Archiwa tagu: UNESCO

Hakone i spojrzenie na górę Fudżi

Park Narodowy Fudżi-Hakone-Izu (jap. 富士箱根伊豆国立公園) ze względu na swoją niewielką odległość od Tokio i górę Fudżi, należy do najbardziej popularnych parków narodowych w Japonii. Wejść jest kilka, myśmy skorzystali z Hakone (jap. 箱根町 ). Sam park zajmuje powierzchnię ponad 12 tysięcy hektarów i nie sposób podczas krótkiego wyjazdu zwiedzić wszystkiego. Przyjeżdża się tu głównie ze względu na możliwość oglądania góry Fudżi (Fuji). Oprócz wulkanów park słynie także z gorących źródeł, czyli osenów (takich o jakich wspominaliśmy przy okazji Yunadaki). Świetnie skomunikowany, stanowi idealny cel na jednodniową wycieczkę ze stolicy Kraju Kwitnącej Wiśni.

Widok na górę Fudżi z Ōwakudani
Widok na górę Fudżi z Ōwakudani

Góra – wulkan Fudżi

Główna atrakcja to oczywiście góra – wulkan Fuji-san. Błędnie tłumaczone jako „szanowna Fudżi” przez analogię przyrostka „san” jako „pan, pani” (np. do agenta 007 zwracano się per Bond-san). W języku japońskim wiele znaków ma bardzo podobne brzmienie, ale znaczy co innego. W tym przypadku „san” oznacza „góra”. Co oznacza samo „Fuji”, do końca nie wiadomo: możliwe że nie oznacza nic specjalnego, ale fajnie brzmi – stąd taki, a nie inny dobór znaków, albo jest to zniekształcone imię któregoś z licznych zapomnianych bóstw japońskiej mitologii, może też oznaczać „nieskończony”, „nieśmiertelny” bądź „bez porównania”. W 2013 roku Góra Fudżi i 24 okoliczne lokacje, w tym świątynie, zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako obiekt o szczególnym znaczeniu kulturowym.

Skansen w Hakone
Skansen w Hakone

Wciąż czynny stratowulkan Fudżi jest zarazem najwyższym szczytem Japonii – mierzy 3776 m. n.p.m. Przez większą część roku szczyt pokrywa lśniący w słońcu śnieg. Wyznawcy szinto utożsamiają go z żeńskim bóstwem, toteż jest to zarazem jedna z trzech świętych gór Japonii, na której do połowy XIX wieku obowiązywał zakaz wchodzenia dla kobiet. Fudżi natomiast uchodzi też za kanon piękna, mocno wpłynęło na poczucie estetyki Japończyków. W niektórych świątyniach czy skalnych ogrodach dość łatwo znaleźć kształt Fudżi.

Góra Fudżi
Góra Fudżi

Obecnie szczyt Fudżi to miejsce nie tylko pielgrzymek, ale i turystyki górskiej. Ze względu na warunki pogodowe, góra otwarta jest do wspinana tylko w lipcu i sierpniu. I znów, nie są to samowolne wejścia. Tu wszystko jest zorganizowane i w dodatku w odpowiednim sezonie, o ile oczywiście warunki na to pozwalają.

Kopalnia siarki, Ōwakudani
Kopalnia siarki, Ōwakudani

Gdyby ktoś pytał: las samobójców Aokigahara jest daleko, po przeciwnej stronie góry.

Brama Tori na jeziorze Ashi w świątyni Hakone
Brama Tori na jeziorze Ashi w świątyni Hakone

Kawaguchiko czy Hakone?

Ale by podziwiać Fudżi z oddali, nie trzeba się na nią wspinać, w sumie to nawet lepiej tego nie robić. Jak wieść niesie przy dobrej widoczności widać ją z Jokohamy, ale to się raczej rzadko zdarza. Są dwa miejsca w Parku Narodowym, które ściągają turystów. Pierwsze to Pięć Jezior Fudżi. Tu najlepiej dojechać busem do Kawaguchiko i tam rozpocząć zwiedzanie. W wiosennym okresie może być to interesujące ze względu na festiwal floksów (z którym się czasowo rozminęliśmy). My zdecydowaliśmy się na drugie miejsce, czyli okręg Hakone. Znajduje się on trochę dalej niż Pięć Jezior, przez to jest mniejsza szansa na zobaczenie głównej atrakcji, jeśli widoczność będzie słaba. Fudżi znajduje się jakieś 30 km w linii prostej. Szczęście nam dopisało.

Park Narodowy Hakone
Park Narodowy Hakone

Zwiedzanie okręgu Hakone i bilet zbiorowy

Okręg Hakone obejmuje Owakudani, jezioro Ashinoko, fragment drogi Tōkaidō, Hakone i oczywiście punkty widokowe na najsłynniejszy wulkan Japonii, a poza widokami są też inne, wulkaniczne atrakcje. Wycieczka po Hakone jest bardzo dobrze zorganizowana. Przyjeżdża się pociągiem (lub ew. inaczej) do Odawary (jap. 小田原市 ). Tam kupuje się bilet Hakone Free Pass, który upoważnia nas do zrobienia trasy różnymi środkami transportu. Jak to zwykle w Japonii bywa w przypadku takich biletów, wychodzi znacznie taniej, niż gdyby kupować je z osobna. Wraz z passem dostaniemy mapkę, a w informacji dokładnie powiedzą, jak przebyć całą trasę. Odawara jest o tyle dobrym przystankiem, że stają tu shinkanseny, więc jak zwykle japońska organizacja nie zawodzi.

Ōwakudani słynie z jaj gotowanych w gorących, mineralnych wodach
Ōwakudani słynie z jaj gotowanych w gorących, mineralnych wodach

Hakone: Owakudani

Nasza trasa po okręgu Hakone przewidziana była na cały dzień. Podróżowaliśmy kolejno pociągiem, kolejką linową, statkiem, pieszo i autobusem. Pierwsza część właściwego zwiedzania parku to była wulkaniczna dolina Owakudani. Powstała ona w wyniku wybuchu wulkanicznej Góry Hakone jakieś 3 tysiące lat temu. Nadal jest to teren aktywny wulkanicznie: ze szczelin na zboczach góry wydobywają się gazy i para, gorące źródła wody stale bulgoczą, a co pewien czas wulkan staje się bardziej aktywny, zwiększając produkcję trujących wyziewów.

Jajko na twardo z Owakudani
Jajko na twardo z Owakudani

Właśnie niebezpieczne stężenie trujących gazów jest powodem, dla którego ścieżki na zboczu wulkanu były zamknięte. Osoby zdrowe mogą bezpiecznie przebywać na terenie wokół stacji kolejki linowej, przede wszystkim na tarasach widokowych. Wielka szkoda, że nie mogliśmy pospacerować między gorącymi źródłami. Niestety aktywność wulkaniczna jest nie do przewidzenia. Mimo to było warto dla samych widoków. Za to jest to doskonałe miejsce do obserwowania z oddali wydobycia siarki.

