Auschwitz-Birkenau, niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny

Dokładnie 75 lat temu, czyli 27 stycznia 1945 roku doszło do wyzwolenia hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Jest to miejsce tragiczne, ważne historycznie, naznaczone Szoah. A także lokacja filmowa, o której ciężko się pisze, zwłaszcza, że tutaj zajmujemy się raczej wakacyjnym podróżowaniem i fajnymi city-break. Oświęcim to miejsce, do którego trzeba dorosnąć, by móc go doświadczyć, a nie tylko zobaczyć.

Słynna brama w Auschwitz
Słynna brama w Auschwitz

Auschwitz-Birkenau dziś

Chyba najlepszym słowem, które przychodzi na myśl, jest wizyta. Tak to właśnie określił nasz przewodnik, który nas oprowadzał po dawnym obozie. Większość odwiedzających jest prowadzonych w grupach, na samodzielne zwiedzanie trzeba mieć wcześniej specjalne zezwolenie. Przewodnicy opowiadają jak wyglądało tu życie, ile było potworności. Starają się jednak mówić nie o statystykach, ale indywidualnym człowieku, często wymieniając imiona i nazwiska więźniów. Są świadectwem tego, co tu zaszło. Jednocześnie dziś jest to jedno z najczęściej odwiedzanych przez turystów zza granicy miejsc w Polsce. Wycieczki z Izraela to norma. Powinna to być przede wszystkim wyprawa, by zrozumieć historię, choć trochę pojąć ogrom zniszczeń, męczeństwa i śmierci, a dopiero potem, niejako przy okazji, zobaczyć sam obóz zagłady.

Brama w Birkenau
Brama w Birkenau

Historia obozu w Auschwitz

Pomysł na powstanie obozu (w ówczesnym Auschwitz) zrodził się pod koniec 1939 roku. Niemcy mieli problem z przepełnionymi więzieniami w których trzymano jeńców wojennych. Stąd idea by stworzyć obóz koncentracyjny, w którym można byłoby trzymać więźniów Wermachtu i innych niepożądanych ludzi. Oświęcim był o tyle dogodną lokalizacją, że miał dobrą infrastrukturę kolejową, a co więcej przed wojną znajdowały się tu koszary Wojska Polskiego . Choć wydano negatywną opinię co do warunków przetrzymywania więźniów w tym miejscu, 27 kwietnia 1940 Heinrich Himmler wydał rozkaz utworzenia obozu. Wpierw przywieziono tu więźniów z Niemiec, którzy mieli stać się obozowymi kapo. Pierwszy masowy transport przybył do Auschwitz (niemiecka nazwa Oświęcimia) 14 czerwca 1940. Wówczas byli to głównie Polacy, więźniowie polityczni (głównie związani z władzami i ruchem oporu). Kilku z nich było Żydami.

Tabliczka w Auschwitz
Tabliczka w Auschwitz

Pierwszy obóz, czyli Konzentrationslager Auschwitz I (Stammlager), czyli właściwy Oświęcim, szybko musiał zostać rozbudowany. Powstawały kolejne filie. KL Birkenau (Auschwitz II) – Brzezinka i KL Monowitz (Auschwitz III) – Monowice. Z czasem stał się miejscem masowej eksterminacji. Śmierć w tym miejscu poniosło ponad milion Żydów, zwożonych tu z całej Europy i setki tysięcy ludzi innych narodowości. Ogrom tej machiny zagłady był tak wielki, że nie tylko upamiętniono to miejsce, robiąc muzeum, ale to też pierwszy i wciąż jedyny obóz zagłady znajdujący się na liście UNESCO – jako Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady (1940-1945).

Pierwsze budynki więzienne i gospodarcze w Auschwitz
Pierwsze budynki więzienne i gospodarcze w Auschwitz

Auschwitz w kinie

Ten mroczny epizod II wojny światowej musiał znaleźć swoje odzwierciedlenie w kinie. Choć w większości przypadków nie trzeba było kręcić na lokacji, jednak jest kilka wyjątków. Zdecydowanie najgłośniejszy film to oczywiście „Lista Schindlera” Stevena Spielberga z 1993. Ten oskarowy film, głośny i uznany, u nas zajmuje dość szczególne miejsce. Powstawał wkrótce po przemianach ustrojowych, był to wielki hollywoodzki obraz głośnego reżysera, kręcony w Polsce z udziałem polskich producentów (Lew Rywin), aktorów i ekipy filmowej. No i oczywiście w polskiej lokacji. Część zdjęć kręcono w Krakowie, ale ekipa filmowa dotarła także do obozu. Widać tu choćby bramę wjazdową do Birkenau. Film Spielberga to też najgłośniejsze dzieło o Holokauście kręcone w tym obozie. Pozostałe to przede wszystkim dokumenty.

