Ksantos, stanowisko archeologiczne w Turcji

Ksantos to dawna stolica regionu Licji, a dziś stanowisko archeologiczne, które wraz z pobliskim starożytnym sanktuarium Artemidy, Letooną, znajdują się na liście UNESCO od 1988 roku. Warto tutaj zajrzeć choćby ze względu na licyjskie grobowce.

Starożytna droga w Ksantos
Starożytna droga w Ksantos

Historia Ksantos

Nazwa ma swoje miejsce w mitologii greckiej. W „Illiadzie” Homera dwóch bohaterów – Glaukos i Sarpedon – pochodzą znad rzeki Ksantos, zarazem jest to imię konia Achillesa.  Także mitologia dość często używa tej nazwy, to między innymi bóg rzeki Skamander, konie Hektora i Diomedesa, a także kilka innych postaci, które mają tak na imię.

Ruiny Ksantos
Ruiny Ksantos

Przez pewien czas było to największe miasto Licji. Według archeologów, prawdopodobnie powstało gdzieś około VIII wieku przed naszą erą, na to wskazują znaleziska. Zapiski mówią dopiero o roku 540. To okres perskiego podboju przez Harpagusa, który wiązał się z ciągłymi walkami z Grekami. Około roku 470 przed naszą erą zniszczono miasto. Prawdę mówiąc, źródła nie przypisują tego ani Persom, ani Grekom, możliwe że były to przyczyny naturalne. Pod koniec V wieku przed naszą erą zostało odbudowane, a wkrótce podbite przez Telmessos (czyli dzisiejsze Fethiye).

Grobowiec
Grobowiec

Nie wiadomo także, jak zdobył je Aleksander Wielki. Jedne źródła mówią, że Ksantos się poddało, inne, że zostało zajęte. Przechodziło z rąk do rąk, władała nim Antiochia, Rodos, Rzym i Bizancjum. Zostało ponownie zniszczone w czasie rzymskiej wojny domowej przez siły Brutusa (w 42 roku przed naszą erą). Kolejną odbudowę miasto zawdzięcza Markowi Antoniuszowi, z tego okresu pochodzi też amfiteatr.

Nekropolia w Ksantos
Nekropolia w Ksantos
Ruiny w Ksantos
Ruiny w Ksantos

Stanowisko archeologiczne

Prace archeologiczne w tym miejscu ruszyły w XIX wieku, jednak w większości prowadzone były przez zagraniczne ekipy, które wywiozły stąd, co najlepsze. To czasy, w których z Pergamonu udało się wywieźć słynny ołtarz, Ksantos także zostało ogołocone.

Większy grobowiec
Większy grobowiec

Wspomniana rzeka Ksantos miała różne nazwy. Ksantos to po grecku tyle, co „żółta”, a w ten sposób określali ją Persowie. Dziś nazywa się Eşen Çayı. Nazwa miasta pojawia się także w serii powieści o Troi Davida Gremmela, acz jest to nazwa statku.

Grobowce
Grobowce

Pomimo izolacji miasta Ksantos, położonego na półwyspie i odgrodzonego górami Tauros, wciąż zmieniała się tutaj władza. Rdzennych Licyjczyków podbili kolejno Grecy, Persowie, znów Grecy, Rzymianie, Bizantyńczycy i wreszcie Turcy.  Mimo wywierania wciąż nowych wpływów, w Ksantos można spotkać się z przejawami oryginalnej kultury licyjskiej, zwłaszcza interesującymi zwyczajami pochówków, o których napisaliśmy jakiś czas temu przy okazji Myry.

Amfiteatr w Ksantos
Amfiteatr w Ksantos

Nekropolia

Grobowce nie są może tak okazałe jak te w Myrze, są zdecydowanie bardziej rozrzucone po wzgórzu i każdy z nich jest mniejszy. Niemniej jednak wciąż są ciekawym artefaktem. Zwiedzanie nekropolis to wędrówka po pobliskim wzgórzu i odkrywanie kolejnych grobowców i sarkofagów. Najbardziej znany to grobowiec Harpii, oryginał wywieziono, ale od 1957 roku jest tu jego gipsowa kopia.

Kolumna upamiętniająca zwycięstwo nad Ateńczykami
Kolumna upamiętniająca zwycięstwo nad Ateńczykami

W ruinach zachowało się wiele przykładów inskrypcji w języku licyjskim z przedziału od VI do IV wieku przed naszą erą. Są też ruiny miasta ze świetnie zachowanym fragmentem starożytnej drogi. Przy nich zwraca uwagę rzymski teatr, obowiązkowy element w każdym mieście Imperium. Ciekawym obiektem jest też obelisk z Ksantos.

Stanowisko archeologiczne
Stanowisko archeologiczne

Zwiedzanie Ksantos

Stanowisko archeologiczne ulokowane jest niedaleko wioski Kınık. Przy Ksantos znajduje się parking. Dokładniej za teatrem rzymskim i jego przyległościami, a przed wejściem na górę, w kierunku grobowców. Przy parkingu stoją budki, gdzie można zakupić coś do jedzenia. Natomiast samo zwiedzanie jest trochę rozrzucone, można odnieść wrażenie, że nikt nie panuje nad tym stanowiskiem archeologicznym i przynajmniej część można by zobaczyć bez biletu (mieliśmy Museum Card, więc to nas nie dotyczyło).

Resztki amfiteatru
Resztki amfiteatru

Teatr rzymski jest częściowo ogrodzony, można tam wejść, nikt tego nie pilnuje. Natomiast część z grobowcami jest bardziej dzika. Idzie się wręcz między krzakami, wydeptaną drogą. W niektórych miejscach nawet trudno zauważyć, którędy ona wiedzie. Ludzie chodzą jak chcą, nikt tego nie pilnuje. Szczęśliwie dla grobowców nie ma tam wielu wandali i jakoś się to utrzymuje. W Ksantos ma się wrażenie, że zostały jakieś ruiny i je udostępniono. Może już nie bali się, że zostanie to rozkradzione. W końcu pomnik Nereid (częściowo zrekonstruowany) czy grobowiec Pajawy można oglądać w British Museum w Londynie. Sam zabytek z jednej strony jest ciekawy, ale z drugiej odstaje od innych stanowisk archeologicznych Turcji. Plusem jest jednak to, że nie ma tu wielu turystów i spokojnie można zobaczyć całość.

Grobowiec
Grobowiec

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Ksantos

Mediolan: atrakcje, zabytki, moda, kultura i film

Mediolan (wł. Milano, lomb. Milan) to drugie co do wielkości miasto Włoch. Ośrodek naukowy i biznesowy, tu mieści się choćby włoska giełda. Jednocześnie jedno z najważniejszych turystycznie miast Italii, obok Rzymu i Wenecji najchętniej oblegane przez turystów. Mediolan to także kultura i moda, co poniekąd ma swoje odbicie także w kinie.

