Archiwa tagu: jezioro

Polonnaruwa, starożytna stolica Cejlonu, pośród dżungli

Polonnaruwa (syn. පොළොන්නරුව , tam. பொலன்னறுவை ) jest drugą stolicą dawnych królestw Sri Lanki. Podobnie jak Anuradhapura, to obiekt wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dziś to przede wszystkim wspaniały zabytek, resztki ruin z okresu naszego Średniowiecza zarośnięte dżunglą. To olbrzymi teren do zwiedzania, zawierający także te najbardziej pocztówkowe widoki ze Sri Lanki. Dla wielbicieli historii miejsce obowiązkowe.

Baseny królewskie w Polonnaruwie
Baseny królewskie w Polonnaruwie

Polannaruwa: Historia

Upadek Anuradhapury rozpoczął się w 993 roku naszej ery wraz z podbojami tamilskiego króla (a więc z subkontynentu indyjskiego) Raja Raja I z dynastii Chola. Jego syn, Rajendra I, splądrował Anuradhapurę w 1017 roku i przeniósł stolicę do Polonnaruwy. Nie porządził w niej długo. Tamil został odepchnięty przez lankijskiego władcę Vijayabahu I już w 1070 roku. Stolica jednak pozostała w Polonnaruwie, także z tego powodu, że dzięki otaczającym je bagnom i okolicy, miasto było trudne do zdobycia. Jednocześnie udało się scalić kraj, na który wówczas składały się jeszcze trzy księstwa: Ruhunu, Pihiti i Maya.

Ruiny pałacu
Ruiny pałacu

Szczyt swojej potęgi królestwo lankijskie osiągnęło w latach panowania króla Parākramabāhu Wielkiego (1153 – 1186). Ten władca znacznie rozbudował sieć nawadniającą w kraju, wybudował niemal 1,5 tysiąca zbiorników retencyjnych i liczne tamy – wiele z tych konstrukcji nie tylko można oglądać do dziś, ale i nadal spełniają swoją funkcję. Do takich rezerwuarów należy Parakrama Samdura, znany też jako Morze króla Parakrama. Ten olbrzymi akwen składa się z pięciu basenów połączonych kanałami i zajmuje łącznie powierzchnię 75 metrów kwadratowych, przy czym powierzchnia samej tafli wody wynosi 22,6 metrów kwadratowych. Średnia głębokość wynosi zaledwie 5 metrów, zaś w najgłębszym miejscu niecałe 13. To jednak wystarczy, by od niemal tysiąca lat zbiornik i kanały pełniły swoją funkcję: zbieranie wód opadowych na czas pory suchej.

Sztuczne jezioro Parakrama Samudra
Sztuczne jezioro Parakrama Samudra

Polonnaruwa: Sztuczne jeziora

Wody Morza króla Parakramy są wykorzystywane nie tylko przez ludzi, ale także zwierzęta chętnie czerpią z dobrodziejstw systemów nawadniających. Nam trafił się tu waran paskowany (Varanus salvator, ang. Asian water monitor), jeden z największych gatunków jaszczurek. Byliśmy bardzo podekscytowani na widok pierwszego warana, wkrótce się miało okazać, że na Sri Lance to częsty widok. Zaś sam zbiornik przylega do zabytkowej części Polonnaruwy.

Waran piaskowy, sporo ich na Sri Lance
Waran piaskowy, sporo ich na Sri Lance

Polonnaruwa: Królewskie rzeźby i upadek stolicy

Także król Parakramabahu I, zwany Wielkim, został tutaj uwieczniony w prawdopodobnie jego statui wyrzeźbionej w kamieniu. Rzeźba pochodzi z XII wieku, a więc z okresu panowania króla. Znajduje się nieopodal ogromnego zbiornika wodnego, wykonanego na zlecenie króla. Dlaczego król uzyskał przydomek Wielki? Okres panowania króla Parakramy I Wielkiego, czyli lata 1153-86, uważa się za złoty wiek królestwa lankijskiego. Systemy irygacyjne w całym kraju zostały znacznie rozbudowane i stały się jeszcze lepsze, niż w okresie Anuradhapury. Jemu przypisuje się słowa „Ani jedna kropla deszczu nie spłynie do morza, niewykorzystana przez człowieka”. Wypiękniał królewski pałac w Polonnaruwrze, a żaden inny król nie wybudował tak wielu dagob. Rozwijała się religia buddyjska, sztuka, nauka i wojskowość. Król prowadził nawet kampanie militarne w południowych Indiach i na Birmie.

Pomnik Pothgul Vihara
Pomnik Pothgul Vihara

Z pałacu niewiele zostało. Przede wszystkim wejście i charakterystyczne ściany, które się ostały. Sam główny budynek miał wymiary 13 na 31 metra, zaś kamienne ściany miały ponad trzy metry długości. Wokół pałacu znajduje się wiele interesujących fundamentów. Niewiele więcej przetrwało. Dobrze zachowała się choćby sala audiencyjna i posiedzeń królewskiej rady,

Ruiny
Ruiny

Upadek Polonnaruwy wyznaczył podbój tamilskiego władcy Kalingy Magha (znanego także jako Kalinga Tyran) w 1214 roku. Jego inwazja cechowała się wielką agresją: zniszczył Anuradhapurę i Polonnaruwę oraz zmusił Synglezów do migracji w centralne rejony wyspy, a także na południe i zachód, co znacząco zmieniło rozkład demograficzny. Dynastia Aryacakravarti założyła Królestwo Jaffa w północnej części Cejlonu, istniejące w latach 1215 – 1624. Od tamtej pory powstawały kolejne słabe królestwa lankijskie, czasem rywalizujące z tamilskimi i indyjskimi potęgami, czasem od nich zależne. Po upadku stolicy w 1215 roku, miasto popadło w ruinę i szybko zostało wchłonięte przez dżunglę. Aż do 1903 roku pozostawało, podobnie jak Anuradhapura, niemal zapomniane. Wtedy to rozpoczęły się prace archeologiczne, którymi kierował Harry Charles Purvis Bell.

Brama pałacu, Polonnaruwa
Brama pałacu, Polonnaruwa

Dalada Maluva, najsłynniejsza świątynia w Polonnawurze

Na obszarze Polonnaruwy znajduje się tak zwany czworokąt świątynny, Dalada Maluva. Znajdują się tutaj najważniejsze budowle sakralne dawnej stolicy, odwiedzane przez pielgrzymów i dziś. Nam szczególnie spodobał się piękny vatadage. Jest to charakterystyczny dla Sri Lanki, choć inspirowany architekturą Indii, obiekt sakralny. Zbudowany na planie okręgu ze schodami na cztery strony świata, prowadzącymi na szczyt, gdzie siedziały cztery posągi Buddy. Dawniej znajdowała się tam jeszcze niewielka stupa, a nad wszystkim zadaszenie. Przypuszcza się, że vatadage z Polonnaruwy został zbudowany za rządów króla Parakramabahu jako świątynia najcenniejszego skarbu Sri Lanki: relikwii Zęba Buddy. Relikwia przywędrowała z Indii do Anuradhapury i za każdym razem, gdy przenoszono stolicę, przenoszono i Ząb. Obecnie znajduje się w Kandy.

