Archiwa tagu: plaża

Sozopol, dawna Apollonia

Sozopol (bułg. Созопол) wymienia się często obok Nesebyru jako idealne miejsce na jednodniową wycieczkę z Burgas. Czasem też traktuje się go jako alternatywę wobec zawalonego turystami Nesebyru. Jeśli faktycznie ilość ludzi nas przeraża, Sozopol zapewne wygra, ale jeśli mówimy o zabytkach, przegrywa z Nesebyrem w przedbiegach, mimo wielowiekowej, zażartej konkurencji, która w pewien sposób trwa do dziś.

Plaża w Sozopolu
Plaża w Sozopolu

Sozopol – historia

Sozopol jest jednym z najstarszych osiedli na bułgarskim wybrzeżu Morza Czarnego. Wykopaliska z tego terenu, w tym garnki, narzędzia, ale również kotwice datowane na I i II tysiąclecie przed naszą erą wskazują nie tylko zasiedlenie tego miejsca, ale również fakt używania statków. W tym wypadku bardzo pomogło ukształtowanie terenu: Sozopol (podobnie jak Nesebyr) cyplem zajmuje cypel, który jest naturalną lokalizacją portu. Zresztą od co najmniej VI wieku przed naszą erą kotwica jest symbolem miasta.

Port w Sozopolu
Port w Sozopolu

W siódmym wieku przed naszą erą greccy osadnicy z Miletu założyli tu pierwsze miasto o nazwie Antheia, później Apollonia, a potem jeszcze Apollonia Magna. Tak swoją drogą to Apollonii było całe mnóstwo, jedną odwiedziliśmy w Albanii. Miasto utrzymywało szlaki handlowe z innymi ośrodkami w Grecji jak choćby Ateny, Korynt czy Rodos. Jednocześnie konkurowało z Mesembrią (czyli Nesebyrem). Tu, czyli w Sozopolu, w jednej ze świątyń był wystawiony posąg Apollina wyrzeźbiony przez Kalamisa. Wiele lat później został przeniesiony do Rzymu, wkrótce po podbiciu miasta. W V wieku miasto nazywało się Sozopolis i stało się ośrodkiem chrześcijaństwa.

Sozopol i jego klasyczna zabudowa
Sozopol i jego klasyczna zabudowa

Losy Apollonii były podobne jak reszty pobliskich terenów. Rzymskie miasto stało się bizantyjskim, potem bułgarskim, a następnie tureckim. Wówczas nosiło nazwę Sizeboli. Sozopol to nazwa nadana po odzyskaniu przez Bułgarię niepodległości. Zupełnie jak w przypadku Nesebyru, było to miasto etnicznie zamieszkałe przez Greków. Tworzono więc nową historię i narodowy charakter, szczęśliwie raczej dodając, niż niszcząc dorobek historyczny.

Morze Czarne
Morze Czarne

Sozopol dziś

Obecnie Sozopol jest w większości zamieszkały przez Bułgarów i stosunkowo niewielki. Dziś oprócz starego miasta to przede wszystkim kurort, zdecydowanie mniejszy i spokojniejszy od Złotych Piasków czy Słonecznego Brzegu. Trochę bardziej na uboczu, w kierunku na Istambuł jadąc z Burgas. Jednocześnie będący dość dobrą bazą wypadową, więc może być alternatywą choćby dla Burgas.

Ruiny
Ruiny

Jeśli chodzi o zwiedzanie Sozopolu, to najważniejsze są tu charakterystyczne drewniane budynki, często z kamienną przybudówką, których jest w centrum całkiem sporo. One robią klimat tego miejsca. Bardzo przypominają turecką zabudowę. Zresztą podobne domy są też w Nesebyrze, ale tam jest ich zdecydowanie mniej w jednym miejscu, są bardziej pochowane. Istotne jednak są szczegóły, bowiem choć przypomina to wpływy tureckie, ta architektura należy do nurtu Bułgarskiego odrodzenia narodowego. To proces, który trwał od 1762 do 1877 roku, gdy Bułgaria uzyskała niepodległość. Architektura to jeden z mniej ważnych elementów, acz dość dobrze widoczny na Riwierze.

Galeria sztuki
Galeria sztuki
Sozopol
Sozopol

Stare miasto

Natomiast Stare Miasto jest otoczone nowszymi domami, które częściowo nawiązują architektonicznie do tamtego stylu. Ale im dalej, tym prawdę mówiąc gorzej, zwłaszcza że wiele z nich powstało w czasach komunizmu i trochę sprawia wrażenie plomb. Szczęśliwie nie są to jakieś rażące dobudówki, acz widać, iż styl jest bardziej oszczędny. Tu też zlokalizowane jest wiele hoteli, kwater, małych sklepików czy restauracji. Można też dość łatwo dojść do portu.

Stare Miasto w Sozopolu ma dość charakterystyczną, kamienno-drewnianą zabudowę
Stare Miasto w Sozopolu ma dość charakterystyczną, kamienno-drewnianą zabudowę

Po części problemem Sozopola jest też to, że Stare Miasto dość płynnie przechodzi w część mieszkalną. Pomijając domy, zabytków jest tu niewiele. Przy muzeum archeologicznym znajdują się pozostałości rzymskiej zabudowy oraz cerkiew św. Cyryla i Metodego. W centrum są też ruiny średniowiecznej bazyliki (ta z kolei powstała w miejscu dawnych greckich zabudowań), obecnie częściowo znajduje się tu kościół św. Jerzego, a za nim galeria sztuki. Do tego dochodzi kilka innych cerkwi, czynnych i całych, jak choćby cerkiew Bogurodzicy (z cennymi drzeworytami), czy kaplica Zosyma. Z portu zaś organizowane są wycieczki na wyspę św. Jana. Poza muzeum archeologicznym prężnie też działa etnograficzne.

Typowy budynek w Sozopolu
Typowy budynek w Sozopolu

Piękne jest też położenie Sozopolu. To półwysep, trochę wyniesiony na skałach, więc zamiast plaż, przy centrum widać wodę rozbijającą się o kamienie. Przy przylądku Skamni znajdują się kolejne ruiny, a przede wszystkim fragment skalistego wybrzeża. Znów trochę przypomina to Nesebyr, acz tam skały są niższe. Ze względu na te skały czasem Sozopol bywa nazywany skalnym miastem.

Centrum jest nastawione na turystów
Centrum jest nastawione na turystów

Zamek Ravadinovo

Obecny Sozopol to w dużej części też resort, zaś w okolicy powstają różne dodatkowe atrakcje dla turystów. Dalej od centrum znajdują się plaże wraz z turystyczną infrastrukturą. Nas zaciekawiła (czy może przyciągnęła) jedna dalsza atrakcja. Zamek Ravadinovo. To całkowicie nowy budynek, który inspirowany jest trochę zamkami, a przede wszystkim ma być atrakcją dla rodzin z dziećmi. Makabryła i szkaradziejstwo takie, że aż trzeba zobaczyć samemu z daleka. Obok zaś jest park wodny, w morzu przecież zjeżdżalni nie ma.

Zamek Ravadinovo
Zamek Ravadinovo

Kulturalne atrakcje Sozopolu

Warto też wspomnieć o festiwalu sztuk – Apollonia Arts Festiwal. Organizowany jest on co roku w lecie. Sozopol ma zakusy do bycia stolicą kulturalną bułgarskiego wybrzeża. Podobno licznie przybywają tu artyści, pisarze, poeci.

Art Plaza, czyli galeria sztuki w dawnych ruinach
Art Plaza, czyli galeria sztuki w dawnych ruinach
Pozostałości dawnego Sozopolu
Pozostałości dawnego Sozopolu

Sozopol – zwiedzanie

Przed wejściem do Starego Miasta znajduje się płatny parking, gdzie płacimy za godziny. Tam można zostawić samochód, resztę zwiedza się na piechotę. Można też skorzystać z wycieczek oferowanych w porcie.

Jedna z sozopolskich cerkwi (Sozopol)
Jedna z sozopolskich cerkwi

Prawdę mówiąc ta wspomniana na początku kwestia alternatywy jest chyba najbardziej krzywdząca dla Sozopolu. Wynika ona wprost z tego, że w normalnym sezonie Nesebyr jest zawalony tłumami i ciężko się go ogląda. Turystyczny zgiełk, zwłaszcza z pobliskich plaż nie sprzyja zwiedzaniu. Sozopol pod tym względem właśnie trochę się broni i zyskuje. Mniej ludzi, spokojniejszy klimat, piękne budynki. Ale gdy podejdziemy do zabytków, to jest to ubogi krewny Nesebyru. Tu nie mamy kilkunastu bizantyjskich cerkwi, raczej zabudowę i to bliżej centrum, bo idąc dalej wchodzimy w obszar nowych domów. Wciąż inspirowanych architektonicznie, ale to już nie jest to. Druga sprawa, Sozopol jest od Nesebyru tańszy. My wybraliśmy się do obu i chyba to jest najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie.

Sozopol
Sozopol

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak bułgarski
Sozopol

Vík í Mýrdal (Vik), czarna plaża Reynisfjara i jaskinia Hjörleifshöfði

Vík í Mýrdal to niewielka miejscowość nad Oceanem Atlantyckim na Islandii, która słynie przede wszystkim z czarnych plaż. Najbardziej znana z nich to Reynisfjara, która wykorzystana została w kilku filmach, w tym „Gwiezdnych Wojnach”, czy „Grze o tron”. Ale Vik ma zdecydowanie więcej do zaoferowania.

Plaża w Vik, Islandia
Plaża w Vik, Islandia

Miasteczko Vik

W języku islandzkim nazwa Vík í Mýrdal znaczy tyle, co „zatoka bagiennej doliny”. Powszechnie dla ułatwienia używa się nazwy Vik. Sama wioska jest dość niewielka. Mieszka tu zaledwie jakieś 400 osób. Zresztą cała ludność gminy Mýrdalshreppur nie przekracza 800 mieszkańców. Natomiast warto wspomnieć o rozkładzie etnicznym gminy. Otóż z jakiegoś powodu to właśnie te miejsce upodobali sobie obcokrajowcy. Stanowią oni 47% mieszkańców, co stanowi jeden z najwyższych wyników w kraju i zdecydowanie ewenement poza stolicą.

Plaża Reynisfjara
Plaża Reynisfjara

Vik jest też istotne na Islandii dlatego, że to największy zamieszkały ośrodek w promieniu 70 kilometrów. Dzięki temu łatwo tu trafić kierując się drogowskazami. Znajduje się wiele hoteli, więc to idealne miejsce na nocleg, czy bazę podczas objazdu na Islandii. Zwłaszcza że blisko Vik znajdują się też lodowiec Mýrdalsjökull, a także wulkany Katla (ostatnia erupcja w 1918 roku) i Eyjafjallajökull. Ten drugi dał się poznać światu w 2010 roku, gdy jego wybuch sparaliżował ruch lotniczy w Europie. Pył wulkaniczny zaś opadł na Vik. W każdym razie jeśli ktoś wybiera się na te lodowce, Vik zdaje się być naturalnym punktem startu. Lodowce także zagrały w „Gwiezdnych Wojnach”. Ich mniej ośnieżone fragmenty służyły jako część ze scen na planecie Wobani w „Łotrze 1”. Podobno kręcono tu także „Przebudzenie Mocy”, sceny na powierzchni Starkillera. Nagrywano je z powietrza i połączono z ujęciami z Krafli. W przypadku obu filmów nie ma pewności, czy sceny faktycznie użyto w finalnej wersji filmu.

Roślinność przy plaży Vik
Roślinność przy plaży Vik

Przyroda Vik

Warto dodać, że Vik to także okolice przyjazne ptakom. W tutejszych klifach gnieździ się wiele gatunków, w tym maskonury, którymi szczyci się Islandia. Nasze doświadczenia wskazują, że maskonury lepiej było obserwować na Skellig Michael, gdzie kręcono VII część „Gwiezdnych Wojen”. Tam było ich zdecydowanie więcej i łatwiej dostrzegalne, choć na dostanie się na Skellig wymagało więcej szczęścia. Niemniej jednak ten ptak jest jednym z symboli Islandii. Są nawet organizowane specjalne wyjazdy, by oglądać tutaj te ptaki. Okolice Vik są jednym z kilku miejsc, gdzie można spróbować ich szukać.

