Cuzco: dawna stolica Inków, zabytki, atrakcje, zwiedzanie

Cuzco, Plaza de Armas

Zwiedzanie Peru, w szczególności inkaskich zabytków, najczęściej zaczyna się od ich dawnej stolicy, miasta Cuzco. Pięknego, turystycznego, tętniącego życiem, gdzie wciąż można obcować z żywymi tradycjami, dobrze się bawić oraz dowiedzieć czegoś o prekolumbijskich cywilizacjach. Dodatkowo jest to naprawdę świetna baza wypadowa. W samej okolicy można bez problemu spędzić 2 tygodnie i wciąż pozostanie tu sporo miejsc do zobaczenia.

Położenie Cuzco

Cuzco jest położone na wysokości 3399 metrów nad poziomem morza. Najczęściej przybywa się tu albo autobusem, albo samolotem. W tym drugim przypadku warto wziąć pod uwagę wysokość i konieczność aklimatyzacji oraz oczywiście choroby wysokościowej. Miasto ma całkiem sporo atrakcji w okolicy centrum, które można zwiedzić spokojniejszym krokiem przyzwyczajając się do wysokości. Pomaga też dostępna prawie wszędzie, nawet w wielu hotelach, herbata z koki. Jeśli to nie pomoże, warto też zajrzeć do apteki i tam szukać pomocy. Mimo wszystko dobrze zacząć zwiedzanie tej okolicy od samego Cuzco, które nie bez powodu można uznać za najpiękniejsze miasto w całym Peru, ale z powodzeniem może konkurować też z innymi w Ameryce Południowej. Jest to miejsce turystyczne, mocno przebudowane przez hiszpańskich kolonizatorów, a przy tym bardzo historyczne.

Dzielnica San Blas, Cuzco
Dzielnica San Blas, Cuzco

Historia Cuzco

Cuzco, w języku keczua Qosqo lub Qusqu, to dawna stolica imperium Inków. Zostało założone przez na wpół legendarnego Manco Capaca (który według wierzeń przyszedł na świat na Wyspie Słońca niedaleko Copacabany), pierwszego Sapa Inca (to tytuł władcy Inków), w XII wieku i z miejsca stało się stolicą państwa inkaskiego. Nazwa Cuzco tłumaczy się z języka keczua jako „pępek świata” albo wyrażenia „qusqu wanka” w języku ajmara oznaczającego „skałę sowy (na której usiadła sowa)”. Ta druga nazwa odnosi się do ajmarskich mitów dotyczących założenia miasta. Swoją drogą symboliczny środek świata to coś, co widzieliśmy w innych kulturach. Był ważny tak w Bangkoku, Isfahanie jak i Pekinie, gdzie do dziś jest ważną atrakcją. Tu chodziło o główne o to, że było to centrum Królestwa Cuzco, które później przerodziło się w imperium Inków (imperium Tahuantinsuyu).

Swój rozkwit Cuzco przeżywało w drugiej połowie XV wieku pod rządami Pachacuteca, którego uważa się za twórcę potęgi imperialnej Inków, a także pierwszego historycznego Sapa Inca. Historię jego poprzedników nie są dobrze udokumentowane i trudno odróżnić, co jest faktem, a co częścią tradycji (wliczając w to samo ich istnienie). To za panowania Pachacuteca wzniesiono lub rozbudowano do obecnego kształtu kompleks, być może obronny lub sakralny – Sacsayhuamán. Przy tym zachowano wciąż inny zwyczaj inkaski, by miasta powstawały na planie zwierzęcia, w tym wypadku była to puma, a wspomniany kompleks można uznać za jej głowę.

W 1533 roku Cuzco zostało podbite przez hiszpańskich konkwistadorów pod wodzą Francisca Pizarro, późniejszego założyciela Limy. Zburzyli oni co się dało i dziś większość zabytków Cuzco to budowle Hiszpan powstałe na ruinach inkaskich. Na szczęście dla nas, oryginalne fragmenty są w wielu miejscach dość dobrze widoczne, podobnie jak plan starego centrum z jego placami i ulicami, które naśladują przebieg inkaskich i wskazują na miejsca po historycznych świątyniach.

