Archiwum kategorii: Miasto

Zadar, Drezno Adriatyku, atrakcje i zwiedzanie

Chorwackie miasta, zwłaszcza te mniejsze, czasem się trochę zlewają w pamięci. Zadar, Trogir, Szybenik, na pierwszy rzut oka są w wielu miejscach dość podobne. Choć oczywiście każde z nich ma w sobie coś unikalnego (jak choćby Morskie Organy w Zadarze).

Zadar, uliczki w centrum są dziś mocno turystyczne
Zadar, uliczki w centrum są dziś mocno turystyczne

Historia Zadaru

Zadar, kolejne z dalmackich miast o starożytnym, iliryjskim rodowodzie. Jego historia sięga aż IV wieku przed naszą erą. Jadera, bo tak wówczas nazywało się to miasto, w czasach Oktawiana Augusta było prosperującym ośrodkiem. Do dziś znajdują się tutaj rzymskie ruiny, zresztą z tamtych czasów pochodzi kształt starego centrum. Miasto szybko dostało się pod panowanie Wenecjan, bo już w XIII wieku, zaś po I wojnie światowej pozostał włoską enklawą (w międzyczasie Zadar należał do Austro-Węgier).

Městská stráž na Narodni trg (Zadar)
Městská stráž na Narodni trg (Zadar)

Ciekawe, bo miasto, które sami Chorwacji niekiedy przyrównują do Dubrownika, niespecjalnie nas porwało. Prawdopodobnie z jednego prostego powodu. Cześć Starego Miasta niestety została naznaczona przez okres komunizmu i późniejsze plomby, trochę przykro się patrzy, jak mogłaby wyglądać całość. Zwłaszcza, gdy przypomni się wąskie uliczki Trogiru. Niestety historia dla Zadaru nie była zbyt łaskawa. Podczas II wojny światowej został on zbombardowany przez aliantów. Zniszczono aż 80% zabudowań. Nie bez powodu miasto to bywa nazywane Dreznem Adriatyku.

Pomimo bombardowań, wciąż udało się zachować (odtworzyć) niektóre zabytki - Gradska Loza
Pomimo bombardowań, wciąż udało się zachować (odtworzyć) niektóre zabytki – Gradska Loza

Dodatkowo między 16 września a 5 października 1991 trwała bitwa o Zadar między siłami chorwackimi a jugosłowiańskimi. Miasto wówczas było ostrzeliwane. Oczywiście mając tę perspektywę oraz wiedząc, jakie pieniądze mogły pójść na odbudowę Zadaru, inaczej patrzy się na to, co ocalało i co odtworzono .

Wieża przy kościele św. Donata - Zadar, Chorwacja
Wieża przy kościele św. Donata – Zadar, Chorwacja

Zadar: świątynie, zabytki i współczesne miasto

Najbardziej zabytkowa cześć miasta to ruiny rzymskiego forum w Zadarze (pochodzi z I wieku przed naszą erą) i przylegający kościół św. Donata w stylu wczesnoromańskim, wykorzystujący pozostały po Rzymianach budulec: fundamenty i kolumny. Kościół obecnie jest zdekonsekrowany, odbywają się w nim wydarzenia kulturalne: wystawy i koncerty (to słynna sala koncertowa). Jednak z zewnątrz, jaki z wewnątrz robi bardzo dobre wrażenie ze względu na konstrukcję i architekturę. Nazywany jest czasem Rotundą św. Trójcy. Samo forum jest nazywane tutaj Zeleni trg. Tutaj naprzeciwko Rotundy znajduje się jeszcze jeden kościół – Najświętszej Marii Panny, pochodzący z X lub XI wieku.

Kościół św. Donata
Kościół św. Donata

Z kościołów wciąż działających warto zajrzeć choćby to katedry św. Anastazji. Powstała na przełomie XII i XIII wieku i do dziś jest jedną z największych budowli sakralnych w Dalmacji. Przylega do niej 54-metrowa dzwonnica. Nam bardzo podobał się też zbudowany w XII wieku kościół św. Chrysogonusa. Jednym z patronów Zadaru jest św. Szymon. Jego relikwie można znaleźć w kościele św. Szymona (wybudowany w XVII wieku).

Forum w Zadarze jest ogólnodostępne
Forum w Zadarze jest ogólnodostępne

Spacerując po Starym Mieście natkniemy się tak na mur, bramy (Północna, Morska), czy targi (choćby Narodni trg, przy którym znajduje się ratusz). Jest tu mnóstwo kafejek, restauracji i sklepów. Zadar żyje z turystyki, więc organizowanych jest tu wiele festiwali i imprez wieczornych, ale także rejsów, czy wycieczek.

Brama do starego miasta
Brama do starego miasta

Zadar: Nowe oblicze

Prawdę powiedziawszy, nam w Zadarze najbardziej spodobały się Morskie Organy (Morske orgulie). Po II wojnie światowej zaczęto dość chaotyczną odbudowę Zadaru. Skutkiem było jednolicie betonowe nabrzeże. Już w latach 2000 władze miasta postanowiły uatrakcyjnić tę część miasta, tworząc nowe nabrzeże (Nova riva). Jego częścią stał się eksperymentalny instrument muzyczny – Morskie Organy właśnie.

Morskie organy, Zadar
Morskie organy, Zadar

Zaprojektowane przez architekta Nikola Bašića, wraz z nową promenadą zostały otwarte w 2005 roku. Morskie Organy to wbudowany pod marmurowe schody instrument, którego piszczałki są uruchamiane za pomocą fal i wtłaczanego przez nie powietrza.
Dźwięk hipnotyzujący. Dla jednych niepokojący, dla innych wręcz przeciwnie. Świetna, nietypowa atrakcja.

Pozdrowienie Słońca, Zadar
Pozdrowienie Słońca, Zadar

Drugą ciekawostką na zadarskim nabrzeżu jest Pozdrowienie Słońca (Pozdrav Suncu). Jest to 22-metrowej średnicy okręg zawierający ogniwa fotowoltaniczne. Za dnia zostają naładowane energią słoneczną (tej nie brakuje w Zadarze!), po zmroku natomiast rozpoczyna się świetlny spektakl, właśnie to pozdrowienie Słońca.

Katedra św. Anastazji w Zadarze
Katedra św. Anastazji w Zadarze

Zwiedzanie okolic

Ogromnym plusem Zadaru jest jego lokalizacja. To doskonałe miejsce wypadowe położone blisko Parków Narodowych jak Krka czy Plitwice. A także do miejsc nad morzem. Działa tu lotnisko z połączeniami do Polski. Choć warto pamiętać, że wiele plaż w Chorwacji jest kamienista lub wybetonowana. Zaś w samym mieście warto pokusić się o skorzystanie z usług wioślarzy. Prócz mostów, które są tu dość rozrzucone, między różnymi częściami zatoki zadarczyków (i turystów) przewożą właśnie wioślarze zwani tutaj barkajoli.

Zabytki Zadaru
Zabytki Zadaru
W Zadarze można znaleźć sporo zabytkowych perełek
W Zadarze można znaleźć sporo zabytkowych perełek

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chorwacki
Zadar

Izmir, zwiedzanie i atrakcje

Trzecie co do wielkości miasto w Turcji to Izmir (İzmir). Choć jest to przede wszystkim przemysłowy ośrodek, do którego przybywa stosunkowo niewielu turystów, ma jednak dość długą i ciekawą historię. To także możliwość zobaczenia bardziej lokalnej Turcji oraz świetne miejsce będące bazą wypadową do Efezu, czy Turcji Egejskiej.

