Bhutan kompendium wiedzy, czyli informacje praktyczne. Bhutan odwiedziliśmy ostatnio w marcu 2025.
Co warto wiedzieć jadąc do Bhutanu?
Bhutan: Informacje podstawowe
Uwagi ogólne: Jedno z najbardziej niezwykłych państw na świecie. Uporządkowane i czyste jak Japonia, sterowane i przy tym po ludzku otwarte jak Iran, jednocześnie będące zamkniętym religijnie (tyle że tutaj mamy buddyzm). Właściwie to jeden z najbiedniejszych krajów, zwłaszcza, jak się popatrzy na PKB, ale jednocześnie idący własnym kierunkiem i to sprawia, że to fascynujące miejsce. W latach 70. XX wieku, król Bhutanu zarządził, że PKB nie będzie ważne w tym kraju, a istotne będzie Szczęście Narodowe Brutto. Chodziło o to, by bardziej mierzyć zadowolenie obywateli i ich rozwój, niż gospodarkę. To jest mocno wpisane w filozofię tego kraju. Bardzo tradycyjnego, zamkniętego, a przy tym stawiającego na własny rozwój i równomierność. Miasta wyglądają niezwykle, wszystko jest przemyślane koncepcyjnie, nowe budynki zawsze pasują do starych, styl jest jednolity. No i ludzie chodzą często w tradycyjnych strojach.
Klimat: Spora część Bhutanu znajduje się w Himalajach, średnio na wysokości około 3000 lub więcej metrów nad poziomem morza. Jedynie niewielki fragment jest zlokalizowany niżej, gdzie mamy klimat tropikalny.
Język: Dzongkha i angielski, który jest tu drugim językiem urzędowym.
Baza noclegowa: Powstaje, wciąż jeszcze jest tu sporo do zrobienia.
Strefa czasowa: UTC+6. Bez zmiany czasu zimowego na letni.
Bhutan: Transport
Dojazd do Bhutanu: Najłatwiej dotrzeć tu z Nepalu lub Indii. Ale są też loty z innych krajów (najłatwiej z Emiratów, Singapuru, czy Bangladeszu). Działa tu też bhutański przewoźnik DrukAir. Główne lotnisko to Paro, stąd jedzie się do stolicy. Z Indii można przekroczyć granicę lądową. Jest plan, by otworzyć drugie lotnisko w Gelephu.
Samochody i transport: Samodzielnie zwiedzanie i poruszanie się po kraju to spory problem. Nie ma tu kolei, regularnych turystycznych linii autobusowych, a pozostałe ciężko ogarnąć. Nie funkcjonują wypożyczalnie samochodów, więc najlepiej zwiedzać taksówką.(wiem, że niżej jest specjalny dział, ale wymienione są tu wszystkie rodzaju transportu, więc trzeba dodać moim zdaniem) Drogi są bardzo dobre, przynajmniej te główne są zadbane, także dlatego, że sieć dróg samochodowych powstała w dużej mierze w ciągu ostatnich 20-30 lat. To trochę miejsce nie z tego świata, nawet w stolicy nie ma sygnalizacji świetlnej, co najwyżej budka dla policjanta kierującego ruchem.
Wynajęcie samochodu w Bhutanie: Ten koncept nie jest tu chyba jeszcze znany. Ogólnie pytaliśmy z ciekawości o coś takiego, ale nie zostaliśmy zrozumiani. Wynika to wprost ze sposobu zwiedzania Bhutanu. Pewnie za jakiś czas będzie musiało się to zmienić. Wyszukiwarka niby jest, ale też nic nie znajduje.
Uber: Nie ma. Są taksówki.
Bhutan: Prawo
Wiza: Jeszcze do niedawna wiza do Bhutanu była wydawana ograniczonej liczbie turystów rocznie. Obecnie limity zostały zniesione, ale polityka High Value, Low Volume pozostała. Załatwienie wizy to nie jest duży problem, chodzi tylko o pieniądze. Wiza też nie jest droga w porównaniu do opłaty za noc. Za każdą noc spędzą w Bhutanie turysta musi zapłacić i ta cena się różni, to tak zwana SDF (Sustainable Development Fee). W naszym przypadku było to „jedynie” 100 USD od osoby, wcześniej ta kwota wynosiła 250 USD. To zdecydowanie więcej niż koszt wizy, ale też sposób na ograniczanie popytu. Wizę załatwiają pośrednicy, którzy organizują wycieczki. Bhutan chce, by turyści, którzy tu przyjeżdżają mieli zorganizowane wycieczki, więc wyrobienie wizy jest najczęściej domeną organizatora. Można trochę to obejść i znaleźć nocleg w Paro, ale dziś samodzielne poruszanie się po Bhutanie daleko od Paro jest trudne. Na szlaki raczej się nie wyruszy bez przewodnika.
