Archiwa tagu: plaża

Wydmy Corralejo: park przyrodniczy i plaża

Jedną z najbardziej niezwykłych plaż i atrakcji Feurteventury jest Dunas de Corralejo, czyli wydmy Corralejo. Przyciągają ze względu na złoty piasek, spokój, niecodzienny krajobraz, ale też doskonałe warunki do uprawiania sportów wodnych, czy puszczania latawców.

Widok na plażę Corralejo
Widok na plażę Corralejo

Wydmy Corralejo (Fuerteventura)

Wydmy Corralejo znajdują się na wschodnim wybrzeżu wyspy, jakieś 100 km od brzegów kontynentalnej Afryki. Jednocześnie wyglądem przypominają pustynię, więc szybko ludzie zaczęli wierzyć, że piasek, który się tu znajduje, został przyniesiony przez wiatr z Sahary. Naukowcy jednak nie potwierdzają tego. Piasek powstał tutaj, składa się w dużej części z martwych koralowców. Sytuacja jest identyczna jak z Dunas de Maspalomas na Gran Canarii. Choć trzeba przyznać, że tamte wydmy wyglądają jeszcze bardziej pustynnie niż Corralejo, w kontekście archetypowego ergu. Te tutaj są bardziej płaskie, przynajmniej w tej mniej porośniętej części, ale przy tym mają zdecydowanie większą powierzchnię. Owszem, są tu wzniesienia, ale też pojawia się roślinność, więc przypomina to raczej krajobrazy, jakie widzieliśmy w Tunezji, niż w Erg Chebbi w Maroko, więc akurat zgadza się to z reklamowymi hasłami, że przypomina to Saharę.

Dalsza okolica
Dalsza okolica

Miasteczko Corralejo

Corralejo jest też bardziej kameralne od Dunas de Maspalomas pod innym względem. Istnieje tu miejscowość turystyczna z aquaparkiem i cała infrastrukturą, ale znajduje się ona na północy w pewnym oddaleniu, nie obudowuje ona w całości wydm. Miejscowość Corralejo jest to dziś jedno z najbardziej znanych i żyjących miejsc turystycznych Feurty. Warto dodać, że wcześniej znajdowała się tu niewielka wioska rybacka. Obecnie to miasteczko niespecjalnie wyróżniające się na Kanarach, ale ma jedną istotną rzecz: port z promami. Właśnie stąd płynie się na Lanzarote, ale też na Isla de Lobos. Oczywiście doskonale sprawdza się także jako kurort.

Corralejo
Corralejo

Park przyrodniczy Corralejo

Sam park Parque Natural de Corralejo liczy sobie aż 27 km2, a w jego obszarze znajdują się nie tylko wydmy i plaże ciągnące się przez 10 kilometrów, ale również niewielkie wzniesienia. Najwyższe z nich to Montaña Roja, czyli góra czerwona – 314 metrów wysokości – znajdująca się na południu parku. To dobry punkt widokowy. Park założono w 1982 roku.

Wydmy przypominają trochę Saharę
Wydmy przypominają trochę Saharę

Jadąc przez wydmy, jest wiele miejsc, gdzie można się zatrzymać i pójść na plażę, albo przespacerować się po wydmach. Droga rozdziela je, choć czasem wydmy są po obu stronach. Jest tu sporo miejsc do zaparkowania. Corralejo znajduje się w dość wietrznym terenie (co pomaga teorii o naniesionych piaskach). To miejsce, które upodobali sobie wielbiciele kitesurfingu, czy latawców, czasem odbywają się tu zawody i pokazy tych ostatnich. Zwłaszcza, że pogoda na Kanarach zazwyczaj jest sprzyjająca odpoczynkowi, a jak się do tego doda wiatr, to jest to dla nich idealne miejsce. Z innych atrakcji, w listopadzie organizowany jest tu półmaraton.

Corralejo to idealne miejsce na Kanarach do kitesurfingu
Corralejo to idealne miejsce na Kanarach do kitesurfingu

Wydmy i plaże

Wydmy oczywiście są rezerwatem, natomiast warto dodać, że zlewają się z plażą (podobnie jak w przypadku Maspalomas), te zaś ciągną się na całej długości parku (plaża Corralejo to tylko jedna z nich). Plaże na tym terenie są dość zróżnicowane, jedne mają złoty piasek, inny bardziej biały, za to woda oceanu jest tu zazwyczaj lazurowa.

Połaci piasku jest tu całkiem sporo
Połaci piasku jest tu całkiem sporo

Plaże Corallejo dzielą się na wiele mniejszych. Najbardziej znane z nich to Grande Playas, Barreta de Abajo, Playa de los Matos, Playa Larga, Playa el Viejo, El Pozo, El Caserón, Playa Corralejo Viejo, Alzada, el Moro, el Burro, el Dormidero, los Martos, el Bajo Negro,el Médano, La Goleta, Las Clavelinas, czy Muelle Chico. W niektórych miejscach rozbijają się nudyści. Najważniejsze jednak jest to, że tu ludzie się rozchodzą, więc jest sporo miejsca i możliwości podziwiania natury. To też idealne miejsce na odpoczynek. Na północy, blisko hoteli Riu stacjonuje ratownik, większość plaży jednak jest niestrzeżona i pomijając parkingi przy ulicy przecinającej park, pozbawiona infrastruktury. Niemniej jednak to wciąż jedno z najbardziej wyróżniających się  miejsc Feurteventury.

