Archiwum kategorii: Natura

Między Yiti a Sur, czyli omańskie wybrzeże

Ponieważ plaże najczęściej oglądamy, a nie wylegujemy się na nich, to całą część omańskiego wybrzeża od Maskatu do Sur mogliśmy spokojnie przejechać w jeden dzień, co najwyżej zatrzymując się tam na drobne postoje. O części z nich warto wspomnieć.

Zatoka Omańska, Yiti
Zatoka Omańska, Yiti

Yiti

Choćby plaża Yiti w pobliżu Maskatu. To wyjątkowo urokliwe miejsce. Wjeżdża się z gór, przez wąwóz do wioski Yiti, tam zaś rozciągają się plaże nad oceanem. Można zaparkować i zrobić sobie krótki spacer lub posiedzieć trochę. To co wyróżnia to miejsce, to rozległe rozlewiska i skały. W wodzie można obserwować ptaki, choćby ibisy czy czaple, całość zaś jest wyjątkowo urokliwa.

Plaża Yiti
Plaża Yiti

Wracając z Yiti mieliśmy problem z GPSem. Ponieważ ten Google’owy nie działa w Omanie, posiłkowaliśmy się innym (Sygnic), on zaś sugerował nam, by wrócić do Maskatu, co oczywiście dość mocno wydłużyło czas. Wcześniej jeszcze w domu Google Maps sugerował zupełnie inną drogę, więc pojechaliśmy wg Google’a (mapy działały, GPS nie). Trzeba przyznać, że to była bardzo ciekawa droga. Ładna, bez asfaltu, utwardzona, między górami, wolniejsza do przejechania, ale jednocześnie krótsza. Dobrze było mieć samochód o podwyższonym podwoziu, dzięki czemu tak oszczędziliśmy czas, jak również mieliśmy niesamowite przeżycie.

Bimmah Sinkhole
Bimmah Sinkhole

Bimmah Sinkhole

Kolejnym punktem, przy którym się zatrzymaliśmy, był Bimmah Sinkhole, czyli zapadlisko w miękkim wapieniu, powstałe przez podmywanie wodami gruntowymi. Podobny mechanizm działa w studiach krasowych na Półwyspie Jukatan w Meksyku. Miejscowi (w Omanie, nie w Meksyku) wierzą jednak, że ta wypełniona wodą dziura powstała w wyniku uderzenia meteorytu. Nie ma oczywiście żadnych dowodów naukowych potwierdzających tę teorię, ale co tam.

Bimmah Sinkhole
Bimmah Sinkhole

Aby chronić to miejsce i ściągać turystów (turystyka zaczyna się coraz śmielej rozwijać w Omanie), wytyczono tutaj mały park Hawyat Naijm Park. Nazwa parku to właśnie nazwa tego wymyślonego meteorytu, a jego nazwa znaczy „spadająca gwiazda”. Dobre miejsce na krótki postój w drodze, lub jak ktoś chce do popływania sobie. Zwłaszcza przy lepszej pogodzie. Uwaga na małe rybki, które mogą się przyczepić i wyjadać obumarły naskórek (ale przecież niektórzy sporo płacą za rybie SPA).

Bimmah Sinkhole
Bimmah Sinkhole

By tu dojechać, należy kierować się na miejscowość Dibab. Podczas naszej wizyty atrakcja była całkowicie darmowa. Parking niewielki, ale dawał radę, w środku poza lejem krasowym całkiem spory ogród, z placem zabaw dla dzieci oraz sanitariatami. No i oczywiście główna atrakcja, którą czasem nazywają Zielonym Okiem Omanu.

Wadi Shab
Wadi Shab

Wadi Shab

Niedaleko znajduje się Wadi Shab, czyli kanion, po którym można sobie pochodzić. Podjeżdża się do miejsca parkingowego, ale jest mały problem. By wejść do kanionu, trzeba przedostać się na drugą stronę rzeki. Głęboka nie jest, można spróbować ją przejść, ale można też wynająć łódkę, która przewiezie nas na drugą stronę. Kilku młodych mężczyzn czeka na turystów, ale nie są  natarczywi.

Wadi Shab
Wadi Shab

Wadi Shab to też kolejne miejsce, gdzie można obserwować ptaki. Ale to tylko dodatek do eksplorowania kanionu. Ten nie zaczyna się zbyt ładnie, także ze względu na betonowy most. Dalej już jest lepiej.

Okolice Wadi Shab
Okolice Wadi Shab

Sur, dawny port i miasto przemysłowe

Miasta na wybrzeżu Omanu mają ciekawszą i zdecydowanie dłuższą historię niż metropolie ZEA. Jednym z nich jest Sur (arab. صور). Jego historia sięga VI wieku n.e., kiedy to stało się jednym z ważniejszych miast w Zatoce Omańskiej, centrum handlu ze Wschodnią Afryką, a potem z Indiami. Status ten Sur utrzymywał zarówno podczas rządów portugalskich, jak i w czasie niepodległości. Dopiero w XIX wieku miasto mocno podupadło, gdy Brytyjczycy zakazali niewolnictwa i ostro ścigali statki niewolnicze – tak naprawdę wraz ze zniesieniem niewolnictwa runęła może i najważniejsza gałąź omańskiej gospodarki (do czasu wydobycia ropy). Drugim ciosem było otwarcie Kanału Sueskiego w 1869 roku, który znacznie skrócił drogę do Indii z pominięciem Zatoki Omańskiej, ta wcześniej była dobrym portem przeładunkowym i przystankowym.

