Archiwa tagu: ocean

Park Narodowy Kawo Greko (Cape Greco)

Kawo Greko (grec. Κάβο Γκρέκο, ang. Cape Greco) to najdalej wysunięty na południowy-wschód fragment Cypru. Przylądek ten to wspaniałe klify, skały, morskie jaskinie, laguny, park narodowy oraz atrakcja turystyczna, a przede wszystkim malownicze miejsce, gdzie można spokojnie obcować z naturą.

Morskie jaskinie w Parku Narodowym Kawo Greko
Morskie jaskinie w Parku Narodowym Kawo Greko

Atrakcje Kawo Greko

Turystycznym centrum w tej okolicy jest miejscowość Ajia Napa lub Ayia Napa (grec. Αγία Νάπα, ang. Aya Napa). To dawne weneckie miasteczko dziś słynie z clubbingu i plaż. I to jest też dobre miejsce, by zacząć zwiedzanie plaż i klifów. Agia Napa (bo i taką formę zapisu się spotyka) jest oddalona od Visitors Center w Kavo Greko jakieś 8 kilometrów. Jeżdżą tu autobusy, ale cały park jest trochę porozbijany i nie wszędzie nimi dojedziemy, kwestię godzin tym bardziej należy pominąć. W Agii można też zobaczyć formacje skalne jak Love Bridge (Most Miłości), albo też w niedalekiej okolicy przejść się ścieżką Afrodyty (miejsc upamiętniających tę boginię na Cyprze jest wiele).

Widok z morskiej jaskini (Cape Greco)
Widok z morskiej jaskini (Cape Greco)

Więc jeśli mamy czas, to z Agii można poświęcić sobie większość dnia na jego zwiedzenie spacerem, zatrzymując się chwilę na plażach. Alternatywą jest zwiedzanie samochodem bądź innym środkiem transportu, transport publiczny raczej odpada. Własne auto pozwoli skakać między różnymi punktami parku. Oczywiście każdy ma parking, który jest darmowy, podobnie jak wejściówka do samego parku (nie ma żadnej kontroli). Wówczas na spokojnie całość można zobaczyć w ciągu 3-4 godzin (lub mniej, jeśli ograniczymy ilość punktów). Trzeba się jednak liczyć z przejazdem przez drogi szutrowe.

Do jednej z jaskiń się schodzi
Do jednej z jaskiń się schodzi

Morskie jaskinie (Kawo Greko / Cape Greco)

Pierwszy punkt, przy którym zdecydowanie warto się zatrzymać to morskie jaskinie (Sea caves). Przez miejscowych bywają nazwane Kamiennymi zamkami Cape Greco. Są to piękne klify nad lazurową wodą. dzięki nieustannej działalności morza i w mniejszym stopniu wiatru w wapiennej skale powstały jaskinie. Jest to jeden z najbardziej znanych i rozpoznawalnych fragmentów parku, ale i Cypru. Tym samym jest też tłumnie odwiedzany.

Groty oglądane z góry nie wyglądają na duże. Nie da się do nich wpłynąć (jak na Capri czy w Błękitnej Grocie na Malcie). Ale jest ich tu więcej na stosunkowo niewielkim obszarze. Do jednej z tych jaskiń można sobie zejść i popatrzyć na morze przez kamienny otwór. Nie jest to „autoryzowane” zejście. Raczej ludzie znaleźli sposób, by się tam ześlizgnąć, wymaga to małej wspinaczki. Zaś jeśli chodzi o morze, to czasem przepływają tu też statki z turystami. Niektórzy ludzie tu się kąpią, choć formalnie jest to zakazane. To jeden z bardziej rozpoznawalnych fragmentów parku.

Morskie jaskinie Kawo Greko z góry
Morskie jaskinie Kawo Greko z góry

Kawo Greko: Pomnik Pokoju

Zdecydowanie najlepszym punktem widokowym na Cape Greco jest wzniesienie, na którym znajduje się Pomnik Pokoju, a także ławeczka, oblegana przez Istagramerów. To fragment, który wymaga dojścia, nawet jeśli jesteśmy zmotoryzowani. Nie podjedziemy na samą górę. Wzniesienie jest niewielkie, choć warto pamiętać, że najwyższa góra Cypru – Olimp – ma prawie 2000 metrów. W tym punkcie Kawo Greko dość dobrze widać zarówno okolicę, jak i morze, a także brytyjską bazę wojskową. Ta znajduje się na samym końcu przylądka, tym samym blokuje inny wyśmienity punkt widokowy i plażę, jest to bowiem teren zamknięty. Stamtąd, jakieś 170 km na południowy wschód wznosi się libańskie Trypolis. Podobno przy dobrej pogodzie można coś dostrzec. Natomiast sama okolica pomnika zapewnia wspaniałe krajobrazy. To też jedna z możliwości obcowania z tutejszą roślinnością. Pomijając ten fragment, większość najciekawszych elementów parku znajduje się raczej na wybrzeżu, tu mamy trochę lasu.