Corralejo jest rozległe, więc niektóre miejsca zaanektowali sobie nudyści
Corralejo jest rozległe, więc niektóre miejsca zaanektowali sobie nudyści

Wydmy w kinie

Warto wspomnieć też o filmowym występie. Corralejo pojawiły się w filmie „Eternals” (2021) Chloe Zhao, osadzonego w MCU. Zdjęcia nagrywano w innych częściach Fuerty, ale właśnie na wydmach nagrywano sceny pustynne. Praca na wydmach została zauważona przez dziennikarzy, a na zdjęciach uwiecznione zostały Angelina Jolie i Lia McHugh.

W wielu miejscach w Corralejo parkuje się tuż przy drodze
W wielu miejscach w Corralejo parkuje się tuż przy drodze

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak hiszpański
Corralejo

Olympos, zwiedzanie starożytnych ruin tuż przy plaży

Licyjski Olympos (tur. Olimpos) znajduje się w dystrykcie Kumluca w prowincji Antalaya. Dokładnie w sąsiedztwie miejscowości Çıralı. Dziś to jedno ze stanowisk archeologicznych w Turcji. Wyróżniające się przede wszystkim lokalizacją.

Olympos
Olympos

Historia Olympos

Samo miasto Olympos, dogodnie położone u ujścia rzeki i za górami, istniało już w IV wieku przed naszą erą, bo tak datuje się najstarsze znalezione tutaj inskrypcje. Jego nazwa z pewnością wzięła się od pobliskiego szczytu Olimp. Swoją drogą, nam góra Olimp kojarzy się z grecką mitologią i jednym konkretnym szczytem, ale w starożytnym świecie basenu Morza Śródziemnego przynajmniej 20 górskich szczytów określano tym mianem. Do tej pory byliśmy przy dwóch Olimpach: na Cyprze (Olimbos) oraz przy tym licyjskim (choć byliśmy tu na Chimerze w ramach tego samego parku).

Ruiny w Olympos
Ruiny w Olympos

Olympos ze swoim strategicznym położeniem stał się zamożnym miastem i jednym z trzech najpotężniejszych członków Ligii Licyjskiej (w jej skład wchodziły między innymi jeszcze Myra, Patara, czy Ksantos). Jednak oddzielił się od niej 100 roku przed naszą erą i zaczął bić własną monetę. Wtedy też padł ofiarą piratów cylicyjskich, którzy w II i I wieku p.n.e siali postrach na wybrzeżu Azji Mniejszej i zdobywali kolejne miasta. Wreszcie wojnę wydał im sam Rzym, a pokonał ich Pompejusz, tym samym zdobywając zajęte przez nich miasta dla Rzymu. Należał do nich Olympos.

Stanowisko archeologiczne Olympos jest dość mocno zarośnięte
Stanowisko archeologiczne Olympos jest dość mocno zarośnięte

Rzymski okres

Miasto służyło Rzymianom, na krótko giną o nim wzmianki w II wieku naszej ery, przez co niektórzy przypuszczają, że być może ten znany dziś Olympos nie jest tym pierwszym licyjskim, potem rzymskim Olymposem, ale innym miastem. Trudno to dziś zweryfikować. Natomiast na pewno odwiedził je w 129 cesarz Hadrian i przez pewien czas Olympos nosiło nazwę Hadrianopolis. Swoją drogą to był wielki zaszczyt nazwać miasto na cześć cesarza, dostępowały go tylko ważne miasta. Nie jest to wyraz  lizusostwa ze strony władz miasta, jak można sądzić. Wiemy, że miasto na powrót pojawia się w historii średniowiecznej, służąc Wenecjanom, Genueńczykom i Rodyjczykom, a ślady tych rządców można zobaczyć przede wszystkim w umocnieniach fortecznych na wybrzeżu. W momencie osmańskiego podboju jednak miasto było już całkowicie opuszczone.

Odkrywanie starożytnych ruin pośród drzew jest bardzo klimatyczne
Odkrywanie starożytnych ruin pośród drzew jest bardzo klimatyczne

Olympos obecnie

Dziś możemy podziwiać przede wszystkim fragmenty zabudowań od okresu hellenistycznego aż do średniowiecznych twierdz i murów obronnych, rzymskie łaźnie i sarkofagi oraz przejść się wytyczonymi jeszcze w starożytności ulicami. Wszystko to w scenerii śródziemnomorskiego lasu, co wyróżnia to stanowisko archeologiczne spośród wielu innych. Fajne jest też to, że mamy tu główną ścieżkę przelotową i bardzo wiele odgałęzień. Jest sporo odkrywania. Są tu pozostałości bazyliki, dawnego magazynu, sarkofagi, można natknąć się na mozaiki. Były też gimnazjum, łaźnie czy teatr. Są resztki murów obronnych i innych budynków, w tym świątyń.

Stanowisko archeologiczne Olympos
Stanowisko archeologiczne Olympos

Przez ruiny starożytnego miasta wiedzie droga na kamienistą plażę, na której w dodatku da się spotkać żółwie morskie (właściwie to nocą w sezonie lęgowym), więc można i zwiedzać i plażować. Ludzie wykorzystują stanowisko archeologiczne jako skrót. W dawnych czasach przy plaży znajdował się port, obecnie nic tu nie zostało.