Rafineria w przemysłowym mieście Sur
Rafineria w przemysłowym mieście Sur

 Za to ostała się inna ważna gałąź przemysłu w Sur – stoczniowego. Miasto to w całej Zatoce Perskiej słynie ze znakomitych drewnianych statków. W Omanie nadal są chętnie wykorzystywane, nie tylko turystycznie. Sambuki i ganjah z Sur pływały (i czasem nadal pływają) nie tylko po wodach Omanu, ale także Iraku, Zanzibaru, Indii, a nawet Chin. Dla nas miasto było tylko przerwą w podróży. Oczywiście widzieliśmy kilka ich drewnianych statków i słynny most, trochę jakby nie pasujący.

Zamek Al Aygah w Sur
Zamek Al Aygah w Sur

Atrakcje Sur

W Sur chyba najładniejszy jest widok na port, właśnie z tymi statkami, fragmentami fortu na skałach. Samo miasteczko już jest dość niepozorne. Forty, które są, często są zamknięte dla turystów, lub w ogóle nie wiadomo, czy są czynne (próbowaliśmy dwa – fort Sunaysilah i zamek Al Ayagah). Zresztą nie robią też dużego wrażenia, przynajmniej z zewnątrz. Są niewielkie, do środka nie udało się wejść. Nie ma co także szukać jakiegoś meczetu, który można zwiedzać. W oczy mocno rzuca się też przemysłowa część miasta. Czyli Sur to tak jak założyliśmy dobre miejsce na to, by rozprostować nogi podczas jazdy, ale niespecjalnie się nim przejmować. Trzy wymienione wyżej punkty na tej trasie są dużo ciekawsze.

Zamek Al Aygah w Sur
Zamek Al Aygah w Sur
Port w Sur i tradycyjna łódź typu dhow
Port w Sur i tradycyjna łódź typu dhow

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak omański
Zatoka OmańskaFort Bahla

Park Narodowy Płaskowyżu Hortona i kraniec świata

Park Narodowy Płaskowyżu Hortona (Horton’s Plain National Park) lub skrótowo Płaskowyż Hortona to obszar chroniony znajdujący się na obszarze górskim Sri Lanki, na wysokości 2100 – 2300 m n.p.m. Na listę parków narodowych obszar ten trafił w 1988 roku, ale już w XIX wieku Brytyjczycy docenili odrębność tego płaskowyżu i pozostawili nietknięty jako teren łowiecki. Tworzą go trawiaste wzgórza i lasy mgliste. Drugą atrakcją są bardzo wysokie uskoki, najwyższy z nich nazywa się Końcem Świata (lub Krańcem w innym tłumaczeniu, które lepiej oddaje oryginalne znaczenie).

Ścieżka w Parku Narodowym Płaskowyżu Hortona
Ścieżka w Parku Narodowym Płaskowyżu Hortona

Lasy mgliste na Sri Lance

Lasy mgliste to taka szczególna odmiana lasów podzwrotnikowych na terenach górskich, gdzie przez kondensację wilgoci stale utrzymują się mgły i bardzo duża wilgotność. Warunki konieczne do powstania lasów mglistych są na tyle specyficzne, że tylko około 1% światowych lasów to lasy mgliste. Z mglistymi takimi mieliśmy do czynienia do tej pory w Tanzanii, w Parku Narodowym Ngorongoro na krawędzi kaldery dawnego wulkanu.

Rzeki, czasem trzeba przez nie przejść (może to wymagać trochę skakania)
Rzeki, czasem trzeba przez nie przejść (może to wymagać trochę skakania)

Płaskowyż Hortona: Zwierzęta

Na płaskowyżu Hortona żyje wiele gatunków zwierząt, niektóre z nich są endemitami. Do najważniejszych należą występujące w wielu miejscach Azji jelenie sambar i lamparty. Kiedyś występowały tu także słonie, ale brytyjski odkrywca i myśliwy – sir Samuel Baker (1821 – 1893) – pasjami polował na słonie, doprowadzając je niemal do wymarcia w regionie Nuwara Eliya, zaś do lat 40. XX wieku nie było ich już wcale.

Sambar jednobarwny (Rusa unicolor)
Sambar jednobarwny (Rusa unicolor)

Niestety oprócz jeleni nie spotkaliśmy praktycznie żadnych innych zwierząt, nawet ptaków. Najpewniej przebywają one w dalszych częściach płaskowyżu, z dala od hałaśliwych turystów. Jednak jest to miejsce, do którego nie jeździ się dla zwierząt, a dla niesamowitych, trochę surowych krajobrazów. To przepiękny park narodowy.

Turyści na Płaskowyżu Hortona
Turyści na Płaskowyżu Hortona

Płaskowyż Hortona: Wodospad i uskoki

Kluczową atrakcją Hortona jest Kraniec ŚwiataWorld’s End. Nazwano tak klif wznoszący się nad przepaścią liczącą 1300 metrów głębokości. Dalej w parku znajduje się Mały Kraniec Świata ze spadkiem liczącym 300 metrów. Ze względu na mgłę nie udało nam się zobaczyć nic a nic. Nie ważyliśmy się zbliżyć do krawędzi – było ślisko, a brakowało barierki. Miesiąc przed naszą wizytą zginęła tutaj niemiecka turystka. Zaś jeśli chodzi o widoki, przy dobrej pogodzie można tu dostrzec Szczyt Adama i nawet Ocean Indyjski. Mgła na Końcu Świata występuje dość często, podobno warto się tu udać we wczesnych godzinach porannych, wówczas jest większa szansa na przejrzystą pogodę.

