Tyraspol (Tiraspol), Bendery i Naddniestrze

Wiele osób będąc w Mołdawii robi sobie jednodniową wycieczkę do miasta Tyraspol, stolicy Naddniestrza, czyli samozwańczego państwa,. Funkcjonuje jak niezależne państwo, ale nie jest nigdzie uznawane. Naddniestrze jako całość jest raczej ciekawostką, mocno naznaczoną podziałami i przeszłością oraz pewną tęsknotą za Związkiem Radzieckim. Miejsce to jest wyjątkowe na mapie świata i mimo że oferuje niewiele, to ciekawi i przyciąga ludzi.

Pomnik Lenina przed budynkiem władz (Tyraspol, Naddniestrze)
Pomnik Lenina przed budynkiem władz (Tyraspol, Naddniestrze)

Nieuznawane państwo Naddniestrze

Naddniestrze, bądź oficjalnie Mołdawska Republika Naddniestrza, stanowi intrygujące kuriozum. Warto pamiętać, że Mołdawia była republiką radziecką, więc uzyskała wolność wraz z rozpadem ZSRR. Poza Mołdawianami mieszkali tu jednak także Rosjanie, którzy woleli pozostać w Związku lub później w Rosji. Dnia 2 września 1990 roku (inne źródła podają 5 grudnia 1990) Naddniestrze ogłosiło niepodległość od Mołdawii, zajmując stosunkowo niewielkie tereny przylegające do koryta Dniepru na długości około 200 kilometrów i średniej szerokości 15 kilometrów. Tym samym jest to niewielki skrawek ziemi o powierzchni 4163 km², czyli mniej więcej pięć razy mniej niż województwo dolnośląskie. Dnia 25 sierpnia 1991 roku Naddniestrze ogłosiło niepodległość od Związku Radzieckiego, zaś 5 listopada 1991 przyjęło obecną nazwę, odcinając się częściowo od socjalistycznego dziedzictwa.

Dniepr nie uchodzi za czystą rzekę, podobno występują tam przecinkowce cholery
Dniepr nie uchodzi za czystą rzekę, podobno występują tam przecinkowce cholery

Problem polegał na tym, że rozejście się dróg Naddniestrza i Mołdawii nie było pokojowe. Działania zbrojne trwały od 2 marca do 1 lipca 1992 roku. Konflikt, choć przygasł, nie został do dziś zamknięty, proces pokojowy stoi w martwym punkcie. Życie, zwłaszcza Mołdawii, toczy się dalej, ale Naddniestrzu jest bardzo trudno funkcjonować samodzielnie. Wspiera je Rosja, która wysłała tu swoje wojska i jako „siły rozjemcze” nadal tu stacjonują, ale jednocześnie Naddniestrze wciąż jest bardzo zależne od Mołdawii (jak i od Rosji). Tak jak Mołdawia jest rozdarta między samodzielnością a integracją z Rumunią, podobnie jest tutaj. Z jednej strony ludzie chcieliby się przyłączyć do lepiej rozwijającej się Mołdawii, z drugiej wciąż marzą o przyłączeniu do Rosji, z trzeciej żyją w ułudzie pewnej niezależności. Ale w tym przyłączeniu więcej jest sentymentów za ZSRR.

Flagi Naddniestrza i Rosji w Tyraspolu
Flagi Naddniestrza i Rosji w Tyraspolu

Warto poruszyć jeszcze kwestię przemysłu i finansów. W Naddniestrzu był zlokalizowany ciężki przemysł Republiki Mołdawskiej, więc uwłaszczenie tego przez lokalne elity było wszystkim na rękę. Co więcej, choć to niby Republika, to jednak władze są mocno powiązane z głównymi firmami, które tu działają. Natomiast sama Mołdawia, która dążyła do ujednolicenia kraju na przykład uznając język mołdawski za jedyny język urzędowy, sprawiła, że elity zostały poparte przez ludność rosyjskojęzyczną, której nie podobały się zmiany.

Dom Kultury - Pałac Kreatywności Dzieci i Młodzieży (Tyraspol)
Dom Kultury – Pałac Kreatywności Dzieci i Młodzieży (Tyraspol)

Naddniestrze współcześnie

I to właśnie prowadzi do kuriozum. Mołdawia, naznaczona komunizmem, zostawiła jego historię i stara się rozwijać w innym kierunku. Nie wszystko da się wymazać, pomniki Lenina nadal można znaleźć choćby w Gagauzji (która aż tak bardzo od Naddniestrza się nie różni, mimo że nie ma takich zapędów do odrywania się i negowania związków z Mołdawią). Ale samo Naddniestrze to swoisty żywy skansen, utrzymujący pamięć o wielkości ZSRR i w mniejszym stopniu związków z Rosją. Ludzie starają się tu raczej używać rosyjskiego, wszystkie napisy są rosyjskie. Wciąż pozostało też sporo socjalistycznej symboliki. Chcąc jednak pchnąć „kraj” do przodu, obecnie flaga rosyjska jest równoważna fladze Naddniestrza, więc często obie powiewają obok siebie. Jednak ta samozwańcza republika nie zatrzymała się w rozwoju, wiele procesów widocznych w Mołdawii czy Rosji tu także zachodzi (np. rosnąca religijność), acz po swojemu.

Tyraspol i Bendery są dobrze skomunikowane
Tyraspol i Bendery są dobrze skomunikowane

A przy tym Naddniestrze ma własny rząd i kontroluje teren. Ma własną walutę, posterunki graniczne (pieczątka nie jest wbijana do paszportów). Ruch jest jednak spory, bo ludzie często jeżdżą do części mołdawskiej, czy to pracować, czy na zakupy. Niepodległość Naddniestrza uznały na razie jedynie inne samozwańcze, nieuznawane republiki – Osetii Południowej i Abchazji. Właściwie nawet wspierająca Naddniestrze Rosja nie uznaje jego niepodległości. Na świecie nawet nie jest uznawane za teren sporny, tylko autonomię mołdawską.

Naddniestrze: Przekroczenie granicy

Nie ma większych problemów z wjazdem do Naddniestrza, owszem jest kontrola graniczna, paszport jest wymagany. Czytaliśmy w sieci, że wydają karty migracyjne, ale w trakcie COVID-19 nic takiego nie dostaliśmy i przy wyjeździe niczego takiego nie oczekiwano. Możliwe, że także dlatego, iż byliśmy tam tylko kilka godzin. Mołdawskie wypożyczalnie samochodowe mogą nie chcieć nas wpuszczać, gdyż na terenie Naddniestrza nie obowiązują ubezpieczenia. Ale można próbować dostać się marszrutką z Kiszyniowa do Tyraspolu (nr 165) bądź znaleźć wycieczkę. Dla agencji turystycznych jest to jedna z atrakcji, koncentrują się na stolicy, która oczywiście ma najwięcej do zaoferowania. Tyraspol ma też połączenie marszrutokowe i kolejowe z Odessą. Natomiast problem z ubezpieczeniami jest szerszy, bowiem, choć oficjalnie na arenie międzynarodowej jest to autonomia mołdawska, nie znajdziemy tu pomocy konsularnej i innych podobnych rzeczy. To teren niczyj pod tym względem. Pieniądze można wymienić w banku bądź w kantorach, przyjmują mołdawskie leje.

Targowisko w Tyraspolu
Targowisko w Tyraspolu

Tyraspol: Historia miasta

Stolicą Naddniestrza jest Tyraspol (rum./mołd. Tiraspol, ros. Тирасполь). To drugie co do wielkości miasto w Mołdawii, choć raczej niewielkie i niezbyt ciekawe. Nazwa jest historyczna i nawiązuje do rzymskiej nazwy rzeki Dniepr, czyli Tiras. Samo miasto powstało jako twierdza w 1792 roku, gdy Alexandr Suworow rozbudowywał infrastrukturę do obrony przed Turkami. Wówczas to sprowadzono tu, poza Mołdawianami, rosyjskich osadników.

Pomnik Alexandra Suworowa
Pomnik Alexandra Suworowa

Po rewolucji październikowej początkowo był przyłączony do Ukrainy, później do Mołdawskiej Autonomicznej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, której nawet był stolicą. Ta socjalistyczna republika, podobnie jak dziś Naddniestrze, była jedynie skrawkiem Mołdawii. W czasie II wojny światowej Tyraspol i okolice zostały zajęte przez Niemcy i utworzono tu terytorium Transnistria (tak też do dziś określa się Naddniestrze choćby po angielsku). Jednak w wyniku II wojny  światowej, cała Mołdawia znalazła się w ZSRR i Tyraspol przestał mieć znaczenie, aż do momentu ogłoszenia niepodległości w latach 90.

