Archiwa tagu: świątynia

Nikozja, miasto podzielone murem

Nierozwiązana sytuacja polityczna z Cyprem Północnym sprawia, że dziś Nikozja (gr. Λευκωσία, Lefkosía, tur. Lefkoşa) jest stolicą de facto dwóch państw. Cypru i właśnie Cypru Północnego. W tym drugim przypadku miasto także bywa nazywane Nikozją Północną. Wydawać by się mogło, że jest to tylko i wyłącznie sprawa polityczna, ale obie części dzieli mur i wiele więcej.

Sąd (Başsavcılık Binası)
Sąd (Başsavcılık Binası)

Nikozja razy dwa

Różnica między obiema częściami jest naprawdę ogromna. Część grecka, czyli południowa, jest zdecydowanie bardziej europejska. Czysta, zadbana, zorganizowana (w jakimś tam stopniu, bo wystarczy odejść trochę w bok i już wrażenia są inne). Deptaki są pełne markowych sklepów i restauracji, nie trzeba się przeciskać między kramami. Wygląda to jak w wielu innych krajach w Europie, co też sprawia, że pasaż handlowy nas w ogóle nie zainteresował. Jest przeciętny i typowy, pozbawiony oryginalnego uroku. Natomiast strona turecka bardziej przypomina Turcję i inne kraje Bliskiego Wschodu. Sklepy są, ale więcej jest kramów, wszystko jest bardziej żywe, rozlane, czuje się ten handel, taką medynę. Można też tu kupić podróbki albo targować o ceny. Natomiast w przypadku podróbek warto pamiętać, iż wnoszenie ich na teren Cypru jest nielegalne.

Stara zabudowa Nikozji Północnej
Stara zabudowa Nikozji Północnej

Przejście graniczne

Tu warto wspomnieć o samym procesie przejścia przez granicę. Nikozja jest podzielona murem, znajduje się tu też przejście piesze łączące dwa deptaki. Po stronie greckiej idąc ulicą Ledra (Lidras/Ledras) dochodzimy do punktu granicznego, przechodzimy kontrolę i idziemy dalej, przekraczamy zieloną linię (strefa zdemilitaryzowana). Dochodzimy do części tureckiej, tu jest nam wystawiana wiza (online). Proces chwilę trwa, ale spokojnie się go przechodzi. Nic nie wbijają w paszporcie (ale bez niego nie przejdziemy). Dalej możemy spacerować po części Cypru Północnego. Formalnie rzecz biorąc tu walutą jest lira turecka, ale euro też jest przyjmowane. Inna istotna różnica jest taka, że zimą to jedyne miasto, w którym obowiązują dwie strefy czasowe. W tureckiej nie zmienia się czasu, w greckiej tak.

Przejście graniczne między Nikozjami
Przejście graniczne między Nikozjami

Historia Nikozji

Nikozja ma dość długi rodowód. Okolica była zamieszkana jeszcze w epoce brązu (2500 lat przed naszą erą). Wiadomo, że pierwsze miasto istniało to już w VII wieku przed naszą erą. Nazywało się Ledra lub Ledrae i zostało założone przez Achajów po wojnie trojańskiej. Królestwo Ledreńskie nie istniało zbyt długo, zostało podbite przez Asyryjczyków. Ledra zaś stała się zależnym i mało znaczącym miastem. W przeciwieństwie do leżących na wybrzeżu portów cypryjskich, tu nie rozwijał się handel. Niewiele zmieniło się to też w czasach rzymskich.

Dawne łaźnie po północnej stronie
Dawne łaźnie po północnej stronie

Rozwój miasta związany jest z Bizancjum. W IV wieku zmieniono nazwę na Lefkosia lub Kallenikesis oraz ustanowiono tu biskupstwo. Miasto rozwijało się wraz z chrześcijaństwem. W 647 Arabowie najechali na Cypr, zniszczyli ówczesną stolicę – Salaminę i wiele innych miast na wybrzeżu. Lefkozja wyszła z tego obronną ręką. Dzięki rolnictwu była niezależna. Więc gdy Cypr ponownie stał się częścią Bizancjum (965) została stolicą całej wyspy. W XII wieku gubernator bizantyjski ogłosił niepodległość Cypru, sam się zaś obwieścił cesarzem. Jego państwo nie przetrwało długo, stolica miała do obrony jedynie słaby fort, brakowało murów miejskich. Szybko więc terenem tym zawładnęli krzyżowcy, Templariusze.

Cerkiew ormiańska po stronie północnej
Cerkiew ormiańska po stronie północnej

Po Templariuszach miastem zarządzała Genua, a po niej Wenecjanie. Ci ostatni wzmocnili miasto obawiając się Turków. Wówczas zaczęto wznosić mury miejskie i obwarowania. Nie pomogło, Imperium Ottomańskie zajęło te tereny w 1571 roku. Turcy zaś zaczęli osiedlać się na Cyprze, stąd też dzisiejsze wymieszane populacje. Wiąże się też to z konwersją wielu kościołów na meczety. Turcy władali Cyprem ponad 300 lat, potem zastąpili ich Brytyjczycy. W 1960 roku Cypr uzyskał niepodległość, a Nikozja stała się jego stolicą. Zresztą warto wspomnieć, że wyzwolenie się spod jarzma Wielkiej Brytanii nie odbyło się bez starć. W 1974 Cypr chciał przyłączyć się do Grecji, co skutkowało interwencją turecką, w rezultacie stworzeniem zielonej linii, podzieleniem i miasta i państwa. Swoją drogą nawet lotnisko Nikozji znajduje się w strefie zdemilitaryzowanej, więc jest nieużywane. Najbliższy główny port lotniczy to Larnaka (po stronie cypryjskiej). Po stronie tureckiej jest też lotnisko oficjalne Nikozji, acz lata się tam jedynie do Turcji.

Nikozja Północna
Nikozja Północna

Nikozja Północna: Meczet Selima

Zdecydowanie najbardziej rzucającą się w oczy budowlą Nikozji jest przepiękny, gotycki meczet Selima (Selimiye Camii), oczywiście w części północnej. To dawna katedra świętej Zofii wzniesiona jeszcze w czasach krzyżowców, z francuskimi wpływami (częściowo budowali ją też Templariusze). Katedrę świętej Zofii wzniesiono na ruinach bizantyjskiej bazyliki św. Zofii. Wznoszenie katedry trwało 150 lat. Wraz przybyciem tu Turków katedrę zrabowano i uszkodzono, dopiero potem przerobiono na meczet. Obecnie meczet ten można zwiedzać, o ile nie ma w tym czasie uroczystości religijnych. Wewnątrz nadal wygląda to jak gotycki kościół po drobnej rewitalizacji, za to ciekawie wkomponowano minarety w dawne wieże.

Meczet Selima, czyli dawna katedra
Meczet Selima, czyli dawna katedra
Meczet Selima (Nikozja Północna)
Meczet Selima (Nikozja Północna)

Nikozja: Kościoły

Najważniejsza świątynia po stronie greckiej to sobór świętego Jana Teologa, obecna katedra. Znajduje się ona tuż przy pałacu biskupa, stanowi jeden kompleks. To główny kościół Cypryjskiego Kościoła Prawosławnego. Pochodzi z 1662 i jest stosunkowo niewielki. Sam pałac wybudowano w latach 50. i 60. XX wieku w stylu neo-bizantyjskim. Pałac tylko okazyjnie można zwiedzać.

Pałac biskupi (Nikozja)
Pałac biskupi (Nikozja)

Przy przejściu granicznym wznosi się też ciekawy, całkiem spory kościół Faneromeni, czyli Najświętszej Marii Panny. Jest on zadbany, trochę kontrastuje z lekko opuszczoną okolicą. Pierwotnie znajdował się tu zakon żeński, jeszcze z XIII wieku. Świątynia została zniszczona przez Turków. Trudno mówić o odbudowie w tym wypadku, nowy kościół postawiono w 1872 roku. W ruinach, w trakcie przygotowania budowy, znaleziono ikonę Matki Boskiej, stąd też obecna nazwa.

Cerkiew Najświętszej Marii Panny
Cerkiew Najświętszej Marii Panny

Karawansaraj Buyuk Han

Po stronie tureckiej warto wstąpić do Buyuk Han. To dawny karawanseraj, a obecnie sukiennice wypełnione sklepikami, kramami i kawiarniami. Jest bardzo dobrze zadbany. Po północnej stronie warto też rzucić okiem na miejską halę targową, muzea średniowieczne, dawny Wielki Hamam oraz plac Sarayönü zwany też placem Ataturka. Do dziś znajduje się tu kolumna wenecka.

Buyuk Han (Nikozja Północna)
Buyuk Han (Nikozja Północna)

Po obu stronach mamy do zobaczenia naprawdę sporo niewielkich kościołów i meczetów. Często są też wymieszane, jeden jest obok drugiego lub coś zostało przerobione. Jest tu też kościół ormiański (po stronie tureckiej). Część z nich niestety da się obejrzeć tylko z zewnątrz. Po obu stronach zaś nieraz proszą się o dofinansowanie i remont.

Uliczki Nikozji
Uliczki Nikozji

Bramy Nikozji

Jeśli chodzi o zabytki weneckie, to bardzo istotne są obwarowania i oryginalny mur, z którego dziś najlepiej utrzymały się bramy. Dziś ostały się dwie: Brama Famagustiańska, Brama Kireńska (Nikozja Północna). Bramę Pafos zniszczyli Brytyjczycy. W jej miejscu znajduje się dziś rondo, na którego środku stoi pomnik zabitego przez Brytyjczyków bojownika – Markosa Drakosa. Tu też zaczyna się stare miasto. I praktycznie przebiega granica.

Pomnik Wolności
Pomnik Wolności

Od bramy Famagustiańskiej na południe znajdują się tereny bastionu Podocataro. Przy nim można zobaczyć choćby akwedukt z czasów tureckich, a także pomnik wolności. Ten upamiętnia Cypryjczyków walczących w latach 50. XX wieku z Brytyjczykami. Jak się patrzy na zabudowę, to stare miasto jest tu dość spójne, jeśli chodzi o styl. Widać, że zostało podzielone. Natomiast, gdy popatrzymy na życie i organizację, to są dwa różne światy. Nam zdecydowanie bardziej do gustu przypadł ten żywszy, turecki. Prawdę mówiąc do Nikozji warto pojechać po to, by na chwilę móc samemu doświadczyć tego klimatu, bowiem jeśli chodzi o zabytki, to Cypr poza stolicą ma do zaoferowania dużo więcej niż w niej.

Nikozja
Nikozja

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak cypryjski
NikozjaOlimbos
Szlak północnocypryjski
Nikozja

Barcelona śladami Gaudiego, gotyku, secesji i filmów

Drugie co do wielkości miasto w Hiszpanii i stolica marzącej o niezależności Katalonii to oczywiście Barcelona. Niezwykła, ubóstwiana przez turystów, którzy tłumnie ją odwiedzają, częściej nawet niż Madryt. Miasto piękne i takie, które można zwiedzać na różne sposoby: szlakiem gotyku, szlakiem Gaudiego i secesji, no i oczywiście filmowo.

Wieże Weneckie (Barcelona)
Wieże Weneckie

Historia Barcelony

Według legendy Barcelonę założył Herkules, jeszcze przed powstaniem Rzymu. Podobno brał udział w poszukiwaniu złotego runa razem z Jazonem, ale jego okręt rozbił się u wybrzeży Katalonii. Historycy raczej zakładają, że miasto powstało później, bo dopiero w III wieku przed naszą erą początkowo jako kolonia fenicka, później kartagińska, a następnie rzymska. Niektóre źródła sugerują, że założył ją ojciec Hannibala, Hamilkar Barkas. Od niego też pochodzi podobno nazwa. Ta też zmieniała się z czasem. Było to Barcino, Barkenon czy Barkeno. Zanim założono miasto teren ten zamieszkiwały ludy iberyjskie. W czasach rzymskich rozwijało się jako port, ten jest ważny dla gospodarki aż do dziś.

Widok na Barcelonę
Widok na Barcelonę

Wraz z upadkiem Rzymu Barcelona została zajęta przez Swebów i Wandalów, a od 416 roku Wizygotów. Barcelona przez krótki czas była nawet stolicą Królestwa Wizygotów (przez większość czasu było nią Toledo). W roku 711 państwo Wizygotów padło pod naporem Maurów. Zajęli oni Barcelonę rok później. W 801 Ludwik, syn Karola Wielkiego, odbił ją i utworzył tu państwo buforowe, czyli Marchię Hiszpańską znaną też jako Gorcja. Marchia przekształciła się w niezależne hrabstwo, a następnie Królestwo Aragonii. Wraz z unią Aragonii i Kastylii Barcelona zaczęła tracić na znaczeniu. Zresztą wcześniej i tak znajdowała się w cieniu Saragossy.

Park Güell (Barcelona)
Park Güell

Wiele zmieniło się w czasach wojen napoleońskich. Wówczas Barcelona dość mocno ucierpiała, ale też wkrótce zaczęło się jej odrodzenie. Wpierw związane z rozwojem przemysłu i handlu. Rozwój miasta wymagał decyzji, ostatecznie wykorzystano plan, którego autorem jest Ildefonso Cerdá (określanego czasem mianem ojca urbanistyki). W konkursie zajął on co prawda drugie miejsce, ale już wcześniej był forsowany przez władze centralne, więc ostatecznie do niego wrócono. To Cerda zaprojektował układ dzielnicy Eixample, wliczając w to place czy tereny zielone. Jej budowa miała miejsce w drugiej połowie XIX wieku, a swój wkład w nią mieli także moderniści. Dodatkowo to też okres katalońskiego odrodzenia narodowego.

Barcelona
Barcelona

Barcelona została naznaczona podczas hiszpańskiej wojny domowej. Walczyła przeciw puczystom generała Franco. Ale warto pamiętać, że ci sami bojownicy, którzy stawiali opór, także niszczyli między innymi kościoły. Zaś po przegranej wojnie, Barcelony od razu nie odbudowywano. Niemniej jednak miasto w drugiej połowie XX wieku na nowo odżyło i znów się rozwijało. Dziś jest nie tylko najchętniej odwiedzanym miastem w Hiszpanii, ale jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w Europie.

