Archiwum kategorii: Natura

Wydmy Corralejo: park przyrodniczy i plaża

Jedną z najbardziej niezwykłych plaż i atrakcji Feurteventury jest Dunas de Corralejo, czyli wydmy Corralejo. Przyciągają ze względu na złoty piasek, spokój, niecodzienny krajobraz, ale też doskonałe warunki do uprawiania sportów wodnych, czy puszczania latawców.

Widok na plażę Corralejo
Widok na plażę Corralejo

Wydmy Corralejo (Fuerteventura)

Wydmy Corralejo znajdują się na wschodnim wybrzeżu wyspy, jakieś 100 km od brzegów kontynentalnej Afryki. Jednocześnie wyglądem przypominają pustynię, więc szybko ludzie zaczęli wierzyć, że piasek, który się tu znajduje, został przyniesiony przez wiatr z Sahary. Naukowcy jednak nie potwierdzają tego. Piasek powstał tutaj, składa się w dużej części z martwych koralowców. Sytuacja jest identyczna jak z Dunas de Maspalomas na Gran Canarii. Choć trzeba przyznać, że tamte wydmy wyglądają jeszcze bardziej pustynnie niż Corralejo, w kontekście archetypowego ergu. Te tutaj są bardziej płaskie, przynajmniej w tej mniej porośniętej części, ale przy tym mają zdecydowanie większą powierzchnię. Owszem, są tu wzniesienia, ale też pojawia się roślinność, więc przypomina to raczej krajobrazy, jakie widzieliśmy w Tunezji, niż w Erg Chebbi w Maroko, więc akurat zgadza się to z reklamowymi hasłami, że przypomina to Saharę.

Dalsza okolica
Dalsza okolica

Miasteczko Corralejo

Corralejo jest też bardziej kameralne od Dunas de Maspalomas pod innym względem. Istnieje tu miejscowość turystyczna z aquaparkiem i cała infrastrukturą, ale znajduje się ona na północy w pewnym oddaleniu, nie obudowuje ona w całości wydm. Miejscowość Corralejo jest to dziś jedno z najbardziej znanych i żyjących miejsc turystycznych Feurty. Warto dodać, że wcześniej znajdowała się tu niewielka wioska rybacka. Obecnie to miasteczko niespecjalnie wyróżniające się na Kanarach, ale ma jedną istotną rzecz: port z promami. Właśnie stąd płynie się na Lanzarote, ale też na Isla de Lobos. Oczywiście doskonale sprawdza się także jako kurort.

Corralejo
Corralejo

Park przyrodniczy Corralejo

Sam park Parque Natural de Corralejo liczy sobie aż 27 km2, a w jego obszarze znajdują się nie tylko wydmy i plaże ciągnące się przez 10 kilometrów, ale również niewielkie wzniesienia. Najwyższe z nich to Montaña Roja, czyli góra czerwona – 314 metrów wysokości – znajdująca się na południu parku. To dobry punkt widokowy. Park założono w 1982 roku.

Wydmy przypominają trochę Saharę
Wydmy przypominają trochę Saharę

Jadąc przez wydmy, jest wiele miejsc, gdzie można się zatrzymać i pójść na plażę, albo przespacerować się po wydmach. Droga rozdziela je, choć czasem wydmy są po obu stronach. Jest tu sporo miejsc do zaparkowania. Corralejo znajduje się w dość wietrznym terenie (co pomaga teorii o naniesionych piaskach). To miejsce, które upodobali sobie wielbiciele kitesurfingu, czy latawców, czasem odbywają się tu zawody i pokazy tych ostatnich. Zwłaszcza, że pogoda na Kanarach zazwyczaj jest sprzyjająca odpoczynkowi, a jak się do tego doda wiatr, to jest to dla nich idealne miejsce. Z innych atrakcji, w listopadzie organizowany jest tu półmaraton.

Corralejo to idealne miejsce na Kanarach do kitesurfingu
Corralejo to idealne miejsce na Kanarach do kitesurfingu

Wydmy i plaże

Wydmy oczywiście są rezerwatem, natomiast warto dodać, że zlewają się z plażą (podobnie jak w przypadku Maspalomas), te zaś ciągną się na całej długości parku (plaża Corralejo to tylko jedna z nich). Plaże na tym terenie są dość zróżnicowane, jedne mają złoty piasek, inny bardziej biały, za to woda oceanu jest tu zazwyczaj lazurowa.

Połaci piasku jest tu całkiem sporo
Połaci piasku jest tu całkiem sporo

Plaże Corallejo dzielą się na wiele mniejszych. Najbardziej znane z nich to Grande Playas, Barreta de Abajo, Playa de los Matos, Playa Larga, Playa el Viejo, El Pozo, El Caserón, Playa Corralejo Viejo, Alzada, el Moro, el Burro, el Dormidero, los Martos, el Bajo Negro,el Médano, La Goleta, Las Clavelinas, czy Muelle Chico. W niektórych miejscach rozbijają się nudyści. Najważniejsze jednak jest to, że tu ludzie się rozchodzą, więc jest sporo miejsca i możliwości podziwiania natury. To też idealne miejsce na odpoczynek. Na północy, blisko hoteli Riu stacjonuje ratownik, większość plaży jednak jest niestrzeżona i pomijając parkingi przy ulicy przecinającej park, pozbawiona infrastruktury. Niemniej jednak to wciąż jedno z najbardziej wyróżniających się  miejsc Feurteventury.

