Archiwum kategorii: Miasto

Görlitz (Georlitz), zabytki i filmowe miasto Görliwood

Choć niemiecką stolicą kina bez wątpienia pozostaje Poczdam, to na drugim miejscu uplasowało się Görlitz (starszy zapis to Georlitz), które czasem bywa wręcz nazywane Görliwood. O ile wspomniany Poczdam to w dużej mierze historia kina niemieckiego, o tyle Görlitz zapisało się jako lokacja kilku głośnych, amerykańskich produkcji. Jednocześnie jest to miasto z dużą ilością zabytków, których liczba przekracza 4000. Idealne do eksplorowania, zaś zwiedzając je filmowo można zobaczyć zdecydowaną większość tych najbardziej istotnych. Zwłaszcza, że jest to jedno z tych miast na świecie, które doskonale zdaje sobie sprawę z turystyki filmowej i wprost wspiera set jetting.

Centrum Görlitz
Centrum Görlitz, zabytkowy urząd pocztowy

Historia Görlitz

Początki Goerlitz sięgają czasów Serbołużyczan. To oni wznieśli tu gród gdzieś pod koniec X wieku. Wioska wówczas nosiła nazwę Gorelic i została podbita przez Bolesława Chrobrego, który włączył ją do ziem polskich. Następnie przechodziło z rąk do rąk: polskich, czeskich, czy nawet śląskich (w okresie rozbicia dzielnicowego) i tylko okresowo niemieckich. W tamtym czasie pojawił się węgierski wątek, jak również istniejące dość krótko samodzielne księstwo Görlitz. Dopiero podczas wojny trzydziestoletniej miasto zostało wcielone do Saksonii i los związał je z narodem niemieckim. Znajdowało się na trasie Drezno – Warszawa, co wiązało się z rozwojem w czasie panowania Sasów. Na początku XX wieku było to drugie po Wrocławiu najludniejsze miasto Śląska.

Fontanna Muschelminnabrunnen
Fontanna Muschelminnabrunnen

Podczas II wojny światowej Görlitz miało wiele szczęścia, bo praktycznie uniknęło bombardowań i zniszczeń. Stąd właśnie taka liczba zabytków. Tu warto podkreślić, że te tysiące wliczają wiele historycznych kamienic i mniejszych budowli, które zwyczajnie się mija. Dopiero pod sam koniec wojny ustalono granicę na Odrze, a miasto zostało podzielone na dwie części: niemiecką i lewobrzeżną polską, czyli Zgorzelec. Granice fizyczne zniknęły dopiero po wejściu Polski do Schengen. Dziś spokojnie można spacerem przejść z Görlitz do Zgorzelca i odwrotnie, acz warto pamiętać, że to część niemiecka ma zdecydowaną większość zabytków. Natomiast fakt, że miasto zachowało swą zabudowę w miarę oryginalnym, niezniszczonym przez wojnę stanie przyciągnęło filmowców.

Wieża obronna Reichenbacher i fragment dolnego rynku
Wieża obronna Reichenbacher i fragment dolnego rynku

Görlitz na filmowo

Tak zwane Görliwood powstało jednak dopiero po zjednoczeniu Niemiec i upadku bloku wschodniego. Wcześniej nie było potrzebne. W NRD centrum kinematografii był Poczdam pod Berlinem. W latach 90. XX wieku jednak tamten przemysł musiał się przekształcić i odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jedną z możliwości było ściągnięcie anglojęzycznych produkcji, jako studio filmowe i jako lokacje. Właśnie w tych drugich odnalazł się Görlitz. Nawet jeśli filmowcy mieli swoją bazę w Poczdamie, dotarcie tutaj i nakręcenie kilku scen w świetnie zachowanym mieście było dla wszystkich akceptowalne. Co więcej w tym mieście nad Nysą Łużycką doskonale zdają sobie sprawę nie tylko z jego kinowych aspektów, ale też potencjalnego zainteresowania set jettingiem. W punkcie turystycznym można kupić mapki z informacją, gdzie kręcono jaki film, a jednocześnie wszystko jest dostępne na stronie miasta, także w języku polskim. Warto dodać, iż w ramach dodatkowej promocji czasem jest organizowany pociąg z Drezna – GÖRLIWOOD EXPRESS, który jest poniekąd imprezą promującą tutejsze kino.

Bastion Kaisertrutz
Bastion Kaisertrutz

Kaufhaus Görlitz

Galerie handlowe raczej nie są miejscami, które zwiedzamy i opisujemy (z wyjątkami jak w przypadku Dubaju czy Paryża). Tu znów trzeba zrobić wyjątek. Dom handlowy Warenhaus w Georlitz to przepiękna secesyjna budowla, która została oddana do użycia krótko przed I wojną światową. Przetrwał czasy komunizmu i działał do 2010 roku. Co prawda od lat są plany ponownego otwarcia centrum, ale na razie nie doszły do skutku. Szczęśliwie budynku nie zniszczono, a zaczęto go wykorzystywać inaczej, a mianowicie jako salę do pokazów mody, plan teledysków, czy filmów. Wes Anderson wykorzystał ówczesny nieużytek kręcąc „Grand Budapest Hotel”, w dodatku tu właśnie kręcono główne lobby hotelu. Jak pamiętamy, fasada była inspirowana hotelem w Karlowych Warach, więc została zbudowana specjalnie jako dekoracja.

Fasada Kaufhaus Görlitz
Fasada Kaufhaus Görlitz

Wnętrza Kaufhaus Görlitz da się rozpoznać, o ile się tam wejdzie do środka. Póki nie działa to jak normalny dom handlowy, jest z tym problem. I to nie dlatego, że nie można. Wręcz przeciwnie, są tam organizowane bezpłatne wejścia, podczas których dom jest otwierany dla odwiedzających na kilka godzin. Można zobaczyć, zrobić parę zdjęć i poczytać gablotki. Problem tkwi w tym, że te wejścia są organizowane od czasu do czasu, w tygodniu i dość nieregularnie. My się załapaliśmy, gdyż wyczytaliśmy, iż da się go zobaczyć we czwartek. Jednak jak się na miejscu okazało, godziny się różniły, w dodatku były to dwa czwartki w sierpniu, a reszta w inne dni. Niestety ten aktualny rozkład został umieszczony przy wejściu na karteczce, prawdopodobnie na początku miesiąca. Dobrym rozwiązaniem więc będzie próba skontaktowania się czy to z biurem informacji turystycznej, czy może nawet samym domem handlowym. Warto dodać, że wejście do filmowego hotelu zostało zbudowane przy innym nieczynnym obiekcie – hali miejskiej – Stadthalle. Ją także wykorzystano, by udawała wnętrza hotelu.

Wnętrza Kaufhaus Görlitz
Wnętrza Kaufhaus Görlitz
„Grand Budapest Hotel” i Kaufhaus Görlitz
„Grand Budapest Hotel” i Kaufhaus Görlitz

Bergstrasse

Inną filmową atrakcją związaną z „Grand Budapest Hotel” jest ceglany mur przy ulicy Bergstrasse. W filmie Andersona pojawia się z napisem „Old Lutz Cemetery”. Filmowcy początkowo zamierzali ten napis zostawić, ale wywołało to oburzenie mieszkańców. Nie dlatego, że napis szpecił mur, czy coś. Otóż na tym samym murze od 1985 znajdował się inny napis – „Wählt Thälmann”. Pochodził on z miniserialu „Ernst Thälmann” produkcji NRD o komunistycznym przywódcy partyjnym i został. Przez lata ludzie się przyzwyczaili do pierwotnego napisu, więc ekipa „Hotelu” po interwencjach przywróciła poprzedni. Natomiast sama ulica jest też wykorzystana w „Lektorze” Stephena Daldry’ego. Ten dramat i romans dzieje się w Niemczech po II wojnie światowej, zaś Görlitz dobrze oddaje klimat niemieckiej zabudowy. W tle wielu ujęć da się dostrzec wiele charakterystycznych miejsc.

