w ogóle nie zainteresował. Jest przeciętny i typowy, pozbawiony oryginalnego uroku. Natomiast strona turecka bardziej przypomina Turcję i inne kraje Bliskiego Wschodu. Sklepy są, ale więcej jest kramów, wszystko jest bardziej żywe, rozlane, czuje się ten handel, taką medynę. Można też tu kupić podróbki albo targować o ceny. Natomiast w przypadku podróbek warto pamiętać, iż wnoszenie ich na teren Cypru jest nielegalne.

Stara zabudowa Nikozji Północnej
Stara zabudowa Nikozji Północnej

Przejście graniczne

Tu warto wspomnieć o samym procesie przejścia przez granicę. Nikozja jest podzielona murem, znajduje się tu też przejście piesze łączące dwa deptaki. Po stronie greckiej idąc ulicą Ledra (Lidras/Ledras) dochodzimy do punktu granicznego, przechodzimy kontrolę i idziemy dalej, przekraczamy zieloną linię (strefa zdemilitaryzowana). Dochodzimy do części tureckiej, tu jest nam wystawiana wiza (online). Proces chwilę trwa, ale spokojnie się go przechodzi. Nic nie wbijają w paszporcie (ale bez niego nie przejdziemy). Dalej możemy spacerować po części Cypru Północnego. Formalnie rzecz biorąc tu walutą jest lira turecka, ale euro też jest przyjmowane. Inna istotna różnica jest taka, że zimą to jedyne miasto, w którym obowiązują dwie strefy czasowe. W tureckiej nie zmienia się czasu, w greckiej tak.

Przejście graniczne między Nikozjami
Przejście graniczne między Nikozjami

Historia Nikozji

Nikozja ma dość długi rodowód. Okolica była zamieszkana jeszcze w epoce brązu (2500 lat przed naszą erą). Wiadomo, że pierwsze miasto istniało to już w VII wieku przed naszą erą. Nazywało się Ledra lub Ledrae i zostało założone przez Achajów po wojnie trojańskiej. Królestwo Ledreńskie nie istniało zbyt długo, zostało podbite przez Asyryjczyków. Ledra zaś stała się zależnym i mało znaczącym miastem. W przeciwieństwie do leżących na wybrzeżu portów cypryjskich, tu nie rozwijał się handel. Niewiele zmieniło się to też w czasach rzymskich.

Dawne łaźnie po północnej stronie
Dawne łaźnie po północnej stronie

Rozwój miasta związany jest z Bizancjum. W IV wieku zmieniono nazwę na Lefkosia lub Kallenikesis oraz ustanowiono tu biskupstwo. Miasto rozwijało się wraz z chrześcijaństwem. W 647 Arabowie najechali na Cypr, zniszczyli ówczesną stolicę – Salaminę i wiele innych miast na wybrzeżu. Lefkozja wyszła z tego obronną ręką. Dzięki rolnictwu była niezależna. Więc gdy Cypr ponownie stał się częścią Bizancjum (965) została stolicą całej wyspy. W XII wieku gubernator bizantyjski ogłosił niepodległość Cypru, sam się zaś obwieścił cesarzem. Jego państwo nie przetrwało długo, stolica miała do obrony jedynie słaby fort, brakowało murów miejskich. Szybko więc terenem tym zawładnęli krzyżowcy, Templariusze.

Cerkiew ormiańska po stronie północnej
Cerkiew ormiańska po stronie północnej

Po Templariuszach miastem zarządzała Genua, a po niej Wenecjanie. Ci ostatni wzmocnili miasto obawiając się Turków. Wówczas zaczęto wznosić mury miejskie i obwarowania. Nie pomogło, Imperium Ottomańskie zajęło te tereny w 1571 roku. Turcy zaś zaczęli osiedlać się na Cyprze, stąd też dzisiejsze wymieszane populacje. Wiąże się też to z konwersją wielu kościołów na meczety. Turcy władali Cyprem ponad 300 lat, potem zastąpili ich Brytyjczycy. W 1960 roku Cypr uzyskał niepodległość, a Nikozja stała się jego stolicą. Zresztą warto wspomnieć, że wyzwolenie się spod jarzma Wielkiej Brytanii nie odbyło się bez starć. W 1974 Cypr chciał przyłączyć się do Grecji, co skutkowało interwencją turecką, w rezultacie stworzeniem zielonej linii, podzieleniem i miasta i państwa. Swoją drogą nawet lotnisko Nikozji znajduje się w strefie zdemilitaryzowanej, więc jest nieużywane. Najbliższy główny port lotniczy to Larnaka (po stronie cypryjskiej). Po stronie tureckiej jest też lotnisko oficjalne Nikozji, acz lata się tam jedynie do Turcji.

Nikozja Północna
Nikozja Północna

Nikozja Północna: Meczet Selima

Zdecydowanie najbardziej rzucającą się w oczy budowlą Nikozji jest przepiękny, gotycki meczet Selima (Selimiye Camii), oczywiście w części północnej. To dawna katedra świętej Zofii wzniesiona jeszcze w czasach krzyżowców, z francuskimi wpływami (częściowo budowali ją też Templariusze). Katedrę świętej Zofii wzniesiono na ruinach bizantyjskiej bazyliki św. Zofii. Wznoszenie katedry trwało 150 lat. Wraz przybyciem tu Turków katedrę zrabowano i uszkodzono, dopiero potem przerobiono na meczet. Obecnie meczet ten można zwiedzać, o ile nie ma w tym czasie uroczystości religijnych. Wewnątrz nadal wygląda to jak gotycki kościół po drobnej rewitalizacji, za to ciekawie wkomponowano minarety w dawne wieże.

Meczet Selima, czyli dawna katedra
Meczet Selima, czyli dawna katedra
Meczet Selima (Nikozja Północna)
Meczet Selima (Nikozja Północna)

Nikozja: Kościoły

Najważniejsza świątynia po stronie greckiej to sobór świętego Jana Teologa, obecna katedra. Znajduje się ona tuż przy pałacu biskupa, stanowi jeden kompleks. To główny kościół Cypryjskiego Kościoła Prawosławnego. Pochodzi z 1662 i jest stosunkowo niewielki. Sam pałac wybudowano w latach 50. i 60. XX wieku w stylu neo-bizantyjskim. Pałac tylko okazyjnie można zwiedzać.

Pałac biskupi (Nikozja)
Pałac biskupi (Nikozja)

Przy przejściu granicznym wznosi się też ciekawy, całkiem spory kościół Faneromeni, czyli Najświętszej Marii Panny. Jest on zadbany, trochę kontrastuje z lekko opuszczoną okolicą. Pierwotnie znajdował się tu zakon żeński, jeszcze z XIII wieku. Świątynia została zniszczona przez Turków. Trudno mówić o odbudowie w tym wypadku, nowy kościół postawiono w 1872 roku. W ruinach, w trakcie przygotowania budowy, znaleziono ikonę Matki Boskiej, stąd też obecna nazwa.

Cerkiew Najświętszej Marii Panny
Cerkiew Najświętszej Marii Panny

Karawansaraj Buyuk Han

Po stronie tureckiej warto wstąpić do Buyuk Han. To dawny karawanseraj, a obecnie sukiennice wypełnione sklepikami, kramami i kawiarniami. Jest bardzo dobrze zadbany. Po północnej stronie warto też rzucić okiem na miejską halę targową, muzea średniowieczne, dawny Wielki Hamam oraz plac Sarayönü zwany też placem Ataturka. Do dziś znajduje się tu kolumna wenecka.

Buyuk Han (Nikozja Północna)
Buyuk Han (Nikozja Północna)

Po obu stronach mamy do zobaczenia naprawdę sporo niewielkich kościołów i meczetów. Często są też wymieszane, jeden jest obok drugiego lub coś zostało przerobione. Jest tu też kościół ormiański (po stronie tureckiej). Część z nich niestety da się obejrzeć tylko z zewnątrz. Po obu stronach zaś nieraz proszą się o dofinansowanie i remont.

Uliczki Nikozji
Uliczki Nikozji

Bramy Nikozji

Jeśli chodzi o zabytki weneckie, to bardzo istotne są obwarowania i oryginalny mur, z którego dziś najlepiej utrzymały się bramy. Dziś ostały się dwie: Brama Famagustiańska, Brama Kireńska (Nikozja Północna). Bramę Pafos zniszczyli Brytyjczycy. W jej miejscu znajduje się dziś rondo, na którego środku stoi pomnik zabitego przez Brytyjczyków bojownika – Markosa Drakosa. Tu też zaczyna się stare miasto. I praktycznie przebiega granica.

Pomnik Wolności
Pomnik Wolności

Od bramy Famagustiańskiej na południe znajdują się tereny bastionu Podocataro. Przy nim można zobaczyć choćby akwedukt z czasów tureckich, a także pomnik wolności. Ten upamiętnia Cypryjczyków walczących w latach 50. XX wieku z Brytyjczykami. Jak się patrzy na zabudowę, to stare miasto jest tu dość spójne, jeśli chodzi o styl. Widać, że zostało podzielone. Natomiast, gdy popatrzymy na życie i organizację, to są dwa różne światy. Nam zdecydowanie bardziej do gustu przypadł ten żywszy, turecki. Prawdę mówiąc do Nikozji warto pojechać po to, by na chwilę móc samemu doświadczyć tego klimatu, bowiem jeśli chodzi o zabytki, to Cypr poza stolicą ma do zaoferowania dużo więcej niż w niej.

Nikozja
Nikozja

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak cypryjski
NikozjaOlimbos
Szlak północnocypryjski
Nikozja

Barcelona śladami Gaudiego, gotyku, secesji i filmów

Drugie co do wielkości miasto w Hiszpanii i stolica marzącej o niezależności Katalonii to oczywiście Barcelona. Niezwykła, ubóstwiana przez turystów, którzy tłumnie ją odwiedzają, częściej nawet niż Madryt. Miasto piękne i takie, które można zwiedzać na różne sposoby: szlakiem gotyku, szlakiem Gaudiego i secesji, no i oczywiście filmowo.

