Archiwa tagu: świątynia

Kerkyra albo miasto Korfu: James Bond i inne atrakcje

Grecy używają nazwy Kerkyra (gr. Κέρκυρα), poza nią najczęściej mówi się o mieście Korfu lub Corfu Town, czasem spotyka się też Kerkira. Poniekąd nazwa stolicy wyspy od zawsze była tożsama z całością, którą kiedyś także nazywano Kerkyrą. Dziś Kerykra to ważny ośrodek turystyczny na Korfu, z przepięknym starym miastem i fortami wpisanymi na listę UNESCO w 2007 roku. To także miejsce filmowe, tu kręcono „Tylko dla twoich oczu”, czyli przygody Jamesa Bonda.

Liston i arkady (Kerkyra, Korfu, Grecja)
Liston i arkady (Kerkyra, Korfu, Grecja)

Historia Kerkyry

Nazwa Kerkyra to nazwa historyczna, acz jeszcze starsza to Korkyra. Wywodzi się z mitologii greckiej: Kerkira była nimfą rzeki Assopus, którą uwiódł Posejdon i zabrał na tę wyspę. Na jej cześć nazywano kolonię Koryntu, którą tu założono w VIII wieku przed naszą erą. Z czasem Kerkyra się nie tylko uniezależniła, ale stała się jedną z najbardziej liczących potęg morskich tego regionu w starożytnej Grecji. Odegrała istotną rolę w II wojnie peloponeskiej, potem zaś stała się jedną z pierwszych greckich prowincji Rzymu. Następnie terenem władało Bizancjum, a po nim Wenecjanie.

Port w Kerkyrze (Korfu)
Port w Kerkyrze (Korfu)

Tu warto wspomnieć, że Turcy parę razy próbowali zdobyć wyspę, jednak nigdy im się to nie udało siłą. Dokonali tego zabiegami dyplomatycznymi w czasach napoleońskich. Wpierw Napoleon podbił Wenecję, a Korfu znalazła się w jego strefie wpływów, ale wraz z jego klęską stworzono Republikę Siedmiu Wysp, uzależnioną od Rosji i Turcji właśnie. Po 20 latach nastąpiła kolejna zmiana w regionie, a Republika stała się brytyjskim protektoratem. Ostatecznie zaś została przyłączona do Grecji. Stąd właśnie tak silny wpływ Wenecji, ale również Brytyjczyków na Kerkyrę i całe Korfu. Miasto zaś bardziej przypomina włoskie, niż greckie.

Cerkiew św. Jerzego
Cerkiew św. Jerzego w Starym Forcie

Nowy Fort (Kerkyra, Korfu)

Kluczem do zatrzymania osmańskiej inwazji były fortece. Zresztą już wcześniej istniały tu zamki broniące wyspy, ale to Wenecjanie wznieśli dwa potężne forty, które do dziś zachowały się w bardzo dobrym stanie (natomiast elementem umocnień był też garnizon w Butrint). Nad miastem góruje Nowy Fort wenecki, to punkt charakterystyczny. Pod jego murami można szukać miejsc parkingowych, by potem przejść się do centrum. Niestety nie jest dostępny dla zwiedzających, teren jest zajęty przez marynarkę wojenną. Fort zaczęto budowano w latach 1537 – 1577, acz obecnie to w dużej mierze budowla z XIX wieku, po brytyjskich przeróbkach.

Nowy Fort (Kerkyra, Korfu)
Nowy Fort (Kerkyra, Korfu)

Stary Fort w Kerkyrze

Stary Fort wenecki znajduje się na nadbrzeżu i jest jedną z największych atrakcji turystycznych miasta. Obecnie można dotrzeć do niego tylko przez most. To też pierwsza z lokalizacji Bondowskich na Korfu. Kiedy Melina przylatuje na Korfu, jej samolot w pierwszym ujęciu leci nad zatoką na południe od fortecy. Widać tu jej charakterystyczny kształt wraz z cerkwią, potem w oddali widać wieże Kerkyry. To typowe ujęcie uwiarygodniające.

Stary Fort
Stary Fort
Stary fort i Kerkyra udające Albanię w „Tylko dla twoich oczu” (James Bond)
Stary fort i Kerkyra udające Albanię w „Tylko dla twoich oczu” (James Bond)

Fort jednak w „Tylko dla twoich oczu” odgrywa dużo większą rolę, niż zabytek w tle, ale nie gra tu Grecji, a Albanię. Tu znajdują się tajne magazyny Kristatosa, do których zakradają się Bond i Columbo. Pierwsze albańskie ujęcie to widok na fort z północnej strony. Widać nawet krzyż przy latarni, który wcześniej uwiarygodniał Korfu. Potem akcja przenosi się do fortu. Dawne więzienie to magazyny, widzimy też kilka wąskich uliczek, a nawet przejścia znajdujące się wewnątrz fortu. Kilka zdjęć nagrywano też w zamkniętej podczas naszej wizyty części.

Stary Fort
Stary Fort

Jest to dość ciekawe miejsce, bo niejednorodne. Znajduje się tu choćby zabytkowa latarnia morska na samym szczycie wzniesienia. Trzeba do niej trochę podejść. Obok widzimy krzyż i doskonały punkt widokowy na miasto. Jest też dawne więzienie, w większości zamknięte i ogrodzone. Są budynki po Anglikach, nawet małe muzeum z mozaikami z czasów bizantyjskich, mieszczą się tu instytucje kulturalne, kawiarenka, mury, tereny do organizacji imprez plenerowych, klub jachtowy z plażą, fosa zaś pełni rolę kanału. Wyróżnia się też cerkiew św. Jerzego zbudowaną w stylu neoklasycznym przez Brytyjczyków w XIX wieku. Z zewnątrz przypomina starożytną świątynię. Sama bizantyjska fortyfikacja powstała początkowo w VI wieku, acz została zniszczona podczas najazdu Gotów. Wenecjanie odbudowali twierdzę w XI wieku, zaś w XV wieku (ukończono 1546) przebudowali w sposób znaczący i wówczas uchodziła ona za jeden z znamienitych przykładów inżynierii wojskowej. Na koniec jeszcze Brytyjczycy dodali swoje zmiany.

Stary Fort
Stary Fort

Plac Spianada

Spianáda znajduje się tuż przy wejściu do fortu. Ten wielki plac został ukazany w filmie, choćby w scenie spaceru Bonda i Melindy, którzy zmierzają w kierunku rotundy / pomnika Maitland (na cześć brytyjskiego gubernatora). Nazwa placu pochodzi z języka włoskiego i oznacza otwarty, płaski teren. Dziś to w dużej mierze park, fontanny, ale też parking i jednocześnie największy plac miejski w Grecji i podobno drugi co do wielkości w Europie. Początkowo założyli go Wenecjanie, ale swój wkład mają też Brytyjczycy, którzy mieli tu przez pewien czas boisko do krykieta.