Izmir i nieodłączny dla tureckich miast bazar
Izmir i nieodłączny dla tureckich miast bazar

Historia Izmiru

Nie są znane dokładne okoliczności powstania miasta. Wiemy, że pierwsi osadnicy mieszkali tu około roku 3000 przed naszą erą, jeśli nie wcześniej. W X wieku przed naszą erą tereny te przejęli Jonowie, prawdopodobnie właśnie wtedy zbudowali miasto. Choć osada została założona przez ludy rdzenne, wpływy starożytnej Grecji miały znaczący wpływ na dalszy rozwój miasta, a Grecy wręcz przejęli je. Nawet dawna nazwa, Smyrna, ma greckie pochodzenie. Według jednej z teorii, pochodzi od starogreckiego słowa określającego mirrę, którą eksportowano z miasta. Inna wersja mówi, że to na cześć jednej z amazonek. Smyrna około 700 roku przed naszą erą była jednym z najważniejszych miast Jonii, które razem stworzyły jońskie Dodekapolis (pod przewodnictwem Miletu). Urodził się tu Homer, stąd Izmir, choć właściwie to Smyrna, bywa nazywana miastem Homera.

Izmir to w dużej mierze żyjące miasto
Izmir to w dużej mierze żyjące miasto

Następnie nadszedł okres lidyjski. Król Alyattes II podbił Smyrnę i niestety zrównał miasto z ziemią (gdzieś około roku 575 przed naszą erą). Nie doszczętnie, ale najlepsze lata miało za sobą. Dopiero Aleksander Macedoński przystąpił do odbudowy greckich miast. W przypadku Smyrny na wzgórzu Pagus (lub Pagos), gdzie znajdował się dawny akropol, kazał wznieść fortecę. Z czasem miasto się rozbudowywało, by stać się głównym ośrodkiem handlowym w Azji Mniejszej. Kwitło też w okresie rzymskim i bizantyjskim.

Smyrna, czyli starożytny Izmir
Smyrna, czyli starożytny Izmir

W 178 roku zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi, ale cezar Marek Aureliusz kazał je szybko odbudować. Od VII wieku Smyrna zmagała się z najazdami arabskimi, jednak jej losy pozostały związane z Bizancjum aż do XI wieku. Najpierw zdobyli je Turkowie Seldżuccy, później zostało odbite przez Cesarstwo, następnie przejęła je Genua. Później znów należało do Turków, których wyparli stąd Joannici. Ci zostali najechani przez Mongołów Timura, którzy zdobyli miasto i zniszczyli je.

Izmir i zabytkowa architektura
Izmir i zabytkowa architektura

Panowanie tureckie

W 1415 roku, gdy Smyrnę przejęli Turcy Osmańscy i nadali jej nazwę Izmir. Ten okres to także ponowny rozkwit miasta. Sulejman Wspaniały chciał, by stało się ono ważnym portem, więc nadał jej przywileje handlowe, także dla Europejczyków. Miasto było otwarte i wielokulturowe. Mieszkała tu też spora mniejszość grecka i ormiańska. Izmir nazywano miastem Giaurów. W roku 1688 miasto zniszczyło trzęsienie ziemi, a następnie pożar, szybko jednak zostało odbudowane. W 1828 zasłynęło z protestu kobiet przeciw cenie chleba. To jeden z pierwszych kobiecych protestów w historii.

Centrum Izmiru
Centrum Izmiru

Po I wojnie światowej Turcja została częściowo podzielona i Izmir miał trafić w ręce Grecji. Zajęli oni swój mandat, co spowodowało wojnę grecko-turecką (1919 – 1922). W 1922 roku Atatürk wydał rozkaz zdobycia Izmiru, co się udało. I choć sam nalegał, by nie mordować cywili, wojska zrobiły tu czystkę. Szacuje się, że w rzezi Greków i Ormian zginęło nawet 100 tysięcy osób. Na dodatek wkrótce potem wybuchł pożar, który pochłonął chrześcijańską część miasta. Kolejny traktat pokojowy przyznał miasto Turcji, ale też doprowadził do wymiany mieszkańców. Grecy opuścili Izmir. Natomiast ocaleli mieszkańcy do dziś wspominają Atatürka jako tego, który ich wyzwolił. Kult jest zauważalnie większy niż w innych częściach Turcji.

Wejście na bazar
Wejście na bazar

Izmir (Smyrna) i chrześcijaństwo

Warto dodać, że prężnie rozwijało się tu także wczesne chrześcijaństwo. Do tego stopnia, że w „Apokalipsie” św. Jan wymienia kościół w Smyrnie jako jeden z siedmiu kościołów Azji. Zresztą jak pamiętamy, niedaleko, czyli w Efezie, Jan przebywał z Maryją. Smyrna to też miejsce śmierci męczeńskiej świętego Polikarpa, patrona Turcji. Polikarpa zabito na arenie w ramach lokalnych świąt-igrzysk. W XIX franciszkanie wznieśli kościół pod jego wezwaniem, myśląc, że w miejscu dawnej areny. Obecnie wiemy, że znajdowała się ona gdzieś indziej.

W Izmirze przechowywana jest relikwia Włóczni Przeznaczenia (tej, którą przebito bok Jezusa). Znajduje się ona w klasztorze dominikanów. Prawdopodobnie jest ona kopią grotu włóczni ze skarbca w Wagharszapat.

Widok na Izmir z Aksamitnej Twierdzy
Widok na Izmir z Aksamitnej Twierdzy

Izmir obecnie

Dziś to przede wszystkim duże miasto przemysłowe i portowe. To drugi port w kraju po Istambule. Miasto nadal ma swój otwarty charakter, jest bardziej przyjazne mniejszościom, mniej tradycyjne, ale przy tym bardzo tureckie. Przyjemne na krótki odpoczynek, zwłaszcza w trasie. Natomiast nie jest w stanie konkurować zabytkami, więc turystów jest tu stosunkowo niewielu. Ale to także centrum biznesowe z drapaczami chmur. Miasto, które cały czas się rozwija.

Izmir nie wszędzie prezentuje się "turystycznie"
Izmir nie wszędzie prezentuje się „turystycznie”

Starożytna Smyrna

Najważniejszym i najstarszym zabytkiem jest agora, czyli starożytne miasto Smyrna. To stosunkowo niewielki obszar, na którego obejście spokojnie wystarczy godzina. Znajduje się on dokładnie w centrum miasta, więc wokół niego jest sporo nowszych i wyższych budowli. Trochę przypomina to starożytne fragmenty ruin w Sofii czy Warnie. Najciekawsze są tu łuki, pod którymi można spacerować. Pozostały tu też fragmenty systemu kanalizacyjnego, cystern i to właśnie one są najciekawszą częścią stanowiska. Wcześniej była tu bazylika, dziś zwiedza się jedynie fundamenty. Jest tu trochę tablic informacyjnych i wyeksponowanao całkiem sporo różnych elementów konstrukcyjnych.. Odtworzono też niewielki fragment kolumnady i jedną bramę. Całość jest czymś pomiędzy stanowiskiem archeologicznym a otwartym muzeum (tak też jest to nazwane Agora Ören Yeri). Prawdopodobnie w innej części świata byśmy lepiej to odebrali, tu w okolicy są zaś zdecydowanie bardziej interesujące starożytności. Wejście jest biletowane, ale działa Museum Pass.

Stanowisko archeologiczne Smyrna
Stanowisko archeologiczne Smyrna

Izmir: Aksamitna Twierdza

Drugim historycznym miejscem jest zamek Kadifekale, czyli Aksamitna Twierdza, który znajduje się na górze Pagos. Jak pisaliśmy, oryginalny powstał w III wieku przed naszą erą. Jednak dziś to przede wszystkim średniowieczna zabudowa. Znajdują się tu pozostałości cystern z czasów rzymskich i bizantyjskich, poprawiane też przez Turków. Oczywiście jest też meczet. W przeszłości zamek i cała jego okolica była turecka, podczas gdy dolna część miasta, ta portowa, była kosmopolityczna. Dziś to przede wszystkim dobre miejsce widokowe. Można stąd podziwiać panoramę Izmiru, Zatokę Izmirską, ale również wieżowce z innych części miasta. Większość ruin jest otwarta, jedynie przy cysternach znajdują się płoty blokujące dostęp.

