Archiwum kategorii: Miasto

Matale, ogrody przyprawowe i świątynie hinduistyczne

W drodze do Kandy zrobiliśmy krótki przystanek w miejscowości Matale (sin. මාතලේ,, tamil. மாத்தளை, w języku angielskim spotyka się zapisy Matale i Mathale). Od początku wiedzieliśmy, że będzie to dla nas niedługa przerwa w podróży dla dwóch powodów. Pierwszy to słynne ogrody przyprawowe, drugi zaś świątynie hinduistyczne. Poza tym miasto nie rzuca się jakoś w oczy i nie zachęca do eksploracji.

Wanilia w ogrodzie przyprawowym w Matale
Wanilia w ogrodzie przyprawowym w Matale

Ogrody przyprawowe w Matale

Jedną z najbardziej popularnych atrakcji na Sri Lance są ogrody przyprawowe, czyli niewielkie pokazowe plantacje różnych przypraw połączone oczywiście ze sklepem. Taka typowa atrakcja turystyczna, jakich wiele na całym świecie. Niektóre są lepsze, inne gorsze. Te na Cejlonie przypadły nam do gustu. Doskonale wiedzieliśmy, że chcemy coś takiego zobaczyć. Nasz kierowca zawiózł nas do jednego z ogrodów przyprawowych niedaleko Matale (tam jest ich najwięcej) i zanim przekazał na bezpłatne zwiedzanie z przewodnikiem, ostrzegł, by nic nie kupować ze względu na ceny. W kwestii wyboru ogrodu zdaliśmy się na jego doświadczenie.

Młody ananas (ogród przypraw w Matale)
Młody ananas (ogród przypraw w Matale)

Ogród obeszliśmy w kwadrans, w tym czasie przewodnik/sprzedawca przedstawiał nam rozmaite drzewa i krzewy i tłumaczył, co jest co oraz jakie ma zastosowanie w lokalnej medycynie (ajurweda), kosmetyce i kuchni. Oczywiście przedstawiał próbki produktów, poczęstował herbatą przyprawową, by zachęcić do zakupów. Medycyna ajurwedyczna to system jeszcze rozwinięty w starożytnych Indiach, łączący ze sobą zarówno medycynę niekonwencjonalną jak i chirurgię.

Matale, ogród przyprawowy
Matale, ogród przyprawowy

Można mieć mieszane uczucie wobec tego rodzaju atrakcji, ale wizyta w ogrodzie przyprawowym była pouczająca. A przede wszystkim, ciekawie jest zobaczyć rosnące „w naturze” cynamonowce, kauczukowce, wanilię, ananasy, aloes i inne. No i póki nie ma presji, by koniecznie coś kupić, jest to bardzo ciekawa przerwa. Ogrody przyprawowe (spice garden) występują właśnie w dużej ilości w okolicy Matale. Duża konkurencja sprawia, że w większości z nich, chętnie oprowadza się turystów za darmo (pod warunkiem, że trwa to stosunkowo krótko, potem można samemu trochę pochodzić po ogrodzie). Jeśli nic nie kupią, to też dobrze, bo raczej nie pojadą już do konkurencji. Warto dodać, że bliżej Sigiriyi występują ogrody zielne (herbal garden), czyli coś podobnego, ale jednak trochę inne. Świetny wpis ukazujący różne rośliny w takich ogrodach znajdziecie na Podróżowisku.

Cynamon (Matale, Sri Lanka)
Cynamon (Matale, Sri Lanka)

Matale i świątynia hinduistyczna

Matale w dużej części jest zamieszkałe przez ludność tamilską, ci zaś w większości są hinduistami. Świątynia Sri Muthumariamman (Sri Muthumari Amman Kovil) w Matale to wspaniały przykład rozbuchanej hinduskiej świątyni. Ta jest poświęcona Mariamman, bogini deszczu i płodności. Świątynia została wybudowana w 1874 roku jako niewielka świątynka pod drzewem, ale z biegiem lat była rozbudowywana przez lokalną społeczność. Służy zarówno wyznawcom hinduizmu, jak i buddyzmu. Bardzo ucierpiała w wyniku anty-tamilskich zamieszek w 1983 roku, ale sukcesywnie była odbudowywana.

Świąynia hinduistyczna Sri Muthumari Amman Kovil (Matale)
Świąynia hinduistyczna Sri Muthumari Amman Kovil (Matale)

Najbardziej rzuca się w oczy wieża o wysokości 33 metrów: gopura. Jest to tak naprawdę brama prowadząca do właściwiej świątyni. Jest charakterystyczna dla stylu drawidyjskiego, przede wszystkim występuje w południowych Indiach. Stamtąd przywędrowała do Cejlonu wraz z Tamilami. Co ciekawe, gopura występuje także w khmerskiej architekturze świeckiej. Wnętrze świątyni było akurat zamknięte, trochę podpatrzyliśmy przez kratki.

Wnętrza świątyni Sri Muthumariamman
Wnętrza świątyni Sri Muthumariamman

Wśród postaci na gopurze udało nam się wypatrzyć świeckiego, który był prawdopodobnie jednym z fundatorów odbudowy po zamieszkach w 1983 roku. Oryginalny fundator z XIX wieku to Nattukottai Chettiar. Świątynia obecnie żyje, organizowane są tu specjalne festiwale. Zwiedzanie jest możliwe w ograniczonych godzinach, by nie kolidowało z modlitwami. Dodatkowo bilet jest dzielony na wnętrze i okolicę. Tę drugą można spokojnie obejść i zobaczyć, co jest wokół świątyni, a jednocześnie zajrzeć do niej z różnych miejsc, bez wchodzenia do środka.

Ciekawe ozdoby świątyni hinduistycznej w Matale
Ciekawe ozdoby świątyni hinduistycznej w Matale

Nalanda Gedige

Jedna z najbardziej urzekających świątyń, jakie zobaczyliśmy na Cejlonie to Nalanda Gedige nieopodal Matale. Żywcem wyjęta z przygód o Indianie Jonesie. Nalanda Gedige została zbudowana gdzieś między VIII a X wiekiem naszej ery podczas rządów tamilskich. Architektura budowli jest bardzo interesująca: plan jest typowy dla założeń buddyjskich, zaś forma architektoniczna hinduska. Płaskorzeźby i zachowane posągi są połączeniem kultów buddyjskich i hinduskich. Najbardziej prawdopodobne jest to, że Nalanda Gedige to próba synkretyzmu religijnego tamilskiego najeźdźcy i rodzimego syngaleskiego.

Nalanda Gedige
Nalanda Gedige

Podobnie jak Anuradhapura i Polonnaruwa, również Nalanda Gedige została na długie wieki porzucona i odkryta na nowo pod koniec XIX wieku przez brytyjskie ekspedycje naukowe. Świątynia stanęła przed groźbą zagłady w latach 80. XX wieku, gdy budowano zbiornik wodny. Jedynym rozwiązaniem było rozebranie budowli i jej rekonstrukcja na wysokim brzegu zbiornika, poza strefą zagrożenia. To z tego czasu pochodzi aleja prowadząca do świątyni, pięknie odkrywająca ją spośród drzew. Zwiedzanie tego miejsca jest dość szybkie, niewiele tu zostało. Co ważniejsze, jest także darmowe i nie ma tu turystów.

Ruiny świątyni Nalanda Gedige
Ruiny świątyni Nalanda Gedige

Dla nas Matale było przede wszystkim przystankiem po drodze, pięknym, pouczającym, acz krótkim. I tak należy też ją traktować. Zwłaszcza, że to jedno z tych miejsc, gdzie można zobaczyć tamilską część Sri Lanki. Natomiast mając więcej czasu na Matale można też rozważyć buddyjską skalną świątynię Aluviharaya.

