Archiwum kategorii: Miasto

Ischia, słynne SPA i zamek w Zatoce Neapolitańskiej

Ischia (czyt. Iskia) znajdująca się w archipelagu Wysp Flegrejskich to jedna z prawdziwych perełek Zatoki Neapolitańskiej i doskonałe miejsce na jednodniowy wypad z Neapolu (choć by nacieszyć się wszystkim to może być za mało). Każdego dnia ze stolicy Kampanii wypływają promy do miasta Ischia (wyspa nosi dokładnie tę samą nazwę). Ischia jest mniej oblegana od słynnej Capri, a co za tym idzie także tańsza, ale jednocześnie wciąż popularna wśród turystów. Przyciąga ich szczególnie aktywność wulkaniczna: gorące źródła i wulkaniczne błota. Stałym bywalcem jest tu Angela Merkel. Szczęśliwie nie jest to tylko kurort i miejsce, gdzie można odpocząć, to także niesamowita historia. Nas zachwycił (i sprowadził) malowniczy Zamek Aragoński, zresztą jak się okazuje także filmowy.

Most łączący Ischię i Zamek Aragoński
Most łączący Ischię i Zamek Aragoński

Jak dotrzeć na Ischię

Najpierw trzeba jednak dopłynąć na Ischię. Promy można łapać zarówno bezpośrednio w Neapolu jak i w miejscowości Pozzuoli. Tu niby kursuje metro z Neapolu, faktycznie to pociąg podmiejski i trzeba brać poprawkę, że jakiś kurs może wypaść, jakiś się przesunąć. Początkowo nasz plan był taki, by również spróbować zobaczyć Pola Flegrejskie (Campi Flegrei) i przede wszystkim wulkan Solfatara. Jednak ta atrakcja została zamknięta na czas nieokreślony. Dotarcie do Pozzuoli i płynięcie stamtąd na Ischię okazało się być słabym pomysłem ze względu na duże marnotrawstwo czasu. Cudem zdążyliśmy na prom. Dlatego lepiej płynąć bezpośrednio z Neapolu. Ze stolicy Kampanii płynie się tu albo z Porta di Massa albo z Beverello (różne linie i trochę inne statki). W sezonie, podobnie jak to ma miejsce z Capri, lepiej kupić bilet parę dni wcześniej (lub przez Internet, tu łatwo znaleźć firmy pośredniczące w zakupie).

Ischia - port
Ischia – port

Rejs niezależnie od miejsca początkowego jest dość przyjemny, zwłaszcza przy sprzyjającej pogodzie. W wodach Zatoki Neapolitańskiej i okolicznych można spotkać siedem gatunków delfinów i wielorybów, w tym kaszalota, a nawet płetwala zwyczajnego. Niestety wypatrzyliśmy jedynie delfiny, dostrzeżenie wieloryba wymaga dużego szczęścia, nie ma ich wiele w tym rejonie. Statkom zaś towarzyszą mewy, niektóre z nich próbują wyciągać smakołyki od naiwnych turystów.

Uliczki Ischii
Uliczki Ischii

Niekiedy można zauważyć dym unoszący się z niektórych wysp. Przypomnijmy, że jesteśmy na terenie aktywnie wulkanicznie i to nie jest zwykły dym, ale wyziewy z wnętrza ziemi. Ischia to wyspa pochodzenia wulkanicznego na Morzu Tyrreńskim, jest to część kaldery Pól Flegrejskich. Kompleks wulkanów, od którego Ischia wzięła nazwę, ostatnią erupcję miał na początku XIV wieku. Wyspa jest sporo większa od Capri: jej powierzchnia wynosi około 34 km2, podczas gdy słynniejsza Capri – 10,4 km2.

Ischia - centrum
Ischia – centrum

Ischia: Krótka historia

Na wyspie Ischia greccy i feniccy osadnicy założyli pierwszą kolonię na zachodzie, było to około 770 roku przed naszą erą; z podobnego okresu z tutejszego stanowiska archeologicznego pochodzi artefakt z jednym z najstarszych napisów w greckim alfabecie, tak zwana czara Nestora. W źródłach greckich i rzymskich wyspa była nazywana Pitekousai (Pythaecu), a potem Aenaria (Arime – tak określał ją Wergiliusz). Obie nazwy nawiązywały do małpy. Forma współczesnej nazwy – Iscla – pojawia się w listach papieża Leona III do Karola Wielkiego z pierwszej dekady IX wieku. Ta nazwa znaczyła tyle co czarna wyspa.

Most i Zamek Aragoński
Most i Zamek Aragoński

Ischia: Zamek Aragoński

Najważniejszym i najczęściej odwiedzanym zabytkiem Ischii jest Zamek Aragoński (Castello Aragonese). Wznosi się on na niewielkiej skalnej wyspie, połączonej z Ischią kamiennym mostem Ponte Aragonese, zaś cała okolica zwana jest Ischia Ponte. Pierwotny zamek założył w połowie V wieku przed naszą erą tyran Geli (na Sycylii) i Syrakuz, Hieron I. Wiek później, w 326 r. p.n.e. zamek, podobnie jak Ischia (i Neapol zresztą też) został podbity przez Rzymian.

Zamek Aragoński (Ischia, Włochy)
Zamek Aragoński (Ischia, Włochy)

W połowie XV wieku Alfons V Aragoński zbudował kamienny most w miejscu poprzedniego drewnianego oraz wzmocnił zamkowe mury dla obrony przez piratami, głównie z Afryki i Turcji Osmańskiej. W XVIII wieku teren Zamku Aragońskiego zamieszkiwało około 2 tysiące osób, w tym dwa zakony: klaryski i bazylianie, a także garnizon wojskowy. Na zamku było trzynaście kościołów i kaplic, dziś można zwiedzać kaplicę patrona wyspy: San Giovan Giuseppe della Croce, kościół Matki Boskiej Niepokalanej i Wniebowzięcia Maryi Panny. Podczas brytyjskiego oblężenia w 1809 roku, zamek został niemal doszczętnie zniszczony – dziś możemy zwiedzać właściwie jego ruinę, pozbawione oryginalnych wnętrz mury.

Zamek Aragoński
Zamek Aragoński

Wielką przyjemność sprawia spacer po ogrodach na Zamku Aragońskim na Ischii. Z góry rozciąga się też piękny widok. Zresztą ta majestatyczna budowla przyciąga oko także gdy opływa się wyspę. Zamek oczywiście jest atrakcją płatną. Na górę można dostać się windą, co jest dość dobrym pomysłem. Ten fragment podziemi nie wygląda zbyt starodawno, tym samym brakuje mu klimatu. Potem po obejrzeniu wszystkiego na górze, można zejść spokojnie na dół, tym razem już normalną ścieżką. Po drodze mijamy mnóstwo punktów widokowych, z których doskonale widać miasto i część wyspy. Można też zajrzeć do muzeum tortur. Z zamku mamy wspaniały widok na Ischię, jak również zatokę.

Mury zamkowe
Mury zamkowe
Ischia i Zamek Aragoński w filmie „Karmazynowy pirat”
Ischia i Zamek Aragoński w filmie „Karmazynowy pirat”

Zwiedzanie miasteczka Ischia

Miasteczko Ischia jest bardzo urocze, czyste i turystyczne. Niczym nie przypomina zatłoczonego i brudnego, acz żywego Neapolu. Ischia jest też zdecydowanie od niego droższa (choć i tak tańsza niż Capri). Zarówno jeśli chodzi o restauracje, bary, jak i hotele. O tym, że jesteśmy na południu Włoch przypomina co najwyżej Park Pineta Mirtina, który przypomina trochę mało zadbany las. Jest dość naturalny, cichy i spokojny i niestety już nie tak malowniczy jak reszta. Jak się go porówna z ogrodami Zamku Aragońskiego, to wygląda trochę jak ubogi krewny. Wstęp do parku jest darmowy. Lepiej podobno wypada ogród botaniczny w Forio (Giardini La Mortella). Swoją drogą w Forio jest więcej klubów i miejsc rozrywkowych. Ischia zaś prócz zamku i uliczek to także przepiękne nadbrzeże, gdzie stoi wiele jachtów. Przy dobrej pogodzie widok jest naprawę niesamowity. Główne ulice Ischii są trochę zatłoczone, ale wystarczy zboczyć na bok i już jest lepiej.

Ischia - widok z zamku na wyspę, miasto i zatoczkę
Ischia – widok z zamku na wyspę, miasto i zatoczkę
Ischia i Zamek Aragoński w filmie „Kleopatra”
Ischia i Zamek Aragoński w filmie „Kleopatra”

Wspominaliśmy o gorących źródła, termy są jedną z atrakcji Ischii, oczywiście odpowiednio kosztują. Niektóre z nich są połączone z hotelami, inne bardziej z różnej maści salonami piękności. Jeśli ktoś chce skorzystać, to na pewno znajdzie coś dla siebie. Można też poszukać „dzikich” źródeł. W sumie źródeł na wyspie jest ponad sto, czyni to Ischię największym naturalnym ich skupiskiem we Włoszech. Lecznice właściwości wód i SPA znane są od 2,5 tysiąca lat. Ischia dodatkowo oferuje też wiele ciekawych plaż. Dlatego jest to popularne miejsce na wypoczynek i wczasy.

Zamek Aragoński
Zamek Aragoński

Inne atrakcje wyspy

Na wyspie wznosi się też góra Epomeo (787 metrów nad poziomem morza), która z daleka wygląda jak wulkan. Powstała w wyniku erupcji, ale na wyspie nie ma kraterów. Epomeo to też potencjalny punkt widokowy na zatokę, choć tu w tym wypadku zamek Aragoński sprawdza się lepiej, bo ładnie z niego widać miasteczko Ischia. Zaś na wyspie drugą największą atrakcją jest oczywiście Forio. Można tam dojechać zarówno komunikacją miejską, taksówkami, jak również już przy porcie bez problemu można wynająć skuter. To bardzo dobry sposób do poruszania się po wyspie.

Wąskie przejścia zamkowe
Wąskie przejścia zamkowe
Ischia
Ischia

Ischia w kulturze

Warto też wspomnieć o filmowych występach Ischi, najczęściej używano zamku i bliskiej okolicy. Kręcono tu kilka klasyków złotej ery Hollywoodu. Są to „Kleopatra” (1963) Josepha L. Mankiewicza z Elizabeth Taylor, „Karmazynowy pirat” (1952) Roberta Siodmaka z Burtem Lancasterem, francuski „W pełnym słońcu” (1960) René Clémenta z Alainem Delonem. Z nowszych filmów powstało tu kilka ujęć do „Utalentowanego Pana Ripleya” (1999) Anthony’ego Minghelli z Mattem Damonem, czy „Kryptonim U.N.C.L.E.” (2015) Guya Ritchiego, a także „Men in Black: International” (2019). Wśród organizatorów wycieczek po wyspie znaleźliśmy jedną, która przebiegała śladami filmów. Warto wspomnieć też o filmie „And While We Were Here” (2012), to romans, który nie tylko był kręcony na wyspie, ale osadzono tu także jego akcję. Ischia pojawia się także w „Dekameronie”, czyli słynnym i kontrowersyjnym swego czasu dziele literackim Giovanniego Boccaccia.

