Archiwa tagu: UNESCO

Naha, Okinawa, Królestwo Riukiu i japońskie Hawaje

Miasto Naha (jap. 那覇市) to stolica prefektury Okinawa (w dodatku leżąca na wyspie Okinawa, zaś w skład prefektury wchodzi cały archipelag). Nie jest to duże miasto, bo liczy trochę ponad 300 tysięcy mieszkańców (cała Okinawa jakieś półtorej miliona).

Naha na Okinawie, czyli japońskie Hawaje
Naha na Okinawie, czyli japońskie Hawaje

Naha – Historia

Przez długi czas Naha była ważnym portem na Morzu Wschodniochińskich i centrum handlowym Królestwa Ryūkyū. Choć samo miasto nie robi dziś specjalnego wrażenia, wyspa, jak i jej stolica jest bardzo interesująca ze względu na historię, a także to kurortowa część Japonii. Czasem określa się je mianem japońskich Hawai.

Naha nocą, centrum turystyczne (Naha Kokusai Dori Shopping Street)
Naha nocą, centrum turystyczne (Naha Kokusai Dori Shopping Street)

Naha początkowo nosiła nazwę Naba, po skale w kształcie grzyba, która wznosiła się w mieście. Archeolodzy znaleźli ślady osadnictwa w tym miejscu pochodzące jeszcze z epoki kamienia. Odnaleziono również antyczne chińskie monety, jak również ślady handlu z Koreą czy Japonią. Miasto w tym miejscu istnieje co najmniej od XI wieku, ale zaczęło coś znaczyć dopiero w XV wieku.

Plaża publiczna w Naha
Plaża publiczna w Naha

Okinawa, czyli japońskie Hawaje

Klimat Okinawy to wilgotny tropikalny, co szczególnie odczuwa się w mieście. W kwietniu i tak jest nieźle, bo temperatury sięgają co najwyżej 24 stopni w skali Celsjusza, a wilgotność 74%. Odwiedzający najczęściej korzystają z hoteli, które mają własne plaże i wiele innych atrakcji. Mniejsze noclegownie, także w Naha, nie dysponują plażą, ale można skorzystać z plaż miejskich. W Naha na przykład pod wiaduktem drogowym. Szukanie lepszej, dzikiej plaży nie jest polecane – lepiej nie ryzykować kąpieli, gdy nie ma siatki przeciwko meduzom. Czyli tu mamy podobnie jak na Malediwach czy Samoa, dobre plaże są przy hotelach.

Shikina-en
Shikina-en

Królestwo Riukiu

O Królestwie Ryūkyū mało kto słyszał, zwłaszcza poza Azją Wschodnią. Było to niewielkie królestwo zajmujące wyspy Archipelagu Riukiu, z których największą jest Okinawa.
Królestwo Ryūkyū uformowało się w pierwszej połowie XV wieku z połączenia trzech królestw zajmujących obszar Okinawy: Sanzan, Hokuzan i Chuzan. Dominowała władza tego ostatniego, które okazało się być najsilniejsze.

Shikina-en
Shikina-en

Kulturowo i ekonomicznie Ryūkyū były bardziej zbliżone (i zależne) do Chin niż do Japonii. Do niewielkiego królestwa z Chin napływali kupcy, politycy i ludzie kultury. Cesarz uznał władzę Chuzan jako króla zjednoczonego Królestwa Ryūkyū. Ustrój polityczny i pałac królewski były powieleniem wzorców z cesarskich Chin. Zresztą króla formalnie koronował cesarz (lub jego przedstawiciel).

Mury zamku królewskiego w Naha
Mury zamku królewskiego w Naha

Królestwo Ryūkyū okres świetności przeżywało przez dwa wieki: XV i XVII, stając się kluczowym graczem na Morzu Wschodniochińskim, wymieniając towary przede wszystkim między Chinami a Japonią. Było niewielkie i słabe militarnie, ale niezależne i bardzo bogate. Tamta pozycja bardzo przypomina tę Niderlandów w Europie.

Zamek królewski
Zamek królewski

Gdy na końcu XVI wieku szogun Toyotomi Hideyoshi zaproponował królowi Ryūkyū, Sho Nei, zbrojną wyprawę na Koreę, a potem na Chiny, król jako protegowany cesarza Ming odmówił. Japończycy postanowili więc pod drodze podbić także Ryūkyū i choć królestwo zachowało dużą dozę autonomii, musiało zachować podwójną lojalność jako wasal: wobec Chin i wobec Japonii. Co było na rękę szogunatowi, który miał swój udział w bogatych dochodach królestwa.

Zamek królewski
Zamek królewski

Upadek Królestwa Ryūkyū i czasy japońskie

Póki Chiny były silne, także Ryūkyū było silne i nie poddawało się całkowicie wpływom Japonii. Natomiast gdy cesarskie Chiny upadły ekonomicznie i kulturowo, Japończycy coraz mocniej ograniczali niezależność Królestwa Ryūkyū.

