Isfahan (Esfahan) to Pół Świata i przepiękny Iran

Starożytne, historyczne, a dziś istotne przemysłowo i przede wszystkim uwielbiane przez turystów miasto Isfahan (lub Esfahan, tak też bywa częściej wymawiane, pers. اصفهان) to miejsce, które trudno pominąć w wyprawie do Iranu. Raz z powodu niesamowitych zabytków, dwa to miasto żyje po irańsku i to jest coś, czego zdecydowanie warto doświadczyć. Tutejszy plac Imama wpisano na listę UNESCO już w 1979.

Ejwan meczetu Szacha w Isfahanie
Ejwan meczetu Szacha w Isfahanie

Historia Isfahanu

Nazwa Isfahan wywodzi się od średnioperskiego Spahān, które oznaczało armię lub koszary. W staroperskim było to Aspadāna. Język nowoperski nie pozwala na rozpoczynanie rzeczowników od „sp”, stąd transformacja do Ispahan, a według uznawanej transliteracji – Isfahan.

Tereny te były zamieszkane jeszcze w czasach paleolitycznych, zaś miasto powstało tu za panowania Medów, a w owym czasie odgrywało nawet istotną rolę. Kres najstarszego Isfahanu wiąże się z podbojem arabskim. Dopiero wówczas po raz pierwszy w swej historii miasto straciło na znaczeniu i wydawało się, że zostanie zapomniane. Jednak w czasach Abbasydów zaczął się renesans związany ze stworzeniem nowego miasta. Okres ten szybko się skończył wraz z podbojem mongolskim, tylko po to by powstać ponownie. Isfahan w znanej nam dziś postaci to żywy obraz złotej ery tego miasta. Rozpoczęła się ona, gdy w 1585 roku szach Abbas I Wielki z dynastii Safawidów przeniósł stolicę państwa z leżącego nieopodal granicy z Ottomanami Kazwin do leżącego bardziej w środku kraju Isfahanu. Szach miał ambicję, którą udało mu się wypełnić, by nowa stolica Imperium Safawidów znalazła się pośród największych i najpiękniejszych miast XVII wieku.

Widok na meczet Szacha z pałacu Ali Qapu (Isfahan)
Widok na meczet Szacha z pałacu Ali Qapu

Rozkwit Esfahanu

To właśnie okres safawidzki wiąże się z olbrzymim rozwojem, właśnie wtedy powstały najważniejsze historyczne budowle, które przyćmiły wcześniejsze dokonania. Perska kultura kwitła, a XVI-sto i XVII-sto wieczna architektura Isfahanu są znakomitymi przykładami najlepszych osiągnięć epoki safawidzkiej. Do tego stopnia, że w owym czasie Isfahan cieszył się popularnością w Europie. Do Abbasa I Wielkiego wyprawiano poselstwa, przyjeżdżali tutaj europejscy światowcy i żądni przygód podróżnicy. Okres prosperity zakończył się w 1722 roku. Wówczas miało miejsce trwające pół roku oblężenie Isfahanu przez wojska afgańskie. Miasto zostało zdobyte i złupione, przez co straciło na świetności i znaczeniu, a stolicę przeniesiono do Maszhadu i Szirazu. Szczęśliwie najważniejsze zabytki przetrwały tę i kolejne zawieruchy i dziś Esfahan jest jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w Iranie.

Widok na meczet Szejka z pałacu Ali Qapu
Widok na meczet Szejka z pałacu Ali Qapu

Plac Imama

Centralne miejsce miasta to Plac Imama. Główny plac Isfahanu określa się też czasem innymi nazwami: Majdan-e Naghsz-e Jahan – Plac Mapy Świata, Majdan-e Szah – Plac Króla. Obecna nazwa oczywiście pochodzi już z czasów po rewolucji, zgodnie ze zwyczajem by cześć Chomeiniego oddać w każdym mieście. Sam plac został zbudowany na polecenie szacha Abbasa I Wielkiego, który pod koniec XVI wieku przeniósł tutaj stolicę i od razu z rozmachem zabrał się do uczynienia jej jednym z najwspanialszych miast ówczesnego świata. W momencie swego powstawania, w latach 1590 – 1595, plac był pomyślany jako miejsce sprawowania królewskich ceremonii wobec ludu, a gdy tych nie było, służył jako… boisko do gry w polo. Obszar o wymiarach 512 na 159 metrów powinien wystarczyć do gry w polo. Do dziś jest to drugi największy plac miejski na świecie, ustępujący jedynie Tienanmen w Pekinie.

Plac Imama
Plac Imama

W 1602 roku wokół Placu wybudowano dwupiętrowe arkady o przeznaczeniu handlowym i miejsce to zaroiło się od ludzi. Dzisiejszego mniej więcej wygląd Naghsz-e Jahan nabrał do 1629 roku. Jako niezwykle ważny przystanek na Jedwabnym Szlaku, tutaj na Placu Imama spotykali się ludzie z całego świata, tutaj można było kupić każdy możliwy do kupienia towar i zawrzeć dowolną umowę handlową. Wciąż rozrastał się Wielki Bazar, który otacza główny plac miasta. Pola pośrodku arkad zajęte były przez namioty kupców, wokół unosiły się zapachy z ówczesnego street food.

Nocne życie na placu Imama

Dziś to miejsce nadal należy do ludzi. Po zachodzie słońca to miejsce ożywa. Roi się wręcz od Irańczyków, którzy tutaj spotykają się, rozkładają dywany na trawnikach i piknikują (u nas kocyki, u nich nieduże dywany perskiej ), a także… zaczepiają turystów. Czasami po prostu witają się i pytają, skąd jesteśmy, a czasami w ramach swojego hobby opowiadają dzieje miasta i co nieco o kulturze irańskiej. W zależności, na ile są w stanie powiedzieć po angielsku. Takie spotkania są bezcenne! Sam plac Naqsh-e Jahan jest pięknie oświetlony nocą. A ludzi jest tu naprawdę sporo, tak właśnie wygląda życie nocne w Iranie, ale nie tylko: podobnie wyglądało to w Istambule.

Dziedziniec Wielkiego Meczetu
Dziedziniec Wielkiego Meczetu

Głównym planistą Placu był urodzony w Baalbek Bahāʾ al‐Dīn Muḥammad ibn Ḥusayn al‐ʿĀmilī, znany krócej jako Szejk Baha’i. Był on poetą, matematykiem, architektem, filozofem, astronomem, czyli typowy islamski polimat. Jako jeden z islamskich astronomów zakładał możliwość ruchu Ziemi wokół Słońca. Warto tu jednak pamiętać, że choć działo się to po śmierci Mikołaja Kopernika, nauka kopernikańska nie rozprzestrzeniła się jeszcze po Bliskim Wschodzie, więc ta teoria powstała niezależnie.

Architektura placu Imama

Na południowym krótszym boku Placu znajduje się Meczet Szacha. Na zachodniej ścianie piętrzy się królewski pałac Ālī Qāpū z charakterystycznym tarasem z drewnianymi kolumnami. Naprzeciw widać Meczet Szejka Lotfollaha. Od północy Plac wieńczy ejwan i brama Qeysarie, prowadzący do Wielkiego Bazaru. Takie rozmieszczenie najważniejszych budynków na Placu sprawia, że plan jest regularny i tym samym przyjemnym dla oka. Wszystkie te budowle są do zobaczenia, ale wstęp oczywiście jest płatny. Co ciekawe, dłuższa oś Placu Naghsz-e Jahan nie jest zorientowana ku Mecce, co jest zwyczajem dla reprezentacyjnych budowli. Meczet Szacha jest przesunięty względem południowego ejwanu i przechodząc przezeń, człowiek zostaje przez układ architektoniczny „naprostowany” ku kibli w meczecie, czyli ku Mekce.

Meczet Imama (Isfahan)
Meczet Imama

Dlaczego więc całego założenia od razu tak nie zorientowano? Błąd projektanta? Nie jest to prawdopodobne. Najpewniej jest to celowy zabieg, dzięki któremu dominująca kopuła Meczetu Szacha jest tak samo dobrze widzialna z każdego miejsca placu i nie zostaje przysłaniana, co miałoby miejsce, gdyby świątynia znalazła się na długiej osi założenia. Wstęp do meczetów i pałaców jest oczywiście biletowany i płatny.

Isfahan: Meczet Szejka

Meczet Szejka Lotfollaha ulokowany został na wschodniej ścianie placu (jedna z czterech budowli na głównych osiach Placu Imama). Świątynię nazywano różnie w ciągu wieków, głównie były to nazwy opisowe: meczet wielkiej kopuły, meczet wielkiej urody i czystości, i tym podobne. Obecnie używana nazwa to nazwisko poważanego imama, który jako pierwszy przewodził modlitwie, będąc oficjalnym imamem szacha.

Meczet Szejka Lotfollaha, główne wejście
Meczet Szejka Lotfollaha, główne wejście

Jego budowę zakończono w 1619 roku. Głównym architektem był Szejk Baha’i, ten sam, który zaprojektował cały Plac Naghsz-e Jahan. Meczet ten wybudowano z myślą o prywatnych nabożeństwach dla szacha Abbasa I, jego rodziny (przynajmniej tych członków, których nie uwięził, ani nie wymordował) i dworu. Nie był więc dostępny publicznie, w przeciwieństwie do większego Meczetu Szacha. Ponieważ nie istniała potrzeba zwoływania wiernych na modlitwę, przy świątyni Abbasa I nie stanęły nigdy minarety. W celu zabezpieczenia meczetu przed niechcianymi osobami, został on zabudowany korytarzami, po których się krążyło, aż wyszło na dziedziniec świątyni. Po drodze oczywiście stały straże, podobnie jak przy głównej bramie od strony placu, zawsze zamkniętej. Obecnie wejście do meczetu jest otwarte dla wszystkich chętnych. Meczet ten też bywa nazywany meczetem żon szejka.