Przejście przez bramę w Auschwitz
Przejście przez bramę w Auschwitz
Brama Birkenau z daleka
Brama Birkenau z daleka

Bilety do obozu Auschwitz

Zwiedzanie czy raczej trzymając się nomenklatury, odwiedzanie obozu w Oświęcimiu może być trochę kłopotliwe. To miejsce tłumne. Przybywa tu wiele zagranicznych wycieczek, mniejszych i większych, także grup młodzieży, tak z Polski jak i z Izraela. Prawdę mówiąc najlepiej jest mimo wszystko załatwić sobie bilet wcześniej przez Internet, na konkretną godzinę. Ale i tak trzeba być tam sporo wcześniej. Wiele informacji na ten temat można znaleźć na oficjalnej stronie. Jest też tam regulamin. To nie jest wycieczka jak każda inna, o tym należy pamiętać. Są też ograniczenia w robieniu zdjęć, na przykład nie można ich robić wewnątrz sali z włosami. We wnętrzach nie można używać lamp błyskowych, czy statywów, dotyczy to zarówno baraków, więzień, komór gazowych czy innych budowli. Nie należy też robić zdjęć pozowanych, czy typu selfie. Tego wymaga kultura i szacunek do osób, które tutaj cierpiały. Niestety zbyt wielu ludzi o tym zapomina.

Buty
Buty

Zwiedzanie obozu Auschwitz

Ale to nie wszystko. Po pierwsze problemem jest parkowanie (parking jest dodatkowo płatny, ale również dość mocno obłożony). Druga sprawa to przejście przez kontrolę, tu jest jak na lotnisku, sprawdzają, co się wnosi do środka. Duże plecaki i większe torby (typu podróżnego) niestety są zabronione. Dopiero potem czekamy w kolejce na właściwą grupę. KL Auschwitz I zwiedza się na piechotę chodząc z przewodnikiem. Następnie jest chwila przerwy i idzie się do autobusu – darmowy – który zawozi nas do KL Birkenau. Te autobusy kursują co kilkanaście minut, więc problemu nie ma (można nimi też wrócić potem do głównego obozu, oczywiście w ramach godzin kursowania). W Birkenau można jeszcze zostać samemu, tam się grupy rozwiązują i każdy wraca sam.

Auschwitz
Auschwitz

Podczas zwiedzania oczywiście można zobaczyć baraki, miejsca, gdzie stały komory gazowe i inne budynki obozu, ale przede wszystkim istotna jest historia opowiadana przez przewodnika, który tłumaczy obozowe realia, przy okazji wskazując nam jak działała ta machina zagłady. Jest też kilka monumentów dla upamiętnienia ofiar. Sam obóz w Oświęcimiu to coś, wobec czego trudno jest przejść obojętnie. To miejsce kaźni, tragiczne i przerażające zarazem, a przy tym pouczające i skłaniające do refleksji.

Komora gazowa
Komora gazowa
Obóz Birkenau
Obóz Birkenau

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak polski
Auschwitz?

Zatoka Omańska i oglądanie delfinów

W Muskacie czekała na nas jeszcze jedna atrakcja: rejs statkiem po Zatoce Omańskiej (arab. خليج عمان ), leżącej pomiędzy Morzem Arabskim, a Zatoką Perską. Celem rejsu było znalezienie i oglądanie delfinów, czyli morskie safari. Tego typu atrakcje są popularne w różnych rejonach świata. Oman niczym pod tym względem się nie wyróżnia, ale skoro była okazja, to czemu nie skorzystać.

Kormorany w porcie, Zatoka Omańska
Kormorany w porcie

Zatoka Omańska: Jak wygląda obserwowanie delfinów?

Rejs trwał około 3 godzin, podczas których wypłynęliśmy daleko od brzegu i długo nie wypatrzyliśmy żadnych zwierząt, mieliśmy obawy, czy w ogóle jakieś delfiny się pokażą. Aż wreszcie udało się! Było ich całkiem sporo, raz po raz wyskakiwały ponad wodę (raz to nawet wysoko!), czasem płynęły w oddali, czasem całkiem blisko naszej łodzi.

Zatoka Omańska: Wypatrywanie delfinów
Zatoka Omańska: Wypatrywanie delfinów

Bardzo to przypomina w założeniu safari, które opisywaliśmy przy Tanzanii. Tam siedziało się w samochodzie, szukało zwierząt, a gdy się je znalazło, to wyłączało się silnik. Był też czas na oglądanie, robienie zdjęć czy filmów. A potem jak zwierzę poszło dalej, to szukało się kolejnego lub powoli za nim jechało.

Delfiny w Zatoce Omańskiej
Delfiny w Zatoce Omańskiej

Oglądanie delfinów a safari

Oglądanie delfinów w gruncie rzeczy jest bardzo podobne do game drive safari. Od momentu wypłynięcia z portu kierujemy się na tą część Zatoki Omańskiej, gdzie pływają delfiny. Kierowca motorówki i przewodnik dobrze zna te tereny. Wie, gdzie żerują te morskie ssaki, ale prawda jest taka, że to dość spory teren. W teorii może zdarzyć się tak, że delfinów się nie zobaczy. Szczęśliwie jest ich tu na tyle dużo, że praktyka jest inna. Zresztą, można się orientować na inne motorówki. Sprawdzona taktyka.

Delfiny w Zatoce Omańskiej
Delfiny w Zatoce Omańskiej

Poza tymi z turystami dostrzegliśmy jedną, która podążała za delfinami, prawdopodobnie by wskazać tym turystycznym, gdzie są zwierzęta. Trzymała się od pozostałych z daleka, ale jednocześnie prowadzący ją starał się nie spuszczać zwierząt z oczu.

Ogon delfina
Ogon delfina

Turystycznych motorówek przy delfinach było kilka. Nie wchodziły sobie w drogę, zwierzętom również. A te przede wszystkim pływały, wyskakując z wody na chwilę i nic sobie nie robiły z ludzkiej obecności. Świetnie jest mieć możliwość obserwowania ich w naturalnym środowisku. Niektóre z delfinów były naprawdę blisko.