Dalada Maluva, Polonnaruwa
Dalada Maluva, Polonnaruwa

Inna teoria głosi, że ta świątynia została zbudowana przez króla Nissanka Malla (panowanie 1187–96) jako relikwiarz miski, której używał Budda. Powszechnie przyjmuje się jednak pierwszą wersję. Vatadage z Polonnaruwy jest nie tylko najlepiej zachowanym tego rodzaju obiektem w kraju, ale także szczytowym osiągnięciem architektury i sztuki sakralnej tego okresu. Zwraca uwagę piękny kamień księżycowy (sandakada pahana) i kamień stróżujący (muragala – na zdjęciu to ten z rzeźbionymi postaciami po obu stronach schodów) o bogatych płaskorzeźbach, a także misternie rzeźbione podstopnice schodów i tchnące spokojem oblicza Buddy. Vatadage jest też jednym z najczęściej fotografowanych obiektów na Sri Lance.

Dalada Maluva i jeden z najbardziej znanych widoków Sri Lanki
Dalada Maluva i jeden z najbardziej znanych widoków Sri Lanki. Przed schodami znajduje się kamień księżycowy.

Inne zabytki Polonnaruwy

Na przeciw vatadage znajduje się wejście do hatadage – innego rodzaju świątyni, tym razem na planie prostokąta. Świątynia ta została wybudowana na zlecenie króla Nissanka Malla pod koniec XII wieku i według legendy została wzniesiona w 60 godzin. Syngaleskie słowa „hata” oznacza 60, zaś „dage” to określenie świątyni z relikwiami, więc może było w niej tyle różnych relikwii. Jedną z nich miał być zresztą Ząb Buddy, wcześniej być może złożony w vatadage.

Polonnaruwa
Polonnaruwa

Inną budowlą z czasów króla Nissanka Malla jest Nissanka Latha Mandapaya (lub Nissankamalla Mandapa). Wyróżnia ją unikatowa w skali kraju kolumnada: kolumny nie są proste, ale zdają się falować, imitując pęd lotosu. Wewnątrz kolumnady znajdują się pozostałości małej stupy. Z czasów króla Parakramabahu pochodzi wysoka świątynia w stylu znanym z kambodżańskiej dżungli. Wyróżnia się Thuparama, gdzie zachował się nawet dach. Charakterystyczna też jest Satmahal Prasada, sześciopiętrowa budowla w stylu khmerskim przypominająca pagodę. Obok znajduje się kamienna księga Gal Pota.

Jedna ze światyń
Jedna ze światyń

Gal Wihara lub Uttararama jest najchętniej odwiedzaną świątynią w Polonnaruwrze. Skalny klasztor (bo to oznacza Gal Wihara) powstał w złotej erze Polonnaruwy, za panowania króla Parakramabahu (1153-86) i jest przykładem szczytowych osiągnięć lankijskiej rzeźby z tej epoki.

Posąg Buddy
Posąg Buddy

Polonnaruwa: Wielke rzeźby

W bloku skały zostały wyrzeźbione cztery postaci: uważa się, że trzy z nich to Budda, zaś jedna – obok leżącego Buddy – to mnich. Jego ręce są skrzyżowane, wyrażając gest „smutek z powodu smutku innych”, jest to bardzo rzadkie przedstawienie na wyspie. Leżący Budda to poza zwana parinirwana, czy przejście w stan nirwany Buddy Śakjamuniego (historycznego) w momencie jego śmierci. Ten Budda ma 14 metrów długości. Przy tych posągach znajduje się też skała, na którą można wejść i podziwiać je wszystkie razem z oddali.

Wielki posąg leżącego Buddy
Wielki posąg leżącego Buddy

Duży posąg Buddy znajduje się także w świątyni Lankatilaka. Posąg ma aż 14 metrów wysokości. Ta świątynia znajduje się już w dość dużym i dobrze zachowanym kompleksie fundamentów różnych budynków. Daje to wyobrażenie, jak ogromne to było miasto. Spacerowanie po nim trochę przypomina Pompeje, acz porośnięte dżunglą. Ta część stanowiska archeologicznego jest znana czasem jako Miasto Mnichów.

Stanowisko archeologiczne w Polonnaruwie
Stanowisko archeologiczne w Polonnaruwie
Wejście do kolejnej świątyni
Wejście do kolejnej świątyni

Dagoby w Polonnaruwie

W ramach kompleksu znajduje się kilka mniejszych i większych dagob. Najbardziej znana z nich to Rankot Vihara, wybudowana w czasach króla Nissanka Malla. Ma średnicę około 175 metrów i wysokość około 33 m (bez czubka). Dziś górna część stupy ma wysokość 55 m, ale w oryginale prawdopodobnie była jeszcze wyższa – ponad 60 m. To też jedna z największych dagob na Sri Lance.

Wejście do kolejnej świątyni, Polonnaruwa
Wejście do kolejnej świątyni

Bilety i zwiedzanie stanowiska archeologicznego

Zabytki Polonnaruwy zajmują naprawdę duży obszar i kryją liczne ciekawe obiekty, mniejsze i większe, bardziej i mniej popularne, takie jak choćby sadzawka w kształcie kwiatu lotosu. Nas urzekły ruiny pośród egzotycznej roślinności, liczące wiele wieków – nawet tysiąc lat – omszałe cegły i rzeźby. Na zwiedzenie Polonnaruwy należy poświęcić większość dnia. To wystarcza, by zobaczyć najważniejsze rzeczy. Spokojniejsze i dokładniejsze obejrzenie ruin wymaga przynajmniej dwóch lub trzech dni. Bilet kupuje się w muzeum archeologicznym i tam też warto rozpocząć oglądanie. Jest ono raczej poglądowe. Dużo więcej tu opisów do przeczytania i zdjęć niż faktycznych eksponatów. Ale warto zaznaczyć, że takie też są, choćby różne figury z brązu i trochę przedmiotów. Więcej z nich pewnie można znaleźć w British Museum w Londynie. Można też wynająć sobie przewodnika, zresztą kilku się kręci i oferuje swoje usługi. Jednak nie jest to konieczne.

