Archiwa tagu: muzeum

Persepolis, stolica antycznej Persji

Najbardziej znane stanowisko archeologiczne w Iranie to Persepolis (per. تخت جمشید). Nazwa znów jest grecka, bo w staroperskim miasto nazywano Pārsa. Śmiało możemy powiedzieć, że to jeden z tych punktów, który był dla nas naprawdę bardzo istotny w wyprawie do Iranu. Miejsce to jak najbardziej zasługuje na swoją sławę i z pewnością jest warte odwiedzenia.

Schody do Persepolis
Schody do Persepolis

Historia Parsy

Na początek trochę historii. Następcą Cyrusa II na krótko stał się jego syn, Kambyzes II. W 521 roku p.n.e w wyniku wojny domowej wyłonił się nowy król – Dariusz I, zwany Wielkim. W 518 roku p.n.e. założył on nową stolicę w Persepolis, niedaleko od dotychczasowej stolicy (Pasargady). Persepolis było odtąd siedzibą dworu Achemenidów, zaś administracja znajdowała się w Suzie. Dariusz I panował 35 lat i kontynuował ekspansję Imperium, przeorganizował podziały satrapii. Za jego czasów rozwinięto sieć dróg i połączenia pocztowe, niezbędne do sprawnego zarządzania rozległym państwem. Dariusz I Wielki zreformował system monetarny oraz podatkowy. Podbił Kapadocję, pokonał Scytów i zajął Trację, dołączył Egipt. Cała Azja Mniejsza i Bliski Wschód od Morza Jońskiego i Czarnego po dolinę rzeki Indus i Zatokę Perską oraz Morze Czerwone była w jego władaniu. Nic dziwnego, że pokusił się o podbój helleńskich polis. Wojna z Atenami w 490 roku p.n.e skończyła się przegraną pod Maratonem.

Grobowce w Persepolis
Grobowce w Persepolis

Kserkses I, którzy rządził w latach 486 – 465 przed naszą erą, kontynuował dzieło ojca, czyli walczył z Hellenami. Dekadę po przegranej pod Maratonem Kserkses przegrał bitwę pod Salaminą i Platejami. Ostatecznie Achemenidzi musieli sobie odpuścić Helladę i uznać ich status jako niepodległe polis. Rządy Kserksesa I burzą wprowadzony jeszcze przez Cyrusa ład, umocniony przez Dariusza. Cóż, efekt trzeciego pokolenia. Nierozsądna polityka monetarna, a także zakulisowe rządzenie państwem, i to nie przez ekspertów, lecz domowników pałacu, wprowadza Imperium Perskie w narastający kryzys wewnętrzny. Satrapowie zyskują coraz większą niezależność i zaczynają się buntować, w ślad za nimi idzie Egipt, o który znów trzeba walczyć.

Na przestrzeni lat trwają wojny z kolejnymi polis, zwłaszcza nastawione na wygrywanie jednych miast-państw przeciw drugim. I stąd nadeszła klęska: Grecja zostaje zjednoczona po bitwie pod Cheroneą (338 rok p.n.e) i pod władzą Macedonii staje się silnym organizmem państwowym. Szybkie podboje Aleksandra Wielkiego w zaledwie cztery lata zmiotły rządy Achemenidów w Persji, a kolejne trzy lata potrwało podbijanie butnych prowincji. Dariusz III, ostatni Achemenida, zginął w 330 roku przed Chrystusem, a Imperium Macedońskie wchłonęło Persję, tworząc największe do tamtych czasów państwo na świecie.

Widok na Persepolis
Widok na Persepolis

Podbój Aleksandra

W Starożytnej Persji, jak i obecnym Iranie, Aleksander Wielki nie jest określany mianem Wielkiego, a jedynie Macedońskiego. Nie jest też pamiętany jako wielki wódz i geniusz wojskowy, a jako zwykły brutalny barbarzyńca, gorszy niż hordy Mongołów, czy bandy Wikingów, bo dodatkowo nieuk i podpalacz. Aleksander chciał zniszczyć Persepolis niejako w odwecie za zniszczenie Kapitolu w Atenach. W Persepolis nawet można znaleźć tabliczkę, na której jest napisane, że na niektórych kamieniach widać jeszcze ślady ognia podłożonego przez Aleksandra. Cóż, czasem podróżowanie pozwala spojrzeć na to, czego nas uczą na historii z innej strony. Szczęśliwie widać na miejscu, Grecy nie byli tak bardzo precyzyjni w niszczeniu.

Królewski grobowiec
Królewski grobowiec

Ewentualne ślady ognia (nie widzieliśmy żadnych) mogły być jeszcze późniejsze – z czasów podbojów arabskich. Ale o tym oczywiście się nie wspomina. Podobnie zresztą Muzeum Jordańskie w Ammanie dokładnie opisuje starożytność, a po czasach Mahometa historia jakby milknie. Zresztą w Iranie za ewentualne niszczenie rzeźb perskich obwinia się Arabów, nie islam jako taki.

Rzeźbiona fasada grobowca
Rzeźbiona fasada grobowca

Odkrycie Persepolis

Persepolis zostało porzucone, ale nie zapomniane. Jakieś pięć kilometrów stąd znajdowała się inna osada, więc ludzie coś wiedzieli o starożytnym mieście. Niespecjalnie jednak się nim przejmowali. Zresztą niezbyt dobrze znali historię. W 1320 prawdopodobnie był tu Odoryk de Pordenone, mnich, który wybrał się na Daleki Wchód nieść tam chrześcijaństwo trochę traktem jedwabnego szlaku. Zasłynął ze swoich relacji ukazujących dalekie kraje. W tym rejonie widział wspaniałe miasto, starożytne i opuszczone „Comerum”. Prawdopodobnie tak określił Persepolis. W 1474 dotarł tu inny podróżnik, Wenecjanin, kupiec i dyplomata, Giosafat Barbaro. On z kolei uznał, że to musiało być żydowskie miasto. Z czasem coraz więcej europejskich podróżników tu docierało. Zaczęli oni zauważać, że miasto, które przetrwało tyle lat powoli, było rozkradane przez okolicznych wieśniaków na materiał budowlany (w Europie robiono dokładnie to samo).

Stanowisko archeologiczne
Stanowisko archeologiczne

Wiek XIX dla Persepolis wiąże się z wzrostem wandalizmu. Czego nie zniszczył czas, niszczył człowiek. Wpierw ten niewykształcony, potem jednak pojawili się wcześni archeolodzy i dopiero się zaczęło. Rozkopywano to miejsce na bardzo szeroką skalę. Wiele unikalnych eksponatów wywieziono do paryskiego Luwru, londyńskiego British Museum czy nawet Metropolitan Museum w Nowym Jorku. Iran od kilku lat zabiega o zwrot tych wspaniałych przedmiotów.

Pozostałości pałacu i miasta
Pozostałości pałacu i miasta

Legendy o Persepolis

Zanim jednak Europejczycy odkryli i zbadali Persepolis, o tym miejscu krążyły różne legendy. Jedna z nich mówiła, że to był pałac króla Dżamszida. Dżamszid to legendarny król, którego stworzył Ahura Mazda i był pierwszym królem ludzkości w erze powszechnej szczęśliwości. Po śmierci zaś objął panowanie w krainie umarłych. Przydomkiem Dżamszid określano też izraelskiego władcę – Salomona, w folklorze obie historie się czasem nakładały. Do dziś miejsce to określa się czasem mianem Tronu Dżamszida – Tacht-e Dżamszid. Druga ciekawostka związana jest z tym, że w ruinach Persepolis nie znaleziono świątyń. Istniały teorie mówiące, że był to pałac specjalnie zbudowany by obchodzić tu tylko nowy rok – Nowruz. Za tą teorią przemawiał fakt, że Persepolis wzniesiono jakieś 30 lat po budowie Pasargady i prawdopodobnie nie był to całoroczny pałac (przynajmniej początkowo). Można zakładać, że miała to być przede wszystkim reprezentacyjna stolica, a pomysł na jej zbudowanie miał jeszcze Cyrus Wielki, jako uzupełnienie swej właściwej siedziby.

Rzeźbienia przy bramie
Rzeźbienia przy bramie

Persepolis w kulturze

Swoisty kult Persepolis w tym kraju jest wciąż żywy. To świadectwo dawnej potęgi, które jest pielęgnowane. Od 1979 Persepolis znajduje się na liście UNESCO, a w 1971 zorganizowano tu wielkie uroczystości 2500-lecia kraju (i monarchii). Jak głosi plotka, ostatni szach Iranu Reza Pahlavi wybrał to miejsce specjalnie, ale nie z powodu własnej próżności. Denerwowali go pracownicy firm i dyplomaci z zachodu, którzy uznawali Iran za jakiś dziki, dziwny, zacofany kraik na pustyni. Chciał tym samym pokazać jak bardzo bogatą historię ma Iran. Obchody były wielkim i kosztownym wydarzeniem, które poniekąd ostatecznie przyczyniło się do rewolucji. Zresztą, Marjane Satrapi, francusko-irańska twórczyni komiksów, tworząc autobiograficzną historię nazwała ją „Persepolis”, właśnie dlatego, by podkreślić długą, bogatą i różnorodną historię swojego kraju, niejako w zestawieniu z tą nowszą, rewolucyjną.

Reliefy w dawnym pałacu
Reliefy w dawnym pałacu

Komiks „Persepolis” został zekranizowany, a właściwie zanimowany. Animacja dostała nawet nominację do Oskara w 2007 roku. Nie znajdziemy tam niestety śladów miasta, ale jest kilka miejsc z Teheranu, które zapadają w pamięć (o tym przy Teheranie).

Persepolis
Persepolis

Persepolis dziś

Już wchodząc widzimy pozostałości po dawnej bramie do pałacu. Brama Wszystkich Narodów stanowiła poczekalnię. Strzegły jej uskrzydlone byki z ludzkimi głowami. Twarze zostały trochę zdewastowane w czasach arabskich. Stamtąd też wchodzimy do miasta.

Resztki pałacu
Resztki pałacu

W Persepolis znajdowały się dwa wielkie pałace. Apadana należący do Kserksesa. Choć tylko dlatego, że on skończył jego budowę, projekt powstał jeszcze w czasach Dariusza. Apadana znaczy tyle co sala hypostylowa, czyli budowla, której strop był oparty na kolumnach. Widzieliśmy takie coś już w Karnaku (największa budowla tego typu na świecie). Swoją drogą także w Suzie pałac nazywano Apadaną. Dziś po Apadanie zostały tylko nieliczne kolumny. Wciąż wielkie i robiące wrażenie. Za kolumnami zaś mamy schody i płaskorzeźby, które przedstawiają posłów i interesantów z różnych części świata przybywających do stolicy Persji.

Kolumny w Persepolis
Kolumny w Persepolis

Drugi pałac Tachara, nie był tak okazały, ale dziś jego fragment jest lepiej zachowany niż ten późniejszy. Ten pałac miał też skarbiec. Znów zaczął go budować Dariusz, ale skończył go dopiero Kserkses.

Persepolis
Persepolis

Warto odejść na chwilę z Persepolis i wspiąć się ku grobowcom, choćby temu, który należy do Artakserksesa II. Przypominają one dość mocno grobowce Dariusza i Kserksesa, choć są chyba mniej ozdobne. Jednocześnie stąd wznosi się wspaniały widok na Persepolis. To było całkiem spore miasto. Niestety ze zwykłych domów niewiele tu zostało. Widać jedynie zarys.

Pozostałości dawnej stolicy Persji
Pozostałości dawnej stolicy Persji

W środku Persepolis znajduje się muzeum (wstęp dodatkowo płatny). Budynek wyróżnia się, podobno jednak był odrestaurowany z zewnątrz w nawiązaniu do oryginału. Wznosi się w miejscu, w którym Kserkses miał swój harem. Natomiast nie trzeba tam wchodzić, by pooglądać niesamowite szczegóły, w tym przypominające gryfy Humy. Huma to w mitologii perskiej ma w sobie trochę cech gryfa, trochę feniksa. Są też kapitele z bykami. I dużo, bardzo dużo szczegółów. Bardzo dużo eksponatów z okresu starożytności można zobaczyć w muzeum archeologicznym w Teheranie.

Jaszczurka w Persepolis
Jaszczurka w Persepolis

Zwiedzanie Persepolis

Na koniec jeszcze o zwiedzaniu Persepolis. Można tu wynająć prywatnego przewodnika, można wynająć parasol od słońca. Można też chodzić samemu i podziwiać to wspaniałe miasto. Parking niestety płatny i to dość drogi (jak na warunki irańskie), ale można śmiało stawać dalej w kierunku drogi na Sziraz (zresztą stamtąd jest najwięcej jedno i pół dniowych wycieczek). Tak robią miejscowi. Persepolis to też jeden z droższych zabytków w Iranie, ale nie tak tłumny jak się spodziewaliśmy. Dla nas to był jeden z ważniejszych punktów naszej wyprawy. A także miejsce, w którym zaczęliśmy czuć zbliżający się koniec irańskiej eskapady.

