Anemurium (Anamurium) i zamek Mamure w Anamur

Miasto Anamur leży pośród plantacji bananów i pistacji na Tureckiej Riwierze. Zostało założone w czasach fenickich, a jego współczesna nazwa Anamur wywodzi się od greckiego i później zlatynizowanego Anemurium. U nas także używa się nazwy Anamurium, ale spotyka się również Animurium. Oryginalna nazwa oznacza ludzi lub lud wiatru. Takie miano Grecy nadali ludowi, który osiadł tutaj w XII wieku przed naszą erą. Skąd zaś takie określenie, dziś już nie wiadomo, może miało związek z wyznawaną religią.

Ruiny Anemurium
Ruiny Anemurium

Historia Anemurium

Nas do Anamur przyciągają ruiny antycznego Anemurium, którego najstarsze kamienie datuje się na czasy Aleksandra Wielkiego, a więc IV wieku p.n.e. Ale jego rodowód sięga czasów fenickich. Miasto prosperowało pod rządami Rzymian i później Bizancjum. Jednak ze względu na arabskie podboje, zostało około VII wieku opuszczone. Upadek przyspieszyło też wielkie trzęsienie ziemi w VI wieku.

Stanowisko archeologiczne Anemurium
Stanowisko archeologiczne Anemurium

Ruiny starożytnego Anemurium położonego tuż przy plaży nasuwają skojarzenia z Side. Natomiast nie jest tak ikoniczne jak ono. Tu przede wszystkim w oczy rzuca się nekropolis na wzniesieniu. Nagrobków jest sporo, niektóre to wręcz piętrowe grobowce. Do kilku można spokojnie wejść, do innych też można się dostać. Nie ma barierek i nikt tego nie pilnuje, ale czasem wymaga to odrobiny zręczności.

Teatr w Anemurium
Teatr w Anemurium

Zwiedzanie Anemurium

Są ruiny kościołów (w tym bazyliki), palestry, olbrzymiej łaźni z pozostałą mozaiką. Jest też stosunkowo dobrze zachowany odeon. Tu także da się zobaczyć mozaikę. Pozostały tu także fragmenty akweduktu.

Anemurium
Anemurium

Anamurium zwiedza się w dość bałaganiarski sposób. Z prostej przyczyny: samochodem wjeżdżamy na teren stanowiska archeologicznego i dopiero tam parkujemy przy wyznaczonych do tego miejscach. Są jednak na tyle słabo oznaczone, że zdarza się ludziom parkować gdzieś indziej. Potem ktoś jeździ, szuka i prosi o przestawienie auta. Druga sprawa to plaża. Widzieliśmy na niej zarówno osoby plażujące, jak i łowiące ryby. Tym samym na teren stanowiska dość łatwo wejść bez biletu przez pomyłkę. Te były sprawdzane jedynie przy wejściu.

Fragmenty kolumn
Fragmenty kolumn

Zamek Mamure

Nie jest to jedyna atrakcja Anamur. W jego pobliżu Rzymianie w IV wieku założyli twierdzę, obecnie znaną jaki Mamure. Po niezbędnych naprawach i ulepszeniach była używana przez Bizancjum, krzyżowców i Armenię Cylicyjską jako obrona przed piratami oraz naporem Turków.

Zamek Mamure
Zamek Mamure

Gdy Turcy Seldżuccy zdobyli twierdzę w 1221 roku, na ruinach zbudowali właściwie nowe założenie, które – z późniejszymi zmianami – możemy podziwiać dziś. W XIV wieku twierdzę nazwano Mamure, co oznacza tyle co „prosperujący”. Z kolei w 1469 roku zamek dostał się we władanie Imperium Osmańskiego. W kolejnych wiekach dokonywano w nim dalszych zmian i napraw, a część używano także jako karawanseraj.

Zamek Mamure
Zamek Mamure

Warto poświęcić trochę czasu na zwiedzenie zamku Mamure (Mamure Kalesi). Jest naprawdę duży – zajmuje łącznie 23 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni, jest otoczony fosą, nad którą wznoszą się zakończone blankami mury. Na niektóre fragmenty można wejść, by z wysokości murów podziwiać obszerny dziedziniec z meczetem oraz ruinami łaźni. W zamku znajdziemy sporo jaszczurek, a w fosie żółwie.

Jaszczurka w zamku Mamure
Jaszczurka w zamku Mamure

Można też spróbować obejść zamek dookoła lub przynajmniej podejść na plażę, by zobaczyć jak wznosi się nad morzem. Ciekawy widok.

Zamek Mamure od strony morza
Zamek Mamure od strony morza

Dojazd i zwiedzanie

Choć zamek znajduje się przy głównej drodze dojazd do niego jest słabo oznaczony i przemyślany. Jak się jedzie od zachodu to nie ma problemu, ale od wschodu nagle trzeba zjechać, więc warto uważać. Przed zamkiem znajduje się niewielki parking, szczęśliwie nie oblegają go duże tłumy.