Typowy krajobraz miasta Tyraspol
Typowy krajobraz miasta Tyraspol

Tyraspol: Centrum

Samo centrum jest niewielkie. W jego środku, przy ulicy 25 października znajduje się duży plac z pomnikiem Aleksandra Suworowa. Z jednej strony placu rozciąga się targowisko, z drugiej,  przez ulicę,  park (De Wollant Park), w którym umieszczono pomniki rosyjskie (choćby carycy Elżbiety, która nie jest związana z tym miejscem w żaden sposób, ale tak w Naddniestrzu chcą się rusyfikować). Dalej jest memoriał z czołgiem, kompleks wspominający poległych o walkę wyzwoleńczą Naddniestrza (i przy okazji tablica upamiętniająca tych, którzy zginęli w katastrofie w Czarnobylu). Jest też muzeum historii, budynek władz, przed którym stoi olbrzymi pomnik Lenina. Dalej znajduje się też ratusz, czyli Dom Sowietów, kolejna socrealistyczna budowla z kolejną statuą Lenina.

Czołg jako pomnik historii (Tyraspol, Naddniestrze)
Czołg jako pomnik historii (Tyraspol, Naddniestrze)

Powiedzieć, że Tyraspol się nie wyróżnia, to i tak mało. To nie jest miasto, które ma jakąś większą historię. Jest naprawdę niewielkie, ba nawet ministerstwa mieszczą się tu w „klitkach”. Sporo jest budynków z wielkiej płyty (choć nie wysokich w sumie). No i miasto jest dość zaniedbane. Jedną z atrakcji, którą odpuściliśmy, jest wytwórnia koniaku „Kvint”. Prawdopodobnie lepiej się prezentuje jednak ta w Erywaniu, jest bardziej turystyczna, natomiast w Mołdawii zwiedzaliśmy piwnice winne (Cricova i Milestii Mici), więc nawet się nad tym nie zastanawialiśmy. Można za to wybrać się na targowisko, te znów niczym się nie wyróżnia, ale jest bardziej klimatyczne i sprawia wrażenie lepiej zadbanego niż to, które widzieliśmy w Kiszyniowie.

Tyraspol ma też kilka budynków nie z wielkiej płyty
Tyraspol ma też kilka budynków nie z wielkiej płyty

Tyraspol: Sobór Narodzenia Pańskiego

W całej tej naddniestrzańskiej, socrealistycznej układance pojawia się jeszcze jeden element. Koncern „Sheriff”, największa firma w Naddniestrzu. Holding ma sieć stacji benzynowych, telewizję, sklepy, sieć telefonii komórkowej, sponsoruje sport, ale też naddniestrzańską kulturę. Oczywiście jest on powiązany z władzą, ale ważniejsze jest to, że on buduje obecną tożsamość tej republiki. W Tyraspolu zbudował stadion, ale też ufundował Sobór Narodzenia Pańskiego. Budowa trwała od 1998 do 1999 roku, a oficjalne otwarcie miało miejsce rok później. Co ciekawe, był na nim obecny prawosławny metropolita Kiszyniowa i całej Mołdawii. Dziś to nowy symbol Tyraspola, znajduje się nawet na banknocie 100 rubli. I tu właśnie dochodzimy do nowego miasta, które dzięki pieniądzom powoli się rozrasta i zmienia, odchodzi od socrealistycznych budynków.

Sobór Narodzenia Pańskiego (Tyraspol)
Sobór Narodzenia Pańskiego (Tyraspol)

Twierdza Bendery

Sam Tyraspol „ratują” Bendery (mołd. Bender, historycznie też Tighina, ros. Бендеры). Dziś to niewielkie miasto znajduje się na tyle blisko Tyraspola, że są nawet połączone linią trolejbusową (nr 19) ze stolicą Naddniestrza. Bendery są starsze, była to osada na szlaku handlowym z Lwowa do Białogradu nad Dniestrem, istniejąca od co najmniej 1408 roku. Mówi się także, że za powstanie tu placówki odpowiada Genua, która stworzyła tu faktorię handlową.

Twierdza Bendery, Naddniestrze
Twierdza Bendery, Naddniestrze

Dziś najważniejszym zabytkiem Bender (i tym samym Tyraspola) jest twierdza. Początkowo powstała tu XV wieku, drewniana forteca Hospodarstwa Mołdawskiego, miała być jedną z najważniejszych w kraju. Sama osada zaś nazywała się Tehinia. Jednak w 1538 roku ziemię przejęli Turcy z Sulejmanem Wspaniałym na czele. Oni nadali osadzie nazwę Bendery i pod kierownictwem architekta Sinana (odpowiada za Meczet Sulejmana w Stambule, czy most w Mostarze) rozpoczęto budowę lub przebudowę fortecy (tu źródła nie są zgodne). W każdym razie wzniesiono ją w stylu europejskim, była już gotowa w 1541 roku. Na przestrzeni lat wielokrotnie ją oblegano i przebudowywano. Także przez Rosjan, którzy przejęli ją na początku XIX wieku. W celach wojskowych była wykorzystywana także w czasach ZSRR. Dziś uchodzi za najważniejszy i najstarszy zabytek Naddniestrza. Uwieczniono ją na banknocie 25-cio rublowym.

Twierdza Bendery
Twierdza Bendery

Twierdzę zwiedza się częściowo z przewodnikiem, który opowiada jej historię, ale też wskazuje pozostałości po zabudowaniach, które nie dotrwały do dziś. Była ona dużo większa. Potem zaś można samemu pochodzić po kompleksie i wejść na mury. Dziś ulokowano tu sale muzealne (między innymi muzeum tortur, ale też ukazujące janczarów czy wojska rosyjskie), jakieś balisty i trebusze. Wykorzystywana jest też także do różnego rodzaju imprez.

Twierdza w Benderach
Twierdza w Benderach

Bendery i baron Münchausen

W twierdzy w Benderach znajduje się duża kula armatnia z uchwytami. Można na niej usiąść, zrobić sobie zdjęcie niby w locie na kuli. Ta instalacja to pamiątka na cześć barona Münchausena. Podobno, gdy baron służył rosyjskim wojsku i walczył z Turkami, był właśnie w Benderach. Hieronymus Carl Friedrich von Münchhausen, żołnierz, podróżnik i awanturnik niejednokrotnie opowiadał swoje przygody, uatrakcyjniając je, dodając do nich fantastyczne wątki. Jeden z nich to lot na kuli armatniej, który miał mieć miejsce w czasie starć z Turkami. Nie wiadomo, czy akurat działo się to w Benderach, ale tu o tym wspominają.

Natomiast te niesamowite opowieści Rudolf Erich Raspe zapisał w powieści „Przygody barona Münchausena” z 1785 roku, który czasem uznaje się wręcz za fantastykę. Inną wersję jego przygód opisał Gottfried August Bürger. Książki posłużyły za inspirację dla filmów. Pierwszy to animacja węgierska z 1978, drugi to film Terry’ego Gilliama z 1989 roku. Niestety w obu przypadkach twierdza w Benderach nie jest wspominana. Mamy więc tylko nawiązanie kulturowe.

Kula armatnia upamiętnia historie barona Münchhausena
Kula armatnia upamiętnia historie barona Münchhausena

Zwiedzanie Bender i Tyraspola

Dziś przy twierdzy znajduje się parking, zadbany trawnik z drzewkami, a raczej Park Aleksandra Newskiego, oraz odnowiona, bardzo ładna cerkiew Aleksandra Newskiego z przepięknymi freskami. Obecna cerkiew powstała w 1833 roku. Z samej fortecy widać też Dniestr, oraz chodząc po murach można zobaczyć rosyjskich żołnierzy (po lewej stronie), którzy stacjonują przy twierdzy. Nie należy robić im zdjęć. Tyraspol to trochę skansen komunizmu. Miasto pozbawione atrakcji, mało ciekawe i zaniedbane, a przede wszystkim niedofinansowane. Twierdza w Benderach prezentuje się lepiej, na mołdawskie i naddniestrzańskie standardy wręcz atrakcyjnie. Natomiast do Naddniestrza przybywa się głównie po to, by albo „zaliczyć” nietypową atrakcję, albo spojrzeć na żywy, raczej smutny skansen, konflikt i współczesną historię Mołdawii z drugiej strony, zobaczyć nostalgię za dawnym imperium. W obu przypadkach jeden dzień z pewnością wystarczy, prawdopodobnie nawet nie cały.