Czarna plaża Vik
Czarna plaża Vik
Czarna plaża Reynisfjara
Czarna plaża Reynisfjara

Czarne plaże, filmy i seriale

Nas jednak nie ptactwo przyciągnęło w tę okolicę, a filmy. Tu kręcono „Łotra 1”. Zdecydowanie najbardziej charakterystyczne dla Vik są plaże z czarnym piaskiem. Czarna plaża Vik oraz w większej części Reynisfjara posłużyły za plenery planety Lah’mu. To tu Galen Erso prowadził swój żywot farmera. Film z cyklu „Gwiezdne Wojny” zaczyna się od przelotu nad czarną plażą. Potem widzimy dom Galena Erso i lądowanie dyrektora Krennica.

Okolice Vik w filmie „Łotr 1”
Okolice Vik w filmie „Gwiezdne Wojny: Łotr 1”
Czarna plaża Vik
Czarna plaża Vik

Czarna plaża Vik (Black Sand Beach) jest dostępna od strony miasteczka. Przy plaży znajduje się parking. Przy odrobinie szczęścia możemy pooglądać skały Reynisdrangar. To charakterystyczne bazaltowe kolumny, które wystają z wody. Według legendy powstały, gdy dwa trolle płynęły trójmasztowym okrętem, ale nie udało im się dobić do brzegu przed wschodem słońca, więc zamieniły się w kamień.

Trawy przy Vik
Trawy przy Vik

Skały można też oglądać z Reynisfjary (określanej czasem jako Reynisfjarablack). Ta plaża jest dłuższa, dlatego  ją preferowali filmowcy. Stąd także możemy oglądać skały, a także bazaltowe organy. Choć w linii prostej znajduje się bardzo blisko od Vik, to drogą trzeba zrobić przeszło 20 kilometrów. Resztę blokują klify. W dodatku wody oceanu są tu bardzo zdradliwe, a fale niejednego przewróciły, przed czym ostrzegają znaki. Przy Reynisfjarze także mamy parking.

Reynisdrangar
Reynisdrangar

To oczywiście nie koniec występów tej lokacji. W „Grze o tron” czarna plaża Reynisfjara zagrała okolice Wschodniej Strażnicy (Eastwatch by the Sea). Swoją drogą także pobliski lodowiec Mýrdalsjökull grał Północ za Murem w kilku scenach, gdy ekipa wyruszyła zapolować na ożywionego trupa. W produkcji „W ciemność. Star Trek” czarny piasek udaje asteroidę, na której doktor McCoy próbuje rozbroić torpedę. W okolicy kręcono też ujęcia do „Noego” Darrena Aronofsky’ego. W okolicy Vik nagrywano także serial „Wikingowie”.

Reynisfjara
Reynisfjara

Półwysep Dyrhólaey

Dalej zaś znajduje się półwysep Dyrhólaey z charakterystycznym łukiem skalnym. Przy dobrej widoczności da się go częściowo zobaczyć z Reynisfjary. Przy złej, ciężko zobaczyć cokolwiek. Za pierwszym razem niestety trafiliśmy na mgłę. Choć na Islandii panuje powiedzenie, że jeśli nie podoba się nam pogoda, to należy poczekać 5 minut i się zmieni, tym razem się nie sprawdziło. A przynajmniej nie zmieniło się na lepsze. Udało się na niego dotrzeć dopiero przy kolejnej wyprawie na Islandię, a z pewnością warto poświęcić mu trochę czasu. Pogoda wciąż była wymagająca, choćby ze względu na wiatr, ale nie padało zbytnio i nie było mgły.

Widok z półwyspu Dyrhólaey
Widok z półwyspu Dyrhólaey

Cypel Dyrhólaey powstał jakieś 80 tys. lat temu w wyniku erupcji wulkanu, początkowo jako samodzielna wyspa. Dziś jest częścią klifu, który ma 120 metrów wysokości. Nazwa to zbitek słów islandzkich – drzwi, otwór i wyspa. Centralnym i najbardziej rozpoznawalnym miejscem jest tu Łuk Dyrhólaey.

Łuk Dyrhólaey
Łuk Dyrhólaey

Zwiedzanie półwyspu Dyrhólaey

Na półwysep warto przeznaczyć sobie przynajmniej 1,5 godziny. Jest tu całkiem spora trasa spacerowa do przejścia. Problemem jest dotarcie do niego, bowiem bez samochodu będzie dość ciężko (jak prawie wszędzie na Islandii). Choć w teorii prowadzi do niego plaża, w praktyce jak już przeszłoby się przez wodę, dochodzi się do klifu. Więc samochodem robi się spore kółko z Vik, jadąc drogą nr 1, a następnie odbijając w 218. Na półwyspie są dwa parkingi. Jeden znajduje się na górze, drugi bliżej plaży. Łuk znajduje się między nimi, wydaje nam się, że lepiej mimo wszytko podjechać wyżej.

Widok z półwyspu Dyrhólaey
Widok z półwyspu Dyrhólaey

Klif jest doskonałym miejscem widokowym, skąd przy dobrej pogodzie widać ciągnącą się czarną plażę. Jest tu także latarnia morska z 1927 roku, no i podchodzi się do krawędzi, z której doskonale widać łuk. Widzieliśmy tu trochę ptaków, ale byliśmy po sezonie. Normalnie jest to miejsce, w którym podobno można zobaczyć także maskonury, które latem tu gniazdują. Cypel Dyrhólaey to także siedlisko lęgowe edredonów, nurzyków i mew, z tego powodu znajduje się tu rezerwat przyrody założony w 1978 roku. W okresie lęgowym możliwość wejścia jest ograniczona. Nawet poza nim właściwie trzeba trzymać się ścieżek. Natomiast spokojne plaże za cyplem, także te po zachodniej stronie, to miejsce gdzie czasem wypoczywają foki. Lubią je także właściciele samochodów 4×4, by kręcić tu ósemki.

Czarna plaża Reynisfjara, okolice Vik
Czarna plaża Reynisfjara, okolice Vik

Klify Dyrhólaey wykorzystano w „Grze o tron”. Tu nagrywano sceny ze Wschodnią Strażnicą. Klify są jedynie tłem, resztę dodano komputerowo.

Reynisfjara
Reynisfjara

Jaskinia Hjorleifshofdi

Z „Gwiezdnymi Wojnami” wiąże się jeszcze jedna atrakcja. To jaskinia Hjörleifshöfði, zwana też jaskinią Yody. Głównie dlatego, że wejście do niej ma charakterystyczny, przypominający Yodę kształt. Nie jest to miejsce popularne, raczej oddalone i trzeba do niego dojechać szrutówką. Co ciekawe, częściowo te tereny znalazły się w „Grze o tron”, ale tylko w szerokich kadrach, bez szczegółów. Okolice jaskini są też w „Łotrze 1” (także jako planeta Wobani), czyli miejsce, gdzie odbijano Jyn Erso z więzienia.

Jaskinia Hjörleifshöfði
Jaskinia Hjörleifshöfði

Jaskinię najlepiej widać w „Star Trek: Discovery” w trzecim sezonie. W drugim odcinku znajdują się okolice opuszczonego miasta górniczego, po którym chodzą Tilly i Saru. Ujęcia z jaskini są nagrane tak, by można było ją dość łatwo rozpoznać, ale by nie było widać Yody. Wejście do jaskini jest tak charakterystyczne, że choć filmowcy tu nagrywają, unikają ujęć, które mogłyby się kojarzyć z Yodą.

Jaskinia Hjörleifshöfði
Jaskinia Hjörleifshöfði

Zwiedzanie Vik

Na koniec warto wspomnieć o serialu „Katla” Netflixa. To produkcja islandzka, specjalnie dla kanału streamingowego. Tu nie tylko zdjęcia nagrywano w Vík i w okolicy, ale też akcja jest umieszczona w tym miasteczku, tuż po erupcji Katli, gdy mieszkańcy muszą walczyć o przetrwanie.

Okolice jaskini Hjörleifshöfði
Okolice jaskini Hjörleifshöfði

Znajomość zasad bezpieczeństwa w razie wybuchu wulkanu na Islandii to praktyczna i powszechna wiedza. Turyści muszą się dostosować (ale podobnie było choćby w Tongariro). Samo Vik raczej nie ma wiele do zaoferowania turystom. Jest ładny kościółek, muzeum regionu, a także ekspozycja o lawie (Lava Show), basen i przede wszystkim kilka firm, organizujących turystyczne wypady w okolice, w tym także konne przejażdżki.

Reynisfjara
Reynisfjara

Więcej zdjęć znajdziecie tutaj.

Reynisfjara
Reynisfjara

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak islandzki
Vik
Szlak filmowy
Vik

Barcelona śladami Gaudiego, gotyku, secesji i filmów

Drugie co do wielkości miasto w Hiszpanii i stolica marzącej o niezależności Katalonii to oczywiście Barcelona. Niezwykła, ubóstwiana przez turystów, którzy tłumnie ją odwiedzają, częściej nawet niż Madryt. Miasto piękne i takie, które można zwiedzać na różne sposoby: szlakiem gotyku, szlakiem Gaudiego i secesji, no i oczywiście filmowo.

Wieże Weneckie (Barcelona)
Wieże Weneckie

Historia Barcelony

Według legendy Barcelonę założył Herkules, jeszcze przed powstaniem Rzymu. Podobno brał udział w poszukiwaniu złotego runa razem z Jazonem, ale jego okręt rozbił się u wybrzeży Katalonii. Historycy raczej zakładają, że miasto powstało później, bo dopiero w III wieku przed naszą erą początkowo jako kolonia fenicka, później kartagińska, a następnie rzymska. Niektóre źródła sugerują, że założył ją ojciec Hannibala, Hamilkar Barkas. Od niego też pochodzi podobno nazwa. Ta też zmieniała się z czasem. Było to Barcino, Barkenon czy Barkeno. Zanim założono miasto teren ten zamieszkiwały ludy iberyjskie. W czasach rzymskich rozwijało się jako port, ten jest ważny dla gospodarki aż do dziś.

Widok na Barcelonę
Widok na Barcelonę

Wraz z upadkiem Rzymu Barcelona została zajęta przez Swebów i Wandalów, a od 416 roku Wizygotów. Barcelona przez krótki czas była nawet stolicą Królestwa Wizygotów (przez większość czasu było nią Toledo). W roku 711 państwo Wizygotów padło pod naporem Maurów. Zajęli oni Barcelonę rok później. W 801 Ludwik, syn Karola Wielkiego, odbił ją i utworzył tu państwo buforowe, czyli Marchię Hiszpańską znaną też jako Gorcja. Marchia przekształciła się w niezależne hrabstwo, a następnie Królestwo Aragonii. Wraz z unią Aragonii i Kastylii Barcelona zaczęła tracić na znaczeniu. Zresztą wcześniej i tak znajdowała się w cieniu Saragossy.

Park Güell (Barcelona)
Park Güell

Wiele zmieniło się w czasach wojen napoleońskich. Wówczas Barcelona dość mocno ucierpiała, ale też wkrótce zaczęło się jej odrodzenie. Wpierw związane z rozwojem przemysłu i handlu. Rozwój miasta wymagał decyzji, ostatecznie wykorzystano plan, którego autorem jest Ildefonso Cerdá (określanego czasem mianem ojca urbanistyki). W konkursie zajął on co prawda drugie miejsce, ale już wcześniej był forsowany przez władze centralne, więc ostatecznie do niego wrócono. To Cerda zaprojektował układ dzielnicy Eixample, wliczając w to place czy tereny zielone. Jej budowa miała miejsce w drugiej połowie XIX wieku, a swój wkład w nią mieli także moderniści. Dodatkowo to też okres katalońskiego odrodzenia narodowego.