Zdobienie kopuły w Meczecie Szejka Lotfollaha (Isfahan)
Zdobienie kopuły w Meczecie Szejka Lotfollaha

Zwiedzanie meczetu Szejka

Sala modlitw w Meczecie Szejka Lotfollaha znajduje się obecnie w niewielkiej wyłożonej dywanami salce. Jak nietrudno zauważyć, meczet nie jest zorientowany na Mekkę. Wymusiło to formę ejwanu, a więc bramy prowadzącej do sali modlitw, w kształt litery „L”. Trudność ta i konieczność wprowadzenia takiego zabiegu wynika oczywiście z tego, że główna oś placu leży na linii północ-południe i o 45 stopni rozmija się z kierunkiem na Mekkę. Gdyby tylko meczet był orientowany, wówczas nie prezentowałby się zbyt dobrze z perspektywy całego założenia.

Meczet Szejka Lotfollaha
Meczet Szejka Lotfollaha

Dekoracja meczetu wywiera ogromne wrażenie. Przeogromna liczba niedużych płytek, z których każda jest starannie dopasowana względem sąsiadujących i pieczołowicie ozdobiona, daje do myślenia, jak wielkim kunsztem wykazali się ówcześni rzemieślnicy i budowniczowie. Kafelki z okresu dynastii safawidzkiej charakteryzują się niepełną symetrią, zarówno we wzorze, jak i kolorze. Choć ogólnie odnosi się wrażenie uporządkowania, w detalach widać różnice, które czynią dekorację bardziej żywą.

Ejwan meczetu Szacha
Ejwan meczetu Szacha

Isfahan: Meczet Szacha lub Imama

Drugim meczetem przy Placu Szacha jest Meczet Szacha. Tę świątynię budowano w latach 1611 – 1629 i nazwano na cześć pomysłodawcy sponsora, szacha Abbasa I Wielkiego, w końcu przeniósł on stolicę do Isfahanu i uczynił z niego jedno z największych i najwspanialszych miast ówczesnego świata. Meczet Szacha (raczej nie używa się nazwy Meczet Imama, nadanej po rewolucji islamskiej) powstał z myślą o publicznym dostępnie dla każdego wiernego, w przeciwieństwie do ukończonego wcześniej meczetu Szejka Lotfollaha z przeznaczeniem dla szacha i jego dworu.

Meczet Imama
Meczet Imama

Ta budowla miała przyćmić istniejący od dawna Wielki Meczet Piątkowy w Isfahanie i przejąć rolę głównej świątyni stolicy. Szejk Baha’i chciał wobec tego włączyć do tego kompleksu dwie medresy (szkoły koraniczne) i zimowy meczet. Jednakże życzeniem starzejącego się Abbasa I było ukończenie budowli jeszcze za jego życia, stąd musiano zrezygnować z części planów.

Dziedziniec meczetu Szacha / Imama
Dziedziniec meczetu Szacha / Imama

Historia meczetu Szacha

Przy planowaniu i budowie meczetu to życzenie inwestora stało się przyczyną pewnych ustępstw. Przede wszystkim wbrew naleganiom budowniczych, wykonano mniej trwały fundament pod główną budowlą przykrytą kopułą. Z tego powodu pierwsze prace naprawcze były konieczne już w piętnaście lat po ukończeniu prac. Podobnie jak pierwsza ze świątyń przy Placu, także i ta została udekorowana płytkami haft-rangi (farsi: „siedem kolorów”). Patrząc na realizację, nie zdajemy sobie sprawy z faktu, że te płytki były tańsze i dostępne szybciej, stąd ze względu na pośpiech wybrano taką okładzinę. Zarówno przy prywatnym meczecie, jak i tym, prace zdobnicze nadzorował mistrz kaligrafii, Reza Abbasi.

Piękne zdobienia szczegółów w meczecie Imama (Esfahan)
Piękne zdobienia szczegółów w meczecie Imama

Szach zmarł w 1629 roku kilka miesięcy po ukończeniu wymarzonego meczetu. Świątynię oczywiście można zwiedzać, za opłatą. Wokół niej znajdziemy wielu kramarzy, oferujących tak coś na przekąskę jak i różnej maści pamiątki. W środku meczet żyje. Można porozmawiać z młodymi imamami o Koranie i islamie, w ramach tak zwanych „przyjacielskich rozmów bez uprzedzeń”. Chętnie też odpowiadają na koraniczne wątpliwości.

Ściany meczetu Szacha
Ściany meczetu Szacha

Pałac Ali Qapu

Oprócz bramy prowadzącej na Wielki Bazar, na Placu Naghsz-e Jahan jest jeszcze budynek pałacu szacha – Ali Qapu. Nie powstał on za jednym zamachem, nie raz był przerabiany i obecną formę przyjął po siedemdziesięciu latach rozbudów i przebudów. Początkowo istniał tylko ejwan prowadzący do budynków pałacowych. Jest to dobrze widoczne: przed handlowe arkady wystaje część budynku z wysokim sklepieniem z łamanym łukiem. Zresztą nazwa Ali Qapu znaczy tyle, co „Wielka Brama”.

Pałac Ali Qapu (Esfahan)
Pałac Ali Qapu

Finalnie pałac liczy sobie prawie 50 metrów wysokości i ma sześć kondygnacji. Wzrok przykuwa przede wszystkim taras. Nam, zaznajomionym z zachodnią architekturą pałacową, Ali Qapu wydał się dość skromny na pierwszy rzut oka. Na ten drugi rzut oka można dostrzec piękno realistycznych fresków nadwornego kaligrafa i malarza, Rezy Abassiego. Już chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć urody niezwykłej formy Sali Muzycznej. Nisze i łuki zostały przyozdobione w specyficzny sposób, tworząc malutkie wnęki. Każda z nich została starannie uformowana a to w instrumenty muzyczne, a to motywy kwiatowe lub geometryczne. Tutaj oprócz względów estetycznych,jest akustyczna funkcja owych zdobień.

Akustyczne ozdoby w sali muzycznej
Akustyczne ozdoby w sali muzycznej

Do kolejnych pięter pałacu dostajemy się po krętych, nieco skomplikowanych spiralnych schodach. Wszystko to wygląda zupełnie inaczej, niż pałace w naszej barokowej lub neorenesansowej architekturze. Warto to zobaczyć, chociażby ze względu na inność Pałacu Ali Qapu.

Pałac Ali Qapu (Isfahan)
Pałac Ali Qapu

Bazar w Esfahanie

Wielki Bazaar w Isfahanie właściwie rozlewa się na dużą część miasta. Jest tu wszystko: przyprawy, owoce, warzywa, słodycze, a nawet żako wołająca „salam!” i rękodzieło, dywany, przedmioty użytkowe. Warto wiedzieć, że ten konkretny bazaar jest jednym z najstarszych na całym Bliskim Wschodzie. Jego początki sięgają XI wieku, gdy Isfahan był stolicą Imperium Sasanidów. Obecny wygląd bazaru pochodzi z XVII wieku, podobnie jak Plac Imama.

Przyprawy na bazarze
Przyprawy na bazarze

Z bazarami w Iranie jest tak, że owszem, mają swoją wydzieloną część, ale poza nią również się rozciągają. Z Wielkiego Bazaru idzie się czymś, co w pewnym sensie jest ulicą, a nazywa się Bazar Najarha, by potem przejść do zwykłej uliczki z kolejnymi kramami. I tak się idzie w kierunku Wielkiego Meczetu, lecz zanim się do niego wejdzie, trzeba przejść przez kolejny bazar. Idąc widzimy jak trochę zmieniają się sklepy i wystawy. Bywają też takie mniej zadbane i takie, nad którymi wznoszą się kolejne świątynie.

Bazar w Isfahanie
Bazar w Isfahanie

Jednym z takich przystanków na bazarowej trasie między meczetami jest plac Kohneh, zwany też placem Atigh, Atiq lub po prostu Starym Placem. Plac ten był głównym placem Isfahanu od XI wieku, aż do XVII wieku, kiedy Abbas Wielki zbudował plac Imama (wówczas plac Królewski). Dziś Stary Plac także robi wielkie wrażenie, jest przy tym mniej tłumny. Kolejną atrakcją jest Bazar-e Bozorg. Wszystkie się mieszają i łączą, ciężko znaleźć czasem rozgraniczenie między nimi. Isfahan nie różni się w tym aspekcie od wielu innych miast Iranu, pomijając jeden fakt. Ten bazar jest naprawdę rozległy.

Irańska prezentacja przypraw robi wrażenie (Isfahan)
Irańska prezentacja przypraw robi wrażenie

Isfahan: Wielki Meczet

Stamtąd jest blisko do jeszcze jednego zabytku z listy UNESCO, czyli Wielkiego Meczetu lub Meczetu Piątkowego. Meczet Piątkowy to nic innego jak najważniejszy meczet w mieście, to trochę taka katedra, używając analogii chrześcijańskiej. W dodatku to jest jeden z największych meczetów w całym Iranie, powierzchnia to ponad 2 hektary. Jakby tego było mało, jest to też najstarszy działający meczet w kraju.

Wielki Meczet (Isfahan)
Wielki Meczet

Przyjęło się, że meczet pochodzi gdzieś z 771 lub 772 roku naszej ery. W praktyce jest zarówno starszy jak i młodszy. Gruntownie go przebudowano w XI wieku, wówczas nadano mu obecny kształt (pod koniec XX wieku również dokonano pewnych modyfikacji). Natomiast meczet nie powstał na gołej ziemi, wcześniej znajdowała się tu świątynia ognia. Zaratusztrianizm to pierwotna religia Iranu i jedna z najstarszych monoteistycznych na świecie, więcej na jej temat przy wpisie o Jazdzie. W samym Isfahanie są jeszcze ruiny świątyni ognia, można je nawet zobaczyć, acz są oddalone od centrum.

