Archiwa tagu: wodospad

Kirkjufell i wodospad owiec oraz „Gra o tron”

Kirkjufell to niewielka góra znajdująca na islandzkim półwyspie Snæfellsnes. Zwana jest też „górą-dzwon” ze względu na swój kształt. Mało kto na nią wchodzi, ale zasłynęła jako jedna z najczęściej fotografowanych miejscówek w całej Islandii. Co więcej, ma swoją filmowo-serialową historię. Pojawiła się w „Grze o tron”.

Kirkjufell, Islandia
Kirkjufell, Islandia

Punkt charakterystyczny Islandii

Leżąca tuż przy brzegu góra Kirkjufell liczy sobie zaledwie 463 m n.p.m., ale znajduje się tuż przy samym morzu, więc wysokość jest bliska wybitności. W przypadku wysp nie jest to nic niezwykłego, przypomina się Pantokrator czy Carrantouhill. Poza wspaniałą okolicą istotny jest też kształt tej góry. Bardzo charakterystyczny i stożkowaty. To też sprawia, że raczej mało kto decyduje się na wejście na nią. Podejście jest bardzo strome, a przy islandzkiej pogodzie, zwłaszcza przy deszczu czy śniegu, uchodzi ona za dosyć niebezpieczną. Tuż przy samym szczycie obecnie znajduje się lina, która ma pomóc śmiałkom, acz warto pamiętać, że próbując ją zdobyć, zginęło kilka osób.

Wodospad Kirkjufellfoss
Wodospad Kirkjufellfoss

Instragramowa góra Kirkjufell

Niemniej jednak ludzie doceniają jej piękno. Kiedyś nosiła nazwę Firðafjall, co znaczy góra zatoki. Obecna nazwa znaczy tyle co góra Kościelna. Miejscowym bardzo się podobała, to za ich sprawą trafiła na pocztówki. A gdy już turystyka na Islandii się rozwinęła, Kirkjufell zaczęła przyciągać turystów, którzy najczęściej robią tu sobie zdjęcia. Właśnie dlatego jest to jedno z najczęściej fotografowanych miejsc Islandii. Ale mało kto tak naprawdę podchodzi pod samą górę, przyciąga tu ich coś innego. U podnóża znajduje się jeszcze jedna atrakcja, wodospad Kirkjufellfoss. To właśnie przy nim powstaje większość zdjęć. W lecie, w zimie, w dzień, w nocy (zwłaszcza jak jest zorza polarna).

Malownicza okolica półwyspu Snæfellsnes
Malownicza okolica półwyspu Snæfellsnes

Wiele osób próbuje zrobić zdjęcie tak, by jednocześnie było widać i górę i wodospad. To właśnie najbardziej typowe i charakterystyczne ujęcie z tego miejsca. No a już wyższym poziomem wtajemniczenia jest zrobienie zdjęcia z zorzą polarną w tle. Choć nie jest to miejscówka typowa na szukanie zorzy – jak choćby Tromso – to jednak zimą z Reykjaviku przybywa tu sporo turystów by zrobić to cudowne zdjęcie. Jest to jeden z obowiązkowych punktów wszystkich Instagramerów podczas wizyty na Islandii. To miejsce naprawdę było oblegane przez turystów i były tu problemy z parkowaniem. My jak wiele innych osób zwyczajnie parkowaliśmy przy drodze i podeszliśmy do wodospadu.

Widok na Kirkjufell
Widok na Kirkjufell

Kirkjufell i „Gra o tron”

Dodatkowo atrakcyjność Kirkjufell podnosi jej występ w „Grze o tron”. W serialu HBO pojawiła się dość późno, dopiero w szóstym sezonie. Wówczas widzieliśmy ją latem, gdy jest zielona. Jest tłem wydarzeń, które widzi Bran, gdy Dzieci lasu tworzą Nocnego Króla. Później widzimy ten sam charakterystyczny stożek już zimą, gdy Ogar wraz z ekipą wyruszyli, by pojmać Białego Wędrowca. Znów jest tłem, acz zauważalnym, jak się już wie, na co patrzeć. Natomiast Ogar wskazuje ją palcem, mówiąc, że w swojej wizji w ogniu widział górę, która przypomina grot strzały. Potem dodał, że są już blisko i faktycznie niebawem natknęli się na Innych.