Kopalnie siarki w  Ōwakudani (Hakone)
Kopalnie siarki w Ōwakudani (Hakone)

Specjalnością z Owakudani są jajka kura-tomago. Są to zwykłe jajka kurze gotowane na twardo w gorącym źródle. Skorupka staje się czarna od wysokiej zawartości minerałów. W smaku takie jajko nie różni się specjalnie od zwykłego. Gdy otwarta jest ścieżka między źródłami, turyści mogą kupić surowe jajka i ugotować je samodzielnie. Ponieważ ze względów bezpieczeństwa szlak jest zamknięty, jajka już ugotowane – a jeszcze gorące – można kupić w pobliskim sklepie. Podobno zjedzenie takiego przysmaku przedłuża życie o siedem latem. Drugą jajeczną ciekawostką było jajko na twardo bez skorupki, także czarne. Nie mamy pewności, czy obrane zostało wtórnie poddane działaniu tutejszych wód czy raczej uwędzone na dymie. Na to drugie wskazywałby smak, który bardzo przypomina wędzony ser.

Jezioro Ashinoko
Jezioro Ashinoko

Hakone: Jezioro Ashinoko

Jezioro Ashinoko (lub Ashi) powstało w kalderze wulkanu Hakone, który wybuchł około 3 tysiące lat temu. Hakone Pass, który mieliśmy, jest honorowany przez jedną z dwóch kompanii promowych, obsługujących przeprawę. Statki były wstrętnie stylizowane na europejskie żaglowce, a jeden z nich nazywał się „Victory”, jak okręt admirała Nelsona, który można zwiedzić w Portsmouth. Niestety to najbardziej tandetna i jarmarczna część wycieczki.
Za to dobra widoczność utrzymywała się nadal i już z drugiego brzegu jeziora mogliśmy podziwiać Fudżi.

Jeden z okrętów kursujących po jeziorze Ashi
Jeden z okrętów kursujących po jeziorze Ashi

Zwiedzanie właściwego Hakone

Na koniec wylądowaliśmy w Hakone. Można tutaj zobaczyć między innymi zachowane fragmenty drogi Tōkaidō. Trasa ta w okresie Edo prowadziła wzdłuż Pacyfiku od Kioto do Edo, czyli między pałacem cesarza a faktyczną stolicą kraju faktycznego jej władcy – szoguna Tokugawy (więcej o tym rodzie pisaliśmy przy Nikko). Była więc najważniejszą trasą kraju, uwiecznioną wielokrotnie w japońskiej sztuce.

Droga Tōkaidō w Hakone słynie z  wiekowych cyprysów
Droga Tōkaidō w Hakone słynie z wiekowych cyprysów

W Hakone znajduje się punkt kontrolny na trasie Tōkaidō, który wraz z historycznymi zabudowaniami został zrekonstruowany i udostępniony zwiedzającym. Można tu też odbyć przyjemny spacer wzdłuż alei starych cedrów.

Droga do świątyni Hakone
Droga do świątyni Hakone

Szintoistyczna świątynia w Hakone (choć znów to kompleks chramów – Hakone, Soga, Kuzyryu) jest położona w lesie nieopodal brzegu Jeziora Ashinoko. W wodzie stoi intensywnie czerwona tori, wyróżniająca się na tle wiecznozielonych lasów.
Świątynia w obecnym miejscu istnieje od połowy XVII wieku, była popularna wśród samurajów. Na koniec zostaje wsiąść już do autobusu i potem pociągu i ewentualnie zostaje do zwiedzenia Odawara ze swoim zamkiem, jeśli został na to jeszcze czas.

Wejście do świątyni Hakone
Wejście do świątyni Hakone

Trasa Hakone to faktycznie przyjemny spacer na cały dzień. Z pewnością byłoby ciekawiej, gdyby dało się podejść pod gorące źródła, ale tak jak warunków pogodowych, tak też wulkanicznych nie da się zaplanować.

Świątynia Hakone
Świątynia Hakone

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
HakoneTokio

Nara, park z jeleniami, świątynie i Wielki Budda

Nara (jap. 奈良市) dziś kojarzy się przede wszystkimi ze wspaniałymi świątyniami, parkiem i żebrzącymi tam jeleniami sika. Choć obecnie przyciąga wielu turystów, znajduje się trochę na uboczu, ale kiedyś odegrała istotną rolę w historii Kraju Kwitnącej Wiśni. Miasto to nazywało się wówczas Heijō-kyō (jap. 平城京, stolica pokoju) i było pierwszą stolicą Japonii.

Nara, w drodze do zabytków
Nara, w drodze do zabytków

Stara Nara, japońska stolica

Heijō-kyō nie znajduje się dokładnie w samym centrum Nary. Pierwsza stolica Japonii była wzorowana na dwóch miastach chińskich, przede wszystkim Xi’anie i w mniejszym stopniu Luoyangu. Chińskie miasta zbudowano na planie prostokąta. Japończycy trochę zmodyfikowali do swoich potrzeb ogólny zarys. Nara pełniła rolę stolicy Japonii od 710 do 784 (lub 794 wg innych źródeł) z krótka przerwą. Zbudowanie nowego miasta wiąże się także z przybyciem buddyzmu i zen (czyli szkoły z Szaolin) do Japonii i formowaniem się cesarstwa. Choć początkowo te nauki przyniósł mnich Dōshō, jednak dopiero za czasów chińskiego mistrza Daoxuana zaczęto budować pierwsza świątynię.

Widok na park w Narze
Widok na park w Narze

Buddyzm po japońsku

Dziś japońska świątynia buddyjska ze względu na charakter popularnej wersji buddyzmu łatwo przejmuje elementy z szintoizmu. Jednak kilka cech jest typowo buddyjskich. Należy do nich pagoda, zawsze o nieparzystej liczbie pięter, najczęściej trzech lub pięciu, czasem też jednopiętrowa. Kolejne piętra wyrażają żywioły. W Japonii właściwie zawsze pagoda jest drewniana.

Jelenie w Narze bardzo żebrzą o jedzenie
Jelenie w Narze bardzo żebrzą o jedzenie

Przed wejście do świątyni buddyjskiej jest brama niōmon, po której obu stronach stoją posągi wartowników Niō o demonicznym wyglądzie. W świątyniach buddyjskich znajduje się także dzwon. Inaczej niż nasze europejskie dzwony, te azjatyckie nie mają serca (jakkolwiek by to nie brzmiało), a uderza się w nie za pomocą drewnianego „taranu”. Uderzenie jest wyrażeniem modlitwy (na przykład uderzenie w dzwon pokoju wyraża modlitwę o pokój na świecie), a słuchanie uderzeń dzwonu w przededniu Nowego Roku ma oczyścić z win.