Wielki Meczet (Isfahan)
Wielki Meczet

Z Wielkim Meczetem wiąże się jeszcze jedna ciekawostka. Otóż mówi się, że jedną z kolumn własnoręcznie zbudował kalif w Damaszku. Na ile to prawda, na ile legenda, tego nikt nie wie. Z innych elementów architektonicznych warto wspomnieć o dwóch kopułach. To dzięki nim dźwięki roznoszą się po całym obiekcie. Zaś zdobienia meczetu wykonano w siedmiu kolorach: granatowym, żółtym, turkusowym, różowym, zielonym, białym i głębokim fiolecie.

Wielki Meczet
Wielki Meczet

Isfahan: Pałac 40 kolumn

W Esfahanie zwiedza się także inne pałace. Pałac Chehel Sotoun, czyli Czterdziestu Kolumn, nazwę swoją zawdzięcza… dwudziestu kolumnom prawdziwym i kolejnym dwudziestu odbitym w wodzie przed pałacem. Jego budowa została ukończona w 1647 roku w czasie panowania szacha Abbasa II, prawnuka Abbasa I. Dzisiejszy wygląd różni się jednak od pierwotnego, gdyż drewniana konstrukcja spłonęła podczas najazdu afgańskiego w XVII wieku i dopiero w kolejnym stuleciu pałac został odbudowany.

Pałac 40 kolumn (Isfahan)
Pałac 40 kolumn

Pierwotnie kolumny pokryte były złotą blachą i rozpinano pomiędzy nimi tkaninę, którą spryskiwano wodą różaną. Wnętrze pokrywają freski o tematyce bitewnej i biesiadnej. Te drugie są odważne z punktu widzenia dzisiejszej radykalnej moralności islamskiej, jednak nie zostały one zniszczone. Zresztą tematyka tych malowideł nie powinna dziwić, jako że ten pałac był ulubioną siedzibą szacha Safiego II, bardziej znanego pod imieniem Sulejman I. Rządy Safawidów po śmierci Abbasa I słabły, ale Safi II w tym względzie był wybitnie nieudacznym władcą, podobnie jak Safi I, jego dziadek. Mówiąc krótko: rządzenie go nie interesowało. Uzależniony od alkoholu (który stał się przyczyną jego śmierci, jak i dziadka zresztą) i wesołych zabaw, sprawy państwowe przerzucił na harem, czyli dwór.
Państwo Safawidów nie wykorzystało słabości swojego wroga, Imperium Ottomańskiego, które wówczas było ranne po przegranej bitwie pod Wiedniem. Nie odpierano także ataków Uzbeków i Mongołów.

Pałac 40 kolumn (Esfahan)
Pałac 40 kolumn

Szach alkoholik

Dlaczego dopiero prawnuk Abbasa I nosi imię Abbas II, a nie jego bezpośredni następca? Jakoś tak wyszło, że pomimo ogromnego talentu do rządzenia, Abbas I był człowiekiem nader okrutnym, zwłaszcza w stosunku do własnej rodziny. Zlecił morderstwo najstarszego syna (Mohammed Baqir Mirza), gdyż obawiał się, że ten zechce przedwcześnie zostać szachem. Na następcę namaścił wnuka o imieniu Sam Mirza (syn tego zabitego Mirzy). Nie miał wyboru, gdyż pozostałych synów także zabił lub w najlepszym razie oślepił, by nie byli materiałem na króla. I ten wnuk Sam Mirza objął tron w 1629 roku jako Safi I i również zajął się zabijaniem członków rodziny i dworu. Przy tym wolał pić alkohol i laudanum (nalewka z opium) niż rządzić. Na szczęście miał sprawnego Wielkiego Wezyra, który nawet nieźle rządził krajem. Zmarł podczas zawodów w piciu…

Muzeum historii naturalnej w Isfahanie
Muzeum historii naturalnej w Isfahanie

Mohammad Mirza, czyli prawnuk Abbasa I objął tron w 1642 roku w wieku zaledwie dziewięciu lat. Przyjął imię wielkiego pradziadka i poszedł w jego ślady. Był energicznym władcą, uważanym za najlepszego Safawida po Abbasie I Wielkim.

Pałac Ósmego Nieba
Pałac Ósmego Nieba

Pałac Ósmego Nieba

Nazwa Pałac Ósmego Nieba brzmi cudownie. W farsi jest to Haszt-Beheszt. Znajduje się on w niepozornym parku i niewielu turystów tutaj dociera, chociaż warto. Jak szach Abbas II zbudował swój Pałac Czterdziestu Kolumn (albo tylko nadzorował wykończenie), tak i szach Sulejman I (czyli Safi II) zapragnął własnego.

Zdobienie sufitu w pałacu Ósmego Nieba (Isfahan)
Zdobienie sufitu w pałacu Ósmego Nieba (Isfahan)

Skąd taka pociągająca nazwa? Jest to nic innego, jak typ planu perskiej budowli.
Haszt beheszt tłumaczy się dosłownie jako „Ósme Niebo”. To oktagonalny główny pawilon otoczony ośmioma mniejszymi pomieszczeniami. Forma ta wywodzi się z zaratusztriańskiej architektury, w której występował typ budowli wahiszta, potem przekształcone do średnioperskiego wahiszt i nowoperskiego bahiszt. Ośmiokątny plan bogato zdobionej w drogie kamienie budowli odpowiadał ośmiu planetom, z których każda była przypisana do jednego z ośmiu Niebios. Taka symbolika sprawdzała się w islamskim państwie, w którym wierzono w osiem bram prowadzących do kolejnych ośmiu Niebios. Podobne wierzenia zresztą występują w żydowskiej i chrześcijańskiej mistyce. Na terenie Iranu takie budowle wykonywano w czasach dynastii Sasanidów, a więc przed podbojem arabskim i narzuceniu islamu.

Most o 33 łukach

Popularna i dość zabawna nazwa tego najbardziej znanego mostu Iranu – Si-o-se-pol – oznacza „Most o 33 łukach”. Jest to najsłynniejszy z jedenastu historycznych mostów na rzece Zāyandé-Rūd. Jego historia jest związana z początkiem Isfahanu takiego, jaki dziś znamy. Kamienna przeprawa powstawała w latach 1599 – 1602 pod czujnym okiem generała armii, Allahverdiego Khana. Khan był Gruzinem, który podczas kaukaskich kampanii poprzedników Abbasa I dostał się do niewoli i został wcielony do gholam, czyli niewolniczej armii. Przeszedł tam wszystkie szczeble kariery, aż przez Abbasa I został przyjęty do wojskowej arystokracji.

Most Si-o-se-pol (Isfahan)
Most Si-o-se-pol

Mówi się, że 33 łuki mostu odzwierciedlają liczbę liter gruzińskiego alfabetu, w dodatku most był ważnym połączeniem bogatej dzielnicy ormiańskiej i Królewskiego Placu. Most Si-o-se-pol liczy niemal 300 metrów długości i niecałe 15 metrów szerokości. Pierwotnie był zdobiony ceramicznymi mozaikami i malowidłami, dziś nie zostało wiele z tych dekoracji, ale zupełnie bez uszczerbku dla urody mostu. Niegdyś przy wejściu na most działała herbaciarnia.

Most o 33 łukach
Most o 33 łukach

Dwukondygnacyjny most o pięknej architekturze i wdzięcznych proporcjach to bardzo popularne miejsce do spędzania wolnego czasu, podobnie jak parki nad Zāyandé-Rūd. Ruch samochodowy dawno został już wyłączony, więc ludzie często używają górnej części jako przeprawy, dolnej zaś do rekreacji. Życie tętni tutaj szczególnie po zachodzie słońca. Mnóstwo ludzi, głównie młodzieży, bawi się nad wodą do później nocy. Siedzą, rozmawiają, bawią się, przeskakują nad wodą. Tu warto dodać, że ta dolna przeprawa wymaga albo skakania, albo chodzenia po wodzie mocząc nogi, co tutaj jest bardzo popularne. To drugie, obok placu Imama, miejsce gdzie kręci się życie nocne. Dolny poziom jest też okupywany w ciągu dnia.

Most o 33 łukach (Isfahan)
Most o 33 łukach

Trudno się dziwić: uroda miejsca i pachnące rzeką chłodne powietrze zachęcają do zabawy, gdy wreszcie schowało się palące słońce, trudne do zniesienia w mieście. Za dnia niewysoka kaskada rzeki Zāyandé-Rūd na moście Si-o-se-pol niesie wyczekiwaną ochłodę zmęczonym stopom. Wtedy widać też urodę surowego kamiennego mostu. W czasie swego powstania na początku XVII wieku był ozdobiony płytkami ceramicznymi i freskami, ale prostota także ma urok.

Most Pol-e-Chadżu

Podobny do słynnego Mostu Si-o-se-pol jest Most Pol-e-Chadżu (Pol-e-Khaju). Powstał pół wieku później, bo w 1650 roku, na zlecenie szacha Abbasa II, czyli prawnuka Abbasa I. Pewnie stąd i podobieństwo – ten władca chciał być podobny do wielkiego przodka i był tego bliski. Most Pol-e-Chadżu ma piętrowe arkady liczące 23 łuki. Jego długość wynosi 105 metrów, więc zaledwie jedną trzecią tego, co Si-o-se-pol.

Most Pol-e-Chadżu
Most Pol-e-Chadżu

Charakterystycznym elementem tego mostu jest pawilon dokładnie pośrodku mostu, wykonany z tego samego kamienia. Niegdyś szach spędzał tutaj wolne chwile, ciesząc się widokiem rzeki Zajande Rud (Zayande-rud). Podobnie jak Si-o-se-pol, także Pol-e-Chadżu jest popularnym w Esfahanie miejscem wypoczynku nad wodą. Nazwa Pol-e-Chadżu oznacza tyle, co most dzielnicy Chadży – łączy on tę dzielnicę z częścią zaratusztriańską.