Mury Aksamitnej Twierdzy w Izmirze
Mury Aksamitnej Twierdzy w Izmirze
Pozostałości dawnych cystern
Pozostałości dawnych cystern

Stare miasto i bazar

Oczywiście warto wspomnieć stare miasto, które nie jest dobrze wykorzystane turystycznie. Jest tam parę hoteli i knajpek, ale wąskie, malownicze, brukowane uliczki są zamieszkane i używane oraz poprzecinane szerokimi, nowoczesnymi arteriami. Przechodzą one w część handlową, która rozlewa się z bazaru (Kemeraltı, bo oczywiście jest ich kilka w mieście). To dość spory obszar, niektóre źródła mówią o 5 km2. Czyniłoby go to jednym z największych targów. Jest tu kilka ciekawych meczetów (jak Hisar), jest też Kızlarağası Hanı, czyli zajazd z XVIII stulecia i parę innych, ładnych budynków. O ile klimat starego miasta jest stonowany, o tyle na bazar rozkwita w pełnym blasku. Jednak nie przypomina on tych typowo tureckich, często turystycznych (jak w Istambule czy na riwierze). Za to mieliśmy skojarzenia z Ammanem lub nawet Iranem. Bardzo przyjemne miejsce do spacerowania.

Bazar w Izmirze
Bazar w Izmirze

Plac Konak

Stamtąd przechodzi się do jednej z najbardziej znanych atrakcji miasta, placu Konak. Plac jak plac, ale przyciąga ludzi, którzy tu przychodzą odpoczywać, czy karmić gromady gołębi. Można też kupić jedzenie dla nich. Zresztą takie centralne miejsca dobrze znamy z Istambułu. Jego magia właśnie tkwi w ludziach i klimacie, niż architekturze. Na uwagę zasługują dwie budowle.

Izmir, Plac Konak
Izmir, Plac Konak

Pierwsza to Wieża Zegarowa (Saat Kulesi). To dziś wizytówka i symbol miasta, prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalny obiekt w całym Izmirze. Wzniesiono go w 1901 roku z okazji 25-lecia wstąpienia na tron sułtana Abdülhamida II. Wieża ma 25 metrów wysokości, zbudowana jest z kamienia i obłożona marmurem, ma cztery zegary. Te zegary podarował cesarz Niemiec, Wilhelm II. Była zdobiona symbolami otomańskimi, ale po proklamowaniu Republiki zmieniono je na półksiężyc i gwiazdy. Projekt stworzył Raymond Charles Péré, francuski architekt pochodzący z Izmiru. Do ozdoby wykorzystał między innymi mozaiki przywiezione z Efezu. Dwukrotnie została zniszczona przez trzęsienie ziemi (w latach 1928 i 1974). Co więcej, podczas protestów w 2016 roku skradziono zegar. Wieża została odrestaurowana trzy lata później. Jej luźna replika została zbudowana w Batumi. Zaś w latach 80. wieża znajdowała się na banknocie 500 lir.

Wieża zegarowa na placu Konak (Izmir)
Wieża zegarowa na placu Konak (Izmir)

Obok znajduje się meczet Konak. Bardzo niewielki, ale już z zewnątrz bardzo ładny. Powstał w 1748 roku. Wewnątrz może zmieścić się 70 osób. Niestety w czasie pandemii COVID-19 nie można było zajrzeć do środka.

Meczet Konak
Meczet Konak

Izmir: Przystań i nadmorski bulwar

Do placu przylega też przystań Konak, skąd odpływa sporo statków. Podobnie jak w Istambule, tak i tutaj transport morski łączy przeciwległe części miasta. To dobre miejsce, by pospacerować nad brzegiem morza lub zorganizować sobie wycieczkę nieturystycznym środkami transportu. Sporo tu też wędkarzy, jak to miało miejsce w Stambule. Zresztą inne fragmenty wybrzeża, bardziej oddalone od centrum mają sporo knajpek i miejsc, gdzie można posiedzieć i pooglądać choćby zachód słońca. Jedną z nich to Konak Pier, w oryginale zaprojektowane przez Gustave’a Eiffla molo, dziś to miejsce, gdzie można spokojnie usiąść przy kawie czy herbacie. Wśród atrakcji warto wymienić też Kültürpark (to nie tylko zielone płuca miasta, ale też przestrzeń targowa), czy muzeum archeologiczne. Jest tu sporo eksponatów nie tylko ze Smyrny.

W Izmirze popularne jest łowienie ryb tuż przy promenadzie
W Izmirze popularne jest łowienie ryb tuż przy promenadzie

Ciekawostką jest też działająca winda miejska – Asansor, znajdująca się w dawnej dzielnicy żydowskiej. Można wjechać na wzniesienie. Natomiast jak wspominaliśmy, stanowiska w okolicy są naprawdę godne polecenia, w szczególności osławiony Efez czy Pergamon i ogólnie Turcja Egejska. Izmir jest przyjemny, by poczuć współczesną Turcję, bliską klimatowi Istambułu, acz bez tylu atrakcji i turystów.

Zabytkowa przystań w Izmirze
Zabytkowa przystań w Izmirze

Jeśli podobał Ci się wpis, śledź nas na Facebooku.

Szlak turecki
Izmir

Gjirokastra (Gjirokaster), miasto srebrnych dachów

Gjirokastёr lub Gjirokastra, kiedyś po polsku także Dżirokastra, to albańskie miasto-muzeum z listy UNESCO, zwane czasem też miastem tysiąca schodów lub srebrnych dachów. Ta ostatnia nazwa wzięła się od ich koloru po deszczu. Zabudowa centrum jest osmańska. Dziś Gjirokastra to jedna z ważniejszych atrakcji południa Albanii. Wzniesiona na zboczach nad rzeką Drino, wyróżnia się pośród górskich szczytów.

Dzięki w miarę jednorodnym dachom, Gjirokastra z perspektywy faktycznie wygląda jak srebrne miasto
Dzięki w miarę jednorodnym dachom, Gjirokastra z perspektywy faktycznie wygląda jak srebrne miasto

Historia Gjirokastry

Tereny te znajdowały się w strefie wpływów kultury mykeńskiej. Greccy osadnicy także odpowiadają za najstarsze ślady zamieszkania w tym rejonie. Nie wiadomo, kiedy jednak powstało to miasto. Gdzieś między VI a XII wiekiem zbudowano pierwszą cytadelę. Miasto wówczas nazywano Argyropolis, co po grecku znaczy tyle, co srebrne miasto. W czasach bizantyjskich pojawiała się też nazwa Argyrokastron, czyli srebrny zamek.

Część turystyczna Gjirokastry jest już ładnie odnowiona, acz szczęśliwie jeszcze nie oblegana przez tłumy
Część turystyczna Gjirokastry jest już ładnie odnowiona, acz szczęśliwie jeszcze nie oblegana przez tłumy

Zmiany zaczęły się wraz z przejęciem tych ziem przez Despotat Epiru, choć samo miasto pozostało lojalne Bizantyjczykom. Wówczas używano nazwy Argyrokastro. Przełom XIII i XIV wieku to zmiany władców tych terenów. Despotat doświadczył mocno czarnej zarazy, w efekcie ziemię przejęły plemiona albańskie. Potem zaś opanowało je Imperium Osmańskie. Oczywiście Grecy próbowali je wyswobodzić spod tureckiego panowania, ale ostatecznie nie przyniosło to rezultatów. Wówczas powstała stara część miasta, którą oglądamy do dziś.