Licja nie może obyć się bez grobowców
Licja nie może obyć się bez grobowców

Park Narodowy Beydağları

Warto wspomnieć, że zarówno plaża z żółwiami, jak i ruiny Olympos oraz Faselis i Idyros, a także Góra Olimp Licyjski (Tahtalı Dağı) i płonące skały Yanartaş (Góra Chimery) należą do Nadmorskiego Parku Narodowego Beydağları (Olimpos – Beydağları Sahil Milli Parkı, Olympos Beydagları National Park). Jest więc to bardzo ciekawy obszar oferujący wiele możliwości spędzenia czasu.

Plaża jest wykorzystywana zarówno przez turystów jak i przez żółwie morskie (do składania jaj)
Plaża jest wykorzystywana zarówno przez turystów jak i przez żółwie morskie (do składania jaj)

Zwiedzanie Olympos

Przed wejściem na teren stanowiska archeologicznego znajduje się niewielki parking. Natomiast wejście znajduje się na południe od Çıralı, które jest dobrą bazą wypadową jeśli chodzi o Chimerę, ale już niekoniecznie jeśli chodzi o Olympos. Przede wszystkim brakuje tu dróg. Myśmy spali nieopodal Olympos. To dość charakterystyczna okolica, pełna drewnianych domków kempingowych, ale też mniejsza (i tym samym spokojniejsza) niż Çıralı.

Znajduje się tu także zatoka ze słodką wodą
Znajduje się tu także zatoka ze słodką wodą

Natomiast nie jest to jedyne miejsce, gdzie można zobaczyć żółwie, choć tym razem błotne. Cześć stanowiska archeologicznego Olympos znajduje się pod wodą. Formalnie płynie tędy rzeka, ale wygląda to bardziej jak stawy – bagniska, a w nich jest wiele żab i żółwi oraz trochę ptaków. W wodzie znajduje się część zabytków, inne często są porośnięte.

A w niej, żółwie błotne
A w niej, żółwie błotne

Jeśli lubicie klimat starożytnych ruin zaginionych w dżungli, rodem z Indiany Jonesa, przypadnie Wam do gustu Olympos na Tureckiej Riwierze. Co prawda „dżungla” to w tym przypadku nadmorski las w typie śródziemnomorskim, a „zaginione” oznacza bardziej zarośnięte, jednak klimat jest.

Stanowisko archeologiczne Olympos
Stanowisko archeologiczne Olympos

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Olympos

Side, plaża, starożytne ruiny Greckie i Rzymskie oraz turecki kurort

Jeśli nie wiecie, czy chcecie spędzić leniwie czas w tureckim kurorcie, czy zaczerpnąć antycznej historii podczas zwiedzania ruin, powinniście zarezerwować pobyt w Side. Tutaj jest dwa w jednym: kurort narosły na imponujących ruinach starożytnego miasta. Czyni to miejsce unikalnym na mapie tureckiej riwiery.

Z parkingu wchodzi się wprost do ruin
Z parkingu wchodzi się wprost do ruin

Historia Side

Side zostało założone w VII wieku przed naszą erą przez greckich migrantów z kolonii Cyme na obszarze Lidii w zachodniej Anatolii. Bóstwem tytularnym miasta była Atena, której wizerunek pojawiał się na bitych tutaj monetach. Co ciekawe, język sydetyjski, początkowo opisany przez Greków jako niezrozumiały dialekt, miał na tyle mocny wpływ, że nie tylko był w użyciu do II wieku przed naszą erą, ale wręcz wyparł język grecki u migrantów. Do dziś, poza kilkoma pojedynczymi słowa, języki sydetyjski pozostaje niezrozumiały. Wpływa na to niewielka ilość zachowanych tekstów, zwłaszcza przynajmniej dwujęzycznych.

Nimfeum w Side (Anıtsal Çeşme)
Nimfeum w Side (Anıtsal Çeşme)

Sama nazwa miasta – Side – może wywodzić się z lokalnego języka, a może być nadana przez Greków, gdyż w grece „side” oznacza owoc granatu.

Akwedukt w Side
Akwedukt w Side

Miasto było świadkiem wojny między Rzymem a państwem Seleucydów, spadkobiercą imperium Aleksandra Macedońskiego. W roku 190 p.n.e rozegrała się bitwa morska, zwana bitwą o Side, gdzie flota rodyjska, wsparta przez Rzym i Pergamon, pokonała flotę Antiocha III Wielkiego.

Kolumny, które ostały się przy dawnej ulicy
Kolumny, które ostały się przy dawnej ulicy

Wartą zapamiętania ciekawostką jest to, że wojskami Seleucydów dowodził generał Hannibal, ten sam, który w czasie wojen Rzymu z Kartaginą poprowadził armię wraz ze słoniami przez Alpy. Nie oceniajcie jednak Hannibala przez pryzmat tych klęsk – jest uważany za jednego z najlepszych strategów starożytności, ojca taktyki wojennej, od którego Rzymianie wiele się nauczyli.

Ruin jest tu całkiem sporo
Ruin jest tu całkiem sporo

Miasto, dzięki klęsce wojsk Antiocha wyrwało się spod dominacji królestwa Seleucydów, a ponieważ wpływy Pergamonu ledwie sięgały do Perge, Side doświadczało kruchej wolności. Czasy prosperity dla miasta nadeszły w I wieku p.n.e, gdy piraci cylicyjscy założyli tutaj swoją główną morską bazę i miasto bogaciło się dzięki napadom i handlowi niewolnikami.