Nalanda Gedige nieopodal Matale
Nalanda Gedige nieopodal Matale

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak lankijski
MataleElla

Medziugorie, czyli sanktuarium z rzekomymi objawieniami

Trasa naszego przejazdu z Sarajewa do Dubrownika przebiegała niedaleko Medziugorie (serb./chor. – Međugorje), znane z rzekomych objawień maryjnych. Jako że miejsce to przyciąga rocznie jakieś 2,5 miliona pielgrzymów i wzbudza liczne kontrowersje, szkoda byłoby je pominąć.

Letni ołtarz w Medziugorie
Letni ołtarz w Medziugorie

Medziugorie i historia objawień

Samo Medugorje to, jak nazwa wskazuje, położona między wzgórzami miejscowość. Była to mała wioska, obecnie zamieszkana przez trochę ponad 2 tysiące mieszkańców, która stała się słynna na całą Jugosławię i świat za sprawą objawień maryjnych. Mają one mieć miejsce nieprzerwanie od 24 czerwca 1981 roku, a dostępuje ich szóstka „widzących”. Często określa się ich mianem rzekomych, głównie dlatego, że nie zostały oficjalnie uznane przez Kościół.

Kościół św. Jakuba w Letni ołtarz w Medziugorie
Kościół św. Jakuba w Letni ołtarz w Medziugorie

Sprawa prawdziwości objawień wzbudza liczne kontrowersje i ma tyleż zwolenników, co przeciwników. Wbrew przyjętym zasadom, by objawienia badać po ich ustaniu, Watykan kilkukrotnie przyglądał się sprawie, zawsze do tej pory wydając oświadczenie, że objawienia nie maja charakteru nadprzyrodzonego. Ostatnie takie „śledztwo” miało miejsce z inicjatywy papieża Benedykta XVI. Międzynarodowa komisja ds. objawień z Medziugorie została powołana w 2010 roku, a prace potrwały do 2014 roku i wyniki przekazano Kongregacji Nauki Wiary. Nie zostały jeszcze przedstawione  opinii publicznej, więc katolików obowiązuje Deklaracja z Zadaru z 1991 roku i opinia Kongregacji Nauki i Wiary z 1996 roku mówiące o tym, że dozwolone są jedynie pielgrzymki świeckie do tego miejsca (a więc nie organizowane przez parafie), najlepiej pod opieką osoby duchownej. Kościół św. Jakuba w Medziugorie nie ma statusu sanktuarium maryjnego.

Kościół św. Jakuba
Kościół św. Jakuba

W maju 2017 papież Franciszek wyraził osobistą opinię na temat objawień. Sceptyczną, ale przede wszystkim zaznacza, że nie są jego zdaniem zbyt istotne. Nie powstrzymuje to wiernych, pątników czy ciekawskich. Do Medziugorie organizowane są liczne pielgrzymki i jest to akceptowane. Przybywa tu wielu wiernych, którzy gorliwie się modlą.

Figurka Matki Boskiej lub Gospy
Figurka Matki Boskiej lub Gospy

Objawienia w Medziugorie

To co się tam objawia każe siebie nazywać Gospą – czyli Matką Boga. Badacze zjawiska wskazują na dość dużą niekonsekwencję w działaniu Gospy, a także to, że nie chce ona objawiać się w kościele. Są też duże różnice w przebiegu samych objawień z uznanymi objawieniami maryjnymi, zwłaszcza w porównaniu z Fatimą czy Loudres. W każdym razie, szczęśliwie bądź nie, Gospa nam się tam nie objawiła.

Okolice kościoła w Medziugorie
Okolice kościoła w Medziugorie

Pozostaje czekać na najnowszą opinie Kongregacji Nauki Wiary. Samemu trudno ocenić tutejsze zjawisko, zaś samo miejsce z pewnością jest inne niż chociażby Fatima w Portugalii. Natomiast nie zmienia to faktu, że znajduje się ono na szlaku pielgrzymkowym. Chyba nikogo nie zdziwi także to, że wśród przybywających zza granicy najwięcej jest Polaków i Włochów, potem trochę mniej pielgrzymów hiszpańskojęzycznych. Pielgrzymi modlą się, śpiewają, tańczą, nie trzeba wiele, by wyczuć ich oddanie i zaangażowanie. Może to kwestia przybywających tu pątników, ale atmosfera tu jest bardziej radosna niż we wspomnianej Fatimie, jednocześnie wciąż uduchowiona. Kontrastująca w pewien sposób ze stanowiskiem Watykanu.

Kościół św. Jakuba w Medziugorie
Kościół św. Jakuba w Medziugorie

Zwiedzanie Medzugorie

Jeśli chodzi o kwestie estetyczne, kościół św. Jakuba raczej nie wyróżnia się specjalnie na plus. Wręcz można powiedzieć, że jest przeciętny. Dość stonowany i tyle. Wokół znajdują się budynki, w których spotykają się pielgrzymi, a także miejsce do mszy polowych. Jest też park z drogą krzyżową i cudownym pomnikiem Jezusa Zmartwychwstałego (choć wciąż nie jest to uznany pomnik). Niemniej jednak pielgrzymi dość tłumnie się ustawiają do niego, by pomodlić się przed nim i dotknąć, a także prosić o łaski.

Szopka w okolicy kościoła
Szopka w okolicy kościoła

Dodatkową atrakcją jest góra z krzyżem, na którą wspinają się pielgrzymi. Przy kościele i parku znajduje się bardzo duży, darmowy parking. W sam raz, by się zatrzymać i wstąpić do kościoła. Warto zauważyć, że wszelkie sklepy z dewocjonaliami i pamiątkami znajdują się przy ulicy, poza samym terenem kościoła i podobnie jak w Fatimie dość łatwo je ominąć. To akurat z pewnością sprzyja modlitwie i skupieniu. Natomiast pomijając część związaną z pielgrzymkami, samo Medzugorie to przede wszystkim infrastruktura dla pątników. Poza sanktuarium nie ma tu wiele do zobaczenia.

Wierni przychodzą z prośbami do Jezusa i oddają się pod jego opiekę pod krzyżem
Wierni przychodzą z prośbami do Jezusa i oddają się pod jego opiekę pod krzyżem

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak bośniacki
MedziugorieMostar
Szlaku religijny
Medziugorie
?

Kaszan (Kashan), oaza na pustyni o długiej historii

Wśród miast w Iranie Kaszan (per. كاشان, Kāshān, ang. Kashan / Keshan) zdecydowanie się wyróżnia i zapada w pamięć. Choć więcej osób jedzie od razu do Isfahanu, względnie przemierza trasę Kom – Kerman, niemniej jednak to wspaniałe miejsce, gdzie można poznać trochę lepiej tradycyjną Persję. Do tego ślady osadnictwa w tym mieście liczą sobie nawet 9 tysięcy lat, znajduje się tutaj jeden z ogrodów perskich wpisanych na listę UNESCO, uwagę przyciągają domy zamożnych kupców, XIX-wieczna zabudowa w pustynnym klimacie, piękny bazaar będący dawnym karawanserajem, miasto – będące w istocie oazą – otaczają dostojne pustynie. Tyle atrakcji i mimo to Kaszan jest odwiedzany przez mniej niż tysiąc zagranicznych turystów rocznie!