Gjirokastra wygląda malowniczo, gdy spogląda się na nią z oddali
Gjirokastra wygląda malowniczo, gdy spogląda się na nią z oddali

Dopiero na początku XIX Gjirokastёr stało się częścią autonomii w ramach Imperium, którym rządził Ali Pasza (urzędujący z Janiny). Turcy stracili nad nim kontrolę, zaś ta barwna postać po części zainspirowała Alexandre’a Dumasa do opisania tej historii w powieści „Hrabia Monte Christo”. Natomiast te działania obudziły w Albańczykach ruchy niepodległościowe, ale doprowadziły też do waśni z Grekami, którzy także (acz mniej licznie) zamieszkiwali te tereny. Gjirokastra została zdobyta przez Greków w czasie I wojny bałkańskiej, ale ostatecznie w ramach traktatu pokojowego przyznana Albańczykom.

Zamek w Gjirokastrze
Zamek w Gjirokastrze

Podczas II wojny światowej, gdy Włochy dokonały inwazji na Albanię, krótko Gjirokastra znajdowała się pod ich władaniem, ale to znów rozochociło Greków. Pokonawszy Włochów, musieli walczyć z Niemcami, którzy odbili miasto i ostatecznie przekazali je Włochom, a potem Albańczykom. Warto też dodać, że Gjirokastra była obok Wlory jednym z dwóch głównych ośrodków wybuchu albańskiej rewolucji piramidowej, czyli po upadku piramid finansowych w latach 90. XX wieku.

Stoiska kuszą turystów
Stoiska kuszą turystów

Gjirokastra obecnie

Dziś stare miasto jest bardzo ładnie odtworzone. Od 2005 roku znajduje się ono na liście UNESCO, trzy lata później zapis rozszerzono o Berat. Wpisano je ze względu na ocalałą i odbudowaną architekturę osmańską. Również dzięki wsparciu Grecji, obok Salandry to jeden z najważniejszych greckich ośrodków w Albanii (znajduje się tu konsulat).

Gjirokastrze udało się zmienić centrum w turystyczny deptak, zachowując przy tym klimat
Gjirokastrze udało się zmienić centrum w turystyczny deptak, zachowując przy tym klimat

Stara Gjirokastra owszem jest bardzo charakterystyczna, ma też przepiękne jednorodne dachy, które widać z zamku, ale przy tym jest też dziś dość mocno turystyczna. W Beracie udało się (przynajmniej na razie) jeszcze zachować ducha miasta. Na szczęście wciąż jeszcze jest tu stosunkowo mało ludzi, a odejście poza główne uliczki odsłania urok miasta (choć nie za daleko, bo dalej są też komunistyczne bloki). Obecnie to akurat działa na korzyść miasta, jednak trudno nie bać się, że wraz z popularyzacją tego miejsca, jego duch zaginie. Dziś Gjirokastra to bardzo atrakcyjna starówka, dobra jako dodatek w podróży po Albanii, ale nie jest to tak unikalne miejsce jak drugie miasto-muzeum. Choć wciąż przepiękne. Niemniej jednak decyzji o odwiedzeniu Gjirokastry lepiej nie odkładać na przyszłość. Jak będą przybywać tu tłumy turystów, to już nie będzie to samo.

Dawny meczet, obecnie pełniący turystyczne funkcje
Dawny meczet, obecnie pełniący turystyczne funkcje

Stare Miasto

Dzielnica Palorto to właściwie stare miasto. Jest dobrze odrestaurowana, pełna knajpek i sklepików, a także mniejszych muzeów, ale też innych budowli, wliczając to meczety. Można zobaczyć choćby Skenduli, czy Zekate, czyli domy w których zachowano wystrój sprzed wieków. W wielu miejscach atrakcje się mieszają, tak więc kierując się choćby do dawnej studni trafiamy do sklepu, w którym obecnie się znajduje. Na spacer po malowniczych uliczkach należy poświęcić kilka godzin, w zależności od tempa i charakteru oglądania. Samo przejście pewnie nie zajmie nam więcej niż godzinę, ale na spokojne włóczenie można poświęcić pewnie nawet i pół dnia. Z muzeów warto zwrócić uwagę na tunele z czasów zimnej wojny (niestety nieczynne podczas naszej wizyty).

Zamek góruje nad Gjirokastrą
Zamek góruje nad Gjirokastrą

Gjirokastra: Zamek

Podobnie jak w przypadku Beratu, nad miastem góruje zamek. Ten już w całości jest obiektem kulturalnym. Na dziedzińcu wybudowano wielką scenę i od czasów komunistycznych co roku odbywają się tu festiwale folklorystyczne. Znajduje się także muzeum zamkowe (bilet jest dodatkowo płatny), dzwonnica, jak również wystawa sprzętu wojskowego. Sama forteca jest dość ciekawa i jej mury oraz zabudowania obronne zdecydowanie lepiej się zachowały, niż te w Beracie. Tam jednak zachowało się jeszcze miasto wewnątrz murów, tu takich atrakcji nie ma.

Zamek w Gjirokastrze to także miejsce imprez plenerowych
Zamek w Gjirokastrze to także miejsce imprez plenerowych

Choć jak wspominaliśmy, pierwsza cytadela w tym miejscu sięga czasów antycznych, to właściwa historia jednak zaczyna się w XII wieku. W końcu wpadł on w ręce Turków Osmańskichosmańskich, ci przebudowali go, ale ostatecznie popadł w ruinę. Ze zdobyciem wiąże się legenda: podobno księżniczka Argjiro (lub Argyro), nie chcąc wpaść w ręce Osmanów, rzuciła się z murów zamku, wraz ze swoim dzieckiem.

Na zamku znajduje się też charakterystyczna wieża zegarowa
Na zamku znajduje się też charakterystyczna wieża zegarowa

Współczesny wygląd zamek zawdzięcza Alemu Paszy, który odbudował go i uczynił jedną z twierdz. Była ona w tak dobrym stanie, że albański król Zog postanowił przemienić ją w więzienie w 1932 roku. Komuniści także przez wiele lat wykorzystywali ją w ten sposób. Swoistą ciekawostką na zamku jest amerykański samolot zwiadowczy Lockheed T-33. Według jednej z wersji amerykański pilot omyłkowo wylądował w Albanii, według innej przerwano jego misję szpiegowską. Sprzęt zarekwirowano, przebadano i wystawiono, by wspierać propagandę. Dziś stanowi eksponat muzealny. Niestety jest średnio zadbany, co się ostało, to jest.

Lockheed T-33, a raczej to co z niego zostało (Gjirokastra)
Lockheed T-33, a raczej to co z niego zostało

Okolice zamku

Z zamku zachowało się całkiem sporo, są tu liczne korytarze, także podziemne, wieża zegarowa i wiele budynków, a także grobowiec bektaszytów. Warto dodać, że budując go, trudów nie szczędzono. Samą wieżę w czasach Alego Paszy podobno wznosiło 1500 osób, zaś potem w zamku stacjonowało 5 tysięcy żołnierzy. W korytarzach zamku można też dziś podziwiać wystawione działa i inną broń. Pod zamkiem znajduje się tunel, którym można przejść na jego drugą stronę. Zamek wybija się w krajobrazie, więc oglądanie go z różnych stron jest dość popularne wśród turystów. Tunel zaś skraca drogę. Tamtędy też można udać się do starego akweduktu.