Sala tronowa
Sala tronowa

Królestwo Ryūkyū zostało oficjalnie włączone w granice Cesarstwa Japonii jako prefektura Okinawa w 1879 roku. Króla zmuszono do zamieszkania w Tokio, a gdy zmarł w 1901 roku, wraz z nim zakończył się oficjalny tytuł. Rodzina Sho mieszka jak zwyczajni obywatele Japonii. Wielu rojalistów uciekło do Chin. Mieszkańcy Okinawy często podkreślają, że nie są Japończykami, ale Riukiani – mieszkańcami wysp Riukiu. Są dumni ze swojej niezależności, historii i odmienności, a także osiągnięć. W końcu ich królestwo było jednym z pierwszych na świecie, gdzie przeprowadzono skutecznie sekularyzację. Efekt widać w postaci niewielkiej ilości świątyń.

Zamek królewski
Zamek królewski

Naha: Zamek królewski Riukiu

Najważniejszym zabytkiem po Riukiu jest zamek królewski w dzielnicy historycznej Shuri w Naha. Bardzo ucierpiał podczas amerykańskiej ofensywy na Okinawę, do której zaraz wrócimy. Mury zamkowe zostały naprawione po wojnie, zaś główny budynek pałacowy został zrekonstruowany dopiero w latach 90. XX wieku. Sam zamek można zwiedzać, część muzealna jest bardzo dobrym źródłem, jeśli chodzi o wiedzę na temat królestwa.

Brama zamku królewskiego
Brama zamku królewskiego

Ogród Shikina-en, letni pałac

Dobrym uzupełnieniem zamku jest ogród Shikina-en. Został on założony w 1799 roku jako letnia rezydencja Sho, rodziny królewskiej Ryūkyū, a główny pawilon służył także do przyjmowania chińskich reprezentantów politycznych. Ogród jest wyraźnie utrzymany w chińskim stylu: łukowy kamienny mostek, heksagonalny pawilon na wyspie i dachy z czerwonymi dachówkami.

Shikina-en
Shikina-en

Wraz z zabytkami dzielnicy Shuri, Shikina-en została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako unikatowy zabytek dawnej świetności Ryūkyū, mieszanka stylu japońskiego i chińskiego. Pewnym uzupełnieniem zamku i pałacu z ogrodem może być też muzeum Okinawa Prefectural Museum & Art Museum, które także pielęgnuje i ukazuje kulturę Riukiu.

Shikina-en
Shikina-en

Groby i inwazja na Okinawę

Praktycznie cała Okinawa jest usiana grobami. Duże kamienne grobowe znajdują się nie tylko na wyznaczonych cmentarzach, ale i w pobliżu dróg, a nawet na przeciw hoteli.
Między kwietniem a czerwcem 1945 roku na wyspie Okinawa rozegrała się ostatnia duża bitwa na Pacyfiku. Ponad 500 tysięcy amerykańskich żołnierzy walczyły przeciwko 130 tysiącom japońskich sił, dodatkowo silny opór stawiali cywile – nawet uzbrojone w dzidy kobiety.

Groby w Naha
Groby w Naha

Amerykanie mieli miażdżącą przewagę i mimo monsunowej pory i w związku z tym niesprzyjającym warunkom terenowym i epidemiologicznym, zajęli Okinawę. Aż do 1972 roku Okinawa była własnością Stanów Zjednoczonych, silnie oddziałując kulturowo. Nawet dziś znajduje się na Okinawie amerykańska baza wojskowa – największa na Dalekim Wschodzie – wzbudzając niezadowolenie Japończyków.

Monument upamiętniający ofiary ofensywy na Okinawie
Monument upamiętniający ofiary ofensywy na Okinawie

Skąd tyle grobów? Podczas ofensywy okinawskiej po stronie japońskiej zginęło około 100 tysięcy żołnierzy (rozbieżne szacunki) i przynajmniej 140 tysięcy cywili. Hekatomba miejscowej ludności była wynikiem przede wszystkim działań zbrojnych, ale także japońskiej propagandy, która doprowadziła do masowych samobójstw strasząc, że Amerykanie zgotują pozostałym przy życiu los gorszy od śmierci.

Naha: Transport i zwiedzanie

Grobów na Okinawie jest naprawdę mnóstwo. Zwiedzając Nahę można natknąć się na monumenty, ale też na grobowce. Miasto podniosło się z klęski z 1945, ale obecnie nie robi specjalnego wrażenia (pomijając wymienione zabytki). Nie ma metra, jest za to monorail – przejażdżki sprawiały frajdę. Jedną z dodatkowych atrakcji jest znajdująca się nieopodal wioska amerykańska (ale to sobie odpuściliśmy).

Naha
Naha

Główna ulica handlowa (Kokusai Dori Shopping Street) w Naha pełna jest sklepów z pamiątkami. Popularnym motywem jest oczywiście rekin wielorybi (więcej na ten temat przy wpisie o oceanarium Churaumi na Okinawie). Za to ze świecą szukać typowych dla reszty Japonii ciastek, czekoladek, lodów i innych wyrobów z dodatkiem herbaty matchy. Tutaj rządzi fioletowy słodki ziemniak oraz lody ziemniaczane.

