Monolitos, Kritinia, Asklipio: zamki krzyżowców na Rodos

Zamek Monolitos

Wyspa Rodos była miejscem, gdzie przenieśli się krzyżowcy, dokładniej zakon joannitów, po upadku Jerozolimy. Rycerze zakonni obwarowali wyspę, ich twierdze wciąż tu można podziwiać, jednakże nie wszystkie są tak spektakularne jak samo miasto Rodos. Do najbardziej znanych zamków należą Monolitos, Kritinia, czy Asklipio, znajdujące się w południowej części wyspy. Przetrwały one upadek Rodos pod naporem tureckim i w mniejszym lub lepszym stanie stanowią dziś atrakcję turystyczną. Zaś obok nich często są też inne miejsca, którym warto się przyjrzeć.

Kim są joannici?

Oficjalna nazwa tego zakonu krzyżowców to: Suwerenny Rycerski Zakon Szpitalników Świętego Jana, z Jerozolimy, z Rodos i z Malty. Skrótowo znani są jako szpitalnicy, joannici, kawalerowie maltańscy, czy Zakon Maltański. Początkowo było to nieformalne bractwo, które założył błogosławiony brat Gerard Tonque z Amalfi, gdzieś około 1070 roku. I faktycznie zajmowali się przede wszystkim budowaniem szpitali, co okazało się być bardzo potrzebne w czasie krucjat w Ziemi Świętej. Od 1113 roku joannici działali już jako zakon, który utrzymywał szpitale i fortece w Palestynie oraz bronił potrzebujących. Był to zakon otwarty na różne narodowości. Ich główną siedzibą była twierdza Margat w dzisiejszej Syrii. Gdy jednak Jerozolima upadła, przenieśli się wpierw do Akki, skąd musieli wycofać się na Cypr.

Ich obecność na Rodos i wzrost znaczenia joannitów to w dużej mierze także efekt likwidacji templariuszy i przejęcia przez joannitów bogactw tamtego zakonu. Pozwoliło im to zorganizować wyprawę na Rodos i odbicie go z rąk Bizancjum. Tu zaczęli działać jak niezależne państwo, które kontrolowało handel w tej części świata i prowadziło własną politykę, układając się między innymi z Wenecją. Ich pozycja tak naprawdę doprowadziła do konfrontacji z Turkami i w czasach Sulejmana Wielkiego udało się im zdobyć Rodos. Joannici wycofali się na Maltę, gdzie stworzyli nowe państwo. Próba zajęcia Malty przez Turków już się nie powiodła, a na pamiątkę tego wydarzenia utworzono tam nową stolicę Vallettę.

Samodzielne państwo Kawalerów Maltańskich upadło dopiero w czasach napoleońskich, gdy Francuzi zajęli tę wyspę. Joannici przenieśli się do Triestu, ale to okres, w którym zakon dość mocno zaczął się zmieniać. Po upadku Napoleona odzyskali część dawnych dóbr, choćby w Ferrarze, czy na Sycylii. Przenieśli też swoją siedzibę do Rzymu. Zaczęli też organizować się jako organizacja świecka, która do dziś ma swoje katolickie, jak i protestanckie odłamy. Dziś ich dwie posiadłości w Rzymie i jedna na Malcie mają charakter eksterytorialny, zaś sam zakon bywa uznawany za podmiot prawa międzynarodowego. Działają jako obserwatorzy między innymi w ONZ, mają nawet własną walutę.

Zamki joannitów na Rodos: Monolitos, Kritinia czy Asklipio

Joannici jako zakon rycerski starali się dość dobrze zorganizować swoje wyspiarskie państwo (tak na Rodos, jak i później na Malcie). Wliczając w to oczywiście obronę. Dlatego poza fortecą w Rodos, wznosili zarówno nowe budowle, jak Monolitos, Kritinia czy Asklipio, ale również wykorzystywali istniejącą zabudowę, przebudowując ją. Najlepszy przykład to miasto Lindos, gdzie akropol przemieniono w fortecę. Pomijając dawne mury miasta Rodos, większość ocalałych do dziś zamków to raczej ruiny, które można zwiedzać.