Corralejo jest rozległe, więc niektóre miejsca zaanektowali sobie nudyści
Corralejo jest rozległe, więc niektóre miejsca zaanektowali sobie nudyści

Wydmy w kinie

Warto wspomnieć też o filmowym występie. Corralejo pojawiły się w filmie „Eternals” (2021) Chloe Zhao, osadzonego w MCU. Zdjęcia nagrywano w innych częściach Fuerty, ale właśnie na wydmach nagrywano sceny pustynne. Praca na wydmach została zauważona przez dziennikarzy, a na zdjęciach uwiecznione zostały Angelina Jolie i Lia McHugh.

W wielu miejscach w Corralejo parkuje się tuż przy drodze
W wielu miejscach w Corralejo parkuje się tuż przy drodze

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak hiszpański
CorralejoKartagena

Butrint, zwiedzanie starożytnego miasta i przyrody

Stanowiska archeologiczne w Albanii raczej nie należą do największych i najbardziej okazałych. Jedno jednak się wyróżnia, jest to Butrint (alb. Butrint, Butrinti) do tego stopnia, że zostało wpisane listę UNESCO w 1992 roku. Zaś samo antyczne miasto zostało wspomniane przez Wergiliusza w „Eneidzie”.

Żółw błotny (Emys orbicularis) upodobał sobie spokojne Butrint
Żółw błotny (Emys orbicularis) upodobał sobie spokojne Butrint

Historia Butrint

Butrint znajduje się niedaleko greckiej granicy, a jego historia i rozwój jest mocno związana z Grecją, przede wszystkim z pobliskim Korfu. Według legendy, miasto założyli uciekinierzy z Troi pod wodzą Helenosa. Nie jest znana dokładna data jego założenia, miało to miejsce między X a VIII wiekiem przed naszą erą, choć są źródła sugerujące nawet XII wiek. W VII wieku przed naszą erą stało się kolonią grecką i miastem portowym, a następnie istotnym miejscem kultu Asklepiosa. Wówczas nosiło nazwę Bouthroton, co znaczy „zraniony wół”. Dobrze się też rozwijało w czasach rzymskich. Cezar poświęcił tę kolonię (Buthrotum) żołnierzom, którzy walczyli przeciw Pompejuszowi. Kolonią weteranów stało się jednak dopiero za czasów Augusta, co wiązało się z dużym rozwojem miasta. W trzecim wieku zostało mocno zniszczone przez trzęsienie ziemi.

Cześć stanowiska archeologicznego znajduje się pod wodą i jest zajmowana przez naturę
Cześć stanowiska archeologicznego znajduje się pod wodą i jest zajmowana przez naturę

Odbudowa miasta w dużej mierze rozpoczęła się w czasach bizantyjskich, choć właściwie tworzono je na nowo. Ale od VII wieku zaczęło przechodzić z rąk do rąk. Zajmowali je Słowianie, Despotat Epiru, a Bizancjum odbijało. U schyłku czasów wschodniego cesarstwa połączono Butrint w jedną prowincję z Korfu. Z czasem odkupili je Wenecjanie. Byli oni zainteresowani głównie Korfu, nie mieli zbytniego interesu w Butrint, więc to drugie w XVI wieku stało się częścią Imperium Ottomańskiego. Wówczas Wenecjanie zrozumieli znaczenie tego miejscami w końcu udało się im je odbić. Mocno związano go z Kerkyrą. Przede wszystkim zbudowano tu fortecę, która pełniła rolę zabudowy, zaplecza i wsparcia Kerkyry.

Zalany teatr w Butrint
Zalany teatr w Butrint

Okres turecki i później

Wraz z upadkiem Republiki Weneckiej, Butrint wpadł w ręce francuskie. Na krótko. Potem zdobył go Ali Pasza z Tepeleny i uczynił lennem sułtana. Zostało włączone do Albanii w 1912 roku wraz z ogłoszeniem jej niepodległości. Wówczas jednak było już opuszczone. Okoliczne wody stanowiły źródło malarii, więc ludzie się stąd wynieśli. Warto dodać, że Grecy także wnosili swoje roszczenia wobec Butrintu. Ostatecznie przyznano go Albanii, co poparły Włochy, nie chcąc umacniać zbytnio Greków przy Korfu.

Butrint sprawia wrażenie wyrwanego naturze
Butrint sprawia wrażenie wyrwanego naturze

Park Narodowy Butrint

Dziś jest to także Park Narodowy, który obejmuje swoim obszarem nie tylko stanowisko archeologiczne, ale i okolicę. Warto przypomnieć też najnowszą historię. Podczas niepokojów społecznych w 1997 roku muzeum zostało splądrowane. Stan zabytków był na tyle alarmujący, że UNESCO wpisało je na listę miejsc zagrożonych. Szczęśliwie obecnie zostało z tej ostatniej usunięte. Co więcej, w roku 2015 „Guardian” uznał Butrint za jeden z 10 najlepszych parków narodowych w Europie.

Stanowisko archeologiczne jest spore, ale porozrzucane i w wielu miejscach zostały jedynie fundamenty
Stanowisko archeologiczne jest spore, ale porozrzucane i w wielu miejscach zostały jedynie fundamenty

Budowle, które się tu ostały, to prawdziwy miszmasz. Pochodzą zarówno z czasów greckich, rzymskich, bizantyjskich jak i weneckich. Są tu resztki forum, teatru (greckiego, potem rzymskiego), ruiny sanktuarium Asklepiosa, ale również bizantyjskiej bazyliki z VI wieku. Można obejrzeć szczątki zabudowań portowych czy wieże weneckie. Jest pozostałość baptysterium wraz mozaikami, łaźni rzymskich czy zwykłych domów oraz bramy miejskie, w tym jedna z weneckim lwem (Brama lwa).