Cerkiew Aleksandra Newskiego (Bendery, Naddniestrze)
Cerkiew Aleksandra Newskiego (Bendery, Naddniestrze)

Jeśli podobał Ci się wpis, śledź nas na Facebooku.

Szlak mołdawski
Tyraspol i NaddniestrzeStary Orgiejów

Kamejros (Kamiros), starożytne miasto na wyspie Rodos

Kamejros (gr. Κάμειρος, łac. Camirus) lub spolszczone Kamiros to jedno z najstarszych miast na greckiej wyspie Rodos. Jest to stanowisko archeologiczne stosunkowo niewielkie, acz zdecydowanie warte uwagi. Zwłaszcza, że znajduje się jakieś 30 kilometrów od miasta Rodos, więc jest idealnym celem na krótką wycieczkę.

Wybrzeże Rodos, tuż przed wejściem do stanowiska archeologicznego
Wybrzeże Rodos, tuż przed wejściem do stanowiska archeologicznego

Historia Kamejros

Wiadomo, że tereny te były zamieszkałe już w czasach starożytnych przez Greków Mykeńskich, ale samo Kamejros zamieszkiwali Dorowie. Dokładnie nie wiadomo, kiedy powstało, ale już w VIII wieku przed naszą erą miasto istniało, co wiemy na podstawie datowania świątyń. Jak bardzo jest starsze nie wiadomo, legendy sugerują XVI wiek przed naszą erą, gdy przybyli tu pierwsi ludzie i zaczęli mielić zboże. Natomiast bardziej wiarygodne są doniesienia o tym, że Kamejros należało do doryckiego Heksapolis (związku 6 miast, poza Kamejros były to Lindos, Ialissos, Halikarnas, Knidos i Kos). Niektóre źródła sugerują, że związek ten powstał nawet w IX wieku przed naszą erą, acz też datowanie nie jest zbyt dokładne.

Stanowisko archeologiczne Kamejros (Kamiros)
Stanowisko archeologiczne Kamejros (Kamiros)

Podobno największy rozkwit przypadł na VI wiek przed naszą erą. Natomiast na pewno Kamejros było bardzo blisko związane z Lindos i Ialissos, w 408 p.n.e. stworzyły wspólne silne państwo na Rodos. Tu nakładają się dwie rzeczy: wojny peloponeskie (Heksapolis wsparło wówczas Spartę walczącą przeciw Atenom), a także rosnące znaczenie miasta Rodos. Kamejros głównie opierało się w tym czasie na produkcji żywności, było mniej znaczące niż Lindos i raczej pozbawione strategicznego (wojskowego) znaczenia. Niemniej jednak Homer wspomniał o nim w „Iliadzie”. Z drugiej strony bliskość miasta Rodos zaczęła powodować wyludnienie. Odległość stosunkowo niewielka, a perspektywy tam były lepsze. Wówczas zaczął się okres schyłkowy Kamejros. Do tego dochodziły grabieże i piraci. Przypieczętowało go zniszczenie miasta w wyniku trzęsień ziemi (w 226 i w 142 p.n.e.).

Kamejros nie jest specjalnie duże
Kamejros nie jest specjalnie duże

Wykopaliska i stanowisko archeologiczne

Wykopaliska w latach 1852 – 1864 nadzorowali Alfred Biliotti i Auguste Salzmann. Wówczas było to całkiem głośne znalezisko. Fundamenty miasta zachowały się w dobrym stanie, praktycznie w całości. Wyłonienie się Kamiros spod ziemi to było coś, zwłaszcza jak się weźmie pod uwagę, że to okres intensywnych odkryć archeologicznych w tym rejonie świata. Zwłaszcza, że było to miasto greckie, bez żadnych bizantyjskich, osmańskich czy joanickich naleciałości. Wiele ze znalezisk trafiło do British Museum w Londynie. Większość prac archeologicznych ustało pod koniec II wojny światowej.

Ostało się tu trochę fundamentów domów
Ostało się tu trochę fundamentów domów

Kamiros (Kamejros) znajduje się na wzniesieniu, dzięki czemu ma się wrażenie, że miasto ma kilka poziomów. Nie jest to duża wysokość, stanowisko archeologiczne jest bardzo blisko linii brzegowej. Najwyższy poziom to akropol ze świątynią Pallas Ateny oraz stoa i cysterna. Prawdopodobnie cysterna była pierwsza, potem nadbudowano na nią stoę. Warto pamiętać, że zachował się tu całkiem dobrze system wodociągowy. Poziom środkowy to przede wszystkim domy mieszkalne, na dolnym znajdowały się inne świątynie np. Apolla czy Heliosa, eksedra, łaźnie oraz agora. Jak wspominaliśmy, dziś zwiedza się głównie fundamenty i podziwia pojedyncze kolumny, czy inskrypcje.

Kamejros (Kamiros) na wyspie Rodos
Kamejros (Kamiros) na wyspie Rodos

Zwiedzanie Kamejros

Nie jest to duże stanowisko archeologiczne. Na zwiedzenie Kamejros potrzebujemy około godziny. Wpierw, idąc oczywiście za znakami, obchodzi się je wkoło, a następnie wchodzi do środka i spaceruje między ruinami. Jest tu kilka tabliczek z informacjami, ale nic szczególnego. Spora cześć atrakcji jest ogrodzona, więc widzi się je jedynie z boku. Przed wejściem na teren stanowiska znajduje się darmowy parking. Zwiedzanie jest biletowane. Stanowisko znajduje się blisko niewielkiej miejscowości Kalavarda, więc można tam dojechać autobusem i się przejść na piechotę. Niedaleko jest też plaża.

Fragment stanowiska archeologicznego Kamiros
Fragment stanowiska archeologicznego Kamiros

Jeśli podobał Ci się ten wpis, śledź nas na Facebooku.

Szlak grecki
KamejrosRodos

Patara, licyjskie stanowisko archeologiczne w Turcji

Jednym z wciąż imponujących starożytnych miast jest licyjska Patara, późniejsze Arsinoe, położone nieopodal Gelemiş w prowincji Antalya w Turcji. Jej losy poniekąd były połączone z pobliskim Ksantos.

Brama w Patarze
Brama w Patarze

Historia Patary

Patara swoją nazwę zawdzięcza mitycznemu założycielowi, którym miał być Patarus, syn Apolla. Pewne jest, że Patara była ważnym ośrodkiem kultu tego boga, mieściła się tutaj także wyrocznia apollińska, która pod względem znaczenia ustępowała jedynie wyroczni delfickiej. Wiedzę tę posiadamy ze starożytnych zapisków, zaś pozostałości wyroczni ani świątyni Apolla do tej pory tutaj nie odnaleziono.

Pozostałości greckie
Pozostałości greckie
Pozostałości dawnej drogi
Pozostałości dawnej drogi

Patara to jedno z najważniejszych licyjskich miast portowych, przewodzące Lidze Licyjskiej. Dzieliło losy swojego regionu, dostając się pod rządy kolejnych okolicznych potęg i imperiów, od Greków, Aleksandra Macedońskiego, Rodejczyków, przez Rzymian i Bizancjum. Jeszcze w okresie bizantyńskim miasto miało znaczenie jako punkt na szlaku handlowym i pielgrzymkowym. Po zajęciu Patary przez Turków Seldżuckich w 1211 roku jego znaczenie malało, a ostatecznie zostało porzucone około 1340 roku. Wiąże się to przede wszystkim z upadkiem portu, który został zamulony i zamienił się w bagno. Patara straciła na znaczeniu. Największy rozwój miasta to I i II wiek naszej ery.

Żaby w kałużach stanowiska archeologicznego
Żaby w kałużach stanowiska archeologicznego

Patara i chrześcijaństwo:

Patara to także miejsce narodzin św. Mikołaja, biskupa Myry, o ile oczywiście on w ogóle istniał – o tych kontrowersjach wspominaliśmy przy okazji odwiedzin Myry. Miasto wspomniane jest też w Nowym Testamencie, to tu święty Paweł i Łukasz zmieniają statki (Dz 21,1).

