Archiwum kategorii: Zabytek

Chor Wirap, jeden z najbardziej znanych klasztorów Armenii

Część z najbardziej charakterystycznych zdjęć z Kaukazu przedstawia niewielką świątynie na tle olbrzymiej góry. W Gruzji to Cminda Sameba, w Armenii Chor Wirap (orm. Խոր Վիրապ, czasem też Khor Virap), za którym wznosi się święta góra Ormian, majestatyczny Ararat. To właśnie na nim według tradycji rozbiła się Arka Noego. Minus jest oczywiście taki, że aby by zobaczyć te miejsca w całej okazałości, trzeba trafić na pogodę. Szczęśliwie Chor Wirap jest dość łatwo dostępny, a jednocześnie jest to bardzo ważne miejsce historyczne, które nawet bez widoku na Ararat warto zobaczyć. Z tego powodu klasztor położony na Równinie Ararackiej przyciąga rzesze turystów i pielgrzymów.

Klasztor Chor Wirap
Klasztor Chor Wirap

Chor Wirap – centrum pielgrzymkowe

Klasztor Chor Wirap, w języku ormiańskim „głębokie lochy”, to jedno z najbardziej popularnych miejsc pielgrzymek w kraju. W II wieku przed naszą erą na Równinie Aratatu powstało miasto Artaxata (Artaszat), które przez około 200 lat było stolicą Armenii. Nieodległe wzgórze pełniło funkcję królewskiego więzienia znanego jako Virap, co oznaczało głębokie doły. Tak się złożyło, że sługa króla Armenii Tiridatesa III o imieniu Grzegorz był wyznawcą chrześcijaństwa, wówczas prześladowanej religii.

Równina Araracka widziana z klasztoru
Równina Araracka widziana z klasztoru

Ponieważ przy okazji wydało się, że ojciec Grzegorza zabił ojca Tiridatesa, król miał dobry pretekst, by sługę związać i wrzucić do głębokiej celi Khor Virap. Porzucił go więc tam na pewną śmierć i zapomniał o sprawie. Jednak mieszkanka Artaszatu, wiedziona dziwnymi snami, codziennie przychodziła do celi Grzegorza, by go nakarmić i napoić. W tym czasie Tiridates w najlepsze prześladował chrześcijan. I tak było przez jakieś 13, a może nawet 14 lat.

Klasztor Chor Wirap
Klasztor Chor Wirap

Legendy o powstaniu Chor Wirap

Legenda mówi, że z powodu dokonywanych prześladowań Tiridates oszalał. Jego siostra miała powtarzający się sen o uwięzionym Grzegorzu, więc posłano po niego, choć nie wierzono, by mógł on przeżyć w Chor Wirap dłużej niż kilka dni. Oczywiście okazało się, że Grzegorz – choć wymizerowany – żył, więc przyprowadzono go przed oblicze króla. Święty Grzegorz przywrócił Tiridatesowi zdrowie i zaczął nauczać o Jezusie. Król przyjął chrzest w 301 roku, ustanawiając chrześcijaństwo religią państwową. Armenia zrobiła to jako pierwszy kraj na świecie, zanim wiarę chrześcijańską przyjął rzymski cesarz Konstantyn.

Wejście do świątyni
Wejście do świątyni

Druga wersja tej historii, bardziej przyziemna, mówi o przyjęciu chrześcijaństwa jako strategicznym ruchu: odsunięto możliwość wpływu perskiego zaratusztrianizmu i rzymskiego wielobóstwa, tworząc nową siłę zjednoczoną z państwem, bez narażania się na podskórne wpływy sąsiadujących mocarstw. Ale ktoś to chrześcijaństwo musiał szerzyć w Armenii. Więc to właśnie św. Grzegorz został duchowym przewodnikiem króla i w 301 roku Tiridates III przyjął chrześcijaństwo, a wraz z nim całe Królestwo Armenii. Grzegorz to także pierwszy katolikos Armenii. Dziś ze względu na postać świętego Grzegorza, Chor Wirap jest bardzo ważnym miejscem pielgrzymkowym dla Ormian.

Ormiańska świątynia
Ormiańska świątynia

Klasztor obecnie

Otoczony murem klasztor, dawna siedziba katolikosa Kościoła Ormiańskiego, położony jest na Równinie Araratu, zaledwie 4 kilometry od tureckiej granicy. W pogodny dzień z dziedzińca klasztoru widać Ararat, myśmy niestety trafili na zamglone niebo. Chor Wirap jest położone jakieś 4000 metrów poniżej szczytu, dzięki temu ośnieżony wierzchołek sprawia duże wrażenie. Pierwsza kaplica, upamiętniająca miejsce uwięzienia św. Grzegorza powstała w połowie VII wieku, zaś obecne zabudowania klasztorne, w tym kościół Matki Bożej, pochodzą z XVII wieku.