Casa Mila (Barcelona)
Dach Casa Mila (Barcelona)

Barcelona na filmowo

Barcelona jest też ważnym centrum kulturalnym. Nic dziwnego, że jest dziś tłem także dla filmów, choć niestety nie tak dużym jak na przykład Londyn. Chyba najgłośniejszy z nich, w którym miasto odgrywa trochę większą rolę to „Vicky, Cristina, Barcelona” (2008) Woody’ego Allena. Jak w przypadku innych europejskich eskapad Allena, tak i tu znajdziemy w tle wiele zabytków miasta. Od lotniska zaczynając, przez Sagradę Familię, szpital św. Pawła, Park Güell, La Ramblę, park Tibadabo, schody muzeum katalońskiego, czy kaskadę w Parku Ciutadella. No i oczywiście trochę dłuższą wizytę w Casa Mila.

„Vicky Christina Barcelona” i Casa Mila (La Pedrera) w Barcelonie
„Vicky Christina Barcelona” i Casa Mila (La Pedrera) w Barcelonie

Inny film związany z Barceloną to „Smak życia” (2002) Cédrica Klapischa. Opowiada o grupie studentów Erasmusa uczących się w Barcelonie. Miasto jest tłem. Widzimy między innymi Barcelonetę, Sagradę Familię, Park Güell, Ramblę (i Plaça Reial), Uniwersytet, czy port Vell. Zaś główny bohater z tobołkami przechadza się przez plac Kataloński.

„Zamek Fu Manchu” i Park Güell w Barcelonie
„Zamek Fu Manchu” i Park Güell w Barcelonie

Trzeci film związany ze stolicą Katalonii, która jest dość istotnym tłem, jest poniekąd hołdem złożonym miastu. To obraz „Barcelona” (1994) Whita Stillmana. Owszem, jak zwykle w takich wypadkach miejsca są przesłonięte fabułą, miasto nie gra tu pierwszych skrzypiec, ale wciąż jest kilka miejsc, które można tu zobaczyć. Jest Pałac Narodowy (Palau Nacional), czyli Muzeum Sztuki Katalońskiej, Pałac Muzyki Katalońskiej (wliczając to salę koncertową), Szpital św. Pawła, kilka ujęć w dzielnicy gotyckiej, w tym most łączący ratusz, czy Plac Hiszpański z wieżami weneckimi. Oczywiście nie wyczerpuje to listy filmów, kilka innych obrazów wspominamy niżej, gdyż bardziej związane są z konkretnym miejscem niż całym miastem.

Park Güell (Barcelona)
Park Güell

Barcelona: Dzielnica gotycka

Barri Gòtic lub z hiszpańska Barrio Gótico (acz tej nazwy mało kto używa), to nic innego jak stare miasto Barcelony (lub formalnie jego część). Dzielnica gotycka powstała w średniowieczu i do dziś zachowała wiele z dawnego charakteru. Wąskie uliczki zostały w zdecydowanej większości wyłączone z ruchu kołowego (z wyjątkiem taksówek, itp.). Są kręte, poplątane i wręcz idealne do spacerowania. Zdecydowana większość budynków, która się tu znajduje powstała w średniowieczu (XIII – XV wiek), acz można znaleźć tu nawet rzymskie pozostałości. Obecnie udało się utrzymać dawny charakter dzielnicy, mimo że wiele z budynków przeszło rewitalizację, czasem wręcz rekonstrukcję. Gotyk narodził się we Francji, ale z czasem pojawił się także w innych rejonach nabierając lokalnego wyglądu tworząc regionalne i narodowe odmiany. W Hiszpanii mamy odmianę kastylijską (bliską francuskiej) oraz katalońską. Ta druga dominuje w Barcelonie, jest dużo mniej zdobna, bardziej stonowana, koncentrująca się na głównych elementach. To pokłosie doktryny cystersów, którzy go tu wprowadzili.

Palau de la Generalitat de Catalunya
Palau de la Generalitat de Catalunya – Pałac Rządu Katalonii

Znajduje się tu kilka ciekawych miejsc, na które warto zwrócić szczególną uwagę. Jak choćby na Plac Królewski (Plaça del Rei). Wzniesiono go w XIV wieku z bardzo charakterystyczną wieżą. Albo Pałac Rządu Katalonii. Ten drugi choć wzniesiony w tej formie w 1400 roku, został znacząco przebudowany w 1596 roku, gdy nadano mu bardziej renesansowy charakter. Przy nim znajduje się też słynny most między budynkami (uliczka Carrer del Bisbe). Dziś plac św. Jakuba (Plaça Sant Jaume) przed pałacem i ratuszem to jedno z miejsc tłumnie odwiedzanych przez turystów. Spacer dzielnicą gotycką to przede wszystkim zwiedzanie malowniczych uliczek. Warto też podejść do fragmentu nazywanego dzielnicą żydowską. Dawny pałac królewski (Palau Reial Major), a raczej to co z niego zostało, to dziś muzeum miejskie. No i czym byłoby średniowiecze bez świątyń?

Most Biskupi (El Pont del Bisbe)
Most Biskupi (El Pont del Bisbe)

Barcelona: Katedra Krzyża Świętego i św. Eulalii

Jednym z najbardziej wyróżniających się budynków nie tylko dzielnicy gotyckiej, ale całej Barcelony jest katedra (Catedral de la Santa Creu i Santa Eulàlia albo La Seu). Początkowo w tym miejscu wznosiła się rzymska świątynia. W VI wieku Wizygoci zbudowali tu kościół, który w 985 zniszczyli Maurowie. W 1058 roku wybudowano kolejną świątynię chrześcijańską w tym miejscu, wówczas w stylu neoromańskim. W roku 1298 rozpoczęto budowę nowej świątyni, która trwała aż do 1448. Nadano jej wówczas gotycki charakter, pomimo zachowania pewnych elementów poprzednich budowli. Jednakże katedrę rozbudowywano także i później. W XIX wieku wzniesiono charakterystyczną, neogotycką fasadę, którą można podziwiać z placu Katedralnego. Wzniosłość i oświetlenie katedry były jedną z inspiracji dla Gaudiego przy Sagradzie Familii.

Katedra
Katedra

Katedra to dziś nie tylko kościół, ale również całe zaplecze, włączając w to ogród wewnątrz. Dziedziniec ten nosi nazwę Claustro. Tam znajdują się fontanna i małe oczko wodne, w którym pływają gęsi (powinno ich być trzynaście). Jest w tym pewna symbolika nawiązująca do świętej Eulalii. Była ona zaledwie trzynastoletnią dziewczyną, gdy w wyniku prześladowań chrześcijan w czasach rzymskich została zgładzona. Pochodziła z bogatej rodziny spod Barcelony, a słysząc o prześladowaniach uciekła z domu, by pouczyć urzędników. Nie spodobało się im to, więc spalono ją (jak dokładnie, to tu są różne wersje). Gęsi mają symbolizować jej wiek, natomiast w katedrze znajduje się także grób świętej, która również jest patronką całej Barcelony. Przed katedrą znajduje się też olbrzymi plac. O ile do części niekościelnej można wejść rano za darmo (wejście z tyłu katedry), o tyle normalnie wejście do głównej części katedry jest płatne, poza mszami. Dach katedry to punkt widokowy na miasto.

Bazylika Santa Maria del Mar, czyli „Katedra w Barcelonie”

Z katedrą w Barcelonie kojarzy się też powieść „Katedra w Barcelonie” Ildefonso Falconesa. Tu warto dodać, że polski tytuł jest trochę mylący, bowiem w oryginale Falcones nazwał swą powieść „La catedral del mar”. Zaś tłem do wydarzeń powieści jest budowa Bazyliki Santa Maria del Mar. Netflix we współpracy z hiszpańskim kanałem Antena 3 zekranizował tę powieść pod anglojęzycznym tytułem „Cathedral of the Sea” w formie ośmioodcinkowego serialu. Niewielka część zdjęć powstawała w Barcelonie, acz wykorzystywano też plenery między innymi w Segowii. Z przyczyn oczywistych serialowa katedra musiała być odtworzona.

Santa Maria Del Mar
Santa Maria Del Mar

Świątynia ta znajduje się poza dzielnicą gotycką, w La Ribera (można dojść piechotą). Jej budowę rozpoczęto w 1324 roku(choć przynajmniej w 998, jak nie wcześniej, istniała tu inna świątynia). Głównym projektantem był Berenguer de Montagut. Świątynię po opóźnieniach związanych z pożarem oddano do użytku w 1383 roku. W kolejnych stuleciach jednak była przebudowywana, także z powodu trzęsienia ziemi, czy pożaru. Dziś można ją zwiedzać za opłatą. Warto wejść też po schodach i obejrzeć ją z balkonów.

Ma budowę typowej bazyliki, ale po pożarze w 1936 nie udało się odtworzyć oryginalnego, pełnego przepychu wnętrza. Jest więc skromna, co czyni ją dziś jeszcze bardziej wyjątkową. Druga sprawa, to świątynia ta jest reprezentantem gotyku katalońskiego. Gotyk jak pamiętamy narodził się we francuskim Saint-Denis. Katalońska odmiana charakteryzuje się między innymi szeroko rozpiętymi, spłaszczonymi łukami oraz tak poprowadzonemu naturalnemu oświetleniu, że wnętrze jest bardziej mroczne, niż w typowej gotyckiej katedrze.

Font de la Cascad (Barcelona)
Font de la Cascad, Parc de la Ciutadella, Barcelona

Kościół Santa Maria del Pi

Kolejna gotycka świątynia to kościół Matki Boskiej Sosnowej (Santa María del Pí). Nazwa pochodzi od motywu sosny, który zdobi portal. Świątynia powstała wyjątkowo szybko, bo w latach 1319 – 1320, acz na bazie wcześniejszych kościołów. Potwierdzono istnienie kaplicy w tym miejscu przynajmniej w 987 roku, ale według legend pierwsza świątynia tu wznosiła się już w 413. Kościół ten jest o tyle ciekawy, że od XIV wieku właściwie nie został zbytnio przebudowany. Nie licząc rekonstrukcji po pożarze w XIX, kiedy dodano tu elementy neogotyku katalońskiego. Data kolejnego pożaru – 1936 to czas zmagań w trakcie hiszpańskiej wojny domowej. Lewicowe bojówki wsławiły się wówczas podpalaniem kościołów. Ucierpiała na tym także budowana Sagrada Familia. Po wojnie odbudowano kościół raz jeszcze. Dziś zachwyca mnogością gotyckiego zdobnictwa.

Kościół Santa Maria del Pi
Kościół Santa Maria del Pi

Bazylika La Mercè

Jeszcze jedna świątynia, na którą warto zwrócić uwagę w okolicach dzielnicy gotyckiej to Bazylika Matki Bożej Łaskawej (Basílica de la Mare de Déu de la Mercè) w stylu barokowym, będąca przykładem kościoła zbudowanego według zaleceń kontrreformacji. Choć pierwszy kościół istniał w tym miejscu w XIII wieku, obecny wzniesiono w latach 1765 – 1775. Znajduje się tu obraz Matki Bożej Łaskawej otoczony kultem.

Barcelona i Secesja

Gotyk to jedno, ale stolica Katalonii to mekka dla miłośników architektury secesyjnej w jej najbardziej intrygującej odmianie, bo zaprojektowanej przez Antoniego Gaudíego (właściwie Antoni Plàcid Guillem Gaudí i Cornet; 1852 – 1926). Zanim jednak przejdziemy się po Barcelonie tym szlakiem, należałoby wyjaśnić, czym właściwie jest ta secesja. Przede wszystkim secesja jako nurt jest dość niejednorodna i ma różne nazwy w zależności od miejsca, w którym się narodził. W Monachium i Wiedniu, a stąd także w Polsce (czy w Pradze) używano nazwy Sezession, czyli secesja. W Niemczech i krajach skandynawskich był Jugendstil, czyli styl młodzieżowy, we Francji podziwiamy Art noveau, w Wielkiej Brytanii jest to przedłużenie ruchu projektowania przedmiotów użytkowych, czyli Arts & Crafts, we Włoszech i Hiszpanii mamy nurt zwany modernismo (inny od właściwego modernizmu). Wszystkie te nazwy dobrze oddają ducha stylu jako coś nowego, świeżego, niepowiązanego ze wcześniej obowiązującymi kanonami, a wręcz od niego oderwanymi (stąd „secesja” i to chyba najlepsza nazwa). Czasem można spotkać się z terminem modernisme, czyli modernizm kataloński.

Pałac Narodowy
Pałac Narodowy

Choć patrząc na secesyjne zabytki może trudno w to uwierzyć, ale jako źródła nurtu wymienia się rozkwit neogotyku (głównie dzięki działalności Viollet-le-Duca, odpowiedzialnego za „renowację” m.in. katedry Notre Dame w Paryżu), japońską sztukę, w tym kaligrafię, filozofię indywidualizmu i nowej etyki. Secesja wyrażała silną potrzebą stworzenia czegoś zupełnie nowego, nieobarczonego tradycją. Nurt secesji zamykał się w latach plus/minus 1890 – 1925, przy czym największy rozkwit przeżywał w pierwszej dekadzie XX wieku. I architektura była nawet mniej istotną gałęzią nowej sztuki. Ta dominowała bowiem we wzornictwie przemysłowym i rzemiośle artystycznym, w grafice, sztuce zdobniczej i biżuteryjnej, w dekoracji wnętrz… W architekturze secesja rzadko kiedy wychodziła poza obszar rozbudowanej dekoracji, na przykład płynnych linii fasad i niemal organicznych klatek schodowych. Konstrukcja na ogół pozostawała zupełnie tradycyjna, pozbawiona innowacji.

Barcelona śladami Gaudiego i secesji: Casa Vicens

Wyjątkiem był Antonio Gaudí, którego większość twórczości skupiła się w Barcelonie. Słysząc „Gaudí” na myśl od razu przychodzi nieukończona wciąż bazylika mniejsza Sagrada Familia (pełna katalońska nazwa Temple Expiatori de la Sagrada Família, czyli Świątynia Pokutna Świętej Rodziny). Do niej oczywiście dojdziemy, bowiem to jest dzieło życia – a nawet więcej – architekta, ale musiały być jakieś początki i bardziej powszednie zamówienia.