Ca' Granda, Mediolan
Ca’ Granda, Mediolan

Historia Mediolanu

Mediolan powstał gdzieś w IV wieku przed naszą erą. Założyło go celtyckie plemię Insubów, wkrótce jednak zajęli go Rzymianie. W III wieku przed naszą erą nosił nazwę Mediolanum i stacjonowało tu wojsko rzymskie. Rozwijało się w okresie cesarstwa. W roku 286 naszej ery został jedną z rezydencji cesarzy rzymskich.

Mediolan
Mediolan

Po upadku Rzymu Mediolan był przekazywany z rąk do rąk. W 569 roku został zdobyty przez Longobardów, ich z kolei w 774 podporządkowali sobie Karolingowie (Państwo Franków). W 951 roku miasto zajęli Niemcy. Spod ich jarzma Mediolan zaczął się wyzwalać w 1158 roku, ale Fryderyk Barbarossa w 1162 doprowadził do zniszczenia murów, deportacji ludności i spowodował wiele innych niszczeń.

Bazylika Świętej Marii Łaskawej
Bazylika Świętej Marii Łaskawej

Następnie zaczęły się czasy niezależności Mediolanu, początkowo w ramach Ligii Lombardzkiej. Rządziły nim rodziny Viscontich, a po nich Sforzów. Mediolan był wówczas raczej państwem-miastem, względnie małym księstwem, często zależnym czy to od Niemiec, czy Francji. W roku 1535 podporządkowali go sobie Hiszpanie, jednym czyniąc go jednym z miast Habsburgów. Ten stan rzeczy trwał do 1714, gdy doszło do wojny o sukcesję hiszpańską. W jej rezultacie Mediolan przejęli Austriacy. Okres austriacki ma pewne odbicie w ocalałej architekturze, uważany jest za jedno z najbardziej austriackich miast we Włoszech.

Tramwaj w Mediolanie
Tramwaj w Mediolanie

W 1733 roku miała miejsce wojna o polską sukcesję między Augustem III Sasem a Stanisławem Leszczyńskim. Przy okazji w Europie toczono wiele innych mniejszych wojen. W efekcie Francuzi zajęli Mediolan. W czasach Napoleona stworzono tu państwo marionetkowe – tak zwaną Republikę Cisalpińską, której był stolicą. Wraz z klęską Napoleona i kongresem wiedeńskim Mediolan ponownie wrócił w ręce austriackie.

Świątynia Zwycięstwa
Świątynia Zwycięstwa

W 1859 roku został dołączony do Królestwa Sardynii, wspieranego przez Francję. Dwa lata później Mediolan przyłączono do Zjednoczonych Włoch. Od tego czasu miasto bardzo się rozwija, jest to stolica wielu gałęzi przemysłu włoskiego. Właśnie dlatego zlokalizowano tu między innymi giełdę. Ale nie tylko biznes ma się tu dobrze, Mediolan jest bardzo ważny także ze względów kulturalnych.

Galeria Witkora Emanuella II
Galeria Witkora Emmanuella II

Mediolan: Moda, kultura i film

Najważniejszym znakiem rozpoznawczym tego miasta jest moda. Tu odbywają się jedne z najbardziej znaczących w Europie targów designu, rewie mody. W tej materii może konkurować z innymi europejskimi ośrodkami mody: Paryżem, Barceloną czy Rzymem). W Mediolanie jest sporo butików i ludzie przyjeżdżają tu na zakupy do markowych sklepów.

Plac katedralny
Plac katedralny

To właśnie w kontekście mody Mediolan jest najczęściej pokazywany w kinie, w szczególności okolice katedry i Galerii Wiktora Emmanuela. Dokładnie te miejsca są widoczne w filmie „Dom Gucci” (2021) Ridleya Scotta, ale też powstawała tu „Anna” (2019) Luca Bessona czy „Brüno” (2009) Larry’ego Charlesa. W filmie „The International” (2009) Toma Tykwera widać między innymi dworzec kolejowy oraz pobliski plac – Piazza Duca d’Aosta. W większości przypadków to tylko krótkie ujęcia przy zabytkach, by uwiarygodnić akcję.

Zamek Sforzów

W centrum Mediolanu znajduje się zamek Sforzów (Castello Sforzesco). Pochodzi on z XV wieku, został zbudowany z cegły. Była to kiedyś rezydencja rodu Sforzów, a po ich upadku najczęściej był to bastion sił starających się utrzymać Mediolan, czy to hiszpańskich czy austriackich. Obecnie istniejący zamek to w większości rekonstrukcja z lat 1893 – 1906 i 1954 – 1956 (ucierpiał w czasie II wojny światowej). Dziś jest siedzibą kilku muzeów (Muzeum Sztuki Antycznej, Pinakoteka Castello Sforzesco, Muzeum Sztuki Użytkowej, Muzeum Instrumentów Muzycznych, Muzeum Egipskie oraz Muzeum Prehistoryczne). Tu można zobaczyć niedokończone dzieło Michała Anioła – Rondanini Pietà. Dziedziniec zamku służy jako miejsce imprez plenerowych.

Zamek Sforzów
Zamek Sforzów

Za nim zaś znajduje się spory park Sempione  (Parco Sempione). Na drugim końcu parku jest łuk tryumfalny (Arco della Pace), zbudowany na zlecenie Napoleona przez Luigiego Cagnolę. Początkowo miał być to Łuk Zwycięstwa, ale po klęsce pod Waterloo nadano mu nazwę Łuku Pokoju. Na terenie parku znajduje się akwarium. Są też fosy, kaczki i żółwie. Muzea oczywiście są płatne, natomiast obejście zamku, czy wejście na dziedziniec jest darmowe. Niestety nie można wejść na mury. Przed wejściem do zamku zbudowano bogato zdobioną fontannę, która obecnie jest punktem orientacyjnym i miejscem spotkań.

Łuk Pokoju
Łuk Pokoju

Katedra w Mediolanie

Ścisłe centrum to przede wszystkim plac Katedralny. Katedra Narodzin św. Marii (Duomo St. Maria Nascente di Milano) to bez wątpienia jeden z najbardziej charakterystycznych budynków w całych Włoszech. To także jeden z największych kościołów na świecie i największy we Włoszech (Bazylika św. Piotra, która jest większa, technicznie znajduje się w Watykanie). Świątynie chrześcijańskie istniały w tym miejscu od IV wieku, ale były wielokrotnie przebudowywane. Budowę obecnej katedry zaczęto w 1386 roku, zleceniodawcą był książę Gian Galeazzo Visconti. Została konsekrowana w 1572, ale prace były dalekie od ukończenia. To w niej wyświęcono Napoleona na króla Włoch (w 1805) i to jest mniej więcej okres, gdy skończono budowę katedry, przynajmniej oficjalnie. Wówczas zaczęto przymierzać się do jej przebudowy, która zakończyła się w 1858 nadając miejscu obecny styl. Czyli gotycki z barokową i neogotycką fasadą wykonaną z białego marmuru.