Delfin
Delfin

Zatoka Omańska: delfiny i wieloryby

Tu występują przede wszystkim dwa gatunki delfinów: delfin długoszczęki (łac. Stenella longirostris) i delfin długopyski (łac. Delphinus capensis). Przy większym szczęściu można czasem zaobserwować także któreś z wielorybów, np. płetwala Bryde’a, humbaka, oraz inne walenie – orkę, szablogrzbieta waleniożernego (czyli orkę karłowatą), risso szarego czy delfina butlonosego. Wielorybów nie dostrzegliśmy. Próbowaliśmy ich szukać zarówno na Okinawie (gdzie ze względu na brak sezonu i nikłe szanse zrezygnowaliśmy z takiej atrakcji), ominęliśmy też tę przyjemność na Sri Lancę. Szczęśliwie w końcu udało się nam je zobaczyć w naturalnym środowisku podczas rejsu z islandzkiego Husavik.

Stado delfinów, Zatoka Omańska
Stado delfinów

Organizacja rejsu po Zatoce Omańskiej

My skorzystaliśmy z usług firmy Az’Zaha Tour. Na okręcie płynie kilkanaście osób. W cenę wliczone są napoje. Na szczęście delfinów jest tyle, że ludzie sobie nie przeszkadzają. (Cena była niższa niż podana na stronie).

Okolice Maskatu
Okolice Maskatu, pałac prezydencki

W drodze powrotnej do portu, kapitan pokazał nam jeszcze kawałek wybrzeża. Zobaczyliśmy posiadłość sułtana i cmentarz brytyjskich i portugalskich żołnierzy. Z perspektywy morza dobrze są widoczne liczne wieże obserwacyjne i niewielkie twierdze w okolicy Maskatu. Wybrana firma okazała się dobrym, godnym polecenia operatorem, z którego byliśmy zadowoleni. Rejs i obserwowanie delfinów bardzo się nam podobało, ale jeśli chodzi o atrakcje ze zwierzętami w Omanie to Ras Al Jinz zdecydowanie zajmuje pierwsze miejsce na naszej liście.

Fort przy Maskacie, Zatoka Omańska
Fort przy Maskacie
Zatoka Omańska, wybrzeże
Zatoka Omańska, wybrzeże

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak omański
Zatoka OmańskaSur

Mediterraneo Marine Park, oceanarium na Malcie

Wśród atrakcji Malty jest też coś, co nazywane jest tamtejszym delfinarium. O Mediterraneo Marine Park warto przede wszystkim napisać w kontekście Churaumi na Okinawie. Choć to zdecydowanie mniejsze miejsce, to jednak mimo wszystko traktowanie delfinów jest chyba mniej kontrowersyjne (w jednych aspektach, w innych chyba odwrotnie), choć wciąż budzi pewne emocje.

Delfin w Mediterraneo Marine Park
Delfin w Mediterraneo Marine Park

Mediterraneo Marine Park: Delfiny w naturze a pokazy

Delfiny są trzymane w niektórych ośrodkach na świecie, poza wspomnianymi jest jeszcze Sea World w Orlando, który także opisywaliśmy, czy w Batumi, Hurgadzie, Maladze i wielu innych miejscach, które jednak sobie odpuściliśmy. Nie ma co ukrywać, te wspaniałe zwierzęta są bardzo często główną atrakcją, zwłaszcza, że robią sztuczki i dają się tresować. Ale równie dobrze można obserwować je w naturze, choćby w Zatoce Omańskiej, ale też widzieliśmy je w Cieśninie Bosfor w Stambule, w Cieśninie Gibraltarskiej w drodze do Ceuty, w Adriatyku na Ischię, albo wokół Skellig Michael czy nawet zabłąkanego w okolicach Dubrowniku. Więc dostrzeżenie delfina to nie jest jakiś specjalny wyczyn, choć niestety najczęściej trzymają się z daleka. Ale z pewnością oglądanie ich naturalnych zachowań jest dużo bardziej satysfakcjonujące niż wyuczonych skoków. Dziś jednak skoncentrujemy się bardziej na pokazach.

Bazyliszek w Mediterraneo Marine Park
Bazyliszek płatkogłowy ( Basiliscus plumifrons) w Mediterraneo Marine Park

Mediterraneo Marine Park na Malcie podszedł do zagadnienia trochę inaczej. Czy lepiej, czy gorzej, to ocenić powinien każdy samodzielnie (niekoniecznie empirycznie). Pokazy delfinów są „słabe”, jak można przeczytać w opiniach na Google, w porównaniu z i tu lista jest jeszcze dłuższa. Czym zatem różnią się te pokazy? Są mniej „szałowe”. Mniej tu tresury, więcej zabawy, czyli dla zwierzęcia niby lepiej, ale czy dla widza? Zwłaszcza nieświadomego? Natomiast pytaniem otwartym pozostaje, jak podejść do trzymania tych inteligentnych zwierząt w niewoli i oswajania ich.