Zachowane zabytki Patary
Zachowane zabytki Patary

Patara: Zabytki

Najważniejsze dziś zachowane zabytki pochodzą z okresu rzymskiego: teatr, łuk triumfalny, czy termy Wespazjana. Nawet przetrwał napis, który go wspomina. Warto dodać, że tutejsza latarnia morska z 60 roku naszej ery jest prawdopodobnie najstarszą zachowaną latarnią, do niej jednak nie dotarliśmy. Część z zabytków jest odnowiona, jak choćby teatr. Inne są w gorszym stanie, i nie chodzi tylko o to jak się zachowały, ale przede wszystkim wyglądają na porzucone i zarośnięte. Tak więc jest tu pełen przekrój. Natomiast przy agorze, na starej, dobrze zachowanej drodze zrobiło się nawet tymczasowe oczko wodne, w którym siedziały żaby. Podobnie jest z tabliczkami informacyjnymi. Przy części zabytków są, przy innych nie ma. Co więcej, na terenie stanowiska pasły się krowy.

Fragment ściany antycznej budowli, Patara
Fragment ściany antycznej budowli, Patara

Teatr choć historycznie sięga czasów greckich, tak naprawdę pochodzi z II wieku, z czasów panowania Anatoninusa Piusa. Wówczas Rzymianie odbudowali go po trzęsieniu ziemi. Zresztą wcześniej go także przebudowywali. Znajduje się tu też łuk tryumfalny Mettiusa Modestusa (zarządcy licyjskiego), który wzniesiono w 100 roku naszej ery. Uważa się, że ten łuk wzniesiono za to, że doprowadził do zakończenia budowy akweduktu. Wcześniej archeolodzy uważali, że to łuk Hadriana. Są ruiny spiżarni zbudowanej w czasach cesarza Hadriana. Jako miasto portowe Patara odgrywała olbrzymią rolę w zaopatrzeniu Licji w żywność.

Kolumny przy dawnej drodze, Patara
Kolumny przy dawnej drodze, Patara

Patara i odrestaurowane budynki

Buleuterion, czyli mniejszy teatr, który pełnił rolę miejsca zgromadzeń, został niedawno zrekonstruowany. To właśnie tutaj obradowali zarządzający całą Ligą Licyjską. Buleuterion oczywiście przebudowano w czasach rzymskich. Obecnie sam budynek wygląda prawie na nowy.

Buleuterion w Patarze
Buleuterion w Patarze

Można też zobaczyć fragment term, pochodzących z czasów Wespazjana. Nawet przetrwał napis, który go wspomina. Do tego dochodzą ruiny świątyń i bazyliki. Są też pojedyncze grobowce.

Buleuterion - Patara
Buleuterion

Wspominaliśmy, że część zabytków została odbudowana. Trudno to bowiem nazwać „restauracją”. Turcy dość mocno ingerują w to, co zostało. Warto jednak pamiętać, że prace archeologiczne tutaj wciąż trwają i co jakiś czas słychać o znaleziskach. Sam teatr oczyszczono z piasku dopiero w 2007 roku. Tak więc jest to stosunkowo nowe miejsce na mapie zabytków.

Teatr antyczny - Patara
Teatr antyczny

Zwiedzanie Patary

Przyjeżdżając do Patary trzeba pamiętać, że to stosunkowo rozległe stanowisko archeologiczne. Przejeżdża się przez bramkę i potem w teorii należy skierować się ku głównej części, gdzie znajduje się parking. Natomiast przejeżdża się obok choćby bram. Tam ludzie też się zatrzymują na chwilę (mimo, że nie ma na to miejsca) i oglądają zabytki. Choć stanowisko archeologiczne jest spore, to jednak nie było tu zbyt wielu ludzi. Zwłaszcza, że się po nim rozchodzą. Natomiast dla wielu wcale nie ono jest głównym punktem przyjazdu do Patary. Patara słynie też z całkiem sporej plaży. Poza turystami upodobały sobie ją żółwie morskie.

Antyczne pozostałości - Patara
Antyczne pozostałości

Jeśli podobał Ci się wpis, śledź nas na Facebooku.

Szlak turecki
PataraIzmir

Monastyr Rilski, zwiedzanie historycznego klasztoru

Jednym z najpiękniejszych kompleksów świątynnych Bułgarii jest Monastyr Rilski (bułg. Рилски манастир). Położony u podnóża masywu Riła, wpisany na listę UNESCO, przyciąga pielgrzymów i turystów. Stanowi jedną z największych atrakcji turystycznych, kulturalnych i historycznych w kraju. I trzeba dodać, że klasztor Rila naprawdę robi wrażenie, tak szczegółami jak i lokalizacją, w której się znajduje.

Tęcza nad Monastyrem Rilskim
Tęcza nad Monastyrem Rilskim

Historia klasztoru

Rilski monaster według legendy został założony przez świętego Iwana z Riły. Badania raczej wskazują, że w pobliżu obecnego monastyru istniała pustelnia świętego w jaskiniach, zaś pierwszy kompleks założyli jego uczniowie. To działo się w X wieku i z tamtego czasu niewiele zostało. Klasztor powoli się rozrastał i zdobywał uznanie oraz sławę. Rozkwit nastąpił w XIV wieku, wówczas to zaczęto wznosić obecne zabudowania. Niestety dla Bułgarii, XIV i początek XV wieku to najazdy Turków, co odbiło się na klasztorze. Wpierw zniszczono klasztor na rozkaz Murata II, ale to spowodowało bunt Bułgarów.

Monastyr Rilski ma znaczenie historyczne, kulturowe i religijne
Monastyr Rilski ma znaczenie historyczne, kulturowe i religijne

Ocaliła go pomoc Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej i greckiego zakonu z góry Athos. Dzięki wsparciu udało się w XV wieku jeszcze zachować, zreperować i przebudować klasztor. Monastyr Rilski zaczął pełnić też ważną rolę w zachowaniu języka i kultury bułgarskiej. W 1833 roku, w trakcie bułgarskiego odrodzenia narodowego, niestety spłonął. Zorganizowano bardzo szybko zbiórkę wśród Bułgarów i przy zgodzie Turków zaczęto odbudowę. Większość współczesnych zabudowań pochodzi więc z XIX wieku. Pracę wykończeniowe zakończono w latach 60. XX wieku. Natomiast sam monastyr rylski został uznany za jeden z symboli bułgarskiego odrodzenia narodowego i od roku 1976 jest monumentem narodowym, zaś od 1983 został wpisany na listę UNESCO.

Obecna forma klasztoru to odbudowa
Obecna forma klasztoru to odbudowa

Monastyr Rilski: Znaczenie historyczne

Dla Bułgarów ma on jeszcze historyczne znaczenie. Na terenie Monastyru Rilskiego znajduje się grobowiec cara Borysa III. Zmarł on w 1943 roku, gdy nie chciał z Hitlerem ruszyć na ZSRR. Okoliczności jego śmierci nie są jednak jasne i do dziś budzą pewne kontrowersje.

Klasztor znajduje się na wysokości 1100 m n.p.m., z dziedzińca widać wznoszące się szczyty masywu Riła. Przypomina on trochę kościoły warowne, takie jak Prejmer w Rumunii. Mury mają grubość 2 i wysokość 24 metrów. Wewnętrzny dziedziniec to trzypiętrowe budynki z łukami, pomalowane na czarno-biało. Tam znajdowały się cele mnichów, dziś mieści się tu wiele funkcji, w tym dom pielgrzyma i muzeum, w którym są między innymi ikony, czy figurki.

Bazylika pod wezwaniem Św. Bogurodzicy, Monastyr Rilski, Bułgaria
Bazylika pod wezwaniem Św. Bogurodzicy, Monastyr Rilski, Bułgaria

Monastyr Rilski: Zwiedzanie

Pośrodku dziedzińca znajduje się trójnawowa bazylika pod wezwaniem Świętej Bogurodzicy. Ściany są zdobione freskami na zewnątrz i wewnątrz. W środku znajduje się też przepiękny, olbrzymi ikonostas.

Obok znajduje się wieża – baszta Chrelina, która kiedyś pełniła rolę obronną. Dziś to najstarszy, bo pochodzący z 1335 roku fragment kompleksu. Wieża liczy sobie 23 metry wysokości i dziś pełni rolę dzwonnicy.

Wokół świątyni znajdują się cele dla mnichów i pielgrzymów
Wokół świątyni znajdują się cele dla mnichów i pielgrzymów

Obecnie budynki zakonne znajdują się także poza dziedzińcem. Te jednak pełnią rolę bardziej logistyczną i nie są historyczne, więc raczej nie interesują turystów. Łącznie jest chyba z 300 pokoi w kompleksie, w końcu kubatura całości to przeszło 32 tysiące m3. Za to warto rozważyć zwiedzanie innych świątyń w okolicy. Te również mają interesujące freski.

