Archiwum kategorii: Zabytek

Ksantos, stanowisko archeologiczne w Turcji

Ksantos to dawna stolica regionu Licji, a dziś stanowisko archeologiczne, które wraz z pobliskim starożytnym sanktuarium Artemidy, Letooną, znajdują się na liście UNESCO od 1988 roku. Warto tutaj zajrzeć choćby ze względu na licyjskie grobowce.

Starożytna droga w Ksantos
Starożytna droga w Ksantos

Historia Ksantos

Nazwa ma swoje miejsce w mitologii greckiej. W „Illiadzie” Homera dwóch bohaterów – Glaukos i Sarpedon – pochodzą znad rzeki Ksantos, zarazem jest to imię konia Achillesa.  Także mitologia dość często używa tej nazwy, to między innymi bóg rzeki Skamander, konie Hektora i Diomedesa, a także kilka innych postaci, które mają tak na imię.

Ruiny Ksantos
Ruiny Ksantos

Przez pewien czas było to największe miasto Licji. Według archeologów, prawdopodobnie powstało gdzieś około VIII wieku przed naszą erą, na to wskazują znaleziska. Zapiski mówią dopiero o roku 540. To okres perskiego podboju przez Harpagusa, który wiązał się z ciągłymi walkami z Grekami. Około roku 470 przed naszą erą zniszczono miasto. Prawdę mówiąc, źródła nie przypisują tego ani Persom, ani Grekom, możliwe że były to przyczyny naturalne. Pod koniec V wieku przed naszą erą zostało odbudowane, a wkrótce podbite przez Telmessos (czyli dzisiejsze Fethiye).

Grobowiec
Grobowiec

Nie wiadomo także, jak zdobył je Aleksander Wielki. Jedne źródła mówią, że Ksantos się poddało, inne, że zostało zajęte. Przechodziło z rąk do rąk, władała nim Antiochia, Rodos, Rzym i Bizancjum. Zostało ponownie zniszczone w czasie rzymskiej wojny domowej przez siły Brutusa (w 42 roku przed naszą erą). Kolejną odbudowę miasto zawdzięcza Markowi Antoniuszowi, z tego okresu pochodzi też amfiteatr.

Nekropolia w Ksantos
Nekropolia w Ksantos
Ruiny w Ksantos
Ruiny w Ksantos

Stanowisko archeologiczne

Prace archeologiczne w tym miejscu ruszyły w XIX wieku, jednak w większości prowadzone były przez zagraniczne ekipy, które wywiozły stąd, co najlepsze. To czasy, w których z Pergamonu udało się wywieźć słynny ołtarz, Ksantos także zostało ogołocone.

Większy grobowiec
Większy grobowiec

Wspomniana rzeka Ksantos miała różne nazwy. Ksantos to po grecku tyle, co „żółta”, a w ten sposób określali ją Persowie. Dziś nazywa się Eşen Çayı. Nazwa miasta pojawia się także w serii powieści o Troi Davida Gremmela, acz jest to nazwa statku.

Grobowce
Grobowce

Pomimo izolacji miasta Ksantos, położonego na półwyspie i odgrodzonego górami Tauros, wciąż zmieniała się tutaj władza. Rdzennych Licyjczyków podbili kolejno Grecy, Persowie, znów Grecy, Rzymianie, Bizantyńczycy i wreszcie Turcy.  Mimo wywierania wciąż nowych wpływów, w Ksantos można spotkać się z przejawami oryginalnej kultury licyjskiej, zwłaszcza interesującymi zwyczajami pochówków, o których napisaliśmy jakiś czas temu przy okazji Myry.

Amfiteatr w Ksantos
Amfiteatr w Ksantos

Nekropolia

Grobowce nie są może tak okazałe jak te w Myrze, są zdecydowanie bardziej rozrzucone po wzgórzu i każdy z nich jest mniejszy. Niemniej jednak wciąż są ciekawym artefaktem. Zwiedzanie nekropolis to wędrówka po pobliskim wzgórzu i odkrywanie kolejnych grobowców i sarkofagów. Najbardziej znany to grobowiec Harpii, oryginał wywieziono, ale od 1957 roku jest tu jego gipsowa kopia.