Casa Vicens
Casa Vicens

Taki wczesny projekt znajdziemy oczywiście w Barcelonie. Jest nim Casa Vicens, dom bogatego wytwórcy glazury, Manuela Vicensa. Budynek wzniesiono w latach 1883 – 1888, a więc zaledwie kilka lat po ukończeniu studiów architektonicznych przez Gaudíego, na początku jego samodzielnej kariery. Chociaż brakuje tutaj płynnych, organicznych linii i pewnej swobody, to zaznaczają się tutaj charakterystyczne rysy stylu Gaudíego. Należy do nich fascynacja (neo)gotykiem, łączonym ze stylem mauretańskim, rozpowszechnionym w Hiszpanii. Hojne użycie glazury zaowocuje później słynnymi trencadis w obiektach takich jak Casa Batlló, czy Park Güell. Casa Vicens, podobnie jak wiele innych obiektów można zwiedzać po zakupie biletu. Znajduje się on trochę dalej od centrum, można go połączyć z wyprawą do parku Güell. Trochę baśniowy Vicenes to pierwsze kroki Gaudiego, budynek który nie nawiązuje ani do Katalonii, ani do katolicyzmu, a przy tym dał architektowi pole do eksperymentów. Chodzą plotki, że doprowadził Vicensa na krawędź bankructwa.

Casa Calvet

Za najbardziej konserwatywny projekt Antonio Gaudiego zgodnie uważa się kamienicę Casa Calvet, zaprojektowaną i wybudowaną w latach 1898 – 1900 dla przemysłowca włókienniczego Petrego Calveta. Zachowawcza elewacja wynika przede wszystkim z wymogu dopasowania się do sąsiadujących kamienic w eleganckiej dzielnicy. Jednak i tutaj udało się przemycić gładko przechodzące linie balkonów i dekoracyjne balustrady. W tym wypadku najczęściej ogląda się elewację. Budynek znajduje się blisko ścisłego centrum.

Casa Calvet
Casa Calvet

Casa Batllo

Antonio Gaudíego nazywa się niekiedy prekursorem styli biomorficznego, a to przez wykorzystanie form podpatrzonych w naturze, takich jak szkielety, rybie łuski, zawinięta muszla morska, żyłki liścia. Niekiedy tych form używał jako ornamentu – jak na fasadzie Casa Batlló (kamienica przebudowa w latach 1904 – 1906), gdzie balkony wyglądają jak szkielety jakiegoś fantastycznego stwora. Tu także użył mozaiki przypominającej rybie łuski, może dlatego miejsce to bywa nazywane czasem Domem Morza. Innym razem używał tych form jako konstrukcję, co wynikało z głębokiego zrozumienia wypracowanych przez ewolucję kształtów. I tak zwiedzając wnętrza wybudowanej od zera kamienicy Casa Milà (1906 – 1910, ostatni świecki projekt, najpełniejsze dzieło architekta) można zauważyć wyraźne analogie do świata zwierząt (poddasze o konstrukcji niczym szkielet węża!), roślin i naturalnych form, także ulotnych jak dym. Oba domy znajdują się dość blisko siebie w odległości kilku minut piechotą. Oba ściągają tłumy. Bilety są płatne i lepiej jest je zarezerwować z wyprzedzeniem, tutaj: LaPedrera.com i CasaBaltllo.es.

Casa Batllo
Casa Batllo

Casa Mila

Wspomniana Casa Mila nosi też drugą nazwę La Pedrera, co znaczy tyle co „kamień” (ew. kamieniołom). Przedsiębiorca Pere Milà y Camps i zarazem inwestor chciał, by przyćmiło to cały Kwartał Niezgody (okolice Casa Batllo), dając Gaudiemu wolną rękę. To budynek niezwykły, z otwartym patio w środku oraz charakterystycznym dachem, po którym się spaceruje. Nawet kominy są zdobione i przypominają rycerzy. Był tu nawet pierwszy w mieście parking podziemny. Zwiedzanie La Pedrery to jeden z elementów filmów „Vicky, Christina, Barcelona”, zaś bohaterowie oczywiście przechadzają się po dachu. Nie jest to jedyny film kręcony na dachu. Tu także nakręcono scenę do filmu „Zawód: Reporter” (1975) Michelangelo Antonioniego. Kręcono tu również „Gaudi Afternoon” (2001). Budynek pojawia się też w książce Dana Browna „Początek”.

 Casa Mila
Casa Mila

Dziś to jeden z symboli Barcelony, ale warto dodać, że budynek budził kontrowersje. Gaudi za życia miał swoich zwolenników, jak i przeciwników. Ci drudzy krytykowali budowlę bądź nabijali się z niej. Porównywali ją z Arką Noego, kostnicą i wieloma innymi rzeczami. Często nawiązywano także do obsesji Gaudiego. Był głęboko wierzący, stronił od alkoholu i nie jadł mięsa, ale przy tym nie przywiązywał zbytniego znaczenia do majątku. Także swoich klientów.

Casa Mila
Casa Mila

Barcelona: Park Güell

Wracając do architektury. Jednocześnie do pozostałych inspiracji, jako zagorzały kataloński nacjonalista, Antonio Gaudí przemycał symbole narodowe do swoich projektów, głównie smoka – el Drak. Taki właśnie el Drak, zwany także salamandrą (ni to smok, ni salamandra, taki fantazmat) zdobi Parc Güell. Było to założenie projektowe o wielkim rozmachu, lecz nigdy nie ukończone. Piękna jest też Sala Kolumnowa, zwana też Salą Stu Kolumn, choć jest ich zaledwie 84. Według planów miał być to targ. Nad nim znajdują się tarasy z widokiem na miasto. Można też wejść do mniejszych pawilonów. Warto zwrócić uwagę na wspaniałą mozaikę. Gaudi wykorzystywał styl kataloński zwany trencadis, tu chyba widać to najlepiej.

Park Güell
Park Güell

Na zlecenie Eusebiego Güella, przedsiębiorcy i prywatnie przyjaciela architekta, Gaudí zaprojektował nowe osiedle dla najbogatszych mieszkańców Barcelony. Miało to być 60 działek, a na każdej willa z ogrodem oraz zaprojektowany przynależący teren spacerowy z panoramą Barcelony. Jednakże przedsięwzięcie, choć szeroko reklamowane, okazało się być inwestycją-niewypałem i w latach 1900 – 1914 powstały tarasy spacerowe, słynna kolumnada oraz pięć budynków, w tym dom architekta. W 1922 roku władze Barcelony odkupiły ten cały teren i przekształciły go w park miejski. Eusebi Güell pozostawił po sobie jednak niezwykłe miejsce, bardzo popularne wśród turystów i będące jedną z wizytówek Barcelony.Wejście do jego bardziej zielonej części jest darmowe, ale już najważniejsze, czyli Sala Kolumnowa i tarasy oraz pawilony są biletowane.

Dom Gaudiego
Dom Gaudiego

Choć obłożenie jest duże to pomijając kilka najbardziej charakterystycznych punktów, turyści się tu rozchodzą. Niemniej jednak także warto kupić sobie bilety z wyprzedzeniem, choć z naszego doświadczenia wynika, że wpuszczanie odbywało się bez rygorystycznego sprawdzania godzin. Bez problemu weszliśmy wcześniej. W Parku (w tej części darmowej) znajduje się jeszcze jedna atrakcja, dom Gaudiego. Dziś to muzeum poświęcone architektowi. Płatne, ale tu już kolejek nie ma. Ale w tym wypadku można kupić bilet łączony z wejściem do Sagrady Familii. Tu także nikt specjalnie nie patrzył na godziny wejścia.

Park Güell
Park Güell

Park Güell to także filmowe miejsce. Kręcono tu „Zamek Fu Manchu” (1969) z Christopherem Lee. Część tarasowa parku grała ów zamek. Park znajduje się dalej od centrum, można tu iść piechotą od Sagrady (ale to jest spory kawałek do przejścia) lub skrócić ten czas korzystając z metra (wysiadka na stacji Alfons X). Można też przejść do Bunkers del Carmel, dawnych fortyfikacji, z których jest dobry widok na miasto. Do bunkrów się nie wchodzi, to nie Tirana. Bunkry to nazwa zwyczajowa, choć nigdy nie były prawdziwe bunkry.

el Drak
el Drak

Pałac Güell

Niejako uzupełnieniem relacji Güella i Gaudiego jest jeszcze jeden budynek, pałac Güell (Palau Güell). Antonio dokonał tu rewitalizacji istniejącego budynku. Było to jedno z pierwszych, najważniejszych zleceń Gaudiego i początek późniejszej współpracy. Na zewnątrz jest niepozorny, ale w środku i na dachu widać wiele ze stylu Gaudiego. Pałac także można zwiedzać, oczywiście po zakupie biletu.

Pałac Güell
Pałac Güell

Bercelona: Sagrada Familia

Nie ma Barcelony bez widoku wież Sagrady Familii (wciąż w otoczeniu żurawi budowlanych). Świątynia Pokutna Świętej Rodziny (kat. Temple Expiatori de la Sagrada Família) miała wyglądać zupełnie inaczej, gdy w 1877 roku powstawał jej pierwszy projekt. Autorem był architekt Francisco Villar, który wykonał zachowawczy projekt neogotyckiej świątyni, co było wówczas dominującym nurtem w budownictwie sakralnym. Budowa rozpoczęła się w 1882 roku, jednak wkrótce Villar popadł w konflikt ze zleceniodawcą i w 1883 roku porzucił to zlecenie na rzecz Antonio Gaudíego. Zdążono wybudować ledwie krypty wedle założenia Villarego, natomiast całą resztę Gaudí odmienił gruntownie.

Sagrada Familia
Sagrada Familia

Założeniem słynnego Katalończyka było stworzenie świątyni, która sprawiałaby wrażenie bycia żywym organizmem. Wyraża się to nie tylko w przebogatej ornamentyce i detalu inspirowanym światem fauny, flory, żywiołów i mitologii, ale także – a może i przede wszystkim – w konstrukcji. Już we wcześniejszych pracach Gaudíego, takich jak Casa Milà widać fascynację naturalną architekturą żywych organizmów, której podstawowym celem jest zawsze przeciwdziałanie sile grawitacji. Jak przełożyć te obserwacje na projekt konstrukcyjny kościoła o katedralnych rozmiarach? Obecnie mamy komputery, ale Gaudí musiał radzić sobie bez nich. Tworzył więc coś w rodzaju sznurkowych elastycznych szkieletów na przykład sklepień i obciążał konkretne punkty, by otrzymać wzór krzywizn łuków, sklepień, kolumn i przypór. Bez zaawansowanych obliczeń, za to na modelach tworzył elementy konstrukcyjne o organicznych formach.

Patrząc powierzchownie, Sagrada Família nie przypomina żadnego znanego stylu architektonicznego, a jest unikalnym wyrazem wyobraźni autora. Na potrzeby systematyzacji przypisuje się styl secesyjny i neogotyk, i można powiedzieć, że świątynia wcale nie przypomina żadnej innej neogotyckiej świątyni, a z secesją to chyba przesadził. Jednakże gdy głębiej wnikniemy w istotę stylu gotyku – nawet nie neogotyku – możemy odkryć, że idea i duch gotyku właśnie tutaj znajduje swoje ukoronowanie. Sagrada Família jest może najpełniejszym ucieleśnieniem uduchowionego średniowiecza.

Sagrada Familia
Sagrada Familia

Na jakiej podstawie można to stwierdzić? Przede wszystkim, gotyk dążył w górę, był uduchowiony. Miał przejawiać lekkość, żywiołowość, być wypełnionym światłem i w każdym swoim fragmencie chwalić Boga. Gotyckie kościoły przenikała symbolika, wszystko miało znaczenie i było nieprzypadkowe: od planu krzyża z lekko przechylonym prezbiterium, przez zastosowany kod liczbowy po strzeliste wieże. W Sagradzie Familii wszystkie te elementy są nie tylko zachowane (jak w świątyniach neogotyckich), ale zostają zinterpretowane zgodnie z duchem stylu, a nie tylko jego ograniczoną technologią i zewnętrzną powłoką. Świątynia jest strzelista, cała wznosi się ku górze, a jej wnętrze zostało wymalowane światłem wpadającym przez witrażowe okna. Ilości symboli i znaczeń, jakie Gaudí zawarł w projekcie od skali całego obiektu po najdrobniejsze detale, to temat na całą książkę.

Budowa Świątyni Pokutnej Świętej Rodziny rozpoczęła się w 1882 roku pod kierownictwem architekta Francisco de Villara i jak wspominaliśmy, z pierwotnego projektu pochodzi krypta kościoła. Rok później projekt przejął Antonio Gaudí i właściwie, że zaczął pracę od nowa. Dość powiedzieć, że ogólna koncepcja całości powstała w 1890 roku, a szczegółowe projekty pięciu naw i zadaszenia Gaudí ukończył dopiero w 1923 roku. „Mój Klient się nie śpieszy” – jak mawiał architekt. Warto dodać, że był on bardzo pobożnym człowiekiem i ostatnie kilkanaście lat swojego życia całkowicie poświęcił temu największemu ze swoich dzieł. Wiedział on doskonale, że nie ujrzy zakończenia budowy kościoła: za jego życia zrealizowano tylko cztery z osiemnastu wież oraz jedną z trzech fasad, gotowe były także krypty. Na listę UNESCO wpisano w 2005 roku te fragmenty wybudowane za życia Gaudiego: krypty oraz Fasadę Narodzenia.