Muzeum Sztuki Azjatyckiej (Kerkyra)
Muzeum Sztuki Azjatyckiej

Przy placu znajduje się promenada Liston, pałac św. Michała i Jerzego, który obecnie między innymi gości Muzeum Sztuk Azjatyckich. To dość charakterystyczny budynek z bramą, nawiązujący do klasycznej architektury. Z kolei budynek Liston wraz z jego charakterystycznymi arkadami inspirowano zabudową Paryża. Wzniesiono go na początku XIX wieku. Z promenady wchodzimy w centrum z mnóstwem kawiarni, sklepów i restauracji.

Widok na więzienie i Albanię z fortu (Kerkyra)
Widok na więzienie i Albanię z fortu

Starówka Kerkyry

Bonda i Melinę widzimy też pośród malowniczych, wąskich uliczek starego centrum Kyrkyry. Da się tu dostrzec choćby wieżę cerkwi św. Spirydona. Oboje robią tu zakupy. Wnikliwe oko może dopatrzyć także turystyczne pamiątki z napisem Corfu. Architektura jest bardzo włoska w wielu miejscach, wraz z charakterystycznym dla Italii zaniedbaniem. To miejsce, gdzie spokojnie można sobie pochodzić bocznymi uliczkami, czasem napotykając się na koty. Starówka z kolorowymi domami naprawdę robi świetne wrażenie.

Wąskie uliczki Kerkyry
Wąskie uliczki Kerkyry
James Bond i Melina zwiedzają starówkę Korfu (Kerkyra)
James Bond i Melina zwiedzają starówkę Korfu (Kerkyra)

W centrum znajdziemy kilka ciekawych cerkwi, w tym wspomnianą już św. Spirydona (Agios Spiridonas). Święty Spirydon to cypryjski biskup Tremituntu (dziś dystrykt Larnaki) żyjący na przełomie III i IV wieku, który jest obecnie patronem całego Korfu. To także patron garncarzy, żeglarzy i sierot. Nie ma dowodów, by kiedykolwiek za życia dotarł na tę wyspę. W każdym razie po śmierci i ekshumacji jego zachowane ciało przewieziono do Konstantynopola, a po jego upadku trafiło właśnie na Korfu. Jego grób znajduje się w tym kościele. Za wstawiennictwem świętego udało się przezwyciężyć głód, epidemię cholery, a także odeprzeć Turków. 11 sierpnia każdego roku odbywają się procesje, by upamiętnić to wydarzenie. Sama cerkiew jest ładna, acz nie zapadająca w pamięć, z wyjątkiem wspomnianej wieży.

Centrum Kerkyry
Centrum Kerkyry

Podobne wrażenie robi też katedra Mitropolis (Panaghia Spiliotissa) w dzielnicy Campiello. Większość cerkwi w centrum jest bardzo podobna do siebie. W przypadku katedry mamy dodatkowo piękne schody, którymi się idzie do niej z mariny. Najstarszy kościół w Kyrkerze to pochodząca z X wieku cerkiew św. Jasona i Sosipatera. Wyróżnia się też ostała wieża klasztoru Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. Świątynia zniszczona przez Niemców w czasie II wojny światowej została doszczętnie rozebrana po niej, z wyjątkiem wieży zwanej Annunziata.

Katedra Mitropolis
Katedra Mitropolis

Monastyr Vlachara

Ostatnie filmowe miejsce to monastyr Vlachera z 1685 roku. Także odgrywa rolę Korfu. Klasztor znajduje się w przepięknej okolicy, blisko lotniska na maleńkiej wyspie, do której prowadzi kamienny mostek. Tu gdzieś przystanęła łódź Meliny i tu po raz pierwszy odnajduje ją Bond. Sam monastyr jest widoczny jedynie w tle. W okolicy znajduje się też willa z basenem, która zagrała willę Gonzaleza w okolicy Madrytu. Tam jednak nie dotarliśmy.

Monastyr Vlachera
Monastyr Vlachera
Monastyr Vlachera (Kerkyra) w filmie „Tylko dla twoich oczu” z cyklu o 007.
Monastyr Vlachera (Kerkyra) w filmie „Tylko dla twoich oczu” z cyklu o 007.

Do monastyru można wejść za darmo. To też jedna z nielicznych świątyń w Kerkyrze, gdzie można robić zdjęcia wewnątrz. Sama świątynia jest bardzo mała, zatem raczej stanowi atrakcję lub miejsce do przeprowadzenia ceremonii, niż normalną świątynię. Jest też jedną z najbardziej ikonicznych i pocztówkowych części Kerkiry.

Monastyr Vlachera (Kerkyra)
Monastyr Vlachera

Lotnisko Korfu (Kerkyra)

Obok znajdują się dwie dodatkowe atrakcje. Jedna to Mysia Wyspa (Pontikonissi). Można dostatkiem tam dopłynąć łódką. Na wyspie mamy przede wszystkim ogród i kolejną cerkiew. Dużo ciekawszą atrakcją jest lotnisko. Właściwie nie lotnisko samo w sobie, ale obserwowanie podchodzących do lądowania samolotów. Lądują prawie na poziomie morza, zaledwie kilka metrów od wybrzeża. Co jeszcze ciekawsze, pas startowy jest krótszy niż standardowe, więc od pilotów wymaga wprawy. No i jeszcze mamy groblę praktycznie prostopadłą do pasa. Stąd oglądanie ich jest tu tym, co przyciąga ludzi chyba nawet bardziej niż Vlachera. Niektórzy nazywają to miejsce europejskim Sint Maarten.

Oglądanie samolotów przed lotniskiem
Oglądanie samolotów przed lotniskiem

Kerkyra i stanowiska archeologiczne

Już nie filmowo warto zwrócić uwagę na starożytne zabytki wyspy. Wiele przedmiotów zgromadzono w Muzeum Archeologicznym. W mieście są też niewielkie ruiny: świątynia Hery, świątynia Artemidy, świątynia Kardaki czy późniejsze ruiny wczesnochrześcijańskiej bazylik i pobliskie Paleopolis. Bazylika chyba jest największa, acz jak na Grecję te ruiny tutaj nie robią dużego wrażenia. Zresztą nie są też jakoś specjalnie reklamowane, czy wykorzystywane turystycznie. Ostały się, więc są.

Ruiny bazyliki
Ruiny bazyliki

Kerkyra to także życie nocne w knajpkach, oraz atrakcje przy marinie. Są statki wycieczkowe, w tym także oferujące rejsy do Albanii (Saranda). Na samodzielne zwiedzanie miasta wystarcza jeden dzień, jak pominie się większość muzeów, których w stolicy Korfu jest całkiem sporo.

Stary Fort
Stary Fort

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak grecki
KerkyraKlify Korfu
Szlak filmowy
Kerkyra

Utrecht, czyli mały Amsterdam, studenci i średniowiecze

Gdyby tak sobie wyobrazić Amsterdam z jego kanałami i ich odnogami, licznymi knajpkami, czy uliczkami przepełnionymi rowerami, ale z mniejszą ilością turystów… W sumie to nie trzeba sobie wyobrażać, bo takie coś istnieje. To Utrecht, położony trochę bardziej na południe od Amsterdamu, spokojniejszy, obecnie też uniwersytecki ośrodek, gdzie turystów zastępują studenci. Klimatycznie to właśnie kwintesencja holenderskich miast. Wiele miejsc wygląda niczym wyjętych z Amsterdamu.