Plaza de Armas

W każdym szanującym się peruwiańskim mieście, nawet malutkim, jest Plaza de Armas, czyli główny plac miasta. Oczywiście nie może go braknąć w Cuzco. Jak wspominaliśmy, plac istniał jeszcze przed przybyciem Hiszpan. Był to najważniejszy plac stolicy, powstały na osuszonym bagnie nawadnianym przez rzeki Saphy (obecnie puszczona kanałem i zakryta) i Tullumayu. Pierwotnie plac był większy i rzeka Saphy dzieliła go na część Huacaypata (prawdopodobna nazwa, choć nie pewna na 100%) i Cusipata, co oznaczało Miejsce Płaczu i Miejsce Pocieszenia. Związane to było z uroczystościami wykonywanymi przez arystokrację, które kończyły się płaczem w pierwszej części i radością w drugiej. Huacaypata to obecnie Plaza de Armas, a Cusipata to Plaza de Regocijo (czyli plac Pocieszenia, zachowano oryginalną nazwę). Wokół dawnego placu Huacaypata wznosiły się rządowe budynki i świątynie, w tym pałac króla Viracocha, czyli Kiswarkancha, czy pałac Huayna Capaca. Dziś wygląda on nieco inaczej.

Na tym placu odbywały się najważniejsze inkaskie święta, triumfy militarne oraz targi. W 1781 roku na Plaza de Armas dokonano egzekucji Tupac Amaru II, który ogłosił się królem odrodzonego Imperium Inkaskiego i wzniecił powstanie przeciwko Hiszpanom. Dziś jest to miejsce tętniące życiem i pełne turystów, otoczone restauracjami, agencjami wycieczkowymi i butikami, a także prawdziwe centrum miasta. Od 1983 roku centrum Cuzco jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Plac częściowo jest zamieniony w teren zielony, na środku znajduje się fontanna. Oryginalną kazał wybudować wspomniany już Pachacutec i była istotnym fragmentem systemu wodnego miasta. Dziś ma rolę rekreacyjną. Obecna pochodzi z XIX wieku i przedstawia władcę Inków, ale z tym też wiąże się spora kontrowersja. Bowiem fontanna ta pochodziła ze Stanów Zjednoczonych i w oryginale znajdowała się tu rzeźba Indianina z Ameryki Północnej. Chociaż to bardzo się nie podobało mieszkańcom, usunięto ją dopiero w latach 60. XX wieku, a wiele lat później zamontowano obecną.

Katedra w Cuzco

Archikatedra w Cuzco, czyli bazylika archikatedralna Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Cuzco (hiszp. Catedral Basílica de la Virgen de la Asunción) to jeden z najważniejszych zabytków chrześcijańskich dawnej stolicy Inków. Budowa katedry w Cuzco rozpoczęła się w 1560 roku, a więc niecałe 30 lat po zdobyciu miasta przez konkwistadorów. Konsekracja nastąpiła natomiast ponad 100 lat później – w 1668 roku. Jest mieszaniną stylu klasycznego i renesansowego. Ustanowiono ją w miejscu zburzonego Kiswarkancha, czyli pałacu na wpół legendarnego króla Viracocha (imię teoforyczne, od boga Wirakoczy – imię takie przyjęte prawdopodobnie, by pozyskać przychylność Ajmarów). Był on ósmym Sapa Inca, który panował w pierwszej połowie XV wieku, a jego następcą został Pachacutec. Inne źródła mówią, że ta część pałacu to Suntur Wasi i była to kiedyś zbrojownia.

Katedra została zbudowana w stylu renesansowym, ma trzy nawy i transept. Do jest wzniesienia użyto budulca z pałacu, na którym stoi oraz z kompleksu Sacsayhuamán. Poza niszczeniem tamtego kompleksu, warto wspomnieć, że przenoszenie kamieni tutaj kosztowało życie wielu Indian.

Szczególnie warty uwagi jest XVIII-wieczny obraz „Ostatnia Wieczerza” peruwiańskiego artysty Marcosa Zapaty. Na stole znalazły się lokalne specjały – papryki, papaje i najważniejsze – półmisek z pieczoną świnką morską (czyli pieczona kawia). Obrazowi nie można robić zdjęć, nawet bez flesza, ani telefonem i nieustannie ktoś tego pilnuje. Ogólnie w całej katedrze nie można było, ale tego obrazu pilnują szczególnie. Takie przedstawienie Ostatniej Wieczerzy (ze świnką morską) nie jest nietypowe dla Ameryki Południowej, podobne widzieliśmy w Quito i Limie.

