Casablanca i Rick's Cafe

Casablanca, słynna restauracja, meczet i ramadan

Największe i prawdopodobnie najbardziej znane miasto Maroka. Casablanca (arab. لدار البيضاء) zaskakuje zarówno swoim wyglądem, ale też charakterem. To rozwijająca się metropolia z postkolonialnymi zabytkami, gdzie nowoczesność miesza się z tradycją. Jednocześnie kulturalnie jest mniej liberalna niż mogłoby się to wydawać, a ludzie tu są zdecydowanie bardziej tradycyjni niż w innych miejscach kraju. Przywykliśmy do tego, że w Europie czy w USA to właśnie duże ośrodki są bardziej wyzwolone. Nie w Maroko.

Hotel Excelsior, czyli zabytek w stylu Art Noveau (Casablanca)
Hotel Excelsior, czyli zabytek w stylu Art Noveau (Casablanca)

Casablanca… tradycyjne miasto w ramadan

To ostatnie nas trochę zszokowało. Liczyliśmy, że będzie to miejsce bardziej otwarte na turystów, przede wszystkim zarobkowo. W końcu to jest centrum ekonomiczne kraju. Faktem jest, że obawialiśmy się trochę powtórki z Marrakeszu, gdzie ludzie będą dość nachalni, ale tego w centrum Casablanki nie ma. To miasto żyje swoim życiem, turyści dobrze, że są, ale nie mają większego wpływu na funkcjonowanie. Więc będąc w największym miastu w kraju nawet nie założyliśmy przez chwilę, że będziemy mieć problem z kupieniem obiadokolacji. Ramadan tu był dość ściśle przestrzegany. W centrum przed zachodem słońca nie udało się nam znaleźć nic otwartego. Potem większość oferowała śniadania ramadanowe.

Byliśmy przygotowani na trudności związane z muzułmańskim postem, niemniej jednak w tym mieście nas zaskoczyły. Drugiego dnia udało nam się znaleźć bar, gdzie nas obsłużono przed zachodem. Co jest dość ciekawym doświadczeniem, gdyż na zewnątrz miejsce to wyglądało na nieczynne. Krzesła założone na stoły, światła zgaszone. Właściciel zaprosił nas do środka i tu już problemu nie było. Ważne, by nie rzucać się w oczy bardziej tradycyjnej większości mieszkańców. Swoją drogą nawet w naszym hotelu (tu nie spaliśmy w riadzie), także restauracja działała dopiero po zachodzie. Brzmi to co najmniej dziwnie, zważywszy, że jest to biznesowe centrum Maroka. Prawdopodobnie więc, miejsca gdzie rządzą wielkie pieniądze, mają własne prawa. Reszta Casablanki jest zdecydowanie bardziej tradycyjna.

Wąskie uliczki medyny
Wąskie uliczki medyny

Historia Casablanki

Casablaca istniała już prawdopodobnie w VII wieku przed naszą erą. Nosiła wówczas nazwę Anfa i słynęła z portu, którego używali Fenicjanie czy Rzymianie. Tereny zaś zamieszkiwały plemiona berberyjskie. Z czasem zostały one zarabizowane. W XV wieku naszej ery miasto zajęli Portugalczycy. Przebudowali je kompletnie i nazwali Casa Branca, co znaczy biały dom (domy faktycznie są tu do dziś białe, przynajmniej w starym centrum). W trakcie unii personalnej królestw Portugalii i Hiszpanii zmieniono nazwę miasta na bardziej hiszpańską – czyli Casa Blanca. Tę nazwę utrzymali też Francuzi, gdy przejęli ten teren. Do dziś tutejsza ludność czasem nazywa miasto Casa.

Nim jednak Francuzi zajęli Maroko, miasto znalazło się pod rządami Sułtana Maroko. Zbiegło się to w czasie z trzęsieniem ziemi z 1755, które zniszczyło większość miasta. Jego odbudowę rozpoczął Casablanki Muhammad III. Natomiast duży rozwój miasta związany jest z XIX wiekiem i dogodnym położeniem do rozwoju handlu. Casablaca obronną ręką wyszła też z II wojny światowej, choć częściowo właśnie tutaj była przeprowadzona operacja „Torch”, czyli desant wojsk alianckich w Afryce Północnej.

Rick's Cafe - kawiarnia inspirowana filmem (Casablanca)
Rick’s Cafe – kawiarnia inspirowana filmem (Casablanca)

„Casablanca” i… filmowa kawiarnia

Rozumiejąc podejście do tradycji religijnej, nie powinien nikogo dziwić fakt, że w Casablance mało kto w ogóle słyszał o filmie „Casablanca”. Amerykańska produkcja z 1942 z Humphreyem Bogartem i Ingrid Bergman uchodzi dziś za klasykę kina i jeden z najbardziej znanych melodramatów. Film rozsławił to miasto Casablanca. Nic dziwnego, że wielu przybywających tu turystów przez lata szukało knajpy „Rick’s Cafe Americain”. Tyle, że z powodu wojny (i budżetu) „Casablanca” w całości była kręcona w Stanach, głównie w studio. Żadna legendarna kawiarnia nie istniała, a przynajmniej aż do 2007. Po 65 latach ktoś w końcu wpadł na pomysł, że na tym można zarobić.

Wnętrza
Wnętrza kawiarni

Obecnie działa tu „Rick’s Cafe”, która jest dość mocno stylizowana na filmową. Podobne dekoracje, kelnerzy w fezach na głowie, fortepian na którym wieczorami ktoś przygrywa. Na piętrze zaś na ekranie telewizora w kółko leci „Casablanca”. Okazuje się, że to działa, wystarczy by prowadzić biznes. No i turyści tu przychodzą. W środku to także jedno z tych miejsc, w których w ramadan da się zjeść bez problemu w ciągu dnia, w dodatku całkiem smacznie. Jasne, nie jest to odtworzenie filmowej w sposób bezpośredni, ale bardzo dobrze udało im się imitować ten klimat.

