Archiwum kategorii: Miasto

Berlin: filmy, imprezy, atrakcje i zwiedzanie stolicy Niemiec

Jedni uwielbiają Berlin, inni są nim trochę zawiedzeni. Ma renomę jednej z najważniejszych metropolii Europy, ale porównując go z Rzymem, Paryżem czy Londynem jednak od nich zauważalnie odstaje. Uchodzi za miasto świetne do życia, gorsze do zwiedzania. Jest inny, ma swoje zalety, a także wpisał się w historię kultury i filmu. To jedno z tych miejsc, gdzie byli James Bond, Jason Bourne, ale nawet superbohaterowie.

Berlin z poziomu Szprewy
Berlin z poziomu Szprewy

Historia Berlina

Najstarsze ślady osadnictwa sięgają epoki brązu. Plemiona germańskie przebywały tutaj już w XIII – XII wieku przed naszą erą. Natomiast samo miasto, jak wskazuje nawet nazwa, ma słowiańskie korzenie. Słowianie zamieszkiwali te ziemie już w czasach Karola Wielkiego. Sprewianie w IX wieku naszej ery założyli gród Kopanica (dziś to dzielnica Berlina), zaś księstwo Kopanickie istniało jeszcze do XII wieku (nawet było lennem polskim przez jakiś czas). W drugiej połowie XII wieku ziemie tę zajęła Marchia Brandenburska. To czas, w którym rozwijało się podwójne osiedle Berlin-Cölln. A ponieważ przebiegała przez nie trasa łącząca Szczecin aż z Rzymem, szybko się rozrastało. Pierwsze faktyczne wzmianki o Berlinie pochodzą z 1237 roku. Kilka lat później powstawał też Berlin po prawej stronie Sprewy, w 1307 roku dla całej osady zbudowano ratusz. To okres, w którym doszło do integracji miasta.

Urząd Prezydenta Federalnego (Bundespräsidialamt Berlin)
Urząd Prezydenta Federalnego (Bundespräsidialamt Berlin)

W latach 1373 – 1415 Berlin należał do Królestwa Czech (jak cała Marchia Brandenburska), w tym czasie miasto strawił pożar. Rozwój Berlina zaczął się w 1417 roku, gdy właśnie tutaj przeniesiono stolicę marchii z Brandenburga.Wówczas Berlin stał się siedzibą margrabiów i elektorów brandenburskich, ale sumie nadal pozostawał niewielkim ośrodkiem miejskim. Owszem, wzniesiono tu zamek i fortecę, rozbudowano przedmieścia. W 1688 do Berlina przyłączono pięć sąsiadujących miast, miasto liczył sobie 56 tysięcy mieszkańców. Zaś w 1701 roku został stolicą Królestwa Prus i wówczas rozpoczął się intensywny rozwój miasta. W 1800 było to drugie (po Wiedniu) największe miasto niemieckojęzyczne, to była zmiana bowiem wcześniej miasto było bardziej wielokulturowe. Jeszcze w XVIII wieku sami Francuzi stanowili jakieś 30% mieszkańców, sporo też było Polaków i Czechów. Od 1871 był stolicą cesarstwa, czyli zjednoczonych Niemiec.

Katedra Niemiecka
Katedra Niemiecka

Berlin miał być przebudowany, zgodnie z wielkim planem Alberta Speera, gdy naziści doszli do władzy. Miał być stolicą świata. Udało im się zorganizować tu Igrzyska Olimpijskie (1936). Po wojnie został podzielony na strefy okupacyjne i w efekcie przez kilkadziesiąt lat istniał Berlin Wschodni (socjalistyczny) i zachodni Berlin, a pomiędzy nimi stanął mur. Został zniszczony w większości w 1989, gdy doszło do ponownego zjednoczenia Niemiec, od 1991 jest ponownie stolicą (wcześniej był stolicą Niemiec Wschodnich)

Czerwony Ratusz, Berlin
Czerwony Ratusz, Berlin

Mur Berliński

Mur Berliński (Berliner Mauer) był następstwem podziału Berlina i zimnej wojny. Choć początkowo miasto miało być strefą zdemilitaryzowaną, szybko zostało dołączone do RFN i NRD. W tym drugim przypadku stał się nawet stolicą, wbrew wcześniejszym ustaleniom. Stosunki między Zachodem a Wschodem układały się coraz gorzej, miasto podzielono początkowo drutem kolczastym i zasiekami i pilnowano przejść, które można było przekroczyć mając specjalne zezwolenie. I tak wiele osób próbowało przejść nielegalnie, co stanowiło coraz większy problem. Dlatego w 1961 roku NRD zbudowało mur. Oczywiście wiele osób próbowało go przekroczyć, by dostać się na zachód. Strażnicy byli bezlitośni. Oficjalnie mówi się o 136 osobach, które zginęły, ale prawdziwa lista zapewne jest dłuższa. W Berlinie znajdują się pomniki upamiętniające te ofiary.

Checkpoint Charlie, Berlin
Checkpoint Charlie

Dziś Muru już nie ma, ale pozostały po nim pewne fragmenty. Choćby jedno z przejść granicznych, tak zwane Checkpoint Charlie (punkt graniczny „C”), zwany po stronie wschodniej Zimmerstraße, od ulicy przy której się znajdował. Był on dość charakterystycznym punktem podzielonego Berlina, więc wszystkie zagraniczne delegacje się tu udawały jak do atrakcji. Podobno od strony zachodniej kontrole były minimalne, od wschodniej bardzo drobiazgowe. Amerykanie wynieśli się stąd w 1991 roku. Samo przejście graniczne zdemontowano w 1990, a budki przeniesiono do muzeum. Checkpoint Charlie w pewien ostał się w dzisiejszym Berlinie bardziej jako pamiątka. Budki odtworzono, choć ich lokalizacja jest trochę przesunięta względem oryginału. Obok znajduje się muzeum Muru Berlińskiego, na ulicy zaś namalowano miejsca, gdzie ten mur stał. Dziś samo przejście graniczne jest jedną z darmowych atrakcji Berlina.

Backfactory Cafe, miejsce gdzie pamięta się o Jamesie Bondzie
Backfactory Cafe, miejsce gdzie pamięta się o Jamesie Bondzie

Oryginalne przejście graniczne pojawiło się w filmie „Ośmiorniczka” (1983) Johna Glenna z bondowskiego cyklu. 007 oczywiście przekracza tu granicę, w dość krótkiej scenie, mającej raczej uwiarygodnić Berlin. Dziś fani Jamesa Bonda mogą wejść do pobliskiej „Backfactory Cafe”, gdzie znajdują się archiwalne zdjęcia z dawnego Berlina, w tym także z czasu kręcenia filmu. Przypomina to wioskę Pagi na Korfu, gdzie także lokalny bar do dziś wspomina kręcenie przygód Bonda.

„Ośmiorniczka” i Checkpoint Charlie, czyli James Bond i Berlin
„Ośmiorniczka” i Checkpoint Charlie, czyli James Bond i Berlin

Same fragmenty muru berlińskiego można zobaczyć w kilku częściach miasta. Jedną z nich jest East Side Gallery, gdzie pozostałości muru posłużyły artystom tworzącym graffiti, jedne są bardziej artystyczne inne bardziej polityczne. Dziś to otwarte muzeum.

East Side Gallery to fragment muru i wolność twórcza
East Side Gallery to fragment muru i wolność twórcza

Brama Brandenburska

Jednym z symboli Berlina jest Brama Brandenburska (Brandenburger Tor). Powstała w latach 1788 – 1791, choć charakterystyczna kwadryga została dodana dwa lata później. Ma 26 metry wysokości, 65,5  szerokości i 11 metrów głębokości. Piaskowiec na jej budowę przewieziono między innymi z okolic Lwówka Śląskiego. Projektując ją inspirowano się ateńską propyleią z akropolu. Twórcą rzeźb (kwadrygi) jest Johann Gottfried Schadow. Warto wspomnieć, że pierwsza Brama Brandenburska została wzniesiona w Poczdamie, ale ta berlińska jest zdecydowanie większa i bardziej znana. Dziś to symbol Berlina, który przyciąga mnóstwo ludzi i chyba jest najczęściej fotografowanym miejscem w mieście. W okolicy bramy kręcono „Spider-Man: Homecoming” (2017) Jona Wattsa. Akcja filmu kończy się w Berlinie, sceny na lokacji dograno w ramach dokrętek. Brama jest widoczna także w filmie „Tożsamość” (2011) Jaume’ego Collet-Serry.

Brama Brandenburska to jeden z symboli Berlina
Brama Brandenburska to jeden z symboli Berlina

Berlin: Ulica Unter den Linden

Po wschodniej stronie bramy zlokalizowany jest Pariser Platz, czyli plac Paryski, upamiętniający zdobycie Paryża w 1814 roku. Dziś znajdują się tu ambasady i Akademia Sztuk Pięknych. Rozpoczyna się tu także aleja Unter den Linden, która uchodzi za najbardziej reprezentacyjny deptak Berlina. Nazwa ale znaczy tyle, co Pod lipami, kiedyś faktycznie porastały one aleję (posadzono je w XVII wieku), dziś pozostały nieliczne w zachodniej części. Znajduje się przy niej wiele ważnych dla Niemiec budynków, jak choćby Uniwersytet Humboldtów, czy Niemieckie Muzeum Historyczne, biblioteki, ale też Nowy Odwach, czyli swoisty pomnik ofiar wojny i tyranii. Unter den Linden pojawiła się w filmie „Biegnij Lola, biegnij” (1998) Toma Tykwera. Z filmów berlińskich ten chyba wykorzystuje miasto najlepiej. Wracając jednak do Unter den Linden, warto też zajrzeć do krzyżujących się ulic. Friedrichstraße to przykład nowoczesnej ulicy handlowej, ze sklepikami. Jest to obecnie  ścisłe centrum Berlina. Ale ciągnie się aż do Mostu Zamkowego – Schloßbrücke, za którym znajduje się wyspa muzeów.

Szprewa i katedra Berlińska w tle
Szprewa i katedra Berlińska w tle

Berlin: Reichstag

Jednym z bardziej charakterystycznych budynków współczesnego Berlina jest Gmach parlamentu Rzeszy (Reichstagsgebäude, skrótowo Reichstag). Autorem projektu tego budynku był Paul Wallot. Zbudowano go w latach 1884 – 1894. Ucierpiał w czasie pożaru w latach 30. XX wieku, a następnie podczas wojny. Odbudowano go dopiero w latach 60. pod kierownictwem Paula Baumgartena, w dość zmodernizowanej formie. Po zjednoczeniu Niemiec, ponownie go przebudowywano, aż do 1999 roku. Prace nadzorował Norman Foster. On też jest autorem charakterystycznej szklanej kopuły. Obecnie obraduje tu Bundestag, niższa izba niemieckiego parlamentu, a także odbywają się tu sesje Zgromadzenia Narodowego. Szklana kopuła zaś stanowi jeden z nowych symboli miasta i jedną z najpopularniejszych atrakcji. Można wjechać windami na górę i przejść się wewnątrz kopuły po spiralnej pochylni.. To dobry punkt widokowy na Berlin. My zwiedzaliśmy Reichstag poza sezonem, więc dostanie się do środka nie stanowiło problemu, choć swoje trzeba było odstać. W sezonie lepiej zarezerwować wejściówkę przez internet.

Reichstag
Reichstag

Przed budynkiem niższej izby parlamentu jest plac Republiki. W okolicy są też inne budynki rządowe, w tym stosunkowo nowoczesny urząd Kanclerza Federalnego. Zaś po drugiej stronie Sprewy znajduje się plac Waszyngtona. To zdecydowanie najbardziej nowoczesna i biurowa część Berlina. Jednak nie ma tu drapaczy chmur. Berlin pod tym względem jest stosunkowo niski. Wysokościowcami w Niemczech może pochwalić się Frankfurt.

Kopuła w Reichstagu to nowy symbol miasta
Kopuła w Reichstagu to nowy symbol miasta

Berlin: Plac Poczdamski

Ale to nie znaczy, że nie ma ich w ogóle. Berlin obecnie pnie się w górę (wciąż stosunkowo powolnie) w okolicy placu Poczdamskiego (Potsdamer Platz). Sam plac to jeden z głównych punktów komunikacyjnych stolicy Niemiec. Znajduje się tu dworzec kolejowy, z którego jechało się do Poczdamu, stąd nazwa. Stoi tu kawałek muru, ale też cesarskiej sali (Kaisersaal), którą można oglądać zza szyby. Przed wojną znajdował się tu hotel Esplanade, to jedna z nielicznych rzeczy, która po nim pozostała. Przede wszystkim dziś jednak to Sony Center, dość charakterystyczny budynek, otwarty w 2000 roku. Tu także znajduje się Muzeum kina. Nagrywano tu film z cyklu MCU – „Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów” (2016) Anthony’ego i Joe Russo. Fabularnie odbywała się tu konferencja ONZ w Wiedniu. Plac był też miejscem zdjęć filmu „Equilibrium” (2002) Kurta Wimmera. W filmie „The International” (2009) Toma Tykwera z kolei udaje bank w Luksemburgu.

