Arequipa: klasztor św. Katarzyny, atrakcje, zabytki, zwiedzanie

Arequipa, klasztor św. Katarzyny

Jednym z częściej odwiedzanych miast przez osoby wybierające się do Peru jest Arequipa. Przede wszystkim dlatego, że jest to doskonała baza wypadowa do kanionu Colca, ale samo miasto ma także inne atrakcje. Kolonialne centrum, wspaniały klasztor świętej Katarzyny i jeszcze do tego słynie ono z prężnie działającego przemysłu włókienniczego. Więc jeśli ktoś szuka czegoś z wełny lamy, czy alpaki, to jest to bardzo dobre miejsce. Ale to też miasto kontrastów, trochę zabytków, trochę przemysłu, bogatszych miejsc i sporo biedniejszych.

Nazwy Arequipa i położenie w górach

Arequipa lub Ariqipa w językach keczua i ajmara, czasem jest określana jako Białe Miasto (Ciudad Blanca) albo Lew Południa (León del Sur). Oryginalna nazwa znaczy mniej więcej tyle, co „miejsce za górą”. Chodzi oczywiście o wzniesienie pobliskiego wulkanu Misti. Legendy mówią trochę coś innego. Bazują na dość podobnie brzmiącym „tak zostańcie” czy „tak usiądźcie”. W wersji inkaskiej nazwa pochodzi na cześć petycji wzniesionej do władcy Cuzco Mayty Cápaca, o to, by ludzie mogli zostać w tym miejscu. Według wersji hiszpańskiej, konkwistadorzy pytali o lokalną nazwę tych terenów, zaś lokalna ludność myślała, że chcieli usiąść.

Jeśli zaś chodzi o Białe Miasto (tą nazwę dzielą też choćby Casablanca, Tunis, Tel Aviv, czy włoska Ostuni, nie mówiąc już o białych miastach Andaluzji), to chodzi tu o jasną skałę wulkaniczną, zwaną sillar. Najczęściej ma właśnie ona biały kolor, który dominuje w mieście. Sillar to rodzaj ryolitu, był wykorzystywany do budowy starego centrum. Ale to też miasto kolonialne, więc budynki są pokrywane farbą. Więc nie ma tu tej olśniewającej, dominującej bieli jak na greckich Santorini, czy w Lindos. Inne określenie mówi, że to miasto wiecznej wiosny, gdyż w ciągu roku dominuje tu temperatura około 20 stopni.

Historia Arequipy

Dziś to drugie największe miasto w Peru, wyprzedza je tylko Lima. To także zapasowa stolica. Tu swą siedzibę ma Trybunał Konstytucyjny, a w razie problemów prawnych z władzą, właśnie stąd rządzi się Peru. Arequipa to też duży ośrodek przemysłowy, który jest dobrze połączony z Brazylią, Chile, czy Boliwią. Dodatkowo Arequipa znajduje się u podnóża gór Cordillera Volcanica, na wysokości ponad 2300 metrów, co czyni ją dobrą bazą wypadową do wypraw w Andy.

W czasach inkaskich były tu przede wszystkim wioski. Inkowie zajmując te tereny, nie zamierzali budować miasta, chodziło im o kontrolę i umocnienie swojej władzy. Więc formalnie miasto utworzyli dopiero Hiszpanie. Arequipę założył porucznik Don Garcí Manuel de Carbajal 15 sierpnia 1540 roku, nadając osadzie nazwę Villa de la Asunción de Nuestra Señora del Valle Hermoso de Arequipa. Zbicie wiosek w jedno i relokacja ludności sprawiły, że już rok później władze hiszpańskie uznały ją z miasto. Skrócono tylko nazwę na Villa Hermosa de Arequipa. Z tego okresu też pochodzą najstarsze budynki, w tym most na rzece Chili. Od samego początku miasto było jednym z ważniejszych w wicekrólestwie Peru.

Klasztor świętej Katarzyny

Najważniejszym zabytkiem Arequipy jest klasztor świętej Katarzyny Sienejskiej (Monasterio de Santa Catalina de Siena), lub, bardziej oficjalnie, klasztor Prywatnych Mniszek Zakonu świętej Katarzyny ze Sieny. To jest miasto w mieście. Właściwie cytadela, którą zaczęto budować w 1579 roku. Spory udział w tym miała fundatorka, wdowa Doña María de Guzmán, która też była jedną z pierwszych osób mieszkających w klasztorze. Ukończono go w 1580 roku. Oryginalne zabudowania jednak zostały zniszczone w trzęsieniach ziemi w latach 1600 i 1604, więc większość obecnych budynków pochodzi z XVII wieku.