Żółwie w Mediterraneo Marine Park
Żółwie w Mediterraneo Marine Park

Za to jeśli chodzi o delfiny to jest tu (w Mediterraneo) jeszcze jedna, acz droga atrakcja (ceny zaczynają się od 100 Euro). Chodzi o pływanie z delfinami pod okiem opiekunów. Właściwie jest to basen, do którego wchodzą ludzie i wpuszcza się delfina. Cena dość mocno odstrasza i pewnie o to chodzi. Można sobie robić zdjęcia. Warto dodać, że delfin ma tu pewną swobodę w pływaniu, znaczy jeśli nie chce, by ktoś go dotykał, to do niego nie podpływa. Turyści zaś są pilnowani. Dodatkowo bliskość morza zapewnia świeżą morską wodę. Jak to ocenić? Tu chyba każdy musi odpowiedzieć sobie samemu.

Basen dla delfinów
Basen dla delfinów

Mediterraneo Marine Park: Akwarium na Malcie

Samo Mediterraneo to jednak nie tylko delfiny. Znajdziemy tu inne zwierzęta, w tym lwy morskie, czy żółwie, a nawet pokaz papug. Pełni to rolę zoo na Malcie i przyciąga turystów z dziećmi. Oczywiście zaporowa cena pływania z delfinami ma na celu ograniczenie liczby turystów, by nie zamęczyć zwierząt (zbytnio). Choć przyznajemy, że chyba najciekawszym pomysłem na niewielkie zoo / akwarium na turystycznej wyspie jest w naszym odczuciu CretAquarium w Heraklionie na Krecie. Tam podobało się nam bardzo podobało. Pewnie dlatego, że tamto akwarium nie próbując być oceanarium, miało na siebie fajny, a przy tym edukacyjny pomysł.

Delfin w basenie
Delfin w basenie

Dojazd

Obok parku ze zwierzętami jest aquapark. Zaś przed wejściem mamy naprawdę olbrzymi parking. Tu przybywa sporo turystów. Delfiny zaś są chyba najsłynniejszą atrakcją, ale w tym wypadku pełnią raczej rolę reklamy. W dodatku skutecznej. Dojazd, jak na Malcie najlepiej samochodem, taksówką. Na stronie ośrodka jest dużo informacji o możliwym transporcie.

Żółw w Mediterraneo Marine Park
Żółw w Mediterraneo Marine Park

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak maltański
Mediterraneo Marine Park

Churaumi Aquarium, oceanarium na Okinawie

Naszym najważniejszym celem na Okinawie była miejscowość Motubu, w której znajduje się oceanarium – Churaumi Aquarium i teren powystawowy z EXPO z 1975 roku. Oceanarium to jeden z największych obiektów tego typu na świecie. Jego główną atrakcją są rekiny wielorybie (Rhincodon typus), największe żyjące ryby na świecie.

Ogrody w Churaumi
Ogrody w Churaumi

Atrakcje Motubu

Samo Motubu to przede wszystkim miejscowość turystyczna. Są hotele, oceanarium i niewiele więcej. Rozminęliśmy się o kilka dni z sezonem na oglądanie wielorybów przepływających w okolicy. Z Motubu są organizowane takie wycieczki, warto to zweryfikować wcześniej. My się rozminęliśmy lekko z sezonem. W teorii zbliżał się ku końcowi, w praktyce były zerowe szanse na zobaczenie wielorybów, bo już zakończyły wędrówkę przez tę okolicę. Udało się je dopiero zobaczyć w Husavik. Trochę dalej od oceanarium znajdują się ruiny zamku plus jeszcze plaże przy niektórych hotelach i na tym lista miejsc do zobaczenia się kończy. Można jeszcze dodać groby, ale to okinawski standard.

Klasyczna zabudowa, skansen w Churuami
Klasyczna zabudowa, skansen w Churuami

W hotelu zwróciliśmy uwagę na wielostronicową broszurę, w której są wymienione zagrożenia czyhające na wyspie: udar słoneczny, tsunami, tajfun, komary, parzące dotkliwie meduzy oraz śmiercionośne żmije habu. Mianem habu określa się kilka gatunków, ale istotny jest jeden, endemiczny: trwożnica habu (łac. Protobothrops flavoviridis, dawniej Trimeresurus flavoviridis), to żmije z podrodziny węży grzechotnikowatych. Niebezpieczne, ale przy tym na Okinawie ich jad wykorzystuje się do produkcji lokalnego trunku alkoholowego nazwanego awamori. W broszurze są wymienione telefony i co trzeba robić w przypadku ukąszenia przez habu, jak również mocno ostrzegali przed dotykaniem nieznanych zwierząt morskich. Wygląda na idealne miejsce na odpoczynek.

Ogrody i skansen
Ogrody i skansen

Akwarium Churaumi na Okinawie

Okinawa Churaumi Aquarium to najsłynniejsze japońskie oceanarium, przez długi czas szczycące się największym zbiornikiem słonowodnym (do 2005 roku, kiedy otwarto oceanarium w Atlancie, USA): zbiornik Kurioshio, bo tak został nazwany, liczy 35 metrów długości, 10 metrów głębokości i ma pojemność 7 i pół miliona litrów wody! Powstało w 1975 roku jako część wystawy EXPO. Zostało przebudowane w 2002 roku. Nazwa „Churaumi” oznacza piękny/dostojny ocean. Oprócz głównej atrakcji są też dodatkowe, to wspaniały ogród, wewnątrz którego znajduje się skansen z charakterystycznymi zabudowaniami dla Riukiu.

