Pergamon, stanowisko archeologiczne w mieście Bergama

Wpierw greckie, później rzymskie, a przy tym biblijne miasto Pergamon (gr. Πέργαμον) to dziś jedno z bardziej znanych stanowisk archeologicznych w Turcji. Wpisane na listę UNESCO w 2014 i niezmiennie pozostaje popularne wśród turystów. Jeszcze bardziej rozpoznawalny jest słynny ołtarz pergamoński, który odtworzono pierwszej połowie XX wieku zrekonstruowano z odnalezionych fragmentów i wyeksponowano w Muzeum Pergamońkim w Berlinie. Natomiast bez wątpienia to miejsce wyróżnia się sposobem dotarcia do niego, trzeba skorzystać z kolejki linowej, by dostać się na szczyt.

Kolejka linowa, wjazd do stanowiska archeologicznego Pergamonu
Kolejka linowa, wjazd do stanowiska archeologicznego Pergamonu

Historia Pergamonu

Pergamon prawdopodobnie założyły greckie plemiona i istniał już około VIII wieku przed naszą erą. Później miasto powoli rosło w siłę. Wiadomo, że wchodziło w skład imperium Aleksandra Wielkiego, zaś po jego śmierci doszło do powstania samodzielnego państwa pergamońskiego. To wiązało się z dużym rozkwitem Pergamonu, rozwijał się handel i kultura. Nie został on podbity przez Rzymian jak wiele okolicznych miejscowości. Ostatni król Attalos III umierając bezdzietnie zapisał państwo Rzymowi w spadku. Wtedy włączono go w granice Imperium. W naturalny sposób odziedziczyło go Bizancjum. Ten okres nie należał jednak do najszczęśliwszych. Pod wpływem ataków, także tureckich, Pergamon zaczął podupadać. Agonia trwała latami. Po upadku Konstantynopola był nawet częścią Cesarstwa Nicejskiego. Nieustanne wojny w tym okresie sprowadziły upadek na Pergamon, a potem zapomnienie na wiele lat.

Pergamon, ruiny
Pergamon, ruiny

Prawdopodobnie najważniejszą instytucją była tu działająca biblioteka pergamońska. W czasach świetności ustępowała jedynie tej w Aleksandrii. Odgrywała olbrzymią rolę kulturalną. Dziś odkryto po niej resztki fundamentów. Jej upadek składa się z dwóch aktów. Za pierwszy odpowiedzialny jest Marek Antoniusz, który chcąc powetować Kleopatrze straty w wyniku pożaru biblioteki aleksandryjskiej, podarował jej dużą część zbiorów biblioteki pergamońskiej (jakieś 200 tysięcy zwojów), by zasiliła tę w Egipcie. Ta w Pergamonie straciła przez to na znaczeniu. Drugi już wiąże się z ostatecznym upadkiem miasta i zniszczeniem dawnego budynku. Dziś w stanowisku archeologicznym można zobaczyć pozostałości po bibliotece, ale to nie jest Efez. Tu resztki ruin, nic więcej.

Pozostałości ulic i zabudowań Pergamonu - świątynia Ateny
Pozostałości ulic i zabudowań Pergamonu – świątynia Ateny

Pergamon i pergamin

Pergamon może kojarzyć się z pergaminem i historyczne jest to trafne skojarzenie. Przyjęło się bowiem uważać, że nazwa pergamin pochodzi właśnie od Pergamonu. Z całą pewnością wiemy, iż to tutaj go produkowano i tu właśnie się upowszechnił. Bardziej legendarne źródła sugerują, iż tu go wynaleziono. Obie łączy fakt, iż papirus był istotnym dobrem sprowadzanym z Egiptu. Gdy jednak Egipt nałożył embargo na wywóz tego towaru, trzeba było znaleźć alternatywę i tak właśnie pojawił się pergamin. A jak doda się jeszcze fakt, że biblioteka pergamońska była drugą największą w tamtych czasach, to tłumaczy duży popyt na papirus i konieczność uniezależnienia się od Egiptu. Więc nawet jeśli pergamin nie został tu wynaleziony, z całą pewnością tutejsi wytwórcy udoskonalili i rozpowszechnili metody jego produkcji.

Gdzieś tu stał Ołtarz Pergamoński
Gdzieś tu stał Ołtarz Pergamoński

Ołtarz pergamoński

Drugi historycznie ważny element to ołtarz pergamoński. Wielki Ołtarz Zeusa zbudowano w II wieku przed naszą erą. Miał upamiętnić zwycięstwo nad Galatami. Była to niesamowita konstrukcja ustawiona na dziedzińcu akropolu, z wielkimi schodami, wspaniałymi płaskorzeźbami ukazującymi walki bogów (tak zwana gigantomachia). Było to jedno ze szczytowych osiągnięć kultury helleńskiej. Wśród rzeźb na ołtarzu są takie mitologiczne postaci jak Telefos (syn Heraklesa) i jego matka Auge. Oboje byli ważni w kulturze Pergamonu, pielęgnowano opowieść jak Telefos i Auge dotarli do Myzji, jako istotny element historii powstania miasta. Ten fragment mitu prawdopodobnie był związany z kolonizacją tych terenów i wędrówką ludów. Podobizny Telefosa i Auge znajdowały się choćby na monetach bitych w Pergamonie, był to mit założycielski państwa / miasta.

Pergamon
Pergamon

Ołtarz został zapomniany, jak całe miasto. Dopiero, gdy Carl Humann w latach 1878 – 1886 przeprowadzał wykopaliska archeologiczne badając Pergamon, odkrył ten antyczny cud. Za zgodą sułtana wywiózł znalezisko do Berlina, gdzie zostało zrekonstruowane i dziś jest wystawiane w Muzeum Pergamońskim (on aktualnie ołtarz jest restaurowany). Mimo zabrania ołtarza z tego miejsca, przyczyniło się to do powstania dzisiejszego stanowiska archeologicznego i w rezultacie zabezpieczenia pozostałych budowli. Miejsce po ołtarzu dość łatwo zlokalizować na stanowisku archeologicznym. Choć były pomysły, by go tu przywrócić, to jednak nie wydają się one realne.

Teatr w Pergamonie
Teatr w Pergamonie

Pergamon w Biblii

Tu warto wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy. Działała tu gmina chrześcijańska, początkowo zasłynęła tym, że część z jej wiernych uznało ołtarz za tron Szatana. Ta lokalna wspólnota i Pergamon pojawiają się także w Apokalipsie świętego Jana. W rozdziale drugim św. Jan pisał listy do siedmiu kościołów w Azji, jednym z nich był właśnie pergamoński, który potrzebował nawrócenia. Święty Jan nawiązywał do nauk proroka Balaama, który zwodził Izraelitów.

Świątynia Trajana (Pergamon)
Świątynia Trajana (Pergamon)

Zwiedzanie Pergamonu, najważniejsze atrakcje

Dziś w najwyższym punkcie akropolu w Pergamonie znajduje się Trajaneum, czyli świątynia Trajana. Częściowo zrekonstruowana, ale też pochodząca z czasów rzymskich, więc późniejsza. Została wzniesiona przez Hadriana i poza Trajanem poświęcona była również Zeusowi i Hadrianowi. Obecnie stanowi jeden z najbardziej rozpoznawalnych punktów stanowiska archeologicznego, żadna inna świątynia nie zachowała się tutaj w lepszej formie.

Kolumny w Pergamonie
Kolumny w Pergamonie

Zdecydowanie najlepiej zachowanym obiektem jest teatr w Pergamonie. I jest to budowla niezwykła, owszem przypominająca klasyczne greckie teatry, ale jednocześnie z powodu lokalizacji bardzo oryginalna. Zbudowano go na stromym zboczu, co także czyni go jednym z najbardziej stromych znanych nam teatrów. Wykorzystano tutaj spadek terenu. Dodatkowo jest to dość wąski wycinek koła. Jest tu 78 rzędów, w sumie miejsca na jakieś 10 tysięcy osób. Ta niecodzienna konstrukcja powoduje, że w Turcji obok teatru w Aspendos ten jest zdecydowanie najbardziej wyróżniający się.

Widok na okolicę
Widok na okolicę

Inne budynki jak świątynia Dionizosa, Ateny Polias, pałac królewski czy gimnazjon oraz domy mieszkalne zachowały się raczej w formie fundamentów. Owszem, czasem można zajrzeć przez ocalałe bramy czy schody do piwnic, ale to nie robi już takiego wrażenia. Raczej niknie w tle.