Przy wejściu do świątyni można podziwiać przepiękne freski
Przy wejściu do świątyni można podziwiać przepiękne freski

Zwiedzanie monastyru Rilskiego jest darmowe, oczywiście bez części mieszkalnej, której się nie zwiedza oraz muzeum, które jest dodatkowo biletowane. Płaci się również za parking, choć jak stanie się dalej od klasztoru to najpewniej nikt się nie pojawi. Wewnątrz głównej cerkwi nie można robić zdjęć. Istnieje możliwość przenocowania w monasterze, należy ją zarezerwować wcześniej telefonicznie. Przy monastyrze znajduje się kilka restauracji, a także hoteli. Czas potrzebny na zwiedzenie całości to około godziny, bez muzeum nawet krócej.

Monastyr Rilski jest malowniczo ozdobiony
Monastyr Rilski jest malowniczo ozdobiony

Dojazd

Monastyr Rilski to jedna z popularniejszych wycieczek jednodniowych z Sofii. Miejsce jest ważne dla Bułgarów i warte zobaczenia. Znajduje się jakieś 120 km od stolicy, istnieją połączenia autokarowe, aktualne godziny można sprawdzić na stronie monastyru. Nawet mając samochód i tak zejdzie przynajmniej pół dnia. Monastyr Rylski jest też przystankiem podczas długiego trekkingu przez masyw Riły.

Sobór w monastyrze
Sobór w monastyrze

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak bułgarski
Monastyr RilskiSinite Kameni

Liverpool: filmy, zwiedzanie i atrakcje starego portu

Popularna szanta „Pożegnanie z Liverpoolem” zaczyna się od słów „Żegnaj nam, dostojny stary porcie, rzeko Mersey, żegnaj nam”. Port to najważniejsza część historii miasta, jego dziedzictwo, zaś przeobrażony jest obecnie tętniącym życiem centrum. Liverpool to jednak coś więcej niż port, co starało się pokazać choćby kino. Miasto jest także powiązane z innym fenomenem kultury popularnej, jakim jest zespół The Beatles.

Hannover Street, centrum Liverpoolu
Hannover Street, centrum Liverpoolu

Historia Liverpoolu

Pierwsze osady na terenie dzisiejszego Liverpoolu powstały prawdopodobnie w VI wieku i należały do Wikingów. Były to jednak tereny podmokłe, więc długo nie miały one żadnego strategicznego znaczenia. Do czasu, gdy król Jan I postanowił zbudować tu port. Oficjalnie miasto założono 28 sierpnia 1207 roku. Potem do jego ochrony wzniesiono zamek, zbudowano też kaplicę. Nazwa Liverpool pochodzi ze staroangielskiego, i oznacza potok, czy rzekę mulistej wody. Druga teoria mówi, że nazwa pochodzi od elverpool, czyli nawiązania do węgorzy w rzece Mersey.

Historyczny Liverpool
Historyczny Liverpool

Największy rozwój Liverpoolu wiąże się właśnie z wzrostem znaczenia portu. W czasach swojej świetności przez Liverpool przepływało 40% wymiany handlowej z Europą kontynentalną. Tu też handlowano niewolnikami. Koryto rzeki Mersey niedaleko ujścia jest dość szerokie, więc było to idealne miejsce do budowy olbrzymich doków. Dziś Liverpool to drugi port w Wielkiej Brytanii (po Londynie), pozostaje daleko za gigantami jak Szanghaj, Singapur, Busan, Dubaj czy Rotterdam (lub lepiej zespół portów ARA). Historycznie wraz z rozbudową portu rozwijało się także miasto. Natomiast spowolnienie zaczęło następować na początku XX wieku. Wpierw I wojna światowa, potem Wielki Kryzys, a następnie II wojna światowa (tu miasto ucierpiało trochę w wyniku niemieckich bombardowań), ostatecznie spowodowały, że spadła liczba ludności. Dziś Liverpool jest mocno związany z innym przemysłowym miastem, czyli Manchesterem, tylko trochę większym, ale obecnie więcej znaczącym.

Liverpool ma w centrum kilka klasycznych budynków
Liverpool ma w centrum kilka klasycznych budynków

The Beatles i Liverpool

Liverpool mocno zaznaczył się na mapie świata także z innego powodu. Nasz weekendowy wypad do Liverpoolu nie był może bardzo filmowy (acz miejsca filmowe są tu obecne), ale także powiązany jest z popkulturą. Wybierając się do tego portowego miasta nie można przecież pominąć faktu, że to właśnie tutaj narodził się bodaj najbardziej popularny zespół muzyczny w historii, z największą liczbą sprzedanych płyt (niemal 300 milionów egzemplarzy) – The Beatles. I dziś pamięć o nich jest nieodłączną częścią Liverpoolu. Już nawet low costowe lotnisko, na którym wylądowaliśmy, nosi imię Johna Lennona, a przed terminalem znajduje się pełnowymiarowa żółta łódź podwodna. To nie jedyna atrapa łodzi w mieście. Fani zespołu odnajdą także cytat z „Imagine” w hali odlotów – Above us only sky (acz to już solowa kariera Lennona).

Żółta łódź podwodna przed lotniskiem im. Johna Lennona w Liverpoolu
Żółta łódź podwodna przed lotniskiem im. Johna Lennona w Liverpoolu

Każdy z członków The Beatles – lub Fab Four jak nazywano zespół – urodził się w Liverpoolu i do dziś można zobaczyć ich rodzinne domy. Dla każdego beatlemaniaka to dobre miejsce na rozpoczęcie wędrówki śladami grupy. W mieście natknąć można się na wiele znaków nieprzemijającej popularności The Beatles.

The Cavern Club i Matthew Street

Ważnym punktem w Liverpoolu z pewnością będzie Mathew Street. Najbardziej beatlesowa uliczka w mieście, która jest mekką dla fanów Beatlesów i brytyjskiej muzyki popularnej w ogóle. Tutaj mieści się słynny klub muzyczny The Cavern (w oryginale pod adresem Mathew Street 10), w którym The Beatles dawali swoje pierwsze koncerty, jeszcze w pięcioosobowym składzie: Paul McCartney, John Lennon, George Harrison, Pete Best (perkusja, później zastąpił go Ringo Starr) i przelotnie Stuart Sutcliffe (gitara basowa). W The Cavern grupę zauważył Brian Epstein, który stał się „piątym Beatlesem”, czyli słynnym menedżerem, któremu Fab Four zawdzięczają swój sukces.

The Cavern Club
The Cavern Club

W The Cavern Beatlesi wystąpili po raz pierwszy w 1957 (jeszcze pod poprzednią nazwą), zaś po raz ostatni w 1963 roku, nabijając na licznik niemal 300 występów. Tutaj powstał ich styl muzyczny oraz wizerunek sceniczny, więc tytułowanie klubu jako miejsce narodzenia The Beatles jest jak najbardziej uzasadnione. Jako ciekawostkę można podać fakt, że w latach 50. w klubie zakazywano grania rock’n’roll – był to klub jazzowy. Jak więc dostali się tam The Beatles, znani jeszcze jako The Quarrymen? W The Cavern dopuszczano muzykę skiffie, czyli mieszankę jazzu, bluesa i folk, graną często na improwizowanych instrumentach. Pod nazwą The Beatles i z właściwym dla nich repertuarem weszli do The Cavern w 1961 roku, dokładniej 9 lutego, po powrocie z kontraktu w Hamburgu (właściwie po zerwaniu kontraktu i deportacji z Niemiec za niepoprawne zachowanie). W 1963 roku, pół roku po ostatnim występie w The Cavern, Beatlesi ruszyli na trasę po Stanach Zjednoczonych, zapoczątkowując trwającą do lat 80. brytyjską inwazję, czyli podbijanie zamkniętego dotąd rynku w USA brytyjskim rock’n’rollem.