Klify Kawo Greko (Cape Greco) na Cyprze
Klify Kawo Greko (Cape Greco) na Cyprze

Tu też rozciąga się właściwy Park Narodowy Kawo Greko. Obszar ten liczy sobie około 385 hektarów. Żyje tu ponad 70 gatunków zwierząt i występuje 400 gatunków roślin. Formalnie jest to też teren lesisty, ale przede wszystkim występują tu krzewy i dość niewielkie drzewa. No i porozrzucane są punkty widokowe. W niektórych miejscach nawet znajdują się tabliczki z nazwą rośliny.

Pomnik Pokoju (Cypr, Kawo Greko)
Pomnik Pokoju (Cypr, Kawo Greko)

Kawo Greko: Błękitna Laguna

Kolejny punkt znajduje się dość blisko głównego cypla (na który nie wjedziemy do końca, ze względu na wspomnianą bazę). To malownicza zatoczka Błękitna Laguna (The Blue Lagoon).. Jak w wielu innych miejscach, można się tu zatrzymać, podejść i napawać pięknem natury. To też miejsce, gdzie znów ludzie się kąpią.Wybrzeże laguny jest dość kamieniste, pełne skał, więc gdy są duże fale może być niebezpiecznie. Od strony bazy wojskowej ulokowali się sprzedawcy jedzenia. W sezonie możemy się tu spodziewać zatrzęsienia turystów.

Błękitna Laguna na Cyprze
Błękitna Laguna na Cyprze
Widok na Błękitną Lagunę (Cape Greco - Cypr)
Widok na Błękitną Lagunę (Cape Greco – Cypr)

Kawo Greko: Łuk kamienny

Potem można albo próbować dotrzeć do granicy bazy albo udać się na północ. Tam kolejny przystanek to łuk kamienny Kamara Tou Koraka. Cypryjczycy nie pozwalają na niego wchodzić, otoczono go płotem w nadziei, że może dzięki temu postoi dłużej. Jest kolejnym przykładem erozji skał na klifie, w tym wypadku część klifu runęła do morza zostawiając obecną formację. Przy łuku znajduje się mały parking i dodatkowe punkty widokowe.

Kamara Tou Koraka
Kamara Tou Koraka

Cerkiew nad brzegiem morza

Jeszcze dalej na północ znajduje się mała cerkiew Agioi Anargiroi. Położona praktycznie przy samym klifie, pięknie pomalowana, łącząca niebieski kolor z bielą. Wewnątrz raczej niepozorna, acz zdecydowanie zadbana. Na zewnątrz też niespecjalnie się wyróżnia, pomijając jej urokliwą lokalizację. Wokół niej łażą koty, które się łaszą i żebrzą o jedzenie. Natomiast za kościołkiem znajduje się zejście do kolejnej morskiej jaskini. Tym razem już „autoryzowane”, czyli ze schodami i poręczą. Ta jaskinia jest o tyle fajna, że znajduje się blisko poziomu morza, więc doskonale widać tu skutki erozji. To znów miejsce, gdzie pojawia się wielu turystów i niestety w tym wypadku ciężko ich wyminąć. Nawet poza sezonem jest ciężko.

Fragment morskiej groty (Cape Greco)
Fragment morskiej groty (Cape Greco)
Cerkiew Agioi Anargiroi
Cerkiew Agioi Anargiroi

Zwiedzanie Cape Greco

Mając czas można jeszcze udać się dalej na północ, za miejscowością Konnos (gdzie znajduje się plaża i ośrodki turystyczne), znajdziemy jeszcze jedną grotę – Jaskinię Cyklopa. Natomiast całe Kawo Greko to przykład naturalnego piękna Cypru, nie bez powodu uchodzi za jedno z najładniejszych miejsc na wyspie. Trzeba pamiętać, że cały Park Narodowy jest obszarem chronionym z wieloma pięknymi urwiskami i punktami widokowymi. To miejsce, w którym można spędzić zarówno cały dzień, spokojnie się nim delektując, jak i kilka godzin, by dotrzeć do najbardziej znanych punktów. Kawo Greko to idealne miejsce także na aktywny wypoczynek, czy to trekking, jazdę na rowerze lub na quadzie czy buggy, a nawet są tu ścieżki przeznaczone do jazdy konnej. Bez wątpienia to miejsce na Cyprze, na które warto poświęcić czas.

Widok z okolic Pomnika Pokoju
Widok z okolic Pomnika Pokoju

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak cypryjski
PN Kawo GrekoLarnaka

Przylądek Reinga, daleka północ na Antypodach

W Nowej Zelandii jest wiele przepięknych i malowniczych miejsc. Jednym z bardziej charakterystycznych i popularnych wśród turystów jest przylądek Reinga (Cape Reinga) na półwyspie Aupouri (Aupouri Peninsula). To piękne miejsce ma też maoryską nazwę – Te Rerenga Wairua. Jest ona bardzo ważna ze względu na wiele podań dotyczących tej lokacji, ale oprócz interesujących opowieści, jest także przecudowna przyrodniczo.