Wnętrza zamku (Gjirokastra)
Wnętrza zamku

W Gjirokastrze urodzili się albański dyktator komunistyczny Enver Hoxha oraz słynny pisarz Ismail Kadare. Jego dzieła czasami wykorzystują Gjirokastrę jako miejsce akcji bądź nawiązują do jej historii, jak wiersz o księżniczce Argyro. Zaś fakt narodzin tego pierwszego pomógł miastu przetrwać w lepszym stanie czasy komuny. Gjirokastra ma też swoje kulinarne specjały, zupę na zakwasie z klopsikami (supe me pasha qofte) oraz lokalny ser feta.

Gjirokastra z oddali
Gjirokastra z oddali

Jak wspominaliśmy wcześniej, Gjirokastrę lepiej odwiedzić szybciej niż później. Rozwój turystyki w Albanii jest dość dynamiczny, ale też nie ukierunkowany, a to może wiązać się z zalaniem miasta turystycznymi, cepelianianymi kramami i tłokiem. Nie wszędzie w takich miejscach daje się zachować klimat, jak to miało miejsce w San Marino. Wizualnie Gjirokastra pewnie prezentuje się lepiej niż Berat (jako całość), ale tam wciąż czuje się, że to jest autentyczne miasteczko, do którego niejako przy okazji przybywają turyści. W Gjirokastrze tę turystykę już się wyczuwa.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, śledź nas na Facebooku.

Szlak albański
GjirokastraTirana

Kartagena, zwiedzanie portu i rzymskich zabytków

Kartagena (hiszp. Cartagena) to stosunkowo niewielkie miasto, które zachwyca zarówno starożytnymi zabytkami, jak i dużo późniejszymi zabudowaniami portowymi. To miasto niedoceniane, dużo oferujące turystom pragnącym zwiedzać. Mianem Cartagena określa się także miasto w Kolumbii (pełna nazwa to Cartagena de Indias), które zostało nazwane na cześć tej hiszpańskiej.

Kościół Serca Jezusa (Iglesia del Sagrado Corazón de Jesús)
Kościół Serca Jezusa (Iglesia del Sagrado Corazón de Jesús)

Historia Kartageny

Nazwa przypomina Kartaginę i zresztą bardzo słusznie. Choć istniało tu już wcześniej miasto Mastia, to na nowo założył je w 228 p.n.e. kartagiński wódz Hazdrubal. Nadał mu nazwę Qart Hadasht, czyli Nowe Miasto. Tak też po fenicku określana była Kartagina. W 209 p.n.e. zdobył je Scypion Afrykański. Ufortyfikowanie dawało dużą przewagę Kartagińczykom, więc jest to jedno z bardziej znamienitych zwycięstw Scypiona. Faktycznie w obliczu potencjalnej rzezi miasto się poddało. Rzymianie przemianowali je niebawem na Carthago Novo (Nowa Kartagina), by odróżnić ją od tej oryginalnej. Prawa miejskie nadano za Juliusza Cezara, zaś Oktawian przemianował miasto na Colonia Victrix Iulia Nova Carthago. Stało się wówczas pełnoprawną kolonią rzymską, a z czasem też stolicą prowincji. Z tego okresu pochodzi część zachowanych budowli.

Kościół świętej Marii Łaskawej
Kościół świętej Marii Łaskawej

Wraz z upadkiem Zachodniego Cesarstwa Kartagena traciła na znaczeniu. Władali nią Wandale, Wizygoci i Bizancjum. Ci ostatni uczynili miasto stolicą prowincji Spania. Później znów zajęli je Wizygoci, a następnie muzułmanie. Wówczas jednak było niewiele znaczącą osadą rybacką. U Maurów także przechodziło z rąk do rąk (jako Qartayannat-al-Halfa), zaś później w czasach rekonkwisty miał miejsce proces szybkiej kastylizacji. To z tamtego okresu pochodzi też nazwa Kartagena.

Stara droga rzymska (Kartagena)
Stara droga rzymska (Kartagena). Niewielka w porównaniu z tymi w Płowdiw czy Tarsus.

Kartagena uchodzi za jeden z najlepszych portów na Morzu Śródziemnym. Wody są tu spokojne, otoczone naturalną fortyfikacją, na której wzniesiono zamki i wieże. Było idealną lokalizacją w czasach kartagińskich, czy rzymskich, podobnie wykorzystali je Hiszpanie. W 1570 roku stało się główną siedzibą hiszpańskiej marynarki wojennej. Dnia 3 września 1643 roku miało miejsce starcie flot hiszpańskiej i francuskiej. Pomimo porażki Hiszpanie niebawem odzyskali swoje wpływy, a Kartagena od 1728 roku stała się stolicą departamentu marynarki Morza Śródziemnego. W dniu 28 lutego 1758 Kartagena była świadkiem kolejnej bitwy morskiej, tym razem między Anglikami a Francuzami w ramach wojny siedmioletniej.

Teatr rzymski, Kartagena
Teatr rzymski, Kartagena

XIX wiek to ponowny rozwój miasta. W czasie hiszpańskiej wojny domowej było to miejsce, które najdłużej opierało się siłom generała Franco i ostatnie zdobyte przezeń miasto. Zaczęto je na nowo rozwijać przemysłowo dopiero w latach 50. XX wieku. Dziś jest podległe Murcji.

Centrum Kartageny
Centrum Kartageny

Kartagena: Zwiedzanie miasta i muzeów

Zwiedzając Kartagenę warto rozważyć kupno biletu zbiorczego do muzeów historycznych (wszystkie zabytki). Wychodzi taniej, dodatkowo do zwiedzenia jest zamek i twierdza Bożego Narodzenia, a także wliczony jest rejs statkiem oraz autobus, który podwozi nas do najważniejszych miejsc. Bilet opłaca się nawet, gdy zdecydujemy się zwiedzać Kartagenę tylko przez jeden dzień. Właściwie jeden intensywny dzień wystarczy, by zobaczyć najważniejsze zabytki miasta.

Muzeum Morskie w Kartagenie (Museo Naval de Cartagena)
Muzeum Morskie w Kartagenie (Museo Naval de Cartagena)

Mur punicki

Najstarszy zabytek to mur punicki. Nie zostało z niego wiele, obecnie nad nim wybudowano muzeum, więc nie zobaczy się go z zewnątrz. Pochodzi z 3 wieku przed naszą erą, wybudowali go jeszcze Kartagińczycy. W muzeum można obejrzeć też ekspozycję ukazującą historię muru i starego miasta. Z góry da się także zobaczyć pozostałości chrześcijańskich katakumb. Niestety nie można nich wejść.

Mur punicki
Mur punicki

Kartagena: Teatr rzymski

Największym i przez to najważniejszym tutaj zabytkiem starożytnym jest teatr rzymski (Teatro Romano de Cartagena), wybudowany w latach 5 – 1 przed naszą erą. Tuż przy nim wzniesiono starą katedrę pochodzącą z XIII wieku; jej niestety nie można zwiedzać. Wcześniej, od III wieku działało tu targowisko.

Stara katedra przy teatrze w Kartagenie
Stara katedra przy teatrze w Kartagenie

Sam teatr zadedykowano wnukom Oktawiana Augusta. Z góry można go obejrzeć za darmo. By wejść, należy udać się do muzeum (otwarte w 2008 roku), wejście znajduje się naprzeciwko ratusza. Nie jest to intuicyjne. Do teatru dochodzi się zabudowanymi korytarzami.

Teatr rzymski, Kartagena
Teatr rzymski, Kartagena

Kartagena: Augusteum

W Kartagenie znajduje się też świątynia Augusta – Augusteum. Tu pozostały właściwie fundamenty i niektóre kolumny. Jest on dość dobrze zabezpieczony, nad nim znajduje się niewielkie muzeum. Dziś najbardziej znana świątynia Augusta znajduje się w Ankarze.