Rzeźby na drzwiach katedry
Rzeźby na drzwiach katedry

Można zwiedzać skarbiec, muzeum, samą katedrę i dach, wszystko jest jednak biletowane. Katedra robi wrażenie. Na dachu i fasadzie jest 135 pinakli, 96 rzygaczy i 2245 rzeźbionych figur. Witraże na chórze należą do największych na świecie, choć wnętrza w porównaniu z wejściem nie są już tak imponujące. Ale wbrew obiegowej opinii, tutaj nie jest wystawiona „Ostania wieczerza”.

Katedra, Mediolan
Katedra, Mediolan

Mediolan: Galeria Witkora Emmanuela II

Plac Katedralny (Piazza del Duomo) powstawał w latach 1865 – 1873. Dziś to tętniące życiem centrum miasta, pełne turystów, gołębi i nie tylko. Ma on powierzchnię 17 000 m2. Wokół niego znajduje się między innymi Pałac Królewski z XVIII wieku, dziś pełniący rolę muzeum sztuki, ale też centrum handlowe – Galeria Wiktora Emmanuela II (Galleria Vittorio Emanuele II). Oszklony budynek powstał w XIX wieku i stanowi kolejny z punktów charakterystycznych Mediolanu. Na niej wzorowana była neapolitańska Galeria Umberto I. Dziś to miejsce z ekskluzywnymi butikami, w tym także słynnych domów mody jak Gucci, Prada, Armani, Versace i wiele innych. Kiedyś był nazywany salonem Mediolanu, tu spotykały się miejskie znakomitości. To jeden z najważniejszych symboli miasta. Obok niego znajduje się salon Ferrari. Na posadzce w galerii znajduje się mozaika przedstawiająca byka – symbol Turynu. Z mozaiką związany jest zabawny przesąd: należy stanąć na genitaliach byka i obrócić się na pięcie, a to przyniesie szczęście.

Galeria Witkora Emanuella II
Galeria Witkora Emanuella II

Centrum Mediolanu

Po drugiej strony Galerii ulokowana jest opera mediolańska, czyli słynna La Scala. Sam teatr zbudowano w latach 1776 – 1778. Wcześniej znajdował się tu kościół Santa Maria alla Scala, ufundowany na cześć żony księcia Bernabo Visconetiego – Beatrycze Reginy della Scala. I to właśnie na jej część nazwano operę. Odegrała ona olbrzymią rolę w rozwoju sztuki włoskiej. Wiele dzieł operowych napisano z myślą o premierze tutaj. Choćby „Turandot”, „Nabucco” czy „Otello”. To przyczyniło się do legendy La Scali. Uchodzi ona za jeden z najbardziej prestiżowych teatrów, nie tylko we Włoszech. Przed operą znajduje się popularny plac. Rozpoczyna się tu także tak zwany Złoty Kwadrat (Quadrilatero d’Oro), gdzie się mieszczą się aleje modowe. To ulice Via Montenapoleone, Via Manzoni, Via della Spiga i Corso Venezia. Bardziej sieciowe sklepy znajdują się przy ulicy Corso Vittorio Emanuele II, która także jest zamieniona na deptak.

La Scala, Opera w Mediolanie
La Scala, Opera w Mediolanie

Mediolan: „Ostatnia wieczerza”

Mediolan ma wiele wspaniałych świątyń do zobaczenia. Oczywiście, pomijając katedrę, jedną z najchętniej odwiedzanych jest znajdująca się na uboczu Bazylika Świętej Marii Łaskawej (Santa Maria delle Grazie). Powstała w latach 80. i 90. XV wieku, jej autorem był Guiniforte Solari. To tu znajdowała się „Ostatnia wieczerza” Leonarda da Vinci. Cudem przetrwała II wojnę światową. Sam kościół został zbombardowany, ale zabezpieczona workami z piaskiem ściana, na której znajdowało się słynne malowidło, ocalała. Dziś obraz znajduje się przy zbudowanym obok muzeum. Te jest nowoczesne, zapewnia najlepsze warunki dla obrazu. Bilety trzeba rezerwować z wyprzedzeniem na stronie cenacolovinciano.org. Oczywiście muzeum jest płatne, zwiedzanie bazyliki darmowe.

Bazylika Świętej Marii Łaskawej
Bazylika Świętej Marii Łaskawej

Kościoły Mediolanu: Bazylika św. Szczepana

Na uwagę zasługuje też bazylika św. Szczepana (Santo Stefano Maggiore). Początkowo była to świątynia pod wezwaniem św. Zachariasza, dopiero od X wieku przemianowano ją na Szczepana. Tu uwaga lingwistyczna: imiona Szczepan i Stefan kiedyś były tym samym. I choć dziś mamy kilku świętych Stefanów, to w tym wypadku chodzi dokładnie o Szczepana. Pierwsza świątynia w tym miejscu powstała w IV wieku. W XI spłonęła i wybudowano bazylikę, którą wielokrotnie przebudowywano aż do XX wieku. Sam kościół nie wyróżnia się na tle mediolańskich jakoś specjalnie, ale obok niego znajduje się XIII-wieczny klasztor św. Bernarda wraz z ossuarium. To ostatnie można zwiedzać za darmo. Oprócz fresków została przyozdobiona ludzkimi czaszkami i kośćmi. Stanowi to jedną z najbardziej niecodziennych atrakcji Mediolanu.

Ossuarium, klasztor św. Bernarda, Mediolan
Ossuarium, klasztor św. Bernarda, Mediolan

Mediolan: Bazylika św. Ambrożego

Ciekawa jest też bazylika św. Ambrożego (Basilica di Sant’Ambrogio). To jeden z najstarszych kościołów w mieście. Powstał między 379 a 386 na zlecenie biskupa Mediolanu, św. Ambrożego. Początkowo była to bazylika męczenników. Zbudowano ją z materiałów jakie były dostępne, czyli głównie cegieł. Świątynia ma raczej skromne dekoracje. Oczywiście była ona przebudowywana i rozbudowana, zaś ostateczny kształt nadano jej w 1099 roku. Ale to nie był koniec przeróbek, chociażby w 1889 dobudowano jeszcze dwa piętra do dzwonnicy. Na uwagę zasługuje przede wszystkim architektura romańska stylu lombardzkiego. Obecnie to jedyna zachowana świątynia w tym stylu. Sporo jest tu motywów roślinnych i zwierzęcych, wewnątrz nawet jest wąż Mojżesza. Warto zwrócić uwagę też na dziedziniec.

