Niedaleko Arequipy, w drodze do kanionu Colca, znajduje się stosunkowo często pomijany rezerwat Salinas y Aguada Blanca (Reserva Nacional de Salinas y Aguada Blanca, ang. Salinas y Aguada Blanca National Reserve). Słynie przede wszystkim ze skalnych formacji, lagun z solą oraz wulkanów. Jest więc dobrą alternatywą, by trochę rozciągnąć w czasie wycieczkę do wspomnianego kanionu i jednocześnie podziwiać bardziej andyjskie klimaty.

Co warto zobaczyć w Salinas y Aguada Blanca?
Niezwykły obszar Salinas y Aguada Blanca
Rezerwat Salinas y Aguada Blanca jest dość rozległy i różnorodny, stąd zwiedzanie go to nie jest jedna atrakcja. Raczej było ich kilka, gdzie zatrzymywaliśmy się po drodze i podziwialiśmy naturę. Sam rezerwat znajduje się na północny wschód od Arequipy na pograniczu regionów Arequipa i Moquegua. To obszar o powierzchni 3669,36 km2 i dużej różnicy wysokości. Sporo tu płaskowyżów (to część Altiplano) i wysokich gór (wulkanów w tle). Dodatkowo laguny to dobre miejsce dla ptactwa, do tego stopnia, że cały obszar od 2003 roku jest wpisany na listę Ramsar. Rezerwat powołano w 1979 roku, głównie wokół jezior Salinas i Del Indo. Jest to także główne źródło wody dla Arequipy.

W naszym przypadku mieliśmy wycieczkę łączoną z kanionem Colca. O ile transport do Colci można jeszcze ogarnąć i dla oglądania kondorów można spokojnie dojechać do głównego punktu, to jednak poruszanie się po Salinas y Aguada Blanca wynajętym samochodem trochę nas odstraszyło. Głównie z powodu wysokości: tu naprawdę znów jesteśmy blisko 5000 metrów, nie chcieliśmy ryzykować choroby wysokościowej podczas prowadzenia samochodu. Stąd wybraliśmy bezpieczniejszą opcję. Wyruszyliśmy wcześnie rano z Arequipy, gdzie odebrano nas samochodem terenowym. Pierwszym przystankiem były przedmieścia Arequipy, gdzie mogliśmy zobaczyć odległe wulkany. Nad tym terenem górują przede wszystkim Misti (5822 metrów), Chachani (6057 metrów), Pichu Pichu (5664 metry) i Ubinas (5672 metry).

Laguna Salinas
Pierwszy właściwy przystanek to Laguna Salinas (Laguna de Salinas), położona na wysokości około 4300 metrów nad poziomem morza. Woda w niej występuje najczęściej od stycznia do przełomu czerwca – lipca. Byliśmy na początku lipca, wciąż woda była, ale pogoda trochę nie dopisała i nie chodzi tu o słońce. Było dość mroźno i wietrzenie. zwykle o tej porze woda w lagunie już wysycha. W czasie, gdy w lagunie jest woda, uchodzi ona za doskonałe miejsce do obserwacji ptaków, dokładniej flamingów. To jedno z nielicznych miejsc w Andach, gdzie można oglądać jednocześnie trzy różne gatunki tych ptaków, czyli flamingi Jamesa, andyjskie i chilijskie. W bardziej suchym okresie jest to kolejne solnisko i można podziwiać pokrywę soli.

Podczas naszej wizyty flamingów dużo nie było, w dodatku znajdowały się one dalej. Prawdę mówiąc z powodu pogody skróciliśmy ten spacer. Zrobiliśmy tylko krótką wędrówkę przy lagunie, by podziwiać widoki i patrzeć na zamarzającą słoną wodę. Akurat podczas naszej wizyty nie prezentowała się dobrze, bo powoli wysychała, a ptaków było mniej. Ale nie da się wszystkich atrakcji zobaczyć w jednym czasie, liczyliśmy się z tym.

W okolicy można zobaczyć też miasteczko Salinas Huito, jak również skorzystać z gorących źródeł. Te zjawiska geotermalne występują w okolicy dość licznie, do czego jeszcze wrócimy. Natomiast przez pewien czas Laguna Salinas była wykorzystywana przemysłowo (i częściowo nadal jest przez rdzenną ludność). Podobnie jak w Salar de Uyuni, wydobywają tu boraks. Ogólnie przed laguną jest improwizowany parking i przygotowane miejsca do spacerów i fotografii.

Zwierzęta i polski ślad w Salinas y Aguada Blanca
Następnie po drodze mieliśmy kilka mniejszych przystanków, gdzie zatrzymywaliśmy się ze względu na widoki albo z powodu okolicznych zwierząt. Można tu zobaczyć tak alpaki, jak i dzikie wikunie. Te są dużo zgrabniejsze, ale też bardziej płochliwe, dość łatwo je rozróżnić. Wcześniej widzieliśmy podobne stada w okolicy Chimborazo. Do tego nawet udało nam się dostrzec wiskacze (podobne do szynszyli, które jednak są już bardzo rzadkie na wolności) oraz ptactwo w lagunach. Tym razem z bliska.

Wśród takich przystanków są też zajazdy. W jednym z nich (gdzie mieliśmy lunch), można było zobaczyć tak lamy jak i alpaki, ale w środku nasze zdjęcie przykuło zdjęcie ze swojsko brzmiącym nazwiskiem. Jerzy Majcherczyk, polski podróżnik, który między innymi dokonał spływu rzeką Colca w 1981 (ekspedycja miała nazwę Canoandes ’79) roku. Wyprawa ta pomogła lepiej zbadać to miejsce. Zaskoczyło nas to, że jest on tu do dziś pamiętany.