Cape Reinga
Cape Reinga

Przylądek Reinga (Cape Reinga)

Dodatkowo to najbardziej wysunięty na północ punkt Nowej Zelandii. Tutaj znajduje się latarnia morska i słup ukazujący kierunki i odległości do reszty świata. Wszędzie daleko, co tu dużo mówić. Ale już jadąc do przylądka natrafiamy na napisy, które nas dość mocno rozbawiły. „Daleka północ” (far north), tak właśnie Kiwi określają to miejsce. Zważywszy, że nieprędko będziemy tak daleko na południu, to ta nazwa nas zwyczajnie bawi.

Nowozelandzka daleka północ
Nowozelandzka daleka północ

Cape Reinga jest także świętym miejscem Maorysów i tu nakłada się kilka różnych opowieści. Najważniejsza to ta, od której miejsce wzięło nazwę w ich języku. Otóż według legend i wierzeń, po śmierci Maorysa jego dusza wędruje właśnie tutaj, na samą północ kraju. Następnie wspina się na wykrzywione, 800-letnie drzewo Pohutukawa, które rośnie na samym skraju półwyspu, by z niego skoczyć wprost do oceanu i dalej wrócić do pradawnej ojczyzny, Hawaiki. Warto też dodać, że okolica była bardzo ważna ze względu na pochówki Maorysów. To z pewnością utrwaliło ten mit.

Reinga
Reinga

Maorysi wierzą także, że przypłynęli do Nowej Zelandii na wielorybie. Legendarnych miejsc lądowania jest kilka, czasem wymienia się też ten przylądek. Ale gdzie rzeczywiście wylądował pierwszy Maorys – Kupe, który sprowadził swój lud do tego kraju? Według ogólniejszych wierzeń miało to miejsce w Hokianga Harbour. Może nie był to Kupe, a maoryscy osadnicy, ale tę wersję zdają się potwierdzać badania naukowców. Wracając do legendy, Kupe nazwał wówczas tę ziemię Aotearoa, co znaczy Ziemia Długiej Białej Chmury.

Latarnia morska
Latarnia morska

Przylądek Reinga: Między morzem a oceanem

Ale to nie koniec wierzeń powiązanych z tym miejscem. Jest jeszcze jedno, związane z tym, że styka się tu Ocean Spokojny i Morze Tasmana. Bardzo dobrze widać to na błękicie wód. Różnica między nimi jest zaskakująco wyraźna. W dodatku z jednej strony jest spokojniej (zazwyczaj), a z drugiej szaleją wiatr i fale. Więc według Maorysów, jest to miejsce, w którym wody oceanu dzielą się na męskie i żeńskie, a następnie opływają Nową Zelandię.

Przylądek Reinga - rozdzielone wody Morza Tasmana i Oceanu Spokojnego
Przylądek Reinga – rozdzielone wody Morza Tasmana i Oceanu Spokojnego

Ostatnia sprawa to kwestia pływania w wodzie. Z przylądka widać skały, czy może jakieś niewielkie wyspy. Dopłynięcie do nich swego czasu również związane było z wchodzeniem w dorosłość.

 

Przylądek Reinga
Przylądek Reinga

Zostawmy jednak wierzenia. Na Cape Reinga prowadzi malownicza droga. Wokół mamy możliwość podziwiać bardzo ciekawą florę i faunę, w tym kilka endemicznych gatunków. Dodatkowo spacerując już po okolicy, możemy natknąć się na wiele tablic informacyjnych.

Wydmy Te Paki
Wydmy Te Paki

Wydmy Te Paki

Nieopodal Cape Reinga znajdują się gigantyczne wydmy Te Paki, największe wydmy w Nowej Zelandii. I chociaż nie dorównują marokańskim wydmom na Saharze (jak Erg Chebbi, nie mówiąc już o Wahiba Sands w Omanie), to jednak przez chwilę można poczuć się jak na najprawdziwszej pustyni. Tylko starzy wyjadacze jak my zauważą różnicę – piasek jest bardziej ubity, bo ma większą wilgotność i pomimo lekkiego wiatru, nie wzbija się tak w górę.

Wydmy Te Paki
Wydmy Te Paki

Dojazd

Dojazd zarówno do przylądka jak i wydm jest bezproblemowy. Prowadzi tu autostrada nr 1. Przy Cape Reinga jest całkiem spory parking, plus bardzo wiele tablic informacyjnych. Niedaleko są także kempingi, na których można się rozbić. Wydmy są trochę bardziej dzikie, droga nie jest już w całości asfaltowa, no i by się dostać na piasek, trzeba przejść przez dość szeroki, acz płytki strumień. Zresztą przy wydmach parking jest też o wiele mniejszy.

