Archiwa tagu: świątynia

Matale, ogrody przyprawowe i świątynie hinduistyczne

W drodze do Kandy zrobiliśmy krótki przystanek w miejscowości Matale (sin. මාතලේ,, tamil. மாத்தளை, w języku angielskim spotyka się zapisy Matale i Mathale). Od początku wiedzieliśmy, że będzie to dla nas niedługa przerwa w podróży dla dwóch powodów. Pierwszy to słynne ogrody przyprawowe, drugi zaś świątynie hinduistyczne. Poza tym miasto nie rzuca się jakoś w oczy i nie zachęca do eksploracji.

Wanilia w ogrodzie przyprawowym w Matale
Wanilia w ogrodzie przyprawowym w Matale

Ogrody przyprawowe w Matale

Jedną z najbardziej popularnych atrakcji na Sri Lance są ogrody przyprawowe, czyli niewielkie pokazowe plantacje różnych przypraw połączone oczywiście ze sklepem. Taka typowa atrakcja turystyczna, jakich wiele na całym świecie. Niektóre są lepsze, inne gorsze. Te na Cejlonie przypadły nam do gustu. Doskonale wiedzieliśmy, że chcemy coś takiego zobaczyć. Nasz kierowca zawiózł nas do jednego z ogrodów przyprawowych niedaleko Matale (tam jest ich najwięcej) i zanim przekazał na bezpłatne zwiedzanie z przewodnikiem, ostrzegł, by nic nie kupować ze względu na ceny. W kwestii wyboru ogrodu zdaliśmy się na jego doświadczenie.

Młody ananas (ogród przypraw w Matale)
Młody ananas (ogród przypraw w Matale)

Ogród obeszliśmy w kwadrans, w tym czasie przewodnik/sprzedawca przedstawiał nam rozmaite drzewa i krzewy i tłumaczył, co jest co oraz jakie ma zastosowanie w lokalnej medycynie (ajurweda), kosmetyce i kuchni. Oczywiście przedstawiał próbki produktów, poczęstował herbatą przyprawową, by zachęcić do zakupów. Medycyna ajurwedyczna to system jeszcze rozwinięty w starożytnych Indiach, łączący ze sobą zarówno medycynę niekonwencjonalną jak i chirurgię.

Matale, ogród przyprawowy
Matale, ogród przyprawowy

Można mieć mieszane uczucie wobec tego rodzaju atrakcji, ale wizyta w ogrodzie przyprawowym była pouczająca. A przede wszystkim, ciekawie jest zobaczyć rosnące „w naturze” cynamonowce, kauczukowce, wanilię, ananasy, aloes i inne. No i póki nie ma presji, by koniecznie coś kupić, jest to bardzo ciekawa przerwa. Ogrody przyprawowe (spice garden) występują właśnie w dużej ilości w okolicy Matale. Duża konkurencja sprawia, że w większości z nich, chętnie oprowadza się turystów za darmo (pod warunkiem, że trwa to stosunkowo krótko, potem można samemu trochę pochodzić po ogrodzie). Jeśli nic nie kupią, to też dobrze, bo raczej nie pojadą już do konkurencji. Warto dodać, że bliżej Sigiriyi występują ogrody zielne (herbal garden), czyli coś podobnego, ale jednak trochę inne. Świetny wpis ukazujący różne rośliny w takich ogrodach znajdziecie na Podróżowisku.

Cynamon (Matale, Sri Lanka)
Cynamon (Matale, Sri Lanka)

Matale i świątynia hinduistyczna

Matale w dużej części jest zamieszkałe przez ludność tamilską, ci zaś w większości są hinduistami. Świątynia Sri Muthumariamman (Sri Muthumari Amman Kovil) w Matale to wspaniały przykład rozbuchanej hinduskiej świątyni. Ta jest poświęcona Mariamman, bogini deszczu i płodności. Świątynia została wybudowana w 1874 roku jako niewielka świątynka pod drzewem, ale z biegiem lat była rozbudowywana przez lokalną społeczność. Służy zarówno wyznawcom hinduizmu, jak i buddyzmu. Bardzo ucierpiała w wyniku anty-tamilskich zamieszek w 1983 roku, ale sukcesywnie była odbudowywana.

Świąynia hinduistyczna Sri Muthumari Amman Kovil (Matale)
Świąynia hinduistyczna Sri Muthumari Amman Kovil (Matale)

Najbardziej rzuca się w oczy wieża o wysokości 33 metrów: gopura. Jest to tak naprawdę brama prowadząca do właściwiej świątyni. Jest charakterystyczna dla stylu drawidyjskiego, przede wszystkim występuje w południowych Indiach. Stamtąd przywędrowała do Cejlonu wraz z Tamilami. Co ciekawe, gopura występuje także w khmerskiej architekturze świeckiej. Wnętrze świątyni było akurat zamknięte, trochę podpatrzyliśmy przez kratki.

Wnętrza świątyni Sri Muthumariamman
Wnętrza świątyni Sri Muthumariamman

Wśród postaci na gopurze udało nam się wypatrzyć świeckiego, który był prawdopodobnie jednym z fundatorów odbudowy po zamieszkach w 1983 roku. Oryginalny fundator z XIX wieku to Nattukottai Chettiar. Świątynia obecnie żyje, organizowane są tu specjalne festiwale. Zwiedzanie jest możliwe w ograniczonych godzinach, by nie kolidowało z modlitwami. Dodatkowo bilet jest dzielony na wnętrze i okolicę. Tę drugą można spokojnie obejść i zobaczyć, co jest wokół świątyni, a jednocześnie zajrzeć do niej z różnych miejsc, bez wchodzenia do środka.

Ciekawe ozdoby świątyni hinduistycznej w Matale
Ciekawe ozdoby świątyni hinduistycznej w Matale

Nalanda Gedige

Jedna z najbardziej urzekających świątyń, jakie zobaczyliśmy na Cejlonie to Nalanda Gedige nieopodal Matale. Żywcem wyjęta z przygód o Indianie Jonesie. Nalanda Gedige została zbudowana gdzieś między VIII a X wiekiem naszej ery podczas rządów tamilskich. Architektura budowli jest bardzo interesująca: plan jest typowy dla założeń buddyjskich, zaś forma architektoniczna hinduska. Płaskorzeźby i zachowane posągi są połączeniem kultów buddyjskich i hinduskich. Najbardziej prawdopodobne jest to, że Nalanda Gedige to próba synkretyzmu religijnego tamilskiego najeźdźcy i rodzimego syngaleskiego.