Monorail w Naha
Monorail w Naha

Naha to brama na Okinawę. Tu znajduje się lotnisko międzynarodowe, połączone z centrum miasta monorailem. Do innych części wyspy można tu wziąć taksówkę lub shuttle busy, które odwożą nas pod hotele (to niestety trwa). Najlepszym sposobem zwiedzenia wyspy jest bez wątpienia własny samochód. Zaś przy okazji lotniska mała ciekawostka, terminal dla tanich linii znajduje się w byłym hangarze. Jak się tam udamy, to nie ma tam ani sklepów, ani innych „atrakcji”.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
NahaNara

Gandawa (Gent), transport, zabytki i zwiedzanie

Znajdująca się na przecięciu linii kolejowych Gandawa (nider. Gent) jest wręcz idealnym miejscem przesiadkowym, zwłaszcza na linii Brugia, Bruksela, Antwerpia. Choć robi nieciekawe pierwsze wrażenie, to jednak urokliwe historyczne centrum z pewnością jest dobrym wynagrodzeniem poświęconego czasu. Ale od razu warto zastanowić się nad jedną rzeczą: ile mamy czasu na Gandawę. Jeśli niewiele, to zdecydowanie warto odpuścić sobie okolice dworca, wziąć autobus czy taksówkę i podjechać do centrum.

Gandawa
Gandawa

Gandawa i transport

To flamandzkie miasto jako węzeł komunikacyjny to w dużej mierze wynik zagospodarowania przestrzeni, która powstała po Expo 1913. Wtedy właśnie otwarto dworzec Sint-Pieters. Z dala od ścisłego centrum. Obecnie ten węzeł ma chyba nawet ważniejsze znaczenie.

Kanał Leidy w Gandawie (Belgia)
Kanał Leidy w Gandawie (Belgia)

Miasto to ma dość długą historię, ale w pewnym sensie najlepszy okres rozwoju ma już za sobą. Gandawa była jednym z największych ośrodków miejskich Europy w średniowieczu. To widać w centrum. Są tu zarówno wspaniałe zamki, kościoły, czy przepiękny rynek. Dodatkowo warto zwrócić też uwagę na kanały. Chyba największym problemem jest tu bliskość dobrze zachowanej i jeszcze lepiej rozreklamowanej Brugii.

Kanał Leidy w Gandawie (Belgia)
Kanał Leidy w Gandawie (Belgia)

Zamek w Gandawie

Dość rozpoznawalną wizytówką miasta jest Gravensteen, czyli zamek hrabiów Flandrii. Obecny zamek został zbudowany w 1180 roku, choć nie jest pierwszym w tym miejscu. W XIV wieku został opuszczony i niszczał, wykorzystywano go choćby jako fabrykę. W roku 1885 odkupiły go władze miasta, przeprowadzono renowację i od tego momentu pełni on rolę zabytku i muzeum. Ale już nawet z zewnątrz prezentuje się okazale.

Zamek (Gandawa, Belgia)
Zamek (Gandawa, Belgia)

Gravensteen jest też tym miejscem, które uwieczniło Gandawę w kinie i telewizji. Zamek był wykorzystywany jako lokacja w serialu produkcji BBC – „The White Queen”, a ostatnio w filmie „Emperor” z Adrienem Brodym (czeka na swoją premierę) o Karolu V Habsburgu.

Widok na katedrę w Gandawie (Gent) z mostu Sint Michielsbrug
Widok na katedrę w Gandawie (Gent) z mostu Sint Michielsbrug

Gandawa, rynek i rzeka Leida

Duże wrażenie robią też okolice kanału rzeki Leidy. Zwłaszcza te otoczone kiedyś średniowieczną zabudową, dziś głównie infrastrukturą turystyczną. Miasto robi bardzo dobre wrażenie. Swoją drogą podobnie jak Brugii, tak i tutaj można popływać łodzią kanałami. W okolicy zaś jest wiele restauracji i barów, więc można też spróbować słynne belgijskie frytki, ale też popularne są tu piwo i kiełbasa. Wzdłuż kanału rozciągają się dwa bulwary: Graslei i Korenlei.

Gandawa - rynek
Gandawa – rynek

Warto też przejść się w okolice rynku. Z jednej strony jest to typowy belgijski rynek, budynki są bardzo charakterystyczne, przypominają to, co można zobaczyć w Antwerpii czy Brukseli. Z drugiej jest też interesujący ratusz, ale też sukiennice z beffroi, czyli wieżą obecnie widokową, wcześniej strażnicą. Beffroi z Belgii (w tym ta z Brugii) i północnej Francji zostały zbiorczo wpisane na listę UNESCO. Wieże te budowano we Flandrii od średniowiecza do renesansu.

Wieża w Gandawie
Wieża w Gandawie

Katedra św. Bawona w Gandawie

W okolicy znajduje się też pokaźna katedra św. Bawona (miejsce chrztu Karola V). Obiekt uchodzi za jeden z największych czynnych kościołów w Belgii. Jego historia sięga X wieku, ale oczywiście od tego czasu nieraz był przebudowywany, choć prezentuje w miarę jednolity styl. W środku można zobaczyć między innymi obraz Rubensa.