W fosie przy zamku pływają żółwie
W fosie przy zamku pływają żółwie

Dla nas Anamur to przede wszystkim był przystanek po drodze. Zobaczyliśmy zamek i stanowisko archeologiczne, oba rozstrzelone po wschodniej i zachodniej części miasta, które praktycznie ominęliśmy. Jedną z jego największych zalet jest to, że znajduje się na uboczu turystycznych szlaków. Da się tu spokojnie pooglądać wszystko. Trochę przypomina to stanowiska takie jak Patara czy Olympos, zarówno ze względu na ilość odwiedzających, jak i bliskość morza. Dziś to piękny przykład Tureckiej Riwiery poza szlakiem i resortem.

Stanowisko archeologiczne Anemurium
Stanowisko archeologiczne Anemurium

Jeśli podobał Ci się wpis, śledź nas na Facebooku.

Szlak turecki
AnemuriumGobekli Tepe

Parada Trzech Króli w Katalonii

Obchody Świąt Bożego Narodzenia w Hiszpanii są zwieńczone uroczystością Trzech Króli, która podobnie jak u nas wypada 6 stycznia. Przebywając w Barcelonie mogliśmy być świadkami tradycyjnego i interesującego wydarzenia, jakim jest Parada Trzech Króli, które odbywa się w noc wigilijną tego święta.

Każdy z królów ma własny orszak, jest witany i pozdrawiany przez Katalończyków
Każdy z królów ma własny orszak, jest witany i pozdrawiany przez Katalończyków

Historia Święta Trzech Króli

Święto Trzech Króli to jedno z najstarszych świąt chrześcijańskich. Początkowo obchodzone jako Objawienie Pańskie, czyli Epifania, były częścią Bożego Narodzenia. Epifania upamiętniały pokłon trzech Mędrców, którzy przybyli do Betlejem, chrzest Pański w Jordanie i przemianę wody w wino w Kanie Galilejskiej. Jednak od IV wieku wpierw rozdzielono te święto od Bożego Narodzenia, a z czasem podzielono te trzy osobne wspomnienia.

Parada Trzech Króli (Barcelona)
Parada Trzech Króli (Barcelona)

Dziś święto Trzech Króli obchodzone jest 6 stycznia w Kościele Katolickim. Ważna jest też tradycja: Mędrcy (Magowie) stali się Królami pochodzącymi z różnych zakątków świata (jeden musi być koniecznie czarnoskóry, z Afryki). Natomiast wcześniejsze tradycje, zanim stali się królami, wskazują, że mogli wyruszyć do Betlejem z Kaszan. U nas nadal czasem mówi się o nich Mędrcy ze Wschodu. Dziś w wielu krajach europejskich jest to dzień wolny od pracy, a w Hiszpanii narosły wokół niego interesujące tradycje.

Korowód jest bardzo barwny i skoczny
Korowód jest bardzo barwny i skoczny

Trzech Króli w Hiszpanii

Tu warto zacząć od tego, że Trzej Królowie – Magowie pełnią podobną rolę jak Gwiazdor, Aniołek czy nawet Święty Mikołaj w naszej kulturze. Czyli przynoszą grzecznym dzieciom prezenty. Niegrzeczne dostają węgiel, czyli odpowiednik naszej rózgi. Dziś zamiast węgla najczęściej jest to ciastko o nazwie carbón de Reyes, który przypomina wyglądem węgiel. Właściwie dzieci dostają prezenty dwukrotnie, niewielki 25 grudnia i właśnie ten główny na Trzech Króli. Wieczorem 5 stycznia zostawiają buty przy drzwiach wejściowych, czy balkonach, zostawiają też tam sianko i wodę dla wielbłądów lub koni, na których przyjeżdżają królowie, zaś rano znajdują prezenty. W Hiszpanii obchody Bożego Narodzenia zaczynają się już 22 grudnia i kończą 6 stycznia.

Obchody Trzech Króli to także muzyka na żywo, światła, śpiewy i tańce
Obchody Trzech Króli to także muzyka na żywo, światła, śpiewy i tańce

Tradycje tradycjami, jednak w większości są one poza zasięgiem odwiedzających Hiszpanię, gdyż podobnie jak u nas to święta rodzinne. To co jednak jest wyjątkowe, to Parada Trzech Króli, w której możemy uczestniczyć jako widzowie. U nas też zaczęto robić orszaki Trzech Króli, ale póki co polskie wydanie więcej ma wspólnego z jasełkami, czy kolędowaniem i jest to stosunkowo nowa tradycja. Hiszpańska Parada to naprawdę wielkie święto, zrobione z pompą, coś co bez wątpienia warto zobaczyć. My mieliśmy okazję obejrzeć je w Barcelonie, gdzie celebracja ma długą tradycję.

