Lima to największe miasto w Peru i jednocześnie jego stolica. Posiada sporo zabytków kolonialnych, późniejszych (w tym także związanych z Polską) i są tu miejsca lubiane przez turystów. Jednocześnie, jak to bywa z miastami Ameryki Południowej, jest pełne kontrastów. Daje sporo opcji do eksplorowania, tyle że niestety na tle Peru aż tak atrakcyjne nie jest. Co więcej, autor „Moby Dicka” Herman Melville określił je mianem najdziwniejszego i najsmutniejszego miasta. Opisał to na podstawie własnych doświadczeń, miasto doświadczone trzęsieniami ziemi, ale też przez sporą część roku zamglone, a jednocześnie pozbawione deszczu. Dziś do tego jeszcze dochodzą całkiem spore dzielnice biedoty, na tle których wybija się kilka miejsc bardzo odmiennych. Ale cóż, te dwa światy to norma tego kontynentu.

Co warto zobaczyć w Limie?
Lima: Podstawowe informacje
Historia Limy
Choć dzisiejsza Lima zajmuje zdecydowanie większy obszar niż pierwotnie, a co więcej w jej skład wchodzą także ruiny preinkaskie, to jednak historia miasta zaczęła się w 1535 roku. Francisco Pizarro, konkwistador hiszpański, który za swoje zasługi w podboju państwa Inków został ogłoszony gubernatorem zdobytych ziem, potrzebował stolicy. Pierwszą próbował zorganizować w Jauja, ale dopiero z Limą się udało. Miasto wówczas nosiło nazwę Ciudad de los Reyes, czyli Miasto królów. Było strategicznie położone: blisko wybrzeża, ale na tyle daleko, że nie zagrażali mu piraci. Wraz ze zmianą nazwy Nowej Kastylii na Peru, zmieniono także nazwę stolicy na Limę.

Lima przede wszystkim stała się ważnym punktem handlowym, nie tylko z Europą, czy innymi miastami Ameryki, ale także Azją. Swego czasu konkurowała z głównymi miastami kontynentu jak choćby Buenos Aires, rozwijała się, zyskiwała splendor, a także kosmopolityczny charakter. Kilkukrotnie jednak była niszczona z powodu trzęsień ziemi.

W 1820 roku u wybrzeży Limy wylądował José Francisco de San Martín y Matorras, bohater odpowiedzialny za niepodległość Chile i Argentyny. Nie zaatakował miasta, tylko zablokował mu dostęp do morza. Ostatecznie ludność Limy doprowadziła do zaproszenia go do miasta i wypędzenia wicekróla. Wtedy właśnie ogłoszono niepodległość Peru, a Lima zachowała status jego stolicy. Po kilku latach wojny o niepodległość, stolica zaczęła się rozwijać, co wiązało się także z wyburzeniem dawnych murów i fortyfikacji. Dziś to całkiem spora aglomeracja, gdzie nie widać dobrze podziału na mniejsze miejscowości. Callao choćby było kiedyś miastem portowym, dziś tu znajduje się lotnisko. Niestety zdecydowana część Limy to, jak wspominaliśmy, biedna zabudowa, niskie (ale dochodzące nawet do 3 pięter) i nieciekawe budynki. Atrakcyjne pod względem architektury jest przede wszystkim centrum, czystsze i nowocześniejsze są dzielnice turystyczne.

Zabytki i atrakcje Limy
Lima: Plaza de Armas
Sercem Limy jest Plaza Mayor czyli jak to w Peru nazywają Plaza de Armas. W ten sposób określają historyczne centra miast, głównie z powodu stacjonujących tam kiedyś wojsk, ale w mniejszych miejscowościach nazwy mogły być nadane „awansem”. Sam główny rynek pochodzi z czasów, gdy zaczęto wznosić Limę. Dziś to główne centrum miasta, przy którym znajdują się zarówno budynki rządowe (w tym ratusz, pałac prezydencki – zwany też domem Pizzara), jak i religijne, czyli katedra i pałac arcybiskupa. Trochę mniej przy placu knajp, ale mimo to żyje on własnym życiem. Sporo tu ludzi, jak również policji. Warty uwagi jest budynek Casa del Oidor ze swoimi balkonami, chyba najbardziej charakterystycznymi. Balkony w zabytkowej części Limy sięgają czasów hiszpańskich, czyli XVIII wieku. Zabudowane, udekorowane miały wpływ na wpisanie miasta na listę UNESCO. W 1991 roku wpisano tam centrum Limy, w tym także katedrę i inne kościoły.