Wieże Weneckie (Barcelona)
Wieże Weneckie

Historia Barcelony

Według legendy Barcelonę założył Herkules, jeszcze przed powstaniem Rzymu. Podobno brał udział w poszukiwaniu złotego runa razem z Jazonem, ale jego okręt rozbił się u wybrzeży Katalonii. Historycy raczej zakładają, że miasto powstało później, bo dopiero w III wieku przed naszą erą początkowo jako kolonia fenicka, później kartagińska, a następnie rzymska. Niektóre źródła sugerują, że założył ją ojciec Hannibala, Hamilkar Barkas. Od niego też pochodzi podobno nazwa. Ta też zmieniała się z czasem. Było to Barcino, Barkenon czy Barkeno. Zanim założono miasto teren ten zamieszkiwały ludy iberyjskie. W czasach rzymskich rozwijało się jako port, ten jest ważny dla gospodarki aż do dziś.

Widok na Barcelonę
Widok na Barcelonę

Wraz z upadkiem Rzymu Barcelona została zajęta przez Swebów i Wandalów, a od 416 roku Wizygotów. Barcelona przez krótki czas była nawet stolicą Królestwa Wizygotów (przez większość czasu było nią Toledo). W roku 711 państwo Wizygotów padło pod naporem Maurów. Zajęli oni Barcelonę rok później. W 801 Ludwik, syn Karola Wielkiego, odbił ją i utworzył tu państwo buforowe, czyli Marchię Hiszpańską znaną też jako Gorcja. Marchia przekształciła się w niezależne hrabstwo, a następnie Królestwo Aragonii. Wraz z unią Aragonii i Kastylii Barcelona zaczęła tracić na znaczeniu. Zresztą wcześniej i tak znajdowała się w cieniu Saragossy.

Park Güell (Barcelona)
Park Güell

Wiele zmieniło się w czasach wojen napoleońskich. Wówczas Barcelona dość mocno ucierpiała, ale też wkrótce zaczęło się jej odrodzenie. Wpierw związane z rozwojem przemysłu i handlu. Rozwój miasta wymagał decyzji, ostatecznie wykorzystano plan, którego autorem jest Ildefonso Cerdá (określanego czasem mianem ojca urbanistyki). W konkursie zajął on co prawda drugie miejsce, ale już wcześniej był forsowany przez władze centralne, więc ostatecznie do niego wrócono. To Cerda zaprojektował układ dzielnicy Eixample, wliczając w to place czy tereny zielone. Jej budowa miała miejsce w drugiej połowie XIX wieku, a swój wkład w nią mieli także moderniści. Dodatkowo to też okres katalońskiego odrodzenia narodowego.

Barcelona
Barcelona

Barcelona została naznaczona podczas hiszpańskiej wojny domowej. Walczyła przeciw puczystom generała Franco. Ale warto pamiętać, że ci sami bojownicy, którzy stawiali opór, także niszczyli między innymi kościoły. Zaś po przegranej wojnie, Barcelony od razu nie odbudowywano. Niemniej jednak miasto w drugiej połowie XX wieku na nowo odżyło i znów się rozwijało. Dziś jest nie tylko najchętniej odwiedzanym miastem w Hiszpanii, ale jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w Europie.

Casa Mila (Barcelona)
Dach Casa Mila (Barcelona)

Barcelona na filmowo

Barcelona jest też ważnym centrum kulturalnym. Nic dziwnego, że jest dziś tłem także dla filmów, choć niestety nie tak dużym jak na przykład Londyn. Chyba najgłośniejszy z nich, w którym miasto odgrywa trochę większą rolę to „Vicky, Cristina, Barcelona” (2008) Woody’ego Allena. Jak w przypadku innych europejskich eskapad Allena, tak i tu znajdziemy w tle wiele zabytków miasta. Od lotniska zaczynając, przez Sagradę Familię, szpital św. Pawła, Park Güell, La Ramblę, park Tibadabo, schody muzeum katalońskiego, czy kaskadę w Parku Ciutadella. No i oczywiście trochę dłuższą wizytę w Casa Mila.

„Vicky Christina Barcelona” i Casa Mila (La Pedrera) w Barcelonie
„Vicky Christina Barcelona” i Casa Mila (La Pedrera) w Barcelonie

Inny film związany z Barceloną to „Smak życia” (2002) Cédrica Klapischa. Opowiada o grupie studentów Erasmusa uczących się w Barcelonie. Miasto jest tłem. Widzimy między innymi Barcelonetę, Sagradę Familię, Park Güell, Ramblę (i Plaça Reial), Uniwersytet, czy port Vell. Zaś główny bohater z tobołkami przechadza się przez plac Kataloński.

„Zamek Fu Manchu” i Park Güell w Barcelonie
„Zamek Fu Manchu” i Park Güell w Barcelonie

Trzeci film związany ze stolicą Katalonii, która jest dość istotnym tłem, jest poniekąd hołdem złożonym miastu. To obraz „Barcelona” (1994) Whita Stillmana. Owszem, jak zwykle w takich wypadkach miejsca są przesłonięte fabułą, miasto nie gra tu pierwszych skrzypiec, ale wciąż jest kilka miejsc, które można tu zobaczyć. Jest Pałac Narodowy (Palau Nacional), czyli Muzeum Sztuki Katalońskiej, Pałac Muzyki Katalońskiej (wliczając to salę koncertową), Szpital św. Pawła, kilka ujęć w dzielnicy gotyckiej, w tym most łączący ratusz, czy Plac Hiszpański z wieżami weneckimi. Oczywiście nie wyczerpuje to listy filmów, kilka innych obrazów wspominamy niżej, gdyż bardziej związane są z konkretnym miejscem niż całym miastem.

Park Güell (Barcelona)
Park Güell

Barcelona: Dzielnica gotycka

Barri Gòtic lub z hiszpańska Barrio Gótico (acz tej nazwy mało kto używa), to nic innego jak stare miasto Barcelony (lub formalnie jego część). Dzielnica gotycka powstała w średniowieczu i do dziś zachowała wiele z dawnego charakteru. Wąskie uliczki zostały w zdecydowanej większości wyłączone z ruchu kołowego (z wyjątkiem taksówek, itp.). Są kręte, poplątane i wręcz idealne do spacerowania. Zdecydowana większość budynków, która się tu znajduje powstała w średniowieczu (XIII – XV wiek), acz można znaleźć tu nawet rzymskie pozostałości. Obecnie udało się utrzymać dawny charakter dzielnicy, mimo że wiele z budynków przeszło rewitalizację, czasem wręcz rekonstrukcję. Gotyk narodził się we Francji, ale z czasem pojawił się także w innych rejonach nabierając lokalnego wyglądu tworząc regionalne i narodowe odmiany. W Hiszpanii mamy odmianę kastylijską (bliską francuskiej) oraz katalońską. Ta druga dominuje w Barcelonie, jest dużo mniej zdobna, bardziej stonowana, koncentrująca się na głównych elementach. To pokłosie doktryny cystersów, którzy go tu wprowadzili.

Palau de la Generalitat de Catalunya
Palau de la Generalitat de Catalunya – Pałac Rządu Katalonii

Znajduje się tu kilka ciekawych miejsc, na które warto zwrócić szczególną uwagę. Jak choćby na Plac Królewski (Plaça del Rei). Wzniesiono go w XIV wieku z bardzo charakterystyczną wieżą. Albo Pałac Rządu Katalonii. Ten drugi choć wzniesiony w tej formie w 1400 roku, został znacząco przebudowany w 1596 roku, gdy nadano mu bardziej renesansowy charakter. Przy nim znajduje się też słynny most między budynkami (uliczka Carrer del Bisbe). Dziś plac św. Jakuba (Plaça Sant Jaume) przed pałacem i ratuszem to jedno z miejsc tłumnie odwiedzanych przez turystów. Spacer dzielnicą gotycką to przede wszystkim zwiedzanie malowniczych uliczek. Warto też podejść do fragmentu nazywanego dzielnicą żydowską. Dawny pałac królewski (Palau Reial Major), a raczej to co z niego zostało, to dziś muzeum miejskie. No i czym byłoby średniowiecze bez świątyń?

Most Biskupi (El Pont del Bisbe)
Most Biskupi (El Pont del Bisbe)

Barcelona: Katedra Krzyża Świętego i św. Eulalii

Jednym z najbardziej wyróżniających się budynków nie tylko dzielnicy gotyckiej, ale całej Barcelony jest katedra (Catedral de la Santa Creu i Santa Eulàlia albo La Seu). Początkowo w tym miejscu wznosiła się rzymska świątynia. W VI wieku Wizygoci zbudowali tu kościół, który w 985 zniszczyli Maurowie. W 1058 roku wybudowano kolejną świątynię chrześcijańską w tym miejscu, wówczas w stylu neoromańskim. W roku 1298 rozpoczęto budowę nowej świątyni, która trwała aż do 1448. Nadano jej wówczas gotycki charakter, pomimo zachowania pewnych elementów poprzednich budowli. Jednakże katedrę rozbudowywano także i później. W XIX wieku wzniesiono charakterystyczną, neogotycką fasadę, którą można podziwiać z placu Katedralnego. Wzniosłość i oświetlenie katedry były jedną z inspiracji dla Gaudiego przy Sagradzie Familii.

Katedra
Katedra

Katedra to dziś nie tylko kościół, ale również całe zaplecze, włączając w to ogród wewnątrz. Dziedziniec ten nosi nazwę Claustro. Tam znajdują się fontanna i małe oczko wodne, w którym pływają gęsi (powinno ich być trzynaście). Jest w tym pewna symbolika nawiązująca do świętej Eulalii. Była ona zaledwie trzynastoletnią dziewczyną, gdy w wyniku prześladowań chrześcijan w czasach rzymskich została zgładzona. Pochodziła z bogatej rodziny spod Barcelony, a słysząc o prześladowaniach uciekła z domu, by pouczyć urzędników. Nie spodobało się im to, więc spalono ją (jak dokładnie, to tu są różne wersje). Gęsi mają symbolizować jej wiek, natomiast w katedrze znajduje się także grób świętej, która również jest patronką całej Barcelony. Przed katedrą znajduje się też olbrzymi plac. O ile do części niekościelnej można wejść rano za darmo (wejście z tyłu katedry), o tyle normalnie wejście do głównej części katedry jest płatne, poza mszami. Dach katedry to punkt widokowy na miasto.