Nalanda Gedige
Nalanda Gedige

Podobnie jak Anuradhapura i Polonnaruwa, również Nalanda Gedige została na długie wieki porzucona i odkryta na nowo pod koniec XIX wieku przez brytyjskie ekspedycje naukowe. Świątynia stanęła przed groźbą zagłady w latach 80. XX wieku, gdy budowano zbiornik wodny. Jedynym rozwiązaniem było rozebranie budowli i jej rekonstrukcja na wysokim brzegu zbiornika, poza strefą zagrożenia. To z tego czasu pochodzi aleja prowadząca do świątyni, pięknie odkrywająca ją spośród drzew. Zwiedzanie tego miejsca jest dość szybkie, niewiele tu zostało. Co ważniejsze, jest także darmowe i nie ma tu turystów.

Ruiny świątyni Nalanda Gedige
Ruiny świątyni Nalanda Gedige

Dla nas Matale było przede wszystkim przystankiem po drodze, pięknym, pouczającym, acz krótkim. I tak należy też ją traktować. Zwłaszcza, że to jedno z tych miejsc, gdzie można zobaczyć tamilską część Sri Lanki. Natomiast mając więcej czasu na Matale można też rozważyć buddyjską skalną świątynię Aluviharaya.

Nalanda Gedige nieopodal Matale
Nalanda Gedige nieopodal Matale

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak lankijski
MataleElla

Medziugorie, czyli sanktuarium z rzekomymi objawieniami

Trasa naszego przejazdu z Sarajewa do Dubrownika przebiegała niedaleko Medziugorie (serb./chor. – Međugorje), znane z rzekomych objawień maryjnych. Jako że miejsce to przyciąga rocznie jakieś 2,5 miliona pielgrzymów i wzbudza liczne kontrowersje, szkoda byłoby je pominąć.

Letni ołtarz w Medziugorie
Letni ołtarz w Medziugorie

Medziugorie i historia objawień

Samo Medugorje to, jak nazwa wskazuje, położona między wzgórzami miejscowość. Była to mała wioska, obecnie zamieszkana przez trochę ponad 2 tysiące mieszkańców, która stała się słynna na całą Jugosławię i świat za sprawą objawień maryjnych. Mają one mieć miejsce nieprzerwanie od 24 czerwca 1981 roku, a dostępuje ich szóstka „widzących”. Często określa się ich mianem rzekomych, głównie dlatego, że nie zostały oficjalnie uznane przez Kościół.

Kościół św. Jakuba w Letni ołtarz w Medziugorie
Kościół św. Jakuba w Letni ołtarz w Medziugorie

Sprawa prawdziwości objawień wzbudza liczne kontrowersje i ma tyleż zwolenników, co przeciwników. Wbrew przyjętym zasadom, by objawienia badać po ich ustaniu, Watykan kilkukrotnie przyglądał się sprawie, zawsze do tej pory wydając oświadczenie, że objawienia nie maja charakteru nadprzyrodzonego. Ostatnie takie „śledztwo” miało miejsce z inicjatywy papieża Benedykta XVI. Międzynarodowa komisja ds. objawień z Medziugorie została powołana w 2010 roku, a prace potrwały do 2014 roku i wyniki przekazano Kongregacji Nauki Wiary. Nie zostały jeszcze przedstawione  opinii publicznej, więc katolików obowiązuje Deklaracja z Zadaru z 1991 roku i opinia Kongregacji Nauki i Wiary z 1996 roku mówiące o tym, że dozwolone są jedynie pielgrzymki świeckie do tego miejsca (a więc nie organizowane przez parafie), najlepiej pod opieką osoby duchownej. Kościół św. Jakuba w Medziugorie nie ma statusu sanktuarium maryjnego.

Kościół św. Jakuba
Kościół św. Jakuba

W maju 2017 papież Franciszek wyraził osobistą opinię na temat objawień. Sceptyczną, ale przede wszystkim zaznacza, że nie są jego zdaniem zbyt istotne. Nie powstrzymuje to wiernych, pątników czy ciekawskich. Do Medziugorie organizowane są liczne pielgrzymki i jest to akceptowane. Przybywa tu wielu wiernych, którzy gorliwie się modlą.

Figurka Matki Boskiej lub Gospy
Figurka Matki Boskiej lub Gospy

Objawienia w Medziugorie

To co się tam objawia każe siebie nazywać Gospą – czyli Matką Boga. Badacze zjawiska wskazują na dość dużą niekonsekwencję w działaniu Gospy, a także to, że nie chce ona objawiać się w kościele. Są też duże różnice w przebiegu samych objawień z uznanymi objawieniami maryjnymi, zwłaszcza w porównaniu z Fatimą czy Loudres. W każdym razie, szczęśliwie bądź nie, Gospa nam się tam nie objawiła.

Okolice kościoła w Medziugorie
Okolice kościoła w Medziugorie

Pozostaje czekać na najnowszą opinie Kongregacji Nauki Wiary. Samemu trudno ocenić tutejsze zjawisko, zaś samo miejsce z pewnością jest inne niż chociażby Fatima w Portugalii. Natomiast nie zmienia to faktu, że znajduje się ono na szlaku pielgrzymkowym. Chyba nikogo nie zdziwi także to, że wśród przybywających zza granicy najwięcej jest Polaków i Włochów, potem trochę mniej pielgrzymów hiszpańskojęzycznych. Pielgrzymi modlą się, śpiewają, tańczą, nie trzeba wiele, by wyczuć ich oddanie i zaangażowanie. Może to kwestia przybywających tu pątników, ale atmosfera tu jest bardziej radosna niż we wspomnianej Fatimie, jednocześnie wciąż uduchowiona. Kontrastująca w pewien sposób ze stanowiskiem Watykanu.

Kościół św. Jakuba w Medziugorie
Kościół św. Jakuba w Medziugorie

Zwiedzanie Medzugorie

Jeśli chodzi o kwestie estetyczne, kościół św. Jakuba raczej nie wyróżnia się specjalnie na plus. Wręcz można powiedzieć, że jest przeciętny. Dość stonowany i tyle. Wokół znajdują się budynki, w których spotykają się pielgrzymi, a także miejsce do mszy polowych. Jest też park z drogą krzyżową i cudownym pomnikiem Jezusa Zmartwychwstałego (choć wciąż nie jest to uznany pomnik). Niemniej jednak pielgrzymi dość tłumnie się ustawiają do niego, by pomodlić się przed nim i dotknąć, a także prosić o łaski.