Trasa dojazdowa
Trasa dojazdowa

Przylądek znajduje się dziś na liście tymczasowej UNESCO. Kiedyś pewnie trafi na właściwą. W każdym razie jest to przepiękne miejsce przyrodniczo, jak i ważne kulturowo. Nic dziwnego, że przyjeżdża tu tyle osób. My także daliśmy się oczarować temu miejscu.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak nowozelandzki
Przylądek Reinga

Przylądek Roca, zachodni kraniec Europy kontynentalnej

Najdalej wysuniętym na zachód krańcem kontynentalnej Europy jest przylądek Roca (port. Cabo da Roca) w Portugalii, który znajduje się na terenie Parku Narodowego Sintra-Cascais. Skalisty brzeg ma wysokość do prawie 140 metrów. To wyjątkowo spokojne i malownicze miejsce. Słynny portugalski poeta Luís Vaz de Camões opisał je słowami: „Gdzie ląd się kończy, a morze zaczyna”. Wyrwany z kontekstu fragment może nie powala, ale jednocześnie dość dobrze oddaję istotę tego miejsca. Pewnie dlatego, jest tak często cytowany, nawet na materiałach promujących to miejsce.

Latarnia morska
Latarnia morska

Przylądek Roca (Cabo de Roca)

Poza oczywiście samym faktem, że to koniec kontynentalnej Europy, jest to przy odpowiedniej pogodzie, miejsce idealne na spokojny spacer. Można cieszyć się oceanem i klifami. Okolica jest porośnięta głównie przez sukulent Carpobrotus edulis, rdzennie pochodzący z Afryki Południowej.

Widok na ocean (przylądek Roca)
Widok na ocean z przylądku Roca

Kontynentalny koniec Europy i monumenty

W okolicy przylądka znajdują się trzy rzeczy. Pierwsza najbardziej widoczna to latarnia morska (niewielka, wybudowano ją w 1772). Druga to monument z krzyżem. Na nim znajduje się fragment poematu Camoesa. Co ciekawe w bardzo wielu miejscach w sieci krzyż jest „usunięty”. Pokazywane są tylko fragmenty dolne monumentu. Trzecia rzecz, to kamień z napisem „koniec Europy”, znajduje się trochę dalej od monumentu i można go nie zauważyć.

Zachodni Kraniec Europy to także kwestia sporna. Swój mają Irlandczycy, a na Islandii jest nawet most między płytami kontynentalnymi. Dlatego Portugalczycy, którzy przecież posiadają także Azory, uznają Rocę za koniec kontynentalnej Europy. I tu już dyskusji nie ma, wyliczenia geograficzne są jednoznaczne. Więc przybywający mogą tu sobie kupić nawet certyfikat, że tu byli (za 10 euro). Dostępny jest w biurze informacji tyrystycznej.

Wybrzeże
Wybrzeże

Klify (przylądek Roca)

Przy głównej części przylądka znajdują się barierki nad klifami. Ale jak się odejdzie dalej, to można samemu podejść do krawędzi, a nawet spróbować sobie zejść. Na to oczywiście trzeba sobie zaplanować trochę więcej czasu. Samo zachwycanie się tym dość pięknym miejscem raczej nie zajmuje długo. Godzina z pewnością wystarczy. Prawda jest taka, że jeśli ktoś chciałby to tylko zaliczyć i cyknąć sobie fotkę na krańcu Europy, bez problemu zrobi to w piętnaście minut. Gorzej oczywiście ze zdjęciem monumentu, bo wokół niego nieustannie kręcą się jacyś turyści.

Przylądek Roca (Cabo de Roca)
Przylądek Roca (Cabo de Roca)

Jak dotrzeć i zwiedzać przylądek Roca?

Do przylądka można dojechać oczywiście samochodem, ale kursują tu też autobusy lokalne z Sintry i Cascais. Dokładnie linia 403. Do Sintry i Cascais można dojechać z Lizbony pociągiem w ramach biletów na metro i koleje lokalne. Bilety autobusowy w Sintrze można kupić na przykład całodniowy. To bilet typu hop on hop off i działa także na linie dowożące do pałaców. Ewentualnie można skorzystać z taksówek, tuktuków czy innych form bardziej indywidualnego transportu.

Krzyż na przylądku
Krzyż na przylądku

Sam spacer nie zajmie dużo czasu. To nie jest rozległy teren, ale przy dobrej pogodzie malowniczy i piękny. Można się tu spokojnie delektować naturą. Jedyne na co warto uważać to wiatr. Skały również mogą być zwodnicze. Zdarzały się tu wypadki, także śmiertelne. Stąd przy klifie jest obecnie płotek, ale i tak wiele osób przez niego przechodzi. Wiele osób przyjeżdża tu blisko zachodu słońca.