Inną ciekawostką katedry jest krucyfiks nazywany Señor de los Temblores (keczua Taytacha Temblores), co znaczy Pan Trzęsień ziemi. Jest to krucyfiks z około 1570 roku, o którym uważa się, że zmniejszył skutki trzęsienia ziemi w 1650 roku. Przedstawienie zostało wykonane przez lokalnych twórców prawdopodobnie na zlecenie króla Hiszpanii Filipa II, który chciał odwrócić uwagę miejscowych od prekolumbijskich kultów. Można zauważyć, że ciało Chrystusa jest czarne – tak jednak nie było w oryginale. Przez lata adoracji, palonych świec i pyłków czerwonych kwiatów ñuk’chu (Salvia dombeyi), rzeźba uzyskała czarne zabarwienie. Krucyfiks przechodził renowację w 1985 roku, ale nie zdecydowano się jej oczyszczać. Taytacha Temblores jest niesiony podczas procesji w Poniedziałek Wielkanocny; uważa się go za patrona Cuzco. Ogólnie katedra jest naprawdę spora i jest tu wiele rzeczy do zobaczenia. Zwiedzanie jej jest biletowane, większość głównych kościołów w Cuzco zwiedza się odpłatnie.

Kościół Towarzystwa Jezusowego

Kościół jezuicki (Iglesia de la Compañía de Jesús) w Cuzco, zwany też tutaj zwyczajowo La Compañia, powstał na ruinach pałacu króla Huayna Capaca (rządził w latach 1493 – 1527). Jest to przykład hiszpańskiego baroku, jeden z najświetniejszych w Peru. Budowa rozpoczęła się w 1576 roku, a została ukończona dopiero w 1673 roku. Właściwie można mówić o rekonstrukcji po trzęsieniu ziemi, które w 1650 roku praktycznie doszczętnie zniszczyło kościół. Świątynię wykonano z różowego bazaltu i andezytu. Posiada jedną nawę i dwie boczne kaplice oraz dwie dzwonnice w fasadzie. Nad skrzyżowaniem nawy i kaplic wznosi się kopuła zwieńczona latarnią.

We wnętrzu warto zwrócić uwagę na obraz „Ślub Martína García Óñez de Loyoli z Doña Ñusta Beatriz Clara”, który przedstawia ciekawą historycznie scenę. Otóż przedstawiony jest ślub hiszpańskiego kapitana, prywatnie bratanka św. Ignacego Loyli, założyciela Towarzystwa Jezusowego, który pojmał ostatniego króla Inków Túpac Amura. Żeni się on z siostrzenicą ostatniego Sapa Inca, Beatriz Clara. Tytuł ñusta użyty w nazwie obrazu tłumaczy się mniej więcej jako „księżniczka”. Zwiedzanie również jest płatne, natomiast wieczorem przed lub po mszy można tu było zajrzeć za darmo. Świątynia ta wyróżnia się nawet bardziej na głównym placu niż katedra, przede wszystkim z powodu dużo bardziej eksponowanej lokalizacji.

Centrum Cuzco

Wokół placu de Armas znajduje się sporo innych mniejszych zabudowań, ale także fragmenty dawnych murów miejskich. Takim bardzo charakterystycznym fragmentem jest ulica Hatunrumiyoc. To miejsce, gdzie można podziwiać kunszt dawnych Inków i tego jak doskonale potrafili oni dopasować kamienie do siebie. Taki ciekawy przykład to kamień o 12 kątach (Piedra de los 12 ángulos), który znajduje się pośród tych murów.

W całej okolicy jest naprawdę sporo hoteli, restauracji, sklepów, a także agencji turystycznych. Oryginalne planowanie z czasów Inków niestety wiąże się z tym, że mamy tu dość wąskie uliczki. Jak do tego doda się spory ruch samochodowy i praktycznie brak chodnika, to miejscami dość ciężko się poruszać po centrum. Mimo wszystko jest naprawdę bardzo klimatyczne i ładne.