Polonnaruwa
Polonnaruwa

Muzeum Polonnaruwy

Z muzeum idzie się do kompleksu pałacowego króla Nissanka Malla (lub Nishshankamalla). Znajduje się on tuż przy muzeum. Zdecydowanie dalej znajduje się statua Pulasthi Rishi i kolejne ruiny. Zarówno do muzeum jak i pod posąg można podjechać samochodem. Po drugiej stronie głównej ulicy, naprzeciwko muzeum znajduje się właściwy park archeologiczny. Jest on bardzo duży. Można tu się poruszać zarówno rowerem (co jest bardzo popularne), jak i samochodem czy tuk-tukiem. Wszystkie te środki mogą być bardzo pomocne przy próbie zobaczenia całości, a przynajmniej najważniejszych obiektów. Dodatkowo znajdziemy tu też kilka miejsc, gdzie można usiąść w cieniu, napić się czegoś lub coś zjeść . Warto jednak uważać na szwendające się małpy, które mogą kraść jedzenie, a czasem inne przedmioty. My poruszaliśmy się po kompleksie z pomocą naszego kierowcy-przewodnika, który podwoził nas pod wybrane miejsca i mówił, gdzie mamy się z nim spotkać.

Ruiny świątyni, Polonnaruwa
Ruiny świątyni
Dagoba
Dagoba

Wpływy kulturowe i powiązania

Polonnaruwa doskonale wpisuje się wyobrażenie azjatyckich ruin w dżungli. Klimat zupełnie jak z filmów o Indianie Jonesie. Zresztą, początkowa przygoda w grze „Indiana Jones and the Emperor’s Tomb” z 2003 roku rozgrywała się właśnie na Cejlonie. Zaś film „Indiana Jones i Świątynia Zagłady” z 1984 roku był kręcony na Sri Lance. Ale o tym więcej przy okazji Kandy. Natomiast porównując z Anuradhapurą, tu stanowisko archeologiczne jest mniej rozrzucone a jednocześnie nie wymieszało się ze współczesnym miastem. Na koniec jedna uwaga praktyczna: wchodząc do wielu miejsc w ramach Polonnaruwy należy ściągać buty. Na szczęście nie ma tu ani przechowalni, ani pilnujących.

Dagoba, Polonnaruwa
Dagoba

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak lankijski
Polonnaruwa

Pekin, „Ostatni cesarz” i stolica Chin

W Europie można powiedzieć, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. W Azji Wschodniej prosi się, by to samo powiedzieć o Chinach. Tu jednak jest problem ze wskazaniem jednego miasta, które przez kilka tysiącleci wpływałoby kulturowo na ościenne kraje, choć niezmiennie była to stolica, niezależnie w jakim mieście się znajdowała. Niemniej jednak Pekin (chin. 北京, Beijing) można zaliczyć do grupy kilku najważniejszych miast Cesarstwa Chińskiego, zwłaszcza, że to tu doszło do jego upadku. O burzliwych losach ostatniego cesarza Chin Bernado Bertolucci nakręcił głośny film – „Ostatni cesarz”, który kręcono między innymi w Pekinie, dokładniej w obu, historycznych pałacach. Ten obraz to świetny przewodnik po najważniejszych zabytkach.

Pałac Letni w Pekinie
Pałac Letni w Pekinie
Zakazane Miasto i słynny smog w Pekinie
Zakazane Miasto i słynny smog w Pekinie

Pekin: Historia miasta

Pekin to dziś drugie po Szanghaju największe miasto Chin. W samym wydzielonym mieście mieszka ponad 20 milionów ludzi. Pierwsze wzmianki o Pekinie pochodzą z początku pierwszego tysiąclecia przed naszą erą, kiedy było stolicą państwa Yan. Czasem podupadało, czasem rozwijało się, często też zmieniało nazwy. Pekin znaczy tyle, co północna stolica (podobne nazewnictwo mamy w Nankinie, Kioto, Tokio, czy Hanoi, no i Seulu). Po raz pierwszy stolicą cesarstwa zostało w X wieku naszej ery. W 1403 cesarz Yongle przeniósł tu stolicę i Pekin był nią aż do 1928 roku, kiedy stał się nią Nankin. Podczas wojny chińsko-japońskiej, Pekin znów pełnił rolę stolicy, tym razem państwa marionetkowego. Dopiero komuniści w 1949 roku przenieśli tu na powrót swoją stolicę. Gdy Pekin nie był stolicą, nosił nazwę Beiping (chin. 北平), co znaczy tyle, co północny pokój.

Pałac Letni (Pekin)
Pałac Letni (Pekin)
Widok na Zakazane Miasto z Parku Jingshan
Widok na Zakazane Miasto z Parku Jingshan (plus smog, charakterystyczny krajobraz Pekinu)

Zakazane Miasto, pałac zimowy w Pekinie

Zdecydowanie największym i najważniejszym zabytkiem Pekinu jest Zakazane Miasto, czyli pałac zimowy. Oryginalna nazwa znaczy dosłownie tyle co Starożytny Pałac. Dziś to obiekt z listy UNESCO. Mamy tu mury obronne, pawilony z charakterystyczną żółtą dachówką, bramami. Najważniejszy pawilon to Pawilon Najwyższej Harmonii. Kompleks liczył sobie 980 budynków i rozciągał się na 72 hektary.

Zakazane Miasto
Zakazane Miasto

Pałac pochodzi w dużej mierze z czasów dynastii Ming. Choć historia go nie oszczędzała, dziś jest to ważne muzeum, pierwotnie ustanowione po upadku cesarstwa w 1912 roku. Nawet komuniści zdawali sobie sprawę ze znaczenia kulturowego tego miejsca. W czasach rewolucji kulturalnej stacjonowało tu wojsko, by tłumy nie zniszczyły pałacu. Dziś odwiedzenie pałacu jest istotne także z powodów politycznych, więc dygnitarze z różnych krajów są tu dość częstym widokiem, ale też utrudnieniem. Wtedy zamyka się część kompleksu. Niestety nie można rezerwować biletów z wyprzedzeniem, więc trzeba liczyć się z kolejkami i mnóstwem zwiedzających, a także tym, że większość pawilonów zwiedza się jedynie z zewnątrz. Spora część akcji „Ostatniego cesarza” rozgrywa się właśnie w murach tego pałacu. Dobrym punktem widokowym na Zakazane Miasto jest wzgórze w parku Jingshan. Niestety w naszym przypadku widać głównie było smog.

Zakazane Miasto
Zakazane Miasto
Pałac Letni
Pałac Letni

Pałac Letni w Pekinie

Skoro jest pałac zimowy, to musi też być Pałac Letni nazywany czasem Yíhéyuán. Też znajduje się na liście UNESCO, ale jest to zdecydowanie późniejszy budynek niż Zakazane Miasto. Powstał w czasach dynastii Qing (ostatniej chińskiej). Pałac z ogrodem zajmuje około 2,9 km kwadratowego, z tego prawie 2 km kwadratowe to sztuczne jezioro Kunming. Obecny kształt pałacu jest mocno związany z cesarzową Cixi. Znajduje się tu po niej sporo pamiątek.