Teatr (Pergamon)
Teatr (Pergamon)

Za to wielkie wrażenie robi sama lokalizacja Pergmanu. Znajduje się on na szczycie góry. Są stąd dobre widoki na miasto Bergama oraz sztuczne jezioro Kestel. Natomiast ciekawą sprawą jest dotarcie. Można wjechać na górę, gdzie znajduje się niewielki parking, albo można też skorzystać z kolejki linowej. Tym samym stanowisko to bardzo wyróżnia się na tle wielu innych w Turcji. Owszem nie przebija Pamukkale, ale z pewnością bardziej zapada w pamięć niż wiele innych, ze względu na lokalizację (nawet Side czy Anamurium położone tuż przy plaży).

Trajaneum, Pergamon
Trajaneum, Pergamon

Bergama i inne atrakcje

Akropol pergamoński leży na obrzeżach niewielkiej Bergamy w prowincji Izmir. W Bergamie znajduje się także inne stanowisko archeologiczne – Asklepiejon. Jak sama nazwa wskazuje, związana była z leczeniem. Bergama natomiast to niewielkie miasto, w którym można zobaczyć kilka meczetów, czy świątyń. A jeszcze lepiej wykorzystać jako miejsce na nocleg. Swoją drogą obecnie mieszka tu dwa – trzy razy mniej ludzi niż w szczytowym okresie rozwoju Pergamonu.

Widok na Bergamę
Widok na Bergamę

Jeśli uważasz wpis za pomocny lub interesujący polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Pergamon

Ani, stanowisko archeologiczne w Turcji i dawna stolica Armenii

Ruiny miasta Ani (orm. Անի, tur. Ani), dawnej stolicy Armenii, znajdują się na liście UNESCO, a przy tym w pewien sposób smucą. To uważane za jedno z najwspanialszych miast Armenii, zwane też miastem tysiąca i jednej cerkwi, mogłoby być wspaniałym stanowiskiem archeologicznym. Niestety z powodów politycznych nie jest. Na wąwozie rzeki Achurian przebiega granica między Armenią i Turcją, zaś tutaj najjaskrawiej można zobaczyć, na czym polega kulturowe ludobójstwo dokonywane przez kolejne rządy Turcji.

Ruiny miasta Ani
Ruiny miasta Ani

Historia miasta Ani

Ani było kiedyś stolicą Armenii Bagratydów. Znajduje się na wysokości 1464 m n.p.m. Pierwsze wzmianki o warownej fortecy Ani pochodzą z kronik z V wieku; w VIII wieku włączono ten obszar do kraju dynastii Bagratydów, zaś w 961 roku król Aszot III przeniósł stolicę państwa z Kars do Ani. Wkrótce, w 992 roku przeniesiono do Ani także siedzibę Katolikosa Wszystkich Ormian. Miasto rozwijało się gwałtownie, na początku XI wieku osiągając zawrotną liczbę mieszkańców około 100 tysięcy (niektóre źródła podają liczbę dwukrotnie większą – 200 tysięcy). Wówczas Ani było znane jako miasto posiadające „czterdzieści bram oraz tysiąc i jeden kościołów”. Te dane uzupełnia się czasem statystyką, że mieszkało tu 12 biskupów, 40 mnichów i 500 księży. W tamtych czasach mogło konkurować z Konstantynopolem czy Bagdadem. Dziś częściej nazywa się je miastem duchów.

Pozostałości murów pochodzą z czasów Seldżuków
Pozostałości murów pochodzą z czasów Seldżuków

Dobra passa nie trwała jednak długo. Położenie Armenii na głównych szlakach handlowych między Wschodem a Zachodem dawało możliwość czerpania wielkich zysków, ale tym samym stanowiła łakomy kąsek dla sąsiadów. Szczyt rozwoju przerwało Bizancjum napierające od zachodu. Oblężenie i podbicie warownego miasta nastąpiło w 1046 roku. Dwie dekady później, w 1062 roku armia Wielkich Seldżuków zdobyła Ani. Po trwającym 25 dni oblężeniu miasto skapitulowało. Dowódca Alp Arslan nakazał swoim wojskom wyrżnąć wszystkich mieszkańców. Świadek rzezi opisywał, że ulice były zasłane trupami tak, że nie dawało się przejść, by nie deptać po ciałach zabitych.

Zdobione pozostałości murów
Zdobione pozostałości murów

W latach 1124 – 1236 Ani było częścią Gruzji, by znów stać się stolicą Armenii jako księstwa wasalnego Gruzji w latach 1201 – 1360 z krótką przerwą na zależność od Mongołów. Od drugiej połowy XIV wieku Ani było już własnością perskich i potem tureckich dynastii. Do XVI wieku Ani bardzo straciło na znaczeniu, wyniszczone wojnami, mongolskimi najazdami i katastrofalnym trzęsieniem ziemi. Gdy rodziło się Imperium Otomańskie, Ani było już niewielkim miastem. W XVII wieku zostało ostatecznie porzucone przez mnichów z tutejszego klasztoru, którzy byli ostatnimi mieszkańcami dawnej stolicy.

Katedra świętej Matki Bożej w Ani
Katedra świętej Matki Bożej w Ani

Znaczenie Ani dla Ormian

Ormianie nie zapomnieli o znaczeniu Ani dla historii narodu. Gdy ten obszar w 1878 roku przypadł carskiej Rosji i ruszyły wykopaliska archeologiczne w Ani, odżyły narodowe sentymenty. Poważne prace trwały tu od 1892 do 1917, kierował nimi Nikołaj Marr, Gruzin z pochodzenia, który pracował na uniwersytecie w Petersburgu. Imperium Osmańskie w I wojnie światowej obstawiło złą kartą i w 1918 roku z części jego obszaru wykrojono Zakaukaską Republikę Federacyjną i potem SSR Armenię. Ani znów było w rękach Ormian. Niestety tylko na dwa lata. Na mocy porozumień ZSRR i Turcji wytyczono nową granicę, która Ani włączała w obszar turecki. Nie udało się tego zmienić również w latach 60., gdy za Ani Ormianie mieli oddać Turcji dwie kurdyjskie wioski. Zmiana granicy spowodowała zamknięcie wykopalisk. Wiele z odkrytych tu przedmiotów przewieziono do Erywania, gdzie część z nich można oglądać w muzeum.

Stanowisko archeologiczne Ani
Stanowisko archeologiczne Ani

Granica turecko-armeńska

Dzisiejsza granica między Armenią a Turcją przebiega na wąwozie rzeki Achurian (inna nazwa Arpa lub Akhurian), który dla Ani stanowił naturalną fortyfikację. Przebieg granicy w tym miejscu może się wydawać intuicyjny, gdyby nie kulturowa wartość Ani dla Ormian. Miasto ze względów oczywistych jest dla Ormian bardzo ważne, ale znajduje się tuż za granicą.

Rzeka rozdziela Turcję i Armenię
Rzeka rozdziela Turcję i Armenię

Ze strony tureckiej aż do 2004 roku potrzebne było specjalne zezwolenie, by móc do Ani przyjechać. W Armenii nadal jest ono wymagane. Trzeba pamiętać o tym, że wciąż jest to strefa zmilitaryzowana, a posterunki wojskowe można wypatrzeć po obu stronach. Stąd też obecność masztów z flagami, które o tym przypominają. Z tego też powodu aż do lat 80. nie można było wykonywać fotografii w Ani, dziś oczywiście loty dronami są zakazane (choć nie ma znaków). Stosunki turecko-ormiańskie do najcieplejszych nie należą.

Wnętrze katedry
Wnętrze katedry

Zwiedzanie Ani

Jak wygląda w Turcji ochrona ormiańskiego dziedzictwa kulturowego? Prawdę mówiąc, bardziej przypomina politykę wymazywania pewnej części dziejów. Przy okazji niszczenia przez Turcję cmentarzy ormiańskich, użyto określenia „kulturowe ludobójstwo” i tym jest w istocie. Gdy w 1920 roku Ani znalazło się w rękach Turków, nakazano wojsku zrównać pozostałe budowle z ziemią. Szczęście w nieszczęściu, że ówczesny dowódca wojskowy nie był przychylny temu zadaniu i opieszale wykonywał rozkaz.

Zdobienia katedry
Zdobienia katedry

Co nie zmienia fakt, że zabytki niszczały i były niszczone. Trzęsieni ziemi z 1988 roku zaszkodziło przynajmniej tak samo mocno, jak zrobienie sobie poligonu wojskowego pomiędzy zabytkami i strzelanie do ruin. Alarmujące raporty organizacji zajmujących się ochroną zabytków o stanie ruin i braku ochrony spowodowały, że rząd w Ankarze wreszcie zdecydował się zadbać o dziedzictwo kulturowe.