Bazylika św. Stefana
Bazylika św. Stefana

Natomiast przed samą bazyliką znajduje się kolumna, zwana Diabelską kolumną. Według legendy była świadkiem zmagań św. Ambrożego z diabłem. Nieopodal natomiast wzniesiono specyficzny pomnik pamięci żołnierzy Mediolanu poległych w czasie I wojny światowej. To tak zwana Świątynia Zwycięstwa –Tempio della Vittoria.

Bazylika Św. Ambrożego w Mediolanie
Bazylika Św. Ambrożego w Mediolanie

Warto dodać, że ze świętym Ambrożym wiąże się ryt ambrożański, zwany też rytem mediolańskim. To specyficzny obrządek sprawowania liturgii, spotykany jedynie w Lombardii i jednym z kantonów Szwajcarii. Mają choćby własny kalendarz liturgiczny, czy kolejność czytań. Jego opracowanie przypisuje się świętemu Ambrożemu.. Główną świątynią tego rytu w mieście jest oczywiście katedra.

Mediolan: Bazylika św. Wawrzyńca i rzymskie kolumny

Kolejną ciekawą świątynią jest Bazylika św. Wawrzyńca (Basilica of San Lorenzo Maggiore). Powstała na początku V wieku, czyli to znów jedna z najstarszych świątyń Mediolanu. Słynie przede wszystkim z mozaiki. Ale warto podejść pod samo główne wejście. Znajdują się tam 16 kolumn rzymskich św. Wawrzyńca, ruiny amfiteatru i łaźni. To jedno z najważniejszych rzymskich pozostałości Mediolanu. Można to zwiedzać za darmo.

Bazylika św. Wawrzyńca (Mediolan)
Bazylika św. Wawrzyńca

To nie jedyne rzymskie pozostałości. W Mediolanie znajdował się też cyrk rzymski, na którym odbywały się wyścigi rydwanów. Dziś jego pozostałości (gorzej zachowane) znajdują się w miejskim muzeum archeologicznym. To jednak jest już płatna atrakcja. Podobnie jest z pozostałościami teatru rzymskiego. Ten liczący prawie 2000 lat obiekt też ostał się jedynie we fragmentach, które można oglądać dziś w muzeum. Obok znajduje się Giełda Papierów Wartościowych.

Kolumny św. Wawrzyńca (Mediolan)
Kolumny św. Wawrzyńca

Mediolan: Bazylika św. Eustorgiusza i centrum miasta

Niedaleko bazyliki św. Wawrzyńca znajduje się jeszcze jedna – bazylika św. Eustorgiusza (Basilica of Sant’Eustorgio). Pochodzi prawdopodobnie z IV wieku, dokładne daty nie są znane, choć ostatecznie ukończono ją dopiero w XVI wieku. Biskup Eustorgius I, dziś święty i patron tej świątyni, sprowadził tu z Konstantynopola domniemane relikwie biblijnych trzech królów. Bazylika stała się wówczas ważnym miejscem pielgrzymkowym tak samodzielnym jak i na trasie do Rzymu czy Ziemi Świętej. Relikwie w XII wieku zabrał Fryderyk Barbarossa, który kazał je umieścić w Kolonii. Dziś bazylika słynie z fresków Giotta i Vincenzo Foppa oraz z muzeum świętego.

Bazylika św. Eustorgiusza
Bazylika św. Eustorgiusza

Samo centrum Mediolanu to też dobre miejsce spacerowe. Warto przejść się deptakiem Via Dante, który rozciąga się od pałacu Sforzów aż do placu Cordusio. Można zatrzymać się przy Piazza dei Mercanti, to średniowieczny plac, na którym dziś organizowane są targi, koncerty czy wystawy. Od XIII do XVIII wieku był to najważniejszy plac miasta.

Piazza dei Mercanti, Mediolan
Piazza dei Mercanti

Mediolan: Dworzec kolejowy

Wrażenie robi też monumentalny dworzec kolejowy, zbudowany w stylu Art Deco w 1931 roku miejscu wcześniejszego. Dziś to także ważny węzeł komunikacyjny we Włoszech. Z boku dworca stają autobusy, które łączą go z lotniskiem dla tanich linii w Bergamo oraz lotniska Mediolan Malpensa. Do tego pierwszego można dolecieć dość łatwo z Polski. Przy dworcu krzyżują się także dwie linie metra. Można z niego skorzystać kupując choćby bilet dobowy (w salonach ATM).

Dworzec kolejowy w Mediolanie
Dworzec kolejowy w Mediolanie

Drapacze chmur Mediolanu

Niedaleko dworca rozwija się dzielnica biznesowa z drapaczami chmur. Póki co najwyższym budynkiem nie tylko w Mediolanie, ale i we Włoszech jest Torre UniCredit, ma 231 metry wysokości i oddano go do użytku w 2012 roku.. Przy budynku znajduje się niewielki nowoczesny plac Gae Aulenti. Jeszcze bliżej dworca wznosi się modernistyczny wieżowiec Pirelli (Grattacielo Pirelli), , zbudowany w 1960. Mierzy 127 metrów wysokości, w momencie powstania był najwyższym budynkiem w Europie.

Torre UniCredit, Mediolan
Torre UniCredit, Mediolan

Jednak jeszcze ciekawsze są dwa budynki Bosco Verticale o wysokości 111 i 76 metrów. Nazwa znaczy „wertykalny las”. I faktycznie zaplanowano w nich mnóstwo zieleni. Na balkonach, tarasach i dachach znajduje się jakieś 900 drzew. Budynki dostały wiele nagród, oddano je do użytku w 2014 roku. Między Wertykalnym Lasem a wieżą UniCredit jest nowoczesny park – Parco Biblioteca degli Alberi.

Bosco Verticale (Mediolan)
Bosco Verticale

Naviglio

Zupełnie inna jest dzielnica Naviglio, zwana małą Wenecją ze względu na kanały i mostkami nad nimi (zwłaszcza nad kanałem Naviglio Grande). Jednak pełni ona zupełnie inną rolę, raczej podobną jak Zatybrze w Rzymie. Tu znajduje się sporo małych pizzerii i knajpek, do tego kamienice, bulwary. Spokojnie płynie tu czas. Tu także znajduje się Arco di Porta Ticinese, czyli zabytkowa neoklasyczna brama. Kolejny budynek wzniesiony na cześć Napoleona. 

Arco di Porta Ticinese (Mediolan)
Arco di Porta Ticinese

Mediolan nadaje się idealnie na wypad weekendowy. Mając więcej czasu można obejrzeć w Mediolanie pałace i muzea jak pałac Clerici, secesyjny pałac Castello Cova, Galeria d’Italia,  Pinakotekę Ambrozjańską czy Pinakotekę Brera. Wokół tej ostatniej warto sobie pospacerować, to trochę inny Mediolan, spokojniejszy i architektonicznie bardziej włoski. Ciekawym budynkiem jest też Ca Garda, czyli dawny zespół szkół szpitalnych. Można też odpocząć przed XVII-wiecznym pałacem Dugnani. Tam znajduje się całkiem spory park Giardini Indro Montanelli z oczkami wodnymi, rzeźbami i Muzeum Historii Naturalnej. Fani piłki nożnej też znajdą tu atrakcje dla siebie. Mediolan to siedziba dwóch klubów – Interu i A.C. Milan.