Sony Center, Berlin
Sony Center, Berlin

Berlin: Alexanderplatz

Drugim węzłem komunikacyjnym jest Plac Aleksandra (Alexanderplatz) nazwany tak na cześć cara Rosji Aleksandra I. Berlińczycy często nazywają go zdrobniale Alex. Do XVII wieku były to pola uprawne i plac, na którym handlowano bydłem (plac wołowy). Tu także mamy dworzec kolejowy i przemiana tego miejsca wiąże się właśnie z jego budową. Po II wojnie plac, oczywiście mocno zniszczony, znalazł się we wschodnim Berlinie i dziś to dobrze widać w architekturze. W roku 1969 otworzono tu wieżę telewizyjną (Berliner Fernsehturm), która dziś jest także jednym z punktów widokowych Berlina (na wysokości 203 m). Jedną z ciekawostek i symboli miasta jest zegar światowy Urania, pokazujący 24 strefy czasowe. Na placu mieści się hotel, domy towarowe. Wciąż są plany, by zmienić oblicze tego miejsca i je bardziej unowocześnić. Plac właśnie z całą postsocjalistyczną zabudową i zgiełkiem pojawił się w filmie „Krucjata Bourne’a” (2004) Paula Greengrassa, tutaj podczas wizyty w Berlinie Bourne wykorzystał tłum, by zmylić ścigających go. Wieżę widać też w czwartym filmie pt. „Jason Bourne” (2016). Samą wieżę widać z kolei w „Biegnij Lola, biegnij”.

„Krucjata Bourne’a” i Alexanderplatz, czyli Jason Bourne i Berlin
„Krucjata Bourne’a” i Alexanderplatz, czyli Jason Bourne i Berlin

Blisko placu zlokalizowano akwarium – AquaDom (największe cylindryczne akwarium na świecie). Nie jest to jedyne akwarium w mieście, Aquarium Berlin jest jeszcze większe i jest koło ogrodu zoologicznego. Na placu jest też kościół Mariacki i fontanna Neptuna, zaś w pobliskim parku pomnik Engelsa i Marksa oraz rozpoczyna się dzielnica św. Mikołaja – Nikolaiviertel, pełna knajpek i klimatycznie zrekonstruowanych uliczek. Przy placu znajduje się także Czerwony Ratusz (Rotes Rathaus in Berlin). Zbudowany w latach 1861 – 1869, w stylu północnowłoskiego renesansu. Był siedzibą władz Wschodniego Berlina, obecnie całego Berlina. W okolicy znajduje się też stary ratusz (Altes Stadthaus), zbudowany jako uzupełnienie Czerwonego Ratusza w latach 1902 – 1911. Jego wnętrza pojawiły się w „Equilibrium”. Na placu zaczyna się też inna ważna arteria Berlina – Karl-Marx-Allee, która była główną ulicą wschodniej części miasta. Tu można zobaczyć sporo budynków z wielkiej płyty, przypominających to co znamy z innych miejsc dawnego bloku wschodniego. Część wschodnią i plac wykorzystano także w filmie „Good Bye Lenin!” (2003) Wolfganga Beckera.

Czerwony Ratusz
Czerwony Ratusz

Berlin: Tiergarten

Przy Reichstagu znajduje się największy park w centrum Berlina – Großer Tiergarten. To też najstarszy park. Tu ulokowany jest jeden z dwóch ogrodów zoologicznych stolicy Niemiec, stąd też nazwa. Przez park przebiegają też ruchliwe ulice. Tu też obecnie znajduje się jeden z charakterystycznych obiektów miasta – Siegessäule, czyli Kolumna Zwycięstwa. Obecnie, ponieważ pierwotnie stała ona na placu Królewskim, dopiero za czasów Hitlera przeniesiono ją w to miejsce. Kolumna ma 66,98 metrów wysokości. Na szczycie znajduje się figura Wiktorii. Obiekt ukończono w 1873 roku i upamiętniał tryumfy Niemiec w wojnach z Danią, Francją i Austrią. Jest także punkt widokowy. Obok znajdują się kolejne obiekty rządowe. Urząd prezydenta, czyli zamek Bellevue, a raczej neoklasyczny pałac z 1786 roku. Jedną z atrakcji parku jest ogród zoologiczny. Park pojawia się w filmie „Kabaret” (1972) Boba Fosse. Akcja tego głośnego obrazu dzieje się w stolicy Niemiec, ale niestety prawdziwej nie ma w nim zbyt wiele.

Sala koncertowa (Schauspielhaus)
Sala koncertowa (Schauspielhaus)

Dworzec Zoo w Berlinie

Filmowo (i kulturowo) nie można nie wspomnieć jednego miejsca, dworca Berlin Ogród Zoologiczny (Berlin Zoologischer Garten), lub w skrócie Dworzec Zoo albo Berlin ZOO. Powstał w 1882 obok ogrodu zoologicznego, stąd nazwa, oczywiście później był przebudowywany. Był to najważniejszy dworzec kolejowy Berlina Zachodniego (choć niewielki). W latach 70. i 80. jego okolice upodobali sobie narkomani i prostytutki. W 1978 dziennikarze Kai Hermann i Horst Rieck wydali w formie książki rozmowę z Christiane F., młodą narkomanką, która opisywała ten świat. „My, dzieci z dworca Zoo” zostało zekranizowane po raz pierwszy w 1981 roku przez Uli Edela, oczywiście wykorzystano dworzec i jego okolicę. W filmie pojawił się między innymi David Bowie, który nagrał do niego także muzykę. W 2021 Amazon nakręcił serial na podstawie tej książki.

Dworzec Berlin Zoo
Dworzec Berlin Zoo

Wyspa Muzeów

Turystów przyciąga także Wyspa Muzeów (Museuminsel). Na dość niewielkiej powierzchni znajduje się kilka z najważniejszych muzeów Berlina, w tym Muzeum Bodego (kolekcja sztuki bizantyjskiej), muzeum Pergamońskie (znajduje się tu słynny ołtarz z Pergamonu oraz brama Isztar), galerie (Galeria Narodowa, Nowe Muzeum, Stare Muzeum), ale też katedra i Forum Humboldta. Jest też mały plac Lustgarten, pełni on rolę parku, w którym ludzie siadają sobie na trawie i odpoczywają. Centrum można zwiedzać Sprewą. Pływają po niej turystyczne wycieczki. Sprewa nie jest dużą rzeką, ani specjalnie szeroką, ale pozwala rzucić okiem na miasto. Wycieczki zaczynają się właśnie w okolicy Wyspy. Przy muzeum Bodego organizowany jest targ książek i innych staroci. Ciekawa jest też architektura tego miejsca, właśnie ona, jak i rola kulturowa miejsca zostały wpisane w 1999 na listę UNESCO.

Stare Muzeum (Altes Museum), Berlin
Stare Muzeum (Altes Museum), Berlin

Forum Humboldta to zrekonstruowany pałac królewski. Stosunkowo nowa budowla, bo odbudowę ukończono dopiero w 2020 roku. Wcześniej był oficjalną rezydencją rodu Hohenzollernów od 1443 do 1918. Pałac Berliński (Berliner Schloss) ucierpiał w czasie II wojny światowej, a po niej w czasach komunistycznych został rozebrany. Wzniesiono tu wówczas Pałac Republiki, czyli miejsce obrad parlamentu NRD. Forum dziś jest kompleksem muzealnym i wystawowym. Warto wejść do środka. W wielu miejscach zachowano oryginalną, barokową formę, choć jedna ściana fasady budynku jest modernistyczna.

Katedra Berlińska
Katedra Berlińska

Katedra Berlińska (Berliner Dom; lub raczej Oberpfarr- und Domkirche zu Berlin) to świątynia ewangelicka. Stosunkowo nowa, powstała w latach 1894 – 1905. Jej projektantem był Julius Carl Raschdorff, wzorował się zarówno na renesansie jak i baroku. Wcześniej znajdowała się tu inna świątynia zbudowana przez Fryderyka Wielkiego. Oczywiście ucierpiała podczas II wojny światowej, odbudowa ruszyła w 1975 roku. To jeden z największych kościołów Berlina, często służy również do ekumenicznych nabożeństw. W podziemiach znajdują się grobowce Hohenzollernów. Wejście na kopułę jest dodatkową atrakcją. Na kościół ten duży wpływ miał Fryderyk Wilhelm IV, który chciał, by był to jeden z najbardziej niezwykłych kościołów chrześcijańskich, więc kosztów nie szczędzono, inspirowano się między innymi bazyliką św. Piotra w Watykanie. Jak na świątynię protestancką, jest bardzo rozrzutnie. Ale warto pamiętać, że pełni ona też rolę panteonu narodowego. Spoczywają tu ciała 94 władców i elektorów.

Katedra Berlińska, wnętrza
Katedra Berlińska, wnętrza

Kościoły Berlina

Kościół Pamięci Cesarza Wilhelma (Kaiser-Wilhelm-Gedächtniskirche) to świątynia ewangelicka ufundowana przez Wilhelma II na cześć jego dziadka. Architektem był Franz Schwechten. Ukończono ją w 1895 roku. Był to bardzo ciekawy projekt, łączący wiele elementów z niemieckich świątyń (choćby katedry z Bonn), jednocześnie przyczynił się do popularyzacji neoromantyzmu w Niemczech. Miał pięć wież, najwyższa z nich mierzyła 113 metrów i była najwyższa w mieście) Niestety został on zbombardowany w trakcie II wojny światowej. Ostała się dziś jedna wieża (68 m), którą pozostawiono jako symbol antywojenny. Obok zbudowano kaplicę i zaplecze kościoła, według projektu Egona Elermanna, w zupełnie innym stylu. Krzyż zrobiono z pozostałości dachu zburzonej katedry w Coventry i miał być to symbol pojednania. Świątynia jest widoczna w tle „Ośmiorniczki”.

Kościół Pamięci Cesarza Wilhelma
Kościół Pamięci Cesarza Wilhelma

Na placu Żandarmerii (Gendarmenmarkt) organizowane są choćby jarmarki bożonarodzeniowe. Znajdują się tu dwie dawne świątynie – Katedra Francuska (Französischer Dom) i Katedra Niemiecka (Deutscher Dom). Pierwsza powstała w latach 1701 – 1705 i należała do Hugenotów. Po wojnie ostały się zaledwie mury zewnętrze. Obecnie zrekonstruowano wszystko, a w środku znajduje się muzeum hugenotów, restauracja i taras widokowy. Druga jest trochę późniejsza, ukończono ją w 1708, następnie zburzono i wzniesiono według innego projektu w 1785 (dodając wówczas choćby kopułę) roku. Po wojnie odbudowano ją dopiero w latach 90. XX wieku, dziś to Muzeum niemieckiej historii politycznej. Na placu ponadto znajduje się Schauspielhaus (Konzerthaus), zbudowany w oryginale w roku 1821, wcześniej był tu teatr. Po wojnie otworzono to na nowo dopiero w latach 80. Plac, akurat w kwiatach, to kolejna z lokacji filmu „Biegnij Lola, biegnij”. Sala koncertowa to z kolei siedziba Partii Norsefire w filmie „V jak Vendetta” (2005) Jamesa McTeigue. Natomiast w filmie „W 80 dni dookoła świata” (2004) Franka Coraci to miejsce udaje Londyn.

Kaplica przy kościele Pamięci Cesarza Wilhelma
Kaplica przy kościele Pamięci Cesarza Wilhelma

Z katedr warto wspomnieć o katolickiej katedrze św. Jadwigi (Sankt-Hedwigs-Kathedrale). Powstała w latach 1747 – 1773, a konsekrował ją biskup Ignacy Krasicki. Po wojnie odbudowano ją w latach 60.

Katedra św. Jadwigi
Katedra św. Jadwigi

Secesja w Berlinie

Nowa Synagoga w Berlinie (Neue Synagoge Berlin) powstała w 1866 i była to wówczas największa świątynia żydowska w Niemczech. Spalono ją podczas nocy kryształowej, ale konstrukcja się zachowała. Odbudowano ją dopiero w latach 90. Za projekt odpowiadał Eduard Knoblauch, który inspirował się stylami orientalnymi, w szczególności zaś Alhambrą w Grenadzie.