Ruiny Ani
Ruiny Ani

Stanowisko archeologiczne obecnie

Po roku 2000 na nowo ruszyły wykopaliska archeologiczne, a wymagającego tego ruiny wzmocniono i zabezpieczono przed dalszą destrukcją. Dzięki tym staraniom, w 2016 roku UNESCO mogło wpisać Ani na swoją prestiżową listę światowego dziedzictwa kulturalnego. Brzmi świetnie? Rzeczywistość nie wygląda tak różowo. Nie jest dobrze tak oceniać nie znając dokładnie tematu, ale dla nas wyglądało to tak, że Turcja zadbała jako-tako o zabytek, postawiła drogowskazy, kasę i kilka tablic informacyjnych, by móc promować się kolejnym zabytkiem z listy UNESCO i dzięki temu ściągać turystów do mniej uczęszczanych obszarów kraju. Jednocześnie wpis na listę pozwolił zebrać pieniądze na kolejne, niezbędne prace. Stanowisk archeologicznych w Turcji jest naprawdę wiele. Jedne bronią się same, wystarczy tylko postawić tabliczki z opisami (góra Nemrut). W innych jak choćby w Goebkli Tepe udało się zrobić naprawdę niesamowite wprowadzenie. Tu nie ma praktycznie nic. Pole z ruinami.

Cytadela w Ani
Cytadela w Ani

Wymiar edukacyjny sprawiał wrażenie mało istotnego, ważniejsza jest możliwość ciągnięcia zysków z biletów wstępu oraz tej całej turystycznej otoczki. Choć warto zauważyć, że nie są to wygórowane ceny. Trzeba bowiem wiedzieć, że od kilku lat Turcja pracuje nad tym, by nie była kojarzona tylko jako miejsce na niedrogie wczasy w hotelu z basenem i plażą, więc stawiają na kulturę. Brak informacji może nie tyle o samych resztkach budynków, co o tle historycznym wiele mówił o nastawieniu Turcji do pielęgnowania pamięci o własnej różnorodności kulturowej. Podobnie jak przygotowanie ścieżki, czy trasy po rozległym obszarze miasta. We wschodniej Turcji ewidentnie jest problem z upamiętnianiem kultur ormiańskich czy kurdyjskich. W Ani to niestety widać. Jak wspomnieliśmy, tabliczek nie ma zbyt wiele, a nawet jak są, to sprawdzenie w sieci szybko ukazuje jak wybiórcze są to informacje.

W pobliskich wzniesieniach znajdują się pozostałości dawnych tuneli.
W pobliskich wzniesieniach znajdują się pozostałości dawnych tuneli.

Problematyczna polityka

Natomiast problem polega też na tym, że Ani samo w sobie celem turystycznym nie jest. Ta część wschodniej Turcji z Kars nie przyciąga wielu turystów. A co jeszcze ciekawsze, na stanowisko archeologiczne w Ani można bez większych problemów wejść bez biletu, gdyż częściowo jest otwarte, a ochrony tu praktycznie nie ma. Miasto niestety padło ofiarą konfliktów (w tym historycznych), niemniej jednak to co przetrwało, jest bez wątpienia ciekawą rzeczą do zobaczenia.

Pozostałości cytadeli
Pozostałości cytadeli

Jak już dojedziemy do Ani, wpierw widzimy całkiem spory parking. Choć Turcy niespecjalnie się tym miejscem chwalą, to jednak Ani stanowi jedną z największych atrakcji tego regionu, więc wiele wycieczek jadących do lub z Wan zatrzymuje się tutaj. Za parkingiem znajdują się sklepiki, a potem podchodzimy do muru. Tam schowana jest budka, w której sprzedają bilety. To państwowe muzeum, więc działa tu Museum Pass. Mur jest częściowo odnowiony, częściowo zaś oryginalny. To pozostałość po dawnym pałacu Seldżuków.

Mury Ani z perspektywy drona (zanim dostaliśmy pouczenie, by tu nie latać)
Mury Ani z perspektywy drona (zanim dostaliśmy pouczenie, by tu nie latać)

Katedra w Ani

Katedra świętej Matki Bożej to największy i najpełniej zachowany obecnie budynek w Ani. Należy też do najstarszych, którego budowa rozpoczęła się w 989 roku, a zakończyła w 1001 (lub 1010) roku. Wnętrza niestety zostały mocno zniszczone. Khaczary katedry w Ani także są zdewastowane. Zniszczono przede wszystkim na nich krzyże. Próby usuwania tego symbolu widać też w innych cerkwiach w Ani. Te zniszczenia to nie tylko nowożytne dzieła, po podboju seldżuckim świątynia została zamieniona w Meczet Zwycięstwa. To największy kościół w Ani. Brakuje mu jednak kopuły, która się zawaliła.

Katedra świętej Matki Bożej w Ani
Katedra świętej Matki Bożej w Ani

Meczet i cytadela

W Ani można dziś zobaczyć meczet Menücehr, z którego najstarszą częścią jest pochodzący z końca XI wieku minaret. Sala modlitw jest nieco starsza. Z jego okien widzimy rzekę i Armenię.

Minaret meczetu Menücehr (miasto Ani, Turcja)
Minaret meczetu Menücehr (miasto Ani, Turcja)

Wewnętrzna cytadela jest być może najstarszą zachowaną częścią Ani, bo datowaną na VI – VII wieku, a więc zanim miasto stało się stolicą Armenii. W obrębie jej murów znajdował się kościół z VI stulecia, niestety dobiło go trzęsienie ziemi z 1966 roku. Turecka flaga zatknięta na dawnych ormiańskich fortecach to stały element krajobrazu we wschodniej Turcji.

Flaga Turcji na szczycie cytadeli w Ani
Flaga Turcji na szczycie cytadeli w Ani

Kanion, rzeka i Aragac

Na ścianach kanionu udało nam się wypatrzeć wykute w skale miasto, wykorzystujące także naturalne jaskinie. Nie jest niestety dostępne dla zwiedzających, nie ma też żadnej informacji o ich istnieniu. Zauważyliśmy je przypadkiem, a źródła internetowe potwierdziły nasze domysły, że było to zamieszkane miejsce.

Jeden z kościołów św. Grzegorza
Jeden z kościołów św. Grzegorza

Nad samą rzeką można też dojrzeć stary most, który łączył oba brzegi kanionu. Teraz z mostu został właściwie tylko fragment po tureckiej stronie. Granicy w żaden sposób nie można przekroczyć.

Pozostałości świątyni w Ani
Pozostałości świątyni w Ani

Przy dobrej pogodzie widać jeden z bardziej charakterystycznych szczytów Armenii. Wulkan Aragac o poczwórnym wierzchołku widziany z Ani. Na odległym pierwszym planie widzimy Armenię. Podczas podróży do Armenii wejście na Aragac (najwyższy północny szczyt 4090 m n.p.m.) było w naszych planach. Niestety, drogi były zamknięte z powodu śniegu, więc nie mogliśmy dojechać do punktu, z którego idzie się na północny szczyt. Więcej na ten temat znajdziecie przy wpisie o twierdzy Amberd.

Ruiny Ani
Ruiny Ani

Pozostałe świątynie w Ani

Interesujący formę ma kościół Świętego Odkupiciela: jest to budowla na planie dziewiętnastokątna (tak, 19!) zwieńczona kopułą na wysokim bębnie, co nadaje temu kościołowi charakterystycznej proporcji. Wzniesiono go w latach 30. XI wieku i przechowywano tutaj relikwię Świętego Krzyża. Patrząc dziś na mocno zniszczoną budowlę – właściwie jej stojącą połowę – trudno uwierzyć, że aż do 1955 roku pozostawała niemal nietknięta. Jednak musiała już być nadwątlona i nie dała rady oprzeć się siłom natury, połowa zawaliła się podczas burzy z piorunami. Obecnie nie można do tego kościoła nawet podejść z uwagi na ryzyko zawalenia, któremu mają zapobiec stalowe rusztowania i klamry.

Kościół Świętego Odkupiciela w Ani
Kościół Świętego Odkupiciela w Ani

Kościół św. Grzegorza Oświeciciela w Ani z 1215, bodaj jedyny z zachowanymi kolorowymi freskami. W pozostałych można spotkać tylko graffiti, które pokazują stosunek Turcji do ochrony dziedzictwa kulturowego na obszarze dawnej Armenii. Poza poligonem wandale też zostawili tu swój ślad. Ten kościół znajduje się blisko rzeki i granicy i ma dość charakterystyczną, ściętą kopułę. Swoją drogą w Ani są jeszcze dwa inne kościoły św. Grzegorza. Oba z X wieku, z jednego pozostały resztki, drugi ma kształt dwunastoboku i trzyma się dziś całkiem nieźle.

Freski w kościele św. Grzegorza Oświeciciela w Ani. Świątynia znajduje się blisko rzeki.
Freski w kościele św. Grzegorza Oświeciciela w Ani. Świątynia znajduje się blisko rzeki.