Brama wszystkich narodów
Brama wszystkich narodów

Jedyne czego nie mogliśmy zrobić, to polatać dronem nad stanowiskiem archeologicznym. Panuje zakaz, więc jak ktoś koniecznie chce, należy dużo wcześniej zrobić sobie odpowiednie zezwolenie. Trochę za bardzo się boją przypadkowych uszkodzeń tegoż zabytku. Jeśli ktoś zorganizuje to wcześniej, to może mu się to uda. W każdym razie Persepolis to piękne ruiny, są tu kolumny, wspaniałe reliefy i piękny obiekt historyczny. Zdecydowanie jedno z najważniejszych miejsc do zobaczenia w Iranie.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Persepolis

Brasilia, modernistyczna stolica na planie samolotu

Obecna stolica Brazylii, przeniesiona z Rio de Janeiro, nosi nazwę Brasilia (Brasília). To miasto niezwykłe, nie tylko wybudowane w środku niczego, by pełniło rolę stolicy, ale to też swoisty eksperyment architektoniczny. U nas w latach 50. XX wieku zbudowano Nową Hutę, ale to co stworzyli Brazylijczycy to miasto naprawdę niezwykłe i bardzo nowoczesne, jak na czasy powstania. Miało zespolić kraj, dziś to faktycznie istotny punkt komunikacyjny.

Muzeum Narodowe w Brasilii
Muzeum Narodowe w Brasilii

Eksperyment modernistyczny, czyli historia Brasilii

„Mam wrażenie, że wylądowałem na innej planecie, nie na Ziemi…”. Tak o Brasílii wypowiedział się słynny radziecki kosmonauta Jurij Gagarin (pierwszy człowiek w kosmosie), gdy w roku 1961 roku zobaczył to, wówczas nowootwarte, miasto. Zostało ono ukończone w 1960 roku, budowane specjalnie jako nowa stolica, zupełnie od podstaw. Swój wygląd i sposób funkcjonowania zawdzięcza dwóm architektom: Lúcio Costii i Oscarowi Niemeyerowi. Chodzenie po Brasílii robi niezwykłe wrażenie: nagle człowiek znajduje w środku idei architektury modernistycznej w wydaniu południowoamerykańskim.

Deptak na środku Eixo Monumental
Deptak na środku Eixo Monumental

O przeniesieniu stolicy z wybrzeża w głąb kraju myślano już od początku XVIII wieku, ale taką decyzję podjęto dopiero w 1955 roku. Rok później świeżo wybrany prezydent Republiki Stanów Zjednoczonych Brazylii (ówczesna nazwa kraju), Juscelino Kubitschek de Oliveira, podpisał akt założycielski pod budowę Brasílii. Miała to być inwestycja na niespotykaną dotąd skalę, symbol wielkiej modernizacji kraju. Ówczesne hasło brzmiało „50 lat postępu w 5 lat”. Cóż, krytycy mieli wkrótce powody, by hasło zmienić na „50 lat inflacji w 5 lat”, ale to inna historia. Decyzja miała też zapewnić harmonijny rozwój kraju, no i utrudnić strategiczne zajęcie stolicy. W poprzednich stuleciach pewnie cele byłby łatwiejsze do realizacji.

Hotele i wieżowce w Brasilii
Hotele i wieżowce w Brasilii

Brasilia jako węzeł komunikacyjny

Brasília położona jest w środkowej części państwa, na Wyżynie Brazylijskiej na wysokości 1000 m n.p.m. Oddalone jest od poprzedniej stolicy – Rio de Janeiro – o jakieś tysiąc dwieście kilometrów. Nowa stolica jest centrum administracyjnym kraju. Dlaczego akurat tutaj? Z dwóch względów. Pierwszy: Rio się rozrastało. Zresztą jeszcze w czasie Cesarstwa dwór przeniósł się do Petropolis. Owszem, można było zrobić to samo, co zrobiono na Sri Lance, gdzie stolicę z Kolombo przeniesiono w praktyce na przedmieścia, ale to rozwiązanie tylko jednego problemu. Drugi, bardziej pragmatyczny: chodzi o to by stolica znajdowała się w miarę w środku kraju, tak by łączyła odleglejsze części, tak politycznie jak i gospodarczo. Umiejscowienie stolicy w miarę w centrum jest też istotne, gdy mamy do czynienia z dużym, wewnętrznie zróżnicowanym krajem.

Masz z największą flagą na świecie (Brasília)
Masz z największą flagą na świecie (Brasília)

Dziś zwłaszcza ta druga rola jest jak najbardziej spełniona. Lotnisko w Brasílii jest jednym z najważniejszych portów w kraju. To istotny hub przesiadkowy podczas lotów wewnętrznych. Owszem Rio czy Sao Paulo mają tu także swój wkład, ale chcąc choćby lecieć do Manaus najczęściej przesiadamy się właśnie tutaj.

Ślepa Sprawiedliwość przed Sądem Najwyższym (Brasilia)
Ślepa Sprawiedliwość przed Sądem Najwyższym (Brasilia)

Brasilia, miasto Niemeyera i Costy

Brasília została zaprojektowana i wybudowana zupełnie od podstaw na całkowitym pustkowiu, gdzie nawet materiały budowlane często transportowano samolotami. Tu nie było dosłownie nic. Miasto powstało w niesłychanym tempie, zaledwie w trzy i pół roku. Uroczysta inauguracja miasta odbyła się w 1960 roku. Budowa nowej stolicy, skazanej na sukces propagandy o skoku cywilizacyjnym, była okazją do wdrożenia w życie ideałów modernistycznych Karty Ateńskiej, Le Corbusiera, Oscara Niemeyera i Lucio Costy. Warto zauważyć, że architekci zostali wyłonieni z konkursu. Musieli przedstawić wizję, zanim zaczęli ją realizować.

Pomnik wojowników, w tle pałac prezydencki (Palácio do Planalto)
Pomnik wojowników, w tle pałac prezydencki (Palácio do Planalto). To pałac urzędu, prezydent mieszka w innym pałacu.

Ten ostatni wymieniony architekt modernistyczny, Lucio Costa, zajął się projektem układu urbanistycznego miasta. Plan Brasílii miał przypominać sylwetkę kondora w locie (lub samolotu): na dłuższej osi rozpiętych skrzydeł ulokowano dzielnice mieszkalne, krótsza oś wyobrażająca korpus przeznaczona została na budynki użyteczności publicznej, zaś w miejscu głowy powstały obiekty administracji rządowej oraz zagraniczne ambasady.

Widok na katedrę i Muzeum Narodowe (Brasilia)
Widok na katedrę i Muzeum Narodowe (Brasilia)

Projektem poszczególnych budynków zajął się światowej sławy brazylijski architekt, modernista Oscar Niemeyer. Warto wspomnieć, że urodził się on w 1907 roku, zmarł w roku 2012, mając aż 105 lat i do końca pozostając aktywnym zawodowo. Czyni to z niego najdłużej aktywnego architekta, jaki dotąd żył. Budynki w Brasili to beton, dużo betonu. Marmur, szkło, stal i woda, dużo wody, w której odbijają się bryły o czystej geometrii. Trzeba przyznać, że niekiedy ma się wrażenie jakiejś inności, czegoś zupełnie obcego, wręcz surrealistycznego. Ciekawe odczucie.

Klamra (Brasilia)
Klamra (Brasilia)

Cała Brasília jako najpełniejszy reprezentant modernizmu została w 1987 roku wpisana na listę UNESCO. Spełniają się tutaj wszelkie postulaty tego nurtu. Miasto podzielono na strefy o poszczególnych funkcjach społecznych. Zaplanowano wiele wolnych przestrzeni, aby w mieście nie było czuć nieprzyjemnej ciasnoty, braku słońca i zieleni. Nie ma tu ciasnej zabudowy, jak choćby w centrum Rio, czy postkolonialnym Salvadorze.

Panteon Wolności i Demokracji
Panteon Wolności i Demokracji

Maszyny do mieszkania

Zwłaszcza osiedla mieszkalne są otoczone zielenią. Sam zaś bloki to prawdziwe „maszyny do mieszkania” z doktryn Le Corbusiera. Są to budynki, które oferują różny standard mieszkaniowy, jednocześnie nie tworzą się enklawy biedne i bogate. W bloku znajduje się wszystko, czego potrzebują mieszkańcy: zielone tarasy, miejsca spotkań i integracji dla sąsiadów, a także sklepy, apteki, przedszkola i przychodnie lekarskie. Mamy więc samodzielne jednostki mieszkalne, dzięki czemu mieszkańcy nie muszą krążyć po mieście, by skorzystać z większości usług.

Parlament (Brasilia)
Parlament (Brasilia)

Ponieważ modernistyczny mieszkaniec miasta nie potrzebował przemieszczać się zbyt wiele po mieście, a per pedes to już w ogóle, znacznie ograniczono ilości chodników i przejść dla pieszych. I to jest ciekawostka, bowiem utrudnia to zwiedzanie, zwłaszcza gdy przy dużych drogach nie ma przejść dla pieszych, przejść podziemnych i tak dalej. Nie wszędzie tak jest, ale można się na to natknąć.

Budynki ministerialne w dzielnicy rządowej
Budynki ministerialne w dzielnicy rządowej

Podejście do transportu

Brasília pomyślana jest przede wszystkim dla indywidualnego transportu, czyli po prostu samochodów. Metro uruchomiono dopiero w latach 90., transport autobusowy też nie ma dużego znaczenia. Za to poruszanie się autem tutaj to prawdziwa przyjemność. Przede wszystkim zminimalizowano ilość skrzyżowań kolizyjnych oraz świateł. W teorii w mieście nie tworzą się korki, ale cóż to stosunkowo małe miasto jak na brazylijskie standardy, bo to zaledwie 3 miliony mieszkańców. W praktyce korki oczywiście są, choćby związane z blokadami.

Palácio da Alvorada, miejsce zamieszkania prezydenta
Palácio da Alvorada, miejsce zamieszkania prezydenta

Nie tylko przemieszczanie się było uciążliwe, ale również brak sklepów, by kupić choćby wodę, niewiele restauracji, by wieczorem zjeść obiadokolację. Gdy jakąś knajpę znaleźliśmy (i drogę do niej), na ogół była już nieczynna, pozostawał więc posiłek w hotelu. Projektując to miasto przyszłości twórcy pragnęli stworzyć wzór, a nie kolejną atrakcję turystyczną. Kto by przypuszczał, że w centrum kiedyś będą hotele i turyści.

Wejście do katedry (Brasilia)
Wejście do katedry (Brasilia)

Brasilia: Katedra

Charakterystyczna katedra rzymskokatolicka Matki Bożej z Aparecidy (Catedral Metropolitana de Nossa Senhora Aparecida) autorstwa Oscara Niemeyera i Gordona Bunshafta. Jest to dziecko modernizmu i jednocześnie estetyki posoborowej. Charakterystyczne łuki z betonu zbrojonego mają przypominać koronę cierniową Chrystusa lub – według innej interpretacji – wyciągnięte ramiona wiernych. Do tego interesująca dzwonnica utrzymana w podobnym stylu. Dominuje biel, dziś już przybrudzona, ale nadal świetnie to wygląda w pogodny dzień.

Wnętrze katedry
Wnętrze katedry

Wnętrze jest pełne światła, bardzo nietypowe. Naszym skromnym zdaniem brakuje tutaj trochę nastroju, ale nadal jest to budowla, którą naprawdę warto zobaczyć. Pamiętajmy, że mówimy o latach 60-70! Choć trzeba przyznać, że z tych nietypowych katedr brazylijskich ta w Rio wydała nam się jeszcze ciekawsza. Wchodząc do środka schodzimy na dół, gdyż główny poziom katedry znajduje się pod ziemią.

Dzwonnica przy katedrze
Dzwonnica przy katedrze

Sanktuarium św. Jana Bosco

Piękne jest też Santuário São João Bosco, czyli Sanktuarium Jana Bosco. Wysokie błękitne witraże robią naprawdę wielkie wrażenie. Trafiliśmy tutaj w czasie wieczornej mszy, więc zdjęcia są tak troszkę z daleka. Warto było zajrzeć choćby i na tę krótką chwilkę. Znajduje się ono już w części mieszkalnej stolicy. Obecność tego sanktuarium nie jest przypadkowa i wiąże się z pewną legendą. Założyciel zgromadzenia salezjanów, zwany tutaj Dom Bosco, podobno przyśnił się prezydentowi Kubitschekowi. Zdradził mu wizję miasta, wskazał długość i szerokość geograficzną. Miała to być kraina mlekiem i miodem płynąca. Na ile prezydent posłuchał wizji, a na ile samodzielnie podjął decyzję, nie wiadomo. Dziś poza sanktuarium kult Jana Bosco jest zauważalny w stolicy choćby w postaci kaplic.