Wejście do teatru
Wejście do teatru

Okres rzymski

Gdy Rzymianie położyli kres zorganizowanemu w państwo piractwu, Side dostało się pod panowanie rzymskie. Jednak wcale na tym nie ucierpiało, wręcz przeciwnie. Rzymianie potrafili docenić strategiczne położenie miast i miasto pozostawało jednym z głównych ośrodków handlowych w Azji Mniejszej aż do III wieku naszej ery.

Teatr w Side
Teatr w Side

Z okresu rzymskiego pochodzi większość zabytków, które możemy dziś podziwiać. Miasto było rozległe i gęsto zabudowane, zamieszkane przez nawet 60 tysięcy osób. Wrażenie robi imponujący, największy w dawnej Pamfilii teatr, Brama Wespazjana, ruiny licznych domostw, łaźni miejskiej, agory ze świątyniami i nawet dużego szpitala.

Ruiny i deptak
Ruiny i deptak

Upadek i odrodzenie

Okres schyłkowy miasta nadszedł w IV wieku, kiedy metropolia była nękana przez ludy z gór Taurus. Miasto odżyło nieco w V i VI wieku, gdy Side stało się siedzibą biskupstwa. Jednak kolejne wieki przyniosły napady arabskie, silne trzęsienia ziemi i niepokoje na tle religijnym. Wszystko to sprawiło, że świetne niegdyś Side zostało porzucone przez mieszkańców.

Chodząc po mieście można znaleźć sporo starożytnych pozostałości
Chodząc po mieście można znaleźć sporo starożytnych pozostałości

Na kartach historii Side pojawia się jeszcze raz jako duże miasto w XII wieku, gdy zamieszkali tutaj osadnicy żydowscy. I to zostało zakończone, tym razem przez najazdy seldżuckie. Side na dobre zostało porzucone i pogrzebane. Wykopaliska archeologiczne trwają od 1947 roku, z krótkimi przerwami, wciąż odkrywając nowe świadectwa życia dawnych mieszkańców.

Pozostałości świątyni
Pozostałości świątyni

Zwiedzanie Side

Przybywając do Side przejazdem, by zobaczyć zabytki, przede wszystkim kierujemy się na olbrzymi parking. Ten jest naprawdę duży. Stamtąd zaczynamy wędrówkę po mieście. Pierwsze ruiny znajdują się praktycznie tuż przy parkingu. Inne znajdujemy po drodze. Im bliżej jednak jesteśmy centrum turystycznego, tym trudniejsze jest to zadanie. Tam zabytki archeologiczne odchodzą trochę na bok i łatwo je przeoczyć. Niezwykłym odczuciem jest spacer rzymskim traktem.

Plaża i morze na wyciągnięcie ręki
Plaża i morze na wyciągnięcie ręki

Nie wszystkie zabytki w centrum turystycznym są niewielkie. Niektóre się wyróżniają. Jak choćby świątynia Apollo, wręcz obowiązkowy i ikoniczny fragment Side do zobaczenia. Pozostały tu tylko kilka kolumn, ale te ulokowane obecnie są efektownie tuż przy brzegu morza. Jest to naprawdę niesamowity widok, który oczywiście przyciąga wielu turystów. Półwysep i zabytek jest malowniczo położony nad samym morzem. Kolumny były restaurowane w latach 80. XX wieku. Przewodził temu profesor Inan, natomiast pieniądze wyłożył były amerykański wojskowy, Alfred Friendly, który założył fundację wspierającą Side.

Do tego sklepiki i wszechobecne koty, jak to w Turcji
Do tego sklepiki i wszechobecne koty, jak to w Turcji

Tuż obok znajdują się ruiny świątyni Ateny, bogini miasta, a także pozostałości bazyliki chrześcijańskiej z V wieku. Tę wzniesiono na ruinach jeszcze innych świątyń. Trochę dalej zlokalizowana jest świątynia Mena anatolijskiego bóstwa księżyca. Na agorze natomiast znajdują się pozostałości świątyni Tyche.

Ruiny i morze, takie cuda tylko w Side
Ruiny i morze, takie cuda tylko w Side

Kilka innych punktów to rzymska agora, nimfeum, czy teatr pochodzący z II wieku. Jest on dobrze zachowany i obok muzeum dodatkowo biletowany. Są też pozostałości rzymskiej drogi, ta także możliwość pochodzenia między wykopaliskami zwykłych miejski budynków (bliżej parkingu). Wygląda to tak, że wchodzi się na pole, gdzie pozostały resztki domów czy sklepów. Przypomina to trochę Pompeje, czy Efez, ale jest bardziej dzikie, nieuporządkowane, no i łatwiej dostępne. Sprawia wrażenie jakby niedawno zostało odkryte i nikt jeszcze się tym nie zajął.

Świątynia Apollo
Świątynia Apollo

Warto odwiedzić muzeum w Side, gdzie wystawione są znaleziska archeologiczne z tego miasta, a w lapidarium znajdują się kamienne sarkofagi i rzeźby.