Kolumna upamiętniająca zwycięstwo nad Ateńczykami
Kolumna upamiętniająca zwycięstwo nad Ateńczykami

W ruinach zachowało się wiele przykładów inskrypcji w języku licyjskim z przedziału od VI do IV wieku przed naszą erą. Są też ruiny miasta ze świetnie zachowanym fragmentem starożytnej drogi. Przy nich zwraca uwagę rzymski teatr, obowiązkowy element w każdym mieście Imperium. Ciekawym obiektem jest też obelisk z Ksantos.

Stanowisko archeologiczne
Stanowisko archeologiczne

Zwiedzanie Ksantos

Stanowisko archeologiczne ulokowane jest niedaleko wioski Kınık. Przy Ksantos znajduje się parking. Dokładniej za teatrem rzymskim i jego przyległościami, a przed wejściem na górę, w kierunku grobowców. Przy parkingu stoją budki, gdzie można zakupić coś do jedzenia. Natomiast samo zwiedzanie jest trochę rozrzucone, można odnieść wrażenie, że nikt nie panuje nad tym stanowiskiem archeologicznym i przynajmniej część można by zobaczyć bez biletu (mieliśmy Museum Card, więc to nas nie dotyczyło).

Resztki amfiteatru
Resztki amfiteatru

Teatr rzymski jest częściowo ogrodzony, można tam wejść, nikt tego nie pilnuje. Natomiast część z grobowcami jest bardziej dzika. Idzie się wręcz między krzakami, wydeptaną drogą. W niektórych miejscach nawet trudno zauważyć, którędy ona wiedzie. Ludzie chodzą jak chcą, nikt tego nie pilnuje. Szczęśliwie dla grobowców nie ma tam wielu wandali i jakoś się to utrzymuje. W Ksantos ma się wrażenie, że zostały jakieś ruiny i je udostępniono. Może już nie bali się, że zostanie to rozkradzione. W końcu pomnik Nereid (częściowo zrekonstruowany) czy grobowiec Pajawy można oglądać w British Museum w Londynie. Sam zabytek z jednej strony jest ciekawy, ale z drugiej odstaje od innych stanowisk archeologicznych Turcji. Plusem jest jednak to, że nie ma tu wielu turystów i spokojnie można zobaczyć całość.

Grobowiec
Grobowiec

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
KsantosSide

Afrodyzja, kult Afrodyty i piękne stanowisko archeologiczne

Afrodyzja (gr. Ἀφροδισιά, tr. Geyre) to ruiny starożytnego miasta w południowo-zachodniej Anatolii. Trochę za daleko od popularnych kurortów, by była tłumnie odwiedzana przez turystów, ale jest miejscem z listy UNESCO (od 2017) zdecydowanie wartym obejrzenia. Afrodyzja to stolica dawnej prowincji Karia, nieopodal obecnego miasta Geyre, które jest sturczoną nazwą Karii.

Ruiny bazyliki w Afrodyzji
Ruiny bazyliki w Afrodyzji

Kult Afrodyty i historia Afrodyzji

Jak łatwo się domyślić, miasto Afrodyzja było miejscem lokalnego kultu greckiej bogini Afrodyty. Najbardziej okazałe ruiny to pozostałości poświęconej jej świątyni. Resztki miasta, które możemy dziś oglądać, pochodzą głównie z II i III wieku naszej ery, gdy miasto przeżywało okres prosperity. Warto jednak pamiętać, że bytność ludzi w tym miejscu sięga tu okresu neolitu. Co więcej akropol, przy którym znajduje się teatr, to kopiec, który powstał z powodu nawarstwienia się warstw wcześniejszego osadnictwa.

Tetrapylon
Tetrapylon

Głównym źródłem bogactwa Afrodyzji były duże złoża cenionego w całym Imperium Rzymskim marmuru, a także umiejący w nim pracować rzeźbiarze. Ich dzieła rozsławiały miasto, które utrzymywało się głównie z eksportu marmuru. Pierwsi rzeźbiarze przybyli tu z Pergamonu.