Stanowisko archeologiczne jest porośnięte drzewami, które dają tu dużo cienia
Stanowisko archeologiczne jest porośnięte drzewami, które dają tu dużo cienia

Żółwie i zalany teatr

Obecnie także okolice teatru są częściowo pod wodą. Dodaje to uroku antycznym pozostałościom. Co więcej jest tu sporo żółwi błotnych, żab i jaszczurek. Zaś przy jeziorze można obserwować ptactwo. Ten park to nie tylko ruiny, ale także właśnie przyroda.

Ruiny bazyliki
Ruiny bazyliki

Nad wszystkim, w miejscu dawnego akropolu, wznosi się wenecki fort z XIV wieku, obecnie odrestaurowany. Dziś to głównie punkt widokowy oraz muzeum, które nie tylko ukazuje historię miejsca, dawną zabudowę, ale są tu też rzeźby odnalezione w Butrint.

Butrint jest otoczone malowniczą okolicą, stąd całość to dziś Park Narodowy
Butrint jest otoczone malowniczą okolicą, stąd całość to dziś Park Narodowy

Zwiedzanie Butrint

Duża część parku jest zalesiona. Bez problemu można znaleźć cień. Tylko niektóre większe budowle znajdują się na otwartej przestrzeni. Tam zaś często hasają jaszczurki, zaś w oczkach wodnych jest całkiem sporo żółwi błotnych. Trasa czasem wiedzie przez miejsca, w których nie ma ruin, idzie się choćby przy brzegu jeziora, co jest bardzo ładnym i relaksującym spacerem. W okolicy jest sporo wody, zaś w czasach rzymskich przez jezioro przebiegał most. W muzeum są grafiki, które go ukazują.

Wejście na zamek
Wejście na zamek

Przy Butrint znajduje się całkiem spory parking, a także przeprawa promowa na drugą stronę. Tam dalej są resztki pałacu Ali Paszy. Zwiedzanie stanowiska archeologicznego zajmie nam minimum 1-2 godziny wraz z muzeum i twierdzą, a znacznie dłużej, jeśli chcemy jeszcze podziwiać okolice jeziora. Dobrą bazą na zwiedzanie Butrint jest Saranda, która jest odległa o jakieś 20 kilometrów. Swoją drogą, podobnie jak Apollonia, bywa nazywany „bałkańskimi” Pompejami i znów jest w tym spora przesada.

Zamek w Butrint
Zamek w Butrint

To bez wątpienia jedna z ciekawszych atrakcji Albanii. Może nie unikalna, jak np. Berat, ale pięknie łącząca różne okresy historyczne (trochę jak Lindos, ale tam to się bardziej nakłada) i przyrodę. I właśnie dla przyrody, ptactwa i widoków warto przyjechać tu na dłużej.

Amfiteatr widziany po drodze z zamku
Amfiteatr widziany po drodze z zamku

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak albański
ButrintLlogara

Źródła termalne Gunnuhver i międzykontynentalny most Miðlína

Niedaleko lotniska Keflavik na Islandii znajdują się dwa bardzo ciekawe i nietypowe obiekty. Pierwszy z nich to most międzykontynentalny Miðlína, drugi to już coś częściej występującego, a mianowicie źródła geotermalne Gunnuhver. Obie atrakcje znajdują się stosunkowo blisko siebie i warto je połączyć niezależnie od tego, czy podjedziemy z jednej do drugiej, czy przejdziemy się na piechotę.

Gunnuhver widziane z góry
Gunnuhver widziane z góry

Most międzykontynentalny Miðlína

Sam most między kontynentami to trochę abstrakcyjna budowla. Na polu lawy, pośród niczego, znajduje się 18 metrowy mostek nad 15 metrową szczeliną. Nie łączy żadnej drogi samochodowej, ani pieszego szlaku, nic. Nie przechodzi się przez żadną rzekę, pod nim jest sporo czarnego piasku, po którym można normalnie przejść. Dopiero tabliczki informują, z czym właściwie mamy miejsce. Na tym polu lawy, pod piaskiem znajduje się szczelina ryftowa między kontynentami – Europą i Ameryką Północną. Płyty tektoniczne powoli odsuwają się od siebie, choć z naszej perspektywy trudno to zauważyć. Most międzykontynentalny Miðlína jest więc nie tylko atrakcją, ale przede wszystkim centrum edukacyjnym.

Most międzykontynentalny Miðlína
Most międzykontynentalny Miðlína

Wybudowano go w 2002 roku. Początkowo nosił imię Leifa Erikssona, wikinga który dotarł między innymi do Grenlandii  i prawdopodobnie odkrył Amerykę na 500 lat przed Kolumbem. Leif Szczęśliwy (to znaczy przydomek Eriksson) jest patronem nie tylko mostu, ale też jednego z terminali lotniska Keflavik. Stąd na mapach czasem most może być oznaczony z angielska jako Leif the Lucky Bridge.