Kraniec Świata / Koniec Świata
Kraniec Świata / Koniec Świata

Popularnością cieszy się także wodospad Bakera, nazwany tak na cześć wspomnianego już Samuela Bakera. Wodospad mierzy 20 metrów wysokości. Na Płaskowyżu Hortona znajdują się początki trzech głównych rzek na Cejlonie: Mahaweli, Kelani i Walawe.

Wodospad Bakera
Wodospad Bakera

Płaskowyż Hortona: Trasa

Pełny okrężny szlak w Płaskowyżu Hortona liczy jakieś 9,5 kilometrów i nie jest bardzo wymagający, nie po Szczycie Adama. Przed wejściem zabrano nam wszystkie foliowe torebki, a jedzenie w rodzaju herbatników przesypano w papierowe torebki. Wodę w plastikowych butelkach mogliśmy wnieść. Ma to oczywiście na celu ustrzeżenie parku przed zaśmieceniem, a zwierzęta przed przypadkowym zjedzeniem śmiertelnie groźnych dla nich folii. Cóż, fama indyjskich turystów, znanych z niechlujstwa, a licznie odwiedzających Cejlon, robi swoje. Trzeba niestety dodać, że Lankijczycy też potrafią być niezwykle uciążliwi: przede wszystkim są przeraźliwie głośni. Krzyczą i wyją, zwłaszcza na Krańcu Świata. Hałas niestety wprost przekłada się na brak obecności zwierząt.

Las Mglisty (Płaskowyż Hortona)
Las Mglisty (Płaskowyż Hortona)

Sama ścieżka jest częściowo przygotowana pod turystów. Jest wytyczona, w niektórych miejscach wygładzona, ale z wózkiem całej trasy się nie przejedzie. Miejscami trzeba się trochę wspinać, przeprawić przez strumień, czy przy gorszej pogodzie znaleźć sposób, by ominąć błoto. Nie jest to poziom trudności porównywalny z Carrantouhill, ale jeśli ktoś się spodziewa takich łatwych szlaków turystycznych jak w Punakaiki czy Bastei to będzie dość niemile zaskoczony. Dodatkowo zostaje wspomniana kwestia bezpieczeństwa: przy obu Końcach świata nie ma barierek. Jest tam podwyższenie, na które się wchodzi i które nagle się urywa.

Płaskowyż Hortona (Horton's Plain, Sri Lanka)
Płaskowyż Hortona (Horton’s Plain, Sri Lanka)

Ponadto można tutaj zmarznąć: średnia roczna temperatura wynosi 13 stopni w skali Celsjusza, ale waha się od 27 w ciągu dnia do zaledwie 5 w nocy. W lutym zdarzają się nawet przygruntowe przymrozki. Na wędrówkę było dla nas w sam raz, ale nasz kierowca zmarzł czekając na nas. Ogólnie cały dystrykt Nuwary Eliyi uchodzi za najchłodniejsze miejsce na Sri Lance (średnia temperatura to 16 stopni Celsjusza). Dlatego warto się zaopatrzyć w sweter, czy kurtkę. A skoro to lasy mgliste, przygotujcie się też na mżawkę czy przelotny deszcz.

Płaskowyż Hortona i ścieżka w lesie
Płaskowyż Hortona i ścieżka w lesie

Czystość i higiena w Parku Narodowym

Trochę o higienie na Sri Lance. Znaliśmy już historie o czystości – a właściwie jej braku – w Indiach. Spodziewaliśmy się, że tutaj, przez bliskość geograficzną będzie podobnie. Żeńska część naszej wyprawy bała się śmierci z brudu, a na wyjazd zaopatrzyła się w lejek do sikania. Świetna sprawa, ale jak się okazało, na Sri Lance wcale nie było to bardzo potrzebne. Poziom czystości zarówno w miastach, jak i poza nimi, był na Sri Lance zaskakująco wysoki, często wyższy niż w Europie! Bardzo nas to pozytywnie zaskoczyło.

Park Narodowy Płaskowyżu Hortona
Park Narodowy Płaskowyżu Hortona

Sri Lanka i Indie są jednak kulturowo bardzo odmienne, co wynika z historii. Ponadto sami Lankijczycy nie przepadają za Hindusami. Nasz kierowca, i nie tylko on na Sri Lance, uważa że Hindusi to po prostu brudasy, w ogóle nie dbający o otoczenie (stąd też wprowadzone restrykcyjne zasady w parku). Niestety i tak zdarzały się osoby, które przemyciły odpady i wyrzuciły je na szlaku. Natomiast kończąc kwestie higieniczne. Przy wejściu do parku narodowego znajdują się ubikacje (potem na trasie są dość nieliczne i nie w każdej części). Te przy kasach są bardzo specyficzne, bo są pozbawione jednej ściany, więc mamy przewiew I widok na las. Dość interesująca rzecz.

Płaskowyż Hortona
Płaskowyż Hortona

Płaskowyż Hortona: Jak dotrzeć

Dojazd do Parku problemowy nie jest, jeśli się ma samochód. Jednak warto pamiętać, że jest to jedna z tych dróg, które są niezalecane przez wszystkie wypożyczalnie i ubezpieczycieli. Niektóre ubezpieczenia tu nie obowiązują. Związane jest to z tym, że w razie wypadku czy awarii dość trudno dotrzeć tu służbom, co oczywiście zwiększa koszty. Droga, znając polskie standardy, zła nie jest. O transporcie publicznym do Płaskowyżu Hortona należy zapomnieć. Można co prawda pojechać pociągiem do wioski Ohiya i stamtąd brać tuk-tuka lub inny transport. Ewentualnie jest jeszcze dalsza Pattipola (najwyżej położona stacja na Sri Lance). Podobno dobrze jest tu przyjechać rano, bo mgły rozrzedzają się mniej więcej o 10-11. Myśmy byli późnym popołudniem, toteż mgła znów gęstniała

