Archiwum kategorii: Zabytek

Ksar Hadada, dom Anakina Skywalkera w Tunezji

„Mroczne widmo” kręcono między innymi w ksarach przy mieście Tatawin. Jeden z nich to Ksar Hadada (lub Ksar Hedada, arab. كصر حدادة). Wyróżnia się on z dwóch powodów, po pierwsze wygląd, po drugie świadomość popularności i potencjału turystycznego „Gwiezdnych Wojen”, co jest dość niespotykane w Tunezji. Tu jednak był przynajmniej pomysł na zarabianie na turystyce, stąd pewnie takie podejście.

Ksar Hadada, Tunezja
Ksar Hadada, Tunezja

Ksar Hadada

Jeśli chodzi o wygląd, to ksar zdecydowanie bardziej przypomina stare miasteczko, gdzie domki są ustawione obok siebie i brakuje między nimi placu, wokół którego wznosi się budowla, dziedziniec jest tylko fragmentem zabudowań. W innych ksarach niektóre domki ustawione szeregowo na planie prostokąta, skierowane do wewnętrznego dużego dziedzińca, tu tego brakuje. Reszta to raczej dzielnica dawnych bloków, czy raczej ghorfa jak się je tu nazywa.

Dawne bloki mieszkalne zaadaptowano na potencjalny hotel.
Dawne bloki mieszkalne zaadaptowano na potencjalny hotel.

Przez to sam ksar jest większy i bardziej zróżnicowany, choć nie sprawia wrażenia tak wysokiego jak ten w Madaninie. Zaś zróżnicowanie budynków widać w dwóch rzeczach. Część wejść do ghorf jest pomalowana: „framugi” są białe. W innych zaś widać kamienie, z których wzniesiono ksar. Niektóre z budynków już się zapadły, więc dodatkowo można zobaczyć ruiny. Z drugiej strony jest też możliwość wejścia na dach i rzucenia okiem na całość. Kolejną ciekawostką jest to, że w okolicy odkrywano skamieniałości. Cześć z nich wykorzystano przy budowie ksaru. Warto przypomnieć, że ksar jest charakterystyczną budowlą dla tej części Afryki Północnej. Ksary występują nie tylko w Tunezji, ale też pobliskich krajach (jak marokański Ajt Bin Haddu).

Bloki są bardzo blisko siebie.
Bloki są bardzo blisko siebie.

Okolice i zwiedzanie ksaru

Wokół Hadady wciąż tli się życie, wznoszą się tu niewysokie góry wykorzystywane przez rolników. Lokalni mieszkańcy uprawiają tu oliwki, hodują kozy i owce. Większość mieszkańców jednak opuściła to miejsce. Tuż przy ksarze znajduje się meczet.

Ksar Hadada wciąż jest bardzo malowniczym miejscem.
Ksar Hadada wciąż jest bardzo malowniczym miejscem.

Sam ksar od lat działa w pełni turystycznie. Kiedyś, jeszcze jak tam byliśmy, działała tam tylko kawiarnia. A niej także dało się wejść na dach i podziwiać tak ksar jak i okolice. Swoją drogą chodzenie po dachach trochę przypomina bazar w Kaszan. Planowano tu także otworzyć hotel. Chyba jednak ostatecznie nie udało się otworzyć tego planu zrealizować. Niemniej jednak wystarczy podjechać tu samochodem, zaparkować i można zwiedzić to miejsce. Na publiczny transport nie ma co liczyć.

Odnowiony fragment ksaru.
Odnowiony fragment ksaru.
Ksar widziany z dachu.
Ksar widziany z dachu.

„Gwiezdne Wojny”, Tatooine i Ksar Hadada

Natomiast przy wejściu do ksaru znajduje się tabliczka upamiętniająca kręcenie tu „Gwiezdnych Wojen”, ze wskazaniem kiedy to było i co to był za film. W żadnym innym miejscu w Tunezji nie ma czegoś takiego. Nawet podano datę zdjęć – lipiec 1997. Zaś poza kawiarnią jest też sklepik, tym razem z różnymi pamiątkami, nie tylko berberyjskimi. Acz filmowych zabrakło.

Ksar Hadada, czyli kwatery niewolników, dom Shmi i Anakina w Mos Espa na Tatooine („Gwiezdne Wojny Część I Mroczne Widmo”).
Ksar Hadada, czyli kwatery niewolników, dom Shmi i Anakina w Mos Espa na Tatooine („Gwiezdne Wojny Część I Mroczne Widmo”).

Kręcono tu „Mroczne widmo” i część Mos Espy na Tatooine, dokładniej kwatery niewolników i dom Anakina Skywalkera. Widać tu bardzo dobrze rozmowę Qui-Gona i Shmi Skywalker, którzy z oddali spoglądają na młodego Anakina naprawiającego ścigacz. W praktyce scena naprawy ścigacza była nagrywana kilkaset metrów dalej. Sam ksar nawet i bez „Gwiezdnych Wojen” jest uroczą lokacją, której warto poświęcić trochę czasu. Pewne wątpliwości może budzić kwestia bezpieczeństwa, bowiem chodzi się tu po niezabezpieczonych ruinach, więc zaleca się pewną ostrożność, zwłaszcza gdy zagląda się do zniszczonych ghorf lub wchodzi na ich dachy.