Zejście do wody na moście Pol-e-Chadżu (Esfahan)
Zejście do wody na moście Pol-e-Chadżu

Wspominaliśmy już dwa tradycyjne mosty, pomiędzy nimi znajduje się jeszcze jeden Chobi. Nie robi on furory wśród mieszkańców i turystów z tego powodu, że choć wygląda tradycyjnie, to niestety ma tylko jeden poziom i tym samym jest przeprawą techniczną. Za to nad rzeką Zajande, nad którą leży Esfahan, znajdują się parki i promenady. Teren zielony z drzewami dającymi cień, kwiatami i trawą, na której można sobie usiąść, położyć się i biesiadować. Tak też czynią Irańczycy. Spacerując brzegiem rzeki mijamy wiele osób, część z nich standardowo nas zaczepia. Jedni tylko pozdrawiają, inni pytają skąd jesteśmy (na Polskę reagują pozytywnie i jest to szczera reakcja). A jeszcze inni, jak to w Iranie, proponują by dosiąść się do nich i są gotowi podzielić się z nami, tym co mają. Ot, uroki zwiedzania Iranu.

Most Pol-e-Chadżu
Most Pol-e-Chadżu

Katedra Ormiańska Vank

Szach Abbas I Wielki wymarzył dla Isfahanu rolę światowego miasta, ludnego i pięknego. Aby to osiągnąć, deportował część ludności z Kaukazu, zwłaszcza z terenów położonych blisko granicy z Imperium Ottomańskim, w tym z poprzedniej stolicy. Przesiedlenia wynikały trochę z inicjatywy samych chrześcijan. Podczas wojny persko-tureckiej z lat 1603 – 1618 chrześcijanie z terenów Imperium Ottomańskiego poprosiło o azyl perskiego szacha, który znany był z tolerancji wobec innych wyznań i kultur (tylko własnej rodziny nie lubił). Abbas I tym chętniej się zgodził, że ledwie wiek wcześniej Persja stała się państwem większościowo szyickim, zaś Turcja to państwo sunnickie, więc w tle był także konflikt religijny. Warto dodać, że ziemie armeńskie dostały się pod panowanie Imperium Ottomańskiego za panowania sułtana Selima II, zwanego Pijakiem. Już wówczas rozpoczęło się przesiedlanie Ormian do sąsiadującego Iranu. Było to w połowie XVI wieku, a więc około stu lat przed perskim szachem Abbasem I Wielkim.

Kopuła katedry ormiańskiej
Kopuła katedry ormiańskiej

Wielu z tych przesiedleńców stanowili Gruzini i Ormianie, a liczbę tych drugich szacuje się nawet na 300 tysięcy, z których większość zamieszkała w Isfahanie, ówczesnej stolicy. Wzmocniło to wpływy ormiańskie na kulturę Iranu, a wielu z Ormian i Gruzinów pełniło wysokie funkcje państwowe lub miał ważny wpływ na rozwój stylu safawidzkiej sztuki i architektury. Abbas I zarządził, by Ormian przesiedlić do nowej osady, nazywaną Nową Julfą (Dżolfa lub Jolfa), na wspomnienie poprzedniego miejsca zamieszkania tych ludzi. Z czasem Isfahan wchłonął tą enklawę Ormian, przekształcając w jedną z dzielnic miasta. Dziś dzielnica Ormiańska przyciąga turystów swoim unikatowym połączeniem kultury perskiej i ormiańskiej.

Wnętrze katedry ormiańskiej (Esfahan)
Wnętrze katedry ormiańskiej

Zwiedzanie katedry ormiańskiej

Najważniejszym obiektem w dzielnicy ormiańskiej w Esfahanie była Katedra Świętego Zbawiciela. Nazywa się ją popularnie Wank, co w języku ormiańskim oznacza po prostu monastyr. Przesiedleni Ormianie rozpoczęli jej budowę w 1606 roku, a prace trwały pół wieku, a nawet dłużej, jeśli wziąć pod uwagę to, że zaraz po zakończeniu robót zaczęto rozbudowywać cerkiew. Ogółem cały kompleks katedralny pochodzi z różnych epok: w XVIII wieku wybudowano dzwonnicę, pod koniec XIX wieku otworzono bibliotekę, zaś początek XX wieku przyniósł otwarcie muzeum. Najnowszy jest pomnik upamiętniający tureckie Ludobójstwo Ormian z okresu I wojny światowej. Część muzealna zawiera wiele przedmiotów i relacji powiązanych z tamtymi tragicznymi wydarzeniami.

Katedra ormiańska (Isfahan)
Katedra ormiańska

Architektura cerkwi to ciekawe połączenie stylu perskiego i prawosławnego. Warto zwiedzić to miejsce, a nie tylko zobaczyć od zewnątrz. Wspominamy o tym, gdyż na tle irańskich wejściówek, bilet do cerkwi był bardzo drogi. Tak naprawdę to kosztował więcej, niż każda inna atrakcja w tym kraju, ale wiadomo – wspólnota religijna inna niż szyicka musi sobie radzić sama, bez wsparcia rządu. W cenie jest za to muzeum, w którym dowiedzieliśmy się, że pierwszą w Iranie drukarnię założył Ormianin. Można zobaczyć pierwszą maszynę drukarską. W przypadku terenów blisko Turcji i Ormian nie mogło zabraknąć jednej rzeczy: monumentu upamiętniającego Wielkie Nieszczęście, czyli Ludobójstwo Ormian (Turcja używa terminu „rzeź”, nie przyznając, że to był de facto ludobójstwo) z lat 1915 – 1917.

Isfahan: Synagogi

Ciekawie ma się też sprawa Żydów w Isfahanie. Niewielu ich zostało już w Iranie, ale ślady po ich kulturze są. W tym dawna dzielnica żydowska – Joubareh. Można zobaczyć dawne synagogi. Zamknięte na cztery spusty, zaniedbane, ale napisy wciąż są. Jedna z synagog nawet jest czynna od czasu do czasu, niestety na tyle rzadko, że nie ma jak jej zwiedzać. Wszystkie znajdują się niedaleko Wielkiego Meczetu.

Plac Imama Alego, w tle meczet Alego z charakterystycznym minaretem (Isfahan)
Plac Imama Alego, w tle meczet Alego z charakterystycznym minaretem

Polskie ślady. Isfahan miasto polskich dzieci

Są nawet dwa. Jeden nowszy, związany z II wojna światową. Poniekąd wrócimy do tego przy okazji Teheranu. Isfahan bywa czasem nazywany miastem polskich dzieci. Kiedy Armia Andersa opuszczała Związek Radziecki, przybyła do Iranu. Wraz z armią przybyło tu 20 tysięcy polskich dzieci. Irańczycy przyjęli je z otwartymi ramionami. Cześć z Polaków jednak zmarło, więc została pochowana na cmentarzu należącym do chrześcijan, czyli do Ormian. Tak samo sprawa wygląda w Teheranie i w innych miastach. Do tego jeszcze wrócimy. Natomiast warto wspomnieć, że o polskich dzieciach w Iranie i Isfahanie jako mieście polskich dzieci w 2008 przypomniała Poczta Polska wydając okolicznościowy znaczek. Jego autorem był Maciej Jędrysik. Oprócz znaczka wydano też kopertę.

Plac Imama Alego
Plac Imama Alego

W Iranie bardzo lubią i szanują Polaków. Jednym z powodów jest to, że w dotychczasowej historii nigdy nie walczyliśmy przeciw Iranowi. I oby tak zostało. W Iranie o tym pamiętają. Mieli zatargi z Turkami, Rosjanami, Niemcami, Brytyjczykami i innymi narodami zachodniej Europy, nie mówiąc o konflikcie z Izraelem czy USA, ale z Polską łączył ich przede wszystkim wspólny interes i przyjaźń. Dzieje stosunków polsko-irańskich zaczęły się na poważnie w czasach króla Stefana Batorego. Wówczas połączył nas wspólny wróg, Turcja. Polski król zapragnął zawiązać sojusz, jednak w Polsce trochę ciężko było sobie ludziom wyobrazić Iran. Jakiś dziki kraj gdzieś daleko (czyli przez kolejne 400 lat wyobrażenie niewiele się zmieniło dla wielu). Pośredniczyli więc posłowie z Wenecji, reprezentujący poza Polską i Wenecją także Państwo Kościelne. Niestety śmierć Stefana Batorego zamknęła kwestię sojuszu na wiele lat.

Wielki Meczet (Isfahan)
Wielki Meczet

Niedoszły sojusz polsko-irański

Bliższe stosunki między naszym krajem a Iranem zaczęły się od handlu w czasach Zygmunta III Wazy. Sprowadzaliśmy wówczas dywany, tkaniny i konie. Panował wówczas tam Abbas I Wielki, już o nim wspominaliśmy. Wpierw król Polski wysłał tam jako posła, Anglika – Roberta Sherleya, a potem Ormianina, Sefera Muratowicza. Sherley zajmował się polityką, by połączyć Persów i chrześcijan w walce z Turkami. Więc podczas kampanii chocimskiej Abbas I zorganizował wyprawę na wschodnie rubieże Turcji, zmuszając Imperium Osmańskie do prowadzenia wojen na dwóch frontach. Sefer Muratowicz za to zajmował się handlem. Owszem też wspierał kwestie polityki antytureckiej, ale przede wszystkim zamawiał tkaniny, nadzorował produkcję szabel i dywanów dla polskiego króla. Ostatecznie dostał przywilej na import towarów orientalnych, tytuł szlachecki i stanowisko naczelnika wszystkich Ormian w Polsce.