Płaskowyż Hortona
Płaskowyż Hortona

Uwagi praktyczne

Wspominaliśmy o tym, że część turystów w parku była dość hałaśliwa. Nie o to chodzi, gdy obcuje się z naturą. Ale jest na nich jedna rada. Trasa w Płaskowyżu Hortona w dużej części idzie po okręgu. Zdecydowana większość Azjatów skręca standardowo w lewą stronę. Jeśli się pójdzie w prawą, jest dużo większa szansa na ciszę, bo ludzi raczej się mija, a nie idzie między nimi. Ten wybór nie ma sensu, gdy wybieramy się do parku z samego rana, by zdążyć przed chmurami na Krańcu Świata, wówczas należy iść w lewo, by jak najszybciej dojść do uskoków.

Droga w lesie mglistym
Droga w lesie mglistym

W 2010 roku podczas sesji w Brasilii, komitet UNESCO uznał centralne równiny Sri Lanki za miejsce przyrodniczego dziedzictwa. Oprócz Płaskowyżu Hortona na listę wpisano także: Peak Wilderness sanctuary (tam znajduje się Szczyt Adama)i Knuckles Mountain Range. Samo Horton’s Plain to przepiękne miejsce, idealne na spokojny spacer na łonie natury. My połączyliśmy je ze Szczytem Adama (w jeden bardzo długi dzień), ale wiele osób dzieli te atrakcje na dwa dni. Wszystko zależy od formy, ale też możliwości dojazdu. Z prywatnym kierowcą i średnią kondycją da się to zrobić w jeden dzień.

Skalne podejście w PN Płaskowyżu Hortona
Skalne podejście w PN Płaskowyżu Hortona

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak lankijski
PN Płaskowyż Hortona

Capri, luksusowa wyspa i przepiękne wybrzeże

Capri to niezwykle popularna włoska wyspa położona na Morzu Tyrreńskim, obok Wenecji prawdopodobnie najdroższe miejsce w całych Włoszech. Mniejsza od Ischii liczy sobie 10,4 km2 powierzchni (dla porównania Ischia ma 34 km2) i w przeciwieństwie do większej z Wysp Kampanijskich, nie jest pochodzenia wulkanicznego, ale budują ją skały wapienne. To właśnie ta skała, czyni wybrzeże Capri wyjątkowo atrakcyjnym.

Rejs wokół Capri
Rejs wokół Capri

Jak dotrzeć na Capri?

Na Capri można się dostać z Neapolu promem. Ze względu na duże zainteresowanie, warto przypłynąć pierwszym porannym promem, a bilet zakupić z wyprzedzeniem (da się to zrobić w Internecie, jest wiele stron pośredniczących, można także kupić na miejscu, choćby dzień wcześniej). Capri jest naprawdę oblegane. Prom przypływa do portu Marina Grande w mieście Capri. Tutaj można zaplanować całe zwiedzanie: kupić jedną z wycieczek łodzią, wynająć skuter lub samochód, od razu zejść na plażę lub po prostu podjąć się pieszego zwiedzania. Można kupić mapkę albo skorzystać z autobusu. Obok znajdują się restauracje, ale także tłumnie oblegana plaża. Tych jest kilka na wyspie.

Plaża blisko Marina Grande (Capri)
Plaża blisko Marina Grande (Capri)

Capri – rys historyczny

Wyspa Carpi była zamieszkiwana już od czasów paleolitu. W VII wieku przed nasza erą wraz z sąsiednimi wyspami, Capri została skolonizowana przez Greków. W 29 roku p.n.e wyspę zajęli Rzymianie. Swoje wille zbudowali tutaj cesarze Oktawian August i Tyberiusz. Można powiedzieć, że to byli pierwsi ze znanych ludzi, którzy na Capri mieli swoje posiadłości. Tyberiusz nawet zmarł na Capri (potem Rzym przestał się interesować tym miejscem). Z tamtego okresu pozostał niewiele, ruiny te nie prezentują się interesująco, więc warto przemyśleć, czy w ogóle ująć je w swoim zwiedzaniu.

Jedna z grot przy Capri
Jedna z grot przy Capri

Od IX wieku Capri należała do republiki Amalfi (miasto w Kampanii), w odróżnieniu od neapolitańskiej Ischii. Przybywało tutaj wielu znanych i wpływowych ludzi świata polityki, kultury i po prostu bywania; wielu z nich miało na Capri swoje wakacyjne posiadłości. Ten status Capri utrzymuje do dziś, to dość luksusowa miejscówka. Od XIX wieku przybywało tu wielu artystów. Zbiegło się to z ponownym odkryciem Lazurowej Groty i rosnącym fenomenem Capri.

Schody między Marina Grande a Capri i Anacapri
Schody między Marina Grande a Capri i Anacapri
Widok na Marina Grande
Widok na Marina Grande (od strony Anacapri)

Na wyspie Capri znajdują się dwa miasta: Capri i Anacapri. To pierwsze zajmuje centrum i wschód wyspy, zaś Anacapri zachód. Miasta połączone są widowiskowo położoną nad urwiskiem szosą i Schodami Fenickimi. Zwiedzanie Capri jest o tyle utrudnione, że tu naprawdę przybywa mnóstwo turystów. Tym samym zmienia się atmosfera wyspy.