Matthew Street w Liverpoolu
Matthew Street w Liverpoolu

Dalsze losy The Cavern

The Cavern działał jeszcze do 1973 roku, gdy musiał opuścić dotychczasowe miejsce z powodu planu utworzenia stacji kolei miejskiej Merseyrail. Budynek, w którego piwnicy mieścił się lokal, miał być wyburzony na potrzebę utworzenia wentylacji. Klub otworzył się nieopodal (z kolei nic nie wyszło, za to powstał parking wielopoziomowy), ale wkrótce popadł w kłopoty finansowe i znów się zamknął aż do 1984 roku. Od tamtego czasu działa w obecnej lokalizacji, właściwie kilka kroków od oryginalnej. Wprawdzie były plany otworzenia lokalu w oryginalnym miejscu, jednak stwierdzono zbyt mocne naruszenie łuków w piwnicy, by móc bezpiecznie tam działać. Wobec tego rozebrano tak wiele oryginalnych cegieł, jak się dało i oprócz sprzedaży części na charytatywnej aukcji (dochód przeznaczono na sierociniec Strawberry Field, dziś nieistniejący), użyto ich do nowego klubu. Jego wnętrza wiernie odtwarzają pierwotny wystrój.

Jeśli wierzyć klubowej legendzie, dotąd wystąpiło w The Cavern 801 zespołów, a duża ich część została upamiętniona na cegłach budujących fasadę klubu. Przed wejściem jest także figura Johna Lennona z brązu. Wstęp do The Cavern jest płatny 5 funtów, muzyka jest grana na żywo codziennie od południa, jednak w weekendy po południu trudno się dostać do środka, co jest poniekąd zrozumiałe.

Liverpool Beatles Museum

Na Mathew Street mieści się także Liverpool Beatles Museum. Wystawiono w nim przede wszystkim pamiątki związane z zespołem, takie jak instrumenty muzyczne, rekwizyty, meble i tym podobne. Muzeum mieści się w pięciokondygnacyjnym zabytkowym budynku magazynowym. Zostało otworzone w 2018 roku z inicjatywy przyrodniego brata Pete’a Besta, pierwszego perkusisty zespołu.

Liverpool Beatles Museum
Liverpool Beatles Museum

The Beatles Story

Drugim muzeum poświęconym tej grupie jest The Beatles Story, które mieści się w Royal Albert Dock. Zostało założone w 1990 roku, jego właścicielem jest lokalny przewoźnik Mersey Ferries. Trasa zwiedzania przedstawia historię zespołu od samego początku po solową karierę ex-Beatlesów po rozpadzie zespołu w 1970 roku. The Beatles Story jest szczególnie ciekawe nie tylko dla fanów zespołu, ale także jako dobry przykład nowoczesnej przestrzeni muzealnej. Znajdują się tutaj nie tylko umieszczone w gablotach eksponaty, ale także odtworzone wnętrza powiązane z The Beatles, jak choćby The Cavern, Abbey Road Studio, wnętrze żółtej łodzi podwodnej czy biały pokój Lennona. Innymi ciekawymi ekspozycjami jest także bus znany z Magical Mystery Tour, czy okładka płyty Sgt. Pepper’s Lonely Heart Club Band w formie pełnowymiarowej dioramy.

The Beatles Story
The Beatles Story

Do The Beatles Story warto ustawić się wcześniej lub kupić bilet przez Internet ze względu na kolejki przed tym popularnym muzeum. W cenie jest audioguide także z polskojęzycznymi nagraniami. Po zakończonym zwiedzaniu można odpocząć w muzealnej kawiarni i oczywiście kupić mnóstwo pamiątek z Fab Four. My weszliśmy bez wcześniejszej rezerwacji, ale pojawiliśmy się tuż przed otwarciem. Doskonałym uzupełnieniem The Beatles Story jest wycieczka busem Magical Mystery Tour. Przez dwie godziny jesteśmy obwożeniu po tych miejscach w Liverpoolu, które najmocniej związane są z historią zespołu i jego poszczególnych członków. Wejście do klubu Cavern jest wliczone w cenę. Ze względu na popularność tej atrakcji, lepiej kupić bilet z wyprzedzeniem. Pytaniem otwartym jest co wybrać, Beatles Story czy Beatles Museum? Zwiedzaliśmy tylko to pierwsze. Podobno Story bardziej skupia się na fenomenie, a Museum na początkach zespołu.

The Beatles Story
The Beatles Story

Beatlesi i filmy

Warto tu wspomnieć o filmach związanych z Beatlesami. Były to „Noc po ciężkim dniu” (A hard day’s Wight, 1964, wyświetlany u nas także pod tytułem „The Beatles”), „Na pomoc” (Help!, 1965), „Magical Mystery Tour” (1967) i „Żółta łódź podwodna” (Yellow Submarine, 1968). Wszystkie łączą fikcyjną opowieść z muzyką zespołu, czasem bardziej sprawiają wrażenie rozbudowanych fabularnie teledysków. Niemniej jednak cieszyły się sporą popularnością, nie tylko wśród fanów zespołu. No i część zdjęć kręcono w Liverpoolu (ale nie tylko, Londyn był bardziej eksponowany).

The Beatles Story
The Beatles Story

Pomnik Beatlesów

W 2015 roku, czyli stosunkowo niedawno, na odnowionym wybrzeżu Pier Head w Liverpoolu odsłonięto brązowy pomnik członków zespołu The Beatles. Monument (The Beatles Statue), nieco nadnaturalnych rozmiarów, z miejsca stał się atrakcją. Dla fanów The Beatles znajdzie się w Liverpoolu z pewnością jeszcze więcej ciekawych miejsc. Dla nas była to istotna część krótkiego wypadu do tego miasta, jednak nie poświęciliśmy The Beatles całego czasu.

Pomnik Beatlesów
Pomnik Beatlesów

Liverpool: Albert Dock

Sercem dzisiejszego Liverpoolu są doki, tak zwane Liverpool Maritime Mercantile City. Od 2004 zostało ono wpisane na listę UNESCO. Składa się z sześciu lokacji: Albert Dock, Pier Head, Stanley Dock Conservation Area, oraz części starego miasta: Ropewalks, Commercial Quarter i Cultural Quarter.

Royal Albert Dock
Royal Albert Dock

Warto zwrócić uwagę na Albert Dock, a właściwie obecnie Royal Albert Docks (nazwa obowiązuje od 2018 roku). Doki te zbudowano u brzegu rzeki Mersey i oddano do użytku w 1846. Na otwarciu był obecny książę Albert. Była to wówczas bardzo nowoczesna budowla i pierwszy budynek w Anglii, który zbudowano z żelaza, cegieł i kamienia, bez użycia drewna. Doki i magazyny tuż obok, pozwalające na szybki przeładunek, były wówczas nowatorskim pomysłem. Dwa lata później wprowadzono kolejną rewolucję, czyli dźwigi. Przyczyniły się do rozwoju transportu morskiego, ale już 50 lat później nie były wystarczające i ich rolę przejęły nowe, większe doki.

Wejście do Albert Dock
Wejście do Albert Dock

Później nie było wiadomo, co właściwie zrobić z tymi przestarzałymi dokami. Wykorzystała je marynarka wojenna podczas II wojny światowej. Późniejsze plany modernizacji nie doszły do skutku, w 1972 zamknięto doki. W 1981 zaczęto interesować się nimi na nowo, z myślą  przyciągnięcia inwestorów i rewitalizacji tego miejsca. Otwarto je na nowo w 1984 roku, już bardziej jako obiekt kulturalny, choć muzeum Tate otwarto dopiero w 1988. Dziś znajduje się tu także diabelski młyn – Wheel of Liverpool.

Wheel Of Liverpool
Wheel Of Liverpool

Muzeum morskie

Dziś Albert Dock to przede wszystkim muzea, tereny spacerowe i knajpy. W suchych dokach stoi kilka historycznych okrętów. Tu znajduje się muzeum sztuki Tate Liverpool (zarządzane wspólnie z londyńskim), wspomniane już The Beatles Story oraz muzeum morskie (Merseyside Maritime Museum) i muzeum niewolnictwa (International Slavery Museum). Państwowe muzea są w Wielkiej Brytanii darmowe, prywatne wymagają biletów. Zachowała się też stara brama do doków.

Wystawa w Maritime Museum
Wystawa w Maritime Museum

Muzeum niewolnictwa i muzeum morskie mieszczą się w tym samym budynku. Można je zwiedzać razem i są bezpłatne (należą do państwa). Muzeum morskie ma jedno piętro poświęcone w dużej mierze „Titanicowi”, który formalnie należał do firmy z Liverpoolu (White Star Line), choć wybudowano go w Belfaście. Jest więc „Titanic”, jest „Lusitania”, trochę o marynarce wojennej i współczesnej. Nawet jak się porówna to z muzeami w Portsmouth czy Amsterdamie, to liverpoolskie jest bardzo ciekawe. Między innymi dlatego, że dużo miejsca poświęcono transatlantykom i temu, co faktycznie wyróżniało port w Liverpoolu. Ilość i dobór prezentowanych materiałów również robi wrażenie. Całość jest oczywiście po angielsku.