Most międzykontynentalny Miðlína
Most międzykontynentalny Miðlína

Przejście mostem jest darmowe, ale można sobie kupić tutaj certyfikat przejścia z Europy do Ameryki. Parking przy drodze 425 jest ustawiony tak, że właściwie idąc od niego naturalny kierunek to opuszczenie Europy. Ale równie dobrze można spokojnie most obejść lub przejść pod nim i przejść w odwrotnym kierunku. Na środku mostu znajduje się granica, oczywiście umowna.

Uskok między płytami kontynentalnymi
Uskok między płytami kontynentalnymi

Płyty kontynentalne Islandii

Ciekawostka przyciąga turystów, przede wszystkim zapada w pamięć i daje do myślenia. Szczeliny między płytami kontynentalnymi w Islandii to nic szczególnie niezwykłego. Można je znaleźć w kilku miejscach, Park Narodowy Þingvellir także może poszczycić się stykiem płyt. Jednak nigdzie indziej nie stawia się mostu. Pewnie dlatego, że tam jest więcej innych rzeczy do zobaczenia, tu właściwie bez mostu mało kto by zajrzał. Tu jeszcze mamy tabliczki zarówno informacyjne, jak i powitalne. Z jednej strony witają nas w Ameryce, w drugiej w Europie.

Mchy i porosty na Islandii są pod ścisłą ochroną
Mchy i porosty na Islandii są pod ścisłą ochroną

Dryf płyt tektonicznych, spowodowany przez Grzbiet Śródatlantycki sprawia, iż obie płyty minimalnie się od siebie odsuwają. Postronny obserwator tego nie zauważy, ale już szczegółowe mierzenie przeprowadzane co rok potwierdzają ten ruch. Wychodzi koło dwóch centymetrów rocznie.

Gunnuhver z oddali
Gunnuhver z oddali

Należy dodać, że okolica przyciągnęła filmowców, a dokładniej jednego. Blisko mostu znajduje się plaża Sandvik z czarnym piaskiem. Jedna z wielu na Islandii. Natomiast tam Clint Eastwood nakręcił „Sztandar chwały” i „Listy z Iwo Jimy”. Oba filmy ukazują tę samą bitwę widzianą ze stron amerykańskiej i japońskiej. Zaś plaża z czarnym piaskiem udawała plażę wulkanicznej japońskiej wyspy Iwo Jima na Pacyfiku.

Gunnuhver jest bardzo interesujące wizualnie
Gunnuhver jest bardzo interesujące wizualnie

Źródła geotermalne Gunnuhver

Dużo bardziej typowym zjawiskiem są źródła geotermalne Gunnuhver. Po pierwsze źródeł tego typu na świecie jest wiele, zresztą występują także na Islandii w różnej formie (choćby SPA jak Blue Lagoon czy te w okolicy Myvatn). Gunnuhver są otwarte dla turystów, można tam podjeść i pooglądać z podestów okolicę. Przede wszystkim parującą wodę. Natomiast nie można wejść dalej, gdyż te źródła są wykorzystywane przemysłowo, a woda osiąga wysokie temperatury. W oddali możemy dostrzec budynki elektrowni.

Ścieżki są wyznaczone, acz warto zachować ostrożność, nigdy nie wiadomo, gdzie pojawi się kolejne źródło gorącej wody
Ścieżki są wyznaczone, acz warto zachować ostrożność, nigdy nie wiadomo, gdzie pojawi się kolejne źródło gorącej wody

Z innych rzeczy naturalnych można zobaczyć tu fumarole. Fumarola to gorące wyziewy z wulkanów, które spotyka się na w kilku miejscach na Islandii. Tu już z daleka widać białe obłoki. Czasem poza parą w trakcie wybuchu w powietrzu leci też gorące błoto. Z platformy widokowej na własne oczy można zobaczyć efekty takiej erupcji. Tu możemy oglądać zjawisko jedynie z oddali, a tabliczki przypominają o tym, że gorąca woda może być niebezpieczna. Trochę przypomina to widoki jakie widzieliśmy w Rotorui.

Źródła geotermalne Gunnuhver
Źródła geotermalne Gunnuhver

Legendy i okolice Gunnuhver

Nazwa Gunnuhver jest związana z legendą. Przede wszystkim woda, obłoki plus odgłosy kojarzyły się ludziom z duchami i uznawano ten teren za przeklęty. Straszyła tu Gunna, kobieta, która zalegała z płatnościami, więc zabrano jej resztki dobytku. I zaczęła straszyć, gdy była martwa. Jak to na Islandii z legendami bywa, jest wiele wersji różniących się szczegółami, ale mniej więcej tak się ta historia prezentuje. Co ciekawe, Gudrun Onundardottir, bo tak brzmi pełne imię Gunny, widniała w spisie ludności z 1703 roku. W niektórych wersjach Gunna była też czarownicą.

Źródła geotermalne Gunnuhver to ciekawe zjawisko geologiczne
Źródła geotermalne Gunnuhver to ciekawe zjawisko geologiczne. Ale jak widać niebezpieczne, tu przykład zniszczonej ścieżki.

Dalej mamy też latarnię morską Reykjanesviti, którą zbudowano w 1929, choć pierwotna struktura pochodzi z 1878 roku. Tyle że została zniszczona przez trzęsienie ziemi, dlatego ją odtworzono. To najstarsza  latarnia morska na Islandii.

