Jednym z najsłynniejszych i najpiękniejszych miast Czarnogóry jest Kotor (cyr. Котор). Malowniczo położony nad Zatoką Kotorską, zwaną tu Boka, otoczony górami Vrmac, Dobrota i Lovćen, przyciąga turystów nie tylko przepiękną architekturą, ale też niesamowitą przyrodą. Taką trochę przypominającą jezioro Garda, czy norweskie fiordy, a przy tym łączące je z południową architekturą i estetyką. Sam Kotor to jednocześnie jedno z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast w południowo-wschodniej Europie, z kamiennymi budynkami, tworzącymi labirynt wąskich uliczek.

Co warto zobaczyć w Kotorze?
Kotor: Informacje podstawowe
Położenie Kotoru
Przede wszystkim Zatoka Kotorska jest wcięta w ląd. Połączona z Adriatykiem, ale jednocześnie stosunkowo wąska i otoczona górami. Lokalnie jest znana jako Boka Kotorska, a nazwa ta odnosi się do kształtu przypominającego usta (bocca to usta po włosku). Bywa też nazywana śródziemnomorskim fiordem, właśnie z powodu ukształtowania terenu. Do tego oczywiście dochodzi samo miasto, czyli Kotor, które klimatem trochę przypomina Dubrownik. Oba zresztą są zdecydowanie najchętniej odwiedzanymi przez turystów nadmorskimi miastami dawnej Jugosławii.

Nazwa miasta Kotor pochodzi od greckiego słowa Dekatera (starogrecki – Katareo), co znaczy tyle co „gorąco”. Niektóre źródła mówią, że pochodzi od słowa kot, ale to raczej przekłamanie, bo kot brzmi zupełnie inaczej po czarnogórsku. Faktem jest, że w mieście bytuje sporo kotów i jest nawet ich muzeum, a także panuje tu spore uwielbienie dla tych zwierząt, widoczne też w pamiątkach z miasta. Wynika to jednak z tego, że przypisuje się im uratowanie miasta od zarazy. Koty bowiem polowały na szczury, które ją roznosiły. Wracając jednak do samej nazwy, z czasem zaczęto używać: Cattarum i Cattaro, które przekształciły się w Kotor.

Historia Kotoru
Nie do końca wiadomo, kiedy powstała tu pierwsza osada, niektóre źródła mówią nawet o czasach greckich, a jeśli nawet nie była ona grecka, to na pewno iliryjska z wpływami greckimi. W każdym razie pierwsze zapiski o mieście pochodzą z 168 roku przed naszą erą, kiedy Ascrivium, jak się wówczas nazywało, było częścią prowincji rzymskiej. Po upadku Rzymu przejęli je Ostrogoci. Tych z kolei wypędziło Bizancjum i w 535 roku zaczęto rozbudowywać fortyfikacje. Nie pomogło, miasto splądrowali Saraceni w 840 roku.

Krótko było to miasto bułgarskie, bośniackie, węgierskie i serbskie. Działało też w ramach wolnych miast Dalmacji jak Dubrownik, Split, Zadar, czy Trogir. Stąd też wiele wizualnych podobieństw między nimi. Ciekawostką jest to, że w tym okresie wciąż było związane z Włochami, oficjalnie znajdowało się w diecezji Bari, po drugiej stronie Adriatyku. W końcu czując zagrożenie od strony Turcji Otomańskiej, stało się suzerenem Wenecji. Ten okres naznaczył zabytkowe centrum. Z jednej strony Wenecjanie przebudowali całą fortyfikację i zmodernizowali ją, z drugiej miasto zmagało się z plagami, trzęsieniami ziemi czy oblężeniami tureckimi, w efekcie których musiało być często odbudowywane.

Upadek Wenecji sprawił, że dla Kotoru zaczął się okres intensywnych zmian, ale też utraty znaczenia. Głównie miasto należało do Habsburgów i Austrii, ale przez krótkie okresy rządzili nim Brytyjczycy i Francuzi. Ostatecznie po I wojnie światowej stało się częścią Jugosławii. Jednakże wcześniej Zatoka Kotorska była istotna dla austriackiej marynarki. To też sprawiło, że w czasie II wojny światowej szybko został podbity przez Włochów, a potem przejęty przez Niemców, gdyż była to strategiczna lokacja. Także w czasach socjalistycznej Jugosławii utrzymywano tu fortyfikacje.