Wiele strojów ma znaczenie historyczne, które Hiszpanie dość łatwo wychwytują
Wiele strojów ma znaczenie historyczne, które Hiszpanie dość łatwo wychwytują

Parada Trzech Króli

Wszystko zaczyna się 5 stycznia, kiedy to odbywa się tradycyjna fiesta – Cabalgata de Reyes Magos. Już około południa widzieliśmy ludzi, którzy zaczęli się ustawiać przy trasie przejazdu, jeszcze nie właściwej parady. Trasa jest dość dobrze oznaczona, tak żeby było wiadomo, gdzie i kiedy przyjść. W tym wypadku przejazd był częścią techniczną. Królowie i część ich orszaku, już w strojach, jechali samochodami, najczęściej kabrioletami i pozdrawiali ludzi. Niby nic szczególnego, ale nawet takie wydarzenie ma odpowiednią oprawę. Przed królami jechali kawalerzyści.

Przygotowania do parady Trzech Króli trwają cały dzień
Przygotowania do parady Trzech Króli trwają cały dzień

Główna atrakcja zaczyna się pod wieczór. Wówczas odbywa się wielka parada, która przechodzi przez miasto. Bez problemu można znaleźć jej trasę, jest sporo informacji na ten temat, także na plakatach w mieście. Cześć osób ustawia się na początku lub na końcu, zazwyczaj to główne place, gdzie wszystko się ustawia i powoli wyrusza. Natomiast zdecydowana większość gapiów stara się ustawić blisko ulic, względnie placów, którędy będzie przechodzić parada. Najważniejsze jest, by dobrze widzieć, bowiem parada przechodzi przez całą trasę, więc wystarczy ją obserwować w jednym miejscu. Są punkty przy których parada się zatrzymuje i tam ma miejsce konkretna choreografia, to właśnie takie place. Trasa jest ogrodzona barierkami, by nikt nie wbiegał. Więc tłumy ustawiają się przy barierkach. I czekają. Wiadomo, im wcześniej się ktoś ustawi, tym lepsze będzie mieć miejsce. Tak to działa.

W orszakach Trzech Króli są też zwierzęta, lub raczej ich podobizny
W orszakach Trzech Króli są też zwierzęta, lub raczej ich podobizny

Parada w Barcelonie

My ustawiliśmy się na placu Katalońskim, wówczas było tu już sporo osób, ale udało się nam być w miarę blisko, tak by dobrze widzieć. Czekanie zostało nagrodzone, bo mogliśmy zobaczyć całą paradę. A orszak jest naprawdę długi, kolorowy. Jest wiele osób w strojach, które idą, tańczą i śpiewają na ulicy, ale są też pojazdy. To na nich podróżują Trzej Królowie, czyli Kacper, Melchior i Baltazar. Każdy z nich jednak jedzie na osobnym wozie i każdy ma ze sobą świtę. I to właśnie ta świta śpiewa wesołe piosenki.

Do niektórych śpiewów dołącza się publiczność
Do niektórych śpiewów dołącza się publiczność

Właściwie można zapomnieć, że to święto ma religijny charakter. To bardzo wesoła, kolorowa parada, pełna także lokalnych nawiązań do tradycji. Dobry przykład to węgiel, czyli jak wspominaliśmy odpowiednik rózgi. W Hiszpanii wierzy się, że niegrzeczne dzieci zamiast prezentów dostaną węgiel. I w tej paradzie idzie całe mnóstwo kocmołuchów, śpiewając o węglu. Zresztą lokalne podania dorobiły historię każdemu z króli, więc ich orszaki także mają charakterystyczne elementy, które Hiszpanie wyłapują, my jako gapie z zewnątrz, niekoniecznie.

Ludzie są naprawdę podekscytowani paradą
Ludzie są naprawdę podekscytowani paradą

Na koniec zaś jedzie pojazd, który strzela w ludzi cukierkami. Przede wszystkim łapią je dzieci, które otwierają torby i starają się zebrać ich jak najwięcej. Warto dodać, że nawet publiczność w jakiś sposób jest zaangażowana. Dostaje choćby papierowe korony.

Na koniec parady Trzech Króli strzela się cukierkami
Na koniec parady Trzech Króli strzela się cukierkami