Nowa Synagoga w Berlinie
Nowa Synagoga w Berlinie

Hackesche Höfe to z kolei przykład Jugendstil, czyli niemieckiego nurtu secesji. Znajduje się przy placu Hackescher Markt. To kompleks budynków z ośmioma przecinającymi się podwórkami. Budowę rozpoczęto w 1906 roku. Dziś działa tu kilka knajp. Podwórko zaś przypomina Grający Dom w Dreźnie, oczywiście bez tych instalacji udających instrumenty.

Hackesche Höfe w Berlinie
Hackesche Höfe w Berlinie

Charakterystycznym i poniekąd filmowym miejscem w Berlinie jest też most Oberbaumbrücke. Zbudowano go w 1896 roku. Ma dwa poziomy: dolny dla ludzi i samochodów, górny dla metra. Łączy Friedrichshain i Kreuzberg. Pojawił się w filmie „Biegnij Lola, biegnij”.

Francuska katedra
Francuska katedra

Topografia Terroru i pomnik Holokaustu

Stosunkowo niewiele w Berlinie pozostało z czasów nazizmu. Ta historia bywa często „zapominana” i minimalizowana, ale jest obecna. Bardzo dobrym przykładem jest Topografia Terroru. W teorii to centrum dokumentujące zbrodnie nazizmu, zbudowane na miejscu dawnej siedziby Gestapo. Jak na nowe muzeum jest wyjątkowo staroświeckie i nie multimedialne, przez to dość nużące. Są tu wystawione tablice i zdjęcia, mnóstwo informacji o nazistach, ale mało o samych ich zbrodniach. Dużo natomiast jest zdjęć z festynów, czy zabaw oraz ukazujących czas ich rządów. O ile sama niemiecka perspektywa to coś wartego uwagi, o tyle widać tu pewną niechęć do pokazywania ciemnych kart, jakby nie chciano robić z tego miejsca kolejnego rozliczenia się z przeszłością. Przed centrum też znajduje się fragment muru.

Topografia Terroru, dawna siedziba Gestapo
Topografia Terroru, dawna siedziba Gestapo

Lepiej prezentuje się Pomnik Pomordowanych Żydów Europy (Denkmal für die ermordeten Juden Europas). To labirynt składający się z 2711 milczących kolumn z niewielkim muzeum pod ziemią. Miejsce dość niezwykłe wizualnie i robiące wrażenie, a przy tym właśnie dające do myślenia, gdy wiadomo, co ma przedstawiać. W przeciwnym wypadku raczej intryguje formą. Autorem projektu pomniku jest Peter Eisenman. Wybudowano go w 2005 roku (o to ja byłam jak to była nówka) i ma powierzchnię 19 tys. m². Warto wspomnieć, że w Berlinie istnieje Centrum Dokumentacji Ucieczka – Wypędzenie – Pojednanie, ale nie ma nic o Holokauście, na miarę Yad Vashem w Jerozolimie.

Pomnik Pomordowanych Żydów Europy
Pomnik Pomordowanych Żydów Europy

Życie nocne w Berlinie

Berlin słynie też ze swojego imprezowego charakteru, ale nocne życie w tym mieście zazwyczaj bardziej koncentruje się w klubach. Wiele z nich znajduje się w dzielnicy Kreuzberg i nawet nie próbuje się reklamować, wychodząc z założenia, że jak będą mieć renomę, to ludzie sami je znajdą. Efekt jest taki, że porównując stolicę Niemiec z innymi dużymi miastami Europy imprezy wyglądają dość niemrawo i pusto. Brakuje żywego centrum pełnego knajpek, jak w Pradze, a o spontanicznych zabawach na ulicy (jak choćby w Wilnie) w ogóle należy zapomnieć, z wyjątkiem dużych organizowanych imprez. Po części wynika to z tego, że samo centrum miasta jest dość duże, a kluby porozrzucane. Zatem jeśli dla kogoś ważny jest ten aspekt, warto przygotować sobie wcześniej listę adresów.

Checkpoint Charlie
Checkpoint Charlie

Charlottenburg

Nie wszystkie ważne zabytki Berlina znajdują się w szeroko pojętym centrum, jak choćby pałac Charlottenburg (Schloss Charlottenburg). Budowę pałacu rozpoczęto w 1695 roku, początkowo miała być to letnia rezydencja Hohenzollernów. Gdy jednak Fryderyk I został królem Prus, okazało się, że jest zbyt „skromna” i zaczęto dalszą rozbudowę, wzorując się oczywiście na Wersalu. Nazwa upamiętnia zmarłą żonę Fryderyka, Zofię Charlotte. Nowy pałac powstał w czasie rządów Fryderyka II, ale także kolejni władcy zmieniali ten obiekt, aż mniej więcej do 1825 roku. W XIX wieku park stał się ogrodem w stylu angielskim, potem jednak pałac przestał służyć władcom (od 1861). Stał się dobrem narodowym. Tutaj powołano Republikę Weimarską. Ucierpiał dość mocno w czasie II wojny światowej. Zewnętrzną odbudowę skończono w latach 60. XX wieku, wnętrza kończono jeszcze w XXI wieku. Dziś jest to muzeum. Do ogrodów parkowych można wejść za darmo.

Park przy Charlottenburg
Park przy Charlottenburg

Tereny zielone

Berlin jest otoczony terenami zielonymi, choćby zielonym lasem Grunewald. Znajduje się on między Berlinem a Poczdamem. Jednym z punktów charakterystycznych jest wieża Grunewaldturm. Zbudowana z cegły, liczy sobie 55 metry wysokości, a na jej wierzchołku znajduje się taras widokowy.

Grunewaldturm
Grunewaldturm

Filmy nagrywane i osadzone w Berlinie

Jeśli chodzi o kino, pomijając oczywiście niemieckie filmy, warto wspomnieć po raz kolejny o Poczdamie, gdzie zlokalizowane jest studio filmowe Babelsberg. Obecnie kręci się tam wiele zachodnich produkcji, więc Berlin staje się naturalną lokacją. Ale nie zawsze tak jest, niektóre filmy osadzone w Berlinie – jak „Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore’a” (2022) Davida Yatesa kręcono w całości w studiu, gdzie odtworzono Berlin. Częściowo w Berlinie dzieje się też akcja filmu „Szybcy i wściekli 8” (2017) F. Gary Gary’ego. Do Berlina zawitał także Spider-Man w filmie „Spider-Man: Daleko do domu” (2019) Jona Wattsa, wówczas wiele scen nagrano w Londynie.

Berlin widziany z Reichstagu
Berlin widziany z Reichstagu

„Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 2” (2015) Francisa Lawrence’a wykorzystują choćby lotnisko Templehof jako miejsce akcji scen bitewnych. Obecnie lotnisko jest zamknięte, park wokół niego można zwiedzać za darmo, zaś terminal, w dużej części pochodzących z czasów nazistowskich, można zwiedzać z przewodnikiem. Na lotnisku kręcono także „Equilibrium”, a także na stadionie olimpijskim, czy tunelu metra przy Reichstagu. To samo metro wykorzystano także w „Resident Evil” (2002) Paula S.W. Andersona. Berlin pojawia się także w „Mission: Impossible III” (2006) J.J. Abramsa. Quenitin Tarantino wykorzystał fort Hahneberg w „Bękartach wojny” (2009). Kręcąc w Poczdamie wykorzystano również czas, by nagrać kilka ujęć w stolicy Niemiec do filmu „Uncharted” (2022) Rubena Fleischera. „Krucjata Bourne’a” (2004) Paula Greengrassa wykorzystuje stację Lichtenberg, która udaje Moskwę.

Wschodni Berlin i socrealizm
Wschodni Berlin i socrealizm

Berlin: Zwiedzanie i dojazd

Berlin jest dość dobrze skomunikowany z Polską zachodnią dzięki połączeniom autobusowym. Flixbusem można dojechać na obecne nowe, główne lotnisko – Berlin Brandenburg, ewentualnie do centrum miasta. Oczywiście z Warszawy lata tu normalnie LOT. Samo nowe lotnisko to także dobre miejsce do szukania połączeń w dalsze rejony świata, zwłaszcza jak ktoś poluje na promocje. Jeśli chodzi o architekturę i spacerowe zwiedzanie miasta, to weekend w Berlinie jest wystarczający, zwłaszcza, że większość głównych atrakcji znajduje się w dzielnicy Mitte. Zdecydowanie więcej czasu należy poświęcić na muzea i ogrody zoologiczne. Natomiast do tego dochodzi jeszcze Poczdam, który znajduje się stosunkowo blisko Berlina, no i był podmiejską królewską rezydencją. Rzuca on zupełnie inne światło na stolicę Niemiec, a wyprawa do niej pomijając Poczdam jest niekompletna. O ile Berlin nie zachwycił nas swoją siermiężną architekturą, o tyle Poczdam oczarował różnorodnością i tym, że tętni życiem.

Stary Ratusz
Stary Ratusz

Na koniec warto wspomnieć, że jest tu organizowany Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Berlinie. Uchodzi za jeden z najbardziej prestiżowych na świecie, podobnie jak nagroda – Złoty Niedźwiedź.

Plac Poczdamski
Plac Poczdamski

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak niemiecki
BerlinKromlau
Szlak filmowy
BerlinSeljalandsfoss

Pafos, Królewskie Grobowce, zwiedzanie zabytków i okolicy

Pafos (gr. Πάφος) jest jednym z najważniejszych miast na turystycznej mapie Cypru. Znajduje się tu wiele hoteli i atrakcji, zaś promenada tętni życiem przez większość czasu. Ale jednocześnie jest to bardzo ciekawe miasto ze względu na antyczne zabytki, wpisane na listę UNESCO w 1980 roku.

Grobowce Królewskie w Pafos
Grobowce Królewskie w Pafos

Historia Pafos

O tym, że Cypr był zamieszkany przez ludzi w czasach neolitycznych wiemy choćby ze stanowiska archeologicznego w Chirokitia. Nie inaczej było z zachodnią częścią wyspy. W każdym razie już w XIV wieku przed naszą erą na wschód od obecnego Pafos istniało miasto Palepafos, silnie związane z kultem Afrodyty. Dziś jest to stanowisko archeologiczne, starsze, choć nie tak istotne jak to w samym mieście. Nowe Pafos powstało w IV wieku przed naszą erą jako nowa siedziba tutejszych władców. Szybko stało się stolicą całego Cypru, także w czasach rzymskich. Rozwój trwał do IV wieku naszej ery, gdy miasto zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi. Co prawda odbudowano je, ale stolicę przeniesiono do Salaminy, tym samym Pafos straciło na znaczeniu. Nie zmieniły tego rządy Bizancjum, Wenecjan, Turków czy Brytyjczyków. Dopiero podział Cypru sprawił, że władze przychylniej spojrzały na Pafos i miasto na nowo zaczęło się rozwijać.

Nekropolia z Grobowcami Królewskimi jest dość spora i różnorodna
Nekropolia z Grobowcami Królewskimi jest dość spora i różnorodna

Ślady chrześcijańskie

Cypr był jedną z pierwszych (i naturalnych) miejsc ekspansji chrześcijaństwa. Do Salaminy przybyli św. Paweł wraz Barnabą, a potem udali się do miasta Pafos. Pomagał im przy tym także ewangelista Marek (Jan). Chcieli głosić Słowo Boże rzymskiemu prokonsulowi Sergiuszowi Pawłowi, acz przeciwstawił się temu mag i fałszywy prorok Elimas Bar-Jezus. Paweł oślepił go na jakiś czas, a cud ten przekonał prokonsula, by nawrócić się na chrześcijaństwo. Opisują to „Dzieje apostolskie” rozdział 13. Dzięki temu wydarzeniu Cypr stał się pierwszą prowincją rzymską, której zarządca był chrześcijaninem.