Bazylika Santa Maria del Mar, czyli „Katedra w Barcelonie”

Z katedrą w Barcelonie kojarzy się też powieść „Katedra w Barcelonie” Ildefonso Falconesa. Tu warto dodać, że polski tytuł jest trochę mylący, bowiem w oryginale Falcones nazwał swą powieść „La catedral del mar”. Zaś tłem do wydarzeń powieści jest budowa Bazyliki Santa Maria del Mar. Netflix we współpracy z hiszpańskim kanałem Antena 3 zekranizował tę powieść pod anglojęzycznym tytułem „Cathedral of the Sea” w formie ośmioodcinkowego serialu. Niewielka część zdjęć powstawała w Barcelonie, acz wykorzystywano też plenery między innymi w Segowii. Z przyczyn oczywistych serialowa katedra musiała być odtworzona.

Santa Maria Del Mar
Santa Maria Del Mar

Świątynia ta znajduje się poza dzielnicą gotycką, w La Ribera (można dojść piechotą). Jej budowę rozpoczęto w 1324 roku(choć przynajmniej w 998, jak nie wcześniej, istniała tu inna świątynia). Głównym projektantem był Berenguer de Montagut. Świątynię po opóźnieniach związanych z pożarem oddano do użytku w 1383 roku. W kolejnych stuleciach jednak była przebudowywana, także z powodu trzęsienia ziemi, czy pożaru. Dziś można ją zwiedzać za opłatą. Warto wejść też po schodach i obejrzeć ją z balkonów.

Ma budowę typowej bazyliki, ale po pożarze w 1936 nie udało się odtworzyć oryginalnego, pełnego przepychu wnętrza. Jest więc skromna, co czyni ją dziś jeszcze bardziej wyjątkową. Druga sprawa, to świątynia ta jest reprezentantem gotyku katalońskiego. Gotyk jak pamiętamy narodził się we francuskim Saint-Denis. Katalońska odmiana charakteryzuje się między innymi szeroko rozpiętymi, spłaszczonymi łukami oraz tak poprowadzonemu naturalnemu oświetleniu, że wnętrze jest bardziej mroczne, niż w typowej gotyckiej katedrze.

Font de la Cascad (Barcelona)
Font de la Cascad, Parc de la Ciutadella, Barcelona

Kościół Santa Maria del Pi

Kolejna gotycka świątynia to kościół Matki Boskiej Sosnowej (Santa María del Pí). Nazwa pochodzi od motywu sosny, który zdobi portal. Świątynia powstała wyjątkowo szybko, bo w latach 1319 – 1320, acz na bazie wcześniejszych kościołów. Potwierdzono istnienie kaplicy w tym miejscu przynajmniej w 987 roku, ale według legend pierwsza świątynia tu wznosiła się już w 413. Kościół ten jest o tyle ciekawy, że od XIV wieku właściwie nie został zbytnio przebudowany. Nie licząc rekonstrukcji po pożarze w XIX, kiedy dodano tu elementy neogotyku katalońskiego. Data kolejnego pożaru – 1936 to czas zmagań w trakcie hiszpańskiej wojny domowej. Lewicowe bojówki wsławiły się wówczas podpalaniem kościołów. Ucierpiała na tym także budowana Sagrada Familia. Po wojnie odbudowano kościół raz jeszcze. Dziś zachwyca mnogością gotyckiego zdobnictwa.

Kościół Santa Maria del Pi
Kościół Santa Maria del Pi

Bazylika La Mercè

Jeszcze jedna świątynia, na którą warto zwrócić uwagę w okolicach dzielnicy gotyckiej to Bazylika Matki Bożej Łaskawej (Basílica de la Mare de Déu de la Mercè) w stylu barokowym, będąca przykładem kościoła zbudowanego według zaleceń kontrreformacji. Choć pierwszy kościół istniał w tym miejscu w XIII wieku, obecny wzniesiono w latach 1765 – 1775. Znajduje się tu obraz Matki Bożej Łaskawej otoczony kultem.

Barcelona i Secesja

Gotyk to jedno, ale stolica Katalonii to mekka dla miłośników architektury secesyjnej w jej najbardziej intrygującej odmianie, bo zaprojektowanej przez Antoniego Gaudíego (właściwie Antoni Plàcid Guillem Gaudí i Cornet; 1852 – 1926). Zanim jednak przejdziemy się po Barcelonie tym szlakiem, należałoby wyjaśnić, czym właściwie jest ta secesja. Przede wszystkim secesja jako nurt jest dość niejednorodna i ma różne nazwy w zależności od miejsca, w którym się narodził. W Monachium i Wiedniu, a stąd także w Polsce (czy w Pradze) używano nazwy Sezession, czyli secesja. W Niemczech i krajach skandynawskich był Jugendstil, czyli styl młodzieżowy, we Francji podziwiamy Art noveau, w Wielkiej Brytanii jest to przedłużenie ruchu projektowania przedmiotów użytkowych, czyli Arts & Crafts, we Włoszech i Hiszpanii mamy nurt zwany modernismo (inny od właściwego modernizmu). Wszystkie te nazwy dobrze oddają ducha stylu jako coś nowego, świeżego, niepowiązanego ze wcześniej obowiązującymi kanonami, a wręcz od niego oderwanymi (stąd „secesja” i to chyba najlepsza nazwa). Czasem można spotkać się z terminem modernisme, czyli modernizm kataloński.

Pałac Narodowy
Pałac Narodowy

Choć patrząc na secesyjne zabytki może trudno w to uwierzyć, ale jako źródła nurtu wymienia się rozkwit neogotyku (głównie dzięki działalności Viollet-le-Duca, odpowiedzialnego za „renowację” m.in. katedry Notre Dame w Paryżu), japońską sztukę, w tym kaligrafię, filozofię indywidualizmu i nowej etyki. Secesja wyrażała silną potrzebą stworzenia czegoś zupełnie nowego, nieobarczonego tradycją. Nurt secesji zamykał się w latach plus/minus 1890 – 1925, przy czym największy rozkwit przeżywał w pierwszej dekadzie XX wieku. I architektura była nawet mniej istotną gałęzią nowej sztuki. Ta dominowała bowiem we wzornictwie przemysłowym i rzemiośle artystycznym, w grafice, sztuce zdobniczej i biżuteryjnej, w dekoracji wnętrz… W architekturze secesja rzadko kiedy wychodziła poza obszar rozbudowanej dekoracji, na przykład płynnych linii fasad i niemal organicznych klatek schodowych. Konstrukcja na ogół pozostawała zupełnie tradycyjna, pozbawiona innowacji.

Barcelona śladami Gaudiego i secesji: Casa Vicens

Wyjątkiem był Antonio Gaudí, którego większość twórczości skupiła się w Barcelonie. Słysząc „Gaudí” na myśl od razu przychodzi nieukończona wciąż bazylika mniejsza Sagrada Familia (pełna katalońska nazwa Temple Expiatori de la Sagrada Família, czyli Świątynia Pokutna Świętej Rodziny). Do niej oczywiście dojdziemy, bowiem to jest dzieło życia – a nawet więcej – architekta, ale musiały być jakieś początki i bardziej powszednie zamówienia.

Casa Vicens
Casa Vicens

Taki wczesny projekt znajdziemy oczywiście w Barcelonie. Jest nim Casa Vicens, dom bogatego wytwórcy glazury, Manuela Vicensa. Budynek wzniesiono w latach 1883 – 1888, a więc zaledwie kilka lat po ukończeniu studiów architektonicznych przez Gaudíego, na początku jego samodzielnej kariery. Chociaż brakuje tutaj płynnych, organicznych linii i pewnej swobody, to zaznaczają się tutaj charakterystyczne rysy stylu Gaudíego. Należy do nich fascynacja (neo)gotykiem, łączonym ze stylem mauretańskim, rozpowszechnionym w Hiszpanii. Hojne użycie glazury zaowocuje później słynnymi trencadis w obiektach takich jak Casa Batlló, czy Park Güell. Casa Vicens, podobnie jak wiele innych obiektów można zwiedzać po zakupie biletu. Znajduje się on trochę dalej od centrum, można go połączyć z wyprawą do parku Güell. Trochę baśniowy Vicenes to pierwsze kroki Gaudiego, budynek który nie nawiązuje ani do Katalonii, ani do katolicyzmu, a przy tym dał architektowi pole do eksperymentów. Chodzą plotki, że doprowadził Vicensa na krawędź bankructwa.

Casa Calvet

Za najbardziej konserwatywny projekt Antonio Gaudiego zgodnie uważa się kamienicę Casa Calvet, zaprojektowaną i wybudowaną w latach 1898 – 1900 dla przemysłowca włókienniczego Petrego Calveta. Zachowawcza elewacja wynika przede wszystkim z wymogu dopasowania się do sąsiadujących kamienic w eleganckiej dzielnicy. Jednak i tutaj udało się przemycić gładko przechodzące linie balkonów i dekoracyjne balustrady. W tym wypadku najczęściej ogląda się elewację. Budynek znajduje się blisko ścisłego centrum.