Stanowisko archeologiczne Afrodyzja
Stanowisko archeologiczne Afrodyzja

Afrodyzja i rzeźby

Zresztą to właśnie ze starożytnych rzeźb słynie dziś Afrodyzja, a przy terenie archeologicznym znajduje się muzeum z bogatymi zbiorami rzeźb. Te są w różnym stanie, część się zachowała dość dobrze, inne są odrestaurowane. Niektóre niestety zostały przewiezione do muzeum archeologicznego w Istambule. Tutejsze muzeum jest nowe, przestronne, zaś rzeźby są dobrze oświetlone i robią wrażenie. Budynek trochę się wyróżnia, ale ulokowany jest w części, gdzie nie ma zbyt wiele starożytności. Wejście jest w ramach tego samego biletu.

Rzeźby wystawione w muzeum (Afrodyzja)
Rzeźby wystawione w muzeum (Afrodyzja)

W okresie Bizancjum świątynię Afrodyty zamieniono na chrześcijańską bazylikę, czego ślady możemy dziś oglądać. Jednak w V wieku kościół został zniszczony, gdyż wyznawcy dawnej religii chcieli przywrócić kult Afrodyty. Niedługo cieszyli się swoim zwycięstwem: w VII wieku nazwę miasta zmieniono na Stauropolis, czyli Miasto Krzyża, by zatrzeć pogańską historię. Stało się to przy okazji odbudowy po wielkim trzęsieniu ziemi, z którego tak naprawdę metropolia się już nie podniosła, a jej znaczenie w regionie malało. Drugi powód to także upadek Zachodniego Imperium, które było głównym odbiorcą marmuru. Kulturowo, gospodarczo i religijnie Afrodyzja straciła na znaczeniu. Częściej używano nazwy prowincji, Karia, na określenie miasta, stąd późniejsze (i obecne) sturczone Geyre. Prace archeologiczne zaczęto w tym miejscu na początku XX wieku.

Pozostałości bazyliki
Pozostałości bazyliki

Afrodyzja – stanowisko archeologiczne

Jednak najsłynniejszym zabytkiem Afrodyzji jest Tetrapylon (monumentalna brama). Zbudowany około roku 200 i zrekonstruowany w 1991 jest symbolem tutejszego stanowiska archeologicznego. Inne atrakcje to choćby stadion, Sebastejon (Augusteum), odeon (Buleuterion), termy, pozostałości agory, czy rzymski teatr. Wspomniany stadion dziś trochę zarośnięty, mieścił nawet i 30 tysięcy mieszkańców. Znajduje się tu także wiele sarkofagów. Można spokojnie spacerować między nimi. Minusem jest jednak brak opisów.

Tetrapylon, Afrodyzja
Tetrapylon, Afrodyzja

Dojazd do Afrodyzji

Fakt, że Afrodyzja znajduje się trochę na uboczu, z dala od kurortów, sprawia, że stosunkowo trudno się tu dostać. Pozostają albo wycieczki, albo wynajęty samochód. Choć Geyre ma sporą liczbę hoteli i restauracji, na zwiedzanie Afrodyzji potrzebujemy kilku godzin, więc spokojnie można ją zwiedzić przejazdem. Do wszystkich miejsc można dojść.

Dawny stadion
Dawny stadion

Przed stanowiskiem archeologicznym znajduje się średniej wielkości parking. Dla nas zwiedzanie Afrodyzji było bardzo przyjemne, także z powodu braku tłumów jak w Side czy Efezie. Dało się spokojnie nacieszyć zabytkiem. A przy tym wszystkim to dość spore i w miarę dobrze zachowanie stanowisko archeologiczne, bez wątpienia warte uwagi. Bliskość Hierapolis / Pamukkale (samochodem to jakieś 1,5 godziny) sprawia, że można w jeden dzień spokojnie obejrzeć te dwie atrakcje. Lepiej zacząć od Afrodyzji, a na wapiennych tarasach nie patrzyć już tak na zegarek.