Pekin, Pałac Letni
Pekin, Pałac Letni

Dziś na terenie pałacu znajduje się prawie 3000 obiektów (galerii, altan, pawilonów). Najbardziej znane z nich to „Długi Korytarz”, „Kamienna Łódź” czy obiekty na Wzgórzu Długowieczności. Zaś turyści przede wszystkim korzystają z wycieczek statkiem po jeziorze Kunming. W filmie „Ostatni cesarz” jest go zdecydowanie mniej, ale wciąż jest.

Świątynia Nieba w Pekinie
Świątynia Nieba w Pekinie

Świątynia Nieba

Trzecim ważnym zabytkiem z listy UNESCO w Pekinie jest Świątynia Nieba, zwana też czasem Ołtarzem Nieba lub Tian Tan. Formalnie jest to świątynia taoistyczna, ale jej historia jest dużo starsza niż taoizm i samo czczenie nieba pochodzi jeszcze z czasów prymitywnych wierzeń chińskich. Świątynia powstała za czasów cesarza Yongle, mniej więcej w tym samym czasie co Zakazane Miasto.

Świątynia Nieba (Pekin)
Świątynia Nieba (Pekin)

Swoją drogą to także olbrzymi kompleks. Sama świątynia stanowi tylko jego niewielką część. Jest tu też punkt, w którym wedle chińskich wierzeń znajduje się środek świata. Dość łatwo go dostrzec, bo wszyscy chcą na nim postać przez chwilę.

Świątynia Nieba
Świątynia Nieba

Pekin i Plac Tian’anmen

Centralnym punktem współczesnego Pekinu, łączącego tradycje cesarskie i komunistyczną historię, jest Plac Niebiańskiego Spokoju, czyli słynny plac Tian’anmen. Samo Tian’anmen oznacza Bramę Niebiańskiego Spokoju, stąd czasem można spotkać się z nazwą plac Bramy Niebiańskiego Spokoju.

Brama Niebiańskiego Pokoju, Tian’anmen
Brama Niebiańskiego Pokoju, Tian’anmen

Podobnie jak wcześniej wymienione zabytki, tak i ten powstał pierwotnie za panowania cesarza Yongle. Pozostało tu kilka zabudowań z tamtego okresu, ale sama Brama dziś jest centrum komunistycznej propagandy. Znajduje się tam wielki obraz Mao Zedonga. Zresztą to zdecydowanie najbardziej „komunistyczna” architektonicznie część całych Chin. Jest tu jeszcze pomnik bohaterów i słynne mauzoleum, oraz muzeum ludowe. Komuniści przebudowali dość mocno plac nadając mu obecny wygląd.

Plac Bramy Niebiańskiego Pokoju, Tian’anmen
Plac Bramy Niebiańskiego Pokoju, Tian’anmen

Tian’anmen jest słynny także z powodów historycznych. Centralny plac Pekinu to miejsce wielu wydarzeń, choćby protestów z 1976 przeciwko Bandzie Czworga, czy słynnych stłumionych protestów studentów z 1989 roku. Oczywiście jest to „zakazana” historia. Plac jest dość mocno monitorowany przez służby i krzyknięcie tam na głos choćby: „Wolny Tybet” może być źródłem problemów. Służby są wyczulone na punkcie politycznym, ale jeśli ktoś chce robić sobie głupkowate fotki z obrazem Mao, to nie będzie z tym problemów, pod warunkiem, że widać, iż jest to tylko zabawa. Zresztą władze już od lat oficjalnie przyznają, iż Mao mylił się w pewnych kwestiach. Nieoficjalnie zaś to dziś państwo autorytarne, gdzie idee komunizmu odgrywają raczej drugoplanową rolę, żeby nie powiedzieć, że przeszkadzają w rozwoju dzikiego kapitalizmu.

Pałac Zimowy, Zakazane Miasto
Pałac Zimowy, Zakazane Miasto

Pekin: Hutongi

Z klasycznych Chin warto jeszcze spróbować zobaczyć hutongi, czyli tradycyjne chińskie dzielnice z bramami do małych, wspólnych dziedzińców między domkami parterowymi. Te dziedzińce noszą nazwę siheyuan. To także idealne miejsce na przejażdżkę rykszą.

Między hutongami
Między hutongami

Pekin: Bazary, dzielnice handlowe i wieżowce

Kolejną ciekawostką Pekinu jest Dong Hua Men, czyli nocny bazar z jedzeniem. Jeśli ktoś chce spróbować smażonej szarańczy czy innych tego typu cudów, nie powinien szukać ich po restauracjach, ale udać się do Dong Hua Men. Wieczorem ten gastronomiczny bazar ściąga mnóstwo turystów i gapiów. Choć warto dodać, że kuchnia chińska była dziwna z powodu biedy, więc wielu „frykasów” z tego bazaru nie znajdziemy łatwo w innych miejscach.

Bazar Dong Hua Men w Pekinie
Bazar Dong Hua Men w Pekinie

Obok placu Tian’anmen znajduje się też współczesny deptak, czyli Qianmen Street. Oprócz tego życie turystyczne, zwłaszcza jeśli chodzi o restauracje, toczy się wokół Dashilan Street. Jest jeszcze centrum handlowe „The Place” z niegdyś największym ekranem LCD na świecie (obecnie największym tylko w Pekinie). To stosunkowo nowa część miasta, które dość mocno zmieniono i unowocześniono przy okazji Letnich Igrzysk Olimpijskich w 2008. Zresztą wioska olimpijska, stadion, znicz, pływalnia to także jedna z nowych wizytówek miasta. Można to zobaczyć za darmo, spacerując. Swoją drogą w 2022 odbędą się Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Peknie.

Stadion olimpijski, Pekin
Stadion olimpijski, Pekin

To także dobre miejsce do podziwiania panoramy współczesnego Pekinu, pełnego drapaczy chmur o ciekawych kształtach. Istotne są otwory, dzięki którym duchy wciąż mogą swobodnie się poruszać. Pekin, jak i całe Chiny, to przedziwna mieszanka nowoczesności, bałaganu, ale też bałwochwalstwa i zabobonów. Bardzo przypomina świat ukazany w „Łowcy androidów” (choć w Szanghaju jest to jeszcze bardziej widoczne).

Marmurowa łódź cesarzowej Cixi
Marmurowa łódź cesarzowej Cixi w Pałacu Letnim

Świątynia Harmonii i Pokoju

Religijnie bardzo ważnym miejscem Pekinu jest Świątynia Harmonii i Pokoju. To jeden z najważniejszych klasztorów buddyzmu tybetańskiego na świecie. Jest o tyle ciekawy, że łączy architekturę chińską, mongolską i tybetańską.