Słynny filmowy napis
Słynny filmowy napis

Rynki Görlitz

„Złodziejka książek” w reżyserii Briana Percivala na podstawie powieści Markusa Zusaka to kolejny film związany z Görlitz. W dodatku także wywołał dyskusję i niechęć ze względu na tematykę. W jednej ze scen naziści palą książki, co postanowiono nakręcić na rynku. Zanim filmowcy trafili do Goerlitz dostali odmowy w kilku miastach, które nie chciały by filmowcy odtwarzali u nich tego typu sceny. Scenę nakręcono na Dolnym Rynku. Ze „Złodziejką” wiążą się zdjęcia w centrum oraz na dworcu.

Arkady na górnym rynku
Arkady na górnym rynku
Widok rynku Görlitz w miniaturze „Duma narodu” (część „Bękartów wojny”)
Widok rynku Görlitz w miniaturze „Duma narodu” (część „Bękartów wojny”)

Görlitz ma dwa rynki. Dolny Rynek (Untermarkt) jest nowszy. Wokół niego wzniesiono domy kupców, często wyposażone w hale. Tu też zlokalizowany jest ratusz i słynna apteka ratuszowa (Ratsapotheke). Jej fasada pochodzi z 1558 roku. Inny ciekawy budynek to Schönhof z 1525 (z gruntowną przebudową w 1617), który obecnie jest siedzibą Muzeum Śląskiego.

Górny rynek
Górny rynek

Wracając do ratusza: jego najstarsza część prawdopodobnie powstała w 1369 roku. Przy ratuszu jest mierząca 60 metrów wysokości wieża z zegarem. Ten jest o tyle wyjątkowy, że jedna z tarcz ma 24 godziny, a nie zwyczajowe w takich przypadkach 12. Dodatkowo na wieży znajduje się ryczący lew. To też jeden z punktów widokowych, bo na wieżę da się wejść. Zaczynamy od zewnętrznych schodów, przy których stoi pomnik Temidy, potem już idzie się z przewodnikiem do góry, zatrzymując na piętrach i przyglądając tak zegarowi, jak i innym mechanizmom.

Wieża św. Mikołaja
Wieża św. Mikołaja

Na samym rynku jest jeszcze mała fontanna Neptuna oraz dość charakterystyczne arkady. Wszystko doskonale widać z góry. Warto dodać, że na rynku tym znajduje się także nowy ratusz, pochodzący już z 1903 roku.

Dachy Görlitz i Zgorzelec w tle
Dachy Görlitz i Zgorzelec w tle

Poza wspomnianą już „Złodziejką książek” kręcono tu fragment „Bękartów wojny” Quentina Tarantino. Dokładniej film „dokumentalny” „Duma narodu” („Stolz der Nation”), krótkometrażowy film z dodatków do „Bękartów”. W filmie Tarantino możemy zobaczyć jego fragmenty puszczane w kinie. Reżyserem „Dumy” jest Eli Roth, zaś zdjęcia kręcone na Dolnym Rynku są najłatwiejsze do zlokalizowania. Wliczając w to fontannę, czy arkady. Na wieży ustawiono kamerę. Inne filmy, które częściowo tu kręcono to „Grand Hotel Budapest” oraz „Lektor” (2008).

Wieża ratuszowa
Wieża ratuszowa

Górny Rynek (Obermarkt) jest trochę późniejszy, również obfituje w zabytkowe kamieniczki. Ma niestety jedną podstawową wadę. Służy głównie jako parking przy centrum i często bywa zwyczajnie zawalony samochodami. Natomiast podobnie jak wiele innych miejsc w Görlitz, został wykorzystany przez filmowców. Przede wszystkim przewija się przez „W 80 dni dokoła świata” (z 2004) z Jackie Chanem, a także „Obrońców skarbów” (2014) George’a Clooneya i wspomniany już „Grand Budapest Hotel”.

Neun Görlitz
Neun Görlitz

Ciekawą rzeczą są też dawne obwarowania miejskie, rozbudowywane od czasów średniowiecznych. Część z nich – stary barbakan Kaisertrutz – to dziś samodzielne budynki. W przypadku bastionu jest to muzeum kultury i historii, zaś jego charakterystyczna fasada znalazła się w „Lektorze”. Pierwotna fortyfikacja miała cztery główne wieże, dziś ostały się trzy: Wieża Mikołaja / Mikołajska (Nikolaiturm), Reichenbachska (Reichenbacher) i Wieża Marii Panny lub Gruba Wieża (Dicker Turm). Jest też Baszta Wołowa (Ochsenbastei). Dodatkowo możemy natknąć się na pozostałości murów miejskich.

Gruba Wieża
Gruba Wieża

Pfarrkirche St. Peter und Paul (Peterskirche)

Kościół farny św. Piotra i Pawła, to główny kościół ewangelicko-augsburski w mieście. Słowo „farny” w średniowieczu oznaczało kościół blisko rynku lub główny kościół. To określenie nadal stosuje się w Niemczech do wskazania najważniejszej świątyni ewangelickiej w danym mieście. Już w XIII wieku w tym miejscu istniała późnoromańska bazylika. Jej fragmenty zachowały się nawet w obecnym kościele. W latach 1423 – 1475 wzniesiono tu kościół halowy, składający się z pięciu naw. Całość wykonano w stylu późnogotyckim. Początkowo miały tu być trzy nawy, ale budowniczy postanowili przebić katedrę w Budziszynie pod względem choćby wielkości, więc zmieniono projekt w trakcie. I choć od 1475 odprawiano tu mszę, budynek był skończony, jednak prace wewnątrz trwały aż do 1497, dach ukończono w 1515, a kruchty w 1553 roku. Warto zwrócić uwagę, że to ukończenie nakłada się na czas reformacji.

Kościół Piotra i Pawła
Kościół Piotra i Pawła

W 1691 roku w wyniku pożaru Görlitz ucierpiał także ten kościół, przede wszystkim wnętrza wymagały właściwie stworzenia na nowo. Tyle że już w innym stylu, barokowym. To choćby z tego okresu pochodzą organy. To także czas, w którym ewangelicy wypracowują własny styl wnętrz kościelnych, wyróżniający się od wnętrz świątyń katolickich. Ostatnią rzeczą dodaną do niego są nowe wieże. Wzniesiono je w latach 1889-1891. Mają wysokość 84 metry Dziś kościół ten jest jednym z najbardziej rzucających się w oczy budynków w Görlitz.

Granica na Nysie Łużyckiej
Granica na Nysie Łużyckiej

Kościół ewangelicki Marii Panny

Kościół Piotra i Pawła w dużej mierze był efektem ambicji władz miasta. Mieszczanie zaś mieli własną i złożyli się na kościół Mariacki / Marii Panny (Frauenkirche). Zorganizowali się w XV wieku. Kościół w stylu gotyckim wzniesiono już w 1473, ale potem był wielokrotnie modyfikowany, naznaczony barokiem (np. dobudowana wieża z XVII wieku, wcześniej była mniejsza) i innymi stylami. Obecne wnętrze pochodzi z XIX wieku i jest ewangelickie. Uchodzi za jeden z najważniejszych kościołów w Görlitz.

Kościół Marii Panny
Kościół Marii Panny

Katedra św. Jakuba

Katolicka katedra (Kathedrale St. Jakobus) to dość nowy budynek. Powstawał w latach 1898 – 1900. Znajduje się on trochę dalej od centrum, na wzgórzu, dzięki czemu jest bardzo dobrze widoczny. Zbudowany z cegły, z wieżą mierząca 68 metrów. Kościół ten został poważnie uszkodzony podczas II wojny światowej, prace naprawcze trwały aż do 2014. Rekonstrukcja jednak nie jest wierna oryginałowi, gdyż ten miał cztery wieże, obecny zaś tylko jedną.

Katedra św. Jakuba
Katedra św. Jakuba

Święty Grób

Do Görlitz zawitała moda na odtwarzanie zabytków Ziemi Świętej. W tym wypadku zbudowano tu Grób Pański, czy może raczej Kaplicę Świętego Grobu (Heiliges Grab). Wiąże się z tym historia Georga Emmericha, syna jednego z kupców. Nawiązał on romans z córką konkurenta ojca, wybranka zaszła w ciążę, a Georg nie chciał się z nią żenić. Został wysłany do Jerozolimy na pielgrzymkę do czasu, aż sprawy przycichną. Proboszcz poprosił go o przysługę, by zakupił materiały w Wenecji do budowy kaplicy Świętego Krzyża. Pielgrzymka zmieniła Georga, został on rycerzem Świętego Grobu. Gdy wrócił, wzniesiono trzy kaplicę kaplice: Świętego Krzyża, Namaszczenia i właśnie Świętego Grobu, czyli replikę. Tę ostatnią ufundował Georg. Dziś jest to muzeum.