Kłęby pary nadają klimat temu miejscu
Kłęby pary nadają klimat temu miejscu

Zarówno Gunnuhver, jak i most międzykontynentalny to bardzo dobre miejsce na krótki przystanek w podróży po Islandii (choć jadąc w kierunku Reykjaviku trzeba trochę odbić). Plusem jest bliskość lotniska, więc jeśli mamy chwilę, warto tu podjechać. No i są darmowe, wliczając to parkingi. Jeśli brakuje czasu, można sobie odpuścić te miejsce, pamiętając, że może mostu nie zobaczymy, ale szczeliny dzielące płyty dostrzec można w innych miejscach wyspy.

Źródła geotermalne są też wykorzystywane przemysłowo
Źródła geotermalne są też wykorzystywane przemysłowo

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak islandzki
GunnuhverSeljalandsfoss

Park Narodowy Topasir: wiadukt Varda i James Bond, zamek Gulek

Park Narodowy Topaşır (tur. Topaşır Milli Parkı) nie należy do miejsc, które przyciągają turystów w Turcji. W jego okolice przywiódł nas przede wszystkim wiadukt Varda i James Bond, ale również zamek i przełęcz Gülek.

Park Narodowy Topaşır
Park Narodowy Topaşır

James Bond i Wiadukt Varda

Wiadukt Varda (Varda Köprüsü, Varda Viyadüğü) pojawia się w filmie „Skyfall” Sama Mendeza (2012). Ta odsłona przygód Jamesa Bonda rozpoczyna się w Stambule, następnie zdjęcia i ekipa przeniosły się na przedmieścia Adany, która dalej udaje Stambuł. Tu 007 „wchodzi” do pociągu, który jedzie w bliżej niesprecyzowanym kierunku (raczej europejskim, bo nie przekraczamy cieśniny). Pod koniec tej sekwencji Bond znajduje się na dachu składu, który właśnie przejeżdża przez wiadukt Varda (znajdujący się na południu azjatyckiej części Turcji). Moneypenny zaczaiła się na okolicznych wzniesieniach i strzela do 007. Bond spada z wiaduktu i znika na jakiś czas. Choć od początku pościgu w Stambule minęło zaledwie kilkanaście minut na ekranie, odległość pokonana to ponad 900 kilometrów, czyli kolejny przykład magii kina. Oczywiście 007 potem odnajdujemy w Fethiye. Warto dodać, że wiadukt wykorzystano także w tureckim filmie „Pył czasu” (2012) Aliego Aydina.

Wiadukt Varda
Wiadukt Varda
Wiadukt Varda w filmie „Skyfall”. Tutaj Moneypenny postrzeliła Jamesa Bonda.
Wiadukt Varda w filmie „Skyfall”. Tutaj Moneypenny postrzeliła Jamesa Bonda.

Historia wiaduktu Varda

Wiadukt Varda, nazywany czasem wiaduktem niemieckim (Alman Köprüsü) albo wiaduktem Giaour, jest czynny do dziś i nadal jeżdżą tu pociągi. Stanowi też niezbyt znaczącą atrakcję turystyczną. W pobliżu wiaduktu znajduje się knajpa z małym parkingiem. Stamtąd jest całkiem dobry widok na sam wiadukt. Można też podjechać do niego bliżej (albo podejść) i się mu przyjrzeć. Jest jeszcze mniej miejsc do zatrzymania się, ale piechotą można wejść na skały i podziwiać budowlę w całej okazałości. Przy odrobinie szczęścia przejedzie tędy jakiś pociąg.

Wiadukt Warda z bliska
Wiadukt Warda z bliska

Wiadukt budowano w latach 1905 – 1916. Główną konstrukcję zakończono w 1907 roku, wykończenie w 1912, a tory położono w 1916. Oddano go do użytku oficjalnie dopiero w 1917 roku. Był to wspólny projekt Niemiec i Imperium , który miał na celu zbudowanie linii kolejowej między Berlinem a Basrą. Projekt kolei zainicjowano w 1888 roku. Dla Turków bardziej liczył się odcinek Stambuł – Bagdad. Największym wyzwaniem okazały się być jednak góry Taurus, dokładniej odcinek między Adaną a Konyą. Zbudowanie samych 22 tuneli o sumarycznej długości 12 km zajęło jakieś 20 lat. Ukształtowanie terenu wymagało też wiaduktów. Budowę wiaduktu Varda w dużej mierze sponsorowali i nadzorowali Niemcy. Założyli oni obóz w miejscowości Belemedik, gdzie stacjonowali latami. Pod koniec I wojny światowej linia służyła Niemcom do wycofywania swoich wojsk.

Wiadukt Warda z oddali
Wiadukt Warda z oddali

Linia kolejowa musiała przeciąć głęboki kanion rzeki zwanej Çakıt Deresi (wówczas Giaour Dere) między wioską Hacıkırı a miastem Karaisalı. Stal i cement przywieziono do Mersin drogą morską, a stamtąd przez Tars aż na plac budowy na wielbłądach. Najpierw wzniesiono wiadukt pomocniczy dla kolejki wąskotorowej, która transportowała materiały. Potem ten wiadukt pomocniczy rozebrano, ale jego filary pozostały aż do dziś.

Wiadukt Varda
Wiadukt Varda

Stan obecny wiaduktu Varda

Wiadukt ma 172 metry długości i 98 wysokości; składa się z 11 przęseł łukowych. Jest też zakrzywiony – promień krzywizny to 1200 metrów. Czyni go to widowiskowym miejscem, zwłaszcza gdy doda się górski krajobraz i fakt, że nie ma tu drugiej tak spektakularnej budowli tego typu. W okolicy znajduje się także cmentarz budowniczych. Można się przy nim zatrzymać i go zobaczyć. Choć podczas budowy wiaduktu zmarł tylko jeden niemiecki inżynier oraz kilku lokalnych robotników, warto jednak pamiętać, że cała budowa linii kolejowej, wraz z tunelami zajęła wiele lat Niemcy wówczas mieli tu obozy ze szkołami, kościołami i całą infrastrukturą małych miasteczek.