Żółw morski w Churaumi
Żółw morski w Churaumi

Oceanarium Churaumi zostało gruntownie przebudowane w 2002 roku. Niestety ewidentnie zapomniano o przebudowie zewnętrznych akwariów. Na terenie powystawowym wolne od opłat są dostępne zbiorniki z żółwiami morskimi, w tym żółwiami skórzastymi, oraz z manatami. Zbiorniki te są małe, mają kształt cylindra, co jest niekorzystne dla zwierząt, przeważnie są zupełnie pozbawione naturalnych „ozdób”: odpowiedniego dna, dekoracji kamiennych lub roślinnych, nic co urozmaiciłoby pusty, brzydki basen. Jednocześnie brak informacji, by taki stan zbiorników i trzymanie w nich zwierząt było uzasadnione, na przykład kwarantanną (ruchliwe i hałaśliwe miejsce, pełne ciekawskich ludzi temu zresztą nie sprzyja). Trzeba pamiętać przy tym, że żółwie i manaty to inteligentne i ciekawskie stworzenia, które w pustych, małych basenach po prostu cierpią.

Plaża w pobliżu akwarium
Plaża w pobliżu akwarium

Tym bardziej szokuje fakt, iż obiekt szczyci się tym, że chroni żółwie i wspomaga proces ich rozmnażania (w sztucznych warunkach). Żółwie mają „plażę”, na którą mogą wyjść i złożyć jajka. Niestety ta część obiektów wygląda jak sprzed kilku epok. Widok tych basenów budzi niesmak i po prostu złość. Tym większy jest żal, że gdy Japonia tak traktuje zwierzęta w oceanarium, jest cisza, podczas gdy w wielu innych miejscach ekolodzy podnoszą larum. Choć czasem uda się też przeprowadzić pewne akcje w bogatszych krajach, jak choćby uwolnieniu orek z Sea World w amerykańskim Orlando.

Główny budynek Churaumi Aquarium
Główny budynek Churaumi Aquarium

Churaumi: Rekin wielorybi

Dumą i radością Churami Aquarium i całej Okinawy są dwa osobniki rekina wielorybiego. Rekin wielorybi to największa znana obecnie żyjąca ryba: największy zanotowany osobnik mierzył niemal 19 metrów długości. Dla porównania największy zbiornik wodny w Churami ma 35 metrów długości. Najczęściej jednak jego długość nie przekracza 10 – 12 metrów. Żywi się planktonem i jest zupełnie niegroźny dla człowieka. Zamieszkuje właściwie wszystkie wody regionu tropikalnego i subtropikalnego. Rekin wielorybi jest poławiany dla jego drogiego mięsa, a ponieważ dodatkowo jego cykl rozrodczy jest bardzo długi, to jest to obecnie gatunek narażony na wyginięcie.

Rekin wielorybi
Rekin wielorybi

Zanim wejdziemy do oceanarium Churaumi, warto przejść się przez dawne tereny EXPO. Szczególnie interesująca jest część poświęcona tradycji Okinawy. Warto bowiem wiedzieć, że Okinawa od głównej części Archipelagu Japońskiego bardzo się różni. W rekonstrukcji tradycyjnego domu można wziąć udział w warsztatach, na przykład kaligrafii, można zwiedzić kolejne pomieszczenia. Przyjemny jest także tropikalny ogród prezentujący florę wyspy. Jest egzotycznie, takie trochę Samoa w wersji light.

Naturalne plaże
Naturalne plaże

Churaumi: Delfiny

Dodatkową „atrakcją” przez Churaumi Aquarium są bezpłatne pokazy delfinów i orki karłowatej (szablogrzbiet waleniożerny). Zrozumiały jest dla nas trening medyczny i przy okazji opowiadanie o zwierzętach, a nawet pływanie z delfinami w małej, kilkuosobowej grupie i bardziej naturalna zabawa, dająca zwierzęciu możliwość interakcji lub wycofania się. Ale synchroniczne skoki w akompaniamencie głośniej muzyki i rozwrzeszczanej (jak na Japończyków) tłuszczy, szablogrzbiet wypluwający ryby z pyska z powrotem do wiaderka, chóralne piski delfinów w rytm muzyki… Nie, to nie ta epoka, zwłaszcza w kontekście ochrony gatunkowej. Wygląda to niestety dużo gorzej niż choćby pokazy delfinów we wspomnianym Orlando, czy nawet na Malcie. Bardziej jest to nastawione na przedstawienie – cyrk, niż interakcję z oswojonym zwierzęciem.

Pokazy delfinów
Pokazy delfinów
Morskie akwaria
Morskie akwaria

Wielorybnictwo w Japonii

Tu warto podkreślić jedną rzecz. Japończycy nie przykładają się do ochrony przyrody. Sympatią darzą tylko miłe, puchate zwierzątka z dużymi oczami i uszami. Jak na przykład lisy. Albo pandy, które uwielbiają (choć nie występują w Japonii). Te naprawdę inteligentne zwierzęta, jak wieloryby czy delfiny są wciąż traktowane jako źródło luksusowego produktu spożywczego. Znane są działania japońskich wielorybników, które pod pretekstem badań naukowych polują za pomocą harpunów na wieloryby w okolicach Antarktydy. Zwierzęta są zabijane i owszem, dokonuje się jakiś bezwartościowych badań (na przykład analiza treści żołądka, rozwój płodu – ciężarne wieloryby też są zabijane), ale mięso, tłuszcz i inne produkty są przeznaczane na cele komercyjne.