Święty Grób
Święty Grób

Ciekawych kościołów w Goerlitz jest jeszcze kilka, ale warto zwrócić uwagę na synagogę. To też w miarę nowa budowla, powstała w latach 1909 – 1911. Jednak jest dość dobrze zachowana, to jedyna synagoga w tej części Niemiec, która nie ucierpiała poważnie podczas nocy kryształowej. Gdy byliśmy w Georlitz znajdowała się w renowacji.

Cmentarz
Cmentarz

Dworzec w Görlitz

Nawet dworzec jest filmowy. Stacja w Georlitz została otworzona w 1847 roku. Główny hal jest przepięknym przykładem stylu Art Nouveau. Nawet dlatego warto tam wejść na chwilę. Został on dodany podczas gruntownej przebudowy dworca, która miała miejsce podczas I wojny światowej. Można też przespacerować się po peronach, bo to właśnie znów filmowa część. Tu nagrywano między innymi „Złodziejkę książek”.

Dworzec z Görlitz
Dworzec z Görlitz

Browar Landskron w Görlitz

Filmowo istotny jest też browar Landskron. Tu nagrywano „W 80 dni dookoła świata”, wersję z 2004 z Jackie Chanem. Zabudowa udawała porty Nowego Jorku. W niemieckim filmie dla dzieci, „Papa Moll” to miejsce udawało fabrykę czekolady. Zaś wśród specjalności zakładu jest też piwo o nazwie „Görliwood”. Sam browar liczy sobie ponad 150 lat i dziś sam w sobie jest atrakcją turystyczną, w dodatku dość obleganą. Można go zwiedzać, a także usiąść w restauracji. Obok niego rozciąga się park z różnymi atrakcjami dla dzieci.

Browar w Görlitz
Browar w Görlitz

Zgorzelec

Jak wspominaliśmy, miasto zostało po wojnie podzielone. Po wschodniej stronie Nysy Łużyckiej znajduje się Zgorzelec. Obecnie spokojnie można sobie przejść przez Most Staromiejski między polską, a niemiecką stroną. Polska przede wszystkim zachwyca promenadą nad rzeką, czyli ulicą Daszyńskiego. Tu też znajduje się dom Jakuba Böhme (Boehme), szewca i filozofa gnostyckiego, który zasłynął jako pierwszy filozof piszący po niemiecku. To trochę przykład podobny do naszego Mikołaja Reja. Obaj zasłynęli jako pierwsi, którzy pisali w swoim rodzimym języku, ale za tą decyzją szedł przede wszystkim problem z wystarczającą znajomością łaciny. Niestety poza pojedynczymi zabytkami jak choćby dom kultury, Zgorzelec to w zdecydowanej większości nowe miasto, w dodatku zbudowane w czasach komunizmu, co niestety rzuca się w oczy.

Dom Jakuba Böhme w Zgorzelcu
Dom Jakuba Böhme w Zgorzelcu

Zoo w Görlitz

Dość ciekawą atrakcją jest też zoo, czyli Tierpark Görlitz-Zgorzelec. To stosunkowo niewielki ośrodek, ale mocno nastawiony na kontakt ze zwierzętami i edukację. Te zwierzęta, które można trzymać bez klatek czy krat mają ograniczony dostęp do ludzi. I nie chodzi tu tylko o wiele wiejskich zwierząt, ale też choćby jeżozwierze, które można karmić. W tym ośrodku ktoś poszedł po rozum do głowy, doskonale wiedzą, że ludzie mając możliwości nie tylko będą karmili zwierzęta, ale będą dawać im byle co. Więc jedzenie dla zwierząt jest wystawione, bierze się je za darmo i daje zwierzętom. Druga sprawa to walory edukacyjne, tu mamy nie tylko kwestie naturalne, ale też i kulturowe. Czyli przy zwierzętach z Himalajów widzimy także tradycyjne nepalskie chatki. Dodatkowo wiele elementów edukacyjnych jest w języku polskim. Ogród tym samym z pewnością spodoba się młodszym odwiedzającym. Kwestię otwarcia i cen biletów warto sprawdzić tutaj.

Karmienie jeżozwierzy w zoo w Görlitz odbywa się z ręki. Pokarm jest dostarczony za darmo.
Karmienie jeżozwierzy w zoo w Görlitz odbywa się z ręki. Pokarm jest dostarczony za darmo.

Okolice Görlitz

W Görlitz znajduje się też niewielkie muzeum techniki, które jednak ma w swoich zbiorach coś wyjątkowego. To koparka wielonaczyniowa 1452 (Schaufelradbagger 1452), sprzęt wykorzystywany w kopalniach odkrywkowych węgla brunatnego. Swoim ogromem robi wrażenie. Pozostałe eksponaty są pojedyncze mniej imponujące. Kopalnie działały jeszcze kilkanaście lat temu.

Koparka wielonaczyniowa 1452
Koparka wielonaczyniowa 1452

Po kopalni pozostała jeszcze jedna rzecz, którą można zobaczyć. To sztuczne jezioro Berzdorfer See. Kopalnię zamknięto, pozostało spore wyrobisko, które w latach 2002 – 2013 zaczęto zmieniać na jezioro. Dziś jest to teren rekreacyjny z przystaniami jachtów, plażami i kempingami.

 Berzdorfer See
Berzdorfer See

Zwiedzanie Görlitz

Samo Görlitz nie jest duże, można spokojnie zaparkować trochę dalej od centrum, przejść się i spacerować starówką. To idealne miejsce na jednodniowy wypad lub przystanek podczas zwiedzania wschodniej części Niemiec.

Mury miejskie
Mury miejskie

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak niemiecki
GörlitzLipsk
Szlak filmowy
Görlitz

Jajce, postój w dawnej stolicy Bośni

Trasa ZagrzebSarajewo to jakieś 6 godzin spokojnej jazdy. Pierwszy przystanek w Bośni zrobiliśmy sobie w miejscowości Jajce. Wiele osób przemierzających tę trasę robi tu właśnie krótki postój ze względu na wspaniałe wodospady na rzecze Pliva (lub oddalone od miasta jakieś 5 km młyny). Jednak samo miasto, choć wygląda niepozornie, skrywa niejedną tajemnicę. Nazwa podobno pochodzi od jajowatego kształtu wzgórza, na którym wzniesiono miasto.

Widok na Jajce
Widok na Jajce

Historia Jajce

Na przełomie XIV i XV wieku zamek w Jajce był siedzibą królów bośniackich, a w tutejszych katakumbach znajduje się królewska krypta. Cała osada została zbudowana w XIV jako nowa stolica rozrastającego się Królestwa Bośni. Jajce pozostało stolicą aż do wojny z Imperium Osmańskim. Wówczas król Stefan Tomaszević Kotromanić przeniósł stolicę do Bobovac. Wkrótce jednak Turcy zajęli całą Bośnię i Serbię (obie były wówczas związane unią personalną) królestwo upadło. Resztki zamku do dziś górują nad miastem. Można też podejść do murów. Zaś doczesne szczątki króla są wystawione w szklanej trumnie w monastyrze św. Łukasza.

Miasteczko jest bardzo ładnie położone
Miasteczko jest bardzo ładnie położone

Sekty i wyznania w Jajce

Jajce było ośrodkiem sekty bogomiłów, twórców tutejszych katakumb. Ta ciekawa sekta łączy wiarę chrześcijańską z zaratusztriańską. Według tych miłych Bogu (bo to znaczy „bogomił”) ludzi, Bóg miał dwóch synów: młodszego Jezusa i starszego Satanela, czyli po naszemu Szatana. I ten Satanel był twórcą świata materii, która jest zła. Jest to wyraźnie zaratusztriański dualizm. Oprócz katakumb można tu także obejrzeć ruiny świątyni MitryMithraeum. Niestety w tym wypadku, by móc to zobaczyć z bliska, należy skontaktować się wcześniej z lokalnym muzeum etnologicznym, by móc w ogóle zorganizować wizytę. Tak przypadkiem robiąc postój w Jajce, niestety się nie da się zwiedzić tego miejsca.

