Najwyższy szczyt Ekwadoru, wygasły stratowulkan i jednocześnie miejsce najbardziej odległe od środka Ziemi, to Chimborazo. Wierzchołek, który nie ma sobie równych w ekwadorskich Andach, pokryty wiecznymi lodowcami. Dziś to jedno z popularnych miejsc turystycznych w rezerwacie. Przychodzą tu zarówno ci, którzy próbują wejść na szczyt, pochodzić po szlakach, lub zdobyć swoje 5100 metrów w lagunie Condor Cocha.

Co warto zobaczyć w Chimborazo?
Najdalej wysunięte miejsce od jądra Ziemi
Chimborazo ma 6263,47 metra nad poziomem morza wysokości i jeszcze w XIX wieku uważano, że to najwyższy szczyt Ziemi. Z pewnością to najwyższy szczyt ekwadorskiej Kordyliery Zachodniej (Cordillera Occidental). Wybitność szczytu to jakieś 4118 metrów, a co jeszcze ważniejsze, leży on prawie na równiku: mniej więcej 1,28 stopnia szerokości południowej. Dla porównania Mount Everest ma 8848 metra wysokości, ale jest już na szerokości 27 stopni na północ. Naukowcy wyliczyli, że jeśli weźmie się pod uwagę spłaszczenie biegunowe Ziemi, wierzchołek Chimborazo to najdalej wysunięty punkt od środka naszej planety, mniej więcej na 6384 kilometry.

Różnica 2585 metrów wysokości między tymi dwoma szczytami wydaje się być olbrzymia, ale jeśli wyliczenia są prawdziwe, to ten szczyt w Ekwadorze wyprzedza wierzchołek Mount Everest o jakieś 2082 metry. Najwyższy szczyt świata jest więc bliżej jądra, czyli ma „zaledwie” ma 6382 kilometrów od środka Ziemi. To znaczy również, że jeśli dotrzemy do laguny Condor Cocha, będziemy dalej od jądra naszej planety, niż ci, którzy zdobyli Mount Everest, nie mówiąc już o Base Camp, który także nominalnie jest trochę wyżej.

Swoją drogą, Mount Everest w wyścigu o szczyt najbardziej oddalony od jądra ziemi wyprzedza jeszcze 20 wierzchołków. Następny w kolejności jest Huascarán w Peru (także wyższy od Chimborazo) oraz między innymi Cotopaxi i Kilimandżaro – by wymienić tylko te, które widzieliśmy na żywo (ten drugi choćby z Parku Amboseli).

Nazwa i wulkany
W języku keczua nazwa Chimborazo znaczy „wielka, śnieżna kula”. Dziś wulkan jest pokryty lodowcami. Przyjmuje się, że granica wiecznego lodu to jakieś 4800 metrów, ale to tak nie do końca. Ma na to wpływ wiele czynników.

Jako wulkan Chimborazo liczy jakieś 35 tysięcy lat. Ostatnia erupcja miała miejsce mniej więcej w roku 550 naszej ery (z dokładnością do około stu lat). Wciąż oficjalne uznaje się go za potencjalnie czynny. W Ekwadorze wyróżnia się „męskie” i „żeńskie” wulkany; Chimborazo jest „męski”.

Zdobycie Chimborazo
Sława tej góry wryła się w umysły europejskich eksploratorów, od XVI wieku próbowano go zdobyć. Wielu śmiałków nie dało rady, wliczając w to Alexandra von Humboldta (o tym nakręcono film „Zdobycie Chimborazo” (1989) Rainera Simona, acz zdjęcia nagrywano w innych miejscach). Ostatecznie 4 stycznia 1880 roku dokonał tego Anglik, Edward Whymper, ale to był zawodowiec. Dokonał on także pierwszych wejść na Matterhorn, czy wierzchołki masywu Mont Blanc. Niektórzy powątpiewali, czy mu się to faktycznie udało, więc Whymper jeszcze w 1880 roku zdobył Chimborazo ponownie. Dziś na jego cześć nazwano jedną z tras na szczyt.