Park Narodowy Topaşır
Park Narodowy Topaşır

Park Narodowy Topaşır

Sam park Topaşır jest częściej odwiedzany przez Turków niż zagranicznych turystów. Poza otoczeniem wiaduktu, znajdują się tu normalne drogi z pięknymi widokami. To dość rozległy teren, porośnięty lasem sosnowym. Czasem są punkty, gdzie można się zatrzymać, by podziwiać okolicę. Jest też kilka miejsc przewidzianych na pikniki, z których ochoczo korzystają Turcy. Większość z tych miejsc wygląda podobnie: mały parking, polana, często jakiś strumień i sporo zieleni, czasem dodatkowo knajpka.

Tunel przy wiadukcie Varda
Tunel przy wiadukcie Varda

Historia zamku Gulek

Drugą atrakcją okolicy jest zamek Gulek (Gülek Kalesi, arm. Kuklak). Znajduje się on już w regionie Tarsu, tuż nad przełęczą o nazwie Brama Cylicyjska, ewentualnie Wrota Cylicyjskie lub Przełęcz Cylicyjska (Gülek Boğazı). Krzyżowcy nazywali ją Bramą Judei.  Przełęcz powstała dzięki erozji spowodowanej przez rzekę Gökoluk. Od starożytności miała znaczenie strategiczne, przede wszystkim było to dogodne przejście z Anatolii do Syrii. Wykorzystał je choćby Aleksander Wielki, by przeprawić się z armią, zresztą nie on jeden. W czasach rzymskich, poczynając od Juliusza Cezara, było utrzymywane i poszerzane, i łączyło Syrię z Podandus w Kapadocji. Traktem przechodził między innymi św. Paweł. Dziś przełęcz przecina autostrada, która docelowo ma łączyć okolice Adany z Ankarą.

Zamek Gulek
Zamek Gulek

Znaczenie traktu wykorzystano w czasach ormiańskiego królestwa Cylicji. Wówczas to – w XII – XIII wieku – wzniesiono zamek o nazwie Askaliba, który miał na celu kontrolowanie traktu, a jego pan pobierał za to myto. Prawdopodobnie wcześniej – w czasach bizantyjskich i arabskich – także znajdowała się tu jakaś budowla. Zaś po Ormianach kontrolowali go Egipcjanie i Turcy Ottomańscy. W XIX wieku używał go Ibrahim Pasha. Z tego okresu pochodzą kazamaty. Także obecna, turecka nazwa – Gülek – ma swój armeński rodowód. Istniała tu wieś armeńska – Gogulak.

Ruiny zamku Gulek
Ruiny zamku Gulek

Zamek Gulek obecnie

Zamek nie jest wykorzystywany turystycznie. Wstęp jest darmowy, dojazd słabo oznaczony, jednak będąc już blisko, lepiej trzymać się znaków, niż Google’a, tam te lokalne drogi są źle pooznaczane i GPS prowadził nas przez prywatne posiadłości, które należało ominąć. Wewnątrz zamku są nawet budynki mieszkalne. Prawdę mówiąc z dawnych zabudowań pozostało niewiele. Niemniej jednak jest to całkiem popularne miejsce wśród Turków. Po pierwsze, idealnie nadaje się do odpoczynku, na piknik. Drugą rzeczą są wspaniałe widoki na przełęcz i okolice. Zamek znajduje się na wysokości 1530 m n.p.m., widać sporą przepaść, co czyni to miejsce atrakcyjnym dla fotografów.

Widok na przełęcz Gülek
Widok na przełęcz Gülek

Zamek był długi, rozciągał się na 450 metrów. Dziś ostała się tu brama, resztki murów. Większość terenu jednak jest jednak porośnięta zielenią, widać tez ślady pasących się zwierząt. Najbardziej „atrakcyjnym” fragmentem zamku jest skała, z której widać przełęcz. Widok robi wrażenie, zwłaszcza gdy się umiejętnie skadruje skarpę.

Widok na przełęcz Gülek
Widok na przełęcz Gülek

Jak wspominaliśmy, Park Narodowy Topaşır nie należy do miejsc odwiedzanych przez turystów, nie jest on też przystosowany do typowego zwiedzania. Pomijając wiadukt Varda, przy którym znajdowały się tabliczki, reszta miejsc w parku zachęca raczej do piknikowania.  Od jednej do drugiej atrakcji trzeba było trochę przejechać, bez samochodu ciężko sobie poradzić. Zresztą przejazdy też zajmują wiele czasu, jedzie  się tu często po krętych drogach między górami. Za to jest to okazja zobaczyć i doświadczyć niefolderowy krajobraz Turcji.

Park Narodowy Topaşır
Park Narodowy Topaşır

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Zamek Gulek
Szlak filmowy
Zamek Gulek

El Pijaral, Zaczarowany las wawrzynowy, góry Anaga

Teneryfa to idealne miejsce na trekkingi. Jednym z najciekawszych miejsc do wędrówki na łonie natury jest El Pijaral, tak zwany Zaczarowany Las w górach Anaga. Całe pasmo Anaga, znajdujące się na północnym wschodzie wyspy słynie z unikalnych lasów wawrzynowych oraz wielu pięknych tras.