Wodospad na rzece Pliva widziany z góry
Wodospad na rzece Pliva widziany z góry (wodospad plivski)

W czasach tureckich zostały wzniesione tu meczety. Jeden z nich to meczet Esme Sultanija stanowiący istną ciekawostkę. Otóż jest jednym z nielicznych w Europie noszących imię kobiety.

Starówka Jajce
Starówka Jajce

Pozostałości po rozpadzie Jugosławii

O ile Jajce dość dobrze przetrwało zawieruchę obu wojen światowych, o tyle mocno ucierpiało podczas Wojny Bośniackiej. Wpierw miasto opuściła ludność serbska. Potem doszło tu do walk między Serbami a Bośniakami i Chorwatami. Formalnie w bitwie o Jajce Bośniacy i Chorwaci walczyli wspólnie z Serbami, ale mieli własne dowództwa, własne obozy, umocnienia, co doprowadziło tylko do większej dewastacji miasta. Dziś znajdują się tu tablice upamiętniające wojnę.

Meczet
Meczet

Miasto ożyło dzięki układowi z Dayton z 1995 roku. Ale z 45 tysięcy mieszkańców z początku lat 90. XX wieku dziś, jak już się „odbudowało” jest zaledwie 15 tysięcy. To dość dobrze oddaje skalę zniszczeń. Z historycznych rzeczy warto dodać, że to właśnie tu w 1943 zdecydowano o powołaniu Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Jugosławii.

Mury miejskie
Mury miejskie

Zabytki Jajce

Jak wygląda sprawa z zabytkami dobrze ukazuje historia kościoła św. Marii. W tym średniowiecznym kościele trzymano relikwie św. Łukasza Ewangelisty. Spłonął jednak w XIX wieku i nigdy go nie odbudowano. Ostała się bardzo charakterystyczna wieża. Warto tylko przypomnieć, że w czasach Królestwa Bośni to właśnie tu koronowano królów.

Turystyczne centrum Jajce
Turystyczne centrum Jajce

Wodospad na rzece Pliva

Dziś oczywiście bardzo istotnym miejscem jest też wodospad. Ma on 23 metry wysokości. To tu rzeka Pliva wpada do Vrbas. Wodospad można oglądać z góry (tam też jest parking, ale uwaga: wcale nie jest tak łatwo zaparkować, zbyt wielu turystów przyjeżdża tu właśnie dla wodospadu). Można go także oglądać z dołu (już za opłatą). Wtedy wchodzi się na specjalnie zbudowany taras.

Wodospad na rzece Pliva
Wodospad na rzece Pliva

Warto dodać, że jeszcze nie tak dawno wodospady te były jeszcze wyższe. Niestety straciły kilka metrów w czasie działań wojennych z powodu ostrzału miasta. Choć podobno Bośniacy chcieliby przeprowadzić małą rekonstrukcję i je ponownie podwyższyć. Nawet bez tego robią bardzo dobre wrażenie. Wodospad idealnie wpisuje się w krótki postój w Jajce, ale jak widać, to miejsce, w którym warto spędzić więcej czasu, o ile oczywiście wszystko wcześniej się zaplanuje.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak bośniacki
Jajce

Sziraz, miasto poetów i różowy meczet

Sziraz (per. شیراز) jest jedną z historycznych stolic Iranu. Większość z nich rozwijało się przed arabskim podbojem, który zmienił oblicze kraju o 180 stopni. Natomiast Sziraz – choć jest jednym z najstarszych miast Persji – rozwinął skrzydła właśnie po 693 roku, gdy Persja została częścią Kalifatu Ummajidów. Dziś jest to jedna z bardziej popularnych miejscówek wśród turystów, tak ze względu na zabytki w tym mieście oraz jako doskonała baza wypadowa chociażby do Persepolis.

Złoto na bazarze w Sziraz
Złoto na bazarze w Sziraz

Historia Szirazu

W czasach przed islamem Sziraz istniał jako wioska. Najstarsza osada w tym miejscu powstała prawdopodobnie w VI wieku przed naszą erą. Wówczas nie było to znaczące miasto. Zmiana przypada na VII i VIII wiek, a więc w okresie ummajidzkim, wraz z największą ekspansją terytorialną Kalifatu, a przy tym wielkim rozwoju kultury, sztuki, architektury, rzemiosła i wiedzy naukowej. Jest to złota era islamu, na której skorzystał także Sziraz. Miasto stało się stolicą prowincji i przez swoją naturalną urodę oraz łagodny klimat, kolejni szachowie chętnie budowali tutaj swoje siedziby. Oficjalnie Sziraz pełnił funkcję stolicy kraju w latach 934 – 1062 za panowania szyickiej dynastii Bujidów i w latach 1750 – 1800, gdy rządziła zaledwie dwuosobowa dynastia Zand.

Różowy Meczet (Sziraz, Iran)
Różowy Meczet (Sziraz, Iran)

Sziraz: Mauzleum Hafeza

W XIII wieku Sziraz wiódł prym pośród innych miast Iranu w dziedzinie rzemiosła, kultury i sztuki. Tutaj rozwinęła się najbardziej klasyczna perska poezja, którą reprezentowali poeci Sadi i Hafez. Obaj poeci mają w Szirazie swoje mauzolea. My odwiedziliśmy Mauzoleum Hafeza, dokładniej Mohammada Hafeza Sziraziego.

Mauzoleum Hafeza
Mauzoleum Hafeza

Hafez Szirazi żył w latach 1319 – 1389 roku. Pracował jako rzemieślnik, krótko studiował w medresie. Zarabiał na życie recytując Koran (Hafez to przydomek określający osobę znającą Koran na pamięć) i jednocześnie nadal się uczył. Ale to poezja uczyniła go nieśmiertelnym. Pisał między innymi utwory chwalące uroki życia, w tym biesiadowania zakrapianego winem i erotyki, co może nas dziwić. Jednak jego poezja podszyta jest mistycyzmem, co dość charakterystyczne dla liryki perskiej. Do dziś poezja Hafeza jest chętnie czytana w Iranie, a także poza nim. Odegrała kluczową rolę w przetrwaniu perskiej kultury. Arabowie zajęli przecież nie tylko Persję, ale i Egipt, Asyrię czy Babilon. Jednak tylko Iran przetrwał tamten okres, wracając do swojej historii i tradycji. Jedną z głównych przyczyn tego stanu rzeczy jest właśnie poezja, która pomagała przetrwać tradycji narodowej.

Karim Khan
Karim Khan

W Szirazie znajduje się jego grób w pawilonie ogrodowym pośród zieleni i szemrzącej wody. Irańczycy podchodzą do grobu z szacunkiem, zaś w niższej części ogrodów po prostu wypoczywają. Hafez wciąż jest bardzo istotny w życiu Irańczyków, którzy potrafią recytować fragmenty jego wierszy. Jednocześnie przed ogrodem można spotkać dzieci, które mniej lub bardziej nachalnie próbują nam sprzedać karteczki z wróżbami, będącymi fragmentami wierszy Hafeza. Podobne karteczki na bazarach wyciągają papugi. W obu przypadkach za pieniądze.

Mauzoleum / sanktuarium Alego ibn-Hamzego (Sziraz)
Mauzoleum / sanktuarium Alego ibn-Hamzego

Sziraz i poezja

Wspomnieliśmy też drugi grobowiec, należący do Sadiego. Sam Sadi był wędrownym derwiszem i poetą, równie ważnym, co Hafez. Jego grobowiec uwieczniono na banknocie 100 tysięcy riali. Oba mauzolea natomiast są bardzo ważnym centrum kulturowym. W Szirazie organizuje się imprezy poetyckie, a samo recytowanie poezji wciąż w Iranie jest bardzo popularną formą sztuki. Najważniejsze z tych szirazkich festiwali ściągają gości i uczestników z całego świata.

