Holendrzy twierdzą, że najpopularniejszy ser na świecie to Gouda (nied. Goudse kaas). Jest on oczywiście znany i popularny także u nas, ale nawet jeśli nie jest numerem jeden to z pewnością znajduje się blisko (pewnie musi konkurować z indyjskim panirem). Nazwa pochodzi od niewielkiej miejscowości Gouda, która do dziś słynie z targów sera. Jednak to nie koniec kulinarnych powiązań, podobno właśnie stąd pochodzi jeszcze jeden z symboli Niderlandów, czyli stroopwafel. Do tego dochodzą zabytki w centrum i inne atrakcje.

Co warto zobaczyć w Goudzie?
Gouda: Informacje podstawowe
Historia Goudy (miasta)
Jeszcze około roku 1100 tereny dzisiejszej Goudy to były bagniska i torfowiska, względnie odnogi rzeki Gouwe. Właśnie blisko jej brzegu ulokowano wówczas niewielką osadę o nazwie Gouda. Najstarsza część to dzisiejszy rynek z ratuszem. Pierwsze dokumenty poświadczające istnienie Goudy pochodzą z 1139 roku. Jednak wówczas niewiele ona znaczyła. Wszystko zmieniło się wraz z połączeniem w XIII wieku rzeki Gouwe kanałami ze Starym Renem, co sprawiło, że stała się ona żeglowna i przebiegała tędy droga wodna Amsterdam – Dordrecht. Zbudowano tu port, a także zamek, by go chronić. Przebiegał tu szlak handlowy łączący Francję, Flandrię z Holandią i dalej Morzem Bałtyckim. W 1272 roku przywileje miejskie Goudzie nadał hrabia Holandii Floris V.

Gouda dwukrotnie spłonęła (w latach 1361 i 1438). W 1572 roku zajęli ją Gezowie (byli to niderlandzcy buntownicy i patrioci, walczący z koroną hiszpańską). Pięć lat później zdecydowano się rozebrać zamek. Sama Gouda była jednak miastem niewielkim i dość wrażliwym na wszelkie perturbacje, w tym epidemie, ale też łatwo popadała w kryzysy ekonomiczne. Stąd przez pewien czas w XVIII wieku Goudyjczyk był w Holandii synonimem żebraka. Dzisiejszy kształt miasta został nadany w dużej mierze w XIX wieku, kiedy to wpierw wyburzono mury miejskie, a następnie połączono miasto z koleją w Utrechcie. Nastąpił wówczas rozwój przemysłu.

Miasto w niewielkim stopniu ucierpiało w trakcie II wojny światowej, największe szkody odniosła linia kolejowa, w dodatku było to w wyniku alianckich bombardowań. Dziś przede wszystkim stanowi dość ciekawą alternatywę do spędzania urlopu w Holandii. Niewielkie, bowiem mieszka tu koło 70 tysięcy mieszkańców.

Ser Gouda
Oczywiście dziś miasto najbardziej kojarzy się z żółtym serem Gouda. Nazwa sera została nadana od miasta, ale wbrew pozorom nie jest on tu produkowany. To nie Parma. Ten półtwardy, naturalnie dojrzewający ser zaczęto wytwarzać w średniowieczu. Miał on jedną zaletę: mógł długo leżakować nie psując się. Co więcej, na obszarze Holandii raczej dominowały łąki, więc hodowano tu krowy. Przetwarzanie mleka na żółty ser stało się dobrym i popularnym rozwiązaniem, a lokalni chłopi szybko postawili na tę produkcję. Tylko należało ją gdzieś sprzedawać. Stąd wziął się targ serowy, który pierwotnie urzędował w Goudzie. Typowy ser tutaj ma kształt spłaszczonego koła. Ser jest tu na tyle istotny, że nawet w centrum jest pomnik kobiety trzymającej kawał sera – De Kaasboerin.

I tu dochodzimy do ciekawostki, bo Gouda stała się szybko synonimem i centrum serowej doliny. Bo ten ser oficjalnie pochodzi z mleka krów z tutejszej doliny mlecznej (w sumie to nawet depresji, bo kilka kilometrów od centrum znajduje się najniżej położony punkt w Holandii, sama Gouda leży mniej więcej na poziomie morza). Tyle że inna miejscowość, Schoonhoven, która znajdowała się dokładnie na środku tego obszaru, także zaczęła organizować własne targi serowe.