Z wielu miejsc zachowały się zaledwie fragmenty murów bądź fundamentów. Są tu i resztki łaźni, kościół gruziński, kościół św. Apostołów, a nawet resztki istniejącej w I – IV wieku świątyni zaratusztriańskiej, czyli świątyni ognia. Po meczecie Abu Muamrana został leżący fragment minaretu. No i jeszcze wspomniane już miasto skalne w pobliskich jaskiniach. W przypadku wielu z tych miejsc, nawet przechodząc nie zwraca się na nie uwagi, wyglądają jak przypadkowe kamienie.

Kościół Świętego Odkupiciela
Kościół Świętego Odkupiciela

Dojazd do Ani

Jeszcze jedna refleksja naszła nas, gdy patrzyliśmy na obszar dawnej stolicy: to jest pustkowie porośnięte suchymi trawami, usiane wulkanicznymi głazami. Nie ma tutaj nic cennego. Nie chce się wierzyć, że o takie nic – które dla Turcji najwyraźniej znaczy niewiele, a dla Ormian jest częścią dziedzictwa kulturowego – od lat toczą się spory bez widoków na kompromisowe zakończenie.

Mury Ani
Mury Ani

Ani znajduje się jakąś godzinę drogi samochodem z Kars. Ciężko liczyć tu na transport zorganizowany, więc jeśli nie mamy wynajętego samochodu najlepszy możliwy dojazd to taksówka. Co prawda obecnie z Kars kursuje (jak byliśmy to dwa razy dziennie) autobus, ale chyba trzeba czekać, aż rozwiną to połączenie. Zwiedza się samodzielnie, bez przewodnika. Częściowo są tu wydeptane czy przygotowane ścieżki, ale do wielu miejsc można też iść na przełaj.

Jeśli uważasz wpis za pomocny lub interesujący polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Ani

Piramidy w Gizie, jeden z antycznych cudów świata

Jednym z najbardziej znanych, wręcz ikonicznych, starożytnych zabytków są egipskie piramidy w Gizie, czyli dawne grobowce faraonów, które po dziś dzień budzą tak podziw, jak i zainteresowanie. Nie bez powodu zaliczano je do siedmiu cudów świata i nie dziwi, że wspaniałe obiekty odnalazły się doskonale również w popkulturze i filmie. Giza (arab. الجيزة, Al-Ǧīza) to trzecie co do wielkości miasto współczesnego Egiptu, a przy tym część metropolii Kairu. Tym samym odległość kilku kilometrów od stolicy sprawia, że łatwo tu dotrzeć.

Piramida Chefrena
Piramida Chefrena

Piramidy w Gizie

Kompleks piramid w Gizie zwany czasem też nekropolią gizejską (lub memfijską) nieodzownie połączony jest z dawną stolicą Egiptu, czyli Memfis, ale i obecną czyli Kairem. Piramidy wzniesiono jako grobowce faraonów, gdyż wierzono, że jakaś cząstka duszy władców (zwana „ka”) zostaje w ciele. Jednocześnie faraoni stawali się władcami królestwa umarłych, stąd zamysł by zaopatrzyć ich w różne przedmioty potrzebne w zaświatach. To trochę przypomina olbrzymią terakotową armię w Chinach. Piramidy wzniesiono w pewnej odległości od ówczesnej stolicy, grobowce nie były bezpośrednio częścią wielkiego kompleksu, jak to miało miejsce w Tebach. Dziś jednak sprawa wygląda inaczej, piramidy wznoszą się praktycznie na przedmieściach Kairu. Owszem, są jeszcze miejsca, w których można zrobić zdjęcia bez widoku współczesnego miasta, a jedynie z piaskiem, bo takie zdecydowanie najbardziej cieszą.

Piramidy w Gizie
Piramidy w Gizie

Piramida Cheopsa

Obecny kompleks na płaskowyżu Gizy składa się z dwóch dużych piramid, Cheopsa i Chefrena, jednej średniej – Mykerinosa oraz kilku mniejszych obiektów. Piramidy powstały w czasach Starego Królestwa Egipskiego i panowania czwartej dynastii, czyli jakieś 2500 lat przed naszą erą. Robią wrażenie do dziś, zwłaszcza, gdy spojrzymy na ogrom i dokładność. Największa i najstarsza to oczywiście ta Cheopsa, zwana kiedyś Horyzont Cheopsa. Od momentu ukończenia, przez jakieś 3800 lat był to najwyższy budynek na świecie (146,59 m z tego dziś ma 138,75 m w wyniku erozji). W XIV wieku powstała katedra w Lincoln (160 metrów z iglicą, później zniszczoną), która pobiła ten rekord.

Cheops to grecka forma imienia faraona Chu-fu, stąd czasem spotyka się też nazwę piramida Chufu (lub Khufu), albo też Wielka Piramida w Gizie. Swoją drogą istnieją wątpliwości, czy Cheops został pochowany w tej piramidzie. Naukowcy nie są co do tego zgodni. Pozostałości nie znaleziono, ale grobowiec był wielokrotnie plądrowany, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że szczątki faraona zaginęły.

Piramida Cheopsa
Piramida Cheopsa

Wielka Piramida wygląda niesamowicie, ale gdy uwzględni się szczegóły budowy, robi wręcz piorunujące wrażenie. Teren pod wielką piramidą został sztucznie wyrównany, dziś dzięki nowoczesnemu sprzętowi udało się zmierzyć różnice poziomów i te sięgają maksymalnie 2 cm. Boki piramidy są prawie dokładnie zwrócone zgodnie z kierunkami stron świata, znów zmierzone odchylenie jest naprawdę niewielkie. Kamienne bloki ważące od 2,5 nawet do 15 ton ułożono z niebywałą precyzją. Jest ich ponad 2 miliony, a sumarycznie ważą ponad 6 milionów ton. Pamiętajmy, że pierwotnie piramida była wyższa (146,59 m), bo miała zarówno wierzchołek, tak zwany piramidon. Dodatkowo miała jeszcze na sobie zewnętrzną warstwę z gładzonego wapienia. Została zbudowana prawdopodobnie w zaledwie dwadzieścia lat.

Mniejsze piramidy
Mniejsze piramidy

Sfinks

Syn Cheopsa, Chefren (Khafre) zbudował drugą piramidę, mniejszą niż ta ojca (liczącą sobie 143,5 m, dziś już 136 m wysokości). Wapień do budowy tej piramidy sprowadzono aż z półwyspu Synaj. Na wierzchołku tej piramidy ostały się do dziś pozostałości wapiennych okładzin. Oprócz piramidy Chefren prawdopodobnie wzniósł też Wielkiego Sfinksa (niektóre źródła sugerują, że powstał on jeszcze w czasach Cheopsa). Sfinks jest jedną z największych i najstarszych rzeźb na świecie. Ma długość 73 m i wysokość 19 m.

Sfinks i Giza w tle
Sfinks i Giza w tle

Do dziś dokładnie nie wiadomo, w jakim celu powstał. Jedne teorie mówią o tym, że miał to być strażnik grobowców, inne, że to raczej forma świątyni. Zwolennicy tej drugiej teorii sugerują, że początkowo sfinks miał przedstawiać boga nekropolii, czyli Anubisa. Zaś obecna twarz została wyrzeźbiona dopiero w czasach średniego królestwa podczas rządów Amenemhata II.

Sfinks w Gizie
Sfinks w Gizie

Syn Chefrena, Mykerinos zbudował trzecią, najmniejszą piramidę. Mierzy zaledwie 65 m wysokości (obecnie 62 m). Jednocześnie jej wnętrza są najlepiej zachowane (najmniej zrabowane). Oprócz niej w kompleksie znajduje się jeszcze kilka innych mniejszych budynków, niektóre z nich mają piramidalny kształt i pełnią rolę grobowca.

Piramidy w Gizie
Piramidy w Gizie

Egipskie Piramidy w popkulturze i filmie

Piramidy budziły podziw w starożytności. Antypater z Sydonu umieścił Piramidę Cheopsa na liście siedmiu cudów świata. Warto dodać, że to jedyny z antycznych cudów, który możemy zwiedzać do dziś. Od 1979 roku kompleks w Gizie znajduje się na liście UNESCO. Budowle te kryją też wiele tajemnic, których do dziś nie wyjaśniono. Jedno jest pewne: starożytny Egipt w tych czasach musiał być zdecydowanie bardziej rozwinięty niż cywilizacje, które nastały później. Jedną z ciekawszych teorii jest to, jak umieszczono trzy największe piramidy wobec siebie. Alternatywna egiptologia wskazuje na korelację między odległościami i kierunkami, a pasem Oriona. Dodatkowo odległość Nilu od cmentarzyska jest wówczas porównywalna do odległości do Drogi Mlecznej. Inna teoria mówi, że sam Sfinks w pierwotnej formie mógł być jeszcze starszy i powstać gdzieś między 7 a 5 tysiącleciem przed naszą erą. Choć akurat tą sugestię odrzuca większość egiptologów.