Inne tradycje związane ze świętem

Właściwe święto ma miejsce 6 stycznia, ale jest ono bardziej spokojne i rodzinne. To w Hiszpanii dzień wolny od pracy. Główna parada odbywa się więc w wigilię święta, natomiast nie oznacza, to, że potem nie ma żadnych tradycji. Jest nią tradycyjne ciasto roscón de Reyes Magos. To rodzaj babki, ale wkłada się do środka dwie rzeczy. Fasolkę i figurkę. Komu trafi się figurka, ten może założyć koronę i być królem święta w domowym ognisku. Fasolka to zobowiązanie do bycia sponsorem ciasta w przyszłym roku. I choć w bardziej tradycyjnych domach pewnie przygotowuje się je samodzielnie, blisko 6 stycznia sporo tych wypieków pojawia się w cukierniach. Bez problemu udało nam się je kupić i skosztować. Oczywiście my mogliśmy doświadczyć jedynie tego, co ludzie widzą na zewnątrz, czyli przede wszystkim fiesty zorganizowanej z wielkim rozmachem. Hiszpanie się lubują w tego typu obrządkach (choćby procesja Bożego Ciała w Toledo). Jednak warto pamiętać, że Trzech Króli dziś ma tu zdecydowanie bardziej rozrywkowy charakter, niż religijny. To dzień, który kończy okres Bożego Narodzenia i rozpoczyna karnawał. To żywa tradycja, która łączy tu ludzi. I to jest piękne.

Roscón de Reyes Magos
Roscón de Reyes Magos

Jeśli podobał Ci się wpis, śledź nas na Facebooku.

Szlak hiszpański
Parada Trzech Króli

Stary Orgiejów (Orchej Stary, Orheiul Vechi)

Niektórzy nazywają Stary Orgiejów (rum. / mołd. Orheiul Vechi, ale też Stary Orchej / Orchei) największym zabytkiem Mołdawii. Może być w tym trochę złośliwości i przesady, ale trzeba przyznać, że cały kompleks dość mocno się wyróżnia od reszty. Choć świątynie tutaj nie są cudami architektury czy zdobnictwa, jednak zwłaszcza ta wykuta w skale zapada w pamięć, podobnie jak malownicza okolica. To także jedyny w całej Mołdawii park narodowy.

Dojazd do Starego Orgiejowa, to jedne z nielicznych wzniesień w Mołdawii
Dojazd do Starego Orgiejowa, to jedne z nielicznych wzniesień w Mołdawii

Stary Orgiejów: Zabytek i park narodowy

Park Narodowy Orgiejów powołano do życia dopiero w 2013 roku. Próbowano go utworzyć wcześniej, ale plany te pokrzyżowała wojna domowa. Obecnie zajmuje 337,9 km², ale nie jest to teren jednolity. W skład wchodzą lasy, fragment Wyżyny Besarabskiej, a także okolice rzeki Reut (rum. / mołd. Răut). Jest też kilka zabytków, takich jak monaster Curchi oraz właśnie skalne monastyry jak Stary Orgiejów. I to one są tu najważniejszym celem. Natomiast sam park czasem bywa nazywany skansenem Mołdawii, ze względu właśnie na świątynie, stare wioski i rolniczą okolicę.

Widok na rzekę Reut
Widok na rzekę Reut

Historia monastyrów

Monastyry powstawały między XIII a  XVII wiekiem i pozostawały w użyciu aż do XIX roku. Większość nich wykuto w skałach nad brzegiem rzeki Reut. Samych klasztorów powstało tu prawdopodobnie około setki. Najbardziej znane to Peștere i Bosie. Ten pierwszy to jedyny, który dziś reaktywowano, choć żyje tu dokładnie jeden mnich. Chociaż historycznie Peștere to był kompleks pięciu klasztorów, to erozja robi swoje i część z nich już dziś nie istnieje. Natomiast jak wspominaliśmy, park jest naprawdę spory i różnorodny, więc niestety coś trzeba wybrać. Tym takim najbardziej charakterystycznym punktem jest właśnie Stary Orgiejów. Klasztory początkowo powstawały, by mnisi mogli się skryć przed Turkami. Ukrywały ich przed prześladowaniami, zupełnie jak choćby w Kapadocji. Mnisi zaś mogli się oddawać modlitwom, a przy okazji robili także wino.

Stary Orgiejów i krzyż będący jednym z symboli Mołdawii
Stary Orgiejów i krzyż będący jednym z symboli Mołdawii

Dużo robi tu naturalna lokacja, a przede wszystkim wapienne skały. Stały się idealnym miejscem do drążenia weń, w tym wypadku klasztorów. Coś podobnego, acz bardziej zniszczonego opisywaliśmy przy okazji Aładży, ale można spotkać się z informacją, że bliżej im do Meteorów. W każdym razie tu tworzyły się samoistnie pewne jaskinie, więc zanim ludzie zaczęli drążyć swoje budynki, wykorzystywali to, co dała im natura, dopiero potem zamieniali jaskinie choćby w monastyry. Pierwsze ślady bytności ludzkiej to tak zwana kultura Cucuteni-Trypole, która rozwijała się tu jakieś 4,5 tysiąca lat temu. Na terenie Parku można znaleźć pozostałości fortec z VI – I wieku przed naszą erą, czy wykopaliska osiedla Daków (V – III wiek przed naszą erą), choć oczywiście same jaskinie są dużo starsze.