„Gra o tron”, obraz z Kirkjufell trochę obrobiony komputerowo, pełni tło w scenie z Dziećmi lasu
„Gra o tron”, obraz z Kirkjufell trochę obrobiony komputerowo, pełni tło w scenie z Dziećmi lasu

W serialu „Orville” wykorzystano ujęcia Kirkjufell jako bazę do pokazania planety Unuk 4. Całość jest oczywiście komputerowo rozszerzona.

„Gra o tron”, Ogar wskazuje szczyt, który widział w wizji (gra go Kirkjufell na Islandii)
„Gra o tron”, Ogar wskazuje szczyt, który widział w wizji (gra go Kirkjufell na Islandii)

Dojazd do Kirkjufell

By dotrzeć do Kirkjufell należy kierować się na miasteczko Grundarfjörður. Za nim już nie w sposób nie zauważyć góry. Jedzie się drogą nr 54. Parking przed wodospadem jest niewielki, większość osób staje przy drodze i idzie kawałek. Wejście do wodospadu jest darmowe (jak w większości przypadków na Islandii). Ścieżką możemy obejrzeć wodospad z dołu, a także z góry z obu stron. Tam można spokojnie szukać sobie idealnego ujęcia, które obejmie górę i wodospad.

Góra Kirkjufell z widokiem na rzekę
Góra Kirkjufell z widokiem na rzekę

Ciekawostki okolicy – wodospad Owiec

Pozostając przy filmach i kulturze, warto wspomnieć o Snæfellsjökull, czyli wulkanie znajdującym się w samym centrum półwyspu. Pojawił się on w powieści Juliusza Verne’a „Podróż do wnętrza Ziemi”, a także w filmowej adaptacji tej książki z 2008 roku.

Wodospad Kirkjufellfoss
Wodospad Kirkjufellfoss

By dotrzeć do Kirkjufell należy trochę odbić z drogi nr 1. My jadąc na skróty zatrzymaliśmy się w pobliskim Wodospadzie Owiec (Selvallafoss) przy jeziorze Selvallavatn. Wodospad Owiec to urokliwe miejsce, z niewielkim parkingiem i możliwością przejścia się. Był to zatem postój i dodatkowa atrakcja. W odróżnieniu do Kirkjufell tu praktycznie cały czas byliśmy sami.

Kirkjufell z oddali
Kirkjufell z oddali

By zwiedzić Kirkjufell wraz z wodospadem wystarczy nam pół godziny, może godzina, jeśli długo robimy zdjęcia. Wejście na górę zajmie zdecydowanie dłużej i to już jest właściwie cała wyprawa. Na Wodospad Owiec także wystarczy pół godziny. Oba miejsca są dobrymi przystankami w trasie po Islandii. Oczywiście góra Kościelna jest na tyle charakterystyczna, a na dodatek serialowa, więc warto dodać sobie ją do listy.

Ikoniczne zdjęcie z Islandii: Góra i wodospad
Ikoniczne zdjęcie z Islandii: Góra i wodospad, uwielbiane przez influencerów

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak islandzki
Kirkjufell
Szlak filmowy
Kirkjufell

Kanion Sapadere, wąwóz w górach Turcji

Niedaleko Alanyi na tureckiej riwierze znajduje się malowniczy kanion Sapadere. To idealne miejsce na krótką, kilkugodzinną wycieczkę, podczas której można zapomnieć, że jest się na wybrzeżu i poczuć świeżość górskiej bryzy. Wąwóz w górach Taurus został dobrze przygotowany pod turystów, więc nie powinno to być wyzwanie.

Wejście do kanionu Sapadere
Wejście do kanionu Sapadere

Kanion Sapadere

Trasa jest stosunkowo krótka, w dodatku tym razem nie jest to kanioning (canyoning) . Wszędzie chodzi się po kładkach, z których można zejść w wyznaczonych miejscach, po to by móc się zamoczyć w wodzie lub nawet wykąpać. Wytyczony szlak mierzy jakieś 800 metrów długości (z tego 350 to ścieżka na kładkach) i kończy się na wodospadzie Uçan Şelalesi (tur. „latający wodospad”). Prawdę mówiąc przejście nie tylko nie jest trudne, ale przez to, że jest dostosowane do rodzin z małymi dziećmi, bywa monotonne. Szczęśliwie widoki wynagradzają, a i trasa jak wspominaliśmy długa nie jest.