Szopka w okolicy kościoła
Szopka w okolicy kościoła

Dodatkową atrakcją jest góra z krzyżem, na którą wspinają się pielgrzymi. Przy kościele i parku znajduje się bardzo duży, darmowy parking. W sam raz, by się zatrzymać i wstąpić do kościoła. Warto zauważyć, że wszelkie sklepy z dewocjonaliami i pamiątkami znajdują się przy ulicy, poza samym terenem kościoła i podobnie jak w Fatimie dość łatwo je ominąć. To akurat z pewnością sprzyja modlitwie i skupieniu. Natomiast pomijając część związaną z pielgrzymkami, samo Medzugorie to przede wszystkim infrastruktura dla pątników. Poza sanktuarium nie ma tu wiele do zobaczenia.

Wierni przychodzą z prośbami do Jezusa i oddają się pod jego opiekę pod krzyżem
Wierni przychodzą z prośbami do Jezusa i oddają się pod jego opiekę pod krzyżem

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak bośniacki
MedziugorieMostar
Szlaku religijny
Medziugorie
?

Maranjab, Aran va Bidgol i Nuszabad, okolice Kaszanu

Choć sam Kaszan jest bardzo atrakcyjnym miastem, to warto też trochę czasu poświęcić na jego okolice. Zarówno te dalsze jak Kom czy Abjane, ale przede wszystkim bliższe, czyli dwa miasteczka przyległe do Kaszanu – Aran va Bidgol i Nuszabad oraz pustynię Maranjab.

Roślinność na pustyni Marandżab
Roślinność na pustyni Marandżab

Pustynia Maranjab

Nieopodal Kaszanu znajduje się pustynia Marandżab. Jest to popularne miejsce na jednodniową wyprawę. Takie wycieczki organizują hotele. My spróbowaliśmy przejechać się tam samodzielnie. Po doświadczeniu z Wahiba Sands wydawało się nam to zadanie do wykonania. Wiedzieliśmy, że większa część drogi będzie wiodła przez raczej płaską pustynię i szosą – taką trasę zaproponowała nam nawigacja. Szosa to jednak słowo nieco na wyrost. Natomiast problemem okazało się coś innego. Stacje benzynowe, które w tej części nie były zbyt gęsto rozmieszczone (właściwie to ich nie było). Zaś nasz samochód IKCO Samand trochę palił, a jego wskaźnik pozostałej benzyny zaczął nam szaleć i trudno było nam polegać na jego odczytach.

Pustynia Maranjab (oklice Kaszanu, Iran)
Pustynia Maranjab (oklice Kaszanu, Iran)

Wydmy okazały się być dalej, niż sądziliśmy, a właściwie to rozciągały się znacznie poza punkt oznaczony na naszej mapie. Zaś widmo tego, że przy tym spalaniu możemy utknąć gdzieś wśród piachu, skutecznie nas zniechęciła. No i to, że droga okazała się trudniejsza niż myśleliśmy, a nasz samochód nie miał podwyższonego podwozia. Jak się doda problemy z zasięgiem, to trzeba było sobie odpuścić. Tu warto przypomnieć to, co nieraz pisaliśmy o pustyniach. Pomijając takie jak Liwa, większość z nich wygląda jak Yuma czy Erg Chebbi, czyli wydmy i ten niesamowity obszar luźnego piasku znajdują się na dość ograniczonym terenie. Z Maranjab jest dokładnie tak samo. Duża część pustyni to płaski teren porośnięty sucholubnymi krzewami i trawami.

Ksar na pustyni Maranjab
Ksar na pustyni Maranjab

Diuny Maranjab i karawanseraje

Nie zobaczyliśmy co prawda diun pustyni Maranjab, ale za to trafiliśmy na opuszczony karawanseraj. Liczył on pewnie ze 200 lat, jak nie więcej. Był dość obszerny, tradycyjnie na planie prostokąta z dość masywnymi murami zewnętrznymi i wieżami, które służyły do obserwacji i w razie konieczności – obrony.

Minaret meczetu w Aran o Bidgol
Minaret meczetu w Aran o Bidgol

Karawansarajów było w sumie więcej, także jeden nieopuszczony. Najpewniej jest to baza dla turystów do dalszego wypadu na diuny – te, do których nie dojechaliśmy. I tu warto pamiętać, że wyprawa na Maranjab, w tym właśnie wydmy, to jedna z popularniejszych wycieczek jednodniowych z Kaszanu, tak zorganizowanych przez hotele czy biura jak taksówkarzy, którzy znają lepiej drogę. Sama pustynia niby nie znajduje się daleko od miasta, bo jakieś 60 km, ale rozciąga się i jest różnorodna. Cześć z niej to wydmy, część to typowy nieużytek, przez który brnęliśmy, a część to okresowe, słone jezioro. Natomiast warto pamiętać, że Maranjab to pustynia w dużej części faktycznie żywa i porośnięta roślinami, które są odporne na duże zasolenie. Tym samym przypomina wiele z krajobrazu tunezyjskiego. Za to pustynię w Iranie przynajmniej częściowo odbiliśmy sobie przy Varzaneh.

Aran o Bidgol
Aran o Bidgol

Aran o Bidgol

Pustynia Maranjab zaczyna się przy miejscowości Aran o Bidgol (lub Aran va Bidgol / Aran wa Bidgol, per. آران و بيدگ, Ārān va Bīdgol lub Ārān-o-Bīd Gol). Kiedyś Aran i Bidgol były dwiema miejscowościami, ale zlały się w jedną. Wioski te znajdowały się blisko Kaszanu, a przede wszystkim żyły dzięki jedwabnemu szlakowi. Dziś miejscowość słynie z produkcji dywanów, zaś turystycznie z wypraw na pustynię, czy jazdy na wielbłądzie.