Świątynia Apollo w Side, zlokalizowana na plaży, jest jednym z symboli tego miasta
Świątynia Apollo w Side, zlokalizowana na plaży, jest jednym z symboli tego miasta

Kurort obecnie

Side, nie licząc turystów, jest raczej niewielkim miasteczkiem. Mieszka tu jakieś 20 tysięcy mieszkańców. To jedno z kilku starożytnych miast w okolicach Antalyi i Alanyi. Natomiast Side doskonale nadaje się także na bazę wypadową po okolicy. Siłą rzeczy jest tu dużo spokojniej niż w obu wspomnianych miastach. Jak w innych ośrodkach wybrzeża tak i tu znajdziemy niewielki, acz urokliwy port. Oczywiście znajduje się tu plaża, dużo kafejek i spokojny klimat, gdy chodzi się uliczkami starego Side. To dość typowa zabudowa turecka. Side to, jak wspomnieliśmy, także popularny kurort z całym dobrodziejstwem inwentarza. To tak naprawdę przekłada się na czas zwiedzania całości. Trudno się skoncentrować jedynie na zabytkach, czasem trzeba czekać lub omijać ludzi. Więc na Side minimalnie należy poświęcić z 3-4 godziny lub dzień jeśli chcemy też trochę tu odpocząć.

Turecka zabudowa w Side
Turecka zabudowa w Side

Filmowo na razie gościły tu jedynie tureckie produkcje.

Muzeum
Muzeum

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Side

Alanya, kurort na Tureckiej Riwierze

Alanya to drugi obok Antalyi popularny kurort na Tureckiej Riwierze i w tym wypadku to przede wszystkim miasto turystyczne, będące doskonałą bazą wypadową do zwiedzania okolicy, jak i miejscem do wypoczynku. Także w samym mieście znajduje się kilka ciekawych historycznych miejsc do zobaczenia.

Alanya wieczorem
Alanya wieczorem

Historia Alanyi

Koleje losu tego miasta są podobne do historii Antalyi i całej starożytnej Pamfilii. Warto wspomnieć, że najstarsza zachowana wzmianka o Alanyi pochodzi z IV wieku przed naszą erą, gdzie określa się je grecką nazwą Korakesion. Oznacza to „Wystające miasto” i nawiązuje do skalnego cypla, który rozdziela Antalię, a na którego szczycie wzniesiono później seldżucką twierdzę. Rzymianie nazywali miasto Coracesium, zaś w czasach Cesarstwa Bizantyjskiego zmieniono mu nazwę na grecką Kalonoros, czyli „Piękną górę”.

Czerwona Wieża (Alanya, Turcja)
Czerwona Wieża (Alanya, Turcja)

Nazwa Alaiye została nadana przez seldżuckiego władcę Alā ad-Dīn w XIII wieku, podczas gdy włoscy kupcy określali je wówczas jako Candelore. Obecną nazwę, czyli Alanya, przyznano w 1935 roku podczas wizyty prezydenta Mustafa Kemal Atatürka.

Widok z zamku Alanya na Morze Śródziemne
Widok z zamku Alanya na Morze Śródziemne

Alanya jako kurort

Po drugiej wojnie światowej, podobnie jak w innych miejscach w regionie, emigrowali stąd chrześcijańscy Grecy, miasto zaś stało się bardziej tureckie. Zaczęło zyskiwać na turystycznym znaczeniu w latach 60. XX wieku, wraz z udostępnieniem do zwiedzania jaskiń. Prawdziwy rozwój nastąpił dopiero po 1998 roku, wraz ze wzrostem znaczenia lotniska Antalya (sama Antalya jest odległa o jakieś 130 km). Dzięki dobremu transportowi Alanya zaczęła dynamicznie rozwijać się turystycznie, stając się jedną z najbardziej znanych tureckich wakacyjnych miejscówek.

Mury i Alanya w tle
Mury i Alanya w tle

Faktycznie jako resort Alanya oferuje bardzo wiele. Jest tu sporo sklepów, hoteli i restauracji, a do tego jeszcze port i morze. Życie nocne toczy się do późnych godzin, zaś lokalne agencje oferują mnóstwo wycieczek po bliższej i dalszej okolicy. Przy promenadzie wygląda to dość turystycznie, ale jeszcze nie przaśnie. Gorzej już ze statkami turystycznymi, te obecnie straszą.

Sklepy kuszą turystów dzień i są jeszcze otwarte długo po zapadnięci zmroku
Sklepy kuszą turystów dzień i są jeszcze otwarte długo po zapadnięci zmroku

Zamek Alanya

Do zwiedzania jest kilka rzeczy, przede wszystkim seldżucka twierdza z XIII wieku, czyli zamek w Alanii (Alanya Kalesi). Wcześniej istniały tu rzymskie i bizantyjskie fortyfikacje. Zamek był typowo obronny. Znajduje się na wzgórzu o wysokości prawie 250 metrów. Od XIX wieku teren zamku zmienił charakter, powstało tu sporo willi, które się mija idąc na sam szczyt. Dziś zamek, a przynajmniej ta część, która z niego została (głównie cytadela), jest udostępniony dla turystów. To muzeum na otwartym powietrzu. Są tu pozostałości murów, cystern i przede wszystkim wspaniałe widoki na miasto (z obu stron) i Morze Śródziemne. Zamek jest wpisany na Tymczasową Listę UNESCO.