Świątynia Augusta
Świątynia Augusta

Kartagena: Dom rzymski

Blisko i w podobnym stylu zachował się rzymski dom Fortuny (Casa de la Fortuna) – to zwykły dom mieszkalny z czasów rzymskich. Podobnie jak w przypadku świątyni Augusta ostały się tu głównie fundamenty, które ukazują jak całość była ulokowana. Tu także znajdziemy sporo opisów pozwalających zrozumieć i wyobrazić sobie dawne domostwo. Całość została zabudowana w niewielkim muzeum.

Dom Rzymski
Dom Rzymski

Kartagena: Forum rzymskie

Kolejnym rzymskim zabytkiem jest forum romanum (Museo Foro Romano. Molinete.). W tym wypadku także wejście jest przez muzeum, a dopiero potem podziemnym korytarzem wchodzi się na właściwe forum. Większość forum jest zadaszone, więc nie widać go z zewnątrz. Barrio del foro romano to dawna dzielnica rzymska. Jeszcze w XX wieku była to dzielnica marynarzy i czerwonych latarni, ale spłonęła. Nie odbudowano jej, pozostawiono raczej antyczne zabytki. Dziś to teren spacerowy.

Forum Romanum
Forum Romanum

Amfiteatr – arena walk byków oraz zamek

W czasie naszej wizyty nieczynny był amfiteatr rzymski. Budowla była wówczas gruntownie przebudowywana, by dostosować ją do ruchu turystycznego. Brzmi trochę strasznie, ale warto wziąć pod uwagę, że to bardziej przywracanie, przynajmniej częściowe, pierwotnej formy budynku. Został on bowiem przerobiony na arenę walk byków. Tak być może uda się połączyć te dwa etapy historii.

Amfiteatr można oglądać z góry. Czy to z windy (Ascensor panorámico), czy już z zamku (Castillo de la Concepción), który góruje nad miastem i jest zdecydowanie najlepszym punktem widokowym. Sam zamek na wzgórzu Colina de La Concepción to też obecnie muzeum, choć z niewielką ilością eksponatów. Niedaleko zaś znajduje się muzeum wojny domowej (dawny bunkier), a bliżej morza resztki murów miejskich. Winda wwozi nas na wysokość 45-ciu metrów, można też spróbować wdrapać się schodami.

Zamek w Kartagenie odegrał istotną rolę podczas wojny domowej, dziś to muzeum
Zamek w Kartagenie odegrał istotną rolę podczas wojny domowej, dziś to muzeum

Forty w Kartagenie

Jak wspominaliśmy, Kartagena jest naturalnym portem. Cyple chronią niewielką zatoczkę, która wykorzystywana była od antyku. Hiszpanie także zabezpieczyli port, wznosząc przy wejściu do niego rozbudowaną fortyfikację. Dziś większość z tych portów nie jest używana przez wojsko, ale też nie jest zbytnio wykorzystywana turystycznie. Pewien wyjątek stanowi fort Bożego Narodzenia (Fuerte de Navidad). Można go zwiedzać w ramach biletu zbiorczego i jest to połączone z rejsem. Rejs trwa około 40 minut i przede wszystkim przepływa się przy fortyfikacjach. Z jednym przystankiem, właśnie na fort Bożego Narodzenia. Osoby, które mają bilet zbiorczy (lub na fort) mają godzinę do następnego rejsu.

Fort Bożego Narodzenia (Kartagena)
Fort Bożego Narodzenia (Kartagena)

Fort nie jest duży. Faktycznie godzina wystarcza aż nadto i to wliczając oglądanie filmu o historii fortyfikacji. Dość dobrze obrazuje on jak bardzo ówczesne twierdze są bezużyteczne w dzisiejszych czasach i w obliczu dział dalekiego zasięgu, które nadal bronią dostępu do portu. Wewnątrz znajdziemy trochę eksponatów i można sobie podejść do latarni morskiej.

Kartagena to naturalny port morski
Kartagena to naturalny port morski

Centrum Kartageny

Z nowszych budynków w centrum warto zwrócić uwagę na kilka w stylu Art Nouveau, w tym ratusz (Plaza del Ayuntamiento), Grand Hotel czy kasyno. Jest też kilka kościołów z bazyliką (Basílica de la Caridad) i kościołem świętej Marii Łaskawej (Iglesia de Santa María de Gracia). Warto także zwrócić uwagę na Muzeum Archeologii Morskiej oraz morskie, które są już dodatkowo płatne. Morskie tradycje są istotne w Kartagenie, także ze względu na pochodzący z 1888 roku okręt podwodny Peral,  jedną z pierwszych maszyn tego typu. Obecnie jest on wystawiony w małym muzeum.

Ratusz w Kartagenie
Ratusz w Kartagenie

Dodatkowo mamy też piękną promenadę przy porcie. Z plażami może być problem, w samym centrum Kartageny ich nie znajdziemy, trzeba się trochę oddalić. Podczas naszej wizyty mieliśmy szansę zobaczyć obchody święta Matki Boskiej z góry Karmel, czyli Dziewicy Karmelu (Virgen del Carmen). W Hiszpanii jest ona patronką marynarzy i ludzi morza, więc na południu, w takich miejscowościach jak choćby Kartagena, ale też Alicante, co roku 16 lipca obchodzi się jej wspomnienie. Wiąże się ono z procesjami, co jest typowe dla tego kraju. My mieliśmy szansę oglądać obchody właśnie w Kartagenie. Same kościoły w mieście niestety nie wyróżniają się, może poza bazyliką Naszej Pani (która akurat była remontowana i nie można było tam wejść).

Centrum miasta
Centrum miasta

Jeśli podobał Ci się wpis, śledź nas na Facebooku.

Szlak hiszpański
Kartagena

Tyraspol (Tiraspol), Bendery i Naddniestrze

Wiele osób będąc w Mołdawii robi sobie jednodniową wycieczkę do miasta Tyraspol, stolicy Naddniestrza, czyli samozwańczego państwa,. Funkcjonuje jak niezależne państwo, ale nie jest nigdzie uznawane. Naddniestrze jako całość jest raczej ciekawostką, mocno naznaczoną podziałami i przeszłością oraz pewną tęsknotą za Związkiem Radzieckim. Miejsce to jest wyjątkowe na mapie świata i mimo że oferuje niewiele, to ciekawi i przyciąga ludzi.

Pomnik Lenina przed budynkiem władz (Tyraspol, Naddniestrze)
Pomnik Lenina przed budynkiem władz (Tyraspol, Naddniestrze)

Nieuznawane państwo Naddniestrze

Naddniestrze, bądź oficjalnie Mołdawska Republika Naddniestrza, stanowi intrygujące kuriozum. Warto pamiętać, że Mołdawia była republiką radziecką, więc uzyskała wolność wraz z rozpadem ZSRR. Poza Mołdawianami mieszkali tu jednak także Rosjanie, którzy woleli pozostać w Związku lub później w Rosji. Dnia 2 września 1990 roku (inne źródła podają 5 grudnia 1990) Naddniestrze ogłosiło niepodległość od Mołdawii, zajmując stosunkowo niewielkie tereny przylegające do koryta Dniepru na długości około 200 kilometrów i średniej szerokości 15 kilometrów. Tym samym jest to niewielki skrawek ziemi o powierzchni 4163 km², czyli mniej więcej pięć razy mniej niż województwo dolnośląskie. Dnia 25 sierpnia 1991 roku Naddniestrze ogłosiło niepodległość od Związku Radzieckiego, zaś 5 listopada 1991 przyjęło obecną nazwę, odcinając się częściowo od socjalistycznego dziedzictwa.