Ogród Narenjestan Ghavan
Ogród Narenjestan Ghavan

Cytadela Kharim Khana

Tak jak w Isfahanie życie nocne koncentrowało się wokół placu i mostów, tak w Szirazie wieczorami plac pod cytadelą Karim Khan zapełnia się Irańczykami, którzy tutaj korzystają z chłodnego wieczoru: spotykają się, bawią, piknikują. Arg-e Karim Khan to cytadela wybudowana w latach 1766 – 1767, czyli gdy szach z dynastii Zand przeniósł stolicę do Szirazu. Początkowo była to siedziba szacha i rządu, zaś w okresie panowania kolejnej dynastii, kadżarskiej (1789 – 1925), cytadela funkcjonowała jako więzienie. Wówczas większość z oryginalnych wewnętrznych zdobień została zatynkowana. Przywrócenie budowli dawnej urody rozpoczęło się pod koniec rządów ostatniej dynastii, Pahlawi, w 1977 roku.

Cytadela Kharim Khana (Sziraz)
Cytadela Kharim Khana

Proces ten jednak nie został ukończony. Nas zwiedzanie twierdzy rozczarowało – nie było możliwości wejścia na 12 metrowej wysokości mury ani na żadną z wież. Zwłaszcza stanięcie na jednej z narożnikowych wież, która była mocno przechylona, byłaby frajdą. Reszta zaś niewiele oferuje: w środku znajduje się niewielki ogród i wystawa z manekinami europejskich posłów na dworze szacha.

Wnętrze cytadeli
Wnętrze cytadeli

Bazar i meczet Vakil

Jak w każdym większym irańskim mieście, tak i w Szirazie życie toczy się wokół bazaru. Ten także rozlewa się na pobliskie ulice. Jest zróżnicowany, część faktycznie dostosowana do gustów turystycznych, bardziej zadbana i przypominająca promenadę ze sklepami, cześć zaś bardziej oryginalna (ale nie brudna, Iran to dość czysty kraj). Nas bardziej fascynowała ta druga część. Stoiska na bazarze Vakil w Szirazie wypełnione są pachnącymi przyprawami. Jedna z nich to szafran, najcenniejsza z irańskich przypraw i zarazem najdroższa na świecie. W Iranie dodają go do bardzo wielu dań, napojów i deserów.

Meczet Vakil
Meczet Vakil

Sziraz znany jest z rzemiosła, a także z włókiennictwa. Tka się tutaj nie tylko typowe dywany perskie, ale także bardziej lokalne gilim (czyli kilimy) oraz plecione dywany. Jeśli ktoś ma ochotę kupić większy (i cięższy) wyrób, bez problemu dostanie usługę wysyłkową do swojego kraju. Niektóre ze stoisk oferują możliwość płatności Visą lub MasterCard! Jak to możliwe? Sprzedawcy mają konta w bankach innych państw w regionie, nie objętych sankcjami. Według naszego przewodnika, posiłkują się nawet bankami ze znienawidzonej Arabii Saudyjskiej. Perskie dywany od setek lat są marką samą w sobie. Nic dziwnego, że w niesamowitym meczecie Szejka Zajieda w Abu Zabi w ZEA, w którym elementy wystroju pochodzą z całego niemal świata, dywan w sali modlitw jest oczywiście perski. Wykonany w Iranie w częściach i zszyty na miejscu w Abu Zabi. Jest to największy dywan na świecie. Drugi największy dywan także jest perskiej produkcji i znajduje się w meczecie w Maskacie w Omanie.

Meczet Vakil
Meczet Vakil

Wewnątrz bazaru znajduje się Meczet Vakil, który został wybudowany w latach 1751 – 1773 na zlecenie założyciela dynastii Zand, Karim Khana (tego samego od cytadeli). Rządził on początkowo jako regent i do końca swoich rządów nie chciał tytułować się szachem, ale właśnie regentem, stąd nazwa meczetu – „vakil” oznacza regenta. Rządy Karima Khana przypadły na koniec długiej wojny domowej i wreszcie w Iranie zapanował pokój i bezpieczeństwo. Sam władcą cieszył się popularnością, odznaczał się łagodnością i tolerancyjnością, a przy tym był dobrym zarządcą. Uważa się go za jednego z najlepszych władców Iranu.

Meczet Vakil
Meczet Vakil

Meczet Vakil zajmuje obszar 8,6 tysięcy metrów kwadratowych. Posiada dwa ejwany, a nie zwyczajowe cztery. Wiele z dekoracji pochodzi z XIX-wiecznej renowacji, w tym ornamenty roślinne. Natomiast płytki haft rangi, czy minbar wykuty z jednego fragmentu marmuru pochodzą z drugiej połowy XVIII wieku, z okresu powstania meczetu. Przed wejściem do meczetu znajduje się mały plac z restauracjami i kawiarniami. Tu można spotkać wielu turystów. Wstęp jest płatny.

Bazar Vakil (Sziraz)
Bazar Vakil

Natomiast przez bazar przechodzi też ulica Lotf Ali Khan Zand. Przy niej można dostrzec pewną ciekawostkę: synagogę, nieczynną już. Nie da się jej zwiedzać, ale budynek nie straszy. Co więcej, w witrynach znajdują się przedstawienia dawnych, żyjących na przełomie XIX i XX wieku perskich żydów. Łatwo to przeoczyć.

Bazar w Sziraz
Bazar w Sziraz

Różowy meczet

Zdecydowanie trudno przeoczyć i odpuścić kolejne miejsce, uwielbiane przez turystów. Masdżed-e Nasir ol-Molk znany jest lepiej jako Różowy Meczet. Jak można się domyślić, chodzi o kolor. We wnętrzu wykorzystano wiele płytek o dość nietypowym w Iranie różowym kolorze. Także barwa dywanu – coś pomiędzy różem a czerwienią – dopełnia całości i określenie „różowy” narzuca się samo. Ale to nie one odpowiadają za sławę tego miejsca, a światło słoneczne.

Różowy Meczet
Różowy Meczet

Świątynia ta powstała w okresie rządów Kadżarów, w latach 1876 – 1887. Jest ładna: obszerny dziedziniec z podłużnym basenem, w którym się odbija ejwan, ocienione arkady, dość kameralna sala modlitw i witraże. I to właśnie witraże meczetu Nasir ol-Molk rozsławiły go, to obecnie najbardziej rozpoznawalny symbol Szirazu na świecie. Duże okna od podłogi do łukowatego zakończenia niemal pod sklepieniem mają ekspozycję wschodnią. Są w całości wypełnione kolorowymi witrażami, które również raczej nie są spotykane w meczetach. Gdy wschodzi słońce wnętrze sali modlitewnej zamienia się w kalejdoskop!

Masdżed-e Nasir ol-Molk
Masdżed-e Nasir ol-Molk


Można się długo wpatrywać w przesuwające się po ścianach i podłodze wzorach, można stanąć w plamach światła i cieszyć się pięknem tego połączenia architektury ze światłem. Nie dziwi, że Różowy Meczet jest odwiedzany przede wszystkim rano.
My przyszliśmy na sam wschód słońca – około godziny siódmej, natomiast można przyjść około godziny-półtorej po wschodzie, gdyż dopiero wtedy słońce prześwituje przez  witrażowe okna. Jedyny problem to oczywiście turyści. Tych jest tu naprawdę dużo, a jak trafi się nam wycieczka zorganizowana (więcej niż jedna), to przeszkadza to w obserwowaniu magii tego miejsca. Tak naprawdę ten meczet jest już dziś zagarnięty przez turystów i chyba wszyscy się z tym pogodzili. To też jedna z najdroższych atrakcji w Szirazie. Czasem tylko, gdy ktoś przegina z pozowaniem do zdjęć, zostaje upomniany.

Masdżed-e Nasir ol-Molk (Sziraz)
Masdżed-e Nasir ol-Molk

Ogród Narenjestan Ghavan

Sziraz to miasto ogrodów i drzew owocowych. Słynny jest zwłaszcza Ogród Eram, oddalony od centrum. My jednak wybraliśmy mniejszy i mniej znany – Narenjestan Ghavan. Właściwie jest to nazwa rezydencji, nie samego ogrodu. Ale w Iranie nie ma dobrego domu bez ogrodu z sadzawką.