Meczet Hilala ibn Alego
Meczet Hilala ibn Alego

Znajduje się tu przepiękny meczet, który naprawdę warto zobaczyć. To meczet Imamzada Mohammeda Al Awsata, znanego także jako meczet Hilala ibn Alego (lub Helala Alego). Powstał on w okresie rządów dynastii seldżuckiej, a więc w XI wieku. Wierzy się, że został tutaj pochowany Hilal ibn Ali, czyli jeden z synów Alego ibn Taliba, który to wziął udział w bitwie pod Karbalą w 680 roku przeciwko sunnitom. Ali z kolei był kuzynem i spadkobiercą Proroka Mahometa. Babką Hilala była najstarsza córka Proroka, Zainat ibnt Mohamet.

Lustrzane zdobienia meczetu
Lustrzane zdobienia meczetu

Meczet jest przepiękny, mozaika z miliona ceramicznych płytek w harmonizujących ze sobą kolorach i sklepiania przypominające stalaktyty, wykończone mozaiką z lustra, która skrzy się w ostrych promieniach słońca. Zwiedzanie go jest darmowe. Nie ma tu przewodnika, zwyczajnie się wchodzi. Przed wejściem wiszą specjalne stroje dla kobiet.

Żyrandol w meczecie
Żyrandol w meczecie

Nuszbad

Niedaleko znajduje się kolejna niewielka miejscowość (około 11 tysięcy mieszkańców) – Nuszabad (per. نوش آباد, Nūshābād, Noshābād, ang. Nushabad). Przyciągnęła nas tu jedna rzecz: podziemne miasto.

Zejście do podziemnego miasta Nuszbad
Zejście do podziemnego miasta Nuszbad

Nuszabad powstało w czasach Imperium Sasanidów (224 – 651 r., ostatnia dynastia przed podbojami arabskimi). Pierwotnie podobno była tutaj studnia, z której wody podczas postoju zaczerpnął szach. Woda była niezwykle czysta i zimna i tak zasmakowała władcy, że ten nakazał wokół studni wybudować miasto, które nazwał w języku średnioperskim Anuszabad – „miasto zimnej smacznej wody”.

Komnata w Nuszbad
Komnata w Nuszbad

Z czasem Imperium Sasanidów poddało się arabskim podbojom. W niespokojnych czasach ludzie musieli się gdzieś schronić, by nie paść ofiarą ataków i napadów. Zdesperowani mieszkańcy przez lata wybudowali sieć podziemnego miasta, które dawało możliwość schronienia i ucieczki. Podziemne tunele łączyły się ze sobą i umożliwiały przejście przez całe miasto bez wychodzenia na powierzchnię. Zejście do podziemi znajdowały się zarówno w niektórych domach, jak i na miejskim placu oraz poza ówczesnym Nuszabad, dając drogę ucieczki. Podziemne miasto to nie tylko tunele, ale także pomieszczenia dla mniejszych i większych grup mieszkańców, studnie wodne, studnie powietrzne zapewniające wentylację i spiżarnie.

Nuszbad, podziemne miasto w Iranie
Nuszbad, podziemne miasto w Iranie

Zwiedzanie podziemnego miasta

Podziemne Nuszabad odkryto przypadkiem jakieś dwadzieścia lat temu podczas wykopywania studni. Od tamtej pory zbadano około czterech kilometrów kwadratowych tuneli na trzech poziomach. Czynne są dwa wejścia, oba obramione ejwanami. W każdym z nich można kupić bilet wstępu, który upoważnia do zwiedzania – niestety tylko pierwszego poziomu! – z przewodnikiem.

Nuszbad, okolice Kaszanu
Nuszbad, okolice Kaszanu

O ile samo podziemne miasto jest czymś bardzo ciekawym, to organizacja pozostawia raczej przykre wrażenie. Przewodniczka, która z nami była, za bardzo nie mówiła po angielsku i nie potrafiła nam przekazać wiedzy. Do zwiedzania dostępny jest tylko jeden poziom, co czyni zwiedzanie mało ciekawym i krótkim. Najgorsze na koniec: przewodnik wypuszcza nas tym drugim wejściem, około 500 metrów dalej (kierunkowskazów nie ma). Choć Nuszabad uchodzi za jedno z większych podziemnych miast na świecie, to jednak w porównaniu z Kapadocją, to co jest udostępnione wypada zwyczajnie blado.

Właściwie są tu dwa wejścia, no i oba były osobno biletowane. Zaś w środku faktycznie chodzenia z przewodnikiem było może na dwadzieścia minut. Tym samym Nuszabad pozostawia raczej niedosyt. Natomiast gliniane chatki w okolicy, nie są tak piękne jak odległy o 5 km Kaszan.

Okolice Nuszabad (nad ziemią)
Okolice Nuszabad (nad ziemią)

Zwiedzanie pustyni Maranjab i okolic Kaszanu

Ze wspomnianych miejsc zdecydowanie najtrudniejsza i najbardziej czasochłonna jest pustynia Marandżab. Jeśli chcemy nacieszyć się wydmami, to dojazd tam i z powrotem zajmie większą część dnia (jak nie cały). Pozostałe atrakcje nie zajmują wiele czasu, zaś trasy w podziemnych miastach są zwyczajnie małe. Pewnie drugi raz nawet byśmy się tam nie wybierali.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
MaranjabPersepolis

Kaszan (Kashan), oaza na pustyni o długiej historii

Wśród miast w Iranie Kaszan (per. كاشان, Kāshān, ang. Kashan / Keshan) zdecydowanie się wyróżnia i zapada w pamięć. Choć więcej osób jedzie od razu do Isfahanu, względnie przemierza trasę Kom – Kerman, niemniej jednak to wspaniałe miejsce, gdzie można poznać trochę lepiej tradycyjną Persję. Do tego ślady osadnictwa w tym mieście liczą sobie nawet 9 tysięcy lat, znajduje się tutaj jeden z ogrodów perskich wpisanych na listę UNESCO, uwagę przyciągają domy zamożnych kupców, XIX-wieczna zabudowa w pustynnym klimacie, piękny bazaar będący dawnym karawanserajem, miasto – będące w istocie oazą – otaczają dostojne pustynie. Tyle atrakcji i mimo to Kaszan jest odwiedzany przez mniej niż tysiąc zagranicznych turystów rocznie!

