Archiwa tagu: UNESCO

Wagharszapat (Eczmiadzyn), religijna stolica Armenii

Wagharszapat (orm. Վաղարշապատ) lub historycznie Eczmiadzyn to przede wszystkim duchowa stolica Armenii. Trochę jak Mccheta w Gruzji. Miasto to jest szczególnie istotne dla Ormian, mocno związane z ich historią oraz życiem religijnym. Przy okazji ważny ośrodek handlowy, przemysłowy, znajdujące się bardzo blisko Erywania. No i przyciągający turystów z powodu wpisu zabytków na listę UNESCO oraz słynnej relikwii, czyli Włóczni Przeznaczenia.

Kompleks Wagharszapat / Eczmiadzyn
Kompleks Wagharszapat / Eczmiadzyn

Historia Wagharszapat

Dziś Wagharszapat jest to czwarte pod względem wielkości miasto w kraju, położone nieopodal granicy z Turcją. Nie tak duże, ale za to ogromnie ważne, bo to właśnie tutaj urzęduje Katolikos Wszystkich Ormian, czyli najwyższy patriarcha Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego. Najstarsze osadnictwo sięga tu epoki kamienia. W VIII wieku przed naszą erą istniało tu miasto Kwarlini, zaś w VI p.n.e. Wardkesawan (przebudowane i na nowo nazwane). W Armenii mocno rozwinęło się w I wieku przed naszą erą jako ważny ośrodek handlowy. Gdzieś w tamtych czasach zaczęto używać nazwy Eczmiadzyn.

Wejście na teren zabudowań kościelnych
Wejście na teren zabudowań kościelnych

Przez lata był to ważny ośrodek kulturalny i religijny, acz w wyniku najazdów tureckich i mongolskich, na kilkaset lat patriarchat przeniesiono do Cylicji. Eczmiadzyn był też schronieniem dla Ormian uciekających z Turcji przed ludobójstwem. W dniach 21-24 maja 1918 pod Sardarapatem rozegrała się bitwa z Turkami, którzy parli, by zająć tereny Armenii. Ormiańscy ochotnicy odparli Turków, ratując tym samym Eczmiadzyn i Erywań. Przesądziło to o obecnych granicach Armenii.

Ośrodek religjny w Wagharszapat
Ośrodek religjny w Wagharszapat

Przyjęcie chrześcijaństwa

Historyczna nazwa Wagharszapatu, czyli Eczmiadzyn, wciąż jest używana w kontekście religijnym, nazywając miasto świętą stolicą. Tutaj bowiem znajduje się najstarszy kościół w Armenii (oraz w całym byłym ZSRR), wybudowany przez św. Grzegorza Oświeciciela w latach 301 – 303 na fundamentach wcześniejszej świątyni lokalnego kultu. Nosi wezwanie Zstąpienia Jednorodzonego. Katedra w Eczmiadzynie jest więc kościołem macierzystym, najważniejszym w Apostolskim Kościele Ormiańskim, stanowi odpowiednik bazyliki św. Piotra na Watykanie lub św. Jana na Lateranie (faktyczna siedziba papieża) w Kościele Rzymskokatolickim. Katedra jest znana też jako Kościół-Matka (Majr Tachar).

Jedna ze świątyń
Jedna ze świątyń

Katedra w Wagharszapat

Świątynia ucierpiała bardzo podczas inwazji perskiej i w 483 roku została wybudowana niemal od zera; dziś główna bryła budynku pochodzi właśnie z tej odbudowy. Na skrzyżowaniu naw znajduje się wielokątny bęben i stożkowa kopuła parasolowa (taka wielokątna), którą w VII wieku przerobiono z drewnianej na dzisiejszą kamienną krytą dachówkami.

Wejście do katedry
Wejście do katedry

Kolejna perska napaść, tym razem pod wodzą szacha Abbasa I, miała miejsce w 1604 roku. Kościół został ograbiony z drogocennych dekoracji, które wywieziono do kościoła ormiańskiego w Isfahanie. W tym okresie XVII i XVIII katedra przeszła kolejne zmiany architektoniczne: dobudowano kryte kopułami rotundy, tworząc tym samym plan pięciokopułowy, powstała dzwonnica. W otoczeniu kościoła powstały dodatkowe obiekty, takie jak cele mnichów, pomieszczenia dla pielgrzymów i dodatkowe kaplice, a całość ogrodzono solidnym murem ze względu na wojny persko-osmańskie i późniejsze najazdy dokonywane przez obu sąsiadów.

Katedra Wagharszapat  w remoncie
Katedra Wagharszapat w remoncie

Włócznia Przeznaczenia

W kompleksie katedralnym przechowywany jest szereg cennych ikon, manuskryptów i relikwii. Najcenniejszym skarbem jest Włócznia Przeznaczenia, czyli włócznia, którą rzymski legionista Longinus (wcześniej Kasjusz) przebił bok Chrystusa. Do Armenii grot włóczni trafił z kościoła św. Piotra w Antiochii, odnaleziony tam przez francuskiego wieśniaka Piotra Bartłomieja, uczestnika I wyprawy krzyżowej do kościoła Geghardavank (nazwa oznacza kościół Włóczni Przeznaczenia). Według wersji z XIII-wiecznego rękopisu, grot miał przynieść do Armenii apostoł Juda Tadeusz.

Wnętrze nowej świątyni
Wnętrze nowej świątyni

Jak było naprawdę, nikt nie wie, wiadomo za to, że na świecie są przynajmniej jeszcze cztery relikwie zidentyfikowane jako Włócznia Longinusa. Pozostałe są przechowywane w Watykanie, Izmirze, Wiedniu i Krakowie. Była jeszcze paryska, acz zaginęła w czasie rewolucji francuskiej.

Inne skarby Wagharszapat

Oprócz tego cennego artefaktu, w kompleksie sakralnym przechowuje się także fragment z Arki Noego, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę bliskość góry Ararat. W końcu według tradycji to tam właśnie rozbiła się Arka. Wnętrza i świętych relikwii, ani nawet katedry w całej okazałości, na nieszczęście nie mogliśmy zobaczyć z uwagi na remont. Duża część budynku była zasłonięta rusztowaniami, a wejście zamknięte.

Chaczakary w Wagharszapat
Chaczakary w Wagharszapat

Na terenie należącym do Kościoła są wystawione chaczkary, czyli rzeźbione stele nagrobne, wotywne i pamiątkowe, które zostały tutaj przywiezione z cmentarza w Starej Julfie (też Culfa, Dżulfa), – mieście ormiańskim na terenie eksklawy azerskiej Nachiczewańskiej Republiki Autonomicznej (Nowa Julfa to dzielnica ormiańska w Isfahanie w Iranie).

Cmentarz ten był największym skupiskiem chaczkarów poza obecnymi granicami Armenii – było ich tutaj jakieś 10 tysięcy – o ogromnej wartości historycznej, artystycznej i kulturowej. U schyłku lat 90. XX wieku do 2010 roku Azerowie, pomimo protestów ormiańskich i międzynarodowych, zrównali cmentarzysko z ziemią i zamienili je na poligon wojskowy. Przez Ormian i środowiska naukowe destrukcję cmentarza określono jako kulturowe ludobójstwo. I jest to niestety kolejny rozdział w azersko-armeńskim konflikcie. Podobne próby wymazania historii ormiańskiej, są także dziełem Turków, jak choćby w Wan czy Ani. Tam jednak nie niszczy się zabytków wprost, a raczej pozwala o nich zapomnieć.

Świątynie Wagharszapat

Porównanie tego miejsca z Watykanem jest o tyle trafne, że poza katedrą znajduje się tu kilka muzeów z cennymi eksponatami, kościołów czy pałac katolikosa, seminarium, drukarnia, czy ołtarz na otwartym powietrzu. Również kościoły – św. Archaniołów, czy nowy kościół Matki Boskiej, mocno wyróżniający się architektonicznie. Trochę dalej, już poza kompleksem katedralnym są jeszcze trzy inne kościoły, na które można zwrócić uwagę. To kościoły św. Gajane (Surp Gajane z 632 r), św. Szogokat (Surp Szogohat) i św. Rypsymy (Surp Hripsime z 618).

Kopuła nowej świątyni
Kopuła nowej świątyni

Wspomnieliśmy, iż Eczmiadzyn pełni w Armenii rolę podobną, co Mccheta w Gruzji, zaś te trzy kościoły to także dodatkowe, legendarne powiązanie. Rypsyma była zakonnicą o niespotykanej urodzie. Rzymski cesarz Dioklecjan (ten od pałacu w Splicie), na wieść o jej pięknie postanowił ją poślubić. Rypsyma zdecydowała się odmówić oraz opuścić swój klasztor i uciec przed złym losem. W drogę z nią zabrała się przeorysza – Gajane, zaś Szogokat była jedną z 32 mniszek towarzyszących Rypsymie. Wszystkie one dotarły do Armenii.

Dioklecjan tymczasem poszukiwał Rypsymy, wysłał list do króla Armenii – Tiridatesa III w tej sprawie. Król pojmał mniszki, acz oczarowany urodą Rypsymy sam poprosił ją o rękę. Ta zaś odmówiła, wybierając posługę Chrystusowi. Wściekły król kazał ukamienować wszystkie zakonnice. Przeżyła tylko jedna z nich, św. Nino, która zbiegła do Gruzji (i nawróciła Gruzinów). Tiridates III zaś w końcu nawrócił się na chrześcijaństwo za sprawą św. Grzegorza.