Jelenie spotyka się praktycznie na całym obszarze parku
Jelenie spotyka się praktycznie na całym obszarze parku

Przy świątyniach buddyjskich znajdują się także cmentarze. Ceremonię zawarcia małżeństwa lub narodzin potomka tradycyjnie obchodzi się w świątyni szintoistycznej, zaś pogrzeby to domena buddyzmu – pochówków szintoistycznych nie ma niemal wcale, gdyż ta religia nie zajmuje się kwestią życia po śmierci. W odróżnieniu do przybytków szintoistycznych, buddyjskie są pełne przedstawień – głównie posągów – Buddy, bodhisattwów i bóstw z japońskiego panteonu. Przed posągami leżą dary – kwiaty, owoce, pędy bambusów, nawet słodycze czy alkohol.

Latarnie wotywne - ishi-dōrō
Latarnie wotywne – ishi-dōrō

Chociaż buddyzm z założenia jest religią ateistyczną – czyli bez bogów – to w wersji popularnej, ludowej, wcielenia Buddy lub tych, którzy osiągnęli stan oświecenia, otacza się boską czcią i kieruje się do nich modlitwy. Przez to właśnie świątynie szinto wyglądają na zgodniejsze z buddyjską doktryną.

Aleja latarni wotywnych - ishi-dōrō (Nara, Japonia)
Aleja latarni wotywnych – ishi-dōrō (Nara, Japonia)

Pierwotnie Nara oprócz znaczenia politycznego, była również ośrodkiem religii buddyjskiej w Japonii: tutaj znajdowało się Nanto Shichi Daiji, czyli siedem potężnych świątyń Nanto (synonim Nary z czasów, gdy dwór był w Heijō-kyō) religii buddyjskiej o dużych wpływach i znaczeniu. Niektóre z nich, wraz ze świątyniami szintoistycznymi, pałacem i lasem pierwotnym, zostały wpisane na listę UNESCO jako zabytki starożytnej Nary.

Gangō-ji
Gangō-ji

Nara: Świątynia Gango-ji

Gangō-ji to buddyjski kompleks świątynny wybudowany w VIII wieku, a będący rozbudowaną wersją świątyni Asuka-dera, która powstała w latach 588-596 nieopodal Nary. Wraz z przeniesieniem stolicy, częściowo przeniesiono i świątynię, dodatkowo ją rozbudowując. To, co możemy podziwiać obecnie, jest jedynie ocalałą częścią jednej z siedmiu potężnych świątyń buddyjskich. Uważa się, że będąca częścią Gangō-ji Asuka-dera jest najstarszą świątynią buddyjską w całej Japonii. Warto pamiętać, że buddyzm w Japonii został przyjęty odgórnie, więc ludzie początkowo mocno się przeciw niemu buntowali. Natomiast pierwsze budowle buddyjskie wzniesiono w 584 w miejscowości Ichikawa.

Gangō-ji, Nara, Japonia
Gangō-ji, Nara, Japonia

Nara Park

Najwięcej turystów w Narze przyciąga park, na terenie którego znajdują się ważne świątynie buddyjskie i szintoistyczne: Tōdai-ji, Kōfuku-ji i Kasuga. Jest tu jeszcze wiele innych pawilonów, które można odwiedzić, są piękne acz nie mają już takiego znaczenia historycznego. Nara Park został założony w 1300 roku, co czyni z niego jeden z najstarszych parków publicznych w Japonii. Park cieszy się tym większą popularnością, że przechadzają się po nim setki (około 1500) jeleni sika (inaczej jeleń wschodni – łac. Cervus nippon). Swobodnie i bez strachu przed ludźmi, a wręcz przeciwnie: gdy tylko jelenie zauważą, że ktoś ma specjalne shika-senbei (krakersy dla jeleni), robią się bardzo natarczywe.

Nara Park i jelenie sika
Nara Park i jelenie sika

Karmienie jeleni sika to frajda zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Niektóre z jeleni w Parku Nara nauczyły się prosić o jedzenie: wykonują energiczne skłony głową. Inne zajmują strategiczne pozycje na podwyższeniu, by znaleźć się na wysokości oczu człowieka. Rozrastająca się populacja jeleni cieszy turystów i pewnie też sklepikarzy, ale martwi władze miasta. Zwierzęta potrafią poranić ludzi, powodują wypadki drogowe i ogólnie jest ich za wiele. Z tego powodu poza parkiem władze miasta daje przyzwolenie na chwytanie i zabijanie jeleni. Obecnie władze Nary zmierzają do ograniczenia rozrostu populacji, a przede wszystkim nadmiernym rozłażeniem się jeleni poza park

Jelenie można karmić specjalnie zakupionymi sucharkami
Jelenie można karmić specjalnie zakupionymi sucharkami

Jelenie sika w Parku i w kulturze

Dlaczego właściwie jelenie sika mogą tak swobodnie i bez groźby kary paskudzić na chodniki i napastować turystów? Lokalne opowieści ludowe mówią, że jelenie sika z tego obszaru są zwierzętami świętymi, gdyż na białym jeleniu sika podróżował Takemikazuchi, jedno z czterech bóstw tutejszej świątyni Kasuga. Dla ciekawostki: ten bóg grzmotów i miecza jest też pierwszym zawodnikiem sumo. Uświęcony przez boską podróż, jelenie sika zostały uznane za nietykalne i zabicie choćby jednego zagrożone było karą śmierci i było tak aż do 1637 roku, kiedy ostatni raz zanotowano złamanie tego prawa. Po II wojnie światowej jelenie straciły swój święty status, za to uzyskały ochronę jako skarb narodowy.

Nara Park
Nara Park

Nara: Świątynia Kasuga Taisha

Jelenie sika jako posłańcy bóstwa są symbolem szintoistycznej świątyni Kasuga Taisha w Narze. Nawet tamizuya do obmyć przed wstąpieniem do świątyni ma rzeźbę jelenia. Świątynię zbudowano w VIII wieku. Świątynia ta należała do jednego z arystokratycznych rodów.

Świątynia szinto - Kasuga Taisha (Nara)
Świątynia szinto – Kasuga Taisha (Nara)

Cechą charakterystyczną świątyni Kasuga Taisha są długie aleje, wzdłuż których ciągną się rzędy omszałych kamiennych latarni wotywnych: ishi-dōrō. Wygląda to niezwykle nastrojowo. Tych latarni jest około tysiąca, zaś wiszących, wykonanych z brązu – około 1600 sztuk. Latarnie zapalane są tylko dwa razy w roku: w lutym z okazji święta wiosny i 15. sierpnia w dniu o-bon, który jest japońskim dniem zmarłych. W jednym z pomieszczeń w świątyni można podziwiać zapalone latarnie, a ponieważ ściany są wyłożone lustrem, odbicia multiplikują się tworząc niesamowity efekt, będący namiastką tych dwóch świąt.