Agia Kyriaki Chrysopolitissa, dawna bazylika
Agia Kyriaki Chrysopolitissa, dawna bazylika

Nawracanie nie odbyło się bez incydentów czy sprzeciwu. Święty Paweł został tu również pojmany za dalsze głoszenie nauk i skazany na karę 39 batów.  Pręgierz, przy którym według tradycji go karano, wciąż istnieje, jest dziś zabytkiem i relikwią. Znajduje się on w Agia Kyriaki Chrysopolitissa. To dawna, zrujnowana przez trzęsienia ziemi bazylika Panagia Chrysopolitissa, która jest dziś małym stanowiskiem archeologicznym. Bazylika była całkiem spora, dziś można oglądać kolumny i jej pozostałości, które nie zostały zrabowane jako budulec. Na środku znajduje się niewielka bizantyjska świątynia z XIII wieku. To stanowisko jest otwarte i dostępne za darmo. Warto też dodać, że jadąc do Ziemi Świętej zatrzymał się tu Król Danii – Eryk I – i tutaj zmarł. Dziś została tabliczka wspominająca władcę. Warto dodać, że Cypr jest też miejscem wielu pielgrzymek, choć oczywiście nie tak popularnych jak te do Izraela.

Kompleks archeologiczny Grobowców Królewskich
Kompleks archeologiczny Grobowców Królewskich

Grobowce Królewskie

Zabytków archeologicznych jest w Pafos kilka, ale najbardziej istotne są dwa. To dzięki nim miasto trafiło na listę UNESCO. Pierwszy z nich to Grobowce Królewskie. Nazwa jest trochę myląca, gdyż nie pochowano tu królów, a jedynie bogatych mieszkańców, dostojników, arystokratów i śmietankę ówczesnego towarzystwa. Władców chowano raczej w Palepafos. A że w tym miejscu trudów sobie nie szczędzono (część grobowców jest wykuta w skale), stąd właśnie nazwa królewskie, bo godne króla. Cmentarz był czynny między IV wiekiem przed naszą erą a III naszej ery. Nekropolia jest stosunkowo dobrze zachowana, co może dziwić o tyle, że ludzie znali ją i szabrowali. Archeolodzy zajęli się tym cudem dopiero pod koniec XIX wieku.

Królewskie Grobowce w Pafos
Królewskie Grobowce w Pafos

Warto dodać jeszcze, że w czasach chrześcijańskich znajdował się tu kamieniołom, cmentarz, ale również w tym czasie mieszkali tu biedni ludzie. Coś podobnego jak w mieście umarłych w Kairze. Samo stanowisko jest całkiem spore i różnorodne, co wynika z zasobności mieszkańców miasta. Nie każdy mógł sobie pozwolić na wykucie wspaniałego miejsca wiecznego spoczynku. Do niektórych z grobowców można nawet wejść. Wszystko tam zostało wyczyszczone i to jeszcze w starożytności, więc turyści przypadkiem na nic się nie natkną. W każdym razie skalne grobowce wciąż robią spore wrażenie. Przed wejściem znajduje się duży parking, więc nie powinno być problemów z pozostawieniem samochodu. No i pamiętajmy, że ten rejon świata słynie z antycznych, wyróżniających się nekropolii, wymieniając choćby Myrę czy Anemurium (oba obecnie w Turcji).

Do wielu grobowców można spokojnie wejść
Do wielu grobowców można spokojnie wejść

Park Archeologiczny Kato Pafos

Jeszcze większym obszarem jest Park Archeologiczny Pafos, czy może Nowego Pafos (Kato Paphos), także wpisany na listę UNESCO, między innymi z uwagi na mozaiki rzymskie, które ocalały w dawnych willach. Znajduje się on w samym centrum turystycznego Pafos. Wokół mamy bulwar nadmorski, port i mnóstwo knajpek. Życie się toczy. Trochę w oddali stoi zamek w Pafos. Podobnie jak w przypadku Larnaki, nie jest zbyt wielki i nie robi wrażenia.

W parku archeologicznym zachowały się przepiękne mozaiki
W parku archeologicznym zachowały się przepiękne mozaiki

Sam Park, jak wspomnieliśmy, jest duży i zróżnicowany, miejscami, jak w przypadku rzymskich mozaik, całkiem dobrze zachowany. Są całkiem spore i zadbane, robią niesamowite wrażenie. Cześć z nich oczywiście zadaszono, by utrzymać ich stan. Mozaiki znajdziemy w tak zwanych domach Orfeusza, Dionizosa, Tezeusza i Ajona. Część z nich zostało odkryte przez polskich archeologów.

Park archeologiczny Kato Pafos
Park archeologiczny Kato Pafos

Stan pozostałych obiektów jest niestety różny. Odeon po renowacji wygląda nieźle, za to agora to właściwie tylko plac, na którym się znajdowała. Na uwagę zasługuje z pewnością forteca czterdziestu kolumn, najbardziej ciekawa pod kątem eksplorowania ruin. Wyróżnia się też pozostałość bazyliki. W parku możemy także znaleźć groty i fragmenty katakumb (inna ich część znajduje się poza tym parkiem archeologicznym). Jest tu też dużo terenów zielonych, raczej idzie się od punktu do punktu z ruinami, mijając sporo porośniętych przestrzeni. Dodatkową atrakcją stanowi latarnia morska z 1888 roku. Niestety całości brakuje czasem części opisowej. Największym atutem parku są mozaiki i forteca, reszta niestety została zniszczona dość mocno przez trzęsienia ziemi, najazd Arabów i szabrowników.

Latarnia morska w Kato Pafos
Latarnia morska w Kato Pafos

Centrum turystyczne Pafos

Przed wejściem do stanowiska archeologicznego znajduje się duży parking, acz w trakcie sezonu mogą być tam problemy z miejscem (w odróżnieniu od Grobowców). Wszystko dlatego, że Park przylega do centrum turystycznego. Rozciąga się tam aleja Posejdona, a przy niej promenada. Z jednej strony właśnie prowadzi do wspomnianych parku, zamku i portu, obok zaś mamy mnóstwo knajp i małych sklepików. Z drugiej wprowadza nas w miasto i w kierunku miejskiej plaży. Tu także znajdziemy wiele restauracji i innych turystycznych ośrodków. Wchodząc zaś między budynki mamy szanse dotrzeć do niewielkich, historycznych ruin, jak choćby łaźnie średniowieczne czy tureckie, a także mniejsze świątynie. W przypadku Pafos historyczna zabudowa zintegrowała się z częścią turystyczną.

Port i promenada w Pafos
Port i promenada w Pafos

Centrum nieturystyczne

Warto też wybrać się do ogrodów miejskich w okolicy ratusza, głównie z powodu ciekawej architektury budynków użyteczności publicznej. Klasycystyczne, raczej nowe, ale bardzo ciekawe, klimatyczne i nawiązujące do greckiego ducha. Niedaleko znajduje się też siedziba biskupstwa Pafos. To część miasta, która nie jest okupywana przez turystów, acz też reprezentacyjna.

Okolice ratusza w Pafos
Okolice ratusza w Pafos

Kościół Agioi Anargyroi to zdecydowanie nowa ikona miasta. To także największa świątynia w Pafos. Wzniesiono go w latach 1980 – 1994, raczej w tradycyjnym stylu. Jest przestronny, ładny. Czci się tu świętych uzdrowicieli Kosmę i Damiana. Przed nim znajduje się także duży, darmowy parking. Wejście do świątyń, jak w całym Pafos jest darmowe.

Kościół Agioi Anargyroi
Kościół Agioi Anargyroi

Skała Afrodyty

Należy jeszcze wspomnieć o dwóch atrakcjach w okolicy Pafos. Pierwsza z nich związana jest z miastem, to skała Afrodyty. Formalna nazwa to Petra tou Romiou. Znajduje się ona we wsi Kuklia, zaś według legend to właśnie w tym miejscu na brzegu wyłoniła się z piany morskiej grecka bogini. Skała jest ciekawą formacją (w sumie więcej niż jedną skałą), przyciąga dziś gapiów, ale jeszcze więcej osób korzysta z tutejszej plaży. Dojazd zdecydowanie najlepiej samochodem, parking jest darmowy, acz niezbyt duży. Kamienista plaża z widokiem na skałę uchodzącą za jeden z symboli Cypru przyciąga duże ilości turystów i zwłaszcza w sezonie będzie tu tłoczno.

Skała Afrodyty
Skała Afrodyty

Nazwa Petra tou Romiou, czyli Skała Rzymianina pochodzi z czasów bizantyjskich. Heros Bazyli Digenis Akritas broniąc Cypru przed Arabami, wyrwał skałę z masywu gór Kyreńskich i umieścił tutaj. Warto dodać, że historia Bazylego to pierwszy grecki epos od czasów Homera, powstał w XI wieku naszej ery. Jednak do większości przyjezdnych bardziej przemawia mit Afrodyty, zaś i mieszkańcy starają się dodać magii temu miejscu. Według lokalnej legendy, ci którzy opłyną skałę nago, podczas pełni księżyca, mogą liczyć na wieczną miłość, młodość lub nieśmiertelność (nagroda zmienia się w zależności, kto opowiada tę historię). Natomiast warto pamiętać, że nie jest to plaża nudystów, próba szukania nieśmiertelności w dzień może nie być dobrze odebrana.

Park archeologiczny Kato Pafos i latarnia morska
Park archeologiczny Kato Pafos i latarnia morska

Wrak „Edro III”

Druga atrakcja jest jeszcze bardziej nietypowa: to wrak okrętu „Edro III”. Frachtowiec wybudowano w 1966 roku i służył do przewożenia towarów. Płynąc z Limassol na Rodos w 2011 roku rozbił się niedaleko wybrzeży Pafos. Nie wiadomo było, co z nim zrobić, więc… zostawiono go praktycznie w miejscu katastrofy. I jest tam do dziś. Oczywiście na pokład obowiązuje zakaz wstępu. Niemniej jednak stał się atrakcją dla osób lubiących trochę bardziej nietypowe klimaty. Przyciąga fotografów, gapiów, ale też osoby nurkujące. Ostatnio również latające dronami. Jeśli chodzi o dojazd, znów zostaje samochód. Niestety w tym wypadku jest trochę problemów z parkingiem, bowiem nie ma dedykowanego. Trzeba stanąć gdzieś z boku i dojść. Okolice to dzielnica willowa. Postawiono tu małe zadaszenie, w którym można schronić się przed słońcem i spokojnie można popatrzeć sobie na wrak.

Wrak „Edro III” to dziś atrakcja turystyczna
Wrak „Edro III” to dziś atrakcja turystyczna

Z cypryjskich miasteczek, Pafos naprawdę się wyróżnia historią. Jest tu dość sporo do zobaczenia, a co więcej sama okolica jest także atrakcyjna. Jak w większości przypadków Larnaka z lotniskiem wydaje się być dobrą bazą wypadową, to w przypadku Pafos warto zastanowić się nad noclegiem tutaj. Zresztą miasto także ma własne lotnisko i jest drugim portem na Cyprze. A co ważniejsze latają tu z Polski tanie linie.

Wrak „Edro III”
Wrak „Edro III”

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak cypryjski
PafosOleastro

Tromso (Tromsø): atrakcje, zorza polarna, kultura Saami i wrota do Arktyki

Turystyczną stolicą północy Norwegii jest Tromso (nor. Tromsø). Znajduje się już za kołem podbiegunowym (aż 350 km), ale wciąż na stałym kontynencie. Znane jako „Wrota Arktyki”, to idealne miejsce dla różnego typu sportów i atrakcji zimowych, wliczając w to oglądanie zorzy polarnej.

Centrum Tromso to przede wszystkim drewniane budynki, wiele z nich obecnie służy turystyce np. jako kawiarnie czy puby
Centrum Tromso to przede wszystkim drewniane budynki, wiele z nich obecnie służy turystyce np. jako kawiarnie czy puby

Historia Tromso

Choć najstarsze ślady osadnictwa wskazują na obecność ludzi od schyłku epoki lodowcowej (9 – 10 tys. lat temu), to jednak bardziej stała osada na tych terenach powstała w ostatniej dekadzie IX wieku. Przebiegała tu granica między Norwegami i terenami ludu Sami. To był najbardziej wysunięty na północ fragment Norwegii. Od XIII wieku zamieszkany był już obszar dzisiejszego Tromsø, wówczas wzniesiono pierwszy kościół, wtedy najbardziej wysunięty na północ kościół na świecie. Do dziś miasto wciąż ma kilka rekordów tego typu. Prawa miejskie Tromsø uzyskało pod koniec XVIII wieku, mimo że mieszkało tu zaledwie 80 osób. Król zezwolił nowemu miastu na handlowanie dorszem, wcześniej ten przywilej miało na wyłączność Bergen. W XIX wieku miasto się rozwijało, zaczęto szkolić też ludy Sami oraz nazywać miasto Paryżem północy. Nie są do końca jasne przyczyny tego określenia, które jest zdecydowanie na wyrost, ale prawdopodobnie chodziło o to, że ludzie spodziewali się tu bardziej „dzikich” ludzi. Natomiast tutejsza ludność ubierała się zgodnie z najnowszym szykiem i modami, uwzględniając arktyczny klimat.