Sanktuarium św. Jana Bosco
Sanktuarium św. Jana Bosco

Główna aleja, monumentalna oś

Większość najważniejszych budynków, wliczając to wspomnianą już katedrę, jest zbudowanych przy głównej alei miasta, Eixo Monumental. Ulica ta trafiła nawet do księgi rekordów Guinnessa, ze względu na najszerszy pas rozdzielający drogę dwujezdniową. Powszechnie uchodzi za najszerszą drogę na świecie, według miejskiej legendy, jest tak szeroka, że zmieściłoby się na niej do 160 samochodów ustanowionych obok siebie.

Muzeum Narodowe w Brasilii
Muzeum Narodowe w Brasilii

Brasilia: Muzea

Przy katedrze znajduje się Biblioteka Narodowa, a obok Muzeum Narodowe. Razem tworzą Kompleks Kulturalny Republiki. Samo muzeum było bezpłatne, ale ekspozycja zaskakuje. Eksponaty to dzieła sztuki ówczesnej i chyba tymczasowa wystawa nowocześniejszych prac. Nie znajdziemy tu typowej historii czy kultury, takie muzeum znajdowało się w Rio, ale we wrześniu 2018 spłonęło. Podczas naszej wizyty w Brazylii wciąż było odbudowywane. Muzeum w Brasilii właśnie koncentruje się na różnorakiej sztuce, którą często trudno powiązać z Brazylią (choćby obrazy przedstawiające Japonię). Za to sam budynek ma ciekawą formę. Choćby sklepienie: w takich modernistycznych budynkach można znaleźć wiele ujęć o ciekawej kompozycji.

Palácio Itamaraty, ministerstwo spraw zagranicznych
Palácio Itamaraty, Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Brasilia: Dzielnica rządowa

Przy Eixo Monumental znajdziemy też budynek Kongresu Narodowego. Dość charakterystyczny, wysoki i wyróżniający się z otoczenia. Normalnie parlament można zwiedzać od środka, wystarczy wejść i się zarejestrować. Niestety nie jest to możliwe w trakcie obrad oraz – jak się okazało w naszym przypadku – protestów. Natomiast budynki rządowe są bardzo ciekawe: wiele z nich wygląda dość podobnie, ale jak się przyjrzymy szczegółom to różnią się dość mocno. Choćby słynny Pałac Arkadowy, czyli Ministerstwo Spraw Zagranicznych (znane też jako Pałac Arche, czy Pałac Itamaraty, ta druga nazwa oznacza rzekę małych kamieni). Albo Pałac Sprawiedliwości, czyli Ministerstwo Sprawiedliwości, czy Sąd Najwyższy, przed którym znajduje się specyficzny pomnik ślepej Sprawiedliwości.

Kongres Narodowy, parlament brazylijski
Kongres Narodowy, parlament brazylijski

Obok wznosi się też słynna „klamerka do prania” na Panteonie Wolności i Demokracji. Co ta ponadwymiarowa klamerka ma wyrażać? Trudno stwierdzić. Mamy tu też kolejny pomnik, tym razem Wojowników. Dalej jest też wielki maszt, może nie tak wysoki jak ten w Baku czy w Duszanbe, ale za to flaga jest tu największa.

Palácio da Justiça, Ministerstwo Sprawiedliwości (Brasilia)
Palácio da Justiça, Ministerstwo Sprawiedliwości (Brasilia)

Przy placu zlokalizowany jest też Palácio do Planalto, czyli siedziba prezydenta Republiki Brazylii. On wciąż przypomina te budowle rządowe. Za to u szczytu planu miasta powstał Palácio da Alvorada, czyli rezydencja prezydenta. Położna jest nieopodal sztucznego jeziora Paranoá o powierzchni 30 kilometrów kwadratowych. Powstało wskutek postawienia zapory na rzece Paranoá. Nad brzegiem jeziora znajdują się wille oraz tereny rekreacyjne. W ogrodzie pod pałacem widzieliśmy strusie nandu i mnóstwo ludzi czekających na prezydenta.

Memoriał Juscelino Kubitscheka (Brasilia)
Memoriał Juscelino Kubitscheka (Brasilia)

Brasilia: Memoriał Kubitscheka

Warto wspomnieć jeszcze o rzucającym się w oczy maszcie telewizyjnym w centrum miasta, , a także o Memoriale JK, który jest po przeciwnej stronie głównej arterii miasta. To memoriał (i grobowiec) prezydenta Brazylii Juscelino Kubitscheka. Zazwyczaj pisząc o mieście koncentrowaliśmy się na architektach, ale w Brasilii pamięć wygląda trochę inaczej. Kubitschek jest tym, który miał marzenie wybudować nowoczesną stolicę i doprowadził do tego. Więc pamiętają to jak dzieło polityczne. Normalnie wejście do memoriału jest płatne, ale w weekend wpuszczali wszystkich za darmo. Obok natomiast jest jeszcze jeden memoriał, koncentrujący się na rdzennych mieszkańcach Brazylii.

Mauzoleum Indian, rdzennych mieszkańców Brazylii
Mauzoleum Indian, rdzennych mieszkańców Brazylii

Brasilia w kinie

Miasto, wciąż powstające, było scenografią w filmie „Człowiek z Rio” z Jeanem-Paulem Belmondo w roli głównej. Film kręcono jakieś 2-3 lata po uroczystym otwarciu miasta, a trafił na ekrany w 1964 roku. Widać tu choćby powstającą wciąż jeszcze katedrę, oraz skończone i jeszcze czyste muzeum narodowe. W wielu ujęciach dobrze widać parlament i budynki rządowe.

Pomnik Kubitscheka (Brasilia)
Pomnik Kubitscheka (Brasilia)

Zwiedzanie i chodzenie po Brasilii

Przeciwnicy takiej a nie innej koncepcji Brasili mówili, że miasto i jego budynki jest przeskalowane, odhumanizowane wbrew ideom modernistów oraz zbyt utopijne. Sama modernistyczna architektura także była krytykowana jako zbyt dziwaczna. Zresztą nawet Brazylijczycy mówią na stolicę pieszczotliwie Ilha da fantasia, czyli Wyspa fantazji. Z góry doskonale widać zaplanowane osie stolicy Brazylii oraz główne arterie komunikacyjne i właściwie można je zobaczyć z wyższych pięter hotelu. Natomiast warto zauważyć, że czar tego miasta pryska, gdy zwróci się uwagę na jeden fakt. Od początku było planowane jako miasto dla pół miliona mieszkańców. Dziś jest cztery razy większe, zaś przedmieścia rozwijają się już w sposób bardziej naturalny. Nie z góry zaplanowany.

Centrum miasta miało być reprezentacyjne, dlatego dziś nie ma tam sklepów i niczego, co by przyciągało mieszkańców. Pomijając może mały targ przy wieży telewizyjnej. Sprawia to wrażenie dużej, pustej, trochę martwej przestrzeni. Życie kwitnie w tak zwanych quadrach, czyli dzielnicach, mających być w założeniu samowystarczalne. Transport publiczny wciąż nie spełnia swoich założeń, ludzie wolą używać samochodów. By dojechać do wielu miejsc, zwyczajnie muszą. Do tego wszystkiego dochodzi brak pieniędzy na remonty, więc niektóre z budynków w pewien sposób straszą.

Sanktuarium św. Jana Bosco (Brasilia)
Sanktuarium św. Jana Bosco (Brasilia)

Brasilia to miasto, w którym spokojnie można spędzić jeden dzień. To absolutnie wystarcza by poczuć tutejszy klimat. Mimo wszystko warto je zobaczyć, bo takich miast jest dość niewiele, a będących swoistymi dziełami sztuki jeszcze mniej. Natomiast jak wspominaliśmy wcześniej, główną arterię zwiedza się na piechotę i jest tu sporo do przejścia. Metro jest, można nim dojechać na lotnisko, ale najlepszym środkiem transportu pozostaje Uber. Warto też zauważyć, że z dużych miast Brazylii, które odwiedzaliśmy to było zdecydowanie najbezpieczniejsze (może z pominięciem okolic dworca autobusowego). W każdym razie tu przestępczość jest dość znikoma.

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak brazylijski
Brasilia

Tallinn, stolica innowacji i przepiękne stare miasto

Tallinn to stolica Estonii i jednocześnie najbardziej ludne miasto kraju, liczące ponad 400 tysięcy mieszkańców, więc stosunkowo niewielkie. To unijna stolica start-upów, gdzie liczba zarejestrowanych innowacyjnych przedsiębiorstw na mieszkańca jest najwyższa w całej Europie. Tallinn uznaje się za metropolię globalną, a więc miasto mające wpływ na światową kulturę, ekonomię i politykę. Przy tym stolica Estonii znajduje się w pierwszej dziesiątce najbardziej zinformatyzowanych i inteligentnych miast na świecie. Jednocześnie starówka to jeden z najlepiej zachowanych w Europie średniowiecznych grodów, który w 1997 roku został zresztą wpisany na listę UNESCO. Stanowi zatem idealne miejsce na klimatyczny citybreak.

Tallinn: uliczka przy murze miejskim
Tallinn: uliczka przy murze miejskim

Początki miasta Tallinn

Pierwsze historyczne wzmianki o Tallinnie pochodzą z 1154 roku z zapisków arabskiego kartografa Al-Idrisi. Wspomniał on o grodzie Kaluri – wariant tej nazwy pojawia się w późniejszych ruskich zapiskach. W roku 1219 podczas krucjaty liwońskiej przeciw pogańskim Estom, duński król Waldemar II zdobył zamek Lyndanisse, który zburzył i w jego miejscu wybudował własną warownię. Warto może wspomnieć, że podczas rozstrzygającej bitwy pod Lyndanisse na opadające z sił wojska duńskie z niebios miała spaść biała chorągiew z czerwonym krzyżem. Zmobilizowani tym symbolem wojacy ruszyli do zwycięstwa, a cudowny znak stał się flagą Danii. Jest to tym samym najdłużej używana flaga wciąż istniejącego państwa.

Kino Sõprus
Kino Sõprus

Wkrótce, w 1227 roku, Duńczycy utracili świeżo zdobyte miasto na rzecz zakonu kawalerów mieczowych. Trzy lata później miasto uzyskało prawa miejskie pod nazwą Rewal – nazwa ta będzie obowiązywała aż do 1918 roku. W roku 1236 Duńczycy odbili miasto i nieco ponad dekadę później potwierdzili lokację miasta na prawa lubeckim. W 1285 roku Rewal stał się członkiem Hanzy (związku miast handlowych europy) i ze względu na dogodne położenie na skrzyżowaniu ważnych bałtyckich szlaków handlowych, szybko stał się jednym z najważniejszych związkowych miast.

Ratusz
Ratusz

Ratusz w Tallinnie

W latach 60. XIII wieku duńscy osadnicy rozpoczęli budowę fortyfikacji grodu Rewal. Jeden z najdłuższych w średniowiecznej Europie mur opasał gród, a w szczytowym okresie broniło go aż 66 baszt. Samo miasto już wcześniej podzielono na dwie części: Fortecę (Castrum), która usadowiona była na płaskowyżu Toompea, a także na Dolne Miasto (Suburbium), gdzie osiedlali się kupcy duńscy, estońscy, niemieccy, skandynawscy i rosyjscy. W XV wieku drewniane domy kupieckie zastąpiono kamiennymi. Wybudowano nowy ratusz na Placu Ratuszowym (Raekoja plats) i w tej formie przetrwał on do dziś. Od 1441 na placu stawia się choinkę bożonarodzeniową, tradycja trwa nieprzerwanie od niemal 580 lat. Dzisiaj Raekoja plats tętni życiem, a szczególnie warto przyjść tutaj wieczorem: bary i restauracje zachęcają, by do nich wstąpić, uliczni artyści prześcigają się w swoich pokazach. Swoją drogą w ratuszu znajduje się klimatyczna, stylizowana na średniowiecze restauracja – Ill Draakon. Zresztą w okolicy także znajdziemy inne mniej lub bardziej nawiązujące do średniowiecza lokale.

Średniowieczny klimat starego miasta - Tallinn
Średniowieczny klimat starego miasta – Tallinn

Apteka ratuszowa (Tallinn)

Z początków XV wieku pochodzi Raeapteek, czyli Apteka Ratuszowa. Jest zlokalizowana przy Raekoja plats, naprzeciwko budynku ratusza. Jest to jedna z najstarszych w Europie wciąż działających aptek, a jednocześnie najstarsze przedsiębiorstwo i placówka medyczna w Tallinie. Dziś nie kupimy już tu średniowiecznych specyfików, oferta apteki jest jak najbardziej współczesna. Główną część historycznej apteki można odwiedzić na pierwszym piętrze, gdzie także prowadzona jest działalność aptekarska. Przy aptece znajduje się muzeum historycznych instrumentów aptekarskich. Przez 10 pokoleń apteka znajdowała się w rękach jednej, węgierskiej rodziny Burchartów.