Ogród Narenjestan Ghavan
Ogród Narenjestan Ghavan

Dom Ghavan został zbudowany na przełomie lat 70 i 80. XIX wieku dla kupieckiej rodziny Ghavan. Po przeniesieniu stolicy do Szirazu, udało się im wkręcić do funkcji rządowych. Budynek mieszkalny jest ciekawą mieszanką stylu perskiego z europejską wiktoriańską modą.

Dom Narenjestan Ghavan
Dom Narenjestan Ghavan

Ciekawe jest to, że w tym czasie w Europie inspirowano się sztuką Orientu i Afryki, zaś w tamtych miejscach wznoszono budynki przenosząc elementy mody podpatrzonej w Europie. W Naranjestan Qavam mogliśmy jeszcze zobaczyć proces wyrobu tradycyjnych płytek i jakieś kupić na pamiątkę. W kilku pomieszczeniach młodzi ludzie sprzedawali rękodzieło, całkiem ładne rzeczy.

Dom Narenjestan Ghavan
Dom Narenjestan Ghavan

Meczet Szach Cheragh

Kolejne święte miejsce szyickich pielgrzymów, do którego nie mogliśmy wejść bez przewodnika, to meczet (mauzoleum) Szach Cheragh (Shah Cheragh). Tutaj także należało zdeponować duży aparat fotograficzny, a zdjęcia można było wykonywać tylko smartfonem. Kamera GoPro też była zabroniona, gdyż popadała w drugą skrajność – była zbyt mała, czyli z pewnością szpiegowska. Co za różnica, nie wiemy. W przeciwieństwie do dwóch opisywanych wcześniej meczetów, ten przede wszystkim tętni życiem religijnym, wstęp zaś jest darmowy (przewodnik także, nie zostawia się napiwków, ani nic takiego). Wejście na podobnych zasadach jak w Kom: jest to sanktuarium, więc turyści chodzą z kimś, kto ich oprowadza, tłumaczy i pilnuje, by nie przeszkadzać w modlitwie.

Szach Cheragh
Szach Cheragh

W Szach Cheragh pochowany jest imamzadeh (bliska rodzina Imama), dokładniej syn Imama al-Kazima (żył w latach 745-799, VII Imam) i jednocześnie brat jego następcy, Imama Rezy (żył w latach 766-818, VIII Imam). Uciekł on wraz z bratem i obaj zmarli w Szirazie, podczas prześladowań szyitów przez Kalifat Abbasydów. Szach Cheragh w języku farsi znaczy „Król Światłości” i nazwa ta ma przypominać historię odnalezienia grobów braci: pewien ajatollah zobaczył z dużej odległości tajemnicze światło, więc poszedł zbadać źródło. Okazało się, że światło promieniowało z grobu, w którym były dwa ciała odziane w zbroje. Po pierścieniu z grawerunkiem udało się zidentyfikować zmarłego jako imamzadeh. Jego brat ma w Szirazie oddzielne mauzoleum.

Szach Cheragh
Szach Cheragh

Czy ta historia jest prawdziwa, tego nie wiemy. Wiadomo natomiast, że pierwsze budowle sakralne stanęły tutaj już w XI wieku: komnata grobowa, kopuła i dziedziniec. Dalsza rozbudowa miała miejscu w XIV wieku i meczet wzbogacił się jeszcze o szkołę koraniczną. Kolejne prace przy meczecie miały miejsce w XVI wieku, XVIII i XX, a to na skutek zniszczeń spowodowanych trzęsieniami ziemi. Obecnie mauzoleum jest piękne przyozdobione mnóstwem luster (ale to już widzieliśmy w innych miejscach Iranu).

Szach Cheragh
Szach Cheragh

Ciekawe jest zwiedzanie meczetu Szach Cheragh z lokalnym przewodnikiem, który opowiada te historie, treści wiary i swoje spostrzeżenia. Wiele można się dowiedzieć. Przy okazji przewodnik zaprowadził nas w pobliże komory grobowej imamzadeha, co normalnie nie byłoby dopuszczalne dla nas. Zresztą, pewnie gdybyśmy tu weszli samodzielnie, też byśmy te miejsca tłumnie oblegane przez modlących odpuścili, by im nie przeszkadzać. U przewodnika chęć pokazania w tych przypadkach bierze trochę górę. Nie jest to jedyne mauzoleum w Szirazie, po drugiej stronie rzeki znajduje się mniejsze sanktuarium Alego ibn-Hamzego.

Wejście do meczetu Szach Cheragh
Wejście do meczetu Szach Cheragh

Sziraz i wino

Sziraz to nazwa, która może kojarzyć się z winem. I jest to prawidłowe skojarzenie: obszar ten słynął z produkcji wina na pysznym szczepie shiraz. Swoją drogą o winie tym można poczytać w poezji irańskiej. Niestety rewolucja islamska w 1979 roku całkowicie zabroniła produkowania i spożywania wyrobów alkoholowych w tym kraju i można co najwyżej gdzieś pokątnie znaleźć samogony, tylko trzeba mieć znajomości (jak ktoś szuka, to znajdzie). Pozostaje więc zjedzenie świeżej kiści winogron shiraz.

Różowy meczet w Sziraz
Różowy meczet w Sziraz

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Sziraz

Kerkyra albo miasto Korfu: James Bond i inne atrakcje

Grecy używają nazwy Kerkyra (gr. Κέρκυρα), poza nią najczęściej mówi się o mieście Korfu lub Corfu Town, czasem spotyka się też Kerkira. Poniekąd nazwa stolicy wyspy od zawsze była tożsama z całością, którą kiedyś także nazywano Kerkyrą. Dziś Kerykra to ważny ośrodek turystyczny na Korfu, z przepięknym starym miastem i fortami wpisanymi na listę UNESCO w 2007 roku. To także miejsce filmowe, tu kręcono „Tylko dla twoich oczu”, czyli przygody Jamesa Bonda.

Liston i arkady (Kerkyra, Korfu, Grecja)
Liston i arkady (Kerkyra, Korfu, Grecja)

Historia Kerkyry

Nazwa Kerkyra to nazwa historyczna, acz jeszcze starsza to Korkyra. Wywodzi się z mitologii greckiej: Kerkira była nimfą rzeki Assopus, którą uwiódł Posejdon i zabrał na tę wyspę. Na jej cześć nazywano kolonię Koryntu, którą tu założono w VIII wieku przed naszą erą. Z czasem Kerkyra się nie tylko uniezależniła, ale stała się jedną z najbardziej liczących potęg morskich tego regionu w starożytnej Grecji. Odegrała istotną rolę w II wojnie peloponeskiej, potem zaś stała się jedną z pierwszych greckich prowincji Rzymu. Następnie terenem władało Bizancjum, a po nim Wenecjanie.

Port w Kerkyrze (Korfu)
Port w Kerkyrze (Korfu)

Tu warto wspomnieć, że Turcy parę razy próbowali zdobyć wyspę, jednak nigdy im się to nie udało siłą. Dokonali tego zabiegami dyplomatycznymi w czasach napoleońskich. Wpierw Napoleon podbił Wenecję, a Korfu znalazła się w jego strefie wpływów, ale wraz z jego klęską stworzono Republikę Siedmiu Wysp, uzależnioną od Rosji i Turcji właśnie. Po 20 latach nastąpiła kolejna zmiana w regionie, a Republika stała się brytyjskim protektoratem. Ostatecznie zaś została przyłączona do Grecji. Stąd właśnie tak silny wpływ Wenecji, ale również Brytyjczyków na Kerkyrę i całe Korfu. Miasto zaś bardziej przypomina włoskie, niż greckie.

Cerkiew św. Jerzego
Cerkiew św. Jerzego w Starym Forcie

Nowy Fort (Kerkyra, Korfu)

Kluczem do zatrzymania osmańskiej inwazji były fortece. Zresztą już wcześniej istniały tu zamki broniące wyspy, ale to Wenecjanie wznieśli dwa potężne forty, które do dziś zachowały się w bardzo dobrym stanie (natomiast elementem umocnień był też garnizon w Butrint). Nad miastem góruje Nowy Fort wenecki, to punkt charakterystyczny. Pod jego murami można szukać miejsc parkingowych, by potem przejść się do centrum. Niestety nie jest dostępny dla zwiedzających, teren jest zajęty przez marynarkę wojenną. Fort zaczęto budowano w latach 1537 – 1577, acz obecnie to w dużej mierze budowla z XIX wieku, po brytyjskich przeróbkach.