Kanał w Naviglio, czyli mała Wenecja w Mediolanie
Kanał w Naviglio, czyli mała Wenecja w Mediolanie

I jeszcze uwaga praktyczna. W samym ścisłym centrum Mediolanu jest niewiele sklepików spożywczych, czyli zaopatrzenie się w wodę lub coś do picia może być problemem.

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak włoski
MediolanSelinunt
Szlak filmowy
Mediolan

Alicante, Elche, zamki i kurort w Costa Blanca

Dzięki dużym plażom Costa Blanca, Alicante (lub Alacant w języku walenckim) jest jednym z najpopularniejszych kurortów hiszpańskiego wybrzeża. Lecz, szczęśliwie pomimo plaż, nie tylko nie wygląda jak typowa miejscowość wypoczynkowa, ale ma też kilka ciekawych rzeczy do zaoferowania. Przede wszystkim jest to normalne, żyjące miasto, nie tylko z turystyki.

Teatro Principal (Alicante, Hiszpania)
Teatro Principal (Alicante, Hiszpania)

Historia Alicante

Tereny dzisiejszego Alicante były zamieszkane nawet w V tysiącleciu przed naszą erą, jeszcze przez koczownicze plemiona. Około roku 1000 przed naszą erą przybywały tu statki greckie i fenickie. W VI wieku przed naszą erą zmagali się tu Kartagińczycy i Rzymianie. Wódz tych pierwszych, Hamikar Barkas, założył tu osadę Akra Leuka (co znaczy Biała Góra, od skały, która jest widoczna nad miastem). Warto dodać, że jemu przypisuje się także założenie Barcelony. Nie wiadomo, kiedy dokładnie założył tą osadę, ale już w 201 przed naszą erą została ona podbita przez Rzymian i nazwana Lucentum. Później, około roku 500 naszej ery zajęli je Wizygoci. Ich z kolei wypędzili Maurowie (w 718). Okres arabski to rozwój Alicante, miasto nazwano wówczas Al-Akant i mocno rozbudowano, dzięki nadmorskiej dogodnej do handlu lokalizacji.

Casa Carbonell na Passeig Esplanada d’Espanya (Alicante)
Casa Carbonell na Passeig Esplanada d’Espanya (Alicante)

W 1265 roku Alicante stało się hiszpańskie, choć podobnie jak w przypadku Kartageny już wcześniej Arabowie zaczęli się dzielić władzą, zaś później miasto „wędrowało” między różnymi hiszpańskimi królestwami. Istotne jest to, że Alicante pozostawało związane z Walencją i do dziś używa się tu dialektu walenckiego. Obecnie miasto łączy swą przemysłową i portową część z turystycznym kurortem. Ma się wrażenie, że to żywe miasto, w którym turyści są jedynie dodatkiem.

Centrum Alicante
Centrum Alicante

Zamki w Alicante

Choć w Alicante brakuje większych zabytków, to są dwa zamki, będące dobrymi punktami widokowymi. Warto jednak zacząć od zamku świętego Ferdynanda (Castell de Sant Ferran). Jest on mniejszy i młodszy; właściwie nazwa zamek jest tu trochę na wyrost, to bardziej fort. Pochodzi z XIX wieku i dziś jest przede wszystkim terenem spacerowym. Zlokalizowano tu wieże telekomunikacyjne. Można zobaczyć praktycznie całe miasto, wliczając  drugi zamek jako dominantę. Wejście jest darmowe.

Wejście do zamku św. Ferdynanda
Wejście do zamku św. Ferdynanda
Zamek św. Ferdynanda
Zamek św. Ferdynanda

Zamek Świętej Barbary (Castillo de Santa Bárbara) góruje nad miastem. Wzniesiono go na jasnej skale Benacantil o wysokości 166 metrów nad poziomem morza. Znajdowały się tu już zbudowania kartagińskie, jednak próżno dziś szukać pozostałości po nich. Najstarsze części zamku prawdopodobnie pochodzą z czasów Maurów  i IX wieku, jednak wiele razy go przerabiano. Choćby w XVIII zamieniono go w więzienie. Od roku 1963 jest udostępniony turystom i stanowi największą atrakcję Alicante (dlatego warto go oglądać jako drugi lub jedyny zamek).

Zamek św. Barbary
Zamek św. Barbary

Od północy na zamek prowadzi droga, ale choć można nią dojechać do samego zamku, tam będzie trzeba zawrócić i stanąć gdzieś niżej (jest kilka parkingów), a następnie podejść. Od południa zaś wybudowano windę, która wiedzie na dziedziniec. Fortecę zwiedza się za darmo i jest to kolejny doskonały punkt widokowy na resztę miasta. Mamy tu też niewielkie muzeum, wizyta jest darmowa. Okolice zamku to tereny zielone i spacerowe.

Fragment murów obronnych zamku św. Barbary
Fragment murów obronnych zamku św. Barbary

Główne kościoły Alicante

Ciekawie prezentują się też kościoły. Przede wszystkim bazylika św. Marii z Alicante (Basílica de Santa Maria d’Alacant). To typowy dla południa Hiszpanii przykład konwersji meczetu na świątynię chrześcijańską, acz w porównaniu do Sewilli czy Kordoby, ciężko tu już rozpoznać elementy świątyni islamskiej. Sama bazylika była budowana między XIV a XVI wiekiem w stylu walenckiego gotyku.

Bazylika św. Marii z Alicante
Bazylika św. Marii z Alicante

Drugi ważny kościół to konkatedra św. Mikołaja z Bari (Concatedral de San Nicolás de Bari). Mianem konkatedry określa się drugi kościół w diecezji lub drugą siedzibę ordynariusza. Jej budowa również bazuje na wcześniejszym meczecie. Konkatedrę wznoszono w latach 1613 – 1662. Łączy hiszpański barok z walenckim gotykiem.

Konkatedra św. Mikołaja z Bari
Konkatedra św. Mikołaja z Bari

Centrum Alicante

Dość ciekawym budynkiem jest trochę bardziej oddalona od centrum arena do walk byków. Przy okazji jest tu darmowe muzeum, które ukazuje kulturę tego miejsca. Choć nie tak obiektywnie jak ta w Kordobie, tu wszystko jest w samych superlatywach. Tu wszystko skupione jest na świętowaniu i zwycięstwach torreadorów.