Zamek Toompea
Zamek Toompea

Zamek Toompea

Nad starym miastem dominuje wapienny płaskowyż Toompea. W zachodniej jego części zlokalizowany jest XIII-wieczny zamek. Jest to ta sama budowla, która została wzniesiona na rozkaz duńskiego zdobywcy Waldemara II w miejscu zburzonego przezeń zamku Lyndanisse. Według świadectw archeologicznych, już w IX wieku wznosiła się na tym wzgórzu warownia należąca do Wikingów. Zachowany jest znaczny fragment murów obronnych, dwie baszty i charakterystyczna wieża nazywana Długim Hermanem (Pikk Hermann).

Długi Herman
Długi Herman

W XVIII wieku po zdobyciu Rewala przez Rosjan, do zamku dobudowano neoklasycystyczne skrzydło na wzór pałaców Sankt Petersburga. Od odzyskania niepodległości w 1918 roku, w zamku Toompea znajduje się siedziba estońskiego parlamentu. I o ile na zewnątrz zachowano oryginalny wygląd budynku, o tyle wnętrze to ekspresjonistyczny projekt Eugena Habermanna i Herberta Johansona, ukończony w 1922 roku. Jest to jedyny ekspresjonistyczny budynek parlamentu (a raczej jego wnętrze) na świecie. Warto dodać, że wzgórze to też dobre miejsce widokowe na Dolne Miasto, jest tu kilka tarasów, czy platform widokowych (jak Kohtuotsa czy Patkuli)

Tallinn
Tallinn

Katedra Najświętszej Marii Panny w Tallinnie

Niedaleko zamku znajduje się luterańska katedra Najświętszej Maryi Panny. Jej historia sięga duńskiego podboju, gdy wybudowano tutaj drewniany kościół, by w trzy dekady później zastąpić go kamienną gotycką architekturą. Obecny wygląd kościoła jest wynikiem licznych przebudów, co jest bardzo widoczne, zwłaszcza po barokowym hełmie wieży. W 1561 roku kościół został przejęty przez luteran, obecnie jest on siedzibą biskupa Tallinna Estońskiego Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego.

Sobór św. Aleksandra Newskiego (Tallinn, Estonia)
Sobór św. Aleksandra Newskiego (Tallinn, Estonia)

Tallinn: Sobór św. Aleksandra Newskiego

W Estonii mieszka liczna mniejszość rosyjska, sięgająca aż 25% ludności, z czego większość mieszka właśnie w Tallinnie. Wraz z innymi Słowianami (Białorusini, Ukraińcy), jest to aż 28% ogółu obywateli Estonii. Tradycyjnym wyznaniem w kraju jest luteranizm wyznawany (oficjalnie, bo jest to jednak kraj silnie zlaicyzowany) przez 21% mieszkańców, zaś prawosławie deklaruje 19% mieszkańców. Nie dziwi więc widok prawosławnych cerkwi.

Jedną z nich jest sobór św. Aleksandra Newskiego na wzgórzu Toompea. Cerkiew wzniesiono w końcu XVIII wieku z inicjatywy carskiego gubernatora estońskiego. Celem było krzewienie prawosławia i rusyfikacja Estończyków. Miał to także być symbol rosyjskiego panowania (Aleksander Newski był przecież ważną postacią historyczną dla Rosji). Do tego stopnia, że po odzyskaniu niepodległości, władze państwowe rozważały wyburzenie świątyni, ale na szczęście od tego pomysłu odstąpiono. Od 1990 roku sobór służy jako katedra metropolitarna autonomicznego Estońskiego Kościoła Prawosławnego. Sobór św. Aleksandra Newskiego wybudowano w stylu rosyjsko-bizantyjskim i podobnie jak bizantyjskie świątynie, opiera się na planie krzyżowo-kopułowym. Ma trzy apsydy i pięć charakterystycznych dla stylu moskiewskiego cebulastych kopuł.

Cerkiew św. Mikołaja (Tallinn, Estonia)
Cerkiew św. Mikołaja (Tallinn, Estonia)

Tallinn: Kościół św. Mikołaja

Widoczny ze wzgórza na pierwszym planie kościół nosi wezwanie św. Mikołaja, patrona kupców i żeglarzy. Został wzniesiony w XIII wieku przez kupców westfalskich, do naszych czasów dotrwały fragmenty pierwotnego kościoła. Na początku istnienia miał niewielkie umocnienia obronne, które wkrótce zresztą przestały być potrzebne, gdy Dolne Miasto opasano murami obronnymi. W XV wieku kościół został znacząco przebudowany zgodnie z wymogami mody na architekturę gotycką. Gdy w XVI wieku do kraju przyszła Reformacja, kościół św. Mikołaja jako jedyny w Rewalu oparł się zniszczeniom ikonoklazmu. Stało się to tylko dzięki temu, że kapłani zalali zamki drzwiowe roztopionym ołowiem, co uniemożliwiło wdarcie się tłumów do środka. W tym samym wieku, podczas wojen z Rosją, kościół doznał pierwszych zniszczeń w wyniku ostrzału.

Pod koniec wieku XVII świątynia uzyskała współczesny wygląd, który wyraża się przede wszystkim w barokowym, wyższym hełmie wieży. Najtrudniejszy był okres II wojny światowej, gdy budowla została niemal doszczętnie zniszczona podczas sowieckich bombardowań. Większość wnętrza została strawiona przez pożar, choć wiele dzieł sztuki szczęśliwie udało się uratować. W latach 50. XX wieku rozpoczęła się odbudowa kościoła trwająca aż do lat 80., między innymi z uwagi na pożar z lat 70., który zrujnował dopiero co zrekonstruowaną wieżę. Po odbudowie świątynia została przeznaczona na muzeum sztuki średniowiecznej oraz – z uwagi na świetną akustykę – na salę koncertową.

Kościół św. Olafa
Kościół św. Olafa

Tallinn: Kościół św. Olafa

Charakterystycznym punktem w panoramie Tallina jest wyniosła wieża kościoła św. Olafa, należącego do Estońskiej Unii Zborów Ewangelicznych Chrześcijan i Baptystów. Święty Olaf II to król Norwegii panujący w latach 1016-1028, który wprowadził w tym kraju chrześcijaństwo. Po raz pierwszy wzmianka o kościele pojawia się w 1267 roku, a powstał prawdopodobnie na dawnym miejscu targowym osadników ze Skandynawii.

Około roku 1500, tuż przed zawieruchą reformacji i ikonoklazmu (wnętrze św. Olafa padło jego ofiarą), wieża kościoła św. Olafa została zwieńczona bardzo wysokim hełmem, osiągając tym samym wysokość aż 159 metrów. Do drugiej dekady XVII wieku, gdy pożar od uderzenia pioruna strawił wieżę, uważano tę świątynię za najwyższą w Europie. Odbudowano ją dopiero sto lat później i nieco niższą – dziś mierzy ona 123,7 metrów wysokości – co nadal czyni kościół św. Olafa najwyższym kościołem w państwach nadbałtyckich i jednym z najwyższych kościołów świata. Wówczas też świątynia uzyskała dzisiejszy wygląd, szczęśliwie przy tym udało się jej uniknąć zniszczeń podczas II wojny światowej. Po rozpadzie ZSRR, kościół został przekazany estońskiej wspólnocie baptystów.

Pasaż św. Katarzyny
Pasaż św. Katarzyny

Pasaż św. Katarzyny w Tallinnie

Reformacja dokonała także innych zniszczeń. Jej ofiarą padł choćby dawny klasztor, którego pozostałości można oglądać do dziś. To obecne jedna z najbardziej charakterystycznych uliczek Starego Miasta – pasaż św. Katarzyny. Mieści się tu wiele zakładów rzemieślniczych, a jednocześnie całość zachowała wiele ze średniowiecznego charakteru.     

Kadriorg
Kadriorg

Pałac Kadriorg

Warty zwiedzenia jest też obszar („poddzielnica”) Kadriorg, której estońska nazwa oznacza Dolinę Katarzyny. Chodzi o Katarzynę I, która była drugą żoną Piotra Wielkiego i carycą Imperium Rosyjskiego. Nazwa tego obszaru, zajętego w dużej mierze przez park, wzięła się od Pałacu Kadriorg (Katharinental). Po zdobyciu w 1710 roku Rewala przez Piotra Wielkiego, cara Rosji, zakupił on dla swojej żony Katarzyny niewielką posiadłość w duńskim stylu w dalszej części obecnego Tallina. Wkrótce okazało się to niewystarczające i rozpoczęto prace nad nowym założeniem pałacowym. Prace rozpoczęto w 1718 roku i car z carycą odwiedzili kilkukrotnie niedokończoną jeszcze budowlę. Po śmierci Piotra Wielkiego w 1725 roku, carska rodzina przejawiała nikłe zainteresowanie tą posiadłością.

Bałtyk (Tallinn, Estonia)
Bałtyk (Tallinn, Estonia)

Do 1917 roku przebywał tu niekiedy rząd Guberni estońskiej. Po odzyskaniu niepodległości, w pałacu przez pewien czas mieściło się atelier rzeźbiarza, w latach 20. stał się częścią Muzeum Sztuki Estońskiej, dziś znajdują się w nim dzieła sztuki zagranicznej. Wkrótce stał się także oficjalną rezydencją prezydencką. Podczas II wojny światowej znów zainstalowały się w nim rządy okupanta, tym razem niemieckiego. Po zajęciu Estonii przez Rosjan (znowu), pałac ponownie pełnił rolę muzeum sztuki. Niestety nie było funduszy na porządną odbudowę wojennych zniszczeń (choć po prawdzie wiele ich nie było) i obiekt popadał w ruinę. Dopiero w latach 90. przy wsparciu Szwecji, ruszyły prace renowacyjne. Pałacowi przywrócono dawną świetność i otwarto go dla zwiedzających w 2000 roku.

Sikorki
Sikorki

Pałac Kadriorg reprezentuje odmianę baroku obowiązującą w carskiej Rosji w okresie rządów Piotra Wielkiego, tak zwany piotrowski barok. Główny hall budynku i sztukateria z inicjałami Katarzyny przetrwały do dzisiejszych czasów, z kolei wiele z komnat zostało zmienionych w ciągu lat i licznych przebudów. Wygląd zewnętrzny nasuwa nieodparte skojarzenia z petersburskimi pałacami, zaś założenie parkowe przypomina park Strelna, położony w połowie drogi między St. Petersburgiem a rezydencją Peterhof.

KUMU
KUMU

Park Kadriorg i okolica

W Parku Kadriorg, który jest częścią założenia pałacowego Kadriorg, znajdują się dziś – oprócz samego pałacu – muzeum ceramiki Mikkel, charakterystyczne muzeum sztuki współczesnej KUMU oraz Pałac Prezydencki. Na przedłużeniu parku, nad samą Zatoką Fińską znajduje się Pomnik „Rusałki”. Wzniesiony w 1902 roku memoriał upamiętnia rosyjski okręt wojenny „Rusałka”, który w 1893 roku wypłynął z portu w Rewalu i zatonął na szlaku do Finlandii. Zginęło wówczas 177 członków załogi. Wrak udało się zlokalizować w 2003 roku, co ciekawe, znajdował się on w pozycji wertykalnej, do połowy zagrzebany w morskim dnie.

Pomnik „Rusałki”.
Pomnik „Rusałki”.

Pomnik „Rusałki” przedstawia anioła z wyciągniętym w kierunku Zatoki krzyżem prawosławnym. Na tablicy pamiątkowej wyryto nazwisko poległych marynarzy. Autorem rzeźby jest Amandus Adamson, zaś sam pomnik jest pierwszym w Estonii autorstwa rodzimego rzeźbiarza.

Lennusadam
Lennusadam
Lennusadam
Lennusadam

Muzeum Lennusadam

Dla fanów maszyn pływających i latających interesujące będzie Lennusadam. Jest to baza wodnosamolotów, obecnie filia Muzeum Morskiego w Tallinie, której główna ekspozycja mieści się w hangarach wodnosamolotów. Baza powstała w 1917 roku według projektu szwedzkich konstruktorów pracujących na zlecenie Imperium Rosyjskiego, które potrzebowało zwiększyć militarny potencjał Rewala. W 1918 roku krótko bazę wykorzystywali Niemcy, jednak na tyle długo, że zdążyli Estończykom pozostawić gotowe samoloty. W okresie międzywojennym, Lennusadam służył estońskiej marynarce jako baza wypoczynkowa. Warto dodać, że w 1933 roku tutaj wylądował Charles Lindbergh wraz z małżonką. W latach 1940 – 1922 baza była używana przez sowieckich okupantów. W 2003 roku bazę, w której już znajdowało się wiele wycofanych ze służby jednostek, zamieniono w filię Muzeum Morskiego. Porządkowanie terenu i remont hangaru zakończyły się w 2010 roku, kiedy to uroczyście otwarto Lennusadam dla zwiedzających.