Trasa spacerowa - przylądek Roca
Trasa spacerowa – przylądek Roca

Swoją drogą w czasach rzymskich to miejsce nosiło nazwę Promontorium Magnum, zaś w okresie wielkich odkryć geograficznych – Skały Lizbony.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak portugalski
Przylądek Roca

Portsmouth, HMS „Victory”, doki i inne atrakcje

Na pierwszy rzut oka Portsmouth nie wygląda zbyt ciekawie. To przede wszystkim miasto przemysłowe i to widać. Większość budynków jest pewnym odpowiednikiem naszej wielkiej płyty, czyli głównie robotnicze bloki. Tu przede wszystkim mieszkali stoczniowcy. Ma się wrażenie jakby ta okolica zamierała, ale to złudzenie. Ekonomicznie miasto rozwija się, choć owszem, dźwiga bagaż przeszłości, ale ma też swoje atrakcje turystyczne. Portsmouth to także zdecydowanie jeden z najbardziej istotnych brytyjskich portów marynarki, które dziś są częściowo dostępne dla zwiedzających.

Zabytkowy budynek (Portsmouth)
Zabytkowy budynek (Portsmouth)

Centrum Portsmouth

Nawet stare miasto nie wygląda zbyt okazale. W sumie było to zwykłe miasteczko przemysłowe. Co prawda jest interesujący Guildhall, reszta jednak nie wyróżnia się specjalnie. Ten neoklasyczny budynek powstał w 1890 jako ratusz. Mocno ucierpiał w II wojnie światowej, został odbudowany w latach 50. XX wieku, dziś organizuje się tu wiele imprez, w tym targów czy konwentów. Samo Portsmouth to wciąż głównie przemysłowe miasteczko, które rozwinęło się w drugiej połowie XIX wieku. Jednak im bardziej zbliżamy się do oceanu i zatoki, tym ciekawiej się robi.

Hala Gildii
Hala Gildii

Fortyfikacja i bastiony

Po pierwsze znajduje się tam kilka bastionów, fortów i innych zabudowań obronnych, które pochodzą z różnych okresów historycznych. Większość z nich obecnie zostało przemienione na pasaż spacerowy. Oceaniczna bryza, słońce i młoda zieleń bardzo orzeźwiały. Anglicy mają przy tym piękny zwyczaj fundowania ławeczek na promenadach, parkach, itp. in memoriam bliskim zmarłym

Pozostałości kościoła przy bastionie
Pozostałości kościoła przy bastionie

Gunwharf Quays

Bliżej historycznych doków znajduje się Gunwharf Quays, to połączenie galerii handlowej i pasażu oraz portu. Stoi tu najbardziej charakterystyczny budynek w całym Portsmouth, czyli Spinaker Tower. Pełni on bardziej rolę tarasu widokowego, z którego można popatrzeć na zatokę i doki.

Port i Spinaker Tower w tle
Port i Spinaker Tower w tle

Historyczne doki w Portsmouth

Skoro weszliśmy już w historię, to warto dodać, że miasto założone jest jeszcze przez Rzymian w III w. n.e. Zlokalizowane niedaleko Southampton jest interesujące zwłaszcza dla miłośników historii marynarki wojennej. Tutaj znajdują się najstarsze suche doki na świecie, miasto pełniło rolę pierwszej linii obrony podczas inwazji francuskiej w XVI i XIX wieku, podczas II wojny światowej było głównym portem wojennym Wielkiej Brytanii. Zresztą to był ważny port w historii całej marynarki brytyjskiej.

To właśnie historyczne doki (Historic Dockyard) są największą atrakcją Portsmouth, choć nie samą w sobie. Po pierwsze to wciąż jest teren wojskowy. Wejście jest tu ograniczone, ale bez problemu można kupić bilet. Najważniejsze atrakcje to okręty-muzea. Dwa zachowane dość dobrze, no i pozostałość po trzecim.

Historyczne doki
Historyczne doki

„Mary Rose”

Ten trzeci, najstarszy, to dawny flagowy okręt Henryka VIII, „Mary Rose”. A właściwie to co z niego pozostało. Jako jedyny znajduje się w pawilonie. Oryginalnie wodowano go w 1511, został zatopiony w 1545, zaś z wody wyciągnięto go dopiero w latach 80. poprzedniego stulecia.

HMS Victory w dokach w Portsmouth
HMS Victory w dokach w Portsmouth

HMSVictory

Zdecydowanie najsłynniejszym okrętem jest HMS „Victory”. Wodowany w 1765. To dziś najstarszy zachowany żaglowiec. Początkowo był to okręt flagowy admirała Horatio Nelsona. To właśnie z jego pokładu walczył pod Trafalgarem, gdzie też zginął, mimo wygranej bitwy. Admirał wyszedł na pokład w pełnym rynsztunku, przez co był łatwym celem dla  strzelców . Warto dodać, że formalnie „Victory” do dziś jest brytyjskim okrętem flagowym.