Barcelona
Barcelona

Barcelona została naznaczona podczas hiszpańskiej wojny domowej. Walczyła przeciw puczystom generała Franco. Ale warto pamiętać, że ci sami bojownicy, którzy stawiali opór, także niszczyli między innymi kościoły. Zaś po przegranej wojnie, Barcelony od razu nie odbudowywano. Niemniej jednak miasto w drugiej połowie XX wieku na nowo odżyło i znów się rozwijało. Dziś jest nie tylko najchętniej odwiedzanym miastem w Hiszpanii, ale jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w Europie.

Casa Mila (Barcelona)
Dach Casa Mila (Barcelona)

Barcelona na filmowo

Barcelona jest też ważnym centrum kulturalnym. Nic dziwnego, że jest dziś tłem także dla filmów, choć niestety nie tak dużym jak na przykład Londyn. Chyba najgłośniejszy z nich, w którym miasto odgrywa trochę większą rolę to „Vicky, Cristina, Barcelona” (2008) Woody’ego Allena. Jak w przypadku innych europejskich eskapad Allena, tak i tu znajdziemy w tle wiele zabytków miasta. Od lotniska zaczynając, przez Sagradę Familię, szpital św. Pawła, Park Güell, La Ramblę, park Tibadabo, schody muzeum katalońskiego, czy kaskadę w Parku Ciutadella. No i oczywiście trochę dłuższą wizytę w Casa Mila.

„Vicky Christina Barcelona” i Casa Mila (La Pedrera) w Barcelonie
„Vicky Christina Barcelona” i Casa Mila (La Pedrera) w Barcelonie

Inny film związany z Barceloną to „Smak życia” (2002) Cédrica Klapischa. Opowiada o grupie studentów Erasmusa uczących się w Barcelonie. Miasto jest tłem. Widzimy między innymi Barcelonetę, Sagradę Familię, Park Güell, Ramblę (i Plaça Reial), Uniwersytet, czy port Vell. Zaś główny bohater z tobołkami przechadza się przez plac Kataloński.

„Zamek Fu Manchu” i Park Güell w Barcelonie
„Zamek Fu Manchu” i Park Güell w Barcelonie

Trzeci film związany ze stolicą Katalonii, która jest dość istotnym tłem, jest poniekąd hołdem złożonym miastu. To obraz „Barcelona” (1994) Whita Stillmana. Owszem, jak zwykle w takich wypadkach miejsca są przesłonięte fabułą, miasto nie gra tu pierwszych skrzypiec, ale wciąż jest kilka miejsc, które można tu zobaczyć. Jest Pałac Narodowy (Palau Nacional), czyli Muzeum Sztuki Katalońskiej, Pałac Muzyki Katalońskiej (wliczając to salę koncertową), Szpital św. Pawła, kilka ujęć w dzielnicy gotyckiej, w tym most łączący ratusz, czy Plac Hiszpański z wieżami weneckimi. Oczywiście nie wyczerpuje to listy filmów, kilka innych obrazów wspominamy niżej, gdyż bardziej związane są z konkretnym miejscem niż całym miastem.

Park Güell (Barcelona)
Park Güell

Barcelona: Dzielnica gotycka

Barri Gòtic lub z hiszpańska Barrio Gótico (acz tej nazwy mało kto używa), to nic innego jak stare miasto Barcelony (lub formalnie jego część). Dzielnica gotycka powstała w średniowieczu i do dziś zachowała wiele z dawnego charakteru. Wąskie uliczki zostały w zdecydowanej większości wyłączone z ruchu kołowego (z wyjątkiem taksówek, itp.). Są kręte, poplątane i wręcz idealne do spacerowania. Zdecydowana większość budynków, która się tu znajduje powstała w średniowieczu (XIII – XV wiek), acz można znaleźć tu nawet rzymskie pozostałości. Obecnie udało się utrzymać dawny charakter dzielnicy, mimo że wiele z budynków przeszło rewitalizację, czasem wręcz rekonstrukcję. Gotyk narodził się we Francji, ale z czasem pojawił się także w innych rejonach nabierając lokalnego wyglądu tworząc regionalne i narodowe odmiany. W Hiszpanii mamy odmianę kastylijską (bliską francuskiej) oraz katalońską. Ta druga dominuje w Barcelonie, jest dużo mniej zdobna, bardziej stonowana, koncentrująca się na głównych elementach. To pokłosie doktryny cystersów, którzy go tu wprowadzili.

Palau de la Generalitat de Catalunya
Palau de la Generalitat de Catalunya – Pałac Rządu Katalonii

Znajduje się tu kilka ciekawych miejsc, na które warto zwrócić szczególną uwagę. Jak choćby na Plac Królewski (Plaça del Rei). Wzniesiono go w XIV wieku z bardzo charakterystyczną wieżą. Albo Pałac Rządu Katalonii. Ten drugi choć wzniesiony w tej formie w 1400 roku, został znacząco przebudowany w 1596 roku, gdy nadano mu bardziej renesansowy charakter. Przy nim znajduje się też słynny most między budynkami (uliczka Carrer del Bisbe). Dziś plac św. Jakuba (Plaça Sant Jaume) przed pałacem i ratuszem to jedno z miejsc tłumnie odwiedzanych przez turystów. Spacer dzielnicą gotycką to przede wszystkim zwiedzanie malowniczych uliczek. Warto też podejść do fragmentu nazywanego dzielnicą żydowską. Dawny pałac królewski (Palau Reial Major), a raczej to co z niego zostało, to dziś muzeum miejskie. No i czym byłoby średniowiecze bez świątyń?

Most Biskupi (El Pont del Bisbe)
Most Biskupi (El Pont del Bisbe)

Barcelona: Katedra Krzyża Świętego i św. Eulalii

Jednym z najbardziej wyróżniających się budynków nie tylko dzielnicy gotyckiej, ale całej Barcelony jest katedra (Catedral de la Santa Creu i Santa Eulàlia albo La Seu). Początkowo w tym miejscu wznosiła się rzymska świątynia. W VI wieku Wizygoci zbudowali tu kościół, który w 985 zniszczyli Maurowie. W 1058 roku wybudowano kolejną świątynię chrześcijańską w tym miejscu, wówczas w stylu neoromańskim. W roku 1298 rozpoczęto budowę nowej świątyni, która trwała aż do 1448. Nadano jej wówczas gotycki charakter, pomimo zachowania pewnych elementów poprzednich budowli. Jednakże katedrę rozbudowywano także i później. W XIX wieku wzniesiono charakterystyczną, neogotycką fasadę, którą można podziwiać z placu Katedralnego. Wzniosłość i oświetlenie katedry były jedną z inspiracji dla Gaudiego przy Sagradzie Familii.

Katedra
Katedra

Katedra to dziś nie tylko kościół, ale również całe zaplecze, włączając w to ogród wewnątrz. Dziedziniec ten nosi nazwę Claustro. Tam znajdują się fontanna i małe oczko wodne, w którym pływają gęsi (powinno ich być trzynaście). Jest w tym pewna symbolika nawiązująca do świętej Eulalii. Była ona zaledwie trzynastoletnią dziewczyną, gdy w wyniku prześladowań chrześcijan w czasach rzymskich została zgładzona. Pochodziła z bogatej rodziny spod Barcelony, a słysząc o prześladowaniach uciekła z domu, by pouczyć urzędników. Nie spodobało się im to, więc spalono ją (jak dokładnie, to tu są różne wersje). Gęsi mają symbolizować jej wiek, natomiast w katedrze znajduje się także grób świętej, która również jest patronką całej Barcelony. Przed katedrą znajduje się też olbrzymi plac. O ile do części niekościelnej można wejść rano za darmo (wejście z tyłu katedry), o tyle normalnie wejście do głównej części katedry jest płatne, poza mszami. Dach katedry to punkt widokowy na miasto.

Bazylika Santa Maria del Mar, czyli „Katedra w Barcelonie”

Z katedrą w Barcelonie kojarzy się też powieść „Katedra w Barcelonie” Ildefonso Falconesa. Tu warto dodać, że polski tytuł jest trochę mylący, bowiem w oryginale Falcones nazwał swą powieść „La catedral del mar”. Zaś tłem do wydarzeń powieści jest budowa Bazyliki Santa Maria del Mar. Netflix we współpracy z hiszpańskim kanałem Antena 3 zekranizował tę powieść pod anglojęzycznym tytułem „Cathedral of the Sea” w formie ośmioodcinkowego serialu. Niewielka część zdjęć powstawała w Barcelonie, acz wykorzystywano też plenery między innymi w Segowii. Z przyczyn oczywistych serialowa katedra musiała być odtworzona.

Santa Maria Del Mar
Santa Maria Del Mar

Świątynia ta znajduje się poza dzielnicą gotycką, w La Ribera (można dojść piechotą). Jej budowę rozpoczęto w 1324 roku(choć przynajmniej w 998, jak nie wcześniej, istniała tu inna świątynia). Głównym projektantem był Berenguer de Montagut. Świątynię po opóźnieniach związanych z pożarem oddano do użytku w 1383 roku. W kolejnych stuleciach jednak była przebudowywana, także z powodu trzęsienia ziemi, czy pożaru. Dziś można ją zwiedzać za opłatą. Warto wejść też po schodach i obejrzeć ją z balkonów.

Ma budowę typowej bazyliki, ale po pożarze w 1936 nie udało się odtworzyć oryginalnego, pełnego przepychu wnętrza. Jest więc skromna, co czyni ją dziś jeszcze bardziej wyjątkową. Druga sprawa, to świątynia ta jest reprezentantem gotyku katalońskiego. Gotyk jak pamiętamy narodził się we francuskim Saint-Denis. Katalońska odmiana charakteryzuje się między innymi szeroko rozpiętymi, spłaszczonymi łukami oraz tak poprowadzonemu naturalnemu oświetleniu, że wnętrze jest bardziej mroczne, niż w typowej gotyckiej katedrze.

Font de la Cascad (Barcelona)
Font de la Cascad, Parc de la Ciutadella, Barcelona

Kościół Santa Maria del Pi

Kolejna gotycka świątynia to kościół Matki Boskiej Sosnowej (Santa María del Pí). Nazwa pochodzi od motywu sosny, który zdobi portal. Świątynia powstała wyjątkowo szybko, bo w latach 1319 – 1320, acz na bazie wcześniejszych kościołów. Potwierdzono istnienie kaplicy w tym miejscu przynajmniej w 987 roku, ale według legend pierwsza świątynia tu wznosiła się już w 413. Kościół ten jest o tyle ciekawy, że od XIV wieku właściwie nie został zbytnio przebudowany. Nie licząc rekonstrukcji po pożarze w XIX, kiedy dodano tu elementy neogotyku katalońskiego. Data kolejnego pożaru – 1936 to czas zmagań w trakcie hiszpańskiej wojny domowej. Lewicowe bojówki wsławiły się wówczas podpalaniem kościołów. Ucierpiała na tym także budowana Sagrada Familia. Po wojnie odbudowano kościół raz jeszcze. Dziś zachwyca mnogością gotyckiego zdobnictwa.

Kościół Santa Maria del Pi
Kościół Santa Maria del Pi

Bazylika La Mercè

Jeszcze jedna świątynia, na którą warto zwrócić uwagę w okolicach dzielnicy gotyckiej to Bazylika Matki Bożej Łaskawej (Basílica de la Mare de Déu de la Mercè) w stylu barokowym, będąca przykładem kościoła zbudowanego według zaleceń kontrreformacji. Choć pierwszy kościół istniał w tym miejscu w XIII wieku, obecny wzniesiono w latach 1765 – 1775. Znajduje się tu obraz Matki Bożej Łaskawej otoczony kultem.