Katedra w Wagharszapat
Katedra w Wagharszapat

Zwiedzanie Eczmiadzyna

W 2000 roku katedra w Eczmiadzynie wraz z przynależnym obszarem oraz stanowiskiem archeologicznym Zwartnoc została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Warto dodać, że ze Zwartnoc przeniesiono tu także część kolumn. Zwiedzanie Wagharszapat faktycznie najlepiej jest połączyć z Zwartnoc. Zaś pomijając zabytkowe kościoły, to obecnie niewielkie miasteczko, naznaczone socrealizmem.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
WagharszapatNorawank i Areni

Teheran, stolica Iranu i jego najnowsza historia

Teheran (pers. تهران lub Tehran) to stolica i jednocześnie największe miasto Iranu. Miejsce tłumne, nowoczesne, różne od reszty kraju, a przy tym ciekawe i bogate w atrakcje, także historyczne. Słynące ze smogu, choć ten nam akurat nie dawał się tak bardzo we znaki.

Teheran
Teheran

Teheran, stolica Iranu

Teheran to od 1795 roku stolica Iranu (trzydziesta druga stolica Persji z kolei), w której urzędowała dynastia Kadżarów i Pahlawi, a potem rewolucyjny rząd. Jest to zarazem najludniejsze miasto na całym Bliskim Wschodzie – liczące 12 milionów i 16 milionów mieszkańców w aglomeracji, przy okazji jest drugą co do wielkości aglomeracją bliskowschodnią po Stambule. Znaczny przyrost ludności nastąpił w XX wieku, gdy z całego Iranu ludność migrowała do stolicy. Przez to też Teheran to nie jest dobre miasto do życia. Wielkie zagęszczenie populacji, duże zanieczyszczenie powietrza i inne trudności skłaniają rząd do następnego przeniesienia stolicy. Jednak to na razie tylko luźne plany, bez konkretów.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Miasto należy do najstarszych w Iranie, osadnictwo datuje się tutaj na 7 tysięcy lat wstecz. Jednak długo nie miało znaczenia i niewiele wiadomo o jego historii, ani etymologii nazwy. Jego istnienie zostało przyćmione przez bliskość ważnego medyjskiego miasta Rey (staroperski: Ragā), które obecnie – o ironio – zostało wchłonięte przez Teheran i jest jedną z dzielnic miasta.

Pałac Golestan, Teheran
Pałac Golestan

Muzeum archeologiczne

Jednym z pierwszych miejsc, jakie odwiedziliśmy w Teheranie, było muzeum archeologiczne. Wspominaliśmy je choćby przy okazji Biszapuru. Cóż to bardzo dobry pomysł na podsumowanie naszej eskapady po Iranie i uzupełnienie jej o inne ciekawostki. Samo muzeum robi dwojakie wrażenie. Budynek wygląda na duży, ale pierwsze zetknięcie się ekspozycją trochę rozczarowuje. Wygląda to jak jakieś muzeum historyczne z lat 60. z małą ilością wystawianych eksponatów. Ale nic bardziej mylnego. Sposób wystawiania ich owszem, nie jest powiedzmy „szałowy”, ale całość jest bardzo przemyślana i zawiera sporo informacji, także w języku angielskim. Co więcej pustki w pierwszych salach są celowe, by lepiej zobrazować upływ czasu i idący za nim rozwój cywilizacji, a jednocześnie podkreślają, jak niewiele z tych najdawniejszych rzeczy przetrwało.

Muzeum archeologiczne w Teheranie
Muzeum archeologiczne w Teheranie

Najstarsze znaleziska

Tereny Bliskiego Wschodu były zamieszkane przez przedstawicieli różnych gatunków z rodzaju Homo dziesiątki tysięcy lat temu. O tym mówią najstarsze eksponaty. Dalej mamy już artefakty przedstawicieli naszego gatunku. Są to figurki, narzędzia albo rytualne naczynia, jak to w kształcie żółwia, którego powstanie datuje się na 4800 lat przed naszą erą. Trzeba przyznać, że nieźle się trzyma jak na 6800 lat. Okres, w którym powstała, nazywa się okresem Ubajd. Dopiero po nich na terenie Mezopotamii nastali Sumerowie. O tym jak zorganizowani byli ludzie z okresu Ubajd, dziś nie wiemy za dużo. Pozostała po nich ceramika, jak ten żółw, wznosili też pierwsze świątynie, które z czasem rozwinęły się w zigguraty oraz grzebali zmarłych na cmentarzach.

Muzeum archeologiczne w Teheranie
Muzeum archeologiczne w Teheranie

Kierunek zwiedzania muzeum jest ściśle powiązany z nastawaniem kolejnych er, a wraz z nimi zdobnictwo ceramiki staje się coraz bardziej precyzyjne. Pojawiają się też wpływy kulturowe, jak choćby swastyka. Choć ten symbol znaleziono już w wykopaliskach pochodzących z X tysiąclecia przed naszą erą (na terenie dzisiejszej Ukrainy), to jednak prawdziwą „furorę” zrobiła dopiero w Indiach, mniej więcej od roku 3000 przed naszą erą. Widać tu wpływ Indii na Iran. Im dalej przechadzamy się po muzeum, tym więcej odkryć naukowych, które zmieniły oblicze ludzkości jesteśmy w stanie dostrzec. Choćby obróbka żelaza. Albo koło, tu wykorzystane do dziecięcej zabawki. Nie mówiąc już o figurkach zwierząt.

Muzeum archeologiczne w Teheranie
Muzeum archeologiczne w Teheranie

Z obróbką metalu ludzie zaczęli gromadzić kosztowności. Co prawda parytet złota to wymysł XIX wieku, ale była to raczej ewolucja, nie rewolucja. Tu jak byk widać ozdoby, puchary, byle się świeciło, tak to działało od starożytności. Parytet złota przestał obowiązywać po I wojnie światowej. Ciekawostką jest to, że choć on lepiej chronił przed kryzysem, odejście od niego dużo bardziej napędzało gospodarkę. Dalej mamy pismo klinowe. Pierwotne pismo w tym regionie (o którym wiemy) wykształcili Sumerowie i używali go do prowadzenia różnego rodzaju zapisków, rachunków i odpowiednika ksiąg wieczystych. Pismo klinowe było już zapisem kompletnym, więc można było tam zapisać zarówno rachunki, jak i poezję i inne dzieła.

Starożytna Persja

W końcu docieramy do prawdziwej starożytnej Persji. Tu przypomina się Persepolis, Pasargady i Ekbatana. W muzeum znaleźliśmy także to, czego nie udało się zobaczyć, czyli Suzę. A raczej makietę miasta, plus kilka rzeczy, które wykopali tam archeolodzy. Jest też słynna kolumna z Persepolis, ta z bykami. Podobną można podziwiać też na przykład w paryskim Luwrze. Są także ślady greckie i podboju tak bardzo nielubianego tutaj Aleksandra Macedońskiego, czy nawet mozaika z Biszapur, której nie można zobaczyć na stanowisku archeologicznym. Muzeum ukazuje ciekawą i różnorodną kulturę Iranu, kontynuuje tym samym wieloletnią historię utrzymania tożsamości narodowej. Muzeum archeologiczne kończy się na państwie Sasanidów, czyli czasami przed nastaniem islamu. Obok jest Muzeum Sztuki Islamskiej, co jest pewnym uzupełnieniem historii Iranu. Przed samym gmachem znajduje się park, a w nim kolumny z bykami.

Historia współczesna Iranu i Teheranu

Po muzeum można przejść do czasów obecnych i tego, co je ukształtowało, zaczynając od pierwszego szacha z dynastii Pahlawi. Reza Szach Pahlawi (panował w latach 1926 – 1941). Wówczas Iran był koszmarnie zacofanym krajem: bez dobrych dróg, bez przyzwoitej opieki medycznej, edukacji… Rządy sprawowała dynastia Kadżarów, ale Ahmad Szach i jego gabinet byli tylko marionetkami w rękach Rosjan i Brytyjczyków. Ci drudzy przekonali Rezę, że należy dokonać zamachu stanu, by ograniczyć rosnące wpływy Rosji oraz plemion irańskich. Ponieważ przyszły władca był dowódcą perskiej Brygady Kozackiej, udało mu się przekonać podwładnych do aresztowania rządu.