Ruiny Afrodyzji
Ruiny Afrodyzji

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Afrodyzja

Chor Wirap, jeden z najbardziej znanych klasztorów Armenii

Część z najbardziej charakterystycznych zdjęć z Kaukazu przedstawia niewielką świątynie na tle olbrzymiej góry. W Gruzji to Cminda Sameba, w Armenii Chor Wirap (orm. Խոր Վիրապ, czasem też Khor Virap), za którym wznosi się święta góra Ormian, majestatyczny Ararat. To właśnie na nim według tradycji rozbiła się Arka Noego. Minus jest oczywiście taki, że aby by zobaczyć te miejsca w całej okazałości, trzeba trafić na pogodę. Szczęśliwie Chor Wirap jest dość łatwo dostępny, a jednocześnie jest to bardzo ważne miejsce historyczne, które nawet bez widoku na Ararat warto zobaczyć. Z tego powodu klasztor położony na Równinie Ararackiej przyciąga rzesze turystów i pielgrzymów.

Klasztor Chor Wirap
Klasztor Chor Wirap

Chor Wirap – centrum pielgrzymkowe

Klasztor Chor Wirap, w języku ormiańskim „głębokie lochy”, to jedno z najbardziej popularnych miejsc pielgrzymek w kraju. W II wieku przed naszą erą na Równinie Aratatu powstało miasto Artaxata (Artaszat), które przez około 200 lat było stolicą Armenii. Nieodległe wzgórze pełniło funkcję królewskiego więzienia znanego jako Virap, co oznaczało głębokie doły. Tak się złożyło, że sługa króla Armenii Tiridatesa III o imieniu Grzegorz był wyznawcą chrześcijaństwa, wówczas prześladowanej religii.

Równina Araracka widziana z klasztoru
Równina Araracka widziana z klasztoru

Ponieważ przy okazji wydało się, że ojciec Grzegorza zabił ojca Tiridatesa, król miał dobry pretekst, by sługę związać i wrzucić do głębokiej celi Khor Virap. Porzucił go więc tam na pewną śmierć i zapomniał o sprawie. Jednak mieszkanka Artaszatu, wiedziona dziwnymi snami, codziennie przychodziła do celi Grzegorza, by go nakarmić i napoić. W tym czasie Tiridates w najlepsze prześladował chrześcijan. I tak było przez jakieś 13, a może nawet 14 lat.

Klasztor Chor Wirap
Klasztor Chor Wirap

Legendy o powstaniu Chor Wirap

Legenda mówi, że z powodu dokonywanych prześladowań Tiridates oszalał. Jego siostra miała powtarzający się sen o uwięzionym Grzegorzu, więc posłano po niego, choć nie wierzono, by mógł on przeżyć w Chor Wirap dłużej niż kilka dni. Oczywiście okazało się, że Grzegorz – choć wymizerowany – żył, więc przyprowadzono go przed oblicze króla. Święty Grzegorz przywrócił Tiridatesowi zdrowie i zaczął nauczać o Jezusie. Król przyjął chrzest w 301 roku, ustanawiając chrześcijaństwo religią państwową. Armenia zrobiła to jako pierwszy kraj na świecie, zanim wiarę chrześcijańską przyjął rzymski cesarz Konstantyn.

Wejście do świątyni
Wejście do świątyni

Druga wersja tej historii, bardziej przyziemna, mówi o przyjęciu chrześcijaństwa jako strategicznym ruchu: odsunięto możliwość wpływu perskiego zaratusztrianizmu i rzymskiego wielobóstwa, tworząc nową siłę zjednoczoną z państwem, bez narażania się na podskórne wpływy sąsiadujących mocarstw. Ale ktoś to chrześcijaństwo musiał szerzyć w Armenii. Więc to właśnie św. Grzegorz został duchowym przewodnikiem króla i w 301 roku Tiridates III przyjął chrześcijaństwo, a wraz z nim całe Królestwo Armenii. Grzegorz to także pierwszy katolikos Armenii. Dziś ze względu na postać świętego Grzegorza, Chor Wirap jest bardzo ważnym miejscem pielgrzymkowym dla Ormian.

Ormiańska świątynia
Ormiańska świątynia

Klasztor obecnie

Otoczony murem klasztor, dawna siedziba katolikosa Kościoła Ormiańskiego, położony jest na Równinie Araratu, zaledwie 4 kilometry od tureckiej granicy. W pogodny dzień z dziedzińca klasztoru widać Ararat, myśmy niestety trafili na zamglone niebo. Chor Wirap jest położone jakieś 4000 metrów poniżej szczytu, dzięki temu ośnieżony wierzchołek sprawia duże wrażenie. Pierwsza kaplica, upamiętniająca miejsce uwięzienia św. Grzegorza powstała w połowie VII wieku, zaś obecne zabudowania klasztorne, w tym kościół Matki Bożej, pochodzą z XVII wieku.