Mury zamku Alanya
Mury zamku Alanya

Na zamek można dostać się też kolejką. Na zachód od wzniesienia znajduje się dalsza część Alanyi, gdzie poza plażą jest stacja kolejki linowej. Tu właśnie znajduje się Plaża Kleopatry, którą szczycą się organizatorzy wycieczek, gdyż uchodzi za najpiękniejszą z plaż Turcji. Rozciąga się tu także Bulwar Ataturka pełen sklepików, hoteli i restauracji.

Zamek to cały kompleks, mury, łaźnie, świątynie, a raczej to co z nich zostało
Zamek to cały kompleks, mury, łaźnie, świątynie, a raczej to co z nich zostało

Bulwary i plaże

Ale takich miejsc jak bulwar jest więcej. Po wschodniej stronie mamy plażę Kejkubada i właściwie ten sam zestaw. W porcie jest mniej hoteli, to bardziej imprezowa część. Sklepiki i knajpy są nawet przy przelotówce, sporo miejsc do pochodzenia. Ogólnie Alanya w dużej większości to typowy kurort, jest trochę kiczu, wliczając to pirackie statki wycieczkowe, ale też dużo atrakcji dla stacjonarnych turystów.

Plaża Damlataş to przedłużenie słynnej plaży Kleopatry (Alanya)
Plaża Damlataş to przedłużenie słynnej plaży Kleopatry (Alanya)

Pozostałości murów

Jak wspominaliśmy, zamek niegdyś był większy. Przede wszystkim miał spore mury miejskie i liczne wieże (blisko 140). Zostało ich bardzo niewiele, najlepiej zachowana i najbardziej znana to Czerwona Wieża (Kızıl Kule). Wyróżnia się nie tylko kolorem cegieł, ale też ośmiokątnym kształtem. Za projekt odpowiada Ebu Ali Reha z Aleppo. Wieża ma 33 metry wysokości i chroniła stocznię. Obecnie znajduje się w niej muzeum etnograficzne, ale w czasie COVID-19 było ono zamknięte. Jest przy niej bardzo niewielki parking. Warto wspomnieć, że swego czasu była ona też na banknotach (250 tys. lir przed denominacją).

Czerwona Wieża w dzień
Czerwona Wieża w dzień
Wieża i punkt widokowy
Wieża i punkt widokowy

Obok znajduje się kolejny zabytek, który w sumie najłatwiej jest zobaczyć z daleka. To dawne stocznie – Tersane. Kamienne, przez co się wyróżniają. Niestety nie są wykorzystywane turystycznie.

Zamek Alanya
Zamek Alanya

Alanya – jaskinia i inne atrakcje

Wzgórze oferuje także jaskinię Kapiący Kamień (Damlataş Mağarası) do zwiedzania. Znajduje się ona po zachodniej stronie wzniesienia, blisko stacji kolejki. Podobno leczy astmę, ale to już słyszeliśmy przy okazji Nieba i Piekła. To czego brakuje, to spektakularnego meczetu. Niewielka też jest oferta muzealna, właściwie warto zwrócić tylko uwagę na Muzeum Archeologiczne. Jak w większości miast, jest tu też Dom Ataturka, no i są muzea-atrakcje przewidziane bardziej pod rodzinne wypady jak Dom Kota. Choć w tym ostatnim przypadku nie jest on tak specyficzny jak ten w Wan. Ale jak wspominaliśmy, Alanya to idealna baza wypadowa do wycieczek po okolicy, w tym właśnie także do stanowisk archeologicznych jak Side czy Anamurium lub Aspendos, czy kanionów Köprülü, Sapadere.

Alanya widziana z zamku
Alanya widziana z zamku

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Alanya

Drastis, Kanał Miłości, Paleokastritsa, Porto Timoni, klify i północne Korfu

Korfu uchodzi za najbardziej zieloną z wysp greckich. Przede wszystkim dzięki uprawie oliwek oraz rosnącym gdzieniegdzie gajom cyprysowym, a także odpowiedniej pogodzie, która sprawia, że poza sezonem dość często tu pada. Ale równie charakterystyczne jest też wybrzeże Korfu, z przepięknymi plażami i klifami, w szczególności na północnym zachodzie. Najbardziej znane punkty to Kanał Miłości, przylądek Drastis, plaża Logas, Porto Timoni czy Paleokastritsa. To miejsca, które można zarówno objechać w jeden dzień, zatrzymując się przy każdym na chwilę, jak i poświęcić im więcej czasu, by spokojnie je eksplorować czy plażować. Wiele z nich zaś znajdziemy na pocztówkach i folderowych zdjęciach reklamujących tę wyspę.

Kanał Miłości, Korfu
Kanał Miłości, Korfu

Kanał Miłości

Zdecydowanie najsłabiej ze wspomnianych punktów wypada naszym zdaniem Kanał Miłości (Canal D’Amour). Dlatego właśnie warto zacząć swoją podróż od niego. Znajduje się on w turystycznej miejscowości Sidari (gr. Σιδάρι), pełnej hotelików i knajp czy sklepów oraz rzucających się w oczy szyldów. To taki typowy kurort, pozbawiony klimatu. I to właśnie stanowi problem. Sam kanał jest malowniczy, ale stosunkowo niewielki. Natomiast dostęp do niego został w praktyce obstawiony jakimiś barami, czy hotelami. Prawdę mówiąc najłatwiej zatrzymać się na parkingu jednej z restauracji i stamtąd pójść nad kanał. Parking jest darmowy, ale tylko dla klientów. W każdym razie jak obieca się kupić coś do picia, to normalnie przymykają na to oko. Ale w szczycie sezonu znalezienie parkingu może stanowić problem. No i jest to istotne miejsce na trasie wycieczkowej, więc będzie tu też dużo ludzi.