Arena walk byków w Alicante
Arena walk byków w Alicante

Zwiedzanie centrum (El Barrio) to także możliwość obejrzenia kilku ciekawych budynków, choćby ratusza, albo teatru (Teatro Principal). Z innych atrakcji jest tu stare targowisko (Mercat Central d’Alacant), które wciąż działa i oferuje świeże produkty. Przed wejściem do targowiska znajduje się budka, w której sprzedawano lokalny specjał – turrón. Chodząc po starym mieście można natknąć się też na plac Portal de Elche z olbrzymim figowcem.

Targowisko w Alicante
Targowisko w Alicante

Ciekawą rzeczą, która może spodobać się najmłodszym, jest aleja grzybowa – Calle de las Setas. Formalnie to ulica San Francisco. W dzień wygląda dość tandetnie, w nocy ciut lepiej. Ot, między budynkami powstawiano duże muchomory, z którymi można robić sobie zdjęcie.

Calle de las Setas - ulica Grzybowa - w Alicante, wieczorem robi lepsze wrażenie
Calle de las Setas – ulica Grzybowa – w Alicante, wieczorem robi lepsze wrażenie

Alicante ma dwa deptaki. Jeden to nadmorska promenada Esplanada d’Espanya. Przy niej znajduje się jeden z bardziej charakterystycznych budynków miasta – Casa Carbonell na Passeig Esplanada d’Espanya. Drugi to ulica Rambla Méndez Núñez, która jest pełna sklepików, ale już nie tak reprezentacyjna.

Esplanada d’Espanya to główny deptak Alicante
Esplanada d’Espanya to główny deptak Alicante

Obok znajduje się port w Alicante. Ważny ze względu na przemysł, ale gdy się patrzy na niego, to wygląda dziś bardziej jak jedna wielka marina. Znajduje się tu między innymi muzeum rejsów oceanicznych.

Port w Alicante
Port w Alicante

Elche

Alicante to również dobra baza wypadowa do bliższych (wyspa Tabarca) i dalszych wyjazdów (Walencja, Kartagena, Murcja, Almeria). Jednym z miejsc, które warto rozważyć, jest Elche (Elx). Formalnie rzecz biorąc jest to osobna miejscowość, w praktyce część aglomeracji Alicante, dość mocno z nią połączona (wspólne lotnisko). Zresztą Elche jest zaledwie o jedną trzecią mniejsze. Wciąż posiada własny, unikalny charakter. Głównie ze względu na wpisany na listę UNESCO gaj palmowy (Palmerar d’Elx), jeden z najstarszych w Europie, sięgający tradycją czasów starożytnych. Dziś duża część tego gaju to nic innego jak park miejski w centrum, miejsce rekreacyjne oraz jak trzeba, to festiwalowe.

Bazylika św. Marii w Elche
Bazylika św. Marii w Elche

Elche trafiło na listę UNESCO także z drugiego, niematerialnego powodu. Chodzi o misterium ku czci Matki Boskiej, które jest wystawiane rokrocznie 14 – 15 sierpnia.

Gaj palmowy w Elche
Gaj palmowy w Elche

Stare Centrum Elche jest stosunkowo niewielkie i skupione wokół bazyliki św. Marii. To kolejna świątynia w tym miejscu, obecnie istniejąca pochodzi z 1672 roku. Blisko bazyliki znajduje się pozostałość dawnych murów miejskich – wieża Calahorra. Tuż przy gaju można oglądać muzeum archeologiczne, wcześniej był to zamek Altamira. Jego początki sięgają XII wieku, ale jeszcze w roku 1913 był przebudowywanyi służył przez pewien czas jako ratusz. Są tu także arabskie łaźnie bazujące na rzymskich.

Mural w korycie rzeki Vinalopó (Elche)
Mural w korycie rzeki Vinalopó (Elche)

Przy rzece znajdziemy nadbrzeże, które oddano we władanie artystom. Ci pomalowali je, tworząc mural w korycie rzeki Vinalopó, co stanowi dodatkową atrakcję miasta oraz jego nowy symbol.

Widok na arenę byków w Alicante
Widok na arenę byków w Alicante

Canelobre

Jeszcze dalej, ale już bez dojazdu środkami komunikacji miejskiej, znajdują się jaskinie Canelobre. Niewielka część została udostępniona zwiedzającym. Ogląda się ją z przewodnikiem, dzięki czemu faktycznie jest szansa, by spędzić tam zakładane 40 minut. Jaskinia jest interesująca, głównie ze względu na wysokość sklepienia (70 metrów) i formacje naciekowe. Choć bardziej jako atrakcja w okolicy Alicante, a nie samodzielna (jak jaskinia Nerja). Niestety jaskinie są oświetlone w pstrokate kolory.

Jaskinia Canelobre koło Alicante
Jaskinia Canelobre

Solniska

Ostatnia okoliczna atrakcja, o której chcemy wspomnieć, to solniska. Prawdę mówiąc zrobiło się o nich ostatnio nawet głośno, jako różowych jeziorkach. Natomiast tu znów nie dojedziemy transportem miejskim, pozostaje samochód. Zwłaszcza, że nie są one udostępnione dla turystów  jako płatna, zorganizowana atrakcja. Można się zatrzymać przy poboczu i po prostu podejść. Zrobiono parkingi, więc nie jest to nielegalne, czy niebezpieczne, ale właściwie na tym parkingu się kończy. Zaś solniska, jak solniska, są różowe dopiero w pewnym sezonie, uzależnionym od nawodnienia i temperatury.

Solnisko Salta Pola, jak inne solniska w odpowiedniej porze roku znane jako różowe jezioro przy Alicante
Solnisko Salta Pola, jak inne solniska w odpowiedniej porze roku znane jako różowe jezioro przy Alicante

Tu trzeba przyznać, że w Burgas wykorzystano je zdecydowanie lepiej. Tu formalnie nie można się kąpać. Za to można dostrzec kopce soli. My próbowaliśmy szczęścia w Urbanova (zarośnięte i nic nie było widać) oraz w Salta Pola (stąd pochodzą zdjęcia). Kolejnym przystankiem byłaby Torrevieja (gdyby się nie udało). My widzieliśmy z daleka flamingi, a także olbrzymie kopce soli.

Pomnik byków koło areny w Alicante
Pomnik byków koło areny w Alicante

Plaże Costa Blanca

Na sam koniec warto wspomnieć o plażach. Jedna jest  (Playa del Postiguet) całkiem spora już w Alicante, tuż obok portu. Ale Costa Blanca oferuje ich wiele, zwłaszcza jak się odjedzie trochę dalej od tej miejscowości. Którąś bardziej oddaloną plażę można spokojnie połączyć z wyprawą na solnisko. Zaś jak komuś jeszcze brakuje atrakcji, pozostają muzea – archeologiczne, czy sztuki współczesnej.