Sfinks i piramidy
Sfinks i piramidy

Konstrukcja tych obiektów dziś robi fenomenalne wrażenie, a co dopiero było, gdy powstawały. Nic dziwnego, że późniejsi zaczęli przypisywać ich powstaniu boską interwencję lub łączyć to z obcymi (jak Erich von Däniken). Zresztą łączenie kosmitów i starożytnego Egiptu widzieliśmy w kinie (a potem w TV), w „Gwiezdnych wrotach” Rolanda Emmericha. Emmerich nie dotarł wówczas do Egiptu, film nagrywał na pustyni Yuma, ale prawdziwe zdjęcia piramid wykorzystał w „Dniu Niepodległości”. W końcu stanowią one rozpoznawalny obiekt o wielkiej skali historycznej i kulturowej. Emmerich zaś wrócił do tematu Piramid w filmie „10.000 BC”, acz już bez zdjęć w Egipcie.

Zabudowania przy sfinksie
Zabudowania przy sfinksie

Bond, Transformersy i Piramidy w tle

Piramidy są wdzięcznym obiektem pojawiającym się w kinie. Pojawiają się choćby w „Szpiegu, który mnie kochał” (1977). James Bond w Egipcie odwiedza także Karnak i Abu Simbel, sceny oczywiście są na tyle połączone, że trudno zauważyć przejazd, wręcz ma się wrażenie, że oba obiekty znajdują się naprawdę blisko. W podobny sposób to przejście jest ukazane w „Transformers: Zemsta Upadłych”. Tam jednak jeszcze szybciej przenosimy się z ujęć kręconych w Jordanii, cóż geografia nie jest mocną stroną tego filmu.

„Szpiegu, który mnie kochał” i Piramidy oraz Sfinks
„Szpiegu, który mnie kochał” i Piramidy oraz Sfinks

Z komiksowych filmów zaś możemy zobaczyć piramidy choćby w „Fantastycznej Czwórce: Narodzinach Srebrnego Surfera”. Pojedyncze ujęcia nakręcił tu też Luc Besson na potrzeby filmu „Niezwykłe przygody Adeli Blanc-Sec” (2010). Bez zdjęć na lokacji Piramidy ukazano choćby w „Mumii” (1999), „Asterix i Obelix: Misja Kleopatra” (2002) czy „Exodus. Bogowie i królowie” (2014) Ridleya Scotta. W tych trzech przypadkach skorzystano zdjęcia kręcono w Maroko, choćby w studio Atlas. W Asterixie (także animowanym pierwowzorze) Obelix odpowiada za zniszczenie nosa Sfinksa. Piramidy pojawiły się też w filmach historycznych, jak „Ziemia faraonów” (1955) Howarda Hawksa, „Faraon” (1966) Jerzego Kawalerowicza (głównie jako tło do dialogów) .

Innym słynnym bohaterem (choć bardziej książkowym dzięki jego twórcy – Agacie Christie), który tu trafia jest Hercule Poirot w ekranizacji „Śmierci na Nilu”, choćby tej z 1978 z Peterem Ustinovem. Jest szansa, że pojawią się również w nowej wersji filmu. Skacze tu też na chwilę „Jumper”, zresztą możemy je zobaczyć (lub obecnie częściej ich reprezentację) w wielu filmach. To miejsce naprawdę mocno wpłynęło na kulturę i wyobraźnię. Więc nawet jeśli piramidy nie odgrywają tam większej roli, raczej ukazują egzotyczne tło akcji.

Piramidy w „Transformers: Zemsta upadłych”
Piramidy w „Transformers: Zemsta upadłych”

Zwiedzanie Piramid

Zwiedzając piramidy przede wszystkim przyjeżdża się tu zrobić kilka wspaniałych zdjęć i obejrzeć te budowle z zewnątrz. Wejście do środka jest dodatkowo płatne, nie można tam też robić zdjęć. Wiele osób z tego rezygnuje. Przed samodzielną decyzją warto przede wszystkim zdać sobie sprawę z kilku rzeczy. Po pierwsze wnętrza piramid z założenia były niewielkie, po drugie zaś zostały bardzo skutecznie rozszabrowane, więc właściwie jest to korytarz między skalnymi blokami, który wiedzie nas do komory. Nic więcej, pomijając kwestię tego, że jest niewysoki, za to sztucznie oświetlony.

Ale właśnie sam fakt, że są to piramidy i że można zobaczyć ich kunszt od środka, nas skusił i nie żałujemy. Zaś kwestię zdjęć w tym przypadku rozumiemy, bo większość osób raczej odstraszą. Za to ciekawy jest system wentylacji, bowiem ten nie musiał być specjalnie dostosowany dla potrzeb turystów. Choć nowsze teorie mówią, że to, co powszechnie uznaje się za szyby, mogło mieć rytualne bądź astronomiczne znaczenie.

Głowa Sfinksa
Głowa Sfinksa

Bezpieczeństwo w okolicy piramid

Natomiast warto chwilę poświęcić bezpieczeństwu. Jest to miejsce tłumnie odwiedzane przez masę wycieczek, ludzie dostają tu czas na samodzielne zwiedzanie i się rozchodzą. Niestety oprócz obsługi znajdują się tu naciągacze i nawet złodzieje. Jednym z typowych kantów jest to, że ktoś zaproponuje pokazanie jakiegoś świetnego miejsca, przejścia do zabronionej strefy, czy sprzedaży jakiś zabytkowych artefaktów (lub dawania ich jako prezent). Te ostatnie w najlepszym razie mogą być fałszywe, natomiast wtargnięcie do strefy i tak dalej wiąże się z mandatami lub jeszcze częściej łapówkami. Kanciarze prowadzą turystów do miejsc, gdzie nie powinni wchodzić, a tam czeka już zaprzyjaźniony ochroniarz, więc albo łapówka albo mandat. Ogólnie Egipt pod tym względem to ciężki kraj, natomiast brak zamachów terrorystycznych w tym miejscu sprawił, że władze przymykają oko na te drobne wymuszenia. W Luksorze pod tym względem jest zupełnie inaczej.

Widok na piramidy
Widok na piramidy

W samym pobliżu piramid w Gizie znajduje się też Muzeum Barki, gdzie przechowywana jest słoneczna łódź faraona w bardzo dobrze zachowanym stanie. Władze Egiptu wiele lat temu zapowiedziały zbudowanie niedaleko wielkiego i nowoczesnego muzeum starożytnego Egiptu.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak egipski
Piramidy w Gizie
Szlak filmowy
Piramidy w Gizie

Pasargady, dawna stolica Persji i grobowiec Cyrusa Wielkiego

Pasargady (per. پاسارگاد Pāsārgād, ang./grec. Pasargadae) to dawna stolica Imperium Perskiego, stanowisko archeologiczne wpisane w 2004 roku na listę UNESCO. Choć to co przetrwało nie powala wielkością, to jednak jest to zdecydowanie jedno z najważniejszych historycznych miejsc z okresu starożytności.

Główne wejście i droga do grobowca Cyrusa
Główne wejście i droga do grobowca Cyrusa

Historia Pasargady

Pasargady było pierwszą stolicą Imperium Achemenidzkiego, założone w połowie VI wieku przed naszą erą przez Cyrusa II Wielkiego. Znajduje się nieopodal Szirazu, który po raz pierwszy w źródłach historycznych pojawia się właśnie dzięki bliskości stolicy Imperium.

Pozostałości dawnego karawanseraju
Pozostałości dawnego karawanseraju

Niegdyś znajdował się tutaj zespół pałacowy położony pośród obficie nawadnianych ogrodów. Na kompleks składały się: propyleje (termin grecki) – dekoracyjny portal wejściowy, a ten jest najstarszym znanym wolnostojącym propyleum, apadana (termin perski okresu achemenidzkiego) – paradna sala audiencyjna i sam pałac. Na pobliskim wzgórzu wznosiła się forteca Toll-e Takht, do której pozostałości można podjechać muzealnym busikiem. Przy wzgórzu widać obiekt zwany niegdyś więzieniem Salomona, który oczywiście niczym takim nigdy nie był. Prawdopodobnie jest to grobowiec Kambyzesa II. Jest tutaj także resztka karawanseraju z okresu XIV-wiecznej dynastii Mozaffari.