Góry Anaga, Teneryfa
Góry Anaga, Teneryfa

Las wawrzynowy w górach Anaga

Lasy wawrzynowe Makaronezji lub też makaronezyjskie lasy wawrzynolistne, rzadziej lasy laurowe (hiszp. Laurisilva, port. Laurissilva) dziś występują poza Wyspami Kanaryjskimi także na Maderze i Azorach. Te z Madery oraz Park Narodowy Garajonay (wyspa La Gomera) są wpisane na listę UNESCO od 1999 roku. Stanowią relikt trzeciorzędowy. Dwadzieścia milionów lat temu były dość powszechne w Afryce, ale ostały się głównie na wymienionych wyspach. Dziś niestety w wielu miejscach na Wyspach Kanaryjskich zostały one wycięte, gdyż potrzebowano terenów dla rolnictwa. Te ocalałe przede wszystkim porastają w górach, są to lasy mgliste (opisywaliśmy już je przy okazji Płaskowyżu Hortona czy krateru Ngorongoro).

Roślinność w lesie wawrzynowym
Roślinność w lesie wawrzynowym

Na Teneryfie należy ich szukać w masywie Anaga (Macizo de Anaga). To najstarsze góry wyspy, powstawały 7-9 milionów lat temu. Najwyższy szczyt to Cruz de Taborno (1024 m n.p.m.), co już może być dobrym miejscem dla wędrówek. Jednak przybywa się tu przede wszystkim dla lasów, które od 1987 roku stanowią Park Narodowy, a od 2015 są rezerwatem UNESCO (Reserva Natural Integral de El Pijaral) o powierzchni 300 hektarów. Wówczas też porobiono zmiany w klasyfikacji, dziś całość to park krajobrazowy lub Park Wiejski Anaga (Parque Rural de Anaga). Jest tu wiele tras, my zdecydowaliśmy się na El Pijaral, czyli Zaczarowany Las (Bosque Encantado, La Ensillada). Formalnie to Trasa po Zaczarowanym lesie (Ruta del Bosque Encantado). Podobno jest najładniejszy, innych niestety nie odwiedzaliśmy, a do lasów laurowych wróciliśmy na Gomerze. Faktycznie trzeba przyznać, że El Pijaral bardzo przypadł nam do gustu.

El Pijaral, Zaczarowany las
El Pijaral, Zaczarowany las

El Pijaral, zaczarowany las

Zaczarowany, bo faktycznie wygląda jak z jakiejś mrocznej baśni. Drzewa są tu pokręcone, porośnięte mchem, do tego jeszcze bujne runo z paprociami. Zresztą nazwa – Pijaral – pochodzi właśnie od jednego z gatunków paproci, której liście mogą mieć nawet do 3 metrów długości. Ponadto według podań, w górach Anaga w dawnych czasach swoje rytuały podczas sabatów odprawiały czarownice. Z biegiem czasu od tańców przy ognisku, historie urosły do nagich kąpieli w oceanie, czy piciu krwi przez wiedźmy. Prawdopodobnie było coś w tym na rzeczy i faktycznie przed chrześcijaństwem odbywały się tu jakieś pogańskie obrzędy, które z czasem obrosły w legendy. Natomiast dziś podkreśla to element baśniowy tego miejsca.

El Pijaral, Zaczarowany las
El Pijaral, Zaczarowany las

Trasa El Pijaral

Trekking w El Pijaral nie był długi. Prawdę mówiąc udało się go zamknąć w dwóch – trzech godzinach, tak na spokojnie. W sumie to jakieś 7 kilometrów. Z niektórych części Teneryfy dotarcie tu może zająć dłużej niż sama wędrówka. Od strony parkingu do punktu widokowego prowadziła leśna ścieżka, trochę pod górę, czasem ze względu na błoto były ciut trudniejsze fragmenty. Na to trzeba być przygotowanym, podobnie jak na ewentualny deszcz. Miejscami trzeba było się schylić, ale w większości przypadków jest raczej przystosowany dla niewprawnych turystów. Za to widoki po drodze są naprawdę piękne.

Ścieżka w El Pijaral
Ścieżka w El Pijaral

Idzie się do punktu widokowego – Mirador Cabezo del Tejo i z powrotem, z tym że większości nie wraca się tą samą ścieżką. Po drodze mija się dwa punkty charakterystyczne. Pierwszy to skała – Roque Anambro. Można spotkać się z porównaniem jej do zęba smoka. Jak widać, baśniowość tu ma się dobrze. Drugi, bliżej początku drogi – to mały punkt widokowy Pico de Chinobre. Stąd jednak widoki są stosunkowo średnie, głównie z powodu drzew, które zasłaniają większość, ale „ząb” widać stąd lepiej.

 Roque Anambro, El Pijaral, góry Anaga
Roque Anambro, El Pijaral, góry Anaga

Właściwy punkt widokowy jest większy, są tu miejsca do siedzenia. Można sobie chwilę odpocząć, a przede wszystkim spojrzeć na góry i ocean. Zaś od punktu widokowego na parking szła druga ścieżka. Zdecydowanie łatwiejsza, przystosowana do pojazdów, więc nie było to żadne wyzwanie. Widoki po bokach dalej są niesamowite, magiczne w pewien sposób, ale już się nie przedzieramy przez las. Na sam koniec faktycznie łączy się z kawałkiem trasy, którą się szło w kierunku punktu widokowego.