Bazylika mniejsza Łaski

Okolica to także sporo kościołów. Bazylika Łaski (Basilica Menor de la Merced) została założona przez zakon mercedariuszy (Zakon Najświętszej Marii Panny Łaskawej) w 1535 roku. Trzynawowa, w stylu barokowym i neoklasycznym. Została zniszczona podczas trzęsienia ziemi w 1650 roku, odbudowana 15 lat później. Wiele kościołów w centrum albo jest płatne, albo zamknięte. Najczęściej nie można też robić zdjęć. Nie udało nam się dotrzeć do katakumb zgromadzenia franciszkańskiego (Catacumbas del Convento de San Francisco de Asís), bo szykowali się do jakiś obchodów.

Targowisko

Natomiast wspomniana bazylika znajduje się dosyć blisko centralnego targowiska świętego Piotra (Mercado Central de San Pedro). Jest ono ciekawe, bowiem stosunkowo mało turystyczne. Jest kilka kramów z pamiątkami, ale przede wszystkim znajdziemy tu jedzenie i inne przedmioty, które kupują mieszkańcy Cuzco. Co więcej, całe targowisko wylewa się poza główny budynek po okolicy. W soboty targ jest organizowany bliżej wylotu w kierunku Świętej Doliny.

Coricancha

Jednak pośród religijnych zabytków Cuzco wyróżnia się jeszcze jeden. Coricancha w języku keczua to Złota Świątynia lub Złoty Dziedziniec i jest to świątynia poświęcona najważniejszemu bogu w inkaskim panteonie – Inti, ukazywanemu jako Słońce. Pierwotnie miejsce nazywało się Inticancha i oznaczało po prostu świątynię Inti. To także miejsce koronacji i panteon inkaskich królów. Oprócz świątyni Słońca, znajdowały się tutaj także miejsca kultu innych najważniejszych bogów, w tym Wirakoczy (ajmarski stwórca świata i ludzi), Mamy Quilli (bogini księżyca, córka Wirakoczy), czy Illapie (bóg pogody).

Środkową częścią kompleksu był właśnie Złoty Dziedziniec. Podobnie jak zewnętrzne i wewnętrzne ściany innych świątyń kompleksu, tak i Złoty Dziedziniec był obłożony złotem o trudnej do oszacowania dziś wartości. Były tutaj także zrobione ze złota rzeźby zwierząt i roślin oraz ośmiokątna studnia, do której wrzucano złote posążki na ofiarę bogom. Zmumifikowane szczątki dziesięciu królów siedziały na szczerozłotych tronach. Głównym obiektem kultu był wielki złoty dysk, który wyobrażał boga-Słońce Inti. Inkaskie sanktuarium Coricancha zajmowało obszar o wymiarach 140 na 135 metrów, otoczone murem z wielobocznych kamieni łączonych bez zaprawy. Świątynie kryte było drewnem i strzechą. Kult sprawowało około 4 tysiące kapłanów i mniszek – Dziewic Słońca.

Gdy Hiszpanie zdobyli stolicę Inków – Cuzco – splądrowali Coricanchę w marcu 1534 roku. Całe złoto wywieźli do Europy. Wcześniej Inkom prawdopodobnie udało się ukryć sześć z dziesięciu ze zmumifikowanych ciał królów. Cztery ciało zostały odkryte przez Hiszpan w 1559 roku i pogrzebane w Limie, los pozostałych nie jest znany. Złoty dysk – najcenniejszy skarb Złotego Dziedzińca – konkwistadorzy znaleźli dopiero prawie 40 lat po zdobyciu miasta i splądrowaniu świątyń. Wiadomo, że po 1571 roku został wywieziony do Hiszpanii i następnie podarowany papieżowi. Sam kompleks Złotej Świątyni był zbyt wielki, by dało się go łatwo zburzyć. Tyle budulca, ile się dało, użyto do wznoszenia hiszpańskich rezydencji i kościołów, natomiast fundamenty i niektóre mury pozostały nieruszone.