Na dachu w ksarze Hadada można odpoczywać. Tu znajduje się kawiarenka.
Na dachu w ksarze Hadada można odpoczywać. Tu znajduje się kawiarenka.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak tunezyjski
Ksar Hadada
Ksar Oulet Soltane
Szlak filmowy
Ksar HadadaZamek Grodziec

Abjane (Abyaneh), słynna czerwona wieś w Iranie

W Iranie czasem nawet miejsca bardzo turystyczne sprawiają wrażenie odkrywanych perełek, o których mało kto wie. Tak jest z Abjane (ang. Abyaneh, per. ابيانه lub Ābyāneh). W sieci i w przewodnikach można naprawdę dużo przeczytać na temat tego znajdującego się w połowie drogi między Kom a Isfahanem miasteczka (lub raczej wioski). Nieprawdopodobnego ze względu na swój wiek, kulturę i… piękny, czerwony kolor domów.

Wioska Abjane widziana z drona
Wioska Abjane widziana z drona

Historia wioski Abjane

Abjane to jedna z najstarszych osad w Iranie, które zachowały swój niemal pradawny charakter. Tutejszy dialekt, którym posługują się mieszkańcy Abjane – a jest ich zaledwie około trzystu (305 osób wg spisu z 2006) – jest nieco zmodyfikowaną formą języka średnioperskiego. Język ten był używany w czasach dynastii Sasanidów, a więc między III a VII wiekiem przed naszą erą! Przetrwała także oryginalna kultura, która nie poddała się tak do końca wpływom islamu. Mieszkańcy przeszli na islam dopiero w XVI wieku, opierali się kilkaset lat. Tutejsze kobiety noszą białe okrycia w drobne kwieciste wzorki i suknie zamiast spodni. Zachowały się odrębne rytuały i oryginalna kuchnia. W Abjane odbywają się cyklicznie pokazy rytuałów ukazujące unikalną kulturę tego sasanidzkiego miasteczka. To akurat ta cześć „turystyczna”. Dodatkowo od lat trwają tu prace archeologiczne właśnie przy starej zabudowie z czasów Sassanidów.

Sjena palona to dominujący kolor w Abyaneh
Sjena palona to dominujący kolor w Abyaneh

Kiedy najlepiej oglądać Abjane?

Wielu ludzi przyciąga po prostu malowniczość architektury Abjane. Zabudowania są „owinięte” wokół górskiego szczytu, na którym dodatkowo znajdują się ruiny sasanidzkiej twierdzy. Charakterystyczny dla tego miasteczka odcień sjeny palonej (RGB: 233, 116, 81) powstał dzięki tutejszej glebie bogatej w żelazo, z której mieszkańcy wykonywali suszone w słońcu cegły i tynk. Szczególnie warto wybrać się tutaj o zachodzie słońca – ciepłe światło znakomicie podkreśla naturalną urodę miasteczka. Tak zwana złota godzina dla fotografów bardzo dobrze się tu sprawdza.

Wioska dziś jest jednym wielkim muzeum, w którym wciąż mieszkają ludzie.
Wioska dziś jest jednym wielkim muzeum, w którym wciąż mieszkają ludzie.

O takiej porze dnia w górach można też poczuć chłód: w Abjane było zaledwie 20 stopni. Gdy zjechaliśmy z powrotem na główną szosę do Isfahanu, temperatura powróciła do „komfortowych” 40 stopni Celsjusza.

Tradycyjna architektura wiejska w Iranie
Tradycyjna architektura wiejska w Iranie

Jak wygląda wioska Abyaneh dziś

Warto wspomnieć, że poza wejściem, wioska jest bardzo gęsto zabudowana. Domy są tuż obok siebie. Przez to podstawowym środkiem transportu wciąż pozostają tam osły. Zresztą mieliśmy okazję zobaczyć je zarówno stojące przed wejściem, jak i przewożące coś po wiosce. Nie jest to architektura wyszukana, jak choćby w Isfahanie, bo po prostu ludowa, jednak prezentuje się pięknie. Prawdę mówiąc, pomijając główną uliczkę, domy raczej są budowane w bardzo podobnym stylu, wręcz monotonnie. Przy głównej ulicy zaś znajduje się kilka innych budynków, jak meczet, czy dawna świątynia ognia.

Drugim charakterystycznym elementem Abjane są kolorwe chusty tutejszych kobiet. Wzór jest właściwie ten sam, biały w kwiatki.
Drugim charakterystycznym elementem Abjane są kolorwe chusty tutejszych kobiet. Wzór jest właściwie ten sam, biały w kwiatki.