Kanion Sapadere
Kanion Sapadere

Wodospad jest stosunkowo niewielki, a przy tym dość mocno oblegany. To jedno z miejsc, gdzie ludzie próbują się trochę zanurzyć w zimnej wodzie, choć po drodze były jeszcze lepsze miejscówki. Nasz kontakt z chłodną wodą zakończył się co najwyżej na moczeniu nóg, ale chętnych do tureckiego morsowania nie brakowało. Odważni zażywają orzeźwiających kąpieli. Krystalicznie czysta woda jest naprawdę lodowata.

Wodospad na szlaku
Wodospad na szlaku

Kanion jako atrakcja

Sapadere to stosunkowo nowa atrakcja na mapie Turcji. Dla turystów udostępniono go w 2008 roku, po części z powodu dużego zainteresowania licyjskim kanionem Saklikent. Tam jednak w dużej części szlak jest naturalny. Tu pomysł podchwycono, ale i zmodyfikowano. Wszystko jest zdecydowanie bardziej dostępne. Każdy może spokojnie przejść do końca, nie ma żadnych niebezpieczeństw czy wymagającego wspinania. Jak wspominaliśmy, to idealna atrakcja dla rodzin z dziećmi. W upalne lato z pewnością dla wielu osób to i tak może być pewne wyzwanie, choć powietrze tu jest w miarę chłodne. My się trochę czuliśmy jak w Bastei, ciut za łatwo. Bardziej nam podchodzą takie miejsca jak Wadi Mujib czy Wadi Bani Khalid.

Zwiedzanie kanionu
Zwiedzanie kanionu

Natomiast ta trasa pozwala cieszyć się pięknem przyrody, kanionem, skałami czy strumieniem Sapadere z jego niewielkimi wodospadami po drodze. Największy jest na końcu. Gdzieniegdzie znajdują się odgałęzienia trasy, choćby drabinki, dzięki którym można zejść do wody, by popływać lub zwyczajnie ją podziwiać. Niestety nawet w tych basenach w lecie woda za ciepła nie jest.

Wodospad Sapadere
Wodospad Sapadere

Zwiedzanie Sapadere

Przy wejściu znajduje się średniej wielkości parking, przy którym znajdują się budki z jedzeniem i piciem. Druga czasem działa w połowie trasy. Są też toalety. Zwiedzanie kanionu powinno zająć coś około godziny. Więcej zajmie dojazd. Bez problemu można tu dotrzeć samodzielnie samochodem, ale lepiej pojawić się rano, potem może być problem z parkowaniem czy wyjechaniem.

Szlak w kanionie
Szlak w kanionie

Kanion Sapadere to popularne miejsce na wypady z oddalonej o jakieś 40 km Alanyi, więc tam można sobie kupić wycieczkę, która zawiezie nas do kanionu. Transportu lokalnego nie ma, więc bez samochodu zdani jesteśmy na organizatorów wycieczek. A tu jest w czym wybierać, widzieliśmy kilka, które woziły ludzi z głośną muzyką w samochodach z otwartym dachem były też autobusowe. Zazwyczaj te wycieczki poza kanionem oferują też wizytę w pobliskich jaskiniach lub inne atrakcje. My poprzestaliśmy na samodzielnym zwiedzaniu. Jako dodatkowa atrakcja przyrodnicza owszem spodobało się nam, ale lepsze wrażenia mieliśmy z intensywnego zwiedzania Saklikent czy Köprülü.

Rozlewisko za kanionem
Rozlewisko za kanionem

Jeśli uważasz wpis za pomocny lub interesujący polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Kanion Sapadere

Jajce, postój w dawnej stolicy Bośni

Trasa ZagrzebSarajewo to jakieś 6 godzin spokojnej jazdy. Pierwszy przystanek w Bośni zrobiliśmy sobie w miejscowości Jajce. Wiele osób przemierzających tę trasę robi tu właśnie krótki postój ze względu na wspaniałe wodospady na rzecze Pliva (lub oddalone od miasta jakieś 5 km młyny). Jednak samo miasto, choć wygląda niepozornie, skrywa niejedną tajemnicę. Nazwa podobno pochodzi od jajowatego kształtu wzgórza, na którym wzniesiono miasto.