Patarei, forteca i więzienie
Patarei, forteca i więzienie

Muzeum Lennusadam składa się z trzech części: hangaru wodnosamolotów, basenu portowego i jednostek wciągniętych na ląd. Wstęp płatny jest do hangaru, a bilet pozwala także na wstęp na pokład niektórych statków. Szczególnie ciekawy jest lodołamacz „Suur Töll”, zwodowany po raz pierwszy w 1913 roku pod nazwą „Car Mikołaj Fiodorowicz”. Był to wówczas jeden z najbardziej zaawansowanych lodołamaczy na świecie. Natomiast sam spacer po części portowej jest darmowy. Obok wznosi się gmach dawnego więzienia Patarei. Wykorzystywane było zarówno przez Niemców jak i sowietów. Obecnie jest zamknięte dla turystów.

Brama miejska Tallinna przy Grubej Małgorzacie
Brama miejska Tallinna przy Grubej Małgorzacie

Mury i bramy

Pięknych okazałych murów, bronią potężne baszty. Jedna z nich to Gruba Małgorzata (Paks Margareeta) z XVI wieku, będąca w pewnym sensie tutejszą Bastylią (więzieniem i zbrojownią). Obecnie znajduje się tu Muzeum Morskie. Jest też polski wątek. Właściwie tuż obok możemy znaleźć tablicę upamiętniającą internowanie i ucieczkę okrętu ORP „Orzeł” w 1939 roku. Ucieczka okrętu była pretekstem do zajęcia Tallinna przez Rosjan.

Słynne Trzy Siostry (Tallinn, Estonia)
Słynne Trzy Siostry (Tallinn, Estonia)

W tych okolicach także znajdują się słynne kamienice zwane Trzema Siostrami (Kolm õde), przy skrzyżowaniu ulic Pikk i Tolli. Podobna kamienica z analogiczną nazwą (Trzej Bracia) znajduje się w Rydze. Ta jednak ma swoją własną legendę. Wybudował je podobno bogaty kupiec, który miał trzy córki i chciał je wydać za mąż. Stąd dom najstarszej miał największe okna i drzwi, by przyciągnąć zalotników. Kamieniczki te pochodzą z XV wieku, historia jednak jest ponoć jeszcze starsza, więc może opowiada o czymś, co stało tu wcześniej. Dziś znajduje się tu luksusowy hotel.

Mury miejskie w Tallinnie
Mury miejskie w Tallinnie

Druga słynna brama prowadząca do Starego Miasta to brama Viru. Obok znajduje się plac i bardziej nowoczesne budynki. Zaś wzdłuż ciągnącej się ulicy Viru mamy Operę Narodową i Estoński Teatr Dramatyczny.

Mury
Mury

Piękny widok na miasto znajduje się także przy Kiek in de Kök, bastionie i muzeum, miejscu gdzie można (oczywiście za opłatą) pochodzić po murach miasta. Tu też znajdowały się dawne stajnie. Obecnie to miejsce tętni życiem i przyciąga wielu turystów.

Mury
Mury

Zwiedzanie Tallinna

Jeśli w planie zwiedzania miasta mamy więcej muzeów i atrakcji, warto rozważyć zakup Tallinn Card. Rodzaje kart oraz ceny i wliczone atrakcje można zobaczyć tutaj. Choć centrum Tallinna jest bardzo kompaktowe i można wszędzie dojść na piechotę, do Kadriorg czy Lennesadam lepiej udać się komunikacją miejską. Bilety są elektroniczne. Z systemem można zapoznać się na wspomnianej wyżej stronie. Albo skorzystać z Ubera. Dzięki temu łatwiej można choćby zobaczyć targowisko Balti Jaama Turg, targ rybny Kalaturg, poradziecką przystań Linnahall czy skansen Rocca al Mare. Interesującym punktem widokowym na miasto jest też taras widokowy z restauracją wieży telewizyjnej. Ta licząc sobie 314 m jest najwyższym budynkiem w kraju. Tallinn to także dobre miejsce, by wyruszyć promem dalej, najłatwiej do Helsinek, ale można też próbować udać się do Petersburga czy Sztokholmu. Natomiast samodzielnie stolica Estonii jest przepiękna, zaś Starówka ma niesamowity, nawiązujący do średniowiecza klimat.

Tallinn
Tallinn

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak estoński
Tallinn

Hamadan, starożytna Ekbatana i grób królowej Estery

Hamadan (per. همدان‎, Hamedān), wymawianie też jako Hamedan, liczy sobie niemal 700 tysięcy mieszkańców. Stolica prowincji (osta) położona jest na wysokości nieco ponad 1800 metrów nad poziomem morza u stóp mierzącej 3574 m n.p.m. góry Alvand, będącej częścią pasma Zagros. Dlatego nawet w czerwcu, przy ponad 30-sto stopniowych upałach nie dziwi widok śniegu na nieodległych górskich grzbietach. Wielu turystów faktycznie przybywa tu dla gór, jednak miasto to ma więcej interesujących atrakcji, z których najważniejsza to ruiny starożytnego miasta – Ekbatany.

Meczet w Hamadanie
Meczet w Hamadanie

Starożytna Ekbatana

Hamadan należy do najstarszych miast Iranu. Jeszcze jako Ekbatana – co znaczyło „miejsce zgromadzeń” – było stolicą medyjskiego imperium od końca VIII wieku przed naszą erą, jeśli wierzyć zapiskom Herodota, i służyło także jako stolica bądź letnia rezydencja królom achemenidzkim i Persom. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze 300 lat przed Medami istniała tutaj asyryjska osada. Po Ekbatanie zostało stanowisko archeologiczne. Jest położone na wzgórzu Tepe Hegmataneh. Medowie zaś to odrębna grupa ludów irańskich, która zajęła obszar obecnego Azerbejdżanu i z początku utworzyła liczne plemienne państewka. Pierwsza wzmianka o nich pochodzi z asyryjskich inskrypcji, które opisują bitwy z Medami. Założyciel Ekbatany, Dejokes (panował w latach 700 – 678 p.n.e), zjednoczył plemiona medyjskie i utworzył silne państwo, które najpierw wyzwoliło się od zależności od Asyrii, potem podbiło Persów, a na końcu Medowie zajęli Aszur i Niniwę, kładąc kres państwu asyryjskiemu. Imperium Medów rozciągało się od Kapadocji niemal po rzekę Indus i od Kaukazu po rzekę Tygrys i Zatokę Perską.

Ekbatana, stanowisko archeologiczne w Hamadanie
Ekbatana, stanowisko archeologiczne w Hamadanie

Pozostałości starożytnej Ekbatany po raz pierwszy zaczął badać w 1913 roku francuski archeolog Charles Fossey. Tak na marginesie: na tablicy informacyjnej na terenie wykopalisk, uczony jest przedstawiony jako zachodni złodziej skarbów kulturowych Iranu, uprawiający grabieżczą turystykę, tylko dla niepoznaki nazywaną archeologią. Taka była archeologia epoki wiktoriańskiej. Zresztą opisywaliśmy to przy okazji Knossos. Trudności w przeprowadzaniu prac archeologicznych sprawiało przede wszystkim współczesne miasto, które zdążyło zająć znaczną część starożytnych ruin. W latach 60. Ministerstwo Kultury i Sztuki zaczęło odkupywać nieruchomości na tym obszarze i je wyburzać, ale archeolodzy mogli przystąpić do pracy dopiero na początku lat 80. Prace te trwają do dziś. Obecnie stanowisko archeologiczne zajmuje obszar 35-ciu hektarów. No i najważniejsze, można je zwiedzać.

Ruiny starożytnej Ekbatany
Ruiny starożytnej Ekbatany

Hamadan: Ekbatana dziś

Prawda jest taka, że obecnie Ekbatana nie prezentuje się okazale. Takie wątpliwości nachodziły też historyków: wszak dawna stolica była opisywana jako miasto pełne splendoru, bogate i ekstrawaganckie nawet. Dziś jednak nie ma wątpliwości, że ruiny murów obronnych z suszonej cegły na wzgórzu Hegmataneh otaczały właśnie Ekbatanę. Możemy przyjrzeć się układowi miasta, dawnej świątyni zaratusztriańskiej i eksponatom wystawionym w znajdującym się tutaj muzeum.

Ekbatana została wspomniana w Biblii, choćby w Księdze Ezdrasza (Ezd 6,2). W muzeum wystawiono znalezione tutaj skórzane zwoje Księgi Wyjścia zapisane po hebrajsku. Zaraz przy muzeum Ekbatany znajduje się kościół ormiański.

Kościół ormiański w Ekbatanie / Hamadanie
Kościół ormiański w Ekbatanie / Hamadanie

Chrześcijaństwo w Iranie

Warto dodać, że chrześcijaństwo na terenach Iranu jest obecne od początków swego istnienia. Nigdy jednak nie stanowiło dużej grupy, zawsze znajdowało się w cieniu dominującej religii: najpierw zoroastryzmu, potem islamu. Dziś chrześcijan w Iranie jest ogółem 300 – 400 tysięcy i zgodnie z prawem są tolerowani. Rząd jest jednak niechętny nieoficjalnym, ewangelickim zgrupowaniom wspólnot. Zarejestrowany Kościół łatwiej kontrolować.

Pozostałości Ekbatany są chronione przed słońcem
Pozostałości Ekbatany są chronione przed słońcem

Dominującym wyznaniem chrześcijańskim w Iranie jest Apostolski Kościół Ormiański – 120 do nawet 250 tysięcy wyznawców. Wielu Ormian osiedliło się w tym kraju podczas ludobójstwa na terenach Imperium Osmańskiego. Irańczycy przyjęli chrześcijan bez religijnych uprzedzeń i pozwolono im tutaj pozostać. Zresztą bliskość Armenii także ma na to wpływ. Warto dodać, że w Iranie Kościół Ormiański jest właściwie synonimem chrześcijaństwa.

Hamadan: Stanowisko archeologiczne Ekbatana
Hamadan: Stanowisko archeologiczne Ekbatana

Ekbatana: Muzeum i stanowisko archeologiczne

Wracając jednak do Ekbatany: oprócz muzeum i pozostałości po dawnym mieście można tu zobaczyć właśnie cerkiew ormiańską, oczywiście dużo późniejszą. Wejście na teren stanowiska jest płatne, ale parking przed nim już jest darmowy. Nie przybywa tu wielu turystów. Wokół wnoszą się nowoczesne budowle. Zauważyliśmy ślady wypalonej trawy na terenie wykopalisk. Być może to sposób na oczyszczanie terenu z zarośli, ale bardziej prawdopodobne jest to, że pożar był samoistny i nie udało się go szybko zgasić.

Grobowiec biblijnej Królowej Estery
Grobowiec biblijnej Królowej Estery

Hamadan: Biblijne grobowce

Grobowiec Estery i Mordechaja (Mardocheusza) – według niektórych tradycji jest to miejsce pochówku żydowskiej królowej Estery i jej krewnego, Mordechaja, o którym wspomina księga Estery. Mieli oni żyć podczas rządów króla Kserksesa I (znany jako Achaszwrosz), czyli w V wieku p.n.e. Dla mniejszości żydowskiej w Iranie jest to jedno z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych na terenie tego kraju. Estera jest pamiętana jako mądra królowa, która ocaliła naród żydowski przed gniewem króla Persji (co wiązałoby się z masakrą). Estera i Mardocheusz byli nie raz inspiracją dla artystów, a nawet dla filmowców (w ramach realizacji seriali biblijnych). Grobowiec jest możliwy do zobaczenia, także w środku, trzeba tylko złapać się na odpowiednie godziny i kupić bilet. Znajduje się on w centrum miasta, dokładniej gdzieś na bazarze. Natomiast pozostaje jeszcze kwestia domniemania grobu. Wiemy na pewno, że Estera przez większość czasu mieszkała też w Suzie (Ekbatana w tamtych czasach była tylko letnią rezydencją), więc tu opieramy się jedynie na tradycji.

Plac Imama Chomejniego znajduje się w samym centrum Hamadanu
Plac Imama Chomejniego znajduje się w samym centrum Hamadanu

Główny plac i bazar Hamadanu

Centrum Hamadanu to urzekający Plac Imama Chomejniego, centralny plac miasta. Wyróżnia się przemyślaną architekturą, wzorowaną na europejskiej. Plac lub ulica Chomejniego jest praktycznie w każdym większym mieście w Iranie po rewolucji powszechnie upamiętniano Najwyższego przywódcę.