Meduzy
Meduzy

Popularne (i raczej ekskluzywne) w całej Azji Południowo-Wschodniej i Japonii dania z płetw rekina są przyczyną cierpień tych drapieżników, które poławia się, obcina płetwy i żywego rekina wyrzuca z powrotem do oceanu na pewną śmierć. Hiszpania ma korridę (o tym pisaliśmy przy okazji Kordoby), Japonia ma swoją okrutną tradycję (podobną do tej z Wysp Owczych). Co roku w małej zatoce Taiji u wybrzeży Honsiu dochodzi do krwawej rzezi delfinów. Ssaki są naganiane do wód zatoki, gdzie następnie się je zabija i wyławia, a mięso delfinów ląduje na talerzach. Liczba mordowanych delfinów jest tak wielka, że wody zatoki przybierają kolor krwi. Władze Japonii pozostają niewzruszone na naciski organizacji ochrony przyrody, argumentując, że to ich 400-letnia tradycja.

Manta lub Diabeł morski (Manta birostris)
Manta lub Diabeł morski (Manta birostris)

Churaumi: Dojazd i zwiedzanie

Okinawa to, jak się okazało, doskonały przykład tego, jak mylne mogą być wyobrażenia o Japonii. Najkrócej mówiąc: liczyliśmy na sprawną komunikację zbiorową, zwłaszcza na trasie lotnisko międzynarodowe – najpopularniejsze atrakcje. W chwili kiedy się dowiedzieliśmy, że musimy godzinę czekać na autobus z lotniska, powinniśmy byli się udać do wypożyczalni samochodów. Popełniliśmy błąd. Nauczka na przyszłość – na Okinawie poruszamy się tylko wynajętym samochodem! (Zresztą wcześniej samochodem jeździliśmy czy to po Malcie, Cyprze, czy Samoa, tym razem liczyliśmy na świetny japoński transport). No i w takim Motubu nie ma co liczyć na wieczorne rozrywki czy knajpy z kolacją. Wszystko jest w hotelach, poza nimi jest naprawdę niewielki wybór. Jeśli te uwagi weźmie się do serca, można bardzo dobrze przygotować się na Okinawę. Alternatywą jest też siedzenie w Naha i stamtąd organizowanie sobie całodniowych wycieczek, czy to autobusami czy taksówkami. Wtedy też taki sposób zwiedzania się sprawdzi.

Basen z rekinami wielorybimi, Churaumi Aquarium, Okinawa
Basen z rekinami wielorybimi, Churaumi Aquarium, Okinawa

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
ChuraumiOsaka

Luksor, Karnak, Dolina Królów, Świątynia Hatszepsut w Egipcie

Jednym z najciekawszych i najbardziej znanych miast w Egipcie jest Luksor (arab. اأقصر, ang. Luxor). Historycznie wznosiła się tu jedna ze stolic starożytnego Egiptu, czyli Teby. Dziś pozostałości po niej to, obok piramid w Gizie, najsłynniejszy egipski skarb archeologiczny. Bez wątpienia wart uwagi, także ze względu na różnorodność. Obecnie tłumy turystów ściągają tu, by zobaczyć antyczne nekropolie jak i pozostałości po dawnych świątyniach, które od 1979 znajdują się na liście UNESCO. Kompleks ten bywa nazywany czasem największym muzeum świata na świeżym powietrzu.

Karnak w Luksorze, główne wejście do świątyni
Karnak w Luksorze, główne wejście do świątyni

Starożytne Teby, czyli historia Luksoru

Teby były zamieszkałe już około roku 3200 przed naszą erą. Wówczas była to dość niewielka osada i tytularna stolica nomy (jednostka terytorialna) Waset w Górnym Egipcie. Rozwój miasta wiąże się z czasami Średniego Państwa. W czasie panowania XI dynastii (lata 2119 do 1976 przed naszą erą) Teby po raz pierwszy stały się stolicą Egiptu. Następna dynastia przeniosła swój dwór do Iczi-taui. Dopiero XVIII dynastia (1550 – 1292 przed naszą erą) ponownie obrała Teby na swoją siedzibę i to już jest okres wielkiego rozwoju miasta. Teby pozostały jedną z rezydencji faraonów (często też stolic) w kolejnych dynastiach, jak również ważnym miejscem kultu religijnego. Prawdopodobnie było to też największe miasto ówczesnego świata, przynajmniej dwukrotnie w historii. W 1980 przed naszą erą, gdy wyprzedziły Ur i około 1400 przed naszą erą, gdy wyprzedziły Memfis.

Olbrzymie kolumny w Karnaku
Olbrzymie kolumny w Karnaku

Przez ponad tysiąc lat Teby były centrum rozwoju kraju, a faraonowie starali się tu bywać, nawet gdy ich stałe rezydencje znajdowały się w innych miejscach. Rozwój miasta zakończył się w czasach XXV dynastii i najazdów Asyryjczyków. Rolę wiodącą straciły dopiero w czasach XXVI dynastii (po roku 664 przed naszą erą), gdy dwór przeniósł się do Sais. Ludność Teb była źle nastawiona do nieegipskich rządów, w efekcie Ptolemeusz IX kazał zburzyć miasto. Szczęśliwie część zabytków się ostała. W kolejnych wiekach Teby nie odgrywały już istotnej roli historycznej. W czasach rzymskich była to zaledwie wioska. Potem osiedlali się tu mnisi chrześcijańscy. Stąd też pochodzi pierwszy chrześcijański pustelnik – Paweł z Teb.