Patio naszego hotelu w Kaszanie
Patio naszego hotelu w Kaszanie

Historia Kaszanu

Nazwa miasta Kashan pochodzi od pierwotnych mieszkańców tych ziem – Kasytów (nie mylić z Kuszytami). Podobnie jak Elamici, nie jest to lud irański, ani w ogóle indoeuropejski, a ich język nie jest spokrewniony ani z językami indoeuropejskimi, ani semickimi. Być może jest to jedna z wymarłych grup języków Bliskiego Wschodu, huro-urartyjski, który następnie ewoluował w izolacji. Sami Kasyci pochodzili być może z Gór Zagros, by między 1531 a 1155 rokiem przed naszą erą sprawować rządy w Babilonii. Ostatecznie Kasyci wymarli połowie XII wieku p.n.e wyparci przez Elamitów.

Przestrzeń otwarta dla rzemieślników przy bazarze w Kaszanie
Przestrzeń otwarta dla rzemieślników przy bazarze w Kaszanie

Ziggurat Tepe Sialk

Dziś nieopodal słynnego ogrodu Bagh-e-Fin, już w obrębie miasta Kaszan, na wzgórzu znajduje się duże stanowisko archeologiczne Tepe Sialk (tepe oznacza wzgórze). Sam Kaszan był zasiedlony przez Elamitów przynajmniej około III tysiąclecia przed naszą erą. Świadczy o tym właśnie budowa dwóch zigguratów w Tepe Sialk. Od lat 30. XX wieku prowadzi się tutaj badania. Badacze ustalili, że obszar ten był zamieszkany już w okresie neolitycznym, około 9 tysięcy lat temu, choć ślady bardziej rozwiniętego osadnictwa datuje się na wiek 7,5 – 8 tysięcy lat. Oczywiście z powodu prymitywnej technologii, niewiele z nich zostało.

Tepe Sialk
Tepe Sialk

Ale zigguraty, czyli świątynne wieże z tarasami charakterystyczne dla Mezopotamii, wciąż istnieją. Te najbardziej rzucające się w oczy i przyciągające nielicznych turystów, także nas, powstały około 3 tysięcznego roku przed naszą erą właśnie w czasach elamickich. Dziś z głównego, większego zigguratu zostały „spłynięte” ruiny. Trudno sobie wyobrazić jego dawną wielkość i formę, a to za sprawą budulca, którym była suszona w słońcu cegła. Ta wystawiona na słońce, a także deszcze, niestety nie jest w stanie przetrwać w stanie nienaruszonym tylu tysięcy lat. Tym samym Tepe Sialk jest bardziej poglądowym miejscem. Choć widać, że władze starają się jakoś to zabezpieczyć przed dalszą erozją.

Dawny ziggurat Tepe Sialk (Kaszan, Iran)
Dawny ziggurat Tepe Sialk (Kaszan, Iran)

Oprócz stanowiska mamy tu nieduże muzeum z niewielką liczbą eksponatów. Więcej można zobaczyć w Muzeum Narodowym w Teheranie. Trochę tabliczek informacyjnych i ścieżki-pomosty dla zwiedzających. I zerowa ilość innych odwiedzających.

Kaszan i tradycja biblijna

Kaszan od tamtego czasu istnieje praktycznie nieprzerwanie. Jest też bardzo ważny dla niektórych chrześcijańskich tradycji. Wskazują one Kaszan jako miejsce, z którego wyruszyli Trzej Królowie (Magowie) – znani jako Kacper, Melchior i Baltazar. Nie jest to oczywiście fakt historyczny, ale wskazuje na znaczenie tego miasta w pierwszych wiekach naszej ery. Żeby było zabawniej, największe współczesne w Iranie obserwatorium astronomiczne znajduje się na szczycie pobliskiej Góry Gargasz. Kaszan jest oczywiście tylko jednym z domniemanych miast Trzech Mędrców. Inne to perskie Sawe.

Uliczki Kaszanu
Uliczki Kaszanu

Jednak pomijając Tepe Sialk, większość miasta jest zdecydowanie nowsza. W 1778 roku nastąpiło tragiczne w skutkach trzęsienie ziemi. Duża część Kaszanu została zrujnowana, grzebiąc pod gruzami około ośmiu tysięcy mieszkańców. Kaszan, który dziś podziwiamy, to efekt odbudowy i jednocześnie reprezentacyjny przykład architektury okresu rządów dynastii Kadżarów (1794 – 1925, pochodzenie turkmeńskie). Stare miasto to przede wszystkim wąskie uliczki w zabytkowym centrum. Klimatyczna zabudowa o nieco wyoblonych kształtach, ściany pokryte „tynkiem” z gliny zmieszanej ze słomą. Do tego dochodzą bardzo charakterystyczne budowle jak irański badgir, czyli swojsko brzmiący wiatrołap, tyle że o innej funkcji.

Badgir (wiatrołap) w Kaszanie
Badgir (wiatrołap) w Kaszanie

Badgir to tradycyjny element architektury irańskiej, znany od starożytności i używany do dziś, także w krajach, gdzie silne były perskie wpływy (Pakistan, Afganistan). Wiatrołapy znane były także w starożytnym Egipcie. Badgir przybiera najczęściej formę wież, a czasem „grzybków”. Na obszarach pustynnych wykorzystuje znaczne dzienne zmiany temperatury do wentylowania i schładzania wnętrz domów. W najprostszej formie, przez otwory w wieży wpada wiatr i wlatuje do pomieszczeń poniżej. W trochę bardziej zaawansowanej wersji, wykorzystuje do klimatyzacji kanat – podziemny kanał z wodą. Niska wieżyczka lub „grzybek” znajduje się nad kanałem, by wpadające przezeń powietrze przeniosło chłód i wilgoć wody do pomieszczeń użytkowych i przy tym wypychając nagrzane powietrze. Proste i pomysłowe, a przy tym działa i pięknie urozmaica miejską panoramę

Przyprawy na bazarze (Kaszan)
Przyprawy na bazarze (Kaszan)

Kaszan: Wielki Bazar

Dzięki swojemu dogodnemu położeniu na Jedwabnym Szlaku, w Kaszanie rozwijał się handel oraz rzemiosło, od IX miasto słynie z doskonałej jakości porcelany, jedwabiu i tkanin. Tutaj także znajdują się największe irańskie zautomatyzowane wytwórnie dywanów oraz kopalnie miedzi i marmuru, będące surowcem dla rzemieślników i murarzy, to wszystko sprzyjało rozwojowi handlu. Kaszan słynie ze swojego Wielkiego Bazaru. Warto zauważyć, że słowo bazaar jest pochodzenia perskiego. Kaszański bazar powstał prawdopodobnie około XII wieku za czasów Seldżuków i został odnowiony po wielkim trzęsieniu ziemi z końca XVIII wieku. Korytarze bazaru liczą łącznie kilka kilometrów długości, a cały kompleks obejmuje także mniejsze i większe meczety, place, grobowce, domy, arkady, rezerwuary wody i łaźnie z różnych okresów historycznych.