Dniepr nie uchodzi za czystą rzekę, podobno występują tam przecinkowce cholery
Dniepr nie uchodzi za czystą rzekę, podobno występują tam przecinkowce cholery

Problem polegał na tym, że rozejście się dróg Naddniestrza i Mołdawii nie było pokojowe. Działania zbrojne trwały od 2 marca do 1 lipca 1992 roku. Konflikt, choć przygasł, nie został do dziś zamknięty, proces pokojowy stoi w martwym punkcie. Życie, zwłaszcza Mołdawii, toczy się dalej, ale Naddniestrzu jest bardzo trudno funkcjonować samodzielnie. Wspiera je Rosja, która wysłała tu swoje wojska i jako „siły rozjemcze” nadal tu stacjonują, ale jednocześnie Naddniestrze wciąż jest bardzo zależne od Mołdawii (jak i od Rosji). Tak jak Mołdawia jest rozdarta między samodzielnością a integracją z Rumunią, podobnie jest tutaj. Z jednej strony ludzie chcieliby się przyłączyć do lepiej rozwijającej się Mołdawii, z drugiej wciąż marzą o przyłączeniu do Rosji, z trzeciej żyją w ułudzie pewnej niezależności. Ale w tym przyłączeniu więcej jest sentymentów za ZSRR.

Flagi Naddniestrza i Rosji w Tyraspolu
Flagi Naddniestrza i Rosji w Tyraspolu

Warto poruszyć jeszcze kwestię przemysłu i finansów. W Naddniestrzu był zlokalizowany ciężki przemysł Republiki Mołdawskiej, więc uwłaszczenie tego przez lokalne elity było wszystkim na rękę. Co więcej, choć to niby Republika, to jednak władze są mocno powiązane z głównymi firmami, które tu działają. Natomiast sama Mołdawia, która dążyła do ujednolicenia kraju na przykład uznając język mołdawski za jedyny język urzędowy, sprawiła, że elity zostały poparte przez ludność rosyjskojęzyczną, której nie podobały się zmiany.

Dom Kultury - Pałac Kreatywności Dzieci i Młodzieży (Tyraspol)
Dom Kultury – Pałac Kreatywności Dzieci i Młodzieży (Tyraspol)

Naddniestrze współcześnie

I to właśnie prowadzi do kuriozum. Mołdawia, naznaczona komunizmem, zostawiła jego historię i stara się rozwijać w innym kierunku. Nie wszystko da się wymazać, pomniki Lenina nadal można znaleźć choćby w Gagauzji (która aż tak bardzo od Naddniestrza się nie różni, mimo że nie ma takich zapędów do odrywania się i negowania związków z Mołdawią). Ale samo Naddniestrze to swoisty żywy skansen, utrzymujący pamięć o wielkości ZSRR i w mniejszym stopniu związków z Rosją. Ludzie starają się tu raczej używać rosyjskiego, wszystkie napisy są rosyjskie. Wciąż pozostało też sporo socjalistycznej symboliki. Chcąc jednak pchnąć „kraj” do przodu, obecnie flaga rosyjska jest równoważna fladze Naddniestrza, więc często obie powiewają obok siebie. Jednak ta samozwańcza republika nie zatrzymała się w rozwoju, wiele procesów widocznych w Mołdawii czy Rosji tu także zachodzi (np. rosnąca religijność), acz po swojemu.

Tyraspol i Bendery są dobrze skomunikowane
Tyraspol i Bendery są dobrze skomunikowane

A przy tym Naddniestrze ma własny rząd i kontroluje teren. Ma własną walutę, posterunki graniczne (pieczątka nie jest wbijana do paszportów). Ruch jest jednak spory, bo ludzie często jeżdżą do części mołdawskiej, czy to pracować, czy na zakupy. Niepodległość Naddniestrza uznały na razie jedynie inne samozwańcze, nieuznawane republiki – Osetii Południowej i Abchazji. Właściwie nawet wspierająca Naddniestrze Rosja nie uznaje jego niepodległości. Na świecie nawet nie jest uznawane za teren sporny, tylko autonomię mołdawską.

Naddniestrze: Przekroczenie granicy

Nie ma większych problemów z wjazdem do Naddniestrza, owszem jest kontrola graniczna, paszport jest wymagany. Czytaliśmy w sieci, że wydają karty migracyjne, ale w trakcie COVID-19 nic takiego nie dostaliśmy i przy wyjeździe niczego takiego nie oczekiwano. Możliwe, że także dlatego, iż byliśmy tam tylko kilka godzin. Mołdawskie wypożyczalnie samochodowe mogą nie chcieć nas wpuszczać, gdyż na terenie Naddniestrza nie obowiązują ubezpieczenia. Ale można próbować dostać się marszrutką z Kiszyniowa do Tyraspolu (nr 165) bądź znaleźć wycieczkę. Dla agencji turystycznych jest to jedna z atrakcji, koncentrują się na stolicy, która oczywiście ma najwięcej do zaoferowania. Tyraspol ma też połączenie marszrutokowe i kolejowe z Odessą. Natomiast problem z ubezpieczeniami jest szerszy, bowiem, choć oficjalnie na arenie międzynarodowej jest to autonomia mołdawska, nie znajdziemy tu pomocy konsularnej i innych podobnych rzeczy. To teren niczyj pod tym względem. Pieniądze można wymienić w banku bądź w kantorach, przyjmują mołdawskie leje.

Targowisko w Tyraspolu
Targowisko w Tyraspolu

Tyraspol: Historia miasta

Stolicą Naddniestrza jest Tyraspol (rum./mołd. Tiraspol, ros. Тирасполь). To drugie co do wielkości miasto w Mołdawii, choć raczej niewielkie i niezbyt ciekawe. Nazwa jest historyczna i nawiązuje do rzymskiej nazwy rzeki Dniepr, czyli Tiras. Samo miasto powstało jako twierdza w 1792 roku, gdy Alexandr Suworow rozbudowywał infrastrukturę do obrony przed Turkami. Wówczas to sprowadzono tu, poza Mołdawianami, rosyjskich osadników.

Pomnik Alexandra Suworowa
Pomnik Alexandra Suworowa

Po rewolucji październikowej początkowo był przyłączony do Ukrainy, później do Mołdawskiej Autonomicznej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, której nawet był stolicą. Ta socjalistyczna republika, podobnie jak dziś Naddniestrze, była jedynie skrawkiem Mołdawii. W czasie II wojny światowej Tyraspol i okolice zostały zajęte przez Niemcy i utworzono tu terytorium Transnistria (tak też do dziś określa się Naddniestrze choćby po angielsku). Jednak w wyniku II wojny  światowej, cała Mołdawia znalazła się w ZSRR i Tyraspol przestał mieć znaczenie, aż do momentu ogłoszenia niepodległości w latach 90.

Typowy krajobraz miasta Tyraspol
Typowy krajobraz miasta Tyraspol

Tyraspol: Centrum

Samo centrum jest niewielkie. W jego środku, przy ulicy 25 października znajduje się duży plac z pomnikiem Aleksandra Suworowa. Z jednej strony placu rozciąga się targowisko, z drugiej,  przez ulicę,  park (De Wollant Park), w którym umieszczono pomniki rosyjskie (choćby carycy Elżbiety, która nie jest związana z tym miejscem w żaden sposób, ale tak w Naddniestrzu chcą się rusyfikować). Dalej jest memoriał z czołgiem, kompleks wspominający poległych o walkę wyzwoleńczą Naddniestrza (i przy okazji tablica upamiętniająca tych, którzy zginęli w katastrofie w Czarnobylu). Jest też muzeum historii, budynek władz, przed którym stoi olbrzymi pomnik Lenina. Dalej znajduje się też ratusz, czyli Dom Sowietów, kolejna socrealistyczna budowla z kolejną statuą Lenina.