Kasuga Taisha i lampiony
Kasuga Taisha i lampiony

Nara: Świątynia Kofuku-ji

Kolejną buddyjską świątynią z tych siedmiu w Narze o szczególnym znaczeniu jest Kōfuku-ji. Założono są pod koniec VII wieku, na początku zaś VIII wieku przeniesiono ją do Nary, ówczesnej stolicy. Podobnie jak szintoistyczna Kasuga, ta również należała do tej samej zamożnej rodziny arystokratycznej, Fujiwary. W skład kompleksu wchodzi 5-piętrowa pagoda o wysokości 50-metrów, dwa pawilony na planie ośmioboku i jeden pawilon na planie prostokąta. Nie są to jednak oryginalne budowle, gdyż te były wielokrotnie niszczone, głównie przez ogień, i wznoszone na nowo, choć kilku obiektów nie odbudowano nigdy. Obecnie można podziwiać rekonstrukcje z wieków XIII – XVIII, więc i tak robi wrażenie swoim wiekiem. O ile pozostałe świątynie z Nary straciły na znaczeniu i podupadły, gdy stolicę przeniesiono do Kioto, to Kōfuku-ji dzięki powiązaniom z rodziną Fujiwary zachowała swój status.

Kōfuku-ji (Nara, Japonia)
Kōfuku-ji (Nara, Japonia)
Brama w Parku Nara
Brama w Parku Nara

Todai-ji i Wielki Budda w Narze

Tōdai-ji to potężny buddyjski kompleks klasztorny, który założono w Narze w pierwszej połowie VIII wieku. Głównym budynkiem jest Pawilon Wielkiego Buddy, do 1998 roku był to największy drewniany budynek na świecie – mierzy 57 metrów długości i 50 metrów szerokości. Ten rekord pobiły dopiero nowoczesne konstrukcje, w tym japoński stadion do baseballu. Trzeba wiedzieć, że ta rekonstrukcja pawilonu z początku XVIII wieku jest aż o 1/3 mniejszą od oryginału. Przed pawilonem, między bramą zewnętrzną a wewnętrzną stały pierwotnie dwie 7-kondygnacyjne pagody o wysokości 100 metrów każda, będąc długo najwyższymi budowlami na świecie.

Tōdai-ji, pawilon Wielkiego Buddy
Tōdai-ji, pawilon Wielkiego Buddy
Wielki Budda z Nary
Wielki Budda z Nary

Daibutsu (czyli Wielki Budda, nieformalne określenie każdego wielkiego posągu Buddy) w świątyni Tōdai-ji mierzy 16 metrów wysokości. Dla przypomnienia, Daibutsu z Kamakury jest o dwa metry niższy. Po obu stronach Buddy znajdują się mniejsze posągi bodhisattwów. Budowa posągu Buddy i pawilonu, w którym miał stać, rozpoczęła się w 743 roku z inicjatywy cesarza Shomu, który w ten sposób chciał uchronić kraj przed rozmaitymi klęskami . Tworzenie posągu i pawilonu zakończono w 751 roku. Omal nie doprowadziło do kraju do bankructwa: posąg pochłonął niemal całe zasoby brązu w Japonii. Gdy naukowcy prześwietlili posąg promieniami rentgenowskimi, wewnątrz kolana Buddy znaleziono ludzkie prochy z zachowanymi zębami i biżuterią, najprawdopodobniej prochy cesarza Shomu.

Nigatsu-do (Nara, Japonia)
Nigatsu-do (Nara, Japonia)

Tylko dwa obiekty kompleksu Tōdai-ji pochodzą z pierwotnego założenia klasztornego, czyli z VIII wieku: Pawilon Lotosu i zachodnia brama, natomiast większość zabudowań datuje się na początek XII wieku.

Wejście do Nigatsu-do
Wejście do Nigatsu-do

Pałac cesarski w Narze

Trochę dalej od centrum znajduje się jeszcze jeden obiekt warty uwagi, jest to pałac cesarski Heijō, lub jego pozostałości. Pochodzi on z czasów, gdy dwór cesarski i stolica kraju były w Narze, czyli z VIII wieku. Zarówno architektura pałacu, jak i scentralizowana forma rządów z cesarzem i ministrami na czele były inspirowane chińskim modelem rządów. Gdy stolica została przeniesiono z Nary do Kioto, część zabudowań rozebrano i przeniesiono wraz z dworem, pozostała część stopniowo ulegała zniszczeniu. Ogień trawił drewniane zabudowania, a co się dało, było rozkradane jako materiał budowlany, zaś resztę obszaru pałacu przekształcono w tereny uprawne. Nie przetrwało niemal nic oprócz pamięci istnienia dawnego pałacu.

Rekonstrukcja pałacu cesarskiego w Narze
Rekonstrukcja pałacu cesarskiego w Narze

W latach 70. XX wieku archeolodzy podjęli się wykopalisk, a teren pałacu, jego skromne pozostałości i trochę niepewne rekonstrukcje zostały wpisane na listę UNESCO w 1998 roku.
Te „niepewne” rekonstrukcje wynikają z tego, że z braku materiału źródłowego niezbyt wiadomo, jak budynki pałacowe wyglądały. Na podstawie innych budowli epoki odtworzono wygląd bramy i głównego budynku oraz muru okalającego główny plac, przeznaczony na audiencje i oficjalne uroczystości. Trzeba przyznać – nie jest tego tutaj wiele, ale można odczuć ogrom i rozmach założenia pałacowego.

Świątynie w Nara Park
Świątynie w Nara Park

Zwiedzanie Nary

Nara stanowi jeden z ciekawszych i bardziej istotnych zabytków Japonii. Ale nie ma co ukrywać, że to jelenie są tu chyba najważniejszą atrakcją tegoż wspaniałego miejsca. Stąd park Nara należy do najpopularniejszych atrakcji całej Japonii. Na tym zaś zyskuje historyczne miasto. Jeśli do miasta przyjeżdżamy koleją, to właściwie spacerkiem można stąd dostać się do wszystkich najważniejszych zabytków. Pod tym względem jest to bardzo kompaktowe miasto, przynajmniej w porównaniu z innymi w Japonii.

Wszędobylskie jelenie sika
Wszędobylskie jelenie sika

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
Nara

Sigirija (Sigiriya), słynna Lwia Skała na Sri Lance

Jedną z najbardziej znanych, najczęściej fotografowanych i najsłynniejszych atrakcji Sri Lanki jest Sigirija (syng. සීගිරිය, tamil. சிகிரியா, ang. Sigiriya). Po polsku znaczy tyle, co Lwia Skała. To przepiękne, ikoniczne miejsce, dla wielu jest ukoronowaniem wyprawy na Cejlon. Przyciąga tu przede wszystkim słynny Pałac-forteca na szczycie 200-metrowej skały, ale współczesna Sigirija ma także inne atrakcje do zaoferowania.

Sigirija
Sigirija

Pidurangala: Widok na Lwią Skałę i stary klasztor

Widok Lwiej Skały jest przepiękny. Jednym z najlepszych miejsc do jej oglądania z oddali jest drugi skalny słup, znajdujący się kilka kilometrów na północ od Sigirii. To Pidurangala. W sumie skąd najlepiej podziwiać szczyt, jak nie z innego szczytu?