Do Chor Wirap przybywa sporo wiernych
Do Chor Wirap przybywa sporo wiernych

Tu warto dodać, że można zejść do celi św. Grzegorza. W podłodze świątyni jest mały otwór i drabina prowadząca na dół. Drabina jest dość stroma i wąska, a cela niewielka, więc zdarza się, iż trzeba czekać, aż ludzie wrócą, by można tam było wejść.

"Atrakcją" jest zejście do celi św. Grzegorza. To dość wąskie przejście po drabinie.
„Atrakcją” jest zejście do celi św. Grzegorza. To dość wąskie przejście po drabinie.

Turystyczne centrum Chor Wirap

Chor Wirap to zdecydowanie jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w Armenii. Jest na trasie większości wycieczek, no i bez problemu można tu dojechać z Erywania regularnymi marszrutkami (choć trzeba się trochę przejść) albo kupić wycieczkę do tego miejsca. Przed klasztorem znajduje się olbrzymi parking, potem zaś idąc do świątyni mija się mnóstwo straganików z pamiątkami i dewocjonaliami. To już jest Armenia bardziej turystyczna, acz brakuje tu restauracji czy baru, choć bez problemu można kupić przekąski i napoje. Obok klasztoru znajduje się też wzgórze, z którego jest świetny widok na sam Chor Wirap.

Cela św. Grzegorza to jedno z najważniejszych świętych miejsc Ormian
Cela św. Grzegorza to jedno z najważniejszych świętych miejsc Ormian

Widok na Ararat

W okolicy są też ruiny miasta Artaszat, dawnej stolicy Tiridatesa. Jest to jednak teren w dużej mierze otwarty, wykorzystywany przez rolników z pobliskiej wioski Pokr Wedi czy Lusarat i nie wykorzystywany specjalnie turystycznie. Swoją drogą stolica została zniszczona przez Persów kilka lat po przejęciu chrześcijaństwa. Granica z Turcją przebiega przez rzekę Araks, stąd też da się ją dostrzec, acz nie rzuca się tak w oczy jak ta w Ani. Wokół rozpościerają się także winnice.

Wzgórze z którego można oglądać Chor Wirap
Wzgórze z którego można oglądać Chor Wirap

Tym razem nie udało się nam upolować pocztówkowego widoku, pogoda uniemożliwiła dojrzenie stąd świętej góry Ormian. Ararat zdecydowanie lepiej widzieliśmy w Erywaniu, a także od strony tureckiej. Chor Wirap zaś jest pięknym miejscem, w którym można lepiej poznać historię i kulturę ormiańską.

Chor Wirap z góry
Chor Wirap z góry

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
Chor Virap

Amberd, armeńska twierdza w chmurach

Nazwa Amberd (orm. Ամբերդ) znaczy po ormiańsku tyle co „forteca w chmurach”. To też jeden z najcenniejszych obiektów architektonicznych w Armenii, który nie ma religijnego rodowodu. Początkowo zostawiliśmy go sobie na liście zapasowej, acz z powodu warunków atmosferycznych szczęśliwie udało się go zobaczyć.

Trasa na Aragac / Amberd
Trasa na Aragac / Amberd

Trasa na Aragac

Armenia w swoich obecnych granicach to mały kraik położony na wulkanicznych wyżynach i w górach: niemal połowa powierzchni kraju położona jest na wysokości powyżej 2000 metrów n.p.m., a poniżej 1000 metrów n.p.m. znajduje się zaledwie 10% kraju. Mieliśmy ochotę coś z tego spróbować i wybór padł na najwyższy szczyt Armenii w jej obecnych skromnych granicach. Aragac to wulkan o czterech wierzchołkach na krawędzi krateru, z czego najwyższy mierzy 4090 m n.p.m i jest ponad tysiąc metrów niższy od Wielkiego Araratu (5137 m n.p.m.), świętej góry Ormian.