Zamek Aragoński
Zamek Aragoński
Ischia i Zamek Aragoński w filmie „Utalentowany Pan Ripley”
Ischia i Zamek Aragoński w filmie „Utalentowany Pan Ripley”

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak włoski
IschiaMediolan
Szlak filmowy
IschiaPraga

Teheran, stolica Iranu i jego najnowsza historia

Teheran (pers. تهران lub Tehran) to stolica i jednocześnie największe miasto Iranu. Miejsce tłumne, nowoczesne, różne od reszty kraju, a przy tym ciekawe i bogate w atrakcje, także historyczne. Słynące ze smogu, choć ten nam akurat nie dawał się tak bardzo we znaki.

Teheran
Teheran

Teheran, stolica Iranu

Teheran to od 1795 roku stolica Iranu (trzydziesta druga stolica Persji z kolei), w której urzędowała dynastia Kadżarów i Pahlawi, a potem rewolucyjny rząd. Jest to zarazem najludniejsze miasto na całym Bliskim Wschodzie – liczące 12 milionów i 16 milionów mieszkańców w aglomeracji, przy okazji jest drugą co do wielkości aglomeracją bliskowschodnią po Stambule. Znaczny przyrost ludności nastąpił w XX wieku, gdy z całego Iranu ludność migrowała do stolicy. Przez to też Teheran to nie jest dobre miasto do życia. Wielkie zagęszczenie populacji, duże zanieczyszczenie powietrza i inne trudności skłaniają rząd do następnego przeniesienia stolicy. Jednak to na razie tylko luźne plany, bez konkretów.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Miasto należy do najstarszych w Iranie, osadnictwo datuje się tutaj na 7 tysięcy lat wstecz. Jednak długo nie miało znaczenia i niewiele wiadomo o jego historii, ani etymologii nazwy. Jego istnienie zostało przyćmione przez bliskość ważnego medyjskiego miasta Rey (staroperski: Ragā), które obecnie – o ironio – zostało wchłonięte przez Teheran i jest jedną z dzielnic miasta.

Pałac Golestan, Teheran
Pałac Golestan

Muzeum archeologiczne

Jednym z pierwszych miejsc, jakie odwiedziliśmy w Teheranie, było muzeum archeologiczne. Wspominaliśmy je choćby przy okazji Biszapuru. Cóż to bardzo dobry pomysł na podsumowanie naszej eskapady po Iranie i uzupełnienie jej o inne ciekawostki. Samo muzeum robi dwojakie wrażenie. Budynek wygląda na duży, ale pierwsze zetknięcie się ekspozycją trochę rozczarowuje. Wygląda to jak jakieś muzeum historyczne z lat 60. z małą ilością wystawianych eksponatów. Ale nic bardziej mylnego. Sposób wystawiania ich owszem, nie jest powiedzmy „szałowy”, ale całość jest bardzo przemyślana i zawiera sporo informacji, także w języku angielskim. Co więcej pustki w pierwszych salach są celowe, by lepiej zobrazować upływ czasu i idący za nim rozwój cywilizacji, a jednocześnie podkreślają, jak niewiele z tych najdawniejszych rzeczy przetrwało.

Muzeum archeologiczne w Teheranie
Muzeum archeologiczne w Teheranie

Najstarsze znaleziska

Tereny Bliskiego Wschodu były zamieszkane przez przedstawicieli różnych gatunków z rodzaju Homo dziesiątki tysięcy lat temu. O tym mówią najstarsze eksponaty. Dalej mamy już artefakty przedstawicieli naszego gatunku. Są to figurki, narzędzia albo rytualne naczynia, jak to w kształcie żółwia, którego powstanie datuje się na 4800 lat przed naszą erą. Trzeba przyznać, że nieźle się trzyma jak na 6800 lat. Okres, w którym powstała, nazywa się okresem Ubajd. Dopiero po nich na terenie Mezopotamii nastali Sumerowie. O tym jak zorganizowani byli ludzie z okresu Ubajd, dziś nie wiemy za dużo. Pozostała po nich ceramika, jak ten żółw, wznosili też pierwsze świątynie, które z czasem rozwinęły się w zigguraty oraz grzebali zmarłych na cmentarzach.

Muzeum archeologiczne w Teheranie
Muzeum archeologiczne w Teheranie

Kierunek zwiedzania muzeum jest ściśle powiązany z nastawaniem kolejnych er, a wraz z nimi zdobnictwo ceramiki staje się coraz bardziej precyzyjne. Pojawiają się też wpływy kulturowe, jak choćby swastyka. Choć ten symbol znaleziono już w wykopaliskach pochodzących z X tysiąclecia przed naszą erą (na terenie dzisiejszej Ukrainy), to jednak prawdziwą „furorę” zrobiła dopiero w Indiach, mniej więcej od roku 3000 przed naszą erą. Widać tu wpływ Indii na Iran. Im dalej przechadzamy się po muzeum, tym więcej odkryć naukowych, które zmieniły oblicze ludzkości jesteśmy w stanie dostrzec. Choćby obróbka żelaza. Albo koło, tu wykorzystane do dziecięcej zabawki. Nie mówiąc już o figurkach zwierząt.

Muzeum archeologiczne w Teheranie
Muzeum archeologiczne w Teheranie

Z obróbką metalu ludzie zaczęli gromadzić kosztowności. Co prawda parytet złota to wymysł XIX wieku, ale była to raczej ewolucja, nie rewolucja. Tu jak byk widać ozdoby, puchary, byle się świeciło, tak to działało od starożytności. Parytet złota przestał obowiązywać po I wojnie światowej. Ciekawostką jest to, że choć on lepiej chronił przed kryzysem, odejście od niego dużo bardziej napędzało gospodarkę. Dalej mamy pismo klinowe. Pierwotne pismo w tym regionie (o którym wiemy) wykształcili Sumerowie i używali go do prowadzenia różnego rodzaju zapisków, rachunków i odpowiednika ksiąg wieczystych. Pismo klinowe było już zapisem kompletnym, więc można było tam zapisać zarówno rachunki, jak i poezję i inne dzieła.

Starożytna Persja

W końcu docieramy do prawdziwej starożytnej Persji. Tu przypomina się Persepolis, Pasargady i Ekbatana. W muzeum znaleźliśmy także to, czego nie udało się zobaczyć, czyli Suzę. A raczej makietę miasta, plus kilka rzeczy, które wykopali tam archeolodzy. Jest też słynna kolumna z Persepolis, ta z bykami. Podobną można podziwiać też na przykład w paryskim Luwrze. Są także ślady greckie i podboju tak bardzo nielubianego tutaj Aleksandra Macedońskiego, czy nawet mozaika z Biszapur, której nie można zobaczyć na stanowisku archeologicznym. Muzeum ukazuje ciekawą i różnorodną kulturę Iranu, kontynuuje tym samym wieloletnią historię utrzymania tożsamości narodowej. Muzeum archeologiczne kończy się na państwie Sasanidów, czyli czasami przed nastaniem islamu. Obok jest Muzeum Sztuki Islamskiej, co jest pewnym uzupełnieniem historii Iranu. Przed samym gmachem znajduje się park, a w nim kolumny z bykami.

Historia współczesna Iranu i Teheranu

Po muzeum można przejść do czasów obecnych i tego, co je ukształtowało, zaczynając od pierwszego szacha z dynastii Pahlawi. Reza Szach Pahlawi (panował w latach 1926 – 1941). Wówczas Iran był koszmarnie zacofanym krajem: bez dobrych dróg, bez przyzwoitej opieki medycznej, edukacji… Rządy sprawowała dynastia Kadżarów, ale Ahmad Szach i jego gabinet byli tylko marionetkami w rękach Rosjan i Brytyjczyków. Ci drudzy przekonali Rezę, że należy dokonać zamachu stanu, by ograniczyć rosnące wpływy Rosji oraz plemion irańskich. Ponieważ przyszły władca był dowódcą perskiej Brygady Kozackiej, udało mu się przekonać podwładnych do aresztowania rządu.

Pałac Golestan, Teheran
Pałac Golestan

Po wielu perypetiach, w kwietniu 1926 roku Reza mógł się wreszcie koronować na szacha przybierając nazwisko Pahlawi. Jest to określenie na język średnioperski i partyjski z czasów sprzed podbojów arabskich. Reza Szach zobowiązał obce krajów do zaprzestania nazwy Persja na rzecz właściwej nazwy kraju – Iranu. Brytyjczycy początkowo byli zadowoleni: udało im się usadzić na tronie „swojego” człowieka. Jednak szach Pahlawi nie poczuwał się do roli marionetki. Zamierzał zmodernizować państwo: rozbudować transport, uprzemysłowić kraj, usprawnić rolnictwo, wprowadzić powszechną i dobrej jakości medycynę opiekę medyczną, a także edukację w szkołach świeckich. Szach zamierzał znacznie ograniczyć wpływ szyickich duchownych na sprawy państwa. Zmiany musiały nastąpić także w obszarze kulturowym: mężczyznom nakazano nosić europejskie stroje, zaś kobietom zabroniono zakrywać głowy i innych tradycyjnych ubrań islamskich.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Iran i Teheran w czasach szacha

Ogólnie kierunek był proeuropejski we właściwie każdej dziedzinie życia. Żeby nie było tak wesoło, rządy Rezy Szacha Pahlawiego były rządami silnej ręki, z władzą mocno scentralizowaną. Stosowano przemoc i nawet tortury wobec opozycjonistów. Reza Pahlawi nakazał wyburzenie starej zabudowy w Teheranie, by wznosić nowoczesne budynki. Tak zniszczona została znaczna część pałacu Golestan. W ramach wdzięczności wobec Brytyjczyków powołał spółkę Anglo-Iran Oil, z której Iranowi skapywało zaledwie kilkanaście procent zysku.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Reza Szach Pahlawi był na brytyjskie gusta zbyt samodzielnym władcą. Szczytem bezczelności było ogłoszenie neutralności podczas II wojny światowej. Z obawy przed sprzedażą ropy Niemcom, Rosja i Wielka Brytania prewencyjnie najechały w 1941 roku na Iran, dzieląc go na dwie strefy wpływów, co trwało do 1946 roku. Gwoli przypomnienia: Brytyjczycy najechali też Islandię, ale tamten kraj cicho wspierał koalicję antyniemiecką, Iran jednak preferował prawdziwą neutralność.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Przy tej okazji Brytyjczycy nakłonili syna Rezy Szacha – Mohammada Pahlawiego – aby dokonał zamachu stanu i objął tron ojca. Na początku swojego panowania Mohammad Szach Pahlawi rozluźnił nieco rządy twardej ręki. Przez następne kilka lat średnio interesowały go sprawy państwa. Zmiana nastąpiła we wrześniu 1949 roku, gdy był bliski śmierci z rąk zamachowca. Szach wprowadził stan wyjątkowy, zdelegalizował komunistyczną partię, którą podejrzewano o kontakt z zamachowcem, wielu polityków i dziennikarzy działających w opozycji kazał aresztować, a ajatollaha wydalić z kraju. Rozpoczął rządy terroru.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Premier powołany przez Mohammada Szacha Pahlawiego zerwał naftową umowę z Brytyjczykami i znacjonalizował wszystkie zakłady wydobywcze i rafinerie. Brytyjczycy oczywiście byli wściekli z powodu utraty wpływów, przez pewien czas blokowali irańskie porty. Do gry włączyły się Stany Zjednoczone, także niezadowolone z takiego zwrotu szacha na niezależność. Ostatecznie doszło do obalenia rządu za pozwoleniem szacha, który przyjął od USA łapówkę, a następnie skupił w swoim ręku całą władzę.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Rewolucja w Iranie

Rosło niezadowolenie społeczne. Ludzie gardzili szachem, który wolał brylować w światowym towarzystwie, niż zajmować się sprawami Irańczyków. Jednocześnie wolna prasa i polityczna opozycja, jeśli jeszcze istniały, to znajdowały się w więzieniach i na izbach tortur. W nieudacznych walkach z niezadowoleniem społecznym pomagały służby tajnej policji i wywiadu, brutalny SAWAK. Za to szach przywrócił interesy brytyjskie w Iranie.