Sagrada Familia
Sagrada Familia

Przez ostanie lata życia Antonio Gaudí spędził właściwie na budowie, gdzie miał swoją pracownię. W 1926 roku zginął potrącony przez tramwaj, gdy szedł do nieodległego kościoła na swoją codzienną poranną modlitwę. Został pochowany w krypcie Sagrady Familii. W momencie śmierci gotowe było około 15% całości. Pracę nad świątynią kontynuowano opierając się na pozostawionej dokumentacji. Aż przyszła hiszpańska wojna domowa. W 1936 roku katalońscy komuniści wdarli się do kościoła, splądrowali go i podpalili, zniszczeniu uległa także dokumentacja projektowa wraz z modelami. Co więcej, zniszczone zostały także notatki i osobiste pamiątki po Gaudim. Wielkie nieszczęście, dobrze, że ostała się architektura. Na nowo budowa ruszyła w 1940 roku według zrekonstruowanych planów. Konsekrowania świątyni dokonał w 2010 roku papież Benedykt XVI.

Budowa Sagrady Familii trwa już kolejne dekady i postępuje według odtworzonych projektów – co oczywiście nie jest już oryginalnym zamysłem Antonio Gaudiego. Obecnie jest to przedsięwzięcie o międzynarodowym zasięgu, co najpewniej sam Gaudí by pochwalił. Budowa trwa tak długo ze względu na skomplikowanie projektu i niepowtarzalności detali, co wymusza rzemieślniczą pracę, a także dlatego że jest finansowana z datków wiernych oraz z biletów wstępów. Każdy zwiedzający składa więc swoja cegiełkę do budowy tej niesłychanej świątyni. Zakończenie budowy zaplanowano na rok 2026 – setną rocznicę śmierci Gaudiego. Miejmy nadzieję, że data nie jest zagrożona. Prace budowlane świątyni zostały przerwane tylko dwukrotnie: podczas wojny domowej i z powodu epidemii COVID-19. Ta druga przerwa obejmowała czas najbardziej srogiego lockdownu.

Sagrada Familia
Sagrada Familia

Dziś nie tylko można Sagradę Familię zwiedzać, ale to także jedna z najważniejszych atrakcji Barcelony, nowy symbol miasta. Nawet jeśli ludzie nie wchodzą do środka to przyjeżdżają oglądać zza płotu fasadę. A naprawdę warto zobaczyć tę świątynię. W tym celu najlepiej zakupić sobie bilety w sieci wcześniej. Tu godzina wejścia jest przestrzegana rygorystycznie. Dodatkową atrakcją jest oczywiście wejście na wieżę. W celu wyłapania drobnych szczegółów w tej oszałamiającej budowli czy fasadzie warto skorzystać z audioguide’a (dostępne w ramach biletu). Wewnątrz już nie mamy limitu czasu. Bilety zamawia się tutaj: sagradafamilia.org.

Barcelona: Pałac Muzyki Katalońskiej

Antonio Gaudí to oczywiście nie jedyny przedstawiciel hiszpańskiej secesji. Innym wybitnym twórcą był Lluís Domènech i Montaner: architekt i walczący o niepodległość Katalonii polityk. Większość jego projektów została zrealizowana w Barcelonie, w tym dwa, które wpisano na listę UNESCO. Są nimi Pałac Muzyki Katalońskiej (Palau de la Música Catalana) oraz Szpital (św. Krzyża i) św. Pawła (L’Hospital de la Santa Creu i Sant Pau).

Pałac Muzyki Katalońskiej
Pałac Muzyki Katalońskiej

Pałac Muzyki Katalońskiej powstał w latach 1905 – 1908. Początkowo dobrze przyjęty, wkrótce ujawnił wady, z których najpoważniejszą była fatalna akustyka i wytłumienie zewnętrznych odgłosów. Kiepsko jak na salę koncertową, chociaż tę funkcję pełni od czasu swojego powstania bez zmian. My budynek widzieliśmy tylko z zewnątrz, na zwiedzanie niestety nie mieliśmy dość czasu, a to właśnie wnętrza są najbardziej bogate w secesyjne dekoracje. Z zewnątrz Pałac Muzyki Katalońskiej wyróżnia się czerwoną elewacją – obecnie częściowo przeszkloną – oraz nawiązaniami do architektury gotyku i stylu mauretańskiego. Filmowo wnętrza ukazano między innymi w „Wszystko o mojej matce” (1999) Pedro Almodovara.

Barcelona Szpital. św. Pawła

Szpital św. Krzyża i św. Pawła to kolejny przykład secesyjnej architektury, jakiej pełno w Barcelonie. Sama instytucja szpitala jest starsza, bo pochodząca z początku XV wieku i została wybudowana w stylu gotyckim łącznie w przeciągu trzech wieków. Był to szpital św. Krzyża – dziś tę część nazwy się pomija, używa się jej w stosunku do Starego szpitala św. Krzyża. Współcześnie gotycki szpital mieści Bibliotekę Narodową Katalonii.

Szpital św. Pawła
Szpital św. Pawła

Ze względu na rozrost miasta oraz postęp w medycynie, na początku XX wieku przeniesiono szpital na większą działkę, gdzie w 1902 roku rozpoczęła się budowa nowoczesnego kompleksu, którego głównym architektem był Lluís Domènech i Montaner. Prace trwały aż 18 lat z powodu przerw potrzebnych na zebranie kolejnych funduszy. Sponsor budowy zażyczył sobie, by w nazwie szpitala pojawiło się imię jego patrona – świętego Pawła. Cała inwestycja składa się z okazałego głównego budynku i 27 pawilonów mieszczących różne oddziały oraz kościoła.

Szpital św. Pawła pełnił swą funkcję aż do 2009 roku, przy czym większość oddziałów przeniesiono do nowego kompleksu szpitalnego w 2003 roku, pozostawiają jeszcze kilka pomocniczych oddziałów na pewien czas. W 2014 roku otworzono tutaj działalność muzeum i centrum kultury. Jest on też wpisany na listę UNESCO. Wpis obejmuje 9 miejsc związanych z architekturą. Poza Szpitalem są to Pałac Muzyki Katalońskiej oraz 7 dzieł Gaudiego – Park Güell, Pałac Güell, Cripta de la Colonia Güell, Casa Milà, Casa Vicens, Casa Batlló i Sagrada Familia.

Zamek Trzech Smoków, Łuk i park miejski

Innym obiektem wybudowanym według projektu Lluísa Domènecha i Montanera jest Zamek Trzech Smoków (kat. Castell dels Tres Dragons) powstały na Wystawę Światową w 1888 roku. Jest to wczesny przykład hiszpańskiego nurtu modernisme (secesja). Przejawia się przede wszystkim w ceramicznych dekoracjach oraz metaloplastyce. Forma budynku, która naśladuje zamek, tkwi w stylu neo-mauretańskim, bardzo popularnym w Hiszpanii i przetworzonym na różne bardziej lokalne odmiany.

Castell dels Tres Dragons
Castell dels Tres Dragons

Łuk Triumfalny, który powstał na potrzeby tej samej Wystawy Światowej w 1888 roku to pełny przedstawiciel stylu neo-mauretańskiego. Łuk został zaprojektowany przez Josepa Vilaseca i Casanovas.

Łuk Tryumfalny
Łuk Tryumfalny

Od łuku do zamku prowadzi mała alejka, za nią rozciąga się park miejski (Parc de la Ciutadella). Powstał w XIX wieku, ma 70 akrów i jest popularnym miejscem tak wśród turystów jak i mieszkańców Barcelony. Przez długi czas był to jedyny zielony teren w mieście. Dziś jest tu między innymi fontanna – Font de la Cascada (w której projekt podobno był zaangażowany Gaudi, miał on wpływ na ten park ale jako jeden z wielu architektów), siedziba parlamentu Katalonii oraz zoo. Co więcej, po jeziorze można popływać sobie na kajakach. Można zastanawiać się, jakim cudem taki park powstał w centrum miasta tak późno? Wraz z upadkiem rebelii na początku XVIII wieku, król Filip V kazał zburzyć część dzielnicy Ribiera i wznieść tu jedną z największych fortec Europy oraz więzienie, te drugie szybko zostało znienawidzone. Gdy cytadelę ostatecznie zburzono (co trwało), wówczas powstał w tym miejscu park. Natomiast z innych parków warto wspomnieć o Parc del Laberint d’Horta, znajduje się tam labirynt z roślin, w którym kręcono film „Pachnidło: Historia mordercy” (2006) Toma Tykwera.

 Font de la Cascad
Font de la Cascad

Barcelona: Casa de les Punxes

Inny przykład katalońskiego modernizmu to Casa de les Punxes (zwana też Casa Terradas). Jego autorem jest kolejny modernista – Josep Puig i Cadafalch. Wygląda jak mały pałacyk z powodu sześciu wież. Pracę nad domem zaczęto w 1905 roku na zlecenie rodziny Terradas. W 2016 został mocno odnowiony i jak inne domy można go zwiedzać, wliczając to także dach.

Casa de les Punxes
Casa de les Punxes

Drugi znany budynek, którego autorem jest Puig i Cadafalch to Casa Amatller. Powstał między 1898 a 1900 rokiem dla wytwórcy czekolady, Antoniego Amatllera. Znajduje się tuż obok Casa Batlló. Ten budynek także można zwiedzać. W tym samym ciągu znajduje się jeszcze Casa Lleó Morera (którego autorem jest Lluís Domènech i Montaner). Razem z Casa Mulleras i Casa Bonet tworzą tak zwany Illa de la Discòrdia czyli wspomniany już Kwartał Niezgody. Budynki słynnych architektów są od siebie bardzo różne, choć wszystkie wymyślne, stąd właśnie ta niezgoda.

Parlament Katalonii
Parlament Katalonii

Muzeum Joan Miró

Z Barceloną związany jest jeszcze jeden kataloński twórca – Joan Miró (1893 – 1983). Zajmował się głównie malarstwem, rzeźbą i ceramiką, a niekiedy innymi formami sztuki jak fotografią czy tkactwem. Choć nigdy formalnie nie przystąpił do żadnego nurtu artystycznego i nie związał się z żadną grupą, to jego prace zwykle przyjmuje się za przykład surrealizmu. Charakteryzują się opływową linią i żywą kolorystyką w przypadku malarstwa, a uproszczone formy przedstawianych obiektów przywodzą na myśl dziecięce rysunki. Podobnie swobodna kompozycja i przedstawiane treści kojarzą się z pracami dzieci lub ze sztuką automatyczną, która wypływa z podświadomości i nie jest ograniczona przez formalizm i narzuconą filozofię oraz ramy nurtu sztuki.

Muzeum Joan Miró
Muzeum Joan Miró

Na wzgórzu Montjuïc (177 m n.p.m) w Barcelonie ulokowane jest muzeum sztuki współczesnej poświęcone Joanowi Miró – Fundacja Joana Miró (Fundació Joan Miró). „Fundacja”, ponieważ w założeniu Miró nie miało to być zwykłe muzeum, a przestrzeń, która umożliwi i zachęci młodych artystów do eksperymentów z różnych dziedzin sztuk plastycznych. Pomysł narodził się w 1968 roku, a otwarcie budynku Fundacji miało miejsce w 1975 roku. Obiekt zaprojektował kataloński architekt Josep Lluís Sert i López, który tworzył w nurcie hiszpańskiego i międzynarodowego modernizmu.

Dzieło Miró
Dzieło Miró

W kolekcji muzeum-fundacji znajduje się obecnie ponad 14 tysięcy dzieł Miró z dziedziny malarstwa, rzeźby, tkactwa, rysunku i grafiki. Oprócz tego znajdują się tutaj prace innych uznanych artystów oraz biblioteka i audytorium powstałe podczas rozbudowy w 1986 roku. W samej Barcelonie także możemy znaleźć prace Miró, a konkretnie trzy: mural, rzeźbę i mozaikę. Każde z dzieł miało witać przybywających do Barcelony drogą powietrzną, morską i lądową. Pierwszy w 1968 roku powstał ceramiczny mural na terminalu 2 na lotnisku Barcelona El-Prat, druga była mozaika „Pla de l’Os” (1976 r.) na deptaku Rambla, zaś ostatnia – otwarta kilka miesięcy przed śmiercią artysty – to wysoka pokryta małymi kafelkami rzeźba „Dona i Ocell” w Parku Joana Miró.  Z muzeów warto też zwrócić uwagę na muzeum Pabla Picassa i CosmoCaixa, czyli muzeum techniki.

La Rambla

Jednym z najpopularniejszych miejsc w Barcelonie jest deptak La Rambla. Łączy plac Kataloński z pomnikiem Kolumba i jest tu sporo ludzi. Jest stosunkowo prosty i sąsiaduje z dzielnicą Barri Gotic, sprawiając, że to dogodne miejsce do rozpoczęcia jej zwiedzania. Jego historia jest bardzo podobna do Stradun w Dubrowniku. Tu i tam był to kanał rzeki, który zakopano i nagle zrobiło się miejsce na deptak. Tu warto dodać, że czasem pojawia się też nazwa Les Rambles, wynika to z faktu, że Rambla jest podzielona na pięć mniejszych ulic – de Canaletes, Uniwersystecką, Kwiatów, Kapuców czy św. Moniki.

La Rambla
La Rambla

Rambla ma też swoją czarną legendę ze względu na kieszonkowców, ale też prostytutki i wszystko, co z tym związane wieczorami. Niemniej jednak, jak się ma oczy szeroko otwarte to jest to intrygujące miejsce, niekoniecznie jako sam deptak, ale otwiera nam wiele innych punktów. Tu znajduje się zabytkowy Gran Teatre del Liceu oraz tuż obok Pałac Güell. Przy Rambli mamy również targowisko – Mercat de la Boqueria (funkcjonuje również pod nazwą Mercat de Sant Josep). To największy targ w Barcelonie, ale dość nastawiony na turystów. Kiedyś restauratorzy przybywali tu wcześnie rano, dziś  trudno to potwierdzić, ale to wciąż oficjalna wersja. Handel działa w tym miejscu od 1217, acz dopiero w 1840 istnieje w formie takiego targowiska (w roku 1914 zbudowano dach).