Sala hypostylowa i jej zdobienia
Sala hypostylowa i jej zdobienia

Luksor w czasach arabskich

Nazwa Luksor pochodzi z języka arabskiego. Arabowie pojawili się tu w VII wieku naszej ery, widząc zaś świątynie uznali, że to pałace. Stąd nazwa miasto pałaców, czyli Luksor. Dziś miasto wznoszące się nad brzegiem Nilu przyciąga przede wszystkim turystów i jest jedną z największych atrakcji Egiptu. Całkowicie zasłużenie.

Hala hypostylowa w Karnaku
Hala hypostylowa w Karnaku

Luksor i świątynia Karnak

Zdecydowanie największą i najważniejszą atrakcją Luksoru jest Karnak. Dziś są to przedmieścia miasta Luksor, ale kiedyś była to bardzo ważna część Teb. Karnak to kompleks świątyń, najważniejsza z nich to świątynia Amona-Re (czasem opisywana też jako Wielka Świątynia Amona), ale przylegają do niej też mniejsze świątynie innych bóstw tebańskich – Montu (Bóg wojny) i Mut (żony Amona-Re) oraz Honsu i Opet. Przez setki lat to była największa zabudowa religijna na świecie, dziś wyprzedza go jedynie Angkor Wat w Kambodży. Historia Karnaku jest nierozerwalna z Tebami. Po raz pierwszy było to święte miejsce w czasach, gdy Teby były stolicą w czasie XI dynastii. Warto pamiętać, że Amon był początkowo bogiem tebańskim, dopiero z czasem jego kult rozprzestrzenił się po całym Egipcie.

Kolumny w Karnaku (Luksor)
Kolumny w Karnaku (Luksor)

Wierzono wówczas, że to w tym miejscu pierwotnie wyłonił się Bóg Stwórca. Poniekąd wiąże się to z okresem monoteistycznym religii egipskiej i kultem Atona (czasem opisywany też jako Aten). Aton był wyznawany w panteonie egipskim już III tysiącleciu przed naszą erą. Faraon Echnaton doprowadził do reformacji, ustanowił jednobóstwo. Oczywiście nie podobało się to kapłanom, więc z czasem wrócono do poprzedniego politeizmu.

Karnak i wielkie kolumny (Luksor, Egipt)
Karnak i wielkie kolumny (Luksor, Egipt)

Duży rozwój świątyni wiąże się jednak z ponownym wyborem Teb na stolicę, ale warto pamiętać, że nawet w okresie między nimi Karnak się rozwijał. Kolejni faraonowie również dodawali tu coś od siebie. Budowa trwała więc od około 2040 do mniej więcej 1070 roku przed naszą erą. Warto pamiętać, że nie zawsze wznosili oni elementy religijne, czasem próbowali upamiętnić samych siebie.

Sala hypostylowa składała się z 134 kolumn
Sala hypostylowa składała się z 134 kolumn

Zwiedzanie Karnaku

Najważniejsze rzeczy, które dziś można tu zobaczyć, to pozostałości dawnej sali hypostylowej, podpartej na 134 kolumnach. Wielka Sala Hypostylowa ma powierzchnię jakiś 5000 metrów kwadratowych. Większość z tych 23-metrowych kolumn zachowała się do dziś, na niektórych widać nawet zdobienia. Gdzieniegdzie zaś udało się odtworzyć oryginalne kolory. Sam spacer między kolumnami robi olbrzymie wrażenie. Stoją tu też obeliski, które postawiła Hatszepsut. Miały one 30 metrów wysokości.

Hypostyl i zdobienia
Hypostyl i zdobienia

Druga rzecz to Aleja Sfinksów. Dziś zachował się tylko jej fragment, ale kiedyś łączyła ona Karnak ze Świątynią Luksorską. Aleja ta miała wówczas trzy kilometry. Niestety nie zachowała się w całości. Dziś pomiędzy obiema świątyniami wznosi się Muzeum Luksorskie. Sfinksy, które tu wyglądają trochę jak barany, były symbolami Amona.

Aleja sfinksów prowadząca do Karnaku
Aleja sfinksów prowadząca do Karnaku

Karnak w Kinie

Karnak jest też bardzo istotnym miejscem w popkulturze. Filmowo to właśnie tutaj mamy finalne starcie Megatrona z Optimusem Prime w „Transformers: Zemsta Upadłych”. Karnak pojawia się także w Jamesie Bondzie – „Szpieg, który mnie kochał”. Podobnie jak w Transformersach, tak i tam dość łatwo się zgubić, która część akcji jest kręcona w Luksorze, a która już w Gizie, ale w końcu to James Bond. W powieści Agathy Christie „Śmierć na Nilu” również pojawia się ta świątynia. Filmowano tu pierwszą ekranizację tej książki. Karnak przewija się przez chwilę w „Mumia powraca”. W Luksorze kręcono ponadto „Dziesięcioro przykazań” Cecila B. DeMille.

Sfinksy, Luksor
Sfinksy, Luksor

Świątynia Luksorska

Wspomniana Świątynia Luksorska jest drugim najważniejszym zabytkiem na wschodnim brzegu Luksoru. Późniejsza niż Karnak, mniejsza i trochę gorzej zachowana. Nazywana jest czasem Świątynią Narodzin Amona. W czasach rzymskich została przerobiona na obóz wojskowy, potem na kościół chrześcijański. Dziś wznosi się tu meczet Abu al-Haggag.