Widok na ocean z szlaku El Pijaral
Widok na ocean z szlaku El Pijaral

Zwierzęta i roślinność El Pijaral

Choć przede wszystkim obserwuje się tu florę, to warto zwrócić uwagę na faunę. W punkcie widokowym widzieliśmy ziębę modrą (Fringilla coelebs canariensis), to endemit z Wysp Kanaryjskich. Swoją drogą Anaga to jedno z tych miejsc, gdzie występuje najwięcej gatunków endemicznych w Europie (choć technicznie rzecz biorąc wyspy znajdują się u wybrzeża Afryki, z Europą są związane politycznie, przez przynależność do Hiszpanii).

Zięba modra (Fringilla coelebs canariensis)
Zięba modra (Fringilla coelebs canariensis)

Wejściówki do Zaczarowanego Lasu

El Pijaral faktycznie jest unikalny, w pewien sposób zaczarowany, ale co ważniejsze udało się zachować jego pierwotny stan, jego dzikość. Wynika to wprost z tego, że dostęp został tu ograniczony. Może go zwiedzić zaledwie 45 osób dziennie, co jest skutecznie reglamentowane. Póki co wstęp jest darmowy, ale trzeba się zarejestrować na stronie parku. Dostaje się tam dokumenty zezwalające na wejście, w tym mapkę. Nam spokojnie udało się to załatwić na 15 dni przed wizytą. Rano były miejsca, po południu już nie. Podobnie jak w przypadku Masci czy Teide, po prostu trzeba na to polować.

Roque Anambro
Roque Anambro

Wejściówkę należy mieć cały czas przy sobie podczas spaceru, może bowiem zostać skontrolowana. W naszym przypadku kontroli nie było, ale dość groźba grzywny w wysokości kilkuset euro odstrasza.Prawdę mówiąc koszt nie jest warty ryzyka. Z drugiej strony, szczęśliwie El Pijaral nie jest zadeptywany przez turystów. Lepiej się z nim obcuje, łatwiej sięgnąć natury, nie schodząc z trasy. Glejt obowiązuje na cały dzień, nie ma znaczenia, o której godzinie się przyjedzie i ile czasu się tu spędzi.

Widok na ocean u stóp gór Anaga
Widok na ocean u stóp gór Anaga

Jak dotrzeć do El Piaral?

Problemem jest samo dotarcie do El Pijaral. Właściwie można zapomnieć o zorganizowanym transporcie, bo choć niby dojeżdżają tu autobusy – La Ensillada to nazwa przystanku, to jednak nie kursują zbyt często, a i konieczne będą przesiadki. Wówczas to całodniowa wyprawa, z której większość zajmuje transport. Zostaje przede wszystkim samochód albo oferta jakiegoś małego biura. Choć w tym przypadku może się zdarzyć, że zamiast do Zaczarowanego Lasu zaoferują inną trasę w Anadze. W każdym razie my mieliśmy wynajęty samochód, przyjechaliśmy tu przed dziesiątą i już był problem, by zaparkować. Parkingi są małe. Zakładają, że z tych kilkudziesięciu osób nie wszyscy dotrą, reszta jakoś się rozłoży.

Góry Anaga, Teneryfa
Góry Anaga, Teneryfa

Inne atrakcje gór Anaga

Na trasie podziwiać można krajobrazy gór Anaga. Niestety mało jest tu punktów widokowych, gdzie można się zatrzymać i pooglądać okolicę. Nam udało się zahaczyć na jednym, którego dodatkową atrakcją były jaszczurki. Te żywią się owocami. Należą do gatunku kanaryjka niebieskoplama (Gallotia galloti eisentrauti) dokładniej odmiany występującej jedynie na Teneryfie. Z natury raczej płochliwe, ale przyzwyczajone do turystów, zwłaszcza, że bywają przez nich dokarmiane. Chętnie jedzą owoce, takie jak banany. Więcej punktów widokowych jest jak się jedzie przez Cruz del Carmen. Niestety parkingi przy nich są często naprawdę niewielkie.

Kanaryjka niebieskoplama (Gallotia galloti eisentrauti)
Kanaryjka niebieskoplama (Gallotia galloti eisentrauti)

Na El Pijaral zdecydowaliśmy się, gdyż czytając o Anadze był on często polecany. Ponieważ Wyspy Kanaryjskie były u nas planem awaryjnym, więc przepadły nam wejściówki na Teidę czy Mascę, to nawet nie liczyliśmy na El Pijaral, acz udało się. Tu też mieliśmy jednak plan B. Były to okolice Cruz del Carmen, tam znajduje się też centrum informacyjne, gdzie można dowiedzieć się o szlakach i wybrać sobie także takie, które nie wymagają rezerwacji.

Szlak El Pijaral, Zaczarowany las
Szlak El Pijaral, Zaczarowany las

Innym popularnym szlakiem jest Sendero de Sentidos, czyli szlak zmysłów, albo Camino de las Vueltas. Do Cruz Del Carmen można dostać się autobusami. Poza centrum informacyjnym można zobaczyć kapliczkę. Warto wspomnieć, że przy paśmie Anaga znajdują się też miejscowości takie jak Taganana, San Andrés, Las Gaviotas. To też dobre miejsca na ewentualny odpoczynek, na przykład na plaży.

Szlak El Pijaral, Zaczarowany las
Szlak El Pijaral, Zaczarowany las

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak hiszpański
El Pijaral