Współczesny Kotor i turystyka
Dziś jednak Kotor żyje przede wszystkim z turystki i jest jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w Czarnogórze. Zabytki zostały wpisane na listę UNESCO w 1979 roku, a potem ten wpis rozszerzono. Dodajmy, że w tym samym roku miasto nawiedziło trzęsienie ziemi, w wyniku którego wiele zabytków ucierpiało.

Zabytki i atrakcje Kotoru
Kotor: Historyczne centrum obecnie
Dzisiejszy Kotor składa się ze Starego Miasta (Stari Grad), które ma zwartą, przepiękną zabudowę, oraz turystycznej reszty. Niestety dla Kotoru, duża część rozwoju miasta miało miejsce w czasach socjalistycznej Jugosławii, więc nie wygląda to najlepiej. Niemniej jednak stary Kotor nadal zachwyca i to akurat sprawia, że można tu zobaczyć drugi problem miasta: olbrzymią liczbę turystów, wliczając to potężne wycieczkowce w porcie. Porównania Kotoru z Dubrownikiem nie są na siłę, te miasta łączy bardzo wiele, także jeśli chodzi o nadmierną turystykę. W każdym razie stwierdzenie „mały Dubrownik” da zobaczyć choćby po olbrzymich wycieczkowcach, które się tu zatrzymują. Efekt jest taki, że wąskie uliczki zwłaszcza w sezonie bywają zatłoczone, panuje tu chaos, trzeba się przedzierać między ludźmi, a zwiedzanie centrum w dzień nie jest najprzyjemniejszym doznaniem.

Niemniej jednak jest to perła w koronie turystycznej Czarnogóry. Miasto, które zachwyca i zdecydowanie wybija się ponad resztą kraju. Podobnie jak to miało miejsce z Ochrydą w Macedonii. Oba, jeśli chodzi o architekturę, czy zabytki, naprawdę mają wiele do zaoferowania. Choć tu warto jeszcze wspomnieć o historii wcale nie tak odległej. W latach 2013 – 2018 Kotor zmagał się ze zorganizowaną przestępczością i regularnymi wojnami gangów. Zginęło w nich kilkadziesiąt osób. Szczęśliwie władze zrobiły z tym porządek bardziej ze względu na wpływy polityczne i kandydowanie do Unii Europejskiej niż turystykę.

Pasmo Lovćen
Jednym z najlepszych miejsc, by popatrzeć na panoramę Kotoru, jest pasmo Lovćen. Można tu dotrzeć na kilka sposobów. Jednym z nich jest wspięcie się na piechotę, drugim kolejka linowa, ale uwaga – (długi myślnik, którego nie pamiętam, jak zrobić) ta nie ma swojego początku w samym Kotorze. Trzeci to samochód. I niestety to chyba najgorsze, co można zrobić. Choć byliśmy w Kotorze przed właściwym sezonem, liczba samochodów na wąskiej i krętej drodze na górę była tak duża, że właściwie nie udało nam się dotrzeć na sam szczyt. Wszystko było zakorkowane. Samochody stały bardzo długo, nie mogąc się właściwie ruszyć. Ostatecznie zrezygnowaliśmy, bo to nie miało sensu. Udało się natomiast dotrzeć do punktów, z których dało się podziwiać panoramę miasta. Być może lepszym rozwiązaniem byłoby wynajęcie tuk-tuka, ale też nie jesteśmy przekonani. Jak wjeżdżają tu autobusy z turystami, to na tych serpentynach wszystko się blokuje. Widać tu było wszystkie bolączki transportu drogowego Czarnogóry.

Kotor: Weneckie fortyfikacje
Drugim miejscem, skąd można podziwiać Kotor z góry są weneckie fortyfikacje. Te zostały wpisane na listę UNESCO w 2017 roku, we wpisie łączonym z innymi miastami (między innymi ze Szybenikiem, Zadarem, Bergamo). Ale przypominamy, że sam zabytkowy Kotor, wliczając w to mury obronne był już na tej liście od 1979 roku. Fortyfikacja była całkiem spora, to nie tylko jedna cytadela, czy zamek, to także mury, bastiony, bramy, czy niewielkie forty. Całe stare miasto jest do dziś otoczone murem, po którym można chodzić za darmo i spoglądać na centrum , a także na to, co po drugiej stronie. Fortyfikacje powstawały jeszcze przed Wenecjanami, ale rozbudowano je, gdy miasto zostało przejęte przez nich w 1420 roku. I powiększano je, a także naprawiano w kolejnych stuleciach w związku z oblężeniami tureckimi. Do tego dochodziły zniszczenia spowodowane trzęsieniami ziemi. Z fortyfikacji korzystano także podczas obu wojen światowych, więc nie wszystko przetrwało do dziś. Co więcej, po wojnie w byłej Jugosławii, były one w fatalnym stanie, ulegała niszczeniu. Znajdowała się nawet na liście zagrożonej UNESCO, ale od 2003 roku rozpoczęto proces konserwacji i lepszego wykorzystania fortyfikacji turystycznie.