Zwiedzanie Abjane

Wstęp, a właściwie wjazd do wioski jest płatny. Przed wejściem są bramki, przy których kupuje się bilet, dostaje się też mapkę miasteczka. Dalej wystarczy gdzieś zaparkować i się przejść. Można sobie trochę pobłądzić między budynkami, do niektórych można też zajrzeć. Czasem są tu sklepy, czy inne lokale, ale wiele z nich to wciąż używane domy. O tym warto pamiętać, by nie traktować mieszkańców jak chodzących atrakcji. Można tu śmiało spędzić godzinę, czy dwie, spacerując wolnym krokiem. Kolor, klimat tego miejsca bardzo cieszą oko.

Obrzeża Abjane
Obrzeża Abjane

Dojazd i wejściówki

Abjane znajduje się trochę z dala od głównej drogi. Jadąc z Kaszanu do Isfahanu, należy zjechać z głównej drogi i zagłębić się w Góry Karkas. Choć miasteczko to uchodzi za nieodkryty cud przeszłości i unikat, to tak naprawdę warto pamiętać, że jest to bardzo turystyczne miejsce, z cała infrastrukturą, biletami i w dodatku dobrze rozreklamowane. Wielu młodych stąd już wyjechało, pozostali mieszkańcy trochę jakby od niechcenia pielęgnują tradycję. Ogólnie mała liczba turystów w Iranie sprawia jednak, że ten mit nieznanego zakątka Starożytnej Persji wciąż się tu utrzymuje. Ta turystyczna otoczka nie jest natarczywa, więc nam nie sprawiała żadnych problemów. To wciąż śliczne, zadbane miejsce, któremu warto poświęcić trochę czasu, choć jak na Iran to za dużo rzeczy jest tu na pokaz. Trzeba przyznać, że trochę to przypomina marokańskie Ajt Bin Haddu, ale Abjane jest większe, bardziej żywe w sposób nieturystyczny oraz intensywniejsze jeśli chodzi o kolory.

Kolorowe domki na tle gór robią niesamowite wrażenie.
Kolorowe domki na tle gór robią niesamowite wrażenie.

Pobliski ośrodek atomowy Natanz

Jadąc do Abjane minęliśmy miejsce, któremu nie można robić zdjęć. To ośrodek atomowy nieopodal miasta Natanz. W przeciwieństwie do ośrodka w Fordo (o którym świat dowiedział się w 2009 roku), ten kompleks był już dłużej znany i kiedy rozmawiano o wzbogacaniu uranu, rozmowy toczono głównie wokół Natanz. W latach 2007 – 2010 praca ośrodka została zaburzona przez cyberatak wirusem Stuxnet. Przejeżdżając nie widzi się wiele, pomijając wieżyczki obserwacyjne, działa przeciwlotnicze, czy nawet pojazdy wojskowe. Jednak żadnych reaktorów i tak dalej. Wszystko jest dobrze ukryte. Przejazd nie sprawia żadnych trudności, nikt nas nie zatrzymywał. Oczywiście w takich miejscach naprawdę nie warto używać kamer, aparatów i tym podobnych sprzętów, by nie mieć problemów.

Abjane jest szczególnie atrakcyjne o zachodzie słońca.
Abjane jest szczególnie atrakcyjne o zachodzie słońca.

Żywa historia wojny z Irakiem

Skoro już przy tematach militarnych i wojskowych jesteśmy, to warto wspomnieć o śladach, które są widoczne w wielu miejscach w Iranie. Także po drodze do Abjane. Często wzdłuż głównych dróg oraz w większych i mniejszych miastach, miasteczkach można się spotkać z aleją dużych zdjęć młodych mężczyzn (swoiste klepsydry), przyozdobionych symboliką męczenników narodową i religijną. Są to ofiary reżimu szacha, które zginęły w czasie rewolucji islamskiej oraz – w większości – ofiary wojny z Irakiem.

Wąskie uliczki w Abjane
Wąskie uliczki w Abjane

Wojnę z lat 1980 – 1988 między oboma państwami w Iranie nazywa się Wojną Narzuconą lub Świętą Obroną, zaś w Iraku Al-Kadisijją Saddama. Nazwa ta miała znaczenie, Al-Kadisijja to nieistniejące już miasto perskie, którego podbicie przez Arabów i odepchnięcie przeważających sił perskich, umożliwiło arabski i islamski podbój Persji.

Wioska i widok na góry
Wioska i widok na góry

Dotkliwe żniwo wojny irańsko-irackiej

Straty po stronie irańskiej wyniosły około miliona zabitych i rannych wojskowych i ludności cywilnej, zabitych i rannych Irakijczyków było o połowę mniej. Pamięć tej wojny naturalnie jest wciąż żywa wśród obywateli Iranu i tym bardziej jest zadrą, że Irak zdobył duże poparcie obcych mocarstw: Francji, Wielkiej Brytanii, RFN i naturalnie USA, ponadto Irak był wspomagany przez ZSRR oraz Arabię Saudyjską. Z zachodnim wsparciem dla Iraku wiąże się przewrotna historia.