Droga do Anacapri
Droga do Anacapri

Anacapri i Monte Solaro

Anacapri wznosi jakieś 150 metrów ponad Capri. Piesza wędrówka Schodami Fenickimi (pochodzącymi raczej od greckich kolonistów) w górę w upalnym słońcu może być naprawdę uciążliwa, więc wiele osób korzysta z lokalnego transportu. To właśnie z tego miasteczka za pomocą wyciągu krzesełkowego można dostać się na Monte Solaro. Wyciąg zlokalizowany jest na Piazza Vittoria. Solaro to mierząca 589 metrów nad poziom morza góra, będąca najwyższym szczytem wyspy. Znajdują się tutaj ruiny fortu z okresu wojen napoleońskich, ale na szczyt wjeżdża się przede wszystkim dla zapierających dech widoków.

Widok z Monte Solaro na Faraglioni i zatokę
Widok z Monte Solaro na Faraglioni i zatokę
Casa Rossa, muzeum w Anacapri
Casa Rossa, muzeum w Anacapri

W Anacapri jest mnóstwo knajpek i straganów. Oczywiście ceny jak na całej wyspie są wysokie. Z atrakcji warta uwagi jest Villa San Michele. Należała kiedyś do Axela Muthego, szwedzkiego lekarza i pisarza. Rozsławił tę willę swoim dziełem życia, czyli „Księgą z San Michele”. Obecnie jest to miejsce pełne różnych dzieł sztuki, czyli trochę muzeum, trochę galeria. Warto też zwróci uwagę na kościół Michała Archanioła z 1719 roku.

Wyciąg na Monte Solaro
Wyciąg na Monte Solaro
Anacapri
Anacapri

Miejscowość Capri

Do miejscowości Capri z Marina Grande można dotrzeć na nogach albo kolejką linową (funicular). Ta w sezonie jest mocno zatłoczona. Centrum Capri, czyli Piazza Umberto I zwane też Piazzetta, jest usłane hotelami, restauracjami, butikami. Nie ma tu wiele do zobaczenia, a przy tym jest dość tłumnie. Są też wysokie ceny. Dobrze widać to po kościele św. Stefana: zwyczajnie przeciętny, a co jeszcze bardziej istotne, nie rzuca się w oczy. Raczej jest niepozornym budynkiem w samym centrum.

Wąskie, historyczne uliczki
Wąskie, historyczne uliczki
Via Krupp widziana z góry
Via Krupp widziana z góry

Via Krupp

Jednak nie jest tak, że miasteczko nie oferuje żadnych atrakcji. Jedną z nich jest ulica Via Krupp. Ta efektowna ścieżka łączy kartuzję San Giacomo, Ogrody Augusta i Marinę Piccola. Powstała na zlecenia Friedricha Kruppa (tak, tego od stali, obecnie Thyssen-Krupp) w latach 1900-1902. Oprócz wymienionych dostojnych miejsce, Via Krupp łączyła także Marinę i luksusowy hotel Kruppa, a także – ale to miała być słodka tajemnica – grotę di Fra Felice. W tejże grocie podobno odbywały się seksualne orgie z wykorzystaniem lokalnej młodzieży. Gdy ta skandaliczna informacja wyszła na jaw, Krupp został zmuszony do opuszczenia w 1902 roku Włoch. Od lat 70. Via Krupp jest zamknięta z uwagi na spadające nań kamienie – kręta droga możliwa jest do podziwiania tylko z góry i faktycznie robi wrażenie. Jednym z najlepszych miejsc do jej oglądania są właśnie Ogrody Augusta.

Ogrody Augusta
Ogrody Augusta
Statki wpływają na chwilę do grot przy Capri (Biała grota - Grotta Bianca)
Statki wpływają na chwilę do grot przy Capri (Biała grota – Grotta Bianca)

Groty i rejs wokół wyspy Capri

W skład zjednoczonych Włoch Capri weszło w 1860 roku, wówczas nastąpił też rozkwit ruchu turystycznego. W dużej mierze zasługą tego było ponowne odkrycie widowiskowej Lazurowej Groty (nie mylić z Błękitną Grotą na Malcie). Zresztą wapienne pochodzenie wyspy sprzyja powstawianiu wielu grot, jaskiń, łuków, nacieków i jakie jeszcze formacje skalne można sobie wymarzyć. Są więc tutaj wspomniana już Lazurowa Grota, Biała Grota, Koralowa Grota. Obszar między Monte Tuoro i Tiberio nazywa się Matermania – jest to szczególne skupisko grot skalnych. Przy nich istniały zbudowane za czasów Tyberiusza świątynie poświęcone nimfom wodnym i boginiom płodności. Na górze Monte Tiberio znajdują się ruiny Villa Jovis. To w idealne miejsce na krótki spacer z Capri. Idąc dalej można też zobaczyć willę Lysis.

Zielona grota (Grotta Verde)
Zielona grota (Grotta Verde)

Jak wspomnieliśmy wcześniej, w Grand Marina można wykupić wycieczkę statkiem. Dla nas to była obowiązkowa atrakcja – rejs wokół wyspy i wpłynięcie mniejszą łodzią do Lazurowej Groty. Dopiero z perspektywy statku widać te niezwykłe geologiczne formacje: groty, nacieki, słupy, ozdobione refleksami błękitnej wody na białym wapieniu i czerwonymi koralami. Statki podpływają blisko kolejnych grot i formacji skalnych. Do grot się podpływa, pomijając Lazurową, najbardziej znane to Grota Koralowa, Zielona, Żagla. W tej pierwszej bardzo fajnie widać, gdy opadają fale, małe koralowce na skale. Zaś z formacji skalnych warto wspomnieć o Arco Naturale, czyli łuku skalnym. Można go też oglądać z lądu idąc z Capri.