Pidurangala
Pidurangala

U stóp skały Pidurangala znajduje się klasztor buddyjski – wihara. Został założony prawdopodobnie już w II wieku p.n.e, ale szczególnego znaczenia nabrał dopiero w czasach panowania króla Kashyapa, to jest w drugiej połowie V wieku. Z oryginalnego klasztoru niewiele tak naprawdę pozostało. Największe wrażenie robi figura Buddy w pozycji parinirwany, która znajduje się gdzieś w połowie drogi na szczyt. Dziś już częściowo sypiąca się, ale dzięki temu widać jak zbudowane są takie figury.

Pidurangala
Pidurangala

Pidurangala: Wejście

Wspinaczka na szczyt Pidurangali do łatwych nie należy. Rozpadające się schody to jest jeszcze ta łatwa droga, nawet jeśli spływa z nich woda. Większość ścieżki także nie nastręcza jakiś szczególnych trudności. Dopiero tuż pod samym szczytem potrzeba trochę zręczności i uwagi przy wspinaczce. Tam już trzeba się wdrapać. Jeśli dla kogoś to problem, to mogą pomóc mu inni ludzie, sami widzieliśmy i pomagaliśmy wciągać innych turystów. Tu warto pamiętać, że wejście na tę skałę jest darmowe, jednak brak opłat wiąże się z brakiem infrastruktury turystycznej. Nie ma ani barierek, ani niczego innego.

Pidurangala: Widok na Sigiriję
Pidurangala: Widok na Sigiriję

Widok ze szczytu zapiera dech, wynagradza trud wspinaczki, zaś ogrom okolicznej dżungli zniewala. Warto pamiętać, że Cejlon to wyspa, której 80% powierzchni stanowią niziny, gdzieniegdzie urozmaicone pojedynczymi wzniesieniami. Takimi jak Pidurangala i Sigirija, które są zbudowane ze skały magmowej – pozostałości po dawnych wulkanach. Stąd dżungla zdaje się pokrywać cały kraj, a pola ryżowe są skromnie wpasowane w bagienne łąki. Jednak tak naprawdę naturalne lasy pokrywają 1/3 powierzchni kraju, czyli podobnie jak Polskę (ok. 29% powierzchni kraju).

Droga na szczyt
Droga na szczyt, ta łatwiejsza część

Sigirija, Lwia Skała i symbol Sri Lanki

Niektórzy sugerują, by pozostać przy wejściu na Pidurangalę, my jednak polecamy nie pomijać głównej atrakcji. Stanowisko archeologiczne Sigirija to symbol Sri Lanki, stąd cena biletu dość wysoka – 30 USD – zwłaszcza, gdy porówna się z cenami dla tubylców. Cały zespół pałacowo-forteczny znajduje się na liście UNESCO. Wokół jest mnóstwo różnych dodatkowych atrakcji i toczy się życie turystyczne.

Małpy na stanowisku archeologicznym
Małpy na stanowisku archeologicznym

Skąd pochodzi nazwa Sigirija?

Warto na chwilę zastanowić się nad genezą nazwy. Syngalezi to ludność pochodząca z północy subkontynentu indyjskiego, używająca języka syngaleskiego, który jest językiem indoaryjskim. Syngalezi są wyznawcami buddyzmu therawady – jednej z jego najstarszych gałęzi. Przybyli na Sri Lankę w IV wieku p.n.e.; sami siebie uważają za potomków lwa (sinha) i bengalskiej księżniczki. To pochodzenie od lwów jest w kulturze lankijskiej ciągle żywe. Zaś sama twierdza nawiązywała swym kształtem do tego zwierzęcia, ale do tego jeszcze wrócimy. Trochę o lwach i ich znaczeniu będzie też przy wpisie o rezerwacie leśnym Sinharaja.

Sigirija, Lwia Skała
Sigirija, Lwia Skała

Historia Sigiriji

Podnóże skalnej kolumny, wysokiej na niemal 200 metrów (lub ponad 180 jak podają inne źródła), było zamieszkane już od czasów prehistorycznych. Między III a I wiekiem p.n.e powstał tutaj kompleks klasztorów buddyjskich i pustelnie ascetów. Do tych dawnych budowli mnisi wykorzystali naturalne pieczary i nawisy skalne.

Przejścia między skałami
Przejścia między skałami

Dalsza historia Sigiryi jest ciekawsza. Otóż, król Dhatusena z Anuradhapury (panował 455-473) miał dwóch synów: prawowitego dziedzica tronu Moggallana i syna konkubiny, Kashyapę. Kashyapa w 477 roku zabił swego ojca (prawdopodobnie) i przemocą zajął tron Anuradhapury. Moggallana w obawie o swoje życie uciekł do południowych Indii. Natomiast uzurpator bał się ataku prawowitego dziedzica tronu i zbudował na płaskowyżu wyniosłej na prawie 200 metrów skały fortecę. Większość zabudowań Lwiej Skały pochodzi z okresu rządów króla Kashyapy, to jest z lat 477 – 495.

Ściana lustrzana z dołu
Ściana lustrzana z dołu

Moggallana w końcu wrócił z Indii wraz z wojskiem, by odebrać należny mu tron. Złamał obronę twierdzy na skale i pokonał przyrodniego brata. Uzurpator popełnił samobójstwo, padając na własny miecz. Twierdza została porzucona przez dwór, ale do XIV wieku miejsce to zasiedlali mnisi buddyjscy. Krótko jeszcze Sigirija służyła jako wojskowy przyczółek Królestwu Kandy w wiekach XVI i XVII.

Ściana lustrzana (Sigirija, Sri Lanka)
Ściana lustrzana (Sigirija, Sri Lanka)

Sigirija: Zwiedzanie

Sigirija to nie tylko warownia na szczycie skały, ale także „wodne ogrody” u jej podnóża: kompleks pałacowo-ogrodowy, pełen sztucznych sadzawek. Zwiedzanie można zacząć od muzeum, w którym zresztą i tak kupuje się bilety. W zbiorach znajdziemy trochę eksponatów, czyli dużo jak na Sri Lankę, no i wiele tablic informacyjnych, z których można poznać historię klasztoru i twierdzy oraz prac archeologicznych. Następnie przechodzi się przez ogrody, w których widać stada małp i idzie w kierunku skały. Już bliżej skały, przy fosie, są sprawdzane bilety.

Wejście na twierdzę
Wejście na twierdzę

Wspinaczka na skałę odbywa się trzystopniowo. Przed właściwą Lwią Skałą mamy niewielki Taras. Wcześniej jeszcze przechodzimy obok historycznych fresków, którymi być może była pokryta cała skala. Na freskach są przedstawione niebiańskie dziewice króla Kassapy, czy w innej nomenklaturze „damy dworu” lub po prostu królewskie nałożnice. Kobiet na freskach było ponad 500, ale dziś większość z nich uległa zniszczeniu. Zobaczyć można tylko kilka. Są tu też ciekawe, kręte schody do przejścia, które sprowadzono z londyńskiego metra. Interesująca jest także Ściana lustrzana. Niegdyś była pokryta polerowanym stiukiem, w którym ponoć można się było przyglądać. Dziś pokryta jest grafitti, jakie pozostawili pielgrzymi i turyści z wieków VIII do X!