Mężczyzna na osiołku (Abjane, Iran)
Mężczyzna na osiołku

W 1980 roku Irak ogłosił ideę państwa panarabskiego, co miało umocnić państwa na Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej względem neokolonialnych zakusów zachodnich mocarstw. Te oczywiście nie były rade z wizji ograniczenia wpływu obcych państw na bogate w surowce pustynne ziemie. Saddam Husajn nawiązał nawet przyjazne stosunki z monarchią Arabii Saudyjskiej, więc zagrożenie powstania arabskiej jedności było poważne.

Dlaczego więc Zachód poparł Husajna, stawiając na szali swoje wpływy na Bliskim Wschodzie? Dyktatorowi udało się przekonać świat, że Irańska Republika Islamska jest zagrożeniem dla regionu i co za tym idzie, światowej gospodarki, jako że Iranem rządzili szyiccy fanatycy, skonfliktowani z sunnicką większością muzułmanów. Saddam Husajn stał się więc obrońcą arabskiego świata i arabskiej wolności, jakby to nie brzmiało. Podczas trwania konfliktu, w 1982 roku, USA usunęły Irak z listy krajów terrorystycznych i nawiązały przyjazne stosunki z krajem Husajna.

Abyaneh, wioska w Iranie
Abyaneh, wioska w Iranie

Skutki wojny

Iran został sam, wspierany jedynie przez Syrię i Koreę Północną. Co ciekawe, sekretnie Irańczyków dozbrajali sami Amerykanie. Irańczycy pomogli w Bejrucie uwolnić amerykańskich zakładników przetrzymywanych przez Hezbollah. W zamian USA sprzedały Iranowi nieco broni. Wojna była wyczerpująca dla Iraku i Iranu, a zachodnie kraje bogaciły się na sprzedaży broni, faktycznie obu stronom. Iran nie poległ tylko dzięki fanatyzmowi walczących ochotników. Fanatyczna nienawiść wobec reżimowi w Iraku, a dziś przede wszystkim USA i Izraelowi jest w Iranie nadal bardzo, bardzo żywa. Konflikt jednak nie został rozstrzygnięty: formalnie oba kraje są nadal w stanie wojny. Jednocześnie Irak będąc samemu pogrążony w lokalnym konflikcie jest jednym z najważniejszych partnerów handlowych Iranu. Zaś przy ostatnich problemach politycznych, Irak nieśmiało raczej popierał Iran. To tylko pokazuje, jaką beczką prochu jest sytuacja polityczna Bliskiego Wschodu.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
AbjaneKharanagh

Garni, klasyczna świątynia w Armenii

W Armenii zwiedza się bardzo dużo świątyń. Większość z nich ma mniej lub bardziej podobny styl, acz jedna z nich jest naprawdę wyjątkowa. I to nie tylko w Armenii, wyróżnia się mocno na całym obszarze Kaukazu. Mowa oczywiście o Garni (orm. Գառնի), która ma także swoją filmową historię powiązaną z „Podróżami Pana Kleksa”.

Klasyczna świątynia w Garni i ruiny bazyliki
Klasyczna świątynia w Garni i ruiny bazyliki

Historia Garni

Obszar Garni, położony przy świetnym do obronie kanionie rzeki Azat, był zamieszkały od III tysiąclecia przed naszą erą, a w VIII wieku p.n.e został włączony do państwa Urartu, pierwszego ormiańskiego tworu państwowego. Pięć wieków później Garni zostało ufortyfikowane, gdy królewska dynastia założyła tutaj letnią rezydencję. Fort nie oparł się agresji mongolskiego władcy Timura w XIV wieku, ani trzęsieniu ziemi z XVII wieku, który zrujnował doszczętnie zabudowania.

Wejście do stanowiska archeologicznego
Wejście do stanowiska archeologicznego

Dziś Garni jest najbardziej znane z helleńskiej świątyni, obecnie ładnie zrekonstruowanej z oryginalnego budulca (w latach 1969 – 1975). Jest to jedyna klasyczna budowla w całej Armenii. Nie dlatego, że na tej rzymskiej prowincji była to taka rzadkość, ale dlatego że po przyjęciu chrześcijaństwa w 301 roku pogańskie świątynie rozbierano na materiał budowlany, a posągi bóstw szły na gruz. Ta ocalała świątynia wygląda trochę jak ateński Partenon, acz wykonany z lokalnego, ciemnego bazaltu. Jednocześnie rekonstrukcja inżynierów z ZSRR nie wygląda na nową dostawkę, co sprawia bardzo dobre wrażenie. Choć warto wspomnieć, iż świątynia na zdjęciach wydaje się być większa niż jest w rzeczywistości.

Droga do świątyni
Droga do świątyni

Hipotezy dotyczące przetrwania Garni

Skoro budowli klasycznych w Armenii było więcej i wszystkie zostały zniszczone, to dlaczego taki los ominął świątynię w Garni, w dodatku pogańską? Być może odpowiedzią na to jest jedna z hipotez dotycząca wieku i pochodzenia budowli. Niektórzy badacze przypuszczają, że została ona zbudowana w 175 roku naszej ery jako królewskie mauzoleum. Wskazywać na to ma podobieństwo do ówczesnych wystawnych grobowców z obszaru kultury grecko-rzymskiej w Azji Mniejszej, a także marmurowe tablice nagrobne znalezione nieopodal, a datowane na lata 70. II wieku. I jako grobowiec obiekt ten uniknął zniszczenia podczas chrystianizacji Armenii.