Mercat de la Boqueria (Barcelona)
Mercat de la Boqueria

Filmowo warto zwrócić uwagę na budynek 34 Rambla de Catalunya, który pojawił się w wielu hiszpańskich filmach, ale najbardziej rozsławił go występ w „[REC]” (2007) reżyserów:  Jaume Balagueró i Paco Plaza. Natomiast kolejną ciekawostką znajdującą się tuż przy Rambli jest Plaça Reial (Plaza Real), czyli plac Królewski. Charakterystyczny ze względu na arkady. Zbudowano go w roku 1848, autorem projektu był Francesc Daniel Molina i Casamajó. Plac miał być początkowo nazwany placem bohaterów Bohaterów Hiszpanii, ale ostatecznie patronem został król Ferdynand VII. Lampy na placu zaprojektował Gaudi. Dziś to popularne miejsce ze względu na życie nocne.

Barcelona: Plac Kataloński

Idąc Ramblą od portu dochodzimy do jednego z centralnych punktów miasta. Plac Kataloński (Placa de Catalunya) w Barcelonie to miejsce dość charakterystyczne, położone na styku dzielnic – Gotyckiej i Eixample. Nie jest to miejsce szczególnie widowiskowe, znajduje się tu mały skwer z rzeźbami, fontanną i dość mało ekstrawaganckie budynki, tylko siedziba banku się ciut wyróżnia. Natomiast pomijając styk dzielnic, to przede wszystkim centralny punkt komunikacyjny miasta. Pod ziemią znajduje się dworzec autobusowy, jest tu metro. To dość dobre miejsce, by rozpocząć swoją wędrówkę po Barcelonie.

Plac Kataloński (Barcelona)
Plac Kataloński

Od placu Katalońskiego, po przeciwległej stronie do Rambli wychodzi kolejny deptak. Ulica Passeig de Gràcia jest już bardziej butikowa. To właśnie tu znajdują się Casa Batlló i La Pedrera.

Barcelona: Kolumna Kolumba i port

Z drugiej strony Rambla kończy się kolumną Kolumba (Monument a Colom). Bogato zdobiona kolumna koryncka otoczona czteroma lwami. Na szczycie znajduje się pomnik Krzysztofa Kolumba, który właśnie w Barcelonie rozmawiał z królową Izabelą i królem Ferdynandem po swojej pierwszej podróży do Ameryki. W 1888 roku z okazji Expo w Barcelonie postanowiono upamiętnić tamto wydarzenie. To kolejny dobry punkt orientacyjny. Dalej wchodzimy prost do portu.

Kolumna Kolumba
Kolumna Kolumba

Tu znajduje się ciekawostka: nadmorska promenada o nazwie Rambla de Mar (w Port Vell). Takie przedłużenie Rambli. Port jest mieszanką części technicznej i turystycznej. Jest tu i muzeum morskie, oceanarium (L’Aquàrium) i kolejka linowa (Telefèric del Port or Aeri del Port). Pozwala ona nie tylko przedostać się z jednej części Portu Vell na drugą, ale również daje możliwość unikalnego spojrzenia na tę część miasta. Można tu także poszukać wycieczek łódką, by podziwiać Barcelonę z morza.

Fontanna -  La Font Màgica (Barcelona)
Fontanna – La Font Màgica

La Barceloneta

Przy porcie znajduje się La Barceloneta. To dzielnica będąca częścią starego miasta, która powstała w połowie XVIII wieku. Z oryginalnej zabudowy pozostało niewiele, wówczas długo była przede wszystkim zapleczem portowym i dla fabryk. W 1992 w Barcelonie odbyły się Igrzyska Olimpijskie, to spowodowało przebudowę miasta, w szczególności Barcelonety. Tej nadano zupełnie nowe oblicze. Postawiono tu rezydencje dla bogatszych mieszkańców, stała się to luksusowa część miasta. Ale również turystyczna. Co więcej zadbano także o plażę, którą wówczas uporządkowano tworząc przy niej deptak. Dziś to najbardziej znana plaża Barcelony.

La Barceloneta
La Barceloneta

Przy plaży znajduje się bardzo charakterystyczny budynek – W Barcelona Hotel, zwany też czasem hotelem Vela, co znaczy żagiel. Z wyglądu trochę przypomina Burj Al Arab w Dubaju. Ma 99 m wysokości. W Hotelu W na 26 piętrze znajduje się bar Eclipse, który jest też dobrym punktem widokowym na miasto. Spokojniejsze plaże dalej od centrum to Bogatell czy Mar Bella.

W Hotel Barcelona
W Hotel Barcelona

Wzgórze Montjuic

Wspomnieliśmy o igrzyskach w Barcelonie. Stadion Estadi Olímpic Lluís Companys jest jedną z atrakcji wzgórza Montjuic. Tu też można spokojnie wjechać zarówno kolejką linową jak koleją zębatą. Znajduje się także zamek Castell de Montjuïc, ogrody i wiele terenów spacerowych oraz Fundacja Joan Miro, o której także pisaliśmy. Będąc przy sportowych atrakcjach, warto przypomnieć, że w stolicy Katalonii można zwiedzać też stadion klubu FC Barcelona.

Kolumny (Barcelona)
Kolumny

Od strony miasta wyróżnia się z pewnością monumentalny budynek Muzeum Sztuki Katalońskiej (Museu Nacional d’Art de Catalunya – MNAC). Stamtąd mamy wspaniały widok na plac Hiszpański. Muzeum to utworzono w 1934 roku. Dziś neoklasyczny pałac jest jedną z bardziej rozpoznawalnych budowli Barcelony, także dzięki dobremu oświetleniu w nocy. Obok niego znajduje się fontanna, a raczej zespół fontann – La Font Màgica, kiedyś duma miasta. Była to jedna z pierwszych fontann multimedialnych, czyli takich z pokazami z muzyką i światłem. Kiedyś robiła wrażenie. Dziś nie wyróżnia się zbytnio, wręcz zostaje w tyle, zwłaszcza gdy się ją porówna z niby skromniejszą fontanną w Erywaniu, które są też dużo późniejsze, a przy tym lepiej zrealizowane. Tyle że początkowo ta w Barcelonie powstała w 1929 roku z okazji wystawy EXPO. Wówczas było to połączenie pokazu świateł i wody. Nowe życie nadano im w 1992 roku, gdy dodano muzykę. Obok fontanny znajdują się cztery kolumny, które mają symbolizować flagę Katalonii.

Pałac Narodowy (Barcelona)
Pałac Narodowy

Na wzgórzu znajduje się też muzeum Poble Espanyol. Ukazuje ono typową hiszpańską architekturę i zostało wykorzystane w filmie „Pachnidło: Historia mordercy” (2006) Toma Tykwera.

Widok na plac Hiszpański (Barcelona)
Widok na plac Hiszpański

Barcelona: Plac Hiszpański

Ciąg Muzeum Sztuki Katalońskiem – fontanny – kończy się na placu Hiszpańskim. Plac Hiszpański (Plaça d’Espanya) to kolejny istotny punkt komunikacyjny w mieście i jeden z głównych placów Barcelony. Na środku znajduje się fontanna, już bardziej klasyczna. Przy placu wznoszą się także dwie 47 metrowe wieże weneckie. Dlaczego weneckie? Bowiem inspirowano je dość mocno kampanilą bazyliki św. Marka w Wenecji. Obok jest centrum handlowe Arenas de Barcelona. To dawna arena walk byków.

Arenas de Barcelona
Arenas de Barcelona

Barcelona: Monumental

Inna dawna arena to La Monumental (Plaza de Toros Monumental de Barcelona). Zachowała się w dość dobrej formie, gdyż ostatnie walki organizowano tu jeszcze w 2011 roku. Wówczas parlament Katalonii zakazał walk byków. Co prawda zakaz został oddalony, ale według naszych informacji na razie ich nie wznowiono. O kulturowym miejscu walk byków w Hiszpanii pisaliśmy przy okazji Kordoby. Natomiast Monumental ma też filmową historię. Pojawił się w „Gunman: Odkupienie” (2015) Pierre’a Morela, oczywiście inscenizowano tam walki byków.

Monumental
Monumental

Barcelona: Torre Agbar

Z nowszych budynków Barcelony warto wymienić drapacz chmur Torre Agbar. Wyróżnia się na tle miasta i innych wieżowców (których swoją drogą nie ma tu aż tak wiele). Skończono go w 2005, ma 144 metrów wysokości i nawiązuje do Sagrady Familli. Projektantem jest Jean Nouvel. Ciekawostką jest to, że budynek posiada dwie warstwy elewacji.

Torre Agbar (Barcelona)
Torre Agbar

Inne atrakcje Barcelony

Jeszcze jednym z punktów charakterystycznych (i filmowych) w Barcelonie jest park Tibadabo. Znajdują się tam park rozrywki, charakterystyczny kościół Najświętszego Serca Jezusowego i bardzo dobry punkt widokowy na miasto. Tam dotrzemy następnym razem. Natomiast wspominamy, bowiem tam kręcono „Mechanika” (2004) Brada Andersona. Oczywiście sceny w parku rozrywki. Park ten powstał na początku XX wieku i był jedną z inspiracji dla Walta Disneya, zanim on otworzył własny.

Komunikacja w Barcelonie

Barcelona jest dość dobrze skomunikowana. System autobusów, tramwajów, metra i pociągów oraz kolejki linowej i zębatej sprawdza się znakomicie. Korzystaliśmy z biletów T-10, które oferowały możliwość przejazdu na danej trasie 10 razy. Tu mała ciekawostka. Według opisu w budce, każdy powinien mieć osobny T-10, ale czytaliśmy w sieci, że to nie prawda. Zadzwoniliśmy do biura obsługi i powiedzieli, żeby nie przejmować się opisem, ważne by przejazd każdej osoby był opłacony. Więc bez problemu dało się z tego zrobić 5 przejazdów dla dwóch osób. Można też korzystać z biletu dziennego T-Dia, jeśli jeździmy więcej. Po skasowaniu jest on ważny do 4 rano następnego dnia. Alternatywą jest karta Hola BCN! Natomiast warto pamiętać, że w centrum większość punktów można zobaczyć chodząc na piechotę. W przypadku parku Güell czy Sagrady można rozważyć dojazd. Barcelona to miasto bogate w atrakcje turystyczne. Owszem, by obejść te najważniejsze wystarczy weekend. Natomiast wraz z głównymi muzeami trzeba liczyć cztery do nawet sześciu dni.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak hiszpański
BarcelonaAlicante
Szlak filmowy
Barcelona

Wagharszapat (Eczmiadzyn), religijna stolica Armenii

Wagharszapat (orm. Վաղարշապատ) lub historycznie Eczmiadzyn to przede wszystkim duchowa stolica Armenii. Trochę jak Mccheta w Gruzji. Miasto to jest szczególnie istotne dla Ormian, mocno związane z ich historią oraz życiem religijnym. Przy okazji ważny ośrodek handlowy, przemysłowy, znajdujące się bardzo blisko Erywania. No i przyciągający turystów z powodu wpisu zabytków na listę UNESCO oraz słynnej relikwii, czyli Włóczni Przeznaczenia.

Kompleks Wagharszapat / Eczmiadzyn
Kompleks Wagharszapat / Eczmiadzyn

Historia Wagharszapat

Dziś Wagharszapat jest to czwarte pod względem wielkości miasto w kraju, położone nieopodal granicy z Turcją. Nie tak duże, ale za to ogromnie ważne, bo to właśnie tutaj urzęduje Katolikos Wszystkich Ormian, czyli najwyższy patriarcha Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego. Najstarsze osadnictwo sięga tu epoki kamienia. W VIII wieku przed naszą erą istniało tu miasto Kwarlini, zaś w VI p.n.e. Wardkesawan (przebudowane i na nowo nazwane). W Armenii mocno rozwinęło się w I wieku przed naszą erą jako ważny ośrodek handlowy. Gdzieś w tamtych czasach zaczęto używać nazwy Eczmiadzyn.

Wejście na teren zabudowań kościelnych
Wejście na teren zabudowań kościelnych

Przez lata był to ważny ośrodek kulturalny i religijny, acz w wyniku najazdów tureckich i mongolskich, na kilkaset lat patriarchat przeniesiono do Cylicji. Eczmiadzyn był też schronieniem dla Ormian uciekających z Turcji przed ludobójstwem. W dniach 21-24 maja 1918 pod Sardarapatem rozegrała się bitwa z Turkami, którzy parli, by zająć tereny Armenii. Ormiańscy ochotnicy odparli Turków, ratując tym samym Eczmiadzyn i Erywań. Przesądziło to o obecnych granicach Armenii.

Ośrodek religjny w Wagharszapat
Ośrodek religjny w Wagharszapat

Przyjęcie chrześcijaństwa

Historyczna nazwa Wagharszapatu, czyli Eczmiadzyn, wciąż jest używana w kontekście religijnym, nazywając miasto świętą stolicą. Tutaj bowiem znajduje się najstarszy kościół w Armenii (oraz w całym byłym ZSRR), wybudowany przez św. Grzegorza Oświeciciela w latach 301 – 303 na fundamentach wcześniejszej świątyni lokalnego kultu. Nosi wezwanie Zstąpienia Jednorodzonego. Katedra w Eczmiadzynie jest więc kościołem macierzystym, najważniejszym w Apostolskim Kościele Ormiańskim, stanowi odpowiednik bazyliki św. Piotra na Watykanie lub św. Jana na Lateranie (faktyczna siedziba papieża) w Kościele Rzymskokatolickim. Katedra jest znana też jako Kościół-Matka (Majr Tachar).

Jedna ze świątyń
Jedna ze świątyń

Katedra w Wagharszapat

Świątynia ucierpiała bardzo podczas inwazji perskiej i w 483 roku została wybudowana niemal od zera; dziś główna bryła budynku pochodzi właśnie z tej odbudowy. Na skrzyżowaniu naw znajduje się wielokątny bęben i stożkowa kopuła parasolowa (taka wielokątna), którą w VII wieku przerobiono z drewnianej na dzisiejszą kamienną krytą dachówkami.