Ze względu na kanały (i rowery), Utrecht bywa nazywany małym Amsterdamem
Ze względu na kanały (i rowery), Utrecht bywa nazywany małym Amsterdamem

Historia Utrechtu

Początki osadnictwa sięgają I wieku naszej ery i czasów rzymskich. To właśnie Cesarstwo wybudowało tu pierwszą warownię, choć słowo „tu” może być trochę nieprecyzyjne. Rzymski przyczółek, będący też północną granicą Imperium wysunięty był na północ, nad Renem. Po Rzymie tereny te najeżdżali Germanie, dopiero państwo Franków na nowo je zagospodarowało.

Kanały Utrechtu
Kanały Utrechtu

Obecny Utrecht rozwija się od średniowiecza. Zbudowany został nad kanałem Amsterdam-Ren. Stąd też najwięcej zabytków pochodzi z okresu średniowiecza. W średniowieczu Utrecht stał się biskupstwem, a w 1122 uzyskał prawa miejskie. Przez kilka stuleci był to najważniejszy holenderski ośrodek chrześcijański, tutaj urodził się między innymi późniejszy papież Hadrian VI. Warto dodać, że w XIX wieku stało się to istotne centrum religijne dla starokatolików (przez Deklarację Utrechtcką). Z nimi związana jest katedra św. Gertrudy, która pełni główny obiekt ich obecnego kultu.

Uliczki w Utrechcie
Uliczki w Utrechcie

Między XII a XIV wiekiem, było to najważniejsze miasto Niderlandów. W 1579 zawarto unię w Utrechcie, która z czasem przekształciła się w Niderlandy. Początkowo był to sprzeciw przeciw władzy hiszpańskiej, ale sojusz okazał się być trwały i zyskowny. Sam Utrecht stracił na znaczeniu, między innymi z powodów konfliktów z Francją. Wojny światowe także nie pomogły. Dziś jest to mniejsza i spokojniejsza miejscowość.

Główny gmach Uniwersytetu w Utrechcie
Główny gmach Uniwersytetu w Utrechcie

Katedra św. Marcina w Utrechcie

Zdecydowanie najważniejszy i najbardziej rzucający się w oczy to oczywiście katedra św. Marcina. Wzniesiona jeszcze w średniowieczu, pierwsze kaplice pochodzą z 630 roku Po reformacji została przejęta przez protestantów, którzy urządzili ją po swojemu w środku. Główna konstrukcja jednak pozostała, stając się unikalnym przykładem gotyku francuskiego w Holandii.

Katedra św. Marcina
Katedra św. Marcina

Przy katedrze znajduje się wieża katedralna (Domtoren), która zdominowała krajobraz miasta. Sama budowla ma 112,5 metra i stoi dokładnie w miejscu zamieszkałym  przez Rzymian 2000 lat temu. Wieża jest wizytówką miasta, ale też doskonałym punktem orientacyjnym. Faktycznie mocno wybija się ponad tutejszą zabudowę.

Dzwonnica jest charakterystycznym elementem Utrechtu, widać ją z wielu miejsc
Dzwonnica jest charakterystycznym elementem Utrechtu, widać ją z wielu miejsc

Utrecht: Katedra św. Katarzyny

Katolicka katedra św. Katarzyny nie jest już tak okazała. Znajduje się tam muzeum przyklasztorne Catharijneconvent. Można wejść na dziedziniec i zobaczyć coś, czego długo nie potrafiliśmy pojąć. Cenne zabytki są strzeżone, więc na figurce Matki Boskiej zamontowano syrenę alarmową (nie było innych możliwości w okolicy). Wygląda to bardzo niecodziennie.

Katedra św. Katarzyny w Utrechcie
Katedra św. Katarzyny w Utrechcie
Niecodzienna instalacja w katedrze katolickiej (Utrecht, Niderlandy)
Niecodzienna instalacja w katedrze katolickiej (Utrecht, Niderlandy)

Utrecht i De Stijl

Utrecht to także jeden z ośrodków grupy De Stijl. Tutaj znajduje się jeden ze sztandarowych budynków tego prądu sztuki użytkowej – Dom Rietvelda, wpisany na listę dziedzictwa UNESCO. Wiele knajp, sklepów i innych lokali w swoich witrynach i wystroju wykorzystuje elementy graficzne charakterystyczne dla Pieta Mondriana i De Stijl.

Utrecht
Utrecht

Zwiedzanie Utrechtu

Mając więcej czasu można albo popływać sobie po kanałach, podobnie zresztą jak w Amsterdamie, lub wybrać się w dalsze rejony miasta i okolic. Choćby do zamku Kasteel de Haar.

Stare miasto ma klimast średniowieczny, acz nadal nie jest to choćby Siena
Stare miasto ma klimast średniowieczny, acz nadal nie jest to choćby Siena

Darmowej mapki miasta nie znaleźliśmy. W punkcie informacyjnym jest pewna bardzo schematyczna namiastka, która starcza, zaś zwykła mapa jest do zakupienia.

Kanały to stały element miast Belgii czy Holandii
Kanały to stały element wielu miast Belgii czy Holandii

Centrum Utrechtu to idealne miejsce spacerowe, które oddaje klimat wąskich uliczek i kanałów Amsterdamu. Rowerów nadal jest mnóstwo, ale turystów, czy amatorów mocniejszych rozrywek – mniej.

Deptak w Utrechcie
Deptak w Utrechcie

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak holenderski
Utrecht

Zwartnoc, armeńska katedra Niebiańskich aniołów

Jeśli przylatujemy do Armenii samolotem, pierwszą miejscowością, w której się znajdziemy jest Zwartnoc (orm. Զվարթնոց). Tu właśnie znajduje się lotnisko Erywań. I właściwie to by było na tyle, jeśli chodzi o Zwartnoc, z wyjątkiem tego, iż w tej niepozornej mieścinie znajduje się wpisana w 2000 roku na listę UNESCO katedra, lub raczej to, co z niej zostało.

Zwartnoc i Ararart w tle
Zwartnoc i Ararart w tle

Katedra Niebiańskich Aniołów

Armeńska nazwa Zwartnoc znaczy mniej więcej tyle co Katedra Niebiańskich Aniołów, czasem Zstępujących Aniołów. Na tym terenie znajdowały się świątynie jeszcze w III tysiącleciu przed naszą erą. Czczono tu ducha, który przywracał życie, z czasem został zapamiętany jako anioł. Potem kolejno znajdowały się tu świątynie w epoce królestwa Urartu, gdzie składano ofiary. Z czasem doprowadzono tu kanałem wodę z rzeki Pazdan i wybudowano ogrody. W okresie dominacji greckiej powstała tu wyrocznia boga Tira. Tym samym katedry chrześcijańskiej nie wznoszono na szczerym polu, ale na istniejącym miejscu kultu.