Pałac Golestan, Teheran
Pałac Golestan i tron

W zachodniej prasie w latach 60 i 70. przedstawiano szacha Pahlawiego jako wzór nowoczesnego bliskowschodniego władcy. Na to się ludzie w Europie nie nabierali: jego wizyty w państwach europejskich kończyły się zamieszkami. Jednocześnie manifestacje niezadowolonych Irańczyków w ich ojczyźnie tłumiono brutalnie, za każdy razem pozostawiając wielu rannych i zabitych.

Mural w Teheranie
Mural w Teheranie

Republika Islamska

Ostro szacha krytykował Ruhollach Chomejni (podczas wystąpień choćby w Kom), którego w 1964 roku wydalono do Turcji. Na polityce szacha bardzo cierpieli najbiedniejsi Irańczycy: rosnące ceny ropy, a co za tym idzie, także żywności, były jedną z przyczyn narastającego niezadowolenia. Kolejne to nieukończenie reform gospodarczych, które mogły poprawić sytuację w kraju, a w rezultacie konieczność cięcia budżetu, duże zwolnienia i bezrobocie wśród klasy robotniczej, a także zbyt prozachodnie i świeckie zmiany. Dla przywiązanej do tradycji, w większości niezamożnej klasy społecznej, taki kierunek władzy szacha bardzo, ale to bardzo nie odpowiadał. Mimo wygnania, ludzie pamiętali płomienne mowy ajatollaha Chomejniego. Kolejne manifestacje kończyły się krwawo.

Czarny Piątek miał miejsce 8 września 1978 roku. Tego dnia ogłoszono stan wojenny i tego dnia wbrew zakazom zorganizowano wielką manifestację w Teheranie. Władca użył całej siły wojska do rozpędzenia tłumów. Zginęło około 60 osób, dużo więcej zostało rannych. Na początku kolejnego roku Chomejni, który wówczas jeszcze przebywał w Paryżu, utworzył Radę Rewolucyjną. Zwolennicy Chomejniego i Pahlawiego starli się w Iranie. Zwyciężyli ci pierwsi, dzięki swojej przewadze liczebnej i zażartości. W czerwcu 1979 roku powołano do istnienia Islamską Republikę Iranu. Konstytucja opisywało ustrój jako islamską republikę. Jednak wbrew pozorom, nie obowiązuje w niej prawo szariatu, za to 12-sto osobowa Rada Strażników Rewolucji strzegła poprawności obowiązującego prawa i polityki państwa ze zgodnością z szariatem.

Zdjęcia bohaterów, Teheran
Zdjęcia bohaterów, Teheran

Teheran: Pałac Golestan

Pałac Golestan (pers. Pałac Kwiatów) jest wpisany na listę UNESCO. Zbudowany został w XVI wieku podczas panowania Safawidów, co czyni z niego jeden z najstarszym istniejącym zabytków Teheranu. W momencie powstania pałac należał do zespołu cytadeli, zaś funkcję typowo mieszkalną i pałacową przyjął po 1795 roku, gdy pierwszy z dynastii Kadżarów przeniósł stolicę do Teheranu i uczynił z Golestanu swoją siedzibę.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Jest tu kilka ciekawych przedmiotów, jak choćby alabastrowy tron perskich szachinszachów od początków dynastii Kadżarskiej (1750 rok) do końca dynastii Pahlawi (1979 rok) i szachów w ogóle. Ten tron jest tak głęboki, dlatego był wyłożony miękkimi poduszkami i można było w nim spoczywać w pozycji półleżącej. Z takimi głębokimi ławami, wyposażonymi w poduchy, często się spotykaliśmy w kawiarniach i restauracjach. Sprzyjają do dłuższego cieszenia się posiłkiem. Po przeniesieniu stolicy do Teheranu, Golestan nabrał znaczenia, a jego obecny wygład pochodzi z drugiej połowy XVIII wieku, gdy został gruntownie przebudowany i z XX wieku, gdy Reza Pahlawi nakazał dużą część wyburzyć. Obaj szachinszachowie z dynastii Pahlawi używali sal pałacu jedynie do oficjalnych okazji, jak na przykład do koronacji.

Pałac Golestan (Teheran, Iran)
Pałac Golestan

Bilet wstępu to lekko skomplikowana sprawa: kupuje się przed wejściem bilet ogólny do oglądania pałacu z zewnątrz i ogrodu oraz należy od razu wybrać, do których pomieszczeń chcemy wejść. Warto więc wcześniej zasięgnąć wiedzy, jeśli nie ma czasu, by obejrzeć wszystko. Bogate wnętrza naprawdę mogą zachwycić. Lustrzana mozaika jest ulubionym – obok płytek glazurowanych – sposobem na dekorację w Iranie.

Ogród przed pałacem Golestan
Ogród przed pałacem Golestan

Teheran: Wielki Bazar

Blisko Pałacu Golestan znajduje się Wielki Bazar. Bazar zawsze w Iranie miał ważną społeczną rolę. W Iranie nie czytało się gazet, szło się na bazar. Podczas rządów dynastii Pahlawi, Wielki Bazar był ośrodkiem myśli i działań anty-monarszych. Reza Pahlawi w swojej wizji modernistycznego Iranu był gotów bazary całkowicie usunąć, co by oznaczało finansową katastrofę dla bardzo wielu ludzi. W dodatku niewielu miało udział w paliwowym boomie z drugiej połowy lat 70. Postępująca industrializacji kraju martwiła wielu rzemieślników, bano się po prostu o miejsca pracy i rynek zbytu.

Wejście na bazar
Wejście na bazar

Tylko część zabudowy bazaru pochodzi z XVI wieku. Większa część Wielkiego Bazaru pochodzi z XX wieku, przez co wyróżnia się na tle widzianych przez nas wcześniej bazarów. Łącznie korytarze liczą sobie około 10 kilometrów długości.

Wielki Bazar, Teheran
Wielki Bazar, Teheran

Bazar to nie tylko miejsce, gdzie można kupić kolorowe przyprawy. Na obszarze bazaru działają banki, hostele i oczywiście meczety. Jak do każdego meczetu w Iranie, także tutaj mogliśmy wejść zobaczyć wnętrze.

Meczet na bazarze
Meczet na bazarze

W Iranie nie ma alkoholu (ale o tym wiemy), są za to dziwne napoje. Świeżo wyciskane soki nie są aż tak popularne w Iranie jak herbata, również z najprzeróżniejszych ziół oraz destylaty kwiatowe. Można się napić napoju różanego, z kwiatu pomarańczy i wielu innych, których zupełnie nie znaliśmy. Często te napoje są wzbogacane na przykład o szafran lub nasionka bazylii, które pęcznieją w szklance podobnie jak rzeżucha. Bardzo inne, bardzo specyficzne i bardzo smaczne!

Wnętrze meczetu
Wnętrze meczetu

Wspominaliśmy już, że Irańczycy lubią trzymać małe ptaszki, gwarki lub papugi, takie jak żako. Widzieliśmy taki obwoźny sklep zoologiczny. Na sprzedaż były nawet dwa dudki, piękne ptaszki. A propos ptaszków: na bazarach można spotkać mini-straganik, przy którym siedzi starszy pan i sprzedaje losy. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że losy dla klientów wyciągają… dwie papużki faliste. W Iranie są one symbolem szczęścia i miłości. Losy zaś to przepowiednie, bazujące na wersach poezji Hafeza (więcej na jego temat we wpisie o Szirazie).

Wielki Bazar, Teheran
Wielki Bazar, Teheran

W wielu miastach irańskich można zobaczyć wizerunki młodych mężczyzn, którzy zginęli na wojnie, przede wszystkim podczas konfliktu iracko-irańskiego. Nie inaczej jest w Teheranie. W stolicy wątki patriotyczne są tym bardziej eksponowane. Można też znaleźć wiele patriotycznych murali, nie religijnych, ale właśnie ukazujących żołnierzy.

Las Taleghani i most Tabiat

Lubianymi przez Irańczyków miejscami do odpoczynku jest miejska zieleń. Dwa duże parki w Teheranie: przypominający las Taleghani i bardziej „ucywilizowany” Abo-Atash były rozdzielone szeroką autostradą. Połączenie obu parków wydało się potrzebną inwestycją. Rozpisano więc konkurs na most nad autostradą. Zwyciężył projekt Leili Araghian, irańskiej architekt. Jej koncepcja na przeprawę zakładała, że powinno to być miejsce samo w sobie dość przyjemne, by spędzać tutaj czas, a nie tylko by jak najprędzej przejść z jednego parku do drugiego.

Most Tabiat
Most Tabiat

Dlatego powstały most – Tabiat – nie jest prostolinijny, są na nim ławki – wszystko to, co zachęca do zatrzymania się i podziwiania panoramy miasta z jednej strony i gór Elburs z drugiej. Budowę mostu rozpoczęto w 2010 roku, zakończono cztery lata później. Z samego mostu można podziwiać panoramę Teheranu. Widać tu choćby Mauzoleum Ajatollaha Chomejniego oraz górę Toczal (3964 m n.p.m.), część masywu Elburs. Sama góra jest popularnym miejscem wypadowym dla mieszkańców stolicy, można na nią wjechać kolejką gondolową.

Park Ab-o Atash, czyli dosłownie Park Wody i Ognia. Są tutaj liczne restauracje, sadzawka z fontanną, zadbany trawnik, planetarium.

Teheran
Teheran

Teheran: Plac Wolności

Meydāne Āzādi (Plac Wolności), nad którym góruje Borj-e Āzādi, czyli Wieża Wolności to kolejna wizytówka Teheranu. Ta mierząca 45 metrów wysokości konstrukcja stanowi symboliczną bramę do miasta. Z zewnątrz jest obłożona białym marmurem. Jej budowę zainaugurował Mohammed Szach Pahlawi w 1971 roku, gdy hucznie obchodzono 2500 lat istnienia Imperium Perskiego. Stąd wcześniejsza nazwa wieży i odpowiednio placu: Borj-e Šahyād – Wieża Szacha. Nazwę zmieniono po obaleniu szacha w 1979 roku.