Wieża katedry w Gandawie
Wieża Belfort w Gandawie

Zwiedzanie Gandawy

Poza ważnym węzłem kolejowym i komunikacyjnym (jest to znów istotne miasto portowe), Gandawa to także ośrodek naukowo-uniwersytecki. Mapkę miasta można za darmo dostać na dworcu. I jak na miasto w tej części świata, także i to ma swoją dzielnicę czerwonych latarni, czy raczej ulicę zwaną jako Glazen Straatje (szklana ulica lub Glass Alley), trochę oddaloną od centrum. Tam za szybami stoją prostytutki. Z drugiej strony, tu także mamy dzielnicę Beginek.

Gandawa
Gandawa

Polacy, Gandawa i II wojna światowa

Na koniec warto wspomnieć o polskim akcencie, związanym z II wojną światową. Choć przez większość czasu obu wielkich wojen Gandawa przeszła obronną ręką, to jednak wraz z upadkiem III Rzeszy miały tu miejsce bardzo ciężkie walki. Od 11 do 14 września 1944 w walkach lądowych wokół miasta brała udział Pierwsza Dywizja Pancerna generała Maczka. Zaś 1 stycznia 1945 miała miejsce jedna z największych bitew powietrznych okresu końca wojny, znana jako bitwa nad Gandawą. Walczyły w niej między innymi polskie dywizjony (302, 308 i 317).

Gandawa dalej od centrum
Gandawa dalej od centrum

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak belgijski
GandawaLiege

Hiroszima, krajobraz po bombie i fascynująca Miyajima

Hiroszima (jap. 広島市, ang. Hiroshima) to znane wszystkim miasto, w parze z Nagasaki. Znane oczywiście przez pierwsze i dotychczas jedyne (oby tak zostało) militarne użycie bomby atomowej.

Hiroszima
Hiroszima

Atak atomowy na Hiroszimę

W dniu 6. sierpnia 1945 roku Amerykanie zdecydowali się wypróbować 4-tonową uranową bombę „Little boy”, zrzucając ją na miasto zamieszkałe przez 275 tysięcy ludzi i zajęte przez 30-tysięczny garnizon wojskowy.

Peace Memorial Park (Hiroszima)
Peace Memorial Park (Hiroszima)

Celem miał być most Aioi, łatwy do rozpoznania z powietrza. Bomba eksplodowała o 8.16 prawie 600 metrów nad ziemią. Natychmiastową śmierć poniosło około 80 tysięcy ludzi, kolejne kilkadziesiąt tysięcy umarło na skutek ran popromiennych do końca wojny. Kontrowersyjne jest to, czy rzeczywiście mają miejsce również dziś skutki skażenia: zwiększona zachorowalności na nowotwory i zmniejszenie długości życia. Ci, którzy przeżyli eksplozję i ci urodzeni z wadami popromiennymi mają status hibakusha, który uprawnia do specjalnej pomocy socjalnej. Kompletnemu niszczeniu uległo 70% zabudowy miejskiej, 7% było poważnie uszkodzone.

Hiroszima, Pomnik Pokoju albo Kopuła Bomby Atomowej
Hiroszima, Pomnik Pokoju albo Kopuła Bomby Atomowej

W bezpośredniej bliskości eksplozji – tylko 150 metrów od hipocentrum – znajdował się budynek, oddany do użytku w 1915 roku, zaprojektowany przez czeskiego architekta. Budynek zachował się w zaskakująco dobrym stanie. Wkrótce po wojnie chciano go zburzyć, by nie przypominał bolesnego epizodu, jednak wraz z usuwaniem poatomowych ruin, pojawiły się głosy, by zachować go jako memoriał. I tak się stało: wpisany na listę UNESCO w 1996 roku jako Pomnik Pokoju, Kopuła Bomby jest zachowana w takim stanie, w jakim budynek przetrwał wybuch. Oprócz Kopuły zachowały się fragmenty mostu Aioli, wkomponowane w obecny most.

Hiroszima
Hiroszima

Hiroszima: dzień po i kapitulacja

Zniszczenie Hiroszimy nie spowodowało bezwarunkowej kapitulacji, podobnie jak trochę wcześniejsze wyjątkowo krwawe naloty dywanowe na Tokio. Zginęło w nich być może nawet sto tysięcy ludzi, a więc więcej niż w wybuchu bomby atomowej. Jednak bomba konwencjonalna nie powoduje skutków długofalowych, które okazały się destrukcyjne w przypadku atomówek.