Monolitos

Zamek Monolitos (gr. Μονόλιθος, z ang. zapisywane czasem jako Monolithos), podobnie zresztą jak inne, jest darmową i opuszczoną atrakcją. Na tle pozostałych, które widzieliśmy, prezentuje się chyba najlepiej, bo to dość spora budowla, nie tylko pozostałości murów. Co prawda wewnątrz też raczej są głównie ruiny i pozostałości fundamentów. Warto zwrócić uwagę, że Monolitos interesowało się stosunkowo wiele osób (w porównaniu z pozostałymi zamkami). Efekt jest taki, że niewielki parking raczej jest zapchany i trzeba się zastanawiać jak tutaj zaparkować. Z parkingu idzie się pod górę na teren zamku. Nie jest to ani specjalnie długa droga, ani tym bardziej trudna, ale wciąż to jest jakieś sto stopni do pokonania. Poza zewnętrznymi murami znajduje się tu także niewielka kapliczka (cerkiew św. Pantelejmona). Są tu także pozostałości bizantyjskiej bazyliki.

Umocnienia na tym wzniesieniu istniały prawdopodobnie już w starożytności, na pewno w czasach bizantyjskich. Joannici, gdy przyjęli Rodos, szybko docenili walory tego miejsca. Powstały pierwsze umocnienia, które z jednej strony pozwalały obserwować szlaki handlowe, z drugiej dawały możliwość schronienia się tutaj w razie ataku. W 1476 roku Wielki Mistrz zakonu, Pierre d’Aubusson, rozkazał przebudowę, dzięki której Monolitos stał się jednym z najważniejszych i największych zamków na wyspie. Joannici doskonale zdawali sobie sprawę z rosnącej siły Turcji i nieuchronnej konfrontacji, więc umacniali swoje pozycje. W 1522 roku, gdy Osmanowie przejęli wyspę, opanowali również ten zamek. Niestety bardzo szybko popadł on w zapomnienie, ostatecznie został opuszczony gdzieś w XVII wieku.

Dziś jest on doskonałym punktem widokowym. Zamek znajduje się jakieś 2 km od wsi Monolitos, blisko wybrzeża. Nazwa wsi i zamku po grecku znaczy tyle, co samotna skała. I to właśnie na takiej skale, która ma jakieś 236 metrów wysokości, stoi ta budowla, ponad 100 metrów nad otaczającym terenem. O ile z zamku mamy przepiękną panoramę wybrzeża, o tyle także sam zamek widziany z daleka prezentuje się bardzo dobrze. Zaś jego okolica ma także plaże, które przyciągają turystów.

Kritinia

Mniejszym, acz również znanym i popularnym zamkiem jest Kritinia (Κρητηνία). Tak też nazywa się wioska znajdująca się blisko zamku. Nazwa ta znaczy tyle co „Nowa Kreta”, gdyż została założona w czasach osmańskich przez uciekinierów z tamtej wyspy. Warto pamiętać, że wioska ta została też przesunięta, by lepiej chronić się od ataków piratów. Jak to w Grecji bywa, jest też mityczna wersja tej historii, acz dziejąca się kilkaset lat wcześniej. Według niej w czasach starożytnych, syn króla Minosa z Knossos i Pasifae, Katreus, przejął tron. Wyrocznia powiedziała mu, że zostanie zabity przez jedno ze swoich dzieci. Więc chcąc temu zapowiedz, postanowił się ich pozbyć. Jego syn, Altajmenes, dowiedziawszy się o przepowiedni, zbiegł na Rodos i założył tu rzeczoną osadę. Ostatecznie, gdy Katreus się zestarzał i chciał odnaleźć syna, by uczynić go królem Krety, jego syn wraz z pasterzami wzięli go za piratów i zabili, nie słuchając wyjaśnień. Altajmenes przebił włócznią ojca, wypełniając proroctwo.