Wejście do katedry
Wejście do katedry

Kolejna perska napaść, tym razem pod wodzą szacha Abbasa I, miała miejsce w 1604 roku. Kościół został ograbiony z drogocennych dekoracji, które wywieziono do kościoła ormiańskiego w Isfahanie. W tym okresie XVII i XVIII katedra przeszła kolejne zmiany architektoniczne: dobudowano kryte kopułami rotundy, tworząc tym samym plan pięciokopułowy, powstała dzwonnica. W otoczeniu kościoła powstały dodatkowe obiekty, takie jak cele mnichów, pomieszczenia dla pielgrzymów i dodatkowe kaplice, a całość ogrodzono solidnym murem ze względu na wojny persko-osmańskie i późniejsze najazdy dokonywane przez obu sąsiadów.

Katedra Wagharszapat  w remoncie
Katedra Wagharszapat w remoncie

Włócznia Przeznaczenia

W kompleksie katedralnym przechowywany jest szereg cennych ikon, manuskryptów i relikwii. Najcenniejszym skarbem jest Włócznia Przeznaczenia, czyli włócznia, którą rzymski legionista Longinus (wcześniej Kasjusz) przebił bok Chrystusa. Do Armenii grot włóczni trafił z kościoła św. Piotra w Antiochii, odnaleziony tam przez francuskiego wieśniaka Piotra Bartłomieja, uczestnika I wyprawy krzyżowej do kościoła Geghardavank (nazwa oznacza kościół Włóczni Przeznaczenia). Według wersji z XIII-wiecznego rękopisu, grot miał przynieść do Armenii apostoł Juda Tadeusz.

Wnętrze nowej świątyni
Wnętrze nowej świątyni

Jak było naprawdę, nikt nie wie, wiadomo za to, że na świecie są przynajmniej jeszcze cztery relikwie zidentyfikowane jako Włócznia Longinusa. Pozostałe są przechowywane w Watykanie, Izmirze, Wiedniu i Krakowie. Była jeszcze paryska, acz zaginęła w czasie rewolucji francuskiej.

Inne skarby Wagharszapat

Oprócz tego cennego artefaktu, w kompleksie sakralnym przechowuje się także fragment z Arki Noego, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę bliskość góry Ararat. W końcu według tradycji to tam właśnie rozbiła się Arka. Wnętrza i świętych relikwii, ani nawet katedry w całej okazałości, na nieszczęście nie mogliśmy zobaczyć z uwagi na remont. Duża część budynku była zasłonięta rusztowaniami, a wejście zamknięte.

Chaczakary w Wagharszapat
Chaczakary w Wagharszapat

Na terenie należącym do Kościoła są wystawione chaczkary, czyli rzeźbione stele nagrobne, wotywne i pamiątkowe, które zostały tutaj przywiezione z cmentarza w Starej Julfie (też Culfa, Dżulfa), – mieście ormiańskim na terenie eksklawy azerskiej Nachiczewańskiej Republiki Autonomicznej (Nowa Julfa to dzielnica ormiańska w Isfahanie w Iranie).

Cmentarz ten był największym skupiskiem chaczkarów poza obecnymi granicami Armenii – było ich tutaj jakieś 10 tysięcy – o ogromnej wartości historycznej, artystycznej i kulturowej. U schyłku lat 90. XX wieku do 2010 roku Azerowie, pomimo protestów ormiańskich i międzynarodowych, zrównali cmentarzysko z ziemią i zamienili je na poligon wojskowy. Przez Ormian i środowiska naukowe destrukcję cmentarza określono jako kulturowe ludobójstwo. I jest to niestety kolejny rozdział w azersko-armeńskim konflikcie. Podobne próby wymazania historii ormiańskiej, są także dziełem Turków, jak choćby w Wan czy Ani. Tam jednak nie niszczy się zabytków wprost, a raczej pozwala o nich zapomnieć.

Świątynie Wagharszapat

Porównanie tego miejsca z Watykanem jest o tyle trafne, że poza katedrą znajduje się tu kilka muzeów z cennymi eksponatami, kościołów czy pałac katolikosa, seminarium, drukarnia, czy ołtarz na otwartym powietrzu. Również kościoły – św. Archaniołów, czy nowy kościół Matki Boskiej, mocno wyróżniający się architektonicznie. Trochę dalej, już poza kompleksem katedralnym są jeszcze trzy inne kościoły, na które można zwrócić uwagę. To kościoły św. Gajane (Surp Gajane z 632 r), św. Szogokat (Surp Szogohat) i św. Rypsymy (Surp Hripsime z 618).

Kopuła nowej świątyni
Kopuła nowej świątyni

Wspomnieliśmy, iż Eczmiadzyn pełni w Armenii rolę podobną, co Mccheta w Gruzji, zaś te trzy kościoły to także dodatkowe, legendarne powiązanie. Rypsyma była zakonnicą o niespotykanej urodzie. Rzymski cesarz Dioklecjan (ten od pałacu w Splicie), na wieść o jej pięknie postanowił ją poślubić. Rypsyma zdecydowała się odmówić oraz opuścić swój klasztor i uciec przed złym losem. W drogę z nią zabrała się przeorysza – Gajane, zaś Szogokat była jedną z 32 mniszek towarzyszących Rypsymie. Wszystkie one dotarły do Armenii.

Dioklecjan tymczasem poszukiwał Rypsymy, wysłał list do króla Armenii – Tiridatesa III w tej sprawie. Król pojmał mniszki, acz oczarowany urodą Rypsymy sam poprosił ją o rękę. Ta zaś odmówiła, wybierając posługę Chrystusowi. Wściekły król kazał ukamienować wszystkie zakonnice. Przeżyła tylko jedna z nich, św. Nino, która zbiegła do Gruzji (i nawróciła Gruzinów). Tiridates III zaś w końcu nawrócił się na chrześcijaństwo za sprawą św. Grzegorza.

Katedra w Wagharszapat
Katedra w Wagharszapat

Zwiedzanie Eczmiadzyna

W 2000 roku katedra w Eczmiadzynie wraz z przynależnym obszarem oraz stanowiskiem archeologicznym Zwartnoc została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Warto dodać, że ze Zwartnoc przeniesiono tu także część kolumn. Zwiedzanie Wagharszapat faktycznie najlepiej jest połączyć z Zwartnoc. Zaś pomijając zabytkowe kościoły, to obecnie niewielkie miasteczko, naznaczone socrealizmem.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
Wagharszapat

Myra (Mira), Demre, starożytne grobowce i Święty Mikołaj

Turcja może poszczycić się wieloma wspaniałymi zabytkami antyku, zaś jednym ze starożytnych miast, które wywiera do dziś duże wrażenie, a przy tym jest unikalne, jest Mira (Myra). Położona 1,5 kilometra od obecnego miasta Demre na tureckim, licyjskim wybrzeżu Morza Śródziemnego słynie przede wszystkim ze swoich grobowców oraz Świętego Mikołaja. Przyciąga tym samym turystów i pielgrzymów.

Grobowce w Myrze
Grobowce w Myrze

Myra: Historia

Pochodzenie nazwy tego helleńskiego miasta jest nieznane i nie należy kojarzyć go z mirrą, tutaj zresztą nie uprawianą. Mimo to nie brakuje teorii mówiących o powiązaniach. Nie wiadomo także kiedy powstała Myra. Na pewno istniała już w V wieku przed naszą erą, ale może być jeszcze starsza. Niektórzy historycy utożsamiają ją z miastem Mira z czasów Arzawy, królestwa które istniało w XV – XII wieku przed naszą erą. Tu znów jednak obracamy się w sferze domysłów.

Stanowisko archeologiczne Myra
Stanowisko archeologiczne Myra

Myra przechodziła pod władanie kolejno greckie, rzymskie (odwiedził je nawet cesarz Hadrian), zaś następnie była stolicą prowincji bizantyjskiej Licja. Po serii powodzi i trzęsień ziemi w VI wieku powoli zaczęła dążyć ku upadkowi. Najazdy Arabów także nie pomagały utrzymać się temu kiedyś jednemu z większych ośrodków Licji. Miasto zostało opuszczone do XI wieku, a wielka część znalazła się pod osadami rzecznymi – zresztą i dziś prowadzone są wykopaliska i odkrywa się kolejne ruiny.

Stanowisko archeologiczne Myra
Stanowisko archeologiczne Myra

Starożytna Myra jest wspomniana w Dziejach Apostolskich 27,5-6 „Przepłynęliśmy morze koło Cylicji i Pamfilii i przybyliśmy do Myry w Licji. Tam setnik znalazł okręt aleksandryjski, płynący do Italii, i umieścił nas na nim”. Zatem jest to jedno z miejsc, które odwiedził święty Paweł.

Rzeźby przy teatrze
Rzeźby przy teatrze

Myra to właściwie dwa główne zabytki: starożytne miasto i kościół św. Mikołaja zlokalizowany w tureckim Demre (do 2005 miasteczko nosiło nazwę Kale). To pierwsze w zasadzie wygląda podobnie do innych miast: ruiny akropolu, świątyni i imponującego teatru, ale wyróżnia się niesamowitymi grobowcami. Do kościoła zaś przybywa się ze względu na świętego.

Myra i słynne nekropolis
Myra i słynne nekropolis

Nekropolis w Myrze

To, co wyróżnia starożytną Mirę to górujące nad miastem nekropolis. Licyjczycy uważali, że duszę zmarłego człowieka zabiera demon pod postacią ptaka. Swoją drogą ciekawe, czy jest to odległa analogia do powietrznych pochówków zaratusztrian? Aby ułatwić proces, należało ciało złożyć w grobowcu położonym gdzieś wysoko. Do perfekcji Licyjczycy opanowali sztukę wykuwania grobowców w skalnych zboczach. Charakterystyczne wykute w skale groby miały fasady imitujące świątynie. Wielkość grobowca, bogactwo ornamentów, a także jego położenie względem miasta oznaczały wyższy status społeczny zmarłego.

Wykute grobowce w Myrze
Wykute grobowce w Myrze
Myra, słynne nekropolis
Myra, słynne nekropolis

Podobne grobowce można znaleźć w innych częściach dawnej Licji, choćby w Fethyie. Tamte nawet bardziej przypominają Petrę. Przed grobowcami znajdują się stanowisko archeologiczne z ruinami dawnej Myry, antycznego miasta z największym teatrem w Pamfilii (Licji). Mieściło się tu jakieś 8 tysięcy osób. Teatr można zwiedzać, do grobowców legalnego wstępu nie ma. Są one ogrodzone, ale wchodząc na górę teatru można przejść przez murek. Niektórzy łamią zakaz i pochodzą blisko do środka. Nikt tego nie pilnuje. Jest tu też pozostałość świątyni Artemidy, zniszczonej na polecenie św. Mikołaja. Według legend była to jedna z najwspanialszych świątyń w tej części świata.

Nekropolis (Myra)
Nekropolis (Myra)

Przed stanowiskiem archeologicznym znajduje się parking. Potem trzeba przejść przez bazarek. Ruiny są stosunkowo niewielkie, acz bardzo charakterystyczne i warte zobaczenia. Co ciekawe, często traktuje się je jako dodatek do innej atrakcji Demre, jaką jest kościół św. Mikołaja w Mirze, który przyciąga wielu zwiedzających. Być może najliczniejszą grupę stanowią Rosjanie ze względu na kult tego świętego w cerkwi rosyjskiej – św. Mikołaj jest patronem Rosji, ale też między innymi Grecji, Albanii, Berlina, Moskwy, Nowogradu, Antwerpii, Aderbeen czy Bari. Z wyglądu świątynia nie jest szczególna, ale tu chodzi o kult świętego związanego z tym miejscem.

Grobowce w Myrze
Grobowce w Myrze

Myra i święty Mikołaj

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu mówiąc o świętym Mikołaju w naszym kręgu kulturowym przynajmniej częściowo wspominało się biskupa, miał pastorał i mitrę. Dziś zdecydowanie bardziej utrwalony w odbiorze jest produkt reklamy Coca-Coli autorstwa Freda Mizena z lat 30. XX wieku, który zawłaszczył obraz świętego. Rzeczą oczywistą jest to, że Mikołaj mieszka na biegunie północnym albo przynajmniej w lapońskim Rovaniemi, choć kiczowaty domek Mikołaja znajduje się także na Islandii. W Turcji mogą wspominać prawdziwego świętego, choć nawet tu można zobaczyć jego figurkę w charakterystycznym, czerwonym płaszczu.

Freski w kościele św. Mikołaja
Freski w kościele św. Mikołaja

Święty Mikołaj to biskup Myry, żyjący na przełomie III i IV wieku, jednak pierwsze hagiografie Mikołaja pochodzą dopiero z VI wieku. Wówczas pojawił się zapis, jakoby uczestniczył w soborze nicejskim w 325 roku, choć żadne wcześniejsze źródła nie wzmiankują ani istnienia tej postaci, ani tym bardziej jego uczestnictwa w soborze. Przypisuje mu się zburzenie świątyni Artemidy w Mirze (której pozostałości możemy oglądać), a także pobicie Ariusza na soborze. Podobno mocno tępił heretyków i pogaństwo. Zasłynął z pomocy innym, wspomagał biednych i potrzebujących. W legendach czasem podrzucał prezenty. Najbardziej znana jest ta o skąpym sąsiedzie, który miał trzy córki. Bóg ukarał go i sąsiad zbankrutował. Nie mogąc bez posagu wydać swoich córek za mąż, postanowił sprzedać je do domu uciech. Mikołaj w nocy trzykrotnie podrzucał pieniądze na posag dla każdej z nich, ratując je od złego losu. Wówczas późniejszy święty nawet jeszcze nie był księdzem. To wspomnienie stało się podstawą tradycji prezentów. Prawdę mówiąc nawet prezenty wrzucane do skarpet są pewnym nawiązaniem do wersji tego mitu, mówiącego, że Mikołaj podrzucał je przez okno właśnie do skarpet. Swoją drogą w Turcji św. Mikołaj to Noel Baba i przynosi dzieciom prezenty 31 grudnia.