Barcelona i Secesja

Gotyk to jedno, ale stolica Katalonii to mekka dla miłośników architektury secesyjnej w jej najbardziej intrygującej odmianie, bo zaprojektowanej przez Antoniego Gaudíego (właściwie Antoni Plàcid Guillem Gaudí i Cornet; 1852 – 1926). Zanim jednak przejdziemy się po Barcelonie tym szlakiem, należałoby wyjaśnić, czym właściwie jest ta secesja. Przede wszystkim secesja jako nurt jest dość niejednorodna i ma różne nazwy w zależności od miejsca, w którym się narodził. W Monachium i Wiedniu, a stąd także w Polsce (czy w Pradze) używano nazwy Sezession, czyli secesja. W Niemczech i krajach skandynawskich był Jugendstil, czyli styl młodzieżowy, we Francji podziwiamy Art noveau, w Wielkiej Brytanii jest to przedłużenie ruchu projektowania przedmiotów użytkowych, czyli Arts & Crafts, we Włoszech i Hiszpanii mamy nurt zwany modernismo (inny od właściwego modernizmu). Wszystkie te nazwy dobrze oddają ducha stylu jako coś nowego, świeżego, niepowiązanego ze wcześniej obowiązującymi kanonami, a wręcz od niego oderwanymi (stąd „secesja” i to chyba najlepsza nazwa). Czasem można spotkać się z terminem modernisme, czyli modernizm kataloński.

Pałac Narodowy
Pałac Narodowy

Choć patrząc na secesyjne zabytki może trudno w to uwierzyć, ale jako źródła nurtu wymienia się rozkwit neogotyku (głównie dzięki działalności Viollet-le-Duca, odpowiedzialnego za „renowację” m.in. katedry Notre Dame w Paryżu), japońską sztukę, w tym kaligrafię, filozofię indywidualizmu i nowej etyki. Secesja wyrażała silną potrzebą stworzenia czegoś zupełnie nowego, nieobarczonego tradycją. Nurt secesji zamykał się w latach plus/minus 1890 – 1925, przy czym największy rozkwit przeżywał w pierwszej dekadzie XX wieku. I architektura była nawet mniej istotną gałęzią nowej sztuki. Ta dominowała bowiem we wzornictwie przemysłowym i rzemiośle artystycznym, w grafice, sztuce zdobniczej i biżuteryjnej, w dekoracji wnętrz… W architekturze secesja rzadko kiedy wychodziła poza obszar rozbudowanej dekoracji, na przykład płynnych linii fasad i niemal organicznych klatek schodowych. Konstrukcja na ogół pozostawała zupełnie tradycyjna, pozbawiona innowacji.

Barcelona śladami Gaudiego i secesji: Casa Vicens

Wyjątkiem był Antonio Gaudí, którego większość twórczości skupiła się w Barcelonie. Słysząc „Gaudí” na myśl od razu przychodzi nieukończona wciąż bazylika mniejsza Sagrada Familia (pełna katalońska nazwa Temple Expiatori de la Sagrada Família, czyli Świątynia Pokutna Świętej Rodziny). Do niej oczywiście dojdziemy, bowiem to jest dzieło życia – a nawet więcej – architekta, ale musiały być jakieś początki i bardziej powszednie zamówienia.

Casa Vicens
Casa Vicens

Taki wczesny projekt znajdziemy oczywiście w Barcelonie. Jest nim Casa Vicens, dom bogatego wytwórcy glazury, Manuela Vicensa. Budynek wzniesiono w latach 1883 – 1888, a więc zaledwie kilka lat po ukończeniu studiów architektonicznych przez Gaudíego, na początku jego samodzielnej kariery. Chociaż brakuje tutaj płynnych, organicznych linii i pewnej swobody, to zaznaczają się tutaj charakterystyczne rysy stylu Gaudíego. Należy do nich fascynacja (neo)gotykiem, łączonym ze stylem mauretańskim, rozpowszechnionym w Hiszpanii. Hojne użycie glazury zaowocuje później słynnymi trencadis w obiektach takich jak Casa Batlló, czy Park Güell. Casa Vicens, podobnie jak wiele innych obiektów można zwiedzać po zakupie biletu. Znajduje się on trochę dalej od centrum, można go połączyć z wyprawą do parku Güell. Trochę baśniowy Vicenes to pierwsze kroki Gaudiego, budynek który nie nawiązuje ani do Katalonii, ani do katolicyzmu, a przy tym dał architektowi pole do eksperymentów. Chodzą plotki, że doprowadził Vicensa na krawędź bankructwa.

Casa Calvet

Za najbardziej konserwatywny projekt Antonio Gaudiego zgodnie uważa się kamienicę Casa Calvet, zaprojektowaną i wybudowaną w latach 1898 – 1900 dla przemysłowca włókienniczego Petrego Calveta. Zachowawcza elewacja wynika przede wszystkim z wymogu dopasowania się do sąsiadujących kamienic w eleganckiej dzielnicy. Jednak i tutaj udało się przemycić gładko przechodzące linie balkonów i dekoracyjne balustrady. W tym wypadku najczęściej ogląda się elewację. Budynek znajduje się blisko ścisłego centrum.

Casa Calvet
Casa Calvet

Casa Batllo

Antonio Gaudíego nazywa się niekiedy prekursorem styli biomorficznego, a to przez wykorzystanie form podpatrzonych w naturze, takich jak szkielety, rybie łuski, zawinięta muszla morska, żyłki liścia. Niekiedy tych form używał jako ornamentu – jak na fasadzie Casa Batlló (kamienica przebudowa w latach 1904 – 1906), gdzie balkony wyglądają jak szkielety jakiegoś fantastycznego stwora. Tu także użył mozaiki przypominającej rybie łuski, może dlatego miejsce to bywa nazywane czasem Domem Morza. Innym razem używał tych form jako konstrukcję, co wynikało z głębokiego zrozumienia wypracowanych przez ewolucję kształtów. I tak zwiedzając wnętrza wybudowanej od zera kamienicy Casa Milà (1906 – 1910, ostatni świecki projekt, najpełniejsze dzieło architekta) można zauważyć wyraźne analogie do świata zwierząt (poddasze o konstrukcji niczym szkielet węża!), roślin i naturalnych form, także ulotnych jak dym. Oba domy znajdują się dość blisko siebie w odległości kilku minut piechotą. Oba ściągają tłumy. Bilety są płatne i lepiej jest je zarezerwować z wyprzedzeniem, tutaj: LaPedrera.com i CasaBaltllo.es.

Casa Batllo
Casa Batllo

Casa Mila

Wspomniana Casa Mila nosi też drugą nazwę La Pedrera, co znaczy tyle co „kamień” (ew. kamieniołom). Przedsiębiorca Pere Milà y Camps i zarazem inwestor chciał, by przyćmiło to cały Kwartał Niezgody (okolice Casa Batllo), dając Gaudiemu wolną rękę. To budynek niezwykły, z otwartym patio w środku oraz charakterystycznym dachem, po którym się spaceruje. Nawet kominy są zdobione i przypominają rycerzy. Był tu nawet pierwszy w mieście parking podziemny. Zwiedzanie La Pedrery to jeden z elementów filmów „Vicky, Christina, Barcelona”, zaś bohaterowie oczywiście przechadzają się po dachu. Nie jest to jedyny film kręcony na dachu. Tu także nakręcono scenę do filmu „Zawód: Reporter” (1975) Michelangelo Antonioniego. Kręcono tu również „Gaudi Afternoon” (2001). Budynek pojawia się też w książce Dana Browna „Początek”.

 Casa Mila
Casa Mila

Dziś to jeden z symboli Barcelony, ale warto dodać, że budynek budził kontrowersje. Gaudi za życia miał swoich zwolenników, jak i przeciwników. Ci drudzy krytykowali budowlę bądź nabijali się z niej. Porównywali ją z Arką Noego, kostnicą i wieloma innymi rzeczami. Często nawiązywano także do obsesji Gaudiego. Był głęboko wierzący, stronił od alkoholu i nie jadł mięsa, ale przy tym nie przywiązywał zbytniego znaczenia do majątku. Także swoich klientów.

Casa Mila
Casa Mila

Barcelona: Park Güell

Wracając do architektury. Jednocześnie do pozostałych inspiracji, jako zagorzały kataloński nacjonalista, Antonio Gaudí przemycał symbole narodowe do swoich projektów, głównie smoka – el Drak. Taki właśnie el Drak, zwany także salamandrą (ni to smok, ni salamandra, taki fantazmat) zdobi Parc Güell. Było to założenie projektowe o wielkim rozmachu, lecz nigdy nie ukończone. Piękna jest też Sala Kolumnowa, zwana też Salą Stu Kolumn, choć jest ich zaledwie 84. Według planów miał być to targ. Nad nim znajdują się tarasy z widokiem na miasto. Można też wejść do mniejszych pawilonów. Warto zwrócić uwagę na wspaniałą mozaikę. Gaudi wykorzystywał styl kataloński zwany trencadis, tu chyba widać to najlepiej.

Park Güell
Park Güell

Na zlecenie Eusebiego Güella, przedsiębiorcy i prywatnie przyjaciela architekta, Gaudí zaprojektował nowe osiedle dla najbogatszych mieszkańców Barcelony. Miało to być 60 działek, a na każdej willa z ogrodem oraz zaprojektowany przynależący teren spacerowy z panoramą Barcelony. Jednakże przedsięwzięcie, choć szeroko reklamowane, okazało się być inwestycją-niewypałem i w latach 1900 – 1914 powstały tarasy spacerowe, słynna kolumnada oraz pięć budynków, w tym dom architekta. W 1922 roku władze Barcelony odkupiły ten cały teren i przekształciły go w park miejski. Eusebi Güell pozostawił po sobie jednak niezwykłe miejsce, bardzo popularne wśród turystów i będące jedną z wizytówek Barcelony.Wejście do jego bardziej zielonej części jest darmowe, ale już najważniejsze, czyli Sala Kolumnowa i tarasy oraz pawilony są biletowane.

Dom Gaudiego
Dom Gaudiego

Choć obłożenie jest duże to pomijając kilka najbardziej charakterystycznych punktów, turyści się tu rozchodzą. Niemniej jednak także warto kupić sobie bilety z wyprzedzeniem, choć z naszego doświadczenia wynika, że wpuszczanie odbywało się bez rygorystycznego sprawdzania godzin. Bez problemu weszliśmy wcześniej. W Parku (w tej części darmowej) znajduje się jeszcze jedna atrakcja, dom Gaudiego. Dziś to muzeum poświęcone architektowi. Płatne, ale tu już kolejek nie ma. Ale w tym wypadku można kupić bilet łączony z wejściem do Sagrady Familii. Tu także nikt specjalnie nie patrzył na godziny wejścia.

Park Güell
Park Güell

Park Güell to także filmowe miejsce. Kręcono tu „Zamek Fu Manchu” (1969) z Christopherem Lee. Część tarasowa parku grała ów zamek. Park znajduje się dalej od centrum, można tu iść piechotą od Sagrady (ale to jest spory kawałek do przejścia) lub skrócić ten czas korzystając z metra (wysiadka na stacji Alfons X). Można też przejść do Bunkers del Carmel, dawnych fortyfikacji, z których jest dobry widok na miasto. Do bunkrów się nie wchodzi, to nie Tirana. Bunkry to nazwa zwyczajowa, choć nigdy nie były prawdziwe bunkry.

el Drak
el Drak

Pałac Güell

Niejako uzupełnieniem relacji Güella i Gaudiego jest jeszcze jeden budynek, pałac Güell (Palau Güell). Antonio dokonał tu rewitalizacji istniejącego budynku. Było to jedno z pierwszych, najważniejszych zleceń Gaudiego i początek późniejszej współpracy. Na zewnątrz jest niepozorny, ale w środku i na dachu widać wiele ze stylu Gaudiego. Pałac także można zwiedzać, oczywiście po zakupie biletu.

Pałac Güell
Pałac Güell

Bercelona: Sagrada Familia

Nie ma Barcelony bez widoku wież Sagrady Familii (wciąż w otoczeniu żurawi budowlanych). Świątynia Pokutna Świętej Rodziny (kat. Temple Expiatori de la Sagrada Família) miała wyglądać zupełnie inaczej, gdy w 1877 roku powstawał jej pierwszy projekt. Autorem był architekt Francisco Villar, który wykonał zachowawczy projekt neogotyckiej świątyni, co było wówczas dominującym nurtem w budownictwie sakralnym. Budowa rozpoczęła się w 1882 roku, jednak wkrótce Villar popadł w konflikt ze zleceniodawcą i w 1883 roku porzucił to zlecenie na rzecz Antonio Gaudíego. Zdążono wybudować ledwie krypty wedle założenia Villarego, natomiast całą resztę Gaudí odmienił gruntownie.