Nowy Fort (Kerkyra, Korfu)
Nowy Fort (Kerkyra, Korfu)

Stary Fort w Kerkyrze

Stary Fort wenecki znajduje się na nadbrzeżu i jest jedną z największych atrakcji turystycznych miasta. Obecnie można dotrzeć do niego tylko przez most. To też pierwsza z lokalizacji Bondowskich na Korfu. Kiedy Melina przylatuje na Korfu, jej samolot w pierwszym ujęciu leci nad zatoką na południe od fortecy. Widać tu jej charakterystyczny kształt wraz z cerkwią, potem w oddali widać wieże Kerkyry. To typowe ujęcie uwiarygodniające.

Stary Fort
Stary Fort
Stary fort i Kerkyra udające Albanię w „Tylko dla twoich oczu” (James Bond)
Stary fort i Kerkyra udające Albanię w „Tylko dla twoich oczu” (James Bond)

Fort jednak w „Tylko dla twoich oczu” odgrywa dużo większą rolę, niż zabytek w tle, ale nie gra tu Grecji, a Albanię. Tu znajdują się tajne magazyny Kristatosa, do których zakradają się Bond i Columbo. Pierwsze albańskie ujęcie to widok na fort z północnej strony. Widać nawet krzyż przy latarni, który wcześniej uwiarygodniał Korfu. Potem akcja przenosi się do fortu. Dawne więzienie to magazyny, widzimy też kilka wąskich uliczek, a nawet przejścia znajdujące się wewnątrz fortu. Kilka zdjęć nagrywano też w zamkniętej podczas naszej wizyty części.

Stary Fort
Stary Fort

Jest to dość ciekawe miejsce, bo niejednorodne. Znajduje się tu choćby zabytkowa latarnia morska na samym szczycie wzniesienia. Trzeba do niej trochę podejść. Obok widzimy krzyż i doskonały punkt widokowy na miasto. Jest też dawne więzienie, w większości zamknięte i ogrodzone. Są budynki po Anglikach, nawet małe muzeum z mozaikami z czasów bizantyjskich, mieszczą się tu instytucje kulturalne, kawiarenka, mury, tereny do organizacji imprez plenerowych, klub jachtowy z plażą, fosa zaś pełni rolę kanału. Wyróżnia się też cerkiew św. Jerzego zbudowaną w stylu neoklasycznym przez Brytyjczyków w XIX wieku. Z zewnątrz przypomina starożytną świątynię. Sama bizantyjska fortyfikacja powstała początkowo w VI wieku, acz została zniszczona podczas najazdu Gotów. Wenecjanie odbudowali twierdzę w XI wieku, zaś w XV wieku (ukończono 1546) przebudowali w sposób znaczący i wówczas uchodziła ona za jeden z znamienitych przykładów inżynierii wojskowej. Na koniec jeszcze Brytyjczycy dodali swoje zmiany.

Stary Fort
Stary Fort

Plac Spianada

Spianáda znajduje się tuż przy wejściu do fortu. Ten wielki plac został ukazany w filmie, choćby w scenie spaceru Bonda i Melindy, którzy zmierzają w kierunku rotundy / pomnika Maitland (na cześć brytyjskiego gubernatora). Nazwa placu pochodzi z języka włoskiego i oznacza otwarty, płaski teren. Dziś to w dużej mierze park, fontanny, ale też parking i jednocześnie największy plac miejski w Grecji i podobno drugi co do wielkości w Europie. Początkowo założyli go Wenecjanie, ale swój wkład mają też Brytyjczycy, którzy mieli tu przez pewien czas boisko do krykieta.

Muzeum Sztuki Azjatyckiej (Kerkyra)
Muzeum Sztuki Azjatyckiej

Przy placu znajduje się promenada Liston, pałac św. Michała i Jerzego, który obecnie między innymi gości Muzeum Sztuk Azjatyckich. To dość charakterystyczny budynek z bramą, nawiązujący do klasycznej architektury. Z kolei budynek Liston wraz z jego charakterystycznymi arkadami inspirowano zabudową Paryża. Wzniesiono go na początku XIX wieku. Z promenady wchodzimy w centrum z mnóstwem kawiarni, sklepów i restauracji.

Widok na więzienie i Albanię z fortu (Kerkyra)
Widok na więzienie i Albanię z fortu

Starówka Kerkyry

Bonda i Melinę widzimy też pośród malowniczych, wąskich uliczek starego centrum Kyrkyry. Da się tu dostrzec choćby wieżę cerkwi św. Spirydona. Oboje robią tu zakupy. Wnikliwe oko może dopatrzyć także turystyczne pamiątki z napisem Corfu. Architektura jest bardzo włoska w wielu miejscach, wraz z charakterystycznym dla Italii zaniedbaniem. To miejsce, gdzie spokojnie można sobie pochodzić bocznymi uliczkami, czasem napotykając się na koty. Starówka z kolorowymi domami naprawdę robi świetne wrażenie.

Wąskie uliczki Kerkyry
Wąskie uliczki Kerkyry
James Bond i Melina zwiedzają starówkę Korfu (Kerkyra)
James Bond i Melina zwiedzają starówkę Korfu (Kerkyra)

W centrum znajdziemy kilka ciekawych cerkwi, w tym wspomnianą już św. Spirydona (Agios Spiridonas). Święty Spirydon to cypryjski biskup Tremituntu (dziś dystrykt Larnaki) żyjący na przełomie III i IV wieku, który jest obecnie patronem całego Korfu. To także patron garncarzy, żeglarzy i sierot. Nie ma dowodów, by kiedykolwiek za życia dotarł na tę wyspę. W każdym razie po śmierci i ekshumacji jego zachowane ciało przewieziono do Konstantynopola, a po jego upadku trafiło właśnie na Korfu. Jego grób znajduje się w tym kościele. Za wstawiennictwem świętego udało się przezwyciężyć głód, epidemię cholery, a także odeprzeć Turków. 11 sierpnia każdego roku odbywają się procesje, by upamiętnić to wydarzenie. Sama cerkiew jest ładna, acz nie zapadająca w pamięć, z wyjątkiem wspomnianej wieży.

Centrum Kerkyry
Centrum Kerkyry

Podobne wrażenie robi też katedra Mitropolis (Panaghia Spiliotissa) w dzielnicy Campiello. Większość cerkwi w centrum jest bardzo podobna do siebie. W przypadku katedry mamy dodatkowo piękne schody, którymi się idzie do niej z mariny. Najstarszy kościół w Kyrkerze to pochodząca z X wieku cerkiew św. Jasona i Sosipatera. Wyróżnia się też ostała wieża klasztoru Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. Świątynia zniszczona przez Niemców w czasie II wojny światowej została doszczętnie rozebrana po niej, z wyjątkiem wieży zwanej Annunziata.

Katedra Mitropolis
Katedra Mitropolis

Monastyr Vlachara

Ostatnie filmowe miejsce to monastyr Vlachera z 1685 roku. Także odgrywa rolę Korfu. Klasztor znajduje się w przepięknej okolicy, blisko lotniska na maleńkiej wyspie, do której prowadzi kamienny mostek. Tu gdzieś przystanęła łódź Meliny i tu po raz pierwszy odnajduje ją Bond. Sam monastyr jest widoczny jedynie w tle. W okolicy znajduje się też willa z basenem, która zagrała willę Gonzaleza w okolicy Madrytu. Tam jednak nie dotarliśmy.

Monastyr Vlachera
Monastyr Vlachera
Monastyr Vlachera (Kerkyra) w filmie „Tylko dla twoich oczu” z cyklu o 007.
Monastyr Vlachera (Kerkyra) w filmie „Tylko dla twoich oczu” z cyklu o 007.

Do monastyru można wejść za darmo. To też jedna z nielicznych świątyń w Kerkyrze, gdzie można robić zdjęcia wewnątrz. Sama świątynia jest bardzo mała, zatem raczej stanowi atrakcję lub miejsce do przeprowadzenia ceremonii, niż normalną świątynię. Jest też jedną z najbardziej ikonicznych i pocztówkowych części Kerkiry.