Natomiast sam zamek to oczywiście także fragment umocnień wzniesionych przez joannitów. Była to raczej strażnica warowna, znajdująca się na wzniesieniu, która przede wszystkim pozwalała obserwować morze i kontrolować przepływające tu okręty. Pierwszą warownię wzniesiono w 1467 roku. Była ona przebudowywana, tu źródła się różnią, mówią o 1472 lub 1476 roku. Jednakże nie ma to znaczenia, bo po tym jak w 1480 roku Turcy bezskutecznie próbowali zdobyć to miejsce, zamek ponownie przebudowano, w dodatku dwukrotnie. Przede wszystkim powiększając go. Po tym jak wyspę ostatecznie zajęli Turcy, zamek również popadł w ruinę. Pozostały po nim mury i resztki zabudowań, w tym kościoła św. Pawła.

Dziś czasem bywa nazywany również Kastellos (Κάστελλος). Jest darmową atrakcją, którą można zwiedzać całą dobę. Podobnie jak w przypadku pozostałych zamków, tu także wchodzi się na własne ryzyko. Całość jednak jest raczej zabezpieczona. Przed zamkiem znajduje się niewielki, darmowy parking. Podejście do zamku jest stosunkowo krótkie. Można tez go częściowo obejść, co jest o tyle fajne, że to dobre miejsce, by popatrzeć na morze i wyspy Chalki oraz Alimia.

Kanion Jakuba

Między Kritinia a Monolitos warto zatrzymać się na krótkie przerwy. Jadąc w kierunku najwyższego szczytu Rodos, czyli Attavyros, można zobaczyć uroczy kanion. W sieci można go znaleźć pod angielską nazwą Jacob’s Canyon. To niewielki kanion na Rodos, który znajduje się tuż przy drodze prowadzącej do miasta Siana. Przy kanionie znajduje się niewielki, darmowy parking, z którego trzeba trochę podejść w bok i wejść w głąb kanionu. Jest on bardzo malowniczy ze względu na kolory skał. Jest stosunkowo krótka przechadzka, bo tak naprawdę całość jest do zobaczenia i powrotu do samochodu w pół godziny. Nie ma tu żadnych biletów, wszystko jest otwarte. Nie ma też nikogo, kto by się tym zajmował. Naturalna atrakcja. Podczas naszej wizyty latem rzeka biegnąca po dnie kanionu była wyschnięta, ale zależy to od pory roku i opadów.

Siana, okno na Monolitos

Jadąc dalej, między zamkiem Monolitos a kanionem Jakuba znajduje się niewielka miejscowość o nazwie Siana (Σιάνα). Właściwie jest już prawie po drodze do Monolitos, więc trudno ją ominąć. Położona pośród gór, pomijając cerkiew, nie wyróżnia się w żaden sposób architektonicznie. Ot mała wioska, która jednak ma w sobie coś, co sprawia, że turyści chętnie się tu zatrzymują. To centrum miodu na Rodos. Dodatkowo bardzo popularnym w tym miejscu jest napój alkoholowy o nazwie souma. To ostatnie to rodzaj destylowanej wódki z winogron, trochę podobnej do raki. Ludzi przyciągają więc sklepiki, wystawy i restauracje. To wręcz dobre miejsce, na krótki odpoczynek zwiedzając zamki.

Jak wspomnieliśmy, wyróżnia się tu całkiem spory kościół św. Pantelejmona. To konstrukcja z XIX wieku, z całkiem sporą kopułą i bogatymi zdobieniami. Można go zwiedzać za darmo. Za kościołem znajduje się niewielka kaplica z przełomu XII i XIII wieku. Obok kościoła jest parking, na którym można się zatrzymać. Tu także znajdował się zamek joannitów, acz do jego ruin nie dotarliśmy.

Asklipio

Kolejnym zamkiem, położonym zdecydowanie bardziej na wschód od pozostałych, jest Asclipieio (Asklipio, Ασκληπιείο). Dziś to niestety zapomniana ruina, trochę z dala od turystycznego szlaku. Przez to problemem nawet jest tutaj dojechać. Oznaczeń nie ma, drogi są bardzo boczne, słabej jakości i kamieniste, a miejsce parkingowe mocno umowne, acz darmowe. W teorii jest też parking w miejscowości, ale trzeba wówczas przejść prawie kilometr w górę, co latem może być wyzwaniem. Za to wchodzi się tu bez problemu, nie trzeba daleko iść. Plusem jest to, że tutaj prawie nikogo nie ma. Można obcować z zabytkiem. Stąd jest też ładny widok na pobliską wioskę. O to miejsce nikt nie dba, więc po prostu trzeba uważać, by gdzieś nie wpaść.