Czołg jako pomnik historii (Tyraspol, Naddniestrze)
Czołg jako pomnik historii (Tyraspol, Naddniestrze)

Powiedzieć, że Tyraspol się nie wyróżnia, to i tak mało. To nie jest miasto, które ma jakąś większą historię. Jest naprawdę niewielkie, ba nawet ministerstwa mieszczą się tu w „klitkach”. Sporo jest budynków z wielkiej płyty (choć nie wysokich w sumie). No i miasto jest dość zaniedbane. Jedną z atrakcji, którą odpuściliśmy, jest wytwórnia koniaku „Kvint”. Prawdopodobnie lepiej się prezentuje jednak ta w Erywaniu, jest bardziej turystyczna, natomiast w Mołdawii zwiedzaliśmy piwnice winne (Cricova i Milestii Mici), więc nawet się nad tym nie zastanawialiśmy. Można za to wybrać się na targowisko, te znów niczym się nie wyróżnia, ale jest bardziej klimatyczne i sprawia wrażenie lepiej zadbanego niż to, które widzieliśmy w Kiszyniowie.

Tyraspol ma też kilka budynków nie z wielkiej płyty
Tyraspol ma też kilka budynków nie z wielkiej płyty

Tyraspol: Sobór Narodzenia Pańskiego

W całej tej naddniestrzańskiej, socrealistycznej układance pojawia się jeszcze jeden element. Koncern „Sheriff”, największa firma w Naddniestrzu. Holding ma sieć stacji benzynowych, telewizję, sklepy, sieć telefonii komórkowej, sponsoruje sport, ale też naddniestrzańską kulturę. Oczywiście jest on powiązany z władzą, ale ważniejsze jest to, że on buduje obecną tożsamość tej republiki. W Tyraspolu zbudował stadion, ale też ufundował Sobór Narodzenia Pańskiego. Budowa trwała od 1998 do 1999 roku, a oficjalne otwarcie miało miejsce rok później. Co ciekawe, był na nim obecny prawosławny metropolita Kiszyniowa i całej Mołdawii. Dziś to nowy symbol Tyraspola, znajduje się nawet na banknocie 100 rubli. I tu właśnie dochodzimy do nowego miasta, które dzięki pieniądzom powoli się rozrasta i zmienia, odchodzi od socrealistycznych budynków.

Sobór Narodzenia Pańskiego (Tyraspol)
Sobór Narodzenia Pańskiego (Tyraspol)

Twierdza Bendery

Sam Tyraspol „ratują” Bendery (mołd. Bender, historycznie też Tighina, ros. Бендеры). Dziś to niewielkie miasto znajduje się na tyle blisko Tyraspola, że są nawet połączone linią trolejbusową (nr 19) ze stolicą Naddniestrza. Bendery są starsze, była to osada na szlaku handlowym z Lwowa do Białogradu nad Dniestrem, istniejąca od co najmniej 1408 roku. Mówi się także, że za powstanie tu placówki odpowiada Genua, która stworzyła tu faktorię handlową.

Twierdza Bendery, Naddniestrze
Twierdza Bendery, Naddniestrze

Dziś najważniejszym zabytkiem Bender (i tym samym Tyraspola) jest twierdza. Początkowo powstała tu XV wieku, drewniana forteca Hospodarstwa Mołdawskiego, miała być jedną z najważniejszych w kraju. Sama osada zaś nazywała się Tehinia. Jednak w 1538 roku ziemię przejęli Turcy z Sulejmanem Wspaniałym na czele. Oni nadali osadzie nazwę Bendery i pod kierownictwem architekta Sinana (odpowiada za Meczet Sulejmana w Stambule, czy most w Mostarze) rozpoczęto budowę lub przebudowę fortecy (tu źródła nie są zgodne). W każdym razie wzniesiono ją w stylu europejskim, była już gotowa w 1541 roku. Na przestrzeni lat wielokrotnie ją oblegano i przebudowywano. Także przez Rosjan, którzy przejęli ją na początku XIX wieku. W celach wojskowych była wykorzystywana także w czasach ZSRR. Dziś uchodzi za najważniejszy i najstarszy zabytek Naddniestrza. Uwieczniono ją na banknocie 25-cio rublowym.

Twierdza Bendery
Twierdza Bendery

Twierdzę zwiedza się częściowo z przewodnikiem, który opowiada jej historię, ale też wskazuje pozostałości po zabudowaniach, które nie dotrwały do dziś. Była ona dużo większa. Potem zaś można samemu pochodzić po kompleksie i wejść na mury. Dziś ulokowano tu sale muzealne (między innymi muzeum tortur, ale też ukazujące janczarów czy wojska rosyjskie), jakieś balisty i trebusze. Wykorzystywana jest też także do różnego rodzaju imprez.

Twierdza w Benderach
Twierdza w Benderach

Bendery i baron Münchausen

W twierdzy w Benderach znajduje się duża kula armatnia z uchwytami. Można na niej usiąść, zrobić sobie zdjęcie niby w locie na kuli. Ta instalacja to pamiątka na cześć barona Münchausena. Podobno, gdy baron służył rosyjskim wojsku i walczył z Turkami, był właśnie w Benderach. Hieronymus Carl Friedrich von Münchhausen, żołnierz, podróżnik i awanturnik niejednokrotnie opowiadał swoje przygody, uatrakcyjniając je, dodając do nich fantastyczne wątki. Jeden z nich to lot na kuli armatniej, który miał mieć miejsce w czasie starć z Turkami. Nie wiadomo, czy akurat działo się to w Benderach, ale tu o tym wspominają.

Natomiast te niesamowite opowieści Rudolf Erich Raspe zapisał w powieści „Przygody barona Münchausena” z 1785 roku, który czasem uznaje się wręcz za fantastykę. Inną wersję jego przygód opisał Gottfried August Bürger. Książki posłużyły za inspirację dla filmów. Pierwszy to animacja węgierska z 1978, drugi to film Terry’ego Gilliama z 1989 roku. Niestety w obu przypadkach twierdza w Benderach nie jest wspominana. Mamy więc tylko nawiązanie kulturowe.

Kula armatnia upamiętnia historie barona Münchhausena
Kula armatnia upamiętnia historie barona Münchhausena

Zwiedzanie Bender i Tyraspola

Dziś przy twierdzy znajduje się parking, zadbany trawnik z drzewkami, a raczej Park Aleksandra Newskiego, oraz odnowiona, bardzo ładna cerkiew Aleksandra Newskiego z przepięknymi freskami. Obecna cerkiew powstała w 1833 roku. Z samej fortecy widać też Dniestr, oraz chodząc po murach można zobaczyć rosyjskich żołnierzy (po lewej stronie), którzy stacjonują przy twierdzy. Nie należy robić im zdjęć. Tyraspol to trochę skansen komunizmu. Miasto pozbawione atrakcji, mało ciekawe i zaniedbane, a przede wszystkim niedofinansowane. Twierdza w Benderach prezentuje się lepiej, na mołdawskie i naddniestrzańskie standardy wręcz atrakcyjnie. Natomiast do Naddniestrza przybywa się głównie po to, by albo „zaliczyć” nietypową atrakcję, albo spojrzeć na żywy, raczej smutny skansen, konflikt i współczesną historię Mołdawii z drugiej strony, zobaczyć nostalgię za dawnym imperium. W obu przypadkach jeden dzień z pewnością wystarczy, prawdopodobnie nawet nie cały.

Cerkiew Aleksandra Newskiego (Bendery, Naddniestrze)
Cerkiew Aleksandra Newskiego (Bendery, Naddniestrze)

Jeśli podobał Ci się wpis, śledź nas na Facebooku.

Szlak mołdawski
Tyraspol i Naddniestrze