Kolumny dawnej katedry Niebiańskich Aniołów
Kolumny dawnej katedry Niebiańskich Aniołów

Historia katedry Zwartnoc

Obecnie jest to ruina katedry, którą zbudowano w latach 643 – 652, a potem dokańczano ją jeszcze do 661. Liczyła aż trzy kondygnacje i kryta była dużą kopułą. Jako budulca użyto różowawej skały pochodzenia wulkanicznego. W 652 odbyła się konsekracja świątyni, na której pojawił się cesarz Bizancjum, Konstantyn II. Był pod takim wrażeniem, że zdecydował się zabrać ze sobą architekta, acz ten zmarł w drodze do stolicy Cesarstwa.

Pozostałości katedry
Pozostałości katedry

Niestety świątynia zawaliła się całkowicie w 930 roku podczas trzęsienia ziemi. Nie podjęto się jej odbudowy, choć były takie pomysły. Warto dodać, że w Erywaniu w 2003 wzniesiono kościół św. Trójcy, który jest inspirowany katedrą. Kościół katedralny pod wezwaniem świętego Grzegorza kazał wznieść katolikos (czyli patriarcha kościoła ormiańskiego) Narses (lub Nerses) III Budowniczy.

Warto zwrócić uwagę na zdobienia kolumn
Warto zwrócić uwagę na zdobienia kolumn

Miejsce budowy kościoła katedralnego wybrano nieprzypadkowo. Pomijając wcześniejsze historyczne świątynie, nadano mu także bardziej legendarnego wymiaru. Wierzono, że to właśnie tutaj spotkali się król Armenii Tiridates III (lub Trdat III) i św. Grzegorz Oświeciciel. Więcej na temat ich wzajemnej relacji przy Chor Wirap. Druga sprawa to przepiękny widok na Ararat, przy dobrej pogodzie oczywiście. Zaś przy bardzo dobrej można też zobaczyć najwyższy szczyt Armenii – Aragnac.

Ararat widoczny z Zwartnoc
Ararat widoczny z Zwartnoc

Narses III kazał tu także wznieść swój pałac. Pozostałości fundamentów i resztki murów także znajdują się w tym kompleksie. Według legendy został także pochowany w tym kościele (acz nie jest to jedyne domniemane miejsce jego pochówku). Nerses III był ważną postacią historyczną o dużym wpływie na armeńską politykę. Armenia wówczas znajdowała się pomiędzy bizantyjską i perską strefą wpływów, a za sprawą Narsesa wybrała trzecią drogę i podporządkowała się Arabom. Mimo to, sam Nerses III sympatyzował z Bizancjum i Grecją, co także miało odbicie w pewnych inspiracjach architektonicznych.

Ruiny katedry Niebiańskich Aniołów
Ruiny katedry Niebiańskich Aniołów

Inne ruiny w Zwartnoc

Aż do końca XVIII wieku ruiny Zwartnoc były składem budowlanym dla innych obiektów, na przykład kolumny powędrowały do Wagharszapat, a różowy kamień można było odnaleźć w pobliskich domostwach. W 1893 roku rozpoczęły się wykopaliska archeologiczne, rozpoczął je ormiański mnich Mesrop Ter-Mowsesjan. Dekadę później pojawiły się pomysły na rekonstrukcję świątyni na podstawie badań archeologicznych i porównawczych. Wówczas też nad pracami czuwał architekt Toros Toramanian. Plany przerwała wojna i nigdy do pomysłu nie powrócono. Natomiast podczas prac archeologicznych odkryto bardzo wiele zdobień architektonicznych kamieniu, dowodzących kunsztu dawnych budowniczych.

Stanowisko archeologiczne w Zwartnoc
Stanowisko archeologiczne w Zwartnoc

Dziś możemy oglądać ocalałe fragmenty katedry, w tym na nowo ustawioną kolumnadę, która podtrzymywała półkoliste kopuły czterech bocznych absyd, w formie tetrakonchy otaczających centralną kopułę. Na wolnym powietrzu oraz w muzeum znajdziemy eksponaty, które świadczą o wysokim kunszcie artystycznym VII-wiecznych rzeźbiarzy i innych rzemieślników. Muzeum uruchomiono w 1937, z przerwami działa do dziś.

Pozostałości murów
Pozostałości murów

Wewnątrz muzeum można też zobaczyć model katedry Zwartnoc, także przekrojowy. To pozwala lepiej uzmysłowić sobie jak wielka (patrząc na tamte czasy) była to budowla. W muzeum zaś czekała na nas jeszcze jedna atrakcja. Gdy w budynku było już kilka osób, znajdujący się tam niewielki chór dał krótki koncert. Same ruiny zajmą nam koło 30 minut, z muzeum trochę więcej. Muzeum jest częścią kompleksu, wchodzi się na jeden bilet.

Dawny zegar
Dawny zegar

Krótki występ w filmie

Wspominaliśmy lotnisko, warto do niego wrócić z dwóch powodów. Pierwszy jest filmowy. Kręcono tu „Podróże Pana Kleksa” Krzysztofa Gradowskiego. Lotnisko udawało Wyspę Wynalazców, na której urzędował Wielki Elektronik. Druga rzecz, to okolica, w tym właśnie Zwartnoc mogą być całkiem dobrą alternatywą na pierwszy nocleg w Armenii. Zwłaszcza jak się przylatuje w środku nocy.

Przedstawienie katedry w Zwartnoc
Przedstawienie katedry w Zwartnoc

Dojazd do Zwartnoc

Natomiast Zwartnoc jako miejscowość właściwie ogląda się tylko dla katedry. Jeśli dysponujemy samochodem, to dotarcie tutaj nie będzie stanowić problemu. Przed kompleksem znajduje się darmowy parking. Są tu zarówno miejsca dla autobusów, jak i zwykłych samochodów. To dość popularna atrakcja, więc przybywa tu sporo turystów. Alternatywą jest też marszrutka. Takie kursują między Erywaniem a Wagharszapat. Z tej drugiej miejscowości można tu też dojść na piechotę (to jakaś godzina z hakiem). Biura turystyczne w Erywaniu mają także w swojej ofercie wycieczki do Zwartnoc, często łączone z innymi atrakcjami.

Ruiny Zwartnoc
Ruiny Zwartnoc

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
Zwartnoc

Zagrzeb (Zagreb), zwiedzanie stolicy Chorwacji

Chorwacja to wśród Polaków jeden z najpopularniejszych celów wyjazdów urlopowych, tych dłuższych i krótszych. Jednocześnie oddalony od wybrzeża Zagrzeb (chor. Zagreb), już niekoniecznie. Co najwyżej przejazdem, gdy ktoś jedzie z Polski. Ale to też dobre miejsce na początek zwiedzania Bałkanów (nie tylko Chorwacji), zwłaszcza, że z Warszawy lata tu LOT. Leżący nad Sawą (która wpada do Dunaju w Belgradzie) gród ma swój urok, choć to największe miasto w kraju, nie jest tu ani tłocznie, ani gwarno. Łączy w sobie ducha stolicy z małomiasteczkowością.