Dzisiejsze centrum wyglądałby inaczej, gdyby nie przebudowa z początku XX wieku, za którą odpowiadał polski architekt Ryszard de Jaxa Małachowski. Urodzony w Odessie Ricardo, jak go tu określano, przybył do Limy wkrótce po studiach. Odpowiada za planistykę urbanistyczną, ale też przebudowywanie budynków takich jak dom Pizzara, czy pałac arcybiskupa. Uchodzi za jednego z budowniczych Peru. Dzięki jego pracy, plac faktycznie prezentuje się wyśmienicie.

Katedra w Limie
Bazylika katedralna w Limie (Basílica Catedral de Lima) została konsekrowana już w 1540 roku i uznana za katedrę rok później. Wcześniej w tym miejscu znajdowała się inkaska świątynia. Budowę chrześcijańskiej nakazał Francisco Pizzaro w 1535 roku. Jednakże budowa ta przechodziła przez wiele zmian i ostatecznie została ukończona w 1797 roku. Podobnie jak w przypadku innych świątyń w regionie, nie chodziło tylko o zmianę stylu (tu jest i renesans, gotyk, neoklasycyzm i barok), ale także trzęsienia ziemi, które wymuszały korektę planów. Ostatnie takie trzęsienie miało miejsce w latach 40. XX wieku i również wiązało się z przebudową bazyliki. Trzeba przyznać, że jest ona spora. Znajduje się tu 15 kaplic, a jedna z nich jest dedykowana Pizzaro. Są tu też krypty, które częściowo można zobaczyć.

Przez swoją wielkość robi ona spore wrażenie, ale w Ameryce Południowej widzieliśmy dużo bogatsze i ciekawsze świątynie. Zwiedzanie katedry jest płatne. Bilety kupuje się przy wejściu, nie ma potrzeby wcześniejszej rezerwacji. Ludzi zbiera się w grupy z hiszpańskojęzycznym przewodnikiem, natomiast w przypadku języka angielskiego dostaje się kartkę z opisem i można obejść świątynie samodzielnie. Można wewnątrz robić zdjęcia. Jest tu kilka ciekawych krypt, a także nawiązanie do postaci Pizarro. Podobno znajdują się tu jego szczątki, ale są co do tego wątpliwości. Bilety można też kupić w sieci (i sprawdzić ceny oraz godziny otwarcia) tutaj. Katedra ma ograniczone godziny otwarcia, inne kościoły w centrum w dzień są otwarte do zwiedzania.

Kościół franciszkanów
Dużo ciekawsza jest bazylika i klasztor świętego Franciszka (Basílica y Convento de San Francisco). Przede wszystkim ta budowla została wykonana w jednym stylu, barokowym. Została ukończona w 1672 roku, acz konsekrowano ją także w 1540 roku. Fasada reprezentuje styl baroku z Limy. Również ucierpiała w trakcie trzęsień ziemi. Dodajmy, że działali tu także polscy misjonarze.

O ile katedra jest spora i ludzie się w niej rozchodzą, o tyle zwiedzanie klasztoru jest zdecydowanie bardziej uciążliwe. Przede wszystkim chodzi się w sporych grupach z przewodnikiem i tu trzeba czekać na anglojęzycznego. Zwiedzanie kościoła jest tylko jedną niewielką częścią. Wchodzi się tu także do zabudowań klasztornych, w tym krużganku wyłożonym azulejos przywiezionymi z Sewilli. Są tam też malowidła ukazujące życie świętego Franciszka z Asyżu. Można również obejrzeć zakrystię i inne pomieszczenia. Szczególne wrażenie robią katakumby. Jest możliwość zobaczenia andyjskiej wersji Ostatniej Wieczerzy, na której wśród potraw znajduje się świnka morska (podobne widzieliśmy w Cuzco i Quito). Do tego dochodzą biblioteka (z około 25 tysiącami woluminów) i katakumby, gdzie jak się szacuje, pochowano w sumie około 70 tysięcy osób. Tak duża liczba pochówków wynika z tego, że pełniły one rolę cmentarza miejskiego. Zdjęcia można robić tylko w bardzo nielicznych miejscach, w większości klasztoru pilnują, by ich nie robić.