Casa Calvet
Casa Calvet

Casa Batllo

Antonio Gaudíego nazywa się niekiedy prekursorem styli biomorficznego, a to przez wykorzystanie form podpatrzonych w naturze, takich jak szkielety, rybie łuski, zawinięta muszla morska, żyłki liścia. Niekiedy tych form używał jako ornamentu – jak na fasadzie Casa Batlló (kamienica przebudowa w latach 1904 – 1906), gdzie balkony wyglądają jak szkielety jakiegoś fantastycznego stwora. Tu także użył mozaiki przypominającej rybie łuski, może dlatego miejsce to bywa nazywane czasem Domem Morza. Innym razem używał tych form jako konstrukcję, co wynikało z głębokiego zrozumienia wypracowanych przez ewolucję kształtów. I tak zwiedzając wnętrza wybudowanej od zera kamienicy Casa Milà (1906 – 1910, ostatni świecki projekt, najpełniejsze dzieło architekta) można zauważyć wyraźne analogie do świata zwierząt (poddasze o konstrukcji niczym szkielet węża!), roślin i naturalnych form, także ulotnych jak dym. Oba domy znajdują się dość blisko siebie w odległości kilku minut piechotą. Oba ściągają tłumy. Bilety są płatne i lepiej jest je zarezerwować z wyprzedzeniem, tutaj: LaPedrera.com i CasaBaltllo.es.

Casa Batllo
Casa Batllo

Casa Mila

Wspomniana Casa Mila nosi też drugą nazwę La Pedrera, co znaczy tyle co „kamień” (ew. kamieniołom). Przedsiębiorca Pere Milà y Camps i zarazem inwestor chciał, by przyćmiło to cały Kwartał Niezgody (okolice Casa Batllo), dając Gaudiemu wolną rękę. To budynek niezwykły, z otwartym patio w środku oraz charakterystycznym dachem, po którym się spaceruje. Nawet kominy są zdobione i przypominają rycerzy. Był tu nawet pierwszy w mieście parking podziemny. Zwiedzanie La Pedrery to jeden z elementów filmów „Vicky, Christina, Barcelona”, zaś bohaterowie oczywiście przechadzają się po dachu. Nie jest to jedyny film kręcony na dachu. Tu także nakręcono scenę do filmu „Zawód: Reporter” (1975) Michelangelo Antonioniego. Kręcono tu również „Gaudi Afternoon” (2001). Budynek pojawia się też w książce Dana Browna „Początek”.

 Casa Mila
Casa Mila

Dziś to jeden z symboli Barcelony, ale warto dodać, że budynek budził kontrowersje. Gaudi za życia miał swoich zwolenników, jak i przeciwników. Ci drudzy krytykowali budowlę bądź nabijali się z niej. Porównywali ją z Arką Noego, kostnicą i wieloma innymi rzeczami. Często nawiązywano także do obsesji Gaudiego. Był głęboko wierzący, stronił od alkoholu i nie jadł mięsa, ale przy tym nie przywiązywał zbytniego znaczenia do majątku. Także swoich klientów.

Casa Mila
Casa Mila

Barcelona: Park Güell

Wracając do architektury. Jednocześnie do pozostałych inspiracji, jako zagorzały kataloński nacjonalista, Antonio Gaudí przemycał symbole narodowe do swoich projektów, głównie smoka – el Drak. Taki właśnie el Drak, zwany także salamandrą (ni to smok, ni salamandra, taki fantazmat) zdobi Parc Güell. Było to założenie projektowe o wielkim rozmachu, lecz nigdy nie ukończone. Piękna jest też Sala Kolumnowa, zwana też Salą Stu Kolumn, choć jest ich zaledwie 84. Według planów miał być to targ. Nad nim znajdują się tarasy z widokiem na miasto. Można też wejść do mniejszych pawilonów. Warto zwrócić uwagę na wspaniałą mozaikę. Gaudi wykorzystywał styl kataloński zwany trencadis, tu chyba widać to najlepiej.

Park Güell
Park Güell

Na zlecenie Eusebiego Güella, przedsiębiorcy i prywatnie przyjaciela architekta, Gaudí zaprojektował nowe osiedle dla najbogatszych mieszkańców Barcelony. Miało to być 60 działek, a na każdej willa z ogrodem oraz zaprojektowany przynależący teren spacerowy z panoramą Barcelony. Jednakże przedsięwzięcie, choć szeroko reklamowane, okazało się być inwestycją-niewypałem i w latach 1900 – 1914 powstały tarasy spacerowe, słynna kolumnada oraz pięć budynków, w tym dom architekta. W 1922 roku władze Barcelony odkupiły ten cały teren i przekształciły go w park miejski. Eusebi Güell pozostawił po sobie jednak niezwykłe miejsce, bardzo popularne wśród turystów i będące jedną z wizytówek Barcelony.Wejście do jego bardziej zielonej części jest darmowe, ale już najważniejsze, czyli Sala Kolumnowa i tarasy oraz pawilony są biletowane.

Dom Gaudiego
Dom Gaudiego

Choć obłożenie jest duże to pomijając kilka najbardziej charakterystycznych punktów, turyści się tu rozchodzą. Niemniej jednak także warto kupić sobie bilety z wyprzedzeniem, choć z naszego doświadczenia wynika, że wpuszczanie odbywało się bez rygorystycznego sprawdzania godzin. Bez problemu weszliśmy wcześniej. W Parku (w tej części darmowej) znajduje się jeszcze jedna atrakcja, dom Gaudiego. Dziś to muzeum poświęcone architektowi. Płatne, ale tu już kolejek nie ma. Ale w tym wypadku można kupić bilet łączony z wejściem do Sagrady Familii. Tu także nikt specjalnie nie patrzył na godziny wejścia.

Park Güell
Park Güell

Park Güell to także filmowe miejsce. Kręcono tu „Zamek Fu Manchu” (1969) z Christopherem Lee. Część tarasowa parku grała ów zamek. Park znajduje się dalej od centrum, można tu iść piechotą od Sagrady (ale to jest spory kawałek do przejścia) lub skrócić ten czas korzystając z metra (wysiadka na stacji Alfons X). Można też przejść do Bunkers del Carmel, dawnych fortyfikacji, z których jest dobry widok na miasto. Do bunkrów się nie wchodzi, to nie Tirana. Bunkry to nazwa zwyczajowa, choć nigdy nie były prawdziwe bunkry.

el Drak
el Drak

Pałac Güell

Niejako uzupełnieniem relacji Güella i Gaudiego jest jeszcze jeden budynek, pałac Güell (Palau Güell). Antonio dokonał tu rewitalizacji istniejącego budynku. Było to jedno z pierwszych, najważniejszych zleceń Gaudiego i początek późniejszej współpracy. Na zewnątrz jest niepozorny, ale w środku i na dachu widać wiele ze stylu Gaudiego. Pałac także można zwiedzać, oczywiście po zakupie biletu.

Pałac Güell
Pałac Güell

Bercelona: Sagrada Familia

Nie ma Barcelony bez widoku wież Sagrady Familii (wciąż w otoczeniu żurawi budowlanych). Świątynia Pokutna Świętej Rodziny (kat. Temple Expiatori de la Sagrada Família) miała wyglądać zupełnie inaczej, gdy w 1877 roku powstawał jej pierwszy projekt. Autorem był architekt Francisco Villar, który wykonał zachowawczy projekt neogotyckiej świątyni, co było wówczas dominującym nurtem w budownictwie sakralnym. Budowa rozpoczęła się w 1882 roku, jednak wkrótce Villar popadł w konflikt ze zleceniodawcą i w 1883 roku porzucił to zlecenie na rzecz Antonio Gaudíego. Zdążono wybudować ledwie krypty wedle założenia Villarego, natomiast całą resztę Gaudí odmienił gruntownie.

Sagrada Familia
Sagrada Familia

Założeniem słynnego Katalończyka było stworzenie świątyni, która sprawiałaby wrażenie bycia żywym organizmem. Wyraża się to nie tylko w przebogatej ornamentyce i detalu inspirowanym światem fauny, flory, żywiołów i mitologii, ale także – a może i przede wszystkim – w konstrukcji. Już we wcześniejszych pracach Gaudíego, takich jak Casa Milà widać fascynację naturalną architekturą żywych organizmów, której podstawowym celem jest zawsze przeciwdziałanie sile grawitacji. Jak przełożyć te obserwacje na projekt konstrukcyjny kościoła o katedralnych rozmiarach? Obecnie mamy komputery, ale Gaudí musiał radzić sobie bez nich. Tworzył więc coś w rodzaju sznurkowych elastycznych szkieletów na przykład sklepień i obciążał konkretne punkty, by otrzymać wzór krzywizn łuków, sklepień, kolumn i przypór. Bez zaawansowanych obliczeń, za to na modelach tworzył elementy konstrukcyjne o organicznych formach.

Patrząc powierzchownie, Sagrada Família nie przypomina żadnego znanego stylu architektonicznego, a jest unikalnym wyrazem wyobraźni autora. Na potrzeby systematyzacji przypisuje się styl secesyjny i neogotyk, i można powiedzieć, że świątynia wcale nie przypomina żadnej innej neogotyckiej świątyni, a z secesją to chyba przesadził. Jednakże gdy głębiej wnikniemy w istotę stylu gotyku – nawet nie neogotyku – możemy odkryć, że idea i duch gotyku właśnie tutaj znajduje swoje ukoronowanie. Sagrada Família jest może najpełniejszym ucieleśnieniem uduchowionego średniowiecza.

Sagrada Familia
Sagrada Familia

Na jakiej podstawie można to stwierdzić? Przede wszystkim, gotyk dążył w górę, był uduchowiony. Miał przejawiać lekkość, żywiołowość, być wypełnionym światłem i w każdym swoim fragmencie chwalić Boga. Gotyckie kościoły przenikała symbolika, wszystko miało znaczenie i było nieprzypadkowe: od planu krzyża z lekko przechylonym prezbiterium, przez zastosowany kod liczbowy po strzeliste wieże. W Sagradzie Familii wszystkie te elementy są nie tylko zachowane (jak w świątyniach neogotyckich), ale zostają zinterpretowane zgodnie z duchem stylu, a nie tylko jego ograniczoną technologią i zewnętrzną powłoką. Świątynia jest strzelista, cała wznosi się ku górze, a jej wnętrze zostało wymalowane światłem wpadającym przez witrażowe okna. Ilości symboli i znaczeń, jakie Gaudí zawarł w projekcie od skali całego obiektu po najdrobniejsze detale, to temat na całą książkę.