Garni, klasyczna świątynia w Armenii
Garni, klasyczna świątynia w Armenii

Według jeszcze innej wersji, świątynia pochodzi z 115 roku i jej budowę rozpoczęto z okazji przyłączenia Armenii do Rzymu jako prowincji. Wewnątrz mógł być wizerunek cesarza Trajana. Dominująca hipoteza o świątyni w Garni mówi, że została ona wybudowana za panowaniu Tiridadesa I w 77 roku naszej ery jako świątynia zaratusztriańsko-ormiańskiego boga słońca Mihr, odpowiednika helleńskiej Mitry i także patrona władcy. Potwierdzeniem tej hipotezy ma być pewien grecki tekst, który według niektórych badaczy opisuje właśnie tę świątynię.

Wnętrz świątyni także pojawiły się w „Przygodach Pana Kleksa”
Wnętrz świątyni także pojawiły się w „Przygodach Pana Kleksa”

Świątynia w czasach rzymskich

Również znalezione nieopodal fragmenty kopyt marmurowego byka mogą wskazywać na sakralną funkcję obiektu: Mihr i Mitra bywał przedstawiany jako byk właśnie. Koronacja Tiridadesa przez cesarza Nerona w 66 roku wiązała się z dużym wsparciem finansowym dla Armenii. Po powrocie z Rzymu, król Tiridades przeznaczył otrzymane od Cesarstwa pieniądze między innymi na odbudowę Garni, zniszczonej podczas wojen z Rzymianami. Okres dziesięciu lat byłby realny na zbudowanie takiego obiektu.

Ruiny bazyliki chrześcijańskiej (Garni, Armenia)
Ruiny bazyliki chrześcijańskiej (Garni, Armenia)

Nie tłumaczy to jednak, dlaczego akurat ta jedna jedyna świątynia uniknęła zniszczenia po 301 roku. Póki nie będzie nowych odkryć, sprawa pozostaje nie do końca jasna. Natomiast najbardziej prawdopodobna hipoteza o świątyni Mitry sprawia, że obecnie przyjeżdżają tu wyznawcy tej religii, w szczególności w okolicach równonocy, by sprawować swoje obrządki.

Malownicze okolice świątyni
Malownicze okolice świątyni

Stanowisko archeologiczne dziś

Charakterystyczna świątynia to najważniejszy, ale nie jedyny obiekt stanowiska archeologicznego. Tuż obok mamy ruiny bazyliki chrześcijańskiej (St. Sion) z 659 roku wzniesionej na polecenie katolikosa Nersesa III Budowniczego. Po kościele właściwie zostało jedynie przypiwniczenie. Zbudowano go na planie krzyża wpisanego w okrąg, poza tym niewiele o nim wiadomo. Znajdują się tu także muzeum, brama, a przede wszystkim widok na wąwóz, właściwie z trzech stron świątyni, z czwartej są resztki muru. Obiekt jest też dobrym punktem widokowym na okolicę. Wejściówki są biletowane.

Świątynia widziana z ruin bazyliki
Świątynia widziana z ruin bazyliki

Pan Kleks i Garni

Świątynia Garni, plac przed nią i fundamenty dawnej chrześcijańskiej bazyliki posłużyły jako plener filmowy w „Podróżach Pana Kleksa” Krzysztofa Gradowskiego, gdzie Garni było siedzibą Magistra Pigularza I. Rozmowę z Ambrożym Kleksem nagrywano na ruinach bazyliki, zaś sama świątynia Garni była pięknym tłem, do którego w pewnym momencie wchodzi Ambroży Kleks. Film nagrywano również na lotnisku Zwartnoc.

Pałac Magistra Pigularza, „Przygody Pana Kleksa”, faktycznie świątynia w Garni (Armenia)
Pałac Magistra Pigularza, „Przygody Pana Kleksa”, faktycznie świątynia w Garni (Armenia)

Okolice świątyni

Świątynia Garni prezentuje się niesamowicie właśnie ze względu na znajdujący się obok wąwóz. On sam w sobie jest również atrakcją, zwłaszcza ze względu na skały zwane jako „Symfonia Kamieni”. To organy skalne, trochę przypominające Pańską skałę czy wodospad Skaftafell. Normalnie można do nich dojechać drogą z Garni, niestety w naszym przypadku droga okazała się być w połowie zamknięta. Musieliśmy się wrócić.

Architektonicznie Garni wyróżnia się na tle Kaukazu.
Architektonicznie Garni wyróżnia się na tle Kaukazu.

Samo Garni to dość ciekawa miejscowość, turystyczna i nieturystyczna zarazem. Tuż przy wejściu do świątyni Garni faktycznie jest to zupełnie inna Armenia, z małymi sklepikami, restauracjami i ewidentnie żyjąca z turystów. Nawet za parking chcą pieniądze, ale wystarczy zaparkować jakieś pół kilometra dalej i właściwie jest to zwykłe miasteczko. Zaś jak jedzie się w kierunku Symfonii to okazuje się, iż nawet droga asfaltowa się kończy.