Park i memoriał pokoju w Hiroszimie
Park i memoriał pokoju w Hiroszimie

Wojskowi przekonywali cesarza Hirohito, że Amerykanie nie mają więcej bomb atomowych, więc kapitulacja jest bezzasadna. W dniu 9 sierpnia – trzy dni po ataku na Hiroszimę – Amerykanie zrzucili bombę plutonową „Fat Man” na Nagasaki. Przygotowana była trzecia bomba, która miała spaść na Kioto, ale wbrew radom wojskowych, cesarz zgodził się na prawie bezwarunkową kapitulację. Jednym warunkiem cesarza było zachowanie jego cesarskiej godności… Jednocześnie w wyniku przegranej wojny, cesarz Hirohito zrzekł się boskiej godności i boskich mocy, ustanawiając rozdział religii szintoistycznej od dworu cesarskiego.

Brama Tori na Itsukushimie
Brama Tori na Itsukushimie

Hiroszima: Strefa 0 i Kopuła Bomby

Po zakończeniu II wojny światowej, zdecydowano odbudować Hiroszimę na zachodnią modłę. Jednak ponieważ Japonia była wówczas państwem biednym, to i zabudowa jest biedna i nijaka. Nie wygląda atrakcyjnie, ale to dzieło swoich czasów. Za to Hiroszima jest jednym z tych nielicznych miast japońskich, które postawiły na rozwój sieci tramwajowych zamiast metra. Było to umotywowane tym, że miasto leży nad zatoką, znacznie utrudniając prace podziemne. Dwa z jeżdżących do dziś tramwajów pochodzą z czasów przedwojennych. Ogólnie nie jest to ciekawe miasto i oprócz budynku Kopuły Bomby Atomowej i okolic strefy 0, nie było tutaj co zwiedzać. W Parku jest wiele mniejszych i większych memoriałów. Historia każdego z nich jest smutna i porażająca. Jak choćby papierowe żurawie, których zrobienie miało przynieść dziewczynce zdrowie. Jest też muzeum, które bardziej stawia na sztukę, niż samą tragedię.

Świątynia w Miyajima (wyspa Itsukushima)
Świątynia w Miyajima (wyspa Itsukushima)

Najwięcej osób przyciąga jednak Kopuła Bomby. To jeden z najbardziej charakterystycznych widoków z Japonii. Japończycy dobrze pamiętają tę tragedię, jest to istotne miejsce dla ich martyrologii. Jak w przypadku wielu takich kontrowersyjnych miejsc, tu zupełnie nie pamięta się o japońskich okrucieństwach (choćby masakra w Nankinie). Oczywiście nawet one nie tłumaczą bombardowania ludności cywilnej. Swoją drogą warto zauważyć, że jest to miejsce, w którym nie ma zbyt wielu amerykańskich turystów. Warto jeszcze zadać sobie pytanie o bezpieczeństwo w strefie. Nie ma ryzyka napromieniowania. To co miało być uprzątnięte już dawno znikło. Jak wygląda zaś zwiedzanie miejsc po wybuchach atomowych, opisywaliśmy przy okazji Zony w Czarnobylu.

Brama Tori (Itsukushima)
Brama Tori (Itsukushima)

Miyajima na wyspie Itsukushima

Sama Hiroszima wygląda raczej nieciekawie, więc bardzo często jest łączona z jeszcze jednym, pobliskim miejscem, należącym do najchętniej odwiedzanych w Japonii. Jest to wyspa Itsukushima (jap. 厳島). Jej popularna nazwa to Miyajima (jap. 宮島), od niewielkiego miasteczka znajdującego się na wyspie. W 2004 roku z powodów ekonomicznych. Miyajima została przejęta przez miasto Hatsukaichi, znajdujące się na stałym lądzie
Najważniejszym obiektem na wyspie jest świątynia szintoistyczna Itsukushima, zaś stojąca w wodzie brama tori należy do najbardziej ikonicznych widoków w Japonii.

Świątynia w Miyajima podczas odpływu
Świątynia w Miyajima podczas odpływu

Słynna świątynia w Miyajima

Świątynia Itsukushima Jinja pochodzi z VI wieku, ale była wielokrotnie odbudowywana ze zniszczeń: obecna konstrukcja pochodzi z XVI wieku, a została zbudowana według XII-wiecznego wzorca. Natomiast brama tori jest z połowy XVIII wieku. Świątynia poświęcona jest bóstwu mórz i sztormów oraz Amaterasu – bóstwu rodziny cesarskiej. Sama wyspa Itsukushima jest święta, toteż świątynię posadowiono na palach, by zwykły człowiek który przypłynął się tutaj modlić, nie skalał świętej ziemi. Z powodu sakralnego charakteru wyspy, zabronione jest na niej umieranie (w sensie, że jak ktoś jest bardzo stary lub śmiertelnie chory, musi przenieść się na główny ląd) i narodziny (ciężarne blisko terminu rozwiązania także wyjeżdżają na ląd).

Jeleń sika
Jeleń sika

Ze względu na mocno widoczne pływy, około godziny 14. świątynia Itsukushima Jinja stoi na mokrym piasku, a do tori można podejść ledwo ubłoconą stopą. Zaś po 21 świątynia jest zalewana przez przypływ i wraz z bramą zdają się unosić na morskich falach. By to dobrze doświadczyć należałoby tu spędzić dobę. Nam udało się zobaczyć tylko bramę stojącą w płytkiej wodzie (świątyni już nie), a niedługo później staliśmy przy filarach tori.

