Archiwa tagu: świątynia

Mediolan: atrakcje, zabytki, moda, kultura i film

Mediolan (wł. Milano, lomb. Milan) to drugie co do wielkości miasto Włoch. Ośrodek naukowy i biznesowy, tu mieści się choćby włoska giełda. Jednocześnie jedno z najważniejszych turystycznie miast Italii, obok Rzymu i Wenecji najchętniej oblegane przez turystów. Mediolan to także kultura i moda, co poniekąd ma swoje odbicie także w kinie.

Ca' Granda, Mediolan
Ca’ Granda, Mediolan

Historia Mediolanu

Mediolan powstał gdzieś w IV wieku przed naszą erą. Założyło go celtyckie plemię Insubów, wkrótce jednak zajęli go Rzymianie. W III wieku przed naszą erą nosił nazwę Mediolanum i stacjonowało tu wojsko rzymskie. Rozwijało się w okresie cesarstwa. W roku 286 naszej ery został jedną z rezydencji cesarzy rzymskich.

Mediolan
Mediolan

Po upadku Rzymu Mediolan był przekazywany z rąk do rąk. W 569 roku został zdobyty przez Longobardów, ich z kolei w 774 podporządkowali sobie Karolingowie (Państwo Franków). W 951 roku miasto zajęli Niemcy. Spod ich jarzma Mediolan zaczął się wyzwalać w 1158 roku, ale Fryderyk Barbarossa w 1162 doprowadził do zniszczenia murów, deportacji ludności i spowodował wiele innych niszczeń.

Bazylika Świętej Marii Łaskawej
Bazylika Świętej Marii Łaskawej

Następnie zaczęły się czasy niezależności Mediolanu, początkowo w ramach Ligii Lombardzkiej. Rządziły nim rodziny Viscontich, a po nich Sforzów. Mediolan był wówczas raczej państwem-miastem, względnie małym księstwem, często zależnym czy to od Niemiec, czy Francji. W roku 1535 podporządkowali go sobie Hiszpanie, jednym czyniąc go jednym z miast Habsburgów. Ten stan rzeczy trwał do 1714, gdy doszło do wojny o sukcesję hiszpańską. W jej rezultacie Mediolan przejęli Austriacy. Okres austriacki ma pewne odbicie w ocalałej architekturze, uważany jest za jedno z najbardziej austriackich miast we Włoszech.

Tramwaj w Mediolanie
Tramwaj w Mediolanie

W 1733 roku miała miejsce wojna o polską sukcesję między Augustem III Sasem a Stanisławem Leszczyńskim. Przy okazji w Europie toczono wiele innych mniejszych wojen. W efekcie Francuzi zajęli Mediolan. W czasach Napoleona stworzono tu państwo marionetkowe – tak zwaną Republikę Cisalpińską, której był stolicą. Wraz z klęską Napoleona i kongresem wiedeńskim Mediolan ponownie wrócił w ręce austriackie.

Świątynia Zwycięstwa
Świątynia Zwycięstwa

W 1859 roku został dołączony do Królestwa Sardynii, wspieranego przez Francję. Dwa lata później Mediolan przyłączono do Zjednoczonych Włoch. Od tego czasu miasto bardzo się rozwija, jest to stolica wielu gałęzi przemysłu włoskiego. Właśnie dlatego zlokalizowano tu między innymi giełdę. Ale nie tylko biznes ma się tu dobrze, Mediolan jest bardzo ważny także ze względów kulturalnych.

Galeria Witkora Emanuella II
Galeria Witkora Emmanuella II

Mediolan: Moda, kultura i film

Najważniejszym znakiem rozpoznawczym tego miasta jest moda. Tu odbywają się jedne z najbardziej znaczących w Europie targów designu, rewie mody. W tej materii może konkurować z innymi europejskimi ośrodkami mody: Paryżem, Barceloną czy Rzymem). W Mediolanie jest sporo butików i ludzie przyjeżdżają tu na zakupy do markowych sklepów.

Plac katedralny
Plac katedralny

To właśnie w kontekście mody Mediolan jest najczęściej pokazywany w kinie, w szczególności okolice katedry i Galerii Wiktora Emmanuela. Dokładnie te miejsca są widoczne w filmie „Dom Gucci” (2021) Ridleya Scotta, ale też powstawała tu „Anna” (2019) Luca Bessona czy „Brüno” (2009) Larry’ego Charlesa. W filmie „The International” (2009) Toma Tykwera widać między innymi dworzec kolejowy oraz pobliski plac – Piazza Duca d’Aosta. W większości przypadków to tylko krótkie ujęcia przy zabytkach, by uwiarygodnić akcję.

Zamek Sforzów

W centrum Mediolanu znajduje się zamek Sforzów (Castello Sforzesco). Pochodzi on z XV wieku, został zbudowany z cegły. Była to kiedyś rezydencja rodu Sforzów, a po ich upadku najczęściej był to bastion sił starających się utrzymać Mediolan, czy to hiszpańskich czy austriackich. Obecnie istniejący zamek to w większości rekonstrukcja z lat 1893 – 1906 i 1954 – 1956 (ucierpiał w czasie II wojny światowej). Dziś jest siedzibą kilku muzeów (Muzeum Sztuki Antycznej, Pinakoteka Castello Sforzesco, Muzeum Sztuki Użytkowej, Muzeum Instrumentów Muzycznych, Muzeum Egipskie oraz Muzeum Prehistoryczne). Tu można zobaczyć niedokończone dzieło Michała Anioła – Rondanini Pietà. Dziedziniec zamku służy jako miejsce imprez plenerowych.

Zamek Sforzów
Zamek Sforzów

Za nim zaś znajduje się spory park Sempione  (Parco Sempione). Na drugim końcu parku jest łuk tryumfalny (Arco della Pace), zbudowany na zlecenie Napoleona przez Luigiego Cagnolę. Początkowo miał być to Łuk Zwycięstwa, ale po klęsce pod Waterloo nadano mu nazwę Łuku Pokoju. Na terenie parku znajduje się akwarium. Są też fosy, kaczki i żółwie. Muzea oczywiście są płatne, natomiast obejście zamku, czy wejście na dziedziniec jest darmowe. Niestety nie można wejść na mury. Przed wejściem do zamku zbudowano bogato zdobioną fontannę, która obecnie jest punktem orientacyjnym i miejscem spotkań.

Łuk Pokoju
Łuk Pokoju

Katedra w Mediolanie

Ścisłe centrum to przede wszystkim plac Katedralny. Katedra Narodzin św. Marii (Duomo St. Maria Nascente di Milano) to bez wątpienia jeden z najbardziej charakterystycznych budynków w całych Włoszech. To także jeden z największych kościołów na świecie i największy we Włoszech (Bazylika św. Piotra, która jest większa, technicznie znajduje się w Watykanie). Świątynie chrześcijańskie istniały w tym miejscu od IV wieku, ale były wielokrotnie przebudowywane. Budowę obecnej katedry zaczęto w 1386 roku, zleceniodawcą był książę Gian Galeazzo Visconti. Została konsekrowana w 1572, ale prace były dalekie od ukończenia. To w niej wyświęcono Napoleona na króla Włoch (w 1805) i to jest mniej więcej okres, gdy skończono budowę katedry, przynajmniej oficjalnie. Wówczas zaczęto przymierzać się do jej przebudowy, która zakończyła się w 1858 nadając miejscu obecny styl. Czyli gotycki z barokową i neogotycką fasadą wykonaną z białego marmuru.

Rzeźby na drzwiach katedry
Rzeźby na drzwiach katedry

Można zwiedzać skarbiec, muzeum, samą katedrę i dach, wszystko jest jednak biletowane. Katedra robi wrażenie. Na dachu i fasadzie jest 135 pinakli, 96 rzygaczy i 2245 rzeźbionych figur. Witraże na chórze należą do największych na świecie, choć wnętrza w porównaniu z wejściem nie są już tak imponujące. Ale wbrew obiegowej opinii, tutaj nie jest wystawiona „Ostania wieczerza”.