Faraglioni
Faraglioni od strony morza

Słynne skały Faraglioni przy Capri

Faraglioni to grupa skał o efektownej formie, powstałej przez działanie sil przyrody. Przez otwór w Faraglioni di mezze przepływają nieduże statki wycieczkowe. Najwyższa skała – Stella – liczy sobie 109 metrów wysokości.

Faraglioni widziane z góry
Faraglioni widziane z góry

Lazurowa Grota

Punktem kulminacyjnym miało być wpłynięcie do Lazurowej Groty (Grotta Azzura). Uprzedzono nas, że przeszkodą ku temu może być zbyt wysoki poziom wody i kolejka chętnych, przez którą czas oczekiwania wyniósłby powyżej czterdziestu minut. Jednak jak wynikało z rozkładu rejsów firmy, na którą się zdecydowaliśmy, tak czy inaczej nie byłoby szans na wpłynięcie do groty. Niestety – klasyczny przykład naciągactwa. Gdyby nawet nie było 40 minut czekania, to mieliby problem z kolejnym rejsem. Niestety człowiek uczy się na błędach.

Lazurowa grota i długie kolejki
Lazurowa grota i długie kolejki

Pozostaje przyjście lub pojechanie do Lazurowej Groty od lądu i zapłacenie za łódkę, którą wpływa pod sklepienie. Na to jednak brakowało nam czasu i trochę rozbiłoby resztę planu. Zwłaszcza, że faktycznie w ten dzień rano były problemy z dostaniem się do groty ze względu na warunki, więc kolejki potem zrobiły się bardzo duże. Uwaga praktyczna: jeśli komuś zależy na grocie, to warto od niej zacząć zwiedzanie Capri. Wpłynięcie do groty jest o tyle ciekawe, że trzeba przesiąść się na małą łódkę i wpływa się do środka lekko podkulonym. To dość niewielka jaskinia.

Widok na wyspę i Marina Grande
Widok na wyspę i Marina Grande

Capri w sztuce

Capri zostało uwiecznione w kinie. Kręcono tu sceny do „Pogardy” Jean-Luca Godarda czy „Wieku XX” Bernardo Bertolucciego. Lazurowa Grotta została uwieczniona na obrazie Augusta Kopischa. Filmów czy książek oczywiście jest jeszcze więcej, zwłaszcza, że ze względu na luksus Capri na stałe wpisało się w kulturę.

Okolice Piazzetta w Capri
Okolice Piazzetta w Capri (kościół św. Stefana)

Oprócz formacji geologicznych przyjemny jest spacer wąskimi uliczkami miasta Capri i odpoczynek w miejskich ogrodach. Jest to przy tym miejsce znacznie bardziej tłocznie niż Ischia. Niemniej jednak nadal piękne, zwłaszcza gdy mówimy o jej naturalnych częściach. Jeden dzień na Capri to może być mało by zobaczyć wszystko, ale powinno wystarczyć, by zobaczyć najważniejsze atrakcje, jeśli dobrze się to zaplanuje. Zwłaszcza, że noclegi na samym Capri naprawdę są drogie. Capri jest jedną z najdroższych miejscówek w całych Włoszech, nie tylko z powodu turystów. Także gwiazdy upodobały sobie to miejsce. Dom posiada tu choćby Sophia Loren, która kręciła tu film „Zaczęło się w Neapolu”.

Grand Hotel Quisisana
Grand Hotel Quisisana

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak włoski
CapriBolonia

Pustynia Yuma: Buttercup Valley – Diuna i Tatooine

Wielkich pustyń piaszczystych wcale nie ma tak wiele, zwłaszcza poza półwyspem arabskim. Stosunkowo niewielki obszar Sahary zajmują różne większe i mniejsze ergi (jak choćby Erg Chebbi w Maroko). Gdzie zatem można kręcić takie planety jak Tatooine, czy jeszcze bardziej Arrakis? Często na dość niewielkich obszarach piaszczystych. Jednym z takich miejsc jest pustynia Yuma (ang. Yuma Desert), a dokładniej Buttercup Valley.

Buttercup Valley, czyli Tatooine
Buttercup Valley, czyli Tatooine

Pustynia Yuma: Imperial Sand Dunes

Buttercup Valley to właśnie piaszczysty fragment pustyni Yuma, w dużej mierze porośniętej różnymi jukami i kaktusami. Pustynia ta rozciąga się na terenie stanów Yuma i Kalifornia, ale interesująca nas dolina jest już w kalifornijskiej części. By tu dotrzeć, trzeba kierować się na Imperial Sand Dunes. Tam znajduje się darmowy parking i można wejść na piasek.

Imperial Sand Dunes
Imperial Sand Dunes

Diuny są duże, sprawiają wspaniałe wrażenie, choć nie zajmują zbyt wielkiego obszaru. Ze szczytów najwyższych wydm widać koniec pustyni. Ale to jest dość typowe dla innych ergów. Gorzej, że pustynia niestety bywa miejscami też trochę zarośnięta. To właśnie spowodowało, że gdy kręcono tu sceny do „Powrót Jedi” wpierw ją „odchwaszczono”.