Dzwonnica przy wejściu do skalnego monastyru w Starym Orgiejowie
Dzwonnica przy wejściu do skalnego monastyru w Starym Orgiejowie

Stary Orgiejów: Dojazd

Stary Orgiejów znajduje się jakieś 60 kilometrów od Kiszyniowa. Można próbować tu dotrzeć komunikacją zbiorową, ale wówczas będzie to całodniowa wycieczka. Trzeba wpierw dojechać do miejscowości Orchej Stary lub Trebujeni, a następnie stamtąd udać się do kompleksu. Uwaga, nowy Orgiejów znajduje się jakieś pół godziny drogi samochodem od starego. Dlatego z Kiszyniowa najlepiej wziąć marszrutkę do Butuceni, względnie Trebujeni.

Stary Orgiejów - wejście do cerkwi
Stary Orgiejów – wejście do cerkwi

Prawda jest taka, że najłatwiej jest tu dotrzeć samochodem. Po wjeździe na teren parku widnieje informacja o konieczności zakupienia biletów, nawet był domek, niby centrum informacyjne. Jednak po zatrzymaniu okazało się, że był nieczynny. Bez biletu wjechaliśmy dalej. Zamiast jechać do Trebujeni, jedzie się od razu w kierunku kompleksu. Przed nim znajduje się zajazd i duży parking, tu można było kupić bilety. Jest tu także muzeum. Można zaparkować albo podjechać jeszcze dalej, przejechać przez most i zatrzymać się na mniejszym parkingu. Następnie wspinamy się w górę, niewysoko. Stamtąd widać zakola rzeki Reut i można dojść do nowszej cerkwi. Nie jest ona jakoś szczególnie atrakcyjna, ale pięknie ulokowana. Stanowi jeden z symboli tego miejsca. Przy niej, stając na krawędzi wzniesienia, mamy bardzo dobry widok na okolicę i rzekę. W dość płaskiej Mołdawii robi to wrażenie. Pamiętajmy, że to cerkiew wiejska, obok znajduje się wieś Butuceni. Ludzie chyba przywykli do turystów, jednak nie nastawiają się na zarabianie na nich zbytnio.

Stary Orgiejów, cerkiew wiejska
Stary Orgiejów, cerkiew wiejska

Stary Orgiejów: Monastyry

Główną atrakcją jest oczywiście starsza cerkiew wydrążona w skale, to pieczara klasztoru Peștere. Dojście do niej nie jest oznaczone. Idąc od parkingu w kierunku nowszej świątyni mija się dość charakterystyczny krzyż i niewielką wieżę. Tam należy skierować się ku wiosce i niedaleko wieży znajduje się wejście do właściwej świątyni. Ta jest niewielka, ale robi niesamowite wrażenie.

Wnętrze cerkwi
Wnętrze cerkwi

Schodzi się do niej po wydrążonych schodach, można też wyjść z drugiej strony i stanąć na skalnej skarpie. Trzeba uważać, bowiem nie ma barierek. Schody nie są oryginalną częścią klasztoru, kiedyś zjeżdżało się po linie na tę półkę skalną i dopiero wchodziło do klasztoru. Pozostałe jaskinie nie są udostępnione dla turystów, ale niektórzy i tak tam wchodzą.

Widok na okolicę
Widok na okolicę

Sam krzyż dziś jest jednym z symboli Mołdawii, głównie z powodu malowniczego położenia. Więc dość często znajduje się na zdjęciach folderowych, ale też magnesach i innych pamiątkach, bo chyba to najbardziej charakterystyczny kształt z Orgiejowa.

Zejście do wydrążonej cerkwi
Zejście do wydrążonej cerkwi

Zwiedzanie Starego Orgiejowa i okolice

Wejście do obydwu świątyń jest darmowe. O ile nowsza jest otwarta i wchodzi się tam bez problemów (pomijając nabożeństwa), o tyle ta wydrążona jest udostępniona jedynie, gdy ktoś (mnich) jej pilnuje. Otwiera on drzwi i można wejść do środka. Ale robi przerwy idąc na modlitwy do nowszej świątyni. Wówczas obie są w praktyce niedostępne do zwiedzania.

Wydrążona w skale cerkiew, Stary Orgiejów
Wydrążona w skale cerkiew, Stary Orgiejów

Natomiast z okolic parkingu i drogi bardzo dobrze widać to wzniesienie nad rzeką, a także wykute oraz wyrzeźbione w sposób naturalny jaskinie. No i można zatrzymać się przy uprawie winorośli.

Widok z półki skalnej przy wydrążonej cerkwi
Widok z półki skalnej przy wydrążonej cerkwi

Samochód ułatwia samo dotarcie do Orgiejowa, ale utrudnia inne rzeczy. Pamiętajmy, że to Mołdatwia, kraj wina. Niedaleko znajduje się wioska Brănești, a w niej są mniejsze piwnice winne, gdzie można oczywiście także degustować trunki. My skoncentrowaliśmy się na największych, czyli Cricova i Mileștii Mici, ale warto wiedzieć, że istnieje alternatywa. Stary Orgiejów wyróżnia się dość mocno w Mołdawii. To bardzo ładnie położone, urokliwe miejsce z historycznym znaczeniem. Będąc w Mołdawii zdecydowanie warto się tu zatrzymać, niemniej jednak nie należy spodziewać się zbyt wiele. Nawet samochodem więcej czasu zajmie sam dojazd i podejście, niż jest tu faktycznego zwiedzania. Słowo kompleks też raczej na wyrost.