Umjetnički paviljon, czyli galeria sztuki w Zagrzebiu
Umjetnički paviljon, czyli galeria sztuki w Zagrzebiu

Historia Zagrzebia

Zagrzeb został utworzony przez połączenie około 1850 roku dwóch odrębnych miast: Gradca i Kaptolu. Oba stanowią stare centrum stolicy. Historia miast sięga 1094 roku, gdy na wzgórzu Kaptol została założona diecezja chrześcijańska z inicjatywy węgierskiego króla, który dopiero co  powrócił ze zbrojnego wypadu na Królestwo Chorwacji. Gradec powstał później, po najazdach tureckich z pierwszej połowy XIII wieku. Kaptol pozostał ośrodkiem władzy kościelnej, a Gradec miał status wolnego miasta królewskiego. Obie osady rywalizowały ze sobą o wpływy nad krajem.

Zagrzeb i kościół św. Marka
Zagrzeb i kościół św. Marka

W XIX wieku zjednoczone jako Zagrzeb miasta Kaptol i Gradec zostały stolicą Królestwa Chorwacji. Państwo to, wchodzące w skład Cesarstwa Austro-Węgier, cieszyło się pewną dozą autonomii i w tej formie istniało do 1918 roku. Po rozpadzie Austro-Węgier Chorwacja (obejmując również tereny obecnej Bośni i Hercegowiny) weszła w skład Królestwa SHS, czyli Serbów, Chorwatów i Słoweńców, a od 1929 roku stała się częścią Jugosławii.

Centrum Zagrzebia
Centrum Zagrzebia

W czasie II wojny światowej przez cztery lata – do 1945 roku – ustanowione zostało sprzymierzone z Niemcami Niepodległe Państwo Chorwackie (faszystowskie), zlikwidowane i wcielone na powrót do Jugosławii przez armię jugosłowiańską.

Widok na Zagrzeb
Widok na Zagrzeb

W 1991 roku Chorwacja ogłosiła niepodległość, wikłając się od razu w wojnę z Jugosławią. Pierwszym prezydentem Chorwacji został Franjo Tuđman, który w sposób autorytarny sprawował tę funkcję do swojej śmierci w 1999 roku. Postać kontrowersyjna (jak większość w tamtym regionie), z jednej strony represjonowany za działalność na rzecz niepodległości Chorwacji, z drugiej strony sympatyk faszystowskiego ruchu ustaszów z II wojny światowej. Jego konfliktowa polityka zaogniała stosunki z Serbią i Bośnią. Po jego śmierci Chorwacja zaczęła się demokratyzować i orientować  na NATO i Unię Europejską. Członkiem NATO Chorwacja stała się w 2009 roku, zaś od 2013 jest członkiem Unii Europejskiej, wciąż jednak nie należy do Strefy Schengen.

Budynek archidiecezji zagrzebskiej
Budynek archidiecezji zagrzebskiej

Kościół św. Marka

Plac św. Marka, najstarsza część Gradca, wziął swoją nazwę od stojącego tutaj od XIII wieku kościoła św. Marka. Zbudowany pierwotnie w stylu romańskim, został zmodernizowany w duchu gotyku, zachowując jednak wiele z pierwotnego stylu. Wokół placu znajdują się ważne dla chorwackiej państwowości instytucje: siedziba rządu, parlament, Sąd Konstytucyjny. Kościół jest jednym z najbardziej charakterystycznych części miasta, ze względu na ułożone z dachówek herby Chorwacji i Zagrzebia. Dziś już wszystko zostało odtworzone, ale w czasie rozpadu Jugosławii Serbowie ostrzelali kościół próbując zgładzić Tuđmana.

Charakterystyczny kościół św. Marka to ikona Zagrzebia
Charakterystyczny kościół św. Marka to ikona Zagrzebia

Zagrzeb i pozostałości średniowiecznej zabudowy

Kamienna brama, czyli element średniowiecznych murów Zagrzebia. Otwory wejściowe nie znajdują się na przeciw siebie, ale mniej więcej prostopadle. Wewnątrz przejścia jest wystawiony cudowny obraz Matki Boskiej. Zagrzebianie wierzą, że w 1731 roku podczas pożaru Matka Boska ochroniła miasto przed większymi szkodami: płomienie miały zgasnąć, gdy tylko dotknęły namalowanych szat. Do dziś wierzący modlą się przez cudownym obrazem i zapalają świecie w intencjach swoich i bliskich. Bardzo klimatyczne przejście.

Kamienna Brama
Kamienna Brama

Tesla i Zagrzeb

Nikola Tesla (1856 – 1943) był Serbem czy Chorwatem? Nawet o to się tam kłócą. Tesla urodził się we wsi Smiljan, położonej na terenie obecnej Chorwacji, a wówczas na obszarze Austro-Węgier. Około jednej trzeciej mieszkańców wsi to byli serbscy ortodoksyjni prawosławni, a Nikola Tesla był synem prawosławnego kapłana – stąd uznaje się przynależność Tesli do Serbów. Jego prochy zostały sprowadzone do Belgradu w 1957 roku, gdzie znajdują się do dziś w Muzeum Tesli, wystawione w urnie w formie kuli. W Zagrzebiu zaś znajdziemy kilka pamiątek po Tesli: od pomnika, tablicy pamiątkowej, muzeum techniki imienia Tesli po murale.

Tesla obecny jest nawet na murach (Zagrzeb, Chorwacja)
Tesla obecny jest nawet na murach (Zagrzeb, Chorwacja)

Zagrzeb: Górne Miasto czyli Gradec

Na Gradcu (Górne Miasto) znajduje się też wieża Lotrščak z XIII wieku. Większość murów miejskich się nie ostała, więc to jedna z ostatnich pozostałości. Nazwa wieży pochodzi z łacińskiego campana latrunculorum, co znaczy tyle, co dzwon rozbójników. Gdy zamykano bramy miasta, dzwon informował mieszkańców, by się skryli. Dziś jest tu taras widokowy  i galeria sztuki. Dość blisko zaś znajduje się kolejka zagrzebska, dzięki której można dostać się z dolnej części miasta na górną. Pełni rolę atrakcji turystycznej i jest jedną z najmniejszych takich kolejek w Europie (liczy zaledwie 66 metrów długości).

Najkrótsza kolejka w Europie znajduje się w Zagrzebiu
Najkrótsza kolejka w Europie znajduje się w Zagrzebiu

W latach 1630 – 1632 wzniesiono na Gradcu kościół św. Katarzyny, uchodzący za pierwszy barakowy w mieście. Dziś można go zwiedzać, ale tylko w określonych godzinach po południu. Zachowały się tu drewniane ołtarze i malowidła, pomimo zniszczeń w czasie pożarów czy trzęsienia ziemi.

Chorwacki Teatr Narodowy
Chorwacki Teatr Narodowy

Kiedyś Kaptol i Gradec łączył Krvavi Most. Dziś po nim została jedynie nazwa ulicy. Kaptol dla Zagrzebia jest tym, czym Ostrów Tumski dla Wrocławia: najstarsza część miasta, skupiająca władzę kościelną. Z Wrocławiem Zagrzeb dzieli jeszcze jedną rzecz. Cześć latarni na starym mieście jest co noc zapalana przez latarników.