Plac Wolności
Plac Wolności

Architektura wieży ma nawiązywać do klasycznych styli wykształconych na przestrzeni wieków, ale także korzystać ze stylistyki neomodernizmu. Trzeba przyznać, że również dziś jest przyjemna dla oka. Jest także bardzo charakterystyczną budowlą w Teheranie, choć rządy rewolucyjne długo nie chciały o wieżę odpowiednio dbać.

Konstrukcja nowego meczetu
Konstrukcja nowego meczetu

Ambasada Amerykańska – nora amerykańskich szpiegów

Pisząc o niej warto zacząć od tematu relacji USA – Iran. Co się dzieje, obecnie widać w mediach. Ale jak to wygląda tam? Najlepiej udać się w okolicę Ambasady USA w Teheranie. Właściwie to byłej ambasady, bowiem formalnie jej nie ma, a wiele osób zapytana, nawet nie wie, o jakie miejsce chodzi. Typową odpowiedzią na pytanie o nią jest to, że w Iranie nie ma ambasady amerykańskiej. Ambasada została zmieniona na muzeum. Jeśli pamiętacie film „Operacja Argo”, to tam określono ją jako matecznik szpiegów. Tak też nazywa się oficjalnie muzeum – Nora amerykańskich szpiegów.

Była ambasada amerykańska
Była ambasada amerykańska

Stosunki amerykańsko-irańskie nie są najlepsze od czasu ostatniego szacha. Mohammad Reza Pahlawi, choć próbował reformować kraj, był w dużej mierze uzależniony od Amerykanów, o czym wszyscy doskonale wiedzieli. USA zaś pilnując swoich interesów wprost negowało rewolucję, zanim ta obaliła szacha. Amerykanie ocalili go, przyjęli do siebie, choć Iran chciał osądzić go w swoim kraju. Jednocześnie Amerykanie wspierali też Saddama, który w latach 80. najechał Iran. Z upływem lat wzajemna wrogość i niechęć tylko się nakręca i narasta, a niestety nie widać na horyzoncie odwilży. Zwłaszcza, że Stany trzymają sztamę z wrogami Iranu, czyli Izraelem i Arabią Saudyjską.

Była ambasada amerykańska, Teheran
Była ambasada amerykańska

Była ambasada USA to obiekt historyczny. W roku 1979 doszło do szturmu zorganizowanego przez radykalnych studentów wspierających irańską rewolucję. Wzięto 52 zakładników, lecz sześciorgu z nich udało się uciec. Schronili się w domu kanadyjskiego ambasadora. By ich wywieźć z Iranu, agent CIA, Tony Mendez zorganizował operację Argo. Poleciał do Iranu i udawał, że wraz z ekipą szuka plenerów i lokacji do filmu SF, trochę inspirowanego sukcesem „Gwiezdnych Wojen”. W fikcyjny film zaangażowali się ludzie z Hollywood. Dość dobrze te wydarzenia są oddane we wspomnianym filmie „Operacja Argo”. Ten niestety nie mógł być kręcony w Iranie, więc to Kalifornia udaje Iran i Teheran. Dziś ambasada została przerobiona na muzeum amerykańskiego szpiegostwa, o czym już pisaliśmy, ale jednocześnie cały kompleks wokół niej ma charakter kulturowy. Odbywają się tu różne imprezy, prezentowana jest sztuka nowoczesna. Tylko warto sprawdzić godziny, w których jest to otwarte. To nie jest zbyt popularna atrakcja.

Mural i ekspozycje antyamerykańskie w Teheranie

Naprzeciwko ambasady po drugiej stronie ulicy znajduje się ciekawa, antyamerykańska ekspozycja. Z jednej strony nawołuje do walki, z drugiej wylicza amerykańskie zbrodnie przeciwko ludzkości, za które Stany nigdy nie poniosły konsekwencji. To coś, co daje do myślenia. Owszem, propaganda jest w tym miejscu naprawdę straszna i żenująca, bo Amerykanie przecież nie są winni panoszeniu się AIDS czy innych zaraz. Ale są też zbrodnie bardzo w punkt, jak rzezie Indian, zrzucenie bomby atomowej na Hiroszimę i Nagasaki, masakry ludności napalmem w Wietnamie, czy bezpośrednie (choć niecelowe) przyczynienie się do powstania ISIS i tym samym całego, wciąż trwającego kryzysu na Bliskim Wschodzie. Jak się wczytać dokładnie, to liczba takich, z którymi można się zgodzić jest długa. U nas zaś panuje odwrotny przekaz, w którym policjant USA broni świat przed niebezpiecznym Iranem. Oba przekazy łączy jedno: są zero-jedynkowe. Zaś zwiedzanie takich miejsc jest bardzo pouczające, przypomina o tym jak wiele jest odcieni szarości i że „prawda” zależy w dużej mierze od punktu widzenia.

Mural przy byłej ambasadzie amerykańskiej, Teheran
Mural przy byłej ambasadzie amerykańskiej, Teheran

Przy byłej ambasadzie przy alei Taleqani jest też coś, co najbardziej przyciąga tu ludzi. Jest tym betonowy mur pokryty ideologicznym muralem. Zdecydowanie najbardziej ikoniczny fragment tego ogrodzenia to słynna Statua Wolności z trupią czaszką. To z pewnością jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Teheranie i zapewne w całym Iranie. No i to jedno z tych miejsc, które można zobaczyć w wspominanej przez nas przy innych wpisach animacji „Persepolis”.

Teheran a sprawa polska

Dwie najważniejsze współczesne sprawy, które łączą Polskę z Teheranem i Iranem w ogóle to konferencja teherańska i uchodźcy z Armii generała Władysława Andersa. Zacznijmy od uciekinierów z rosyjskich łagrów, których Iran przyjął i dał dom, tymczasowy lub już wieczny. Niemiecka agresja na Związek Radziecki z czerwca 1941 roku, czyli Operacja Barbarossa, przerwała wojenną współpracę III Rzeszy i ZSRR ustaloną przez pakt Ribbentrop-Mołotow. W tym czasie w łagrach rosyjskich przebywali polscy wojskowi i cywile, zesłani przez NKWD po rosyjskiej agresji na Polskę z września 1939 roku. Ponieważ zmieniły się stosunki niemiecko-rosyjskie, władze ZSRR były gotowe przywrócić stosunki dyplomatyczne z Polską, by zyskać dodatkowego sojusznika w koalicji antyhitlerowskiej. Z końcem lipca 1941 roku podpisano układ Sikorski-Majski. Najważniejszymi postanowieniami była amnestia dla przebywających w Gułagu obywateli Polskich i utworzenie z nich Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR pod dowództwem przetrzymywanego na Łubiance generała Andersa.

Cmentarz polski w Teheranie
Cmentarz polski w Teheranie

Utworzona w sierpniu 1941 roku Armia Andersa liczyła początkowo około 30 tysięcy osób. Dziwnym trafem nie udało się doliczyć oficerów, których szukano po łagrach. Bezskutecznie. Dlaczego, okazało się w 1943 roku, gdy Niemcy odkryli masowe groby w Katyniu i zarządzili międzynarodowe śledztwo. Wtedy Rosja jednostronnie wypowiedziała układ Sikorski-Majski. W każdym razie, utworzoną armię rzucano na różne pola bitwy w Azji. Gdy realna stała się wizja oblężenia Stalingradu, Sowieci i Brytyjczycy w 1942 roku zdecydowali o wyprowadzeniu Armii Andersa do Pahlevi w Iranie, który wówczas był okupowany przez obie alianckie siły.

Teheran i Armia Andersa

Rozpoczął się długi marsz. Do ewakuowanej Armii Andersa dołączyło wielu cywili i dzieci, by razem opuścić „nieludzką ziemię”, jak określano Rosję. Łącznie do Iranu wyruszyło ponad 115 tysięcy obywateli Polski, z czego połowa to cywile, w tym dzieci. Niestety, kolejne kilkaset tysięcy polskich obywateli pozostała w Gułagu, gdyż nie udało im się z różnych przyczyn załapać do Polskich Sił Zbrojnych. Polacy dotarli do Iranu, przy czym większość dzieci została od razy skierowana do Indii na zaproszenie maharadży. W Iranie Polaków rozparcelowano po obozach dla uchodźców, głównie w Teheranie, Pahlevi, Kazwinie, Hamadanie i Esfahanie. Do tego ostatniego miasta, jak wspominaliśmy, trafiły głównie osierocone dzieci, stąd Esfahan bywa nazywany miastem polskich dzieci. Polacy w Iranie znaleźli dom i opiekę. Polski język był powszechnie słyszany w obozowych miastach, a uchodźcy starali się zorganizować sobie normalne życie: powstały polskie sklepy, kawiarnie, prasa.

No i oczywiści był też słynny kapral Wojtek – czyli niedźwiedź w Armii Andersa – urodził się nieopodal Hamadanu i został odkupiony od irańskiego chłopca przez polskich żołnierzy. Oswojony niedźwiedź bratał się z polskimi żołnierzami i brał nawet udział w bitwie o Monte Cassino. Po wojnie niestety zamknięto go w zoo w Edynburgu. Ponieważ oswojony niedźwiedź wolał towarzystwo ludzi niż przedstawicieli swojego gatunku, z którymi się nie dogadywał delikatnie mówiąc, trzymano go tam w małym pomieszczeniu samego. Zmarł w bardzo złym stanie psychicznym.

Cmentarz polski w Teheranie
Cmentarz polski w Teheranie

Niestety, tragiczne warunki bytowe w Gułagu i trudy długiego marszu dla wycieńczonego organizmu okazywały się niejednokrotnie zabójcze. Wielu ludzi zmarło w drodze, kolejni – około 3500 osób – na zawsze spoczęli w Iranie. I tu dochodzimy do namacalnego śladu polskiej obecności. Największym Cmentarzem Polskim w Iranie jest ten w Teheranie. Polska kwatera jest częścią chrześcijańskiej nekropolii Dulab, dzielonej z Ormianami, ewangelikami i francuskimi misjami katolickimi, można też spotkać liczne mogiły Włochów.

Cmentarz polski w Teheranie

Na Polskim Cmentarzu znajduje się cokół z wyrytym napisem: „Pamięci Wygnańców Polskich, którzy w drodze do ojczyzny w Bogu spoczęli na wieki 1942-1944”. Oczywiście Polski Cmentarz w Teheranie jest obowiązkowym punktem na trasie polskich wycieczek. Gdy przyjechaliśmy na miejscu, cmentarz wydawał się być zamknięty, ale załomotaliśmy w metalowe drzwi. Otworzył nam opiekun cmentarza i przywitał nas słowami „Witajcie, Polacy!”. Ugościł nas przyjaźnie, pozwolił dołączyć do posiłku, poczęstował herbatą i ciasteczkami. Dał nam do przeczytania książki polsko-angielskie o polskich uchodźcach i polskich grobach w całym Iranie. Czuliśmy się jak oczekiwani goście. Polacy faktycznie przybywają tu tłumnie, jest nawet księga pamiątkowa, w której można się wpisać. Przejrzenie wpisów jednak sugeruje, że obok ludzi, którzy znają historię, przybywają tu też ci, którzy są z nią na bakier, podobnie jak z dobrymi obyczajami. Stąd wpisy w stylu „Pomścimy bohaterów” i jeszcze inne gorsze. Wejście na cmentarz jest darmowe.