Widok na Jajce
Widok na Jajce

Historia Jajce

Na przełomie XIV i XV wieku zamek w Jajce był siedzibą królów bośniackich, a w tutejszych katakumbach znajduje się królewska krypta. Cała osada została zbudowana w XIV jako nowa stolica rozrastającego się Królestwa Bośni. Jajce pozostało stolicą aż do wojny z Imperium Osmańskim. Wówczas król Stefan Tomaszević Kotromanić przeniósł stolicę do Bobovac. Wkrótce jednak Turcy zajęli całą Bośnię i Serbię (obie były wówczas związane unią personalną) królestwo upadło. Resztki zamku do dziś górują nad miastem. Można też podejść do murów. Zaś doczesne szczątki króla są wystawione w szklanej trumnie w monastyrze św. Łukasza.

Miasteczko jest bardzo ładnie położone
Miasteczko jest bardzo ładnie położone

Sekty i wyznania w Jajce

Jajce było ośrodkiem sekty bogomiłów, twórców tutejszych katakumb. Ta ciekawa sekta łączy wiarę chrześcijańską z zaratusztriańską. Według tych miłych Bogu (bo to znaczy „bogomił”) ludzi, Bóg miał dwóch synów: młodszego Jezusa i starszego Satanela, czyli po naszemu Szatana. I ten Satanel był twórcą świata materii, która jest zła. Jest to wyraźnie zaratusztriański dualizm. Oprócz katakumb można tu także obejrzeć ruiny świątyni MitryMithraeum. Niestety w tym wypadku, by móc to zobaczyć z bliska, należy skontaktować się wcześniej z lokalnym muzeum etnologicznym, by móc w ogóle zorganizować wizytę. Tak przypadkiem robiąc postój w Jajce, niestety się nie da się zwiedzić tego miejsca.

Wodospad na rzece Pliva widziany z góry
Wodospad na rzece Pliva widziany z góry (wodospad plivski)

W czasach tureckich zostały wzniesione tu meczety. Jeden z nich to meczet Esme Sultanija stanowiący istną ciekawostkę. Otóż jest jednym z nielicznych w Europie noszących imię kobiety.

Starówka Jajce
Starówka Jajce

Pozostałości po rozpadzie Jugosławii

O ile Jajce dość dobrze przetrwało zawieruchę obu wojen światowych, o tyle mocno ucierpiało podczas Wojny Bośniackiej. Wpierw miasto opuściła ludność serbska. Potem doszło tu do walk między Serbami a Bośniakami i Chorwatami. Formalnie w bitwie o Jajce Bośniacy i Chorwaci walczyli wspólnie z Serbami, ale mieli własne dowództwa, własne obozy, umocnienia, co doprowadziło tylko do większej dewastacji miasta. Dziś znajdują się tu tablice upamiętniające wojnę.

Meczet
Meczet

Miasto ożyło dzięki układowi z Dayton z 1995 roku. Ale z 45 tysięcy mieszkańców z początku lat 90. XX wieku dziś, jak już się „odbudowało” jest zaledwie 15 tysięcy. To dość dobrze oddaje skalę zniszczeń. Z historycznych rzeczy warto dodać, że to właśnie tu w 1943 zdecydowano o powołaniu Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Jugosławii.

Mury miejskie
Mury miejskie

Zabytki Jajce

Jak wygląda sprawa z zabytkami dobrze ukazuje historia kościoła św. Marii. W tym średniowiecznym kościele trzymano relikwie św. Łukasza Ewangelisty. Spłonął jednak w XIX wieku i nigdy go nie odbudowano. Ostała się bardzo charakterystyczna wieża. Warto tylko przypomnieć, że w czasach Królestwa Bośni to właśnie tu koronowano królów.

Turystyczne centrum Jajce
Turystyczne centrum Jajce

Wodospad na rzece Pliva

Dziś oczywiście bardzo istotnym miejscem jest też wodospad. Ma on 23 metry wysokości. To tu rzeka Pliva wpada do Vrbas. Wodospad można oglądać z góry (tam też jest parking, ale uwaga: wcale nie jest tak łatwo zaparkować, zbyt wielu turystów przyjeżdża tu właśnie dla wodospadu). Można go także oglądać z dołu (już za opłatą). Wtedy wchodzi się na specjalnie zbudowany taras. Podchodzi się na tyle blisko, że można zostać pomoczonym.