Kanał Miłości
Kanał Miłości

Kanał to piękny klif w piaskowcu, natomiast w bliskiej okolicy jest ich kilka, włączając to mały kanał. No i wszędzie są plaże. Czysta turkusowa woda, żółty piaskowiec i jeszcze zieleń, plus błękit morza i przy dobrej pogodzie widok na Albanię to widok zapadający w pamięć. Zdecydowanym plusem jest to, że można sobie trochę po tych skałach pochodzić. Można również wykupić wycieczkę łodzią, by móc podziwiać kanał i jego okolicę z wody. Nazwa kanału jest chwytliwa i wiąże się z nią legendą (możliwe, że wymyśloną na potrzeby rozreklamowania tego miejsca). Samotne kobiety jeśli przepłyną przez kanał, to w ciągu roku znajdą swoją drugą połówkę. Zaś pary, które razem się tu wykąpią, połączy wieczna miłość. Z tym pływaniem jest kilka wersji, włącznie z przepłynięciem przez morską jaskinię lub skokiem z klifu do wody, zależy kto opowiada historię. W każdym razie miejsce jest oblegane przez turystów.

Canal D’Amour
Canal D’Amour

Przylądek Drastis

Jeśli chodzi o skały i klify, przylądek Drastis (Cape Drastis) wygląda dość podobnie, ale przede wszystkim jest mniej dostępny. Nie ma jednego punktu, do którego można dojść. Jest kilka ścieżek, ale już najwyżej położony punkt to ogrodzona własność prywatna, na którą nie da się wejść. Jedną z możliwości jest opłynięcie przylądka, mamy tu przystań, która czeka na turystów i oferuje tego typu wycieczki (znajduje się ona na wschodzie). Można też popatrzeć na całość z góry. Jest to bardzo ładny i charakterystyczny klif, jedna z ikon Korfu. Kolory podobne do Kanału Miłości, choć piaskowiec zdawał się bardziej biały. Dodatkowo część skał to obecnie małe wysepki. Całość robi to bardzo dobre wrażenie, no i plusem jest brak infrastruktury turystycznej, co daje odczucie bardziej dzikiej i naturalnej części wyspy.

Zatoczka Gravas, przylądek Drastis
Zatoczka Gravas, przylądek Drastis

Dojazd do Drastis jest bardziej dziki, jest to droga szutrowa. Należy wpierw kierować się na miejscowość Peroulades, a potem odbić na północ. Znajdziemy tu kilka miejsc parkingowych, acz niewiele. Wszystko za darmo. Plusem jest to, że właściwie nie docierają tu też duże wycieczki. Dotarcie jest problemowe zbyt trudne dla autokarów.

Zatoczka Gravas, przylądek Drastis
Zatoczka Gravas, przylądek Drastis

Alternatywą jest też wybranie się do zatoczki Gravas, tu dojazd jest od wschodniej strony. Droga znów słabej jakości. Za to stąd czasem można wynająć rejs stateczkiem wokół przylądka Drastis. Zresztą sama zatoczka i tak przyciąga ludzi do odpoczywania.

Przylądek Drastis, Korfu
Przylądek Drastis, Korfu

Plaża Logas

W miejscowości Peroulades znajduje się jeszcze jedno przepiękne miejsce. Kamienista plaża Logas (Logas Beach) przy klifie. Plaża przynajmniej z nazwy, bowiem jest naprawdę niewielka i większość osób, która tu przybywa raczej ogląda wysokie klify, acz widzieliśmy pojedynczych zażywających kąpieli. Podobnie jak w przypadku Kanału Miłości tak i tu okolica jest obstawiona barami, lecz szczęśliwie raczej są one z boku. W kawiarni „7th Heaven” znajduje się między innymi szklany mostek, z którego można podziwiać klif z góry. Na kamienistą plaże na dole prowadzą schody. Taka typowa plaża, na której jest i piasek, a za nim klify, znajduje się bardziej na południe w miejscowości Agios Stefanos.

Plaża Logas, klify Korfu
Plaża Logas, klify Korfu

Natomiast plażę Logas nazywa się czasem plażą Zachodzącego Słońca (Sunset Beach), gdyż podobno zachody są tu najpiękniejsze na całym Korfu. Na ile to marketing, nie weryfikowaliśmy. Ale istotne jest tu ułożenie geograficzne. Klif idzie z północy na południe, więc przez pierwszą część dnia plaża jest zacieniona. Zaś gdy słońce chyli się ku zachodowi, to dodatkowo skały bardzo ładnie się w nim mienią. Geologicznie to wciąż te same piaskowce, co w przypadku pobliskiego Drastis.