Pałac Golestan, Teheran
Pałac Golestan

Po wielu perypetiach, w kwietniu 1926 roku Reza mógł się wreszcie koronować na szacha przybierając nazwisko Pahlawi. Jest to określenie na język średnioperski i partyjski z czasów sprzed podbojów arabskich. Reza Szach zobowiązał obce krajów do zaprzestania nazwy Persja na rzecz właściwej nazwy kraju – Iranu. Brytyjczycy początkowo byli zadowoleni: udało im się usadzić na tronie „swojego” człowieka. Jednak szach Pahlawi nie poczuwał się do roli marionetki. Zamierzał zmodernizować państwo: rozbudować transport, uprzemysłowić kraj, usprawnić rolnictwo, wprowadzić powszechną i dobrej jakości medycynę opiekę medyczną, a także edukację w szkołach świeckich. Szach zamierzał znacznie ograniczyć wpływ szyickich duchownych na sprawy państwa. Zmiany musiały nastąpić także w obszarze kulturowym: mężczyznom nakazano nosić europejskie stroje, zaś kobietom zabroniono zakrywać głowy i innych tradycyjnych ubrań islamskich.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Iran i Teheran w czasach szacha

Ogólnie kierunek był proeuropejski we właściwie każdej dziedzinie życia. Żeby nie było tak wesoło, rządy Rezy Szacha Pahlawiego były rządami silnej ręki, z władzą mocno scentralizowaną. Stosowano przemoc i nawet tortury wobec opozycjonistów. Reza Pahlawi nakazał wyburzenie starej zabudowy w Teheranie, by wznosić nowoczesne budynki. Tak zniszczona została znaczna część pałacu Golestan. W ramach wdzięczności wobec Brytyjczyków powołał spółkę Anglo-Iran Oil, z której Iranowi skapywało zaledwie kilkanaście procent zysku.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Reza Szach Pahlawi był na brytyjskie gusta zbyt samodzielnym władcą. Szczytem bezczelności było ogłoszenie neutralności podczas II wojny światowej. Z obawy przed sprzedażą ropy Niemcom, Rosja i Wielka Brytania prewencyjnie najechały w 1941 roku na Iran, dzieląc go na dwie strefy wpływów, co trwało do 1946 roku. Gwoli przypomnienia: Brytyjczycy najechali też Islandię, ale tamten kraj cicho wspierał koalicję antyniemiecką, Iran jednak preferował prawdziwą neutralność.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Przy tej okazji Brytyjczycy nakłonili syna Rezy Szacha – Mohammada Pahlawiego – aby dokonał zamachu stanu i objął tron ojca. Na początku swojego panowania Mohammad Szach Pahlawi rozluźnił nieco rządy twardej ręki. Przez następne kilka lat średnio interesowały go sprawy państwa. Zmiana nastąpiła we wrześniu 1949 roku, gdy był bliski śmierci z rąk zamachowca. Szach wprowadził stan wyjątkowy, zdelegalizował komunistyczną partię, którą podejrzewano o kontakt z zamachowcem, wielu polityków i dziennikarzy działających w opozycji kazał aresztować, a ajatollaha wydalić z kraju. Rozpoczął rządy terroru.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Premier powołany przez Mohammada Szacha Pahlawiego zerwał naftową umowę z Brytyjczykami i znacjonalizował wszystkie zakłady wydobywcze i rafinerie. Brytyjczycy oczywiście byli wściekli z powodu utraty wpływów, przez pewien czas blokowali irańskie porty. Do gry włączyły się Stany Zjednoczone, także niezadowolone z takiego zwrotu szacha na niezależność. Ostatecznie doszło do obalenia rządu za pozwoleniem szacha, który przyjął od USA łapówkę, a następnie skupił w swoim ręku całą władzę.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Rewolucja w Iranie

Rosło niezadowolenie społeczne. Ludzie gardzili szachem, który wolał brylować w światowym towarzystwie, niż zajmować się sprawami Irańczyków. Jednocześnie wolna prasa i polityczna opozycja, jeśli jeszcze istniały, to znajdowały się w więzieniach i na izbach tortur. W nieudacznych walkach z niezadowoleniem społecznym pomagały służby tajnej policji i wywiadu, brutalny SAWAK. Za to szach przywrócił interesy brytyjskie w Iranie.

Pałac Golestan, Teheran
Pałac Golestan i tron

W zachodniej prasie w latach 60 i 70. przedstawiano szacha Pahlawiego jako wzór nowoczesnego bliskowschodniego władcy. Na to się ludzie w Europie nie nabierali: jego wizyty w państwach europejskich kończyły się zamieszkami. Jednocześnie manifestacje niezadowolonych Irańczyków w ich ojczyźnie tłumiono brutalnie, za każdy razem pozostawiając wielu rannych i zabitych.

Mural w Teheranie
Mural w Teheranie

Republika Islamska

Ostro szacha krytykował Ruhollach Chomejni (podczas wystąpień choćby w Kom), którego w 1964 roku wydalono do Turcji. Na polityce szacha bardzo cierpieli najbiedniejsi Irańczycy: rosnące ceny ropy, a co za tym idzie, także żywności, były jedną z przyczyn narastającego niezadowolenia. Kolejne to nieukończenie reform gospodarczych, które mogły poprawić sytuację w kraju, a w rezultacie konieczność cięcia budżetu, duże zwolnienia i bezrobocie wśród klasy robotniczej, a także zbyt prozachodnie i świeckie zmiany. Dla przywiązanej do tradycji, w większości niezamożnej klasy społecznej, taki kierunek władzy szacha bardzo, ale to bardzo nie odpowiadał. Mimo wygnania, ludzie pamiętali płomienne mowy ajatollaha Chomejniego. Kolejne manifestacje kończyły się krwawo.

Czarny Piątek miał miejsce 8 września 1978 roku. Tego dnia ogłoszono stan wojenny i tego dnia wbrew zakazom zorganizowano wielką manifestację w Teheranie. Władca użył całej siły wojska do rozpędzenia tłumów. Zginęło około 60 osób, dużo więcej zostało rannych. Na początku kolejnego roku Chomejni, który wówczas jeszcze przebywał w Paryżu, utworzył Radę Rewolucyjną. Zwolennicy Chomejniego i Pahlawiego starli się w Iranie. Zwyciężyli ci pierwsi, dzięki swojej przewadze liczebnej i zażartości. W czerwcu 1979 roku powołano do istnienia Islamską Republikę Iranu. Konstytucja opisywało ustrój jako islamską republikę. Jednak wbrew pozorom, nie obowiązuje w niej prawo szariatu, za to 12-sto osobowa Rada Strażników Rewolucji strzegła poprawności obowiązującego prawa i polityki państwa ze zgodnością z szariatem.

Zdjęcia bohaterów, Teheran
Zdjęcia bohaterów, Teheran

Teheran: Pałac Golestan

Pałac Golestan (pers. Pałac Kwiatów) jest wpisany na listę UNESCO. Zbudowany został w XVI wieku podczas panowania Safawidów, co czyni z niego jeden z najstarszym istniejącym zabytków Teheranu. W momencie powstania pałac należał do zespołu cytadeli, zaś funkcję typowo mieszkalną i pałacową przyjął po 1795 roku, gdy pierwszy z dynastii Kadżarów przeniósł stolicę do Teheranu i uczynił z Golestanu swoją siedzibę.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Jest tu kilka ciekawych przedmiotów, jak choćby alabastrowy tron perskich szachinszachów od początków dynastii Kadżarskiej (1750 rok) do końca dynastii Pahlawi (1979 rok) i szachów w ogóle. Ten tron jest tak głęboki, dlatego był wyłożony miękkimi poduszkami i można było w nim spoczywać w pozycji półleżącej. Z takimi głębokimi ławami, wyposażonymi w poduchy, często się spotykaliśmy w kawiarniach i restauracjach. Sprzyjają do dłuższego cieszenia się posiłkiem. Po przeniesieniu stolicy do Teheranu, Golestan nabrał znaczenia, a jego obecny wygład pochodzi z drugiej połowy XVIII wieku, gdy został gruntownie przebudowany i z XX wieku, gdy Reza Pahlawi nakazał dużą część wyburzyć. Obaj szachinszachowie z dynastii Pahlawi używali sal pałacu jedynie do oficjalnych okazji, jak na przykład do koronacji.

Pałac Golestan (Teheran, Iran)
Pałac Golestan

Bilet wstępu to lekko skomplikowana sprawa: kupuje się przed wejściem bilet ogólny do oglądania pałacu z zewnątrz i ogrodu oraz należy od razu wybrać, do których pomieszczeń chcemy wejść. Warto więc wcześniej zasięgnąć wiedzy, jeśli nie ma czasu, by obejrzeć wszystko. Bogate wnętrza naprawdę mogą zachwycić. Lustrzana mozaika jest ulubionym – obok płytek glazurowanych – sposobem na dekorację w Iranie.

Ogród przed pałacem Golestan
Ogród przed pałacem Golestan

Teheran: Wielki Bazar

Blisko Pałacu Golestan znajduje się Wielki Bazar. Bazar zawsze w Iranie miał ważną społeczną rolę. W Iranie nie czytało się gazet, szło się na bazar. Podczas rządów dynastii Pahlawi, Wielki Bazar był ośrodkiem myśli i działań anty-monarszych. Reza Pahlawi w swojej wizji modernistycznego Iranu był gotów bazary całkowicie usunąć, co by oznaczało finansową katastrofę dla bardzo wielu ludzi. W dodatku niewielu miało udział w paliwowym boomie z drugiej połowy lat 70. Postępująca industrializacji kraju martwiła wielu rzemieślników, bano się po prostu o miejsca pracy i rynek zbytu.

Wejście na bazar
Wejście na bazar

Tylko część zabudowy bazaru pochodzi z XVI wieku. Większa część Wielkiego Bazaru pochodzi z XX wieku, przez co wyróżnia się na tle widzianych przez nas wcześniej bazarów. Łącznie korytarze liczą sobie około 10 kilometrów długości.

Wielki Bazar, Teheran
Wielki Bazar, Teheran

Bazar to nie tylko miejsce, gdzie można kupić kolorowe przyprawy. Na obszarze bazaru działają banki, hostele i oczywiście meczety. Jak do każdego meczetu w Iranie, także tutaj mogliśmy wejść zobaczyć wnętrze.