Katedra, Mediolan
Katedra, Mediolan

Mediolan: Galeria Witkora Emmanuela II

Plac Katedralny (Piazza del Duomo) powstawał w latach 1865 – 1873. Dziś to tętniące życiem centrum miasta, pełne turystów, gołębi i nie tylko. Ma on powierzchnię 17 000 m2. Wokół niego znajduje się między innymi Pałac Królewski z XVIII wieku, dziś pełniący rolę muzeum sztuki, ale też centrum handlowe – Galeria Wiktora Emmanuela II (Galleria Vittorio Emanuele II). Oszklony budynek powstał w XIX wieku i stanowi kolejny z punktów charakterystycznych Mediolanu. Na niej wzorowana była neapolitańska Galeria Umberto I. Dziś to miejsce z ekskluzywnymi butikami, w tym także słynnych domów mody jak Gucci, Prada, Armani, Versace i wiele innych. Kiedyś był nazywany salonem Mediolanu, tu spotykały się miejskie znakomitości. To jeden z najważniejszych symboli miasta. Obok niego znajduje się salon Ferrari. Na posadzce w galerii znajduje się mozaika przedstawiająca byka – symbol Turynu. Z mozaiką związany jest zabawny przesąd: należy stanąć na genitaliach byka i obrócić się na pięcie, a to przyniesie szczęście.

Galeria Witkora Emanuella II
Galeria Witkora Emanuella II

Centrum Mediolanu

Po drugiej strony Galerii ulokowana jest opera mediolańska, czyli słynna La Scala. Sam teatr zbudowano w latach 1776 – 1778. Wcześniej znajdował się tu kościół Santa Maria alla Scala, ufundowany na cześć żony księcia Bernabo Visconetiego – Beatrycze Reginy della Scala. I to właśnie na jej część nazwano operę. Odegrała ona olbrzymią rolę w rozwoju sztuki włoskiej. Wiele dzieł operowych napisano z myślą o premierze tutaj. Choćby „Turandot”, „Nabucco” czy „Otello”. To przyczyniło się do legendy La Scali. Uchodzi ona za jeden z najbardziej prestiżowych teatrów, nie tylko we Włoszech. Przed operą znajduje się popularny plac. Rozpoczyna się tu także tak zwany Złoty Kwadrat (Quadrilatero d’Oro), gdzie się mieszczą się aleje modowe. To ulice Via Montenapoleone, Via Manzoni, Via della Spiga i Corso Venezia. Bardziej sieciowe sklepy znajdują się przy ulicy Corso Vittorio Emanuele II, która także jest zamieniona na deptak.

La Scala, Opera w Mediolanie
La Scala, Opera w Mediolanie

Mediolan: „Ostatnia wieczerza”

Mediolan ma wiele wspaniałych świątyń do zobaczenia. Oczywiście, pomijając katedrę, jedną z najchętniej odwiedzanych jest znajdująca się na uboczu Bazylika Świętej Marii Łaskawej (Santa Maria delle Grazie). Powstała w latach 80. i 90. XV wieku, jej autorem był Guiniforte Solari. To tu znajdowała się „Ostatnia wieczerza” Leonarda da Vinci. Cudem przetrwała II wojnę światową. Sam kościół został zbombardowany, ale zabezpieczona workami z piaskiem ściana, na której znajdowało się słynne malowidło, ocalała. Dziś obraz znajduje się przy zbudowanym obok muzeum. Te jest nowoczesne, zapewnia najlepsze warunki dla obrazu. Bilety trzeba rezerwować z wyprzedzeniem na stronie cenacolovinciano.org. Oczywiście muzeum jest płatne, zwiedzanie bazyliki darmowe.

Bazylika Świętej Marii Łaskawej
Bazylika Świętej Marii Łaskawej

Kościoły Mediolanu: Bazylika św. Szczepana

Na uwagę zasługuje też bazylika św. Szczepana (Santo Stefano Maggiore). Początkowo była to świątynia pod wezwaniem św. Zachariasza, dopiero od X wieku przemianowano ją na Szczepana. Tu uwaga lingwistyczna: imiona Szczepan i Stefan kiedyś były tym samym. I choć dziś mamy kilku świętych Stefanów, to w tym wypadku chodzi dokładnie o Szczepana. Pierwsza świątynia w tym miejscu powstała w IV wieku. W XI spłonęła i wybudowano bazylikę, którą wielokrotnie przebudowywano aż do XX wieku. Sam kościół nie wyróżnia się na tle mediolańskich jakoś specjalnie, ale obok niego znajduje się XIII-wieczny klasztor św. Bernarda wraz z ossuarium. To ostatnie można zwiedzać za darmo. Oprócz fresków została przyozdobiona ludzkimi czaszkami i kośćmi. Stanowi to jedną z najbardziej niecodziennych atrakcji Mediolanu.

Ossuarium, klasztor św. Bernarda, Mediolan
Ossuarium, klasztor św. Bernarda, Mediolan

Mediolan: Bazylika św. Ambrożego

Ciekawa jest też bazylika św. Ambrożego (Basilica di Sant’Ambrogio). To jeden z najstarszych kościołów w mieście. Powstał między 379 a 386 na zlecenie biskupa Mediolanu, św. Ambrożego. Początkowo była to bazylika męczenników. Zbudowano ją z materiałów jakie były dostępne, czyli głównie cegieł. Świątynia ma raczej skromne dekoracje. Oczywiście była ona przebudowywana i rozbudowana, zaś ostateczny kształt nadano jej w 1099 roku. Ale to nie był koniec przeróbek, chociażby w 1889 dobudowano jeszcze dwa piętra do dzwonnicy. Na uwagę zasługuje przede wszystkim architektura romańska stylu lombardzkiego. Obecnie to jedyna zachowana świątynia w tym stylu. Sporo jest tu motywów roślinnych i zwierzęcych, wewnątrz nawet jest wąż Mojżesza. Warto zwrócić uwagę też na dziedziniec.

Bazylika św. Stefana
Bazylika św. Stefana

Natomiast przed samą bazyliką znajduje się kolumna, zwana Diabelską kolumną. Według legendy była świadkiem zmagań św. Ambrożego z diabłem. Nieopodal natomiast wzniesiono specyficzny pomnik pamięci żołnierzy Mediolanu poległych w czasie I wojny światowej. To tak zwana Świątynia Zwycięstwa –Tempio della Vittoria.

Bazylika Św. Ambrożego w Mediolanie
Bazylika Św. Ambrożego w Mediolanie

Warto dodać, że ze świętym Ambrożym wiąże się ryt ambrożański, zwany też rytem mediolańskim. To specyficzny obrządek sprawowania liturgii, spotykany jedynie w Lombardii i jednym z kantonów Szwajcarii. Mają choćby własny kalendarz liturgiczny, czy kolejność czytań. Jego opracowanie przypisuje się świętemu Ambrożemu.. Główną świątynią tego rytu w mieście jest oczywiście katedra.

Mediolan: Bazylika św. Wawrzyńca i rzymskie kolumny

Kolejną ciekawą świątynią jest Bazylika św. Wawrzyńca (Basilica of San Lorenzo Maggiore). Powstała na początku V wieku, czyli to znów jedna z najstarszych świątyń Mediolanu. Słynie przede wszystkim z mozaiki. Ale warto podejść pod samo główne wejście. Znajdują się tam 16 kolumn rzymskich św. Wawrzyńca, ruiny amfiteatru i łaźni. To jedno z najważniejszych rzymskich pozostałości Mediolanu. Można to zwiedzać za darmo.

Bazylika św. Wawrzyńca (Mediolan)
Bazylika św. Wawrzyńca

To nie jedyne rzymskie pozostałości. W Mediolanie znajdował się też cyrk rzymski, na którym odbywały się wyścigi rydwanów. Dziś jego pozostałości (gorzej zachowane) znajdują się w miejskim muzeum archeologicznym. To jednak jest już płatna atrakcja. Podobnie jest z pozostałościami teatru rzymskiego. Ten liczący prawie 2000 lat obiekt też ostał się jedynie we fragmentach, które można oglądać dziś w muzeum. Obok znajduje się Giełda Papierów Wartościowych.

Kolumny św. Wawrzyńca (Mediolan)
Kolumny św. Wawrzyńca

Mediolan: Bazylika św. Eustorgiusza i centrum miasta

Niedaleko bazyliki św. Wawrzyńca znajduje się jeszcze jedna – bazylika św. Eustorgiusza (Basilica of Sant’Eustorgio). Pochodzi prawdopodobnie z IV wieku, dokładne daty nie są znane, choć ostatecznie ukończono ją dopiero w XVI wieku. Biskup Eustorgius I, dziś święty i patron tej świątyni, sprowadził tu z Konstantynopola domniemane relikwie biblijnych trzech królów. Bazylika stała się wówczas ważnym miejscem pielgrzymkowym tak samodzielnym jak i na trasie do Rzymu czy Ziemi Świętej. Relikwie w XII wieku zabrał Fryderyk Barbarossa, który kazał je umieścić w Kolonii. Dziś bazylika słynie z fresków Giotta i Vincenzo Foppa oraz z muzeum świętego.