Posadzka w kościele św. Mikołaja
Posadzka w kościele św. Mikołaja

Kult świętego wzrastał na znaczeniu, stając się bardzo popularny zwłaszcza od IX wieku. Mikołaj z Miry stał się wówczas między innymi patronem Rosji, a także pojednania kościołów Wschodu i Zachodu, wstawiał się za pokrzywdzonymi, ubogimi i cierpiącymi. Żeby było ciekawiej, Sobór Watykański II zajął się rewizją spisu świętych, by z kalendarza liturgicznego oraz hagiografii wykluczyć tych, których istnienia nie można udowodnić. Święty Mikołaj z Miry znalazł się na cenzurowanym, ale ze względu na tradycję, dzień 6. grudnia i 9. maja pozostały wspomnieniem św. Mikołaja.

Kościół św. Mikołaja (Demre, dawniej Myra)
Kościół św. Mikołaja (Demre, dawniej Myra)

Kto ukradł świętego Mikołaja?

Pierwsza, najbardziej znana data to dzień śmierci świętego, zaś 9. maja ustanowiono świętem dla upamiętnienia translacji świętego, czyli przeniesienia jego relikwii. Stało się to w 1087 roku, gdy włoscy kupcy popłynęli do Licji, by z kościoła w Mirze zabrać szczątki biskupa i przewieźć je do włoskiego Bari, gdzie wkrótce ustanowiono sanktuarium św. Mikołaja, najważniejsze w Europie. Powodem, dla którego chciano przewieźć ciało świętego była obawa przed profanacją, jaką mogły dokonać nacierające na Bizancjum wojska osmańskie. Zresztą „ratunkiem” relikwii chcieli zająć się Wenecjanie, ale na tę wieść kupcy z Bari postanowili ich uprzedzić. Chodziło więc raczej o względy prestiżowe i ekonomiczne (pielgrzymki), niż o rzeczywistą obawę przed naruszeniem ciała świętego. Wenecjanie zresztą nie odpuścili przedsięwzięcia i z pierwszej krucjaty przywieźli relikwie, ich zdaniem bardziej autentyczne od tych z Bari. Jednak ich sanktuarium w Lido miało znaczenie wyłącznie lokalne. Dowodem na wydobycie ciała świętego jest rozbity sarkofag, w którym jakoby złożono ciało biskupa. „Jakoby”, ponieważ jest to grecki sarkofag, być może powtórnie użyty przez chrześcijan – co było powszechną praktyką.

Kościół św. Mikołaja
Kościół św. Mikołaja

Sama świątynia św. Mikołaja w Demre (Myra) ma historię sięgającą IV wieku, jednak najstarsze dotąd ujawnione fragmenty pochodzą dopiero z VI wieku z bazyliki ufundowanej przez cesarza Justyniana I, zaś obecna główna struktura to VIII-wieczna bazylika, gdy kult świętego stawał się coraz bardziej popularny. Ściany zdobią XI- i XII-wieczne freski. Niestety, kościół uległ poważnemu uszkodzeniu podczas powodzi i został częściowo zagrzebany przez osady rzeczne (brakuje nam informacji, kiedy to się stało, choć pewnie nie raz). Obecny jest odkopany i wciąż trwają tam prace archeologiczne.

Fresk na kopule w kościele św. Mikołaja
Fresk na kopule w kościele św. Mikołaja

W 1862 roku car Mikołaj I sfinansował rekonstrukcję bazyliki, dodając przy tym między innymi wieżę, jednak prace nie zostały ukończone ze względu na wybuch I wojny światowej. Kościół został porzucony w 1923 roku, gdy na mocy traktatu z Lozanny, który był de facto planem rozbioru Imperium Osmańskiego, przesiedlono około 2 miliony Greków i Turków. Pozostali w Demre Grecy zostali zmuszeni do opuszczenia Miry, bazylikę zamknięto. Należy wspomnieć, że okolice Demre w większości były zamieszkane przez Greków, a opuszczone po 1920 roku greckie domy nadal straszą pustką. Istnieje nawet wymarłe miasteczko-widmo, Kayaköy, dawniej zamieszkane przez Greków, dziś opustoszałe.

Rozbity grobowiec
Rozbity grobowiec

Świętego Mikołaja jednak nie ukradziono?

W 2009 roku Turcja wystąpiła do Włoch z formalnym wnioskiem o zwrot szczątków świętego, zabranymi ich zdaniem bezprawnie, argumentując to troską o godny pochówek biskupa w jego siedzibie. Jednocześnie rząd Turcji zgodził się na możliwość odprawiania mszy w bazylice św. Mikołaja – aktualnie muzeum. Skąd ta nagła troska? Otóż bazylika jest wpisana na listę oczekującą do wpisu UNESCO. Prestiż, turystyka, pieniądze.

Pomnik św. Mikołaja
Pomnik św. Mikołaja

W 2017 roku świat obiegła informacja, że tureccy archeolodzy za pomocą georadaru potwierdzili istnienie pierwotnego kościoła z IV wieku w osadach poniżej obecnej świątyni. Świątynia ma być ponoć zachowana w dobrym stanie i trwają prace wykopaliskowe. Tureccy badacze przypuszczają, że mogą odnaleźć autentyczne szczątki biskupa Miry. Uznali, że relikwie wywiezione do Bari mogą w rzeczywistości należeć do żyjącego później kapłana. Żądania zwrotu od Włochów jednak nie wycofali – tak na wszelki wypadek.

Teatr w Myrze
Teatr w Myrze

Sama świątynia jest stosunkowo niewielka, ale nawet w czasie pandemii, gdy większość atrakcji turystycznych Turcji nie była mocno oblegana przez turystów, tu były tłumy wycieczek, głównie z Rosji. Parking jest trochę oddalony od świątyni. Ustawiono go tak, by trzeba było przejść przez sklepy z pamiątkami (i czerwoną figurką Mikołaja) oraz restauracje. Oczywiście jest tu gwarno. Wewnątrz świątyni znajduje się rzeźba świętego, jest też rozbity sarkofag. Tam wierni często składają prośby do świętego o wstawiennictwo.

Teatr w Myrze
Teatr w Myrze

Demre i Myra można zwiedzać samodzielnie, ale równie dobrze będąc w Alanyi, Antalyi czy innej większej miejscowości na riwierze tureckiej można znaleźć jednodniowe wycieczki. Często łączą je także z wizytą na wyspie Kekova.

Teatr w Myrze
Teatr w Myrze

Jeśli uważasz wpis za pomocny lub interesujący polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Myra

Görlitz (Georlitz), zabytki i filmowe miasto Görliwood

Choć niemiecką stolicą kina bez wątpienia pozostaje Poczdam, to na drugim miejscu uplasowało się Görlitz (starszy zapis to Georlitz), które czasem bywa wręcz nazywane Görliwood. O ile wspomniany Poczdam to w dużej mierze historia kina niemieckiego, o tyle Görlitz zapisało się jako lokacja kilku głośnych, amerykańskich produkcji. Jednocześnie jest to miasto z dużą ilością zabytków, których liczba przekracza 4000. Idealne do eksplorowania, zaś zwiedzając je filmowo można zobaczyć zdecydowaną większość tych najbardziej istotnych. Zwłaszcza, że jest to jedno z tych miast na świecie, które doskonale zdaje sobie sprawę z turystyki filmowej i wprost wspiera set jetting.

Centrum Görlitz
Centrum Görlitz, zabytkowy urząd pocztowy

Historia Görlitz

Początki Goerlitz sięgają czasów Serbołużyczan. To oni wznieśli tu gród gdzieś pod koniec X wieku. Wioska wówczas nosiła nazwę Gorelic i została podbita przez Bolesława Chrobrego, który włączył ją do ziem polskich. Następnie przechodziło z rąk do rąk: polskich, czeskich, czy nawet śląskich (w okresie rozbicia dzielnicowego) i tylko okresowo niemieckich. W tamtym czasie pojawił się węgierski wątek, jak również istniejące dość krótko samodzielne księstwo Görlitz. Dopiero podczas wojny trzydziestoletniej miasto zostało wcielone do Saksonii i los związał je z narodem niemieckim. Znajdowało się na trasie Drezno – Warszawa, co wiązało się z rozwojem w czasie panowania Sasów. Na początku XX wieku było to drugie po Wrocławiu najludniejsze miasto Śląska.

Fontanna Muschelminnabrunnen
Fontanna Muschelminnabrunnen

Podczas II wojny światowej Görlitz miało wiele szczęścia, bo praktycznie uniknęło bombardowań i zniszczeń. Stąd właśnie taka liczba zabytków. Tu warto podkreślić, że te tysiące wliczają wiele historycznych kamienic i mniejszych budowli, które zwyczajnie się mija. Dopiero pod sam koniec wojny ustalono granicę na Odrze, a miasto zostało podzielone na dwie części: niemiecką i lewobrzeżną polską, czyli Zgorzelec. Granice fizyczne zniknęły dopiero po wejściu Polski do Schengen. Dziś spokojnie można spacerem przejść z Görlitz do Zgorzelca i odwrotnie, acz warto pamiętać, że to część niemiecka ma zdecydowaną większość zabytków. Natomiast fakt, że miasto zachowało swą zabudowę w miarę oryginalnym, niezniszczonym przez wojnę stanie przyciągnęło filmowców.

Wieża obronna Reichenbacher i fragment dolnego rynku
Wieża obronna Reichenbacher i fragment dolnego rynku

Görlitz na filmowo

Tak zwane Görliwood powstało jednak dopiero po zjednoczeniu Niemiec i upadku bloku wschodniego. Wcześniej nie było potrzebne. W NRD centrum kinematografii był Poczdam pod Berlinem. W latach 90. XX wieku jednak tamten przemysł musiał się przekształcić i odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jedną z możliwości było ściągnięcie anglojęzycznych produkcji, jako studio filmowe i jako lokacje. Właśnie w tych drugich odnalazł się Görlitz. Nawet jeśli filmowcy mieli swoją bazę w Poczdamie, dotarcie tutaj i nakręcenie kilku scen w świetnie zachowanym mieście było dla wszystkich akceptowalne. Co więcej w tym mieście nad Nysą Łużycką doskonale zdają sobie sprawę nie tylko z jego kinowych aspektów, ale też potencjalnego zainteresowania set jettingiem. W punkcie turystycznym można kupić mapki z informacją, gdzie kręcono jaki film, a jednocześnie wszystko jest dostępne na stronie miasta, także w języku polskim. Warto dodać, iż w ramach dodatkowej promocji czasem jest organizowany pociąg z Drezna – GÖRLIWOOD EXPRESS, który jest poniekąd imprezą promującą tutejsze kino.

Bastion Kaisertrutz
Bastion Kaisertrutz

Kaufhaus Görlitz

Galerie handlowe raczej nie są miejscami, które zwiedzamy i opisujemy (z wyjątkami jak w przypadku Dubaju czy Paryża). Tu znów trzeba zrobić wyjątek. Dom handlowy Warenhaus w Georlitz to przepiękna secesyjna budowla, która została oddana do użycia krótko przed I wojną światową. Przetrwał czasy komunizmu i działał do 2010 roku. Co prawda od lat są plany ponownego otwarcia centrum, ale na razie nie doszły do skutku. Szczęśliwie budynku nie zniszczono, a zaczęto go wykorzystywać inaczej, a mianowicie jako salę do pokazów mody, plan teledysków, czy filmów. Wes Anderson wykorzystał ówczesny nieużytek kręcąc „Grand Budapest Hotel”, w dodatku tu właśnie kręcono główne lobby hotelu. Jak pamiętamy, fasada była inspirowana hotelem w Karlowych Warach, więc została zbudowana specjalnie jako dekoracja.

Fasada Kaufhaus Görlitz
Fasada Kaufhaus Görlitz

Wnętrza Kaufhaus Görlitz da się rozpoznać, o ile się tam wejdzie do środka. Póki nie działa to jak normalny dom handlowy, jest z tym problem. I to nie dlatego, że nie można. Wręcz przeciwnie, są tam organizowane bezpłatne wejścia, podczas których dom jest otwierany dla odwiedzających na kilka godzin. Można zobaczyć, zrobić parę zdjęć i poczytać gablotki. Problem tkwi w tym, że te wejścia są organizowane od czasu do czasu, w tygodniu i dość nieregularnie. My się załapaliśmy, gdyż wyczytaliśmy, iż da się go zobaczyć we czwartek. Jednak jak się na miejscu okazało, godziny się różniły, w dodatku były to dwa czwartki w sierpniu, a reszta w inne dni. Niestety ten aktualny rozkład został umieszczony przy wejściu na karteczce, prawdopodobnie na początku miesiąca. Dobrym rozwiązaniem więc będzie próba skontaktowania się czy to z biurem informacji turystycznej, czy może nawet samym domem handlowym. Warto dodać, że wejście do filmowego hotelu zostało zbudowane przy innym nieczynnym obiekcie – hali miejskiej – Stadthalle. Ją także wykorzystano, by udawała wnętrza hotelu.

Wnętrza Kaufhaus Görlitz
Wnętrza Kaufhaus Görlitz
„Grand Budapest Hotel” i Kaufhaus Görlitz
„Grand Budapest Hotel” i Kaufhaus Görlitz

Bergstrasse

Inną filmową atrakcją związaną z „Grand Budapest Hotel” jest ceglany mur przy ulicy Bergstrasse. W filmie Andersona pojawia się z napisem „Old Lutz Cemetery”. Filmowcy początkowo zamierzali ten napis zostawić, ale wywołało to oburzenie mieszkańców. Nie dlatego, że napis szpecił mur, czy coś. Otóż na tym samym murze od 1985 znajdował się inny napis – „Wählt Thälmann”. Pochodził on z miniserialu „Ernst Thälmann” produkcji NRD o komunistycznym przywódcy partyjnym i został. Przez lata ludzie się przyzwyczaili do pierwotnego napisu, więc ekipa „Hotelu” po interwencjach przywróciła poprzedni. Natomiast sama ulica jest też wykorzystana w „Lektorze” Stephena Daldry’ego. Ten dramat i romans dzieje się w Niemczech po II wojnie światowej, zaś Görlitz dobrze oddaje klimat niemieckiej zabudowy. W tle wielu ujęć da się dostrzec wiele charakterystycznych miejsc.