Meczet na bazarze
Meczet na bazarze

W Iranie nie ma alkoholu (ale o tym wiemy), są za to dziwne napoje. Świeżo wyciskane soki nie są aż tak popularne w Iranie jak herbata, również z najprzeróżniejszych ziół oraz destylaty kwiatowe. Można się napić napoju różanego, z kwiatu pomarańczy i wielu innych, których zupełnie nie znaliśmy. Często te napoje są wzbogacane na przykład o szafran lub nasionka bazylii, które pęcznieją w szklance podobnie jak rzeżucha. Bardzo inne, bardzo specyficzne i bardzo smaczne!

Wnętrze meczetu
Wnętrze meczetu

Wspominaliśmy już, że Irańczycy lubią trzymać małe ptaszki, gwarki lub papugi, takie jak żako. Widzieliśmy taki obwoźny sklep zoologiczny. Na sprzedaż były nawet dwa dudki, piękne ptaszki. A propos ptaszków: na bazarach można spotkać mini-straganik, przy którym siedzi starszy pan i sprzedaje losy. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że losy dla klientów wyciągają… dwie papużki faliste. W Iranie są one symbolem szczęścia i miłości. Losy zaś to przepowiednie, bazujące na wersach poezji Hafeza (więcej na jego temat we wpisie o Szirazie).

Wielki Bazar, Teheran
Wielki Bazar, Teheran

W wielu miastach irańskich można zobaczyć wizerunki młodych mężczyzn, którzy zginęli na wojnie, przede wszystkim podczas konfliktu iracko-irańskiego. Nie inaczej jest w Teheranie. W stolicy wątki patriotyczne są tym bardziej eksponowane. Można też znaleźć wiele patriotycznych murali, nie religijnych, ale właśnie ukazujących żołnierzy.

Las Taleghani i most Tabiat

Lubianymi przez Irańczyków miejscami do odpoczynku jest miejska zieleń. Dwa duże parki w Teheranie: przypominający las Taleghani i bardziej „ucywilizowany” Abo-Atash były rozdzielone szeroką autostradą. Połączenie obu parków wydało się potrzebną inwestycją. Rozpisano więc konkurs na most nad autostradą. Zwyciężył projekt Leili Araghian, irańskiej architekt. Jej koncepcja na przeprawę zakładała, że powinno to być miejsce samo w sobie dość przyjemne, by spędzać tutaj czas, a nie tylko by jak najprędzej przejść z jednego parku do drugiego.

Most Tabiat
Most Tabiat

Dlatego powstały most – Tabiat – nie jest prostolinijny, są na nim ławki – wszystko to, co zachęca do zatrzymania się i podziwiania panoramy miasta z jednej strony i gór Elburs z drugiej. Budowę mostu rozpoczęto w 2010 roku, zakończono cztery lata później. Z samego mostu można podziwiać panoramę Teheranu. Widać tu choćby Mauzoleum Ajatollaha Chomejniego oraz górę Toczal (3964 m n.p.m.), część masywu Elburs. Sama góra jest popularnym miejscem wypadowym dla mieszkańców stolicy, można na nią wjechać kolejką gondolową.

Park Ab-o Atash, czyli dosłownie Park Wody i Ognia. Są tutaj liczne restauracje, sadzawka z fontanną, zadbany trawnik, planetarium.

Teheran
Teheran

Teheran: Plac Wolności

Meydāne Āzādi (Plac Wolności), nad którym góruje Borj-e Āzādi, czyli Wieża Wolności to kolejna wizytówka Teheranu. Ta mierząca 45 metrów wysokości konstrukcja stanowi symboliczną bramę do miasta. Z zewnątrz jest obłożona białym marmurem. Jej budowę zainaugurował Mohammed Szach Pahlawi w 1971 roku, gdy hucznie obchodzono 2500 lat istnienia Imperium Perskiego. Stąd wcześniejsza nazwa wieży i odpowiednio placu: Borj-e Šahyād – Wieża Szacha. Nazwę zmieniono po obaleniu szacha w 1979 roku.

Plac Wolności
Plac Wolności

Architektura wieży ma nawiązywać do klasycznych styli wykształconych na przestrzeni wieków, ale także korzystać ze stylistyki neomodernizmu. Trzeba przyznać, że również dziś jest przyjemna dla oka. Jest także bardzo charakterystyczną budowlą w Teheranie, choć rządy rewolucyjne długo nie chciały o wieżę odpowiednio dbać.

Konstrukcja nowego meczetu
Konstrukcja nowego meczetu

Ambasada Amerykańska – nora amerykańskich szpiegów

Pisząc o niej warto zacząć od tematu relacji USA – Iran. Co się dzieje, obecnie widać w mediach. Ale jak to wygląda tam? Najlepiej udać się w okolicę Ambasady USA w Teheranie. Właściwie to byłej ambasady, bowiem formalnie jej nie ma, a wiele osób zapytana, nawet nie wie, o jakie miejsce chodzi. Typową odpowiedzią na pytanie o nią jest to, że w Iranie nie ma ambasady amerykańskiej. Ambasada została zmieniona na muzeum. Jeśli pamiętacie film „Operacja Argo”, to tam określono ją jako matecznik szpiegów. Tak też nazywa się oficjalnie muzeum – Nora amerykańskich szpiegów.

Była ambasada amerykańska
Była ambasada amerykańska

Stosunki amerykańsko-irańskie nie są najlepsze od czasu ostatniego szacha. Mohammad Reza Pahlawi, choć próbował reformować kraj, był w dużej mierze uzależniony od Amerykanów, o czym wszyscy doskonale wiedzieli. USA zaś pilnując swoich interesów wprost negowało rewolucję, zanim ta obaliła szacha. Amerykanie ocalili go, przyjęli do siebie, choć Iran chciał osądzić go w swoim kraju. Jednocześnie Amerykanie wspierali też Saddama, który w latach 80. najechał Iran. Z upływem lat wzajemna wrogość i niechęć tylko się nakręca i narasta, a niestety nie widać na horyzoncie odwilży. Zwłaszcza, że Stany trzymają sztamę z wrogami Iranu, czyli Izraelem i Arabią Saudyjską.

Była ambasada amerykańska, Teheran
Była ambasada amerykańska

Była ambasada USA to obiekt historyczny. W roku 1979 doszło do szturmu zorganizowanego przez radykalnych studentów wspierających irańską rewolucję. Wzięto 52 zakładników, lecz sześciorgu z nich udało się uciec. Schronili się w domu kanadyjskiego ambasadora. By ich wywieźć z Iranu, agent CIA, Tony Mendez zorganizował operację Argo. Poleciał do Iranu i udawał, że wraz z ekipą szuka plenerów i lokacji do filmu SF, trochę inspirowanego sukcesem „Gwiezdnych Wojen”. W fikcyjny film zaangażowali się ludzie z Hollywood. Dość dobrze te wydarzenia są oddane we wspomnianym filmie „Operacja Argo”. Ten niestety nie mógł być kręcony w Iranie, więc to Kalifornia udaje Iran i Teheran. Dziś ambasada została przerobiona na muzeum amerykańskiego szpiegostwa, o czym już pisaliśmy, ale jednocześnie cały kompleks wokół niej ma charakter kulturowy. Odbywają się tu różne imprezy, prezentowana jest sztuka nowoczesna. Tylko warto sprawdzić godziny, w których jest to otwarte. To nie jest zbyt popularna atrakcja.

Mural i ekspozycje antyamerykańskie w Teheranie

Naprzeciwko ambasady po drugiej stronie ulicy znajduje się ciekawa, antyamerykańska ekspozycja. Z jednej strony nawołuje do walki, z drugiej wylicza amerykańskie zbrodnie przeciwko ludzkości, za które Stany nigdy nie poniosły konsekwencji. To coś, co daje do myślenia. Owszem, propaganda jest w tym miejscu naprawdę straszna i żenująca, bo Amerykanie przecież nie są winni panoszeniu się AIDS czy innych zaraz. Ale są też zbrodnie bardzo w punkt, jak rzezie Indian, zrzucenie bomby atomowej na Hiroszimę i Nagasaki, masakry ludności napalmem w Wietnamie, czy bezpośrednie (choć niecelowe) przyczynienie się do powstania ISIS i tym samym całego, wciąż trwającego kryzysu na Bliskim Wschodzie. Jak się wczytać dokładnie, to liczba takich, z którymi można się zgodzić jest długa. U nas zaś panuje odwrotny przekaz, w którym policjant USA broni świat przed niebezpiecznym Iranem. Oba przekazy łączy jedno: są zero-jedynkowe. Zaś zwiedzanie takich miejsc jest bardzo pouczające, przypomina o tym jak wiele jest odcieni szarości i że „prawda” zależy w dużej mierze od punktu widzenia.

Mural przy byłej ambasadzie amerykańskiej, Teheran
Mural przy byłej ambasadzie amerykańskiej, Teheran

Przy byłej ambasadzie przy alei Taleqani jest też coś, co najbardziej przyciąga tu ludzi. Jest tym betonowy mur pokryty ideologicznym muralem. Zdecydowanie najbardziej ikoniczny fragment tego ogrodzenia to słynna Statua Wolności z trupią czaszką. To z pewnością jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Teheranie i zapewne w całym Iranie. No i to jedno z tych miejsc, które można zobaczyć w wspominanej przez nas przy innych wpisach animacji „Persepolis”.