Port w Tromso wykorzystywany jest do morsowania
Port w Tromso wykorzystywany jest do morsowania

Przełom XIX i XX wieku wiąże się z rozwojem wypraw polarnych. Tromsø to „Wrota Arktyki”, stąd wyruszało wiele ekspedycji, którym przewodzili choćby Roald Amundsen, Umberto Nobile czy Fridtjof Nansen. Wielu uczestników tych wypraw pochodziło właśnie z tej okolicy.

W czasie II wojny światowej Tromsø było siedzibą norweskiego rządu. Miasto nie ucierpiało, za to w pobliżu zatopiono niemiecki pancernik Tirpitz. Po wojnie rozwijało się bardzo szybko: powstało lotnisko, uniwersytet. Dziś to największe miasto północnej Norwegii. Mocno rozwinęło się też turystycznie, przyciąga pasjonatów sportów zimowych i arktycznych przygód. Uchodzi za jeden z najlepszych punktów w całej Norwegii, jeśli chodzi o zorzę polarną. Pomogło mu otworzenie lotniska (1964), ale też złożenie uniwersytetu (1972), czy przeniesienie Norweskiego Instytutu Polarnego (1998) z Oslo.

Okolice portu w Tromso
Okolice portu w Tromso

Centrum Tromso

Tromso nie jest dużym miastem. Pomijając zorzę, większość osób traktuje je jako bazę dla aktywności. Są psie zaprzęgi, farmy reniferów, miejsca do trekkingów, fiordy, paralotnie i wiele innych. Sporo atrakcji dostępnych jest też latem, choć często mają inne oblicze. Natomiast miasteczko ma klimat, choć samo nie oferuje wielu atrakcji. Jednak to co jest, potrafią dość dobrze „sprzedać”. W centrum stoi sporo drewnianych domów, w większości z XIX wieku. Od 1904 ze względu na zagrożenie pożarowe zabroniono wznoszenia nowych domów z drewna.

Centrum Tromso
Centrum Tromso

Kościoły Tromso

W 1252 roku zbudowano w Tromso pierwszy kościół (ten najbardziej wysunięty na północ). Od tamtego czasu w centrum miasta znajdowała się świątynia. Niewiele wiadomo na temat wcześniejszych, ale obecnie wznosi się tu katedra (Tromsø domkyrkje). Ukończono ją w 1861 roku. To budowla w stylu neogotyckim, w całości wykonana z drewna (obecnie to rzadkość w przypadku norweskich katedr). Zwiedzanie jest płatne, natomiast godziny otwarcia są stosunkowo krótkie, ciężko jest się wpasować. Nie jest to jednak nietypowe dla Skandynawii.

Katedra w Tromso
Katedra w Tromso

O ile katedra jest historyczna, to najbardziej wyróżniająca się świątynia w Tromso to Kościół Tromsdalen (Tromsdalen kirke), znany jest także jako Katedra Arktyczna czy Katedra Morza Arktycznego. To stosunkowo nowa budowla, powstała 1965 roku, a jej autorem jest Jan Inge Hovig. Przypomina kształtem lapoński namiot, ma szklaną fasadę i witraże. Ze względu na monumentalną konstrukcję powszechnie nazywa się go katedrą. Wejście znów jest płatne, pod warunkiem, że załapiemy się na godziny otwarcia. Znajduje się on we wschodniej części miasta – Tromsdalen. Wieczorem też ładnie wygląda ze względu na oświetlenie.

Arktyczna Katedra w Tromso
Arktyczna Katedra w Tromso

Wzgórze Storsteinen

Jeszcze jedną atrakcją Tromsdalen jest Fjellheisen czyli kolejka na wzgórze Storsteinen (420 m n.p.m.). U góry znajduje się kawiarnia, ale przede wszystkim to jedno z najlepszych miejsc widokowych. Widać tu panoramę Tromso. Ze względów pogodowych jednak nie udało się nam ani wejść, ani wjechać (wyciąg nie działał) na górę, a nie chcieliśmy ryzykować idąc po ciemku oblodzonym szlakiem przy silnym wietrze.

Wzgórze Storsteinen widziane z portu w Tromso
Wzgórze Storsteinen widziane z portu w Tromso

Most w Tromso

Główna część Tromso znajduje się na wyspie Tromsøya (Romssasuolu w języku Sami). Jest ona połączona mostem – Tromsøbrua. To kolejna charakterystyczna konstrukcja w mieście. Most jest wysoki, by pod nim mogły przepływać statki. Ma długość 1036 m, stoi na 58 kolumnach, z których najwyższe mierzą 80 metrów wysokości. Ukończono go w 1960 roku. Był to wówczas najdłuższy most w północnej Europie, a jednocześnie pierwszy most wspornikowy wzniesiony w Norwegii. Dziś jest tam więcej podobnych konstrukcji.

Storgata, główny deptak Tromso
Storgata, główny deptak Tromso

Storgata, główny deptak Tromso

Jedną z kulinarnych atrakcji Tromso jest budka z hotdogami – Raketten Bar & Pølse. W ofercie mają parówki z renifera, ale również wegetariańskie. Przy budce często rozpalony jest ogień, przy którym można się ogrzać jedząc. Znajduje się ona przy ulica Storgata, to właściwie główny deptak miasteczka. Ulica jest zamknięta w pewnej części dla ruchu kołowego. Zlokalizowano przy niej sporo sklepików, ale też knajp, biur turystycznych, czy muzeów. Jest nawet dawne kino. Jak wiele rzeczy w Tromso, liczy się tu dobry marketing, inaczej pewnie przeszłaby niezauważona. Choć akurat hot-dogi mają swoją tradycję w krajach skandynawskich, w Reykjavíku jest podobne miejsce.

Raketten Bar & Pølse - słynna budka z hot-dogami w Tromso
Raketten Bar & Pølse – słynna budka z hot-dogami w Tromso

Nieopodal zlokalizowany jest Burger King, póki co najbardziej wysunięty na północ. W południowej części natomiast znajduje się najbardziej wysunięty na północ browar (nie licząc mikrobrowarów) – Macks. Przy nim działa knajpa – Ølhall. Tromso ma dość rozwinięte życie nocne. Są nawet knajpy z muzyką na żywo jak Rorbua Pub tuż obok hotelu Raddison Blu.

Rorbua Pub to przykład klasycznej architektury w Tromsø
Rorbua Pub to przykład klasycznej architektury w Tromsø

Hotele i port w Tromso

Raddison Blu jest ważnym punktem orientacyjnym w Tromso. Obok niego znajduje się hotel Scandic, ale to przede wszystkim Raddison jest miejscem spotkań wielu wycieczek zorganizowanych. Tu także ma przystanek autobus lotniskowy. Oba hotele leżą tuż przy samym porcie, po którym warto sobie pospacerować. Poza jachtami, jest tu także kąpielisko do morsowania. Port to także miejsce, gdzie można kupić wycieczki statkami i wybrać się na rejs wśród fiordów czy wypatrywanie wielorybów (są też knajpy oferujące mięso wielorybów). Jest to też dobry punkt, by obserwować drugą stronę brzeg, z arktyczną katedrą na czele.

Port to dobry punkt widokowy, choćby na Katedrę Arktyczną (Tromso)
Port to dobry punkt widokowy, choćby na Katedrę Arktyczną (Tromso)

Muzeum Polarnictwa w Tromso

Warto zwrócić uwagę na kilka muzeów w Tromso, od takich bardziej nastawionych na zabawę jak Muzeum Trolli, po zdecydowanie bardziej interesujące pozycje. Ciekawym mogłoby być Muzeum Polarnictwa (Polarmuseet i Tromsø), niestety spora część nie ma angielskich podpisów. Niby dostaje się kartkę na wejściu, która ogólnie opisuje, co znajduje się w danej sali, ale jednak nie sprawdza się to najlepiej. Zwłaszcza na dole jest sporo eksponatów, a kartka jednak jest niewielka.

Na górnym piętrze jest trochę lepiej, angielskie napisy się pojawiają, zwłaszcza w sekcji, która z dzisiejszej perspektywy ukazuje problemy z równością płci, bez oddania kontekstu historycznego, co zwłaszcza w przypadku kobiet, którym się wówczas udało byłoby ciekawsze i pouczające. Z podobnym podejściem spotkaliśmy się w Sztokholmie. Raczej promują postępowość pewnych jednostek, niż ukazują cały proces zachodzących zmian. Muzeum jest zlokalizowane w magazynie z 1830 roku. Otwarto je w 50 rocznicę wyprawy ratunkowej, podczas której zginął Amundsen. W kolekcji muzeum znajduje się spora dokumentacja wypraw polarnych na przestrzeni ponad 100 lat.

Muzeum Polarnictwa w Tromso
Muzeum Polarnictwa w Tromso

Skansen w Tromso

Inną powtarzalną atrakcją w Skandynawii jest skansen. Ten w Tromso jest naprawdę niewielki, kilka domów na krzyż. W momencie, gdy mieliśmy okazję zobaczyć całkiem spory w Oslo, to ten obejrzeliśmy jedynie z zewnątrz. Budynki w skansenie powinny oddawać te z XIII i XIV wieku.

Skansen w Tromso
Skansen w Tromso

Polaria

Kolejną przereklamowana atrakcja to Polaria. Łączy ona w sobie funkcje zoo i muzeum czy instytutu przyrodniczego, ale znów jest stosunkowo niewielka. Na plus jest z pewnością fokarium, ale poza nim to mamy kilka akwariów, wypchane zwierzęta i kino. Będąc z dziećmi można właśnie przyjść ze względu na foki. Trzymane są tutaj fokowąsy brodate (Erignathus barbatus), zwane inaczej fokami brodatymi. Oczywiście odbywa się tu ich karmienie, które stanowi najważniejszą atrakcję. Natomiast z perspektywy ogrodu zoologicznego, raczej jest to obiekt starszego typu. Choć trzeba przyznać, że zewnętrzna bryła budynku jest ciekawa. Dla nas jednak takim dobrym przykładem lokalnego akwarium wciąż pozostaje to, co widzieliśmy w Heraklionie. Natomiast jedno pozostaje niezmienne: to najbardziej wysunięte na północ akwarium na świecie.

Polaria, czyli fokarium w Tromso
Polaria, czyli fokarium w Tromso

Obok znajduje się statek MS Polstjerna, który był wykorzystywany w polowaniach na foki. Pochodzi z 1949, dziś to obiekt muzealny. Jednak w czasie naszej wizyty był w remoncie. Z obiektów muzealnych jest też Muzeum sztuki północnej i miejskie miejskie, a także Muzeum Obrony poświęcone w dużej mierze zatopionemu pancernikowi Tirpitz.

Nowoczesne budynki w Tromso

Chodząc po Tromso warto zwrócić uwagę na kilka obiektów, jak choćby mocno wyróżniający się budynek Miejskiej Biblioteki i Archiwum. Obok znajduje się Ratusz, także raczej nowoczesny. Kościół katolicki Naszej Pani, podobnie jak inne świątynie, mogliśmy oglądać jedynie z zewnątrz. Latem warto zobaczyć Ogród Arktyczny, znów jeden z najbardziej wysuniętych na północ ogrodów. Znajduje się on w kompleksie uniwersytetu. Z pomników w pamięć najlepiej zapada pomnik Amuldsena.

Ratusz w Tromso
Ratusz w Tromso

Zorza polarna w Tromso

Do Tromso przyjechaliśmy w bardzo konkretnym celu. Noce stają się coraz krótsze i chociaż zazwyczaj cieszymy się, że można dłużej zwiedzać za dnia, jedna nasza eskapada musiała odbyć się nocą. Mowa o polowaniu na zorzę polarną. Właśnie dlatego w weekend równonocy byliśmy w Norwegii. Tu po raz pierwszy stanęliśmy za kołem podbiegunowym. Tromso jest norweskim centrum zorzy i turystyki arktycznej, ale to nie znaczy, że w innych miastach tych atrakcji nie ma. Jakoś się tak przyjęło, że w Norwegii szukając zorzy przyjeżdża się tutaj (choć można ją znaleźć i w innych miejscach, na Svalbardzie także są takie wycieczki). Podobnie jest w Szwecji, gdzie do rangi takiego ośrodka aspiruje Kiruna, czy Finlandii gdzie turystów przyciąga przede wszystkim Rovaniemi. Na Islandii raczej króluje Reykjavík, choć Husavik bardzo by chciało przyciągać ludzi ze względu na zorzę.