Polana z kwiatami przy fortecy Amberd
Polana z kwiatami przy fortecy Amberd

Aragac jest łatwą górą, choć wysokość może być już dokuczliwa. Nieopodal trasy na szczyt znajduje się parking i schronisko (a raczej restauracja nad jeziorem Kari). Niestety, ze względu na wciąż zalegający śnieg (był maj), trasa do schroniska była zamknięta i trzeba było startować z bardziej odległego punktu. Nie to, że śniegu w ogóle się nie spodziewaliśmy, ale patrząc na doniesienia z poprzednich lat założyliśmy, iż spokojnie dojedziemy na parking. Anomalie pogodowe jednak robią swoje, nawet Ormianie byli zdziwieni tą ilością śniegu o tej porze roku. To że trasa była zamknięta to jedno, hałdy śniegu po obu stronach drogi piętrzyły się na wysokość ponad metra (i więcej). Nie mogliśmy sobie pozwolić na 6-godzinną trasę w jedną stronę, ani nawet nie przygotowaliśmy się na takie warunki. Toteż na ten raz obeszliśmy się smakiem i ruszyliśmy ku pobliskiej twierdzy.

Śnieg zgarnięty na pobocze
Śnieg zgarnięty na pobocze

Forteca Amberd

U zboczy wulkanu Aragac w VII wieku wzniesiono „fortecę w chmurach” – Amberd. Ślady bytności człowieka pochodzą z czasów epoki kamiennej, zaś pierwsze umocnienia pojawiły się w epoce brązu, za państwa Urartu. Pierwsze wzmianki o związku plemion zamieszkujących Wyżynę Armeńską – obszar znajdujący się obecnie w obrębie Armenii, Turcji i Iranu – pochodzą z XIII wieku p.n.e., a jako samodzielne państwo wzmiankowane jest od VIII wieku przed naszą erą. I trzeba przyznać, że do VI wieku p.n.e Urartu zajmowało silną pozycję na Bliskim Wschodzie, a to nie byle co, ale od jego upadku aż do XIX wieku nie wiedziano o jego istnieniu, ruiny przypisując Asyryjczykom.

Pozostałości fortecy
Pozostałości fortecy
Kościół Amberd
Kościół Amberd

Wracając do twierdzy Amberd: chociaż pierwsze umocowania pochodzą z tak odległych czasów jak państwo Urartu, to jednak bardziej konkretne rozbudowy datuje się już na VII wiek naszej ery. Sama twierdza znajduje się na wysokości 2300 m nad poziomem morza, w miejscu gdzie schodzą się wąwozy rzek Amberd i Arkaszan.

Forteca Amberd
Forteca Amberd
Ruiny
Ruiny

Ruiny murów, które możemy dziś podziwiać, pochodzą z X wieku (choć główna struktura pochodzi z VII wieku), kiedy to forteca została umocniona, dodano bastion i kościół. Forteca z VII wieku była posiadłością szlachecką rodu Kamsarakan, zaś w X wieku za zmiany odpowiadał książęcy ród Pahlawuni.

Okolice fortecy
Okolice fortecy
Okolica
Okolica

Sto lat później te ulepszenia nie wytrzymały naporu Turków Seldżuckich (tak, wrogość Ormian i Turków to nie tylko ludobójstwo z początku XX wieku, ale wielu wiele lat kolejnych konfliktów) i choć Amberd została odbita przez siły ormiańsko-gruzińskie, to już w XI wieku twierdza padła podczas najazdów mongolskich. Od 1236 roku aż do XX wieku nikt się tym obiektem nie interesował. Obecnie ruiny twierdzy są dostępne dla zwiedzających.

Brama fortecy
Brama fortecy

Kościół Amberd

Oprócz twierdzy można tu zobaczyć jeszcze inne budynki. Kościół Wahramaszen, znany tez jako kościół Amberd, zbudowano z bazaltu w X wieku, gdy poważnie rozbudowano i ulepszono twierdzę pod okiem księcia Wahrama Pahlawuniego. Wedłuhg daty na portalu świątynię ukończono w 1026 roku. Musimy przyznać, że ormiańskie cerkwie są niesamowite: surowe, o wielkiej sile wyrazu, bardzo czuć tutaj klimat sacrum. Mniej rzucająca się w oczy jest łaźnia z przełomu X i XI wieku. Kiedyś istniał tu też rurociąg zapewniający wodę do obsługi twierdzy.