Doprowadziło to do tak zwanej wojny serowej. Ta miała miejsce przede wszystkim w sądach i poselstwach do władzy, w efekcie to Gouda dostała monopol na targi i wygrała tę wojnę. Z czasem stała się właśnie synonimem sera, ale te sery nie są jednorodne. To nie jest jeden rodzaj, jak u nas. Różnice były znaczne do tego stopnia, że Holandia nawet nie próbowała chronić tej nazwy jako nazwy chronionej. Uznano, że takimi będą „Boerenkaas”, „Noord-Hollandse Gouda”, czy „Gouda Holland”. Zaś zwykła „Gouda” wcale nie musi dziś być produkowana w Holandii. Tutejsza „Gouda” z kolei ma wiele odmian, ale też smaków i dodatków, a także różni się dojrzałością.

Zabytki i atrakcje Goudy
Targ sera w Goudzie
Dziś targi serowe (nied. Kaasmarkt) nie pełnią już pierwotnej roli. To bardziej przedstawienie dla turystów, które w sezonie letnim odbywa się w każdy czwartek na rynku miejskim, mniej więcej po godzinie 10:00. Dokładny rozkład targu sera w Goudzie (ang. Gouda Cheese Market) jest publikowany co roku i można go sprawdzić tutaj. Targ składa się z dwóch części, czyli przedstawienia i części handlowej. Ta druga, to nic innego jak zwykłe targowisko z kramami, które się rozkładają na rynku. Część z nich faktycznie oferuje sery. Te są zlokalizowane w części centralnej, by sprawiać pewne pozory. Większość jednak sprzedaje mnóstwo innych rzeczy, nie tylko jedzenia, ale i ubrania czy pamiątki. Chwalą się, że targ w Goudzie działa od 1395 roku. Jako ciekawostkę warto dodać, że targi sera obecnie odbywają się także w miejscowości Edam (zazwyczaj w środy) i Alkmaar (piątki i wtorki wieczór). Te ostatnie obecnie są chyba najbardziej znane.

Między ratuszem miejskim a wagą organizowana jest część bardziej oficjalna i ta ma pokazać turystom, jak to kiedyś wyglądało. Stąd ludzie są przebrani w ludowe stroje, są wystawione kręgi sera (także nieprawdziwe). Przebierańcy udają zainteresowanie i w sposób tradycyjny załatwiają interesy. Głównie chodzi o odpowiednie negocjowanie cen przez przybijanie dłoni. Taka żywa tradycja. Czasem jeszcze będzie powóz z koniem i inne rzeczy, do tego dochodzą dodatkowe atrakcje jak konkursy, które mają angażować widzów. Wygląda to ciekawie, zwłaszcza ten rozłożony ser na rynku. Nie sprawia on nawet specjalnie wrażenia prawdziwego, ale przedstawienie jest. Co ważniejsze, naprawdę jest sporo turystów, którzy oglądają całe to przedstawienie, a nie tylko zerkają przy okazji.

Natomiast jeśli odwiedzamy Goudę poza sezonem, lub poza dniem targowym, na rynku są sklepy z serem. Wybór jest naprawdę spory, bo Gouda nie jest tu jednolitym gatunkiem jak u nas. Niektóre sklepy prowadzą degustację, więc można znaleźć taki smak, który nam najlepiej pasuje. Oczywiście stragany, które są ulokowane blisko targu, są niejako w uprzywilejowanej pozycji. Targ sprawia też, że centrum żyje (dzień wcześniej było dość mało ludzi). Niektóre miejsca, jak lodziarnia na rynku, także są otwarte wcześniej, a oferowane są tam lody o smaku stroopwafli.

Gouda Experience
Dodatkową atrakcją jest Gouda Experience. To płatne muzeum, które znajduje się trochę na obrzeżach starego miasta, ale w sposób bardzo ciekawy pokazujące historię tego lokalnego żółtego sera. Poznajemy również tajniki produkcji, a na koniec mamy szansę na degustację. Tym razem jednak chodzi o to by porównać smaki wynikające z czasu leżakowania sera, a nie dodatków w nim. Czyli czym się różni młody od dorosłego czy starego. Jest to o tyle ciekawe, że u nas Gouda raczej uchodzi za niezbyt wyszukany, popularny ser, a tu stanowi on nie lada atrakcję.