Zamek jest oddalony od morza o jakieś 4 kilometry, raczej strzegł tego obszaru wyspy niż samych szlaków morskich. Zbudowali go Joannici gdzieś w 1479 roku na wzgórzu o wysokości około 250 m n.p.m., oczywiście zanim Turcy zdobyli wyspę. Potem, jak poprzednie popadł w zapomnienie, niestety nie jest dziś popularny wśród turystów, więc miejscami trochę straszy i trzeba uważać chodząc po nim, by gdzieś nie wpaść.

Plaża Prasonisi

Będąc na południu Rodos warto zwrócić uwagę na jeszcze jedno miejsce. To plaża Prasionisi (Πρασονήσι), która uchodzi za jedną z najbardziej popularnych na całym Rodos. Przede wszystkim jest duża, szeroka, piaszczysta, więc jest sporo miejsca dla każdego. Ale jeszcze bardziej istotne jest to, że to doskonałe miejsce do aktywnego wypoczynku, przede wszystkim windsurfingu czy kitesurfingu. Ułożenie lądu sprawia, że są tu miejsca z wysokimi falami (nawet dochodzącymi do 2 metrów), jak i spokojniejszymi, bardziej przyjaznymi dla początkujących windsurferów. Do tego dochodzi suchy, ciepły wiatr meltemi. Nic dziwnego, że w okolicy stoją wiatraki.

Do tego dochodzą amatorzy innych sportów wodnych, a nawet ludzie z latawcami, co trochę przypomina kanaryjską plażę Corralejo, ale jest mniej pustynnie. Znajduje się ona na samym południowym krańcu wyspy, w miejscu gdzie łączy się Morza Śródziemne i Egejskie. Co więcej, mamy tu jeszcze małą wyspę, do której można dojść, o ile poziom morza na to pozwala. I to akurat jest jedna ze stałych atrakcji w tym miejscu, bowiem plaża, która łączy obie wyspy po prostu pojawia się i znika, w zależności od pływów. W naszym przypadku cypel był przerwany, więc nie dało się dojść na sam koniec suchą stopą. Acz byli śmiałkowie, którzy pokonywali wodę. Na wysepce jest też kawałek do przejścia i można dojść do niewielkiej latarni morskiej na wzniesieniu. Nazwa wyspy znaczy tyle, co zielona. Gdy tam byliśmy, nie było tego widać, ale jest porośnięta zielenią.

Natomiast organizacyjnie to tutaj jest naprawdę spory ruch. Parking jak na warunki na Rodos jest po prostu ogromny. Do tego dochodzą różne niewielkie budynki w okolicy, gdzie można coś zjeść i budki firm wypożyczających sprzęt sportowy.

Zwiedzanie południa Rodos

Obejrzenie tych trzech zamków jest możliwe w ciągu jednego dnia. Pomaga fakt, że wszystkie są otwarte dla odwiedzających praktycznie przez całą dobę. W lecie przy dłuższych dniach bez problemu można je więc objechać samochodem, zatrzymując się także w innych wspomnianych punktach. Oczywiście na spokojną eksplorację południowej części wyspy, wliczając w to plaże, warto przeznaczyć więcej czasu.

  • Na objechanie tych trzech zamków z dodatkowymi przystankami wystarczy jeden dzień.
  • Możliwe wycieczki po okolicy można sprawdzić na GetYourGuide.
  • W przypadku wyjazdu poza miasto samochód można wynająć tutaj.
  • Jeśli spodobał Ci się wpis śledź nas na Facebooku (i innych mediach), podziel się nim lub zapisz się na newsletter.
Grecja
MonolitosGóra Athos
Share Button

Komentarze

Rekomendowane artykuły