Bazylika św. Eustorgiusza
Bazylika św. Eustorgiusza

Samo centrum Mediolanu to też dobre miejsce spacerowe. Warto przejść się deptakiem Via Dante, który rozciąga się od pałacu Sforzów aż do placu Cordusio. Można zatrzymać się przy Piazza dei Mercanti, to średniowieczny plac, na którym dziś organizowane są targi, koncerty czy wystawy. Od XIII do XVIII wieku był to najważniejszy plac miasta.

Piazza dei Mercanti, Mediolan
Piazza dei Mercanti

Mediolan: Dworzec kolejowy

Wrażenie robi też monumentalny dworzec kolejowy, zbudowany w stylu Art Deco w 1931 roku miejscu wcześniejszego. Dziś to także ważny węzeł komunikacyjny we Włoszech. Z boku dworca stają autobusy, które łączą go z lotniskiem dla tanich linii w Bergamo oraz lotniska Mediolan Malpensa. Do tego pierwszego można dolecieć dość łatwo z Polski. Przy dworcu krzyżują się także dwie linie metra. Można z niego skorzystać kupując choćby bilet dobowy (w salonach ATM).

Dworzec kolejowy w Mediolanie
Dworzec kolejowy w Mediolanie

Drapacze chmur Mediolanu

Niedaleko dworca rozwija się dzielnica biznesowa z drapaczami chmur. Póki co najwyższym budynkiem nie tylko w Mediolanie, ale i we Włoszech jest Torre UniCredit, ma 231 metry wysokości i oddano go do użytku w 2012 roku.. Przy budynku znajduje się niewielki nowoczesny plac Gae Aulenti. Jeszcze bliżej dworca wznosi się modernistyczny wieżowiec Pirelli (Grattacielo Pirelli), , zbudowany w 1960. Mierzy 127 metrów wysokości, w momencie powstania był najwyższym budynkiem w Europie.

Torre UniCredit, Mediolan
Torre UniCredit, Mediolan

Jednak jeszcze ciekawsze są dwa budynki Bosco Verticale o wysokości 111 i 76 metrów. Nazwa znaczy „wertykalny las”. I faktycznie zaplanowano w nich mnóstwo zieleni. Na balkonach, tarasach i dachach znajduje się jakieś 900 drzew. Budynki dostały wiele nagród, oddano je do użytku w 2014 roku. Między Wertykalnym Lasem a wieżą UniCredit jest nowoczesny park – Parco Biblioteca degli Alberi.

Bosco Verticale (Mediolan)
Bosco Verticale

Naviglio

Zupełnie inna jest dzielnica Naviglio, zwana małą Wenecją ze względu na kanały i mostkami nad nimi (zwłaszcza nad kanałem Naviglio Grande). Jednak pełni ona zupełnie inną rolę, raczej podobną jak Zatybrze w Rzymie. Tu znajduje się sporo małych pizzerii i knajpek, do tego kamienice, bulwary. Spokojnie płynie tu czas. Tu także znajduje się Arco di Porta Ticinese, czyli zabytkowa neoklasyczna brama. Kolejny budynek wzniesiony na cześć Napoleona. 

Arco di Porta Ticinese (Mediolan)
Arco di Porta Ticinese

Mediolan nadaje się idealnie na wypad weekendowy. Mając więcej czasu można obejrzeć w Mediolanie pałace i muzea jak pałac Clerici, secesyjny pałac Castello Cova, Galeria d’Italia,  Pinakotekę Ambrozjańską czy Pinakotekę Brera. Wokół tej ostatniej warto sobie pospacerować, to trochę inny Mediolan, spokojniejszy i architektonicznie bardziej włoski. Ciekawym budynkiem jest też Ca Garda, czyli dawny zespół szkół szpitalnych. Można też odpocząć przed XVII-wiecznym pałacem Dugnani. Tam znajduje się całkiem spory park Giardini Indro Montanelli z oczkami wodnymi, rzeźbami i Muzeum Historii Naturalnej. Fani piłki nożnej też znajdą tu atrakcje dla siebie. Mediolan to siedziba dwóch klubów – Interu i A.C. Milan.

Kanał w Naviglio, czyli mała Wenecja w Mediolanie
Kanał w Naviglio, czyli mała Wenecja w Mediolanie

I jeszcze uwaga praktyczna. W samym ścisłym centrum Mediolanu jest niewiele sklepików spożywczych, czyli zaopatrzenie się w wodę lub coś do picia może być problemem.

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak włoski
Mediolan
Szlak filmowy
Mediolan

Lwów, polskie ślady, historia, zabytki i atrakcje

Bo gdzie jeszcze ludziom tak dobrze jak tu? Tylko we Lwowie. Śpiewali Szczepcio i Tońco. Lwów (ukr. Львів) to miasto szczególne dla polskiej kultury. Aż do II wojny światowej żyli tu razem Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Ormianie, Rosjanie i inne narodowości. Dziś, choć wciąż ważny dla kultury ukraińskiej, nie odgrywa już tak istotnej roli, choć wojenna zawierucha może trochę to zmienić. Jednocześnie dla Polaków wciąż ma wartość sentymentalną. Ale nie tylko, stare miasto Lwowa zostało w 1998 roku wpisane na listę UNESCO. Podobnie jak Drezno bywa nazywany Florencją Północy. UWAGA: Wpis ma charakter historyczny, obecnie trwa inwazja rosyjska na Ukrainie, a miasto było bombardowane. Trudno ocenić skalę zniszczeń.

Cerkiew Przemienienia Pańskiego
Cerkiew Przemienienia Pańskiego

Historia Lwowa

Lwów został założony około 1250 roku przez Daniela Halickiego, który nazwał gród na cześć swego syna, Lwa. symbolem miasta został ustanowiony lew. Od 1349 roku rok Lwów znajdował się w Królestwie Polskim (z przerwą w latach 1370-1387, kiedy był węgierski). W roku 1772 podczas I rozbioru Polski przyłączono go do Austrii. Po I wojnie światowej był przedmiotem sporu między Polską a Zachodnioukraińską Republiką Ludową. Ostatecznie miasto zostało przyłączone do Polski i w dwudziestoleciu międzywojennym odegrało bardzo istotną rolę w kształtowaniu  odradzającej się polskiej kultury. Było to miasto uniwersyteckie, miasto elit, trzecie co do wielkości miasto Rzeczpospolitej.

Lwowski Uniwersytet Narodowy
Lwowski Uniwersytet Narodowy

Lwowskie kino przedwojenne i kultura

Mieszkający tu Polacy posługiwali się gwarą lwowską. Została ona uwieczniona w licznych piosenkach, ale też filmach. Tu warto wspomnieć słynny duet lwowskich baciarów Szczepcio i Tońcio (czyli Kazimierz Wajda i Henryk Vogelfänger). Baciar (czy właściwie batiar) to w gwarze lwowskiej ulicznik lub chuligan. Swoich bohaterów odgrywali pierwotnie w audycji radiowej – „Wesoła Lwowska Fala”. Potem pojawili się w trzech filmach: „Będzie lepiej” (1936), „Włóczęgi” (1939), „Serce batiara”. Ten ostatni z powodu II wojny światowej nigdy nie doczekał się swojej premiery i niestety w większości spłonął, zachowały się jedynie fragmenty.

Lwów i w tle Kościół Grekokatolicki Świętych Olgi i Elżbiety
Lwów i w tle Kościół Grekokatolicki Świętych Olgi i Elżbiety

W każdym razie Lwów był w II Rzeczpospolitej ważnym miastem, jeśli chodzi o kinematografię. To także tutaj trwały prace na polską telewizją, w dodatku kolorową (wówczas na świecie były tylko czarnobiałe). Niestety wybuch wojny pokrzyżował te plany. Wspomniane filmy są o tyle charakterystyczne, że przedstawiały życie i kulturę Lwowa i naturalnie były w nim osadzone. Zaś lwowskie piosenki (lwowskie przyśpiewki), często zabawne i wesołe, słuchane były przez niejedno pokolenie.

Pomnik obrońców ukraińskiej państwowości (Lwów)
Pomnik obrońców ukraińskiej państwowości (Lwów)

Związki Lwowa z Polską

Warto tu dodać, że przed wojną ludność Lwowa w 65% stanowili Polacy, 25 % Żydzi, zaś 7% Ukraińcy. Ci ostatni jednak licznie zamieszkiwali okolice Lwowa. Liczbowo ludność Lwowa przed wojną to jakieś 300 tysięcy mieszkańców, z tego niemal 200 tysięcy to byli Polacy. Obecnie zdecydowaną większość mieszkańców stanowią Ukraińcy, ale w centrum miasta wciąż słychać język polski i można się nim czasem porozumieć.