Świątynia i dziedziniec w deszczu
Świątynia i dziedziniec w deszczu

Zwiedzanie świątyni

Garni razem z Gerghard jest jednym z częstszych celów wycieczek z Erywania, no i jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w kraju. Oczywiście poza biurami i agencjami dojeżdżają tu też marszrutki. Z pewnością świątynia zapada w pamięć, gdyż bardzo się wyróżnia.

Garni widziane z drona
Garni widziane z drona

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
GarniPrzełęcz Sulema
Szlak filmowy
Garni

Zorac Karer (Carahunge), kamienny krąg i wodospad Szaki

W prowincji Sjunik w Armenii znajduje się armeńskie StonehengeZorac Karer (Zorats Karer) lub Carahunge (arm. Զորաց Քարեր, Karahuń lub Karahunj, Karahundż). Jest to największa megalityczna struktura w tym kraju, szacunkowo datowana na III – II tysiąclecie przed naszą erą, ale pewne fragmenty mogą być jeszcze starsze.

Carahunge (czyli Zorac Karer) z góry
Carahunge (czyli Zorac Karer) z góry

Kamienny krąg Zorac Karer

Na obszarze 7 hektarów znajdują się konstrukcje kamienne, ossuaria i menhiry ustawione w wyraźnym porządku. Tworzą one okrąg, południowe i północne ramię, aleję i skrzyżowanie. W sumie jest to ponad 200 kamieni, zaś największe z nich mają wysokość nawet do 3 metrów. Wiemy także, że zarówno w czasach greckich jak i rzymskich Zorac Karer próbowano wykorzystać do obrony. Nie ma zaś pewności, czy część kamieni nie została wykorzystana do budów w okolicy. Możliwe zatem, że cała ta struktura była jeszcze większa.

Kamienie w Zorac Karer. Warto zwrócić uwagę na dziurki, których używano przy transportowaniu.
Kamienie w Zorac Karer. Warto zwrócić uwagę na dziurki, których używano przy transportowaniu.
Zorac Karer z góry
Zorac Karer z góry

Nie jest jasna rola jaką odgrywał krąg, który prawdopodobnie powstał tu jako pierwszy. Przypuszcza się, że megality Zorac Karer służyły jako nekropolia, a także do obserwacji astronomicznych. Za drugą teorią przemawia fakt, że udało się dopasować ustawienie niektórych struktur ze wschodami i zachodami słońca w okresie przesileń i równonocy oraz wyróżnić 14 adekwatnych punktów dla Księżyca. Jedni wskazują, iż mogło to być obserwatorium, inni sugerują raczej miejsce składania ofiar bogom. Niektórzy wskazywali na bardzo dobrą znajomość astronomii i kult Syriusza. Według innych badaczy, na tym obszarze możemy wyróżnić jedynie nekropolię z licznymi grobami w typie ossuariów oraz rozrzucone ślady dawnych zabudowań.

Kamień w Carahunge
Kamień w Carahunge

Carahunge czyli historyczna zagadka

I tu pojawia się problem z datowaniem tego miejsca. Prawdę powiedziawszy poważne badania archeologiczne zaczęto przeprowadzać dopiero w 1984. Hipotezy dotyczące obserwatorium wskazują, iż to miejsce może mieć obecnie 7500 lat (a może i więcej), byłoby starsze od Stonehenge o 2500 – 4000 lat. To interpretacja poparta ustawą parlamentu Armenii w 2004. Jednocześnie już w 2000 roku istniała grupa europejskich badaczy, którzy przychylali się do drugiej opcji, raczej związanej z religią i cmentarzem. Wówczas powstałoby to między III a II tysiącleciem przed naszą erą, mogłoby być ciut starsze od Stonehenge acz późniejsze niż pierwsze kurhany w tamtym miejscu. Dziś, poza Armenią, właśnie tę wersję uznaje się za bardziej wiarygodną.

Fragment kręgu w Zorats Karer
Fragment kręgu w Zorats Karer
Obecnie kamienny krąg w Armenii znajduje się pośrodku niczego
Obecnie kamienny krąg w Armenii znajduje się pośrodku niczego

Ormiańska nazwa Carahunge prawdopodobnie oznacza „śpiewające” lub „mówiące kamienie” i miało by to nawiązywać do dźwięków, jakie wytwarza wiatr wiejący pomiędzy głazami i przez otwory w nich wydrążone. Zorats Karer to w miejscowym dialekcie „pionowe kamienie” lub „mocne kamienie”. Natomiast jeśli ktoś liczył na drugie Stonehenge to raczej się zawiedzie. Kamienie owszem są ułożone i jest to bardzo ciekawe, ale gdyby natknąć się na to przypadkiem można by mieć wątpliwości, czy to aby na pewno dzieło człowieka. No może oczywiście poza kurhanem. Resztę dostrzega się dzięki wiedzy, zwłaszcza patrząc na drobne szczegóły. Większość z nich została tu przyciągnięta przez zwierzęta pociągowe, a kamienie obwiązywano linami. Stąd w niektórych z nich są wyżłobione otwory, które niejako przy okazji odpowiedzialne są za dźwięk.