Bazar w Hamadanie
Bazar w Hamadanie

Plac ten jest niemal otoczony przez bazar. Bazary w Iranie (bazaar, nie medina) mają tak pomyślane układy, by w kolejnych alejkach znajdowały się podobne stoiska.
I tak mamy alejkę przeznaczoną dla szewców i sprzedawców butów, alejkę owocowo-warzywną, przyprawową, z ubraniami damskimi, i tak dalej. Daje to wrażenie uporządkowania, nieznanego w medinach Maroka. Sprawia to też, że jedne alejki są bardziej fotogeniczne niż inne, jedne przyciągają cudownymi zapachami egzotycznych przypraw i tam właśnie warto pospacerować. A spacer bazarem należy do spokojnych i komfortowych, gdyż sprzedawcy nie nagabują, a gdy mamy ochotę coś kupić, to ceny są najczęściej podane z góry i są to ceny uczciwe, takie jak dla lokalnych kupujących.

Hamadan: Na bazarze są rzeźby przedstawiające dawne rzemiosła
Hamadan: Na bazarze są rzeźby przedstawiające dawne rzemiosła

Na głównym deptaku Hamadanu, wzdłuż bazaru, ustawiono figury osób parających się różnymi zawodami. Jest więc sprzedawca prasy, jest szewc.

Jedzenie na bazarze
Jedzenie na bazarze

Specjały na bazarze

Bazaar to przede wszystkim kolory, zapachy, smaki i przyprawy! Co się tyczy przypraw: najdroższą przyprawą świata niezmiennie pozostaje szafran, czyli wysuszony pręcik kwiatu krokusa. Ma charakterystyczny smak i właściwości koloryzujące. Do potrawy wystarczą 2-3 pręciki, by nadać jej tego luksusowego aromatu. Iran jest głównym producentem szafranu i dodaje się go do ryżu, lodów, napojów i kawy. Lody szafranowe to typowy smak Iranu. Co ciekawe, na irańskich bazarach nie znaleźliśmy takich ilości szafranu, jak widzieliśmy w Omanie czy Dubaju. Czyżby większość szła na eksport?

Warto zwrócić uwagę, że w centrum Hamadanu, przy głównym deptaku miasta i na bazarze nie udało nam się znaleźć sensownej jadłodajni. Są fastfoody (nawet z burgerami), ale jeśli szukamy czegoś bardziej lokalnego to nie tutaj. Trzeba się wrócić do restauracji hotelowych. Przy bazarze znajdują się też meczety, ale te jeszcze prezentują się raczej jak ubodzy krewni tych, które można obejrzeć w centralnym Iranie.

Hamadan: Mauzoleum Awicenny
Hamadan: Mauzoleum Awicenny

Hamadan: Mauzoleum Awicenny

Do najsłynniejszych osób powiązanych z Hamadanem należy polimat Ibn Sinna, znany u nas jako Awicenna. Urodził się on w końcu X wieku naszej ery jako syn perskiego urzędnika na terenie obecnego Uzbekistanu lub Afganistanu. Do Hamadanu przybył z Buchary. Zdobył solidne wykształcenie, które nieustannie rozwijał. Łączył w sobie wiedzę lekarza, matematyka, poety i filozofa. Jego najsłynniejsze dzieło to pięciotomowy „Kanon medycyny”, uważany za podstawę współczesnej medycyny, w Europie będący w użyciu aż do końca XVIII wieku. Medyczne zastosowanie pijawek i częste mycie zębów to właśnie jego pomysły. Zmarł w 1037 roku w Hamadanie, gdzie został pochowany w przeznaczonym dla niego mauzoleum.

Hamadan: Pomnik Awicenny
Hamadan: Pomnik Awicenny

Obecne mauzoleum zostało otwarte w 1954 roku w miejsce poprzedniego, zburzonego cztery lata wcześniej. Szumne otwarcie kompleksu, na który składa się biblioteka, muzeum, grobowiec i wieża, było częścią polityki nacjonalistycznej w okresie rządów dynastii Pahlawi. Po rewolucji islamskiej w 1979 roku plac Awicenny zachował swoją nazwę, gdyż ajatollah Chomejni bardzo szanował dokonania dawnego badacza. Wieża mauzoleum jest wzorowana na innym, słynnym irańskim grobowcu, który znajduje się w Gonbad-e Kawus i ma wysokości 53 metrów. Tamten zbudowano w 1006 roku dla Ghabusa ibn Woszmgira, a w 1993 roku wpisany został na listę UNESCO. Wybór tego wzorca właśnie wprost wynikał z polityk i nawiązywania do tradycji.

Hamadan: Mauzoleum Baby Tahera

Zresztą nie jest to jedyne mauzoleum w Hamadanie, które zbudowano w ten sposób. Podobna wieża została wzniesiona w Mauzoleum Baby Tahera. Baba Taher to XI wieczny mistyk, o którym dziś niewiele wiadomo. Prawdopodobnie był wędrownym derwiszem, z którym wiąże się pewna legenda. Ponoć był trochę naiwny i opóźniony na umyśle, a ludzie drwili sobie z niego. Powiedzieli mu, że jak się rozbierze i wejdzie do fontanny z zimną wodą, zostanie poetą. Zrobił to, czym rozbawił tłum. Ale gdy wyszedł z wody okazało się, że jest poetą. Jego wiersze są recytowane do dziś. Babę czasem określa się słowem „nagi”, właśnie na pamiątkę tamtego wydarzenia. Mauzoleum też jest w miarę nowe, wokół niego rozciąga się zaś ładny park.

Hamadan: Wieża Alavian
Hamadan: Wieża Alavian

Inne zabytki Hamadanu

Jeszcze jednym grobowcem jest wieża Alavian (Gonbad-e Alavian). To pochodzący z XII wieku rodzinny grobowiec władców miasta w czasach Seldżuków. Potem był przerobiony na meczet, który zniszczyli Mongołowie. Dziś nie odzyskał dawnej świetności, ale warto zwrócić na niego uwagę, gdyż wyróżnia się tak kształtem jak i zdobieniami, przede wszystkim reliefami. Wstęp do wszystkich mauzoleów oczywiście jest płatny.

Kamienny Lew w Hamadanie
Kamienny Lew w Hamadanie

W Hamadanie jest wiele drobnych miejsc, którym warto poświęcić chwilę. Takim niewielkim, charakterystycznym punktem jest Kamienny lew, czyli Shir-e Sangi. Mocno zniszczony posąg lwa znajduje się na niewielkim wzgórzu, które prawdopodobnie było cmentarzem. Wraz z drugim – już nieistniejącym – lwem, tworzyły Lwią Bramę.
Według hipotezy przyjętej przez organizację Irańskie Dziedzictwo i Rzemiosło, lwy zostały wykonane na wzór helleńskiego monumentu z IV wieku p.n.e. na zlecenie Aleksandra Wielkiego dla upamiętnienia przyjaciela. Brama została zniszczona podczas podbojów arabskich w X wieku. Zdobywca miasta i założyciel dynastii Ziyarid, Mardavij, chciał przetransportować lwy do Teheranu. Jednak już samo ściągnięcie posągów mu się nie powiodło i w przypływie gniewu kazał je zniszczyć. Jeden został doszczętnie zdemolowany, drugi powalono na ziemię. I leżał tak sobie aż do 1949 roku, gdy zdecydowano się go podnieść na obecne miejsce.

Kamienne tablice w Ganjnameh
Kamienne tablice w Ganjnameh

Tablice w Ganjnameh

Nieopodal Hamadanu, na zboczu góry Alvand, znajduje się miejsce znane jako Ganjnameh. Są to dwie achemenidzkie inskrypcje wykute w granicie: jedna na zlecenie króla Dariusza I (panujący od 521 do 485 r. p.n.e) i druga na zlecenie jego syna, Kserksesa (panował w latach 485 do 465 r. p.n.e). Każdy z napisów zajmuje 20 linijek i mieści się w prostokącie o wymiarach 2 na 3 metry. Zapis wychwala boga Ahura Mazdę i stworzony przezeń świat, opisuje rodowód i dokonania władców. Poza królewskim imieniem, treść obu tablic jest taka sama. Zostały sporządzone w języku staroperskim, nowobabilońskim i elamickim.

Tablica w Ganjnameh
Tablica w Ganjnameh

Odkrycie i odczytanie tablic

Napis odkrył francuski archeolog Eugène Flandin w połowie XIX wieku. Ponieważ treść napisu pozostawała wówczas nierozszyfrowana, miejscowa ludność uwierzyła, że zawiera opis kryjówki ukrytego skarbu, stąd nazwa Ganjnameh – „księga skarbu”. Pismo klinowe, język staroperski, akadyjski i elamicki niedługo potem rozszyfrował brytyjski archeolog i dyplomata Henry Rawlinson. Opierał się on na dokonaniach Georga Friedricha Grotefenda, który w 1802 roku odcyfrował część znaków pisma klinowego, zaś język elamicki „złamali” pracujący wspólnie Edwin Norris i Niels Westergaard.

Hamadan: Wodospad przy Ganjnameh
Hamadan: Wodospad przy Ganjnameh

Można powiedzieć, że wraz z poznaniem tych tekstów zaczęła się historia asyrologii. Co ciekawe, w Ganjnameh archeologów wspomina się w zupełnie innym tonie, niż w Ekbatanie. Samo Ganjnameh jest wśród mieszkańców Hamadanu popularnym miejscem na wypad za miasto. A to za sprawą wodospadu, który dostarcza przyjemnej bryzy. Można też wjechać sobie kolejką linową na górę. To właśnie jeden z terenów idealnych na piknik poza miastem. Parking przy Ganjnameh jest płatny, podobnie jak kolejka, ale podejście do napisów czy wodospadu, darmowe. Na koniec warto przypomnieć, że Hamadan jest też dobrą bazą wypadową do zwiedzenia jaskini Ali Sadr.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Hamadan
Szlaku religijny
Hamadan

Kandy, święte miasto buddyzmu, Świątynia Zęba, Zagłady i Indiana Jones

Kandy (syng. මහ නුවර, tamil. கண்டி) czasem uchodzi za kulturalną lub religijną stolicę Sri Lanki. Dziś jest to święte miasto buddystów, którzy przyjeżdżają tu oddać cześć najważniejszej relikwii w kraju – zębowi Buddy. To też dawna stolica ostatniego królestwa Cejlonu, część Złotego Trójkąta, a także lokacja filmowa. Niebanalna, zwłaszcza dwie z nich są dość wymagające.

Tama Victoria koło Kandy
Tama Victoria koło Kandy

„Indiana Jones” i Sri Lanka

Kilkukrotnie wspomnieliśmy, że na Sri Lance czuje się klimat Indiany Jonesa. Porównanie jest nieprzypadkowe. Wszak tutaj ekipa Stevena Spielberga w 1983 roku kręciła wiele scen do filmu „Indiana Jones i Świątynia Zagłady” (lub „Indiana Jones i Świątynia Przeznaczenia”, bo pod takim tytułem w Polsce wchodził do kin film „Indiana Jones and the Temple of Doom”). Choć obraz z 1984 roku jest drugim w serii, chronologicznie dzieje się przez „Poszukiwaczami zaginionej Arki”. Jeśli dodamy, że za produkcję odpowiada George Lucas, to już taki przeskok czasowy nie powinien dziwić.

Filar z którego kręcono Indianę Jonesa
Filar z którego kręcono Indianę Jonesa

Początkowo film, którego główna akcja rozgrywa się w Indiach, miał być kręcony w północnym regionie tego kraju. Jednak po zapoznaniu się ze scenariuszem przez indyjski wydział kultury, nie wyrażono zgody na produkcję w ich mniemaniu obraźliwą i rasistowską. Zaproponowane liczne poprawki do scenariusza, ale twórcy nie byli na szczęście chętni na ustępstwa. Przenieśli się więc na Sri Lankę, głównie w okolicy Kandy. Był jeszcze drugi powód wybrania Cejlonu: David Lean, ale do niego jeszcze wrócimy.

„Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Przy budowanej tamie Victoria nagrywano scenę na wiszącym moście.
„Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Przy budowanej tamie Victoria nagrywano scenę na wiszącym moście.

Okolice Kandy: Tama Victoria

Jedna ze scena w filmie „Indiana Jones i Świątynia Zagłady” zapisała się szczególnie w historii kina. Mianowicie sekwencja na moście wiszącym nad rzecznym wąwozem. Zapędzony w pułapkę Indiana Jones przecina most, na którym stoi i cała konstrukcja widowiskowo spada do wąwozu, a wrogowie kończą w paszczach wygłodzonych krokodyli. Scena ta była kręcona nieopodal Kandy na rzece Mahaveli Ganga (najdłuższa rzeka Sri Lanki, 335 kilometrów długości), a konkretnie przy budowanej wówczas tamie Victoria.

Skała przy tamie Victoria, okolice Kandy. Tu kręcono drugiego Indianę Jonesa
Skała przy tamie Victoria, okolice Kandy. Tu kręcono drugiego Indianę Jonesa

Historia i zwiedzanie Tamy

Tama Victoria planowana była przez blisko 30 lat, a jej budowa rozpoczęła się w 1978 roku. Zapora została uroczyście otwarta w kwietniu 1985 roku, a więc rok po premierze filmu „Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Jest to najwyższa tama na Sri Lance – mierzy 122 metry wysokości i 520 metrów długości. Tworzy ogromny zbiornik retencyjny, co sprzyja zarządzaniu zasobami wody i jednocześnie tama funkcjonuje jako elektrownia wodna.