Patio naszego hotelu w Kaszanie
Patio naszego hotelu w Kaszanie

Historia Kaszanu

Nazwa miasta Kashan pochodzi od pierwotnych mieszkańców tych ziem – Kasytów (nie mylić z Kuszytami). Podobnie jak Elamici, nie jest to lud irański, ani w ogóle indoeuropejski, a ich język nie jest spokrewniony ani z językami indoeuropejskimi, ani semickimi. Być może jest to jedna z wymarłych grup języków Bliskiego Wschodu, huro-urartyjski, który następnie ewoluował w izolacji. Sami Kasyci pochodzili być może z Gór Zagros, by między 1531 a 1155 rokiem przed naszą erą sprawować rządy w Babilonii. Ostatecznie Kasyci wymarli połowie XII wieku p.n.e wyparci przez Elamitów.

Przestrzeń otwarta dla rzemieślników przy bazarze w Kaszanie
Przestrzeń otwarta dla rzemieślników przy bazarze w Kaszanie

Ziggurat Tepe Sialk

Dziś nieopodal słynnego ogrodu Bagh-e-Fin, już w obrębie miasta Kaszan, na wzgórzu znajduje się duże stanowisko archeologiczne Tepe Sialk (tepe oznacza wzgórze). Sam Kaszan był zasiedlony przez Elamitów przynajmniej około III tysiąclecia przed naszą erą. Świadczy o tym właśnie budowa dwóch zigguratów w Tepe Sialk. Od lat 30. XX wieku prowadzi się tutaj badania. Badacze ustalili, że obszar ten był zamieszkany już w okresie neolitycznym, około 9 tysięcy lat temu, choć ślady bardziej rozwiniętego osadnictwa datuje się na wiek 7,5 – 8 tysięcy lat. Oczywiście z powodu prymitywnej technologii, niewiele z nich zostało.

Tepe Sialk
Tepe Sialk

Ale zigguraty, czyli świątynne wieże z tarasami charakterystyczne dla Mezopotamii, wciąż istnieją. Te najbardziej rzucające się w oczy i przyciągające nielicznych turystów, także nas, powstały około 3 tysięcznego roku przed naszą erą właśnie w czasach elamickich. Dziś z głównego, większego zigguratu zostały „spłynięte” ruiny. Trudno sobie wyobrazić jego dawną wielkość i formę, a to za sprawą budulca, którym była suszona w słońcu cegła. Ta wystawiona na słońce, a także deszcze, niestety nie jest w stanie przetrwać w stanie nienaruszonym tylu tysięcy lat. Tym samym Tepe Sialk jest bardziej poglądowym miejscem. Choć widać, że władze starają się jakoś to zabezpieczyć przed dalszą erozją.

Dawny ziggurat Tepe Sialk (Kaszan, Iran)
Dawny ziggurat Tepe Sialk (Kaszan, Iran)

Oprócz stanowiska mamy tu nieduże muzeum z niewielką liczbą eksponatów. Więcej można zobaczyć w Muzeum Narodowym w Teheranie. Trochę tabliczek informacyjnych i ścieżki-pomosty dla zwiedzających. I zerowa ilość innych odwiedzających.

Kaszan i tradycja biblijna

Kaszan od tamtego czasu istnieje praktycznie nieprzerwanie. Jest też bardzo ważny dla niektórych chrześcijańskich tradycji. Wskazują one Kaszan jako miejsce, z którego wyruszyli Trzej Królowie (Magowie) – znani jako Kacper, Melchior i Baltazar. Nie jest to oczywiście fakt historyczny, ale wskazuje na znaczenie tego miasta w pierwszych wiekach naszej ery. Żeby było zabawniej, największe współczesne w Iranie obserwatorium astronomiczne znajduje się na szczycie pobliskiej Góry Gargasz. Kaszan jest oczywiście tylko jednym z domniemanych miast Trzech Mędrców. Inne to perskie Sawe.

Uliczki Kaszanu
Uliczki Kaszanu

Jednak pomijając Tepe Sialk, większość miasta jest zdecydowanie nowsza. W 1778 roku nastąpiło tragiczne w skutkach trzęsienie ziemi. Duża część Kaszanu została zrujnowana, grzebiąc pod gruzami około ośmiu tysięcy mieszkańców. Kaszan, który dziś podziwiamy, to efekt odbudowy i jednocześnie reprezentacyjny przykład architektury okresu rządów dynastii Kadżarów (1794 – 1925, pochodzenie turkmeńskie). Stare miasto to przede wszystkim wąskie uliczki w zabytkowym centrum. Klimatyczna zabudowa o nieco wyoblonych kształtach, ściany pokryte „tynkiem” z gliny zmieszanej ze słomą. Do tego dochodzą bardzo charakterystyczne budowle jak irański badgir, czyli swojsko brzmiący wiatrołap, tyle że o innej funkcji.

Badgir (wiatrołap) w Kaszanie
Badgir (wiatrołap) w Kaszanie

Badgir to tradycyjny element architektury irańskiej, znany od starożytności i używany do dziś, także w krajach, gdzie silne były perskie wpływy (Pakistan, Afganistan). Wiatrołapy znane były także w starożytnym Egipcie. Badgir przybiera najczęściej formę wież, a czasem „grzybków”. Na obszarach pustynnych wykorzystuje znaczne dzienne zmiany temperatury do wentylowania i schładzania wnętrz domów. W najprostszej formie, przez otwory w wieży wpada wiatr i wlatuje do pomieszczeń poniżej. W trochę bardziej zaawansowanej wersji, wykorzystuje do klimatyzacji kanat – podziemny kanał z wodą. Niska wieżyczka lub „grzybek” znajduje się nad kanałem, by wpadające przezeń powietrze przeniosło chłód i wilgoć wody do pomieszczeń użytkowych i przy tym wypychając nagrzane powietrze. Proste i pomysłowe, a przy tym działa i pięknie urozmaica miejską panoramę

Przyprawy na bazarze (Kaszan)
Przyprawy na bazarze (Kaszan)

Kaszan: Wielki Bazar

Dzięki swojemu dogodnemu położeniu na Jedwabnym Szlaku, w Kaszanie rozwijał się handel oraz rzemiosło, od IX miasto słynie z doskonałej jakości porcelany, jedwabiu i tkanin. Tutaj także znajdują się największe irańskie zautomatyzowane wytwórnie dywanów oraz kopalnie miedzi i marmuru, będące surowcem dla rzemieślników i murarzy, to wszystko sprzyjało rozwojowi handlu. Kaszan słynie ze swojego Wielkiego Bazaru. Warto zauważyć, że słowo bazaar jest pochodzenia perskiego. Kaszański bazar powstał prawdopodobnie około XII wieku za czasów Seldżuków i został odnowiony po wielkim trzęsieniu ziemi z końca XVIII wieku. Korytarze bazaru liczą łącznie kilka kilometrów długości, a cały kompleks obejmuje także mniejsze i większe meczety, place, grobowce, domy, arkady, rezerwuary wody i łaźnie z różnych okresów historycznych.

Bazar w Kaszanie widoczny przez otwór wentylacyjny na dachu
Bazar w Kaszanie widoczny przez otwór wentylacyjny na dachu

Największe wrażenie w Wielkim Bazarze w Kaszanie robi jednak kompleks placów, znany jako Timche-Aminoddole (timcze to „plac” w farsi). Zaprojektowane jako główna przestrzeń handlowa, służył także niejednokrotnie celom religijnym i kulturalnym. Kopuła głównego placu Timcheh-ye Amin od-Dowleh o pięknym wysklepieniu przywodzącym na myśl sklepienie jaskiń pełne stalaktytów, to dzieło słynnego irańskiego architekta Ustad Ali Maryam (ustad to „mistrz”). Powstał w 1863 roku. Do tego jeszcze warto dodać, ze część bazaru swego czasu była karawanserajem, stąd też czasem jest to określane jako Karawanserai Amindoddole.