Świątynia Harmonii i Pokoju (Pekin)
Świątynia Harmonii i Pokoju

Pekin w kinie

Filmowo Pekin przewija się choćby w „Kill Bill” Quentina Tarantino, „Malowanym welonie”, nowej wersji „Karate Kid” z Jackie Chanem, czy „Transformers: Wiek zagłady”. Większą rolę odgrywał jako lokalizacja studia filmowego i baza wypadowa do innych chińskich lokacji – choćby w „Mumii – Grobowiec cesarza smoka”, czy głośnych chińskich produkcjach jak „Przyczajony tygrys, ukryty smok” lub „Dom latających sztyletów”.

Pekin, Zakazane Miasto
Pekin, Zakazane Miasto

Poruszanie się po Pekinie

Dziś Pekin można zobaczyć niejako przy okazji. Można tam spokojnie wyrobić wizę na 1 lub 3 dni po przylocie, czekając na przesiadkę. Pozwala to na zobaczenie miasta i nawet wybranie się na Wielki Mur czy na Grobowce Mingów. Formalności i dojazd Airport Express do centrum (w obie strony) wymagają ok. 4-5 godzin. Jeśli na przesiadkę ma się więcej czasu, to powinno wystarczyć, by zaostrzyć sobie apetyt na stolicę Chin. Zwiedzenie jej wymaga kilku dni. Warto też pamiętać o smogu, ten jest w mieście dość uciążliwy. Raz wynika z zanieczyszczenia, a dwa wzmaga go atmosfera. W Pekinie jest dość wilgotno i parno, zwłaszcza w lecie, więc wówczas smog się potrafi długo utrzymywać.

Zakazane Miasto (Pekin)
Zakazane Miasto

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chiński
Pekin
Szlak filmowy
Pekin

Hakone i spojrzenie na górę Fudżi

Park Narodowy Fudżi-Hakone-Izu (jap. 富士箱根伊豆国立公園) ze względu na swoją niewielką odległość od Tokio i górę Fudżi, należy do najbardziej popularnych parków narodowych w Japonii. Wejść jest kilka, myśmy skorzystali z Hakone (jap. 箱根町 ). Sam park zajmuje powierzchnię ponad 12 tysięcy hektarów i nie sposób podczas krótkiego wyjazdu zwiedzić wszystkiego. Przyjeżdża się tu głównie ze względu na możliwość oglądania góry Fudżi (Fuji). Oprócz wulkanów park słynie także z gorących źródeł, czyli osenów (takich o jakich wspominaliśmy przy okazji Yunadaki). Świetnie skomunikowany, stanowi idealny cel na jednodniową wycieczkę ze stolicy Kraju Kwitnącej Wiśni.

Widok na górę Fudżi z Ōwakudani
Widok na górę Fudżi z Ōwakudani

Góra – wulkan Fudżi

Główna atrakcja to oczywiście góra – wulkan Fuji-san. Błędnie tłumaczone jako „szanowna Fudżi” przez analogię przyrostka „san” jako „pan, pani” (np. do agenta 007 zwracano się per Bond-san). W języku japońskim wiele znaków ma bardzo podobne brzmienie, ale znaczy co innego. W tym przypadku „san” oznacza „góra”. Co oznacza samo „Fuji”, do końca nie wiadomo: możliwe że nie oznacza nic specjalnego, ale fajnie brzmi – stąd taki, a nie inny dobór znaków, albo jest to zniekształcone imię któregoś z licznych zapomnianych bóstw japońskiej mitologii, może też oznaczać „nieskończony”, „nieśmiertelny” bądź „bez porównania”. W 2013 roku Góra Fudżi i 24 okoliczne lokacje, w tym świątynie, zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako obiekt o szczególnym znaczeniu kulturowym.

Skansen w Hakone
Skansen w Hakone

Wciąż czynny stratowulkan Fudżi jest zarazem najwyższym szczytem Japonii – mierzy 3776 m. n.p.m. Przez większą część roku szczyt pokrywa lśniący w słońcu śnieg. Wyznawcy szinto utożsamiają go z żeńskim bóstwem, toteż jest to zarazem jedna z trzech świętych gór Japonii, na której do połowy XIX wieku obowiązywał zakaz wchodzenia dla kobiet. Fudżi natomiast uchodzi też za kanon piękna, mocno wpłynęło na poczucie estetyki Japończyków. W niektórych świątyniach czy skalnych ogrodach dość łatwo znaleźć kształt Fudżi.

Góra Fudżi
Góra Fudżi

Obecnie szczyt Fudżi to miejsce nie tylko pielgrzymek, ale i turystyki górskiej. Ze względu na warunki pogodowe, góra otwarta jest do wspinana tylko w lipcu i sierpniu. I znów, nie są to samowolne wejścia. Tu wszystko jest zorganizowane i w dodatku w odpowiednim sezonie, o ile oczywiście warunki na to pozwalają.

Kopalnia siarki, Ōwakudani
Kopalnia siarki, Ōwakudani

Gdyby ktoś pytał: las samobójców Aokigahara jest daleko, po przeciwnej stronie góry.

Brama Tori na jeziorze Ashi w świątyni Hakone
Brama Tori na jeziorze Ashi w świątyni Hakone

Kawaguchiko czy Hakone?

Ale by podziwiać Fudżi z oddali, nie trzeba się na nią wspinać, w sumie to nawet lepiej tego nie robić. Jak wieść niesie przy dobrej widoczności widać ją z Jokohamy, ale to się raczej rzadko zdarza. Są dwa miejsca w Parku Narodowym, które ściągają turystów. Pierwsze to Pięć Jezior Fudżi. Tu najlepiej dojechać busem do Kawaguchiko i tam rozpocząć zwiedzanie. W wiosennym okresie może być to interesujące ze względu na festiwal floksów (z którym się czasowo rozminęliśmy). My zdecydowaliśmy się na drugie miejsce, czyli okręg Hakone. Znajduje się on trochę dalej niż Pięć Jezior, przez to jest mniejsza szansa na zobaczenie głównej atrakcji, jeśli widoczność będzie słaba. Fudżi znajduje się jakieś 30 km w linii prostej. Szczęście nam dopisało.

Park Narodowy Hakone
Park Narodowy Hakone

Zwiedzanie okręgu Hakone i bilet zbiorowy

Okręg Hakone obejmuje Owakudani, jezioro Ashinoko, fragment drogi Tōkaidō, Hakone i oczywiście punkty widokowe na najsłynniejszy wulkan Japonii, a poza widokami są też inne, wulkaniczne atrakcje. Wycieczka po Hakone jest bardzo dobrze zorganizowana. Przyjeżdża się pociągiem (lub ew. inaczej) do Odawary (jap. 小田原市 ). Tam kupuje się bilet Hakone Free Pass, który upoważnia nas do zrobienia trasy różnymi środkami transportu. Jak to zwykle w Japonii bywa w przypadku takich biletów, wychodzi znacznie taniej, niż gdyby kupować je z osobna. Wraz z passem dostaniemy mapkę, a w informacji dokładnie powiedzą, jak przebyć całą trasę. Odawara jest o tyle dobrym przystankiem, że stają tu shinkanseny, więc jak zwykle japońska organizacja nie zawodzi.