Pomnik Tarasa Szewczenki, działacza narodowego z XIX wieku (Lwów)
Pomnik Tarasa Szewczenki, działacza narodowego z XIX wieku (Lwów)

Dla nas, mieszkańców Wrocławia, miasto Lwów ma szczególne znaczenie: po II wojnie światowej wysiedlona na mocy porozumień jałtańskich inteligencja, zwłaszcza profesorowie uczelni lwowskich, utworzyła zręby uczelni wyższych w opuszczonym przez Niemców Breslau-Wrocławiu (a także między innymi w Krakowie). Wielu mieszkańców nowego Wrocławia pochodziła z Lwowa. Zwiedzając Lwów możemy poczuć to, co pewnie czują młodzi Niemcy zwiedzający Wrocław. Miasto wydaje się być bardzo znajome. Co więcej, można tu znaleźć kopię wrocławskiego krasnoludka. To Życzliwek, dar Wrocławia dla Lwowa. Z Wrocławiem Lwów łączy też Panorama Racławicka. Pierwotnie była ona właśnie wystawiana we Lwowie, po wojnie trafiła do Wrocławia.

Kaplica Boimów
Kaplica Boimów

Warto wiedzieć, że ponad połowa ogólnej liczby zabytków Ukrainy znajduje się właśnie we Lwowie. W tym mieście przenikają się wpływy włoskie i niemieckie oraz wielu odmiennych grup etnicznych, które przez wieki żyły ze sobą we względnej zgodzie, tworząc jedno wielokulturowe społeczeństwo.

Widok na Lwów z Wysokiego Zamku
Widok na Lwów z Wysokiego Zamku

Katedra św. Jura

Zwiedzanie Lwowa to w dużej mierze zwiedzanie kościołów, zwłaszcza, że wiele z nich jest w ścisłym centrum, dość blisko siebie, a jednocześnie należą do różnych wyznań. Jedną z najważniejszych świątyń jest archikatedralny sobór św. Jura. Jest to kościół greckokatolicki, czyli katolików obrządku wschodniego. Obecna trzynawowa świątynia powstała w latach 1744 – 1772 w stylu późnego baroku.

Katedra Św Jura
Katedra Św Jura

Obecna archikatedra św. Jura pochodzi z drugiej połowy XVIII wieku, ale wcześniej także istniały tutaj świątynie. I to już od XIII stulecia, kiedy na tutejszym wzgórzu wznosiła się kaplica i pustelnie mnichów. Pierwszą cerkiew (drewnianą) wzniósł w 1280 roku książę Lew Halicki, od którego Lwów zresztą nosi swe miano. W XIV wieku rozpoczęto wznoszenie świątyni kamiennej, której budowę – już w stylu gotyckim – ukończono dopiero po około stu latach. Z kolei w czwartej dekadzie XVIII wieku zburzono gotycki kościół i rozpoczęto wznoszenie obecnej rokokowej świątyni. W roku 1946 władze sowieckie przekazały świątynię Cerkwi Prawosławnej. Grekokatolicy odzyskali ją dopiero w 1990 roku.

Grekokatolicki sobór św. Jura
Grekokatolicki sobór św. Jura

Kościół św. Piotra i Pawła

Wybitnym przykładem architektury wczesnobarokowej w Rzeczpospolitej Obojga Narodów jest wzorowany na rzymskim Il Gesù kościół św. Piotra i Pawła, znany także po prostu jako kościół jezuitów. Jezuici przybyli do Lwowa w 1584 roku za sprawą lwowskiego arcybiskupa i jezuity księdza Jakuba Wujka (tak, tego od przekładu Biblii na język polski). Kościół zakonny i klasztor jezuicki powstał w latach 1610-1635. Z drobnymi przerwami powodowanymi kasatą zakonu i Wiosną Ludów, kościół pozostawał w rękach jezuitów do 1945 roku.

Kościół św. Piotra i Pawła (Lwów)
Kościół św. Piotra i Pawła (Lwów)

Kościół jezuicki we Lwowie został przejęty w 1945 roku przez władze sowieckie i zaadoptowany na magazyn książek i czasopism. Tę funkcję pełnił aż do 2011 roku, gdy zbiory przeniesiono, a świątynię na nowo otwarto, teraz jako kościół garnizonowy greko-katolicki. We wnętrzu świątyni trwają prace konserwatorskie.

Kościół św. Piotra i Pawła (Lwów)
Kościół św. Piotra i Pawła (Lwów)

Katedra Łacińska

Jedną z najstarszych świątyń Lwowa jest katolicka (w obrządku łacińskim) bazylika archikatedralna Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Gotycka budowla powstała na przełomie XIV i XV wieku i choć później przeróbki była poddawana zmianom, zachowuje pierwotny charakter. W czerwcu 2001 roku archikatedrę odwiedził papież Jan Paweł II, jego wizyta poprzedzona była pracami konserwatorskimi. Warto zwrócić też uwagę na kaplice. Najpiękniejsza z nich to kapica Boimów. Ta znajduje się obok katedry w kierunku rynku

Łaciński Sobór Katedralny (Lwów)
Łaciński Sobór Katedralny (Lwów)

W bazylice archikatedralnej we Lwowie znajdował się obraz Matki Boskiej Łaskawej, zwanej Domagaliczowską. Obraz namalował w 1589 roku lwowski mieszczanin jako epitafium dla zmarłej wnuczki, Katarzyny Domagaliczówny. To właśnie przed obrazem Matki Boskiej Łaskawej 1. kwietnia 1656 roku król Polski Jan II Kazimierz Waza złożył śluby lwowskie, nazywając Matkę Boską Królową Polski i powierzając Matce Boskiej obronę Polski przed Szwedami i Rosjanami. W XVIII wieku obraz został oficjalnie przez Kościół uznany za cudowny. Obecnie w kościele znajduje się kopia obrazu (nie ma tego obrazu na naszych zdjęciach), zaś oryginał został złożony na Wawelu.

Bazylika archikatedralna Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (Lwów)
Bazylika archikatedralna Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (Lwów)

Kościół św. Andrzeja

Był kościół jezuicki, jest i kościół bernardynów. Na wstępnie – warto wiedzieć, że mianem „bernardynów” na terenie Rzeczypospolitej Obojga Narodów określa się nie zakon cysterski założony w 1098 roku we Francji – ten też w Polsce czasem określa się jako zakon bernardynów. Teraz mówimy o bernardynach, którzy są odłamem zakonu Braci Mniejszych w Polsce (franciszkanów). Nazwa „bernardyni” dla odróżnienia od franciszkanów pochodzi od wezwania ich pierwszego klasztoru św. Bernardyna ze Sieny w Krakowie. Zakon został założony w XV wieku przez św. Jana Kapistrana.

Klasztor bernardynów
Klasztor bernardynów

Z tym wyjaśnieniem przechodzimy do kościoła św. Andrzeja zakonu bernardynów we Lwowie. Kościół powstał w pierwszej połowie XVII wieku jako mieszanka stylu włoskiego i flamandzkiego, co go bardzo wyróżnia. Charakterystyczna jest zwłaszcza bogata fasada, za którą kryje się jeszcze znakomitsze wnętrze. Ponadto ponieważ kościół został zbudowany poza murami miasta w okresie wojen ze Szwecją, został silnie ufortyfikowany tworząc samodzielną warownię. Znajduje się tu także nagrobek św. Jana z Dukli. Przed kościołem kiedyś był pomnik tego świętego, ale obecnie jest tylko kolumna.

Kościół św. Elżbiety

Jeden z najnowszych kościołów Lwowa to świątynia neogotycka z samego początku XX wieku. Kościół pod wezwaniem św. Elżbiety początkowo powstał jako kościół katolicki i szybko stał się jednym z najważniejszych punktów w panoramie miasta. Po 1945 roku kościół popadł w ruinę, jak wiele innych świątyń w państwach sowieckich. Od 1991 roku należy do wspólnoty greko-katolickiej, a do wezwania dodano św. Olgę. Wystrój kościoła jest dość ubogi, co jest skutkiem głównie wieloletniej dewastacji i grabieży.

Kościół Grekokatolicki Świętych Olgi i Elżbiety
Kościół Grekokatolicki Świętych Olgi i Elżbiety

Katedra Ormiańska

Dość niepozorna jest katedra ormiańska pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Powstała w połowie XIV wieku, jest to dziś jeden z najstarszych zabytków miasta. Przechodziła ona wiele modernizacji i zmian, oczywiście inspirowanych ormiańską kulturą, jak choćby powstałe w przebudowie na początku XX wieku ślepe arkady na cienkich kolumnach nawiązują do świątyń Wagharszapat i Ani. Dziś zwiedzanie jej jest dodatkowo płatne.