Teheran a sprawa polska

Dwie najważniejsze współczesne sprawy, które łączą Polskę z Teheranem i Iranem w ogóle to konferencja teherańska i uchodźcy z Armii generała Władysława Andersa. Zacznijmy od uciekinierów z rosyjskich łagrów, których Iran przyjął i dał dom, tymczasowy lub już wieczny. Niemiecka agresja na Związek Radziecki z czerwca 1941 roku, czyli Operacja Barbarossa, przerwała wojenną współpracę III Rzeszy i ZSRR ustaloną przez pakt Ribbentrop-Mołotow. W tym czasie w łagrach rosyjskich przebywali polscy wojskowi i cywile, zesłani przez NKWD po rosyjskiej agresji na Polskę z września 1939 roku. Ponieważ zmieniły się stosunki niemiecko-rosyjskie, władze ZSRR były gotowe przywrócić stosunki dyplomatyczne z Polską, by zyskać dodatkowego sojusznika w koalicji antyhitlerowskiej. Z końcem lipca 1941 roku podpisano układ Sikorski-Majski. Najważniejszymi postanowieniami była amnestia dla przebywających w Gułagu obywateli Polskich i utworzenie z nich Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR pod dowództwem przetrzymywanego na Łubiance generała Andersa.

Cmentarz polski w Teheranie
Cmentarz polski w Teheranie

Utworzona w sierpniu 1941 roku Armia Andersa liczyła początkowo około 30 tysięcy osób. Dziwnym trafem nie udało się doliczyć oficerów, których szukano po łagrach. Bezskutecznie. Dlaczego, okazało się w 1943 roku, gdy Niemcy odkryli masowe groby w Katyniu i zarządzili międzynarodowe śledztwo. Wtedy Rosja jednostronnie wypowiedziała układ Sikorski-Majski. W każdym razie, utworzoną armię rzucano na różne pola bitwy w Azji. Gdy realna stała się wizja oblężenia Stalingradu, Sowieci i Brytyjczycy w 1942 roku zdecydowali o wyprowadzeniu Armii Andersa do Pahlevi w Iranie, który wówczas był okupowany przez obie alianckie siły.

Teheran i Armia Andersa

Rozpoczął się długi marsz. Do ewakuowanej Armii Andersa dołączyło wielu cywili i dzieci, by razem opuścić „nieludzką ziemię”, jak określano Rosję. Łącznie do Iranu wyruszyło ponad 115 tysięcy obywateli Polski, z czego połowa to cywile, w tym dzieci. Niestety, kolejne kilkaset tysięcy polskich obywateli pozostała w Gułagu, gdyż nie udało im się z różnych przyczyn załapać do Polskich Sił Zbrojnych. Polacy dotarli do Iranu, przy czym większość dzieci została od razy skierowana do Indii na zaproszenie maharadży. W Iranie Polaków rozparcelowano po obozach dla uchodźców, głównie w Teheranie, Pahlevi, Kazwinie, Hamadanie i Esfahanie. Do tego ostatniego miasta, jak wspominaliśmy, trafiły głównie osierocone dzieci, stąd Esfahan bywa nazywany miastem polskich dzieci. Polacy w Iranie znaleźli dom i opiekę. Polski język był powszechnie słyszany w obozowych miastach, a uchodźcy starali się zorganizować sobie normalne życie: powstały polskie sklepy, kawiarnie, prasa.

No i oczywiści był też słynny kapral Wojtek – czyli niedźwiedź w Armii Andersa – urodził się nieopodal Hamadanu i został odkupiony od irańskiego chłopca przez polskich żołnierzy. Oswojony niedźwiedź bratał się z polskimi żołnierzami i brał nawet udział w bitwie o Monte Cassino. Po wojnie niestety zamknięto go w zoo w Edynburgu. Ponieważ oswojony niedźwiedź wolał towarzystwo ludzi niż przedstawicieli swojego gatunku, z którymi się nie dogadywał delikatnie mówiąc, trzymano go tam w małym pomieszczeniu samego. Zmarł w bardzo złym stanie psychicznym.

Cmentarz polski w Teheranie
Cmentarz polski w Teheranie

Niestety, tragiczne warunki bytowe w Gułagu i trudy długiego marszu dla wycieńczonego organizmu okazywały się niejednokrotnie zabójcze. Wielu ludzi zmarło w drodze, kolejni – około 3500 osób – na zawsze spoczęli w Iranie. I tu dochodzimy do namacalnego śladu polskiej obecności. Największym Cmentarzem Polskim w Iranie jest ten w Teheranie. Polska kwatera jest częścią chrześcijańskiej nekropolii Dulab, dzielonej z Ormianami, ewangelikami i francuskimi misjami katolickimi, można też spotkać liczne mogiły Włochów.

Cmentarz polski w Teheranie

Na Polskim Cmentarzu znajduje się cokół z wyrytym napisem: „Pamięci Wygnańców Polskich, którzy w drodze do ojczyzny w Bogu spoczęli na wieki 1942-1944”. Oczywiście Polski Cmentarz w Teheranie jest obowiązkowym punktem na trasie polskich wycieczek. Gdy przyjechaliśmy na miejscu, cmentarz wydawał się być zamknięty, ale załomotaliśmy w metalowe drzwi. Otworzył nam opiekun cmentarza i przywitał nas słowami „Witajcie, Polacy!”. Ugościł nas przyjaźnie, pozwolił dołączyć do posiłku, poczęstował herbatą i ciasteczkami. Dał nam do przeczytania książki polsko-angielskie o polskich uchodźcach i polskich grobach w całym Iranie. Czuliśmy się jak oczekiwani goście. Polacy faktycznie przybywają tu tłumnie, jest nawet księga pamiątkowa, w której można się wpisać. Przejrzenie wpisów jednak sugeruje, że obok ludzi, którzy znają historię, przybywają tu też ci, którzy są z nią na bakier, podobnie jak z dobrymi obyczajami. Stąd wpisy w stylu „Pomścimy bohaterów” i jeszcze inne gorsze. Wejście na cmentarz jest darmowe.

Drugą kwestią polską związaną z Teheranem jest oczywiście konferencja teherańska, która odbyła się w stolicy okupowanego Iranu w końcówce 1943 roku. W rozmowach brała udział „wielka trójka”, czyli prezydent USA Franklin D. Roosevelt, premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill i urodzony w Gori zbrodniarz Józef Stalin stojący na czele ZSRR. Negocjacje dotyczyły utworzenia drugiego frontu i wpływów poszczególnych państw alianckich w Europie. Jak wiemy, mimo dużego udziału Polski w wojnie – jak na możliwości pobitego kraju i wymordowanej kadry oficerskiej – Polska w trakcie negocjacji została sprzedana w strefę wpływów Związku Radzickiego, a same granice naszego kraju wyznaczono odgórnie na linii Curzona, co jeszcze zresztą później okrojono. Los Polski został utajniony, gdyż Roosevelt nie chciał, by wydało się to przed wyborami, więc oficjalnie przypięczętowano go dopiero w Jałcie. Nieszczęśliwa dla nas konferencja, ale trudno winić tutaj Irańczyków. Przypomina to sprawę niedawnej (13-14 luty 2019) konferencji antyirańskiej (de facto), która miała miejsce w Warszawie. Tam również debatowano o sprawach danego kraju bez zapraszania jego przedstawicieli.

Teheran
Teheran

Zwiedzanie Teheranu

Oczywiście to tylko wycinek tego, co można zobaczyć w Teheranie. To miasto wciąż się rozbudowuje, a dodatkowo jest tu jeszcze wiele ładnych meczetów i pałaców, nie wspominając o muzeach (klejnotów, ceramiki, czy dywanów przy parku Lale (Laleh)) albo wieża widokowa Milad. To także dobra baza wypadowa, choćby na górę Toczal (Tochal) lub północnych dzielnic, kiedyś niezależnych wiosek – Darband czy Tadżrisz. Powstają wciąż nowe obiekty, jak choćby gigantyczny meczet Mosalla. Natomiast warto na chwilę wrócić do tego, od czego zaczęliśmy, czyli smogu. Wszystko zależy od pogody i pory roku. To 12 milionowe miasto pełne jest dróg i starych aut w złym stanie technicznym, benzyna jest tania w Iranie, więc ruch jest naprawdę duży. Jak nie ma wiatru może być tu nieprzyjemnie. Nam się w miarę udało, nie było powodów do narzekań, a to sprzyja spacerom. W Teheranie działa też metro, które może być alternatywą dla spacerów czy taksówek, ale podobnie jak w Dubaju, tak i tu w metrze są wagony tylko dla kobiet i mieszane. W każdym razie Teheran oferuje bardzo wiele atrakcji, choć nas bardziej ciągnęło ku reszcie kraju.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Teheran

Tatew, piękny górski klasztor i ormiańskie manuskrypty

Tatew (orm. Տաթև) to wioska położona w górskiej prowincji Sjunik, acz wcale nie tak wysoko. Słynie przede wszystkim z pięknego i historycznego monastyru. Mimo iż osada znajduje się na wzniesieniu, to jednak klasztor postawiono na wysokości zaledwie 1506 metrów nad poziomem morza. Jak na armeński standard jest to stosunkowo nisko. Dziś dodatkową atrakcją jest dotarcie do niego, możliwe choćby najdłuższą kolejką linową na świecie.