Zagrzeb o zmierzchu
Zagrzeb o zmierzchu

Katedra w Zagrzebiu

Nie może oczywiście braknąć katedry. Pierwszy kościół powstał na Kaptolu już w 1093 roku, zniszczony przez najazd mongolski w 1242 roku. Odbudowany w stylu gotyckim, przechodził liczne przebudowy. Ostatnia miała miejsce w latach 1880-1902 po trzęsieniu ziemi. Wówczas katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny zyskała neogotycki charakter: dobudowano przede wszystkim fasadę z dwiema dzwonnicami. Są one dziś wizytówką miasta, górują nad nim. Wokół katedry mamy mury miejskie i muzeum. My załapaliśmy się na jej częściowy remont.

Katedra (Zagrzeb)
Katedra (Zagrzeb)

Zagrzeb: Plac bana Josipa Jelačicia

Dziś bardzo ważną częścią miasta jest Dolac, czyli Dolne Miasto, dzielnica między Kaptolem a Gradecem. Znajduje się tu plac bana Josipa Jelačicia, zjednoczyciela Chorwacji. Dziś poza jego pomnikiem w okolicy zaś ulokowanych jest mnóstwo knajpek i tu koncentruje się całe życie (nocne) Zagrzebia. Obok znajduje się jeden z targów – na placu Dolac. Przy odrobinie szczęścia można tu zobaczyć charakterystyczne dla tego miasta czerwone parasole nad stoiskami.

Plac - Trg bana Josipa Jelačića to współczesne centrum stolicy Chorwacji
Plac – Trg bana Josipa Jelačića to współczesne centrum stolicy Chorwacji. Mówi się, że ban Josip Jelačić wygraża szablą Serbom.

Zwiedzanie Zagrzebia

Zagrzeb ma też sporo terenów zielonych. Park Zrinjevac należy do najstarszych w mieście. Obok znajduje się Chorwacka Akademia Nauki i Sztuki. To też miejsce do organizacji wielu imprez plenerowych. Idąc dalej zobaczymy dworzec kolejowy, słynny hotel Regent Esplanade i dojdziemy do ogrodu botanicznego. Z dość charakterystycznych miejsc warto też wymienić monumentalny Teatr Narodowy, czy słynny, acz oddalony od centrum cmentarz Mirogoj (tam jednak nie dotarliśmy). W teorii Zagrzeb słynie także z kawy, którą tu podobno się czuje przechadzając się po mieście. O ile jeszcze w Chorwacji może jest to prawda, o tyle jak się tylko pojedzie do Sarajewa to tam tę kawę czuć zdecydowanie bardziej.

Warto też dodać, że Zagrzeb słynie ze swojego jarmarku bożonarodzeniowego. Przyciąga więc turystów także zimą. A że samo centrum jest w miarę kompaktowe i do zwiedzenia na piechotę, to można tu łatwo połączyć uczestnictwo w jarmarku z poznawaniem miasta.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chorwacki
ZagrzebHum

Ani, stanowisko archeologiczne w Turcji i dawna stolica Armenii

Ruiny miasta Ani (orm. Անի, tur. Ani), dawnej stolicy Armenii, znajdują się na liście UNESCO, a przy tym w pewien sposób smucą. To uważane za jedno z najwspanialszych miast Armenii, zwane też miastem tysiąca i jednej cerkwi, mogłoby być wspaniałym stanowiskiem archeologicznym. Niestety z powodów politycznych nie jest. Na wąwozie rzeki Achurian przebiega granica między Armenią i Turcją, zaś tutaj najjaskrawiej można zobaczyć, na czym polega kulturowe ludobójstwo dokonywane przez kolejne rządy Turcji.

Ruiny miasta Ani
Ruiny miasta Ani

Historia miasta Ani

Ani było kiedyś stolicą Armenii Bagratydów. Znajduje się na wysokości 1464 m n.p.m. Pierwsze wzmianki o warownej fortecy Ani pochodzą z kronik z V wieku; w VIII wieku włączono ten obszar do kraju dynastii Bagratydów, zaś w 961 roku król Aszot III przeniósł stolicę państwa z Kars do Ani. Wkrótce, w 992 roku przeniesiono do Ani także siedzibę Katolikosa Wszystkich Ormian. Miasto rozwijało się gwałtownie, na początku XI wieku osiągając zawrotną liczbę mieszkańców około 100 tysięcy (niektóre źródła podają liczbę dwukrotnie większą – 200 tysięcy). Wówczas Ani było znane jako miasto posiadające „czterdzieści bram oraz tysiąc i jeden kościołów”. Te dane uzupełnia się czasem statystyką, że mieszkało tu 12 biskupów, 40 mnichów i 500 księży. W tamtych czasach mogło konkurować z Konstantynopolem czy Bagdadem. Dziś częściej nazywa się je miastem duchów.

Pozostałości murów pochodzą z czasów Seldżuków
Pozostałości murów pochodzą z czasów Seldżuków

Dobra passa nie trwała jednak długo. Położenie Armenii na głównych szlakach handlowych między Wschodem a Zachodem dawało możliwość czerpania wielkich zysków, ale tym samym stanowiła łakomy kąsek dla sąsiadów. Szczyt rozwoju przerwało Bizancjum napierające od zachodu. Oblężenie i podbicie warownego miasta nastąpiło w 1046 roku. Dwie dekady później, w 1062 roku armia Wielkich Seldżuków zdobyła Ani. Po trwającym 25 dni oblężeniu miasto skapitulowało. Dowódca Alp Arslan nakazał swoim wojskom wyrżnąć wszystkich mieszkańców. Świadek rzezi opisywał, że ulice były zasłane trupami tak, że nie dawało się przejść, by nie deptać po ciałach zabitych.

Zdobione pozostałości murów
Zdobione pozostałości murów

W latach 1124 – 1236 Ani było częścią Gruzji, by znów stać się stolicą Armenii jako księstwa wasalnego Gruzji w latach 1201 – 1360 z krótką przerwą na zależność od Mongołów. Od drugiej połowy XIV wieku Ani było już własnością perskich i potem tureckich dynastii. Do XVI wieku Ani bardzo straciło na znaczeniu, wyniszczone wojnami, mongolskimi najazdami i katastrofalnym trzęsieniem ziemi. Gdy rodziło się Imperium Otomańskie, Ani było już niewielkim miastem. W XVII wieku zostało ostatecznie porzucone przez mnichów z tutejszego klasztoru, którzy byli ostatnimi mieszkańcami dawnej stolicy.