Dach bazaru w Kaszanie jest nietypową atrakcją turystyczną
Dach bazaru w Kaszanie jest nietypową atrakcją turystyczną

Zwiedzanie dachu bazaru

Bazar ma jeszcze jedną, nietypową atrakcję. Rezerwując nocleg, wybraliśmy hotel, który oferował wycieczki na dach bazaru. Niestety na miejscu się okazało, że wycieczki już nie organizują, bo… zgubili klucz do schodów. Poradzono nam jednak, że na samym bazarze możemy kogoś wypytać o wejście, ale byśmy nie robili sobie nadziei. Spróbowaliśmy. I po krótkich poszukiwaniach, pomocni Irańczycy sprowadzili starszego pana, który otworzył nam drzwi na dach. Metalowe drzwi, we wnętrzu jakieś śmieci, graty i małe schodki.

Timche-Aminoddole na bazarze w Kaszanie
Timche-Aminoddole na bazarze w Kaszanie

Wygląda mało zachęcająco i niebezpiecznie? Cóż, w każdym innym kraju byśmy zrezygnowali z uwagi na bezpieczeństwo, ale nie w Iranie. Tu nie ma się czego bać. Tym samym zwiedzaliśmy bazar z góry, nie tylko z lotu drona. Na dachu Wielkiego Bazaru w Kaszanie widać kopułową konstrukcję, która ma zminimalizować nagrzewanie się wnętrza. Wszystko pokryte suszoną gliną ze słomą. Można podejść do świetlików-otworów wentylacyjnych i zajrzeć do środka. Natomiast na koniec warto zdać sobie sprawę, że dla nas owszem bazar jest wielką atrakcją, zwłaszcza z tymi wspaniałymi przestrzeniami i chodzeniem po dachu, ale w Kaszanie on nadal spełnia swoją rolę. Tu odbywa się handel, nie turystyczny, a zwykły.

Kompleks Timche-Aminoddole na bazarze w Kaszanie
Kompleks Timche-Aminoddole na bazarze w Kaszanie widoczny w oddali

Łaźnie w Kaszanie

W Kaszanie zwiedziliśmy tradycyjną irańską łaźnię. Według naszego książkowego przewodnika, wystarczy zobaczyć jedną łaźnię, by załapać ideę, a pozostałe tego rodzaju przybytki są podobne. Łaźnia Quasemi, czyli sułtana Amira Ahmada (Hammam Sultan Amir Ahmad), uchodzi za jedną z najładniejszych. Budynek tego hammamu i jego wnętrze pochodzi pierwotnie z XVI wieku, z czasów rządów dynastii Safawidów (rządzącej około 250 lat począwszy od początku XVI wieku). Okres ten uchodzi za początek nowożytnej historii Iranu, a wywodząca się od Kurdów (to także irański lud) dynastia za jedną z najświetniejszych w historii państwa. W Kaszanie zresztą Safawidzi mieli swoją letnią rezydencję.

Wnętrze łaźni sułtana Amira Ahmada (Kaszan)
Wnętrze łaźni sułtana Amira Ahmada (Kaszan)

Ponieważ jednak trzęsienie ziemi w końcu XVIII wieku zniszczyło również budynek łaźni, obecny wygląd pochodzi z XIX-wiecznej odbudowy i XX-wiecznej modernizacji. Pierwszym pomieszczeniem, do którego wchodzimy i które sprawia wrażenie głównego, jest oktagonalna sala służąca za przebieralnię – sarbineh. Pośrodku znajduje się ośmiokątny basen.
Dalej jest garmkhaneh, czyli gorąca łaźnia. Cztery filary dzielą tę salę na mniejsze „niecki” dla bardziej kameralnej atmosfery. Khazineh to pomieszczenie służące do finalnej, chłodnej kąpieli.

Dach łaźni sułtana Amira Ahmada (Kaszan)
Dach łaźni sułtana Amira Ahmada (Kaszan)

Całość jest wyłożona turkusowymi mozaikowymi płytkami, przyozdobiona sztukaterią i freskami. W pewnych częściach widać XIX-wieczne płytki i malowidła, w innych są uzupełnienia i renowacje. Dziś łaźnie nie pełnią pierwotnej funkcji, dostępne są tylko do zwiedzania. W niektórych, jak w hammamie sułtana Amira, znajduje się niewielka kawiarenka (nie zawsze działająca co prawda). Dodatkowo można wyjść na dach sułtańskiej łaźni, ale bez kombinowania jak w przypadku Wielkiego Bazaru. Na dachu hammamu uwagę przyciągają przede wszystkim „grzybki” służące jako świetliki oraz do wentylacji wnętrza. Znamy je z łaźni chociażby w Turcji, czy Gruzji. Tutejsze mają charakterystyczne, wypukłe szybki. Oprócz świetlików, możemy także zajrzeć do pomieszczeń technicznych łaźni. Zobaczyliśmy między innymi konstrukcję służącą do regulacji przepływu wody w basenach.

Dom kupieckiej rodziny Borujerdi
Dom kupieckiej rodziny Borujerdi

Kaszan: Domy kupców

Jak wspominaliśmy, Kaszan leżał na Jedwabnych Szlaku, stając się bogatym miastem kupieckim. Nie powinno więc dziwić, że bogaci kupcy pobudowali tutaj swoje rezydencje. Dziś są popularną atrakcją turystyczną. Kilka z nich jest utrzymanych w dobrym stanie i otwartych do zwiedzania. My zdecydowaliśmy się zobaczyć jeden z nich, dom Borujerdi (Chan-je Borudżerd / Chane Boroujerdi), który znajdował się blisko łaźni.

Bogate zdobienia domu Borujerdi
Bogate zdobienia domu Borujerdi

Rezydencja ta została wzniesiona w połowie XIX wieku dla małżonki zamożnego kupca o nazwisku Borujerdi. Architektem był Ustad Ali Maryam, ten sam, który zaprojektował główny plac Wielkiego Bazaru. Według projektu tego samego architekta kilka lat wcześniej zbudowano dom rodziny Tabātabāei, z której wywodziła się małżonka Borujerdiego.

Plan domu Borujerdi jest dobrym przykładem irańskiej architektury rezydencjonalnej. Cały układ dzieli się na dwie główne przestrzenie: dostępne dla każdego zaproszonego gościa, czyli biruni, oraz część prywatną – andaruni. W andaruni kobiety mogły czuć się całkowicie swobodnie i wstęp tutaj mieli jedynie pan domu oraz jego synowie, a także chłopcy przed okresem dojrzewania.

Zdobienia domu Borujerdi (Kaszan)
Zdobienia domu Borujerdi (Kaszan)

Częścią prywatnej przestrzeni jest atrium z centralnym basenem – howz – obsadzonym owocowymi drzewami. Zaś nad głównym holem wznosi się centralna kopuła: khishkhan, którą możemy dojrzeć na meczetach. Charakterystyczna jest obecność wiatrołapów, które regulowały klimat we wnętrzu. Zdobienie wnętrz jest bogate w sztukaterię, freski i ceramiczne mozaiki.. Wszystko to zgodne z lokalną tradycją. Inne słynne domy to Tabatabei, Abbasian (Abbasi) i Taj. Blisko nich znajduje się też Muzeum Lalek, raczej skierowane do dzieci.

Ogród perski
Ogród perski

Ogród perski w Kaszanie

Iran słynie ze swoich ogrodów, które łącznie jako Ogrody Perskie zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Najstarszym w Iranie nadal istniejącym ogrodem jest wspomniany wcześniej Bagh-e-Fin (bagh w farsi oznacza „ogród”). Znajduje się on w wiosce Fin, kilka kilometrów od Kaszanu. Jego realizacja została ukończona w 1590 roku za czasów szacha Abbasa I z dynastii safawidzkiej. I podobnie jak duża część Kaszanu, tak i ogród został zniszczony podczas wielkiego trzęsienia ziemi pod koniec XVIII wieku i został odrestaurowany za panowania kolejnej dynastii.