Drugą kwestią polską związaną z Teheranem jest oczywiście konferencja teherańska, która odbyła się w stolicy okupowanego Iranu w końcówce 1943 roku. W rozmowach brała udział „wielka trójka”, czyli prezydent USA Franklin D. Roosevelt, premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill i urodzony w Gori zbrodniarz Józef Stalin stojący na czele ZSRR. Negocjacje dotyczyły utworzenia drugiego frontu i wpływów poszczególnych państw alianckich w Europie. Jak wiemy, mimo dużego udziału Polski w wojnie – jak na możliwości pobitego kraju i wymordowanej kadry oficerskiej – Polska w trakcie negocjacji została sprzedana w strefę wpływów Związku Radzickiego, a same granice naszego kraju wyznaczono odgórnie na linii Curzona, co jeszcze zresztą później okrojono. Los Polski został utajniony, gdyż Roosevelt nie chciał, by wydało się to przed wyborami, więc oficjalnie przypięczętowano go dopiero w Jałcie. Nieszczęśliwa dla nas konferencja, ale trudno winić tutaj Irańczyków. Przypomina to sprawę niedawnej (13-14 luty 2019) konferencji antyirańskiej (de facto), która miała miejsce w Warszawie. Tam również debatowano o sprawach danego kraju bez zapraszania jego przedstawicieli.

Teheran
Teheran

Zwiedzanie Teheranu

Oczywiście to tylko wycinek tego, co można zobaczyć w Teheranie. To miasto wciąż się rozbudowuje, a dodatkowo jest tu jeszcze wiele ładnych meczetów i pałaców, nie wspominając o muzeach (klejnotów, ceramiki, czy dywanów przy parku Lale (Laleh)) albo wieża widokowa Milad. To także dobra baza wypadowa, choćby na górę Toczal (Tochal) lub północnych dzielnic, kiedyś niezależnych wiosek – Darband czy Tadżrisz. Powstają wciąż nowe obiekty, jak choćby gigantyczny meczet Mosalla. Natomiast warto na chwilę wrócić do tego, od czego zaczęliśmy, czyli smogu. Wszystko zależy od pogody i pory roku. To 12 milionowe miasto pełne jest dróg i starych aut w złym stanie technicznym, benzyna jest tania w Iranie, więc ruch jest naprawdę duży. Jak nie ma wiatru może być tu nieprzyjemnie. Nam się w miarę udało, nie było powodów do narzekań, a to sprzyja spacerom. W Teheranie działa też metro, które może być alternatywą dla spacerów czy taksówek, ale podobnie jak w Dubaju, tak i tu w metrze są wagony tylko dla kobiet i mieszane. W każdym razie Teheran oferuje bardzo wiele atrakcji, choć nas bardziej ciągnęło ku reszcie kraju.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Teheran

Myra (Mira), Demre, starożytne grobowce i Święty Mikołaj

Turcja może poszczycić się wieloma wspaniałymi zabytkami antyku, zaś jednym ze starożytnych miast, które wywiera do dziś duże wrażenie, a przy tym jest unikalne, jest Mira (Myra). Położona 1,5 kilometra od obecnego miasta Demre na tureckim, licyjskim wybrzeżu Morza Śródziemnego słynie przede wszystkim ze swoich grobowców oraz Świętego Mikołaja. Przyciąga tym samym turystów i pielgrzymów.

Grobowce w Myrze
Grobowce w Myrze

Myra: Historia

Pochodzenie nazwy tego helleńskiego miasta jest nieznane i nie należy kojarzyć go z mirrą, tutaj zresztą nie uprawianą. Mimo to nie brakuje teorii mówiących o powiązaniach. Nie wiadomo także kiedy powstała Myra. Na pewno istniała już w V wieku przed naszą erą, ale może być jeszcze starsza. Niektórzy historycy utożsamiają ją z miastem Mira z czasów Arzawy, królestwa które istniało w XV – XII wieku przed naszą erą. Tu znów jednak obracamy się w sferze domysłów.

Stanowisko archeologiczne Myra
Stanowisko archeologiczne Myra

Myra przechodziła pod władanie kolejno greckie, rzymskie (odwiedził je nawet cesarz Hadrian), zaś następnie była stolicą prowincji bizantyjskiej Licja. Po serii powodzi i trzęsień ziemi w VI wieku powoli zaczęła dążyć ku upadkowi. Najazdy Arabów także nie pomagały utrzymać się temu kiedyś jednemu z większych ośrodków Licji. Miasto zostało opuszczone do XI wieku, a wielka część znalazła się pod osadami rzecznymi – zresztą i dziś prowadzone są wykopaliska i odkrywa się kolejne ruiny.

Stanowisko archeologiczne Myra
Stanowisko archeologiczne Myra

Starożytna Myra jest wspomniana w Dziejach Apostolskich 27,5-6 „Przepłynęliśmy morze koło Cylicji i Pamfilii i przybyliśmy do Myry w Licji. Tam setnik znalazł okręt aleksandryjski, płynący do Italii, i umieścił nas na nim”. Zatem jest to jedno z miejsc, które odwiedził święty Paweł.

Rzeźby przy teatrze
Rzeźby przy teatrze

Myra to właściwie dwa główne zabytki: starożytne miasto i kościół św. Mikołaja zlokalizowany w tureckim Demre (do 2005 miasteczko nosiło nazwę Kale). To pierwsze w zasadzie wygląda podobnie do innych miast: ruiny akropolu, świątyni i imponującego teatru, ale wyróżnia się niesamowitymi grobowcami. Do kościoła zaś przybywa się ze względu na świętego.

Myra i słynne nekropolis
Myra i słynne nekropolis

Nekropolis w Myrze

To, co wyróżnia starożytną Mirę to górujące nad miastem nekropolis. Licyjczycy uważali, że duszę zmarłego człowieka zabiera demon pod postacią ptaka. Swoją drogą ciekawe, czy jest to odległa analogia do powietrznych pochówków zaratusztrian? Aby ułatwić proces, należało ciało złożyć w grobowcu położonym gdzieś wysoko. Do perfekcji Licyjczycy opanowali sztukę wykuwania grobowców w skalnych zboczach. Charakterystyczne wykute w skale groby miały fasady imitujące świątynie. Wielkość grobowca, bogactwo ornamentów, a także jego położenie względem miasta oznaczały wyższy status społeczny zmarłego.

Wykute grobowce w Myrze
Wykute grobowce w Myrze
Myra, słynne nekropolis
Myra, słynne nekropolis

Podobne grobowce można znaleźć w innych częściach dawnej Licji, choćby w Fethyie. Tamte nawet bardziej przypominają Petrę. Przed grobowcami znajdują się stanowisko archeologiczne z ruinami dawnej Myry, antycznego miasta z największym teatrem w Pamfilii (Licji). Mieściło się tu jakieś 8 tysięcy osób. Teatr można zwiedzać, do grobowców legalnego wstępu nie ma. Są one ogrodzone, ale wchodząc na górę teatru można przejść przez murek. Niektórzy łamią zakaz i pochodzą blisko do środka. Nikt tego nie pilnuje. Jest tu też pozostałość świątyni Artemidy, zniszczonej na polecenie św. Mikołaja. Według legend była to jedna z najwspanialszych świątyń w tej części świata.

Nekropolis (Myra)
Nekropolis (Myra)

Przed stanowiskiem archeologicznym znajduje się parking. Potem trzeba przejść przez bazarek. Ruiny są stosunkowo niewielkie, acz bardzo charakterystyczne i warte zobaczenia. Co ciekawe, często traktuje się je jako dodatek do innej atrakcji Demre, jaką jest kościół św. Mikołaja w Mirze, który przyciąga wielu zwiedzających. Być może najliczniejszą grupę stanowią Rosjanie ze względu na kult tego świętego w cerkwi rosyjskiej – św. Mikołaj jest patronem Rosji, ale też między innymi Grecji, Albanii, Berlina, Moskwy, Nowogradu, Antwerpii, Aderbeen czy Bari. Z wyglądu świątynia nie jest szczególna, ale tu chodzi o kult świętego związanego z tym miejscem.

Grobowce w Myrze
Grobowce w Myrze

Myra i święty Mikołaj

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu mówiąc o świętym Mikołaju w naszym kręgu kulturowym przynajmniej częściowo wspominało się biskupa, miał pastorał i mitrę. Dziś zdecydowanie bardziej utrwalony w odbiorze jest produkt reklamy Coca-Coli autorstwa Freda Mizena z lat 30. XX wieku, który zawłaszczył obraz świętego. Rzeczą oczywistą jest to, że Mikołaj mieszka na biegunie północnym albo przynajmniej w lapońskim Rovaniemi, choć kiczowaty domek Mikołaja znajduje się także na Islandii. W Turcji mogą wspominać prawdziwego świętego, choć nawet tu można zobaczyć jego figurkę w charakterystycznym, czerwonym płaszczu.

Freski w kościele św. Mikołaja
Freski w kościele św. Mikołaja

Święty Mikołaj to biskup Myry, żyjący na przełomie III i IV wieku, jednak pierwsze hagiografie Mikołaja pochodzą dopiero z VI wieku. Wówczas pojawił się zapis, jakoby uczestniczył w soborze nicejskim w 325 roku, choć żadne wcześniejsze źródła nie wzmiankują ani istnienia tej postaci, ani tym bardziej jego uczestnictwa w soborze. Przypisuje mu się zburzenie świątyni Artemidy w Mirze (której pozostałości możemy oglądać), a także pobicie Ariusza na soborze. Podobno mocno tępił heretyków i pogaństwo. Zasłynął z pomocy innym, wspomagał biednych i potrzebujących. W legendach czasem podrzucał prezenty. Najbardziej znana jest ta o skąpym sąsiedzie, który miał trzy córki. Bóg ukarał go i sąsiad zbankrutował. Nie mogąc bez posagu wydać swoich córek za mąż, postanowił sprzedać je do domu uciech. Mikołaj w nocy trzykrotnie podrzucał pieniądze na posag dla każdej z nich, ratując je od złego losu. Wówczas późniejszy święty nawet jeszcze nie był księdzem. To wspomnienie stało się podstawą tradycji prezentów. Prawdę mówiąc nawet prezenty wrzucane do skarpet są pewnym nawiązaniem do wersji tego mitu, mówiącego, że Mikołaj podrzucał je przez okno właśnie do skarpet. Swoją drogą w Turcji św. Mikołaj to Noel Baba i przynosi dzieciom prezenty 31 grudnia.

Posadzka w kościele św. Mikołaja
Posadzka w kościele św. Mikołaja

Kult świętego wzrastał na znaczeniu, stając się bardzo popularny zwłaszcza od IX wieku. Mikołaj z Miry stał się wówczas między innymi patronem Rosji, a także pojednania kościołów Wschodu i Zachodu, wstawiał się za pokrzywdzonymi, ubogimi i cierpiącymi. Żeby było ciekawiej, Sobór Watykański II zajął się rewizją spisu świętych, by z kalendarza liturgicznego oraz hagiografii wykluczyć tych, których istnienia nie można udowodnić. Święty Mikołaj z Miry znalazł się na cenzurowanym, ale ze względu na tradycję, dzień 6. grudnia i 9. maja pozostały wspomnieniem św. Mikołaja.