Pokład HMS Victory
Pokład HMS Victory

HMS „Victory” znajduje się obecnie w suchym doku. Brytyjczycy starają się go konserwować. Część elementów została już wymieniona. Choćby oryginalne kotwice zostały ściągnięte, zastąpiono je kopiami z włókna szklanego. Mają one tylko wyglądać jak oryginał, ale jednocześnie są lżejsze, więc mniej obciążają konstrukcję. Również maszty obecnie zostały zdjęte. Okręt ma już ponad trzysta lat, nie przewidywano, że będzie służył tak długo. Cały czas trwają pracę konserwacyjne.

HMS Victory
HMS Victory

Zwiedzanie okrętu zaczynamy od górnego pokładu, potem schodzimy coraz niżej. To doskonała lekcja historii. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że dolne pokłady są niższe, więc dużo łatwiej jest się uderzyć tam w głowę.

HMS Victory
HMS Victory

Szczególnie interesujące może być porównanie warunków zakwaterowania na poszczególnych stopniach hierarchii okrętowej. Sypiało się na hamakach, przy czym oficerowie mieli hamaki jakby lepsze, natomiast admirał miał coś na wzór namiotu-łoża. Skrzyneczka pełna karafek  umilała oficerom długie godziny służby. Ciekawie zwiedza się też kolejne pokłady, gdzie zaaranżowano ekspozycje, np. narzędzia potrzebne przy obsłudze armat, czy narzędzia pokładowego chirurga (prawie najniższy pokład, w samych czeluściach okrętu). Pracownicy muzeum chętnie udzielają wyjaśnień i odpowiadają na pytania. To doskonała lekcja historii.

HMS Victory
HMS Victory

HMS Warrior

Trzeci okręt to HMS „Warrior” wodowany w 1860. Z tego powodu jest najlepiej zachowany, ale też był inaczej konstruowany. To już jest jedna z pierwszych fregat pancernych. W chwili powstania był to największy, najlepiej uzbrojony i najszybszy okręt na świecie. Dziś jest zacumowany przy dokach i podobnie jak „Victory” pełni rolę muzeum.

HMS Warrior, doki w Portsmouth
HMS Warrior, doki w Portsmouth

Zwiedzanie Portsmouth i inne atrakcje

To właśnie dla tych muzeów warto rozważyć przyjazd do Portmouth. Samo miasto, jak na Anglię, wygląda dość niepozornie i niemrawo. Ale historyczne doki to coś naprawdę fascynującego i wartego zobaczenia. Owszem próbuje się rozwijać turystycznie, ale wciąż jest to tylko dodatek. Dobry przykład to oceanarium w Portsmouth, czyli Blue Reef Aquarium, które jest niewielkie, czy wesołe miasteczko. To wszystko blednie w porównaniu z dokami. Inną ciekawostką jest dom Charlsa Dickensa, który się urodził w tym mieście.

HMS Warrior
HMS Warrior

Warto dodać, że film Rona Howarda „Han Solo” z cyklu „Gwiezdne Wojny” był także kręcony w okolicach Portsmouth, dokładniej w elektrowni Fawley Power Station w Southhampton. Niestety niedawno zdecydowano ją zburzyć i zbudować tam osiedle domków mieszkalnych.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak brytyjski
Portsmouth

Porto, portugalskie wino i atrakcyjne miasto

Porto to jedno z największych miast Portugalii, jednocześnie jedno z najbardziej popularnych wśród turystów. W dodatku obecnie dzięki tanim lotom można tam polecieć bezpośrednio z Polski, na krótki citybreak lub dłuższy urlop. To także miejsce, gdzie produkuje się jedne z najsłynniejszych portugalskich win, czyli porto. Czasem miasto określa się też angielską nazwą Oporto.

Skład porto
Skład porto

Historia Porto

Trudno jest dokładnie określić początek osadnictwa w Porto. Wiadomo, że plemiona Celtyckie przebywały na tych terenach od co najmniej VII wieku przed naszą erą. Celtycka nazwa to Callaici lub Cale. Gdzieś w IV wieku p.n.e. osada była już ufortyfikowana, III wieku p.n.e. stała się częścią Republiki Rzymskiej. Wówczas fortyfikacja została przebudowana, zaś osadę nazwano Portus Cale. Obecna portugalska nazwa to pozostałość po tym porcie, zaś drugi człon został pominięty. Przez długi czas bardziej funkcjonowało jako port niż normalne miasto.

Od 409 przechodziło z rąk do rąk. Zajęli je Swebowie, Wizygoci, Maurowie, aż w 868 zdobył je Vimara Peres, pierwszy hrabia (i władca) Portugalii. Wiążę się to z rozbudową i zwiększeniem znaczenia miasta. W X i XI wieku po atakach Wikingów i Arabów ponownie straciło znaczenie, aż do momentu powstania królestwa Portugalii. Wówczas Porto stało się ważnym punktem handlowym. Wiąże się to także z dobrymi stosunkami z Anglikami. W Porto król Jan I poślubił Filipę Lancaster zawierając długotrwały sojusz. Do miasta zaczęli z czasem przyjeżdżać angielscy kupcy i odkryli między innymi tutejsze wino. To oni odpowiadają za wypromowanie porto.