W tym samym roku powstało tu pierwsze w Ekwadorze schronisko górskie, na wysokości jakieś 5050 metrów nad poziomem morza. Schronisko Whymper (Refugio Whymper) nadal działa. Na tabliczce ma napisane, że znajduje się na wysokości 5000 metrów nad poziomem morza, ale to są poprzednie kalkulacje, mniej dokładne. Natomiast tak w ramach ciekawostki, jeszcze kilkanaście lat temu uważano, że samo Chimborazo jest o jakieś 5 metrów wyższe, najnowsze kalkulacje mają dokładność 10 cm, więc raczej się już nie będą zmieniać. Sam budynek był przebudowywany i dostosowany do obecnych potrzeb. Wciąż służy tym, którzy próbują zdobywać szczyt.

Rezerwat Chimborazo
Chimborazo znajduje się na terenie rezerwatu Reserva de Producción de Fauna Chimborazo, który utworzono w 1987 roku. Na tym terenie znajdują się cztery strefy przyrodnicze, przez które po kolei się przejeżdża. Zaczynamy od lasu, potem jest sawanna, pustynia i góry. Z innych ciekawostek, występuje tu inwersja termiczna (podobnie jak na przykład na kanaryjskiej Teide). Rezerwat przede wszystkim chroni tu zwierzęta, nam udało się dostrzec kolibry (endemity, to nie te same gatunki, co w Mindo), karakale, a także wikunie. Uwaga, w sieci można znaleźć błędne informacje, że góra znajduje się w Parku Narodowym Sagay. Tak naprawdę park znajduje się po drugiej stronie Riobamby, ale w prowincji Chimborazo, stąd nieporozumienie.

Laguna Condor Cocha
Dla nas głównym celem było zdobycie laguny Cóndor Cocha, która znajduje się na wysokości 5100 metrów nad poziomem morza. To najwyższa górska laguna w całym Ekwadorze. Tak naprawdę jest niewielka i wysychająca, ale jest tym głównym punktem, do którego przybywają liczne wycieczki na Chimborazo. To tak właściwie najwyższe miejsce, do którego się dociera, nie próbując wspinać się na szczyt. Po drodze jest schronisko, działające od 1880 roku, choć budynek nowszy. Laguna znajduje się nieznacznie wyżej. My byliśmy tutaj na początku listopada i wówczas śniegu tutaj zbytnio nie było. Co najwyżej jego resztki.

Trekking w La Chorrera
Mieliśmy też hiking w okolicy La Chorrera, zdecydowanie niżej i w innych klimatach. Tam schodzi się do wąwozu, przy którym jest wodospad. To już wysokość w okolicy 3800 metrów nad poziomem morza.

Riobamba
By pojechać do Chimborazo, dobrą bazą wypadową jest miejscowość Riobamba, stolica prowincji Chimborazo. Znajduje się ona na wysokości poniżej 3000 metrów nad poziomem morza. Jadąc z Cuenci w kierunku Quito, należy trochę odbić i jest się w Riobambie. To stosunkowo duże miasto, ale nie zrobiło na nas wrażenia, zwłaszcza po Cuence. Prawdę mówiąc, nawet nie poświęciliśmy mu zbyt wiele czasu, a poza niewielką częścią centrum, nie zainteresowało nas. Nie rozwija się jeszcze mocno turystycznie, ale pełni rolę trochę podobną jak peruwiańska Arequipa. Tyle że tam mają trochę więcej zabytków w centrum. Za to na warunki ekwadorskie Riobamba jest trochę tańsza niż bardziej turystyczne miejsca w Andach.

Hiking, który odbyliśmy, można próbować robić samodzielnie, ale nie mamy wprawy z takimi górami. Dla nas to była pierwsza wyprawa ponad 5000 metrów, więc woleliśmy wziąć przewodnika z agencji, by przeprowadził nas i zapewnił bezpieczeństwo. Nie wiedzieliśmy, jak będziemy się czuć na takiej wysokości, woleliśmy by ktoś na nas patrzył i potrafił zareagować. To było bardzo dobre rozwiązanie. Firm jest sporo i jedne pomagają zrobić hiking właśnie do laguny, inne organizują wejścia na sam szczyt. Jeśli chodzi o ceny, to czasem można spotkać się z określeniem, że Chimborazo to Mount Everest dla ubogich. Wyprawa w Nepalu jest kilkadziesiąt razy droższa (chodzi o organizację na miejscu). Do laguny można też próbować dotrzeć samodzielnie. Jak się ma wynajęty samochód, dojeżdża się do parkingu przy schronisku Whympera, a jak się nie ma, to zamawia się taksówkę do wejścia do parku i dalej idzie w kierunku schroniska, choć ta trasa aż taka ciekawa nie jest.