Budowa Świątyni Pokutnej Świętej Rodziny rozpoczęła się w 1882 roku pod kierownictwem architekta Francisco de Villara i jak wspominaliśmy, z pierwotnego projektu pochodzi krypta kościoła. Rok później projekt przejął Antonio Gaudí i właściwie, że zaczął pracę od nowa. Dość powiedzieć, że ogólna koncepcja całości powstała w 1890 roku, a szczegółowe projekty pięciu naw i zadaszenia Gaudí ukończył dopiero w 1923 roku. „Mój Klient się nie śpieszy” – jak mawiał architekt. Warto dodać, że był on bardzo pobożnym człowiekiem i ostatnie kilkanaście lat swojego życia całkowicie poświęcił temu największemu ze swoich dzieł. Wiedział on doskonale, że nie ujrzy zakończenia budowy kościoła: za jego życia zrealizowano tylko cztery z osiemnastu wież oraz jedną z trzech fasad, gotowe były także krypty. Na listę UNESCO wpisano w 2005 roku te fragmenty wybudowane za życia Gaudiego: krypty oraz Fasadę Narodzenia.

Sagrada Familia
Sagrada Familia

Przez ostanie lata życia Antonio Gaudí spędził właściwie na budowie, gdzie miał swoją pracownię. W 1926 roku zginął potrącony przez tramwaj, gdy szedł do nieodległego kościoła na swoją codzienną poranną modlitwę. Został pochowany w krypcie Sagrady Familii. W momencie śmierci gotowe było około 15% całości. Pracę nad świątynią kontynuowano opierając się na pozostawionej dokumentacji. Aż przyszła hiszpańska wojna domowa. W 1936 roku katalońscy komuniści wdarli się do kościoła, splądrowali go i podpalili, zniszczeniu uległa także dokumentacja projektowa wraz z modelami. Co więcej, zniszczone zostały także notatki i osobiste pamiątki po Gaudim. Wielkie nieszczęście, dobrze, że ostała się architektura. Na nowo budowa ruszyła w 1940 roku według zrekonstruowanych planów. Konsekrowania świątyni dokonał w 2010 roku papież Benedykt XVI.

Budowa Sagrady Familii trwa już kolejne dekady i postępuje według odtworzonych projektów – co oczywiście nie jest już oryginalnym zamysłem Antonio Gaudiego. Obecnie jest to przedsięwzięcie o międzynarodowym zasięgu, co najpewniej sam Gaudí by pochwalił. Budowa trwa tak długo ze względu na skomplikowanie projektu i niepowtarzalności detali, co wymusza rzemieślniczą pracę, a także dlatego że jest finansowana z datków wiernych oraz z biletów wstępów. Każdy zwiedzający składa więc swoja cegiełkę do budowy tej niesłychanej świątyni. Zakończenie budowy zaplanowano na rok 2026 – setną rocznicę śmierci Gaudiego. Miejmy nadzieję, że data nie jest zagrożona. Prace budowlane świątyni zostały przerwane tylko dwukrotnie: podczas wojny domowej i z powodu epidemii COVID-19. Ta druga przerwa obejmowała czas najbardziej srogiego lockdownu.

Sagrada Familia
Sagrada Familia

Dziś nie tylko można Sagradę Familię zwiedzać, ale to także jedna z najważniejszych atrakcji Barcelony, nowy symbol miasta. Nawet jeśli ludzie nie wchodzą do środka to przyjeżdżają oglądać zza płotu fasadę. A naprawdę warto zobaczyć tę świątynię. W tym celu najlepiej zakupić sobie bilety w sieci wcześniej. Tu godzina wejścia jest przestrzegana rygorystycznie. Dodatkową atrakcją jest oczywiście wejście na wieżę. W celu wyłapania drobnych szczegółów w tej oszałamiającej budowli czy fasadzie warto skorzystać z audioguide’a (dostępne w ramach biletu). Wewnątrz już nie mamy limitu czasu. Bilety zamawia się tutaj: sagradafamilia.org.

Barcelona: Pałac Muzyki Katalońskiej

Antonio Gaudí to oczywiście nie jedyny przedstawiciel hiszpańskiej secesji. Innym wybitnym twórcą był Lluís Domènech i Montaner: architekt i walczący o niepodległość Katalonii polityk. Większość jego projektów została zrealizowana w Barcelonie, w tym dwa, które wpisano na listę UNESCO. Są nimi Pałac Muzyki Katalońskiej (Palau de la Música Catalana) oraz Szpital (św. Krzyża i) św. Pawła (L’Hospital de la Santa Creu i Sant Pau).

Pałac Muzyki Katalońskiej
Pałac Muzyki Katalońskiej

Pałac Muzyki Katalońskiej powstał w latach 1905 – 1908. Początkowo dobrze przyjęty, wkrótce ujawnił wady, z których najpoważniejszą była fatalna akustyka i wytłumienie zewnętrznych odgłosów. Kiepsko jak na salę koncertową, chociaż tę funkcję pełni od czasu swojego powstania bez zmian. My budynek widzieliśmy tylko z zewnątrz, na zwiedzanie niestety nie mieliśmy dość czasu, a to właśnie wnętrza są najbardziej bogate w secesyjne dekoracje. Z zewnątrz Pałac Muzyki Katalońskiej wyróżnia się czerwoną elewacją – obecnie częściowo przeszkloną – oraz nawiązaniami do architektury gotyku i stylu mauretańskiego. Filmowo wnętrza ukazano między innymi w „Wszystko o mojej matce” (1999) Pedro Almodovara.

Barcelona Szpital. św. Pawła

Szpital św. Krzyża i św. Pawła to kolejny przykład secesyjnej architektury, jakiej pełno w Barcelonie. Sama instytucja szpitala jest starsza, bo pochodząca z początku XV wieku i została wybudowana w stylu gotyckim łącznie w przeciągu trzech wieków. Był to szpital św. Krzyża – dziś tę część nazwy się pomija, używa się jej w stosunku do Starego szpitala św. Krzyża. Współcześnie gotycki szpital mieści Bibliotekę Narodową Katalonii.

Szpital św. Pawła
Szpital św. Pawła

Ze względu na rozrost miasta oraz postęp w medycynie, na początku XX wieku przeniesiono szpital na większą działkę, gdzie w 1902 roku rozpoczęła się budowa nowoczesnego kompleksu, którego głównym architektem był Lluís Domènech i Montaner. Prace trwały aż 18 lat z powodu przerw potrzebnych na zebranie kolejnych funduszy. Sponsor budowy zażyczył sobie, by w nazwie szpitala pojawiło się imię jego patrona – świętego Pawła. Cała inwestycja składa się z okazałego głównego budynku i 27 pawilonów mieszczących różne oddziały oraz kościoła.

Szpital św. Pawła pełnił swą funkcję aż do 2009 roku, przy czym większość oddziałów przeniesiono do nowego kompleksu szpitalnego w 2003 roku, pozostawiają jeszcze kilka pomocniczych oddziałów na pewien czas. W 2014 roku otworzono tutaj działalność muzeum i centrum kultury. Jest on też wpisany na listę UNESCO. Wpis obejmuje 9 miejsc związanych z architekturą. Poza Szpitalem są to Pałac Muzyki Katalońskiej oraz 7 dzieł Gaudiego – Park Güell, Pałac Güell, Cripta de la Colonia Güell, Casa Milà, Casa Vicens, Casa Batlló i Sagrada Familia.

Zamek Trzech Smoków, Łuk i park miejski

Innym obiektem wybudowanym według projektu Lluísa Domènecha i Montanera jest Zamek Trzech Smoków (kat. Castell dels Tres Dragons) powstały na Wystawę Światową w 1888 roku. Jest to wczesny przykład hiszpańskiego nurtu modernisme (secesja). Przejawia się przede wszystkim w ceramicznych dekoracjach oraz metaloplastyce. Forma budynku, która naśladuje zamek, tkwi w stylu neo-mauretańskim, bardzo popularnym w Hiszpanii i przetworzonym na różne bardziej lokalne odmiany.

Castell dels Tres Dragons
Castell dels Tres Dragons

Łuk Triumfalny, który powstał na potrzeby tej samej Wystawy Światowej w 1888 roku to pełny przedstawiciel stylu neo-mauretańskiego. Łuk został zaprojektowany przez Josepa Vilaseca i Casanovas.

Łuk Tryumfalny
Łuk Tryumfalny

Od łuku do zamku prowadzi mała alejka, za nią rozciąga się park miejski (Parc de la Ciutadella). Powstał w XIX wieku, ma 70 akrów i jest popularnym miejscem tak wśród turystów jak i mieszkańców Barcelony. Przez długi czas był to jedyny zielony teren w mieście. Dziś jest tu między innymi fontanna – Font de la Cascada (w której projekt podobno był zaangażowany Gaudi, miał on wpływ na ten park ale jako jeden z wielu architektów), siedziba parlamentu Katalonii oraz zoo. Co więcej, po jeziorze można popływać sobie na kajakach. Można zastanawiać się, jakim cudem taki park powstał w centrum miasta tak późno? Wraz z upadkiem rebelii na początku XVIII wieku, król Filip V kazał zburzyć część dzielnicy Ribiera i wznieść tu jedną z największych fortec Europy oraz więzienie, te drugie szybko zostało znienawidzone. Gdy cytadelę ostatecznie zburzono (co trwało), wówczas powstał w tym miejscu park. Natomiast z innych parków warto wspomnieć o Parc del Laberint d’Horta, znajduje się tam labirynt z roślin, w którym kręcono film „Pachnidło: Historia mordercy” (2006) Toma Tykwera.