Ōwakudani słynie z jaj gotowanych w gorących, mineralnych wodach
Ōwakudani słynie z jaj gotowanych w gorących, mineralnych wodach

Hakone: Owakudani

Nasza trasa po okręgu Hakone przewidziana była na cały dzień. Podróżowaliśmy kolejno pociągiem, kolejką linową, statkiem, pieszo i autobusem. Pierwsza część właściwego zwiedzania parku to była wulkaniczna dolina Owakudani. Powstała ona w wyniku wybuchu wulkanicznej Góry Hakone jakieś 3 tysiące lat temu. Nadal jest to teren aktywny wulkanicznie: ze szczelin na zboczach góry wydobywają się gazy i para, gorące źródła wody stale bulgoczą, a co pewien czas wulkan staje się bardziej aktywny, zwiększając produkcję trujących wyziewów. Stacja Ōwakudani znajduje się na wysokości 1044 m n.p.m. i to dobre miejsce na podziwianie góry Fudżi.

Jajko na twardo z Owakudani
Jajko na twardo z Owakudani

Właśnie niebezpieczne stężenie trujących gazów jest powodem, dla którego ścieżki na zboczu wulkanu były zamknięte. Osoby zdrowe mogą bezpiecznie przebywać na terenie wokół stacji kolejki linowej, przede wszystkim na tarasach widokowych. Wielka szkoda, że nie mogliśmy pospacerować między gorącymi źródłami. Niestety aktywność wulkaniczna jest nie do przewidzenia. Mimo to było warto dla samych widoków. Za to jest to doskonałe miejsce do obserwowania z oddali wydobycia siarki.

Kopalnie siarki w  Ōwakudani (Hakone)
Kopalnie siarki w Ōwakudani (Hakone)

Specjalnością z Owakudani są jajka kura-tomago. Są to zwykłe jajka kurze gotowane na twardo w gorącym źródle. Skorupka staje się czarna od wysokiej zawartości minerałów. W smaku takie jajko nie różni się specjalnie od zwykłego. Gdy otwarta jest ścieżka między źródłami, turyści mogą kupić surowe jajka i ugotować je samodzielnie. Ponieważ ze względów bezpieczeństwa szlak jest zamknięty, jajka już ugotowane – a jeszcze gorące – można kupić w pobliskim sklepie. Podobno zjedzenie takiego przysmaku przedłuża życie o siedem latem. Drugą jajeczną ciekawostką było jajko na twardo bez skorupki, także czarne. Nie mamy pewności, czy obrane zostało wtórnie poddane działaniu tutejszych wód czy raczej uwędzone na dymie. Na to drugie wskazywałby smak, który bardzo przypomina wędzony ser.

Jezioro Ashinoko
Jezioro Ashinoko

Hakone: Jezioro Ashinoko

Jezioro Ashinoko (lub Ashi) powstało w kalderze wulkanu Hakone, który wybuchł około 3 tysiące lat temu. Hakone Pass, który mieliśmy, jest honorowany przez jedną z dwóch kompanii promowych, obsługujących przeprawę. Statki były wstrętnie stylizowane na europejskie żaglowce, a jeden z nich nazywał się „Victory”, jak okręt admirała Nelsona, który można zwiedzić w Portsmouth. Niestety to najbardziej tandetna i jarmarczna część wycieczki.
Za to dobra widoczność utrzymywała się nadal i już z drugiego brzegu jeziora mogliśmy podziwiać Fudżi.

Jeden z okrętów kursujących po jeziorze Ashi
Jeden z okrętów kursujących po jeziorze Ashi

Zwiedzanie właściwego Hakone

Na koniec wylądowaliśmy w Hakone. Można tutaj zobaczyć między innymi zachowane fragmenty drogi Tōkaidō. Trasa ta w okresie Edo prowadziła wzdłuż Pacyfiku od Kioto do Edo, czyli między pałacem cesarza a faktyczną stolicą kraju faktycznego jej władcy – szoguna Tokugawy (więcej o tym rodzie pisaliśmy przy Nikko). Była więc najważniejszą trasą kraju, uwiecznioną wielokrotnie w japońskiej sztuce.

Droga Tōkaidō w Hakone słynie z  wiekowych cyprysów
Droga Tōkaidō w Hakone słynie z wiekowych cyprysów

W Hakone znajduje się punkt kontrolny na trasie Tōkaidō, który wraz z historycznymi zabudowaniami został zrekonstruowany i udostępniony zwiedzającym. Można tu też odbyć przyjemny spacer wzdłuż alei starych cedrów.

Droga do świątyni Hakone
Droga do świątyni Hakone

Szintoistyczna świątynia w Hakone (choć znów to kompleks chramów – Hakone, Soga, Kuzyryu) jest położona w lesie nieopodal brzegu Jeziora Ashinoko. W wodzie stoi intensywnie czerwona tori, wyróżniająca się na tle wiecznozielonych lasów.
Świątynia w obecnym miejscu istnieje od połowy XVII wieku, była popularna wśród samurajów. Na koniec zostaje wsiąść już do autobusu i potem pociągu i ewentualnie zostaje do zwiedzenia Odawara ze swoim zamkiem, jeśli został na to jeszcze czas.

Wejście do świątyni Hakone
Wejście do świątyni Hakone

Trasa Hakone to faktycznie przyjemny spacer na cały dzień. Z pewnością byłoby ciekawiej, gdyby dało się podejść pod gorące źródła, ale tak jak warunków pogodowych, tak też wulkanicznych nie da się zaplanować.

Świątynia Hakone
Świątynia Hakone

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
Hakone

Skalne Miasto w Czechach, Skały Adrszpasko-Teplickie

Blisko polskiej granicy znajduje się słynne i często odwiedzane przez turystów z Polski, czeskie Skalne miasto. A może nawet dwa, zależy jak liczyć. Formalnie rzecz biorąc skały Adrszpasko-Teplickie (cz. Adršpašskoteplické skály) to jedno i to samo miejsce, w dodatku połączone szlakiem. Jednak wejścia znajdują się z dwóch różnych stron, z osobnymi parkingami, a przede wszystkim trasami widokowymi. Zresztą część Teplicka i Adrszpaska różnią się zauważalnie. Niedaleko natomiast znajduje się miejscowość Teplice nad Metuji, która może stanowić bazę wypadową, gdyby ktoś chciał zobaczyć obie trasy w ciągu dwóch dni.