Stanowisko archeologiczne Pasargady i mauzoleum Cyrusa w oddali
Stanowisko archeologiczne Pasargady i mauzoleum Cyrusa w oddali

Po śmierci Cyrusa, jego następca Kambyzes, przeniósł stolicę do Suzy (dawnej elamickiej stolicy), zaś kolejny król – Dariusz I Wielki – powrócił w okolice Pasargady i założył Persepolis. Podczas najazdu Aleksandra Macedońskiego na Persję, Pasargady i ówczesna stolica – Persepolis – zostały zniszczone w 330 roku p.n.e. Te wydarzenia są w Iranie wspominane do dziś, a niechęć do Aleksandra się utrzymuje.

Pozostałości dawnej twierdzy
Pozostałości dawnej twierdzy

Stanowisko archeologiczne Pasargady

Dziś na stanowisku archeologicznym Pasargady (obszar 1,6 km2), we wsi Maszhad-e Murghab, ledwie widać dawną wielkość. Wzrok właściwie przykuwa pozostałość grobowca Cyrusa. Właśnie to mauzoleum Cyrusa II Wielkiego to najważniejszy obiekt w Pasargadach i ten, który przyciąga najwięcej zwiedzających. Znajduje się on w centralnym miejscu nieopodal wejścia, więc nie sposób go ominąć. Prawdę mówiąc wiele wycieczek przyjeżdżających tutaj idzie tylko do tego grobowca, zostawiając sobie więcej czasu na Persepolis.

Pasargady
Pasargady

Wprawdzie nie ma twardych dowodów, że to rzeczywiście grobowiec Cyrusa, ale już sam Aleksander Macedoński w to wierzył. Przy okazji niszczenia Persepolis, odwiedził ten grobowiec, a swojemu historykowi nakazał wejść do środka. Wewnątrz grobowca miał znajdować się złoty sarkofag, ponadto wiele cennych przedmiotów, w tym złote kielichy, biżuteria, broń i dywany. Do dziś nic z tego się nie zachowało, musiało być splądrowane jeszcze w starożytności (może przez Aleksandra, choć to raczej kłóci się z tą historią, więc zapewne przez późniejszych). Napis na grobowcu według przekazu Strabona z początku naszej ery, głosił: „Przechodniu, jestem Cyrusem, który założył Perskie Imperium, królem Azji. Nie miej do mnie żalu o ten monument (kawałek ziemi, który mnie przykrywa)”.

Pasargady. dawny karawanseraj
Pasargady. dawny karawanseraj

Pasargady, Grobowiec Cyrusa

Mauzoleum Cyrusa to najstarsza znana budowla anty-sejsmiczna. Sama komora grobowa wznosi się na podeście sześciu stopni, a do środka prowadzą niewielkie drzwi. Architektura łączy w sobie style babilońskie, elamickie, asyryjskie i egipskie.

To miejsce i pochowany tutaj król są szczególnie ważne dla Irańczyków, wreszcie Cyrus to założyciel Persji. W irański nowy rok, święto Nowruz, Irańczycy z całego kraju zjeżdżają się do Pasargady i celebrują Nowruz właśnie przy grobowcu Cyrusa. Ponadto 29 października (7. dzień miesiąca Aban w irańskim kalendarzu) przypada nieoficjalne święto – Dzień Cyrusa II Wielkiego lub po prostu Dzień Cyrusa. W tym dniu wypada rocznica wejścia Cyrusa do Babilonu. Irańczycy znów zbierają się przy grobie króla i oddają mu hołd. To bardzo ciekawe, jak Irańczykom udało się zachować tak silną tożsamość narodową pomimo podboju arabskiego i przejścia na islam. Nie tylko zachowali swoje dziedzictwo kulturowe, ale wręcz chlubią się nim i uważają za ważną część swojej tożsamości. Mimo że minęło prawie 2,5 tysiąca lat, pamięć o starożytnej Persji tu istnieje w inny sposób niż tylko wspominanie zabytków.

Pasargady
Pasargady

Cyrus II Wielki

To dobry moment, by skupić się na samym Cyrusie II Wielkim, początkach Imperium Achemenidów i potęgi Persji. Dynastia Achemenidów miała pochodzić od najbitniejszego z irańskich plemion – Pasargady (staroperski: „obronny klan”). Gdy Imperium Medyjskie święciło triumfy, jedno z wasalnych plemion – właśnie Pasargady – w 553 r. p.n.e. zwróciło się przeciwko suwerenowi, Astyagesowi. Jako król Persji, Cyrus (gr. Kyros, elam. Kurusz, co oznacza „słońce”) pokonał Medów i wcielił ich swojego nowego imperium, traktując przy tym na równi z Persami.

Grobowiec Cyrusa Wielkiego
Grobowiec Cyrusa Wielkiego

Cyrus II Wielki założył stolicę w Pasargadzie w 546 roku przed naszą erą, zaś medyjską stolicę Ekbatanę (obecnie Hamadan) wykorzystał jako północny przyczółek. Znacznie rozszerzył swoje królestwo: podbił Lidię, Babilonię i właściwie cały Bliski Wschód był we władaniu Cyrusa II Wielkiego. Wszystko to w ciągu zaledwie dwudziestopięcioletniego panowania. Jednak nie dożył zakończenia prac budowlanych w nowej stolicy – zginął w bitwie z koczowniczym plemieniem irańskich, Massagetami, w 530 lub 529 roku p.n.e. Według Herodota, jego syn Kambyzes II maczał w tym palce, licząc na szybsze przejęcie tronu. Przy okazji: Kambyzes II podbił Teby (dziś Luxor) i Memfis, tym samym rozpoczął perskie panowanie nad Egiptem, a sam ogłosił się faraonem.

Dziedzictwo Cyrusa

Cyrus jako władca dał początek organizacji satrapii: na podbitych terytoriach osadzał swoich urzędników i wojskowych. Jak wiemy, w późniejszym czasie doprowadzi to do rozpadu imperium, ale sam pomysł był wówczas nowatorski i miał pozwolić utrzymać wielkie państwo w całości. Zresztą później nic lepszego nie wymyślono, bo właściwie każde kolejne mocarstwo terytorialne borykało się z odłączeniem prowincji: Aleksander Macedoński, Rzym, Imperium Osmańskie, Hiszpania, Wielka Brytania.

Pasargady
Pasargady

Oficjalny tytuł Cyrusa Wielkiego brzmiał: „Król Persji, król Anszan, król Medii, król Babilonu, król Sumeru i Akkadu, król czterech stron świata, Król królów”. Jako władca słynął z tolerancji i sprawiedliwości wobec podbitych plemion irańskich i semickich. Wprowadził kartę praw, które uważa się za pierwsze spisane prawa człowieka. Jest to tak zwany Cylinder Cyrusa. W formie tego cylindra piecze się ciasto na Dzień Cyrusa 29. października. Cyrus II Wielki wspominany jest w Biblii. Jest on przedstawiany jako wyzwoliciel Żydów spod niewoli babilońskiej. Według Księgi Izajasza, sam Bóg nakazał Cyrusowi umożliwienie powrotu wiernych do Jerozolimy i co więcej, nakazał odbudowę Świątyni Jerozolimskiej. Stał się tym samym Pomazańcem Bożym, czyli Mesjaszem (tak, żydzi wierzą w wielu mesjaszów – to po prostu wypełniający Bożą wolę człowiek). W rzeczywistości Cyrus potrzebował przyczółku do ataku na Egipt, a rządy tolerancyjne wobec kultur i wierzeń poddanych miały mu zapewnić sojuszników.

Zwiedzanie Pasagardy

Wejście do Pasagardy jest oczywiście płatne, ale nie to stanowi problem. To jedno z tych miejsc w Iranie, gdzie mamy stosunkowo dużą liczbę turystów, a tym samym pojawiają się naganiacze. Choć nie są tak dokuczliwi jak ci z Afryki północnej, to jednak dość mocno kontrastuje to z resztą Iranu. Naganiacze obstawiają parkingi, a ich ceny potrafią się zmieniać. Nie są oczywiście niebotyczne, ale w połączeniu z próbami wciśnięcia jakiś badziewnych pamiątek czy zdjęć na wielbłądzie, nagle tęskni się za resztą Iranu.