Do Chor Wirap przybywa sporo wiernych
Do Chor Wirap przybywa sporo wiernych

Tu warto dodać, że można zejść do celi św. Grzegorza. W podłodze świątyni jest mały otwór i drabina prowadząca na dół. Drabina jest dość stroma i wąska, a cela niewielka, więc zdarza się, iż trzeba czekać, aż ludzie wrócą, by można tam było wejść.

"Atrakcją" jest zejście do celi św. Grzegorza. To dość wąskie przejście po drabinie.
„Atrakcją” jest zejście do celi św. Grzegorza. To dość wąskie przejście po drabinie.

Turystyczne centrum Chor Wirap

Chor Wirap to zdecydowanie jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w Armenii. Jest na trasie większości wycieczek, no i bez problemu można tu dojechać z Erywania regularnymi marszrutkami (choć trzeba się trochę przejść) albo kupić wycieczkę do tego miejsca. Przed klasztorem znajduje się olbrzymi parking, potem zaś idąc do świątyni mija się mnóstwo straganików z pamiątkami i dewocjonaliami. To już jest Armenia bardziej turystyczna, acz brakuje tu restauracji czy baru, choć bez problemu można kupić przekąski i napoje. Obok klasztoru znajduje się też wzgórze, z którego jest świetny widok na sam Chor Wirap.

Cela św. Grzegorza to jedno z najważniejszych świętych miejsc Ormian
Cela św. Grzegorza to jedno z najważniejszych świętych miejsc Ormian

Widok na Ararat

W okolicy są też ruiny miasta Artaszat, dawnej stolicy Tiridatesa. Jest to jednak teren w dużej mierze otwarty, wykorzystywany przez rolników z pobliskiej wioski Pokr Wedi czy Lusarat i nie wykorzystywany specjalnie turystycznie. Swoją drogą stolica została zniszczona przez Persów kilka lat po przejęciu chrześcijaństwa. Granica z Turcją przebiega przez rzekę Araks, stąd też da się ją dostrzec, acz nie rzuca się tak w oczy jak ta w Ani. Wokół rozpościerają się także winnice.

Wzgórze z którego można oglądać Chor Wirap
Wzgórze z którego można oglądać Chor Wirap

Tym razem nie udało się nam upolować pocztówkowego widoku, pogoda uniemożliwiła dojrzenie stąd świętej góry Ormian. Ararat zdecydowanie lepiej widzieliśmy w Erywaniu, a także od strony tureckiej. Chor Wirap zaś jest pięknym miejscem, w którym można lepiej poznać historię i kulturę ormiańską.

Chor Wirap z góry
Chor Wirap z góry

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
Chor Virap

Amberd, armeńska twierdza w chmurach

Nazwa Amberd (orm. Ամբերդ) znaczy po ormiańsku tyle co „forteca w chmurach”. To też jeden z najcenniejszych obiektów architektonicznych w Armenii, który nie ma religijnego rodowodu. Początkowo zostawiliśmy go sobie na liście zapasowej, acz z powodu warunków atmosferycznych szczęśliwie udało się go zobaczyć.

Trasa na Aragac / Amberd
Trasa na Aragac / Amberd

Trasa na Aragac

Armenia w swoich obecnych granicach to mały kraik położony na wulkanicznych wyżynach i w górach: niemal połowa powierzchni kraju położona jest na wysokości powyżej 2000 metrów n.p.m., a poniżej 1000 metrów n.p.m. znajduje się zaledwie 10% kraju. Mieliśmy ochotę coś z tego spróbować i wybór padł na najwyższy szczyt Armenii w jej obecnych skromnych granicach. Aragac to wulkan o czterech wierzchołkach na krawędzi krateru, z czego najwyższy mierzy 4090 m n.p.m i jest ponad tysiąc metrów niższy od Wielkiego Araratu (5137 m n.p.m.), świętej góry Ormian.