Prawie całość zwiedza się z audioguidem, co mniej więcej trwa 1,5 godziny. Jest on dostępny także w języku polskim. Na początek mamy dobrze zrobioną animację i tu jest to wszystko bardzo dobrze zorganizowane. Oczywiście jest tu też mały barek oraz sklepik. Same bilety można kupić na miejscu, także w wersji łączonej z innymi atrakcjami. Podczas naszej wizyty w internecie nie było biletu łączonego, tylko do Gouda Experience – tutaj. Muzeum sprawia bardzo dobre wrażenie, można tu skosztować sera, bawić się i poznać historię.

Stroopwafle
Popularnym przysmakiem w Holandii są stroopwafle. To rodzaj ciasteczek, gdzie mamy dwa wafle, między którymi znajduje się nadzienie z syropu. Często konsumuje się je kładąc na filiżance gorącej kawy, herbaty czy kakao, tak by para zmiękczyła syrop i wafel. Stroopwafel bywa też czasem nazywany siroopwafel i pod taką nazwą popularny jest w Goudzie. Według legendy ten przepis w oryginale powstał właśnie w tym mieście, a odpowiada za niego piekarz Gerard Kamphuisen, który opracował go w 1784 roku. Zapisał on oryginalny przepis i uczynił go rodzinnym sekretem. Siroopwafle szybko zyskały na popularności i znalazły też naśladowców, ale minęło prawie sto lat, zanim zainteresowała się tym reszta Holandii. Dziś stroopwafle są popularne w całej Holandii i stanowią jedną z najpopularniejszych słodkich pamiątek.

Wróćmy jednak do Goudy. Tutejsza fabryka siroopwafli funkcjonowała dość dobrze, ściągała czasem nawet koronowane głowy. Każdy chciał spróbować oryginalnych wafelków, ale z biegiem lat szał minął. Rodzina sprzedała interes, obecnie przejął go inny inwestor, który doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie odzyska roli lidera rynku. Wafle są bowiem produkowane masowo. Natomiast w Goudzie wykupił on także oryginalny sprzęt, przepis i wszystko, przeniósł to do kamienicy w rynku i tam działa dziś fabryka i sklep (Kamphuisen Siroopwafelfabriek). Do sklepu można wejść, można spróbować wafli i oczywiście kupić je. Albo można wejść do środka w ramach zwiedzania fabryki. Chwalą się, że działają niby od 1810 roku, ale to nie jest ani oryginalna fabryka, ani jej lokalizacja. Acz nadal produkują tu raczej klasycznymi metodami i według własnej receptury.

Zwiedzanie fabryki siroopwafli
Wizyta na zapleczu składa się z dwóch części. Pierwsza to prezentacja wideo z historią i to niestety jest koszmar. Całość robiła może wrażenie 20 lat temu, dziś jest raczej męcząca. Po niej wchodzi się z audioguidem na właściwe zaplecze i można przez szybę obserwować, jak powstają oryginalne siroopwafle, i to już jest zdecydowanie przyjemniejsze. Jest też szansa podejść do sejfu, w którym znajduje się oryginalny przepis. Zwiedzanie nie zajmuje nawet godziny, a na koniec oddając audioguide można dostać siroopwafla. Działa tu także sklep. Wejściówki można kupić na miejscu, tutaj albo łączone. My wybraliśmy właśnie połączone z Gouda Experience i Kościołem świętego Jana.

Tak na marginesie, to poza fabryką, są tu też inne sklepy sprzedające stroopwafle, natknęliśmy się również na automat. Z innych produktów Gouda słynie także z glinianych fajek, chodaków (jak sporo miejsc w Holandii, żeby wymienić tylko Zaanse Schans) oraz świec. Te ostatnie są związane z inną tradycją. Przed Bożym Narodzeniem na rynku w Kaarsjesavond wyłącza się jednego dnia światła elektryczne i oświetla całość jedynie świecami.

Gouda: Kanały
Ostatni typowy dla Goudy element to kanały (tak zwane Gracht, liczba mnoga: Grachten). Oczywiście najwięcej ich jest w Amsterdamie, Utrechcie, Leidzie i Hadze, ale występują w wielu niderlandzkich miastach. Również tutaj. Więc jednym ze sposób na zwiedzanie jest oczywiście rejs po kanałach i porcie.