Cały stary Kotor znajduje się na cyplu, trochę przypominającym trójkąt. Od strony Lovćen ciągną się mury, które prowadzą aż na wzniesienie, gdzie wybudowano fortecę. I o ile zwiedzanie samych murów miejskich jest darmowe, o tyle wejście tutaj jest już płatne. Na dole w Starym Mieście są bramy, gdzie znajdują się budki z biletami. Tych nie trzeba kupować wcześniej, nie ma ograniczeń, ale też nie ma wielu chętnych. Głównie dlatego, że jest to trasa pod górę, idzie się schodami, które miejscami bywają śliskie, nawet w suche dni. Trasa w obie strony zajmuje około 2 godzin przy w miarę dobrym tempie, ale z przystankami na zdjęcia. Jest tu do pokonania jakieś 1,2 kilometra pod górę, w tym 1355 stopni schodów. Można więc spokojnie założyć więcej czasu, zwłaszcza w środku lata, gdyż jest to teren otwarty i robi się tu gorąco. Warto jednak zauważyć, że wiele osób odpuszcza sobie wejście na górę, więc jak byliśmy, nie było tu tak gwarno, jak w Starym Mieście. Decydując się na wejście na górę, dobrze się zaopatrzyć w zapas wody, coś na głowę i koniecznie kremy przeciwsłoneczne.

Kotor: Kościół Matki Bożej od Zdrowia
Trasa biegnie po schodach wzdłuż murów z wieloma punktami, z których doskonale widać nie tylko Kotor, ale i zatokę. Na trasie znajduje się parę miejsc, jak Kościół Matki Bożej od Zdrowia (Crkva Gospe od Zdravlja) na zboczach wzgórza świętego Jana, dawne posterunki obserwacyjne, czy na końcu forteca. Wspomniany kościół pochodzi z 1518 roku, acz wcześniej znajdowała się tu niewielka bazylika z VI wieku, najstarszy znany budynek w Kotorze. Obecnie prowadzi do niego około 650 stopni, czyli jest mniej więcej w połowie drogi. Wraz z charakterystyczną wieżą jest jednym z najbardziej ikonicznych obiektów w Kotorze. Niestety nie dało się wejść do środka. Za to okolica świątyni to zarówno punkt widokowy, jak i miejsce, gdzie ludzie odpoczywają idąc na górę.

Kotor: Cytadela św. Jana
Wznosząca się na szczycie Cytadela św. Jana (Tvrdjava Sv. Ivan), góruje nad miastem o jakieś 280 metrów. Budowla nie przetrwała do dziś w najlepszym stanie, ale jako ciekawe miejsce i punkt widokowy robi spore wrażenie. Ogólnie mury mają dziś jakieś 4,5 kilometra długości, szerokość od 2 do 16 metrów, a wysokość sięgającą nawet do 20 metrów. Robią naprawdę fenomenalny efekt. Część fragmentów można spokojnie oglądać w centrum, jak np. renesansowa Bramę Morską (Vrata od Mora), ale również bastiony – Riva, Bembo, czy Gurdić (przy którym znajduje się Brama Południowa), wieżę Kampana. Wejście na główną część fortyfikacji do Twierdzy świętego Jana jest biletowane. W samym Kotorze jest kilka punktów, gdzie można wejść na trasę. Jest też dłuższa ścieżka za miastem, która pozwala ominąć opłaty. I tu drobna uwaga: nam bilety kazano zachować także do wyjścia. Mury miejskie w Starym Mieście zwiedza się za darmo, są normalnie udostępnione publicznie.