Wodospad na rzece Pliva
Wodospad na rzece Pliva

Warto dodać, że jeszcze nie tak dawno wodospady te były jeszcze wyższe. Niestety straciły kilka metrów w czasie działań wojennych z powodu ostrzału miasta. Choć podobno Bośniacy chcieliby przeprowadzić małą rekonstrukcję i je ponownie podwyższyć. Nawet bez tego robią bardzo dobre wrażenie. Wodospad idealnie wpisuje się w krótki postój w Jajce, ale jak widać, to miejsce, w którym warto spędzić więcej czasu, o ile oczywiście wszystko wcześniej się zaplanuje.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak bośniacki
Jajce

Zorac Karer (Carahunge), kamienny krąg i wodospad Szaki

W prowincji Sjunik w Armenii znajduje się armeńskie StonehengeZorac Karer (Zorats Karer) lub Carahunge (arm. Զորաց Քարեր, Karahuń lub Karahunj, Karahundż). Jest to największa megalityczna struktura w tym kraju, szacunkowo datowana na III – II tysiąclecie przed naszą erą, ale pewne fragmenty mogą być jeszcze starsze.

Carahunge (czyli Zorac Karer) z góry
Carahunge (czyli Zorac Karer) z góry

Kamienny krąg Zorac Karer

Na obszarze 7 hektarów znajdują się konstrukcje kamienne, ossuaria i menhiry ustawione w wyraźnym porządku. Tworzą one okrąg, południowe i północne ramię, aleję i skrzyżowanie. W sumie jest to ponad 200 kamieni, zaś największe z nich mają wysokość nawet do 3 metrów. Wiemy także, że zarówno w czasach greckich jak i rzymskich Zorac Karer próbowano wykorzystać do obrony. Nie ma zaś pewności, czy część kamieni nie została wykorzystana do budów w okolicy. Możliwe zatem, że cała ta struktura była jeszcze większa.

Kamienie w Zorac Karer. Warto zwrócić uwagę na dziurki, których używano przy transportowaniu.
Kamienie w Zorac Karer. Warto zwrócić uwagę na dziurki, których używano przy transportowaniu.
Zorac Karer z góry
Zorac Karer z góry

Nie jest jasna rola jaką odgrywał krąg, który prawdopodobnie powstał tu jako pierwszy. Przypuszcza się, że megality Zorac Karer służyły jako nekropolia, a także do obserwacji astronomicznych. Za drugą teorią przemawia fakt, że udało się dopasować ustawienie niektórych struktur ze wschodami i zachodami słońca w okresie przesileń i równonocy oraz wyróżnić 14 adekwatnych punktów dla Księżyca. Jedni wskazują, iż mogło to być obserwatorium, inni sugerują raczej miejsce składania ofiar bogom. Niektórzy wskazywali na bardzo dobrą znajomość astronomii i kult Syriusza. Według innych badaczy, na tym obszarze możemy wyróżnić jedynie nekropolię z licznymi grobami w typie ossuariów oraz rozrzucone ślady dawnych zabudowań.

Kamień w Carahunge
Kamień w Carahunge

Carahunge czyli historyczna zagadka

I tu pojawia się problem z datowaniem tego miejsca. Prawdę powiedziawszy poważne badania archeologiczne zaczęto przeprowadzać dopiero w 1984. Hipotezy dotyczące obserwatorium wskazują, iż to miejsce może mieć obecnie 7500 lat (a może i więcej), byłoby starsze od Stonehenge o 2500 – 4000 lat. To interpretacja poparta ustawą parlamentu Armenii w 2004. Jednocześnie już w 2000 roku istniała grupa europejskich badaczy, którzy przychylali się do drugiej opcji, raczej związanej z religią i cmentarzem. Wówczas powstałoby to między III a II tysiącleciem przed naszą erą, mogłoby być ciut starsze od Stonehenge acz późniejsze niż pierwsze kurhany w tamtym miejscu. Dziś, poza Armenią, właśnie tę wersję uznaje się za bardziej wiarygodną.