Jeśli podobał Ci się wpis, śledź nas na Facebooku.

Szlak mołdawski
Stary OrgiejówKiszyniów

Oleastro Olive Park, jak powstaje olej na Cyprze

Cypr stawiając na masową turystykę ma wiele rodzinnych atrakcji. Większość z nich nas nie zainteresowała, ale w przypadku Oleastro Olive Park było inaczej. Możliwość zapoznania się z procesem tworzenia oliwy wydała się nam interesująca, a co ważniejsze wyróżniająca.

Oleastro Olive Park
Oleastro Olive Park

Historia oliwek

Tu warto na początku przyswoić sobie krótką historię uprawy oliwek i wytwarzania oliwy. Nie do końca wiadomo, kiedy dokładnie ludzie zaczęli wytwarzać oliwę, natomiast jakieś 6000 lat przed naszą erą na obszarze między obecną Syrią a Iranem zaczęły pojawiać się pierwsze uprawy oliwki. Potem roślina ta trafiła do Turcji, czy Grecji. Ta ostania była szczególnie istotna, tam bowiem proces wytwarzania oliwy został mocno rozwinięty. Oliwa zaczęła zyskiwać na znaczeniu, stała się synonimem zdrowia i bogactwa, pojawiała się także w kulturze. Homer określił ją mianem „płynnego złota”. W pewnym momencie zaczęto wręcz czcić gaje oliwne.

Przetwarzanie oliwek w Oleastro Olive Park
Przetwarzanie oliwek w Oleastro Olive Park

Wraz z rozwojem kolonii greckich, uprawa oliwek rozprzestrzeniła się na cały basen Morza Śródziemnego, w szczególności do Włoch, Galii (Francja) i Egiptu. W tym drugim zaczęto ją wykorzystywać do namaszczania zwłok. Do Hiszpanii oliwę zawieźli Fenicjanie. Z kolei setki lat później z Sewilli wysłano pierwsze sadzonki oliwek na Nowy Świat. Dziś są powszechnie uprawiane w Peru, Meksyku, Argentynie, Chile czy USA. Do Polski oliwa trafiła wraz z chrześcijaństwem, początkowo wykorzystywano ją jedynie w liturgii. Na polskie stoły trafiła wraz z kuchennymi rewolucjami królowej Bony.

Oliwka europejska
Oliwka europejska

Oliwa i oliwka współcześnie

Dziś znamy ponad trzydzieści gatunków oliwek. Najpopularniejszym w naszej części świata jest oliwka europejska (Olea europaea). Czasem określa się ją także mianem drzewo oliwne lub oliwnik europejski czy oliwka uprawna. Do naszych kuchni najczęściej trafia oliwa pochodząca z basenu Morza Śródziemnego. Nieraz zwiedzając tamte kraje przejeżdża się przez gaje oliwne, choćby na Korfu, w Tunezji, nie mówiąc już o Jerozolimie i Górze Oliwnej. Sama oliwka odcisnęła piętno na kulturze. Gałązka oliwna oznacza pokój (to na pierwszym miejscu, stąd jest we fladze ONZ), zwycięstwo, miłosierdzie, chwałę, honor czy bezpieczeństwo. Znajdziemy ją w fladze ONZ i Turkmenistanu, godłach Włoch, Armenii czy Somalilandu. Była symbolem władzy faraona, laurem zwycięstwa w starożytnych igrzyskach olimpijskich. No i w Biblii, w „Księdze Rodzaju” to właśnie gałązkę oliwną przyniosła Noemu gołębica, dowodząc, że potop się skończył.

W Oleastro znajduje się niewielki gaj oliwny
W Oleastro znajduje się niewielki gaj oliwny

Zwiedzanie Oleastro Olive Park

Tu jednak ekspozycja trochę pomija części kulturowe, bardziej koncentruje się na procesie uprawy i wytwarzania oliwy. Park jednocześnie jest wciąż działającym miejscem, w którym produkuje się oliwę i to można zobaczyć przez szybę. Jest to tak zwana metoda tradycyjna, ale to znaczy tylko tyle, że w ten sposób tłoczono oliwę jakieś 30-40 lat temu (nie kilkaset lat temu). Udoskonalono głównie maszyny i higienę produkcji. W Oleastro Olive Park możemy oglądać cały proces od początku do końca, czyli od momentu w którym oliwki zostają przywiezione samochodem z pobliskich pól i są rozładowywane.