Katedra w Kotorze
Ze świątyń wyróżnia się katolicka Katedra św. Tryfona (Katedrala Svetog Tripuna). Upamiętnia patrona miasta i męczennika. Wcześniej znajdowała się tu świątynia z 809 roku. Nową katedrę otworzono w 1166 roku, to był i wciąż jest jeden z największych budynków centrum starego Kotoru. Niestety kilkukrotnie ulegała uszkodzeniom i zniszczeniom podczas trzęsień ziemi. Odbudowy najczęściej wiązały się ze zmianami stylu, więc romańska budowla stawała się raczej renesansowo-barokową. Zamalowano też część oryginalnych fresków. Niestety brak funduszy sprawił, że nie wszystko odbudowano. Dzwonnice chociażby się różnią, lewa ma 33 metry wysokości, prawa 35. Nigdy nie było pieniędzy, by tę lewą dokończyć, obecnie to tak zostawiono. Po trzęsieniu ziemi w 1979 roku starano się przywrócić renesansowy wygląd świątyni. Prace ukończono dopiero w 2000 roku; na oficjalnej uroczystości byli obecni między innymi arcybiskup Zagrzebia. Wynika to z faktu, że próby podjęcia odbudowy zaczęto w czasach Jugosławii, a ukończono po rozpadzie i podczas prób złagodzenia napięć w regionie.

Dziś to jeden z najważniejszych zabytków starego Kotoru. Zwiedzanie jest płatne, ale połączone z oglądaniem muzeum, które znajduje się na piętrze. Nie jest ono specjalnie ciekawe, ale pozwala wyjść na balkon między wieżami i spojrzeć na miasto z innej perspektywy. Wystawiono tu głównie artefakty ze skarbca i przedmioty sakralne. Ciekawostką jest krucyfiks, którym legat papieski błogosławił wojska Jana III Sobieskiego podczas odsieczy wiedeńskiej. Są tu też przechowywane relikwie głowy świętego Tryfona. Podobno miały one dar uzdrawiania.

Inne kościoły Kotoru
Kościół św. Mikołaja (Crkva Svetog Nikole) to stosunkowo nowa cerkiew prawosławna. Powstała w 1909 roku na miejscu wcześniejszej, która zniszczała w pożarze. Przed cerkwią znajduje się spory Plac Cerkwi lub inaczej Plac św. Łukasza. Obok znajduje się niewielka Cerkiew św. Łukasza (Sveti Luka). Pochodzi ona z 1195 roku, czyli z czasów bizantyjskich. Obecnie należy do Serbskiego Kościoła Prawosławnego. Też można go zwiedzić za darmo, o ile jest otwarty.

Z kościołów warto też wymienić Cerkiew świętej Klary, Kościół świętego Ducha, czy Kolegiatę Najświętszej Marii. Niestety większość z nich nie wyróżnia się specjalnie.

Stare Miasto Kotoru, place i inne atrakcje
Malownicze wąskie uliczki pełne są sklepów i restauracji. Niestety Kotor nawet poza szczytem sezonu jest tłoczny, więc zdecydowanie lepiej jest go zwiedzać rano lub późnym popołudniem, wieczorem, kiedy jednodniowi turyści opuszczą miasto. Czyli bardzo podobnie jak to ma miejsce w Dubrowniku, czy Wenecji. Zwiedzanie to przede wszystkim odkrywanie zakamarków, czyli głównie placów, ale też pałaców (i oglądanie fasad). Place są żywe. Na uwagę zasługuję ten przy katedrze, a także Plac Mąki (Trg od brašna), który służył niegdyś handlarzom mąki. Trg Bokeljske mornarice, czy Plac Broni (Trg od Oružja) z wieżą zegarową z 1602 roku, ulokowaną przy wejściu na plac. Kiedyś znajdował się tu arsenał, stąd nazwa. Dziś to najbardziej reprezentacyjna część starówki. Wieża jest przechylona, to efekt trzęsienia ziemi. Sama tarcza zegara pochodzi z czasów napoleońskich. Pod wieżą zaś znajduje się piramidalny pręgierz.

Ale Stare Miasto w Kotorze to nie tylko uliczki i place. Do tego jeszcze warto zwrócić uwagę na pałace Pimów, Buciów i Crnojević.
Ruiny rzymskie
Przed wejściem do starego Kotoru na południu znajduje się niewielkie stanowisko archeologiczne z rzymskimi ruinami. Bardziej to fragmenty fundamentów. Ogólnie można tam wejść, zwiedzanie jest płatne, ale większość widać przez płot i niestety nie zachwyca.

Kotor stara się także rozwijać turystycznie dostarczając odwiedzającym nowe atrakcje. Stąd powstało tu choćby akwarium, prężnie działa też Muzeum Morskie.
Targowisko i bazar
Z mniej turystycznych atrakcji, w Kotorze pod murami działa targowisko – Gradska pijaca. Nie jest czynne codziennie, przynajmniej w całości. Czasem wygląda to trochę jak rozłożone, pojedyncze kramy. Natomiast wewnątrz miasta znajduje się bazar, zdecydowanie bardziej turystyczny, acz niewielki.