Początkowo był to klasztor żeński, w którym panowała segregacja na zakonnice pochodzące z bogatych i biednych rodzin. Poza zakonnicami mieszkały tu także służące. No i nie można było się tu tak po prostu zapisać, wejście do klasztoru wymagało naprawdę sporego posagu, pochodzenia z odpowiednich rodzin i wysokiego wykształcenia (choć to się też dokształcały). Zakonnice biegle posługiwały się tak hiszpańskim jak i łaciną. Co więcej, rozwinęły się tu unikalne zwyczaje. Zakonnice nie mogły opuszczać klasztoru, ale jeśli jednak to uczyniły, musiały wykąpać się w wodzie święconej. Ogólnie w XVIII wieku mieszkało tu jakieś 300 kobiet. Jednak w połowie tamtego stulecia zaczęły się przenosić do innego miejsca. Sam klasztor zaczął trochę podupadać. W 1970 roku siostry zakonne zdecydowały się na udostępnienie go turystom. Wynajęto firmę, która się tym zajmuje. Same zakonnice mieszkają w niewielkiej, zamkniętej części. Dziś jest ich około 20.

Całość jest otoczona murami, wewnątrz mamy ulice, a obiekt ma powierzchnię prawie 20 tysięcy metrów kwadratowych. W sumie jest tu jakieś 80 budynków o różnych funkcjach. Ulice nazwano na cześć miast hiszpańskich (Toledo, Kordoba, Burgos, Sewilla, czy Malaga). Jest sporo zaułków, kuchnie, sale modlitewne i nie tylko, kościół, fragmenty dawnej pralni. Budując klasztor wykorzystywano tuf z okolicznych wulkanów Misti (różowy) i Chachani (biały). Do tego jest on malowany, pomarańczowy kolor oznaczał sekcje dostępne publicznie, zaś niebieski zamknięte dla zakonnic. Są też miejsca, gdzie można odpocząć i się posilić przekąską czy słodkościami oraz czegoś napić. Na szczególną uwagę zasługują lody serowe. Ogólnie uchodzą one za typowy przysmak Arequipy i można je dostać w kilku innych miejscach, ale ich historia ściśle wiąże się z klasztorem. To tu powstała oryginalna receptura. Lody te przede wszystkim mają chłodzić w tym klimacie i być do wykonania z dostępnych lokalnie składników.

Dodatkowo w ramach klasztoru działa też galeria sztuki. Prezentowane jest tu jakieś 400 obrazów, w tym reprezentujące tak zwaną szkołę Cuzco, czyli sztukę łączącą hiszpańskie tradycje z wpływami kultury Inków. W kompleksie znajdziemy też kuchnie i inne obiekty, a także miejsce poświęcone błogosławionej siostrze Anny, którą beatyfikował papież Jan Paweł II. Klasztor świętej Katarzyny został wpisany razem z zabytkowym centrum na listę UNESCO w 2000 roku. Przy wejściu oczywiście należy kupić bilet, można wynająć przewodnika, ale można też przejść się samodzielnie i zobaczyć wszystko, co jest otwarte. Jest tego sporo, więc z łatwością spędzi się tu 2 godziny. Ceny biletów i godziny otwarcia można sprawdzić tutaj.

Arequipa: Katedra

Bazylika katedralna (Catedral Basílica de Arequipa) zaczęła powstawać wkrótce po założeniu Arequipy (1540 roku). Użyto do tego wspomnianej już wulkanicznej skały zwanej sillarem. Katedrę ukończono dopiero w 1656 roku, głównie z powodu trzęsień ziemi i erupcji wulkanów, które niszczyły wcześniejsze dokonania. Po jej ukończeniu bez większego uszczerbku przetrwała kilka kolejnych trzęsień ziemi. Dopiero w 1844 roku strawił ją pożar. Wówczas nie tylko rozpoczęto odbudowę, ale też modernizację świątyni, dodając choćby wieżę zegarową. Wieże zawaliły się dotychczas dwukrotnie, podczas trzęsień ziemi w latach 1868 i 2001. Podczas tego drugiego, jedna z nich została jedynie uszkodzona. Tak więc obecnie katedra jest w miarę dobrze odrestaurowana.