Wycieczka na zorzę polarną (Tromso, Norwegia)
Wycieczka na zorzę polarną (Tromso, Norwegia)

Zorza polarna, czyli aurora borealis na północy i aurora australis na południu, to zjawisko świetle wywołane przez strumień wiatru słonecznego. Ziemskie pole magnetyczne chroni planetę przed przenikaniem protonów i elektronów wyrzuconych przez Słońce. Jednak pewna ich część jest w stanie przeniknąć (zależy to od polaryzacji) przez magnetosferę do górnej warstwy ziemskiej atmosfery. Cząsteczki wiatru poruszają się wzdłuż linii pola magnetycznego jonizując przy tym cząsteczki gazu, co obserwujemy jako świecące wstęgi, fale, kurtyny, pasma i inne formy, jaki przybiera zorza.

Wczesna zorza polarna
Wczesna zorza polarna

Wycieczka na zorzę polarną

Naszą wycieczkę na zorzę polarną kupiliśmy przez internet od jednej z agencji z Tromso w Norwegii. Można też kupić taki wyjazd już na miejscu, ale nie ma gwarancji, że będą miejsca – cieszą się one popularnością. Organizacja wycieczki nie jest prawdę mówiąc zbyt wyszukana, przynajmniej tam, gdzie my trafiliśmy: bus z przewodnikiem, który nawet wiele o tej zorzy nie opowiadał, raczej zajmował się po prostu jej wypatrywaniem. Mają oni pewne doświadczenie, więc jadą od jednego punktu do drugiego, aż dotrą do miejsca, gdzie widać zorzę. Alternatywą jest wynajęcie samochodu i samodzielne jej szukanie (z dala od miejskich świateł i często w prześwitach między chmurami). Dodatkowo ludzie szukający jej sami często wspomagają się aplikacjami, które pokazują prognozy zorzy i aktualny wskaźnik KP (on odpowiada za zasięg zorzy, nie jej jasność, jak czasami podają).

Zorza polarna w Norwegii
Zorza polarna w Norwegii

Po godzinie 20. wyjechaliśmy spod punktu zbiórki (tradycyjnie spod Radissona) poza miasto, w miarę daleko od świateł. Nam próbował przeszkodzić wschodzący niedługo księżyc w pełni – jego łuna przyćmiewała zorzę. Zimą te wycieczki zaczynają się wcześniej. Niemniej jednak w przypadku złych warunków atmosferycznych mogą zostać odwołane / przesunięte, więc warto mieć jakiś dzień w zapasie (my przesunęliśmy ją o jeden dzień ze względu na pogodę).

Zorza polarna, Koło Podbiegunowe
Zorza polarna, Koło Podbiegunowe

Zorza widziana z parkingu

Przewodnik przygotował ognisko, nad którym piekły się hot-dogi, były też gorące napoje. Robił też wszystkim uczestnikom pamiątkowe zdjęcia na tle zorzy i pomagał w ustawieniach aparatu, jeśli ktoś o to poprosił. Przede wszystkim jednak wskazał na zorzę polarną, gdy zaczęła się pojawiać na niebie. Trzeba przyznać, że taka słaba zorza dla niewprawnego oka jest nie do odróżnienia od chmury lub łuny odległych świateł.

Zorza polarna na początku była słaba, przypominała raczej bladą, lekko zielonkawą chmurę. Musieliśmy uzbroić się w cierpliwość (i ciepłe ubrania!), by zobaczyć naprawdę piękny spektakl. W pewnym momencie pojawiła się mocna, jasna zorza, która wyraźnie się poruszała. Widok zapierał dech! Z tym że nie należy wierzyć zdjęciom, nawet tym publikowanym tutaj. Nie oddają one natury zorzy. Są naświetlane trochę dłużej, stąd uwieczniona na nich zorza jest bardzo wyraźna i kolorowa. W praktyce jest o wiele bledsza. Cała wyprawa skończyła się godzinę po północy, gdy odwieziono nas do hoteli. Firmy zazwyczaj rezerwują czas nawet do 6-8 godzin, wszystko zależy od tego, jak daleko od Tromso uda się im znaleźć zorzę.

Zorza polarna
Zorza polarna

Kilka ciekawostek o zorzy polarnej

  • zorza szczególnie chętnie pojawia się w okolicy równonocy wiosennej i jesiennej. Sezon na zorzę trwa mniej więcej od końca września do końca marca.
  • największe szanse na zobaczenie zorzy są przed północą czasu lokalnego
  • różne kolory zorzy to wynik jonizacji różnych gazów. Za zielony i czerwony kolor odpowiada tlen, purpura i bordo to azot, wodór i hel świecą na niebiesko i fioletowo
  • kolor zależy też od wysokości danego gazu w atmosferze. Na przykład czerwona powstaje wyżej niż zielona, dlatego z Polski częściej jest widoczna zorza czerwona, a rzadziej można ją zaobserwować z koła podbiegunowego
  • na nasilenie i zakres występowania zorzy ma wpływ pogoda kosmiczna, a konkretnie aktywność słoneczna. Gdy do Ziemi dociera gęsty strumień wyrzuconych ze Słońca naładowanych cząstek, zorza może być widoczna nawet z krajów śródziemnomorskich. Obecnie aktywność Słońca wzrasta
  • zorza w Polsce nie jest wbrew pozorom bardzo rzadkim zjawiskiem, występuje nawet kilkanaście razy w ciągu roku. Najlepiej obserwować ją z nadbałtyckich plaż. Trzeba jednak pamiętać o tym, że wypada blado w porównaniu z zorzami z wysokich szerokości geograficznych, a i te zwykle nie są tak spektakularne jak wyglądają na zdjęciach – czuła matryca i trzy sekundy naświetlania robią swoje.
Wycieczka na zorzę polarną (aurora borealis)
Wycieczka na zorzę polarną (aurora borealis)

Renifery i wizyta u ludu Sami

Będąc w Tromso, poza zorzą wykupiliśmy sobie także wycieczkę do obozu Samów, w którym trzymane są renifery. Na początek warto dodać, że ludy Sámi lub Saami to po naszemu Lapończycy lub właśnie Samowie. Choć wiele Lapończyków łączy, to jednak nawet językowo są podzieleni na mniejsze grupy. Języki, choć należą do grupy ugrofińskich, są na tyle różne, że czasem trudno im się wzajemnie porozumieć. Natomiast kwestia nazwy „Lapończycy” w Norwegii jest trochę bardziej skomplikowana, gdyż czasami uchodzi za obraźliwą. Przedstawiciele tych ludów wolą nazywać się Sami.

Karmienie reniferów
Karmienie reniferów

Lapończycy zamieszkują północną Norwegię, Finlandię, Szwecję oraz półwysep Kolski w Rosji. W okolicy Tromso przeważa język północnosaamski, który jest najczęściej używany spośród języków lapońskich. Dziś kultura Sami w Norwegii się odradza. Są finansowane nauki języków, robi się z tego atrakcję. Ale warto pamiętać, że wcześniej kulturowo byli oni przymusowo asymilowani. Obecnie, w dniu 6 lutego mają oni swoje święto, Dzień Sami. Wówczas w centrum Tromso organizowane są wyścigi reniferów i inne atrakcje.

Karmienie reniferów
Karmienie reniferów

Na rynku działa kilka firm, które mają w ofercie podobne wycieczki. My skorzystaliśmy z Tromso Arctic Reindeer. Wszystko załatwione przez internet, spotkaliśmy się przed wyjazdem z przedstawicielami firmy przy hotelu Radison. Tam po potwierdzeniu nas na liście przeszliśmy do autokaru. To jest masowa wycieczka i popularna, więc autokar był pełny.

Wnętrze budynku Sami
Wnętrze budynku Sami

Przebieg wycieczki na renifery

Po przewiezieniu nas na miejsce docelowe, zaproszono nas do namiotu, w którym przekazano trochę informacji o kulturze Sami. Później wyszliśmy na zewnątrz, by karmić renifery. Każdy kto chce, dostaje wiaderko z paszą i chodzi się między zwierzętami i podstawia wiaderko, one już wiedzą, co chcą zrobić. Jedne szukają jedzenia bardziej aktywnie, trzeba pilnować by nie wywaliły wiaderka. Są tu różne osobniki, młodsze i starsze. Jedne już pogubiły swoje poroże, inne dopiero gubią, jeszcze innym widać było, że rośnie. O tej porze roku zwykle w programie jest jeszcze przejazd saniami, które ciągną renifery. Pogoda jednak nam nie dopisała, z powodu roztopów i oblodzenia trzeba było z tej części zrezygnować (organizatorzy zwrócili różnicę ceny na kartę płatniczą). Warto pamiętać, że na pogodę w Tromso i okolicy ma wpływ Golfsztrom (ciepły prąd zatokowy), co skutkuje stosunkowo łagodnym klimatem, można więc się zdziwić. Gdy tu lecieliśmy, to więcej śniegu było na południu Norwegii.

Sami starają się pielęgnować swoją kulturę, język i stroje ludowe
Sami starają się pielęgnować swoją kulturę, język i stroje ludowe

Po karmieniu przychodzi dość kontrowersyjny moment, czyli poczęstunek. Można było wybrać albo lokalny specjał: bidos, czyli gulasz z renifera (zaraz po tym, jak się je głaskało i karmiło) albo pomidorową zupę wegetariańską. Po wszystkim wróciliśmy do namiotu, gdzie dalej opowiadano o kulturze Sami. Omówiono znaczenie tradycyjnego stroju, jego rodzaje, kolory, ale też mieliśmy okazję usłyszeć joik, czyli tradycyjny śpiew (bez  akompaniamentu instrumentalnego). Całość z dojazdami zamknęła się w czterech godzinach.

Ølhall, knajpa przy najbardziej wysuniętym na północ browarze
Ølhall, knajpa przy najbardziej wysuniętym na północ browarze

Zwiedzanie i dojazd do Tromso

Do Tromso najczęściej przybywa się samolotem, są tanie loty nawet z Polski, ale sporo też łączonych przez Oslo. Lotnisko jest niewielkie, ale obłożone. Do centrum kursują zarówno busy lotniskowe – Airport Express (nie należy przejmować się rozkładem, który jest w sieci. Jeżdżą one częściej). Bilety kupuje się u kierowcy, płatność kartą. Trochę dalej można też łapać autobusy miejskie, tańsze, ale trzeba wziąć pod uwagę, że te nie zawsze jadą do turystycznego centrum. Zaś jeśli chodzi o klimat, warto jednak dodać, że dzięki ciepłym prądom morskim, nawet w zimie bywa tu cieplej niż np. na południu Norwegii.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak norweski
Tromso

Ostrawa (Ostrava), Dolne Witkowice i dni NATO (NATO Days)

Trzecie co do wielkości miasto w Czechach to Ostrawa (cz. Ostrava), acz bliskość Polski i Słowacji sprawiła, że dziś jest to druga aglomeracja w kraju. Rozwinięta dzięki industrializacji, a z czasem usługom i nowoczesnym technologiom. Jednocześnie to miasto, które potrafi wykorzystać swój rodowód także w rozwoju kultury. Najbardziej zaś przyciągają tu zabytki techniki.

NATO Days (Ostrawa)
NATO Days (Ostrawa)

Historia Ostrawy

Ślady wczesnego osadnictwa słowiańskiego na tym terenie pochodzą z VIII wieku i są związane z bursztynowym szlakiem. W X wieku powstał tu gród Gołęszyców. Miasto ulokował król czeski Przemysł Ottokar II w 1261 roku. Przez teren miasta przechodzi kilka rzek, w tym Odra, Opawa i Ostrawica, na tej ostatniej w XIV wieku znajdowała się granica między ziemiami polskimi a czeskimi. Od tamtego czasu przez kilka następnych wieków istniały dwie Ostrawy – Morawska i druga – Ostrawa Śląska, znana też jako Polska, Wendyjska lub Słowiańska. W granicach Czech (wówczas Czechosłowacji) obie znalazły się po I wojnie światowej i dążono do połączenia ich oraz innych okolicznych miejscowości. Stworzenie Wielkiej Ostrawy udało się dopiero Niemcom podczas II wojny światowej. Obecnie Śląska stanowi dzielnicę miasta. Duży rozwój miasta (właściwie to miast) nastąpił w XVIII wieku wraz z odkryciem pokładów węgla. Z czasem oprócz kopalń znajdowały się tu też huty i fabryki. Dziś większość z nich została nie tylko zamknięta, ale także przerobiona na atrakcje turystyczne.