Kurhan pośrodku kręgu
Kurhan pośrodku kręgu
Kurhan w Carahunge z lotu ptaka/drona
Kurhan w Carahunge z lotu ptaka/drona

Natomiast idąc dalej w ciekawe, acz niepotwierdzone teorie, niektórzy Ormianie sugerują, że Carahunge nie tylko wpłynęło na budowę Stonehenge, ale także zauważają podobieństwa w nazwach. Ich zdaniem wpływ ormiański jest oczywisty. Poza Armenią jednak nie podchodzi się do tej teorii poważnie.

Kamienie dziś są trochę porośnięte porostami
Kamienie dziś są trochę porośnięte porostami

Dojazd do Zorac Karer (Carahunge)

Carahunge znajduje się poza utartym szlakiem, acz powoli się to zmienia i zaczynają tu przystawać wycieczki. Jadąc w stronę Tatew czy Goris trzeba trochę odbić na południe, kilka kilometrów od miejscowości Sisjan. Tam też znajduje się muzeum, w którym wystawione zostały przedmioty znalezione w okolicach kręgu. Poza samochodem właściwie nie ma szans by tu dotrzeć. Zaś pomijając historię, widoki są niesamowite. Kamienny krąg znajduje się na trawiastej równinie zaś w oddali wznoszą się monumentalne góry. Ma to niesamowity klimat. Obecnie jest tu też jeden barak pełniący rolę zajazdu, biletów nie ma, zaś zwiedzanie nie zajmie nam więcej niż godzinę. Okolica wykorzystywana jest jako pastwisko. Parkuje się przy ulicy i do kamieni trzeba dojść.

W tle widać majestatyczne góry
W tle widać majestatyczne góry

Okolice Sisjan

Choć kamienny krąg to zdecydowanie największa atrakcja okolic Sisjan w prowincji Sjunik, to warto zwrócić uwagę jeszcze na kilka innych miejsc. Znów bardziej, by podjechać, zobaczyć i ruszyć dalej. Jadąc w kierunku Tatew, czy Goris możemy się natknąć na pozostałości po Jedwabnym Szlaku. Są znaki i tabliczki to upamiętniające. Raczej miły przerywnik niż prawdziwy zabytek.

Worotnaberd
Worotnaberd

Kolejną ciekawostką w okolicy jest kamienna forteca Worotnaberd (Vorotnaberd) w przełęczy Worotan. Dziś niewiele z niej zostało poza mostem i paroma kamieniami. Część fortecy wykorzystywała naturalne skały, a właściwie to wręcz na odwrót. Dobrze ulokowaną skałę dodatkowo ufortyfikowano. Dziś niewiele z tego zostało, obok jest tylko odtworzony kamienny most. Stosunkowo blisko jest też ufortyfikowany klasztor Worotnawank z IX – XI wieku.

Zorac Karer, czyli kamienny krąg pośród traw
Zorac Karer, czyli kamienny krąg pośród traw

Wodospad Szaki

Bardziej znana atrakcja w prowincji Sjunik to wodospad Szaki, trzeci co do wielkości w kraju, mierzący 18 metrów wysokości. Trzeba wiedzieć, że to jest wodospad występujący sezonowo i czynny tylko za dnia. W latach 90. XX wieku wybudowano w pobliżu elektrownię wodną, zasilaną wodą z rzeki Szaki, dla wodospadu więc niewiele zostawało. W 2017 roku rząd Armenii zadecydował, by reaktywować atrakcję i obecnie w sezonie turystycznym w ciągu dnia do wodospadu dostaje się więcej wody, tworząc efektowne kaskady. Bardziej przyciąga to przejeżdżających Ormian, można tu sobie urządzić choćby piknik. Obok zaś możemy obserwować pasące się krowy.

Wodospad Szaki
Wodospad Szaki

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
Zorac Karer

Vincennes, średniowieczny zamek królewski

W aglomeracji Paryża jest wiele miejsc, które idealnie nadają się na kilkugodzinne lub jednodniowe wypady. Do tych pierwszych z pewnością należy Vincennes, gdzie znajduje się dawny zamek królów Francji, czyli Château de Vincennes. Ma on swoją mroczną legendę, ale przede wszystkim wyróżnia się zachowaną w doskonałym stanie średniowieczną architekturą.

Zamek Vincennes i charakterystyczny donżon
Zamek Vincennes i charakterystyczny donżon

Historia zamku Vincennes

Zamek we Francji bardzo często utożsamia się z pałacami. Wiele z nich zostało przerobionych, by spełniały dodatkowe funkcje. Inne od samego początku były budowane z uwzględnieniem roli estetycznej. Stosunkowo mało więc jest tutaj w miarę zachowanych zamków średniowiecznych bez znaczących przebudów, pełniących przede wszystkim rolę fortec. Królewski pozostał dokładnie jeden, właśnie w Vincennes. Nie oznacza to wcale, że to surowa fortyfikacja, ani że nie ulegał modyfikacjom z biegiem lat.