Grobowiec Cyrusa Wielkiego, Pasargady
Grobowiec Cyrusa Wielkiego

Wspominaliśmy o kursujących po Pasgardach autobusach. Stanowisko to jest duże pod względem powierzchni, ale jednocześnie niewielkie patrząc na to, co zostało. Nie jest to choćby Biszapur, po którym można spokojnie się przemieszczać między ruinami. Tu mamy grób Cyrusa, obok dawny karawansaraj i daleko twierdzę plus jeszcze jedne ruinki. Przy wysokiej temperaturze ludziom nie chce się łazić daleko, stąd właśnie kursują tu dodatkowo płatne autobusiki. Minus niestety jest taki, że to kursowanie też nie należy do najczęstszych, tym samym, właściwie trudno stwierdzić, czy przejście szybkim tempem, czy czekanie na autobus jest bardziej optymalnym rozwiązaniem. Niemniej jednak najważniejsza rzecz w tym miejscu to właśnie grobowiec Cyrusa, resztę zwiedza się w okolicach Persepolis (50 km). Zaś pomijając samego Cyrusa, naszym zdaniem Pasargady ustępują nie tylko Persepolis (co jest więcej niż oczywiste), ale też Naqsh-e Rostam i to im powinno się poświęcić więcej czasu. To miejsce zyskuje ze względu na znaczenie postaci Cyrusa.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Pasargady

Islandia: Informacje praktyczne

Islandia kompendium wiedzy, czyli informacje praktyczne. Islandię odwiedziliśmy ostatnio w lipcu 2019, wtedy też weryfikowaliśmy informacje na miejscu.

Islandia: Podstawowe informacje

Uwagi ogólne: Islandia to kraj wyspiarski i nordycki: piękny, surowy, uporządkowany, acz drogi. Kulturowo bliska Skandynawom, ale jeśli chodzi o przyrodę, najbardziej kojarzy się nam z Nową Zelandią ze względu na liczne zjawiska geotermalne i wulkaniczne. Z punktu widzenia Polski ceny na Islandii są bardzo wysokie, dlatego przy zakupach spożywczych warto korzystać z sieci dyskontowej Bonus, ewentualnie Netto (o ile oczywiście jest w okolicy).

Klimat: Islandia dzieli się na dwie strefy klimatyczne: południe to klimat umiarkowany chłodny morski, zaś północ to strefa subpolarna. Jest chłodno, charakterystyczne dla tej wyspy są silne wiatry, często też pada i to całkiem sporo. Najlepszy okres na a miarę bezdeszczowe zwiedzanie to lipiec (acz i tak pewnie będzie padać, choć mniej). Istotne są też okresy zórz polarnych, tych standardowo szuka się w zimie i w czasie równonocy. Pogoda jest zmienna, stąd Islandczycy mówią, że jak się nam nie podoba, to trzeba poczekać 5 minut i się zmieni. Obrazuje to dość dobrze charakter tej wyspy.

Język: Islandzki, piękny jak się go słucha, choć ciężki do powtórzenia. To jeden z najmniej zmienionych od średniowiecza języków. Podobnie jak język norweski, islandzki wywodzi się od mowy nordyckich osadników, jednak rozwinął się inaczej ze względu na izolację wyspy Jednocześnie angielski jest powszechny, nie tylko w turystyce. Zwłaszcza, że na Islandii pracuje wiele osób przyjezdnych. Swoją drogą udało nam się przez to dogadać nawet po polsku. Aby język islandzki pozostał żywy i bronił się od angielskich zwłaszcza naleciałości, wszystkie obce słowa zastępuje się islandzkimi neologizmami, które zatwierdza specjalna rada językowa (i tak na przykład „smartphone”, po polsku w najlepszym razie „smartfon” to po islandzku „snjallsíma”)

Baza noclegowa: W okolicach Reykjaviku i Złotego Kręgu całkiem sporo. Niestety ceny są dość wysokie. Natomiast poza główną częścią wyspy noclegowni jest zdecydowanie mniej i ceny są jeszcze wyższe. Znajdująca się na północy miejscowość Akureyri to drugie co do wielkości miasto w kraju mieszka tam jakieś 18 tysięcy osób. Takie zagęszczenie powoduje, że faktycznie noclegów nie ma zbyt wiele, a w sezonie bardzo szybko się rozchodzą. Zresztą nawet hostele kosztują czasem fortunę. Alternatywą są albo namioty albo samochody. Oprócz normalnych kamperów (nie ma ich dużo) jeżdżą też samochody dostosowane mniej lub bardziej do spania, lub umożliwiające spanie w bagażniku po rozłożeniu siedzenia (np. Toyota RAV4, Ducia Duster). Wówczas wystarczy się zatrzymać w ustronnym miejscu. W teorii należałoby dojechać do pola kempingowego, ale zwłaszcza na północy jest wiele odludnych miejsc, z dala od drogi, gdzie można się swobodnie rozbić na noc.

Strefa czasowa: UTC + 0, brak rozróżnienia na czas letni i zimowy. Tu nie ma to sensu, Islandia jest wysunięta tak mocno na północ, że w lecie jest tu jasno przez większą część doby, w zimie na odwrót. Zatem różnica czasu względem Polski to 1 godzina zimą i 2 latem.

Islandia: Transport

Dojazd: Samolotem. Dziś króluje Wizzair. Owszem można spróbować rejsem oceanicznym, ale to nie jest powszechny sposób docierania na Islandię.

Samochody i transport: Drogi są darmowe, ale inaczej bywa z niektórymi mostami czy tunelami. Tam może być konieczność płacenia. Dodatkowo w większości miejsc parkuje się za darmo.

Uwaga: stan dróg bywa zdradliwy. Czasem droga przechodzi w szrutówkę, czasem przy mniejszych drogach bywa jeszcze gorzej i przy deszczu może być konieczne 4×4. Silne wiatry mogą natomiast być niebezpieczne ze względu na przenoszenie drobniejszych kamieni lub nawet osunięcia skał. Widać to po kilkuletnich autach.

Wynajem samochodu nie jest problematyczny, wystarczy polskie prawo jazdy. Niektóre wypożyczalnie jednak mogą sobie zażyczyć wysoki wkład własny. A raczej proporcjonalny do islandzkich cen. Z tego powodu należy wykupić najwyższe możliwe ubezpieczenie poza wypożyczalnią (w tych jest zbyt wiele wykluczeń). Warto też zwrócić uwagę na stacje benzynowe, miejscami może ich nie być przez kilkadziesiąt kilometrów.

W teorii można też korzystać z lotów wewnętrznych. W praktyce nie tylko jest to kosztowne, ale też trzeba uwzględnić fakt, że większość ludzi mieszka w okolicy Rejkiawiku, więc loty wewnętrzne nie są też zbyt częste.

Uber: Nie ma go w Islandii. Prawdę mówiąc, pomijając okolice Rejkiawiku pozostałe miasta są raczej niewielkie i nawet tradycyjne taksówki się tu nie sprawdzają.

Islandia: Prawo

Wiza: Nie jest potrzebna. Można wjechać na dowód.

Przepisy celne: Islandia jest w Schengen.

Prawo i obyczaje: Przede wszystkim ochrona przyrody jest tu bardzo ważna. Można dostać mandat za śmiecenie czy deptanie chronionych mchów. Niechętnie też widzą spanie (czy to w samochodzie, czy namiocie) poza terenami wyznaczonymi, właśnie ze względu na ochronę przyrody. Niemniej jednak przy drodze czasem można spotkać małe zjazdy i je wykorzystać do nocowania.

Dość często w Islandii korzysta się z gorących źródeł i tu warto pamiętać o jednej kwestii. W ośrodkach typu Blue Lagoon przed wejściem do ciepłej wody należy się wymyć pod prysznicem, ale nago. Branie prysznica w stroju kąpielowym jest źle widziane. Natomiast w przypadku naturalnych źródeł (w których można się kąpać), ciężko się wymyć wcześniej, ale dość często wszelkie tekstylne dodatki nie podobają się Islandczykom. W miejscach bardziej obleganych przez turystów mało kto zwraca na to uwagę.

Dni wolne: Sobota, niedziela.

Drony: Standardowe ograniczenia, plus niestety przy kilku wodospadach i lodowcach są zakazy. Z bardziej specyficznych: dron musi pozostać w zasięgu wzroku operatora, no i nie można latać powyżej 120 m. Należy też unikać wszelkich budynków publicznych i mieszkalnych (odległość 150 m). Większe drony należy rejestrować, szczegółowe informacje znajdują się na stronie islandzkiego urzędu transportu.

Bezpieczeństwo na Islandii

Szczepienia wymagane: Brak. Ale warto mimo wszystko zrobić być zaszczepionym na wirusowe zapalenie wątroby, czyli tak zwaną chorobę brudnych rąk plus odnowić tężec, krztusiec, błonicę.

Choroby: W teorii nic istotnego.

Bezpieczeństwo kryminalne i polityczne: Bardzo niska przestępczość, kraj bezpieczny.

Bezpieczeństwo naturalne: Chociaż pierwsze na myśl przychodzą trzęsienia ziemi, powstawanie szczelin i erupcje wulkanów, to przede wszystkim trzeba uważać na pogodę, gdyż ta jest zmienna i zdradliwa. Dotyczy to przede wszystkim silnych wiatrów i opadów. Na plażach istnieje ryzyko bycia zmytym przez fale – odpowiednie znaki ostrzegawcze są w bardziej niebezpiecznych miejscach. Nie należy też samodzielnie poruszać się po lodowcach ze względu na ryzyko wpadnięcia w szczelinę. W niektórych miejscach ustawiono tablice, które informują o niebezpieczeństwie i podają statystyki wypadków śmiertelnych. Działa to na wyobraźnię.