Kościół św. Mikołaja (Demre, dawniej Myra)
Kościół św. Mikołaja (Demre, dawniej Myra)

Kto ukradł świętego Mikołaja?

Pierwsza, najbardziej znana data to dzień śmierci świętego, zaś 9. maja ustanowiono świętem dla upamiętnienia translacji świętego, czyli przeniesienia jego relikwii. Stało się to w 1087 roku, gdy włoscy kupcy popłynęli do Licji, by z kościoła w Mirze zabrać szczątki biskupa i przewieźć je do włoskiego Bari, gdzie wkrótce ustanowiono sanktuarium św. Mikołaja, najważniejsze w Europie. Powodem, dla którego chciano przewieźć ciało świętego była obawa przed profanacją, jaką mogły dokonać nacierające na Bizancjum wojska osmańskie. Zresztą „ratunkiem” relikwii chcieli zająć się Wenecjanie, ale na tę wieść kupcy z Bari postanowili ich uprzedzić. Chodziło więc raczej o względy prestiżowe i ekonomiczne (pielgrzymki), niż o rzeczywistą obawę przed naruszeniem ciała świętego. Wenecjanie zresztą nie odpuścili przedsięwzięcia i z pierwszej krucjaty przywieźli relikwie, ich zdaniem bardziej autentyczne od tych z Bari. Jednak ich sanktuarium w Lido miało znaczenie wyłącznie lokalne. Dowodem na wydobycie ciała świętego jest rozbity sarkofag, w którym jakoby złożono ciało biskupa. „Jakoby”, ponieważ jest to grecki sarkofag, być może powtórnie użyty przez chrześcijan – co było powszechną praktyką.

Kościół św. Mikołaja
Kościół św. Mikołaja

Sama świątynia św. Mikołaja w Demre (Myra) ma historię sięgającą IV wieku, jednak najstarsze dotąd ujawnione fragmenty pochodzą dopiero z VI wieku z bazyliki ufundowanej przez cesarza Justyniana I, zaś obecna główna struktura to VIII-wieczna bazylika, gdy kult świętego stawał się coraz bardziej popularny. Ściany zdobią XI- i XII-wieczne freski. Niestety, kościół uległ poważnemu uszkodzeniu podczas powodzi i został częściowo zagrzebany przez osady rzeczne (brakuje nam informacji, kiedy to się stało, choć pewnie nie raz). Obecny jest odkopany i wciąż trwają tam prace archeologiczne.

Fresk na kopule w kościele św. Mikołaja
Fresk na kopule w kościele św. Mikołaja

W 1862 roku car Mikołaj I sfinansował rekonstrukcję bazyliki, dodając przy tym między innymi wieżę, jednak prace nie zostały ukończone ze względu na wybuch I wojny światowej. Kościół został porzucony w 1923 roku, gdy na mocy traktatu z Lozanny, który był de facto planem rozbioru Imperium Osmańskiego, przesiedlono około 2 miliony Greków i Turków. Pozostali w Demre Grecy zostali zmuszeni do opuszczenia Miry, bazylikę zamknięto. Należy wspomnieć, że okolice Demre w większości były zamieszkane przez Greków, a opuszczone po 1920 roku greckie domy nadal straszą pustką. Istnieje nawet wymarłe miasteczko-widmo, Kayaköy, dawniej zamieszkane przez Greków, dziś opustoszałe.

Rozbity grobowiec
Rozbity grobowiec

Świętego Mikołaja jednak nie ukradziono?

W 2009 roku Turcja wystąpiła do Włoch z formalnym wnioskiem o zwrot szczątków świętego, zabranymi ich zdaniem bezprawnie, argumentując to troską o godny pochówek biskupa w jego siedzibie. Jednocześnie rząd Turcji zgodził się na możliwość odprawiania mszy w bazylice św. Mikołaja – aktualnie muzeum. Skąd ta nagła troska? Otóż bazylika jest wpisana na listę oczekującą do wpisu UNESCO. Prestiż, turystyka, pieniądze.

Pomnik św. Mikołaja
Pomnik św. Mikołaja

W 2017 roku świat obiegła informacja, że tureccy archeolodzy za pomocą georadaru potwierdzili istnienie pierwotnego kościoła z IV wieku w osadach poniżej obecnej świątyni. Świątynia ma być ponoć zachowana w dobrym stanie i trwają prace wykopaliskowe. Tureccy badacze przypuszczają, że mogą odnaleźć autentyczne szczątki biskupa Miry. Uznali, że relikwie wywiezione do Bari mogą w rzeczywistości należeć do żyjącego później kapłana. Żądania zwrotu od Włochów jednak nie wycofali – tak na wszelki wypadek.

Teatr w Myrze
Teatr w Myrze

Sama świątynia jest stosunkowo niewielka, ale nawet w czasie pandemii, gdy większość atrakcji turystycznych Turcji nie była mocno oblegana przez turystów, tu były tłumy wycieczek, głównie z Rosji. Parking jest trochę oddalony od świątyni. Ustawiono go tak, by trzeba było przejść przez sklepy z pamiątkami (i czerwoną figurką Mikołaja) oraz restauracje. Oczywiście jest tu gwarno. Wewnątrz świątyni znajduje się rzeźba świętego, jest też rozbity sarkofag. Tam wierni często składają prośby do świętego o wstawiennictwo.

Teatr w Myrze
Teatr w Myrze

Demre i Myra można zwiedzać samodzielnie, ale równie dobrze będąc w Alanyi, Antalyi czy innej większej miejscowości na riwierze tureckiej można znaleźć jednodniowe wycieczki. Często łączą je także z wizytą na wyspie Kekova.

Teatr w Myrze
Teatr w Myrze

Jeśli uważasz wpis za pomocny lub interesujący polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
MyraAspendos

Görlitz (Georlitz), zabytki i filmowe miasto Görliwood

Choć niemiecką stolicą kina bez wątpienia pozostaje Poczdam, to na drugim miejscu uplasowało się Görlitz (starszy zapis to Georlitz), które czasem bywa wręcz nazywane Görliwood. O ile wspomniany Poczdam to w dużej mierze historia kina niemieckiego, o tyle Görlitz zapisało się jako lokacja kilku głośnych, amerykańskich produkcji. Jednocześnie jest to miasto z dużą ilością zabytków, których liczba przekracza 4000. Idealne do eksplorowania, zaś zwiedzając je filmowo można zobaczyć zdecydowaną większość tych najbardziej istotnych. Zwłaszcza, że jest to jedno z tych miast na świecie, które doskonale zdaje sobie sprawę z turystyki filmowej i wprost wspiera set jetting.

Centrum Görlitz
Centrum Görlitz, zabytkowy urząd pocztowy

Historia Görlitz

Początki Goerlitz sięgają czasów Serbołużyczan. To oni wznieśli tu gród gdzieś pod koniec X wieku. Wioska wówczas nosiła nazwę Gorelic i została podbita przez Bolesława Chrobrego, który włączył ją do ziem polskich. Następnie przechodziło z rąk do rąk: polskich, czeskich, czy nawet śląskich (w okresie rozbicia dzielnicowego) i tylko okresowo niemieckich. W tamtym czasie pojawił się węgierski wątek, jak również istniejące dość krótko samodzielne księstwo Görlitz. Dopiero podczas wojny trzydziestoletniej miasto zostało wcielone do Saksonii i los związał je z narodem niemieckim. Znajdowało się na trasie Drezno – Warszawa, co wiązało się z rozwojem w czasie panowania Sasów. Na początku XX wieku było to drugie po Wrocławiu najludniejsze miasto Śląska.

Fontanna Muschelminnabrunnen
Fontanna Muschelminnabrunnen

Podczas II wojny światowej Görlitz miało wiele szczęścia, bo praktycznie uniknęło bombardowań i zniszczeń. Stąd właśnie taka liczba zabytków. Tu warto podkreślić, że te tysiące wliczają wiele historycznych kamienic i mniejszych budowli, które zwyczajnie się mija. Dopiero pod sam koniec wojny ustalono granicę na Odrze, a miasto zostało podzielone na dwie części: niemiecką i lewobrzeżną polską, czyli Zgorzelec. Granice fizyczne zniknęły dopiero po wejściu Polski do Schengen. Dziś spokojnie można spacerem przejść z Görlitz do Zgorzelca i odwrotnie, acz warto pamiętać, że to część niemiecka ma zdecydowaną większość zabytków. Natomiast fakt, że miasto zachowało swą zabudowę w miarę oryginalnym, niezniszczonym przez wojnę stanie przyciągnęło filmowców.

Wieża obronna Reichenbacher i fragment dolnego rynku
Wieża obronna Reichenbacher i fragment dolnego rynku

Görlitz na filmowo

Tak zwane Görliwood powstało jednak dopiero po zjednoczeniu Niemiec i upadku bloku wschodniego. Wcześniej nie było potrzebne. W NRD centrum kinematografii był Poczdam pod Berlinem. W latach 90. XX wieku jednak tamten przemysł musiał się przekształcić i odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jedną z możliwości było ściągnięcie anglojęzycznych produkcji, jako studio filmowe i jako lokacje. Właśnie w tych drugich odnalazł się Görlitz. Nawet jeśli filmowcy mieli swoją bazę w Poczdamie, dotarcie tutaj i nakręcenie kilku scen w świetnie zachowanym mieście było dla wszystkich akceptowalne. Co więcej w tym mieście nad Nysą Łużycką doskonale zdają sobie sprawę nie tylko z jego kinowych aspektów, ale też potencjalnego zainteresowania set jettingiem. W punkcie turystycznym można kupić mapki z informacją, gdzie kręcono jaki film, a jednocześnie wszystko jest dostępne na stronie miasta, także w języku polskim. Warto dodać, iż w ramach dodatkowej promocji czasem jest organizowany pociąg z Drezna – GÖRLIWOOD EXPRESS, który jest poniekąd imprezą promującą tutejsze kino.

Bastion Kaisertrutz
Bastion Kaisertrutz

Kaufhaus Görlitz

Galerie handlowe raczej nie są miejscami, które zwiedzamy i opisujemy (z wyjątkami jak w przypadku Dubaju czy Paryża). Tu znów trzeba zrobić wyjątek. Dom handlowy Warenhaus w Georlitz to przepiękna secesyjna budowla, która została oddana do użycia krótko przed I wojną światową. Przetrwał czasy komunizmu i działał do 2010 roku. Co prawda od lat są plany ponownego otwarcia centrum, ale na razie nie doszły do skutku. Szczęśliwie budynku nie zniszczono, a zaczęto go wykorzystywać inaczej, a mianowicie jako salę do pokazów mody, plan teledysków, czy filmów. Wes Anderson wykorzystał ówczesny nieużytek kręcąc „Grand Budapest Hotel”, w dodatku tu właśnie kręcono główne lobby hotelu. Jak pamiętamy, fasada była inspirowana hotelem w Karlowych Warach, więc została zbudowana specjalnie jako dekoracja.