Dom Literatury Peruwiańskiej
Zaś szukając polskich śladów warto zwrócić uwagę na dawny dworzec kolejowy Desamparados. Obecnie pełni rolę domu kultury i Domu Peruwiańskiej Literatury (La casa de Literatura Peruana). Dworzec został otwarty w 1870 roku w stylu art novou. W środku znajduje się rzeźba Ernesta Malinowskiego. Polski inżynier odpowiadał za budowę kolei andyjskiej, stąd jest tu do dziś wspominany. W czasach jej powstawania była to najwyżej położona sieć kolejowa. Obok budynku jest słynny bar Bar Cordano, gdzie spotykali się artyści i literaci.

Klasztor św. Dominika
W centrum jest jeszcze kilka innych kościołów, w tym klasztor i bazylika świętego Dominika (Convento Máximo de Nuestra Señora del Santísimo Rosario), zwany też klasztorem Świętego Różańca. Ukończono go w 1766 roku, dominuje tu rococo, acz nie jest to bogata świątynia. Ciekawszy podobno jest klasztor, ale nie udało nam się go zwiedzić. Ma istotne znaczenie religijne, gdyż spoczywają tu relikwie świętej Róży z Limy. Za to w samym kościele znajduje się kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.

Kościół La Mercad
Za to jeśli chodzi o bogate barokowe kościoły, to wyróżnia się tu La Mercad (Basilica y Convento de Nuestra Señora de la Merced). Ukończono go w 1765 roku i to jest tak zwany ultra barok, czyli churrigueryzm, więc przerost ornamentów i ozdobników. Mocno się wyróżnia na tle Limy. Można go zobaczyć za darmo.

Lima: Plac San Martin i fontanny
Dalej można dojść do placu San Martin (Plaza José de San Martín, to jest od nazwiska, nie od świętego Marcina z Tours). Na placu jest pomnik konny generała, pod nim znajduje się Matka Ojczyzna z głową lamy na głowie. Podobno miał być płomień, ale z powodu podobieństwa słów w języku hiszpańskim rzeźbiarz zrozumiał, że ma być lama.
Są tu też okolice uniwersytetu, parki i fontanny (Circuito Mágico del Agua) w Parque de Aguas, które nocą są oświetlone. Uchodzą one za jedną z największych atrakcji Limy, wpisano je nawet na listę rekordów Guinnessa, bo jest tu ich naprawdę sporo i był to kiedyś największy kompleks fontann na świecie. Mają już swoje lata, bowiem otworzono je w 1929 roku. Oczywiście były przebudowywane przez ten czas, ale warto pamiętać jednocześnie, że jeszcze na początku XXI wieku ponad 25% mieszkańców Limy w ogóle nie miało dostępu do wody. My mieliśmy nocleg w Callao i tam wciąż tam były problemy z wodą (i konieczne było użycie bojlera, by leciała ciepła).

Lima: Dzielnica Miraflores
Lima, podobnie jak wiele innych miast Ameryki Południowej (w tym Medellin czy Rio de Janeiro), ma dość znaczący podział na dzielnice historyczne i turystyczne. No i biedne dzielnice. Niekoniecznie slumsy, czy fawele, ale prawie połowa ludności żyje tu na granicy (lub poniżej granicy) ubóstwa. Turystyczną jest Miraflores, znajdująca się nad brzegiem oceanu, więc blisko plaż. Uwielbiana jest przez turystów i ekspatów, jest tu sporo kawiarni, hoteli, barów. Minus niestety jest taki, że cała dzielnica mogłaby się znajdować na innym kontynencie i wyglądałaby podobnie. Nie czuć, że to Peru. Jest tu nawet Park JFK.
Ogólnie to najbardziej właśnie wyróżniają się parki, przede wszystkim Park Miłości (Parque de Aguas). Nazwa nadana na cześć rzeźby El Besso przedstawiającej pocałunek. Ogólnie park ten znajduje się na klifie i jest doskonałym miejscem widokowym, czy do odpoczynku. W założeniu był inspirowany parkiem Güell w Barcelonie, ale trochę nie wyszło. Za to zwiedza się go za darmo. Otworzono go w Walentynki 1993 roku.