Playa del Postiguet, plaża w centrum Alicante
Playa del Postiguet, plaża w centrum Alicante

Filmowa historia Alicante nie jest zbyt rozbudowana. Nagrywano tu choćby kilka scen do filmu „Uncharted” (2022) Rubena Fleischera. Trzeba pamiętać, że nie jest to duże miasto, na zwiedzanie właściwie wystarczy dzień. Więcej jak chcemy pojeździć po okolicy. Ale powiedzmy sobie wprost, większość osób przybywa, by tu wypocząć, a zwiedzanie jest tylko dodatkiem.

Warto dodać, że Costa Brava stara się reklamować jako dobre miejsce do robienia interesów. Jest określana wówczas jako Alifornia, łącząc nazwę Alicante z Kalifornią. Podobno nadmorski klimat jest tu bardzo podobny.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak hiszpański
AlicanteEl Pijaral

Park Narodowy Tsavo West, nosorożce i lwy ludojady

Tsavo West to część największego parku narodowego Kenii – Tsavo (Tsavo National Park). Jest on dość często odwiedzany przez turystów, ze względu na odległość zwłaszcza przez odpoczywających na wybrzeżu w okolicach Mombasy. Słynie ze słoni, zastygłej lawy, źródeł, pięknych zachodów słońca oraz lwów zabójców, których historia została zekranizowana.

Perliczka (Numida meleagris)
Perliczka, perlica zwyczajna (Numida meleagris)

Historia Tsavo West

Park Tsavo istnieje od 1948 roku, po niespełna miesiącu działania podzielono go administracyjnie na dwa – wschodni (Tsavo East) i zachodni (Tsavo West). Sumarycznie ma powierzchnię 22 tys. km2, z czego 9065 przypada na część zachodnią, a 1371 km2 na wschodnią. Jest to jeden z największych parków narodowych na świecie. Jego podział na dwa obszary jest związany z drogą i koleją przecinającą teren parku. Przypomina to trochę tanzański park Mikumi, przez którego środek także przebiega droga. Jeśli chodzi o zwierzęta, to podobnie jak w Mikumi rozchodzą się one po dużym terenie i nie jest je łatwo wypatrzeć.

Toko żółtodzioby (Tockus flavirostris), dzioborożec w Tsavo West
Toko żółtodzioby (Tockus flavirostris), dzioborożec w Tsavo West

Specyfika Tsavo West

Tsavo West jest dość specyficznym parkiem. Jeśli chce się oglądać zwierzęta w dużej ilości to zdecydowanie lepiej wybrać się do Amboseli, czy Masai Mary (w trakcie migracji). Nawet nie chodzi o  małą liczbę zwierząt w Tsavo, ale o możliwość ich zobaczenia. Duża część parku to zarośnięty krzakami busz. Na trawiastej sawannie zdecydowanie łatwiej wypatrzeć oddalone zwierzęta, tu tylko można się cieszyć z tych, które podchodzą do drogi. Jednocześnie właśnie krajobrazy są tu bardzo unikalne.

Zastygła lawa w Tsavo West
Zastygła lawa w Tsavo West
Zebry w zaroślach
Zebry w zaroślach

Z dwóch powodów – pierwszy to lawa. Na terenie parku znajdują się pola lawowe. Co więcej, można się zatrzymać i pospacerować po zaschniętej lawie. Przypomina to trochę krajobraz z Etny, Parku Timanfaya albo Islandii, tyle że przeniesiony do Afryki. To bardzo malownicze miejsca. Dlatego przemierzając Tsavo West widzimy piaszczyste drogi, które mają czasem czarny kolor, czasem zaś czerwony.

Pozostałości po wulkanach
Pozostałości po wulkanach

Ta czerwień to kolejny charakterystyczny element parku. Nie jest unikalny w Afryce, pamiętamy podobne kolory choćby z tanzańskiego Ngorongoro, ale tu tym piaskiem obsypują się słonie. Stąd wiele zdjęć z Tsavo przedstawia te zwierzęta w charakterystycznym, czerwonawym ubarwieniu (z powodu piasku, który na siebie nasypały).

Czerwony piasek
Czerwony piasek

Słonie i nosorożce

Słonie uchodzą za chlubę tego parku. Faktycznie można je spotkać, acz znów stada nie są tak duże jak w Amboseli. Na słonie oraz nosorożce czarne intensywnie kłusowano, z czym Park stara się walczyć. Dla nosorożców czarnych wybudowano specjalny rezerwat zwany po tutejszemu azylem nosorożców (Rhino sanctuary). To teren dodatkowo ogrodzony wewnątrz parku, tak by zapewnić zwierzętom bezpieczeństwo. Przed wjazdem jest dodatkowa kontrola, a także godziny otwarcia są ograniczone, by zapewnić nosorożcom spokój. Tu też bardziej pilnują, by kierowcy trzymali się wyznaczonych ścieżek.

Słonie w Tsavo West
Słonie w Tsavo West

Nosorożców nie ma za dużo, a drogi też nie są zbyt gęsto wytyczone. Więc zazwyczaj nosorożce chowają się w buszu. Jest na to pewien sposób – wodopój. Tam jest miejsce, w którym można czekać, aż któryś z nosorożców zdecyduje się przyjść. Zadziałało.

Nosorożec czarny (Diceros bicornis)
Nosorożec czarny (Diceros bicornis)

Lwy ludojady z Tsavo

Kolejna słynne zwierzęta to lwy. Tych co prawda w Tsavo nie udało się zobaczyć, ale to one rozsławiły ten park. W latach 1898 – 1899 budowano kolej przecinającą dzisiejsze Tsavo, oraz most przez rzekę Tsavo. Budowę nadzorował porucznik pułkownik John Henry Patterson i przyszło mu się mierzyć z lwami, które upodobały sobie zjadać ludzi, dokładniej pracowników budowlanych. Ostatecznie problematyczne zwierzęta upolowano. Oba wypchane lwy zostały wystawione w Chicago. Patterson opisał całą historię w książce „The Man-Eaters of Tsavo”, która została trzykrotnie zekranizowana.

Oryks pręgoboki (Oryx beisa)
Oryks pręgoboki (Oryx beisa)

Po raz pierwszy w 1952 roku jako „Bwana Devil”. Warto wspomnieć, że był to pierwszy, pełnometrażowy film 3D. Drugi z nich to brytyjski „Killers of Kilimanjaro” z 1959 roku, który kręcono w Tanzanii. Trzeci to „Duch i Mrok” (1996) Stephena Hopkinsa. W tym wypadku większość zdjęć kręcono w RPA, ale kilka ujęć powstało właśnie w Tsavo West, czyli w prawdziwym miejscu. Można je rozpoznać dzięki kolorowi piasku. Przy czerwonym jest to prawie na pewno Tsavo. Sam historyczny most budowano w miejscowości Tsavo na granicy parków. Dziś znajduje się tam hotel o nazwie Man Eaters Camp.