Katedra ormiańska we Lwowie
Katedra ormiańska we Lwowie

Cerkiew Zaśnięcia Matki Bożej

Za to bardzo rzucająca się w oczy jest Cerkiew Uspieńska, czyli Cerkiew Zaśnięcia Matki Bożej, znana także jako Cerkiew Wołoska. Stanowi przykład renesansowej architektury z lat 1591 – 1629. Wcześniej znajdowała się tu poprzednia cerkiew. Oprócz cerkwi w kompleksie znajduje się kaplica Trzech Świętych Hierarchów i dzwonnica – Wieża Korniakta (na cześć fundatora, kupca Konstantego Korniakta). Wieża powstała w latach 1573 – 1580. To przykład polskiego manieryzmu, mocno stylizowana na włoskich obiektach. Ma 66 metrów wysokości i wyróżnia się we lwowskim krajobrazie.

Wieża Korniakta
Wieża Korniakta

Lwów: Dworzec i targowisko

Lwów to nie tylko sacrum. Trochę codzienności widać po drodze na dworzec główny, nieopodal znajduje się bazar, tak zwany Rynek Przydworcowy. Można tam kupić niemal wszystko: bieliznę, pastę do zębów, suszone ryby i… pisklęta ptaków gospodarskich. Sam dworzec zbudowano w 1904 roku, to przykład architektury secesyjnej. Z zewnątrz wygląda imponująco.

Dworzec lwowski
Dworzec lwowski

Lwów: Rynek

Starówka, czyli Rynek, przypomina trochę rynek we Wrocławiu. Są tu kamieniczki i knajpki. Warto zwrócić uwagę na fontanny – studnie zdobione rzeźbami przedstawiającymi Neptuna, Dianę, Adonisa i Amfitrytę. Znajdują się one w czterech narożnikach rynku. Jest też nowy ratusz z lat 1827 – 1835 zbudowany w stylu klasycystycznym w miejscu poprzedniego, zawalonego ratusza, oraz pręgierz. Wieża ratuszowa to dobry punkt widokowy. Rynek to także okalające go kamienice, jest ich tu aż 44, prezentują sobą różne style. Wyróżniają się Czarna Kamienica, kamienica Bandinellich (dziś muzeum historyczne z włoskim podwórkiem), Królewska, pałac Lubomirskich czy dawny pałac arcybiskupi.

Ratusz na rynku (Lwów)
Ratusz na rynku (Lwów)

Lwów: Wysoki Zamek

Nad Lwowem wznosi się wzgórze Wysoki Zamek. Samo wzgórze liczy 398 metrów wysokości, ale obecnie najwyższy punkt to usypany kopiec Unii Lubelskiej – 412 m n.p.m. Obok niego znajdują się ruiny zamku zbudowanego jeszcze przez Kazimierza Wielkiego. Całość to teren zielony, spacerowy. Znajduje się tu także wieża telewizyjna. Natomiast jeśli chodzi o punkt widokowy, to akurat nie jest to najlepsze miejsce. Trochę widać okolice Podzamcza, czy nowszej części Lwowa, ale przynajmniej podczas naszej wizyty kierunek na ścisłe centrum przysłaniały drzewa.

Wysoki Zamek (Lwów)
Wysoki Zamek (Lwów)

Lwów: Arsenał

Warto zwrócić też uwagę na budynek Arsenału Miejskiego. Powstał on w latach 1574 – 1576. To trzeci arsenał w tym miejscu. Ceglany budynek jest dość charakterystyczny, ma 56 metry długości. Dziś to muzeum broni. To nie jedyny arsenał we Lwowie. Jest też Arsenał Królewski, który powstał z inicjatywy Władysława IV Wazy, szykując się do wojny z Turcją.

Arsenał (Lwów)
Arsenał (Lwów)

Lwów: Pałac Potockich

Pałac Potockich we Lwowie powstał jako rezydencja Alfreda Józefa Potockiego w latach 1888 – 1890. Gmach wzniesiono w stylu neorenesansowym z obszernych ogrodem z tyłu pałacu. Pałac był w rękach rodziny Potockich do czasu wkroczenia Armii Czerwonej do Lwowa w 1931 roku. Następnie został zajęty przez Niemców podczas okupacji. W komnatach pałacu urządzono wystawy o charakterze propagandowym.  Od połowy lat 90. część pomieszczeń pałacu pełni rolę galerii sztuki. Pozostała część stanowi rezydencję prezydenta Ukrainy. Główny hol pałacu, gdzie mieściła się kasa galerii sztuki był na tyle zniechęcający, że odpuściliśmy sobie zwiedzanie. Dostępna część była bowiem zupełnie pozbawiona jakichkolwiek antyków czy świadectw dawnej historii.

Pałac Potockich
Pałac Potockich

Lwów: Kasyno Szlacheckie

Dom Uczonych lub Dom Naukowców we Lwowie, dawniej Kasyno Szlacheckie. Piękny neobarokowy budynek z końca XIX wieku, wzorowany na pałacach wiedeńskich. Szczególnie imponujące są drewniane gięte schody z przeszklonym sufitem. Udało nam się tylko zerknąć przez chwilkę na cudną klatkę schodową – jeden z najważniejszych zabytków neobarokowych w mieście był wynajęty na ślubną sesję fotograficzną i nie można go było zwiedzać…

Dom Naukowców
Dom Naukowców

Opera Lwowska

Wieczorem wyróżnia się Opera Lwowska, dawniej Teatr Miejski. Budynek jest bogato zdobiony, powstał w 1896 roku. Dziś to siedziba nie tylko opery, ale i baletu. Budynek znalazł się na banknocie o nominale 20 hrywien. Od Opery zaczyna się też Prospekt Swobody (Aleja Wolności, kiedyś Hetmańskie Wały), na którym warto zwrócić uwagę na takie budynki jak choćby Grand Hotel, czy Galicyjska Kasa Oszczędności. Opera jest udostępniona dla zwiedzających.

Opera Lwowska
Opera Lwowska

Lwów imprezowy i nie tylko

Pieczołowicie odrestaurowywane kościoły (często z polskich funduszy) to jedna strona Lwowa. Druga jest mniej przyjemna: obskurantyzm, brud, zaniedbanie, widoczny brak środków finansowych. Ponadto pełen tanich barów i pubów Lwów jest po prostu imprezownią. I tu cały Prospekt Swobody i rynek są pełne różnych knajpek, do wyboru i koloru. Lwów ma bardzo bogate życie nocne. W czasie pokoju przybywa tu wielu cudzoziemców, by się bawić i centrum wieczorami tętni życiem.

Galicyjska Kasa Oszczędności (Lwów)
Galicyjska Kasa Oszczędności (Lwów)

Wspominaliśmy o obskurantyzmie we Lwowie? Warto wymienić dwa przypadki. Pierwszy znajduje się pod Fakultetem Geograficznym, to Pomnik plecaka. Dziwadło, ale nie straszne. W sumie jest też pomnik Piwnego brzucha Ukrainy, między kamieniczkami blisko katedry łacińskiej. Drugi to Podwórko Zgubionych Zabawek. Brzmi lepiej, niż wygląda. Są tam porozrzucane stare i brudne zabawki, pluszaki z oznakami gnicia. Prawdę mówiąc Prypeć robił lepsze wrażenie.

Podwórko Zgubionych Zabawek (Lwów)
Podwórko Zgubionych Zabawek (Lwów)

Polskie ślady i polityka historyczna

We Wrocławiu podczas remontów fasad budynków zostawia się niekiedy „okienka” w tynku, by pokazać wcześniejsze, niemieckie napisy. Podobnie jest we Lwowie, tylko że napisy są rzecz jasna polskie. Są też tablice o Słowackim, pomnik Mickiewicza.

Pomnik Daniela Halickiego
Pomnik Daniela Halickiego

Z przykrością zauważyliśmy, że zdecydowana większość tablic informacyjnych we Lwowie jest zapisana w języku ukraińskim i angielskim, brakuje zaś polskiego opisu. I to mimo że Polacy są wyraźnie największą grupą turystów, już pomijając kwestie historyczne.
Przecież Lwów przez większość swej historii był miastem polskim, leżącym na terenie Rzeczpospolitej i z przewagą ludności polskojęzycznej. Na skutek porozumień jałtańskich i mimo usilnych zabiegów polskiego rządu, Lwów został przekazany Związkowi Radzieckiemu. Sowieci bardzo starali się wymazać wszelkie ślady polskiej historii: oprócz przymusowych wysiedleń ludności cywilnej, w tym profesorów (którzy przeżyli wojnę niezabici przez Niemców lub Ukraińców czy Rosjan – około połowa kadry zginęła), niszczono księgozbiory i archiwa, wiele z tych dokumentów było naprawdę cennych. Liczne ulice przemianowano na upamiętniające ukraińskich bohaterów, jak choćby wrogiego Polakom Stepana Banderę i OUN.