Widok na ruiny pałacu
Widok na ruiny pałacu

Szczyt twierdzy

Przed ostatnią częścią wspinaczki znajdujemy odpowiedź, dlaczego Lwia skała nazywa się tak, a nie inaczej. Do dziś u stóp ostatnich schodów na szczyt pozostały tylko gigantyczne lwie łapy, ale niegdyś była i głowa lwa, która jednak runęła na skutek erozji.

Ogrody pałacowe z góry (Sigirija, Sri Lanka)
Ogrody pałacowe z góry (Sigirija, Sri Lanka)

Sigirija to miejsce turystyczne, więc wspinaczka odbywa się tu po schodach (ponad 850, tak kamiennych jak i metalowych). Nie należy do najłatwiejszych, ale też nie ma tu żadnych specjalnych trudności (to nie jest Szczyt Adama). W końcu zaś dociera się na szczyt Lwiej Skały. Tam widok urzekający! Szczególnie ciekawie z góry wygląda długa prosta ścieżka ku skale, która wyznacza oś założenia pałacowego. Stąd dopiero widać, jak wielkie to było.

Stanowisko archeologiczne Sigirija
Stanowisko archeologiczne Sigirija

Dziś z dawnego pałacu i fortecy nie pozostało wiele poza niskimi ruinami murów. Jednak i to robi wrażenie, biorąc pod uwagę, jak wielkie wyzwanie mieli budowniczowie. Na ukrytą w dżungli skałę z zabudowaniami zwrócił uwagę w 1831 roku brytyjski major, a wkrótce obiektem zainteresowali się archeolodzy i niestety, handlarze starożytnościami. Pierwsze prace archeologiczne ruszyły w ostatniej dekadzie XIX wieku. Jednak naprawdę poważne badania i działania mające na celu ochronę zabytku ruszyły dopiero w latach 80. XX wieku.

Jako ciekawostkę warto dodać, iż przy okazji wspinaczki na Sigiriję natykamy się na znaki: „uwaga, małpy”, „zakaz karmienia małp” oraz przestrogę, by zachowywać ciszę z uwagi na gniazda dzikich os. Jest także informacja, że w przypadku użądlenia, zabrania się dalszej wspinaczki na skałę. Tu warto dodać, ze przed wejściem do kompleksu kwitnie życie turystyczne, jest mnóstwo kramów z pamiątkami, a nawet można pojeździć na słoniu (jeśli kogoś interesują takie atrakcje).

Lwia Skała, Sigirija
Lwia Skała, Sigirija

Sigirija: Miasto i inne atrakcje

Współczesne miasto Sigirija, które jest trochę oddalone od zabytku, jest dobrą bazą wypadową nie tylko do wspinania się na skały, ale też choćby wycieczki do Pollanaruwy czy safari w pobliskich parkach narodowych. Jest tu także wiele sklepów, sprzedaje się tu dużo szafirów. Niektóre z nich oferują prezentację. My zaś wybraliśmy się na jeszcze jedną wycieczkę, „Village safari”. Miało to być przedstawienie tradycyjnego domostwa, transportu i przygotowywania posiłków. Najpierw podjechaliśmy tuk-tukiem do miejsca, skąd zaczynała się właściwa wycieczka – przejażdżka wozem zaprzęgniętym w woła (tak zwany bull cart lub ox cart).

Wioskowe safari
Wioskowe safari

Sigirija: Wioskowe safari

I tu ciekawostka, bo ta część wioskowego safari wygląda na specjalnie przygotowaną. Ale o tym, że nie jest tylko maskarada ku uciesze turystów niech świadczy fakt, że przed wjazdem na autostradę jest znak zakazujący wjazdu taką bryczką. Rzadko się takie środki transportu spotyka na drogach, niemniej jednak wciąż są używane, nie tylko jako atrakcja turystyczna.

Wioskowe safari, bryczka z wołem
Wioskowe safari, bryczka z wołem

Z wozu przesiedliśmy się na łódź, na której zrobiono nam tradycyjną lankijską czapeczkę z lotosu. Niebieski kwiat lotosu jest jednym z symboli Sri Lanki, chętnie składany jako ofiara w buddyjskich świątyniach. Później dotarliśmy do tradycyjnego domostwa lankijskiego, gdzie mogliśmy zobaczyć jak łuszczy się ziarno ryżu, mieli kaszę jaglaną na mąkę i jak zapleść liście palmy, by nadał się do krycia chaty. Zostaliśmy poczęstowani obfitym, bardzo smacznym lankijskim curry. Następnie tuk-tuk już bez dodatkowych atrakcji odstawił nas z powrotem do miasteczka, gdzie czekał nasz kierowca. Ale powiedzmy sobie wprost, wioskowe safari to jedynie dodatek do głównej atrakcji.

Wioskowe safari: łódź
Wioskowe safari: łódź

Sigirija w popkulturze

Lwia skała wpisała się także w masową kulturę. Może nie tak mocno, ale jednak. Teledysk do utworu „Save a prayer” Duran Duran kręcono w kwietniu 1982 roku na Sri Lance właśnie, w Polonnaruwrze, Sigiryi, Kandy i plaży południowego wybrzeża. Skała znalazła też swoje miejsce w powieści „Fontanny raju” Arthura C. Clarke’a. Clarke spędził sporą część życia na Cejlonie, we wspomnianej książce stworzył fikcyjną wyspę wzorowaną na Sri Lance. Opisał tam skałę demona – Yakkagala.

Sigirija widziana z wody
Sigirija widziana z wody

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak lankijski
SigirijaAnuradaphura

Szybenik, czyli Braavos z „Gry o tron”

W Dalmacji spośród miast wybrzeża Adriatyku Szybenik (chor. Šibenik) wyróżnia się jedną szczególną cechą – jest jedynym miastem oryginalnie założonym przez Chorwatów. Pozostałe stare miasta są dawnymi osadami Greków, Rzymian bądź Ilyrów. Szybenik założyły plemiona chorwackie; jego nazwa pojawia się w dokumentach po raz pierwszy w połowie XI wieku. Dziś to miasto to także kolejna z lokacji „Gry o tron”.

Klimatyczne przejścia w Szybeniku
Klimatyczne przejścia w Szybeniku

Historia Szybeniku

Choć Chorwaci nie raz podkreślają tę odmienność historyczną, dziś tak naprawdę trudno ją zauważyć. Szybenik po raz pierwszy został wspomniany w 1066 roku za czasów króla Petara Krešimira IV (postawiono mu to nawet pomnik). Gród uzyskał prawa miejskie w roku 1298, wtedy także założono tu pierwsza diecezję. Jednak ciągle musiało odpierać ataki Wenecjan. W 1412 roku ostatecznie zostało włączone do Republiki Weneckiej. Przez lata odpierano ataki Turków Osmańskich. Tym nie udało się zająć miasta.