Katedra świętej Matki Bożej w Ani
Katedra świętej Matki Bożej w Ani

Znaczenie Ani dla Ormian

Ormianie nie zapomnieli o znaczeniu Ani dla historii narodu. Gdy ten obszar w 1878 roku przypadł carskiej Rosji i ruszyły wykopaliska archeologiczne w Ani, odżyły narodowe sentymenty. Poważne prace trwały tu od 1892 do 1917, kierował nimi Nikołaj Marr, Gruzin z pochodzenia, który pracował na uniwersytecie w Petersburgu. Imperium Osmańskie w I wojnie światowej obstawiło złą kartą i w 1918 roku z części jego obszaru wykrojono Zakaukaską Republikę Federacyjną i potem SSR Armenię. Ani znów było w rękach Ormian. Niestety tylko na dwa lata. Na mocy porozumień ZSRR i Turcji wytyczono nową granicę, która Ani włączała w obszar turecki. Nie udało się tego zmienić również w latach 60., gdy za Ani Ormianie mieli oddać Turcji dwie kurdyjskie wioski. Zmiana granicy spowodowała zamknięcie wykopalisk. Wiele z odkrytych tu przedmiotów przewieziono do Erywania, gdzie część z nich można oglądać w muzeum.

Stanowisko archeologiczne Ani
Stanowisko archeologiczne Ani

Granica turecko-armeńska

Dzisiejsza granica między Armenią a Turcją przebiega na wąwozie rzeki Achurian (inna nazwa Arpa lub Akhurian), który dla Ani stanowił naturalną fortyfikację. Przebieg granicy w tym miejscu może się wydawać intuicyjny, gdyby nie kulturowa wartość Ani dla Ormian. Miasto ze względów oczywistych jest dla Ormian bardzo ważne, ale znajduje się tuż za granicą.

Rzeka rozdziela Turcję i Armenię
Rzeka rozdziela Turcję i Armenię

Ze strony tureckiej aż do 2004 roku potrzebne było specjalne zezwolenie, by móc do Ani przyjechać. W Armenii nadal jest ono wymagane. Trzeba pamiętać o tym, że wciąż jest to strefa zmilitaryzowana, a posterunki wojskowe można wypatrzeć po obu stronach. Stąd też obecność masztów z flagami, które o tym przypominają. Z tego też powodu aż do lat 80. nie można było wykonywać fotografii w Ani, dziś oczywiście loty dronami są zakazane (choć nie ma znaków). Stosunki turecko-ormiańskie do najcieplejszych nie należą.

Wnętrze katedry
Wnętrze katedry

Zwiedzanie Ani

Jak wygląda w Turcji ochrona ormiańskiego dziedzictwa kulturowego? Prawdę mówiąc, bardziej przypomina politykę wymazywania pewnej części dziejów. Przy okazji niszczenia przez Turcję cmentarzy ormiańskich, użyto określenia „kulturowe ludobójstwo” i tym jest w istocie. Gdy w 1920 roku Ani znalazło się w rękach Turków, nakazano wojsku zrównać pozostałe budowle z ziemią. Szczęście w nieszczęściu, że ówczesny dowódca wojskowy nie był przychylny temu zadaniu i opieszale wykonywał rozkaz.

Zdobienia katedry
Zdobienia katedry

Co nie zmienia fakt, że zabytki niszczały i były niszczone. Trzęsieni ziemi z 1988 roku zaszkodziło przynajmniej tak samo mocno, jak zrobienie sobie poligonu wojskowego pomiędzy zabytkami i strzelanie do ruin. Alarmujące raporty organizacji zajmujących się ochroną zabytków o stanie ruin i braku ochrony spowodowały, że rząd w Ankarze wreszcie zdecydował się zadbać o dziedzictwo kulturowe.

Ruiny Ani
Ruiny Ani

Stanowisko archeologiczne obecnie

Po roku 2000 na nowo ruszyły wykopaliska archeologiczne, a wymagającego tego ruiny wzmocniono i zabezpieczono przed dalszą destrukcją. Dzięki tym staraniom, w 2016 roku UNESCO mogło wpisać Ani na swoją prestiżową listę światowego dziedzictwa kulturalnego. Brzmi świetnie? Rzeczywistość nie wygląda tak różowo. Nie jest dobrze tak oceniać nie znając dokładnie tematu, ale dla nas wyglądało to tak, że Turcja zadbała jako-tako o zabytek, postawiła drogowskazy, kasę i kilka tablic informacyjnych, by móc promować się kolejnym zabytkiem z listy UNESCO i dzięki temu ściągać turystów do mniej uczęszczanych obszarów kraju. Jednocześnie wpis na listę pozwolił zebrać pieniądze na kolejne, niezbędne prace. Stanowisk archeologicznych w Turcji jest naprawdę wiele. Jedne bronią się same, wystarczy tylko postawić tabliczki z opisami (góra Nemrut). W innych jak choćby w Goebkli Tepe udało się zrobić naprawdę niesamowite wprowadzenie. Tu nie ma praktycznie nic. Pole z ruinami.

Cytadela w Ani
Cytadela w Ani

Wymiar edukacyjny sprawiał wrażenie mało istotnego, ważniejsza jest możliwość ciągnięcia zysków z biletów wstępu oraz tej całej turystycznej otoczki. Choć warto zauważyć, że nie są to wygórowane ceny. Trzeba bowiem wiedzieć, że od kilku lat Turcja pracuje nad tym, by nie była kojarzona tylko jako miejsce na niedrogie wczasy w hotelu z basenem i plażą, więc stawiają na kulturę. Brak informacji może nie tyle o samych resztkach budynków, co o tle historycznym wiele mówił o nastawieniu Turcji do pielęgnowania pamięci o własnej różnorodności kulturowej. Podobnie jak przygotowanie ścieżki, czy trasy po rozległym obszarze miasta. We wschodniej Turcji ewidentnie jest problem z upamiętnianiem kultur ormiańskich czy kurdyjskich. W Ani to niestety widać. Jak wspomnieliśmy, tabliczek nie ma zbyt wiele, a nawet jak są, to sprawdzenie w sieci szybko ukazuje jak wybiórcze są to informacje.

W pobliskich wzniesieniach znajdują się pozostałości dawnych tuneli.
W pobliskich wzniesieniach znajdują się pozostałości dawnych tuneli.

Problematyczna polityka

Natomiast problem polega też na tym, że Ani samo w sobie celem turystycznym nie jest. Ta część wschodniej Turcji z Kars nie przyciąga wielu turystów. A co jeszcze ciekawsze, na stanowisko archeologiczne w Ani można bez większych problemów wejść bez biletu, gdyż częściowo jest otwarte, a ochrony tu praktycznie nie ma. Miasto niestety padło ofiarą konfliktów (w tym historycznych), niemniej jednak to co przetrwało, jest bez wątpienia ciekawą rzeczą do zobaczenia.

Pozostałości cytadeli
Pozostałości cytadeli

Jak już dojedziemy do Ani, wpierw widzimy całkiem spory parking. Choć Turcy niespecjalnie się tym miejscem chwalą, to jednak Ani stanowi jedną z największych atrakcji tego regionu, więc wiele wycieczek jadących do lub z Wan zatrzymuje się tutaj. Za parkingiem znajdują się sklepiki, a potem podchodzimy do muru. Tam schowana jest budka, w której sprzedają bilety. To państwowe muzeum, więc działa tu Museum Pass. Mur jest częściowo odnowiony, częściowo zaś oryginalny. To pozostałość po dawnym pałacu Seldżuków.