W 1650 roku po trzęsieniu ziemi, które zniszczyło pierwszy kościół i budynki zakonne dominikanów, zakon przeniósł się na ruiny Coricancha i na nich wzniósł nowe zabudowania. Te z kolei ucierpiały mocno podczas trzęsienia ziemi, które nawiedziło miasto 300 lat później, w 1950 roku. Hiszpańskie budownictwo kolonialne nie było odporne na trzęsienia ziemi, zaś inkaskie – owszem. Część zakonu i kościoła dominikanów runęła, za to odsłonięte zostały mury i fundamenty świątyń inkaskich. Dziś można je zwiedzać – są one włączone jako element katolickich budowli, zaś w ogrodzie od strony rzeki odsłonięty jest znaczny fragment muru z wielobocznych kamieni. We wnętrzu kościoła wyeksponowana jest także kopia słonecznego dysku.

Zwiedzanie jest płatne, ale jak najbardziej warto tu przyjść. Tu mają mniej rygorystyczną politykę, jeśli chodzi o robienie zdjęć. Przede wszystkim nie ma problemów z fotografowaniem architektury. Natomiast pilnują przede wszystkim, by nie robić zdjęć eksponatom. Ogólnie to bardzo ciekawe miejsce, właśnie z powodów architektonicznych. Jeśli chodzi o wystawy, to miejscami trochę uzupełniają je sztuką współczesną. Coricancha ma również ogrody, które da się dodatkowo zwiedzać. Cześć z nich to teren zielony, który można zobaczyć bez biletu.

San Blas

Na północny wschód od ścisłego centrum znajduje się dzielnica San Blas, która słynie przede wszystkim z malowniczych domków i dachów. Ale też żyje turystycznie, są tu niewielkie hoteliki i restauracje. Jest tu kilka miejsc, na które warto zwrócić uwagę. To choćby pnąca się w górę ulica Pumacurco, od której odchodzi malownicza Calle 7 Borreguitos. Można nią dojść do pozostałości hiszpańskiego akweduktu (Acueducto de Sapantiana), lub wrócić się, by pójść jeszcze bardziej w górę i zobaczyć punkt widokowy przy kościele świętego Krzysztofa (Mirador de Sán Cristobal), czy stanowisko archeologiczne.

Sacsayhuamán

W pobliżu centrum Cuzco, na wysokości około 3701 m n.p.m. znajdują się ruiny inkaskiego kompleksu Sacsayhuamán (kecz. Saksaywama). Uważa się, że Sacsayhuamán mógł pełnić funkcję obronne. Wskazywałby na to potrójny, tarasowy mur biegnący wzdłuż łamanej linii, otaczający centralny obiekt, być może odpowiednik europejskiego donżonu. Możliwe też, że było to miejsce kultu religijnego, co sugerowałyby niektóre z elementów budowli oraz sam kształt kompleksu – widziany z lotu ptaka przypomina głowę pumy, podczas gdy ciałem byłoby samo Cuzco. Puma to święte zwierzę Inków, symbolizujące Kay Pacha, czyli świat ludzi, świat materialny i obecny. Duża pusta przestrzeń, coś w rodzaju placu, mogła mieścić ludzi na potrzeby odprawiania publicznych ceremonii. Możliwe, że miejsce to łączyło obie funkcje w zależności od potrzeb. Z pewnością w ostatnim okresie istnienia, czyli podbojów konkwistadorów, Saksaywama pełniło rolę fortecy. Trzy rzędy murów mają prawie 300 metrów szerokości i to robi spore wrażenie.

Również czas powstania Sacsayhuamán jest przedmiotem naukowych debat. Przyjmuje się, że kompleks powstał w XV wieku za panowania Pacachuteca (1438 – 1471) lub został za jego rządów rozbudowany do obecnego kształtu. Samo wzgórze nosi ślady bytności człowieka od około 900 roku naszej ery. Przedstawiciele preinkaskiej kultury Killke wznieśli tutaj swoje budowle między XI a XIII wiekiem. Ich część została odkryta tuż obok Sacsayhuamán w 2008 roku, stąd też przypuszczenie, że inkaska twierdza mogła być zbudowana na killkeńskiej.

W 1536 roku, po prawie pół roku oblężenia, twierdza została zdobyta przez Hiszpan i zburzona. W przeciągu kilku lat wiele budulca zebrano i wykorzystano na nowo przy wznoszeniu kolonialnych budowli.