Można ją zwiedzać za darmo między 17 a 18:00, ale nie zawsze jest otwarta. Niestety o ile faktycznie na zewnątrz robi spore wrażenie, wnętrza już się tak nie wyróżniają. Znajduje się przy Plaza de Armas (centralny plac miasta), jest naprawdę spora i uchodzi za jeden z najważniejszych zabytków kolonialnych w Peru. Sam plac przed katedrą tętni życiem. Jest dość charakterystyczny ze względu na arkady. Pośrodku znajduje się zielony teren. Wśród budynków wokół placu są też bary i podobnie jak to miało miejsce w Ciudad de Mexico, także i tutaj część z nich zaanektowała dachy, więc można wejść i podziwiać panoramę okolicy z góry. Stąd też można podziwiać wulkan Misti, czyli symbol miasta. Jest tu też naprawdę sporo gołębi. Nazwa centralnego placu jest zazwyczaj taka sama we wszystkich miastach w Peru i odnosi się do historii, gdzie żołnierze spotykali się w centrum.

Kościół jezuitów

Blisko placu znajduje się jeszcze jedna świątynia, czyli kościół jezuitów (Iglesia de la Compañía de Jesús). Wyróżnia się ona z dwóch powodów: pierwszy to oczywiście zdobienia. Barokowa fasada robi fenomenalne wrażenie, ale do środka niestety nie udało nam się wejść. Świątynia w swojej historii była wielokrotnie przebudowywana, a raczej odbudowywana po kolejnych trzęsieniach ziemi. Więc właściwie nie wiadomo, kiedy został on ukończony. Przyjmuje się, że są to lata 1540 – 1698 (ale wówczas był odtworzony po raz kolejny).

Natomiast drugi powód, dla którego się wyróżnia, to fakt, że dawne tereny klasztorne obecnie są otwarte i przerobione na atrakcję turystyczną. Znajdziemy tu zarówno sklepiki (również luksusowe), jak i jakieś małe bary czy restauracje. Całość jest otwarta. Znów wynika to trochę z historii, na początku XX wieku świątynia przestała pełnić swoją funkcję i została sprzedana. Dopiero w 1972 roku interweniował rząd Peru i uznano ten budynek za zabytek. Dziś oczywiście jest szansa, by go zwiedzić, jeśli akurat godziny otwarcia podpasują.

Kolonialne centrum

W centrum znajduje się też kościół świętego Franciszka (Iglesia de San Francisco). To z kolei przykład andyjskiego baroku. Ukończono go pod koniec XVI wieku. Dało się zajrzeć do środka, ale nie jest tak bogaty.

Okoliczne uliczki oferują też sporo ciekawych przykładów zabudowy kolonialnej. Z jednej strony toczy się tu życie, są knajpy, hotele, sklepy. Ale też dużo zabytków. Warto choćby zobaczyć bank i wystawę ukazującą historię miasta.

Dalej znajduje się targowisko świętego Kamila (Mercado San Camilo). Spore, tylko miejscami turystyczne, w większości jest ono przeznaczone dla mieszkańców, więc żywe i autentyczne. Rozlewa się z budynku, trochę podobnie jak widzieliśmy to w Cuence. Na zewnątrz są inne sklepy, ale też rozstawieni sprzedawcy. Powszechne jest tu także ziołolecznictwo i medycyna ludowa, ale bez czarów, jak na targu wiedźm w La Paz.

Arequipa: Mumie lodowe

Jeśli chodzi o muzea, też jest ich tu kilka, ale chyba najbardziej wyróżnia się Muzeum Sanktuariów Andyjskich (Museo Santuarios Andinos), zwane inaczej muzeum mumii lub lodowych mumii. Bilety udało nam się kupić właściwie przy wejściu, tylko trzeba było czekać, bo wizyta w muzeum jest w grupie z przewodnikiem. Zaczyna się od oglądania filmu, potem poznajemy andyjskie pochówki i przede wszystkim zagadnienie mumii. No i najważniejsza jest wystawiona mumia. Najsłynniejsza to Juanita, która jest wystawiana jedynie przez pół roku. Przez resztę roku wystawiają inną mumię. Tu bardzo ciekawy jest sposób jej konserwacji, bo przechowują ją w czymś, co wygląda trochę jak przeźroczysta lodówka. Wewnątrz nie można robić zdjęć. Godziny otwarcia można sprawdzić tutaj.