Samą SDF można obejść, jak się przyleci na jedną noc do Gelephu. Głównie dlatego, że tam powstaje nie tylko nowe centrum turystyczne, ale też technologiczne.
Przepisy celne: Nic szczególnego.
Prawo i obyczaje: To kraj buddyjski i taki, który konstytucyjnie reguluje nawet procentową powierzchnię lasów w kraju. Dla turystów większość tych praw nie jest specjalnie kłopotliwa.
Dni wolne: Formalnie to sobota i niedziela.
Drony: Są zabronione do prywatnego użytku. W teorii nie można ich nawet wwozić, ale nie sprawdzają tego. Nie lataliśmy jednak.
Bezpieczeństwo w Bhutanie
Szczepienia wymagane: Nie ma szczególnych zagrożeń epidemiologicznych, ale warto mieć aktualne szczepienia na błonicę, tężec, krztusiec, wirusowe zapalenie wątroby i wściekliznę. Wyjazdy do Bhutanu raczej łączy się z wyjazdem do innych krajów (np. Nepal, Indie), gdzie lista wymaganych szczepień może być większa.
Choroby: Nie ma znaczącego ryzyka złapania chorób tropikalnych. Poziom higieny w Bhutanie jest wysoki, może jednak dokuczać biegunka podróżnych spowodowana inną florą bakteryjną. Malaria może występować jedynie na granicy z Indiami. Wyjazdy do Bhutanu raczej łączy się z wyjazdem do innych krajów (np. Nepal, Indie), gdzie lista potencjalnych chorób jest większa.
Bezpieczeństwo kryminalne i polityczne: Bardzo bezpieczny kraj. Przestępczość jest tu naprawdę znikoma.
Bezpieczeństwo naturalne: Głównie wszystko, co jest związane z górami, wliczając to potencjalne choroby wysokościowe. Bhutan jest także zagrożony przez trzęsienia ziemi.

Bhutan: Płatności
Waluta: Formalnie Ngultrum (BTN, określane jako Nu.). Ciekawostką jest to, że mają unię walutową z Indiami. Kurs jest identyczny jak rupii indyjskiej. Rupiami indyjskimi można też płacić, zaś waluta Bhutanu jest uznawana w prowincjach przy granicy z Bhutanem jako pełnoprawna.
Płacenie kartą i bankomaty: Dopiero się tego uczą. Jest tego coraz więcej, ale jeszcze nie wszędzie. Natomiast na lotnisku w Paro mieliśmy problem z wypłatą z bankomatu. Standardowo używamy kart Curve i Revolut, tu jednak niewiele pomogły.
Napiwki: Raczej nie są oczekiwane.
Ceny ogólne: Wyjazd do Bhutanu to bardzo droga wyprawa (z powodu opłat, które trzeba tu ponosić). Cenę też podbija fakt, że najczęściej trzeba korzystać z agencji (lokalne firmy). Ale to już nie jest takie drogie w porównaniu do opłat. Na miejscu jest jednak taniej niż w Polsce.
Prąd i Komunikacja w Bhutanie
Internet: Można na lotnisku kupić kartę SIM. Ponieważ mieliśmy wyjazd zorganizowany i byliśmy krótko, nie próbowaliśmy.
Telefony: Roaming w Plusie nie działał.
Telefon alarmowy: 112 (służby ratunkowe), 113 (policja), 110 (straż pożarna).
Gniazdka elektryczne: Podobnie jak w Nepalu, gniazdka są zrobione tak, by działały zarówno nasze, jak i brytyjskie wtyczki. Czasem może być konieczność użycia brytyjskiej przejściówki jako stabilizatora, żeby się nie wysuwały.
Kuchnia bhutańska
Lokalne specjały: Chyba najbardziej znany jest czerwony ryż, który może rosnąć stosunkowo wysoko, więc jest tu popularny.
Jedzenie wegetariańskie: Praktycznie większość dań jest dostępna standardowo w wersji wegetariańskiej z możliwością zamiany na mięsną. W całym Bhutanie nie ma ubojni, mięso jest sprowadzane z Indii. Acz farmy kurczaków są. Natomiast bardzo ciekawe bywają tutejsze sałatki, nam się nawet trafiła taka z liści paproci.