Wraz ze zmianą króla na Władysława IV Wazę, kontakty z Iranem podupadły. Głównie ze względu na szlachtę, która nie chciała o tym słyszeć. Kontakty ponowił Jan III Sobieski, który próbował namówić Iran do dołączenia do koalicji antytureckiej. Gdyby nie to, że Persja wówczas zaczynała wchodzić w kryzys, a jej potęga przemijała, może byłoby inaczej. W każdym razie, wieść o zwycięstwie pod Wiedniem sprawiła w Isfahanie wielką radość. Króla Polski zaczęto tytułować „El Ghaz”, czyli „Zwycięzcą”. Polskim posłem był wówczas Teodor Miranowicz, który niestety zmarł podczas ostatniej wizyty. Jego grób wciąż można znaleźć w Isfahanie, tam gdzie mają swoje kwatery także polskie dzieci z czasów Andersa.

Wielki Meczet (Isfahan)
Wielki Meczet

Isfahan, atom i Pół Świata

Z nowszych rzeczy, Isfahan to miasto z siłą atomu. Tutaj znajdują się eksperymentalne reaktory nuklearne, a także zakład produkcji paliwa nuklearnego: Uranium Conversion Facility, w skrócie UCF. Zaś kulturalnie warto wspomnieć, że urodził się tu Asghar Farhadi, reżyser filmowy, kiedyś związany z irańskim kinem („Co wiesz o Elly?”, „Rozstanie”), obecnie próbujący swych sił poza Iranem („Wszyscy wiedzą”).

Plac Imama Alego (Isfahan)
Plac Imama Alego

Na koniec jeszcze coś o Połowie Świata. Tak jest określany czasem Isfahan. Otóż Irańczycy twierdzą, że to miasto tak ładne i bogate w architekturę, że zobaczenie go jest równe połowie świata. Wywodzi się to wprost z pochodzącego z XVI wieku powiedzenia – Isfahan nesf-e jahan – Isfahan to pół świata. Ilość warsztatów tkackich w tamtym okresie uchodziła za ogromną, a jak się doda rozwój i architekturę oraz fakt, że plac czasem nazywano Obrazem Świata, to jakoś z tego wyszła Połowa Świata. Tak by nikt nie miał wątpliwości jak znaczącym miastem był wówczas Isfahan.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
IsfahanJezioro Maharlu

Meetiyagoda, szafiry i kopalnia kamienia księżycowego

Sri Lanka nie bez powodu bywa nazywana Klejnotem Oceanu Indyjskiego. Jest to jeden z niewielu krajów, gdzie stosunkowo powszechnie występują kamienie szlachetne (podobnie jak w Brazylii). Wydobywa się tutaj około 70 z niemal 200 rodzajów kamieni o znaczeniu jubilerskim. Nic dziwnego, że na całej Sri Lance jest wiele sklepów z różnymi klejnotami (szafirami, kamieniami księżycowymi), połączonymi z możliwością zobaczenia kopalni, obróbki czy jakiegoś innego pokazu. My zatrzymaliśmy się w miejscowości Meetiyagoda, właśnie dlatego, że tam mieli całkiem niezłą kopalnię do zobaczenia. To oczywiście turystyczna atrakcja będąca dodatkiem do sklepu, ale i tak chcieliśmy coś takiego zobaczyć.

Waran w Meetiyagoda
Waran w Meetiyagoda

Klejnoty i kamienie szlachetne na Sri Lance

Klejnoty występują w naniesionym przez rzeki żwirze (aluwia), który przepłukuje się w koszach niczym na filmach o gorączce złota w USA. Skansen z tego typu kopalni widzieliśmy już w Buller (Nowa Zelandia). Ten tutaj jednak wyglądał na bardziej wyciągnięty z epoki. Kamienie wydobywa się także w kopalniach, w podobnych warstwach materiału aluwialnego. Wydobycie kamieni szlachetnych na Sri Lance odbywa się w sposób tradycyjny, żeby nie powiedzieć – prymitywny. Wszystko robi się ręcznie: od wykopywania szybu zabezpieczonego pniami drzew kauczukowych, przez zbieranie materiału , po wyciąganie i przepłukiwanie urobku. Kopalnie mają charakter tymczasowy: po wyczerpaniu żyły, zasypuje się szyb i w innym miejscu kopie nowy. Pracownicy drążą błotnistą ziemię przy świetle świec. Choć mogliby korzystać z silnych czołówek, to otwarty płomień ma dodatkową zaletę: wskazuje, gdy kończy się tlen.

Zejście do kopalni w Waran w Meetiyagoda
Zejście do kopalni w Waran w Meetiyagoda

Ciekawostka: klejnotowe nawiązanie do Cejlonu znajdziemy w „Grze o tron”. W jednym z odcinków, gdy Jaime i Brianne popadają w niewolę, Jaimie wmawia człowiekowi Boltonów, (Locke’owi), że Brienne pochodzi z Tarth, którą nazywa się „Szafirową wyspą” z powodu bogatych kopalni szafirów. Brzmi znajomo?

Kopalnia kamieni szlachetnych w Zejście do kopalni w Waran w Meetiyagoda
Kopalnia kamieni szlachetnych w Zejście do kopalni w Waran w Meetiyagoda

Dalsza obróbka znalezisk ma miejsce w warsztatach. Największe zagłębie górnicze znajduje się w okolicach Ratnapury, ale sprzedaż ma miejsce głównie w Kandy. Jednak w całym kraju można się natknąć na pokazowe kopalnie i warsztaty połączone ze sklepem; zwykłych niewielkich sklepów są setki. Z kopalniami pokazowymi jest ten problem, że czasem po prostu są to atrapy dla turystów. Ta w Meetiyagoda była czynna, ludzie pracowali wewnątrz. Można było zajrzeć, ale kategorycznie zabraniali wejść do środka. Podobno gdzieś w okolicach Ratnapury jest taka, do której można wejść, acz nie udało się nam jej zlokalizować.

Płukanie kamieni księżycowych
Płukanie kamieni księżycowych

Kamień księżycowy i Meetiyagoda

Najsłynniejsze na Sri Lance są oczywiście szafiry, ale innym ciekawym kamieniem, choć już „zaledwie” półszlachetnym, jest kamień księżycowy (ang. Moonstone). Jest to kamień z grupy ortoklazów, a więc krzemian. Charakteryzuje go efekt adularyzacji, czyli rodzaj opalescencji. Najcenniejsze kamienie księżycowe cechuje niebieski połysk. Zagłębie tych kamieni znajduje się przy miejscowości Meetiyagoda. Kopalnię kamieni księżycowych zwiedziliśmy, choć nie można było zejść na dno szybu. Zobaczyliśmy też, jak wygląda proces dalszej obróbki (najlepiej się prezentuje jako kaboszon) i oczywiście potargowaliśmy się o niewielki kamień. Kamień księżycowy wydobywa się także w Polsce, w okolicach Jeleniej Góry.

Kamień księżycowy
Kamień księżycowy

Szafiry

Wróćmy jednak do najsłynniejszych lankijskich kamieni szlachetnych. Szafir kojarzy się z głębokim błękitnym kolorem, ale są także odmiany barwne. Za najcenniejszą uważa się szafir paparadża (zwany też „hiacyntowym”. To zwyczajowa, ale niewłaściwą nazwa dla szafiru, bo hiacynt to odmiana cyrkonu). Ma on barwę pomarańczową. Ciekawy jest także szafir gwiaździsty. Jest on nieprzezroczysty i wykazuje asteryzm, czyli ma inkluzje drobnych igiełek innego minerału – rutylu w tym przypadku. Dzięki odpowiedniemu oszlifowaniu, najczęściej w kaboszon, kierunkowe światło wydobywa efektowną połyskującą gwiazdę. I tu jest pies pogrzebany: aby podziwiać urodę szafira gwiaździstego, potrzebne jest skupione światło, na przykład małej latarki. W świetle naturalnym efekt jest słabo widoczny, a w pochmurny dzień – wcale. Za to cena takiego kamienia jest wyższa niż zwykłego szafira, chociaż de facto jest to kamień o mniejszej wartości. Dobrze o tym pamiętać, gdyż sprzedawcy próbują nieświadomym turystom sprzedać szafiry gwiaździste po zawyżonych cenach.

Meetiyagoda i kamienie księżycowe
Meetiyagoda i kamienie księżycowe

O szafirach i innych barwnych kamieniach warto wiedzieć również to, że naturalnie niekoniecznie mają głęboką i czystą barwę. Poddaje się je różnym procesom, by wzmocnić i utrwalić ich barwę, zwykle jest to podgrzewanie. Taki kamień ma znacznie mniejszą wartość niż kamień naturalny, co ma znaczenie gdy kupujemy kamień inwestycyjny, ale i tak jest piękną pamiątką. Zresztą większość klejnotów, które możemy kupić w popularnych sklepach w Polsce i Europie, jest przetworzona w podobny sposób. Szafir jest odmianą korundu (podobnie jak szmaragd i rubin), a więc najtwardszego po diamencie kamienia. Najpopularniejszy szlif to tak zwany brylantowy, ale łezka bardzo przypomina kształtem Cejlon, co czyni z takiego kamienia miłą pamiątkę. Warto wiedzieć, że niewielkie ilości szafirów znajdują się także na Dolnym Śląsku.

Obróbka kamieni
Obróbka kamieni

Kupowanie kamieni w Meetiyagoda i nie tylko

Jak kupować kamienie szlachetne? Targować się! I niekoniecznie kupować w sklepach, które organizują pokazówki dla turystów, lepiej zrobić to u zwykłego jubilera, na przykład w Kandy. Należy zawsze prosić o certyfikat, gdzie jest informacja, że kamień można bezpłatnie sprawdzić w muzeum mineralogicznym w Kolombo. Nie warto kupować kamieni oprawionych w złoto lub srebro – metale szlachetne są tutaj bardzo, bardzo drogie. Lepszym pomysłem będzie zakup kamieni i oprawienie ich w Polsce. Nie dajcie się naciągnąć na tanie diamenty. Na Cejlonie diamenty nie występują! Jest za to odmiana cyrkonu, która diament bardzo przypomina i przez długi czas mylnie uważano go za ten najszlachetniejszy kamień. Nazywa się go dziś diamentem Matara od nazwy miasta, w którego okolicach występuje. Ile mogą kosztować kamienie szlachetne na Sri Lance, czy w ogóle warto zaczynać rozmowę o cenę? Kupiliśmy w Kandy jeden niewielki – 0,64 ca – szafir w kształcie łezki. Po niespiesznych negocjacjach jego cena wyniosła niecałe 100 PLN (płatność kartą), u nas porównywalne kosztują 600-800 PLN, więc tak – warto pytać o cenę, ale trzeba się targować.