Konie w wiosce Tatew
Konie w wiosce Tatew

Klasztor Tatew

Tak naprawdę mówiąc „Tatew” ma się na myśli obronny klasztor z IX wieku, zlokalizowany na bazaltowej skale na krawędzi wysokiego kanionu rzeki Worotan. Takie położenie i mury wyraźnie sygnalizują jego obronną funkcją, bo rzeczywiście klasztor niejednokrotnie musiał mierzyć się z napaściami. Jednocześnie dziś wygląda to bardzo malowniczo z perspektywy odwiedzających. Trochę podobnie umieszczona jest świątynia w Garni. Z klasztoru widać też piękne szczyty Karabachu, w maju były ośnieżone. Sama wioska zaś od zawsze była dodatkiem, dziś oczywiście żyje przede wszystkim z turystów. To kolejna dobra okazja, by spędzić noc w armeńskim domu.

Szczyty Karabachu, Tatew, Armenia
Szczyty Karabachu, Tatew, Armenia

Klasztor istnieje w tym miejscu od IX wieku, w dodatku jako siedziba biskupa prowincji, ale jego złota era przypada na wieki XIV i XV, kiedy został założony Uniwersytet Tatew, najważniejszy ośrodek religijny, naukowy i sztuki w średniowiecznej Armenii. Stąd pochodzą cenne rękopisy, a także tutaj ukształtował się kanon malarstwa miniatur. W trudnych czasach Tatew był ostoją narodowej pamięci i duszy. Dziś wiele z tych rękopisów, które ocalały, przechowuje się w instytucie Matenadaran w Erywaniu. Niestety zachował się jedynie ułamek dawnego zbioru.

Monastyr Tatew
Monastyr Tatew

Każdy z obecnie istniejących kościołów w Tatew jest rekonstrukcją i to wielokrotną: W XII wieku klasztor ucierpiał znacznie w wyniku trzęsień ziemi, a wkrótce został splądrowany przez Turków Seldżuckich, którzy spalili około 10 tysięcy manuskryptów. Za to już pod koniec XIII wieku Tatew znów kwitł i wchodził w swoją złotą erę.

Klasztor z oddali
Klasztor z oddali

Pomimo wybudowania murów obronnych, klasztor znów został zniszczony przez agresorów, tym razem mongolskich: najazd Timura w latach 80. XIV wieku na prowincję Sjunik i 50 lat później jego syna Szahrucha sprawiły, że mnisi wrócili do Tatew dopiero w XVII wieku, by na koniec tamtego stulecia paść ofiarą kolejnego, tym razem perskiego władcy, zaś w pierwszej połowie XVIII wieku Tatew stracił biskupstwo i został włączony w skład diecezji Erywania.

Kompleks pustelników
Kompleks pustelników

Tatew współcześnie

Wówczas ostatecznie stracił swoje znaczenie, przypieczętowane poważnym trzęsieniem ziemi w 1931 roku. Dla uznania wkładu w kulturę Armenii i świata, a także wartości historycznej i artystycznej, klasztor Tatew i znajdujący się w dolinie rzeki Tatewi Anapat zostały w 1995 roku wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dziś monastyr jest odrestaurowany i poza świątyniami można tu zobaczyć też kilka pomieszczeń gospodarczych mnichów. Warto dodać, że w okresie świetności mieszkało to ich około 600, zaś najbardziej znany z nich to św. Grzegorz z Tatew. Dodatkową atrakcją są oczywiście chaczkary i inne przedmioty (krzyże, dzwony). Zwiedzanie klasztoru jest darmowe.

Wieża strażnicza
Wieża strażnicza

Zwiedzanie monastyru

Obecnie możemy podziwiać trzy kościoły wchodzące w skład założenia klasztornego. Najważniejszym i najstarszym z nich jest cerkiew św. Piotra i Pawła, zbudowana latach 895 – 906 na miejscu poprzedniego mniejszego kościoła. Wewnątrz mamy pozostałości fresków i przepiękne zdobienia. Wkrótce obok wyrosła cerkiew pod wezwaniem świętego Grzegorza Oświeciciela (który nawrócił Armenię), prostsza w konstrukcji, bez kopuły. W dodatku przylegająca, więc wygląda trochę jak boczna kapliczka lub ołtarz. Najmłodszym, o ile można tak powiedzieć, jest kościół świętej Matki Bożego Kościoła, który powstał w początkach XI wieku. Warto zauważyć, że ma on dwa poziomy i znajduje się przy bramie w murze.

Klasztor w Tatew
Klasztor w Tatew

Ciekawostką jest też Gawazan, czyli „tańcząca kolumna” stojąca na dziedzińcu. Wzniesiono ją w X wieku, liczy sobie osiem metrów, zaś skonstruowana jest tak, że w przypadku ruchów tektonicznych odchyla się do właściwej pozycji, oczywiście robiąc przy tym hałas. To było takie urządzenie ostrzegające przed trzęsieniem ziemi. Działało to podobnie jak kamienie sejsmologiczne w Dżarasz.

Cerkiew św. Piotra i Pawła
Cerkiew św. Piotra i Pawła

Dotarcie do Tatew

Do Tatew można się dostać z miasteczka Halizdor za pomocą kolejki linowej o nazwie Skrzydła Tatew. Ta otworzona w październiku 2010 roku kolejka ma najdłuższą napowietrzną trasę bez pośrednich przystanków: liczy 5752 metry długości w jednym ciągu! Dzięki temu została wpisana do księgi Guinessa. Wagoniki osiągają prędkość 37 km na godzinę, zaś finalna część wznosi się wysoko nad przełęczą Worotan. Nazwa „Skrzydła” ma też nawiązanie do legendy. Podobno jeden z budowniczych klasztoru poprosił Boga o to, by dał mu skrzydła i pozwolił odlecieć.

Tatew z drona
Tatew z drona

Przełęcz Worotan

Ale to nie jedyna możliwość dotarcia do monastyru. Drugą jest szosa. Jedni próbują ją przejść, inni przejechać. W obu przypadkach jest to ciekawe doświadczenie. Po środku znajduje się punkt zwany mostem Diabła lub Szatana (Satani Kamurdj). Jest to przepiękna formacja skalna z wodospadami, częściowo utworzona też na bazie dawnej jaskini. Można to oglądać z góry, w dodatku są tu barierki, acz znajdują się śmiałkowie, którzy zażywają tu kąpieli. Woda podobno jest ciepła, gdyż oprócz zimnego strumienia miesza się z geotermalnym źródłem. Natomiast według lokalnej legendy, most został utworzony w sposób nadprzyrodzony. Gdy wieśniacy uciekali przed oprychami, dobiegli do rzeki i nagle spadł z góry kamień, tworząc im most.

Przejazd przez przełęcz
Przejazd przez przełęcz

Przejazd przez przełęcz jest bogaty w serpentyny, czasem nawet dość ostre. Z Halizdor najpierw trzeba zjechać na sam dół (tam też znajduje się most Diabła), by zacząć wspinanie. Po drodze można obserwować jeszcze inne ciekawe budowle, jak choćby starą wieżę strażniczą, czy kompleks pustelników z Tatew (czyli wspomniany już Tatew Anapat). To też możliwość, by spojrzeć na klasztor z dołu i zobaczyć go na tle ośnieżonych szczytów. Wówczas przypomina trochę widok z Chor Wirap lub gruziński klasztor Cminda Sameba.

Okolice mostu Diabła
Okolice mostu Diabła

Z samego klasztoru Tatew prowadzą też trasy trekingowe. Warto przejść się jedną z nich, tuż za klasztorem. Prowadzi ona do punktu widokowego, z którego doskonale widać krawędź i cały klasztor. „Skrzydła Tatewu” dowożą nas w okolicę klasztoru, a tam znajdziemy już sporo knajp i zajazdów. Można też poszukać dodatkowych atrakcji jak przejażdżki konne. Samo Tatew (pomijając klasztor) jest dość mocno turystyczne, ale jest to ciekawe doświadczenie, bowiem poza bliską okolicą kolejki i klasztoru reszta jest raczej improwizowana. Włącznie z wycieczkami konnymi i noclegami. To możliwość zobaczenia bardziej oryginalnej Armenii.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
Tatew

Kerkyra albo miasto Korfu: James Bond i inne atrakcje

Grecy używają nazwy Kerkyra (gr. Κέρκυρα), poza nią najczęściej mówi się o mieście Korfu lub Corfu Town, czasem spotyka się też Kerkira. Poniekąd nazwa stolicy wyspy od zawsze była tożsama z całością, którą kiedyś także nazywano Kerkyrą. Dziś Kerykra to ważny ośrodek turystyczny na Korfu, z przepięknym starym miastem i fortami wpisanymi na listę UNESCO w 2007 roku. To także miejsce filmowe, tu kręcono „Tylko dla twoich oczu”, czyli przygody Jamesa Bonda.