Formacje skalne w Puruña
Kamienny las Puruña (Bosque de Piedras de Puruña, ang. Puruña Rock Forest lub Puruña Stone Forest) to kolejna większa atrakcja Salinas y Aguada Blanca. Tym razem to formacje skalne, które zostały wyrzeźbione przez deszcz i erozję spowodowaną wiatrem tworząc na terenie wulkanicznym niesamowite figury. Dość przyjemny spacer. Ogólnie w ciągu godziny właściwie można zobaczyć tu wszystko. Najciekawsze jest to, jak te formy skalne kontrastują z całą wulkaniczną okolicą.

Niestety nie jest to część dobrze przygotowana pod turystów. Znajduje się tu parking, na którym stał samochód z przedstawicielem Parku. On sprzedawał bilety. Potem można było pójść do kamiennego lasu, a tam chodzi się jak chce. Nie ma ścieżek, opisów, niczego. Można sobie wchodzić na formację, nikt niczego nie zabrania. Wizualnie przypomina to bułgarski Pobiti kamyni, tyle że jesteśmy w zdecydowanie wyższym punkcie.

Punkt widokowy na Andy
Następna atrakcja to Patapampa, czyli punkt widokowy na Andy (Mirador de los Andes). Krótki postój na wysokości 4910 metrów nad poziomem morza. Jest tu parking, są kramy i punkt, z którego można oglądać okoliczne wulkany. Zrobione jest to z głową, tak by z centralnego punktu widać było wulkan i tabliczkę, który to jest. Widać ich więcej niż z okolic Arequipy: dodatkowo widzimy Ampato (6288 metry), Walka Walka (6025 metrów) i Sabancaya (5976 metry). Najbardziej niesamowite jest to, że te wulkany są czynne. Widać jak niektóre z nich dymią. Do tego stopnia, że pierwszego dnia próba zatrzymania się w tym punkcie skończyła się niepowodzeniem, gdyż po jakiejś eksplozji panowała tu bardzo słaba widoczność i nie dało się dostrzec szczytów. Drugiego dnia jednak było przejrzyście. Wcześniej mieliśmy szansę w ten sposób obserwować Etnę i Cotopaxi.

Tu widzieliśmy też dość nietypową rzecz. Otóż tutaj jest sporo kamiennych figurek, które niby wyglądają jak „apachitas”. Tyle że „apachitas” stawia się miejscach, gdzie czczono szczyty, a nie gdziekolwiek w górach, więc przewodników trochę irytowały te budowle (które normalnie stawia się w innych częściach Andów, także w Peru – np. przy Vinicunce). Oczywiście dziś większość z nich stawiają turyści na zasadzie pewnego kopiowania zwyczaju. Podczas naszego pobytu cały punkt widokowy był przebudowywany.

Miasteczko Chivay
Na koniec dojechaliśmy do miejscowości Chivay, tu już Zaczęliśmy zniżać pułap, na którym przebywaliśmy. Miejscowość jest niewielka i niespecjalnie się wyróżnia. Jest plac, jest kościół (ten akurat był w remoncie, bo ucierpiał w ostatnim trzęsieniu ziemi), kilka knajp i to wszystko. Ale po pierwsze jest idealną bazą, by wyruszyć stąd rano do kanionu Colca. Po drugie są tu też gorące źródła i baseny geotermalne.

Właśnie po całym dniu chłodu i lodowatego wiatru, pojechaliśmy na taki basen. Było ich kilka w ramach jednego ośrodka, rozdzielali na odpowiedni numer, by ludzie się nie tłoczyli. Gorąca kąpiel po całym dniu to doskonały relaks. Wejście jest oczywiście płatne, trzeba też mieć własne ręczniki.

Zwiedzanie Salinas y Aguada Blanca
Dodajmy, że Salinas y Aguada Blanca ma też wiele innych atrakcji. Można tu szukać preinkaskich malowideł, można też uprawiać bardziej aktywne formy zwiedzania (rowery, czy trekkingi). Niemniej jednak trochę przegrywa w tej materii z okolicami Cuzco. Pamiętajmy, że do tego jest tu dość spora wysokość, co wymaga wcześniejszej aklimatyzacji. Kolejna rzecz to fakt, że to w dużej mierze pustkowie. Nie chodzi tylko o brak miejscowości, czy sklepów, ale także tego, że raczej nie ma tu zasięgu telefonów, nie mówiąc o internecie. Więc wybierając się tu samodzielnie, naprawdę warto dobrze się przygotować. Wysokość i ostre słońce wymagają także korzystania z kremów przeciwsłonecznych. Niemniej jednak cały rezerwat to bardzo ciekawe miejsce na trasie. Inne, spokojniejsze i dające wiele szans na naprawdę fajne zdjęcia.

- Na zwiedzanie Cuzco warto poświęcić przynajmniej dwa dni.
- Możliwe wycieczki po okolicy można sprawdzić na GetYourGuide.
- W przypadku wyjazdu poza miasto samochód można wynająć tutaj.
- Jeśli spodobał Ci się wpis śledź nas na Facebooku (i innych mediach), podziel się nim lub zapisz się na newsletter.
| Peru | ||
| Salinas y Aguada Blanca |