Fragment kręgu w Zorats Karer
Fragment kręgu w Zorats Karer
Obecnie kamienny krąg w Armenii znajduje się pośrodku niczego
Obecnie kamienny krąg w Armenii znajduje się pośrodku niczego

Ormiańska nazwa Carahunge prawdopodobnie oznacza „śpiewające” lub „mówiące kamienie” i miało by to nawiązywać do dźwięków, jakie wytwarza wiatr wiejący pomiędzy głazami i przez otwory w nich wydrążone. Zorats Karer to w miejscowym dialekcie „pionowe kamienie” lub „mocne kamienie”. Natomiast jeśli ktoś liczył na drugie Stonehenge to raczej się zawiedzie. Kamienie owszem są ułożone i jest to bardzo ciekawe, ale gdyby natknąć się na to przypadkiem można by mieć wątpliwości, czy to aby na pewno dzieło człowieka. No może oczywiście poza kurhanem. Resztę dostrzega się dzięki wiedzy, zwłaszcza patrząc na drobne szczegóły. Większość z nich została tu przyciągnięta przez zwierzęta pociągowe, a kamienie obwiązywano linami. Stąd w niektórych z nich są wyżłobione otwory, które niejako przy okazji odpowiedzialne są za dźwięk.

Kurhan pośrodku kręgu
Kurhan pośrodku kręgu
Kurhan w Carahunge z lotu ptaka/drona
Kurhan w Carahunge z lotu ptaka/drona

Natomiast idąc dalej w ciekawe, acz niepotwierdzone teorie, niektórzy Ormianie sugerują, że Carahunge nie tylko wpłynęło na budowę Stonehenge, ale także zauważają podobieństwa w nazwach. Ich zdaniem wpływ ormiański jest oczywisty. Poza Armenią jednak nie podchodzi się do tej teorii poważnie.

Kamienie dziś są trochę porośnięte porostami
Kamienie dziś są trochę porośnięte porostami

Dojazd do Zorac Karer (Carahunge)

Carahunge znajduje się poza utartym szlakiem, acz powoli się to zmienia i zaczynają tu przystawać wycieczki. Jadąc w stronę Tatew czy Goris trzeba trochę odbić na południe, kilka kilometrów od miejscowości Sisjan. Tam też znajduje się muzeum, w którym wystawione zostały przedmioty znalezione w okolicach kręgu. Poza samochodem właściwie nie ma szans by tu dotrzeć. Zaś pomijając historię, widoki są niesamowite. Kamienny krąg znajduje się na trawiastej równinie zaś w oddali wznoszą się monumentalne góry. Ma to niesamowity klimat. Obecnie jest tu też jeden barak pełniący rolę zajazdu, biletów nie ma, zaś zwiedzanie nie zajmie nam więcej niż godzinę. Okolica wykorzystywana jest jako pastwisko. Parkuje się przy ulicy i do kamieni trzeba dojść.

W tle widać majestatyczne góry
W tle widać majestatyczne góry

Okolice Sisjan

Choć kamienny krąg to zdecydowanie największa atrakcja okolic Sisjan w prowincji Sjunik, to warto zwrócić uwagę jeszcze na kilka innych miejsc. Znów bardziej, by podjechać, zobaczyć i ruszyć dalej. Jadąc w kierunku Tatew, czy Goris możemy się natknąć na pozostałości po Jedwabnym Szlaku. Są znaki i tabliczki to upamiętniające. Raczej miły przerywnik niż prawdziwy zabytek.

Worotnaberd
Worotnaberd

Kolejną ciekawostką w okolicy jest kamienna forteca Worotnaberd (Vorotnaberd) w przełęczy Worotan. Dziś niewiele z niej zostało poza mostem i paroma kamieniami. Część fortecy wykorzystywała naturalne skały, a właściwie to wręcz na odwrót. Dobrze ulokowaną skałę dodatkowo ufortyfikowano. Dziś niewiele z tego zostało, obok jest tylko odtworzony kamienny most. Stosunkowo blisko jest też ufortyfikowany klasztor Worotnawank z IX – XI wieku.

Zorac Karer, czyli kamienny krąg pośród traw
Zorac Karer, czyli kamienny krąg pośród traw

Wodospad Szaki

Bardziej znana atrakcja w prowincji Sjunik to wodospad Szaki, trzeci co do wielkości w kraju, mierzący 18 metrów wysokości. Trzeba wiedzieć, że to jest wodospad występujący sezonowo i czynny tylko za dnia. W latach 90. XX wieku wybudowano w pobliżu elektrownię wodną, zasilaną wodą z rzeki Szaki, dla wodospadu więc niewiele zostawało. W 2017 roku rząd Armenii zadecydował, by reaktywować atrakcję i obecnie w sezonie turystycznym w ciągu dnia do wodospadu dostaje się więcej wody, tworząc efektowne kaskady. Bardziej przyciąga to przejeżdżających Ormian, można tu sobie urządzić choćby piknik. Obok zaś możemy obserwować pasące się krowy.