Liston i arkady (Kerkyra, Korfu, Grecja)
Liston i arkady (Kerkyra, Korfu, Grecja)

Historia Kerkyry

Nazwa Kerkyra to nazwa historyczna, acz jeszcze starsza to Korkyra. Wywodzi się z mitologii greckiej: Kerkira była nimfą rzeki Assopus, którą uwiódł Posejdon i zabrał na tę wyspę. Na jej cześć nazywano kolonię Koryntu, którą tu założono w VIII wieku przed naszą erą. Z czasem Kerkyra się nie tylko uniezależniła, ale stała się jedną z najbardziej liczących potęg morskich tego regionu w starożytnej Grecji. Odegrała istotną rolę w II wojnie peloponeskiej, potem zaś stała się jedną z pierwszych greckich prowincji Rzymu. Następnie terenem władało Bizancjum, a po nim Wenecjanie.

Port w Kerkyrze (Korfu)
Port w Kerkyrze (Korfu)

Tu warto wspomnieć, że Turcy parę razy próbowali zdobyć wyspę, jednak nigdy im się to nie udało siłą. Dokonali tego zabiegami dyplomatycznymi w czasach napoleońskich. Wpierw Napoleon podbił Wenecję, a Korfu znalazła się w jego strefie wpływów, ale wraz z jego klęską stworzono Republikę Siedmiu Wysp, uzależnioną od Rosji i Turcji właśnie. Po 20 latach nastąpiła kolejna zmiana w regionie, a Republika stała się brytyjskim protektoratem. Ostatecznie zaś została przyłączona do Grecji. Stąd właśnie tak silny wpływ Wenecji, ale również Brytyjczyków na Kerkyrę i całe Korfu. Miasto zaś bardziej przypomina włoskie, niż greckie.

Cerkiew św. Jerzego
Cerkiew św. Jerzego w Starym Forcie

Nowy Fort (Kerkyra, Korfu)

Kluczem do zatrzymania osmańskiej inwazji były fortece. Zresztą już wcześniej istniały tu zamki broniące wyspy, ale to Wenecjanie wznieśli dwa potężne forty, które do dziś zachowały się w bardzo dobrym stanie (natomiast elementem umocnień był też garnizon w Butrint). Nad miastem góruje Nowy Fort wenecki, to punkt charakterystyczny. Pod jego murami można szukać miejsc parkingowych, by potem przejść się do centrum. Niestety nie jest dostępny dla zwiedzających, teren jest zajęty przez marynarkę wojenną. Fort zaczęto budowano w latach 1537 – 1577, acz obecnie to w dużej mierze budowla z XIX wieku, po brytyjskich przeróbkach.

Nowy Fort (Kerkyra, Korfu)
Nowy Fort (Kerkyra, Korfu)

Stary Fort w Kerkyrze

Stary Fort wenecki znajduje się na nadbrzeżu i jest jedną z największych atrakcji turystycznych miasta. Obecnie można dotrzeć do niego tylko przez most. To też pierwsza z lokalizacji Bondowskich na Korfu. Kiedy Melina przylatuje na Korfu, jej samolot w pierwszym ujęciu leci nad zatoką na południe od fortecy. Widać tu jej charakterystyczny kształt wraz z cerkwią, potem w oddali widać wieże Kerkyry. To typowe ujęcie uwiarygodniające.

Stary Fort
Stary Fort
Stary fort i Kerkyra udające Albanię w „Tylko dla twoich oczu” (James Bond)
Stary fort i Kerkyra udające Albanię w „Tylko dla twoich oczu” (James Bond)

Fort jednak w „Tylko dla twoich oczu” odgrywa dużo większą rolę, niż zabytek w tle, ale nie gra tu Grecji, a Albanię. Tu znajdują się tajne magazyny Kristatosa, do których zakradają się Bond i Columbo. Pierwsze albańskie ujęcie to widok na fort z północnej strony. Widać nawet krzyż przy latarni, który wcześniej uwiarygodniał Korfu. Potem akcja przenosi się do fortu. Dawne więzienie to magazyny, widzimy też kilka wąskich uliczek, a nawet przejścia znajdujące się wewnątrz fortu. Kilka zdjęć nagrywano też w zamkniętej podczas naszej wizyty części.

Stary Fort
Stary Fort

Jest to dość ciekawe miejsce, bo niejednorodne. Znajduje się tu choćby zabytkowa latarnia morska na samym szczycie wzniesienia. Trzeba do niej trochę podejść. Obok widzimy krzyż i doskonały punkt widokowy na miasto. Jest też dawne więzienie, w większości zamknięte i ogrodzone. Są budynki po Anglikach, nawet małe muzeum z mozaikami z czasów bizantyjskich, mieszczą się tu instytucje kulturalne, kawiarenka, mury, tereny do organizacji imprez plenerowych, klub jachtowy z plażą, fosa zaś pełni rolę kanału. Wyróżnia się też cerkiew św. Jerzego zbudowaną w stylu neoklasycznym przez Brytyjczyków w XIX wieku. Z zewnątrz przypomina starożytną świątynię. Sama bizantyjska fortyfikacja powstała początkowo w VI wieku, acz została zniszczona podczas najazdu Gotów. Wenecjanie odbudowali twierdzę w XI wieku, zaś w XV wieku (ukończono 1546) przebudowali w sposób znaczący i wówczas uchodziła ona za jeden z znamienitych przykładów inżynierii wojskowej. Na koniec jeszcze Brytyjczycy dodali swoje zmiany.

Stary Fort
Stary Fort

Plac Spianada

Spianáda znajduje się tuż przy wejściu do fortu. Ten wielki plac został ukazany w filmie, choćby w scenie spaceru Bonda i Melindy, którzy zmierzają w kierunku rotundy / pomnika Maitland (na cześć brytyjskiego gubernatora). Nazwa placu pochodzi z języka włoskiego i oznacza otwarty, płaski teren. Dziś to w dużej mierze park, fontanny, ale też parking i jednocześnie największy plac miejski w Grecji i podobno drugi co do wielkości w Europie. Początkowo założyli go Wenecjanie, ale swój wkład mają też Brytyjczycy, którzy mieli tu przez pewien czas boisko do krykieta.

Muzeum Sztuki Azjatyckiej (Kerkyra)
Muzeum Sztuki Azjatyckiej

Przy placu znajduje się promenada Liston, pałac św. Michała i Jerzego, który obecnie między innymi gości Muzeum Sztuk Azjatyckich. To dość charakterystyczny budynek z bramą, nawiązujący do klasycznej architektury. Z kolei budynek Liston wraz z jego charakterystycznymi arkadami inspirowano zabudową Paryża. Wzniesiono go na początku XIX wieku. Z promenady wchodzimy w centrum z mnóstwem kawiarni, sklepów i restauracji.

Widok na więzienie i Albanię z fortu (Kerkyra)
Widok na więzienie i Albanię z fortu

Starówka Kerkyry

Bonda i Melinę widzimy też pośród malowniczych, wąskich uliczek starego centrum Kyrkyry. Da się tu dostrzec choćby wieżę cerkwi św. Spirydona. Oboje robią tu zakupy. Wnikliwe oko może dopatrzyć także turystyczne pamiątki z napisem Corfu. Architektura jest bardzo włoska w wielu miejscach, wraz z charakterystycznym dla Italii zaniedbaniem. To miejsce, gdzie spokojnie można sobie pochodzić bocznymi uliczkami, czasem napotykając się na koty. Starówka z kolorowymi domami naprawdę robi świetne wrażenie.

Wąskie uliczki Kerkyry
Wąskie uliczki Kerkyry
James Bond i Melina zwiedzają starówkę Korfu (Kerkyra)
James Bond i Melina zwiedzają starówkę Korfu (Kerkyra)

W centrum znajdziemy kilka ciekawych cerkwi, w tym wspomnianą już św. Spirydona (Agios Spiridonas). Święty Spirydon to cypryjski biskup Tremituntu (dziś dystrykt Larnaki) żyjący na przełomie III i IV wieku, który jest obecnie patronem całego Korfu. To także patron garncarzy, żeglarzy i sierot. Nie ma dowodów, by kiedykolwiek za życia dotarł na tę wyspę. W każdym razie po śmierci i ekshumacji jego zachowane ciało przewieziono do Konstantynopola, a po jego upadku trafiło właśnie na Korfu. Jego grób znajduje się w tym kościele. Za wstawiennictwem świętego udało się przezwyciężyć głód, epidemię cholery, a także odeprzeć Turków. 11 sierpnia każdego roku odbywają się procesje, by upamiętnić to wydarzenie. Sama cerkiew jest ładna, acz nie zapadająca w pamięć, z wyjątkiem wspomnianej wieży.

Centrum Kerkyry
Centrum Kerkyry

Podobne wrażenie robi też katedra Mitropolis (Panaghia Spiliotissa) w dzielnicy Campiello. Większość cerkwi w centrum jest bardzo podobna do siebie. W przypadku katedry mamy dodatkowo piękne schody, którymi się idzie do niej z mariny. Najstarszy kościół w Kyrkerze to pochodząca z X wieku cerkiew św. Jasona i Sosipatera. Wyróżnia się też ostała wieża klasztoru Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. Świątynia zniszczona przez Niemców w czasie II wojny światowej została doszczętnie rozebrana po niej, z wyjątkiem wieży zwanej Annunziata.