Kościół Amberd
Kościół Amberd
Ruiny fortecy
Ruiny fortecy

Zwiedzanie fortecy Amberd

Zwiedzanie fortecy jest ciekawe, a przy tym bezpłatne. Wcześniej czytaliśmy, że bilety miały być wprowadzone, ale w 2019 jeszcze nie było miejsca, w którym by je sprzedawano. Płatny może być co najwyżej parking, jak ktoś podejdzie i o to zapyta. Zresztą miejsca parkingowe i tak są zaimprowizowane, jak jest więcej samochodów trzeba ustawiać się wzdłuż drogi. Przed wejściem na teren zamku, gdzie znajduje się także wspomniany kościół, jest tablica informacyjna, także w języku angielskim. Droga do kościoła jest przygotowana pod turystów, idzie się spokojnie ścieżką z ławeczkami. Do świątyni można zajrzeć, a następnie wrócić i obejść zamek. Można też pójść dalej, by napawać się górskimi widokami.

Kościół Wahramaszen
Kościół Wahramaszen
Wnętrza kościoła
Wnętrza kościoła

Zamek w teorii zwiedza się tylko z zewnątrz. W praktyce jest to bardziej skomplikowane. Nie ma komnat, do których można by wejść. Wszystko jest zawalone, ale można wejść na mury. Tu specjalnie jest to utrudnione, raczej nie zachęcają do tego ludzi, ale nie ma barierek czy kogokolwiek, kto by tego pilnował. Natomiast na dziko samodzielnie można się wspiąć, co też czyni wiele osób, oglądając wszystko z góry. Dojazd samochodem do zamku nie nastręczał żadnych trudności. Jechało się w kierunku jeziora Kari, tam skąd musieliśmy się cofnąć, oczywiście mijaliśmy ściany śniegu. Ale cała trasa była całkiem dobrze odśnieżona. Jedynie ten fragment w kierunku Kari pozostawał zamknięty i nieodśnieżony.

Flaga na fortecy
Flaga na fortecy

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
Amberd

Geghard, skalny klasztor w Armenii

Wpisany w 2000 roku na listę UNESCO klasztor Geghard (orm. Գեղարդ) to piękny i ciekawie położony monastyr, który przyciąga tak turystów, jak i pielgrzymów. Dla Ormian ma też olbrzymie znaczenie historyczne, zaś nazwa monastyru znaczy tyle, co „włócznia”. Wiążę się ona wprost z legendą o Włóczni Przeznaczenia. Otoczony górami z krzyżami na niektórych szczytach Geghard robi wrażenie także z powodu niesamowitej architektury i klimatu.

Wnętrza klasztoru Geghard
Wnętrza klasztoru Geghard

Włócznia Przeznaczenia i Geghard

Prawdę mówiąc w ten sposób zatoczyliśmy koło w naszych armeńskich poszukiwaniach Włóczni Przeznaczenia. Zaczęliśmy w Eczmiadzynie, by w końcu dotrzeć do Geghard vank. To właśnie tutaj pierwotnie miała trafić Włócznia Przeznaczenia, którą przebito bok ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa. Łatwo zgadnąć, że nazwa klasztoru pochodzi właśnie od tej słynnej relikwii. Według jednej z legend miała tutaj zostać przyniesiona przez apostoła Judę Tadeusza, patrona Armenii.

Wnętrze klasztoru
Wnętrze klasztoru

To przede wszystkim ta relikwia przyciągała pielgrzymów; obecnie przechowywana jest w Eczmiadzynie. Natomiast klasztor Geghard był też miejscem przechowywania relikwii św. Andrzeja i św. Jana. No i jeszcze bardzo istotny dla Ormian jest założyciel tej świątyni.

Wnętrze klasztoru Geghard
Wnętrze klasztoru Geghard

Historia klasztoru

Klasztor założono w IV wieku podobno przez samego świętego Grzegorza Oświeciciela. Nosił wówczas nazwę Ajriwank, czyli klasztor jaskiniowy. To szczególne miejsce – pośród wysokich klifów kanionu rzeki Azat – było wybrane nieprzypadkowo. Tutaj znajdowało się źródło czczone jeszcze w czasach przedchrześcijańskich. W ramach chrystianizacji pogańską świątynię wykutą w skale wokół źródła przemianowano na chrześcijańską kaplicę. Dziś woda dalej jest tu w pewien sposób czczona, źródło bije bowiem w ścianie świątyni i przyciąga wiernych, którzy wierzą w jej nadprzyrodzone umiejętności. Ustawiają się tu tłumy, by się tej wody napić, czy nalać do butelki. Kaplicę tę nazywa się „basenem”, czyli po ormiańsku Awazan.