Sagrada Familia
Sagrada Familia

Założeniem słynnego Katalończyka było stworzenie świątyni, która sprawiałaby wrażenie bycia żywym organizmem. Wyraża się to nie tylko w przebogatej ornamentyce i detalu inspirowanym światem fauny, flory, żywiołów i mitologii, ale także – a może i przede wszystkim – w konstrukcji. Już we wcześniejszych pracach Gaudíego, takich jak Casa Milà widać fascynację naturalną architekturą żywych organizmów, której podstawowym celem jest zawsze przeciwdziałanie sile grawitacji. Jak przełożyć te obserwacje na projekt konstrukcyjny kościoła o katedralnych rozmiarach? Obecnie mamy komputery, ale Gaudí musiał radzić sobie bez nich. Tworzył więc coś w rodzaju sznurkowych elastycznych szkieletów na przykład sklepień i obciążał konkretne punkty, by otrzymać wzór krzywizn łuków, sklepień, kolumn i przypór. Bez zaawansowanych obliczeń, za to na modelach tworzył elementy konstrukcyjne o organicznych formach.

Patrząc powierzchownie, Sagrada Família nie przypomina żadnego znanego stylu architektonicznego, a jest unikalnym wyrazem wyobraźni autora. Na potrzeby systematyzacji przypisuje się styl secesyjny i neogotyk, i można powiedzieć, że świątynia wcale nie przypomina żadnej innej neogotyckiej świątyni, a z secesją to chyba przesadził. Jednakże gdy głębiej wnikniemy w istotę stylu gotyku – nawet nie neogotyku – możemy odkryć, że idea i duch gotyku właśnie tutaj znajduje swoje ukoronowanie. Sagrada Família jest może najpełniejszym ucieleśnieniem uduchowionego średniowiecza.

Sagrada Familia
Sagrada Familia

Na jakiej podstawie można to stwierdzić? Przede wszystkim, gotyk dążył w górę, był uduchowiony. Miał przejawiać lekkość, żywiołowość, być wypełnionym światłem i w każdym swoim fragmencie chwalić Boga. Gotyckie kościoły przenikała symbolika, wszystko miało znaczenie i było nieprzypadkowe: od planu krzyża z lekko przechylonym prezbiterium, przez zastosowany kod liczbowy po strzeliste wieże. W Sagradzie Familii wszystkie te elementy są nie tylko zachowane (jak w świątyniach neogotyckich), ale zostają zinterpretowane zgodnie z duchem stylu, a nie tylko jego ograniczoną technologią i zewnętrzną powłoką. Świątynia jest strzelista, cała wznosi się ku górze, a jej wnętrze zostało wymalowane światłem wpadającym przez witrażowe okna. Ilości symboli i znaczeń, jakie Gaudí zawarł w projekcie od skali całego obiektu po najdrobniejsze detale, to temat na całą książkę.

Budowa Świątyni Pokutnej Świętej Rodziny rozpoczęła się w 1882 roku pod kierownictwem architekta Francisco de Villara i jak wspominaliśmy, z pierwotnego projektu pochodzi krypta kościoła. Rok później projekt przejął Antonio Gaudí i właściwie, że zaczął pracę od nowa. Dość powiedzieć, że ogólna koncepcja całości powstała w 1890 roku, a szczegółowe projekty pięciu naw i zadaszenia Gaudí ukończył dopiero w 1923 roku. „Mój Klient się nie śpieszy” – jak mawiał architekt. Warto dodać, że był on bardzo pobożnym człowiekiem i ostatnie kilkanaście lat swojego życia całkowicie poświęcił temu największemu ze swoich dzieł. Wiedział on doskonale, że nie ujrzy zakończenia budowy kościoła: za jego życia zrealizowano tylko cztery z osiemnastu wież oraz jedną z trzech fasad, gotowe były także krypty. Na listę UNESCO wpisano w 2005 roku te fragmenty wybudowane za życia Gaudiego: krypty oraz Fasadę Narodzenia.

Sagrada Familia
Sagrada Familia

Przez ostanie lata życia Antonio Gaudí spędził właściwie na budowie, gdzie miał swoją pracownię. W 1926 roku zginął potrącony przez tramwaj, gdy szedł do nieodległego kościoła na swoją codzienną poranną modlitwę. Został pochowany w krypcie Sagrady Familii. W momencie śmierci gotowe było około 15% całości. Pracę nad świątynią kontynuowano opierając się na pozostawionej dokumentacji. Aż przyszła hiszpańska wojna domowa. W 1936 roku katalońscy komuniści wdarli się do kościoła, splądrowali go i podpalili, zniszczeniu uległa także dokumentacja projektowa wraz z modelami. Co więcej, zniszczone zostały także notatki i osobiste pamiątki po Gaudim. Wielkie nieszczęście, dobrze, że ostała się architektura. Na nowo budowa ruszyła w 1940 roku według zrekonstruowanych planów. Konsekrowania świątyni dokonał w 2010 roku papież Benedykt XVI.

Budowa Sagrady Familii trwa już kolejne dekady i postępuje według odtworzonych projektów – co oczywiście nie jest już oryginalnym zamysłem Antonio Gaudiego. Obecnie jest to przedsięwzięcie o międzynarodowym zasięgu, co najpewniej sam Gaudí by pochwalił. Budowa trwa tak długo ze względu na skomplikowanie projektu i niepowtarzalności detali, co wymusza rzemieślniczą pracę, a także dlatego że jest finansowana z datków wiernych oraz z biletów wstępów. Każdy zwiedzający składa więc swoja cegiełkę do budowy tej niesłychanej świątyni. Zakończenie budowy zaplanowano na rok 2026 – setną rocznicę śmierci Gaudiego. Miejmy nadzieję, że data nie jest zagrożona. Prace budowlane świątyni zostały przerwane tylko dwukrotnie: podczas wojny domowej i z powodu epidemii COVID-19. Ta druga przerwa obejmowała czas najbardziej srogiego lockdownu.

Sagrada Familia
Sagrada Familia

Dziś nie tylko można Sagradę Familię zwiedzać, ale to także jedna z najważniejszych atrakcji Barcelony, nowy symbol miasta. Nawet jeśli ludzie nie wchodzą do środka to przyjeżdżają oglądać zza płotu fasadę. A naprawdę warto zobaczyć tę świątynię. W tym celu najlepiej zakupić sobie bilety w sieci wcześniej. Tu godzina wejścia jest przestrzegana rygorystycznie. Dodatkową atrakcją jest oczywiście wejście na wieżę. W celu wyłapania drobnych szczegółów w tej oszałamiającej budowli czy fasadzie warto skorzystać z audioguide’a (dostępne w ramach biletu). Wewnątrz już nie mamy limitu czasu. Bilety zamawia się tutaj: sagradafamilia.org.

Barcelona: Pałac Muzyki Katalońskiej

Antonio Gaudí to oczywiście nie jedyny przedstawiciel hiszpańskiej secesji. Innym wybitnym twórcą był Lluís Domènech i Montaner: architekt i walczący o niepodległość Katalonii polityk. Większość jego projektów została zrealizowana w Barcelonie, w tym dwa, które wpisano na listę UNESCO. Są nimi Pałac Muzyki Katalońskiej (Palau de la Música Catalana) oraz Szpital (św. Krzyża i) św. Pawła (L’Hospital de la Santa Creu i Sant Pau).

Pałac Muzyki Katalońskiej
Pałac Muzyki Katalońskiej

Pałac Muzyki Katalońskiej powstał w latach 1905 – 1908. Początkowo dobrze przyjęty, wkrótce ujawnił wady, z których najpoważniejszą była fatalna akustyka i wytłumienie zewnętrznych odgłosów. Kiepsko jak na salę koncertową, chociaż tę funkcję pełni od czasu swojego powstania bez zmian. My budynek widzieliśmy tylko z zewnątrz, na zwiedzanie niestety nie mieliśmy dość czasu, a to właśnie wnętrza są najbardziej bogate w secesyjne dekoracje. Z zewnątrz Pałac Muzyki Katalońskiej wyróżnia się czerwoną elewacją – obecnie częściowo przeszkloną – oraz nawiązaniami do architektury gotyku i stylu mauretańskiego. Filmowo wnętrza ukazano między innymi w „Wszystko o mojej matce” (1999) Pedro Almodovara.

Barcelona Szpital. św. Pawła

Szpital św. Krzyża i św. Pawła to kolejny przykład secesyjnej architektury, jakiej pełno w Barcelonie. Sama instytucja szpitala jest starsza, bo pochodząca z początku XV wieku i została wybudowana w stylu gotyckim łącznie w przeciągu trzech wieków. Był to szpital św. Krzyża – dziś tę część nazwy się pomija, używa się jej w stosunku do Starego szpitala św. Krzyża. Współcześnie gotycki szpital mieści Bibliotekę Narodową Katalonii.

Szpital św. Pawła
Szpital św. Pawła

Ze względu na rozrost miasta oraz postęp w medycynie, na początku XX wieku przeniesiono szpital na większą działkę, gdzie w 1902 roku rozpoczęła się budowa nowoczesnego kompleksu, którego głównym architektem był Lluís Domènech i Montaner. Prace trwały aż 18 lat z powodu przerw potrzebnych na zebranie kolejnych funduszy. Sponsor budowy zażyczył sobie, by w nazwie szpitala pojawiło się imię jego patrona – świętego Pawła. Cała inwestycja składa się z okazałego głównego budynku i 27 pawilonów mieszczących różne oddziały oraz kościoła.

Szpital św. Pawła pełnił swą funkcję aż do 2009 roku, przy czym większość oddziałów przeniesiono do nowego kompleksu szpitalnego w 2003 roku, pozostawiają jeszcze kilka pomocniczych oddziałów na pewien czas. W 2014 roku otworzono tutaj działalność muzeum i centrum kultury. Jest on też wpisany na listę UNESCO. Wpis obejmuje 9 miejsc związanych z architekturą. Poza Szpitalem są to Pałac Muzyki Katalońskiej oraz 7 dzieł Gaudiego – Park Güell, Pałac Güell, Cripta de la Colonia Güell, Casa Milà, Casa Vicens, Casa Batlló i Sagrada Familia.

Zamek Trzech Smoków, Łuk i park miejski

Innym obiektem wybudowanym według projektu Lluísa Domènecha i Montanera jest Zamek Trzech Smoków (kat. Castell dels Tres Dragons) powstały na Wystawę Światową w 1888 roku. Jest to wczesny przykład hiszpańskiego nurtu modernisme (secesja). Przejawia się przede wszystkim w ceramicznych dekoracjach oraz metaloplastyce. Forma budynku, która naśladuje zamek, tkwi w stylu neo-mauretańskim, bardzo popularnym w Hiszpanii i przetworzonym na różne bardziej lokalne odmiany.

Castell dels Tres Dragons
Castell dels Tres Dragons

Łuk Triumfalny, który powstał na potrzeby tej samej Wystawy Światowej w 1888 roku to pełny przedstawiciel stylu neo-mauretańskiego. Łuk został zaprojektowany przez Josepa Vilaseca i Casanovas.