Mural w centrum Ostrawy
Mural w centrum Ostrawy

Jedną z ciekawostek jest fakt, iż w możemy tu obejrzeć aż trzy ratusze znajdujące się blisko siebie, w odległości mniejszej niż kilometr. Pierwszy znajduje się w Ostrawie Śląskiej. Ten neobarokowy budynek powstał w latach 1911-1913, czyli jeszcze w czasach zaboru austriackiego. Obok znajduje się most Miloša Sýkory z 1913 roku. Według legendy został on cudem uratowany przed wysadzeniem w czasie II wojny światowej. Przechodząc przez niego idzie się w kierunku centrum Ostrawy.

Dolne Witkowice (Ostrawa)
Dolne Witkowice (Ostrawa)

Ostrawa: Stare miasto

Większość kamienic w starym mieście pochodzi z XIX i XX wieku. Okalają one rynek, czyli plac Tomasza Masaryka. Oryginalny wytyczono w średniowieczu, jednak w latach 60. XX wieku został przebudowany i zyskał obecny kształt litery L. Tu też znajduje się stary ratusz. Właściwie nawet nie wiadomo, kiedy dokładnie został wzniesiony, choć od tego czasu był sześciokrotnie mocno przebudowany, co wpłynęło na zmianę stylu. Dziś jest to Muzeum Ostrawskie. Na rynku znajduje się kolumna maryjna, zaś kamienice wokół dobrze ukazują zmiany historyczne. Obok secesyjnej kamienicy Mikeska znajduje się socrealistyczna plomba.

Stary ratusz w Ostrawie
Stary ratusz w Ostrawie

Na placu Jana Prokeša znajduje się modernistyczny nowy ratusz, który oficjalnie otworzono pod koniec 1930 roku. W środku robi wrażenie już wyłożone marmurem foyer, które czasem pełni rolę wystawową. Wieża ratuszowa mierzy 85,6 metrów wysokości i jest dobrym punktem widokowym na stare miasto, a także na góry. Wykonano ją w hucie w Witkowicach.

Nowy ratusz w Ostrawie
Nowy ratusz w Ostrawie

Spacerując po centrum można znaleźć wiele urokliwych budynków, jak choćby neobarokowy teatr Antonína Dvořáka (powstał w 1906-1907). W oczy rzuca się też Dom Polski, czy powstały na początku XX wieku browar „Ostravar”. Jest sporo secesyjnych i nie tylko kamieniczek, wymieszanych z socrealistycznymi budowlami. Do tego czasem dojdzie jeszcze graffiti.

Teatr Antonína Dvořáka
Teatr Antonína Dvořáka

W centrum rozciąga się ulica Stodolni (Stodolní). Uchodzi ona za najbardziej imprezową część miasta, z mnóstwem knajpek. Według sloganów reklamowych, czynne one są całą dobę. Praktyka jest ciut inna. Wieczorem w lecie całość tętni życiem, ale do południa jest tu dość pusto.

Ostrawa: Rynek
Ostrawa: Rynek

Kościoły Ostrawy

Trochę niższe wieże (tylko 67 metrów wysokości) ma neorenesansowa bazylika, czyli katolicka Katedra Boskiego Zbawiciela (Katedrála Božského Spasitele). Budowano ją w latach 1883 – 1889 według projektu Gustava Meretta. To też zdecydowanie najbardziej okazały kościół w całym mieście.

Katedra w Ostrawie
Katedra w Ostrawie

Wcześniej katedrą katolicką był obecny kościół św. Wacława. to jest to najstarszy kościół w Ostrawie, bo pochodzący z XIII wieku, jednak przez lata ulegał przebudowom i odbudowom. Obecny pochodzi z XIX wieku, obecnie jest kościołem filialnym.

Kościół św. Katarzyny w Hrabowie
Kościół św. Katarzyny w Hrabowie

Architektonicznie wyróżniają się jeszcze kościół ewangelicki wraz z przylegającą mu parafią, oraz drewniany kościół św. Katarzyny w Hrabowie. Ten pochodzi z 2002 roku, jest rekonstrukcją po pożarze. Oryginał powstał w XVI wieku. Dołożono jednak wszelkich starań, by odtworzyć specyficzny styl. Choć świątynia ta znajduje się z dala od centrum, to zdecydowanie warto poświęcić jej trochę czasu.

Dolne Wiktkowice z drona
Dolne Wiktkowice z drona

Zamek w Ostrawie Śląskiej

W ramach Ostrawy Śląskiej można zobaczyć też zamek, który pierwotnie powstał w XIII wieku. Jak wiele innych obiektów w mieście, tak i ten był wielokrotnie przebudowywany (także w XX wieku). Obecnie pełni raczej funkcje kulturowe, gości też imprezy prywatne, w tym wesela. To niestety utrudnia zwiedzanie, nie zawsze da się do niego wejść.

Zamek w Ostrawie
Zamek w Ostrawie

Ostrawa: Dolne Witkowice

O ile atrakcje w samym centrum nie wyróżniają specjalnie Ostrawy, o tyle najciekawsze znajdują się w dalszej okolicy. Najważniejsze są Dolne Witkowice (Dolní oblast Vítkovice), dawny kompleks przemysłowy. Obecnie pełni on rolę parku i muzeum, a przede wszystkim jest to jeden z najważniejszych zabytków techniki w Czechach. Można tu spokojnie sobie pospacerować i wchłonąć przemysłowe klimaty. Jest tu także biletowane muzeum. Da się zobaczyć tu choćby jeden z wielkich pieców, oczywiście z wycieczką. Można wjechać na górę do restauracji Bolt skąd rozpościera się piękny widok. Bolt Tower to właściwie wielki piec hutniczy. Ojcem chrzestnym tej odrestaurowanej wieży jest sportowiec Usain Bolt, nazwa to upamiętnia. Rekordzista olimpijski odwiedził Witkowice kilkukrotnie.

Dolne Witkowice (Ostrawa)
Dolne Witkowice (Ostrawa)

Wiele dawnych budynków przemysłowych jest tu przerabianych tak, by mogły mieć nowe funkcje. Zbiornik na gaz stał się salą koncertową. Witkowice zostały odrestaurowane i znajdują się zarówno na szlakach techniki jak i liście zabytków UNESCO. To industrialne, stalowe miasto dobrze oddaje klimaty steam-punku, czasem wchodzącego w post-apokalipsę. Jest też zdecydowanie najciekawszym i najbardziej unikalnym zabytkiem Ostrawy. Można tu spokojnie podjechać (lub podejść), parking przylegający do Witkowic jest spory. Budynki niestety najczęściej nie są możliwe do oglądania (zabezpieczone, by nikomu nie stała się krzywda), ale już spacerowanie między nimi owszem. Dodatkowo można wykupić wycieczkę z przewodnikiem. Jest ona szczególnie istotna, jeśli zależy nam choćby na Piecu. Trzeba jednak pamiętać, że to dość popularne miejsce, a grupy nie są duże, więc kupowanie biletów na ostatnią chwilę może się nie udać. Ceny i godziny wejścia można sprawdzić tutaj: dolnivitkocie.cz.

Dolne Witkowice (Ostrawa)
Dolne Witkowice (Ostrawa)

Ostrawa: Park Landek

Witkowice to nie jedyna techniczna atrakcja Ostrawy. Innym jest położony już za Odrą Park Landek, którego częścią jest największe w Czechach Muzeum Górnictwa zlokalizowane w dawnej kopalni Anzelm. Park to przede wszystkim teren spacerowy z kilkoma knajpami, akwarium z rybami z Odry i innymi atrakcjami. Nie jest to jedyna kopalnia do zwiedzania w okolicach, druga to Michal (Důl Michal).

Park Landek, Ostrawa
Park Landek, Ostrawa

Zoo w Ostrawie

Wiele osób poleca ogród zoologiczny. Dobrze, w porównaniu z tym, co oferuje okolica, z pewnością nie jest to zły pomysł. Natomiast on wciąż jest bardziej nastawiony na rodziny z dziećmi, nie zwierzęta. Wiele pawilonów wymaga wyremontowania i przerobienia ich w nowocześniejszej formie. Jest to dobry teren spacerowy, ale jako zoo pozostawia niedosyt. Niemniej jednak jest ono na tyle oblegane, że jeśli chcemy zobaczyć je w miarę na spokojnie, to należy przyjechać w godzinach porannych. Wówczas też jeszcze nie ma problemów z parkingiem.

Mandryl w zoo w Ostrawie
Mandryl w zoo w Ostrawie

NATO Days i inne imprezy w Ostrawie

Tu warto wspomnieć o kulturalnej ofercie Ostrawy. Poza Dniami Ostrawy, w Witkowicach organizowane są cyklicznie imprezy „Colours of Ostrava”, czyli festiwal muzyki, filmu i sztuki. Z roku na rok przyciąga coraz większe rzesze odwiedzających. Jednak najsłynniejszą imprezą w mieście są NATO Days, organizowane raz do roku na jesień. Są to duże pokazy lotnicze, a przy okazji prezentacje sprzętu i ćwiczeń wojsk natowskich. Impreza ściąga duże tłumy odwiedzających. Organizowana jest na lotnisku (czynnym) pod Ostrawą, które zostaje zamknięte na kilka dni. Pomijając kwestię opłaty za parking, wstęp na teren NATO Days jest darmowy. Całość ma bardziej charakter pikniku. Owszem pokazy lotnicze są tu ważne i całkiem spore, ale na lotnisku czeka na nas zdecydowanie więcej atrakcji (niektóre jak przejażdżki Skodą po wertepach, nie mają nic wspólnego z NATO), wliczając to sporą strefę z jedzeniem. Działa też dobry dojazd koleją z Ostrawy. Patrząc na ilość samochodów, może to być całkiem dobre rozwiązanie. Program i aktualne informacje można sprawdzić na stronie imprezy.

NATO Days (Ostrawa)
NATO Days (Ostrawa)

Zwiedzanie Otrawy

Nas do Ostrawy właśnie ściągnęły Dni NATO i Witkowice. Tak impreza jak i postindustrialna strefa zdecydowanie są warte polecenia i zobaczenia. Zaś Ostrawę wówczas zwiedza się niejako przy okazji. Weekend na całe miasto z okolicznymi atrakcjami jak najbardziej wystarcza, nawet jak większość jednego dnia spędzi się na natowskim festynie.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak czeski
OstrawaHarrachov

Płowdiw: atrakcje, zwiedzanie, co zobaczyć w drugim mieście Bułgarii

Płowdiw (bułg. Плoвдив, Plovdiv) to jedno z najstarszych, najważniejszych i mających najwięcej do zaoferowania turystom miast Bułgarii. Miejsce z bogatą historią, rzymskimi zabytkami, osmańskimi domami, bułgarskim odrodzeniem i oczywiście śladami socrealizmu. Nie jest prężnym ośrodkiem turystycznym, to raczej żyjące po swojemu miasto, warte zobaczenia. W końcu to drugie najważniejsze miasto w kraju.

Płowdiw, droga na rzymskim forum
Płowdiw, droga na rzymskim forum

Historia Płowdiwu

Ulokowany u podnóża pasma Rodopy, Płowdiw należy do najstarszych miast Europy. Jego okolice były zamieszkane jeszcze na długo przed I tysiącleciem przed naszą erą. Wiadomo, że znajdował się tu gród Traków o nazwie Eumolpias, który w 342 roku przed naszą erą podbił Filip II Macedoński. Wówczas przemianowano nazwę miasta na Filipopolis.

Centrum Płowdiwu to mieszanka architektury XIX i socrealistycznej
Centrum Płowdiwu to mieszanka architektury XIX i socrealistycznej

W roku 46 naszej ery miasto zostało przejęte przez Rzymian, którzy nadali mu nazwę Trimontium, dlatego, że rozciągało się wówczas na trzech wzgórzach. Po upadku Rzymian zajęły je plemiona bułgarskie. Był częścią ich pierwszego imperium. Później przejęło go Bizancjum, stał się wówczas twierdzą na granicy. Warto odnotować, że w 250 roku miasto zostało najechane i mocno zniszczone przez Gotów.

Widok na Płowdiw z twierdzy Pŭldin
Widok na Płowdiw z twierdzy Pŭldin

W 1363 został podbity przez Turków i nadano mu nazwę Filibe. Powrót do Bułgarii zaczął się wraz z zakończeniem wojny rosyjsko-tureckiej w 1878 roku. Wówczas nadano miastu nazwę Płowdiw. Od 1886 był już częścią Bułgarii. Z powodu organizowanych tam targów, miasto bardzo szybko stało się ważnym ośrodkiem handlowym. Natomiast wraz z odrodzeniem Bułgarii wiele wskazywało na to, że Płowdiw mógłby stać się jej stolicą, jednak z przyczyn politycznych ostatecznie wybrano dużo mniejszą wówczas Sofię. Wojny nie zostawiły dużych śladów w mieście, ale już komunizm owszem.