Rynek Przydworcowy, czyli targowisko
Rynek Przydworcowy, czyli targowisko

Przykre jest to, że Ukraina podtrzymuje nieprzyjazną Polsce politykę historyczną, tak bardzo rzucającą się w oczy we Lwowie, gdzie remonty zabytków są w dużej mierze finansowane przez różne instytucje z Polski. Jednocześnie sami Ukraińcy chętnie uczą się języka polskiego (jest wiele reklam szkół językowych) i po polsku łatwiej się tutaj porozumieć niż po angielsku, a nawet rosyjsku. Tym bardziej dziwi brak polskich napisów na tabliczkach historycznych, również tych dotyczących Polaków – jak na przykład o Juliuszu Słowackim czy Mickiewiczu.

Pomnik plecaka
Pomnik plecaka

Lwów na słodko

Lwów kończymy słodkim akcentem: sklep firmowy Roshen. Największe na Ukrainie przedsiębiorstwo cukiernicze, założone w 1996 roku przez Petra Poroszenkę. Zastrzegli recepturę i nazwę tradycyjnych wyrobów cukierniczych, jak na przykład słynnego tortu kijowskiego. Z tego powodu tort kijowski można kupić tylko w firmowym sklepie i tylko cały – nie ma kawiarni (nawet firmowej), gdzie można by skosztować kawałek. Niedopatrzenie. We Wrocławiu mrożony cały tort kijowski można kupić w sklepie z ukraińską żywnością.
Zaś same salony (bo sklep to za mało powiedziane) Roshen mają ciekawe witryny, pełne fantazyjnych pojazdów i stworzeń, najczęściej ruchomych. Te sklepy są też w innych miastach Ukrainy.

Ulice Lwowa
Ulice Lwowa

Poruszanie się po Lwowie

Praktycznie wszystkie opisane miejsca zlokalizowane są w ścisłym centrum miasta, ewentualnie niewiele dalej, więc spokojnie dojdzie się do nich spacerem. Dalej od centrum znajdują się cmentarze: Łyczakowski i Orląt Lwowskich, a także skansen – Szewczewski Gaj. O ile na większość Lwowa starcza jeden cały dzień, to z cmentarzami i dojściem/dojazdem do nich potrzeba na miasto dwóch dni. Jeśli bardziej skorzysta się z ofert muzeów, to z pewnością jeszcze więcej.  Nam ogólnie bardziej podobał się Kijów (cerkwie tam są bardziej ukraińskie, w innym stylu), zaś Lwów ma znaczenie głównie sentymentalne. Jest niestety bardzo niedofinansowany, przypomina Wrocław w latach 90., przed powodzią: biednie, szaro i ciemno. Ale i tak warto, bo zabytki dają wyobrażenie o dawnej świetności.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak ukraiński
Lwów

Chor Wirap, jeden z najbardziej znanych klasztorów Armenii

Część z najbardziej charakterystycznych zdjęć z Kaukazu przedstawia niewielką świątynie na tle olbrzymiej góry. W Gruzji to Cminda Sameba, w Armenii Chor Wirap (orm. Խոր Վիրապ, czasem też Khor Virap), za którym wznosi się święta góra Ormian, majestatyczny Ararat. To właśnie na nim według tradycji rozbiła się Arka Noego. Minus jest oczywiście taki, że aby by zobaczyć te miejsca w całej okazałości, trzeba trafić na pogodę. Szczęśliwie Chor Wirap jest dość łatwo dostępny, a jednocześnie jest to bardzo ważne miejsce historyczne, które nawet bez widoku na Ararat warto zobaczyć. Z tego powodu klasztor położony na Równinie Ararackiej przyciąga rzesze turystów i pielgrzymów.

Klasztor Chor Wirap
Klasztor Chor Wirap

Chor Wirap – centrum pielgrzymkowe

Klasztor Chor Wirap, w języku ormiańskim „głębokie lochy”, to jedno z najbardziej popularnych miejsc pielgrzymek w kraju. W II wieku przed naszą erą na Równinie Aratatu powstało miasto Artaxata (Artaszat), które przez około 200 lat było stolicą Armenii. Nieodległe wzgórze pełniło funkcję królewskiego więzienia znanego jako Virap, co oznaczało głębokie doły. Tak się złożyło, że sługa króla Armenii Tiridatesa III o imieniu Grzegorz był wyznawcą chrześcijaństwa, wówczas prześladowanej religii.

Równina Araracka widziana z klasztoru
Równina Araracka widziana z klasztoru

Ponieważ przy okazji wydało się, że ojciec Grzegorza zabił ojca Tiridatesa, król miał dobry pretekst, by sługę związać i wrzucić do głębokiej celi Khor Virap. Porzucił go więc tam na pewną śmierć i zapomniał o sprawie. Jednak mieszkanka Artaszatu, wiedziona dziwnymi snami, codziennie przychodziła do celi Grzegorza, by go nakarmić i napoić. W tym czasie Tiridates w najlepsze prześladował chrześcijan. I tak było przez jakieś 13, a może nawet 14 lat.

Klasztor Chor Wirap
Klasztor Chor Wirap

Legendy o powstaniu Chor Wirap

Legenda mówi, że z powodu dokonywanych prześladowań Tiridates oszalał. Jego siostra miała powtarzający się sen o uwięzionym Grzegorzu, więc posłano po niego, choć nie wierzono, by mógł on przeżyć w Chor Wirap dłużej niż kilka dni. Oczywiście okazało się, że Grzegorz – choć wymizerowany – żył, więc przyprowadzono go przed oblicze króla. Święty Grzegorz przywrócił Tiridatesowi zdrowie i zaczął nauczać o Jezusie. Król przyjął chrzest w 301 roku, ustanawiając chrześcijaństwo religią państwową. Armenia zrobiła to jako pierwszy kraj na świecie, zanim wiarę chrześcijańską przyjął rzymski cesarz Konstantyn.

Wejście do świątyni
Wejście do świątyni

Druga wersja tej historii, bardziej przyziemna, mówi o przyjęciu chrześcijaństwa jako strategicznym ruchu: odsunięto możliwość wpływu perskiego zaratusztrianizmu i rzymskiego wielobóstwa, tworząc nową siłę zjednoczoną z państwem, bez narażania się na podskórne wpływy sąsiadujących mocarstw. Ale ktoś to chrześcijaństwo musiał szerzyć w Armenii. Więc to właśnie św. Grzegorz został duchowym przewodnikiem króla i w 301 roku Tiridates III przyjął chrześcijaństwo, a wraz z nim całe Królestwo Armenii. Grzegorz to także pierwszy katolikos Armenii. Dziś ze względu na postać świętego Grzegorza, Chor Wirap jest bardzo ważnym miejscem pielgrzymkowym dla Ormian.

Ormiańska świątynia
Ormiańska świątynia

Klasztor obecnie

Otoczony murem klasztor, dawna siedziba katolikosa Kościoła Ormiańskiego, położony jest na Równinie Araratu, zaledwie 4 kilometry od tureckiej granicy. W pogodny dzień z dziedzińca klasztoru widać Ararat, myśmy niestety trafili na zamglone niebo. Chor Wirap jest położone jakieś 4000 metrów poniżej szczytu, dzięki temu ośnieżony wierzchołek sprawia duże wrażenie. Pierwsza kaplica, upamiętniająca miejsce uwięzienia św. Grzegorza powstała w połowie VII wieku, zaś obecne zabudowania klasztorne, w tym kościół Matki Bożej, pochodzą z XVII wieku.

Do Chor Wirap przybywa sporo wiernych
Do Chor Wirap przybywa sporo wiernych

Tu warto dodać, że można zejść do celi św. Grzegorza. W podłodze świątyni jest mały otwór i drabina prowadząca na dół. Drabina jest dość stroma i wąska, a cela niewielka, więc zdarza się, iż trzeba czekać, aż ludzie wrócą, by można tam było wejść.

"Atrakcją" jest zejście do celi św. Grzegorza. To dość wąskie przejście po drabinie.
„Atrakcją” jest zejście do celi św. Grzegorza. To dość wąskie przejście po drabinie.

Turystyczne centrum Chor Wirap

Chor Wirap to zdecydowanie jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w Armenii. Jest na trasie większości wycieczek, no i bez problemu można tu dojechać z Erywania regularnymi marszrutkami (choć trzeba się trochę przejść) albo kupić wycieczkę do tego miejsca. Przed klasztorem znajduje się olbrzymi parking, potem zaś idąc do świątyni mija się mnóstwo straganików z pamiątkami i dewocjonaliami. To już jest Armenia bardziej turystyczna, acz brakuje tu restauracji czy baru, choć bez problemu można kupić przekąski i napoje. Obok klasztoru znajduje się też wzgórze, z którego jest świetny widok na sam Chor Wirap.