Księżycowe kamienie już po obróbce
Księżycowe kamienie już po obróbce

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak lankijski
MeetiyagodaKitulgala

Sinharaja, rezerwat, pierwotny las na Sri Lance

Rezerwat leśny Sinharaja to ostatni nienaruszony obszar pierwotnego lasu deszczowego na Sri Lance i jeden z nielicznych takich na całym świecie, nietkniętych przez cywilizację. W roku 1978 został wpisany na światową listę rezerwatów biosfery, a dziesięć lat później trafił na listę UNESCO.

Dzbanecznik, roślina owadożerna
Dzbanecznik, roślina owadożerna

Rezerwat Sinharaja

Sinharaja to nieduży rezerwat: mierzy zaledwie 21 kilometrów długości i do 7 szerokości (88,6 km2 powierzchni). Mimo to obfituje w faunę i florę, a wiele gatunków jest unikatowych dla Cejlonu. Ponad 60% z występujących tutaj drzew to gatunki endemiczne, niektóre z nich rzadko występujące. Z łącznej liczby 23 endemicznych gatunków ptaków Sri Lanki, aż 20 można spotkać tutaj. Nazwa składa się z dwóch członów – sinha – lew, raja – król, znaczy to tyle co królestwo lwa. Lwów oczywiście tu nie ma.

Grzybki w Sinharaja
Grzybki w Sinharaja

Lwy na Sri Lance w naturze i kulturze

Kwestia lwów na Sri Lance jest dość ciekawa. Przeciętni Lankijczycy sami nie wierzą, by kiedykolwiek lwy tu faktycznie występowały. Bardziej dopatrują się tu wpływów z Indii i pewnego symbolizmu. Natomiast istniał kiedyś gatunek zwany lewem cejlońskim (Panthera leo sinhaleyus). Lew cejloński lub lew lankijski wymarł jednak jakieś 37 tysięcy lat temu, zanim pojawili się na wyspie współcześni ludzie. Sam lew jest symbolem Sri Lanki obecnym na jej fladze, czasem też w nazewnictwie jak w przypadku Singiriji. Złoty lew symbolizuje etykę i dążenie do pokoju. W symbolice Sri Lanki lew pojawił się wraz z księciem Vijayą. Vijaya jest postacią na wpół mityczną. Był pierwszym królem Sri Lanki, a jego panowanie zakończyło się gdzieś około 505 wieku przed naszą erą.

Roślinność w Sinharaja
Roślinność w Sinharaja

Wśród legend na jego temat jest jedna powiązana z lwem. Otóż w południowych Indiach żyła księżniczka, którą porwał bandyta zwany Lwem. W niewoli księżniczka powiła mu dwoje dzieci, syna i córkę. Syn (Vijaya) z czasem zabił Lwa, za co został nagrodzony (bo zabił banitę) i ukarany jednocześnie (za ojcobójstwo). Musiał zostawić swój kraj i wyprawiono go za morze. Trafił na Cejlon, gdzie rozpoczął jego kolonizację. Lew w heraldyce Sri Lanki to wpływ indyjski, który jest obecny według jednych informacji od czasów panowania Vijaya, według innych gdzieś od 486 roku przed naszą erą, czyli tuż po jego panowaniu.

Leśny strumień
Leśny strumień

Zwierzęta w Sinharaja

Choć w rezerwacie nie ma lwów, można spotkać wiele innych zwierząt. Właśnie – „można spotkać” a „spotkać” to w Sinharadży dwie różne kwestie. Ze względu na intensywną wegetację, czyli mówiąc prościej – gęsty las – trudno wypatrzyć jakieś zwierzęta. Tak naprawdę to łatwo przeoczyć nawet pijawki, dopóki nie podwinie się nogawek. W teorii można tutaj spotkać słonia, żyje ich kilka na terenie parku, jest kilkanaście lampartów, a najbardziej powszechnym większym ssakiem jest endemiczny gatunek koczkodana, lutung białobrody (Semnopithecus vetulus, po angielsku „o purpurowej twarzy” – purple-faced langur). Z ptaków udało nam się spotkać parę kurów cejlońskich i jednego młodego samca, wyraźnie mniej kolorowego od dojrzałego osobnika. Tu warto dodać, że kur cejloński (Gallus lafayettii) to ptak narodowy Sri Lanki, bardzo blisko spokrewniony z naszą kurą domową.

Dżungla cejlońska
Dżungla cejlońska

Oprócz tego natknęliśmy się na kilka gadów: kameleony i wąziutkie, zielone węże bicze oraz płazy i bezkręgowce, w tym duże, kolorowe ślimaki. Z roślin szczególnie podobał nam się krzew z dzbanecznikami, storczyki i rattan oraz stare, zdrewniałe liany.

Potężne drzewo
Potężne drzewo

Prawda jest taka, że nie zobaczylibyśmy w rezerwacie Sinharaja nawet tej garstki zwierząt i unikatów ze świata roślin, gdyby nie przewodnik, który jest obowiązkowym dodatkiem do biletu wejściowego. Jego zadaniem było nie tylko oprowadzenie nas po rezerwacie, ale także wypatrywanie ciekawych roślin i zwierząt. Przy okazji oczywiście opowiada, a także wybiera szlak. Samodzielnie, nie wiedząc czego się szuka, można przejść obok i nawet nie zauważyć jaszczurki.

Sinharaja
Sinharaja

Pijawki na Sri Lance

Jedyne zwierzęta, które rzucają się w oczy w dużej ilości to pijawki (ang. leech). Pijawki na Sri Lance nie są niebezpieczne, nie przenoszą chorób, ale są uciążliwe. Pojedyncze ugryzienie nie jest problemem, zresztą niektórzy płacą za to spore pieniądze. Co ważniejsze nie boli, praktycznie się go nie czuje. Czasem można tylko zobaczyć grubą, opitą pijawkę schodzącą z człowieka, albo cieknącą krew. Swędzenie zaczyna się później i trwa dość długo, gojenie niestety też zajmuje czas. Ostatnie ślady po pijawkach zeszły z nas po trzech miesiącach (samo swędzenie ustało jakoś po miesiącu). Podstawową ochroną na pijawki są specjalne skarpety. Można je kupić przy wejściu. Często zakłada się też skarpety na spodnie, tak by ograniczyć wystawienie skóry.

Młody biczowąż długonosy (Ahaetulla nasuta), czasem znany też jako wąż bicz
Młody biczowąż długonosy (Ahaetulla nasuta), czasem znany też jako wąż bicz

To wszystko pomaga do pewnego stopnia. Za to na ściąganie, czy raczej odrywanie pijawek z butów czy skóry dobrze sprawdzają się repelenty (w naszym przypadku Off tropical). Większość pijawek żyje w wodzie, jednak na Sri Lance występuje gatunek – pijawka cejlońska (Haemadipsa ceylonica), który szuka swoich ofiar na lądzie. Chodząc po lesie przewodnik nawet nam pokazywał jak te bardzo drobne i cieniutkie pierścienice próbują wejść na człowieka.

Główna ścieżka
Główna ścieżka

Przewodnik z rezerwatu Sinharaja pomógł nam także uporać się z pijawkami, które na mokrej ściółce tylko czekały na coś stałocieplnego. Pierwsze nasze doświadczenie z pijawkami miało miejsce na starej plantacji herbaty w Kandy, na lokacji z Indiany Jonesa. Natknęliśmy się na nie przy Szczycie Adama, acz tam szczęśliwie to nie my mieliśmy tę wątpliwą przyjemność. Tu, w dużej ilości, już raczej budziły irytację, niż przerażenie. I faktycznie Sinharaja ma opinię lasu czy rezerwatu pijawek, zasłużenie.

Skorupa ślimaka
Skorupa ślimaka

Zwiedzanie Sinharaja

Sinharaja jest bardzo zróżnicowanym miejscem, także ze względu na góry. Wiele osób (i wycieczek) wjeżdża tam od południa. Z tego, co ustaliśmy, tam wycieczki są zdecydowanie bardziej turystyczne. Z jednej strony droższe, a przy tym często liczniejsze (te tańsze wersje), ale z drugiej są dodatkowe atrakcje, jak możliwość kąpieli w wodospadach. No i szlaki są bardziej wydeptane. Do południowego wejścia trzeba się kierować na miejscowość Deniyaya. Standardowo robi się tam jeden z kilku szlaków do wyboru, których długość liczy się w wodospadach.

Las deszczowy na Sri Lance
Las deszczowy na Sri Lance

My wybraliśmy północne wejście. Samochodów z turystami na parkingu było zaledwie kilka. Przewodników czekających na oprowadzanie wielu. Bilet jest stosunkowo tani, jak na ceny wejściówek na Sri Lance. Przewodnik zaś jest darmowy (choć napiwek jest wskazany, ale sam się o niego nie dopominał). Właśnie kwestie cen i napiwków podobno inaczej wyglądają na południu. Nie weryfikowaliśmy tego. By dojechać do północnego wejścia należy kierować się na miejscowość Weddagala, a potem już na wioskę Kudawa. Wodospady też tu są, ale trasa jest już bardziej indywidualna.