Fasada Kaufhaus Görlitz
Fasada Kaufhaus Görlitz

Wnętrza Kaufhaus Görlitz da się rozpoznać, o ile się tam wejdzie do środka. Póki nie działa to jak normalny dom handlowy, jest z tym problem. I to nie dlatego, że nie można. Wręcz przeciwnie, są tam organizowane bezpłatne wejścia, podczas których dom jest otwierany dla odwiedzających na kilka godzin. Można zobaczyć, zrobić parę zdjęć i poczytać gablotki. Problem tkwi w tym, że te wejścia są organizowane od czasu do czasu, w tygodniu i dość nieregularnie. My się załapaliśmy, gdyż wyczytaliśmy, iż da się go zobaczyć we czwartek. Jednak jak się na miejscu okazało, godziny się różniły, w dodatku były to dwa czwartki w sierpniu, a reszta w inne dni. Niestety ten aktualny rozkład został umieszczony przy wejściu na karteczce, prawdopodobnie na początku miesiąca. Dobrym rozwiązaniem więc będzie próba skontaktowania się czy to z biurem informacji turystycznej, czy może nawet samym domem handlowym. Warto dodać, że wejście do filmowego hotelu zostało zbudowane przy innym nieczynnym obiekcie – hali miejskiej – Stadthalle. Ją także wykorzystano, by udawała wnętrza hotelu.

Wnętrza Kaufhaus Görlitz
Wnętrza Kaufhaus Görlitz
„Grand Budapest Hotel” i Kaufhaus Görlitz
„Grand Budapest Hotel” i Kaufhaus Görlitz

Bergstrasse

Inną filmową atrakcją związaną z „Grand Budapest Hotel” jest ceglany mur przy ulicy Bergstrasse. W filmie Andersona pojawia się z napisem „Old Lutz Cemetery”. Filmowcy początkowo zamierzali ten napis zostawić, ale wywołało to oburzenie mieszkańców. Nie dlatego, że napis szpecił mur, czy coś. Otóż na tym samym murze od 1985 znajdował się inny napis – „Wählt Thälmann”. Pochodził on z miniserialu „Ernst Thälmann” produkcji NRD o komunistycznym przywódcy partyjnym i został. Przez lata ludzie się przyzwyczaili do pierwotnego napisu, więc ekipa „Hotelu” po interwencjach przywróciła poprzedni. Natomiast sama ulica jest też wykorzystana w „Lektorze” Stephena Daldry’ego. Ten dramat i romans dzieje się w Niemczech po II wojnie światowej, zaś Görlitz dobrze oddaje klimat niemieckiej zabudowy. W tle wielu ujęć da się dostrzec wiele charakterystycznych miejsc.

Słynny filmowy napis
Słynny filmowy napis

Rynki Görlitz

„Złodziejka książek” w reżyserii Briana Percivala na podstawie powieści Markusa Zusaka to kolejny film związany z Görlitz. W dodatku także wywołał dyskusję i niechęć ze względu na tematykę. W jednej ze scen naziści palą książki, co postanowiono nakręcić na rynku. Zanim filmowcy trafili do Goerlitz dostali odmowy w kilku miastach, które nie chciały by filmowcy odtwarzali u nich tego typu sceny. Scenę nakręcono na Dolnym Rynku. Ze „Złodziejką” wiążą się zdjęcia w centrum oraz na dworcu.

Arkady na górnym rynku
Arkady na górnym rynku
Widok rynku Görlitz w miniaturze „Duma narodu” (część „Bękartów wojny”)
Widok rynku Görlitz w miniaturze „Duma narodu” (część „Bękartów wojny”)

Görlitz ma dwa rynki. Dolny Rynek (Untermarkt) jest nowszy. Wokół niego wzniesiono domy kupców, często wyposażone w hale. Tu też zlokalizowany jest ratusz i słynna apteka ratuszowa (Ratsapotheke). Jej fasada pochodzi z 1558 roku. Inny ciekawy budynek to Schönhof z 1525 (z gruntowną przebudową w 1617), który obecnie jest siedzibą Muzeum Śląskiego.

Górny rynek
Górny rynek

Wracając do ratusza: jego najstarsza część prawdopodobnie powstała w 1369 roku. Przy ratuszu jest mierząca 60 metrów wysokości wieża z zegarem. Ten jest o tyle wyjątkowy, że jedna z tarcz ma 24 godziny, a nie zwyczajowe w takich przypadkach 12. Dodatkowo na wieży znajduje się ryczący lew. To też jeden z punktów widokowych, bo na wieżę da się wejść. Zaczynamy od zewnętrznych schodów, przy których stoi pomnik Temidy, potem już idzie się z przewodnikiem do góry, zatrzymując na piętrach i przyglądając tak zegarowi, jak i innym mechanizmom.

Wieża św. Mikołaja
Wieża św. Mikołaja

Na samym rynku jest jeszcze mała fontanna Neptuna oraz dość charakterystyczne arkady. Wszystko doskonale widać z góry. Warto dodać, że na rynku tym znajduje się także nowy ratusz, pochodzący już z 1903 roku.

Dachy Görlitz i Zgorzelec w tle
Dachy Görlitz i Zgorzelec w tle

Poza wspomnianą już „Złodziejką książek” kręcono tu fragment „Bękartów wojny” Quentina Tarantino. Dokładniej film „dokumentalny” „Duma narodu” („Stolz der Nation”), krótkometrażowy film z dodatków do „Bękartów”. W filmie Tarantino możemy zobaczyć jego fragmenty puszczane w kinie. Reżyserem „Dumy” jest Eli Roth, zaś zdjęcia kręcone na Dolnym Rynku są najłatwiejsze do zlokalizowania. Wliczając w to fontannę, czy arkady. Na wieży ustawiono kamerę. Inne filmy, które częściowo tu kręcono to „Grand Hotel Budapest” oraz „Lektor” (2008).

Wieża ratuszowa
Wieża ratuszowa

Górny Rynek (Obermarkt) jest trochę późniejszy, również obfituje w zabytkowe kamieniczki. Ma niestety jedną podstawową wadę. Służy głównie jako parking przy centrum i często bywa zwyczajnie zawalony samochodami. Natomiast podobnie jak wiele innych miejsc w Görlitz, został wykorzystany przez filmowców. Przede wszystkim przewija się przez „W 80 dni dokoła świata” (z 2004) z Jackie Chanem, a także „Obrońców skarbów” (2014) George’a Clooneya i wspomniany już „Grand Budapest Hotel”.

Neun Görlitz
Neun Görlitz

Ciekawą rzeczą są też dawne obwarowania miejskie, rozbudowywane od czasów średniowiecznych. Część z nich – stary barbakan Kaisertrutz – to dziś samodzielne budynki. W przypadku bastionu jest to muzeum kultury i historii, zaś jego charakterystyczna fasada znalazła się w „Lektorze”. Pierwotna fortyfikacja miała cztery główne wieże, dziś ostały się trzy: Wieża Mikołaja / Mikołajska (Nikolaiturm), Reichenbachska (Reichenbacher) i Wieża Marii Panny lub Gruba Wieża (Dicker Turm). Jest też Baszta Wołowa (Ochsenbastei). Dodatkowo możemy natknąć się na pozostałości murów miejskich.

Gruba Wieża
Gruba Wieża

Pfarrkirche St. Peter und Paul (Peterskirche)

Kościół farny św. Piotra i Pawła, to główny kościół ewangelicko-augsburski w mieście. Słowo „farny” w średniowieczu oznaczało kościół blisko rynku lub główny kościół. To określenie nadal stosuje się w Niemczech do wskazania najważniejszej świątyni ewangelickiej w danym mieście. Już w XIII wieku w tym miejscu istniała późnoromańska bazylika. Jej fragmenty zachowały się nawet w obecnym kościele. W latach 1423 – 1475 wzniesiono tu kościół halowy, składający się z pięciu naw. Całość wykonano w stylu późnogotyckim. Początkowo miały tu być trzy nawy, ale budowniczy postanowili przebić katedrę w Budziszynie pod względem choćby wielkości, więc zmieniono projekt w trakcie. I choć od 1475 odprawiano tu mszę, budynek był skończony, jednak prace wewnątrz trwały aż do 1497, dach ukończono w 1515, a kruchty w 1553 roku. Warto zwrócić uwagę, że to ukończenie nakłada się na czas reformacji.

Kościół Piotra i Pawła
Kościół Piotra i Pawła

W 1691 roku w wyniku pożaru Görlitz ucierpiał także ten kościół, przede wszystkim wnętrza wymagały właściwie stworzenia na nowo. Tyle że już w innym stylu, barokowym. To choćby z tego okresu pochodzą organy. To także czas, w którym ewangelicy wypracowują własny styl wnętrz kościelnych, wyróżniający się od wnętrz świątyń katolickich. Ostatnią rzeczą dodaną do niego są nowe wieże. Wzniesiono je w latach 1889-1891. Mają wysokość 84 metry Dziś kościół ten jest jednym z najbardziej rzucających się w oczy budynków w Görlitz.

Granica na Nysie Łużyckiej
Granica na Nysie Łużyckiej

Kościół ewangelicki Marii Panny

Kościół Piotra i Pawła w dużej mierze był efektem ambicji władz miasta. Mieszczanie zaś mieli własną i złożyli się na kościół Mariacki / Marii Panny (Frauenkirche). Zorganizowali się w XV wieku. Kościół w stylu gotyckim wzniesiono już w 1473, ale potem był wielokrotnie modyfikowany, naznaczony barokiem (np. dobudowana wieża z XVII wieku, wcześniej była mniejsza) i innymi stylami. Obecne wnętrze pochodzi z XIX wieku i jest ewangelickie. Uchodzi za jeden z najważniejszych kościołów w Görlitz.

Kościół Marii Panny
Kościół Marii Panny

Katedra św. Jakuba

Katolicka katedra (Kathedrale St. Jakobus) to dość nowy budynek. Powstawał w latach 1898 – 1900. Znajduje się on trochę dalej od centrum, na wzgórzu, dzięki czemu jest bardzo dobrze widoczny. Zbudowany z cegły, z wieżą mierząca 68 metrów. Kościół ten został poważnie uszkodzony podczas II wojny światowej, prace naprawcze trwały aż do 2014. Rekonstrukcja jednak nie jest wierna oryginałowi, gdyż ten miał cztery wieże, obecny zaś tylko jedną.

Katedra św. Jakuba
Katedra św. Jakuba

Święty Grób

Do Görlitz zawitała moda na odtwarzanie zabytków Ziemi Świętej. W tym wypadku zbudowano tu Grób Pański, czy może raczej Kaplicę Świętego Grobu (Heiliges Grab). Wiąże się z tym historia Georga Emmericha, syna jednego z kupców. Nawiązał on romans z córką konkurenta ojca, wybranka zaszła w ciążę, a Georg nie chciał się z nią żenić. Został wysłany do Jerozolimy na pielgrzymkę do czasu, aż sprawy przycichną. Proboszcz poprosił go o przysługę, by zakupił materiały w Wenecji do budowy kaplicy Świętego Krzyża. Pielgrzymka zmieniła Georga, został on rycerzem Świętego Grobu. Gdy wrócił, wzniesiono trzy kaplicę kaplice: Świętego Krzyża, Namaszczenia i właśnie Świętego Grobu, czyli replikę. Tę ostatnią ufundował Georg. Dziś jest to muzeum.