Cela św. Grzegorza to jedno z najważniejszych świętych miejsc Ormian
Cela św. Grzegorza to jedno z najważniejszych świętych miejsc Ormian

Widok na Ararat

W okolicy są też ruiny miasta Artaszat, dawnej stolicy Tiridatesa. Jest to jednak teren w dużej mierze otwarty, wykorzystywany przez rolników z pobliskiej wioski Pokr Wedi czy Lusarat i nie wykorzystywany specjalnie turystycznie. Swoją drogą stolica została zniszczona przez Persów kilka lat po przejęciu chrześcijaństwa. Granica z Turcją przebiega przez rzekę Araks, stąd też da się ją dostrzec, acz nie rzuca się tak w oczy jak ta w Ani. Wokół rozpościerają się także winnice.

Wzgórze z którego można oglądać Chor Wirap
Wzgórze z którego można oglądać Chor Wirap

Tym razem nie udało się nam upolować pocztówkowego widoku, pogoda uniemożliwiła dojrzenie stąd świętej góry Ormian. Ararat zdecydowanie lepiej widzieliśmy w Erywaniu, a także od strony tureckiej. Chor Wirap zaś jest pięknym miejscem, w którym można lepiej poznać historię i kulturę ormiańską.

Chor Wirap z góry
Chor Wirap z góry

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
Chor Virap

Olimbos, czyli góra Olimp na Cyprze oraz piękne klasztory

Góra Olimp jest bardzo ważna w mitologii i owszem znajduje się w Grecji, ale również Cypr ma własny Olimp, lub Olimbos / Olimpos (Όλυμπος, Ólympos). To najwyższy szczyt na Cyprze, liczy sobie 1951 metrów n.p.m. Znajduje się w paśmie górskim Troodos, zresztą wzniesienie także czasem nazywa się Troodos. W zimie to także ośrodek narciarski, w lecie zaś najczęściej przystanek w podróży.

Okolice Olimbos
Okolice Olimbos

Olimp a Olimbos

Na początek warto zwrócić uwagę na nazwę. U nas faktycznie przyjęło się tę górę często określać mianem Olimbos, tym samym nie myli się wprost z Olimpem, jednak właściwie jest to ta sama nazwa. Olimbos to nic innego jak Olimp w nowożytnej grece. Natomiast w mitologii plemion greckich nazwa Olimp oznaczała dom ich dwunastu bóstw i była tożsama z wyniosłymi szczytami górskimi, na których ci bogowie rezydowali. Tych szczytów było więcej, stąd kilka różnych szczytów nosiło nazwę Olimp. Dziś znajdują się one na greckich wyspach (jak Lesbos), w Turcji (koło Olympos) i właśnie ten na Cyprze. Swoją drogą to nie jedyna góra, która nosiła na tej wyspie tę nazwę. Kiedyś dzierżyła ją też obecna góra Stawrowouni niedaleko Larnaki.

Widok z okolic szczytu
Widok z okolic szczytu

Szczyt Olimbos

Cypr jest stosunkowo niewielkim państwem, które dość łatwo można objechać samochodem i dojechać prawie wszędzie, wliczając w to właśnie szczyt góry Olimbos. Ta choć jest całkiem wysoka, właściwie nie ma jednego dobrego miejsca, w którym można by zacząć sensowny trekking. Znajduje się przecież zaledwie czterdzieści parę kilometrów od linii brzegowej. Najbliższy parking jest w odległości jakiegoś kilometra od szczytu i to tylko dlatego, że droga na samą górę jest trochę kręta. Gdy się tam zaparkuje, to bardzo łatwą, asfaltową drogą, spokojnym krokiem w ciągu kwadransa będziemy na szczycie.

Szczyt Olimbos jest zajęty przez wojsko
Szczyt Olimbos jest zajęty przez wojsko

I tu dochodzimy do największego rozczarowania. Bowiem, o ile przy parkingu nawet mamy jakąś budkę z jedzeniem, to na samym wierzchołku znajduje się baza wojskowa. Nie ma nawet dobrego punktu widokowego. Możemy sobie co najwyżej podejść pod bramę i tyle. Tu mamy sytuację podobną jak z Pico de Las Nieves czy Dżabal Szams w Omanie, gdzie najwyższy punkt jest niedostępny i trzeba zadowolić się innymi trasami. Takie oczywiście są, nie prowadzą na szczyt, ale wciąż zapewniają widoki. Podobnie jest też z punktami widokowymi przy drogach. Dają one możliwość napawania się górskimi widokami na Cyprze. Owszem, poza główną ścieżką samochodową, jest jeszcze jedna, prowadząca na szczyt, acz zdecydowanie trudniej przy niej zaparkować, no i długa nie jest. Mówiąc wprost, Olimbos to takie trochę greckie zwiedzanie wyspiarskich gór. Można spokojnie wjechać samochodem (tak jak na Pantokrator), jak ktoś bardzo chce może wejść, ale do przechadzek to są zdecydowanie lepsze tereny.

Szczyt Olimbos
Szczyt Olimbos

Warto pamiętać, że w szczycie sezonu na tych parkingach faktycznie staje mnóstwo samochodów i autokarów. Ludzie przyjeżdżają zobaczyć Olimp, zaś wspomniana łatwa droga sprawia, że z parkingu jest to naprawdę szybka góra do zdobycia, a także kolejny przystanek na trasie. Niedaleko znajduje się wioska Troodos, która jest cypryjską stolicą sportów zimowych. To właśnie blisko niej są zlokalizowane trasy narciarskie. Śnieg na Cyprze występuje i nawet się utrzymuje w tej okolicy. Tego akurat nie doświadczyliśmy, byliśmy w połowie listopada i wciąż na szczycie było powyżej 15 stopni Celsjusza.

Droga na szczyt
Droga na szczyt

Malowane cerkwie Cypru

Olimbos jest właśnie najczęściej dodatkiem, nie bez powodu. W górach porozrzucane są przepiękne klasztory, w tym także malowane cerkwie z listy UNESCO. My zatrzymaliśmy się w klasztorze Świętego Krzyża w Omodos. To dość stary, obecnie nieczynny klasztor męski. Według legendy, mieszkańcy okolicznych wiosek znaleźli tu relikwię Krzyża Pańskiego. Rozpoznali to dzięki światłu, które utrzymywało się nad relikwią. Na wieść o tym cudzie przybyli tu mnisi i wznieśli klasztor.

Klasztor Krzyża Świętego w Omodos
Klasztor Krzyża Świętego w Omodos

Pozostając przy legendach, inne wersje mówią, że to kolejny z klasztorów wzniesiony przez święta Helenę, która przybyła na Cypr, przywożąc także relikwie. Ta wersja jest późniejsza niż ta o cudownym znalezieniu krzyża. Co się zaś tyczy świętej Heleny, nie ma bezpośrednich dowodów, że jest ona odpowiedzialna za powstanie tego klasztoru, ale wielu naukowców zdaje się zakładać, że to miało miejsce. Nawet jeśli to nie ona była fundatorką tej świątyni w sposób bezpośredni, to prawdopodobnie powstała ona w wyniku jej działań i krzewienia tu chrześcijaństwa.

Klasztor Krzyża Świętego w Omodos
Klasztor Krzyża Świętego w Omodos

Obecna świątynia została rozbudowana w połowie XIX wieku. Przez lata było to istotne miejsce na szlaku cypryjskich pielgrzymek. Od 1917 roku, gdy zabrakło mnichów, klasztor został przekształcony w cerkiew parafialną. Przy niej znajduje się muzeum. Zaś główny deptak niewielkiej miejscowości Omodos prowadzi wprost do klasztoru, najważniejszej atrakcji tej mieściny. Zwiedzanie cerkwi jest darmowe. Jak wspomnieliśmy, jest ona jedną z wielu w okolicy, które przyciągają turystów w te rejony. Zaś góra Olimbos jest najczęściej jedynie dodatkiem.

Klasztor Krzyża Świętego w Omodos
Klasztor Krzyża Świętego w Omodos

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak cypryjski
Olimbos

Sozopol, dawna Apollonia

Sozopol (bułg. Созопол) wymienia się często obok Nesebyru jako idealne miejsce na jednodniową wycieczkę z Burgas. Czasem też traktuje się go jako alternatywę wobec zawalonego turystami Nesebyru. Jeśli faktycznie ilość ludzi nas przeraża, Sozopol zapewne wygra, ale jeśli mówimy o zabytkach, przegrywa z Nesebyrem w przedbiegach, mimo wielowiekowej, zażartej konkurencji, która w pewien sposób trwa do dziś.