Łuk Tryumfalny
Łuk Tryumfalny

Od łuku do zamku prowadzi mała alejka, za nią rozciąga się park miejski (Parc de la Ciutadella). Powstał w XIX wieku, ma 70 akrów i jest popularnym miejscem tak wśród turystów jak i mieszkańców Barcelony. Przez długi czas był to jedyny zielony teren w mieście. Dziś jest tu między innymi fontanna – Font de la Cascada (w której projekt podobno był zaangażowany Gaudi, miał on wpływ na ten park ale jako jeden z wielu architektów), siedziba parlamentu Katalonii oraz zoo. Co więcej, po jeziorze można popływać sobie na kajakach. Można zastanawiać się, jakim cudem taki park powstał w centrum miasta tak późno? Wraz z upadkiem rebelii na początku XVIII wieku, król Filip V kazał zburzyć część dzielnicy Ribiera i wznieść tu jedną z największych fortec Europy oraz więzienie, te drugie szybko zostało znienawidzone. Gdy cytadelę ostatecznie zburzono (co trwało), wówczas powstał w tym miejscu park. Natomiast z innych parków warto wspomnieć o Parc del Laberint d’Horta, znajduje się tam labirynt z roślin, w którym kręcono film „Pachnidło: Historia mordercy” (2006) Toma Tykwera.

 Font de la Cascad
Font de la Cascad

Barcelona: Casa de les Punxes

Inny przykład katalońskiego modernizmu to Casa de les Punxes (zwana też Casa Terradas). Jego autorem jest kolejny modernista – Josep Puig i Cadafalch. Wygląda jak mały pałacyk z powodu sześciu wież. Pracę nad domem zaczęto w 1905 roku na zlecenie rodziny Terradas. W 2016 został mocno odnowiony i jak inne domy można go zwiedzać, wliczając to także dach.

Casa de les Punxes
Casa de les Punxes

Drugi znany budynek, którego autorem jest Puig i Cadafalch to Casa Amatller. Powstał między 1898 a 1900 rokiem dla wytwórcy czekolady, Antoniego Amatllera. Znajduje się tuż obok Casa Batlló. Ten budynek także można zwiedzać. W tym samym ciągu znajduje się jeszcze Casa Lleó Morera (którego autorem jest Lluís Domènech i Montaner). Razem z Casa Mulleras i Casa Bonet tworzą tak zwany Illa de la Discòrdia czyli wspomniany już Kwartał Niezgody. Budynki słynnych architektów są od siebie bardzo różne, choć wszystkie wymyślne, stąd właśnie ta niezgoda.

Parlament Katalonii
Parlament Katalonii

Muzeum Joan Miró

Z Barceloną związany jest jeszcze jeden kataloński twórca – Joan Miró (1893 – 1983). Zajmował się głównie malarstwem, rzeźbą i ceramiką, a niekiedy innymi formami sztuki jak fotografią czy tkactwem. Choć nigdy formalnie nie przystąpił do żadnego nurtu artystycznego i nie związał się z żadną grupą, to jego prace zwykle przyjmuje się za przykład surrealizmu. Charakteryzują się opływową linią i żywą kolorystyką w przypadku malarstwa, a uproszczone formy przedstawianych obiektów przywodzą na myśl dziecięce rysunki. Podobnie swobodna kompozycja i przedstawiane treści kojarzą się z pracami dzieci lub ze sztuką automatyczną, która wypływa z podświadomości i nie jest ograniczona przez formalizm i narzuconą filozofię oraz ramy nurtu sztuki.

Muzeum Joan Miró
Muzeum Joan Miró

Na wzgórzu Montjuïc (177 m n.p.m) w Barcelonie ulokowane jest muzeum sztuki współczesnej poświęcone Joanowi Miró – Fundacja Joana Miró (Fundació Joan Miró). „Fundacja”, ponieważ w założeniu Miró nie miało to być zwykłe muzeum, a przestrzeń, która umożliwi i zachęci młodych artystów do eksperymentów z różnych dziedzin sztuk plastycznych. Pomysł narodził się w 1968 roku, a otwarcie budynku Fundacji miało miejsce w 1975 roku. Obiekt zaprojektował kataloński architekt Josep Lluís Sert i López, który tworzył w nurcie hiszpańskiego i międzynarodowego modernizmu.

Dzieło Miró
Dzieło Miró

W kolekcji muzeum-fundacji znajduje się obecnie ponad 14 tysięcy dzieł Miró z dziedziny malarstwa, rzeźby, tkactwa, rysunku i grafiki. Oprócz tego znajdują się tutaj prace innych uznanych artystów oraz biblioteka i audytorium powstałe podczas rozbudowy w 1986 roku. W samej Barcelonie także możemy znaleźć prace Miró, a konkretnie trzy: mural, rzeźbę i mozaikę. Każde z dzieł miało witać przybywających do Barcelony drogą powietrzną, morską i lądową. Pierwszy w 1968 roku powstał ceramiczny mural na terminalu 2 na lotnisku Barcelona El-Prat, druga była mozaika „Pla de l’Os” (1976 r.) na deptaku Rambla, zaś ostatnia – otwarta kilka miesięcy przed śmiercią artysty – to wysoka pokryta małymi kafelkami rzeźba „Dona i Ocell” w Parku Joana Miró.  Z muzeów warto też zwrócić uwagę na muzeum Pabla Picassa i CosmoCaixa, czyli muzeum techniki.

La Rambla

Jednym z najpopularniejszych miejsc w Barcelonie jest deptak La Rambla. Łączy plac Kataloński z pomnikiem Kolumba i jest tu sporo ludzi. Jest stosunkowo prosty i sąsiaduje z dzielnicą Barri Gotic, sprawiając, że to dogodne miejsce do rozpoczęcia jej zwiedzania. Jego historia jest bardzo podobna do Stradun w Dubrowniku. Tu i tam był to kanał rzeki, który zakopano i nagle zrobiło się miejsce na deptak. Tu warto dodać, że czasem pojawia się też nazwa Les Rambles, wynika to z faktu, że Rambla jest podzielona na pięć mniejszych ulic – de Canaletes, Uniwersystecką, Kwiatów, Kapuców czy św. Moniki.

La Rambla
La Rambla

Rambla ma też swoją czarną legendę ze względu na kieszonkowców, ale też prostytutki i wszystko, co z tym związane wieczorami. Niemniej jednak, jak się ma oczy szeroko otwarte to jest to intrygujące miejsce, niekoniecznie jako sam deptak, ale otwiera nam wiele innych punktów. Tu znajduje się zabytkowy Gran Teatre del Liceu oraz tuż obok Pałac Güell. Przy Rambli mamy również targowisko – Mercat de la Boqueria (funkcjonuje również pod nazwą Mercat de Sant Josep). To największy targ w Barcelonie, ale dość nastawiony na turystów. Kiedyś restauratorzy przybywali tu wcześnie rano, dziś  trudno to potwierdzić, ale to wciąż oficjalna wersja. Handel działa w tym miejscu od 1217, acz dopiero w 1840 istnieje w formie takiego targowiska (w roku 1914 zbudowano dach).

Mercat de la Boqueria (Barcelona)
Mercat de la Boqueria

Filmowo warto zwrócić uwagę na budynek 34 Rambla de Catalunya, który pojawił się w wielu hiszpańskich filmach, ale najbardziej rozsławił go występ w „[REC]” (2007) reżyserów:  Jaume Balagueró i Paco Plaza. Natomiast kolejną ciekawostką znajdującą się tuż przy Rambli jest Plaça Reial (Plaza Real), czyli plac Królewski. Charakterystyczny ze względu na arkady. Zbudowano go w roku 1848, autorem projektu był Francesc Daniel Molina i Casamajó. Plac miał być początkowo nazwany placem bohaterów Bohaterów Hiszpanii, ale ostatecznie patronem został król Ferdynand VII. Lampy na placu zaprojektował Gaudi. Dziś to popularne miejsce ze względu na życie nocne.

Barcelona: Plac Kataloński

Idąc Ramblą od portu dochodzimy do jednego z centralnych punktów miasta. Plac Kataloński (Placa de Catalunya) w Barcelonie to miejsce dość charakterystyczne, położone na styku dzielnic – Gotyckiej i Eixample. Nie jest to miejsce szczególnie widowiskowe, znajduje się tu mały skwer z rzeźbami, fontanną i dość mało ekstrawaganckie budynki, tylko siedziba banku się ciut wyróżnia. Natomiast pomijając styk dzielnic, to przede wszystkim centralny punkt komunikacyjny miasta. Pod ziemią znajduje się dworzec autobusowy, jest tu metro. To dość dobre miejsce, by rozpocząć swoją wędrówkę po Barcelonie.

Plac Kataloński (Barcelona)
Plac Kataloński

Od placu Katalońskiego, po przeciwległej stronie do Rambli wychodzi kolejny deptak. Ulica Passeig de Gràcia jest już bardziej butikowa. To właśnie tu znajdują się Casa Batlló i La Pedrera.

Barcelona: Kolumna Kolumba i port

Z drugiej strony Rambla kończy się kolumną Kolumba (Monument a Colom). Bogato zdobiona kolumna koryncka otoczona czteroma lwami. Na szczycie znajduje się pomnik Krzysztofa Kolumba, który właśnie w Barcelonie rozmawiał z królową Izabelą i królem Ferdynandem po swojej pierwszej podróży do Ameryki. W 1888 roku z okazji Expo w Barcelonie postanowiono upamiętnić tamto wydarzenie. To kolejny dobry punkt orientacyjny. Dalej wchodzimy prost do portu.

Kolumna Kolumba
Kolumna Kolumba

Tu znajduje się ciekawostka: nadmorska promenada o nazwie Rambla de Mar (w Port Vell). Takie przedłużenie Rambli. Port jest mieszanką części technicznej i turystycznej. Jest tu i muzeum morskie, oceanarium (L’Aquàrium) i kolejka linowa (Telefèric del Port or Aeri del Port). Pozwala ona nie tylko przedostać się z jednej części Portu Vell na drugą, ale również daje możliwość unikalnego spojrzenia na tę część miasta. Można tu także poszukać wycieczek łódką, by podziwiać Barcelonę z morza.

Fontanna -  La Font Màgica (Barcelona)
Fontanna – La Font Màgica

La Barceloneta

Przy porcie znajduje się La Barceloneta. To dzielnica będąca częścią starego miasta, która powstała w połowie XVIII wieku. Z oryginalnej zabudowy pozostało niewiele, wówczas długo była przede wszystkim zapleczem portowym i dla fabryk. W 1992 w Barcelonie odbyły się Igrzyska Olimpijskie, to spowodowało przebudowę miasta, w szczególności Barcelonety. Tej nadano zupełnie nowe oblicze. Postawiono tu rezydencje dla bogatszych mieszkańców, stała się to luksusowa część miasta. Ale również turystyczna. Co więcej zadbano także o plażę, którą wówczas uporządkowano tworząc przy niej deptak. Dziś to najbardziej znana plaża Barcelony.

La Barceloneta
La Barceloneta

Przy plaży znajduje się bardzo charakterystyczny budynek – W Barcelona Hotel, zwany też czasem hotelem Vela, co znaczy żagiel. Z wyglądu trochę przypomina Burj Al Arab w Dubaju. Ma 99 m wysokości. W Hotelu W na 26 piętrze znajduje się bar Eclipse, który jest też dobrym punktem widokowym na miasto. Spokojniejsze plaże dalej od centrum to Bogatell czy Mar Bella.

W Hotel Barcelona
W Hotel Barcelona

Wzgórze Montjuic

Wspomnieliśmy o igrzyskach w Barcelonie. Stadion Estadi Olímpic Lluís Companys jest jedną z atrakcji wzgórza Montjuic. Tu też można spokojnie wjechać zarówno kolejką linową jak koleją zębatą. Znajduje się także zamek Castell de Montjuïc, ogrody i wiele terenów spacerowych oraz Fundacja Joan Miro, o której także pisaliśmy. Będąc przy sportowych atrakcjach, warto przypomnieć, że w stolicy Katalonii można zwiedzać też stadion klubu FC Barcelona.