W Porto urodził się też syn Jana i Filipy, Henryk Żeglarz, który w dużej mierze odpowiadał za rozwój floty Portugalii, w tym także wyprawy geograficzne, które doprowadziły go na Maderę czy Azory. To także okres dużego rozwoju miasta. W XVIII wieku narodził się tutejszy zwyczaj transportowania wina barkami zwanymi Barcos Rebelos. Są one atrakcją miasta do dziś. Porto odegrało też istotną rolę na przełomie XIX i XX wieku. Tu koncentrowały się ruchy i rebelie wobec rządów monarchii. Ostatecznie doprowadziły one do powstania Republiki.

Azulejos na zewnątrz budynków w Porto
Azulejos na zewnątrz budynków w Porto

Porto i wino porto

Produkcja wina nadal jest bardzo ważna w tym mieście. W południowej części miasta, tuż nad brzegiem rzeki Duero znajduje się cała dzielnica (lub lepszym określeniem jest gmina bo to faktycznie osobna jednostka – Villa Nova da Gaia), w której leżakuje porto. Magazyny mają bardzo charakterystyczny, wydłużony kształt. Znajdziemy tu zarówno najsłynniejsze marki, firmowe sklepy, jak i możliwość degustacji. Właściwie dla wielu na tym można by skończyć zwiedzanie Porto. My na próbowanie załapaliśmy się właściwie przez przypadek. Chcieliśmy wjechać sobie na most kolejką linową. Okazało się, że do biletów na kolejce (kupionych nie w automacie, a w sklepiku na dole), dołożono wejściówkę na degustację.

Wspomniana kolejka linowa owszem budzi zainteresowanie turystów, ale jest przede wszystkim przeprawą techniczną między wybrzeżem rzeki Duero, a górną częścią miasta. Natomiast widać z niej doskonale magazyny z porto. Tu warto zwrócić uwagę na lokalizację Porto, koryto rzeki wyżłobiło tu wąwóz, który w praktyce w całości jest zabudowany. Stąd duża część miasta, poza nadbrzeżem, jest zdecydowanie wyżej.

Most Dom Luis i magazyny porto
Most Dom Luis i magazyny porto

Rzeka Duero

Pozostając jeszcze przy południowym brzegu rzeki Duero. Tu warto zobaczyć barki, na których kiedyś spławiano wino. Dziś są bardziej atrakcją turystyczną. To także doskonałe miejsce do obserwowania piwnic, w których leżakuje porto. Te magazyny to dość długie, bardzo charakterystyczne budynki. Jest to też doskonałe miejsce widokowe, zwłaszcza na słynny most i bardzo charakterystyczną zabudowę. Oczywiście można także kupić sobie wycieczkę statkiem po rzece.

Widok na Porto
Widok na Porto

Most Dom Luis I, symbol miasta

Jednak prawdziwe Porto znajduje się na północnym brzegu rzeki. Wcześniej jednak trzeba przejść przez most Dom Luis I, prawdopodobnie najbardziej charakterystyczny punkt miasta. Właściwie to są dwa dość podobne mosty. Pierwszy, starszy i znajdujący się dalej od centrum to most Maria Pia. Został zbudowany w 1877 przez firmę Gustave Eiffela, a jednym z jej przedstawicieli był wówczas Théophile Seyrig. Kilka lat później rozpisano konkurs na Dom Luis I, tym razem Seyring wystartował już samodzielnie. Most otworzono w 1886. Most Dom Luis I jest dwupoziomowy. Na dole jeżdżą samochody. Górą zaś metro, a także jest przejście dla pieszych.

Most Dom Luis I nocą
Most Dom Luis I nocą

Dzielnica Ribeira i port rzeczny

Życie turystyczne koncentruje się tuż przy rzece Duero w dzielnicy Ribeira. To pozostałości po dawnym porcie. Obecnie jest tu deptak z kawiarniami i restauracjami, a także pięknymi widokami na most i rzekę. Dzielnica nadrzeczna jest jednym z bardziej charakterystycznych i turystycznych części miasta. Trochę bardziej w centrum znajduje się Avenida dos Aliados, z ratuszem na czele. To znów okolica przeznaczona głównie dla turystów, ze sklepami i wieloma innymi atrakcjami. Ładna, ciekawa ze względu na portugalskie azulejos na niektórych budynkach, ale też bardziej europejska, niestety mniej wyróżniająca się.