Bazar w Kaszanie widoczny przez otwór wentylacyjny na dachu
Bazar w Kaszanie widoczny przez otwór wentylacyjny na dachu

Największe wrażenie w Wielkim Bazarze w Kaszanie robi jednak kompleks placów, znany jako Timche-Aminoddole (timcze to „plac” w farsi). Zaprojektowane jako główna przestrzeń handlowa, służył także niejednokrotnie celom religijnym i kulturalnym. Kopuła głównego placu Timcheh-ye Amin od-Dowleh o pięknym wysklepieniu przywodzącym na myśl sklepienie jaskiń pełne stalaktytów, to dzieło słynnego irańskiego architekta Ustad Ali Maryam (ustad to „mistrz”). Powstał w 1863 roku. Do tego jeszcze warto dodać, ze część bazaru swego czasu była karawanserajem, stąd też czasem jest to określane jako Karawanserai Amindoddole.

Dach bazaru w Kaszanie jest nietypową atrakcją turystyczną
Dach bazaru w Kaszanie jest nietypową atrakcją turystyczną

Zwiedzanie dachu bazaru

Bazar ma jeszcze jedną, nietypową atrakcję. Rezerwując nocleg, wybraliśmy hotel, który oferował wycieczki na dach bazaru. Niestety na miejscu się okazało, że wycieczki już nie organizują, bo… zgubili klucz do schodów. Poradzono nam jednak, że na samym bazarze możemy kogoś wypytać o wejście, ale byśmy nie robili sobie nadziei. Spróbowaliśmy. I po krótkich poszukiwaniach, pomocni Irańczycy sprowadzili starszego pana, który otworzył nam drzwi na dach. Metalowe drzwi, we wnętrzu jakieś śmieci, graty i małe schodki.

Timche-Aminoddole na bazarze w Kaszanie
Timche-Aminoddole na bazarze w Kaszanie

Wygląda mało zachęcająco i niebezpiecznie? Cóż, w każdym innym kraju byśmy zrezygnowali z uwagi na bezpieczeństwo, ale nie w Iranie. Tu nie ma się czego bać. Tym samym zwiedzaliśmy bazar z góry, nie tylko z lotu drona. Na dachu Wielkiego Bazaru w Kaszanie widać kopułową konstrukcję, która ma zminimalizować nagrzewanie się wnętrza. Wszystko pokryte suszoną gliną ze słomą. Można podejść do świetlików-otworów wentylacyjnych i zajrzeć do środka. Natomiast na koniec warto zdać sobie sprawę, że dla nas owszem bazar jest wielką atrakcją, zwłaszcza z tymi wspaniałymi przestrzeniami i chodzeniem po dachu, ale w Kaszanie on nadal spełnia swoją rolę. Tu odbywa się handel, nie turystyczny, a zwykły.

Kompleks Timche-Aminoddole na bazarze w Kaszanie
Kompleks Timche-Aminoddole na bazarze w Kaszanie widoczny w oddali

Łaźnie w Kaszanie

W Kaszanie zwiedziliśmy tradycyjną irańską łaźnię. Według naszego książkowego przewodnika, wystarczy zobaczyć jedną łaźnię, by załapać ideę, a pozostałe tego rodzaju przybytki są podobne. Łaźnia Quasemi, czyli sułtana Amira Ahmada (Hammam Sultan Amir Ahmad), uchodzi za jedną z najładniejszych. Budynek tego hammamu i jego wnętrze pochodzi pierwotnie z XVI wieku, z czasów rządów dynastii Safawidów (rządzącej około 250 lat począwszy od początku XVI wieku). Okres ten uchodzi za początek nowożytnej historii Iranu, a wywodząca się od Kurdów (to także irański lud) dynastia za jedną z najświetniejszych w historii państwa. W Kaszanie zresztą Safawidzi mieli swoją letnią rezydencję.

Wnętrze łaźni sułtana Amira Ahmada (Kaszan)
Wnętrze łaźni sułtana Amira Ahmada (Kaszan)

Ponieważ jednak trzęsienie ziemi w końcu XVIII wieku zniszczyło również budynek łaźni, obecny wygląd pochodzi z XIX-wiecznej odbudowy i XX-wiecznej modernizacji. Pierwszym pomieszczeniem, do którego wchodzimy i które sprawia wrażenie głównego, jest oktagonalna sala służąca za przebieralnię – sarbineh. Pośrodku znajduje się ośmiokątny basen.
Dalej jest garmkhaneh, czyli gorąca łaźnia. Cztery filary dzielą tę salę na mniejsze „niecki” dla bardziej kameralnej atmosfery. Khazineh to pomieszczenie służące do finalnej, chłodnej kąpieli.

Dach łaźni sułtana Amira Ahmada (Kaszan)
Dach łaźni sułtana Amira Ahmada (Kaszan)

Całość jest wyłożona turkusowymi mozaikowymi płytkami, przyozdobiona sztukaterią i freskami. W pewnych częściach widać XIX-wieczne płytki i malowidła, w innych są uzupełnienia i renowacje. Dziś łaźnie nie pełnią pierwotnej funkcji, dostępne są tylko do zwiedzania. W niektórych, jak w hammamie sułtana Amira, znajduje się niewielka kawiarenka (nie zawsze działająca co prawda). Dodatkowo można wyjść na dach sułtańskiej łaźni, ale bez kombinowania jak w przypadku Wielkiego Bazaru. Na dachu hammamu uwagę przyciągają przede wszystkim „grzybki” służące jako świetliki oraz do wentylacji wnętrza. Znamy je z łaźni chociażby w Turcji, czy Gruzji. Tutejsze mają charakterystyczne, wypukłe szybki. Oprócz świetlików, możemy także zajrzeć do pomieszczeń technicznych łaźni. Zobaczyliśmy między innymi konstrukcję służącą do regulacji przepływu wody w basenach.