Ryzyko erupcji wulkanów oczywiście istnieje – na wyspie jest 26 czynnych wulkanów – jednak zwykle nie dzieje się to bez ostrzeżenia, czyli bez trzęsień ziemi i innej aktywności.

Droga nr 1, południowo-wschodnia Islandia
Droga nr 1, południowo-wschodnia Islandia

Islandia: Płacenie

Waluta: Korona (ISK), dzieli się na 100 aurar.

Płatności kartą i bankomaty: Bardzo dobrze działa system płatności bezgotówkowych. Przestrzegano nas, że w niektórych miejscach, np. płacąc za prysznice na kempingach, może być konieczna gotówka, ale nie trafiliśmy na miejsca, gdzie byśmy faktycznie jej potrzebowali. My jednak nie nocowaliśmy na kempingach. Dobrze mieć niewielką kwotę na wszelki wypadek.

Napiwki: Nie ma napiwków z wyjątkiem darmowych wycieczek w Reykjawiku, tam nagrodzenie przewodnika jest w dobrym tonie.

Prąd i komunikacja na Islandii

Internet: Korzystaliśmy z roamingu unijnego.

Telefony: Roaming dostępny.

Telefon alarmowy: 112.

Gniazdka elektryczne: Jak u nas.

Kuchnia Islandzka

Jedzenie wegetariańskie: W tradycyjnej kuchni islandzkiej trudno znaleźć dania jarskie. Ale też ciężko znaleźć kuchnię islandzką (poza Rejkiawikiem). Obecnie zaś wegetarianizm czy weganizm nie jest tu niczym niezwykłym, więc faktycznie w wielu miejscach bez problemu znajdziemy w ofercie coś dla siebie. Zaczynając od wegetariańskich burgerów zatrzymując się po drodze w jednej z mniejszych burgerowni. Obecnie wersje jarskie mają też niektóre tradycyjne potrawy, jak choćby zupy.

Polski wafelek „Prince Polo” jest bardzo popularny na całej Islandii. Dlaczego, o tym we wpisie o lodowcu Langjökull i tunelu lodowym.
Polski wafelek „Prince Polo” jest bardzo popularny na całej Islandii. Dlaczego, o tym we wpisie o lodowcu Langjökull i tunelu lodowym.

Alkohol: Z alkoholem w Islandii jest trochę zachodu, gdyż są pewne ograniczenia w sprzedaży. Jeśli korzystamy z barów czy restauracji problemów nie ma, ale w sklepach owszem. Wiele z nich w ogóle nie prowadzi sprzedaży alkoholu. Inne sprzedają tylko piwo mające mniej niż 2,25%. Aż do końca lat 80. panował zakaz sprzedaży piwa wyższej zawartości alkoholu. Inne alkohole są sprzedawane w sklepach Vínbúdin. Niestety poza Rejkiawikiem mogą być problemy z wpasowaniem się w godziny otwarcia tych sklepów. To zamieszanie to pokłosie panującej w latach 20. XX stulecia prohibicji (alkohol mógł być stosowany tylko do celów leczniczych), potem zaczęły wkradać się wyjątki i odstępstwa. Można zauważyć na islandzkiej wódce ziemniaczanej Brennivín. Do dziś ma czarną etykietkę mającą odstraszać potencjalnych nabywców, była przez to nazywana czarną śmiercią.

Dostępność barów i restauracji: Wbrew pozorom to może być problem. Tam gdzie są turyści, problemu nie ma, ale gdy podróżujemy samodzielnie, docieramy do wielu miejsc, gdzie brakuje takiej infrastruktury. A jak się doda do tego fakt, że poza Rejkiawikiem mamy głównie małe miejscowości, to też dużego wyboru tam nie będzie. Jeśli w ogóle się znajdzie. Można się posiłkować fast-foodami przy stacjach benzynowych.

W przypadku wody nie ma żadnych problemów. Woda na Islandii w rzekach czy strumieniach jest czysta i nadaje się do picia.

Kultura Islandii

Religia: W teorii luteranizm (chrześcijaństwo – protestantyzm). W praktyce dość silnie zlaicyzowany kraj. Religia ma podobny charakter jak w Danii, stąd przyznaje się do niej prawie 75% mieszkańców związanych z tradycją, niekoniecznie przekłada się to nie tylko na praktykę, ale i samą wiarę.

Ludzie: Islandczycy są bardzo liberalni i podkreślają znaczenie równości płci i mniejszości. Natomiast jak to Skandynawowie, żyją po cichu i spokojnie, starając się nikomu nie wadzić.

Toalety: Typ europejski, ale w wielu turystycznych miejscach są to Toitoie lub coś w tym stylu. W innych często nie ma nic.

Drażliwe tematy: Nabijanie się z długich nazw, języka i słów, które trudno wymówić. No i przede wszystkim kwestia nazewnictwa, które jeszcze lepiej widać w języku angielskim. Iceland, czyli kraina lodu – Islandia i Greenland, czyli kraina zieleni, Grenlandia. W obu przypadkach nazwy zostały nadane w czasach ich odkrywania przez Wikingów, także po to, by np. w przypadku Grenlandii zachęcić ludzi do osiedlania się. Swoisty marketing dawnych czasów. Islandczycy nie raz wspominają, że ich wyspa powinna się nazywać Grenlandią, bo jest zielona w lecie. Nazwa Islandia została nadana przez wikinga imieniem Flóki Vilgerðarson. Dopłynął on do Wysp Owczych, a potem Islandii. Ponieważ był słabo przygotowany do zimy, postanowił się schronić na wyspie i natknął się tu na lodowce. Stąd nazwał ją Islandią.

Turystyczny niezbędnik

Oznaczenia i drogowskazy: Drogi bardzo dobrze oznaczone, znaki na miejsca turystyczne też są.

Informacja turystyczna i mapy: Turystyka na Islandii jest bardzo ważną częścią gospodarki, więc informacja turystyczna jest dobrze zorganizowana. Oczywiście wszystko jest dostępne w sieci, w hotelach i w wielu miejscach również chętnie nam podpowiedzą wiele rzeczy.

By zachęcić turystów od odkrywania Islandii, stworzono trzy trasy turystyczne, dość dobrze opisane, które powinny im ułatwić zwiedzanie, wskazując istotne atrakcje. To Złoty Krąg, Srebrny Krąg i Diamentowy Krąg. Pełnią one rolę listy punktów, które się zwiedza. Złoty Krąg jest bardzo popularny i wiele wycieczek jest organizowanych właśnie według tych wytycznych.

Kręgi Islandii

Diamentowy Krag to: Húsavík, zatoka Skjálfandi, półwysep Tjörnes, wąwóz Ásbyrgi, dolina Vesturdalur, wodospad Dettifoss, wulkan Krafla (i Hverir), jezioro Mývatn (oraz pole lawowe Dimmuborgir, wygasły wulkan Hverfjall, jaskinia lawowa Grjótagjá, Mývatn Nature Bath), wodospad Goðafoss.

Srebrny Krąg to: fiord Borgarfjörður, źródło termalne Deildartunguhver, geotermalne spa Krauma, wodospady Hraunfossar i Barnafoss, osada Reykholt.

Złoty Krąg to: park narodowy Þingvellir, dolina Haukadalur (w tym gejzery), wodospad Gullfoss.

Wiele atrakcji znajduje się poza kręgami. Choćby malownicza droga do wulkanu Thrihnukagigur (Południowo-zachodnia Islandia).
Wiele atrakcji znajduje się poza kręgami. Choćby malownicza droga do wulkanu Thrihnukagigur (Południowo-zachodnia Islandia).

Oczywiście w ofertach turystycznych trasy Srebrnego i Złotego Kręgu są mocno wzbogacone i zróżnicowane w zależności od przewodnika / operatora.

Gdzie szukać informacji: Islandia ma jedną zintegrowaną stronę, która nie tylko jest świetnym źródłem informacji, ale także można tam zamawiać bezpośrednio wycieczki. Zwiększa to wiarygodność, gdyż wiele organizują małe firmy, a tak mamy globalnego pośrednika, który nie tylko gwarantuje bezpieczeństwo technologiczne, ale też w razie potrzeby jest dodatkową pomocą. No i wszystko weryfikują. Więc adres: https://guidetoiceland.is/pl warto zapamiętać.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak islandzki
Islandia praktycznie

U styku filmu i podróży