Właśnie budulec jest tym, co na pierwszy rzut oka robi wielkie wrażenie. Na megalityczne mury Sacsayhuamán składają się bloki ciemnego granitu o wielokątnym kształcie. Są one tak ściśle do siebie dopasowane, że w wielu miejscach nie dałoby się wcisnąć choćby kartki papieru. Oczywiście nie ma żadnej zaprawy. Robi to tym większe wrażenie, gdy się zda sprawę z tego, że Inkowie nie dysponowali narzędziami dość twardymi, by tak precyzyjnie obrabiać granit. Nie znali także koła ani rolek, którymi mogliby transportować tak wielkie bloki: średnio ważyły po około 100 ton, a największy – jakieś 200 ton. Na innych inkaskich stanowiskach także można znaleźć podobne megalityczne mury, jednak te w Saksaywama są szczególnie duże i doskonale obrobione. Szacuje się, że przy wznoszeniu tego kompleksu mogło pracować nawet 20 tysięcy osób. Podobnie jak inne inkaskie budowle, także Sacsayhuamán charakteryzuje się odpornością na trzęsienia ziemi – nieregularne kształty bloków granitu rozkładają siłę wstrząsów.

Obecnie na terenie Sacsayhuamán odbywa się coroczne święto Inti Rayma, poświęcone bogu-Słońcu Inti, zimowemu przesileniu i inkaskiemu nowemu roku. Ma ono miejsce 24 czerwca (półkula południowa, przypominamy). W trzecią niedzielę września ma także miejsce rytuał Warachikuy związany z inicjacją chłopców na mężczyzn. Dziś jest to przede wszystkim festiwal prezentujący dziedzictwo andyjskich kultur. Można podziwiać prekolumbijskie rytuały, tańce przypominające walki i różne współzawodnictwo.

Do zwiedzania Sacsayhuamán trzeba wykupić bilety. Są one łączone z innymi zabytkami (Tambomachay, Pukapukara, Q’enqo), przed zakupem warto się zorientować, co chce się zobaczyć i na ile ma się czas. Na miejscu bardzo brakuje tablic informacyjnych (tak, to obiekt z listy UNESCO), oczywiście po to, by skorzystać z płatnych usług przewodnika. Stanowisko archeologiczne jest dość rozległe, należy na nie przewidzieć około 2-3 godzin (byliśmy bez przewodnika) i warto wziąć pod uwagę potrzebę robienia częstszych przerw i spacerowania wolniejszym tempem z powodu wysokości. Warto wspomnieć jeszcze o dwóch miejscach tutaj. Pierwsze to rodzaj jaskini w skałach, gdzie można zajrzeć. Druga to wyślizgana skała, pełniąca obecnie rolę zjeżdżalni przyciągającej rodziny z dziećmi. Sam kompleks robi fenomenalne wrażenie, dodatkowo udało nam się zobaczyć pasące się tu lamy, a także wsłuchać w dźwięki muzyki andyjskiej (ktoś grał, gdzieś dalej, ale ładnie się to roznosiło). Jest tu też miejsce, skąd można spojrzeć na Cuzco, znajduje się tam krzyż górujący nad miastem.

Muzeum Sztuki Prekolumbijskiej

Może trochę wstyd przyznać, ale Muzeum Sztuki Prekolumbijskiej (Museo de Arte Precolombino) to było jedyne muzeum, które odwiedziliśmy w Cuzco. Na swoje usprawiedliwienie możemy powiedzieć, że większość z nich (na przykład Historii miasta Cuzco) było czynne mniej więcej w godzinach 10 – 16 i to jeszcze nie w każdy dzień tygodnia. A to były takie godziny, podczas których zwiedzaliśmy jedną z mnóstwa atrakcji poza miastem. Nie mieliśmy dodatkowego dnia na samo miasto i muzea, zwiedzaliśmy przed i po wycieczkach. Natomiast Muzeum Sztuki Prekolumbijskiej było otwarte do godziny 21., więc było naturalnym wyborem. Bardzo chcieliśmy zobaczyć muzeum Inków (Museo Inka), ale to musiało wystarczyć.