Wydmy na pustyni Yuma
Wydmy na pustyni Yuma

Buttercup Valley i inne filmy

Bliskość Kalifornii sprawiła, że miejsce to znalazło swoje miejsce u filmowców. To najbliższa piaszczysta pustynia z Hollywood, więc kilka ekip tu trafiło. Zresztą dotyczy to nie tylko Buttercup Valley, ale również całego hrabstwa Imperial. Tak więc to tutaj Mel Brooks kręcił piaszczysty księżyc Vegi z „Kosmicznych jaj”, Roland Emmerich Abydos z „Gwiezdnych wrót” czy David Lynch Arrakis w swojej wersji „Diuny”. Część ujęć „Diuny” faktycznie powstała w Buttercup Valley, czyli tam gdzie „Gwiezdne Wojny”. Jeszcze ciekawszy jest fakt, że Lynch był wcześniej jednym z kandydatów do roli reżysera „Powrotu Jedi”, więc to miejsce było mu sądzone.

Pustynia Yuma
Pustynia Yuma

Co ciekawe, filmowcy zainteresowali się tym miejscem już w latach 30. XX wieku. Wówczas powstawało tu wiele westernów, filmów wojennych czy przygodowych. To była ziemia Komanczów („Ostatni Komancze” z 1953), północna Afryka (np. „Braterstwo krwi” z 1939) czy Mezopotamia („Patrol na pustyni” z 1934). No i jeszcze „Casablanca”, oraz „Lawrence z Arabii” Davida Leana (dokładniej odgrywało część pustyni po drodze do Egiptu).

Pustynia Yuma, za nią znajduje się granica z Meksykiem
Pustynia Yuma, za nią znajduje się granica z Meksykiem

Pustynia Yuma i „Powrót Jedi”

Ale zdecydowanie najlepiej rozpoznawalnym i przy okazji dobrze udokumentowanym filmem są „Gwiezdne Wojny”. Po raz pierwszy pojawiła się tu ekipa „Powrotu Jedi”. Zdjęcia trwały od 12 do 24 kwietnia 1982. Wybudowano tu jamę Carcoon, w której mieszkał Sarlacc, a także barkę Jabby. Nakręcenie kilku ujęć z Tatooine było łatwiejsze tutaj niż powrót do Tunezji. Zresztą to spowodowało, że ekipa Lucasa trafiła tu także w 1996, gdy robiono dokrętki do „Wersji specjalnej” oryginalnej trylogii. Ponownie nagrano tu ujęcia Tatooine, które dołożono w „Nowej nadziei”. Dziś ciężko odróżnić, które ujęcia są z Tunezji, a które ze Stanów.

Yuma: Diuny niczym z Arrakis
Yuma: Diuny niczym z Arrakis

Piasek może i wygląda wszędzie podobnie, zresztą tak jak i wydmy. Ale z tych bardzo fajnie widać skały, który znajdują się w tle ujęć „Powrotu Jedi”. Więcej o Buttercup Valley i Gwiezdnej sadze przeczytacie tutaj.

Pustynia Yuma
Pustynia Yuma

Pustynia Yuma: Dojazd i inne atrakcje

Buttercap Valley znajduje się tuż przy granicy z Meksykiem. Nie trzeba się wysilać, by dostrzec mur na granicy. Zarówno parking, jak i samo chodzenie po diunach jest darmowe. Można za to spróbować wynająć sobie np. quada, ale przynajmniej gdy tam byliśmy, nie było na to zbytnio chętnych.

Diuny
Diuny
Buttercup Valley
Buttercup Valley

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak amerykański
Pustynia YumaTama Hoovera
Szlak filmowy
Pustynia Yuma

Liwa, oaza na pustynii Ar-Rab al-Chali

Ar-Rab al-Chali (arab. الربع الخالي) to największa pustynia piaszczysta na świecie. Erg Chebbi przy Merzoudze w Maroku wygląda raczej jak ubogi krewny. Ar-Ram al-Chali zajmuje obszar 650 tysięcy km kwadratowych. Jej nazwa oznacza „pusty kwartał”, Beduini częściej nazywają ją Ar-Rimal – „piach”, który tu dominuje, acz można znaleźć tu też solniska. Większość, bo 80% tej pustyni to obszar Arabii Saudyjskiej, reszta znajduje się w ZEA, Omanie i Jemenie. Jest to teren nadal słabo zbadany, rzadko przemierzany przez ludzi, zwłaszcza Europejczyków. Dla ułatwienia, pewne fragmenty pustyni są nazwane inaczej, np. od pobliskich oaz. Więc właściwie to, co zwiedzaliśmy, czasem określa się mianem pustyni Liwa (od oazy Al-Liwa).

Dromadery, pustynia Liwa
Dromadery, pustynia Liwa

„Gwiezdne Wojny” i pustynia Liwa

Plan polegał na tym, by samodzielnie przejechać to miejsce, szukając pewnych pozostałości po „Przebudzeniu Mocy” J.J. Abramsa, który gdzieś tu kręcił „Gwiezdne Wojny”. Dla nas była to całodniowa wycieczka. Kierowaliśmy się drogą E65 na południe, blisko granicy z Arabią Saudyjską z Abu Zabi, zrobiliśmy kółko po pustyni i pod wieczór dotarliśmy do Al-Ajn.

Pustynia Liwa
Pustynia Liwa

Pomijając fakt, że tereny te dalej się rozwijają i mija się wiele ciężarówek, faktycznie dominuje tu piasek i wydmy. Jedne mniejsze, ale im dalej jedziemy tym diuny są coraz wyższe. W dużej części droga jest czysta i bez piasku. Udało się to zachować w bardzo prosty sposób. Otóż na poboczu zasadzono rośliny. Jak się tam zjedzie i zejdzie do nich to można też zauważyć doprowadzoną rurami wodę. Za roślinami najczęściej są płoty, duża część tych terenów należy albo do farmerów albo firm naftowych. Płoty raczej nie zatrzymają piasku, ale w pewien sposób ograniczają przejście roślinożernym zwierzętom, tym samym nie ma ich też na drodze.