Dom kupieckiej rodziny Borujerdi
Dom kupieckiej rodziny Borujerdi

Kaszan: Domy kupców

Jak wspominaliśmy, Kaszan leżał na Jedwabnych Szlaku, stając się bogatym miastem kupieckim. Nie powinno więc dziwić, że bogaci kupcy pobudowali tutaj swoje rezydencje. Dziś są popularną atrakcją turystyczną. Kilka z nich jest utrzymanych w dobrym stanie i otwartych do zwiedzania. My zdecydowaliśmy się zobaczyć jeden z nich, dom Borujerdi (Chan-je Borudżerd / Chane Boroujerdi), który znajdował się blisko łaźni.

Bogate zdobienia domu Borujerdi
Bogate zdobienia domu Borujerdi

Rezydencja ta została wzniesiona w połowie XIX wieku dla małżonki zamożnego kupca o nazwisku Borujerdi. Architektem był Ustad Ali Maryam, ten sam, który zaprojektował główny plac Wielkiego Bazaru. Według projektu tego samego architekta kilka lat wcześniej zbudowano dom rodziny Tabātabāei, z której wywodziła się małżonka Borujerdiego.

Plan domu Borujerdi jest dobrym przykładem irańskiej architektury rezydencjonalnej. Cały układ dzieli się na dwie główne przestrzenie: dostępne dla każdego zaproszonego gościa, czyli biruni, oraz część prywatną – andaruni. W andaruni kobiety mogły czuć się całkowicie swobodnie i wstęp tutaj mieli jedynie pan domu oraz jego synowie, a także chłopcy przed okresem dojrzewania.

Zdobienia domu Borujerdi (Kaszan)
Zdobienia domu Borujerdi (Kaszan)

Częścią prywatnej przestrzeni jest atrium z centralnym basenem – howz – obsadzonym owocowymi drzewami. Zaś nad głównym holem wznosi się centralna kopuła: khishkhan, którą możemy dojrzeć na meczetach. Charakterystyczna jest obecność wiatrołapów, które regulowały klimat we wnętrzu. Zdobienie wnętrz jest bogate w sztukaterię, freski i ceramiczne mozaiki.. Wszystko to zgodne z lokalną tradycją. Inne słynne domy to Tabatabei, Abbasian (Abbasi) i Taj. Blisko nich znajduje się też Muzeum Lalek, raczej skierowane do dzieci.

Ogród perski
Ogród perski

Ogród perski w Kaszanie

Iran słynie ze swoich ogrodów, które łącznie jako Ogrody Perskie zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Najstarszym w Iranie nadal istniejącym ogrodem jest wspomniany wcześniej Bagh-e-Fin (bagh w farsi oznacza „ogród”). Znajduje się on w wiosce Fin, kilka kilometrów od Kaszanu. Jego realizacja została ukończona w 1590 roku za czasów szacha Abbasa I z dynastii safawidzkiej. I podobnie jak duża część Kaszanu, tak i ogród został zniszczony podczas wielkiego trzęsienia ziemi pod koniec XVIII wieku i został odrestaurowany za panowania kolejnej dynastii.

Ogród Fin (Kaszan)
Ogród Fin (Kaszan)

Bagh-e-Fin to reprezentatywny przykład perskiego ogrodu: cechuje go atrialny układ z centralnie położoną sadzawką, w tym przypadku podłużnym basenem z geometrycznie odchodzącymi kanałami. Ogród w Fin nawadniany jest przez obfite źródło z pobliskich gór, które niegdyś zaopatrywało także sam Kaszan. Bagh cechuje także symetria i plan bazujący na prostokątach, gdzie na wydzielonych polach obsadzono drzewa, w tym owocowe. Ogród perski, w tym ten w Fin, otoczony jest wysokim murem, który tworzy wewnątrz zieloną oazę, zaskakującą w pustynnym otoczeniu. W pomieszczeniach wokół ogrodowego atrium znajdują się między innymi kawiarnie, czy łaźnie.

Fin, perski ogród z listy UNESCO (Kaszan, Iran)
Fin, perski ogród z listy UNESCO (Kaszan, Iran)

Sam sposób rozplanowania roślin, wody i ogrodzenia był wymyślony jeszcze w starożytności. Choćby centralny zbiornik, od którego odchodzą kanały, fontanny i cała reszta. Ogrody perskie rozwijały się samodzielnie, ale jednocześnie wpływały na świat arabski i dalej na Europę. Ślady tych wpływów są dostrzegalne choćby w Andaluzji (Sewilla, Grenada). Oryginalne ogrody ukształtował zaratusztrianizm, z harmonią czterech żywiołów. Islam dodał nawiązania do Edenu. Natomiast ogrody miały jeszcze jedną rolę: hodowano w nich kwiatu, choćby róże. Te ostatnie są dość powszechne w wielu miejscach w mieście (na zdobieniach chociażby), ale najbardziej znana jest woda różana, z której słynie okolica.

Meczet Agha Bozorg (Kaszan)
Meczet Agha Bozorg (Kaszan)

Kaszan: Meczet Agha Bozorg

Jak w każdym większym mieście w Iranie, tak i tu warto zobaczyć główny meczet. Meczet Agha Bozorg (Aga Bozorg) został zbudowany w połowie XIX wieku i uchodzi za najwspanialszy obiekt religijny w Kaszanie, a także za doskonały przykład perskiej architektury tej epoki. Świątynia posiada dwa ejwany, czyli charakterystyczne dla perskiej, a potem ogólnie islamskiej architektury (głównie sakralnej, choć nie tylko) wysokie pomieszczenie-bramy z wysklepionym łukiem, najczęściej złamanym.

Meczet Agha Bozorg (Kaszan)
Meczet Agha Bozorg (Kaszan)

Pierwszy z ejwanów meczetu Agha Bozorg pełni funkcję wejścia do strefy sacrum świątyni, zaś drugi jest skierowany ku mihrabie, który w architekturze perskiej najczęściej – jak i tutaj – jest wyeksponowanym fragmentem ściany wokół kibli (a więc kierunku na Mekkę), a nie niszą jak w arabskim wydaniu. Ejwan przed mihrabem posiada dwa minarety i przykryty jest kopułą.