Święty Grób
Święty Grób

Ciekawych kościołów w Goerlitz jest jeszcze kilka, ale warto zwrócić uwagę na synagogę. To też w miarę nowa budowla, powstała w latach 1909 – 1911. Jednak jest dość dobrze zachowana, to jedyna synagoga w tej części Niemiec, która nie ucierpiała poważnie podczas nocy kryształowej. Gdy byliśmy w Georlitz znajdowała się w renowacji.

Cmentarz
Cmentarz

Dworzec w Görlitz

Nawet dworzec jest filmowy. Stacja w Georlitz została otworzona w 1847 roku. Główny hal jest przepięknym przykładem stylu Art Nouveau. Nawet dlatego warto tam wejść na chwilę. Został on dodany podczas gruntownej przebudowy dworca, która miała miejsce podczas I wojny światowej. Można też przespacerować się po peronach, bo to właśnie znów filmowa część. Tu nagrywano między innymi „Złodziejkę książek”.

Dworzec z Görlitz
Dworzec z Görlitz

Browar Landskron w Görlitz

Filmowo istotny jest też browar Landskron. Tu nagrywano „W 80 dni dookoła świata”, wersję z 2004 z Jackie Chanem. Zabudowa udawała porty Nowego Jorku. W niemieckim filmie dla dzieci, „Papa Moll” to miejsce udawało fabrykę czekolady. Zaś wśród specjalności zakładu jest też piwo o nazwie „Görliwood”. Sam browar liczy sobie ponad 150 lat i dziś sam w sobie jest atrakcją turystyczną, w dodatku dość obleganą. Można go zwiedzać, a także usiąść w restauracji. Obok niego rozciąga się park z różnymi atrakcjami dla dzieci.

Browar w Görlitz
Browar w Görlitz

Zgorzelec

Jak wspominaliśmy, miasto zostało po wojnie podzielone. Po wschodniej stronie Nysy Łużyckiej znajduje się Zgorzelec. Obecnie spokojnie można sobie przejść przez Most Staromiejski między polską, a niemiecką stroną. Polska przede wszystkim zachwyca promenadą nad rzeką, czyli ulicą Daszyńskiego. Tu też znajduje się dom Jakuba Böhme (Boehme), szewca i filozofa gnostyckiego, który zasłynął jako pierwszy filozof piszący po niemiecku. To trochę przykład podobny do naszego Mikołaja Reja. Obaj zasłynęli jako pierwsi, którzy pisali w swoim rodzimym języku, ale za tą decyzją szedł przede wszystkim problem z wystarczającą znajomością łaciny. Niestety poza pojedynczymi zabytkami jak choćby dom kultury, Zgorzelec to w zdecydowanej większości nowe miasto, w dodatku zbudowane w czasach komunizmu, co niestety rzuca się w oczy.

Dom Jakuba Böhme w Zgorzelcu
Dom Jakuba Böhme w Zgorzelcu

Zoo w Görlitz

Dość ciekawą atrakcją jest też zoo, czyli Tierpark Görlitz-Zgorzelec. To stosunkowo niewielki ośrodek, ale mocno nastawiony na kontakt ze zwierzętami i edukację. Te zwierzęta, które można trzymać bez klatek czy krat mają ograniczony dostęp do ludzi. I nie chodzi tu tylko o wiele wiejskich zwierząt, ale też choćby jeżozwierze, które można karmić. W tym ośrodku ktoś poszedł po rozum do głowy, doskonale wiedzą, że ludzie mając możliwości nie tylko będą karmili zwierzęta, ale będą dawać im byle co. Więc jedzenie dla zwierząt jest wystawione, bierze się je za darmo i daje zwierzętom. Druga sprawa to walory edukacyjne, tu mamy nie tylko kwestie naturalne, ale też i kulturowe. Czyli przy zwierzętach z Himalajów widzimy także tradycyjne nepalskie chatki. Dodatkowo wiele elementów edukacyjnych jest w języku polskim. Ogród tym samym z pewnością spodoba się młodszym odwiedzającym. Kwestię otwarcia i cen biletów warto sprawdzić tutaj.

Karmienie jeżozwierzy w zoo w Görlitz odbywa się z ręki. Pokarm jest dostarczony za darmo.
Karmienie jeżozwierzy w zoo w Görlitz odbywa się z ręki. Pokarm jest dostarczony za darmo.

Okolice Görlitz

W Görlitz znajduje się też niewielkie muzeum techniki, które jednak ma w swoich zbiorach coś wyjątkowego. To koparka wielonaczyniowa 1452 (Schaufelradbagger 1452), sprzęt wykorzystywany w kopalniach odkrywkowych węgla brunatnego. Swoim ogromem robi wrażenie. Pozostałe eksponaty są pojedyncze mniej imponujące. Kopalnie działały jeszcze kilkanaście lat temu.

Koparka wielonaczyniowa 1452
Koparka wielonaczyniowa 1452

Po kopalni pozostała jeszcze jedna rzecz, którą można zobaczyć. To sztuczne jezioro Berzdorfer See. Kopalnię zamknięto, pozostało spore wyrobisko, które w latach 2002 – 2013 zaczęto zmieniać na jezioro. Dziś jest to teren rekreacyjny z przystaniami jachtów, plażami i kempingami.

 Berzdorfer See
Berzdorfer See

Zwiedzanie Görlitz

Samo Görlitz nie jest duże, można spokojnie zaparkować trochę dalej od centrum, przejść się i spacerować starówką. To idealne miejsce na jednodniowy wypad lub przystanek podczas zwiedzania wschodniej części Niemiec.

Mury miejskie
Mury miejskie

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak niemiecki
GörlitzLipsk
Szlak filmowy
Görlitz

Jajce, postój w dawnej stolicy Bośni

Trasa ZagrzebSarajewo to jakieś 6 godzin spokojnej jazdy. Pierwszy przystanek w Bośni zrobiliśmy sobie w miejscowości Jajce. Wiele osób przemierzających tę trasę robi tu właśnie krótki postój ze względu na wspaniałe wodospady na rzecze Pliva (lub oddalone od miasta jakieś 5 km młyny). Jednak samo miasto, choć wygląda niepozornie, skrywa niejedną tajemnicę. Nazwa podobno pochodzi od jajowatego kształtu wzgórza, na którym wzniesiono miasto.

Widok na Jajce
Widok na Jajce

Historia Jajce

Na przełomie XIV i XV wieku zamek w Jajce był siedzibą królów bośniackich, a w tutejszych katakumbach znajduje się królewska krypta. Cała osada została zbudowana w XIV jako nowa stolica rozrastającego się Królestwa Bośni. Jajce pozostało stolicą aż do wojny z Imperium Osmańskim. Wówczas król Stefan Tomaszević Kotromanić przeniósł stolicę do Bobovac. Wkrótce jednak Turcy zajęli całą Bośnię i Serbię (obie były wówczas związane unią personalną) królestwo upadło. Resztki zamku do dziś górują nad miastem. Można też podejść do murów. Zaś doczesne szczątki króla są wystawione w szklanej trumnie w monastyrze św. Łukasza.

Miasteczko jest bardzo ładnie położone
Miasteczko jest bardzo ładnie położone

Sekty i wyznania w Jajce

Jajce było ośrodkiem sekty bogomiłów, twórców tutejszych katakumb. Ta ciekawa sekta łączy wiarę chrześcijańską z zaratusztriańską. Według tych miłych Bogu (bo to znaczy „bogomił”) ludzi, Bóg miał dwóch synów: młodszego Jezusa i starszego Satanela, czyli po naszemu Szatana. I ten Satanel był twórcą świata materii, która jest zła. Jest to wyraźnie zaratusztriański dualizm. Oprócz katakumb można tu także obejrzeć ruiny świątyni MitryMithraeum. Niestety w tym wypadku, by móc to zobaczyć z bliska, należy skontaktować się wcześniej z lokalnym muzeum etnologicznym, by móc w ogóle zorganizować wizytę. Tak przypadkiem robiąc postój w Jajce, niestety się nie da się zwiedzić tego miejsca.

Wodospad na rzece Pliva widziany z góry
Wodospad na rzece Pliva widziany z góry (wodospad plivski)

W czasach tureckich zostały wzniesione tu meczety. Jeden z nich to meczet Esme Sultanija stanowiący istną ciekawostkę. Otóż jest jednym z nielicznych w Europie noszących imię kobiety.

Starówka Jajce
Starówka Jajce

Pozostałości po rozpadzie Jugosławii

O ile Jajce dość dobrze przetrwało zawieruchę obu wojen światowych, o tyle mocno ucierpiało podczas Wojny Bośniackiej. Wpierw miasto opuściła ludność serbska. Potem doszło tu do walk między Serbami a Bośniakami i Chorwatami. Formalnie w bitwie o Jajce Bośniacy i Chorwaci walczyli wspólnie z Serbami, ale mieli własne dowództwa, własne obozy, umocnienia, co doprowadziło tylko do większej dewastacji miasta. Dziś znajdują się tu tablice upamiętniające wojnę.

Meczet
Meczet

Miasto ożyło dzięki układowi z Dayton z 1995 roku. Ale z 45 tysięcy mieszkańców z początku lat 90. XX wieku dziś, jak już się „odbudowało” jest zaledwie 15 tysięcy. To dość dobrze oddaje skalę zniszczeń. Z historycznych rzeczy warto dodać, że to właśnie tu w 1943 zdecydowano o powołaniu Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Jugosławii.

Mury miejskie
Mury miejskie

Zabytki Jajce

Jak wygląda sprawa z zabytkami dobrze ukazuje historia kościoła św. Marii. W tym średniowiecznym kościele trzymano relikwie św. Łukasza Ewangelisty. Spłonął jednak w XIX wieku i nigdy go nie odbudowano. Ostała się bardzo charakterystyczna wieża. Warto tylko przypomnieć, że w czasach Królestwa Bośni to właśnie tu koronowano królów.

Turystyczne centrum Jajce
Turystyczne centrum Jajce

Wodospad na rzece Pliva

Dziś oczywiście bardzo istotnym miejscem jest też wodospad. Ma on 23 metry wysokości. To tu rzeka Pliva wpada do Vrbas. Wodospad można oglądać z góry (tam też jest parking, ale uwaga: wcale nie jest tak łatwo zaparkować, zbyt wielu turystów przyjeżdża tu właśnie dla wodospadu). Można go także oglądać z dołu (już za opłatą). Wtedy wchodzi się na specjalnie zbudowany taras.

Wodospad na rzece Pliva
Wodospad na rzece Pliva

Warto dodać, że jeszcze nie tak dawno wodospady te były jeszcze wyższe. Niestety straciły kilka metrów w czasie działań wojennych z powodu ostrzału miasta. Choć podobno Bośniacy chcieliby przeprowadzić małą rekonstrukcję i je ponownie podwyższyć. Nawet bez tego robią bardzo dobre wrażenie. Wodospad idealnie wpisuje się w krótki postój w Jajce, ale jak widać, to miejsce, w którym warto spędzić więcej czasu, o ile oczywiście wszystko wcześniej się zaplanuje.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak bośniacki
Jajce