Petar Kresimir IV, pomnik w Szybeniku
Petar Kresimir IV, pomnik w Szybeniku
Szybenik
Szybenik

W 1797 roku wraz z upadkiem Wenecji Szybenik stał się częścią Austrii, do której należał aż do końca I wojny światowej. Wówczas został wcielony do Jugosławii. W każdym razie dzisiejsza zabudowa, także ta historyczna, to przede wszystkim dzieło Wenecjan i Austriaków, a nie średniowiecznych Chorwatów. W tym kontekście nie dziwi określanie Szybenika mianem włoskiego miasta. Warto dodać, że Szybenik dość mocno ucierpiał podczas II wojny światowej jak i wojny ojczyźnianej.

Szybenik i wąskie uliczki
Szybenik i wąskie uliczki

Katedra św. Jakuba w Szybeniku

Najbardziej godnym uwagi zabytkiem Szybeniku jest katedra św. Jakuba. W roku 2000 została wpisana na listę UNESCO. Słynie z niezwykłej architektury: do jej zbudowania użyto tylko i wyłącznie kamienia i marmuru. Nie ma zaprawy czy spoiny, wszystko ściśle do siebie przylega. Kościół łączy w sobie style gotycki i renesansowy: powstał na przełomie tych styli, w latach 1431 – 1536. Można zauważyć, że kopuła jest odbudowana: została mocno uszkodzona podczas ostatniej wojny. Jednocześnie katedra św. Jakuba jest najważniejszym zabytkiem renesansowym w Chorwacji.

Katedra św. Jakuba w Szybeniku
Katedra św. Jakuba w Szybeniku

Gotycki i renesansowy: to wynika wprost ze zmian historycznych. Katedrę zaczęto budować w stylu weneckiego gotyku, jednak w trakcie zmieniła się koncepcja i wpływy, więc zainspirowano się toskańskim renesansem. W przypadku takiej budowli to dość karkołomne zadanie, ale architekci sobie poradzili. Szczególnie jeden, Juraj Dalmatinac (znany też jako Giorgio Orsini), to on nadał budynkowi dzisiejszy monumentalny styl. Uznaje się go za głównego architekta katedry, ale też jest jednym z najwybitniejszych rzeźbiarzy XV wieku. Jest autorem portalu Pałacu Dożów w Wenecji, a pracował także w Zadarze, Dubrowniku czy na wyspie Pag. Po rozpadzie Jugosławii w latach 1991 – 1995 odbudowywano katedrę. Niestety nowożytni budowniczowie nie byli w stanie odtworzyć oryginalnej technologii, więc musieli użyć cementu.

Wejście do katedry lub do Żelaznego Banku w Braavos
Wejście do katedry lub do Żelaznego Banku w Braavos

„Gra o tron”, Bravos i Szybenik

Okolice katedry to także lokacja „Gry o tron”. Sama świątynia to siedziba Żelaznego Banku w Braavos, tu widzimy między innymi Mace’a Tyrella i Tycho Nestorisa. Z katedrą jest tak samo jak z kościołami w Dubrowniku: da się je rozpoznać do pewnego miejsca. Parter wraz z portalem jest bardzo dobrze widoczny w serialu, zwłaszcza gdy Mace mówi, że bankierzy zbudowali takie coś i wskazuje budynek. Wyżej jednak zadaszenie i chrześcijańskie elementy zostały zastąpione komputerowo dorobionymi piętrami. W „Grze o tron” można też dostrzec pomnik Juraja znajdujący się przy głównym wejściu, obok budynku z charakterystycznymi okiennicami.

Plac przy katedrze (Szybenik, Chorwacja) lub Braavos („Gra o tron”)
Plac przy katedrze (Szybenik, Chorwacja) lub Braavos („Gra o tron”)

Poza katedrą wykorzystano także wybrzeże i port oraz dalekie plany. Kręcono tutaj ujęcia wpłynięcia do Wolnego Miasta Braavos: widok na miasto od strony morza i przepłynięcie między wyspami, na których stał Kolos. Kolos oczywiście był komputerowy. Natomiast dużą część portu kręcono w Kaštel Gomilica pod Trogirem. W serialu te ujęcia się przeplatają. Od szóstego sezonu natomiast Braavos kręcono w Hiszpanii.

Forteca św. Michała (lub św. Anny)
Forteca św. Michała (lub św. Anny)

Szybenik i fortyfikacje

Drugim bardzo charakterystycznym, acz już nie filmowym, atutem Szybenika są jego fortece. Powstawały, by bronić miasta przed Turkami. W XVI wieku wzniesiono fortecę św. Mikołaja. Ta znajduje się na wyspie Ljuljevac przy wejściu do kanału św. Antoniego. Dotarcie do niej wymaga dojazdu samochodem, a potem przejścia trochę na nogach.

Forteca św. Jana (Szybenik)
Forteca św. Jana (Szybenik)

W XVII wieku wzniesiono kolejną twierdzę – św. Jana. Ta niestety była zamknięta dla zwiedzających podczas naszej wizyty w tym mieście. Przechodziła proces przystosowania do nowych realiów. Taką transformację przeszła choćby forteca św. Michała (dziś też nazywa się ją twierdzą św. Anny), znajdująca się w centrum miasta. Jest to dość spora konstrukcja, wewnątrz znajdziemy tam choćby otwartą scenę, restaurację, czy muzeum. Pełni ona dziś rolę kulturalną i rekreacyjną.

Widok na Szybenik z twierdzy Barone
Widok na Szybenik z twierdzy Barone

Tu warto dodać, że nie było to celowe działanie. Forteca mocno ucierpiała w dwóch wybuchach prochu (w latach 1663 i 1752). Nie nadawała się do obrony i popadała w ruinę. Szczęśliwie zamiast rozebrać ją doszczętnie, wymyślono inne jej zagospodarowanie.

Wieża przy kościele św. Jana (Szybenik, Chorwacja)
Wieża przy kościele św. Jana (Szybenik, Chorwacja)

Podobny los spotkał kolejną twierdzę – Barone, która dziś także pełni rolę rekreacyjną oraz bardzo dobrego punktu widokowego na miasto. Tu nawet mamy wystawione armaty. Ale o ile dachy w tej najstarszej części wyglądają dość atrakcyjnie, trochę dalsza okolica Szybenika została dotknięta duchem socrealistycznej architektury. Bilety na twierdzę św. Michała/Anny i Barone są łączone.