Chaczkar w Geghard
Chaczkar w Geghard

Geghard obecnie

Z najstarszych zabudowań nie zostało właściwie nic – klasztor został zrujnowany w IX i X wieku podczas najazdów arabskich, zniszczenia dopełniły trzęsienia ziemi. Odbudowa Geghardwank (Geghardvank) ruszyła w końcu XII wieku i trwała kolejny wiek: najstarszy stojący do dziś kościół Katoghike został zbudowany w 1215 roku, zaś obecna wykuta w skale kaplica (Awazan) ze źródłem pochodzi z 1240 roku. Najmłodsze są zabudowania z lat 60 i 70. XX wieku, które są rekonstrukcją z fundamentów dawnych budynków pomocniczych klasztoru. Warto dodać, że kościół Katoghike zaprojektował ten sam architekt, który jest autorem kościoła św. Grzegorza w Ani. Natomiast jedną z ciekawostek jest to, że gawit, czyli przedsionek świątyni jest większy niż właściwy kościół. Raczej nie jest to częste, acz nocowało tu wielu pielgrzymów, więc była taka konieczność.

Klasztor Geghard
Klasztor Geghard

Musimy przyznać, że Geghard jest miejscem niezwykłym, a to dzięki surowym, wykutym w skale wnętrzach. Dodatkowo skały użyte do jego budowy są ciemne, wewnątrz zaś dochodzi niewiele światła z zewnątrz, tym samym świece są tu niezwykle ważne. Trafiliśmy na deszczową, ponurą pogodę i płonące naręcza woskowych świec w chłodnych świątyniach tworzyły wyjątkowy nastrój. Natomiast warto też zwrócić uwagę, iż cały kompleks jest bardzo mocno zróżnicowany. Mamy dolną świątynię, boczne ołtarze, górną świątynię, chaczkary, grobowce księcia Papaka Prosziana i jego żony Ruzukan, krypty wykute w skale. Wszystko w innych stylach. Do tego można wyjść do groty, przy której na drzewach wiszą wstążki. No i jest tu też miejsce do uboju rytualnego, składa się w ofierze gołębie. I jeszcze można wypatrzeć ule przyklasztorne. Całość robi bardzo mocne wrażenie.

Klasztor wśród skał w Armenii
Klasztor wśród skał w Armenii

Zwiedzanie klasztoru

Klasztor znajduje się stosunkowo blisko Erywania i jeszcze bliżej świątyni Garni, więc obie często bywają łączone w ramach wycieczek, które można kupić w mieście. Samodzielnie można dojechać tu marszrutką ale należy wziąć pod uwagę, iż nie dojeżdża ona bezpośrednio do klasztoru, a do wioski Goght oddalonej o kilka kilometrów. Największy problem to transport pomiędzy Garni a Geghard, wówczas chyba taksówka jest najlepszym rozwiązaniem. W przypadku dojazdu samochodem przed klasztorem znajduje się spory parking. W teorii jest w całości płatny, ale w praktyce pobierający opłaty kręcą się tylko przy części bliskiej klasztorowi. No i oczywiście jest tu dużo różnych handlarzy tak oferujących pamiątki, jak i przekąski. W samej wiosce Goght jest całkiem sporo restauracji, ale również piekarni w których można zobaczyć jak wypiekany jest tutejszy chleb, lawasz, w tradycyjnym piecu zwanym tandor.

Chaczkar
Chaczkar

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
Geghard

Chyndzoresk (Khndzoresk) i Goris, skalne miasto w Armenii

Armenię często porównuje się z Gruzją, nie inaczej jest w przypadku skalnych miast. W Gruzji były to królewska Wardzia czy Uplisciche, dziś zmienione w zadbane w muzea. U południowego sąsiada mamy Goris (orm. Գորիս) i znajdujący się jakieś 10 km dalej Chyndzoresk (orm. Խնձորեսկ, ang. Khndzoresk) w prowincji Sjunik, które są niesamowite. Piękne i naturalne, a co ważniejsze, jeszcze do niedawna zamieszkane.

Widok na wiszący most w Chyndzoresk
Widok na wiszący most w Chyndzoresk

Skalne miasta Armenii

Na zboczach wąwozu rzeki Goris / Vararak znajdują się wykute w skale jaskinie, schody i pasaże. Najprawdziwsze skalne miasto, a nie tylko formacje skalne noszące tą nazwę. Wyżłobione w piaskowcu i miękkich skałach pochodzenia wulkanicznego (tuf). Obszar nad rzeką był zamieszkały już w epoce prehistorycznej, natomiast w okresie średniowiecza miało miejsce zorganizowane osadnictwo. Ponieważ brakowało miejsc na budowę typowych domostw, zaczęto wykorzystywać naturalne formacje skalne i dodatkowo drążyć je, by dopasować do własnych potrzeb. Trochę podobnie jak to miało miejsce w Kapadocji.