Plaża i promenada
Po drugiej stronie ulicy naprzeciw targowiska jest promenada prowadząca do portu. Jednak jest to port z dużymi statkami. Przystań dla turystów pragnących zwiedzić Zatokę Kotorską znajduje się za rzeką Scurda, w parku Slobode, tam też działa marina. Sama promenada to też raczej słowo na wyrost, bardziej to deptak przy wodzie. W Kotorze jest też plaża, niewielka, darmowa i kamienista. Plażujący raczej więc wybierają plaże poza samym Kotorem.

Zatoka Kotorska, czyli Boka
Jedną z największych atrakcji Kotoru jest sama Zatoka Kotorska (Boka kotorska), zwana tu krótko Boka. Ma ona 28 kilometrów długości, a jeśli popatrzy się na linię brzegową, to jest ona jeszcze dłuższa – 107 kilometrów. Poza Kotorem w jej obrębie znajdują się inne miejscowości jak Tivat (z lotniskiem), Herceg Novi, czy Perast. Kiedyś zaliczano też do tego grona Budvę. Typowy rejs po zatoce trwa około trzech godzin. Poszczególne wycieczki delikatnie różnią się programami, natomiast ogólnie mniej więcej robią to samo. Jest tu sporo firm, we wspomnianym parku można poszukać agencji, która ma wolne miejsca na łodzi.

Kotor: Rejsy po Zatoce Kotorskiej
Wycieczki zaczynają się od wypłynięcia z Kotoru. W wielu momentach te łodzie z turystami poruszają się bardzo szybko, co ma potęgować doznania i adrenalinę, ale niekoniecznie pomaga w podziwianiu tych miejsc. Do tego wiele z nich puszcza głośną muzykę.

Najpierw dopływa się do cieśniny Verige, to najwęższy punkt zatoki. Ma jakieś 340 metrów szerokości (cieśnina ta jest długa na ponad 2 kilometry). Pierwszy prawdziwy przystanek to wpłynięcie do dawnych tuneli dla okrętów podwodnych. Wygląda to trochę jak sztuczna jaskinia morska. Obecnie jest wykorzystywana przez turystów, ale też organizowane są tu koncerty techno. Nasz przewodnik twierdził, że nagrywano tu film „Pozdrowienia z Rosji” z bondowskiego cyklu. Faktycznie końcowy pościg na motorówkach dzieje się na terytorium Jugosławii, ale nawet ujęcia z Belgradu, czy Zagrzebia nagrywano w Istambule. Z pościgiem było podobnie, zdjęcia powstawały w Turcji, acz z powodów logistycznych kontynuowano je w Szkocji.

Wyspa Mamula w Zatoce Kotorskiej
Następnym przystankiem jest Wyspa Mamula. Na niej się nie ląduje, ogląda się ją z wody. Czasem jest określana jako Lastavica, a w czasach weneckich była znana jako Rondina. Wyspa jest niewielka, ma okrągły kształt o promieniu mniej więcej 200 metrów. Znajduje się ona na wejściu do zatoki. W 1853 roku w czasach austrio-węgierskich zbudowano tu fort, który był częścią fortyfikacji broniących dostępu do zatoki. Potem był wykorzystywany podczas II wojny światowej przez Włochów. Siły Mussoliniego zamieniły wyspę w obóz koncentracyjny, który słynął z torturowania i okrutnego traktowania więźniów. Od 2016 roku w wyspę tchnięto nowe życie, zamieniono ją w luksusowy hotel. Przez to nie ma tu dziś dostępu, to dokładnie taka sama sytuacja jak ze Sveti Stefan. Można więc oglądać ją jedynie z wody.

Błękitna Grota (Boka)
Kolejny typowy przystanek to Błękitna Grota. Tych w basenie Morza Śródziemnego jest oczywiście wiele (np. Błękitna Grota na Malcie), a ta niespecjalnie się wyróżnia. Ot, jeszcze jedna jaskinia morska. W naszym wypadku tuż przy niej była możliwość kąpieli i snorkelingowania. Bardziej rekreacyjne, gdyż nie wiele tu życia wodnego.