Katedra Mitropolis
Katedra Mitropolis

Monastyr Vlachara

Ostatnie filmowe miejsce to monastyr Vlachera z 1685 roku. Także odgrywa rolę Korfu. Klasztor znajduje się w przepięknej okolicy, blisko lotniska na maleńkiej wyspie, do której prowadzi kamienny mostek. Tu gdzieś przystanęła łódź Meliny i tu po raz pierwszy odnajduje ją Bond. Sam monastyr jest widoczny jedynie w tle. W okolicy znajduje się też willa z basenem, która zagrała willę Gonzaleza w okolicy Madrytu. Tam jednak nie dotarliśmy.

Monastyr Vlachera
Monastyr Vlachera
Monastyr Vlachera (Kerkyra) w filmie „Tylko dla twoich oczu” z cyklu o 007.
Monastyr Vlachera (Kerkyra) w filmie „Tylko dla twoich oczu” z cyklu o 007.

Do monastyru można wejść za darmo. To też jedna z nielicznych świątyń w Kerkyrze, gdzie można robić zdjęcia wewnątrz. Sama świątynia jest bardzo mała, zatem raczej stanowi atrakcję lub miejsce do przeprowadzenia ceremonii, niż normalną świątynię. Jest też jedną z najbardziej ikonicznych i pocztówkowych części Kerkiry.

Monastyr Vlachera (Kerkyra)
Monastyr Vlachera

Lotnisko Korfu (Kerkyra)

Obok znajdują się dwie dodatkowe atrakcje. Jedna to Mysia Wyspa (Pontikonissi). Można dostatkiem tam dopłynąć łódką. Na wyspie mamy przede wszystkim ogród i kolejną cerkiew. Dużo ciekawszą atrakcją jest lotnisko. Właściwie nie lotnisko samo w sobie, ale obserwowanie podchodzących do lądowania samolotów. Lądują prawie na poziomie morza, zaledwie kilka metrów od wybrzeża. Co jeszcze ciekawsze, pas startowy jest krótszy niż standardowe, więc od pilotów wymaga wprawy. No i jeszcze mamy groblę praktycznie prostopadłą do pasa. Stąd oglądanie ich jest tu tym, co przyciąga ludzi chyba nawet bardziej niż Vlachera. Niektórzy nazywają to miejsce europejskim Sint Maarten.

Oglądanie samolotów przed lotniskiem
Oglądanie samolotów przed lotniskiem

Kerkyra i stanowiska archeologiczne

Już nie filmowo warto zwrócić uwagę na starożytne zabytki wyspy. Wiele przedmiotów zgromadzono w Muzeum Archeologicznym. W mieście są też niewielkie ruiny: świątynia Hery, świątynia Artemidy, świątynia Kardaki czy późniejsze ruiny wczesnochrześcijańskiej bazylik i pobliskie Paleopolis. Bazylika chyba jest największa, acz jak na Grecję te ruiny tutaj nie robią dużego wrażenia. Zresztą nie są też jakoś specjalnie reklamowane, czy wykorzystywane turystycznie. Ostały się, więc są.

Ruiny bazyliki
Ruiny bazyliki

Kerkyra to także życie nocne w knajpkach, oraz atrakcje przy marinie. Są statki wycieczkowe, w tym także oferujące rejsy do Albanii (Saranda). Na samodzielne zwiedzanie miasta wystarcza jeden dzień, jak pominie się większość muzeów, których w stolicy Korfu jest całkiem sporo.

Stary Fort
Stary Fort

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak grecki
KerkyraKlify Korfu
Szlak filmowy
Kerkyra

Utrecht, czyli mały Amsterdam, studenci i średniowiecze

Gdyby tak sobie wyobrazić Amsterdam z jego kanałami i ich odnogami, licznymi knajpkami, czy uliczkami przepełnionymi rowerami, ale z mniejszą ilością turystów… W sumie to nie trzeba sobie wyobrażać, bo takie coś istnieje. To Utrecht, położony trochę bardziej na południe od Amsterdamu, spokojniejszy, obecnie też uniwersytecki ośrodek, gdzie turystów zastępują studenci. Klimatycznie to właśnie kwintesencja holenderskich miast. Wiele miejsc wygląda niczym wyjętych z Amsterdamu.

Ze względu na kanały (i rowery), Utrecht bywa nazywany małym Amsterdamem
Ze względu na kanały (i rowery), Utrecht bywa nazywany małym Amsterdamem

Historia Utrechtu

Początki osadnictwa sięgają I wieku naszej ery i czasów rzymskich. To właśnie Cesarstwo wybudowało tu pierwszą warownię, choć słowo „tu” może być trochę nieprecyzyjne. Rzymski przyczółek, będący też północną granicą Imperium wysunięty był na północ, nad Renem. Po Rzymie tereny te najeżdżali Germanie, dopiero państwo Franków na nowo je zagospodarowało.

Kanały Utrechtu
Kanały Utrechtu

Obecny Utrecht rozwija się od średniowiecza. Zbudowany został nad kanałem Amsterdam-Ren. Stąd też najwięcej zabytków pochodzi z okresu średniowiecza. W średniowieczu Utrecht stał się biskupstwem, a w 1122 uzyskał prawa miejskie. Przez kilka stuleci był to najważniejszy holenderski ośrodek chrześcijański, tutaj urodził się między innymi późniejszy papież Hadrian VI. Warto dodać, że w XIX wieku stało się to istotne centrum religijne dla starokatolików (przez Deklarację Utrechtcką). Z nimi związana jest katedra św. Gertrudy, która pełni główny obiekt ich obecnego kultu.

Uliczki w Utrechcie
Uliczki w Utrechcie

Między XII a XIV wiekiem, było to najważniejsze miasto Niderlandów. W 1579 zawarto unię w Utrechcie, która z czasem przekształciła się w Niderlandy. Początkowo był to sprzeciw przeciw władzy hiszpańskiej, ale sojusz okazał się być trwały i zyskowny. Sam Utrecht stracił na znaczeniu, między innymi z powodów konfliktów z Francją. Wojny światowe także nie pomogły. Dziś jest to mniejsza i spokojniejsza miejscowość.

Główny gmach Uniwersytetu w Utrechcie
Główny gmach Uniwersytetu w Utrechcie

Katedra św. Marcina w Utrechcie

Zdecydowanie najważniejszy i najbardziej rzucający się w oczy to oczywiście katedra św. Marcina. Wzniesiona jeszcze w średniowieczu, pierwsze kaplice pochodzą z 630 roku Po reformacji została przejęta przez protestantów, którzy urządzili ją po swojemu w środku. Główna konstrukcja jednak pozostała, stając się unikalnym przykładem gotyku francuskiego w Holandii.

Katedra św. Marcina
Katedra św. Marcina

Przy katedrze znajduje się wieża katedralna (Domtoren), która zdominowała krajobraz miasta. Sama budowla ma 112,5 metra i stoi dokładnie w miejscu zamieszkałym  przez Rzymian 2000 lat temu. Wieża jest wizytówką miasta, ale też doskonałym punktem orientacyjnym. Faktycznie mocno wybija się ponad tutejszą zabudowę.

Dzwonnica jest charakterystycznym elementem Utrechtu, widać ją z wielu miejsc
Dzwonnica jest charakterystycznym elementem Utrechtu, widać ją z wielu miejsc

Utrecht: Katedra św. Katarzyny

Katolicka katedra św. Katarzyny nie jest już tak okazała. Znajduje się tam muzeum przyklasztorne Catharijneconvent. Można wejść na dziedziniec i zobaczyć coś, czego długo nie potrafiliśmy pojąć. Cenne zabytki są strzeżone, więc na figurce Matki Boskiej zamontowano syrenę alarmową (nie było innych możliwości w okolicy). Wygląda to bardzo niecodziennie.

Katedra św. Katarzyny w Utrechcie
Katedra św. Katarzyny w Utrechcie
Niecodzienna instalacja w katedrze katolickiej (Utrecht, Niderlandy)
Niecodzienna instalacja w katedrze katolickiej (Utrecht, Niderlandy)

Utrecht i De Stijl

Utrecht to także jeden z ośrodków grupy De Stijl. Tutaj znajduje się jeden ze sztandarowych budynków tego prądu sztuki użytkowej – Dom Rietvelda, wpisany na listę dziedzictwa UNESCO. Wiele knajp, sklepów i innych lokali w swoich witrynach i wystroju wykorzystuje elementy graficzne charakterystyczne dla Pieta Mondriana i De Stijl.

Utrecht
Utrecht

Zwiedzanie Utrechtu

Mając więcej czasu można albo popływać sobie po kanałach, podobnie zresztą jak w Amsterdamie, lub wybrać się w dalsze rejony miasta i okolic. Choćby do zamku Kasteel de Haar.

Stare miasto ma klimast średniowieczny, acz nadal nie jest to choćby Siena
Stare miasto ma klimast średniowieczny, acz nadal nie jest to choćby Siena

Darmowej mapki miasta nie znaleźliśmy. W punkcie informacyjnym jest pewna bardzo schematyczna namiastka, która starcza, zaś zwykła mapa jest do zakupienia.

Kanały to stały element miast Belgii czy Holandii
Kanały to stały element wielu miast Belgii czy Holandii

Centrum Utrechtu to idealne miejsce spacerowe, które oddaje klimat wąskich uliczek i kanałów Amsterdamu. Rowerów nadal jest mnóstwo, ale turystów, czy amatorów mocniejszych rozrywek – mniej.

Deptak w Utrechcie
Deptak w Utrechcie

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak holenderski
Utrecht