Średniowieczna zabudowa Szybenika
Średniowieczna zabudowa Szybenika

Inne atrakcje Szybeniku

Poza twierdzami na starym mieście warto zatrzymać się w ogrodzie znajdującym się w klasztorze Franciszkanów im św. Wawrzyńca. Sam ogród jest dość niewielki, acz wyróżnia się od reszty zabudowy. Jest to unikat w Chorwacji, to tak zwany średniowieczny ogród śródziemnomorski. Ścieżka ma kształt krzyża. Ogród jest połączony z patio, przy którym siedzą goście restauracyjki, więc turyści najczęściej wchodzą tu tylko na chwilę i idą dalej.

Ogród w klasztorze św. Wawrzyńca
Ogród w klasztorze św. Wawrzyńca

Z charakterystycznych budynków w centrum warto zwrócić uwagę na dawny pałac książęcy (muzeum miejskie), oraz Pałac Rektorów znajdujący się na placu Republiki Chorwackiej. (muzeum oswobodzenia Dalmacji). Poza zabytkami Szybenik to przede wszystkim dwie rzeczy. Promenada, z której pięknie widać stare miasto, zwłaszcza jak się trochę nią przejdzie. Oraz wąskie, malownicze uliczki. Można się tam zgubić. W porównaniu z chociażby Dubrownikiem, to miasto sprawia wrażenie nieco opuszczonego przez turystów.

Widok na Szybenik
Widok na Szybenik

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chorwacki
SzybenikRijeka
Szlak filmowy
Szybenik

Rawenna (Ravenna) i bizantyjskie kościoły

Może nie jest to miasto tak słynne i oblegane turystycznie jak choćby Rzym, Wenecja czy Florencja, a nawet Bolonia, ale zdecydowanie warte odkrywania. Rawenna (wł. Ravenna), która znajduje się w regionie Emilia-Romania, (której stolicą jest właśnie Bolonia) to jednak taki niedoceniony klejnot, który znalazł swoje miejsce nawet na liście UNESCO, choć znajduje się poza utartym szlakiem turystycznym. To daje niesamowitą możliwość, by spojrzeć sobie na zdecydowanie bardziej leniwe, spokojniejsze i mniej gwarne miasto północnych Włoch i bez przeszkód móc się nim delektować. A jest czym.

Nowa bazylika św. Apolinarego (Rawenna, Włochy)
Nowa bazylika św. Apolinarego (Rawenna, Włochy)

Historia Rawenny

Początki osadnictwa sięgają tu jeszcze XIV wieku p.n.e. Z czasem Umrów zastąpili Etruskowie, a tych Rzymianie. Sama Rawenna stała się bardzo ważnym ośrodkiem w Cesarstwie u jego schyłku. Gdy dokonano podziału Cesarstwa, Cesarstwo zachodniorzymskie do 402 miało swoją stolicę w Mediolanie, potem, aż do upadku w Rawennie. Dziś jeszcze można podziwiać tu wiele zabytków, które w jakiejś formie przetrwały do naszych czasów. Rawenna słynie przede wszystkim z kościołów, czy raczej bazylik i przepięknych mozaik.

Wnętrza Nowej Bazyliki św. Apolinarego
Wnętrza Nowej Bazyliki św. Apolinarego

Rawenna, Galla Placydia i Bazylika Witalisa

Dużą rolę na rozwój miasta miała Galla Placydia, córka Teodozjusza Wielkiego, a później królowa Wizygotów i Cesarzowa Rzymska. Galli wzniesiono nawet mauzoleum, wewnątrz bardzo ciekawie ozdobione mozaikami . Ten budynek znajduje się tuż obok Bazyliki św. Witalisa (Basilica di San Vite), która jest z kolei zabytkiem bizantyjskim. Powstała w latach 527 – 548, dzięki pieniądzom płynącym z Konstantynopola, jest obecnie jednym z najlepiej zachowanych przykładów sztuki bizantyjskiej.

Bazylika św. Witalisa (Rawenna, Włochy)
Bazylika św. Witalisa (Rawenna, Włochy)

Mauzoleum Teodryka

Blisko dworca kolejowego znajduje się też Park Teodryka Wielkiego, a w nim jego mauzoleum (Mausoleo di Teodorico). Teodryk, król Ostrogotów sam rozpoczął tę budowlę. Są to już czasy Bizantyjskie, po upadku zachodniego cesarstwa. Warto dodać, że budowla ta była jedną z głównych inspiracji Wieży Bismarcka w Szczecinie (obecna nazwa to Wieża Gocławska).

Mauzoleum Galli Placydii
Mauzoleum Galli Placydii

Inne kościoły Rawenny

W Rawennie jest więcej wczesnochrześcijańskich świątyń z okresu bizantyjskiego. Kolejna bazylika to Sant’Apollinare Nuovo z 504 roku, znów bardzo ciekawie przyozdobiona mozaikami. Właśnie dla tych kościołów warto tu przyjechać.

Mauzoleum Galli Placydii (Rawenna)
Mauzoleum Galli Placydii (Rawenna)

Katedra jest już zbudowana później, przez co dość mocno się odróżnia od bazylik. Przy niej znajduje się interesujące Baptysterium Ortodoksów (także pochodzącym z V wieku) oraz muzeum diecezjalne, gdzie wystawianych jest wiele skarbów.

Baptysterium Ortodoksów w Rawennie
Baptysterium Ortodoksów w Rawennie

Dante i Rawenna

Poza świątyniami Rawenna to także miasto Dantego. Ma on tu nawet swój grobowiec, który można odwiedzić. Wciąż przyciąga miłośników i zwykłych turystów. Warto dodać, że Dante Alighieri właśnie w Rawennie ukończył „Boską komedię”.

Grób Dantego w Rawennie
Grób Dantego w Rawennie

Rawenna: Plaże, zabawa i przemysł

Niektórzy przyjeżdżają do Rawenny bardziej przez przypadek, dlatego, że jest to najbliższe większe miasto z turystycznych wiosek z plażami. Są tu przede wszystkim trzy duże i znane kurorty – Marina di Ravenna, Lido Adriano i Lido di Dante. Można tam odpocząć, często tez plażować na wybrzeżu Adriatyku, są też bary czy dyskoteki. Dla młodszych znajduje się tu też park rozrywki – Mirabilandia.

Bazylika Św. Witalisa (Rawenna)
Bazylika Św. Witalisa (Rawenna)

Dzisiejsza Rawenna jednak ma zupełnie inny klimat, niż choćby turystyczne włoskie ośrodki. Obecnie jest to bardziej centrum przemysłowe, związane z przetwórstwem ropy. Po samym starym mieście można sobie spokojnie pospacerować, ale znów, podobnie jak w Bolonii, trzeba się trochę natrudzić, by znaleźć jedzenie wczesnym popołudniem. Siesta jest tu bardzo ważna, w starym mieście życie toczy się leniwie. O mapkach można właściwie zapomnieć, ale nie jest to duża miejscowość, więc łatwo można ją ogarnąć. Za to idealnie czuje się tu takie małomiasteczkowe Włochy. Zaś zabytki są naprawdę godne uwagi.

Malownicze uliczki Rawenny
Malownicze uliczki Rawenny

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak włoski
RawennaCapri