 Font de la Cascad
Font de la Cascad

Barcelona: Casa de les Punxes

Inny przykład katalońskiego modernizmu to Casa de les Punxes (zwana też Casa Terradas). Jego autorem jest kolejny modernista – Josep Puig i Cadafalch. Wygląda jak mały pałacyk z powodu sześciu wież. Pracę nad domem zaczęto w 1905 roku na zlecenie rodziny Terradas. W 2016 został mocno odnowiony i jak inne domy można go zwiedzać, wliczając to także dach.

Casa de les Punxes
Casa de les Punxes

Drugi znany budynek, którego autorem jest Puig i Cadafalch to Casa Amatller. Powstał między 1898 a 1900 rokiem dla wytwórcy czekolady, Antoniego Amatllera. Znajduje się tuż obok Casa Batlló. Ten budynek także można zwiedzać. W tym samym ciągu znajduje się jeszcze Casa Lleó Morera (którego autorem jest Lluís Domènech i Montaner). Razem z Casa Mulleras i Casa Bonet tworzą tak zwany Illa de la Discòrdia czyli wspomniany już Kwartał Niezgody. Budynki słynnych architektów są od siebie bardzo różne, choć wszystkie wymyślne, stąd właśnie ta niezgoda.

Parlament Katalonii
Parlament Katalonii

Muzeum Joan Miró

Z Barceloną związany jest jeszcze jeden kataloński twórca – Joan Miró (1893 – 1983). Zajmował się głównie malarstwem, rzeźbą i ceramiką, a niekiedy innymi formami sztuki jak fotografią czy tkactwem. Choć nigdy formalnie nie przystąpił do żadnego nurtu artystycznego i nie związał się z żadną grupą, to jego prace zwykle przyjmuje się za przykład surrealizmu. Charakteryzują się opływową linią i żywą kolorystyką w przypadku malarstwa, a uproszczone formy przedstawianych obiektów przywodzą na myśl dziecięce rysunki. Podobnie swobodna kompozycja i przedstawiane treści kojarzą się z pracami dzieci lub ze sztuką automatyczną, która wypływa z podświadomości i nie jest ograniczona przez formalizm i narzuconą filozofię oraz ramy nurtu sztuki.

Muzeum Joan Miró
Muzeum Joan Miró

Na wzgórzu Montjuïc (177 m n.p.m) w Barcelonie ulokowane jest muzeum sztuki współczesnej poświęcone Joanowi Miró – Fundacja Joana Miró (Fundació Joan Miró). „Fundacja”, ponieważ w założeniu Miró nie miało to być zwykłe muzeum, a przestrzeń, która umożliwi i zachęci młodych artystów do eksperymentów z różnych dziedzin sztuk plastycznych. Pomysł narodził się w 1968 roku, a otwarcie budynku Fundacji miało miejsce w 1975 roku. Obiekt zaprojektował kataloński architekt Josep Lluís Sert i López, który tworzył w nurcie hiszpańskiego i międzynarodowego modernizmu.

Dzieło Miró
Dzieło Miró

W kolekcji muzeum-fundacji znajduje się obecnie ponad 14 tysięcy dzieł Miró z dziedziny malarstwa, rzeźby, tkactwa, rysunku i grafiki. Oprócz tego znajdują się tutaj prace innych uznanych artystów oraz biblioteka i audytorium powstałe podczas rozbudowy w 1986 roku. W samej Barcelonie także możemy znaleźć prace Miró, a konkretnie trzy: mural, rzeźbę i mozaikę. Każde z dzieł miało witać przybywających do Barcelony drogą powietrzną, morską i lądową. Pierwszy w 1968 roku powstał ceramiczny mural na terminalu 2 na lotnisku Barcelona El-Prat, druga była mozaika „Pla de l’Os” (1976 r.) na deptaku Rambla, zaś ostatnia – otwarta kilka miesięcy przed śmiercią artysty – to wysoka pokryta małymi kafelkami rzeźba „Dona i Ocell” w Parku Joana Miró.  Z muzeów warto też zwrócić uwagę na muzeum Pabla Picassa i CosmoCaixa, czyli muzeum techniki.

La Rambla

Jednym z najpopularniejszych miejsc w Barcelonie jest deptak La Rambla. Łączy plac Kataloński z pomnikiem Kolumba i jest tu sporo ludzi. Jest stosunkowo prosty i sąsiaduje z dzielnicą Barri Gotic, sprawiając, że to dogodne miejsce do rozpoczęcia jej zwiedzania. Jego historia jest bardzo podobna do Stradun w Dubrowniku. Tu i tam był to kanał rzeki, który zakopano i nagle zrobiło się miejsce na deptak. Tu warto dodać, że czasem pojawia się też nazwa Les Rambles, wynika to z faktu, że Rambla jest podzielona na pięć mniejszych ulic – de Canaletes, Uniwersystecką, Kwiatów, Kapuców czy św. Moniki.

La Rambla
La Rambla

Rambla ma też swoją czarną legendę ze względu na kieszonkowców, ale też prostytutki i wszystko, co z tym związane wieczorami. Niemniej jednak, jak się ma oczy szeroko otwarte to jest to intrygujące miejsce, niekoniecznie jako sam deptak, ale otwiera nam wiele innych punktów. Tu znajduje się zabytkowy Gran Teatre del Liceu oraz tuż obok Pałac Güell. Przy Rambli mamy również targowisko – Mercat de la Boqueria (funkcjonuje również pod nazwą Mercat de Sant Josep). To największy targ w Barcelonie, ale dość nastawiony na turystów. Kiedyś restauratorzy przybywali tu wcześnie rano, dziś  trudno to potwierdzić, ale to wciąż oficjalna wersja. Handel działa w tym miejscu od 1217, acz dopiero w 1840 istnieje w formie takiego targowiska (w roku 1914 zbudowano dach).

Mercat de la Boqueria (Barcelona)
Mercat de la Boqueria

Filmowo warto zwrócić uwagę na budynek 34 Rambla de Catalunya, który pojawił się w wielu hiszpańskich filmach, ale najbardziej rozsławił go występ w „[REC]” (2007) reżyserów:  Jaume Balagueró i Paco Plaza. Natomiast kolejną ciekawostką znajdującą się tuż przy Rambli jest Plaça Reial (Plaza Real), czyli plac Królewski. Charakterystyczny ze względu na arkady. Zbudowano go w roku 1848, autorem projektu był Francesc Daniel Molina i Casamajó. Plac miał być początkowo nazwany placem bohaterów Bohaterów Hiszpanii, ale ostatecznie patronem został król Ferdynand VII. Lampy na placu zaprojektował Gaudi. Dziś to popularne miejsce ze względu na życie nocne.

Barcelona: Plac Kataloński

Idąc Ramblą od portu dochodzimy do jednego z centralnych punktów miasta. Plac Kataloński (Placa de Catalunya) w Barcelonie to miejsce dość charakterystyczne, położone na styku dzielnic – Gotyckiej i Eixample. Nie jest to miejsce szczególnie widowiskowe, znajduje się tu mały skwer z rzeźbami, fontanną i dość mało ekstrawaganckie budynki, tylko siedziba banku się ciut wyróżnia. Natomiast pomijając styk dzielnic, to przede wszystkim centralny punkt komunikacyjny miasta. Pod ziemią znajduje się dworzec autobusowy, jest tu metro. To dość dobre miejsce, by rozpocząć swoją wędrówkę po Barcelonie.

Plac Kataloński (Barcelona)
Plac Kataloński

Od placu Katalońskiego, po przeciwległej stronie do Rambli wychodzi kolejny deptak. Ulica Passeig de Gràcia jest już bardziej butikowa. To właśnie tu znajdują się Casa Batlló i La Pedrera.

Barcelona: Kolumna Kolumba i port

Z drugiej strony Rambla kończy się kolumną Kolumba (Monument a Colom). Bogato zdobiona kolumna koryncka otoczona czteroma lwami. Na szczycie znajduje się pomnik Krzysztofa Kolumba, który właśnie w Barcelonie rozmawiał z królową Izabelą i królem Ferdynandem po swojej pierwszej podróży do Ameryki. W 1888 roku z okazji Expo w Barcelonie postanowiono upamiętnić tamto wydarzenie. To kolejny dobry punkt orientacyjny. Dalej wchodzimy prost do portu.

Kolumna Kolumba
Kolumna Kolumba

Tu znajduje się ciekawostka: nadmorska promenada o nazwie Rambla de Mar (w Port Vell). Takie przedłużenie Rambli. Port jest mieszanką części technicznej i turystycznej. Jest tu i muzeum morskie, oceanarium (L’Aquàrium) i kolejka linowa (Telefèric del Port or Aeri del Port). Pozwala ona nie tylko przedostać się z jednej części Portu Vell na drugą, ale również daje możliwość unikalnego spojrzenia na tę część miasta. Można tu także poszukać wycieczek łódką, by podziwiać Barcelonę z morza.

Fontanna -  La Font Màgica (Barcelona)
Fontanna – La Font Màgica

La Barceloneta

Przy porcie znajduje się La Barceloneta. To dzielnica będąca częścią starego miasta, która powstała w połowie XVIII wieku. Z oryginalnej zabudowy pozostało niewiele, wówczas długo była przede wszystkim zapleczem portowym i dla fabryk. W 1992 w Barcelonie odbyły się Igrzyska Olimpijskie, to spowodowało przebudowę miasta, w szczególności Barcelonety. Tej nadano zupełnie nowe oblicze. Postawiono tu rezydencje dla bogatszych mieszkańców, stała się to luksusowa część miasta. Ale również turystyczna. Co więcej zadbano także o plażę, którą wówczas uporządkowano tworząc przy niej deptak. Dziś to najbardziej znana plaża Barcelony.

La Barceloneta
La Barceloneta

Przy plaży znajduje się bardzo charakterystyczny budynek – W Barcelona Hotel, zwany też czasem hotelem Vela, co znaczy żagiel. Z wyglądu trochę przypomina Burj Al Arab w Dubaju. Ma 99 m wysokości. W Hotelu W na 26 piętrze znajduje się bar Eclipse, który jest też dobrym punktem widokowym na miasto. Spokojniejsze plaże dalej od centrum to Bogatell czy Mar Bella.