Wyspa Matki Bożej na Skale
Ostatnia część to Wyspa Matki Bożej na Skale (Gospa od Škrpjela). Tak naprawdę to dwie wyspy blisko wybrzeża Perastu. Powstały one w sposób sztuczny, układano tu kamienie. Według legendy, w 1452 roku odnaleziono tu obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, próbowano go przenieść do kościoła w Peraście, ale w niewyjaśniony sposób wracał na te skały. Powtarzało się to kilkukrotnie, więc ostatecznie zdecydowano, że to znak od Boga. Mieszkańcy wrzucali więc kamienie do wody i tak powstała wyspa. Inna wersja mówi, że wrzucano te kamienie jako dziękczynienie za bezpieczną opiekę Matki Boskiej dla żeglarzy (ale możliwe, że to miało miejsce później). W każdym razie, co roku 22 lipca, w dzień w którym odnaleziono po raz pierwszy obraz, jest praktykowana fašinada, czyli dorzucanie kolejnych kamieni. Znajduje się tu niewielka cerkiew, której obecny kształt pochodzi z 1722 roku.

Największy problem tych wycieczek to czas. Dostaje się 20 – 25 minut czasu na zwiedzenie wyspy. To wystarcza, jeśli nie ma turystów. Świątynia jest niewielka, trzeba kupić bilet i wejść do środka. Niestety olbrzymia liczba chętnych sprawia, że stanie w kolejce może zająć nawet godzinę, a zorganizowane wycieczki mają priorytet. W dodatku wypuszcza się ludzi do środka na zasadzie ubijania ich. Dlatego właśnie te wszystkie firmy oferujące rejsy z Kotoru mówią, że bilet do świątyni jest dodatkowo płatny. Inaczej musieliby czekać, aż ludzie to obejrzą. To ta sama ściema, która była przy wpływaniu do jaskini na Capri. W teorii się da: jak nie będzie ludzi, to się zatrzymają. W praktyce nie ma szansy na zwiedzenie. Najłatwiej samodzielnie przypłynąć tu z Perastu, ale czy warto? To już inna kwestia.

Kotor na filmowo
Niezwykłe i malownicze miasto Kotor przyciągało też filmowców. Powstał tu między innymi film „Ciemna strona słońca” (1988) Bozidara Nikolica z Bradem Pittem, gdzie widać choćby Plac Broni. Inne filmy to „Wybawca” (1998) Predraga Antonijevica, „Koriolan” (2011) Ralpha Finnesa, „Papillon. Motylek” (2017) Michaela Noera czy „Królowe przekrętu” (2021) Arona Gaudeta i Gity Pullapilly.

Zwiedzanie Kotoru
Kotor jest pięknym miastem i wartym uwagi, choć zatłoczonym i mocno turystycznym. Jeśli przybywamy tu samochodem, to przy centrum są płatne parkingi. My mieliśmy hotel niedaleko i tam mieliśmy wliczony parking. Można też szukać parkingów jadąc w storę Prčanj i potem się przejść. Ogólnie jednak zwiedzanie wybrzeża Czarnogóry samochodem może być wyzwaniem z powodu korków. Lepszym rozwiązaniem mogą być morskie taksówki, które kursują po Zatoce Kotorskiej i docierają nawet do Budvy (ta jest oddalona jedynie o 23 kilometry, ale dojazd bywa ciężki). Najbliższe lotniska są w Podgoricy, Tivacie i Dubrowniku. I jeszcze jedna uwaga, w cerkwiach nie można robić zdjęć.

- Na zwiedzanie Kotoru warto mieć jeden dzień, ale na Bokę lepiej poświęcić kilka. Jest tu sporo do odkrywania.
- Jeśli planujesz zwiedzać okolicę, zajrzyj też do polecanych wycieczek na tutaj. Można upolować tam fajne promocje.
- Podróż po okolicy może być wygodniejsza samochodem, dostępne auta w okolicy znajdziesz tutaj.
- Cześć odsyłaczy do linki afiliacyjne. Nic Was to nie kosztuje, a nam pomaga utrzymać blog. Podobnie jak symboliczna kawa. Dziękujemy za każde wsparcie.
- Jeśli ten wpis okazał się pomocny czy inspirujący, będzie nam miło jeśli zostaniesz z nami na dłużej:
- możesz obserwować nas Facebooku (i innych mediach), lub udostępnić go
- albo zapisać się na nasz newsletter, by nie przeoczyć kolejnych wpisów.
| Czarnogóra | ||
| Kotor | Jezioro Szkoderskie |