Słynny filmowy napis
Słynny filmowy napis

Rynki Görlitz

„Złodziejka książek” w reżyserii Briana Percivala na podstawie powieści Markusa Zusaka to kolejny film związany z Görlitz. W dodatku także wywołał dyskusję i niechęć ze względu na tematykę. W jednej ze scen naziści palą książki, co postanowiono nakręcić na rynku. Zanim filmowcy trafili do Goerlitz dostali odmowy w kilku miastach, które nie chciały by filmowcy odtwarzali u nich tego typu sceny. Scenę nakręcono na Dolnym Rynku. Ze „Złodziejką” wiążą się zdjęcia w centrum oraz na dworcu.

Arkady na górnym rynku
Arkady na górnym rynku
Widok rynku Görlitz w miniaturze „Duma narodu” (część „Bękartów wojny”)
Widok rynku Görlitz w miniaturze „Duma narodu” (część „Bękartów wojny”)

Görlitz ma dwa rynki. Dolny Rynek (Untermarkt) jest nowszy. Wokół niego wzniesiono domy kupców, często wyposażone w hale. Tu też zlokalizowany jest ratusz i słynna apteka ratuszowa (Ratsapotheke). Jej fasada pochodzi z 1558 roku. Inny ciekawy budynek to Schönhof z 1525 (z gruntowną przebudową w 1617), który obecnie jest siedzibą Muzeum Śląskiego.

Górny rynek
Górny rynek

Wracając do ratusza: jego najstarsza część prawdopodobnie powstała w 1369 roku. Przy ratuszu jest mierząca 60 metrów wysokości wieża z zegarem. Ten jest o tyle wyjątkowy, że jedna z tarcz ma 24 godziny, a nie zwyczajowe w takich przypadkach 12. Dodatkowo na wieży znajduje się ryczący lew. To też jeden z punktów widokowych, bo na wieżę da się wejść. Zaczynamy od zewnętrznych schodów, przy których stoi pomnik Temidy, potem już idzie się z przewodnikiem do góry, zatrzymując na piętrach i przyglądając tak zegarowi, jak i innym mechanizmom.

Wieża św. Mikołaja
Wieża św. Mikołaja

Na samym rynku jest jeszcze mała fontanna Neptuna oraz dość charakterystyczne arkady. Wszystko doskonale widać z góry. Warto dodać, że na rynku tym znajduje się także nowy ratusz, pochodzący już z 1903 roku.

Dachy Görlitz i Zgorzelec w tle
Dachy Görlitz i Zgorzelec w tle

Poza wspomnianą już „Złodziejką książek” kręcono tu fragment „Bękartów wojny” Quentina Tarantino. Dokładniej film „dokumentalny” „Duma narodu” („Stolz der Nation”), krótkometrażowy film z dodatków do „Bękartów”. W filmie Tarantino możemy zobaczyć jego fragmenty puszczane w kinie. Reżyserem „Dumy” jest Eli Roth, zaś zdjęcia kręcone na Dolnym Rynku są najłatwiejsze do zlokalizowania. Wliczając w to fontannę, czy arkady. Na wieży ustawiono kamerę. Inne filmy, które częściowo tu kręcono to „Grand Hotel Budapest” oraz „Lektor” (2008).

Wieża ratuszowa
Wieża ratuszowa

Górny Rynek (Obermarkt) jest trochę późniejszy, również obfituje w zabytkowe kamieniczki. Ma niestety jedną podstawową wadę. Służy głównie jako parking przy centrum i często bywa zwyczajnie zawalony samochodami. Natomiast podobnie jak wiele innych miejsc w Görlitz, został wykorzystany przez filmowców. Przede wszystkim przewija się przez „W 80 dni dokoła świata” (z 2004) z Jackie Chanem, a także „Obrońców skarbów” (2014) George’a Clooneya i wspomniany już „Grand Budapest Hotel”.

Neun Görlitz
Neun Görlitz

Ciekawą rzeczą są też dawne obwarowania miejskie, rozbudowywane od czasów średniowiecznych. Część z nich – stary barbakan Kaisertrutz – to dziś samodzielne budynki. W przypadku bastionu jest to muzeum kultury i historii, zaś jego charakterystyczna fasada znalazła się w „Lektorze”. Pierwotna fortyfikacja miała cztery główne wieże, dziś ostały się trzy: Wieża Mikołaja / Mikołajska (Nikolaiturm), Reichenbachska (Reichenbacher) i Wieża Marii Panny lub Gruba Wieża (Dicker Turm). Jest też Baszta Wołowa (Ochsenbastei). Dodatkowo możemy natknąć się na pozostałości murów miejskich.

Gruba Wieża
Gruba Wieża

Pfarrkirche St. Peter und Paul (Peterskirche)

Kościół farny św. Piotra i Pawła, to główny kościół ewangelicko-augsburski w mieście. Słowo „farny” w średniowieczu oznaczało kościół blisko rynku lub główny kościół. To określenie nadal stosuje się w Niemczech do wskazania najważniejszej świątyni ewangelickiej w danym mieście. Już w XIII wieku w tym miejscu istniała późnoromańska bazylika. Jej fragmenty zachowały się nawet w obecnym kościele. W latach 1423 – 1475 wzniesiono tu kościół halowy, składający się z pięciu naw. Całość wykonano w stylu późnogotyckim. Początkowo miały tu być trzy nawy, ale budowniczy postanowili przebić katedrę w Budziszynie pod względem choćby wielkości, więc zmieniono projekt w trakcie. I choć od 1475 odprawiano tu mszę, budynek był skończony, jednak prace wewnątrz trwały aż do 1497, dach ukończono w 1515, a kruchty w 1553 roku. Warto zwrócić uwagę, że to ukończenie nakłada się na czas reformacji.

Kościół Piotra i Pawła
Kościół Piotra i Pawła

W 1691 roku w wyniku pożaru Görlitz ucierpiał także ten kościół, przede wszystkim wnętrza wymagały właściwie stworzenia na nowo. Tyle że już w innym stylu, barokowym. To choćby z tego okresu pochodzą organy. To także czas, w którym ewangelicy wypracowują własny styl wnętrz kościelnych, wyróżniający się od wnętrz świątyń katolickich. Ostatnią rzeczą dodaną do niego są nowe wieże. Wzniesiono je w latach 1889-1891. Mają wysokość 84 metry Dziś kościół ten jest jednym z najbardziej rzucających się w oczy budynków w Görlitz.

Granica na Nysie Łużyckiej
Granica na Nysie Łużyckiej

Kościół ewangelicki Marii Panny

Kościół Piotra i Pawła w dużej mierze był efektem ambicji władz miasta. Mieszczanie zaś mieli własną i złożyli się na kościół Mariacki / Marii Panny (Frauenkirche). Zorganizowali się w XV wieku. Kościół w stylu gotyckim wzniesiono już w 1473, ale potem był wielokrotnie modyfikowany, naznaczony barokiem (np. dobudowana wieża z XVII wieku, wcześniej była mniejsza) i innymi stylami. Obecne wnętrze pochodzi z XIX wieku i jest ewangelickie. Uchodzi za jeden z najważniejszych kościołów w Görlitz.

Kościół Marii Panny
Kościół Marii Panny

Katedra św. Jakuba

Katolicka katedra (Kathedrale St. Jakobus) to dość nowy budynek. Powstawał w latach 1898 – 1900. Znajduje się on trochę dalej od centrum, na wzgórzu, dzięki czemu jest bardzo dobrze widoczny. Zbudowany z cegły, z wieżą mierząca 68 metrów. Kościół ten został poważnie uszkodzony podczas II wojny światowej, prace naprawcze trwały aż do 2014. Rekonstrukcja jednak nie jest wierna oryginałowi, gdyż ten miał cztery wieże, obecny zaś tylko jedną.

Katedra św. Jakuba
Katedra św. Jakuba

Święty Grób

Do Görlitz zawitała moda na odtwarzanie zabytków Ziemi Świętej. W tym wypadku zbudowano tu Grób Pański, czy może raczej Kaplicę Świętego Grobu (Heiliges Grab). Wiąże się z tym historia Georga Emmericha, syna jednego z kupców. Nawiązał on romans z córką konkurenta ojca, wybranka zaszła w ciążę, a Georg nie chciał się z nią żenić. Został wysłany do Jerozolimy na pielgrzymkę do czasu, aż sprawy przycichną. Proboszcz poprosił go o przysługę, by zakupił materiały w Wenecji do budowy kaplicy Świętego Krzyża. Pielgrzymka zmieniła Georga, został on rycerzem Świętego Grobu. Gdy wrócił, wzniesiono trzy kaplicę kaplice: Świętego Krzyża, Namaszczenia i właśnie Świętego Grobu, czyli replikę. Tę ostatnią ufundował Georg. Dziś jest to muzeum.

Święty Grób
Święty Grób

Ciekawych kościołów w Goerlitz jest jeszcze kilka, ale warto zwrócić uwagę na synagogę. To też w miarę nowa budowla, powstała w latach 1909 – 1911. Jednak jest dość dobrze zachowana, to jedyna synagoga w tej części Niemiec, która nie ucierpiała poważnie podczas nocy kryształowej. Gdy byliśmy w Georlitz znajdowała się w renowacji.

Cmentarz
Cmentarz

Dworzec w Görlitz

Nawet dworzec jest filmowy. Stacja w Georlitz została otworzona w 1847 roku. Główny hal jest przepięknym przykładem stylu Art Nouveau. Nawet dlatego warto tam wejść na chwilę. Został on dodany podczas gruntownej przebudowy dworca, która miała miejsce podczas I wojny światowej. Można też przespacerować się po peronach, bo to właśnie znów filmowa część. Tu nagrywano między innymi „Złodziejkę książek”.

Dworzec z Görlitz
Dworzec z Görlitz

Browar Landskron w Görlitz

Filmowo istotny jest też browar Landskron. Tu nagrywano „W 80 dni dookoła świata”, wersję z 2004 z Jackie Chanem. Zabudowa udawała porty Nowego Jorku. W niemieckim filmie dla dzieci, „Papa Moll” to miejsce udawało fabrykę czekolady. Zaś wśród specjalności zakładu jest też piwo o nazwie „Görliwood”. Sam browar liczy sobie ponad 150 lat i dziś sam w sobie jest atrakcją turystyczną, w dodatku dość obleganą. Można go zwiedzać, a także usiąść w restauracji. Obok niego rozciąga się park z różnymi atrakcjami dla dzieci.

Browar w Görlitz
Browar w Görlitz

Zgorzelec

Jak wspominaliśmy, miasto zostało po wojnie podzielone. Po wschodniej stronie Nysy Łużyckiej znajduje się Zgorzelec. Obecnie spokojnie można sobie przejść przez Most Staromiejski między polską, a niemiecką stroną. Polska przede wszystkim zachwyca promenadą nad rzeką, czyli ulicą Daszyńskiego. Tu też znajduje się dom Jakuba Böhme (Boehme), szewca i filozofa gnostyckiego, który zasłynął jako pierwszy filozof piszący po niemiecku. To trochę przykład podobny do naszego Mikołaja Reja. Obaj zasłynęli jako pierwsi, którzy pisali w swoim rodzimym języku, ale za tą decyzją szedł przede wszystkim problem z wystarczającą znajomością łaciny. Niestety poza pojedynczymi zabytkami jak choćby dom kultury, Zgorzelec to w zdecydowanej większości nowe miasto, w dodatku zbudowane w czasach komunizmu, co niestety rzuca się w oczy.

Dom Jakuba Böhme w Zgorzelcu
Dom Jakuba Böhme w Zgorzelcu

Zoo w Görlitz

Dość ciekawą atrakcją jest też zoo, czyli Tierpark Görlitz-Zgorzelec. To stosunkowo niewielki ośrodek, ale mocno nastawiony na kontakt ze zwierzętami i edukację. Te zwierzęta, które można trzymać bez klatek czy krat mają ograniczony dostęp do ludzi. I nie chodzi tu tylko o wiele wiejskich zwierząt, ale też choćby jeżozwierze, które można karmić. W tym ośrodku ktoś poszedł po rozum do głowy, doskonale wiedzą, że ludzie mając możliwości nie tylko będą karmili zwierzęta, ale będą dawać im byle co. Więc jedzenie dla zwierząt jest wystawione, bierze się je za darmo i daje zwierzętom. Druga sprawa to walory edukacyjne, tu mamy nie tylko kwestie naturalne, ale też i kulturowe. Czyli przy zwierzętach z Himalajów widzimy także tradycyjne nepalskie chatki. Dodatkowo wiele elementów edukacyjnych jest w języku polskim. Ogród tym samym z pewnością spodoba się młodszym odwiedzającym. Kwestię otwarcia i cen biletów warto sprawdzić tutaj.

Karmienie jeżozwierzy w zoo w Görlitz odbywa się z ręki. Pokarm jest dostarczony za darmo.
Karmienie jeżozwierzy w zoo w Görlitz odbywa się z ręki. Pokarm jest dostarczony za darmo.

Okolice Görlitz

W Görlitz znajduje się też niewielkie muzeum techniki, które jednak ma w swoich zbiorach coś wyjątkowego. To koparka wielonaczyniowa 1452 (Schaufelradbagger 1452), sprzęt wykorzystywany w kopalniach odkrywkowych węgla brunatnego. Swoim ogromem robi wrażenie. Pozostałe eksponaty są pojedyncze mniej imponujące. Kopalnie działały jeszcze kilkanaście lat temu.

Koparka wielonaczyniowa 1452
Koparka wielonaczyniowa 1452

Po kopalni pozostała jeszcze jedna rzecz, którą można zobaczyć. To sztuczne jezioro Berzdorfer See. Kopalnię zamknięto, pozostało spore wyrobisko, które w latach 2002 – 2013 zaczęto zmieniać na jezioro. Dziś jest to teren rekreacyjny z przystaniami jachtów, plażami i kempingami.

 Berzdorfer See
Berzdorfer See

Zwiedzanie Görlitz

Samo Görlitz nie jest duże, można spokojnie zaparkować trochę dalej od centrum, przejść się i spacerować starówką. To idealne miejsce na jednodniowy wypad lub przystanek podczas zwiedzania wschodniej części Niemiec.

Mury miejskie
Mury miejskie

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak niemiecki
GörlitzLipsk
Szlak filmowy
Görlitz