W Hotel Barcelona
W Hotel Barcelona

Wzgórze Montjuic

Wspomnieliśmy o igrzyskach w Barcelonie. Stadion Estadi Olímpic Lluís Companys jest jedną z atrakcji wzgórza Montjuic. Tu też można spokojnie wjechać zarówno kolejką linową jak koleją zębatą. Znajduje się także zamek Castell de Montjuïc, ogrody i wiele terenów spacerowych oraz Fundacja Joan Miro, o której także pisaliśmy. Będąc przy sportowych atrakcjach, warto przypomnieć, że w stolicy Katalonii można zwiedzać też stadion klubu FC Barcelona.

Kolumny (Barcelona)
Kolumny

Od strony miasta wyróżnia się z pewnością monumentalny budynek Muzeum Sztuki Katalońskiej (Museu Nacional d’Art de Catalunya – MNAC). Stamtąd mamy wspaniały widok na plac Hiszpański. Muzeum to utworzono w 1934 roku. Dziś neoklasyczny pałac jest jedną z bardziej rozpoznawalnych budowli Barcelony, także dzięki dobremu oświetleniu w nocy. Obok niego znajduje się fontanna, a raczej zespół fontann – La Font Màgica, kiedyś duma miasta. Była to jedna z pierwszych fontann multimedialnych, czyli takich z pokazami z muzyką i światłem. Kiedyś robiła wrażenie. Dziś nie wyróżnia się zbytnio, wręcz zostaje w tyle, zwłaszcza gdy się ją porówna z niby skromniejszą fontanną w Erywaniu, które są też dużo późniejsze, a przy tym lepiej zrealizowane. Tyle że początkowo ta w Barcelonie powstała w 1929 roku z okazji wystawy EXPO. Wówczas było to połączenie pokazu świateł i wody. Nowe życie nadano im w 1992 roku, gdy dodano muzykę. Obok fontanny znajdują się cztery kolumny, które mają symbolizować flagę Katalonii.

Pałac Narodowy (Barcelona)
Pałac Narodowy

Na wzgórzu znajduje się też muzeum Poble Espanyol. Ukazuje ono typową hiszpańską architekturę i zostało wykorzystane w filmie „Pachnidło: Historia mordercy” (2006) Toma Tykwera.

Widok na plac Hiszpański (Barcelona)
Widok na plac Hiszpański

Barcelona: Plac Hiszpański

Ciąg Muzeum Sztuki Katalońskiem – fontanny – kończy się na placu Hiszpańskim. Plac Hiszpański (Plaça d’Espanya) to kolejny istotny punkt komunikacyjny w mieście i jeden z głównych placów Barcelony. Na środku znajduje się fontanna, już bardziej klasyczna. Przy placu wznoszą się także dwie 47 metrowe wieże weneckie. Dlaczego weneckie? Bowiem inspirowano je dość mocno kampanilą bazyliki św. Marka w Wenecji. Obok jest centrum handlowe Arenas de Barcelona. To dawna arena walk byków.

Arenas de Barcelona
Arenas de Barcelona

Barcelona: Monumental

Inna dawna arena to La Monumental (Plaza de Toros Monumental de Barcelona). Zachowała się w dość dobrej formie, gdyż ostatnie walki organizowano tu jeszcze w 2011 roku. Wówczas parlament Katalonii zakazał walk byków. Co prawda zakaz został oddalony, ale według naszych informacji na razie ich nie wznowiono. O kulturowym miejscu walk byków w Hiszpanii pisaliśmy przy okazji Kordoby. Natomiast Monumental ma też filmową historię. Pojawił się w „Gunman: Odkupienie” (2015) Pierre’a Morela, oczywiście inscenizowano tam walki byków.

Monumental
Monumental

Barcelona: Torre Agbar

Z nowszych budynków Barcelony warto wymienić drapacz chmur Torre Agbar. Wyróżnia się na tle miasta i innych wieżowców (których swoją drogą nie ma tu aż tak wiele). Skończono go w 2005, ma 144 metrów wysokości i nawiązuje do Sagrady Familli. Projektantem jest Jean Nouvel. Ciekawostką jest to, że budynek posiada dwie warstwy elewacji.

Torre Agbar (Barcelona)
Torre Agbar

Inne atrakcje Barcelony

Jeszcze jednym z punktów charakterystycznych (i filmowych) w Barcelonie jest park Tibadabo. Znajdują się tam park rozrywki, charakterystyczny kościół Najświętszego Serca Jezusowego i bardzo dobry punkt widokowy na miasto. Tam dotrzemy następnym razem. Natomiast wspominamy, bowiem tam kręcono „Mechanika” (2004) Brada Andersona. Oczywiście sceny w parku rozrywki. Park ten powstał na początku XX wieku i był jedną z inspiracji dla Walta Disneya, zanim on otworzył własny.

Komunikacja w Barcelonie

Barcelona jest dość dobrze skomunikowana. System autobusów, tramwajów, metra i pociągów oraz kolejki linowej i zębatej sprawdza się znakomicie. Korzystaliśmy z biletów T-10, które oferowały możliwość przejazdu na danej trasie 10 razy. Tu mała ciekawostka. Według opisu w budce, każdy powinien mieć osobny T-10, ale czytaliśmy w sieci, że to nie prawda. Zadzwoniliśmy do biura obsługi i powiedzieli, żeby nie przejmować się opisem, ważne by przejazd każdej osoby był opłacony. Więc bez problemu dało się z tego zrobić 5 przejazdów dla dwóch osób. Można też korzystać z biletu dziennego T-Dia, jeśli jeździmy więcej. Po skasowaniu jest on ważny do 4 rano następnego dnia. Alternatywą jest karta Hola BCN! Natomiast warto pamiętać, że w centrum większość punktów można zobaczyć chodząc na piechotę. W przypadku parku Güell czy Sagrady można rozważyć dojazd. Barcelona to miasto bogate w atrakcje turystyczne. Owszem, by obejść te najważniejsze wystarczy weekend. Natomiast wraz z głównymi muzeami trzeba liczyć cztery do nawet sześciu dni.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak hiszpański
BarcelonaAlicante
Szlak filmowy
Barcelona

Hum, najmniejsze miasto świata i atrakcja Chorwacji

Wśród wielu ciekawych miast w Chorwacji warto zwrócić uwagę na jedno. Najmniejsze miasto nie tylko w Istrii, nie tylko w Chorwacji, czy na Bałkanach, ale najmniejsze na całym świecie. To Hum. Ta wielkość to nie pewnik, sami mieszkańcy mówią, że prawdopodobnie, ale marketingowo działa to dobrze. W każdym razie konkurencji, zwłaszcza znanej, raczej nie ma. Poza wielkością Hum przyciąga również przepiękną, dobrze zachowaną, średniowieczną zabudową.

Widok na Hum z parkingu
Widok na Hum z parkingu

Hum: Historia i wielkość

Oficjalnie Hum jest osadą należącą do miasta Buzet. Uznaje się je natomiast na najmniejsze miasto świata z powodów historycznych: składa się z dwóch ulic, murów miejskich, wieży zegarowej, kościoła Wniebowzięcia Maryi, cmentarza – wszystko, co prawdziwe miasto mieć powinno. Według spisu ludności z 2011 roku, Hum zamieszkuje 21 osób (dane z innych lat są bardziej rozbieżne od – 13 do 25). Przy odrobinie szczęścia można je wszystkie spotkać. Dodatkowo rokrocznie wybierany jest tu burmistrz, co stanowi lokalną tradycję.
Pierwsze wzmianki o Hum pochodzą z początku XII wieku, kiedy figurowało pod nazwą Cholm (zniekształcone włoskie Colmo). Wieża zegarowa pochodzi z XVI wieku.

Brama do miasta
Brama do miasta

Głagolica

Być może najważniejszym zabytkiem Hum są kamienne tablice zapisane głagolicą. Jest to najstarsze pismo słowiańskie, którego powstanie przypisuje się świętym Cyrylowi (właściwie Konstanty) i Metodemu. Chociaż do końca nie wiadomo, czy aby głagolica nie jest wzorowana na jakimś starszym piśmie Słowian. Na ścianie kościoła św. Hieronima (Crkva s. Jeronima) odkryto „graffiti” z XII wieku właśnie zapisane w ten sposób. Dziś ten kościół to właściwie cmentarna kaplica, a jednocześnie najważniejszy zabytek w mieście.

Średniowieczne uliczki Hum
Średniowieczne uliczki Hum pełne są obecnie barów i restauracji (na bardzo niewielkiej przestrzeni)

W każdym razie po raz pierwszy przekład ksiąg liturgicznych i Pisma Świętego w języku Słowian pojawił się w IX wieku i powstał w okolicy greckich Salonik, gdzie używano jednego ze słowiańskich dialektów. Ciekawostką jest fakt, że Cyryl i Metody uprosili papieża Hadriana II, by zezwolić na język słowiański w liturgii, obok łaciny, greki i hebrajskiego. Papież wydał zgodę, niestety już jego następca zgodę wycofał. Powrót do liturgii łacińskiej wśród Słowian trwał do XII-XIII wieku, ale zakaz używania języka narodowego spowodował ucieczkę większości Słowian pod zwierzchnictwo Bizancjum, a tym samym przyjęcia prawosławia. Humskie tablice pochodzą z drugiej połowy XII wieku i są jednym z najstarszych zabytków głagolicy. Do dziś głagolica jest używana przez Serbów i Chorwatów w liturgii cerkiewnosłowiańskiej.

Średniowieczne miasteczko
Średniowieczne miasteczko

Zwiedzanie Hum

Poza bramą miejską, najbardziej okazałym budynkiem jest kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny pochodzący w tej formie z początku XIX wieku. Wcześniej znajdowała się tu inna świątynia, którą przebudowano. Zbudowanie wieży wymagało przesunięcia murów, a tym samym rozszerzenia miasta.