No i warto pamiętać, że to tylko jedno takie miejsce na całą pięciomilionową Casablancę, ale dla nas to był plus. Marokańczyków zaś to w ogóle nie interesuje, żadnych pamiątek związanych z filmem, nic. Swoją drogą warto zwrócić uwagę na kontrolę toreb przy wejściu. Ma to sprawiać wrażenie bezpieczeństwa. I chociaż nie jest to oryginalna filmowa knajpa, byliśmy bardzo zadowoleni z jej odwiedzenia. Więc wizyta tutaj to bardzo ciekawe i przyjemne doświadczenie. Ceny zaś do najniższych nie należą, ale też nie są w żaden sposób wygórowane.

Meczet Hasana II w dzień (Casablanca)
Meczet Hasana II w dzień (Casablanca)

Meczet Hasana II

To co się rzuca w oczy w Casablance to olbrzymi meczet Hasana II (lub meczet Hassana II). Minaret ma dwieście metrów, jest to najwyższy budynek w kraju. W nocy jest bardzo ciekawie oświetlony (kolejne części zapalają się wraz z  kolejnymi surami wieczornego wezwania do modlitwy), a w dodatku na szczycie minaretu znajduje się wskaźnik laserowy, który pokazuje wszystkim kierunek do Mekki. Co ważniejsze, meczet można zwiedzać, nawet podczas ramadanu, ale wtedy trzeba tu być przed dziewiątą rano. Bez problemu mogą tu wejść także kobiety, nie muszą się ubierać jakoś specjalnie. Ważne jest tylko to, by wszyscy zdjęli buty, dostaje się przy wejściu plastykową torbę na nie, więc nigdzie nie trzeba ich zostawiać.

Wnętrza
Wnętrza

Przewodnicy są w kilku językach: francuskim, hiszpańskim, niemieckim, arabskim i angielskim. Oni też oprowadzają nas po całym kompleksie. Świątynia ta jest w stanie pomieścić 35 tysięcy wiernych, ma otwierany elektronicznie dach i robi olbrzymie wrażenie. Niestety otwieranie dachu nie jest prezentowane turystom. Zbudowano ją na samym wybrzeżu, w miejscu które wyrwano oceanowi.

„Mission: Impossible – Rogue Nation” i Casablanca (meczet Hassana II w tle)
„Mission: Impossible – Rogue Nation” i Casablanca (meczet Hassana II w tle)

Meczet ukończono w 1993. Jest obecnie jednym z siedmiu największych na świecie i ma drugi najwyższy minaret (210 m). W dużej mierze jego budowa wiąże się z królem Hasanem II, który chciał zbudować coś co byłoby królewskim grobowcem a jednocześnie wyróżniało się w mieście. O grobowcu marzył już jego ojciec Muhammad V. Meczet ten pojawia się w „Mission: Impossible – Rogue Nation” jako jeden z elementów charakterystycznych tła w Casablance, w końcu to jej symbol.

Casablanca: Widok na bulwar
Casablanca: Widok na bulwar

Casablanca: Centrum i zabytki

Jednym z najdziwniejszych miejsc jest natomiast deptak przy oceanie i meczecie, czyli bulwar De La Corniche. To zwykłe klepisko, które w jakiś sposób starało się imitować Europę. Niestety nie wyszło. Ale jednocześnie to dość ciekawe miejsce do obserwowania. Nawet przy meczecie Marokańczycy kąpią się w wodzie, łowią ryby i odpoczywają. No i można tu obserwować uderzające fale. Z drugiej strony meczetu zaś znajduje się nadbrzeże okołoportowe i to robi zdecydowanie ciekawsze wrażenie. Może dlatego, że nie jest wymuszone i skopiowane. Jednocześnie funkcja tego miejsca jest bardzo podobna, co bulwaru. To miejsce spacerów, kąpania czy łowienia ryb. Wszystko wymieszane.

Medyna (Casablanca)
Medyna (Casablanca)

Medyna jest rozległa. Widać na niej  nomen omen, Casa Blancę, czyli białe domy, od których pochodzi nazwa. Nie są one dziś dominujące, zobaczymy tu wiele jasnych kolorów. Zaś medyna tętni życiem i znów jest bardziej nastawiona na mieszkańców, niż turystów. Zupełnie odwrotnie niż np. w Fezie.

Styl neomauretański w Casablance

W samym centrum, poza duża medyną można znaleźć wiele budynków w stylu art deco czy postkolonialnych, w dawnej europejskiej dzielnicy. Choćby hotel „Excelsior” zbudowany w neomauretańskim stylu, zlokalizowany tuż przy samej medynie. Jest tu też sporo nowoczesnych budowli. Robiąc sobie spacer po centrum można podziwiać tutejszą architekturę. Jest to dość unikalna mieszanina. Niestety nie zawsze te budynki są zadbane, ale to idealnie wpasowuje się w klimat reszty miasta.

Medyna
Medyna

Casablanca to bez wątpienia bardzo ciekawa część Maroka. Znów wymykająca się szablonom i naszym oczekiwaniom, przez to zaskakująca. Choć nie tak filmowa jak mogłaby być.

Meczet nocą, z laserem wskazującym Mekkę
Meczet nocą, z laserem wskazującym Mekkę

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak marokański
Casablanca
Share Button

Komentarze