Wodospad Szaki
Wodospad Szaki

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
Zorac Karer

Kravica, przepiękny wodospad w Bośni

Punktem obowiązkowym wycieczek Mostar – Medziugorie – Ljubuški – Dubrownikwodospady Kravica, zwane też po bośniacku czasem Kravice. I nie ma się co dziwić, to naprawdę zachwycające miejsce, gdzie można sobie spokojnie odpocząć na łonie natury. Oczywiście pod warunkiem, że nie przeszkadzają nam tłumy innych zwiedzających.

Wodospad widziany z góry
Wodospad widziany z góry

Wodospad Kravica i baza turystyczna

To spokojne, malownicze miejsce położone jest na rzece Trebižat. Grupa wodospadów rozciąga się na szerokości nawet 100 metrów, a ich wysokości dochodzą do 25 metrów. „Jezioro” u podnóża wodospadu ma 120 metrów średnicy. Te wodne kaskady w samym sercu krainy krasowej powstały dzięki osadzaniu się warstw twardego trawertynu i wymywaniu miękkich wapieni.

Wodospad Kravica w pełnej krasie
Wodospad Kravica w pełnej krasie

Znajduje się tutaj niewielkie zaplecze gastronomiczne, możliwość rozbicia namiotu, popływania łódką, jest przebieralnia i toalety. Przy dobrej pogodzie w wodzie kąpią się ludzie, no i można tu obserwować mnóstwo ptaków, ryb  i owadów. Słowem wszystko, czego potrzeba dla przyjemnego spędzenia czasu w takim miejscu i nie za dużo, by je skomercjalizować i zepsuć naturalne otoczenie.

Ludzie pływający przy wodospadzie Kravica
Ludzie pływający przy wodospadzie Kravica

Dojazd do wodospadu

By dojechać nad wodospady trzeba odbić trochę od miejscowości Ljubuški. Podczas naszej wizyty, parking, był jeszcze darmowy (choć podobno miało się to zmienić). Sam wstęp już niekoniecznie, ale sprzedaż biletów szła raczej dość ciężko. Przede wszystkim jest słabo oznaczona i jeśli akurat nikt nie pilnuje, to ludzie wchodzą za darmo. Nikt oczywiście się nie czepiał. Po części wynika to wprost z tego, że jeszcze parę lat temu nie było to miejsce znane i tłumnie odwiedzane. Dziś istnieje już infrastruktura turystyczna i należy się liczyć z tym, że z czasem będzie i płatne, i tłumne.

W okolicy znajduje się mała wodospad Kravica, a także pola i rzeka
W okolicy znajduje się mała wodospad Kravica, a także pola i rzeka

Od parkingu trzeba dojść do wodospadów, choć nie jest to zbyt daleko. Droga dla samochodów jest dłuższa, ale łatwiejsza. Droga piesza wymaga czasem podejścia lub zejścia po schodach. Ale wynagradza przepięknymi widokami.

Wodospad Kravica
Wodospad Kravica

Kravica: Zwiedzanie

Wpierw przechodzi się obok niewielkiego fragmentu korony wodospadów. Tu przypominają się parki narodowe Chorwacji – Krka i Plitvice z ich drzewami stojącymi pośród wody. Jednak są zdecydowanie mniejsze. W każdym razie warto o tym pamiętać, bo lepszą kolejnością oglądania jest Kravica, Krka i potem Plitvice, wtedy napięcie rośnie.

Dojście do wodospadu
Dojście do wodospadu

Na dole jest za to możliwość obejrzenia majestatycznego wodospadu. Kravica, w porównaniu do wspomnianych parków, niestety oferuje tylko jedną dużą „atrakcję”, którą dość szybko można zobaczyć. Znajduje się tu także mały wodospad, choć już nie robiący takiego wrażenia. Jest też jeden oblegany punkt gastronomiczny.

Jezioro przyciąga wielu turystów
Jezioro przyciąga wielu turystów

Kravica to idealne miejsce na postój w Bośni. Z pewnością warte zobaczenia, a kto wie, czy nie skorzystania z dobrodziejstw chłodnej wody. Oficjalna strona ma też wersję w języku polskim. Można tam zweryfikować aktualne ceny i czas otwarcia.

Po jeziorze można też pływać łódką
Po jeziorze można też pływać łódką

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak bośniacki
Kravica