Sinharaja
Sinharaja

Tu przewodnik nie czeka na to, by mieć grupę osób. Więc prowadził nas tylko we dwójkę. Trasa jest ustalana w zależności od czasu, wytrzymałości i warunków pogodowych, a także preferencji odwiedzających. Część faktycznie szliśmy ścieżką, ale też weszliśmy w las. Nam ta północna część bardzo przypadła do gustu, właśnie ze względu na jej naturalność, dzikość i brak ingerencji człowieka.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak lankijski
Sinharaja

Petropolis, Cesarskie Miasto w Brazylii

Ze wszystkich dziwactw, które można zobaczyć w Brazylii, Petropolis (Petrópolis) jest chyba najbardziej kuriozalne. Łączy ze sobą kompleksy kolonizatorów z tęsknotą za Europą, a historia dodaje tu swoje rzeczy. Pałace europejskich monarchów znajdujące się w pewnej odległości za stolicami znamy choćby z Wersalu, Peterhoffu, Caserty i innych miejsc. W końcu nawet wiedeński Schönbrunn nie znajdował się w centrum austriackiej stolicy. To samo miało miejsce z Rio De Janeiro, gdy było ono stolicą Cesarstwa Brazylijskiego i Portugalii: wówczas wybudowano podmiejski pałac w stylu europejskim.

Willa w Petropolis
Willa w Petropolis

Historia Petropolis i Cesarstwa Brazylii

Obecnie Petrópolis to 300-tysięczne miasto nieopodal Rio de Janeiro, położone w górach. Zostało założone 1702 roku jako element rozwijania sieci dróg pomiędzy poszczególnymi stanami kraju. Była to wówczas osada, nawet nie wioska, na szlaku Caminho Novo das Minas wykorzystywanym do transportu dóbr dla górników i w mniejszym stopniu rolników. W pierwszej połowie XIX wieku niewielkie miasto w górskim otoczeniu spodobało się Piotrowi I. Zatrzymał się na farmie należącej do katolickiego księdza. Zauroczony okolicą, w 1830 roku kupił on tutaj ziemie i rozpoczął budowę Letniego Pałacu. Z powodu abdykacji porzucił jednak tę konstrukcję, a tron zajął jego wówczas pięcioletni syn Piotr II.

Willa
Willa

To jest dobry moment na wyjaśnienie kwestii politycznych. Jeszcze w XVIII wieku Brazylia miała status zamorskiej kolonii podległej Królestwu Portugalii. Kłopoty Portugalii to uśmiech losu dla Brazylii. W trakcie wojen napoleońskich, dokładniej w 1807 roku, armia francuska zajęła Portugalię. Król Jan VI postanowił opuścić tonący okręt i znaleźć się w bezpiecznej kolonii, jaką była Brazylia. Dwór królewski przeniósł się więc do Rio de Janeiro i proklamował powstanie Królestwa Brazylii, a wkrótce potem przeformował państwo na Zjednoczone Królestwo Portugalii, Brazylii i Algarve. Tym samym Brazylia zrzuciła status kolonii, a Rio de Janeiro stało się stolicą państwa Starego Świata. To właściwie jedyny taki przypadek w historii. W Lizbonie pozostała rada regencyjna, rozwiązana po upływie dekady. Jej zadaniem było zarządzanie w imieniu króla „prowincją” portugalską.

Don Pedro II
Don Pedro II

Wojny napoleońskie i unia z Portugalią

Wojska napoleońskie udało się odeprzeć z Portugalii w 1808 roku, lecz Jan VI zdecydował się pozostać w Ameryce Południowej. Tutaj nie próżnował: podsycał ruchy niepodległościowe hiszpańskich kolonii. Można powiedzieć, że król Portugalii i Brazylii działał dla dobra swojego nowego królestwa Brazylii, czym przy okazji zrujnował gospodarkę portugalską, bardzo zależną od dostaw surowców zza oceanu. Warto dodać, że za królem podążała arystokracja i możni, którzy uciekali przed wojną. Osiedlali się tam, gdzie znajdował się dwór. Dziś w Petrópolis możemy podziwiać ich eleganckie wille i pałace, zbudowane w bardzo europejskim stylu. Jest ich tutaj naprawdę wiele, znajdują się w większości wzdłuż głównej ulicy miasta i górskiego strumienia.

Obelisk w Petropolis
Obelisk w Petropolis

Ze względu na ruchy liberalne w Portugalii, król Jan VI musiał w 1820 roku powrócić do Portugalii. Rok później zgodził się na konstytucję, która zmieniła ustrój państwa na monarchię konstytucjonalną. Jednocześnie chciał cofnąć przywileje samorządności Brazylii, które zresztą sam wypracował. Na to jednak nie mógł się zgodzić jego syn, Piotr. Zrzucił ojca z tronu Brazylii i przejął władzę, jednocześnie obwołując się cesarzem jego nowego Cesarstwa Brazylii. Ze względu na wojnę domową w Portugalii przez trzy miesiące 1826 roku nosił także koronę portugalską jako Piotr IV.

Klasyczna zabudowa Petropolis
Klasyczna zabudowa Petropolis

Początkowo Piotr nastawiał się na utworzenie cesarstwa – trochę na wzór Napoleona – połączonego z nowoczesną myślą francuskiej rewolucji. Tak się jednak nie dało, zwłaszcza w tak rozległym i zróżnicowanym etnicznie i gospodarczo kraju jak Brazylia. Udzielił więc sobie nieco więcej władzy, sprawował rządy absolutne. Ze względu na polityczne spory po odwołaniu cesarskiego rządu, w 1831 roku abdykował na rzecz swojego syna Piotra II, wówczas pięciolatka.

Pomnik Don Pedro II
Pomnik Don Pedro II

Rządy Piotra II

Piotr II (Dom Pedro II) urodził się w 1825 roku w Brazylii, zmarł w 1891 roku w Paryżu. Był on drugim i zarazem ostatnim cesarzem Brazylii, jedynym rodowitym, bo urodzonym w dawnej kolonii. Do 14-stego roku życia faktyczną władzę sprawowali regenci, zaś w 1840 roku Piotr II przejął pełnię władzy, a rok później został oficjalnie koronowany jako władca Cesarstwa Brazylii. Był monarchą nowoczesnym, liberalnym i nastawionym na rozwój przemysłu. Za jego rządów powstawały kolejne zakłady przemysłowe, powstawała sieć utwardzonych dróg, transportu kolejowego i rzecznego. Zaczął działać w kierunku zniesienia niewolnictwa. Udało mu się w ryzach utrzymać konkurujące ze sobą stany Brazylii, a także prowadził umiejętną politykę zagraniczną.

Uniwersytet Katolicki w Petropolis
Uniwersytet Katolicki w Petropolis

Chociaż Piotr II był na ogół lubianym władcą, to jednak w bardzo konserwatywnej części ludności wzbudzał niezadowolenie z przeprowadzanych działań, zaś dla nastawionych mocno liberalnie jego reformy nie były dość zdecydowane. Ostatecznie junta wojskowa doprowadziła do obalenia cesarza i Piotr II w 1889 roku udał się na wygnanie do Francji, gdzie zmarł trzy lata później. W roku wygnania rodziny cesarskiej, Cesarstwo Brazylii stało się federacyjną Republiką Brazylijską.

Katedra św. Piotra w Petropolis
Katedra św. Piotra w Petropolis

W 1843 Piotr II wydał dekret budowy nowego miasta wokół letniej rezydencji, czyli Petrópolis. Wiązało się to zarówno z kontynuacją budowy pałacu, jak również zaprojektowaniem całej osady. Było to drugie miasto w Brazylii budowane od początku według projektu, pierwsze to Recife. Zresztą obecna stolica Brasilia także została starannie zaprojektowana. Nowe miasto było więc stolicą Brazylii de facto, zupełnie jak to miało miejsce w przypadku Wersalu. Tu działał dwór i wszystko inne. Zresztą nazywane było miastem cesarskim bądź miastem imperialnym (Cidade Imperial).

Katedra
Wejście do katedry

Katedra św. Piotra w Petropolis

Miasto miało być kompletne i samowystarczalne, stąd budowano także kościoły. Katedra São Pedro de Alcântara, czyli św. Piotra z Alcantary to zdecydowanie największa świątynia w Petrópolis. Początek budowy miał miejsce w 1884 roku. Kolejne prace odbywały się w latach 20. XX wieku, zaś wieżę wybudowano dopiero w 1969 roku. Całość powstała w modnym w XIX wieku stylu neogotyckim. Prochy zmarłego cesarza Brazylii, Piotra II, zostały przewiezione z Paryża do Brazylii w 1922 roku. Złożono je właśnie w katedrze w Petrópolis wraz z prochami żony. Grobowiec w katedrze bardzo przypomina europejski styl, zwłaszcza to, co można zobaczyć w Saint-Denis.

Wnętrza katedry
Wnętrza katedry
Witraż w katedrze
Witraż w katedrze

Pałac Cesarski

Inne budynki to przede wszystkim rezydencje i pałace możnych. Palácio Rio Negro to pałac odsprzedany rządowi Republiki na potrzeby letniej rezydencji prezydentów Brazylii. Chętnie spędzali w niej wakacje. Znajduje się on pośród wielu innych pięknych i zadbanych domów w centrum wzdłuż Av. Köeller.