Wracając jednak do Juanity, to tu trzeba trochę opisać inkaską kulturę, a dokładniej rytuał Capacocha (lub z hiszpańska Capac cocha). Ogólnie chodziło o składanie w górach ofiar z dzieci, by w ten sposób uczcić boga Wirakocze. Dzieci specjalnie wybierano i składano w ofierze w wysokich górach. Wprowadzano je tam i owinięte w pozycji półsiedzącej zostawiano, stąd właśnie ich ciała miały szanse zostać zmumifikowane w naturalny sposób (bez balsamowania, jak to miało miejsce w Egipcie, tamtejsze mumie można zobaczyć dobrze wystawione w Kairze czy Gizie) przez działanie chłodu (stąd mowa o lodowych mumiach) i suchego środowiska. Juanita (takie imię nadano tej mumii) uchodzi za najlepiej zachowaną. Znaleziono ją w 1995 roku pod szczytem wulkanu Ampato (on ma jakieś 6288 metrów wysokości). Określa ją się czasem też mianem Lodowa Dziewica. Złożono ją w ofierze około roku 1450, kiedy miała jakieś 12-13 lat.

Muzeum Llosy

Kolejne muzeum to dom Llosy. Mario Vargas Llosa był słynnym pisarzem peruwiańskim, właśnie urodzonym w Arequipie. To również laureat Literackiej Nagrody Nobla. Jego dom znajduje się trochę poza centrum i pełni rolę niewielkiego muzeum przedstawiający jego twórczy dorobek. Ogólnie domy słynnych pisarzy mogą być atrakcją Ameryki Południowej, podobnie było w Cartagenie.

Arequipa: Świat Alpaki

Wspomnieliśmy o przemyśle włókienniczym. Gdy się chodzi po turystycznych częściach Peru, wszędzie oferują stroje z wełny lam, czy alpak (względnie wikunii), lepszej lub gorszej jakości, z ewentualnymi domieszkami. Jest sporo sklepów markowych, ale większość z tych marek należy do jednego właściciela, który działa pod kilkoma brandami. Więc takiej sporej konkurencji to nie ma, tylko ludziom ma się tak wydawać. Ponieważ holding ma siedzibę w Arequipie, mają tu też swój spory sklep Mundo Alpaca, zlokalizowany blisko centrum. Przy nim działa muzeum i ono jest zdecydowanie ciekawsze. Obecnie ma ono także swoją filię w Limie.

Po pierwsze, jest ono darmowe. Zaczyna się od części z tablicami informacyjnymi o historii i rodzajach wełny, o różnicach między lamami i alpakami, ale też samej firmie. Potem można podejść do miejsca, gdzie chodzą alpaki. Te są pilnowane, by nikt nie zrobił im krzywdy. Jest za to możliwość pogłaskania. Następnie jest budynek historyczny, gdzie prezentowane są zarówno dawne sprzęty, jak również sposoby tkania wełny. Na koniec oczywiście jest sklep. O ile muzeum faktycznie warto zobaczyć, o tyle jeśli chodzi o sklep, właśnie poza sklepami brandowymi można znaleźć lepsze okazje.

Zwiedzanie Arequipy

Jeszcze poza centrum warto odwiedzić punkt widokowy Mirador de Yanahura i popatrzeć na wulkan Misti. Oczywiście Arequipa to też dobra baza wypadowa do wspomnianego kanionu Colca, ale też rezerwatu Salinas y Aguada Blanca, gdzie jeszcze lepiej widać wulkany. W okolicy miasta można też zobaczyć kamieniołomy, gdzie wydobywano sillar. Ogólnie niestety Arequipa robi dużo gorsze wrażenie niż Cuzco. To miasto trochę nierówne, klasztor świętej Katarzyny to wspaniały zabytek, ale centrum ma trochę za dużo plomb, więc nawet jeśli są tu budynki ciekawe architektonicznie, trochę się gubią w tle. Warto zobaczyć to miasto, ale tylko jeśli zamierzamy też zwiedzić okolicę.

  • Na zwiedzanie Arequipy warto poświęcić jeden dzień. Przede wszystkim zobaczyć klasztor św. Katarzyny, katedrę i stare centrum.
  • Jeśli planujesz zwiedzać okolicę, zajrzyj też do polecanych wycieczek na tutaj. Można upolować tam fajne promocje.
  • Podróż po okolicy może być wygodniejsza samochodem, dostępne auta w okolicy znajdziesz tutaj.
  • Cześć odsyłaczy do linki afiliacyjne. Nic Was to nie kosztuje, a nam pomaga utrzymać blog. Podobnie jak symboliczna kawa. Dziękujemy za każde wsparcie.
  • Jeśli ten wpis okazał się pomocny czy inspirujący, będzie nam miło jeśli zostaniesz z nami na dłużej:
    • możesz obserwować nas Facebooku (i innych mediach), lub udostępnić go
    • albo zapisać się na nasz newsletter, by nie przeoczyć kolejnych wpisów.
Peru
ArequipaLima
Share Button

Komentarze

Rekomendowane artykuły