Tama Victoria z punktu widokowego
Tama Victoria z punktu widokowego

Nie jest trudno trafić do tamy Victoria z Kandy, zwłaszcza gdy ma się tak dobrego kierowcę, jak nasz. Dla odwiedzających dostępny jest jeden punkt widokowy, ale wejście na samą tamę jest surowo zabronione odkąd Tamilskie Tygrysy przeprowadziły nieudany zamach na obiekt. Zresztą do punktu obserwacyjnego też nie jest tak łatwo dotrzeć, trzeba poprosić żołnierzy o zezwolenie. Ci zazwyczaj wpuszczają, potem już w Visitor’s Center wpisujemy się do księgi i wychodzi się na balkon. Na tym koniec. Bardzo nas to rozczarowało, gdyż wyglądało na to, że nie zobaczymy wymarzonej lokacji. Z punktu obserwacyjnego udało się dojrzeć jedynie konstrukcję – słup – na którym umieszczono w 1983 roku kamerę. Ale najważniejszego, czyli skały i filarów mostu, nie dało się dojrzeć.

Widok na skałę przy tamie
Widok na skałę przy tamie

Kręcenie filmu przy tamie

Twórcy musieli nagrywać ujęcia tylko w jednym kierunku, by nie pokazać placu budowy tamy. Obecnie w teorii (bo w praktyce ciężko dostać zezwolenie) tamą można się przedostać na drugą stronę rzeki, ale w 1983 roku budowa nie była na tyle zaawansowana, by to umożliwić. Jedyny most na drugą stronę to był filmowy most wiszący. Nie wyglądał zbyt solidnie (chociaż był), więc Steven Spielberg ze swoim lękiem wysokości musiał jechać do oddalonego o 10 kilometrów „normalnego” mostu, by przedostać się do ekipy po drugiej stronie.

„Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Na dawnej plantacji herbaty zbudowano indyjską wioskę Mayapore. Obecnie wszystko zarosło.
„Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Na dawnej plantacji herbaty zbudowano indyjską wioskę Mayapore. Obecnie wszystko zarosło.

I tu ciekawostka. Wytłumaczenie, że chce się zobaczyć nie tamę, a jakieś skały, bo kiedyś kręcono tam film, o którym nikt tu nigdy nie słyszał, brzmi dziwnie. Nasz kierowca, widząc jak ogromnie nam zależy, by dostać się na tamę, bardzo pomógł nam zagadać i zakręcić pracownika obiektu, że – nie wierząc własnemu szczęściu – weszliśmy na ściśle chroniony teren! Podjechaliśmy kawałek do innego punktu widokowego, dostępnego jedynie dla pracowników tamy, skąd zobaczyliśmy wszystko, czego pragnęliśmy. Oczywiście ten pracownik pojechał z nami, by mieć pewność, że nie robimy jakiś inżynieryjnych zdjęć tamy. Tam zaś doskonale było widać skałę, na której zawisł Indiana Jones, filary do których przywiązany był most i kanion w dole. Cudowny widok, bardzo rozpoznawalny!

Miejsce gdzie znajdowała się indyjska wioska, obecnie zaroszło
Miejsce gdzie znajdowała się indyjska wioska, obecnie zarosło. Bez maczety trudno przejść.

Set jetting i znajomość filmów na Sri Lance

Film „Indiana Jones i Świątynia Zagłady” nie jest szeroko znany na Sri Lance. Nie znał go nasz kierowca, nie znał też pracownik tamy. Na tablecie włączyliśmy słynną scenę ze „Świątyni Zagłady”, by pokazać ją pracownikowi tamy i kierowcy. Bardzo emocjonalna reakcja ich obu – zwłaszcza pana od tamy – sprawiła nam ogromną radość. Dobry film budzi emocje pomimo upływu czasu i różnic kulturalnych.

Pola herbaciane, Hantana
Pola herbaciane, Hantana

Niektórzy twierdzą, że tama jest najtrudniejszą lokacją z „Indiany” do zobaczenia. Mieliśmy ogromne szczęście, z różnych przyczyn. Jedną z nich było to, że dzień później było wielkie buddyjskie święto – pełnia księżyca – i tym samym dzień wolny, a i tama niedługo była zamykana. Przed weekendem już nikomu się nie chciało dzwonić po urzędach wyżej, więc nas wpuścili. Udało nam się także wejść tam, gdzie zwykły turysta nie miał prawa wejść, by zobaczyć upragnioną lokację. To była zdecydowanie udana wyprawa! Przejazd przez tamę i oglądanie tego miejsca z drugiej strony, było niemożliwe z powodu obostrzeń i tu już nie nalegaliśmy. Starczyło to, co zobaczyliśmy.

Podsumowując, tama Victoria to piękna lokacja, wyzwaniem jest się na nią dostać, tym większa satysfakcja, gdy się udało. Natomiast sama tama znajduje się kilkadziesiąt kilometrów od Kandy. Tu właściwie można dojechać jedynie samochodem lub tuk-tukiem. Droga jest dość kręta.

Droga między polami herbacianymi w Kandy
Droga między polami herbacianymi w Kandy

Kandy: Pola herbaciane Hantana

Tama to nie jedyna lokacja z Indiany w okolicy. Część zdjęć kręcono też w sierocińcu dla słoni – Pinnawala, część zaś na polach herbacianych. Kandy znajduje się w dolinie pod masywem górskim Hantana, osiągającym wysokość do 1118 metrów n.p.m. Mgliste stoki porastają krzewy herbaciane, znajduje się tutaj także Muzeum cejlońskiej herbaty. Niestety nie udało nam się do niego dotrzeć (ale na Sri Lance zwiedzaliśmy fabrykę Liptona). Za to mogliśmy podziwiać zapierające dech widoki okolicznych wzgórz i dolin. Jest to też obszar popularny wśród uprawiających łagodną turystykę górską.

Pola herbaciane otaczające Kandy
Pola herbaciane otaczające Kandy

Samo muzeum jest jedną z popularniejszych atrakcji i do niego dojeżdżają czasem turyści. Dalej znajdują się stare plantacje i fabryki, kiedyś opuszczone, obecnie tylko trochę wykorzystywane. Jednak to nie herbata, ani górskie widoki były dla nas najważniejsze. Pamiętacie indyjską wioskę, do której trafia Indiana Jones, Willy i Shorty po rozbiciu się samolotu? Tutaj rozpoczyna się i kończy przygoda ze świętym kamieniem Śankary.

Pole Oodewella
Pole Oodewella

Dotarcie do lokacji na plantacji

Miejsce to jest ogólnodostępne, ale porzucone. Herbatę zbierają jedynie okoliczni mieszkańcy na własne potrzeby, wiele miejsc pochłonęła dżungla. Niestety również to jedno konkretne miejsce było bardzo zarośnięte. Nie mieliśmy czym torować sobie drogi w gęstwinie, na domiar złego zaczęła się ulewa, a godzina robiła się coraz bardziej późna. W każdym razie przemokliśmy i aż nazbyt dobrze zapoznaliśmy się z lokalnymi pijawkami (więcej o nich przy okazji wpisu o Sinharaji). To też taki moment, w którym trzeba sobie powiedzieć dość. Jeśli ktoś się będzie tu wybierał, to maczety są naprawdę wskazane.

Głazy na dawnej plantacji
Głazy na dawnej plantacji

Mieliśmy w miarę dokładne wskazówki od innych poszukiwaczy filmowych lokacji (stąd: templeofdoomlocation.blogspot.com), ale najważniejszy i najbardziej charakterystyczny element lokacji – wielki kamień z niszą na filmowy artefakt – trzeba było odszukać pośród zarośli. Niestety, nie udało się to nam tym razem, nie zawsze się udaje. Droga była dość wymagająca. Nie dało się tu podjechać samochodem, ale pod ostatnią kwartę (jednostka podziału plantacji) można dotrzeć tuktukiem. Zresztą teren Oodewella Top Division był znany lokalnej młodzieży pijącej tu alkohol. Jednak o kręconym tu filmie nie wiedzieli.

Centrum Kandy
Centrum Kandy

Królestwo Kandy i historia Sri Lanki

Kandy jest jednym z najważniejszych miast na Sri Lance i drugim co do wielkości, choć liczy zaledwie ok. 120 tysięcy mieszkańców. Z pewnością jest też jednym z najświetniejszych ze względu na swoją historię: wszak było ostatnią stolicą niezależnego królestwa lankijskiego. Stare miasto zostało wpisane na listę UNESCO w 1988 roku.

Jezioro Kandy
Jezioro Kandy

Miasto położone jest między wzgórzami Wyżyny Kandy, otoczone przez pola uprawne – głównie herbaty. Odczuliśmy już, że tutejszy klimat jest chłodniejszy i znacznie bardziej deszczowy (tutaj trwał okres monsunowy) niż na nizinie, kwalifikując się do strefy klimatycznej lasów deszczowych. Nie przeszkadzało to w zwiedzaniu okolic, ot trzeba przygotować się na krótkotrwałe opady.

Kompleks świątyni Zęba w Kandy to najważniejszy zabytek miasta
Kompleks świątyni Zęba w Kandy to najważniejszy zabytek miasta

Powstanie Kandy

Miasto Kandy zostało założone prawdopodobnie w XIV wieku przez króla Vikramabahu III, którego Królestwo Gampola miało stolicę nieopodal późniejszego Kandy. Jedna z historycznych nazw Kandy brzmiała Senkadagalapura lub Senkadagala Siriwardhana Maha Nuwara, co znaczyło „Wielkie miasto Senkadali o olśniewającym blasku”, co bywało skracane do Maha Nuwara, czyli Wielkie Miasto lub Stolica. Nie do końca jest jasne kim – lub czym – był Senkadala: mieszkającym nieopodal braminen, żoną Vikramabahu czy specyficznym kamieniem? Natomiast używane w czasach kolonialnych Kandy to skrót od nazwy Kanda Uda Rata, co oznacza „Krainę na wzgórzach”. Obecnie w języku syngaleskim funkcjonuje nazwa Maha Nuwara, często skracana po prostu do Nuwara.

Sztuczne jezioro przy świątyni Zęba
Sztuczne jezioro przy świątyni Zęba

Sena Sammatha Wickramabahu (rządy w latach 1473–1511) był pierwszym królem Królestwem Kandy, częściowo zależnym od współistniejącego Królestwa Kotte. Jako samodzielne i ostatnie na wyspie królestwo, Kandy stało się w 1592 roku. Bezpośrednią przyczyną było zajęcie przez Portugalczyków obszarów wybrzeża. Portugalczycy przybyli na Sri Lankę w 1505 i od tego czasu zmagali się z Królestwem Kandy. Jedno zagrożenie kolonialne zostało zastąpione przez drugie. W latach 1638-1640 do prób podporządkowania Cejlonu włączyli się Holendrzy, którzy niebawem zastąpili Portugalię. Przepuścili oni w 1765 roku atak na Kandy i tymczasowo zajęli stolicę, zmuszając króla do podpisania pokoju w 1766 roku, który oddawał Holendrom wybrzeże. To był okres nieustannego spychania i osłabiania Kandy.

Waran paskowany w jeziorze
Waran paskowany w jeziorze

Upadek Królestwa Kandy i okres brytyjski

Holenderski Cejlon został zajęty przez Brytyjczyków w 1796 roku, a na mocy traktatu z Amiens po rewolucji francuskiej stał się oficjalnie kolonią brytyjską. Anglikom zaś nie zależało na zachowaniu władzy królewskiej na tej wyspie. Seria konfliktów i otwartych wojen zakończyła się porażką Królestwa Kandy w 1815 roku, abdykacją króla Sri Vikrama Rajasinha i uznania króla Grzegorza III jako głowę Cejlonu. Zakończyła się trwająca 2500 lat rodzima monarchia. Królewski pałac można oglądać przy Świątyni Zęba.

Oświetlenie świątyni w Kandy
Oświetlenie świątyni w Kandy

Tak upadło ostatnie królestwo Lankijczyków. Warto wspomnieć, że w Królestwie Kandy obowiązywały dwa języki urzędowe: syngaleski i tamilski, co obowiązuje na Sri Lance do dziś. W latach 1817 – 1948 państwo istniało jako kolonia: Cejlon Brytyjski. W roku 1972 oficjalnie została proklamowana Demokratyczno-Socjalistyczna Republika Sri Lanki z prezydentem na czele; do tej pory państwo pozostawało dominium brytyjskim. Dziś jest członkiem brytyjskiej Wspólnoty Narodów. Jednak to już jest ten okres, w którym Kandy traciło na znaczeniu politycznym i gospodarczym na korzyść Kolombo, które stawało się bramą Sri Lanki na świat.