Skansen ukazuje jak kiedyś przetwarzano oliwki
Skansen ukazuje jak kiedyś przetwarzano oliwki

Jest też oczywiście możliwość skosztowania (wraz z kanapkami, dodatkowo płatne) i zakupu oliwy. Sam park oliwny szczyci się tym, że to najnowsze, ekologiczne technologie, przy tradycyjnej metodologii. To nam trochę się nie komponuje, choćby fakt, iż nie wykorzystują źródeł odnawialnych prądu, co nie powinno być problemem na Cyprze. To są oczywiście detale raczej odnoszące się do folderowych haseł reklamujących Oleastro Olive Park. Bowiem jest to niewielka, rodzinna produkcja i świetnie, że można się jej przyjrzeć.

Cześć skansenu w Oleastro
Cześć skansenu w Oleastro

Dodatkowo dość dobrze ukazano i opisano (także po angielsku) jak proces produkcji oliwy wyglądał kiedyś. Tu warto dodać, że choć mamy możliwość zobaczenia wystawy o tym, jak kiedyś produkowano oliwę (taki mini skansen), to jednak zwierzęta obecnie nie są wykorzystywane w tym procesie. Tam wszystko jest zautomatyzowane, przypomina to bardziej ekspozycję z parku rozrywki. Dla dzieci zaś będzie tu jeszcze kilka dodatkowych atrakcji, jak choćby karmienie zwierząt gospodarskich, czyli kucyków, osłów czy kozłów. Z pewnością będą szczęśliwe mogąc nakarmić osła. Wcześniej oczywiście trzeba kupić karmę.

Są tu także zwierzęta hodowlane, jak choćby osły czy kozy
Są tu także zwierzęta hodowlane, jak choćby osły czy kozy

Dojazd do Oleastro Olive Park

Tu warto dodać, że dojazd do Oleastro Olive Park bez samochodu może być problematyczny. Przed obiektem znajduje się parking. Obiekt nie jest duży, więc zwiedzenie go nie zajmie nam dłużej niż godzinę. Bilety także kosztują ą symboliczne, bowiem jak wspomnieliśmy, formuła biznesowa jest inna. Zarabiają na dodatkach i produktach związanych z oliwą. Sam park jest zaś dobrym uzupełnieniem wyprawy w kierunku cypryjskiego Olimpu bądź malowanych kapliczek. Warto też wcześniej sprawdzić na stronie godziny otwarcia.

Oleastro Olive Park
Oleastro Olive Park

Jeśli podobał Ci się ten wpis, śledź nas na Facebooku.

Szlak cypryjski
Oleastro Olive Park

Zadar, Drezno Adriatyku, atrakcje i zwiedzanie

Chorwackie miasta, zwłaszcza te mniejsze, czasem się trochę zlewają w pamięci. Zadar, Trogir, Szybenik, na pierwszy rzut oka są w wielu miejscach dość podobne. Choć oczywiście każde z nich ma w sobie coś unikalnego (jak choćby Morskie Organy w Zadarze).

Zadar, uliczki w centrum są dziś mocno turystyczne
Zadar, uliczki w centrum są dziś mocno turystyczne

Historia Zadaru

Zadar, kolejne z dalmackich miast o starożytnym, iliryjskim rodowodzie. Jego historia sięga aż IV wieku przed naszą erą. Jadera, bo tak wówczas nazywało się to miasto, w czasach Oktawiana Augusta było prosperującym ośrodkiem. Do dziś znajdują się tutaj rzymskie ruiny, zresztą z tamtych czasów pochodzi kształt starego centrum. Miasto szybko dostało się pod panowanie Wenecjan, bo już w XIII wieku, zaś po I wojnie światowej pozostał włoską enklawą (w międzyczasie Zadar należał do Austro-Węgier).

Městská stráž na Narodni trg (Zadar)
Městská stráž na Narodni trg (Zadar)

Ciekawe, bo miasto, które sami Chorwacji niekiedy przyrównują do Dubrownika, niespecjalnie nas porwało. Prawdopodobnie z jednego prostego powodu. Cześć Starego Miasta niestety została naznaczona przez okres komunizmu i późniejsze plomby, trochę przykro się patrzy, jak mogłaby wyglądać całość. Zwłaszcza, gdy przypomni się wąskie uliczki Trogiru. Niestety historia dla Zadaru nie była zbyt łaskawa. Podczas II wojny światowej został on zbombardowany przez aliantów. Zniszczono aż 80% zabudowań. Nie bez powodu miasto to bywa nazywane Dreznem Adriatyku.

Pomimo bombardowań, wciąż udało się zachować (odtworzyć) niektóre zabytki - Gradska Loza
Pomimo bombardowań, wciąż udało się zachować (odtworzyć) niektóre zabytki – Gradska Loza

Dodatkowo między 16 września a 5 października 1991 trwała bitwa o Zadar między siłami chorwackimi a jugosłowiańskimi. Miasto wówczas było ostrzeliwane. Oczywiście mając tę perspektywę oraz wiedząc, jakie pieniądze mogły pójść na odbudowę Zadaru, inaczej patrzy się na to, co ocalało i co odtworzono .