Piasek i wydmy
Piasek i wydmy

W oddali widujemy płonące szyby naftowe, czasem trafia się znak „uwaga, wielbłąd”. Wielbłądy jednak raczej nie wychodzą tu samodzielnie na drogę, wszystko jest pod kontrolą. Choć pojedyncze przypadki mogą się zdarzyć. Zaś robienie zdjęć szybom naftowym, cóż chyba nie jest do końca legalne, a już na pewno z bliska. Z daleka zaś nikt nie robi problemów.

Uwaga na oryksy
Uwaga na oryksy

Przy drodze znajdziemy też kilka innych atrakcji, jak choćby muzeum samochodów. Ale to nie był nasz cel. 

Droga przez pustynię Liwa
Droga przez pustynię Liwa

Liwa: Qasr Al Sarab

Jednym ze szczególnych celów naszej trasy, był obszar wydzielony wokół hotelu Qasr Al Sarab Desert Resort. Hotel ten położony na pustyni Ar-Rab al-Chali jest dla nas szczególny. Drogi, piękny i interesujący, ale jednocześnie to właśnie tam w maju 2014 roku zakwaterowana była ekipa filmu „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy”. Zdjęcia Jakku powstały w dużej mierze w okolicach hotelu, wydzielonym rezerwacie o ograniczonym dostępie. Wprawdzie nie jest to potwierdzone oficjalnie, ale to jest po prostu Jakku, widać to dość dobrze. Pewne ujęcia Niima Outpost kręcono bliżej Abu Zabi, tam też budowano dekorację i ściągano statystów.

Qasr Al Sarab Desert Resort
Qasr Al Sarab Desert Resort

Skierowaliśmy się na Qasr Al Sarab Desert Resort i przy wjeździe powiedzieliśmy wartownikowi, że jesteśmy zainteresowani widokami rezerwatu. Dostaliśmy przepustkę i nakaz powolnej jazdy bez zatrzymywania i z kategorycznym zakazem zjeżdżania z drogi. Oczywiście gdybyśmy mieli rezerwację w hotelu, po prostu by nas przepuścił.

Tu gdzieś powstawało "Przebudzenie Mocy" (pustynia Liwa)
Tu gdzieś powstawało „Przebudzenie Mocy” (pustynia Liwa)

Pomijając piasek, wydmy i widoki z „Przebudzenia Mocy”, to teren chroniony nie bez powodu. Występują tutaj oryksy arabskie, niestety mimo ostrzeżeń, na żadnego się nie natknęliśmy. Dojechaliśmy do hotelu i zawróciliśmy jeszcze raz oglądając piaski i wydmy.

Wydmy, pustynia Liwa
Wydmy, pustynia Liwa

Oaza Liwa: Forty pustynne

Jadąc dalej, wjeżdżamy we właściwą cześć oazy Liwa. Ciekawostką miały być fortece pustynne. Pierwszą obejrzeliśmy dość dokładnie. Kolejne sobie odpuszczaliśmy oglądając je z daleka. Ta pierwsza to Qutuf Fort w oazie Liwa. Na miejscu nie ma kompletnie żadnych informacji odnośnie tej budowli: czasu powstania, funkcji, założyciela, historii, nic. Właściwie to mieliśmy w ogóle wątpliwość, czy można tam wejść. Otwarta, ale żadnych informacji, czy to teren prywatny czy co.

Qutuf Fort
Qutuf Fort

Wiemy tylko tyle, że jest to jeden z licznych fortów pustynnych, powstałych w połowie XIX i na początku XX wieku na zlecenie miejscowych przywódców. Miały służyć obronie tutejszego bogactwa: studni. Pamiętajmy, że ten obszar to północny skraj pustyni Ar-Rab al-Chali, jednej z najbardziej suchych na świecie.

Pustynia Ar-Rab al-Chali
Pustynia Ar-Rab al-Chali

Forteca Qutuf jest poddana renowacji tak pedantycznej, że wygląda na nową. Tak naprawdę to wygląda jak wielka babka z piasku. Nie ma w niej wiele do zobaczenia: mury, kilka pomieszczeń, dziedziniec i cztery wieże. Kolejne odbudowane fortece, które widzieliśmy po drodze, wyglądały jak zrobione z tej samej foremki. Niestety trudno też znaleźć coś więcej na temat ich historii w sieci. Trudno też stwierdzić, czy któreś z nich właściwie można oglądać. Z ogrodzeniami się nie spotkaliśmy.

Pustynia Liwa
Pustynia Liwa

Moreeb największa diuna w ZEA

Kolejny punkt, do którego pojechaliśmy, to diuna Moreeb. Wzgórze Moreeb to najwyższa diuna w całych Emiratach i jedna z najwyższych na całym świecie. Ma około 300 metrów wysokości, 1600 metrów długości i jakieś 50 stopni nachylenia, ale wiadomo, jest to bardzo zmienne. Wokół niej znajduje się centrum różnego rodzaju wyścigów, w tym także wielbłądów. Popularna okolica, choć nie każdego dnia.

Diuna Moreeb
Diuna Moreeb

Na koniec jedna mała uwaga praktyczna. Warto zatankować przed wyjazdem na pustynię. Na tej trasie nie ma aż tak wielu stacji benzynowych, a te które są, nie zawsze akceptują karty płatnicze.

Więcej zdjęć i relację bardziej gwiezdno-wojenną znajdziecie tutaj.

Droga między piaskami
Droga między piaskami

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak emiracki
Pustynia LiwaPodsumowanie
Szlak filmowy
Pustynia Liwa