Monastyr Vlachera (Kerkyra)
Monastyr Vlachera

Lotnisko Korfu (Kerkyra)

Obok znajdują się dwie dodatkowe atrakcje. Jedna to Mysia Wyspa (Pontikonissi). Można dostatkiem tam dopłynąć łódką. Na wyspie mamy przede wszystkim ogród i kolejną cerkiew. Dużo ciekawszą atrakcją jest lotnisko. Właściwie nie lotnisko samo w sobie, ale obserwowanie podchodzących do lądowania samolotów. Lądują prawie na poziomie morza, zaledwie kilka metrów od wybrzeża. Co jeszcze ciekawsze, pas startowy jest krótszy niż standardowe, więc od pilotów wymaga wprawy. No i jeszcze mamy groblę praktycznie prostopadłą do pasa. Stąd oglądanie ich jest tu tym, co przyciąga ludzi chyba nawet bardziej niż Vlachera. Niektórzy nazywają to miejsce europejskim Sint Maarten.

Oglądanie samolotów przed lotniskiem
Oglądanie samolotów przed lotniskiem

Kerkyra i stanowiska archeologiczne

Już nie filmowo warto zwrócić uwagę na starożytne zabytki wyspy. Wiele przedmiotów zgromadzono w Muzeum Archeologicznym. W mieście są też niewielkie ruiny: świątynia Hery, świątynia Artemidy, świątynia Kardaki czy późniejsze ruiny wczesnochrześcijańskiej bazylik i pobliskie Paleopolis. Bazylika chyba jest największa, acz jak na Grecję te ruiny tutaj nie robią dużego wrażenia. Zresztą nie są też jakoś specjalnie reklamowane, czy wykorzystywane turystycznie. Ostały się, więc są.

Ruiny bazyliki
Ruiny bazyliki

Kerkyra to także życie nocne w knajpkach, oraz atrakcje przy marinie. Są statki wycieczkowe, w tym także oferujące rejsy do Albanii (Saranda). Na samodzielne zwiedzanie miasta wystarcza jeden dzień, jak pominie się większość muzeów, których w stolicy Korfu jest całkiem sporo.

Stary Fort
Stary Fort

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak grecki
KerkyraKlify Korfu
Szlak filmowy
Kerkyra

Utrecht, czyli mały Amsterdam, studenci i średniowiecze

Gdyby tak sobie wyobrazić Amsterdam z jego kanałami i ich odnogami, licznymi knajpkami, czy uliczkami przepełnionymi rowerami, ale z mniejszą ilością turystów… W sumie to nie trzeba sobie wyobrażać, bo takie coś istnieje. To Utrecht, położony trochę bardziej na południe od Amsterdamu, spokojniejszy, obecnie też uniwersytecki ośrodek, gdzie turystów zastępują studenci. Klimatycznie to właśnie kwintesencja holenderskich miast. Wiele miejsc wygląda niczym wyjętych z Amsterdamu.

Ze względu na kanały (i rowery), Utrecht bywa nazywany małym Amsterdamem
Ze względu na kanały (i rowery), Utrecht bywa nazywany małym Amsterdamem

Historia Utrechtu

Początki osadnictwa sięgają I wieku naszej ery i czasów rzymskich. To właśnie Cesarstwo wybudowało tu pierwszą warownię, choć słowo „tu” może być trochę nieprecyzyjne. Rzymski przyczółek, będący też północną granicą Imperium wysunięty był na północ, nad Renem. Po Rzymie tereny te najeżdżali Germanie, dopiero państwo Franków na nowo je zagospodarowało.

Kanały Utrechtu
Kanały Utrechtu

Obecny Utrecht rozwija się od średniowiecza. Zbudowany został nad kanałem Amsterdam-Ren. Stąd też najwięcej zabytków pochodzi z okresu średniowiecza. W średniowieczu Utrecht stał się biskupstwem, a w 1122 uzyskał prawa miejskie. Przez kilka stuleci był to najważniejszy holenderski ośrodek chrześcijański, tutaj urodził się między innymi późniejszy papież Hadrian VI. Warto dodać, że w XIX wieku stało się to istotne centrum religijne dla starokatolików (przez Deklarację Utrechtcką). Z nimi związana jest katedra św. Gertrudy, która pełni główny obiekt ich obecnego kultu.

Uliczki w Utrechcie
Uliczki w Utrechcie

Między XII a XIV wiekiem, było to najważniejsze miasto Niderlandów. W 1579 zawarto unię w Utrechcie, która z czasem przekształciła się w Niderlandy. Początkowo był to sprzeciw przeciw władzy hiszpańskiej, ale sojusz okazał się być trwały i zyskowny. Sam Utrecht stracił na znaczeniu, między innymi z powodów konfliktów z Francją. Wojny światowe także nie pomogły. Dziś jest to mniejsza i spokojniejsza miejscowość.

Główny gmach Uniwersytetu w Utrechcie
Główny gmach Uniwersytetu w Utrechcie

Katedra św. Marcina w Utrechcie

Zdecydowanie najważniejszy i najbardziej rzucający się w oczy to oczywiście katedra św. Marcina. Wzniesiona jeszcze w średniowieczu, pierwsze kaplice pochodzą z 630 roku Po reformacji została przejęta przez protestantów, którzy urządzili ją po swojemu w środku. Główna konstrukcja jednak pozostała, stając się unikalnym przykładem gotyku francuskiego w Holandii.

Katedra św. Marcina
Katedra św. Marcina

Przy katedrze znajduje się wieża katedralna (Domtoren), która zdominowała krajobraz miasta. Sama budowla ma 112,5 metra i stoi dokładnie w miejscu zamieszkałym  przez Rzymian 2000 lat temu. Wieża jest wizytówką miasta, ale też doskonałym punktem orientacyjnym. Faktycznie mocno wybija się ponad tutejszą zabudowę.

Dzwonnica jest charakterystycznym elementem Utrechtu, widać ją z wielu miejsc
Dzwonnica jest charakterystycznym elementem Utrechtu, widać ją z wielu miejsc

Utrecht: Katedra św. Katarzyny

Katolicka katedra św. Katarzyny nie jest już tak okazała. Znajduje się tam muzeum przyklasztorne Catharijneconvent. Można wejść na dziedziniec i zobaczyć coś, czego długo nie potrafiliśmy pojąć. Cenne zabytki są strzeżone, więc na figurce Matki Boskiej zamontowano syrenę alarmową (nie było innych możliwości w okolicy). Wygląda to bardzo niecodziennie.

Katedra św. Katarzyny w Utrechcie
Katedra św. Katarzyny w Utrechcie
Niecodzienna instalacja w katedrze katolickiej (Utrecht, Niderlandy)
Niecodzienna instalacja w katedrze katolickiej (Utrecht, Niderlandy)

Utrecht i De Stijl

Utrecht to także jeden z ośrodków grupy De Stijl. Tutaj znajduje się jeden ze sztandarowych budynków tego prądu sztuki użytkowej – Dom Rietvelda, wpisany na listę dziedzictwa UNESCO. Wiele knajp, sklepów i innych lokali w swoich witrynach i wystroju wykorzystuje elementy graficzne charakterystyczne dla Pieta Mondriana i De Stijl.

Utrecht
Utrecht

Zwiedzanie Utrechtu

Mając więcej czasu można albo popływać sobie po kanałach, podobnie zresztą jak w Amsterdamie, lub wybrać się w dalsze rejony miasta i okolic. Choćby do zamku Kasteel de Haar.

Stare miasto ma klimast średniowieczny, acz nadal nie jest to choćby Siena
Stare miasto ma klimast średniowieczny, acz nadal nie jest to choćby Siena

Darmowej mapki miasta nie znaleźliśmy. W punkcie informacyjnym jest pewna bardzo schematyczna namiastka, która starcza, zaś zwykła mapa jest do zakupienia.

Kanały to stały element miast Belgii czy Holandii
Kanały to stały element wielu miast Belgii czy Holandii

Centrum Utrechtu to idealne miejsce spacerowe, które oddaje klimat wąskich uliczek i kanałów Amsterdamu. Rowerów nadal jest mnóstwo, ale turystów, czy amatorów mocniejszych rozrywek – mniej.

Deptak w Utrechcie
Deptak w Utrechcie

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak holenderski
Utrecht