Kolumny (Barcelona)
Kolumny

Od strony miasta wyróżnia się z pewnością monumentalny budynek Muzeum Sztuki Katalońskiej (Museu Nacional d’Art de Catalunya – MNAC). Stamtąd mamy wspaniały widok na plac Hiszpański. Muzeum to utworzono w 1934 roku. Dziś neoklasyczny pałac jest jedną z bardziej rozpoznawalnych budowli Barcelony, także dzięki dobremu oświetleniu w nocy. Obok niego znajduje się fontanna, a raczej zespół fontann – La Font Màgica, kiedyś duma miasta. Była to jedna z pierwszych fontann multimedialnych, czyli takich z pokazami z muzyką i światłem. Kiedyś robiła wrażenie. Dziś nie wyróżnia się zbytnio, wręcz zostaje w tyle, zwłaszcza gdy się ją porówna z niby skromniejszą fontanną w Erywaniu, które są też dużo późniejsze, a przy tym lepiej zrealizowane. Tyle że początkowo ta w Barcelonie powstała w 1929 roku z okazji wystawy EXPO. Wówczas było to połączenie pokazu świateł i wody. Nowe życie nadano im w 1992 roku, gdy dodano muzykę. Obok fontanny znajdują się cztery kolumny, które mają symbolizować flagę Katalonii.

Pałac Narodowy (Barcelona)
Pałac Narodowy

Na wzgórzu znajduje się też muzeum Poble Espanyol. Ukazuje ono typową hiszpańską architekturę i zostało wykorzystane w filmie „Pachnidło: Historia mordercy” (2006) Toma Tykwera.

Widok na plac Hiszpański (Barcelona)
Widok na plac Hiszpański

Barcelona: Plac Hiszpański

Ciąg Muzeum Sztuki Katalońskiem – fontanny – kończy się na placu Hiszpańskim. Plac Hiszpański (Plaça d’Espanya) to kolejny istotny punkt komunikacyjny w mieście i jeden z głównych placów Barcelony. Na środku znajduje się fontanna, już bardziej klasyczna. Przy placu wznoszą się także dwie 47 metrowe wieże weneckie. Dlaczego weneckie? Bowiem inspirowano je dość mocno kampanilą bazyliki św. Marka w Wenecji. Obok jest centrum handlowe Arenas de Barcelona. To dawna arena walk byków.

Arenas de Barcelona
Arenas de Barcelona

Barcelona: Monumental

Inna dawna arena to La Monumental (Plaza de Toros Monumental de Barcelona). Zachowała się w dość dobrej formie, gdyż ostatnie walki organizowano tu jeszcze w 2011 roku. Wówczas parlament Katalonii zakazał walk byków. Co prawda zakaz został oddalony, ale według naszych informacji na razie ich nie wznowiono. O kulturowym miejscu walk byków w Hiszpanii pisaliśmy przy okazji Kordoby. Natomiast Monumental ma też filmową historię. Pojawił się w „Gunman: Odkupienie” (2015) Pierre’a Morela, oczywiście inscenizowano tam walki byków.

Monumental
Monumental

Barcelona: Torre Agbar

Z nowszych budynków Barcelony warto wymienić drapacz chmur Torre Agbar. Wyróżnia się na tle miasta i innych wieżowców (których swoją drogą nie ma tu aż tak wiele). Skończono go w 2005, ma 144 metrów wysokości i nawiązuje do Sagrady Familli. Projektantem jest Jean Nouvel. Ciekawostką jest to, że budynek posiada dwie warstwy elewacji.

Torre Agbar (Barcelona)
Torre Agbar

Inne atrakcje Barcelony

Jeszcze jednym z punktów charakterystycznych (i filmowych) w Barcelonie jest park Tibadabo. Znajdują się tam park rozrywki, charakterystyczny kościół Najświętszego Serca Jezusowego i bardzo dobry punkt widokowy na miasto. Tam dotrzemy następnym razem. Natomiast wspominamy, bowiem tam kręcono „Mechanika” (2004) Brada Andersona. Oczywiście sceny w parku rozrywki. Park ten powstał na początku XX wieku i był jedną z inspiracji dla Walta Disneya, zanim on otworzył własny.

Komunikacja w Barcelonie

Barcelona jest dość dobrze skomunikowana. System autobusów, tramwajów, metra i pociągów oraz kolejki linowej i zębatej sprawdza się znakomicie. Korzystaliśmy z biletów T-10, które oferowały możliwość przejazdu na danej trasie 10 razy. Tu mała ciekawostka. Według opisu w budce, każdy powinien mieć osobny T-10, ale czytaliśmy w sieci, że to nie prawda. Zadzwoniliśmy do biura obsługi i powiedzieli, żeby nie przejmować się opisem, ważne by przejazd każdej osoby był opłacony. Więc bez problemu dało się z tego zrobić 5 przejazdów dla dwóch osób. Można też korzystać z biletu dziennego T-Dia, jeśli jeździmy więcej. Po skasowaniu jest on ważny do 4 rano następnego dnia. Alternatywą jest karta Hola BCN! Natomiast warto pamiętać, że w centrum większość punktów można zobaczyć chodząc na piechotę. W przypadku parku Güell czy Sagrady można rozważyć dojazd.

Zwiedzanie Barcelony

Barcelona to miasto bogate w atrakcje turystyczne. Owszem, by obejść te najważniejsze wystarczy weekend. Natomiast wraz z głównymi muzeami trzeba liczyć cztery do nawet sześciu dni.

Również Barcelonę można też czasem znaleźć na liście podróżniczych rozczarowań. Wpływają na to przede wszystkim wysokie ceny, brud (w porównaniu z innymi miastami Hiszpanii), ale również fakt, że zabytki, pomijając dzielnicę gotycką, są dość porozrzucane. Więc raczej znajduje się je w żyjącym mieście (przede wszystkim Gaudiego). Ale taki był ich cel, to miały być ozdobne budynki użytkowe, a nie szlak turystyczny. Nam akurat to odkrywanie się podobało, ale wymaga to czasu, bo Barcelona nie jest miastem kompaktowym.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak hiszpański
Barcelona
Szlak filmowy
Barcelona

Jökulsárlón, laguna lodowa, James Bond, Lara Croft, diamentowa plaża

Jedną z najbardziej obleganych, poniekąd słusznie, ale też najbardziej niezwykłych, a w dodatku filmowych atrakcji Islandii jest laguna lodowa lub właściwie laguna lodowcowa, co po islandzku znaczy Jökulsárlón. Przepiękna kolorystycznie, ze względu na białą i niebieską krę laguna zachwyca.

Jedną z metod zwiedzania Jökulsárlón jest rejs między krami (np. w amfibiach)
Jedną z metod zwiedzania Jökulsárlón jest rejs między krami (np. w amfibiach)

Jökulsárlón: Powstanie jeziora (laguny)

Jest to także najgłębsze jezioro w Islandii, liczy sobie 260 m głębokości. Znajduje się na południowym krańcu Parku Narodowego Vatnajökull, w tym miejscu lodowiec Breiðamerkurjökull (właściwie to jest to jęzor lodowca Vatnajökull) wchodzi do wody. Lodowiec porusza się, odrywają się od niego góry lodowe i powoli dryfują w lagunie, a następnie spływają do oceanu. Technicznie rzecz biorąc nie jest to oczywiście laguna, tylko jezioro. To, co uchodzi za mierzeję oddzielającą jezioro od oceanu to morena czołowa. Jest tu dość wąskie ujście, przez który woda, niejednokrotnie z lodem, wpływa do oceanu. Swoją drogą jezioro to po raz pierwszy wspomniano dopiero w 1948 roku. W obecnej formie istnieje zaledwie kilkadziesiąt lat. Przez ten okres jezioro zwiększało swoją powierzchnię i rosło, wynika to także z cofania się lodowca. Od lat 70. zwiększyło się już ponad czterokrotnie.

Morena lodowca Vatnajökull
Morena lodowca Vatnajökull

Jezioro jest połączone z oceanem krótką rzeczką o nazwie Jökulsá á Breiðamerkursandi. Ma ona zaledwie kilkaset metrów i jest uznawana za najkrótszą w całej Islandii. Nad ujściem znajduje się most drogi nr 1 (prowadzącej wokół całej Islandii). Nią dojeżdża się do Jökulsárlón. Po drugiej stronie mostu mamy plażę z czarnym piaskiem. Nazwa Diamentowa plaża (Diamon Beach) pochodzi od kawałków lodu, które można znaleźć blisko lub na brzegu, które właśnie wyglądają trochę jak diamenty. Zwłaszcza te małe. W okolicy zaś możemy zobaczyć ptactwo, głównie wydrzyki, alki czy kaczki, ale również foki. Woda oceaniczna czasem cofa się do jeziora, stąd obfituje ono w ryby, kryl, a także zwierzęta, które się tym żywią.

Rejs po lagunie lodowcowej. Wszyscy muszą mieć na sobie kapoki.
Rejs po lagunie lodowcowej. Wszyscy muszą mieć na sobie kapoki.
Można też pływać np. kajakami.
Można też pływać np. kajakami.

Zwiedzanie Jökulsárlón i Diamentowej Plaży

W lipcu fragmenty lodu na plaży były raczej niewielkie i rzadkie, ale podobno w innych porach roku jest tu tego zdecydowanie więcej i lepiej tłumaczy to nazwę. W przypadku plaży na Islandii warto pamiętać o bezpieczeństwie ze względu na zdradliwe fale.

Kry lodowe mają przepiękny kolor>
Kry lodowe mają przepiękny kolor>

Kry, które pływają po lagunie, spokojnie spływają pod mostem wąskim przesmykiem. Świetnie się to obserwuje, a potem szuka resztek na plaży. Swoją drogą szacuje się, że niektóre kry były zamarznięte nawet przez 1000 lat. To właśnie te pływające fragmenty lodu robią klimat tego miejsca. Zwłaszcza, że część z nich jest pięknie błękitna.

Jökulsárlón, pływanie między krą
Jökulsárlón, pływanie między krą
Niektóre fragmenty lodu mają niebieskawy kolor
Niektóre fragmenty lodu mają niebieskawy kolor

James Bond 007 i Jökulsárlón

Laguna ma też swoją filmową historię, zaczynając od przygód Jamesa Bonda. Pojawia się na początku filmu „Zabójczy widok” (1985) z Rogerem Moorem, w scenie w której Bond wykrada czip z ciała 003 na Syberii. Ekipa stacjonowała blisko Höfn, zdjęcia kręcono na lagunie, częściowo na lodowcu. Jednak zostały one połączone z ujęciami ze Szwajcarii, więc islandzka część to moment, w którym Bond zjeżdża do lodowej laguny i końcówka pościgu.

Jökulsárlón jako Syberia w filmie „Zabójczy widok” (James Bond, 007 i Islandia)
Jökulsárlón jako Syberia w filmie „Zabójczy widok” (James Bond, 007 i Islandia)
„Śmierć nadejdzie jutro”, czyli James Bond 007 na Islandii. Na Jökulsárlón nagrywano między innymi fragmenty pościgu.
„Śmierć nadejdzie jutro”, czyli James Bond 007 na Islandii. Na Jökulsárlón nagrywano między innymi fragmenty pościgu.

Po raz drugi ekipa Bonda wróciła już tutaj na ostatni film z Piercem Brosnonanem. W „Śmierć nadejdzie jutro” (2002) Jökulsárlón i w okolicy (Höfn i Vatnajökull), kręcono ujęcia wokół pałacu lodowego i pościg samochodowy. Wówczas całość była zamarznięta. Tym razem Islandia zagrała Islandię. Pościg jednak nagrywano w kilku miejscach, dodatkowe zdjęcia powstawały w Norwegii, tak na lodowcach, jak i na Spitsbergenie, gdzie nagrywano klify. Lodowy Pałac w Jamesie Bondzie powstał w studio, budynek jako całość nie istnieje, choć czerpie kilka inspiracji. Cześć zdjęć wnętrz powstawało w Cornwalli w Eden Project.

Jökulsárlón, a w tle lodowiec Vatnajökull.
Jökulsárlón, a w tle lodowiec Vatnajökull.

Jeśli chodzi o inne filmy, to czasem sieć wspomina o „Batmanie”, ale jego kręcono w innej części Vatnajökull.