Świątynia Zęba w Kandy
Świątynia Zęba w Kandy

Kandy obecnie

Kandy nas urzekło kolonialną architekturą oraz pięknym położeniem pośród wzgórz i nad Jeziorem Kandy. Właściwie jest to sztuczny zbiornik wodny w kształcie prostokąta o długości obecnie 3,4 kilometra, założony w 1807 roku przed Świątynią Zęba. Miał służyć jak rezerwuar wody na czas pory suchej, a także do hodowli ryb. Dziś jezioro jest domem nie tylko dla karpi, ale także bardzo licznych białych czapli, czarnych kormoranów i kruków oraz gadów: waranów paskowanych i żółwi błotnych. Niezwykłe wrażenia robią całe stada ogromnych nietoperzy: rudawek wielkich. I choć widzieliśmy je już w Anuradhapurze, dopiero w Kandy widzieliśmy ich wieczorne przepiękne stadne przeloty.

Rudawka wielka (Pteropus giganteus) jest czasem nazywana latającym psem. Można je oglądać na przykład we wrocławskim ogrodzie zoologicznym. Zostały uwiecznione tak w „Moście na rzece Kwai” Davida Leana, jak i „Indiana Jonesie”. Tam Jones nazywa je gigantycznymi nietoperzami wampirami (giant vampire bat). Nietoperze wampiry występują w Amerykach, od Meksyku po Chile i Argentynę. Zaś wracając do świątyni, warto dodać, że pierwotnie znajdowało się przed nią pole ryżowe z niewielkim stawem pośrodku, zwanym Kiri-muhuda, czyli Morzem Mleka.

Rudawka wielka to dość częsty widok w Kandy
Rudawka wielka to dość częsty widok w Kandy

Kandy i Ząb Buddy

Przy okazji zwiedzania Anuradhapury i Polonnaruwy napomknęliśmy o buddyjskiej relikwii, jaką jest ząb Buddy. Lankijczycy uważają, że relikwia jest zębem Gautamy Buddy i traktują ją jako jeden ze skarbów narodowych. Wraz z przenoszeniem stolicy, przenoszono także relikwię, gdyż król był osobiście odpowiedzialny za jej bezpieczeństwo odkąd w IV wieku n.e. trafiła do króla Anuradhapury. Do Kandy ząb trafił w XVI wieku i zdecydowano się wybudować kompleks świątynny, który swą wielkością i wspaniałością miał być adekwatny do rangi skarbu. Obok świątyni wzniesiono Pałac Królewski, który można zwiedzać do dziś. Pierwsza świątynia została ukończona w 1595 roku, ale na skutek portugalskiej inwazji, nie przetrwała długo. Na szczęście na czas wojen Ząb był ukrywany w bezpiecznym miejscu poza stolicą. Kompleks pałacowo-świątynny to najważniejsza i właściwie jedyna zabytkowa, rdzennie lankijska część Kandy. Reszta to już pozostałości postkolonialne.

Świątynia Zęba Buddy w Kandy
Świątynia Zęba Buddy w Kandy

Do świątyni poszliśmy przed świtem. Wejście na teren Sri Dalada Maligawa, czyli Świątyni Zęba, oddzielone jest od przylegających terenów wąską fosą i murem. Zaraz za bramą wejściową widzimy pawilon na planie ośmiokąta, pochodzący z początku XIX wieku. Pattirippuwa, bo tak się nazywa, miał służyć do eksponowania przez władcę relikwiarza z zębem w czasie publicznych uroczystości. W okresie kolonialnym w pawilonie umieszczono bibliotekę, która znajduje się tam do dziś.

Świątynia Zęba w Kandy
Świątynia Zęba w Kandy

Świątynia Zęba

Pawilon został zniszczony w latach 90. XX wieku podczas wojny domowej, ale szybko go zrekonstruowano. W sumie świątynia była dwukrotnie atakowana przez Tamilskie Tygrysy (w większości byli to hinduiści, więc poza podziałem narodowościowym dochodził tu konflikt religijny). Główna świątynia jest piętrowa i okala ją również piętrowy budynek przeznaczony dla wiernych. Szczególnym wydarzeniem jest otwarcie relikwii o świcie. Przed drzwiami świątyni stoją bębniarze i wybijają rytm aż do czasu, gdy o wschodzie słońce drzwi się otwierają i mnisi wchodzą do środka, by odprawić odpowiednie rytuały. Na górnym piętrze wierni gromadzą się przed główną świątynią i czekają na otwarcie jej drzwi. W całym budynku jest mnóstwo osób z darami, głównie kwiatami, owocami i miseczkami ryżu.

Relikwia zęba Buddy przyciąga do Kandy wielu pielgrzymów
Relikwia zęba Buddy przyciąga do Kandy wielu pielgrzymów

Święta relikwia

Relikwia Zęba Buddy ukryta jest w siedmiu szkatułach ozdobionych klejnotami, zamkniętych wewnątrz dekoracyjnego złotego relikwiarza w formie stupy. W głównej świątyni wystawiony jest także przenośny relikwiarz, używany podczas Kandy Esala Perahera, czyli Festiwalu Zęba. Jest to święto, podczas którego słoń z pokaźnymi ciosami obwozi relikwiarz z zębem ulicami miasta. Z całą pompą: historycznymi strojami, tradycyjnymi tańcami i procesjami, odbywa się ono rokrocznie w lipcu i sierpniu.

Świątynia Zęba
Świątynia Zęba

Do kompleksu świątynnego można podejść przez cały dzień, nawet jeśli nie zamierza się go zwiedzać. Bilety kupuje się w automatach nieopodal świątyni. Natomiast jeśli się ich nie kupi, można budowlę oglądać z zewnątrz. Ma to bardzo praktyczne znaczenie, bo tam też czasem odbywa się część kolorowych ceremonii. Natomiast jak już decydujemy się na zwiedzanie, to należy pamiętać jeszcze o konieczności oddania butów (dodatkowa opłata) i ewentualnym skorzystaniu z przewodnika (także dodatkowo płatne). Nasz kierowca radził nam sobie pominąć ten wydatek, jedyna rada to zaglądać w różne zakamarki, bo oznaczenia wewnątrz świątyni są dość słabe. Nam udało się zobaczyć ceremonię wewnątrz świątyni, gdzie rano witano relikwię.

Świątynia Zęba
Świątynia Zęba

Pałac Królewski w Kandy

Przy Świątyni Zęba znajduje się wspomniany już Pałac Królewski. Ten pochodzący z XVI wieku budynek nie jest zbyt imponujący, ale ma wielkie historyczne znaczenie. tutaj urzędował ostatni król syngaleskiej dynastii, Sri Vikrama Rajasinha. Obecnie w pałacu znajduje się muzeum. Można tam również zobaczyć wypchanego słonia Radża (zapis: Raja) (żył w latach 1913 – 1988), który przez 50 lat uczestniczył w festiwalu Zęba, z czego przez prawie 40 lat nosił szkatułę z zębem. W 1986 roku prezydent Sri Lanki ogłosił Radżę skarbem narodowym. Gdy dwa lata później zwierzę padło, ogłoszono żałobę narodową. Warto odnotować, że nie wolno fotografować się ze słoniem Radżą w tle, podobnie jak z podobiznami królów i posągami Buddy.

Pałac Królewski w Kandy
Pałac Królewski w Kandy

Kandy: Hotel Suisse

Kontynuując tematykę filmu „Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Ekipa filmowa była zameldowana w Suisse Hotel. Jest to nie tylko najświetniejszy hotel w mieście, ale także część dziedzictwa kulturalnego. Budynek powstał w XVII wieku i należał do królewskiego ministra. Po antybrytyjskiej rebelii w latach 1817 – 1818 przeszedł w ręce brytyjskiego oficera. Później wielokrotnie zmieniał właścicieli, by w 1924 roku zostać zakupionym przez Szwajcarkę, która urządziła w nim hotel.

Hotel Suisse w Kandy
Hotel Suisse w Kandy

Dziś Suisse Hotel jest zarządzany przez lankijską firmę hotelarską. W hotelowym lobby wiszą zdjęcia nawiązujące do bogatej historii obiektu i jego znamienitych gości. Nie ma wzmianki o pobycie Stevena Spielberga, Kate Capshaw czy Harrisona Forda, ani nawet gościach Mr i Mrs. Longfellow (pod takimi imionami zameldowano w hotelu pytony). Hotel Suisse, tak się zdarzyło, był tuż przy naszym skromnym hotelu, więc wycieczka była dla nas obowiązkowa. Suisse znajduje się bardzo blisko jeziora, a jednocześnie wyróżnia się w okolicy, stąd trudno go przeoczyć.

Peradeniya, Królewski Ogród Botaniczny w Kandy
Peradeniya, Królewski Ogród Botaniczny w Kandy

Peradeniya, czyli królewski Ogród Botaniczny w Kandy

Królewski ogród botaniczny w Peradeniya to nasz kolejny punkt zwiedzania w okolicach dawnej stolicy. Ogród znajduje się na przedmieściach Kandy. Pierwotny Królewski ogród botaniczny został założony aż w 1371 roku przez króla Vikramabachu III na brzegiem rzeki Mahaweli. Kolejni królowie kontynuowali dzieło botaniczne założyciela, ale wojna z Wielką Brytanią na początku XIX wieku doprowadziła ogród do ruiny.

Wiszący most w Peradeniya
Wiszący most w Peradeniya

Brytyjczycy nie chcieli zarzucać idei ogrodu botanicznego, wręcz przeciwnie: już w 1821 roku opracowywano nowe założenia ogrodowe i rozpoczęto nasadzenia. Pierwotnie była to co prawdy plantacja kawy i cynamonu, ale już dwadzieścia lat później oficjalnie założono nowy Królewski ogród botaniczny. Dziś jest to jeden z największych ogrodów botanicznych w całej Azji.

Królewski Ogród Botaniczny w Kandy
Królewski Ogród Botaniczny w Kandy

Jednym z ciekawych miejsc w ogrodzie jest wielka polana, wokół której znane osoby nasadzały drzewa. Są więc drzewa zasadzone przez kolejnych brytyjskich monarchów, światowych polityków, ludzi kultury, sztuki i nauki, jak choćby drzewo Jurija Gagarina. Z Polaków roślinę zasadził tu Józef Cyrankiewicz (pierwszy sekretarz KC PZPR).

„Most na rzece Kwai” kręcony w ogrodzie Peradeniya w Kandy. Tu znajdowała się kwatera sił Brytyjskich.
„Most na rzece Kwai” kręcony w ogrodzie Peradeniya w Kandy. Tu znajdowała się kwatera sił Brytyjskich.

Ogród botaniczny i David Lean

W czasie II wojny światowej na terenie ogrodu naczelny dowódca sił sprzymierzonych, lord Louis Mountbatten, założył główną kwaterę Dowództwa na Azję Południowo-wschodnią. W tej roli Królewski ogród botaniczny wystąpił w filmie „Most na rzece Kwai” (premiera 1957 rok) w reżyserii Davida Leana. W filmie widzimy też kilka scen, których akcja działa się na Birmie przy budowanym moście, ale najprawdopodobniej także powstały pod Kandy, na przykład gąszcz bambusów nad brzegiem rzeki. Inna scena to wspomniane już rudawki. Tu właśnie najłatwiej zobaczyć ich latające chmary (choć trzeba mieć szczęście). Zaś poza nietoperzami możemy tu wypatrzeć motyle, małpy, żółwie (są nawet w małych sadzawkach) i przede wszystkim ptactwo. Spielberg i Lucas byli wielkimi fanami Leana, potrafili jeździć na lokacje jego filmów i nagrywać tam swoje własne (o tym wspominaliśmy przy okazji Sewilli czy Guadix). Scenę z rudawkami w „Moście” i w „Jonesie” są bardzo podobne, obie nagrano gdzieś w tej okolicy.

Żółw w Ogrodzie Peradeniya
Żółw w Ogrodzie Peradeniya

Jest jeszcze most wiszący nad rzeką Mahaweli. Można przez chwilę poczuć się jak Indiana Jones. Taka dodatkowa atrakcja. Centrum Kandy jest usłane postkolonialnymi budynkami, ale też bardzo turystyczne. Obok Kolombo czy turystycznego wybrzeża, to właśnie tutaj koncentruje się nocne życie. Jest mnóstwo knajpek, sklepów, ale też organizatorów wycieczek. Jednak jeśli zapytamy kogoś o kręcone tu filmy, raczej niewiele powiedzą. Za to można zastanowić się nad jeszcze jedną atrakcją, kulturalną rewią rdzennych tańców. Z powodu pijawek i przemoczenia, nie dotarliśmy na pokaz.

Peradeniya
Peradeniya

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak lankijski
Kandy
Szlak filmowy
Kandy
Szlak religijny
Kandy