Hum
Hum

I to byłoby całe Hum, najmniejsze miasto świata. Obecnie jest atrakcją turystyczną i wstęp do niego jest płatny. Właściwie to płatny jest parking przed miastem, ale tutaj to na jedno wychodzi. W mieście jest nieproporcjonalnie dużo sklepów z pamiątkami, wśród których można nabyć lokalną nalewkę. W niewielkiej restauracji można się posilić kawą z ciastkiem lub czymś konkretniejszym, na menu lepiej nie wybrzydzać, bo innej knajpy tutaj nie ma. Miasto naprawdę urokliwie, położone pośród istryjskich gór. Idealne miejsce na krótką przerwę w zwiedzaniu Chorwacji, na upartego można je obejść w 20 minut. Dojazd raczej tylko i wyłącznie samochodem i miejscami jest uciążliwy, gdyż trzeba się przedzierać przez kręte i wąskie ulice, szczęśliwie ruch, nawet ten turystyczny, jest tu naprawdę niewielki.

Kościół w centrum miasteczka
Kościół w centrum miasteczka

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chorwacki
HumPorec

Berat, miasto muzeum z tysiącem okien

Stosunkowo niewielkie miasteczko w Albanii, Berat (alb. Berati), jest jednym z unikalnych i najbardziej zapadających w pamięć miejsc tego kraju. Czymś co ze względu na średniowieczną zabudowę naprawdę warto zobaczyć. Dodatkowo jest to miasto z listy UNESCO, a przede wszystkim jeden z najważniejszych punktów na turystycznej mapie tego kraju. Całkowicie zasłużenie, w końcu to miasto-muzeum.

Widok na Berat z zamku
Widok na Berat z zamku

Historia Beratu

Berat jest położony przy masywie górskim Tomori. Słynie z pięknie zachowanej starówki z czasów osmańskich. Jej położenie sprawia, że Berat bywa nazywany „miastem tysiąca okien” lub „okien nad oknami”, głównie za sprawą dość gęstej zabudowy. Na liście UNESCO znajduje się od 2008 roku, ale jako rozszerzenie Gjirokastry, wpisanej w 2005 roku. Miasta te są oddalone od siebie, ale często oba nazywane są miastami-muzeami. Są pewne podobieństwa, więc pewnie dlatego łatwiej było dopisać Berat jako rozszerzenie.

Zamek w Beracie nocą
Zamek w Beracie nocą

Berat: Zamek

Zdecydowanie najważniejszą atrakcją miasta jest Zamek w Berat. Pierwszą cytadelę zbudowano tu jeszcze w IV wieku przed naszą erą, w czasach Illirów. W II wieku przed naszą erą zajęli go Rzymianie, a następnie w wyniku podziału przypadł Bizancjum. Był rozbudowywany w V i VI wieku, ale w końcu zdobyli go Bułgarzy w 860 roku. Bizancjum odbiło go w 1018 roku. Później krótko władali nim Normanowie, a od XIII wieku Despotat Epiru (jedno z państw, które wyłoniło się z Bizancjum). Wówczas też doszło do gruntownej przebudowy cytadeli. Większość zabudowań pochodzi właśnie z tego okresu. Potem zamek przejął Despotat Valony, a następnie Turkowie.

Domy wewnątrz zamku
Domy wewnątrz zamku

Dziś z zamku pozostały częściowo mury, brama i kilka ruin innych budowli, a także domy wewnątrz zamku. Znajdują się w nich zajazdy, pensjonaty, a przede wszystkim mieszkają ludzie. Zwiedza się raczej ruiny, jak choćby minaret pozostały po Czerwonym Meczecie (XV wiek). Z kolei z Białego Meczetu (XVI wiek) ostały się tylko obrysy ścian. Lepiej prezentują się świątynie prawosławne, te nawet jeśli się nie zachowały, to zostały odtworzone, przede wszystkim Cerkiew Św. Trójcy (1302 – 1326), albo Najświętszej Marii Panny z Blacharne (oryginalny pochodził z IV-V wieku, obecny to raczej XV wiek) lub św. Teodora (XVI wiek na ruinach antycznego kościoła). Jest tu także Muzeum Ikon Onfurego znajdujące się w katedrze Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny. To najbardziej znany albański artysta piszący ikony. W czasie pandemii jednak muzeum i cerkwie były częściej zamknięte niż otwarte. Chodząc po Beracie z pewnością wyróżnia się też olbrzymia głowa Konstantyna.

Most Gorica (Berat)
Most Gorica (Berat)

Berat i świątynie

Wróćmy jeszcze do świątyń. Tu warto wspomnieć, że I sekretarz Albanii, Enver Hoxha po 1967 roku rozpoczął proces ateizacji i wymazywania kulturowej spuścizny religii. Dziś wielu Albańczyków jest ateistami, ale pokłosie tego procesu to niszczenie i zaniedbanie tych bizantyjskich cerkwi. Obecnie wciąż trwa trud ich rewitalizacji. Zanim jednak doszło do ateizacji część świątyń została uznana za religijne zabytki kulturowe Albanii (w czasach komunizmu). Po części to sprawiło, że nie zburzono ich kompletnie. Natomiast przy dobrej pogodzie z zamku widać na górach napis NEVER. Było kiedyś Enver, ale Albańczycy zmienili, by pokazać, co myślą o swoim byłym dyktatorze.

Uliczki zamku w Berat
Uliczki zamku w Berat
Sobór św. Demitriusza (Berat)
Sobór św. Demitriusza (Berat)

Zamek w Beracie został uwieczniony na awersie monety 10 LEK. Zwiedzać go można płacąc za bilet lub unikając tej opłaty. W tym drugim przypadku są dwa sposoby. Pierwszy to uniknięcie opłaty przez wejście na teren zamku przez inne niż główne wejście. Od starówki prowadzi tu ścieżka na górę, której nikt nie pilnuje. Drugi sposób to wynajęcie noclegu w zamku. Jak wspominaliśmy jest tam normalne miasteczko i pensjonaty. Przyjechaliśmy wieczorem, zatrzymaliśmy się przed zamkiem i poszliśmy na piechotę do naszego noclegu. Powiedziano nam, że nie należy się przejmować znakiem zakaz wjazdu, a pod pensjonatem jest miejsce parkingowe dla gości. Rano już z wnętrza zamku rozpoczęliśmy właściwe zwiedzanie. Tym sposobem uniknęliśmy opłaty. Warto dodać, że bilet nie jest jakoś drogi, więc na siłę nie ma co kombinować.

Zamek Berat
Zamek Berat

Pensjonaty w Beracie

Tu warto zareklamować pensjonat, w którym spędziliśmy nocleg. To Guest House Vasili. Normalnie raczej nie piszemy o noclegach (wybierając najczęściej jeden w danym mieście mamy małe porównanie), ale tu warto zrobić wyjątek. Pensjonat prowadzi starsze małżeństwo i pomaga im syn oraz sąsiad (który robi za tłumacza). Starają się, by wizyta w ich domu była bardziej jak gościna, więc pomijając wspaniały widok na zamek, to zostaliśmy przywitani samodzielnie pędzoną rakiją i domowymi powidłami.

Miasto-muzeum Berat
Miasto-muzeum Berat

Przy poczęstunku gospodarze pytali nas o plany w Albanii, a także o sytuację z pandemię w naszym kraju, trochę zaznajomili nas z historią ich ojczyzny. Był to miło spędzony wieczór. Śniadanie też było dużo lepsze niż te hotelowe. W Albanii udało nam się jeszcze spędzić jeden nocleg w pensjonacie w Valbonë. W tym kraju, podobnie jak w Gruzji czy Armenii te pensjonaty nie są jeszcze skomercjalizowane w dużej części, dzięki czemu jest szansa na zobaczenie unikalnego domowego klimatu.

Cerkiew św. Teodora w Beracie
Cerkiew św. Teodora w Beracie

Dachy Beratu

Pomijając zamek, w Berat największe wrażenie robią dachy oraz osmańska architektura starego miasta (zwanego Mangalem). Można je spokojnie podziwiać z cytadeli, ale również podejść do rzeki Osum (lub przez nią przejść). Po drugiej stronie widok jest podobny, ale już mniej oszałamiający. To dzielnica Gorica, architektura jest niby ta sama, ale już nie tak intensywna, domy są usytuowane w większej odległości od siebie. Na rzece znajduje się kładka oraz stary most Gorica. Ten pochodzi z 1780 roku, a jeszcze wcześniej był tu stary most drewniany. Tuż przy starym mieście mamy budynek meczetu Kawalerów, nazwa pochodzi od młodych mężczyzn, którzy w tej okolicy przesiadywali. Przy rzece znajduje się także niewielka promenada.

Dachy Beratu
Dachy Beratu

Berat: Centrum

W oczy rzucają się też nowe budynki, jak Uniwersytet Beratu (prywatny) lub Sobór św. Demitriusza (Dymitra). To całkiem nowa katedra prawosławna. Wzniesiono ją w latach 2002 – 2014. To największy kościół chrześcijański w Beracie. Warto wspomnieć, że właśnie stąd pochodzi tak zwany Codex Beratinus, czyli rękopis Nowego Testamentu pochodzący z VI wieku. Obecnie znajduje się on w Tiranie. Berat spokojnie zwiedzimy w ciągu jednego dnia, nawet nie całego.

Berat
Berat

Do pochodzenia przy starym mieście i po zamku wystarczy kilka godzin. Wejście do świątyń (o ile są czynne) zajmie nam trochę więcej czasu. Do Beratu transportem publicznym najłatwiej dotrzeć z Durres i Tirany. Natomiast sama miejscowość może być dobrym punktem wypadowym do zwiedzenia kanionu Osumi czy Parku Narodowego Tomor. Berat o mało nie został lokacją filmową w „Most nad rzeką Driną” Emira Kustoricy, produkcja filmu z Johnnym Deppem jednak nie doszła do skutku.

Wąskie uliczki w zamku
Wąskie uliczki w zamku

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak albański
BeratBłękitne Oko