Muzeum niewolnictwa

Muzeum niewolnictwa jest niestety bardzo polityczne i poprawne według aktualnych trendów. Nie próbuje ukazać zjawiska, nawet nie wspomina o starożytnym niewolnictwie (a to przecież z czasów Wikingów i Rzymian pochodzi angielskie słowo niewolnik – od słowa Słowianin). Wszystko ogranicza się do niewolnictwa czarnoskórych, a to i tak jedynie do tego, by wskazać, że mieli swoją kulturę i cierpieli. Do tego dochodzi przede wszystkim współczesne postrzeganie ograniczone do zachodniego widzenia (choćby włączanie wystawy o ruchu Black Lives Matter). Próbuje grać na emocjach, ale robi to słabo, zaś jeśli chodzi o wiedzę na temat zjawiska, jest bardzo powierzchowne i w wielu miejscach są przemilczenia, co niestety ociera się wręcz o żenadę. Temat cierpienia jest skomplikowany, można iść w emocje, jak to ma miejsce w Yad Vashem w Jerozolimie przy okazji Holokaustu, ale tam mamy do czynienia z mistrzostwem, tu czymś wymuszonym. Rzetelności i wiedzy także tu próżno szukać. Muzeum niewolnictwa na Zanzibarze postawiło bardzo wysoko poprzeczkę w tym temacie, pomogło zrozumieć jak widziano wówczas niewolnictwo, jak to działało, pokazując różne odcienie. Przede wszystkim robiło kolosalne wrażenie i dawało sporo do myślenia. To w Liverpoolu bardziej wygląda na pokutę i kajanie się, przy jednoczesnym pominięciu istotnej roli miasta w handlu ludźmi. Szkoda czasu.

Wystawa w International Slavery Museum
Wystawa w International Slavery Museum

Liverpool: Pier Head

Na północ od królewskich doków znajduje się Pier Head. To znów przystań przy rzece Mersey (tu też jest wspomniany pomnik Beatlesów), ale najbardziej charakterystycznym punktem są trzy budynki, tak zwane The Three Graces, czyli Trzy Gracje. Są to Royal Liver Building (1908 – 1911), Cunard Building (1914 – 1916, należy do zarządu Cunard Line) i Port of Liverpool Building (1903 – 1907).  Najbardziej charakterystyczny zarazem największy jest ten pierwszy i Ma dwie wieże zegarowe, na których znajdują się figury ptaków Liver (Liver bird). To mityczne stworzenia, które trochę przypominają kormorany, są też symbolem miasta. Na przystani znajduje się także muzeum miasta Liverpool oraz pomnik upamiętniający oficerów „Titanica”. Budynek Cunard pojawia się w serialu Netflixa „The Crown”.

Royal Liver Building, Liverpool
Royal Liver Building, Liverpool

Liverpool: Stanley Docks

Doki i dawne stocznie ciągną się w Liverpoolu dość daleko i dzielą na wiele mniejszych. Na północy, trochę dalej od centrum, znajdują się Stanley Docks. Otworzono je w 1848 roku, projekt bazował w dużej mierze na rozwiązaniach z Albert Docks. Znajdowały się tu też spore magazyny. Sama przystań nie jest ulokowana tuż przy brzegu rzeki Mersey, a bardziej w głąb lądu. Gorzej jest z ich obecnym wykorzystaniem, w dużej części to wciąż porzucony teren, który wymaga inwestycji. W samym centrum Stanley Dock znajduje się hotel Titanic, który oczywiście nawiązuje do liniowca. Jest tam restauracja i właściwie tyle. Stanley Docks pojawia się w filmie „Captain America: Pierwsze starcie” (2011) Joe Johnstona ze świata MCU, scenę z filmu dość łatwo odnaleźć z hotelowej restauracji. Trudniej odnaleźć kadry z innego filmu – „Sherlock Holmes” (2009) Guya Ritchiego, tu doki grają okolice rzeźni.

Stanley Docks
Stanley Docks
„Captain America: Pierwsze starcie” i Stanley Dock w Liverpoolu
„Captain America: Pierwsze starcie” i Stanley Dock w Liverpoolu

Katedra anglikańska

Jedną z nowszych atrakcji Liverpoolu jest katedra anglikańska (Liverpool Cathedral). Zaczęto ją budować dopiero w 1904 roku, oddano do użytku w 1924, ale wieżę ukończono dopiero w roku 1978. Oryginalny projekt zmieniał się w czasie budowy, główny styl to neogotyk. Projekt stworzył sir Giles Gilbert Scott, którego budynki można znaleźć też w Cambridge czy Oxfordzie. Jemu też przypisuje się projekt charakterystycznej, czerwonej budki telefonicznej. Wracając jednak do świątyni, początkowo była ona bardziej inspirowana bazyliką św. Piotra w Watykanie, ale z czasem „zmniejszono rozmach”. Ostatecznie katedra ma powierzchnię ponad 9 tys. metrów kwadratowych. To największa świątynia w Wielkiej Brytanii i ósmy największy kościół na świecie. Wieża liczy 100.8 metrów wysokości, więc ustępuje tej z katedry w Salisbury. Zwiedzanie katedry jest darmowe, dozwolone oczywiście poza godzinami nabożeństw. Dodatkowo płatne jest tylko wejście na wieżę, która jest punktem widokowym. Warto zwrócić uwagę, że wewnątrz świątyni działa kawiarnia i restauracja.

Wnętrza katedry w Liverpoolu
Wnętrza katedry w Liverpoolu

Katedra katolicka

Również katedra katolicka jest stosunkowo nowa. Archikatedra Chrystusa Króla (Liverpool Metropolitan Cathedral of Christ the King) powstała w latach 1962 – 1967, choć był to wówczas kolejny, zmodernizowany projekt. Pierwotny wykonywano w latach 30. XX wieku, ukończono wówczas krypty. Nowy to budowla postmodernistyczna, ale też zaprojektowana w duchu Soboru Watykańskiego II. Tak więc trochę przypomina ona choćby katedrę w Brasilii. Katedrę można zwiedzać, ale poza nabożeństwami.

Archikatedra Chrystusa Króla (Liverpool)
Archikatedra Chrystusa Króla (Liverpool)

Kościół św. Łukasza

Pewną ciekawostką jest kościół św. Łukasza (St Luke’s Church lub bombed-out church). Budowla powstawała w latach 1811 – 1832, ale ucierpiała podczas intensywnych niemieckich bombardowań Liverpoolu w 1941 roku. Pozostały po nim właściwie jedynie mury, bez dachu. Uznano, że nie będzie odbudowy tego kościoła, stał się on pamiątką zniszczeń z czasów bombardowań (ucierpiało wówczas zdecydowanie więcej budynków). Dziś pełni bardziej rolę kulturalną. Można go obejrzeć z zewnątrz, ale także wejść do środka (za opłatą). Tam znajduje się kilka wystaw o lokalnych zwierzętach, jednak przede wszystkim robi on wrażenie z powodu ruiny, jaka się ostała. Jest wpisany na listę dziedzictwa brytyjskiego.

Kościół św. Łukasza (zbombardowany)
Kościół św. Łukasza (zbombardowany)

Kościół żeglarzy

Kilka świątyń jest także przy Princess Rd, choćby synagoga, a także prawosławny kościół św. Mikołaja. Przy dokach znajduje się anglikański kościół Naszej Pani i św. Mikołaja, który jest dobrym przykładem trochę starszej architektury sakralnej. Faktem jest, że obecna budowla powstała dopiero w 1952 roku, poprzedni kościół został zniszczony w czasie wojny. Niemniej jednak starano się zachować klasyczny styl, choć projekt uwzględniał mnóstwo zmian i nowych założeń. Wieża przetrwała wojnę, pochodzi z 1811 roku. Przez 55 lat kościół był najwyższym budynkiem w mieście. Nazywa się go czasem kościołem żeglarzy.

Katedra z zewnątrz
Katedra z zewnątrz

Centrum Liverpoolu

W centrum znajduje się kilka budynków, na które warto zwrócić uwagę. Choćby centrum sztuki Bluecoat (w Ropewalks). Zbudowane w stylu królowej Anny, dziś przede wszystkim przyciąga imprezami kulturalnymi, to muzeum sztuki. Główne arterie centrum to Water Street, Castle Street oraz Dale Street.