Nie może tu zabraknąć też wiatraków. Najbardziej znany to De Roode Leeu, czyli Czerwony Lew. Młyn ten zbudowano w 1727 roku.

Gouda: Historyczne centrum
Na rynku warto zwrócić przede wszystkim na bardzo ładny ratusz (Stadhuis van Gouda), który powstawał w latach 1448 – 1450 i tym samym jest jednym z najstarszych w całym kraju. Był to jeden z budynków, który powstał po pożarze miasta. Ozdobiony jest rzeźbami i pinaklami. Potem dobudowano tu także renesansowe schody, zaś w 1961 roku dołożono ruchome figurki, które raz na jakiś czas odgrywają scenę nadania praw miejskich Goudzie. Znajdują się po prawej stronie fasady.

Naprzeciwko niego znajduje się budynek wagi miejskiej (The Waag). Powstał w 1667 roku, początkowo ważono to głównie ser. Dziś znajduje się tu informacja turystyczna, sklepik i niewielkie muzeum sera. Obok wagi jest jeszcze najstarszy działający w mieście zajazd, De Zalm, który otworzono w 1551 roku.

Kościół świętego Jana
Wyróżnia się także Kościół świętego Jana Chrzciciela (Sint Janskerk). To duża gotycka świątynia, która powstawała na przełomie XV i XVI wieku. Bo choć prace rozpoczęto w 1278 roku (niektóre źródła mówią o 1208), to nie dość, że zmieniały się koncepcje, to jeszcze budowla raz po raz płonęła. Dziś to najdłuższy kościół w Niderlandach (ma 123 metry) i jeden ze 100 najważniejszych zabytków w kraju. Słynie też z 72 witraży, są to tak zwane Szkła Goudy. Pierwotnie był to kościół katolicki, więc faktycznie najstarsze witraże mają religijny charakter. Nowsze i późniejsze czasem bardziej upamiętniają miasto albo wspominają wyprawy wojenne. Są też bardziej związane ze sztuką nowoczesną. W 1573 roku po reformacji kościół ten przejęli protestanci, co wiązało się z zmianami wnętrza. Pozostała jednak główna konstrukcja i rozbudowano organy.

Zwiedzanie Goudy
Obecnie kościół jednak pełni bardziej rolę muzealną i uchodzi za jeden z najważniejszych przykładów sztuki sakralnej w całym kraju. Zwiedzanie jest biletowane (z możliwością kupna łączonych). Zwiedza się z audioprzewodnikiem. O ile witraże robią wrażenie, o tyle reszta świątyni jest dość niewybijająca się, a sama Gouda ma ciekawsze atrakcje. Natomiast jak się kupuje bilet łączony, to warto dodać tę świątynię. Ewentualnie można też rozważyć wizytę w Muzeum Goudy, gdzie także prezentowana jest sztuka.

Dojazd do Goudy
Gouda znajduje się na trasie między Rotterdamem a Utrechtem, więc dziś najłatwiej dotrzeć tu koleją. Stacja znajduje się blisko centrum. W przypadku przyjazdu samochodem jest tu kilka parkingów blisko centrum, choćby Parkeerplein Veerstraat. Na zwiedzanie Goudy wystarczy jeden dzień. Jeśli będzie to dzień targowy, da się zarówno zobaczyć atrakcje miasta jak i doświadczyć targu.

- Targ serowy zazwyczaj odbywa się latem w czwartki.
- Jeśli planujesz zwiedzać okolicę, zajrzyj też do polecanych wycieczek na tutaj. Można upolować tam fajne promocje.
- Podróż po okolicy może być wygodniejsza samochodem, dostępne auta w okolicy znajdziesz tutaj.
- Cześć odsyłaczy do linki afiliacyjne. Nic Was to nie kosztuje, a nam pomaga utrzymać blog. Podobnie jak symboliczna kawa. Dziękujemy za każde wsparcie.
- Jeśli ten wpis okazał się pomocny czy inspirujący, będzie nam miło jeśli zostaniesz z nami na dłużej:
- możesz obserwować nas Facebooku (i innych mediach), lub udostępnić go
- albo zapisać się na nasz newsletter, by nie przeoczyć kolejnych wpisów.
| Holandia | ||
| Gouda | – |