Skalne miasto Chyndzoresk
Skalne miasto Chyndzoresk

Historia Chyndzoresk

Jest jednak jedna różnica. Aż do XIX wieku Chyndzoresk był największym miastem wschodniej Armenii, liczącym trochę ponad 8 tysięcy mieszkańców w prawie dwóch tysiącach gospodarstw. Oprócz tego w skałach były wykute sklepy (w liczbie co najmniej 27), warsztaty, szkoły (7), bary i jeszcze cmentarz. Owszem, stawiano tam też inne budynki, ale najczęściej wciąż wykorzystywano te bardziej naturalne. Tym samym bliżej trochę temu miejscu do Matmaty, gdzie wciąż ludzie mieszkają w wkutych w tufie jamach, czy Kharanagh w Iranie. Zresztą tu jest podobna historia, bo w połowie XX wieku w obu miejscach ludzie mieszkali, dziś już tylko czasem pomieszkują i używają niektórych rzeczy. Oficjalnie ostatni mieszkańcy opuścili skalne miasto w 1958!

Wiszący most jest stosunkowo nowy
Wiszący most jest stosunkowo nowy

W latach 50. XX wieku wybudowano Nowy Chyndzoresk – po drugiej stronie kanionu stanęły zwykłe domy, do których przeprowadzili się mieszkańcy skalnego miasta. Dziś lokalna społeczność liczy około 2 tysiące mieszkańców.

Widok na armeńskie skalne miasto
Widok na armeńskie skalne miasto

Dojazd do Chyndzoresk

Chyndzoresk przez miejscowych jest porównywane do skalnej piramidy ze względu na kształt, w jaki układają się wydrążone skały. My dostaliśmy się najpierw do Chyndzoresk dojeżdżając do przeciwległej do dawnego miasta krawędzi kanionu. Tak zaprowadził nas Google Maps. I tu drobna uwaga, bowiem z tej strony są dwa parkingi. Pierwszy, na który trafiliśmy, z jednym zajazdem, gdzie można coś zjeść lub się napić. Oznaczony jest on na Google jako Old Khndzoresk parking. Natomiast wymaga on zejścia (i potem wejścia) po schodach, aż do mostu. Drugi znajduje się niżej, praktycznie przy moście. Tam też jest mały zajazd. Natomiast od razu idzie się przez most i jest się w skalnym mieście.

Droga do Chyndzoresk
Droga do Chyndzoresk

Zwiedzanie Chyndzoresk

Zanim jednak przejdzie się przez most, warto zwrócić na małe źródełko zwane fontanną „Dziewięciorga dzieci”. Według legendy w tym miejscu zginęła Sona, matka dziewięciorga dzieci, która chroniła je przed zbójcami. Jej ojciec Ohan wzniósł w tym miejscu fontannę, by upamiętnić swą córkę, ale też poprosił wodę, by zamieniła się w mleko i miała w opiece jego wnuczęta. Z tej strony można też spróbować zejść do cmentarza i ruin kościoła św. Tadeusza. Na cmentarzu pochowany jest Mkhitar Sparapet. Sparapet to tytuł, który oznacza dowódcę wojsk. Był to bohater armeńskich walk o niepodległość, którego w 1730 zabili mieszkańcy wioski. Woleli oni, by zniszczone były fortyfikacje, niż ich wioska. Mówi się, że jego śmierć przypieczętowała los Armenii. W latach 1722 – 1730 Chyndzoresk był fortecą bojowników o wolną Armenię.

Wydrążone domostwa
Wydrążone domostwa

Wiszący most prowadzący nad kanionem, zbudowany siłami lokalnych mieszkańców, stanowi dodatkową atrakcję. Mierzy 160 m i wznosi się maksymalnie na 63 m powyżej dna doliny. Jest bez wątpienia dłuższy niż opisywany przez nas most w Buller, ale wygląda mniej solidnie. Otwarto go dopiero w 2012 roku.

Wnętrza jednego z domów
Wnętrza jednego z domów

Zabytki Chyndzoresk

Samo skalne miasto jest przyjemnym miejscem do spaceru po skałkach, ale niewiele tu tak naprawdę zostało. Brak opisów dotyczących miejsca obniża walory poznawcze miejsca. Teren jest naprawdę spory, ale nie wszędzie łatwo jest trafić. Jest tu bardzo wiele zakamarków, lecz trudno czasem stwierdzić, na ile to faktycznie stare rzeczy, a na ile efekt działalności miejscowych. Tu nadal można spotkać wypasające się bydło, ślady ognisk, butelki, czy nawet traktor. Miejsce jest używane i odnosi się wrażenie, iż wchodzimy do czegoś, co mogłoby być zabytkowe, a wciąż jest użytkowane. Oczywiście biletów nie ma. Brakuje też szlaków, co jest o tyle uciążliwe, że część dróg zarosła, więc dotarcie do niektórych jaskiń jest problemem. Natomiast patrząc na dzikość tego miejsca, jest klimatyczne i niesamowite.