Wejście do meczetu
Wejście do meczetu

Wewnętrzny dziedziniec meczetu Agha Bozorg przybiera formę dwupiętrowego atrium z basenem i drzewami na niższym poziomie. Świątynia jest zbudowana z lokalnego budulca, głównie suszonej w słońcu cegły i niewielkiemu dodatkowi glazurowanej cegły. Dzięki temu wygląd meczetu posiada swego rodzaju uduchowione dostojeństwo, wynikające z prostoty i siły przekazu wybranych środków.

Nazwa meczetu Agha Bozorg oznacza dosłownie „Wielkiego pana”. Jest to tytuł nadany Molli Mahdiemu Naraghi II przez szacha. Kim był Molla Mahdi Naraghi II? Synem Naraghiego I, oczywiście, synem człowieka, który ogłosił dżihad przeciwko Rosjanom, atakującym wówczas północne terytoria Imperium Perskiego. Rodzina Naraghiego – ojciec i synowie, to poważana do dziś w Iranie rodzica szyickich teologów, myślicieli, kleryków. Warto zwrócić uwagę na detale zdobnicze sklepień meczetu Agha Bozorg. Skromne i piękne, doskonale wpasowujące się w pustynny klimat Kaszanu. No i widać tu wiele z wpływów zaratusztriańskich. Zwiedzanie meczetu, podobnie jak bazaru jest darmowe.

Kaszan widziany z góry, okolice bazaru
Kaszan widziany z góry, okolice bazaru

Centrum starego Kaszanu

I jeszcze warto chwilę poświęcić na hotel. W centrum miasta wybraliśmy jeden z tradycyjnych (Noghli Traditional Hotel – wart polecenia), czyli dom otaczający atrium, ogród na dachu i nieduże pokoje, do których pomyka się przez zewnętrzne schody, pokoje często sklepione kolebkowo. Na środku atrium orzeźwiająca fontanna i obok pomieszczenie, gdzie można sobie zrobić herbatę i gdzie rano serwują proste i pyszne śniadanka.

Malownicze uliczki starego centrum (Kaszan, Iran)
Malownicze uliczki starego centrum (Kaszan, Iran)

Kaszan to zdecydowanie jedno z bardziej klimatycznych, wręcz bajkowych miast w Iranie. W tej materii dorównuje mu chyba tylko Jazd. Tu jest jeszcze wiele innych, mniejszych miejsc do zobaczenia, jak choćby mury Ghal’eh Jalali oraz bardzo ciekawa okolica. To sprawia, że na miasto i jego otoczenie należy przewidzieć przynajmniej dwa lub trzy dni.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Kaszan

Wąwóz Topolia i skalna świątynia Agia Sophia na Krecie

Będąc na Krecie koniecznie chcieliśmy zobaczyć któryś z tamtejszych wąwozów. Oczywiście padło na największy, czyli Samarię. Tam spędziliśmy praktycznie cały dzień. Ale po drodze z Balos zaliczyliśmy jeszcze jeden wąwóz – Topolię, między miejscowościami Topolia i Kutsamatados, łącząc go z wykutą w jaskini świątynią Agia Sophia. Jak się okazało, to miejsce, które przyciąga wiele wycieczek z Polski.

Droga przez wąwóz Topolia
Droga przez wąwóz Topolia

Wąwóz Topolia: Dojazd

Duże wrażenie robi już sam przejazd krętymi drogami wzdłuż wąwozu Topolia. Wąwóz oczywiście najlepiej zwiedzać z dołu. Z różnych przyczyn (tak czas, jak i chęci oglądania różnych rzecz), oglądaliśmy go z góry, zatrzymując się na punktach widokowych. Zresztą był on niejako dodatkową atrakcją.

Agia Sophia (Wąwóz Topolia
Agia Sophia (Wąwóz Topolia

Jaskinia Agia Sophia

Główna to jaskinia Agia Sophia, czyli Bożej Mądrości. Znajduje się tutaj kapliczka o tej samej nazwie. Niewielka, ale robiąca bardzo pozytywne wrażenie.

Jaskinia Agia Sophia
Jaskinia Agia Sophia

Już w czasach neolitycznych ta obszerna pełna nacieków skalnych jaskinia była miejscem kultu. Nazwa Agia Sophia może być nawiązaniem do bazyliki Hagia Sophia w Konstantynopolu (obecnie Istambuł), skąd mają pochodzić ikony przywiezione tutaj po poddaniu Konstantynopola Turkom Osmańskim.

Ołtarz Agia Sophia
Ołtarz Agia Sophia

Mitologiczne aspekty wąwozu Topolia

Jest to miejsce intrygujące, z którym wiążą się ciekawe legendy, a jaskinie pozostają niezbadane do końca.

Jaskinia Agia Sophia w wąwozie Topolia
Jaskinia Agia Sophia w wąwozie Topolia

Jedna z legend mówi o dwóch mnichach, którzy ukrywali się tutaj podczas okupacji weneckiej. W rozpaczliwym geście, dla zdobycia przychylności okupanta względem miejscowej ludności, ci dwaj mnisi poświęcili swoje życia i polecili przesłać władzom weneckim swoje głowy. Dwa bezgłowe szkielety znaleziono pochowane w jaskini.

Agia Sophia
Agia Sophia

Oczywiście są też wcześniejsze mity związane z tym miejscem, nie tyle jaskinią, co całą okolicą. Podobno razem z nimfami i elfami mieszkała tu bogini Britomartis, córka Zeusa. Co ciekawe bogini urodziła się w innym wąwozie, czyli wspomnianej Samarii. Wpadła w oko królowi Minosowi, który postanowił uczynić z niej swoją kochankę, a ta uciekając przed nim rzuciła się w morze. Zaś w samej Topolii nie raz odpoczywał Talos, uczeń i siostrzeniec słynnego mitycznego Kreteńczka – Dedala, twórcy labiryntu w Knossos i ojca Ikara.

Wąwóz Topolia (Kreta, Grecja)
Wąwóz Topolia (Kreta, Grecja)

Zwiedzanie Agii Sophii

Kościół/jaskinia jest otwarta codziennie, a wstęp bezpłatny. Agia Sophia funkcjonuje jako miejsce kultu, ale uroczystości odprawia się tylko dwa razy w roku: na Wielkanoc i Boże Narodzenie. Przy wejściu zbierają cegiełki na naprawy. Jest też zajazd, no i wielu turystów z Polski, więc obsługa zdążyła załapać już parę słów.

Wąwóz Topolia
Wąwóz Topolia

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak grecki
TopoliaJezioro Kourna