Ogród Fin (Kaszan)
Ogród Fin (Kaszan)

Bagh-e-Fin to reprezentatywny przykład perskiego ogrodu: cechuje go atrialny układ z centralnie położoną sadzawką, w tym przypadku podłużnym basenem z geometrycznie odchodzącymi kanałami. Ogród w Fin nawadniany jest przez obfite źródło z pobliskich gór, które niegdyś zaopatrywało także sam Kaszan. Bagh cechuje także symetria i plan bazujący na prostokątach, gdzie na wydzielonych polach obsadzono drzewa, w tym owocowe. Ogród perski, w tym ten w Fin, otoczony jest wysokim murem, który tworzy wewnątrz zieloną oazę, zaskakującą w pustynnym otoczeniu. W pomieszczeniach wokół ogrodowego atrium znajdują się między innymi kawiarnie, czy łaźnie.

Fin, perski ogród z listy UNESCO (Kaszan, Iran)
Fin, perski ogród z listy UNESCO (Kaszan, Iran)

Sam sposób rozplanowania roślin, wody i ogrodzenia był wymyślony jeszcze w starożytności. Choćby centralny zbiornik, od którego odchodzą kanały, fontanny i cała reszta. Ogrody perskie rozwijały się samodzielnie, ale jednocześnie wpływały na świat arabski i dalej na Europę. Ślady tych wpływów są dostrzegalne choćby w Andaluzji (Sewilla, Grenada). Oryginalne ogrody ukształtował zaratusztrianizm, z harmonią czterech żywiołów. Islam dodał nawiązania do Edenu. Natomiast ogrody miały jeszcze jedną rolę: hodowano w nich kwiatu, choćby róże. Te ostatnie są dość powszechne w wielu miejscach w mieście (na zdobieniach chociażby), ale najbardziej znana jest woda różana, z której słynie okolica.

Meczet Agha Bozorg (Kaszan)
Meczet Agha Bozorg (Kaszan)

Kaszan: Meczet Agha Bozorg

Jak w każdym większym mieście w Iranie, tak i tu warto zobaczyć główny meczet. Meczet Agha Bozorg (Aga Bozorg) został zbudowany w połowie XIX wieku i uchodzi za najwspanialszy obiekt religijny w Kaszanie, a także za doskonały przykład perskiej architektury tej epoki. Świątynia posiada dwa ejwany, czyli charakterystyczne dla perskiej, a potem ogólnie islamskiej architektury (głównie sakralnej, choć nie tylko) wysokie pomieszczenie-bramy z wysklepionym łukiem, najczęściej złamanym.

Meczet Agha Bozorg (Kaszan)
Meczet Agha Bozorg (Kaszan)

Pierwszy z ejwanów meczetu Agha Bozorg pełni funkcję wejścia do strefy sacrum świątyni, zaś drugi jest skierowany ku mihrabie, który w architekturze perskiej najczęściej – jak i tutaj – jest wyeksponowanym fragmentem ściany wokół kibli (a więc kierunku na Mekkę), a nie niszą jak w arabskim wydaniu. Ejwan przed mihrabem posiada dwa minarety i przykryty jest kopułą.

Wejście do meczetu
Wejście do meczetu

Wewnętrzny dziedziniec meczetu Agha Bozorg przybiera formę dwupiętrowego atrium z basenem i drzewami na niższym poziomie. Świątynia jest zbudowana z lokalnego budulca, głównie suszonej w słońcu cegły i niewielkiemu dodatkowi glazurowanej cegły. Dzięki temu wygląd meczetu posiada swego rodzaju uduchowione dostojeństwo, wynikające z prostoty i siły przekazu wybranych środków.

Nazwa meczetu Agha Bozorg oznacza dosłownie „Wielkiego pana”. Jest to tytuł nadany Molli Mahdiemu Naraghi II przez szacha. Kim był Molla Mahdi Naraghi II? Synem Naraghiego I, oczywiście, synem człowieka, który ogłosił dżihad przeciwko Rosjanom, atakującym wówczas północne terytoria Imperium Perskiego. Rodzina Naraghiego – ojciec i synowie, to poważana do dziś w Iranie rodzica szyickich teologów, myślicieli, kleryków. Warto zwrócić uwagę na detale zdobnicze sklepień meczetu Agha Bozorg. Skromne i piękne, doskonale wpasowujące się w pustynny klimat Kaszanu. No i widać tu wiele z wpływów zaratusztriańskich. Zwiedzanie meczetu, podobnie jak bazaru jest darmowe.

Kaszan widziany z góry, okolice bazaru
Kaszan widziany z góry, okolice bazaru

Centrum starego Kaszanu

I jeszcze warto chwilę poświęcić na hotel. W centrum miasta wybraliśmy jeden z tradycyjnych (Noghli Traditional Hotel – wart polecenia), czyli dom otaczający atrium, ogród na dachu i nieduże pokoje, do których pomyka się przez zewnętrzne schody, pokoje często sklepione kolebkowo. Na środku atrium orzeźwiająca fontanna i obok pomieszczenie, gdzie można sobie zrobić herbatę i gdzie rano serwują proste i pyszne śniadanka.

Malownicze uliczki starego centrum (Kaszan, Iran)
Malownicze uliczki starego centrum (Kaszan, Iran)

Kaszan to zdecydowanie jedno z bardziej klimatycznych, wręcz bajkowych miast w Iranie. W tej materii dorównuje mu chyba tylko Jazd. Tu jest jeszcze wiele innych, mniejszych miejsc do zobaczenia, jak choćby mury Ghal’eh Jalali oraz bardzo ciekawa okolica. To sprawia, że na miasto i jego otoczenie należy przewidzieć przynajmniej dwa lub trzy dni.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Kaszan

Brasilia, modernistyczna stolica na planie samolotu

Obecna stolica Brazylii, przeniesiona z Rio de Janeiro, nosi nazwę Brasilia (Brasília). To miasto niezwykłe, nie tylko wybudowane w środku niczego, by pełniło rolę stolicy, ale to też swoisty eksperyment architektoniczny. U nas w latach 50. XX wieku zbudowano Nową Hutę, ale to co stworzyli Brazylijczycy to miasto naprawdę niezwykłe i bardzo nowoczesne, jak na czasy powstania. Miało zespolić kraj, dziś to faktycznie istotny punkt komunikacyjny.

Muzeum Narodowe w Brasilii
Muzeum Narodowe w Brasilii

Eksperyment modernistyczny, czyli historia Brasilii

„Mam wrażenie, że wylądowałem na innej planecie, nie na Ziemi…”. Tak o Brasílii wypowiedział się słynny radziecki kosmonauta Jurij Gagarin (pierwszy człowiek w kosmosie), gdy w roku 1961 roku zobaczył to, wówczas nowootwarte, miasto. Zostało ono ukończone w 1960 roku, budowane specjalnie jako nowa stolica, zupełnie od podstaw. Swój wygląd i sposób funkcjonowania zawdzięcza dwóm architektom: Lúcio Costii i Oscarowi Niemeyerowi. Chodzenie po Brasílii robi niezwykłe wrażenie: nagle człowiek znajduje w środku idei architektury modernistycznej w wydaniu południowoamerykańskim.