Pałac cesarski
Pałac cesarski

Natomiast typowo cesarskie budynki, jak Letni Pałac Cesarski, po obaleniu Piotra II służyły funkcjom publicznym: szkołom, lokalnym urzędom i tym podobnym. Letni Pałac był właśnie zajęty przez szkołę, a wyposażenie wyprzedano miłośnikom historii. Dopiero w 1940 roku objęto te obiekty formalną ochroną i Letni Pałac stał się Muzeum Imperium (Museu Imperial). Muzeum to uchodzi za najważniejszy zabytek miasta. Wewnątrz znajdziemy kilka komnat, w których odtworzono dekorację z epoki, jest też garaż z pojazdami. W środku trzeba nosić filcowe kapcie, by nie zniszczyć parkietu. Choć pałac miał leczyć kolonialne kompleksy, to niestety daleko mu do europejskich odpowiedników. Wygląda trochę jak ubogi krewny, nie tylko z powodu burzliwych losów po obaleniu cesarza. Muzeum jest tym samym raczej ciekawostką, zwłaszcza że zbiory nie są duże. Wystarczy choćby porównać sobie pojedyncze powozy, które wystawione są tutaj, z olbrzymią liczbą karoc w Wiedniu. Z drugiej strony, ciężko znaleźć takie budowle poza Europą.

Palácio Rio Negro
Palácio Rio Negro

Pałac Kryształowy

Ciekawym obiektem architektonicznym w Petrópolis jest Pałac Kryształowy. Nazwa przywodzi na myśl londyński Pałac Kryształowy, który powstał z okazji Wystawy Światowej w 1851 roku lub z późniejszym Pałacem Kryształowym w Madrycie, wybudowanym w 1887 roku. Tutejszy Pałac Kryształowy powstał w podobnym czasie, ale wbrew skojarzeniom, jest to maciupki obiekt. Po prostu palmiarnia. Palmiarnia w tym klimacie? Nonsens. Dlatego forma konstrukcji jest zachowana, natomiast było to miejsce przeznaczone na bankiety, tańce, do słuchania muzyki. Wszystko raczej kameralne z uwagi na „rozmach” twórców.

Pałac Kryształowy
Pałac Kryształowy

Pałac-hotel i inne atrakcje Petropolis

Jak wspomnieliśmy powstawały tu także domy poddanych i ludzi pracujących na dworze. Za nimi do Petrópolis ściągali także niemieccy przemysłowcy. Jeden z importowanych Niemców rozwijał pierwotne lotnictwo w Brazylii, drugi założył browar – Cervejaria Bohemia. Jeden z pierwszych na kontynencie i w Brazylii. Można go nawet częściowo zwiedzać, natomiast dziś to wciąż jedno z najważniejszych centrów produkcji piwa w kraju. Obecnie działa tu także ogródek piwny. Z atrakcji kulinarnych warto wspomnieć o najsłynniejszej w mieście czekoladziarni – Chocolates Katz. Tu także można kupić oryginalne, brazylijskie produkty. Czy jest w niej coś specjalnego, raczej nie, ale została wypromowana przez ruch turystyczny.

Najsłynniejsza kawiarnia (czekoladziarnia) Petropolis - Chocolates Katz
Najsłynniejsza kawiarnia (czekoladziarnia) Petropolis – Chocolates Katz

Zaś całkowitą ciekawostką jest Palácio Quitandinha. To hotel i kasyno, które powstało w latach 40. XX wieku według projektu Luisa Fossattiego. Mieszanina brazylijskiego baroku z art deco i normańsko-francuskim stylem. Przypomina trochę jakąś alpejska budowlę resortową. Dziś obiekt wyróżnia się w mieście, ale to także muzeum, atrakcja turystyczna i już tylko w niewielkiej części hotel.

Palácio Quitandinha
Palácio Quitandinha

Zwiedzanie Petrópolis

Samo Petropolis uchodzi za najbezpieczniejsze miasto w Brazylii. Przede wszystkim nie ma tu faweli, ludność jest raczej jednorodna etnicznie, wyróżniająca się jak na Brazylię, jest zdecydowanie post-europejska. To miejsce idealne na kilkugodzinny wypad z Rio i raczej nietypowa atrakcja. Zabytki w Petrópolis, takie jak Muzeum Imperium, czy pałac kryształowy nie zajmą wiele czasu. Zwiedzanie miasta będzie więc raczej przyjemnym spacerkiem w lekko kuriozalnym otoczeniu.

Willa
Willa

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak brazylijski
PetropolisSalvador

Vincennes, średniowieczny zamek królewski

W aglomeracji Paryża jest wiele miejsc, które idealnie nadają się na kilkugodzinne lub jednodniowe wypady. Do tych pierwszych z pewnością należy Vincennes, gdzie znajduje się dawny zamek królów Francji, czyli Château de Vincennes. Ma on swoją mroczną legendę, ale przede wszystkim wyróżnia się zachowaną w doskonałym stanie średniowieczną architekturą.

Zamek Vincennes i charakterystyczny donżon
Zamek Vincennes i charakterystyczny donżon

Historia zamku Vincennes

Zamek we Francji bardzo często utożsamia się z pałacami. Wiele z nich zostało przerobionych, by spełniały dodatkowe funkcje. Inne od samego początku były budowane z uwzględnieniem roli estetycznej. Stosunkowo mało więc jest tutaj w miarę zachowanych zamków średniowiecznych bez znaczących przebudów, pełniących przede wszystkim rolę fortec. Królewski pozostał dokładnie jeden, właśnie w Vincennes. Nie oznacza to wcale, że to surowa fortyfikacja, ani że nie ulegał modyfikacjom z biegiem lat.

Święta kaplica
Święta kaplica

W połowie XIII wieku, król Ludwik IX Święty, ten sam który przeniósł prochy poprzednich władców do Saint-Denis, postanowił przeprowadzić też dwór z paryskiej wyspy Cite do zamku Vincennes. Nie dało się tego zrobić od razu, wymagało to rozpoczęcia prac budowlanych w typie rozbudowa-przebudowa. Sto lat później, za panowania Karola V, zamek ten stał się mocno obwarowaną fortecą, z dziewięcioma wieżami i najwyższym w Europie (przynajmniej obecnie), bo aż 52-metrowym donżonem. Miała to być twierdza nie do zdobycia, acz jak się okazało, Anglikom udała się ta sztuka, choć na krótko.

Donżon zamku Vincennes
Donżon zamku Vincennes

Vincennes przez lata był jedną z oficjalnych rezydencji królewskich, tym samym przechodził różne przebudowy. Ludwik XIV kazał nawet wznieść dwa nowe skrzydła, w stylu klasycystycznym. Jednak wkrótce dwór królewski przeniósł się do Wersalu i od 1682 znaleziono nowe zastosowanie dla twierdzy. Donżon stał się więzieniem. Przetrzymywano tu między innymi pisarza Denisa Diderota, działacza rewolucyjnego Mirabeau, czy słynnego markiza de Sade (który nawet stąd uciekł na miesiąc). Jakiś czas po powrocie de Sade’a przeniesiono go do Bastylii, gdzie był lepiej strzeżony, zaś jakiś czas później samo więzienie w Vincennes zamknięto.

Dziedziniec zamkowy
Dziedziniec zamkowy

Słynni więźniowie w Vincennes

Według legendy przetrzymywano tu słynnego człowieka w żelaznej masce. O ile wiemy, że jest to spowita tajemnicą postać autentyczna, to więcej czasu spędził w innych więzieniach, w tym w Bastylii, co dodatkowo jest udokumentowane. Domniemany pobyt w Vincennes uwiecznił w wierszu poeta Alfred de Vigny. Przeniesienie więźniów do Bastylii było spowodowane zmianą sposobu zagospodarowania zamku. Stał się manufakturą porcelany. Ale nie na długo. Wkrótce wybuchła Rewolucja Francuska, więc Vincennes został przerobiony na skład broni. Następnie wzniesiono nieopodal zamku koszary. W czasie I wojny światowej więźniem przez pewien czas była niesławna Mata Hari, zresztą tam też ją rozstrzelano. Obecnie zamek został przerobiony na muzeum. Został odrestaurowany po zniszczeniach z II wojny światowej, dziś jest także symbolem królewskiej Francji jak i miejscem pamięci.

Saint Chapelle
Saint Chapelle

Siedziba królewska i kościoły

Zwiedzając zamek warto zwrócić szczególną uwagę na tutejszą Sainte Chapelle. Zbieżność nazwy z tą paryską nie jest przypadkowa. Obie łączy właściwie ten sam cel. Nie tylko były kaplicami pałacowymi, ale też relikwiarzami. Ludwik IX sprowadził do Francji religie pasyjne. Król chciał pozostawić w Vincennes fragmenty korony cierniowej oraz krzyża, które sprowadził do Francji. Takie cenne relikwie wymagały odpowiedniej oprawy. Podjął się tego dopiero Karol V, który zaczął budowlę w podobnym stylu, co paryska kaplica królewska. Powstała zatem świątynia gotycka z piękną rozetą i witrażami. Jedną z najważniejszych różnic jest to, że paryska kaplica ma dwa piętra, tu mamy jedną kondygnację. Prace nad świątynią zostały wstrzymane w XIV wieku. Dokończono ją w połowie XVI wieku w czasach rządów Henryka II.

Wnętrza kaplicy
Wnętrza kaplicy

Poza kaplicą i donżonem jest tu do zobaczenia kilka komnat, zarówno królewskich, jak i więziennych cel. Mury i bramy, które się ostały robią wrażenie, choć nie jest to już pełna fortyfikacja. Spokojnie można przespacerować się po dziedzińcu. Sam zamek wykorzystano w filmie „Niebezpieczne związki” Stephena Frearsa. Tutaj pod murami zamku kręcono końcowy pojedynek między Valmontem (John Malkovich) a kawalerem Danceny (Keanu Reeves).

Mury zamku Vincennes
Mury zamku Vincennes

Dojazd i zwiedzanie Vinceness

W Vincennes obok zamku znajduje się też las, w którym ulokowano zoo oraz ogród kwiatowy, czyli filię paryskiego ogrodu botanicznego. Lasek Vincennes to największy teren zielony stolicy Francji. Dojechać do zamku można paryskim metrem, linią numer 1, wysiada się na stacji Château de Vincennes. Godziny otwarcia i ceny biletów można sprawdzić tutaj.

Więzienie
Więzienie

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak francuski
Vincennes

U styku filmu i podróży