Katedra
Katedra

Kościoły w Porto

W Portugalii znajduje się wiele ładnych kościołów. W Porto na szczególną uwagę zasługują dwa. Pierwszy to oczywiście katedra (Sé do Porto). Z tarasów przed nią bardzo ładnie widać Ribeirę i dachy Porto. Zaczęto ją budować w 1110 roku, zaś ostatnie modyfikacje miały miejsce jeszcze w XX wieku. Uchodzi za jeden z najważniejszych przykładów architektury romańskiej, choć dodano do niej już elementy gotyckie. To także jeden z najstarszych zabytków w mieście.

Drugi, dość charakterystyczny to kościół i wieża kleryków (Igreja e Torre dos Clérigos). Najbardziej znana jest oczywiście jego wieża, która dość mocno wybija się w okolicy. Dziś to jeden z symboli miasta. Kościół w stylu barokowym wzniesiono w XVIII wieku. Architektem był Włoch Nicolau Nasoni, stąd też da się zauważyć spory wpływ między innymi toskańskiej architektury. Sam kościół wewnątrz jest bardzo bogato ozdobiony.

Wieża kościoła kleryków (Clerigos)
Wieża kościoła kleryków (Clerigos)

Sklepy w Porto na które warto zwrócić uwagę

Tuż przy samej dzwonnicy znajduje się jeden z dwóch najbardziej znanych sklepów w Porto. „Casa Oriental” z czekoladą, czyli sklep kolonialny. Do niego można wejść za darmo.

Drugi ze sklepów to „Livraria Lello & Irmao”, czyli najsłynniejsza księgarnia w Portugalii. Przede wszystkim ze względu na design. Ten podobno nawet zainspirował J.K. Rowling, gdy tworzyła bibliotekę w Hogwarcie w serii książek o Harrym Potterze. Niestety wejście do tej księgarni jest płatne, kosztuje 4 Euro (przynajmniej tyle kosztowało w sezonie zimowym). Dodatkowo ilość turystów jest tu naprawdę spora. W żadnym innym miejscu w Porto nie widzieliśmy takich kolejek. To miejsce ma swoją renomę i jest trendy, dlatego przybywają tu tłumy, bardziej nawet by zrobić zdjęcia i oznaczyć się np. na Facebooku. Niestety większość, nie kupuje książek.

Porto
Porto

Sala koncertowa i dworzec

W 2001 Porto było Europejską Stolicą Kultury. Z tej okazji zaczęto budować salę koncertową, która dziś jest jedną z wizytówek miasta. A Casa da Música to nowoczesna bryła zaprojektowana przez Rema Koolhaasa. Dość mocno wyróżnia się od reszty miasta. Natomiast mówiąc o kulturze, warto też wspomnieć o azulejos, czyli białych kafelkach z mozaiką czy obrazem. W Porto mają one najczęściej kolor niebieski. Można je podziwiać w różnych miejscach, ale chyba na chwilę warto wejść na hol dworca Porto-São Bento. Tam one robią niezapomniane wrażenie.

Tramwaj linii nr 1
Tramwaj linii nr 1

Linia nr 1, czyli tramwaj miejski

Poza metrem jeżdżą tu także tramwaje, w tym dość zabytkowe. Podobnie jak w Lizbonie, tak i w Porto, te starsze kursują na liniach, które powinny przypaść do gustu turystom, stanowiąc przy tym dodatkową atrakcję. Godna polecenia jest linia numer 1, która zawozi nas nad ocean do dzielnicy Foz do Douro, gdzie możemy obejrzeć ujście rzeki do oceanu. Poza parkiem, znajduje się tu Fortaleza de São João da Foz, czyli pozostałość po dawnej portugalskiej fortecy. Jest też plaża, oraz przede wszystkim sam ocean. Bardzo klimatyczne miejsce, tak inne od reszty miasta. Samo centrum jest jednak dość kompaktowe, można zwiedzić je na piechotę.

I w środku dworca
I w środku dworca

Zwiedzanie Porto

Centrum Porto to przede wszystkim jednak małe, wąskie i niejednokrotnie kręte uliczki prowadzące to w górę, to w dół. To właśnie zwiedzając je odkrywa się urok miasta. Historyczne centrum zostało wpisane na listę UNESCO w 1996. Drugie co do wielkości miasto Portugalii wciąż pozostaje ważnym centrum biznesowym i przemysłowym, ale też od lat przyciąga rzesze turystów, którzy delektują się tutejszym winem i zabytkami.

Fort
Fort

Jeśli nie leci się do Porto bezpośrednio to można też spokojnie dojechać tu z Lizbony, czy to pociągiem, czy autobusami. Autobusy Rede Expressos jadą trochę dłużej niż pociąg, ale są tańszym rozwiązaniem. Pogoda w Portugalii jest dobra, nawet w zimie. Owszem trudno wtedy się wylegiwać na plaży, ale to idealny moment na bardziej aktywne wakacje połączone ze zwiedzaniem.

Latarnia morska
Latarnia morska

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak portugalski
Porto