Skalne Miasto - Adrszpaskie Skały (Czechy)
Skalne Miasto – Adrszpaskie Skały (Czechy)

Skalne Miasto – Skały Adrszpaskie

Większość osób przybywa do Adrszpaskich skał (cz. Adršpašské skály) w gminie Adršpach. To prawdziwe centrum turystyczne, z olbrzymim parkingiem, miejscami z jedzeniem i mnóstwem odwiedzających. Ta część z pewnością bardziej spodoba się też rodzinom z dziećmi, z prostej przyczyny: ma więcej różnorodnych atrakcji. Prócz skał, drzew i wąwozów, mamy tu choćby możliwość przepłynięcia się łodzią (dodatkowo płatne) z flisakiem przez kanion, a także znajduje się tu jeziorko, po którym także można popływać. Można wynająć rower wodny bądź łódź. Szlaków jest kilka, ale tylko jeden główny, który wiedzie właściwie w koło. Reszta to mniejsze i większe odbicia.

Skały Adrszpaskie
Skały Adrszpaskie

Płynięcie łodzią z flisakiem to atrakcja zdecydowanie bardziej dla dzieci. Między skałami porozkładano różne stworki, by uatrakcyjnić rejs. Bez tych dodatków to klimatyczna wyprawa, choć raczej krótka i mało aktywna. Natomiast jezioro to już coś dla starszych. Dobre miejsce do zrelaksowania się po spacerze. Dodatkowo znajduje się przy malowniczych skałach, gdzie niektórzy uprawiają wspinaczkę.

Słynna Brama w Skalnym Mieście (Adrspachy, Czechy)
Słynna Brama w Skalnym Mieście (Adrspachy, Czechy)

Adrszpaskie skały, lub część adrszpaska w większości przypadków jest też zdecydowanie łatwiejsza do przejścia. W wielu miejscach ścieżki są raczej wyrównane (choć nie wyłożone kostką), zwłaszcza bliżej wejścia. Nastawione są na turystów. Warto zauważyć jedną rzecz: jeszcze w okolicach jeziora faktycznie przebywa dużo ludzi, dalej jest zdecydowanie bardziej pusto. Ale wszędzie słychać język polski. Nam zdarzyło się nawet znaleźć sprowadzany z Polski grillowany oscypek.

Mysia Dziura (Skały Adrszpaskie)
Mysia Dziura (Skały Adrszpaskie)

Skalne miasto – Teplickie skały

Cześć teplicka, czyli Teplickie skały (cz. Teplické skály, bliższa miejscowości Teplice) jest bardziej naturalna i dzika, trochę trudniejsza, acz niewiele, a jednocześnie mniej uczęszczana. Nie znajdziemy tu dodatkowych atrakcji w postaci jezior, czy przepraw łodziami. Raczej same majestatyczne i przypominające rzeźby skały. Nam właśnie ta naturalność bardziej przypadła do gustu, choć oczywiście Adrspachy mają swoje plusy. Jednocześnie główny szlak tutaj, podobnie jak w bliźniaczej części, wiedzie nas po kole i właściwie zwiedza się wszystko, co najważniejsze.

Teplickie Skały
Teplickie Skały

Przed wejściem znajduje się parking. Niestety dość łatwo w ogóle przeoczyć wejście i wjazd, zwłaszcza rano, gdy nie ma jeszcze wielu ludzi. Gorzej też jest z infrastrukturą (czyli fast foodem). Zresztą nawet w samych Teplicach pod tym względem nie jest wiele lepiej. Główna turystyka skupia się przy Adrszpachach.

Teplickie Skały
Teplickie Skały

Zwiedzanie Skalnego miasta

W przypadku obu wejść/tras, to co jest istotne to przeróżne formacje skalne, które ludziom kojarzą się z wieloma postaciami, zwierzętami czy przedmiotami. Większość z nich ma tabliczkę z nazwą. Pozwala to na wpatrywanie się w skałę i próbę odnalezienia kształtu.

Skalne Miasto - Teplickie Skały (Czechy)
Skalne Miasto – Teplickie Skały (Czechy)

Oba skalne miasta to dobre miejsce na weekendowy wypad, czy to samodzielny (acz wtedy najwygodniej jest samochodem), czy zorganizowany (np. z Kudowy czy Karpacza). Doskonałe miejsce na spacer na świeżym powietrzu wśród interesujących formacji skalnych.

Adrszpachy i jezioro
Adrszpachy i jezioro

Narnia w Skalnym mieście?

Warto też dodać, że twórcy „Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa” kręcili kilka ujęć w Adrszpaskim Parku Narodowym. Niestety dość trudno znaleźć te miejsca w samym filmie, a przez to odnaleźć na miejscu. W każdym razie Skalne Miasteczko nawet i bez filmu to miejsce warte odwiedzenia.

Krajobraz Teplickich Skał
Krajobraz Teplickich Skał

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak czeski
Skalne miasto

Jezioro Tekapo i okolice, czyli Śródziemie

Dziś zamiast jednego miejsca będzie kilka, przy których warto zatrzymać się na chwilę podróżując po Nowej Zelandii, a dokładniej region Cantenbury i w szczególności okolice hrabstwa MacKenzie. Z jednej strony są to bardzo malownicze jeziora, z drugiej kilka miejsc, w których nagrywano sceny do „Władcy Pierścieni” czy „Hobbita” Petera Jacksona.

Jezioro Tekapo
Jezioro Tekapo

Jezioro Tekapo

Zaczynamy od jeziora Tekapo, które podobnie jak pobliskie Pukaki i Ohau, sięga Alp Południowych, skąd wszystkie trzy są zasilane wodą. Nad Tekapo wybudowana jest elektrownia wodna. Turkusowa tafla jeziora to efekt tak zwanej mączki lodowcowej, czyli niewielkim drobinkom skalnym. Byliśmy o tej porze roku, gdy kwitły łubiny. Kwiaty te należą do typowych, ikonicznych przedstawień okolic jeziora Tekapo, ale nie do końca są tu mile widziane. Łubin nie jest rośliną rdzenną, więc czasem bywa postrzegana jako zagrożenie dla naturalnego środowiska. Zaś same kwiaty przypominają trochę krajobraz Islandii.

Łubin nad jeziorem Tekapo
Łubin nad jeziorem Tekapo

Miasteczko malowniczo położone nad brzegiem Tekapo, noszące jego nazwę, w skąpo zaludnionym obszarze McKenzie Basin składa się głównie z hoteli i kilku knajpek wzdłuż głównej drogi. Jednak punktem centralnym miejscowości jest kościół Dobrego Pasterza, wybudowany w 1935 roku jako pierwszy kościół na całym tym obszarze. Kościółek ujmująco wpisuje się w krajobraz. Zbudowano go w stylu angielskim, dzięki czemu jest naprawdę uroczy. Niedaleko jest jeszcze brązowy pomnik pasterskiego psa rasy Collie. Odsłonięto go w 1966 roku dla uczczenia zasług tych poczciwych czworonogów i ich pomoc człowiekowi. Zaś cała okolica bardzo przypominała nam Gruzję: góry, woda, wspaniałe widoki i jeszcze kościół, czy jeszcze bardziej Armenię – Sewan. No i warto dodać, że to faktycznie rejon turystyczny, choć bardziej jako baza wypadowa.