Mury Ani z perspektywy drona (zanim dostaliśmy pouczenie, by tu nie latać)
Mury Ani z perspektywy drona (zanim dostaliśmy pouczenie, by tu nie latać)

Katedra w Ani

Katedra świętej Matki Bożej to największy i najpełniej zachowany obecnie budynek w Ani. Należy też do najstarszych, którego budowa rozpoczęła się w 989 roku, a zakończyła w 1001 (lub 1010) roku. Wnętrza niestety zostały mocno zniszczone. Khaczary katedry w Ani także są zdewastowane. Zniszczono przede wszystkim na nich krzyże. Próby usuwania tego symbolu widać też w innych cerkwiach w Ani. Te zniszczenia to nie tylko nowożytne dzieła, po podboju seldżuckim świątynia została zamieniona w Meczet Zwycięstwa. To największy kościół w Ani. Brakuje mu jednak kopuły, która się zawaliła.

Katedra świętej Matki Bożej w Ani
Katedra świętej Matki Bożej w Ani

Meczet i cytadela

W Ani można dziś zobaczyć meczet Menücehr, z którego najstarszą częścią jest pochodzący z końca XI wieku minaret. Sala modlitw jest nieco starsza. Z jego okien widzimy rzekę i Armenię.

Minaret meczetu Menücehr (miasto Ani, Turcja)
Minaret meczetu Menücehr (miasto Ani, Turcja)

Wewnętrzna cytadela jest być może najstarszą zachowaną częścią Ani, bo datowaną na VI – VII wieku, a więc zanim miasto stało się stolicą Armenii. W obrębie jej murów znajdował się kościół z VI stulecia, niestety dobiło go trzęsienie ziemi z 1966 roku. Turecka flaga zatknięta na dawnych ormiańskich fortecach to stały element krajobrazu we wschodniej Turcji.

Flaga Turcji na szczycie cytadeli w Ani
Flaga Turcji na szczycie cytadeli w Ani

Kanion, rzeka i Aragac

Na ścianach kanionu udało nam się wypatrzeć wykute w skale miasto, wykorzystujące także naturalne jaskinie. Nie jest niestety dostępne dla zwiedzających, nie ma też żadnej informacji o ich istnieniu. Zauważyliśmy je przypadkiem, a źródła internetowe potwierdziły nasze domysły, że było to zamieszkane miejsce.

Jeden z kościołów św. Grzegorza
Jeden z kościołów św. Grzegorza

Nad samą rzeką można też dojrzeć stary most, który łączył oba brzegi kanionu. Teraz z mostu został właściwie tylko fragment po tureckiej stronie. Granicy w żaden sposób nie można przekroczyć.

Pozostałości świątyni w Ani
Pozostałości świątyni w Ani

Przy dobrej pogodzie widać jeden z bardziej charakterystycznych szczytów Armenii. Wulkan Aragac o poczwórnym wierzchołku widziany z Ani. Na odległym pierwszym planie widzimy Armenię. Podczas podróży do Armenii wejście na Aragac (najwyższy północny szczyt 4090 m n.p.m.) było w naszych planach. Niestety, drogi były zamknięte z powodu śniegu, więc nie mogliśmy dojechać do punktu, z którego idzie się na północny szczyt. Więcej na ten temat znajdziecie przy wpisie o twierdzy Amberd.

Ruiny Ani
Ruiny Ani

Pozostałe świątynie w Ani

Interesujący formę ma kościół Świętego Odkupiciela: jest to budowla na planie dziewiętnastokątna (tak, 19!) zwieńczona kopułą na wysokim bębnie, co nadaje temu kościołowi charakterystycznej proporcji. Wzniesiono go w latach 30. XI wieku i przechowywano tutaj relikwię Świętego Krzyża. Patrząc dziś na mocno zniszczoną budowlę – właściwie jej stojącą połowę – trudno uwierzyć, że aż do 1955 roku pozostawała niemal nietknięta. Jednak musiała już być nadwątlona i nie dała rady oprzeć się siłom natury, połowa zawaliła się podczas burzy z piorunami. Obecnie nie można do tego kościoła nawet podejść z uwagi na ryzyko zawalenia, któremu mają zapobiec stalowe rusztowania i klamry.

Kościół Świętego Odkupiciela w Ani
Kościół Świętego Odkupiciela w Ani

Kościół św. Grzegorza Oświeciciela w Ani z 1215, bodaj jedyny z zachowanymi kolorowymi freskami. W pozostałych można spotkać tylko graffiti, które pokazują stosunek Turcji do ochrony dziedzictwa kulturowego na obszarze dawnej Armenii. Poza poligonem wandale też zostawili tu swój ślad. Ten kościół znajduje się blisko rzeki i granicy i ma dość charakterystyczną, ściętą kopułę. Swoją drogą w Ani są jeszcze dwa inne kościoły św. Grzegorza. Oba z X wieku, z jednego pozostały resztki, drugi ma kształt dwunastoboku i trzyma się dziś całkiem nieźle.

Freski w kościele św. Grzegorza Oświeciciela w Ani. Świątynia znajduje się blisko rzeki.
Freski w kościele św. Grzegorza Oświeciciela w Ani. Świątynia znajduje się blisko rzeki.

Z wielu miejsc zachowały się zaledwie fragmenty murów bądź fundamentów. Są tu i resztki łaźni, kościół gruziński, kościół św. Apostołów, a nawet resztki istniejącej w I – IV wieku świątyni zaratusztriańskiej, czyli świątyni ognia. Po meczecie Abu Muamrana został leżący fragment minaretu. No i jeszcze wspomniane już miasto skalne w pobliskich jaskiniach. W przypadku wielu z tych miejsc, nawet przechodząc nie zwraca się na nie uwagi, wyglądają jak przypadkowe kamienie.

Kościół Świętego Odkupiciela
Kościół Świętego Odkupiciela

Dojazd do Ani

Jeszcze jedna refleksja naszła nas, gdy patrzyliśmy na obszar dawnej stolicy: to jest pustkowie porośnięte suchymi trawami, usiane wulkanicznymi głazami. Nie ma tutaj nic cennego. Nie chce się wierzyć, że o takie nic – które dla Turcji najwyraźniej znaczy niewiele, a dla Ormian jest częścią dziedzictwa kulturowego – od lat toczą się spory bez widoków na kompromisowe zakończenie.

Mury Ani
Mury Ani

Ani znajduje się jakąś godzinę drogi samochodem z Kars. Ciężko liczyć tu na transport zorganizowany, więc jeśli nie mamy wynajętego samochodu najlepszy możliwy dojazd to taksówka. Co prawda obecnie z Kars kursuje (jak byliśmy to dwa razy dziennie) autobus, ale chyba trzeba czekać, aż rozwiną to połączenie. Zwiedza się samodzielnie, bez przewodnika. Częściowo są tu wydeptane czy przygotowane ścieżki, ale do wielu miejsc można też iść na przełaj.

Jeśli uważasz wpis za pomocny lub interesujący polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Ani