Japan Rail i transport na Miyajima
Japan Rail i transport na Miyajima

Jest to największa torii w Japonii: mierzy prawie 60 metrów wysokości. Dla większej stabilności jest wsparta na dodatkowych niższych filarach. Została wykonana z bardzo trwałego drewna kamforowego. Gdy do bramy można podejść, okazuje się, że ludzie mają zwyczaj wtykać w szczeliny filarów drobne monety, wypowiadając przy tym życzenie. Torii wraz ze świątynią Itsukushima jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Pagoda w Miyajima
Pagoda w Miyajima

Spacer po Miyajima

Oprócz szintoistycznej świątyni, na wyspie Itsukushima znajdują się także obiekty buddyjskie, w tym największa na wyspie świątynia Senjō-kaku, czyli „tysiąca mat”, co określa jej powierzchnię.

Brama tori podczas odpływu
Brama tori podczas odpływu

Przyjemnie mimo deszczu spacerowało się także po uliczkach Miyajimy/Hatsukaichi. Tutaj, podobnie jak w Narze, urzędują jelenie sika. Jednak władze wyspy są im niechętne poza ich naturalnym siedliskiem, czyli lasem na stokach wzgórza. Nie ma możliwości zakupu krakersów dla jeleni i nie należy ich karmić. Mimo to, a może przez to, zwierzęta bywają natarczywe. Zwłaszcza gdy zobaczą kogoś ze smakowitą kolbą kukurydzy czy innym jedzeniem.

Miyajima
Miyajima

Transport, prom a Japan Rail

Do Miyajimy można dotrzeć z Hiroszimy lokalnym pociągiem, a następnie przesiąść się na prom. Pociągi i jeden z promów (są dwie konkurencyjne linie) należą do Japan Rail, więc jeśli mamy Japan Rail Pass to podróż jest bez dodatkowych opłat.

Świątynia w Miyajima
Świątynia w Miyajima

Tak jak Hiroszima robi raczej nieprzyjemne i przygnębiające wrażenie (nieciekawe miasto, pomijając okolicę parku, no i kopuła raczej nie przywołuje dobrych skojarzeń), tak Miyajima stanowi piękną esencję fascynującej Japonii. A jelenie sika i klimatyczna brama tori sprawiają, że to będzie niezapomniana wizyta. Choć warto jeszcze dodać, że fani motoryzacji mogą spróbować się umówić na zwiedzanie fabryki Mazdy. Można to zrobić tutaj. W Hiroszimie ponadto znajduje się jeszcze zamek, odbudowany pod koniec lat 50. XX wieku.

Jeleń sika zakrada się do sklepu
Jeleń sika zakrada się do sklepu

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
Hiroszima

Park Narodowy Jezior Plitwickich (Jeziora Plitwickie)

Chorwacja zachwyca wspaniałym wybrzeżem Adriatyku, interesującą architekturą, ale przyrodniczą perłą w koronie jest bez wątpienia Park Narodowy Jezior Plitwickich (chor. Nacionalni park Plitvička jezera), czasem zwane Plitwicami (Plitvice). Jeziora Plitwickie to imponujące miejsce spacerowe bez wątpienia wyróżniające się nie tylko w Chorwacji, ale w skali światowej. Jedyny minus to ogromne ilości turystów. Ale nawet jeśli mamy stać i czekać na swoją kolej, by zrobić zdjęcie, czy przejść, to i tak warto.

Piękna woda w jeziorach Plitwickich
Piękna woda w jeziorach Plitwickich

Park Narodowy Jezior Plitwickich

Plitwice zajmują obecnie obszar prawie 30 tysięcy hektarów. Park rozciąga się na 8 km, jezior zaś w sumie jest tu 16. Na listę światowego dziedzictwa UNESCO zostały wpisany w 1979 roku, zaś już od 1949 są obszarem chronionym. Do parku prowadzą cztery różne wejścia, przy każdym z nich znajduje się płatny parking. Parking to trochę dużo powiedziane. Część miejsc faktycznie jest przygotowanych, ale reszta to po prostu droga prowadząca w las, gdzie można legalnie postawić samochód. Niełatwo o miejsce postojowe; widać dużo rejestracji z Polski, czy wiele innych spoza Chorwacji.

Trasa między wodospadami
Trasa między wodospadami

Jeziora Plitwickie znajdują się na obszarze masywu górskiego Mała Kapela, części Gór Dynarskich. Te jeziora z nazwy parku to dwa zespoły jezior: Jeziora Górne (jest ich 12) i Jeziora Dolne (w sumie 4), które są połączone ze sobą trawertynowymi kaskadami. Na nich utworzyły się zjawiskowe wodospady – jest ich ponad 90! Za to aż 80% parku jest porośnięte lasem (głównie bukowym).