Święta kaplica
Święta kaplica

W połowie XIII wieku, król Ludwik IX Święty, ten sam który przeniósł prochy poprzednich władców do Saint-Denis, postanowił przeprowadzić też dwór z paryskiej wyspy Cite do zamku Vincennes. Nie dało się tego zrobić od razu, wymagało to rozpoczęcia prac budowlanych w typie rozbudowa-przebudowa. Sto lat później, za panowania Karola V, zamek ten stał się mocno obwarowaną fortecą, z dziewięcioma wieżami i najwyższym w Europie (przynajmniej obecnie), bo aż 52-metrowym donżonem. Miała to być twierdza nie do zdobycia, acz jak się okazało, Anglikom udała się ta sztuka, choć na krótko.

Donżon zamku Vincennes
Donżon zamku Vincennes

Vincennes przez lata był jedną z oficjalnych rezydencji królewskich, tym samym przechodził różne przebudowy. Ludwik XIV kazał nawet wznieść dwa nowe skrzydła, w stylu klasycystycznym. Jednak wkrótce dwór królewski przeniósł się do Wersalu i od 1682 znaleziono nowe zastosowanie dla twierdzy. Donżon stał się więzieniem. Przetrzymywano tu między innymi pisarza Denisa Diderota, działacza rewolucyjnego Mirabeau, czy słynnego markiza de Sade (który nawet stąd uciekł na miesiąc). Jakiś czas po powrocie de Sade’a przeniesiono go do Bastylii, gdzie był lepiej strzeżony, zaś jakiś czas później samo więzienie w Vincennes zamknięto.

Dziedziniec zamkowy
Dziedziniec zamkowy

Słynni więźniowie w Vincennes

Według legendy przetrzymywano tu słynnego człowieka w żelaznej masce. O ile wiemy, że jest to spowita tajemnicą postać autentyczna, to więcej czasu spędził w innych więzieniach, w tym w Bastylii, co dodatkowo jest udokumentowane. Domniemany pobyt w Vincennes uwiecznił w wierszu poeta Alfred de Vigny. Przeniesienie więźniów do Bastylii było spowodowane zmianą sposobu zagospodarowania zamku. Stał się manufakturą porcelany. Ale nie na długo. Wkrótce wybuchła Rewolucja Francuska, więc Vincennes został przerobiony na skład broni. Następnie wzniesiono nieopodal zamku koszary. W czasie I wojny światowej więźniem przez pewien czas była niesławna Mata Hari, zresztą tam też ją rozstrzelano. Obecnie zamek został przerobiony na muzeum. Został odrestaurowany po zniszczeniach z II wojny światowej, dziś jest także symbolem królewskiej Francji jak i miejscem pamięci.

Saint Chapelle
Saint Chapelle

Siedziba królewska i kościoły

Zwiedzając zamek warto zwrócić szczególną uwagę na tutejszą Sainte Chapelle. Zbieżność nazwy z tą paryską nie jest przypadkowa. Obie łączy właściwie ten sam cel. Nie tylko były kaplicami pałacowymi, ale też relikwiarzami. Ludwik IX sprowadził do Francji religie pasyjne. Król chciał pozostawić w Vincennes fragmenty korony cierniowej oraz krzyża, które sprowadził do Francji. Takie cenne relikwie wymagały odpowiedniej oprawy. Podjął się tego dopiero Karol V, który zaczął budowlę w podobnym stylu, co paryska kaplica królewska. Powstała zatem świątynia gotycka z piękną rozetą i witrażami. Jedną z najważniejszych różnic jest to, że paryska kaplica ma dwa piętra, tu mamy jedną kondygnację. Prace nad świątynią zostały wstrzymane w XIV wieku. Dokończono ją w połowie XVI wieku w czasach rządów Henryka II.

Wnętrza kaplicy
Wnętrza kaplicy

Poza kaplicą i donżonem jest tu do zobaczenia kilka komnat, zarówno królewskich, jak i więziennych cel. Mury i bramy, które się ostały robią wrażenie, choć nie jest to już pełna fortyfikacja. Spokojnie można przespacerować się po dziedzińcu. Sam zamek wykorzystano w filmie „Niebezpieczne związki” Stephena Frearsa. Tutaj pod murami zamku kręcono końcowy pojedynek między Valmontem (John Malkovich) a kawalerem Danceny (Keanu Reeves).

Mury zamku Vincennes
Mury zamku Vincennes

Dojazd i zwiedzanie Vinceness

W Vincennes obok zamku znajduje się też las, w którym ulokowano zoo oraz ogród kwiatowy, czyli filię paryskiego ogrodu botanicznego. Lasek Vincennes to największy teren zielony stolicy Francji. Dojechać do zamku można paryskim metrem, linią numer 1, wysiada się na stacji Château de Vincennes. Godziny otwarcia i ceny biletów można sprawdzić tutaj.

Więzienie
Więzienie

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak francuski
Vincennes