Ruiny w Chyndzoresk
Ruiny w Chyndzoresk
Fragment domu
Fragment domu

Jednym z ciekawszych obiektów jest świątynia wzniesiona w skalnym mieście. Wyróżnia się, bo jest to normalny budynek. Cerkiew w Chyndzoresk na pierwszy rzut oka wyglądała na opuszczoną i zniszczoną, ale najwyraźniej nadal są tutaj sprawowane nabożeństwa. To kościół św. Rypsymy, zbudowano go w 1666 roku, acz najstarsze użyte kamienie liczą sobie nawet 2000 lat. Na jednym z nich jest wyryta gwiazda Dawida.

Widok na wiszący most
Widok na wiszący most

Nowe Goris

Blisko Chyndzoresk znajduje się drugie wykute w skale miasto – Goris. Goris, zwane też Nowym Goris, zostało założone w 1870 roku podczas carskich rządów i dziś liczy 20 tysięcy mieszkańców. Obecnie to jeden z ważniejszych ośrodków w tym regionie, niezbyt się wyróżniający, ale jednak stanowi dobrą bazę wypadową zarówno do Tatew jak i na Górski Karabach, a także osób kierujących się w kierunku Iranu. Goris słynie też z lokalnej wódki owocowej zwanej oghi.

Nowe Goris
Nowe Goris

Nas natomiast interesowało Stare Goris lub Kores. I podobnie jak w Chyndzoresk, tak i w Kores brakuje jakichkolwiek informacji o tym miejscu. Podjechaliśmy od strony cmentarza, gdzie widzieliśmy wystające z trawiastych wzgórz wydrążone skały i to tyle. Kores jest zdecydowanie mniejsze, ale też trudniejsze do zwiedzania. Właśnie przez cmentarz, krowy na pastwiskach, domy i ogrodzenia. Można trochę rzucić okiem i tyle. Podobno te groty zaczęły powstawać w V wieku i służyły nie tylko jako domy, ale również obory i inne miejsca dla zwierząt.

Nowe Goris
Nowe Goris

Armeńskie skalne miasta są w pewien sposób unikalne i trudne do podrobienia. Dziś chyba najbardziej w nich cieszy ta naturalność i dzikość, choć chciałoby się, by były one bardziej zadbane i opisane.

Nowe Goris, czyli cmentarz, skalne miasto i wypasanie bydła
Nowe Goris, czyli cmentarz, skalne miasto i wypasanie bydła

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
Goris

Aspendos, najlepiej zachowany teatr starożytności

Najlepiej zachowany amfiteatr starożytności znajduje się w Turcji. Nie jest to ani oblegany Efez, ani słynny Pergamon, ale Aspendos. Zaś teatr prezentuje się naprawdę znakomicie i właściwie jest jedynym fragmentem tutejszego stanowiska archeologicznego, które przyciąga tłumy.

Wejście do teatru
Wejście do teatru

Historia Aspendos

Aspendos to starożytne miasto nad rzeką Eurymedon, grecka kolonia założona około tysięcznego roku przed naszą erą, które na obszarze ówczesnej Pamfilii zajmowało znaczącą rolę. Konkurowało dość mocno z Side, miasto zaś prawdopodobnie założyli Grecy pochodzący z Argos. Aspendos należało do Ateńskiego Związku Morskiego, miało też problemy z Persami, ale przetrwało ich inwazję i potem dalej kwitło. W 467 przed naszą erą zostało wyzwolone przez Kimona z rąk Persów.

Pozostałości sceny
Pozostałości sceny

Jednak nie był to koniec kłopotów. Po tym jak Aleksander Wielki splądrował Perge, mieszkańcy Aspendos próbowali go przekupić, by nie stacjonował w tym mieście. Mimo posiadanych bogactw, a może właśnie przez nie, odmówił. Bogactwo stało się także zgubą Aspendos w okresie rzymskich podbojów, gdy miasto zostało złupione w 190 roku p.n.e. Warto dodać, że znajdowało się wówczas w Królestwie Pergamonu, które Rzymianie dostali w spadku. Nie pomogło to niestety Aspendos.