Polana z kwiatami przy fortecy Amberd
Polana z kwiatami przy fortecy Amberd

Aragac jest łatwą górą, choć wysokość może być już dokuczliwa. Nieopodal trasy na szczyt znajduje się parking i schronisko (a raczej restauracja nad jeziorem Kari). Niestety, ze względu na wciąż zalegający śnieg (był maj), trasa do schroniska była zamknięta i trzeba było startować z bardziej odległego punktu. Nie to, że śniegu w ogóle się nie spodziewaliśmy, ale patrząc na doniesienia z poprzednich lat założyliśmy, iż spokojnie dojedziemy na parking. Anomalie pogodowe jednak robią swoje, nawet Ormianie byli zdziwieni tą ilością śniegu o tej porze roku. To że trasa była zamknięta to jedno, hałdy śniegu po obu stronach drogi piętrzyły się na wysokość ponad metra (i więcej). Nie mogliśmy sobie pozwolić na 6-godzinną trasę w jedną stronę, ani nawet nie przygotowaliśmy się na takie warunki. Toteż na ten raz obeszliśmy się smakiem i ruszyliśmy ku pobliskiej twierdzy.

Śnieg zgarnięty na pobocze
Śnieg zgarnięty na pobocze

Forteca Amberd

U zboczy wulkanu Aragac w VII wieku wzniesiono „fortecę w chmurach” – Amberd. Ślady bytności człowieka pochodzą z czasów epoki kamiennej, zaś pierwsze umocnienia pojawiły się w epoce brązu, za państwa Urartu. Pierwsze wzmianki o związku plemion zamieszkujących Wyżynę Armeńską – obszar znajdujący się obecnie w obrębie Armenii, Turcji i Iranu – pochodzą z XIII wieku p.n.e., a jako samodzielne państwo wzmiankowane jest od VIII wieku przed naszą erą. I trzeba przyznać, że do VI wieku p.n.e Urartu zajmowało silną pozycję na Bliskim Wschodzie, a to nie byle co, ale od jego upadku aż do XIX wieku nie wiedziano o jego istnieniu, ruiny przypisując Asyryjczykom.

Pozostałości fortecy
Pozostałości fortecy
Kościół Amberd
Kościół Amberd

Wracając do twierdzy Amberd: chociaż pierwsze umocowania pochodzą z tak odległych czasów jak państwo Urartu, to jednak bardziej konkretne rozbudowy datuje się już na VII wiek naszej ery. Sama twierdza znajduje się na wysokości 2300 m nad poziomem morza, w miejscu gdzie schodzą się wąwozy rzek Amberd i Arkaszan.

Forteca Amberd
Forteca Amberd
Ruiny
Ruiny

Ruiny murów, które możemy dziś podziwiać, pochodzą z X wieku (choć główna struktura pochodzi z VII wieku), kiedy to forteca została umocniona, dodano bastion i kościół. Forteca z VII wieku była posiadłością szlachecką rodu Kamsarakan, zaś w X wieku za zmiany odpowiadał książęcy ród Pahlawuni.

Okolice fortecy
Okolice fortecy
Okolica
Okolica

Sto lat później te ulepszenia nie wytrzymały naporu Turków Seldżuckich (tak, wrogość Ormian i Turków to nie tylko ludobójstwo z początku XX wieku, ale wielu wiele lat kolejnych konfliktów) i choć Amberd została odbita przez siły ormiańsko-gruzińskie, to już w XI wieku twierdza padła podczas najazdów mongolskich. Od 1236 roku aż do XX wieku nikt się tym obiektem nie interesował. Obecnie ruiny twierdzy są dostępne dla zwiedzających.

Brama fortecy
Brama fortecy

Kościół Amberd

Oprócz twierdzy można tu zobaczyć jeszcze inne budynki. Kościół Wahramaszen, znany tez jako kościół Amberd, zbudowano z bazaltu w X wieku, gdy poważnie rozbudowano i ulepszono twierdzę pod okiem księcia Wahrama Pahlawuniego. Wedłuhg daty na portalu świątynię ukończono w 1026 roku. Musimy przyznać, że ormiańskie cerkwie są niesamowite: surowe, o wielkiej sile wyrazu, bardzo czuć tutaj klimat sacrum. Mniej rzucająca się w oczy jest łaźnia z przełomu X i XI wieku. Kiedyś istniał tu też rurociąg zapewniający wodę do obsługi twierdzy.