Czasem kra jest trochę przybrudzona
Czasem kra jest trochę przybrudzona

Inne filmy kręcone w lagunie

Natomiast w pierwszym filmowym „Lara Croft: Tomb Raiderze” (2001) to ponownie jest Syberia (Rosja). Tym razem laguna Jökulsárlón pełni bardziej rolę tła. Na brzegu zbudowano prymitywną syberyjską wioskę z szałasami. Po krótkiej rozmowie, Lara Croft wraz z ekipą wjeżdża do laguny, pływa między lodami i w następnym ujęciu jest już na lodowcu Vatnajökull. Jako ciekawostkę można dodać, że podczas ujęć z laguny w tle widać linie energetyczne. Warto też wspomnieć o filmie „Beowulf – Droga do sprawiedliwości” (2005) Strulla Gunnarssona, tam także pojawia się laguna, po której żeglują statki duńskich wojowników.

Jökulsárlón ponownie jako Syberia, tym razem w filmie „Lara Croft: Tomb Raider”
Jökulsárlón ponownie jako Syberia, tym razem w filmie „Lara Croft: Tomb Raider”

Swoją drogą takie dawne wioski nad brzegiem jeziora to nie jest tylko wymysł scenarzystów. Ludzkie osady istniały tu koło 870 roku. Laguny może nie było wówczas w takiej formie, ale woda pochodzenia lodowcowego jest cennym zasobem słodkiej wody, więc pewnie ich przyciągała.

Lodowiec Vatnajökull.
Lodowiec Vatnajökull.

Pływanie po lagunie

Prawdę mówiąc sposób, w jaki Jökulsárlón zostało ukazane w filmie „Tomb Raider” dość dobrze oddaje zwiedzanie tego miejsca. Pływające kry robią olbrzymie wrażenie, gdy obserwuje się je z oddali. Ale jeszcze ciekawsze jest pływanie między nimi. Do tego służą przede wszystkim amfibie, które spokojnie wjeżdżają do wody (z turystami) i pływają między bryłami lodu. Całość jest bezpieczna, gdyż na trasie cały czas są małe łodzie (najczęściej pontony motorowe Zodiac) osób pilnujących, czy przypadkiem nie zbliżamy się zbytnio do lodu. W końcu większa część góry lodowej znajduje się pod wodą. Tak wycieczka trwa trochę ponad pół godziny.

Za omijanie ukrytych części gór lodowych odpowiada ekipa na pontonach.
Za omijanie ukrytych części gór lodowych odpowiada ekipa na pontonach.

Drugą opcją jest pływanie na kajakach czy pontonach. Były tu też organizowane pływanie morsów, ale obecnie przy tym ruchu trochę trudno sobie wyobrazić masowe morsowanie. Natomiast samo zobaczenie tego z brzegu jest darmowe. Zatrzymujemy się na parkingu i dalej robimy, co chcemy. Większość osób przybywa tu dla widoków. I choć dziś jest to jedno z najbardziej znanych i najczęściej odwiedzanych miejsc w całej Islandii, to warto przypomnieć, iż nie istniałoby bez filmu. Turystyka zaistniała tu właśnie po „Zabójczym widoku”. Wówczas rozpoczęto organizować rejsy po lagunie.

Odłamane kawałki lodowca
Odłamane kawałki lodowca

Dziś zatoka lodowcowa Jökulsárlón jest mocno oblężonym przez turystów miejscem. Jak wspominaliśmy, to jedno z najpopularniejszych miejsc w Islandii i to widać. Zjazd trudno przeoczyć. Przy drodze nr 1 znajduje się olbrzymi parking, a obok cała infrastruktura turystyczna. Budki z biletami, toalety, jakieś małe przekąski. Jest gwarno i trzeba uważać na parkingu, w końcu to żelazny punkt każdej kilkudniowej wycieczki. Jest tu nawet niewielka górka, na którą można wejść i podziwiać lagunę z wysokości. Możemy spokojnie chodzić po okolicy, oczywiście pod warunkiem, że nie wchodzimy na lód.

Jökulsárlón z drona
Jökulsárlón z drona

Diamentowa plaża i inne atrakcje

By się zatrzymać, pójść na diamentową plażę, czy zobaczyć lagunę z brzegu, nie powinno stanowić problemu. Ewentualnie trudność może być z parkowaniem, mimo sporego parkingu. W przypadku pływania po lagunie amfibią czy pontonem, lepiej jest wcześniej wykupić bilet na odpowiednią godzinę online. Nam się udało to załatwić na miejscu, z ponad godziną czekania na dwa wolne miejsca. Potem przez 3 kolejne godziny były tylko pojedyncze. My liczyliśmy się z trudnościami, ale szczęśliwie się udało. Warto dodać, że choć amfibia trochę kosztuje, co niby ogranicza liczbę turystów, to jednak jest to na tyle popularne miejsce, że lepiej sobie zarezerwować tę atrakcję wcześniej i mieć spokój. Rejs amfibią można zamówić tutaj, zaś pontonem tutaj.

Diamentowa plaża. Nazwa pochodzi od kawałków lodu.
Diamentowa plaża. Nazwa pochodzi od kawałków lodu.

Alternatywą jest też mniejsze jezioro, pobliskie Fjallsárlón. Znajduje się 10 km w stronę Rejkiawiku. Dla nas to była opcja zapasowa z której nie skorzystaliśmy.

Zjawiskowa laguna lodowa Jökulsárlón
Zjawiskowa laguna lodowa Jökulsárlón

Dojazd do Jökulsárlón

O popularności Jökulsárlón nie tylko zadecydowało piękno, czy 007. Także to, że spośród jezior lodowych, wokół których kwitnie życie turystyczne, właśnie to na Islandii jest prawdopodobnie jednym z najłatwiej dostępnych dla dużych rzeszy turystów. W dodatku jest to spora laguna, co wpływa na jej odbiór. Znajduje się 5 godzin jazdy samochodem z Rejkiawiku w jedną drogą (nr 1). Można więc zarówno znaleźć jednodniowe wycieczki, dłuższe łączone z innymi punktami, jak i samemu spróbować tu dojechać. A jak jeździ się po kraju więcej, tym łatwiej tu dotrzeć. Choć warto zauważyć, że na wschód od laguny życie turystyczne zamiera.

Most nad rzeką Jökulsá á Breiðamerkursandi
Most nad rzeką Jökulsá á Breiðamerkursandi

Na mapie Islandii jezioro lodowe Jökulsárlón zdecydowanie się wyróżnia. Tak niesamowitym, unikalnym pięknem. Pewną dzikością i chłodem, cudownymi widokami. My byliśmy pod olbrzymim wrażeniem tego miejsca. Fakt, jest tu również masową turystyka. Jest to niezwykłe miejsce, a jak do tego dołoży się popularność Islandii, właściwie wszystko staje się jasne. Prawie każdy chce to zobaczyć, stąd są tu tłumy. Nam to ostatnie nie przeszkadzało, zwłaszcza, że udało się popływać amfibią. Na koniec warto dodać, że stąd organizowane są także wyprawy na sam lodowiec oraz w odpowiedniej porze roku do jaskiń lodowych.

Kra w lagunie.
Kra w lagunie.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak islandzki
Jökulsárlón
Szlak filmowy
Jökulsárlón

Jezioro Kournas, pośród gór Krety

Na greckiej Krecie można wypoczywać nie tylko nad morskimi plażami. Owszem, są miejsca, gdzie czas można spędzić zdecydowanie bardziej aktywnie, ale też jeśli ktoś jest amatorem kąpieli w słodkiej wodzie, to znajdzie się jeszcze jedno szczególne miejsce. Największe jezioro słodkowodne na Krecie, czyli Kournas. Znajduje się w miejscowości Mouri (gr. Μούρι) i z pewnością jest jeszcze jednym, istotnym punktem turystycznym.

Jezioro Kournas
Jezioro Kournas

Jezioro Kournas na Krecie

Największe, znaczy ma powierzchnię 580 tysięcznych km² (czyli 0,580 km²) i głębokość do 45 m (inne źródła podają 22,5 m), czyli można je w całości objąć wzrokiem. Jest ładnie położone pośród gór Białych, więc jest celem wielu turystów. Liczne bary, knajpki, sklepiki, parkingi mają w sumie chyba większą powierzchnię niż jezioro, ale plus jest taki, że można zjeść późny obiad z widokiem na jezioro. Zresztą po sezonie jest tu zdecydowanie spokojniej, także dlatego, że trudniej dotrzeć niż na wiele plaż.

Dojście do jeziora przez sklepiki i restauracje
Dojście do jeziora przez sklepiki i restauracje

To także jeden z nielicznych na Krecie rejonów, gdzie woda słodka znajduje się przez cały rok. Spływa z gór. Przez to jest bardzo ważny z punktu widzenia lokalnego ekosystemu. Chroniony jest w ramach programu Natura 2000. To miejsce jest siedliskiem wielu ptaków wodnych, bez problemu można tu znaleźć różne gęsi, kaczki, czy czasem nawet czaple. Podobno da się tu także spotkać żółwie czy żmije, ale niestety nie udało nam się ich dostrzec.

Czysta woda i góry w tle
Czysta woda i góry w tle

Jest to także bardzo popularne miejsce wśród turystów. To widać, nawet po sezonie, gdy ludzi nie ma tu zbyt wielu. Przy wjeździe trzeba przebrnąć przez cały gąszcz sklepików i restauracji. Można też spokojnie wynająć sobie rowery wodne bądź inny sprzęt pływający.

Jezioro Kournas ma infrastrukturę dla turystów. Można wynająć np. rowery wodne.
Jezioro Kournas ma infrastrukturę dla turystów. Można wynająć np. rowery wodne.

Jezioro Kournas w mitologii

Wokół jezioro narosło wiele mitów. Jego wody są dość ciemne, więc w przeszłości wierzono, że jest pozbawione dna. Oczywiście zweryfikowano to eksperymentalnie. Inny mit, niezweryfikowany, mówi o paranormalnych fenomenach jeziora, które powodują u jednych pozytywny nastrój, u innych zaś różne niedogodności.

Przy brzegu można spotkać np. gęsi.
Przy brzegu można spotkać np. gęsi.

Ciekawsze są mity o powstaniu jeziora. Właściwie to jeden, w dwóch wersjach. Pierwszy mówi o ojcu, który mieszkał tu wraz z przepiękną córką. Pewnego dnia przechadzali się oboje po okolicy, dziewczyna zaś zaczęła czesać kosmyki swoich włosów. Ojciec wpierw patrzył na nią i podziwiał ją. Potem zaczął spoglądać na nią bardziej erotycznie, w końcu pożądać. Próbował ją uwieść i… zrozpaczona dziewczyna krzyknęła do jeziora, by jej pomogło, w zamian zostanie jego duchem. Tak też się stało. Ojciec utonął, a dziewczyna stała się wróżką, która o blasku księżyca czesze swoje włosy na samym środku jeziora.

Plaża nad jeziorem Kournas (Kreta)
Plaża nad jeziorem Kournas (Kreta)

Późniejsza wersja mitu mówi o Bogu, który rozgniewał się na grzesznych ludzi i postanowił ich potopić. Ocalił jedynie córkę miejscowego kapłana, która była pobożna i czysta. Została ona wróżką, którą czasem widują mieszkańcy. Duch dziewczyny czy wróżka podobno opiekują się tutejszymi zwierzętami.

Góry w tle
Góry w tle

Relaks i dotarcie do jeziora

Mouri znajduje się stosunkowo blisko Chanii (jakieś 50 km). Zdecydowanie najłatwiej dotrzeć tu jadąc samochodem, autostradą E75, trzeba zjechać na Georgioupoli. Dalej droga jest prosta. Parkingi właściwie są darmowe, formalnie są dla osób odwiedzających lokalne restauracje czy sklepy, jednak jak jest miejsce, nikt tego nie pilnuje. Plaże jeziora są raczej piaszczyste, kamienie są drobne.

Jezioro Kournas
Jezioro Kournas

Jeśli ktoś nie lubi kąpieli w Morzu Śródziemnym – wiadomo, trzeba się opłukać z soli, można wdepnąć w jeżowca, widzieliśmy je choćby w Cretaquarium w Heriaklionie – zawsze może pojechać na Jezioro Kournas. Z pewnością jest to alternatywa dla hotelowych basenów.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak grecki
Jezioro Kourna