Opera w Płowdiwiu
Opera w Płowdiwiu

Siedem wzgórz Płowdiwu

Podobnie jak Rzym, Bergen, Lwów czy Ateny, Płowdiw jest położony na siedmiu wzgórzach. Przynajmniej z pewnego punktu widzenia. Rozrósł się w pewnym momencie na siedem wzgórz, ale dziś jedno z nich – Markowo Tepe – zostało zrównane z ziemią i zabudowane, więc zostało tylko sześć. Są to Bunardżik Tepe, Dżendem Tepe, Sachet Tepe, Dżambaz Tepe, Taksim Tepe oraz Nebet Tepe (Небет тепе).

Pozostałości twierdzy Pŭldin
Pozostałości twierdzy Pŭldin

To ostatnie, zwane między innymi Wzgórzem Straży, liczy sobie 203 m n.p.m. i na jego szczycie znajduje się pozostałość twierdzy Pŭldin. To dobry punkt widokowy na miasto. Najstarsze ślady ludzkiej bytności w tym miejscu datuje się na okolice roku 3500 przed naszą erą. Są tu jednak pozostałości po fortecy, która wznosiła się tu zarówno w czasach trackich, rzymskich, jak i późniejszych. Była wielokrotnie przebudowywana, ale ocalały jedynie fragmenty. Pozostały tu także oryginalne skały. Niegdyś był to istotny punkt obserwacyjny. Wchodzi się tu wprost ze starego miasta, całkowicie za darmo.

Przykład osmańskiej zabudowy
Przykład osmańskiej zabudowy

Sahat Tepe lub wzgórze Danowa znajduje się w miarę blisko centrum i góruje nad nim. Jest charakterystyczne ze skałą na wierzchołku. Wznosi się tu wieża nadawcza i wieża zegarowa. Tu mieści się między innymi letnie kino.

Wzgórze Bunardjika to miejsce rodzinnych spacerów i spotkań młodzieży
Wzgórze Bunardjika to miejsce rodzinnych spacerów i spotkań młodzieży

Jednak lepszym terenem spacerowym jest Wzgórze Bunardjika zwane też Wzgórzem Wyzwolicieli. Na szczycie znajduje się pomnik – Alosza (Alyosha). Upamiętnia on armię sowiecką. Sam Alosza to liczący sobie 11 metrów pomnik zwykłego radzieckiego żołnierza. Prawdziwy Alosza, którego uwieczniono, walczył na froncie ukraińskim. Druga wersja historii nazwy mówi, że „Alosza” to była pieśń będąca do 1989 hymnem Płowdiwu, więc dlatego tak nazwano ów monument. Jest też pomnik Astronautów i miejsce na imprezy plenerowe. Z obu wzgórz mamy dobry widok na Płowdiw. To dość spory park spacerowy, miejsce gdzie spacerują rodziny z dziećmi, ale też bawi się młodzież.

Alosza, Płowdiw
Alosza, Płowdiw

Płowdiw: Amfiteatr

Pomijając twierdzę, w Płowdiw jest więcej zabytków pochodzących z czasów rzymskich. Najważniejszy z nich i zdecydowanie najlepiej zachowany to teatr rzymski w Płowdiwie. Udostępniony do płatnego zwiedzania, ale jednocześnie ogrodzony płotem, przez który można rzucić okiem na sam teatr. Prawdopodobnie powstał w czasach rządów cesarza Trajana, gdzieś około 116 roku naszej ery. Do dziś może pomieścić nawet i 7000 osób w 28 rzędach, co także jest wykorzystywane, bo poza funkcją muzealną odbywają się tu koncerty i imprezy plenerowe. Prawdę mówiąc nawet podczas zwykłego zwiedzania elementy związane z oświetleniem czy nagłośnieniem nie są usuwane. Także scena jest podwyższona, za nią zaś znajduje się charakterystyczna, trzypiętrowa ocalała budowla. Siedzenia zostały oryginalne. Teatr wyróżnia się w krajobrazie Płowdiwiu.

Scena w amfiteatrze
Scena w amfiteatrze

Amfiteatr odrestaurowano w latach 70. XX wieku nadając mu obecny charakter. Można z niego oglądać miasto, ale też w niektórych miejscach widać jak góruje nad okoliczną zabudową. Natomiast już swoistą ciekawostką jest to, że pod nim znajduje się tunel samochodowy.

Amfiteatr, Płowdiw
Amfiteatr, Płowdiw

Płowdiw i rzymskie zabytki

Inne rzymskie budynki miały mniej szczęścia. Rzymskie forum można oglądać za darmo. A raczej to, co z niego zostało. W centrum dawnego forum znajduje się szkaradny, socrealistyczny budynek poczty. Samo forum w dużej części pełni rolę spacerową i niestety jest mocno zaniedbane. Ustawiono tablicę informacyjną, niestety w całości po bułgarsku.

Forum rzymskie z prawej widać budynek poczty, Płowdiw
Forum rzymskie z prawej widać budynek poczty, Płowdiw

Lepiej powiodło się stadionowi. Powstał on w II wieku naszej ery za rządów cesarza Hadriana, choć są też informacje datujące go na koniec I wieku. Niestety w dużej części znajduje się on pod budynkami, nie został odkopany, ani odtworzony. Bez problemu można zobaczyć odsłonięty fragment, który ilustruje jak to wyglądało, resztę wraz z multimedialną prezentacją można obejrzeć po zakupie biletu. Udostępnienie tej części turystom oraz zrobienie kładki, z której można oglądać go za darmo z góry, to już dodatek z początku XXI wieku, choć pierwsze prace w tym kierunku rozpoczęto w 1976 roku. stadion odkryto dopiero w 1923 roku. Stadion jest też wykorzystywany do imprez, my widzieliśmy jak szykowano się do jakiegoś wesela.

Pozostałości stadionu
Pozostałości stadionu

Kolejne miejsce to odeon z II wieku. Opuszczony w IV wieku, są tu też ślady niszczycielskiej działalności Gotów z 250 roku. Dziś trochę obudowany przez budynki, więc z zewnątrz przypomina to, co było z łaźnią w Warnie. Niestety podczas naszej wizyty odeon był zamknięty dla zwiedzających.

Kolumna przy bazylice biskupiej
Kolumna przy bazylice biskupiej

Jeszcze jedno miejsce to muzeum bazyliki biskupiej. Dziś zostało osłonięte budynkiem, między innymi po to by chronić mozaiki. Stanowi uzupełnienie rzymskich atrakcji Płowdiwu. Mozaiki zaś można oglądać także w domu Eirene. Posiadłości z III wieku, dziś zabudowanej przez muzeum. To z kolei przypomina muzea rzymskie w Kartaginie.

Brama Hisar Kapia
Brama Hisar Kapia

Centrum miasta i Kapana

Centrum Płowdiwiu jest podzielone na dwie różne części rozdzielone bulwarem Cara Borysa III, ciągnącym się z północy na południe. Cześć zachodnia jest bardziej nowoczesna, pełna knajpek, ulic handlowych i typowo miejskiej zabudowy. Większość powstała w XIX wieku, choć zdarzają się tu też socrealistyczne potworki. Przecina ją deptak – Kniazia Aleksandra I, głównie przeznaczony do ruchu pieszego. Życie toczy się przy placu Stefana Stambolowa, gdzie znajduje się fontanna.

Osmańska zabudowa Płowdiwu
Osmańska zabudowa Płowdiwu

Spokojniej jest w północnych zaułkach. To tak zwana Kapana (co po bułgarsku znaczy tyle co „pułapka”), gdzie jest sporo małych restauracji, ale też budynków mieszkalnych. To też cześć artystyczna, pełna murali i czasem jakiś instalacji, żyje raczej wieczorem. Na południu zaś znajduje się park cara Symeona, a tam atrakcją są Śpiewające Fontanny. Zbudowano je w całkiem sporym basenie, lecz ie widzieliśmy co prawda jej pokazu multimedialnego. W samym parku zaś stosunkowo dużo rodzin z dziećmi. Ogólnie ta część miasta jest raczej przeciętna, ale również użytkowa. Tu faktycznie odpoczywają sami Bułgarzy. Ten fragment Płowdiwu, pomijając zabytki, raczej się nie wyróżnia.

Śpiewające Fontanny w parku Symeona
Śpiewające Fontanny w parku Symeona

Druga część to w większości osmański i ogólnie historyczny Płowdiw. I tu zdecydowanie warto poświęcić trochę czasu na wędrówki po malowniczych, brukowanych uliczkach. Znajduje się tu kilka bardzo charakterystycznych budowli. Nakładają się tu właśnie style tureckie i bułgarskiego odrodzenia, o którym pisaliśmy przy okazji Neseberu i Warny.

Płowdiw: Domy kupieckie

Jedną z nich jest dom Lamartine, zbudowany w 1830 roku. Zasłynął on z tego, że w 1833 goszczono w nim przez kilka dni francuskiego dyplomatę, wokół czego zbudowana jest historia tego miejsca. Dziś jednak zachwyca architekturą. Takich domów do zwiedzania jest kilka (choćby Balabanow, Klianti czy Hindlyan). Domy Lamartine i Balabanow można zwiedzać. Ten drugi to dom kupiecki, w którym raczej starano się odtworzyć klimat epoki.

Dom Lamartine, Płowdiw
Dom Lamartine, Płowdiw

Warto też zwrócić uwagę na muzeum etnograficzne. Przede wszystkim z powodu architektury. Już samo wyjście na dziedziniec pozwoli podziwiać urok tego miejsca. Dalej mamy też pozostałości murów i bramy. Najbardziej znana z nich to Hisar Kapia. To najstarsza zachowana średniowieczna zabudowa Płowdiwu. Obok niej jest plac o tej samej nazwie. Zwiedzenie tej części to przede wszystkim piękny klimat starówki z małymi sklepikami z pamiątkami i rękodziełem. Są tu też budynki muzeów czy uczelni.

Muzeum etnograficzne
Muzeum etnograficzne

Świątynie Płowdiwu

Do tego dochodzą świątynie. Najważniejsza z nich to Sobór Świętej Bogurodzicy (Катедрален храм Света Богородица), czyli katedra Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego. Powstała w 1844, ma formę pseudobazyliki.

Prawodsławny kościół Wniebowzięcia św. Dziewicy, znany też jako cerkiew Bogurodzicy
Prawodsławny kościół Wniebowzięcia św. Dziewicy, znany też jako cerkiew Bogurodzicy

Ciekawa jest też Cerkiew Świętych Konstantyna i Heleny (Св. св. Константин и Елена). Pierwsza cerkiew w tym miejscu powstała w IV wieku, natomiast obecna pochodzi z XIX wieku. Świątynię ufundował Wyłczo Czałykow.

Cerkiew św. Heleny
Cerkiew św. Heleny

W XIX powstała też katedra katolicka – świętego Ludwika (катедрала „Свети Лудвиг“). Zbudowano ją w kombinacji stylu neoklasycyzmu i neobaroku. Tej nie dało się zobaczyć ze względu na remont.

Cerkiew św. Mariny
Cerkiew św. Mariny

Tuż przy stadionie znajduje się Meczet Dżumaja. To jeden z najstarszych i największych meczetów osmańskich, które ocalały na Bałkanach. Powstał w czasie rządów Murada II, wcześniej istniała tu świątynia św. Petki.

Meczet Dżumaja
Meczet Dżumaja

Zwiedzanie Płowdiwu

Do Płowdiwiu najlepiej dotrzeć samochodem. Jest dobra droga z Sofii (jakieś 150 km), trochę dalej jest z Burgas (250 km). Jest to zdecydowanie najciekawsze duże miasto w Bułgarii, jakie widzieliśmy. Ogólnie Płowdiw jest do zobaczenia w jeden wymagający dzień. Więcej oczywiście potrzeba, gdy zdecydujemy się na muzea. Można jeszcze próbować dotrzeć do kilku miejsc poza centrum, jak wzgórze Młodych, czy wzgórze Braterstwa, na którym znajdują się kolejne mauzolea. Jest też możliwość popływania kajakiem po specjalnie zbudowanym kanale. Rzeka Marica nie jest wykorzystana turystycznie. Rano warto zacząć od części historycznej, zanim zrobi się tam tłoczno.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak bułgarski
PłowdiwBurgas