Jeziora Plitwickie
Jeziora Plitwickie

Zwiedzanie Jezior Plitwickich

Podobnie jak w Parku Narodowym rzeki Krka, tak i tutaj duża część drogi prowadzi drewnianymi kładkami, a część z nich jest zalana z uwagi na wysoki stan wody.
W maju pogoda była trochę w kratkę, co widać na zdjęciach: trochę przejaśnień i trochę mżawki. Ale z drugiej strony ta pogoda „przerzedza” ilość osób, a ich tu i tak było sporo.

Jeden z wodospadów
Jeden z wodospadów

Jeziora Plitwickie – inne atrakcje

W Parku Narodowym Jezior Plitwickich jedna z odnóg szlaku prowadzi do jaskini krasowej. Rzekomo zamieszkanej przez nietoperze. Myśmy nie wypatrzyli żadnego, może dlatego że to miejsce jest naprawdę tłumnie odwiedzane przez turystów – w sezonie nawet kilka tysięcy osób dziennie – i nietoperze przeniosły się w spokojniejsze miejsca. Za to w rzece zauważyliśmy raki – znak, że woda jest naprawdę czysta. Prócz raków jest tu wiele ptaków, żab, ale to też ciekawe miejsce na obserwowanie rybich ławic.

Jeziora Plitwickie
Jeziora Plitwickie
Jaskinia krasowa
Jaskinia krasowa

Najsłynniejsze widoki Plitwic

Chyba najbardziej efektowny widok – i jeden z bardziej znanych widoków z Chorwacji. Z położonej wyżej ścieżki widać zjawiskowe trawertynowe kaskady. Różnica wysokości tafli Górnych i Dolnych jezior wynosi 153 metry – taką różnicę poziomów pokonują liczne wodospady na potoku łączącym obie grupy jezior. Tutaj znajduje się także najwyższy w Chorwacji wodospad: Vielki Slap o wysokości prawie 80 metrów. Tworzy go opływający park potok Plitvicki spadający w głęboką nieckę.

Szlak w Parku Narodowym Jezior Plitwickich
Jeziora Plitwickie
Vielki Slap (Jeziora Plitwickie)
Vielki Slap (Jeziora Plitwickie)

Poruszanie się po PN Jezior Plitwickich

Park jest dość spory, a przechodzenie od jednego miejsca do drugiego może zająć zbyt wiele czasu, więc są tu ułatwienia. Z jednej strony między parkingami i wejściami kursuje „pociąg” (czy raczej ciągnik). Z drugiej po jeziorach mamy stateczki-promy. Pozwala to na zrobienie na spokojnie w jeden dzień obu głównych tras.

Kaczor i ryby
Kaczor i ryby

Część trasy odbywa się takimi stateczkami-promami jak na zdjęciu poniżej. Nie jest to konieczne, ale przydatne. Zwłaszcza przemieszczanie się między górnymi i dolnymi jeziorami może być czasochłonne, zaś droga nie jest już tak atrakcyjna. Trasę tę można też przejechać.

Jeziora Plitwickie
Jeziora Plitwickie

Trasy i dojazd do Jezior Plitwickich

Są dwa wejścia do Parku. Nr 1 znajduje się na północy, nr 2 bardziej na południu. Wiele opisów w sieci sugeruje, że bardziej optymalne jest wejście nr 1, bo znajduje się bliżej Vielkiego Slapu i najważniejszych atrakcji. Zaiste, zwłaszcza jak na park nie poświęcamy większości dnia, a tylko jego część, to faktycznie optymalne rozwiązanie. My jednak zrobiliśmy na odwrót. Zaczęliśmy przy wejściu nr 2 i obejrzeliśmy wpierw górne jeziora, które przypominają trochę to, co już widzieliśmy parku rzeki Krka. To nadal piękne miejsce, ale zgodnie z większością opinii, górne jeziora (okolice wodospadu) są faktycznie bardziej atrakcyjne i unikalne. Więc mając więcej czasu, u nas był to prawie cały dzień na ten park, najlepsze zostawiliśmy sobie na koniec.

Jeziora Plitwickie
Jeziora Plitwickie

Jeziora Plitwickie a wojna

Park Narodowy Jezior Plitwickich to naprawdę bajeczne miejsce, ale nie uchroniło go to przed okrucieństwami wojny. Podczas rozpadu Jugosławii to właśnie tutaj zginęła pierwsza ofiara wojenna. Chorwacki milicjant, który został zabity przez serbskich żołnierzy. Serbska okupacja tego miejsca trwała pięć lat. Szczęśliwie dziś można się cieszyć bez przeszkód tym pięknym miejscem.

Kaskady w Plitwicach
Kaskady w Plitwicach

Wejściówki do Plitwic

Ceny i godziny otwarcia warto sprawdzić na stronie parku (bilety można rezerwować tutaj i jest to bardzo dobra opcja, bo obecnie ilość zwiedzających dziennie Jeziora Plitwickie została ograniczona do 10 tysięcy). Zaś podobnie jak w wielu innych miejscach, tu także warto być rano, by ominąć tłumy ludzi. Wybierając się na przechadzkę, warto pamiętać o czymś do przekąszenia oraz o wodzie (choć pewnie tamtą wodę można pić bezpiecznie).