Deptak na środku Eixo Monumental
Deptak na środku Eixo Monumental

O przeniesieniu stolicy z wybrzeża w głąb kraju myślano już od początku XVIII wieku, ale taką decyzję podjęto dopiero w 1955 roku. Rok później świeżo wybrany prezydent Republiki Stanów Zjednoczonych Brazylii (ówczesna nazwa kraju), Juscelino Kubitschek de Oliveira, podpisał akt założycielski pod budowę Brasílii. Miała to być inwestycja na niespotykaną dotąd skalę, symbol wielkiej modernizacji kraju. Ówczesne hasło brzmiało „50 lat postępu w 5 lat”. Cóż, krytycy mieli wkrótce powody, by hasło zmienić na „50 lat inflacji w 5 lat”, ale to inna historia. Decyzja miała też zapewnić harmonijny rozwój kraju, no i utrudnić strategiczne zajęcie stolicy. W poprzednich stuleciach pewnie cele byłby łatwiejsze do realizacji.

Hotele i wieżowce w Brasilii
Hotele i wieżowce w Brasilii

Brasilia jako węzeł komunikacyjny

Brasília położona jest w środkowej części państwa, na Wyżynie Brazylijskiej na wysokości 1000 m n.p.m. Oddalone jest od poprzedniej stolicy – Rio de Janeiro – o jakieś tysiąc dwieście kilometrów. Nowa stolica jest centrum administracyjnym kraju. Dlaczego akurat tutaj? Z dwóch względów. Pierwszy: Rio się rozrastało. Zresztą jeszcze w czasie Cesarstwa dwór przeniósł się do Petropolis. Owszem, można było zrobić to samo, co zrobiono na Sri Lance, gdzie stolicę z Kolombo przeniesiono w praktyce na przedmieścia, ale to rozwiązanie tylko jednego problemu. Drugi, bardziej pragmatyczny: chodzi o to by stolica znajdowała się w miarę w środku kraju, tak by łączyła odleglejsze części, tak politycznie jak i gospodarczo. Umiejscowienie stolicy w miarę w centrum jest też istotne, gdy mamy do czynienia z dużym, wewnętrznie zróżnicowanym krajem.

Masz z największą flagą na świecie (Brasília)
Masz z największą flagą na świecie (Brasília)

Dziś zwłaszcza ta druga rola jest jak najbardziej spełniona. Lotnisko w Brasílii jest jednym z najważniejszych portów w kraju. To istotny hub przesiadkowy podczas lotów wewnętrznych. Owszem Rio czy Sao Paulo mają tu także swój wkład, ale chcąc choćby lecieć do Manaus najczęściej przesiadamy się właśnie tutaj.

Ślepa Sprawiedliwość przed Sądem Najwyższym (Brasilia)
Ślepa Sprawiedliwość przed Sądem Najwyższym (Brasilia)

Brasilia, miasto Niemeyera i Costy

Brasília została zaprojektowana i wybudowana zupełnie od podstaw na całkowitym pustkowiu, gdzie nawet materiały budowlane często transportowano samolotami. Tu nie było dosłownie nic. Miasto powstało w niesłychanym tempie, zaledwie w trzy i pół roku. Uroczysta inauguracja miasta odbyła się w 1960 roku. Budowa nowej stolicy, skazanej na sukces propagandy o skoku cywilizacyjnym, była okazją do wdrożenia w życie ideałów modernistycznych Karty Ateńskiej, Le Corbusiera, Oscara Niemeyera i Lucio Costy. Warto zauważyć, że architekci zostali wyłonieni z konkursu. Musieli przedstawić wizję, zanim zaczęli ją realizować.

Pomnik wojowników, w tle pałac prezydencki (Palácio do Planalto)
Pomnik wojowników, w tle pałac prezydencki (Palácio do Planalto). To pałac urzędu, prezydent mieszka w innym pałacu.

Ten ostatni wymieniony architekt modernistyczny, Lucio Costa, zajął się projektem układu urbanistycznego miasta. Plan Brasílii miał przypominać sylwetkę kondora w locie (lub samolotu): na dłuższej osi rozpiętych skrzydeł ulokowano dzielnice mieszkalne, krótsza oś wyobrażająca korpus przeznaczona została na budynki użyteczności publicznej, zaś w miejscu głowy powstały obiekty administracji rządowej oraz zagraniczne ambasady.

Widok na katedrę i Muzeum Narodowe (Brasilia)
Widok na katedrę i Muzeum Narodowe (Brasilia)

Projektem poszczególnych budynków zajął się światowej sławy brazylijski architekt, modernista Oscar Niemeyer. Warto wspomnieć, że urodził się on w 1907 roku, zmarł w roku 2012, mając aż 105 lat i do końca pozostając aktywnym zawodowo. Czyni to z niego najdłużej aktywnego architekta, jaki dotąd żył. Budynki w Brasili to beton, dużo betonu. Marmur, szkło, stal i woda, dużo wody, w której odbijają się bryły o czystej geometrii. Trzeba przyznać, że niekiedy ma się wrażenie jakiejś inności, czegoś zupełnie obcego, wręcz surrealistycznego. Ciekawe odczucie.

Klamra (Brasilia)
Klamra (Brasilia)

Cała Brasília jako najpełniejszy reprezentant modernizmu została w 1987 roku wpisana na listę UNESCO. Spełniają się tutaj wszelkie postulaty tego nurtu. Miasto podzielono na strefy o poszczególnych funkcjach społecznych. Zaplanowano wiele wolnych przestrzeni, aby w mieście nie było czuć nieprzyjemnej ciasnoty, braku słońca i zieleni. Nie ma tu ciasnej zabudowy, jak choćby w centrum Rio, czy postkolonialnym Salvadorze.

Panteon Wolności i Demokracji
Panteon Wolności i Demokracji

Maszyny do mieszkania

Zwłaszcza osiedla mieszkalne są otoczone zielenią. Sam zaś bloki to prawdziwe „maszyny do mieszkania” z doktryn Le Corbusiera. Są to budynki, które oferują różny standard mieszkaniowy, jednocześnie nie tworzą się enklawy biedne i bogate. W bloku znajduje się wszystko, czego potrzebują mieszkańcy: zielone tarasy, miejsca spotkań i integracji dla sąsiadów, a także sklepy, apteki, przedszkola i przychodnie lekarskie. Mamy więc samodzielne jednostki mieszkalne, dzięki czemu mieszkańcy nie muszą krążyć po mieście, by skorzystać z większości usług.

Parlament (Brasilia)
Parlament (Brasilia)

Ponieważ modernistyczny mieszkaniec miasta nie potrzebował przemieszczać się zbyt wiele po mieście, a per pedes to już w ogóle, znacznie ograniczono ilości chodników i przejść dla pieszych. I to jest ciekawostka, bowiem utrudnia to zwiedzanie, zwłaszcza gdy przy dużych drogach nie ma przejść dla pieszych, przejść podziemnych i tak dalej. Nie wszędzie tak jest, ale można się na to natknąć.

Budynki ministerialne w dzielnicy rządowej
Budynki ministerialne w dzielnicy rządowej

Podejście do transportu

Brasília pomyślana jest przede wszystkim dla indywidualnego transportu, czyli po prostu samochodów. Metro uruchomiono dopiero w latach 90., transport autobusowy też nie ma dużego znaczenia. Za to poruszanie się autem tutaj to prawdziwa przyjemność. Przede wszystkim zminimalizowano ilość skrzyżowań kolizyjnych oraz świateł. W teorii w mieście nie tworzą się korki, ale cóż to stosunkowo małe miasto jak na brazylijskie standardy, bo to zaledwie 3 miliony mieszkańców. W praktyce korki oczywiście są, choćby związane z blokadami.

Palácio da Alvorada, miejsce zamieszkania prezydenta
Palácio da Alvorada, miejsce zamieszkania prezydenta

Nie tylko przemieszczanie się było uciążliwe, ale również brak sklepów, by kupić choćby wodę, niewiele restauracji, by wieczorem zjeść obiadokolację. Gdy jakąś knajpę znaleźliśmy (i drogę do niej), na ogół była już nieczynna, pozostawał więc posiłek w hotelu. Projektując to miasto przyszłości twórcy pragnęli stworzyć wzór, a nie kolejną atrakcję turystyczną. Kto by przypuszczał, że w centrum kiedyś będą hotele i turyści.