Walker Art Gallery, Liverpool
Walker Art Gallery, Liverpool

W ramach Cultural Quarter zlokalizowanych jest kilka galerii i muzeów, takich  jak World Museum, Walker Art Gallery, ale też County Sessions House, biblioteka Central Library, czy teatr Liverpool Empire Theatre. Trochę dalej jest dworzec i Victoria Gallery & Museum. Jednak najważniejszy i najbardziej monumentalny z nich to St. George’s Hall. Ten neoklasyczny budynek otworzono do użytku w 1854 roku, znajduje się tu sąd, kawiarnia i sala koncertowa. Nie zawsze jednak można wejść do środka. Historyk architektury, Nikolas Pevsner określił go mianem jednego z najlepszych przykładów architektury neo-greckiej. To także kolejny budynek w Liverpoolu z listy brytyjskiego dziedzictwa narodowego. Powstawał tu między innymi „Batman” (2022) Matta Reevesa (gra wejście do ratusza w Gotham), „W imię ojca” (1993) Jima Sheridiana, ale też „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” (2016) Davida Yatesa, „Tolkien” (2019) Dome’a Karukoskiego czy „Brudna gra” (2019) Gavina Hooda.

St. George’s Hall, Liverpool
St. George’s Hall, Liverpool
„Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”, to St. George Hall w Liverpoolu udaje ratusz w Nowym Jorku
„Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”, to St. George Hall w Liverpoolu udaje ratusz w Nowym Jorku

Ratusz

Ratusz Liverpoolu (Liverpool Town Hall) powstał w 1754 roku, choć oczywiście przebudowano go (w 1802). Uchodzi za jeden z najlepszych przykładów architektury ratuszowej XVIII wiecznej Anglii, tym samym jest też wpisany na listę zabytków. Oczywiście nie jest to pierwszy ratusz miasta. Przed nim znajduje się pomnik admirała Nelsona. Niestety w weekend raczej nie dało się wejść do środka, była tam jakaś zamknięta impreza. Nagrywano tu „Rydwany ognia” (1981) Hugh Hudsona (wnętrza i taniec książęcy), „Polowanie na Czerwony Październik” (1990) Johna McTiermana i „Jack Ryan: Teoria chaosu” (2014) Kennetha Branagh (w obu filmach z Ryanem okolice udawały Moskwę). Wnętrza zaś widać choćby w „Tolkienie”. W pobliżu ratusza znajduje się też budynek Oriel Chambers. Zbudowany w 1864 roku, zaprojektowany przez Petera Ellisa, był pierwszym na świecie biurowcem łączącym metal i szkło w fasadzie. Inspirowało to późniejsze drapacze chmur, aż do dziś.

Zbombardowany kościół św. Łukasza
Zbombardowany kościół św. Łukasza

Liverpool: Chinatown

Charakterystycznym fragmentem Liverpoolu jest Chinatown. To właśnie w tym mieście znajduje się najstarsza chińska wspólnota mniejszościowa w Anglii. Wchodzi się tu przez bramę stylizowaną na chińską, która miała upamiętniać połączenie morskie z Szanghajem. Jest to największa chińska brama poza Chinami. Widać też jak skomponowały się chińskie wpływy z brytyjską architekturą. Jest tu kilka restauracji z kuchnią azjatycką. Dziś bardziej to ciekawostka dla turystów.

Wejście do Chinatown
Wejście do Chinatown

Tunele Williamsona

Szczególnym miejscem, jeśli chodzi o Liverpool, są tunele Williamsona. To dość unikalne miejsce, natomiast nie chodzi tutaj wcale o wygląd, a raczej historię. Williamson był ekscentrycznym przedsiębiorcą, który zatrudniał ludzi, by budowali tunele. Nie wiadomo po co, nie było żadnego planu, dokumentacji, ani dzienników. Kopali, umacniali je cegłami, a jak skończyli, to kopali kolejny obok lub poniżej, albo jeszcze niżej. Niektórzy przypuszczają, że w ten sposób Williamson dawał pracę bezrobotnym byłym żołnierzom. Inni, że było to raczej nietypowe hobby. Po jego śmierci tunele nie były nikomu potrzebne, więc stały się naturalnym zsypem. Dziś grupa zapaleńców zajmuje się po pierwsze odnalezieniem ich, po drugie udostępnieniem dla zwiedzających. Można zobaczyć niewielki kawałek i posłuchać historii, przede wszystkim Josepha Williamsona, zwanego też królem wzgórza Edge.

Tunele Williamsona
Tunele Williamsona

Wejście jest płatne i z przewodnikiem. W teorii wycieczki zaczynają się co pół godziny, zazwyczaj jednak nie ma tylu chętnych i zainteresowania, więc jak ktoś przyjdzie, to zaczyna się wycieczka. Same tunele powstały w latach 10. – 40. XIX wieku. W tunelach są poukrywane zabawkowe krety, które mogą wypatrywać dzieci. Joseph Williamson był ze względu na zamiłowanie do kopania nazywany kretem właśnie. Natomiast mają one też serialową historię. Choć nie kręcono tu zdjęć, to jednak tunele pojawiają się w serialu „Doctor Who“. Według fabuły serialu powstały po to, by móc przetrwać apokalipsę.

Royal Liver Building
Royal Liver Building

Liverpool: Tereny rekreacyjne

Warto dodać, że nie są to jedyne tunele w mieście. Mając więcej czasu można wybrać się na wycieczkę Mersey Tunnels Tours, bardziej techniczną, mniej ekstrawagancką. Natomiast tunele samochodowe pod rzeką Mersey pojawiły się w filmie. Dokładnie Queensway Tunnel w „Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część 1” (2010) Davida Yatesa. Z kolei Birkenhead Tunnel pojawił się w „Szybcy i wściekli 6” (2013) Justina Lina.

Biblioteka Centralna w Liverpoolu
Biblioteka Centralna w Liverpoolu

W samym centrum brakuje terenów zielonych. Znajdują się one na obrzeżach. Mając więcej czasu można zobaczyć Sudley House, czyli wiktoriański dom-muzeum. Dzieci powinny być zadowolone z centrum Yellow Sub. Fani piłki nożnej kojarzą miasto z klubu Liverpool F.C. i stadion – Anfield Stadium. Miasto słynie także ze swoich murali, można ich szukać w Baltic Triangle (dzielnica przemysłowa), ale nie tylko. No i przede wszystkim jest sporo różnych nawiązań do The Bealtes. Warto też wspomnieć o wieży radiowej – Radio Tower, która znajduje się w samym centrum i jest dobrym punktem widokowym na miasto.

Victoria Gallery & Museum, Liverpool
Victoria Gallery & Museum

Inne filmy nagrywane w Liverpoolu

O filmach już wspominaliśmy przy charakterystycznych miejscach, ale to nie wszystkie lokacje Liverpoolu. W filmie „Boska Florence” (2016) Stephena Fearsa Liverpool udaje miasto Florence Foster Jenkins, czyli Nowy Jork. Wiele miejsc zagrało w serialu „Peaky Blinders”, także wymienionych wcześniej jak – Stanley Docks. Inne miejsce to Toxteth,  ulica Faulker. Udawała ona także Londyn w serialu „Detektyw Foyle”. W Liverpoolu kręcono też kilka odcinków serialu „Miasto równoległe”. Kilka miejsc związanych z Beatlesami – jak Penny Lane i miejsce po Strawberry Fields – pojawia się w filmie „Yesterday” (2019) Danny’ego Boyle’a. Liverpool można też zobaczyć w „Creed: Narodziny legendy” (2015) Ryana Cooglera.

Liverpool to sporo knajpek i życia nocnego
Liverpool to sporo knajpek i życia nocnego

Liverpool – dojazd z lotniska i zwiedzanie

Lotnisko Liverpool (wspomniane już zresztą) obsługuje lowcosty, z Polski można tu dolecieć Wizzairem czy Ryanairem. Jest ono dość dobrze skomunikowane autobusami z centrum miasta, poza dedykowanym lotniskowym busem, wiele linii dojeżdża w okolice centrum handlowego Liverpool One. Bez problemu można też połączyć Liverpool z Manchesterem i skorzystać z tamtego lotniska. Wyjazd weekendowy jest dość dobrym rozwiązaniem, powinien wystarczyć, by obejść centrum miasta i zobaczyć część muzeów.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, śledź nas na Facebooku.

Szlak brytyjski
Liverpool?
Szlak filmowy
LiverpoolSkógafoss

U styku filmu i podróży