Plaża w Sozopolu
Plaża w Sozopolu

Sozopol – historia

Sozopol jest jednym z najstarszych osiedli na bułgarskim wybrzeżu Morza Czarnego. Wykopaliska z tego terenu, w tym garnki, narzędzia, ale również kotwice datowane na I i II tysiąclecie przed naszą erą wskazują nie tylko zasiedlenie tego miejsca, ale również fakt używania statków. W tym wypadku bardzo pomogło ukształtowanie terenu: Sozopol (podobnie jak Nesebyr) cyplem zajmuje cypel, który jest naturalną lokalizacją portu. Zresztą od co najmniej VI wieku przed naszą erą kotwica jest symbolem miasta.

Port w Sozopolu
Port w Sozopolu

W siódmym wieku przed naszą erą greccy osadnicy z Miletu założyli tu pierwsze miasto o nazwie Antheia, później Apollonia, a potem jeszcze Apollonia Magna. Tak swoją drogą to Apollonii było całe mnóstwo, jedną odwiedziliśmy w Albanii. Miasto utrzymywało szlaki handlowe z innymi ośrodkami w Grecji jak choćby Ateny, Korynt czy Rodos. Jednocześnie konkurowało z Mesembrią (czyli Nesebyrem). Tu, czyli w Sozopolu, w jednej ze świątyń był wystawiony posąg Apollina wyrzeźbiony przez Kalamisa. Wiele lat później został przeniesiony do Rzymu, wkrótce po podbiciu miasta. W V wieku miasto nazywało się Sozopolis i stało się ośrodkiem chrześcijaństwa.

Sozopol i jego klasyczna zabudowa
Sozopol i jego klasyczna zabudowa

Losy Apollonii były podobne jak reszty pobliskich terenów. Rzymskie miasto stało się bizantyjskim, potem bułgarskim, a następnie tureckim. Wówczas nosiło nazwę Sizeboli. Sozopol to nazwa nadana po odzyskaniu przez Bułgarię niepodległości. Zupełnie jak w przypadku Nesebyru, było to miasto etnicznie zamieszkałe przez Greków. Tworzono więc nową historię i narodowy charakter, szczęśliwie raczej dodając, niż niszcząc dorobek historyczny.

Morze Czarne
Morze Czarne

Sozopol dziś

Obecnie Sozopol jest w większości zamieszkały przez Bułgarów i stosunkowo niewielki. Dziś oprócz starego miasta to przede wszystkim kurort, zdecydowanie mniejszy i spokojniejszy od Złotych Piasków czy Słonecznego Brzegu. Trochę bardziej na uboczu, w kierunku na Istambuł jadąc z Burgas. Jednocześnie będący dość dobrą bazą wypadową, więc może być alternatywą choćby dla Burgas.

Ruiny
Ruiny

Jeśli chodzi o zwiedzanie Sozopolu, to najważniejsze są tu charakterystyczne drewniane budynki, często z kamienną przybudówką, których jest w centrum całkiem sporo. One robią klimat tego miejsca. Bardzo przypominają turecką zabudowę. Zresztą podobne domy są też w Nesebyrze, ale tam jest ich zdecydowanie mniej w jednym miejscu, są bardziej pochowane. Istotne jednak są szczegóły, bowiem choć przypomina to wpływy tureckie, ta architektura należy do nurtu Bułgarskiego odrodzenia narodowego. To proces, który trwał od 1762 do 1877 roku, gdy Bułgaria uzyskała niepodległość. Architektura to jeden z mniej ważnych elementów, acz dość dobrze widoczny na Riwierze.

Galeria sztuki
Galeria sztuki
Sozopol
Sozopol

Stare miasto

Natomiast Stare Miasto jest otoczone nowszymi domami, które częściowo nawiązują architektonicznie do tamtego stylu. Ale im dalej, tym prawdę mówiąc gorzej, zwłaszcza że wiele z nich powstało w czasach komunizmu i trochę sprawia wrażenie plomb. Szczęśliwie nie są to jakieś rażące dobudówki, acz widać, iż styl jest bardziej oszczędny. Tu też zlokalizowane jest wiele hoteli, kwater, małych sklepików czy restauracji. Można też dość łatwo dojść do portu.

Stare Miasto w Sozopolu ma dość charakterystyczną, kamienno-drewnianą zabudowę
Stare Miasto w Sozopolu ma dość charakterystyczną, kamienno-drewnianą zabudowę

Po części problemem Sozopola jest też to, że Stare Miasto dość płynnie przechodzi w część mieszkalną. Pomijając domy, zabytków jest tu niewiele. Przy muzeum archeologicznym znajdują się pozostałości rzymskiej zabudowy oraz cerkiew św. Cyryla i Metodego. W centrum są też ruiny średniowiecznej bazyliki (ta z kolei powstała w miejscu dawnych greckich zabudowań), obecnie częściowo znajduje się tu kościół św. Jerzego, a za nim galeria sztuki. Do tego dochodzi kilka innych cerkwi, czynnych i całych, jak choćby cerkiew Bogurodzicy (z cennymi drzeworytami), czy kaplica Zosyma. Z portu zaś organizowane są wycieczki na wyspę św. Jana. Poza muzeum archeologicznym prężnie też działa etnograficzne.

Typowy budynek w Sozopolu
Typowy budynek w Sozopolu

Piękne jest też położenie Sozopolu. To półwysep, trochę wyniesiony na skałach, więc zamiast plaż, przy centrum widać wodę rozbijającą się o kamienie. Przy przylądku Skamni znajdują się kolejne ruiny, a przede wszystkim fragment skalistego wybrzeża. Znów trochę przypomina to Nesebyr, acz tam skały są niższe. Ze względu na te skały czasem Sozopol bywa nazywany skalnym miastem.

Centrum jest nastawione na turystów
Centrum jest nastawione na turystów

Zamek Ravadinovo

Obecny Sozopol to w dużej części też resort, zaś w okolicy powstają różne dodatkowe atrakcje dla turystów. Dalej od centrum znajdują się plaże wraz z turystyczną infrastrukturą. Nas zaciekawiła (czy może przyciągnęła) jedna dalsza atrakcja. Zamek Ravadinovo. To całkowicie nowy budynek, który inspirowany jest trochę zamkami, a przede wszystkim ma być atrakcją dla rodzin z dziećmi. Makabryła i szkaradziejstwo takie, że aż trzeba zobaczyć samemu z daleka. Obok zaś jest park wodny, w morzu przecież zjeżdżalni nie ma.

Zamek Ravadinovo
Zamek Ravadinovo

Kulturalne atrakcje Sozopolu

Warto też wspomnieć o festiwalu sztuk – Apollonia Arts Festiwal. Organizowany jest on co roku w lecie. Sozopol ma zakusy do bycia stolicą kulturalną bułgarskiego wybrzeża. Podobno licznie przybywają tu artyści, pisarze, poeci.

Art Plaza, czyli galeria sztuki w dawnych ruinach
Art Plaza, czyli galeria sztuki w dawnych ruinach
Pozostałości dawnego Sozopolu
Pozostałości dawnego Sozopolu

Sozopol – zwiedzanie

Przed wejściem do Starego Miasta znajduje się płatny parking, gdzie płacimy za godziny. Tam można zostawić samochód, resztę zwiedza się na piechotę. Można też skorzystać z wycieczek oferowanych w porcie.

Jedna z sozopolskich cerkwi (Sozopol)
Jedna z sozopolskich cerkwi

Prawdę mówiąc ta wspomniana na początku kwestia alternatywy jest chyba najbardziej krzywdząca dla Sozopolu. Wynika ona wprost z tego, że w normalnym sezonie Nesebyr jest zawalony tłumami i ciężko się go ogląda. Turystyczny zgiełk, zwłaszcza z pobliskich plaż nie sprzyja zwiedzaniu. Sozopol pod tym względem właśnie trochę się broni i zyskuje. Mniej ludzi, spokojniejszy klimat, piękne budynki. Ale gdy podejdziemy do zabytków, to jest to ubogi krewny Nesebyru. Tu nie mamy kilkunastu bizantyjskich cerkwi, raczej zabudowę i to bliżej centrum, bo idąc dalej wchodzimy w obszar nowych domów. Wciąż inspirowanych architektonicznie, ale to już nie jest to. Druga sprawa, Sozopol jest od Nesebyru tańszy. My wybraliśmy się do obu i chyba to jest najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie.

Sozopol
Sozopol

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak bułgarski
Sozopol