Wejście do katedry (Brasilia)
Wejście do katedry (Brasilia)

Brasilia: Katedra

Charakterystyczna katedra rzymskokatolicka Matki Bożej z Aparecidy (Catedral Metropolitana de Nossa Senhora Aparecida) autorstwa Oscara Niemeyera i Gordona Bunshafta. Jest to dziecko modernizmu i jednocześnie estetyki posoborowej. Charakterystyczne łuki z betonu zbrojonego mają przypominać koronę cierniową Chrystusa lub – według innej interpretacji – wyciągnięte ramiona wiernych. Do tego interesująca dzwonnica utrzymana w podobnym stylu. Dominuje biel, dziś już przybrudzona, ale nadal świetnie to wygląda w pogodny dzień.

Wnętrze katedry
Wnętrze katedry

Wnętrze jest pełne światła, bardzo nietypowe. Naszym skromnym zdaniem brakuje tutaj trochę nastroju, ale nadal jest to budowla, którą naprawdę warto zobaczyć. Pamiętajmy, że mówimy o latach 60-70! Choć trzeba przyznać, że z tych nietypowych katedr brazylijskich ta w Rio wydała nam się jeszcze ciekawsza. Wchodząc do środka schodzimy na dół, gdyż główny poziom katedry znajduje się pod ziemią.

Dzwonnica przy katedrze
Dzwonnica przy katedrze

Sanktuarium św. Jana Bosco

Piękne jest też Santuário São João Bosco, czyli Sanktuarium Jana Bosco. Wysokie błękitne witraże robią naprawdę wielkie wrażenie. Trafiliśmy tutaj w czasie wieczornej mszy, więc zdjęcia są tak troszkę z daleka. Warto było zajrzeć choćby i na tę krótką chwilkę. Znajduje się ono już w części mieszkalnej stolicy. Obecność tego sanktuarium nie jest przypadkowa i wiąże się z pewną legendą. Założyciel zgromadzenia salezjanów, zwany tutaj Dom Bosco, podobno przyśnił się prezydentowi Kubitschekowi. Zdradził mu wizję miasta, wskazał długość i szerokość geograficzną. Miała to być kraina mlekiem i miodem płynąca. Na ile prezydent posłuchał wizji, a na ile samodzielnie podjął decyzję, nie wiadomo. Dziś poza sanktuarium kult Jana Bosco jest zauważalny w stolicy choćby w postaci kaplic.

Sanktuarium św. Jana Bosco
Sanktuarium św. Jana Bosco

Główna aleja, monumentalna oś

Większość najważniejszych budynków, wliczając to wspomnianą już katedrę, jest zbudowanych przy głównej alei miasta, Eixo Monumental. Ulica ta trafiła nawet do księgi rekordów Guinnessa, ze względu na najszerszy pas rozdzielający drogę dwujezdniową. Powszechnie uchodzi za najszerszą drogę na świecie, według miejskiej legendy, jest tak szeroka, że zmieściłoby się na niej do 160 samochodów ustanowionych obok siebie.

Muzeum Narodowe w Brasilii
Muzeum Narodowe w Brasilii

Brasilia: Muzea

Przy katedrze znajduje się Biblioteka Narodowa, a obok Muzeum Narodowe. Razem tworzą Kompleks Kulturalny Republiki. Samo muzeum było bezpłatne, ale ekspozycja zaskakuje. Eksponaty to dzieła sztuki ówczesnej i chyba tymczasowa wystawa nowocześniejszych prac. Nie znajdziemy tu typowej historii czy kultury, takie muzeum znajdowało się w Rio, ale we wrześniu 2018 spłonęło. Podczas naszej wizyty w Brazylii wciąż było odbudowywane. Muzeum w Brasilii właśnie koncentruje się na różnorakiej sztuce, którą często trudno powiązać z Brazylią (choćby obrazy przedstawiające Japonię). Za to sam budynek ma ciekawą formę. Choćby sklepienie: w takich modernistycznych budynkach można znaleźć wiele ujęć o ciekawej kompozycji.

Palácio Itamaraty, ministerstwo spraw zagranicznych
Palácio Itamaraty, Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Brasilia: Dzielnica rządowa

Przy Eixo Monumental znajdziemy też budynek Kongresu Narodowego. Dość charakterystyczny, wysoki i wyróżniający się z otoczenia. Normalnie parlament można zwiedzać od środka, wystarczy wejść i się zarejestrować. Niestety nie jest to możliwe w trakcie obrad oraz – jak się okazało w naszym przypadku – protestów. Natomiast budynki rządowe są bardzo ciekawe: wiele z nich wygląda dość podobnie, ale jak się przyjrzymy szczegółom to różnią się dość mocno. Choćby słynny Pałac Arkadowy, czyli Ministerstwo Spraw Zagranicznych (znane też jako Pałac Arche, czy Pałac Itamaraty, ta druga nazwa oznacza rzekę małych kamieni). Albo Pałac Sprawiedliwości, czyli Ministerstwo Sprawiedliwości, czy Sąd Najwyższy, przed którym znajduje się specyficzny pomnik ślepej Sprawiedliwości.

Kongres Narodowy, parlament brazylijski
Kongres Narodowy, parlament brazylijski

Obok wznosi się też słynna „klamerka do prania” na Panteonie Wolności i Demokracji. Co ta ponadwymiarowa klamerka ma wyrażać? Trudno stwierdzić. Mamy tu też kolejny pomnik, tym razem Wojowników. Dalej jest też wielki maszt, może nie tak wysoki jak ten w Baku czy w Duszanbe, ale za to flaga jest tu największa.

Palácio da Justiça, Ministerstwo Sprawiedliwości (Brasilia)
Palácio da Justiça, Ministerstwo Sprawiedliwości (Brasilia)

Przy placu zlokalizowany jest też Palácio do Planalto, czyli siedziba prezydenta Republiki Brazylii. On wciąż przypomina te budowle rządowe. Za to u szczytu planu miasta powstał Palácio da Alvorada, czyli rezydencja prezydenta. Położna jest nieopodal sztucznego jeziora Paranoá o powierzchni 30 kilometrów kwadratowych. Powstało wskutek postawienia zapory na rzece Paranoá. Nad brzegiem jeziora znajdują się wille oraz tereny rekreacyjne. W ogrodzie pod pałacem widzieliśmy strusie nandu i mnóstwo ludzi czekających na prezydenta.

Memoriał Juscelino Kubitscheka (Brasilia)
Memoriał Juscelino Kubitscheka (Brasilia)

Brasilia: Memoriał Kubitscheka

Warto wspomnieć jeszcze o rzucającym się w oczy maszcie telewizyjnym w centrum miasta, , a także o Memoriale JK, który jest po przeciwnej stronie głównej arterii miasta. To memoriał (i grobowiec) prezydenta Brazylii Juscelino Kubitscheka. Zazwyczaj pisząc o mieście koncentrowaliśmy się na architektach, ale w Brasilii pamięć wygląda trochę inaczej. Kubitschek jest tym, który miał marzenie wybudować nowoczesną stolicę i doprowadził do tego. Więc pamiętają to jak dzieło polityczne. Normalnie wejście do memoriału jest płatne, ale w weekend wpuszczali wszystkich za darmo. Obok natomiast jest jeszcze jeden memoriał, koncentrujący się na rdzennych mieszkańcach Brazylii.