Opis wycieczki na Chimborazo
Zdecydowaliśmy się na hiking z firmą Urcu (kontakt najlepiej przez WhatsApp) na lagunę Condor Choca na Chimborazo. Jej wysokość nas przekonała. Wcześniej myśleliśmy bardziej nad schroniskiem na Cotopaxi (jakieś 4800 metrów nad poziomem morza), tam również myśleliśmy o wsparciu. Wycieczka z Urcu bardzo przypadła nam do gustu. Przejście nie było trudne technicznie, ale to jest bardzo złudne. Przewodnik dbał o nasze tempo (żeby nie było zbyt szybkie), no i do tego dostaliśmy herbatę z koki, plus lizaki i cukierki. Dużo pokazywał, dużo tłumaczył (po angielsku, ale ćwiczyliśmy też hiszpański). Wyjście było świetnie zorganizowane i cały czas mieliśmy wsparcie, gdyby było potrzebne. Tajemnica chodzenia po wysokich górach polega właśnie na tempie, ono nie może być zbyt szybkie, bo jak się zadyszymy, to zaczynają się problemy. Doświadczony przewodnik to wie i jego rolą jest spowalnianie nas. W Peru na lodowcu Pastoruri nie mieliśmy dobrego przewodnika, tamten poleciał do przodu, ten tutaj chodził cały czas z nami i bardzo często nas zatrzymywał. Nawet wtedy, gdy nie czuliśmy takiej potrzeby.

Nasza wycieczka zaczęła się rano w miejscowości Riobamba, gdzie przyjechał po nas do hotelu przewodnik, skąd wyruszyliśmy jego samochodem. Najpierw po zapasy w postaci herbaty z koki i wszystkiego, co było nam potrzebne. Potem pojechaliśmy już do Rezerwatu Chimborazo. Tam po drodze mieliśmy kilka przerw na zdjęcia i widoki. Trochę dłużej zatrzymaliśmy się przy bramie do parku, gdzie jest spory parking. Tu szukaliśmy kolibrów. Następnie pojechaliśmy do pierwszego schroniska, gdzie znajduje się kolejny parking. To właśnie miejsce, z którego startują wszyscy w górę do drugiego schroniska (starszego) i stamtąd do laguny Condor Cocha. Po jej zdobyciu zeszliśmy na dół, wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na kolejny hiking w okolicy La Chorrera. Następnie przewodnik odwiózł nas do hotelu. My korzystaliśmy z jednodniowej wycieczki, ale agencje oferują więcej atrakcji, wliczając w to choćby dłuższe trekkingi, jak również zjazdy na rowerach.

W naszym wypadku koniecznie trzeba było ze sobą wziąć ciepłe ubranie (czapki i rękawiczki rekomendowane), a także przygotować się na ewentualny deszcz. Do tego ochrona przed słońcem w postaci kremów i okularów. No i koniecznie dobre buty do chodzenia po górach. W ramach wycieczki mieliśmy poza przewodnikiem, transport, lunch, a także opłaty wejściowe. Byliśmy bardzo zadowoleni z organizacji, a Chimborazo, czy właściwie Condor Cocha wywarło na nas pozytywne wrażenie. To była naprawdę wspaniała wyprawa w wysokie góry, choć jeszcze nie wymagająca wspinaczki.

- By zobaczyć Chimborazo w taki sposób jak opisaliśmy, wystarczy jeden dzień.
- W przypadku wyjazdu poza miasto samochód można wynająć tutaj.
- Możliwe wycieczki po okolicy można sprawdzić na GetYourGuide.
- Jeśli spodobał Ci się wpis śledź nas na Facebooku (i innych mediach), podziel się nim lub zapisz się na newsletter.
| Ekwador | ||
| Chimborazo |