Kolosy Memnona, Luksor
Kolosy Memnona, Luksor

Luksor: Kolosy Memnona

Po zachodniej stronie Nilu głównie znajdują się pozostałości po grobowcach. Pierwszym z nich są Kolosy Memnona. Powstały gdzieś koło 1370 przed naszą erą i strzegły wejścia do grobowca faraona. W skutek trzęsień ziemi i wylewającego Nilu pozostały tylko te dwa kolosy. Łatwo dostępne, stanowią wręcz obowiązkowy przystanek dla turystów.

Grobowiec - Świątynia Hatszepsut, Luksor
Grobowiec – Świątynia Hatszepsut

Luksor: Grobowiec Hatszepsut

Zdecydowanie najbardziej okazałą, zachowaną świątynią grobowcem jest Świątynia Milionów Lat, czyli Świątynia Hatszepsut. Powstała w XV przed naszą erą. Wznosi się u gigantycznej skalnej ściany Deir el-Bahari. Stanowi jeden z najchętniej odwiedzanych zabytków Egiptu, robi fenomenalne wrażenie. Warto jednak pamiętać, że w dużej mierze jest to rekonstrukcja, za którą odpowiada Polsko-Egipska Misja Archeologiczna. Dodatkowo co pewien czas są tu udostępniane kolejne części kompleksu.

Grobowiec - Świątynia Hatszepsut
Grobowiec – Świątynia Hatszepsut

Ze Świątynią Hatszepsut wiąże się też smutna historia. W 1997 doszło tu do zamachu terrorystycznego, w którym zginęło 58 turystów. Każdy taki zamach w Egipcie ma duży wpływ na gospodarkę. Na kilka lat wtedy spada zainteresowanie turystyką w regionie, a to wiąże się wprost z zarobkami. Egipcjanie starają się jak mogą zapewnić bezpieczeństwo, ale w walce z terrorystami nie zawsze się to udaje.

Dolina Królów, Luksor
Dolina Królów, Luksor

Dolina Królów, Królowych i Budowniczych w Luksorze

Bardzo interesująca jest też nekropolia zwana Doliną Królów. Znajdują się tam wykute w skale grobowce. Na razie odkryto ich 64 oraz 20 kolejnych, nieukończonych. Większość została splądrowana zanim dotarli do nich naukowcy. Do nielicznych wyjątków zalicza się słynny grobowiec Tutenchamona. Całość to jedno wielkie stanowisko archeologiczne.

Grobowce Królów, Dolina Królów
Grobowce Królów, Dolina Królów

Same grobowce nie robią aż takiego wrażenia, są wykute w skale, a nie wolnostojące budowle. Niemniej jednak Dolina jako całość jest bardzo intrygująca. Warto jednak pamiętać, że to trudna atrakcja do zwiedzania. Jest to bardzo gorące i suche miejsce. Temperatura często wynosi ponad 40 stopni. Także dlatego zwiedzanie Doliny jest dość ograniczone czasowo. Ogląda się średnio dwa – trzy grobowce. Wystarczy, by wiedzieć, jak to wyglądało

Dolina Królów
Dolina Królów

Luksor z perspektywy Nilu

Częstym elementem wycieczek jest także krótki rejs po Nilu. Właściwie widać z niego tylko Świątynię Luksorską i w mniejszym stopniu Karnak, reszta interesujących obiektów znajduje się dalej od rzeki. Więc chyba warto ten czas poświęcić na coś innego. Na najważniejsze rzeczy w Luksorze wystarczy dzień. Warto jednak pamiętać, że sama nekropolia to także Dolina Królowych, Dolina Budowniczych, Świątynia Setiego I, Ramasseum (ruiny świątyń z czasów Ramzesa II) ale są tu też inne świątynie i grobowce. Jest muzeum mumifikacji, a także części bardziej arabskie, współczesne. No i ewentualnie wyspy na Nilu. Więc chcąc zobaczyć więcej lepiej poświęcić na to miejsce dwa lub trzy dni.

Rejs po rzece Nil, w tle Świątynia Luksorska
Rejs po rzece Nil, w tle Świątynia Luksorska

W Luksorze nie wszystkie odkryte miejsca są udostępnione. Natomiast zmienia się to z czasem, w dość powolny sposób, tak by raz na parę lat był powód, by tu wrócić i zobaczyć coś nowego. Grobowiec Seti I został udostępniony turystom zaledwie kilka lat temu. Chińczycy mają podobne podejście biznesowe przy grobowcach Mingów. Luksor ma własne lotnisko. Można tu dotrzeć z wycieczką na przykłada z Hurghady, gdzie przemierza się Pustynię Wschodnią. Ale też bardzo popularnym sposobem zwiedzania są rejsy po Nilu. Cześć z nich kończy lub zaczyna tu swój bieg.

Ruiny w świątyni Hatszepsut
Ruiny w świątyni Hatszepsut

Zwiedzanie Luksoru

Jeśli chodzi o stanowiska archeologiczne, można kupić bilet łączony, czyli tak zwane Luxor Pass, wymagany jest do tego paszport. Luxor Pass jest sprzedawany w dwóch wersjach, z grobowcami Nefertari i Setiego I (droższa wersja) lub bez nich. Luxor Pass jest ważny pięć dni.

Kolumny w świątyni Hatszepsut
Kolumny w świątyni Hatszepsut

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak egipski
Luksor?

U styku filmu i podróży