Kościół Amberd
Kościół Amberd
Ruiny fortecy
Ruiny fortecy

Zwiedzanie fortecy Amberd

Zwiedzanie fortecy jest ciekawe, a przy tym bezpłatne. Wcześniej czytaliśmy, że bilety miały być wprowadzone, ale w 2019 jeszcze nie było miejsca, w którym by je sprzedawano. Płatny może być co najwyżej parking, jak ktoś podejdzie i o to zapyta. Zresztą miejsca parkingowe i tak są zaimprowizowane, jak jest więcej samochodów trzeba ustawiać się wzdłuż drogi. Przed wejściem na teren zamku, gdzie znajduje się także wspomniany kościół, jest tablica informacyjna, także w języku angielskim. Droga do kościoła jest przygotowana pod turystów, idzie się spokojnie ścieżką z ławeczkami. Do świątyni można zajrzeć, a następnie wrócić i obejść zamek. Można też pójść dalej, by napawać się górskimi widokami.

Kościół Wahramaszen
Kościół Wahramaszen
Wnętrza kościoła
Wnętrza kościoła

Zamek w teorii zwiedza się tylko z zewnątrz. W praktyce jest to bardziej skomplikowane. Nie ma komnat, do których można by wejść. Wszystko jest zawalone, ale można wejść na mury. Tu specjalnie jest to utrudnione, raczej nie zachęcają do tego ludzi, ale nie ma barierek czy kogokolwiek, kto by tego pilnował. Natomiast na dziko samodzielnie można się wspiąć, co też czyni wiele osób, oglądając wszystko z góry. Dojazd samochodem do zamku nie nastręczał żadnych trudności. Jechało się w kierunku jeziora Kari, tam skąd musieliśmy się cofnąć, oczywiście mijaliśmy ściany śniegu. Ale cała trasa była całkiem dobrze odśnieżona. Jedynie ten fragment w kierunku Kari pozostawał zamknięty i nieodśnieżony.

Flaga na fortecy
Flaga na fortecy

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
Amberd

Geghard, skalny klasztor w Armenii

Wpisany w 2000 roku na listę UNESCO klasztor Geghard (orm. Գեղարդ) to piękny i ciekawie położony monastyr, który przyciąga tak turystów, jak i pielgrzymów. Dla Ormian ma też olbrzymie znaczenie historyczne, zaś nazwa monastyru znaczy tyle, co „włócznia”. Wiążę się ona wprost z legendą o Włóczni Przeznaczenia. Otoczony górami z krzyżami na niektórych szczytach Geghard robi wrażenie także z powodu niesamowitej architektury i klimatu.

Wnętrza klasztoru Geghard
Wnętrza klasztoru Geghard

Włócznia Przeznaczenia i Geghard

Prawdę mówiąc w ten sposób zatoczyliśmy koło w naszych armeńskich poszukiwaniach Włóczni Przeznaczenia. Zaczęliśmy w Eczmiadzynie, by w końcu dotrzeć do Geghard vank. To właśnie tutaj pierwotnie miała trafić Włócznia Przeznaczenia, którą przebito bok ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa. Łatwo zgadnąć, że nazwa klasztoru pochodzi właśnie od tej słynnej relikwii. Według jednej z legend miała tutaj zostać przyniesiona przez apostoła Judę Tadeusza, patrona Armenii.

Wnętrze klasztoru
Wnętrze klasztoru

To przede wszystkim ta relikwia przyciągała pielgrzymów; obecnie przechowywana jest w Eczmiadzynie. Natomiast klasztor Geghard był też miejscem przechowywania relikwii św. Andrzeja i św. Jana. No i jeszcze bardzo istotny dla Ormian jest założyciel tej świątyni.