Aspendos
Aspendos

Wkrótce jednak nastał czas nowej prosperity, a do naszych czasów zachowały się rzymskie ruiny Aspendos. Teatr powstał za panowania cesarza Marka Aureliusza, podobnie jak wiele innych budynków w mieście. Upadek Rzymu oznaczał także powolny upadek znaczenia Aspendos, choć miasto trzymało się jako tako aż do XIII wieku. W czasach bizantyjskich miasto nazywano Primopolis. W czasie największego rozwoju liczyło 20 tysięcy mieszkańców.

Teatr w Aspendos
Teatr w Aspendos

Teatr w Aspendos

Miasto warto odwiedzić głównie dla najlepiej zachowanego teatru starożytnego. Zbudowany na naturalnym zboczu, mierzący 96 metrów szerokości i mogący pomieścić 12 tysięcy widzów (niektóre źródła mówią nawet o 15 tysiącach). Współczesne koncerty mają nawet po 20 tysięcy osób. Ma też 50 metrową fasadę będącą stałą dekoracją na scenie. Jego twórcą był grecki architekt Zenon. Budowę ukończono w 155 roku. Jest on częściowo oparty na wzgórzu, na którym mieścił się akropol, przez to nie wszystkie źródła uznają go za amfiteatr. Dodatkowo sytuację komplikuje fakt, że ma dość pokaźną skene (25 m wysokości, 100 m długości) jak na rzymskie standardy. Natomiast powszechnie uważa się go za budowlę idealną, gdzie świetnie zrównoważono proporcje jego poszczególnych części.

Miejsce dla widowni w teatrze
Miejsce dla widowni w teatrze

Z tą idealną budowlą wiąże się legenda o powstaniu teatru. Podobno władca Aspendos ogłosił konkurs na budowlę, która najbardziej pomoże miastu. Ostatecznie zbudowano i akwedukt i teatr. Zwycięzca miał dostać córkę władcy za żonę i już wyglądało, że wygra twórca akweduktu. Ale trzeba było jeszcze zlustrować dobrze teatr. Władca stojąc na górze widowni usłyszał głos „córka musi być moja”. Jak się okazało, słowa te wyszeptał twórca teatru, stojąc gdzieś na dole sceny. Władcę zdumiała dopracowana akustyka i budowniczy teatru został zwycięzcą. Ślub odbył się oczywiście w teatrze.

Teatr widziany z góry
Teatr widziany z góry

Czasy osmańskie i współczesne

W czasach seldżuckich początkowo używano teatru jako karawanseraju, później przez pewien czas jako pałacu. Teatr jest wykorzystywany jest  także w dzisiejszych czasach: od 1994 roku wczesnym latem odbywa się w nim międzynarodowy Festiwal Baletu i Opery w Aspendos. Nawet jadąc do zabytku widać banery reklamujące jakieś imprezy organizowane w teatrze.

Teatr widziany z dołu
Teatr widziany z dołu

Zwiedzanie Aspendos

Pozostałe Aspendos często są pomijane przez odwiedzających. W większości nie odbiegają od wielu innych stanowisk archeologicznych w tej części Turcji. Pozostały tu resztki miasta z bazyliką, stadionem, resztką agory oraz akweduktu. Pomijając ten ostatni, nie jest to jednak nic szczególnego.

Turystycznie jednak istnieje pewna świadomość tego miejsca. Należy tu dodać, że tutaj zaczyna się też jedna z odnóg Szlaku Św. Pawła. To pieszy szlak zaczynający się w Aspendos (lub Perge – druga odnoga) i kończący w Yalvaç. Trasa licząca 500 km częściowo podąża śladami podróży misyjnej św. Pawła do Azji Mniejszej. Kiedyś przyciągała bardziej pielgrzymów, dziś pieszych turystów.

Aspendos
Aspendos

Prace archeologiczne wciąż tu trwają, zaś przedmioty znalezione są wystawione między innymi w Muzeum Archeologicznym w Antalyi. Zresztą stamtąd są organizowane wycieczki do zwiedzania Aspendos. Wycieczki także organizują z Alanyi, w obu przypadkach często są łączone z Perge.

Przy teatrze znajdziemy dość dużą tablicę informacyjną. Przed wejściem znajduje się sporej wielkości parking. Do akweduktu można podjeść, jest otwarty, nie stanowi części stanowiska archeologicznego.

Jeśli uważasz wpis za pomocny lub interesujący polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Aspendos