Jezioro Tekapo
Jezioro Tekapo

Jezioro Pukaki, czyli Esgaroth

Bardziej na południe znajduje się inne jezioro – Pukaki. Dość podobny klimat do Tekapo, tylko świątyni brakuje, no i baza hotelowo-restauracyjna zdecydowanie mniejsza. Z jego południowego brzegu rozciąga się wspaniały widok na Alpy Południowe z najwyższym szczytem w Nowej Zelandii – Górą Cooka (3 724 m n.p.m). Warto zauważyć, że pierwszeństwo ma nazwa maoryska – Aoraki, a Mount Cook jest zwykle podawane w nawiasie. Już zresztą zdążyliśmy się przyzwyczaić do prymatu nazw maoryskich. Pukaki to także miejsce filmowe, wraz z górą Cooka. Zagrało w „Hobbicie: Pustkowiach Smauga”. To właśnie tu zbudowano miasto na jeziorze, czyli Esgaroth (z języka elfów znaczy to tyle co jezioro szuwarowe). Warto dodać, że jezioro to z powodu topnienia lodowców podnosi swój poziom co jakiś czas. Na przykład w 1952 roku o 9 metrów, zaś w 1976 aż o 37 metrów.

Jezioro Pukaki
Jezioro Pukaki

Twizel, czyli Pellenor

Jeszcze bardziej na południe znajduje się miejscowość Twizel. Niepozorna, gdy się przez nią przejeżdża, ale znów bardzo filmowa. To właśnie tu na okolicznych polach nagrywano bitwę na polach Pellenoru w „Powrocie króla”. Później wrócono tu kręcąc „Hobbita” i scenę walki krasnoludów z wargami. Czyli zupełnie inną część Śródziemia, ale filmowcom to nie przeszkadza. W przypadku pól w Twizel mamy podobną historię jak z Hobbitonem. Właściciel próbuje zarabiać  pieniądze na fanach, jednak w tym wypadku ceny zdecydowanie odstraszają. To tylko zwykła łąka, więc raczej oczekiwalibyśmy symbolicznej opłaty i dość krótkiego przystanku. Takiej oferty jednak dziś nie ma, raczej kilkugodzinna wycieczka z dodatkowymi wymyślnymi atrakcjami jak strzelanie z łuku. Jeśli ktoś lubi i ma czas, to pewnie warto. Ale prawdę mówiąc w tym wypadku cena i czas nas zniechęciły.

Twizel
Twizel

Hakatere Conservation Park, czyli Rohan

Jadąc bardziej na północ do Christchurch, po drodze mamy jeszcze jedną lokację z „Władcy Pierścieni”. Mieści się ona na terenie Hakatere Conservation Park. Ściślej jest to widok na Mt. Sunday. W filmach „Dwie wieże” i „Powrót króla” tutaj znajdował się Edoras – stolica Riddermarchi i Meduseld: złoty dwór króla Rohanu, Theodena. Dekoracje stworzone na potrzeby filmu wkrótce po zdjęciach zostały rozebrane, a otoczenie przywrócone do naturalnego stanu. I ten naturalny stan to jest coś wartego podziwiania: szerokie łąki, łagodne pagórki i ośnieżone szczyty w tle – wypisz, wymaluj Rohan.

Hakatere Conservation Park
Hakatere Conservation Park

Jadąc w kierunku Mount Sunday trochę za bardzo zawierzyliśmy lokalnym opisom i ograniczeniom. Droga w Hakatere dość szybko z asfaltowej zamienia się w szutrową, trochę krętą, ale raczej łagodną. Niestety przy naszym samochodzie przejechanie jej wymagało dużo więcej czasu niż pierwotnie założyliśmy. O dozwolonych 100 km na godzinę nie byliśmy w stanie nawet pomarzyć (a tyle tam można jechać i trzeba, jak się nie ma całego dnia). Pozostało nam pocieszyć się trochę widokami niczym z Rohanu, nie docierając do samego Mt Sunday.

Hakatere Conservation Park
Hakatere Conservation Park

Fairlie niedaleko Tekapo

Warto wspomnieć, że spory kawał drogi nr 8 – mniej więcej od Lake Tekapo do Fairlie to tak zwany rezerwat ciemnego nieba. Obszar położony na tyle daleko od siedzib ludzkich i przemysłu, że nocne niebo nie jest zanieczyszczone światłem sztucznym, a tym samym sprzyja obserwacjom astronomicznym.

McKenzie w Fairlie
McKenzie w Fairlie

Na nocleg dotarliśmy do miejscowości Fairlie. Zakwaterowanie nad Lake Tekapo było nastawione na bogatszych turystów, więc pojechaliśmy do miasteczka godzinę drogi dalej.

Hakatere Conservation Park
Hakatere Conservation Park

Ponieważ do snu zostało nam trochę czasu, pospacerowaliśmy po tym historycznym miejscu. Nie żartujemy – miasteczko szczyci się długą i bogatą historią sięgającą roku 1884, kiedy otworzono przebiegającą tędy linię kolejową. Potem tą właśnie koleją Zelandczycy wysyłali swoich chłopców na I wojnę światową, co do tej pory jest wydarzeniem. W centrum miasteczka stoi stary wagon kolejowy (przerobiony na mini-scenę). Jest też pomnik McKenziego – na wpół legendarnej postaci, od której nazwano ten region. Okazuje się, że był słynnym owcokradem i zbiegiem. Zapoznaliśmy się z historycznymi fotografiami pokazującymi główną ulicę – nasz hotel (Gladstone Grand Hotel – stęchły wiktoriański) już wtedy tutaj stał.

Jezioro Pukaki (i góra Cooka)
Jezioro Pukaki (i góra Cooka)

Ogólnie w całej Nowej Zelandii widać takie dorabianie wielkiej historii na siłę. Nas, Europejczyków, to może bawić, ale dla nich wynika to z potrzeby podkreślania swoich korzeni i swojego miejsca na świecie.

Jezioro Tekapo i kościół Dobrego Pasterza
Jezioro Tekapo i kościół Dobrego Pasterza

Natomiast pomijając Twizel, wszystkie te miejsca, w których kręcono filmy Jacksona w jakiś sposób wpisują się w nową historię kraju kiwi, budując posttolkienową historię i nieformalne nazewnictwo. Twizel, cóż, może gdy kiedyś wrócimy w tamte okolice, to właściciel tych ziem zmieni model biznesowy.

Hakatere Conservation Park
Hakatere Conservation Park

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak nowozelandzki
Jezioro Tekapo
Szlak filmowy
Jezioro Tekapo