Kudu małe (Ammelaphus imberbis) w Tsavo West
Kudu małe (Ammelaphus imberbis) w Tsavo West
Słoń obsypany pyłem
Słoń afrykański

Zwierzęta i źródło rzeki Mzima w Tsavo West

Z pozostałych zwierząt w parku można natknąć się na krokodyle, hipopotamy, bawoły, zebry, antylopy, małpy, czy żyrafy oraz ptactwo. To także miejsce, gdzie można oglądać ryby. Jedną z atrakcji jest źródło rzeki Mzima (Mzima Springs), które wybija w parku. Tam czeka nas przechadzka z uzbrojonym przewodnikiem. Właśnie w tej rzece (która później wpada do rzeki Tsavo) taplają się krokodyle i hipopotamy. Tu też jest mała budka, do której się wchodzi i ogląda rzekę już pod poziomem wody. Właśnie tu można zobaczyć ryby.

Rzeka Mzima (Tsavo West)
Rzeka Mzima (Tsavo West)

Wewnątrz parku znajduje się trzygwiazdkowy hotel – Ngulia Safari Lodge, w którym nocuje spora część turystów. Można odpocząć, także na basenie i jest to raczej standard pod większe wycieczki. Natomiast to także dobry punkt obserwacyjny. Hotel znajduje się na wzniesieniu i stamtąd rozpościera się widok na duży obszar Tsavo. Co więcej prowadzący zadbali o to, by przychodziły tu zwierzęta. Obok tarasu znajduje się źródło wody, wieczorem przyszło tu stado słoni. Wystawiają też kawałek mięsa, by zwabić lamparta, ale niestety tym razem nie był on zainteresowany.

Małpa żebrząca na parkingu przy źródle rzeki Mzima
Małpa żebrząca na parkingu przy źródle rzeki Mzima

Tsavo West to dobre miejsce, jeśli chcemy liznąć afrykańskiego safari podczas wycieczki z Mombasy czy wybrzeża kenijskiego. Natomiast jeśli faktycznie zależy nam na zwierzętach w dużej ilości, to może być to dobry przystanek w drodze do Amboseli. Niestety jako główny punkt programu może pozostawiać niedosyt.

Sekretarz (Sagittarius serpentarius)
Sekretarz (Sagittarius serpentarius)

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak kenijski
Tsavo WestMalindi

Park Narodowy Risnjak, las i źródło rzeki Kupy

Park Narodowy Risnjak (chor. Nacionalni Park Risnjak) był naszą ostatnią atrakcją w Chorwacji. Nie mieliśmy na niego zbyt wiele czasu, więc wybraliśmy tylko 1,5-godzinną trasę między drzewami i polanami. Przyjemna odmiana po miastach i przed powrotem do miasta i domu, tak by choć trochę ponapawać się naturą.

Ścieżka edukacyjna w Parku Narodowym Risnjak
Ścieżka edukacyjna w Parku Narodowym Risnjak

Źródło rzeki Kupa w Risnjak

Park Narodowy Risnjak znany jest przede wszystkim jako źródło rzeki Kupy albo Kolpy. Na terenie Risnjaku zaczyna się bieg tej trzeciej co wielkości rzeki Chorwacji, której koryto uważa się niekiedy za granicę Półwyspu Bałkańskiego. Nasza ścieżka nie obejmowała niestety rzeki. Za to w całkowitym spokoju (prawie nie spotkaliśmy innych ludzi), mogliśmy podziwiać tutejszą florę i w mniejszym stopniu faunę – od słowa „ryś” park ma swoją nazwę (pośrednio). Podobno żyją tu także niedźwiedzie brunatne, jelenie, sarny i kozice oraz orły, ale niestety nie natknęliśmy się na żadne z nich. Niestety populacja tutejszych rysi wyginęła (z pomocą człowieka) na początku XX wieku. Obecnie została odtworzona. Rysie przywieziono ze Słowenii.

Mchy i grzyby
Mchy i grzyby

Ścieżka edukacyjna i góry

Natknęliśmy się także na rekonstrukcje typowych zabudowań z tego górzystego obszaru. W parku także znajduje się muzeum, gdzie można lepiej poznać historię tutejszej ludności. Ścieżka edukacyjna jest bardzo dobrze oznaczona i co ważniejsze opisana także w języku angielskim. Doskonale też łączy wiedzę przyrodniczą z opisem tutejszej kultury. Informacje tu zawarte rozwiną wiedzę nie tylko najmłodszych. Całość znajdowała się blisko centrum informacyjnego, wraz z niewielkim bezpłatnym parkingiem.

Drzewa w Risnjak
Drzewa w Risnjak

Nam udało się zaledwie liznąć tego miejsca, chwilę poobcować z naturą. Park jest dość duży (3041 hektarów), więc jest tu wiele ścieżek w regionie Gorski Kotar. Najważniejsza góra to oczywiście masyw Wielki Risnjak (góry Dynarskie – 1528 metrów nad poziomem morza), która uchodzi za najładniejszy w Chorwacji oraz Snježnik (1506 m n.p.m.). Część górska jest bardziej zróżnicowana, ze względu na formacje krasowe – zapadliska, jaskinie.

Polana w Risnjak
Polana w Risnjak

Park Narodowy Risnjak

Park założono w 1954 roku. Przyrodnicy jednak badali ten teren już od 140 lat. Dziś jakieś 70% parku jest pod bardzo restrykcyjną ochroną. Nie udało się nam dotrzeć ani do doliny Motyli, ani do turkusowego jeziora. Jest tu zdecydowanie więcej do eksploracji, a co ważniejsze, idąc w góry widać jak zmienia się roślinność. Doświadczyliśmy czegoś podobnego na przełęczy Llogara. Podobnie jak tamte góry, tak i tu wzniesienia oddzielają nadmorską roślinność od bardziej śródlądowej, to naturalna granica.

Huby na drzewie
Huby na drzewie
Park Narodowy Risnjak
Park Narodowy Risnjak

Wybierając górskie trasy możemy się natknąć na schroniska. Oczywiście w porównaniu z Krka czy Plitvicami Risnjak wygląda trochę jak ubogi krewny. To wciąż piękne miejsce, ale już bardziej naturalne i zwykłe. Dzięki temu też jest tu zdecydowanie mniej turystów. Teren parku to obszar Natura 2000. O wejściówkach, cenach i trasach można przeczytać na oficjalnej stronie parku.

W Risnjak jednak najłatwiej zobaczyć jest owady, np. motyle jak Zorzynek rzeżuchowiec (Anthocharis cardamines)
W Risnjak jednak najłatwiej zobaczyć jest owady, np. motyle jak Zorzynek rzeżuchowiec (Anthocharis cardamines)

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chorwacki
PN RisnjakZadar

U styku filmu i podróży