Słynny widok na Plitwice
Słynny widok na Plitwice

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chorwacki
PN Jezior PlitwickichSzybenik

Wielki Kanion Kolorado

Dzięki magii kina i przede wszystkim westernom, Wielki Kanion Kolorado (Grand Canyon Colorado) jest bardzo dobrze kojarzonym miejscem, nieraz błędnie uznawanym za najgłębsze. Oczywiście najgłębszy znany kanion to Colca w Peru (dwukrotnie wyższy niż Wielki Kanion), w sumie to nawet Dżabal Szams jest głębszy. Plus jeszcze dochodzą koryta rzek w Karakorum, które mają ponad 7000 metrów różnicy względem szczytu (jednak z jakiegoś powodu źródła częściej wskazują Colcę). W każdym razie, ten amerykański w najgłębszym miejscu czyli w tak zwanym wąwozie granitowym (Granite Gorge) ma 1857 m. To i tak dużo.

Wielki Kanion Kolorado
Wielki Kanion Kolorado

Wielki Kanion Kolorado

Słynny kanion rozciąga się na jakieś 446 km, to właśnie czyni go wielkim, ale już nie najdłuższym, taki znajduje się pod lodami Grenlandii. Kolorado stosunkowo łatwo jest zobaczyć, ale większa eksploracja jest o tyle trudna, że wymaga czasu i kosztów.

Wielki Kanion Kolorado
Wielki Kanion Kolorado

Kanion jest też bardzo szeroki. W wąskich miejscach ma jakieś 800m od jednej do drugiej krawędzi. Zaś maksymalna szerokość to 29 kilometrów. To właśnie czyni go największym przełomem rzeki na świecie. Zaś kolejnym atutem jest jego malowniczość. Dzięki kolorowym skałom robi niesamowite wrażenie.

Rzeka w Wielkim Kanionie
Rzeka w Wielkim Kanionie

Park Narodowy

Park Narodowy Wielkiego Kanionu, który rozciąga się wokół kanionu, to jeden z najstarszych i największych parków w Stanach Zjednoczonych. Od 1979 znajduje się też na liście UNESCO. Park powstał w dużej mierze, by chronić naturalne przełomy Kolorado. Były plany zbudowania tam zapory i sztucznych jezior, udało się ochronić ten cud natury. Dziś można to miejsce oglądać w stanie naturalnym, nie licząc infrastruktury turystycznej.

Drzewo na krawędzi
Drzewo na krawędzi

Poza walorami estetycznymi, bo kanion wygląda pięknie, istotne są też walory naukowe. To jest geologiczne cudo, można tu prześledzić jakieś sześć milionów lat historii, kiedy to rzeka rzeźbiła sobie obecne koryto. Kształtowanie tego terenu zaczęło się już jakieś 17 milionów lat temu, czyli jeszcze w miocenie. Dobrze, że to miejsce nie znalazło się pod wodą.

Krawędź Wielkiego Kanionu
Krawędź Wielkiego Kanionu

Przyroda Wielkiego Kanionu

Piękno przyrody zaś przyciąga przede wszystkim turystów. Park jest olbrzymi, można tu zarówno nocować, jak szukać atrakcji. Są wspaniałe widoki, gdy chodzi się przy jednej z krawędzi, jest też skywalk, czyli szklany pomost znajdujący się w zachodniej części. Pewnie najciekawsza jest możliwość zejścia na dół i wejścia na górę, to jednak już najczęściej wymaga noclegów w parku. Dlatego lepiej zapewnić tu sobie więcej czasu, chyba że chce się tylko rzucić okiem na to miejsce.

Wielki Kanion Kolorado
Wielki Kanion Kolorado

Wielki Kanion Kolorado: Zwiedzanie i kino

Zejście na dół wcale nie jest takie łatwe i nie chodzi tu o stromość czy wysokość. Przede wszystkim dają o sobie znać dwie rzeczy. Albo upał, albo silne wiatry, które potrafią wiać nawet 160 km/h. Dlatego jeśli ktoś zamierza zwiedzać w ten sposób kanion, to z pewnością warto się do tego dobrze przygotować. Mieć ze sobą odpowiednie ubranie, wystarczającą ilość wody, a przede wszystkim czasu. Ceny biletów, godziny otwarcia, można sprawdzić na stronie parku (można tam też zamówić bilety).

Wielki Kanion Kolorado
Wielki Kanion Kolorado

Park Narodowy znajduje się w stanie Arizona. Jak wspominaliśmy, niejednokrotnie pojawiał się w kinie. Choćby w „Drodze olbrzymów” z Johnem Waynem (z 1930), „Next” z Nicholasem Cagem (z 2007), „Mavericku” z Melem Gibsonem (z 1994), czy „Złodzieju z Bagdadu” (z 1940). Jak widać nie zawsze te okolice grały Amerykę.

Wielki Kanion Kolorado
Wielki Kanion Kolorado

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak amerykański
Wielki Kanion Kolorado