Wieża przy kościele św. Donata - Zadar, Chorwacja
Wieża przy kościele św. Donata – Zadar, Chorwacja

Zadar: świątynie, zabytki i współczesne miasto

Najbardziej zabytkowa cześć miasta to ruiny rzymskiego forum w Zadarze (pochodzi z I wieku przed naszą erą) i przylegający kościół św. Donata w stylu wczesnoromańskim, wykorzystujący pozostały po Rzymianach budulec: fundamenty i kolumny. Kościół obecnie jest zdekonsekrowany, odbywają się w nim wydarzenia kulturalne: wystawy i koncerty (to słynna sala koncertowa). Jednak z zewnątrz, jaki z wewnątrz robi bardzo dobre wrażenie ze względu na konstrukcję i architekturę. Nazywany jest czasem Rotundą św. Trójcy. Samo forum jest nazywane tutaj Zeleni trg. Tutaj naprzeciwko Rotundy znajduje się jeszcze jeden kościół – Najświętszej Marii Panny, pochodzący z X lub XI wieku.

Kościół św. Donata
Kościół św. Donata

Z kościołów wciąż działających warto zajrzeć choćby to katedry św. Anastazji. Powstała na przełomie XII i XIII wieku i do dziś jest jedną z największych budowli sakralnych w Dalmacji. Przylega do niej 54-metrowa dzwonnica. Nam bardzo podobał się też zbudowany w XII wieku kościół św. Chrysogonusa. Jednym z patronów Zadaru jest św. Szymon. Jego relikwie można znaleźć w kościele św. Szymona (wybudowany w XVII wieku).

Forum w Zadarze jest ogólnodostępne
Forum w Zadarze jest ogólnodostępne

Spacerując po Starym Mieście natkniemy się tak na mur, bramy (Północna, Morska), czy targi (choćby Narodni trg, przy którym znajduje się ratusz). Jest tu mnóstwo kafejek, restauracji i sklepów. Zadar żyje z turystyki, więc organizowanych jest tu wiele festiwali i imprez wieczornych, ale także rejsów, czy wycieczek.

Brama do starego miasta
Brama do starego miasta

Zadar: Nowe oblicze

Prawdę powiedziawszy, nam w Zadarze najbardziej spodobały się Morskie Organy (Morske orgulie). Po II wojnie światowej zaczęto dość chaotyczną odbudowę Zadaru. Skutkiem było jednolicie betonowe nabrzeże. Już w latach 2000 władze miasta postanowiły uatrakcyjnić tę część miasta, tworząc nowe nabrzeże (Nova riva). Jego częścią stał się eksperymentalny instrument muzyczny – Morskie Organy właśnie.

Morskie organy, Zadar
Morskie organy, Zadar

Zaprojektowane przez architekta Nikola Bašića, wraz z nową promenadą zostały otwarte w 2005 roku. Morskie Organy to wbudowany pod marmurowe schody instrument, którego piszczałki są uruchamiane za pomocą fal i wtłaczanego przez nie powietrza.
Dźwięk hipnotyzujący. Dla jednych niepokojący, dla innych wręcz przeciwnie. Świetna, nietypowa atrakcja.

Pozdrowienie Słońca, Zadar
Pozdrowienie Słońca, Zadar

Drugą ciekawostką na zadarskim nabrzeżu jest Pozdrowienie Słońca (Pozdrav Suncu). Jest to 22-metrowej średnicy okręg zawierający ogniwa fotowoltaniczne. Za dnia zostają naładowane energią słoneczną (tej nie brakuje w Zadarze!), po zmroku natomiast rozpoczyna się świetlny spektakl, właśnie to pozdrowienie Słońca.

Katedra św. Anastazji w Zadarze
Katedra św. Anastazji w Zadarze

Zwiedzanie okolic

Ogromnym plusem Zadaru jest jego lokalizacja. To doskonałe miejsce wypadowe położone blisko Parków Narodowych jak Krka czy Plitwice. A także do miejsc nad morzem. Działa tu lotnisko z połączeniami do Polski. Choć warto pamiętać, że wiele plaż w Chorwacji jest kamienista lub wybetonowana. Zaś w samym mieście warto pokusić się o skorzystanie z usług wioślarzy. Prócz mostów, które są tu dość rozrzucone, między różnymi częściami zatoki zadarczyków (i turystów) przewożą właśnie wioślarze zwani tutaj barkajoli.

Zabytki Zadaru
Zabytki Zadaru
W Zadarze można znaleźć sporo zabytkowych perełek
W Zadarze można znaleźć sporo zabytkowych perełek

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chorwacki
Zadar

U styku filmu i podróży