Plaża Logas, klify Korfu
Plaża Logas, klify Korfu

Porto Timoni i Afionas

Nas jednak zdecydowanie bardziej przyciągnęła miejscowość Afionas, która jest dokładnie odwrotnością Sidari. Faktem jest, że Afionas obecnie też jest turystyczna, ale zamiast iść w typowe, kurortowe „atrakcje” udało się zachować klimat dawnego greckiego miasta. Oczywiście przystosowanego pod turystykę, coś co udało się zrobić choćby w centrum Chani. Natomiast już krótki spacer między domkami jest bardzo przyjemnym przeżyciem. Zwłaszcza, że wiele domów jest bielonych, drzwi czy okiennice oczywiście niebieskie, zaś przy większości z chat znajdują się zadbane ogrody. Zabudowa jest bardzo „grecka”, co jest nietypowe dla Korfu.

Porto Timoni
Porto Timoni

Do Afionas przybywa się, by zobaczyć przede wszystkim Porto Timoni zwaną też Podwójną Zatoką (Double Bay). To przepiękny przylądek z wąskim przesmykiem, po którego obu stronach znajdują się plaże: Porto Timoni i Plaża Piratów. Gdy się wdrapiemy na wzniesienie, to ukaże nam się przepiękny widok. Punkt widokowy jest trochę zaimprowizowany, to kawałek skały pośród krzaków, ale się sprawdza. Wiele osób, które tu przybywają, idzie przede wszystkim na plażę, ale zdecydowanie warto obejrzeć okolicę z góry.

Przepiękne uliczki w Afionas
Przepiękne uliczki w Afionas

Afionas oferuje już trochę więcej atrakcji. Jest tu nawet miejsce do oglądania zachodów słońca nad Morzem Jońskim. Zaś przy Porto Timoni mamy możliwość zobaczenia jaskiń oraz małej cerkwi. To też dobre miejsce dla odpoczywających, bardzo blisko znajduje się szeroka plaża Agios Georgios i całkiem spora infrastruktura turystyczna (można stamtąd popłynąć do Porto Timoni). Dojście do plaży, a już zwłaszcza punktów widokowych na nią, może przysporzyć problemów. Tym razem nie są to już ścieżki przygotowane pod turystów z wózkami. No i nie da się tu podjechać samochodem, trzeba go zostawić w Afionas.

Porto Timoni
Porto Timoni

Paleokastritsa

Kolejna miejscowość to Paleokastritsa (grec.Παλαιοκαστρίτσα), co znaczy tyle co „stary zamek”. Zdecydowanie bardziej turystyczna niż Afionas, ale wciąż jeszcze się broniąca za sprawą przepięknego położenia i mniej przaśna niż Sidari. Znajduje się tu plaża Agios Spirdon, niewielka w ładnej zatoczce. Ale dodatkową atrakcją są tu groty morskie, przede wszystkim jaskinia Niebieskiego Oka. Stąd można sobie wziąć wycieczkę łodzią, by coś takiego zobaczyć. Tym razem sobie odpuściliśmy znając już kilka podobnych miejsc (Błękitna Grota, Capri czy nawet Kawo Greko). Pływanie po okolicy może być zajmujące, mamy tu sześć zatok do odwiedzenia: Agia Triada, Platakia, Alipa, Agios Spirydon, Agios Petros, Ambelaki. Zaś całą okolicę nazywa się czasem Zatoką Pięciopalczastą.

Paleokastritsa
Paleokastritsa

Alternatywą są przepiękne widoki z gór, choćby z monastyru Paleokastritsa. To niewielki monastyr Panagia Theotokou, przepięknie położony, z mnóstwem kwiatów. To doskonały punkt widokowy. Można do niego dojść lub dojechać: droga jest asfaltowa i dość kręta,. przypadku jadąc autem trzeba zwrócić uwagę na  sygnalizację świetlną. Nie ma możliwości mijania się, więc ruch jest wahadłowy. W klasztorze znajduje się także muzeum, do którego wstęp jest płatny.

Panagia Theotokou
Panagia Theotokou

Korfu jest wspomniane w „Odysei” Homera. I to właśnie w tym miejscu podobno zacumował Odyseusz. Zresztą jedną ze skał przyjęło się nazywać łodzią Odyseusza. Samo Paleokastritsa to miejsce, w którym można zostać dłużej, by eksplorować okoliczne zatoczki z plażami, jak również bizantyjski zamek Angelokastro (Zamek Aniołów), czy raczej jego ruiny. To kolejny dobry punkt widokowy na okolicę. No i znajduje się tu infrastruktura turystyczna z akwariami i innymi atrakcjami.

Paleokastritsa
Paleokastritsa

Plaża Mirtiotissas

Z ładnie położonych plaż na Korfu, między klifami, warto też wymienić niewielką Mirtiotissas. Wygląda bardzo ciekawie, zwłaszcza z góry. Dojazd jest tu utrudniony, wejście na samą plażę również ze względu na kamienie. Piasek jest za skałami oddzielającymi ją od drogi. Pewnie dlatego jest to plaża lubiana przez naturystów.

Plaża Mirtiotissas
Plaża Mirtiotissas

Drastis i klify północno-zachodniego Korfu

Północno-zachodnie wybrzeże Korfu jest naprawdę przepiękne i bardzo klimatyczne, a przy tym różnorodne. Amatorzy plażowania będą zadowoleni. Nas, spragnionych naturalnych widoków, Korfu zachwyciła tym przepięknym połączeniem klifów i plaż, tak różnych, zjawiskowych i zapadających w pamięć.

Przylądek Drastis
Przylądek Drastis

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak grecki
Drastis i klify Korfu