Trzeba przyznać, że muzeum nas zachwyciło. Nie spodziewaliśmy się niczego bardzo specjalnego, po prostu gabloty z eksponatami i opisami. Natomiast okazało się, że muzeum musiało być całkiem nowe lub odnowione i to z pomysłem. Eksponaty z różnych regionów Peru zostały rozmieszczone w salach według klucza tematycznego. Suchych opisów w rodzaju „nazwa, miejsce, rok”, było niewiele, za to postawiono nacisk na wyjaśnienie wierzeń, mitologii i sposobu pojmowania świata. Naszym zdaniem Muzeum Sztuki Prekolumbijskiej dobrze zwiedzić zanim się wyruszy na stanowiska archeologiczne, gdyż dzięki temu ma się głębsze zrozumienie odwiedzanych miejsc. Można oczywiście do niego zajrzeć na koniec lub jak w naszym przypadku – pomiędzy kolejnymi zabytkami. Wewnątrz znajduje się też restauracja. Godziny otwarcia i ceny biletów można sprawdzić na stronie.

Cuzco w filmie

Warto też wspomnieć o niewielkiej, filmowej historii tego miejsca. To „Tajemnica Inków” (1954) Jerry’ego Hoppera z Charltonem Hestonem w roli głównej (trochę protoplasta Indiany Jonesa). Jest tu parę ujęć z Cuzco, przede wszystkim z Plaza de Armas i lotniska.

Święta Dolina Inków

Wspominaliśmy, że choć samo Cuzco jest naprawdę fenomenalne, to tak naprawdę jest to baza wypadowa. A główna atrakcja w okolicy to oczywiście Święta Dolina Inków (hiszp. Valle Sagrado de los Incas, kecz. Willka Qhichwa). To jeden z najważniejszych turystycznych obszarów w Peru. Położona niedaleko Cuzco, przyciąga rokrocznie około 1,5 miliona turystów, w większości zagranicznych. Rozciąga się wzdłuż rzeki Urubamba na długości jakiś 100 kilometrów między miasteczkiem Písac a Machu Picchu. Było to miejsce o niezwykłym znaczeniu dla imperium Inków, gdyż tu istniały największe uprawy kukurydzy. Dolina Urubamba jest usiana tarasami, na których również współcześnie działa rolnictwo, któremu sprzyja niższe położenie i tym samym łagodniejszy klimat. To co przyciąga turystów do Świętej Doliny, to liczne zabytki inkaskie i nie tylko.

Ważne jest to, że imperium Inków zajmowało ten obszar przez zaledwie 100 lat, zanim wszystko podbili Hiszpanie. Natomiast historia osadnictwa jest znacznie dłuższa i zaczyna się około 800 roku przed naszą erą, kiedy pojawiła się tutaj kultura Chanapata. Ostatnią preinkaską kulturą, wchłoniętą później przez imperium Inków, była Killike. Rzeka Urubamba, nazywana czasem też Vilcanota (zresztą jeden z dopływów Amazonki) w języku ajmara nazywała się Willkanuta, co znaczyło „dom słońca”. Pasowało to do inkaskiego kultu boga-słońce Inti (syna ajmarskiego boga-stwórczy Wirakoczy). W języku keczua Willka oznaczało Świętą Rzekę. Zwiedzenie wszystkich obiektów archeologicznych Świętej Doliny Inków zajęłoby pewnie minimalnie tydzień. Najważniejsze z nich to oczywiście Pisac, Ollantaytambo, Moray (warto przy okazji zobaczyć też Maras). Można w Cuzco wypożyczyć samochód i objechać te miejsca samodzielnie, można też wykupić gotowe wycieczki. Do najciekawszych naszym zdaniem należą kilkudniowe trekkingi po Inca Trail. W ten sposób można też „zdobyć” Machu Picchu. Do tego dochodzą jeszcze góry, przede wszystkim Góry Tęczowe i Salcantay (laguna Humantay). Na to przede wszystkim trzeba mieć czas i kondycję uwzględniającą niższą zawartość tlenu na tej wysokości. My nie mieliśmy dość dużo czasu, więc musieliśmy wybrać kilka interesujących nas miejsc i dojechać do nich z wycieczką.

  • Na zwiedzanie Cuzco warto poświęcić przynajmniej dwa dni.
  • Możliwe wycieczki po okolicy można sprawdzić na GetYourGuide.
  • W przypadku wyjazdu poza miasto samochód można wynająć tutaj.
  • Jeśli spodobał Ci się wpis śledź nas na Facebooku (i innych mediach), podziel się nim lub zapisz się na newsletter.
Peru
CuzcoPN Salinas y Aguada Blanca
Share Button

Komentarze

Rekomendowane artykuły