Mauzoleum Indian, rdzennych mieszkańców Brazylii
Mauzoleum Indian, rdzennych mieszkańców Brazylii

Brasilia w kinie

Miasto, wciąż powstające, było scenografią w filmie „Człowiek z Rio” z Jeanem-Paulem Belmondo w roli głównej. Film kręcono jakieś 2-3 lata po uroczystym otwarciu miasta, a trafił na ekrany w 1964 roku. Widać tu choćby powstającą wciąż jeszcze katedrę, oraz skończone i jeszcze czyste muzeum narodowe. W wielu ujęciach dobrze widać parlament i budynki rządowe.

Pomnik Kubitscheka (Brasilia)
Pomnik Kubitscheka (Brasilia)

Zwiedzanie i chodzenie po Brasilii

Przeciwnicy takiej a nie innej koncepcji Brasili mówili, że miasto i jego budynki jest przeskalowane, odhumanizowane wbrew ideom modernistów oraz zbyt utopijne. Sama modernistyczna architektura także była krytykowana jako zbyt dziwaczna. Zresztą nawet Brazylijczycy mówią na stolicę pieszczotliwie Ilha da fantasia, czyli Wyspa fantazji. Z góry doskonale widać zaplanowane osie stolicy Brazylii oraz główne arterie komunikacyjne i właściwie można je zobaczyć z wyższych pięter hotelu. Natomiast warto zauważyć, że czar tego miasta pryska, gdy zwróci się uwagę na jeden fakt. Od początku było planowane jako miasto dla pół miliona mieszkańców. Dziś jest cztery razy większe, zaś przedmieścia rozwijają się już w sposób bardziej naturalny. Nie z góry zaplanowany.

Centrum miasta miało być reprezentacyjne, dlatego dziś nie ma tam sklepów i niczego, co by przyciągało mieszkańców. Pomijając może mały targ przy wieży telewizyjnej. Sprawia to wrażenie dużej, pustej, trochę martwej przestrzeni. Życie kwitnie w tak zwanych quadrach, czyli dzielnicach, mających być w założeniu samowystarczalne. Transport publiczny wciąż nie spełnia swoich założeń, ludzie wolą używać samochodów. By dojechać do wielu miejsc, zwyczajnie muszą. Do tego wszystkiego dochodzi brak pieniędzy na remonty, więc niektóre z budynków w pewien sposób straszą.

Sanktuarium św. Jana Bosco (Brasilia)
Sanktuarium św. Jana Bosco (Brasilia)

Brasilia to miasto, w którym spokojnie można spędzić jeden dzień. To absolutnie wystarcza by poczuć tutejszy klimat. Mimo wszystko warto je zobaczyć, bo takich miast jest dość niewiele, a będących swoistymi dziełami sztuki jeszcze mniej. Natomiast jak wspominaliśmy wcześniej, główną arterię zwiedza się na piechotę i jest tu sporo do przejścia. Metro jest, można nim dojechać na lotnisko, ale najlepszym środkiem transportu pozostaje Uber. Warto też zauważyć, że z dużych miast Brazylii, które odwiedzaliśmy to było zdecydowanie najbezpieczniejsze (może z pominięciem okolic dworca autobusowego). W każdym razie tu przestępczość jest dość znikoma.

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak brazylijski
Brasilia

Abarkuh (Abarkooh), dawna lodówka i najstarszy cyprys

Miejscowość Abarkuh (per. ابركوه, Abarkūh, ang. Abarkooh i jeszcze kilka innych wersji transkrypcji), to stosunkowo niewielkie miasteczko na drodze z Jazdu do Szirazu. Idealne zarówno na krótki jak i trochę dłuższy przystanek. A warto się tu zatrzymać z dwóch powodów. Można zobaczyć tu dawną „lodówkę” z cegły oraz jedno z najstarszych drzew na świecie.

Stary Cyprys w Abarkuh, najstarsze drzewo w Iranie
Stary Cyprys w Abarkuh, najstarsze drzewo w Iranie (i Azji)

Stary Cyprys w Abarkuh

Sarv-e Abarkuh, znaczy tyle, co wiecznie zielony i tak właśnie nazywa się słynne drzewo cyprysowe. Przypominamy: cyprys miał duże znaczenie w zaratriusztrianizmie, o czym pisaliśmy przy okazji Jazdu. Ten konkretny ma ważną cechę, którą przyciąga turystów, a mianowicie wiek. To „zaledwie” najstarsze drzewo w Azji. Liczy sobie jakieś 4 – 4,5 tysiąca lat i wciąż ma się dobrze. Według legend to drzewo zasadził osobiście Zaratusztra, choć jest to trochę mało prawdopodobne, ale trzeba pamiętać, że nie wiemy na pewno, kiedy żył Zoroaster. Szacuje się, że było to w latach 1500 – 1000 przed naszą erą. To znaczy, że drzewo to jest z pewnością starsze. Niemniej jednak legenda przyciąga.

Cyprys liczący sobie ponad 4 tysiące lat
Cyprys liczący sobie ponad 4 tysiące lat

Cyprys ten jest uznany za dziedzictwo kulturalne Iranu. Wokół niego wznosi się płot, jest też parking. Wszystko darmowe. Można podejść i zobaczyć, choć prawda jest taka, że lepiej wygląda z daleka. Więcej widać. Drzewo ma 25 m wysokości i jakieś 11,5 metra obwodu w pniu. Jest tym samym dość duże. Za przyczynę długowieczności tego drzewa podaje się głównie dobre warunki naturalne. By tu dojechać trzeba lekko odbić z głównej drogi.

Jakh-czal, czyli starożytna lodówka
Jakh-czal, czyli starożytna lodówka

Lodówka w Abarkuh

Ale to nie jedyna ciekawostka w Abarkuh. Druga znajduje się praktycznie przy głównej drodze, też jest darmowa. Wystarczy się zatrzymać i zobaczyć. A jest to coś naprawdę unikalnego i wartego zatrzymania się na chwilę. To jakh-czal, czyli po naszemu Wieża Lodu. Jest to perski typ zamrażarki, czy raczej lodowni, opracowany w połowie I tysiąclecia przed naszą erą. Miał formę wysokiego stożka wykonanego z kamienia lub cegły suszonej i łączył się najczęściej z kanatem. Dostająca się do niego woda zamarzała w okresie zimowym i dzięki specjalnej budowie jakh-czala, lód utrzymywał się przez całe lato. Stąd pochodził lód do tradycyjnych lodów faloodeh: kruszony lód z syropem owocowym, podany z drobnym makaronem (jak niteczka rosołowa) ze skrobi, z dodatkiem wody różanej i pistacji.

Wnętrze lodówki
Wnętrze lodówki

Ten najsłynniejszy jakh-czal w Abarkuh pochodzi z czasów Kadżarów, więc jest w miarę nowy. W samej miejscowości znajdują się jeszcze trzy inne jakh-czale. Podobną budowlę można zobaczyć też w Meybond czy Kerman. Dziś jest ich niewiele, ale kiedyś takie budowle wznosiły się praktycznie w każdej miejscowości. Swoją drogą lodownia (lub lodnia) była także znana w Polsce, ale nie tak popularna.

Wejście do Wieży Lodu
Wejście do Wieży Lodu

Krótki postój czy coś więcej?

W Abarkuh mamy możliwość zajrzeć do środka i obejść ją wokół. Obok znajduje się parking i to właściwie tyle. Podobnie jak cyprys, jest to darmowa atrakcja. Natomiast mając więcej czasu można zatrzymać się przy meczecie piątkowym. Jest tu też kilka historycznych domów do zobaczenia oraz inna charakterystyczna konstrukcja dla Iranu, czyli wiatrołapy.

Wieża Lodu w Abarkuh
Wieża Lodu w Abarkuh

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Abarkuh