Wnętrze klasztoru Geghard
Wnętrze klasztoru Geghard

Historia klasztoru

Klasztor założono w IV wieku podobno przez samego świętego Grzegorza Oświeciciela. Nosił wówczas nazwę Ajriwank, czyli klasztor jaskiniowy. To szczególne miejsce – pośród wysokich klifów kanionu rzeki Azat – było wybrane nieprzypadkowo. Tutaj znajdowało się źródło czczone jeszcze w czasach przedchrześcijańskich. W ramach chrystianizacji pogańską świątynię wykutą w skale wokół źródła przemianowano na chrześcijańską kaplicę. Dziś woda dalej jest tu w pewien sposób czczona, źródło bije bowiem w ścianie świątyni i przyciąga wiernych, którzy wierzą w jej nadprzyrodzone umiejętności. Ustawiają się tu tłumy, by się tej wody napić, czy nalać do butelki. Kaplicę tę nazywa się „basenem”, czyli po ormiańsku Awazan.

Chaczkar w Geghard
Chaczkar w Geghard

Geghard obecnie

Z najstarszych zabudowań nie zostało właściwie nic – klasztor został zrujnowany w IX i X wieku podczas najazdów arabskich, zniszczenia dopełniły trzęsienia ziemi. Odbudowa Geghardwank (Geghardvank) ruszyła w końcu XII wieku i trwała kolejny wiek: najstarszy stojący do dziś kościół Katoghike został zbudowany w 1215 roku, zaś obecna wykuta w skale kaplica (Awazan) ze źródłem pochodzi z 1240 roku. Najmłodsze są zabudowania z lat 60 i 70. XX wieku, które są rekonstrukcją z fundamentów dawnych budynków pomocniczych klasztoru. Warto dodać, że kościół Katoghike zaprojektował ten sam architekt, który jest autorem kościoła św. Grzegorza w Ani. Natomiast jedną z ciekawostek jest to, że gawit, czyli przedsionek świątyni jest większy niż właściwy kościół. Raczej nie jest to częste, acz nocowało tu wielu pielgrzymów, więc była taka konieczność.

Klasztor Geghard
Klasztor Geghard

Musimy przyznać, że Geghard jest miejscem niezwykłym, a to dzięki surowym, wykutym w skale wnętrzach. Dodatkowo skały użyte do jego budowy są ciemne, wewnątrz zaś dochodzi niewiele światła z zewnątrz, tym samym świece są tu niezwykle ważne. Trafiliśmy na deszczową, ponurą pogodę i płonące naręcza woskowych świec w chłodnych świątyniach tworzyły wyjątkowy nastrój. Natomiast warto też zwrócić uwagę, iż cały kompleks jest bardzo mocno zróżnicowany. Mamy dolną świątynię, boczne ołtarze, górną świątynię, chaczkary, grobowce księcia Papaka Prosziana i jego żony Ruzukan, krypty wykute w skale. Wszystko w innych stylach. Do tego można wyjść do groty, przy której na drzewach wiszą wstążki. No i jest tu też miejsce do uboju rytualnego, składa się w ofierze gołębie. I jeszcze można wypatrzeć ule przyklasztorne. Całość robi bardzo mocne wrażenie.

Klasztor wśród skał w Armenii
Klasztor wśród skał w Armenii

Zwiedzanie klasztoru

Klasztor znajduje się stosunkowo blisko Erywania i jeszcze bliżej świątyni Garni, więc obie często bywają łączone w ramach wycieczek, które można kupić w mieście. Samodzielnie można dojechać tu marszrutką ale należy wziąć pod uwagę, iż nie dojeżdża ona bezpośrednio do klasztoru, a do wioski Goght oddalonej o kilka kilometrów. Największy problem to transport pomiędzy Garni a Geghard, wówczas chyba taksówka jest najlepszym rozwiązaniem. W przypadku dojazdu samochodem przed klasztorem znajduje się spory parking. W teorii jest w całości płatny, ale w praktyce pobierający opłaty kręcą się tylko przy części bliskiej klasztorowi. No i oczywiście jest tu dużo różnych handlarzy tak oferujących pamiątki, jak i przekąski. W samej wiosce Goght jest całkiem sporo restauracji, ale również piekarni w których można zobaczyć jak wypiekany jest tutejszy chleb, lawasz, w tradycyjnym piecu zwanym tandor.

Chaczkar
Chaczkar

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
Geghard