Alkohol: Mają nawet własne wino marki Takin. Alkohol jest łatwo dostępny.
Obserwacje: Potrafią podać gorącą wodę do picia przed posiłkiem.
Dostępność barów i restauracji: W dużych miastach przy centrach są, poza nimi niekoniecznie. Ewentualnie na trasie turystycznej. Są też dostępne w miastach sklepy połączone z barem, co nazywa się tutaj: Cum bar.
Kultura Bhutanu
Religia: Buddyzm, który jest tu bardzo obecny. Kultura państwa jest mocno religijna.
Ludzie: Bardzo mili i pozytywnie nastawieni. Niewielka liczba turystów sprawia, że są dość ciekawi świata.
Toalety: Czyste, typ najczęściej europejski.
Czystość w przestrzeni publicznej: Bardzo czysty i zadbany kraj. Co więcej, podobnie jak w Japonii, także i tutaj dbają o spójność architektoniczną i to, by komponowało się to z naturą.
Drażliwe tematy: Historia i polityka. Dodajmy, że dopiero w XXI wieku zakazano tu związków kazirodczych.

Turystyczny niezbędnik
Co warto przywieźć z Bhutanu: Lokalną herbatę, kawę, zioła, czy rękodzieła, w tym wyroby z wełny jaka. Dla odważnych są produkty z larw zainfekowanych grzybem maczużnikiem chińskim (Cordyceps sinensis), sprzedawanych pod nazwą Cordyceps. Jest to specyfik używany zwłaszcza w medycynie chińskiej, pozyskiwany na zboczach Himalajów między innymi w Bhutanie.
Oznaczenia i drogowskazy: Ogólnie pod tym względem trochę słabo.
Informacja turystyczna i mapy: Tę rolę pełnią faktycznie agencje turystyczne. Preferowany przez państwo sposób zwiedzania Bhutanu to z przewodnikiem.
Gdzie szukać informacji: Oficjalna strona jest tutaj.
Zwiedzanie Bhutanu
Główne cele turystyczne, czyli co zobaczyć w Bhutanie: Przede wszystkim historyczne miasta z dzongami, czyli zamkami. Paro, Punakha, Thimpu. No i oczywiście Gniazdo Tygrysa.
Jak samodzielnie zorganizować wyjazd do Bhutanu: Nie do końca wiemy. Głównie dlatego, że polityka Bhutanu co do turystów jest określana jako „Wysoka jakość, mała ilość”. Tyle że ta „wysoka jakość” najczęściej oznacza raczej bogatych turystów, a nie takimi, którzy chcą coś zobaczyć Jeszcze dojechanie do Paro i zobaczenie stamtąd Tygrysiego Gniazda jest całkiem łatwe do samodzielnego zorganizowania (taksówką). Natomiast problem polega na tym, że do niedawna Bhutan był zamknięty na turystów podróżujących samodzielnie. Jedyną opcją było wynajęcie przewodnika przez oficjalną agencję. Obecnie trochę poluzowano te prawa, można samodzielnie wybrać hotele i transport, ale nadal przewodnik jest rekomendowany i mile widziany, no i jest parcie na to, by kupić pakiet turystyczny przez lokalną agencję. Szczęśliwie bardziej znów chodzi o to, by wynająć i dać im zarobić, niż oglądać tylko to, co chcą nam pokazać. Mieliśmy wycieczkę z firmy Amen Bhutan. Ogólny zarys ustaliliśmy wcześniej, a szczegóły przebiegu już na miejscu z przewodnikiem i kierowcą, gdzie mogliśmy dokonać modyfikacji, pod to, co nas bardziej interesuje. Odebrali nas na lotnisku w Paro i zajmowali się nami aż do odstawienia nas na lotnisko. Ale to nie jest samodzielna organizacja.
- W przypadku opóźnień lotniczych można skorzystać z pomocy AirHelp.
- Cześć odsyłaczy do linki afiliacyjne. Nic Was to nie kosztuje, a nam pomaga utrzymać blog. Podobnie jak symboliczna kawa. Dziękujemy za każde wsparcie.
- Jeśli ten wpis okazał się pomocny czy inspirujący, będzie nam miło jeśli zostaniesz z nami na dłużej:
- możesz obserwować nas Facebooku (i innych mediach), lub udostępnić go
- albo zapisać się na nasz newsletter, by nie przeoczyć kolejnych wpisów.
| Szlak bhutański | ||
| – | Informacje praktyczne |