Idąc dalej można dojść do Park Chińskiego, na cześć pierwszych imigrantów z Chin w Peru. W obu parkach można uprawiać jogę i odpocząć. Alternatywą dla Miraflores jest też dzielnica Barranco, która słynie z murali oraz zdecydowanie bardziej imprezowego charakteru. Pod klifem jest ulica Circuito de Playas i plaże, z których ludzie chętnie korzystają.

Lima: Huaca Pullana
Jednym z wyjątków, jeśli chodzi o atrakcje w Miraflores, jest Huaca Pullana. To dawna świątynia z czasów preinkaskich. Powstała w latach 200 – 700 naszej ery, a jej twórcami były kultury Wari, Lari i Ichma. Całość została zbudowana z glinianych cegieł i ma kształt piramidy. Obecnie działa tu muzeum. Jest to jeden z kilku obiektów tego typu w okolicy Limy. Bardziej poglądowy, nawet ustawiono manekiny. Wejście jest płatne, ale zwiedza się z przewodnikiem. Większość grup jest hiszpańskojęzyczna, ale są też anglojęzyczne. Godziny otwarcia i ceny biletów można sprawdzić tutaj.

Inne atrakcje
Lima stara się bardziej otwierać na turystów i dostosowywać obiekty, by bezpiecznie mogli z nich korzystać zwiedzający. Wśród nietypowych atrakcji można wymienić choćby kąpiel w oceanie w towarzystwie lwów morskich. W dalszej okolicy są udostępnione fortyfikacje na półwyspie La Punta w Callao, czy wzgórze San Cristóbal, skąd ogląda się zachód słońca. Z muzeów warto wspomnieć o Larco czy Muzeum Złota. W tym pierwszym przypadku bardziej zależało nam na muzeum w Cuzco, w drugim podobne i słynniejsze widzieliśmy w Bogocie.

Zwiedzanie Limy
Niestety największy problem Limy to transport. Choć działa tu metro, to nie dojeżdża wszędzie. Zostają autobusy, busiki lub tuk-tuki, których jednak jest już coraz mniej. My korzystaliśmy z Ubera, który działał tu całkiem sprawnie. Jedyny problem to lotnisko, tam lepiej mieć transport z hotelu. Samo lotnisko w Callao nie jest połączone w prosty sposób z centrum, ale obecnie już jest autobus do Miraflores.
- Lima to główny port lotniczy w Peru, stąd można lecieć do Cuzco i dalej zobaczyć Machu Picchu, ale też to baza do Nazci czy Amazonii. Na samo zwiedzanie centrum i muzeów warto poświęcić jeden dzień. Na dzielnice jak Miraflores kolejny.
- Jeśli planujesz zwiedzać okolicę, zajrzyj też do polecanych wycieczek na tutaj. Można upolować tam fajne promocje.
- Podróż po okolicy może być wygodniejsza samochodem, dostępne auta w okolicy znajdziesz tutaj.
- Cześć odsyłaczy do linki afiliacyjne. Nic Was to nie kosztuje, a nam pomaga utrzymać blog. Podobnie jak symboliczna kawa. Dziękujemy za każde wsparcie.
- Jeśli ten wpis okazał się pomocny czy inspirujący, będzie nam miło jeśli zostaniesz z nami na dłużej:
- możesz obserwować nas Facebooku (i innych mediach), lub udostępnić go
- albo zapisać się na nasz newsletter, by nie przeoczyć kolejnych wpisów.
| Peru | ||
| Lima | Huacahina |





